Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Punjabi
Quechua
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Dziadku, czy twój sen się spełni?
To dar od duchów.
Przyjmiemy to, co nam ześlą,
łącznie ze śniegiem.
Usiądź sobie.
W porządku?
Trochę zakręciło mi się w głowie.
Zakręciło mi się w głowie.
Napij się wody.
Muszę chwilę odpocząć.
Kiedyś przychodziłem tu
i zakładałem 50 pułapek.
- Aż 50? - Tak, 50.
I w każdą coś łapałeś?
Jeśli mi się poszczęściło.
Czasem zakładałeś tyle,
a nic nie złapałeś.
I trzeba było trzymać się swojego terenu.
Gdy ktoś zastawił pułapki pierwszy,
musiałeś zabrać swoje.
Zabrać pułapki?
Ale udręka.
To „gaga” (kodeks) Atayal.
Taki był zwyczaj.
- Kiedyś… - Przestrzegało się gagi.
Nikt nie zastawiał pułapek na czyimś terenie.
Też sprawdzasz pułapki?
Tak.
Też niczego nie złapałeś.
Dziadek to prawdziwy Atayal.
Przestań.
Enoch.
Spadnę przez ciebie.
Ale ta świnia wyrosła.
Dziadek jest super.
Niesamowity.
Jego sny zawsze się sprawdzają.
Uspokój się.
Przestań.
Co jest?
Gdzie dziadek?
Dokąd poszedł?
Zaczekaj.
Dziadku!
Zostawił wodę.
Rzeczywiście.
Dziadku!
Dziadku!
Dziadku!
Dziadku!
My, Atayal, jesteśmy pierwszym rdzennym ludem Tajwanu
Wyszliśmy ze szczeliny wielkiej skały
Przywędrowaliśmy tu i się osiedliliśmy
Drodzy przodkowie, przyjdźcie się uraczyć!
Podejdźcie i wypijcie z nami!
Witajcie, przyjaciele.
Pewnie się zastanawiacie,
co robi mój ojciec.
To nasz rytuał przed wejściem w góry.
Prosimy przodków o pozwolenie.
Chcemy mieć pewność,
że będziecie bezpieczni
i powrócicie w jednym kawałku.
To nasze tradycyjne terytorium Atayal.
Posłuchaj, jak gra.
Ładnie.
Co to jest?
Harmonijka.
Ale w języku waszego plemienia.
Lubuw.
Podejdźcie tu.
Przestańcie robić zdjęcia
na chwilę, proszę.
To najmłodszy dzieciak,
który potrafi grać na naszej ludowej harmonijce.
On jedyny.
Enoch to wirtuoz harmonijki.
Uwaga na głowy.
Dobra robota, dziadku.
Ale szybko idziesz.
Uważaj, dziadku.
Tato,
odpocznij sobie na tamtym kamieniu.
Pokażę turystom okolicę.
Dobrze.
Widzicie ten strumyk?
Założyliśmy związek, by go odnowić.
Co tu odnawiać?
Zastanawiacie się, po co.
Dla naszego skarbu narodu!
Bnbang! (atayal)
A co to „bnbang”?
W waszym języku to łosoś.
Tajwański łosoś masu.
Tak jest, tajwański łosoś masu.
Idzie mój tata!
Tato!
Kto to?
Wrócił mój młodszy brat Silan.
Tato!
Złapałeś coś?
- Nie teraz! - Silan!
Masz coś w koszu? (atayal)
Nie. (atayal)
- Serio? - Pusto.
Na pewno?
Na pewno.
Zaraz dojedziemy
do mojego stowarzyszenia
na ucztę w tradycji Atayal.
Ziemia należała do naszej rodziny.
Gdyby to spotkało was,
byłbyś spokojny?
Nie złość się.
Silan!
Co się dzieje?
Przyjechali starsi.
Yuraw przywiózł geodetę z urzędu miasta.
Dzień dobry.
Yuraw.
Tu wyznaczył granicę.
Nie ma o czym dyskutować.
Jak pan śmie tak okłamywać mego męża?
Cześć, Hayung.
Ukradliście potężny kawał naszej ziemi.
Co mam robić?
Nie pomogę ci.
Geodeta wyznaczył granicę.
Czego ode mnie oczekujesz?
Jak mógł odstawić taką fuszerkę?
Yuraw, od małego widziałeś, jak uprawiam tę ziemię.
- Jak możesz nie wiedzieć? - Wiem.
Hayung!
Wymierzył waszą ziemię
i wymierzył naszą.
Zakończmy tę kłótnię i uspokójmy się.
Zawsze się tu bawiliśmy.
Byłaś w Nowej Zelandii, nie wiesz.
Byłaś w Nowej Zelandii, nie wiesz.
Ty nie wiesz.
Uprawialiśmy tu proso.
Twój tata dorastał na naszej kaszy.
Chodziłeś jeszcze w pieluchach, kiedy orałem tę ziemię.
Posłuchajcie mego syna, Silana.
Nie do wiary.
Nie róbcie mi problemów.
W naszej wiosce już się nie przestrzega gagi.
Toli!
- Kopę lat. - Pasang.
Co cię tu sprowadza?
Proszę.
Siadaj.
Siadaj.
Toli, chcę cię prosić o przysługę.
Jakim cudem nasza ziemia
trafiła do Yurawa?
Jaka ziemia, Pasang?
Myślisz, że mu pomogłem, bo jest moim krewnym?
Że lepiej go potraktowałem?
Zdajesz sobie sprawę,
jak to zmniejszy plony Silana?
Rejestr gruntów.
Przynieś.
Przyniesiesz długopis i kartkę?
Pomóż mi.
Wpierw herbata.
Spokojnie.
Co teraz?
Bez nerwów.
Mogę?
Tak, rozrysuj to.
Spójrz tutaj.
Tu stoi nasza szopa,
a tu wasz geodeta wyznaczył granicę.
Zabrał 1/3 naszej ziemi.
Z ziemią już nie jest tak, jak kiedyś.
Kieliszek wina
i kamień nie wyznaczają granic.
Burmistrzu, możemy zwołać spotkanie
i omówić sprawę Pasanga.
To jedyne rozwiązanie.
Nie martw się.
Wiesz, jakim jestem burmistrzem.
Pracowałeś dla mnie.
Napijmy się herbaty.
Zawołaj Ali.
Babcię i dziadka też.
Siostro Ali!
Panie Jezu,
dziękujemy za ten posiłek
i za Ali,
która towarzyszy nam dziś w tej uczcie.
Dziękujemy za łaski.
Dziadkowie są zdrowi,
Enoch ma dobre oceny w szkole,
rodzice pracują.
Kto mówi?
Sekretarz burmistrza?
Tak.
Zgadza się.
Rozmawiałem o tym z szefem.
Mówił, że się tym zajmie.
Dokąd go poniosło?
Pasang!
Kto dzwoni?
Wróciła twoja córka, zjedz z nami kolację.
Pewnie chodzi o wybory pod koniec roku.
Co?
Znów pomaga Toliemu w kampanii?
Pasang,
chodź zjeść.
Czym jesteś tak zajęty?
Mamo,
nie chcesz odzyskać ziemi?
Zostaw to.
Zjedz kolację z córką.
Spokojnie, mamo.
Niech Pasang robi swoje.
Jedzcie.
Pasang!
Chodź. Chodź tu.
Dobrze, powitajmy opokę
naszej społeczności,
dziadka Hayunga,
który uczyni honory.
Złoży ofiarę z krwi
za pomocą maczety.
Dla przodków ludu Atayal
to święty dzień.
Są tu wasi wszyscy potomkowie.
Składamy wam w ofierze tę świnię.
Teraz Hayung
zarżnie świnię.
Składamy w ofierze jej życie.
Jak widzicie,
tu nie chodzi o rozlew krwi.
To gaga naszego ludu Atayal.
Dla nas świnia
to najlepsza ofiara,
którą składamy przodkom.
Dzisiejszy rytuał kończy się sukcesem.
Następnie rozpoczniemy budowę naszego tradycyjnego domu.
Dziadku Hayungu,
budowaliśmy domy z kamienia?
Owszem.
Domy były małe, ale solidne.
Kopaliśmy głębokie fundamenty
i wypełnialiśmy tak,
by wytrzymywały tajfuny.
Dziękuję, tak trzymać.
Dziadku, jesteś niesamowity!
Jutro postawimy ściany.
Hayungu,
nie wiem, co sobie myśli Ali.
Wiedziałeś, że wraca do Nowej Zelandii?
Nie jest przyzwyczajona do życia tutaj.
Czasy się zmieniły.
Dziś młodzi chcą zwiedzić świat.
Nieważne, dokąd wyjedzie.
Zawsze będzie Atayal.
Miło, że rodzina
może sobie zrobić grilla przed domem.
Ali,
jak tam twoje sprawy sercowe w Nowej Zelandii?
Sprawy seksowe?
Uprawiasz seks?
Kto uprawia seks?
Sprawy sercowe.
Skończ temat.
Słuchajcie,
pamiętam, jak poznałem waszą ciotkę.
- Znowu to samo! - Miała 18 lat.
Gdy ją pierwszy raz ujrzałem,
miała nad głową aureolę.
Jak Dzieciątko Jezus.
Dajesz dziadkowi pić?
Powiem tacie.
Naprawiłem ci ją.
- Naprawdę? - Naprawdę.
Jak mogłaś?
Jest chory, a go poisz.
Pijemy sobie tylko we dwoje.
Naprawiłeś.
No pewnie.
Dziękuję, dziadku!
Dziadek ci ją naprawił.
Rozumiesz?
Rozumiem.
- Jasne. - Dbaj o nią.
Uderzyło ci do głowy.
Upiłaś się.
- Ugotujcie kolokazje dwie - Wypijmy.
I zjedzcie je na wiosnę
Chowajcie się pod kołdrę i śpiewajcie:
Łe, he, he
Co was tak bawi?
Zatańczymy?
Zatańczmy.
Odstaw kieliszek.
Najpierw wypiję.
Tylko szybko.
Nauczę cię.
Zacznę.
Przygotuj się.
O rany! Dobrze tańczycie!
Tańczcie.
Położę się i będę patrzył.
Wujku Hayungu.
Burmistrzu.
Dzień dobry.
Prosimy o pomoc.
Brakuje nam funduszy.
Jasne.
Oczywiście.
Zobaczę, co da się zrobić.
Nie martwcie się.
Dobrze.
Dziękuję, burmistrzu!
Cóż.
Hayung chce kamienny gont,
żeby…
było bardziej tradycyjnie.
- Kamienny? - Tak jest.
W projekcie tego nie ma.
Dziadku!
Dziadku!
Co robisz?! Zejdź stamtąd!
To niebezpieczne.
Pracuję.
Uważaj.
Nie męcz się.
Nic mi nie będzie.
Powoli.
Hayung, dlaczego tu śpisz?
Nie marzniesz bez rozpalonego pieca?
Hayung?
O, nie!
Hayung, co się dzieje?
Pasang!
Silan!
Sprawdźcie, co z tatą!
Zjedz, babciu.
Musisz coś zjeść.
Enoch!
To nie pora na zabawę.
Zaraz zacznie się ceremonia.
Wujku Pasangu!
Dokąd to?
To mundżak.
Pójdź za tamtą zasłonę
i daj Silanowi.
Moje kondolencje, to dla was.
Wyrazy współczucia.
Wujku Silanie,
to mundżak.
Dziękuję.
Sami go złapaliśmy.
Spróbuj.
Dobrze.
Dzięki.
Dzięki.
Dziękuję.
Miało być załatwione.
Tato,
już dobrze, nie denerwuj się.
Nic się nie zmieniło!
Tato, wybacz.
Już dobrze.
To twoja wina!
Mówiłeś, że burmistrz to załatwi!
Żaden z ciebie pożytek!
I to akurat dzisiaj?
Jak mogłeś…
Silan, dość!
Mówiłeś, że burmistrz Tuli to załatwi.
Dlaczego dostaliśmy zawiadomienie,
że ziemia nie jest nasza?
Idealne wyczucie czasu.
Na Boga, mamy dziś pogrzeb.
Widzieliście, jak Silan się zachował
przed wszystkimi.
Co za wstyd.
W głowie się nie mieści.
- Przecież jesteśmy rodziną wodzów. - Racja.
Jest kraina jaśniejsza niż słońca promienie
Choć tak daleka, widzimy ją wiary spojrzeniem
Czeka nasz Ojciec niebieski tam
Który szykuje wieczne miejsce nam
Na co czekamy?
W dobrej krainie ze świętymi się spotkamy
Na co czekamy?
W dobrej krainie ze świętymi się spotkamy
Enoch, co znowu robisz przy piecu?
Porządkuję rzeczy dziadka.
Raz, dwa, trzy, cztery…
I relaks.
Ćwiczcie tak w domu
dla zdrowia.
Dobrze.
Kolana w górę.
To już nie nasza ziemia, nie przechodź.
Przestań.
Nie przypominaj mi.
Wow!
Pasang, świetnie wyglądasz!
Jak gwiazda filmowa.
Podoba się?
Najwyższy czas.
Elegancko.
Mamie się podoba.
Naprawdę?
Przystojniak.
Masz moją urodę.
Mam ci coś do powiedzenia.
Co takiego?
Wybieram się do urzędu.
Po co?
Bierzesz ślub z ciocią May?
Mogę zarżnąć świnię?
Nie, na wybory.
Jakie znowu wybory?
Wystartuję na burmistrza.
Jakiego burmistrza?
Nie mamy pieniędzy.
O to się nie martw.
Wybory to szopka.
Coś ty wymyślił?
Mamo,
a Toli?
Nie wesprę go,
tylko sam wystartuję.
Wygrałbym wybory.
Wygrałbyś?
Skąd weźmiesz kasę?
Spłaciłeś długi?
Znów będziemy po tobie sprzątać?
Co robisz?
Ali!
Myślałem, że jesteś po mojej stronie.
Nawet twoja córka wie, że jesteśmy bankrutami.
Nieprawda. Nawet ona cię nie popiera.
Nieprawda, mamo.
Przegadaj to z bratem.
Tylko nie to.
Jestem staruchą bez grosza.
Sami to sobie ogarnijcie.
Nie chcesz mnie wysłuchać.
Mogłabyś mnie wysłuchać.
Silan, Yuli,
pomożecie mi?
Związek dobrze sobie radzi.
Cała wioska uważa, że się spisuję.
A właściwie to cała gmina.
Silan, Yuli,
nie chodzi o pieniądze.
Już rozmawiałam z paroma znajomymi,
pieniądze to nie problem.
Załatwię fundusze.
Co wstąpiło w twego brata?
Znów szuka kłopotów.
Związek też nie ma pieniędzy.
Silan,
powiedz coś.
Pasang miał ciężkie życie.
Żona mu młodo umarła
i musiał samotnie wychowywać Ali.
Ali wyjechała z kraju,
zapomniałeś?
Mam ci przypominać?
Pasang nam pomagał.
Nie dorzucił się do naszego wesela?
A związek?
Załatwił mi posadę.
Skończ z tym związkiem.
Ile ci płaci?
Jesteś jego bratem.
Powinien więcej ci płacić.
Kutwa, nie brat!
Co z nim jest?
Przecież May mówiła,
że pieniądze to nie problem.
Trochę kredki
i będziesz błyszczeć.
Nie ma to jak młodość.
Tylko popatrz.
Proszę pani, pani z tyłu,
trochę do przodu.
Stań z przodu.
Tylko rodzina zostaje w kadrze.
Mówi o tobie.
Cicho.
OK, dobrze.
Proszę bliżej… Bardzo dobrze.
Uśmiech! Ty też, Pasang!
Kciuki w górę.
W obiektyw.
2, 1…
Bliżej siebie.
Bliżej, bo jesteście sobie bliscy.
OK, dobrze.
Tu patrzymy.
Uśmiech.
Kciuki w górę.
Kciuki w górę.
Dobrze, uśmiech.
Numer dwa burmistrzem!
Głosujcie na dwójkę!
Na dwójkę!
Drodzy mieszkańcy,
Pasang Hayung.
Prosimy o głosy na Pasanga.
Panie i panowie, powitajmy
kandydata na burmistrza
z numerem dwa,
Pasanga Hayunga!
Pasek mnie uwiera.
Chyba przytyłem.
Panie i panowie,
dziękuję za obecność i wasze wsparcie.
Ubiegam się o fotel burmistrza.
Byłem zawodowym żołnierzem.
Pracuję w stowarzyszeniu plemiennym
i od 10 lat prowadzę wycieczki.
Nasza kampania
rusza dzisiaj.
Mama modliła się o mnie,
stąd ta słoneczna pogoda.
Czy to oznacza, że szczęście mi sprzyja?
Tak!
Dobry ojciec będzie dobrym burmistrzem!
Służy rodzinie, będzie służył i wam!
Wiem, że nie popierasz jego startu w wyborach,
ale już podjął decyzję.
Daj mu swoje błogosławieństwo.
Hayung, napij się
i pobłogosław syna.
Jesteśmy fanami Hayunga.
Wejdźcie i usiądźcie sobie.
Położymy brezent na dachu.
Brezent?
Dobra, spróbujemy.
Przynieś brezent.
Wujku,
dziadek mówił, że brezent
będzie przeciekał.
A co ty wiesz, młody?
Od lat robię w budowlance.
Nawet budowałem Taipei 101
i jakoś nadal stoi.
Po co palisz o tej porze?
Zimno, a nie mamy ogrzewania.
Tata nie chce kupić pieca.
Dawno nie paliliśmy.
Po co przyszłaś?
Sprawdzić, kto rozpalił w piecu.
Co tu robi maczeta dziadka?
Nie wyrzuciliśmy jej?
Dziadek mi ją zostawił.
Jest moja.
Chwalmy Boga!
Alleluja!
Chwalmy Boga!
Wciąż go opłakujesz?
Tęsknię za nim…
Dziadek jest tuż obok.
Wiem.
Masz.
Mamo,
zjedz kleiku.
Sos sojowy?
Yuli,
przytyłaś?
Tak?
Poważnie?
Przez tę kampanię raczej schudłam.
Hayung w końcu przyszedł do mnie we śnie.
Powiedział, że powiększy się nam rodzina.
U mnie i Silana?
Nie wiem, tylko tyle powiedział.
Niemożliwe.
Nie mamy na to czasu.
Enoch już wyrósł.
Nie wiem, o kogo chodzi.
To niemożliwe.
Za bardzo tęsknisz za tatą.
Możliwe.
Mamo!
Tak?
Idę do FamilyMartu.
Po co?
Idę z koleżanką na obiad.
Nie dają ciepłych dań i nie na kreskę.
Skończ.
Nie będę tego słuchać.
Co w nią wstąpiło?
Co?
Może chodzi o twoją córkę?
Nie, na pewno nie Agnes.
Ma zakaz spotykania się z chłopakami.
Zajmij się jedzeniem.
Nie zadręczaj się…
Co oglądasz?
Instagram.
To twój chłopak?
Zwykły znajomy.
Babciu!
Doszło do zbliżenia?
Miałam sen.
Nie, to tylko kolega.
Spóźnia ci się okres?
- Nie bolał cię brzuch? - O czym ty mówisz?
Czasem się spóźnia parę dni…
- Śnił mi się dziadek. - …kiedy się stresuję.
Pójdźmy do lekarza.
- Do szpitala miejskiego. - Babciu!
Widać po tobie.
Możliwe, że jesteś w ciąży.
Spałaś z chłopakiem?
Z nikim nie spałam.
Dzień dobry, mieszkańcy.
Do urzędu gminy zadzwonił pewien mieszkaniec…
Pan dyrektor!
Kopę lat! (hokkien)
Co ci się stało z głową, Pasang?
Gdzie włosy?
Ściąłem.
Siadajcie.
Dziękuję.
Panie prezesie, to Pasang.
- Dzień dobry. - Jak leci?
Wygląda pan dużo młodziej.
Drobny upominek.
Z gór.
Dziękuję.
W sklepie nie kupisz.
To wyjątkowy przysmak.
Dzień dobry.
Proszę siadać.
Zapal sobie.
Wieki nie paliłem.
Płuca będą zdrowsze!
Co do twojej prośby,
prezes zastanawiał się
nad kawałkiem ziemi
siedem km stąd.
Tak.
Cóż…
ta działka ma wspaniałe feng shui.
Znacie się na rzeczy.
Teren przyciąga turystów.
Moglibyśmy współpracować.
Oczywiście,
tylko na jakiej zasadzie?
Zbudujemy świątynię!
Świątynię?
Nie zajmujesz się turystyką aborygeńską?
Zajmuję.
Turyści mogliby nocować
przy świątyni
w hostelu pielgrzymkowym.
- Brzmi dobrze. - Prawda?
Świątynia dla turystów to świetny pomysł.
Tak!
Mamy pewną prośbę.
Zbliżają się wybory.
Pasang ubiega się o urząd burmistrza.
Panie prezesie, panie dyrektorze, panowie,
prosimy o poparcie.
Współpracujmy,
a wyłożymy pieniądze albo wesprzemy cię w kampanii.
Żaden problem!
To wspaniale.
Jeśli wygram i będzie to legalne…
Hmm…
Nie zna płynnie hokkien.
Pewnie, że legalne!
Bogowie czuwają.
Kto jest ojcem?
Jak mogłaś wrócić do domu z brzuchem?
Źle się czuję, daj mi odpocząć.
Kim on jest? I skąd?
Musisz przestrzegać gagi.
Inaczej ściągniesz na nas nieszczęście.
Nie muszę go rodzić.
Nie urodzisz
i co będzie z dzieckiem?
Aborcja jest zła.
Słyszysz?
Będzie nieszczęście.
Nie krzycz tak! Słychać cię na dole.
Zapytaj córkę.
O co chodzi?
Nie chce mnie słuchać.
Ali, dlaczego płaczesz?
Co się dzieje?
Powiedz.
Byłyśmy w szpitalu. Jest w ciąży.
W ciąży?
Tak.
Z kim?
A skąd mam wiedzieć?
Ali,
to prawda?
Sama się tym zajmę.
Jak? Co masz na myśli?
Dacie mi spokój?
Nie możesz naruszyć gagi!
Masz wolność wyboru, ale to co innego.
Babciu, zabierz tatę na dół.
Musisz powiadomić chłopaka.
Niech przyjedzie zabić świnie.
Nie, to cukier!
Idź stąd!
Jest wino.
Nie ma!
Ej!
Silan!
Co ty wyprawiasz?
- Ej! - Muszę się napić.
Tu niczego nie znajdziesz.
Chodź.
Poszukaj na dworze.
Wychodzimy!
Przychodzi tu szukać gorzały?
Co on sobie myśli?
Mogę ich karmić,
ale żeby plądrowali kuchnię,
jakby byli u siebie?
Posłuchaj.
Każdy głos się liczy.
Nie przepędzaj tak ludzi.
Pijacy mają miękkie serca.
Jeśli coś od nas dostaną,
zagłosują na nas.
Spójrz.
Poszła cała kiszona kapusta.
Wszystko wyjadają.
Możesz być dumna.
Najwyraźniej jest smaczna.
Tak myślisz?
Naprawdę sądzisz, że jesteśmy tak ważni?
Ty z nimi pijesz, a ja im gotuję.
I wiesz co?
Co?
Nie spoufalaj się tak z kobietami.
Zazdrosna?
Zabierz ręce.
Siadaj.
Ludzie będą plotkować.
Posłuchaj.
Co?
Dlaczego nie mówiłaś?
Czego?
Że Ali jest w ciąży.
Nie pleć bzdur.
Ty zawiozłaś je do szpitala.
Mamę bolały plecy…
Czyli to dlatego zabrała Ali.
I uczepiła się tego snu.
Jakiego snu?
Podejrzewała mnie albo Agnes.
Co?
Jakbyśmy mieli czas.
Chcą złożyć ofiarę ze świń.
May myśli o hucznym weselu z czerwonymi kopertami
od gości,
żeby po narodzinach dziecka
ludzie z wioski nie plotkowali.
Kto zabija świnie?
Nikt.
O co chodzi?
O nic.
Ciszej.
Kto bierze ślub?
Ali?
Mamo, tato,
tak głośno rozmawiacie, że słyszałam.
Też podsłuchiwałaś?
Nie, brałam prysznic.
Słuchaj.
Tylko nie idź w ślady Ali.
Martwicie się,
że tu zajdę w ciążę.
To co byłoby, gdybym wyjechała?
Myślicie tylko o tym, czy zaciążę.
Po prostu uważaj.
O nie, jest w ciąży.
Czyli świnie są dla Ali.
Przestań. Nie pleć bzdur.
Babciu,
trzeba dosolić rosół.
Za mało słony?
Spróbuj jeszcze raz.
Po co go jej gotujesz?
Nigdy go nie je.
Tylko stoi i stygnie.
Ali, otwórz drzwi, ugotowałam ci rosół.
Musisz coś jeść.
Mój nienarodzony prawnuk musi jeść!
Ali!
Co?
Ali!
- Co jest? - Przyjechał chłopak. Twój kolega.
Jaki kolega?
Chyba nie zna chińskiego.
Ładny dom.
Ładny dom.
Mówi, że to ładny dom.
Dobrze.
Gdzie znalazłaś tego przystojniaka?
Ty…
Co chcesz powiedzieć?
Czym się zajmuje?
Robi magisterkę.
Magisterkę? Nieźle.
Ale z niego romantyk.
Przeleciał taki kawał,
żeby zrobić ci surprise.
Co mówią?
Co za „surprise”?
Wy, starzy, tego nie zrozumiecie.
Uczcie się od niego romantyzmu.
O co mam go zapytać?
Poczęstuje się pan?
Okej.
To ja zjem.
Pychota.
Pójdę już.
W ogóle go nie rozumiem.
Dokąd idziesz?
Gotować.
Co to, Ali?
Prezent.
Prezent dla ciebie.
Dziękuję.
A dla mnie?
Yuli,
nie rozumiem go.
Mamo, spróbuj porozmawiać.
Nie rozumiem angielskiego, a on nie zna ani Atayal,
ani nawet mandaryńskiego.
To pan Ameryka.
Używaj mowy ciała.
Jabłuszka…
- Smacznego. - Dzięki.
Apple.
Co to „eat apple”?
Nie rozumiesz.
Dziękuję.
Mama przyniosła dwa balsamy.
Skończył mi się!
Proszę bardzo.
Marynowana wieprzowina dla gościa.
Nie jest przyzwyczajony do takich dań.
Co to?
Spróbuje?
Pewnie.
Spróbuj.
To danie Atayal, jedz!
Nie rób tak, Enoch.
Gdzie twoje maniery?
Widzicie?
Surowe? (raw)
„Rou” (mięso)?
Tak, mięso.
Pewnie, że tak.
Nie jest przyzwyczajony do takiego.
Mówiłam, że nie zje.
Padam na twarz.
Dlaczego?
Niefajna niespodzianka?
Hmm?
Nie.
Serio?
Hmm.
Masz sympatyczną rodzinę.
Są naprawdę wyluzowani.
Mogłem wcześniej cię odwiedzić.
Twoja babcia jest przeurocza.
Chyba mnie polubiła.
Myślę, że tak.
A tata?
Tata?
Tata zawsze będzie tatą.
Dlaczego masz zły humor?
Serio?
Nie…
Czekaj.
Twój tata nas podgląda.
Enoch!
- Co robicie? - A ty?
Nie umiesz pukać?
Przepraszam.
Babcia zrobiła zupę z pierożkami.
Chodźcie zjeść.
Już idziemy.
Chodźcie zjeść.
Zrobicie to jutro.
Co jest?
Następnym razem zamknij drzwi.
Jak mógł tak wparować?
Mamo,
sprawdź listę.
Pominąłem kogoś?
Pamiętaj o wszystkich krewnych.
Laha, Yukan, Buya,
sołtys.
Babcia.
Jesteście.
Właśnie podgrzałam zupę.
Babcia przegoniła resztę.
Zostaliśmy tylko my.
- Proszę. - Dziękuję.
Gorąca.
Co to?
Zupa fasolowa na słodko.
Wieprzowina?
Nie…
Fasolówka na słodko.
Posmakuje mi?
Jest pyszna.
- Na pewno? - Spróbuj.
Ali,
długo tu zostanie?
Jakie ma plany?
Dopiero co przyjechał, a już pytasz?
Andy jest taki słodki!
Pyszne.
Pyszne?
Tak.
Niesamowite.
Jaki słodki.
Przestań to powtarzać, May.
Za to ty skwaszony.
Posłuchaj…
Później mi powiesz.
Powiedziałem babci,
że zabijemy dziesięć świń.
Dziesięć? Przecież to nie wesele.
Ali, wystarczyłaby jedna czy dwie,
ale zbliżają się wybory
i wiele osób nam pomogło.
Musimy im podziękować.
Jeśli nie dziesięć, to chociaż pięć.
Czyli to dla was, nie dla nas.
To wasze wybory, nie moje.
Wy o wszystkim decydujecie.
Dlaczego tak mówisz?
Tata ma dużo na głowie.
Świnie kosztują.
Pan młody powinien za nie zapłacić,
ale weźmiemy to na siebie.
Nie chodzi o pieniądze.
Nie mów tak.
May, proszę,
miałaś ciężki dzień.
Idź się położyć.
Chętnie pomagam.
Nie trzeba.
Chcę z nią porozmawiać.
W porządku.
Idź odpocząć.
Wypocznij.
Dobrze…
Co się dzieje?
Nic.
Po prostu mi powiedz.
Przestrzegamy tradycji,
- dlatego wyprawiamy imprezę na twoją cześć… - Serio?
- Musimy ustalić, ile zabić świń. - Świń?
Tak.
Tata mówi, że trzeba zabić dziesięć.
- Dziesięć? - Tak.
To za dużo.
Też tak uważam.
Jedna wystarczy.
Proszę pana,
jedna świnia… dobrze.
Dziesięć… za dużo.
Xiexie. (Dziękuję)
Może go nie stać.
Jedna, dobrze.
10, za dużo.
Mówi, że dziesięć to za dużo.
Nie dziesięć, tylko pięć.
Xiexie.
Nie musisz płacić.
Jej tata zapłaci.
Nie chodzi o pieniądze,
tylko o to, że decydujecie za nas.
Ja chcę!
Co robisz?
Chowaj ten nóż.
Stryj mi pozwolił.
To nie czas ani miejsce.
Stryju Pasangu?
Mówiłeś, że ja mogę.
Patrz i się ucz.
Nie wygłupiaj się.
Przestań się wygłupiać, Enoch.
Dzień dobry.
Świnie na imprezę?
Co powiedział?
- To świnie na moją imprezę? - Tak.
Andy…
zabij świnię.
Ja? Nie…
Niech zięć jedną zabije.
Następnym razem.
Nie odważy się.
Może następnym razem.
Twój zięć nie chce.
To kto chce?
Podejdź.
Tutaj.
Dobra.
Widzisz? Tak się to robi.
Nie można dźgać byle jak.
Chodź tu.
Równo dzielcie mięso.
Sprawdźmy.
Hsiung, Feng, Yukan…
Każdy ma dostać porcję.
Proszę. I dziękujemy.
Kubeczek?
Łap.
Tutaj.
Andy.
Dziękuję.
Andy to prawdziwy mężczyzna.
Spójrz na swojego syna.
Połknij.
Enoch, nie zmuszaj go.
Enoch, nie zmuszaj go.
Nie, dzięki.
Prawdziwy zięć Atayal.
Widziałaś, jak zjadł?
Poradził sobie.
Brawa dla państwa młodych!
Aż tyle ludzi?
Nie dziw się.
- Jakbyśmy brali ślub. - To wybory.
Wyjątkowy czas.
Tata jest sławny,
dlatego impreza jest taka duża.
Dziękujemy.
Dlaczego ciągle mówią „gongxi”?
„Gongxi” znaczy „szczęśliwy”.
May, przynieś butelkę, którą przywiózł.
Bimber z kiwi?
Gongxi! (Gratulacje)
Też jestem „gongxi”.
Gongxi!
Mam.
Spójrzcie na tę butlę
wybornej whisky.
Pijemy, zięciu.
Po kolei.
Uważaj na zęby.
Widzicie tę butlę?
To prezent od mojego zięcia.
Jak chcecie,
następnym razem i wam przywiezie.
Proszę.
Dziękuję.
Posmakuje wam.
Za jego żonę, a moją córkę.
Toast.
Polewajcie mu.
Upijcie go.
Ej, Kiwi!
Wszystko gra?
Ja też chcę!
Jasne.
Zdrowie!
Spokojnie!
Pij!
Bardzo dobry zięć!
Jestem dziś gongxi.
Pijemy!
Upiłem się
przez ciebie.
Przyszedł burmistrz.
Toli.
Witamy, panie burmistrzu.
Wybaczcie spóźnienie.
Coś mnie zatrzymało.
Nie ma sprawy, dziękujemy.
Czerwona koperta.
Nie trzeba było.
Nie ma sprawy.
Gratuluję, babciu.
Już późno,
więc prosimy krótko, burmistrzu.
Drodzy mieszkańcy, jak się macie?
Super!
A więc świętujemy…
Wybaczcie spóźnienie,
ale przeprowadzaliśmy inspekcję.
Po pierwsze,
pozwólcie,
że pogratuluję Pasangowi i jego rodzinie.
Pasang był moją prawą ręką.
Przyjąłem go pod swoje skrzydła.
A teraz
sam ubiega się o fotel burmistrza.
Co za gość!
Jestem pod wrażeniem.
Obydwaj będziemy ciężko pracować.
Powodzenia.
Przestań łgać!
Dziękujemy za ciepłe słowa.
Zapamiętamy je.
Dziękuję, Toli.
Co to był za dzień…
Po wystąpieniu pana burmistrza
zapraszamy Pasanga
na krótką przemowę.
Pasang, zapraszamy.
Jesteś dziś gospodarzem!
Panie gospodarzu.
Dziękuję wszystkim
za obecność na przyjęciu zaręczynowym Ali.
Dziękuję wam.
Wiem, że nie jestem idealnym ojcem…
ale wierzę w decyzję Ali.
Jeśli chłopak się jej podoba, to mnie też.
To wszystko, co mam do powiedzenia.
Brawa!
Wyraźmy swoje poparcie!
Pasang rządzi!
Wybierzmy Pasanga!
To nasz człowiek!
Pasang na burmistrza!
Dzień dobry!
Kandydat na burmistrza numer 2!
Pasang potrzebuje waszych głosów!
Do dzieła!
Andy,
to wasiq (psianka czarna).
Za dużo wypiłeś.
Zupa z tej rośliny złagodzi ból głowy.
- To wasiq. - Jak?
Wasiq.
Wasiq.
Zerwałam dla ciebie.
Nauczę cię sadzić.
Weź sadzonkę.
W ten sposób.
Widzisz?
Teraz ty.
Okej.
Weź kolejną.
Tu zasadź.
- Wywróciłabym się. - Ostrożnie.
Spróbuj.
- Tu? - Tak, kop.
Głębiej.
Dobrze.
- Masz. - Okej.
Tu posadź kolejną.
Jeszcze jedną?
Dużo wczoraj wypiłeś.
Zięć Atayal musi umieć pić.
To wymaga wprawy.
Wasze dziecko też będzie Atayal.
Będziecie rodziną.
- Jesteś w ciąży? - Tak, wasze dziecko.
- Jesteś? - Co ty gadasz?
- Pyta, czy ty w ciąży. - Nie!
Powiedz mu, że chodzi mi o Ali.
Ty…
i Ali.
Ali urodzi… dziecko.
Nie, wcale nie.
- Ali jest w ciąży. - Nie.
Powiedz mu, że dam im kawałek ziemi.
Dziecko będzie miało na imię Hayung.
Babcia mówi,
że wasze dziecko
będzie miało na imię
Hayung.
I ty nie wracasz
do Nowej Zelandii.
Co?
Ty i Ali…
będziecie mieć dziecko.
Ali jest w ciąży.
Jesteś pewien?
O czym rozmawiają?
Nie powiedziała mi.
Jak mógł nie wiedzieć?
Jak to nie wiedział?
Przecież wczoraj zabiliśmy dla nich świnie.
Wczoraj
zabiliśmy świnie.
Po co byśmy je zabijali?
Wytłumacz mu to.
Wiem, tłumaczę.
Wczoraj zabiliśmy świnie dla…
- Świnie były dla mojego dziecka? - Nie wie?
Tak.
Nie mów, że go nie chce.
Nie może się wycofać.
Zabiliśmy świnie i piliśmy wino.
Przyniesiesz nam pecha.
Spotka cię nieszczęście.
Musicie zatrzymać dziecko.
I nie myśl o wyjeździe.
On nie rozumie.
Darujcie sobie.
Nie siedź tak, tylko tłumacz!
Myślicie, że wszystko wiem?
Tak się chwaliłeś…
- Wcale nie! - …tym swoim angielskim.
O co chodzi?
O co chodzi?
Od kiedy wiesz?
Kto ci powiedział?
Nikt.
Twoja rodzinka cały dzień wysyła mi jebane sygnały.
Twoja babcia i kuzyni
kładli sobie ręce na brzuchu
i w kółko powtarzali: „dziecko”.
Przepraszam.
Przepraszam, okej?
Uspokój się.
Po prostu powiedz:
od kiedy wiesz?
Spójrz na mnie.
Mówię do ciebie.
- Od kiedy wiesz? - Uspokój się.
- Od kiedy? - Wróciłam do Tajwanu i byłam…
- Co? - Nie wiedziałam, jak ci powiedzieć.
Dlaczego? Nie powinienem wiedzieć pierwszy?
Nie wiem.
Jak to nie wiesz?
- Nie wiem. - Nie powinienem wiedzieć pierwszy?
Bo ja…
jestem przerażona.
Dlaczego?
Bo jesteśmy jeszcze młodzi.
Nie wiem, czy chcę dziecka.
- Dlaczego nie? - Bo się boję.
- Takie życie. - Mam dopiero 20 lat.
Nie wiem, co siedzi ci w głowie.
Cześć, Andy.
- Przyszedł Andy. - Hej.
Jest i mój zięć.
Siadaj.
Nalejcie mu kieliszek.
Proszę pana, ja…
przepraszam.
Nie wiedziałem, że Ali jest w ciąży.
Siadaj.
Zachowywałem się jak głupek.
Siadaj.
Bardzo mi przykro.
Naprawdę bardzo mi przykro.
Chcę zabrać Ali do Nowej Zelandii.
I dziecko.
Nowa Zelandia.
Obiecuję, że się nimi zaopiekuję.
Zawsze będą na pierwszym miejscu.
Proszę.
Proszę pana o zgodę.
Rozumie pan, co ja…
Rozumie mnie pan?
Co? Co powiedziałeś?
Chwileczkę. Macie coś…
Mogę po tym pisać?
To jest Andy, ja.
To ty.
To jest Ali.
Moja córka.
To nasze dziecko.
Ali też jest leworęczna.
Jaki przypadek.
Co on rysuje?
Flagę.
Zabiorę ich do Nowej Zelandii.
Zamieszkamy tam.
Polecimy do Nowej Zelandii.
Z Tajwanu.
Daj mi to.
Rozumiem.
Proszę mi zaufać.
Co to?
Ali,
moja córka.
A to ty.
Kochajcie się,
dobrze?
Dwa serca razem.
Okej?
Uważaj.
Co porabia ten mój Pasang?
Ale bałagan.
Jak brudno.
Andy.
Powiedz, żeby szedł spać na górę.
Andy, wstawaj.
Chodź do łóżka.
Pasang, co jest?
Dlaczego tu śpicie?
Co ty wyprawiasz?
Jak mogliście się tak upić?
Co za bajzel.
Ja sprzątnę ze stołu, babciu.
Zabierz talerze, posprzątam.
Posprzątaj.
Przynieś kosz na śmieci.
Przyniosę.
Ile pestek melona…
Dokąd jedziecie?
Cześć, ciociu.
Co słychać?
Pa.
Kocham cię.
Ja ciebie też.
Zabili świnie zaraz po tym, jak wróciła
z tym chłopakiem.
Gdy usłyszałam, że to obcokrajowiec, myślałam o białym.
A wygląda jak Tajwańczyk.
Jest w ciąży.
Dlaczego nie dostałyśmy kawałka świni?
Pasang zostanie dziadkiem.
Wujku!
- Wszędzie tata. - Pewnie.
- Przystojniak. - Przystojny.
To też, tak.
I jeszcze to.
Babciu, nie może tego wziąć.
- Wieprzowina. - Nie wolno do samolotu.
Dostałby karę.
Nie, w porządku.
Naprawdę nie wolno?
Zakładaj buty.
I to. Mijiu. (wino ryżowe)
Domowe. Spakuj.
Pomogę mu nieść.
Daj mi to.
Ja to poniosę.
Wrzuci to gdzieś?
Poniosę mu to.
To prezent dla twojej matki.
Ali, powiedz mu, że sama to utkałam.
To dla twojej matki.
Mamo, wszystko spakowane?
Powiedz mu,
żeby się oświadczyli.
Później to omówimy,
nie teraz.
Niech szybko przyjeżdżają.
Szybciej, bo spóźni się na samolot.
Zatrzymaj torebkę.
Pa, babciu.
A ty dokąd?
Pozwolili mi jechać.
Nie będę się nudzić w trasie.
Kupię ci losy na loterię.
Cóż, zatem wracasz.
Trzymaj się.
Będę tęsknił.
Naprawdę nie wrócisz do Nowej Zelandii?
Nie zadręczaj się, Ali.
Zda egzaminy końcowe,
wróci
i wtedy pomyślimy, co dalej.
Prosimy, dajcie naszemu najlepszemu, rdzennemu synowi,
Pasangowi Hayungowi z numerem 2, szansę, by służyć.
Silan.
Silan!
Możemy pomówić?
- Co? - Chodź tu.
- Co? - To wasze pierwsze wybory, prawda?
Pomogę wam.
W czym?
Stówa?
Milion $ tajwańskich.
Za co?
Za 50% głosów. 50 procent.
Poważnie?
Ostatnim razem pomogłam Toliemu.
Poważnie.
- Pomyśl. - Witajcie.
Głosujcie na Toliego Wilanga.
Głosujcie na Toliego.
Wybierzcie Toliego!
Toli Wilang!
I powodzenia Pasangowi!
Do dzieła!
Toli Wilang!
Powodzenia numerowi dwa!
Wybierzcie Pasanga!
Ręce w górę!
Skąd weźmiemy sześć milionów?
A co z umową ze świątynią?
Toli ją zablokował.
Nie martw się.
Mam plan.
Mam oszczędności.
Wypłacę je z banku.
Wystarczy na parę tygodni.
Czas na drugą transzę
dla brokerów głosów.
Musimy pożyczyć.
Jakie pieniądze?
Nic nie mam.
Nie, mamo,
pożyczyłem od znajomych, ile mogłem,
ale wszystko już wydałem.
Nie zaczynaj.
Wydałem nawet
oszczędności May.
Porozmawiałabyś z Silanem?
Zapytaj go o jego ziemię.
Została mu tylko ona.
Jeśli mu ją zabierzesz,
z czego będzie żył?
To nie tak. Nie chodzi o sprzedaż.
- Zapomnij. - Chodzi o hipotekę.
Nie okłamałbym cię.
Nie mogę ci pomóc.
Nie mam pieniędzy.
Mamo, zostałaś mi tylko ty.
Mamo!
Jest z nami kandydat numer dwa.
Pasang Hayung jest z nami w wozie
i prosi o wasze głosy.
Idą łeb w łeb, więc liczy się każdy głos.
Prosimy, głosujcie
na numer dwa,
Pasanga Hayunga.
Dziękujemy.
Ojcze Niebieski, napełnij nas Duchem Świętym
Panie i panowie,
Nowy Rok przywitał nas chłodem.
Rozgrzejcie się ciepłymi napojami i kocami.
Wysłuchaj nas, Ojcze!
Ojcze, słyszysz nasze wezwanie?
Ojcze Niebieski, niebawem do nas przybędziesz
Przygotujcie serca, zróbcie miejsce
Albowiem zbliża się nasz Pan
Amen
Kampania na półmetku.
Gdyby skupić się na negatywach,
wydawałoby się, że przegra.
Musimy zrobić coś więcej.
Mówił, że wszystko gra
i załatwi pieniądze.
Tak mówił.
May też tak mówiła, prawda?
Ale jest spłukany.
Tak samo jak ja.
Gdybym coś miała, zagrałabym na loterii
i gdybym wygrała, pomogłabym mu.
Zapomnij o loterii.
Czyli co? Musisz mu pomóc.
Bo jeśli nie,
to co zrobią?
Ile razy mu pomagaliśmy
i naprawialiśmy jego błędy?
To nasz ostatni kawałek ziemi.
Wiem.
Tata go nam zostawił.
Jeśli go stracimy, z czego wyżyjemy?
Odzyskasz ją, kiedy zostanie burmistrzem.
Musi wygrać.
Jeśli przegra,
będzie po nas.
Zapożyczył się u wielu ludzi.
Zawsze traktowałam was jednakowo.
Musicie się wzajemnie wspierać.
Rodzina jest najważniejsza.
Jeśli mu nie pomożesz, jak wygra?
Ali,
mogę wejść?
Nie zamykałam.
Wypij to.
Gorące.
Spróbuj.
Co to?
Milo.
Twoja mama to uwielbiała.
Wyglądasz jak ona, kiedy była z tobą w ciąży.
Jeszcze pamiętasz?
Wyglądasz identycznie jak ona.
Nawet tak samo się rumienicie.
Myślałam, że ją zapomniałeś.
Chciałbym, żeby wciąż żyła.
Dlaczego ją wspominasz?
Nie ochroniłem jej.
Od tamtej pory
czuję do siebie żal.
Nadal się obwiniam.
Też chciałabym, by z nami była.
Tak to z tobą jest.
Widzisz,
ta cała kampania
to droga przez piekło.
Babcia jest zmęczona.
A jeśli nie wygrasz?
Nie martw się.
Bądź jak babcia,
stryjek
i ciocia.
Oni we mnie wierzą,
wiesz?
- W ciąży więcej nie mogę. - Nie.
Po prostu zadbaj o siebie, Ali.
Więcej pomocy mi nie trzeba.
Hej.
Jesteśmy bezpieczni.
Dobrze.
Już o tym rozmawialiśmy.
Nie musisz przeliczać.
Przynieść liczarkę banknotów?
Schowam.
Dostałaś kasę,
teraz nam pomóż.
Masz moje słowo.
Jedynie proszę o pomoc.
To wszystko.
Nic więcej nie mów.
Wierzę w Boga.
W Boga.
Biorę pieniądze i robię swoje.
Drodzy mieszkańcy,
będziemy wdzięczni za wasze głosy.
Numer dwa, Pasang Hayung, na burmistrza!
Będziemy wdzięczni za głosy!
Będziemy wdzięczni za głosy!
Zapisz na zeszyt.
- Co? - Dziękuję.
Jaki zeszyt?
Masz pieniądze?
Pasang zapłaci.
Tutaj.
Wspieramy numer dwa, Pasanga Hayunga!
- Toli Wilang! - Pasang Hayung!
Numer 1 to odpowiedzialność i kompetencje!
Dajcie numerowi dwa szansę, by służyć!
To nasz szczęśliwy dzień.
Jesteśmy pewni, że nasz usłużny burmistrz
przepuści swoich mieszkańców.
Nie możemy.
To wbrew przepisom drogowym.
Jasne?
Wycofajcie.
Panie burmistrzu, przepuśćcie nas.
Jak mamy się cofnąć?
Wciąż nadjeżdżacie.
Wiecie, co to oznacza?
Toli to ślepy zaułek.
Nie chcecie nas przepuścić
i dlatego startujemy w wyborach.
A propos drogi.
Od czterech lat czekamy,
aż ją poszerzycie,
a do dziś jest jednokierunkowa!
Czas na zmiany!
Kto wprowadzi zmiany?!
Numer dwa!
Kto wprowadzi zmiany?!
Numer dwa!
Kogo wybierzemy?
Pasanga!
Jeszcze raz!
Pasanga!
Tak jest. Pamiętajcie. Dziękuję wam wszystkim.
To wieczór przedwyborczy.
Głosując na Pasanga,
głosujecie też na jego rodzinę,
która stara się o naszą lepszą przyszłość.
Drodzy mieszkańcy,
dziękujemy za dzisiejszą obecność
i wsparcie, które okazujecie Pasangowi.
Hayung był filarem naszej społeczności.
Niedawno od nas odszedł,
ale ja wciąż jestem.
Głosujcie na syna przez wzgląd na Hayunga.
Potrzebujemy was.
Bardzo prosimy.
Dziękuję.
Prosimy was.
Dziękujemy wszystkim.
Mamo, co robisz?
Wstań!
Tylko dziękuję.
Dziękuję wam!
Kto ma numer dwa?!
Pasang!
Kto jutro wygra?!
Pasang!
Kandydat numer dwa!
PA-SANG, PA-SANG, PA-SANG!
Proszę.
Proszę wejść.
Matka dwójki wczoraj klęczała.
Nie pokazuj.
Przestań.
To wbrew przepisom.
Jeden głos na Pasanga.
Kolejny głos na Pasanga.
Nie licz po jednym.
Przekażemy im pełne wyniki…
- … bo będzie zamęt. - Głos na Pasanga.
Mamy 193 głosy.
142 głosy na jedynkę, Toliego.
144 głosy na dwójkę, Pasanga.
144 głosy na Pasanga.
18 głosów na trójkę, Masinga.
18 głosów na Masinga Watana.
Zero na czwórkę, Changa.
Chang bez głosów.
Wieś Hongtu:
198 głosów na Pasanga Hayunga.
Co się stało?
Co teraz, Pasang?
O co chodzi?
Co teraz zrobimy?
Dałem im tyle pieniędzy,
ale nie dotrzymali słowa.
Niektórzy nie głosowali.
Co teraz?
Bez nerwów.
Nie martwcie się.
Wciąż liczą głosy.
To wioska burmistrza.
Ma tam swoje kontakty.
Na pewno dobrze tam wypadnie.
Piłka wciąż w grze.
Nie panikujcie.
Hongtu: Masing…
Hongtu…
12 głosów na Masinga.
Ali,
napij się zupy.
Jak sytuacja?
Jest nerwówka.
Stryjek i burmistrz
idą łeb w łeb.
Wyrównana rywalizacja.
Zawołaj babcię.
Ma anginę.
Niech wraca.
115 głosów na Pasanga.
Ile? Podlicz.
Mam końcowy wynik.
1732 głosy.
Toli Wilang, 1732 głosy.
Dalej, Pasang!
1838 głosów!
Wygrał.
Idę!
Wygraliśmy!
Dziękujemy.
Pasang wygrał wybory!
Silan skacze z radości.
Co robi?
Tylko się nie upijajcie.
Już wam starczy.
Gratulacje!
Dziękujemy wszystkim!
Dobra robota.
Mój starszy brat jest burmistrzem!
Idź już do domu,
nie wypada tak.
Pasang.
Spójrzcie na mego brata, burmistrza.
Zabierz go do domu.
Super.
- Wstyd. - Uspokój się.
- Silan, chodź do domu. - Polejcie mi jeszcze jednego.
- Silan, jesteś pijany. - Co robisz?
Idź do domu!
Co, do diabła?!
Cholera!
- Silan! - Co ty wyprawiasz?!
Co tu się wyrabia?!
Silan, co cię opętało?
Dlaczego uderzyłeś Pasanga?
Co ty robisz?
Co z wami jest nie tak?
Ty!
Taki z ciebie ważniak?!
Przestań już!
O co chodzi?
Zaprowadź go do łóżka.
Skąd miał kasę?!
Zastawił moją ziemię!
Co powiedziałeś?!
Uspokój się.
Idź spać.
Nie rób scen.
Przyniosłeś nam wstyd!
Daj już spokój.
Dość.
- Zamknij się. - Posłuchaj…
Dość już tego.
O co wam chodzi?
Dlaczego to powiedział, mamo?
Nieważne.
Idź do domu.
Dziękujemy!
Jestem wam ogromnie wdzięczny.
Dziękuję!
Dziękujemy za szansę, by wam służyć.
- Dziękujemy. - Wygraliśmy!
Wszystkim wam dziękujemy.
Wygraliśmy!
Odtąd jesteście w dobrych rękach.
Pasang będzie sumiennie pracował.
Będziemy was wspierać
w każdej sprawie.
W te cztery lata
zadbamy o mieszkańców
pod każdym względem.
Kto tu rządzi?
- Co? - Prokuratura rejonowa Ilan.
- Mamy nakaz przeszukania. - Co?
Dokąd idą?
Czego chcą?
Dziękujemy.
Silan!
- Silan! - Co?
Przyjechała policja.
- Policja? - Są u Pasanga.
- Dlaczego? - Skąd mam wiedzieć?
Wygrał!
Pasang wygrał!
Wygraliśmy!
Wygraliśmy!
Przyjechali z gratulacjami?
To nie twój stryjek?
Zostawcie go.
Proszę się nie wtrącać.
Puśćcie go.
Dokąd go zabieracie?
Dokąd jedziecie?
Na przesłuchanie.
May, co się dzieje?
Dlaczego go aresztowali?
O co chodzi?
Co się dzieje?
Wiecie co?
Biedny Pasang.
Kupił ich głosy,
a ci go sprzedali.
Nie wychodzi z domu.
Zdradliwe żmije.
Nie wolno kupować głosów.
Ja głosowałem.
Też mi coś.
Milai,
też wziąłeś kasę.
Jak my wszyscy.
Tak i zagłosowałem na obydwu.
Co? Zagłosowałeś na obydwu?
To byłyby nieważne głosy.
Ile wziąłeś pieniędzy?
Żłop to piwo i ścichnij.
Po trzech miesiącach prac
ukończyliśmy budowę tradycyjnej szkoły.
To tu dzieci będą poznawać kulturę Atayal.
A teraz powitajmy
naszego burmistrza,
Toliego Wilanga.
Witamy pana.
Dziękujemy.
- Witajcie. - Burmistrzu.
Gratulujemy ponownej wygranej!
Kiedy policzę do trzech,
powiecie
„naprzód”,
dobrze?
Okej.
Dobrze.
Raz, dwa, trzy!
Naprzód!
Cofnijcie się!
Ostrożnie!
Dobre otwarcie.
Tak potrzebowaliście pieniędzy,
ale nie oddajecie długu.
Jesteśmy w trudnej sytuacji.
Prosimy o cierpliwość.
Przepraszam, ale…
Co mam powiedzieć szefowi?
To nie ja pożyczyłem pieniądze.
Ja jestem właścicielem działki.
Musicie oddać przed Nowym Rokiem.
Wiem.
Pójdzie pan nam na rękę
i pozwoli płacić w ratach?
Ta ziemia to nasze jedyne źródło dochodu.
Naprawdę nie mamy pieniędzy.
Tato!
Silan, nie!
Tato, co robisz?
Enoch! Silan!
Zostaw mnie!
Puszczaj!
Co ty wyprawiasz?!
Straciliśmy ziemię, więc po co to nam?!
To są pieniądze!
Co z tego, pójdą za bezcen!
Spróbujemy je sprzedać.
Przestań!
Tato, nie!
Przestań!
Zostawcie mnie!
Co ty wyprawiasz?
Nie ma sensu zrywać.
Wymyślimy coś.
Dycha za główkę to zawsze coś.
Harowaliśmy.
Nie niszcz ich.
Zawsze to zarobek.
Tak.
Lepsze coś niż nic.
Zawsze to pieniądze.
Dolar to dolar.
Z czego zapłacisz za nawóz?
Możecie je porąbać!
Mam to gdzieś!
Tak ci się podoba,
to wszystkie porąb!
Mamo, co z tym bakłażanem?
Nie smakuje mi.
Cześć, Ali.
Usiądź z nami, ciociu.
Dobrze.
Daj.
Sama sobie naleję.
Dziękuję.
Kiedy przestaniecie się ignorować?
Ali,
ja i tata musimy
wyjechać po Nowym Roku.
Nie martw się.
Nie był wcześniej karany
i współpracowaliśmy.
Dostanie wyrok w zawieszeniu.
Nie trafi za kraty.
Opiekuj się nim, proszę.
Dobrze…
O co chodzi?
Coś cię gryzie?
Co się dzieje?
No co?
Mamo,
postaw się na moim miejscu.
Rozumiem.
Proszę.
Nie płacz.
Mamo, przerosła mnie ambicja.
Już dobrze.
Nie płacz.
Kto odpala petardy?
Pasang.
Chodź, jedziemy.
Ale z was dzieci.
Wszystko OK, śpij dalej.
Cicha noc
- Święta noc… - Szczęść Boże!
Pokój niesie
Ludziom wszem
A u żłóbka Matka Święta…
Babcia jest zrozpaczona.
Martwię się o nią.
Nie…
Nie teraz.
Jeszcze zaczekaj.
Do czasu, aż sytuacja się tu poprawi, OK?
Moja…
szkoła
w tym
tradycyjnym
występie.
Nasza
rdzenna
kultura…
Babciu, dlaczego wyłączyłaś światło?
Enoch, co z tobą?
Włącz światło.
Co?
Nie ma prądu.
Ale ziąb!
Tato, siadaj przy piecu.
Dlaczego zabrali prąd?
W całej wiosce padł.
Przecież nie ma tajfunu.
Mogę użyć?
Rozchmurzcie się!
Enoch, co ty robisz?!
Napij się.
Zaraz oberwiesz.
Nie wygłupiaj się.
No napij się.
Uspokój się!
Twój syn się upił?
Pójdzie w twoje ślady.
Uśmiechnij się, stryjku!
Głowa do góry!
Spójrz, ja się uśmiecham.
Stryju, gdzie twój uśmiech?
Enoch, co z tobą?
Co robisz?
Co?
Jaki ojciec, taki syn.
O co ci chodzi?
O picie.
Ale zimno.
Pada śnieg.
Nie pleć bzdur.
Śnieg!
Uważaj na brzuch.
Ostrożnie, Ali.
Ciociu,
serio pada śnieg.
Chodźcie zobaczyć.
Spójrzcie.
Nie kłamię.
Rzeczywiście.
Mamo, naprawdę pada śnieg.
Nie dziw, że tak zimno.
Patrzcie na ten śnieg.
Masz.
Enoch!
Ty oblechu!
Uważajcie.
Uciekaj, i tak cię złapię.
Enoch!
Chcesz dostać?!
Zaraz oberwiesz!
Tato.
To dla ciebie.
Co to?
Kupiłaś je w Nowej Zelandii
i dopiero dajesz?
Nie było słońca.
Super wyglądasz, stryju.
Pełna zgoda.
Przystojniak jak ja.
Jadę.
Silan, Pasang wyjeżdża.
Mamo, opiekuj się Ali.
Nie martw się.
Zajmę się nią.
Spokojna głowa.
Dobrze jest.
Nie martw się.
Dzieci same sobie poradzą.
Dziękujemy.
Bezpiecznej podróży.
Nie martw się o nas, Pasang.
Zadzwonię do was.
Dobrze, pa.
Jedźcie powoli.
Takie życie.
Już dobrze.
Ali,
jeszcze wróci.
Wszystko gra, nie martwcie się.
Petardy.
Daj cztery takie.
Dyszka za sztukę.
OK, czyli 40.
40 dolarów.
Reszta?
Enoch, czekaj.
Dzięki, szefie.
Czekaj, źle mu wydałeś!
Co ty gadasz?
Ile mu wydałeś?
80 $, a co?
80? Dał ci 100,
a miał zapłacić 40.
100 minus 40…
Odejmij sobie.
Idź za nim.
Oddaj kasę!
Co ty robisz?
Enoch, co z tobą?!
Młody!
Wydałem ci 20 $ za dużo.
Musisz oddać, wybacz.
Dałem 20 za dużo.
Masz.
Jak miło.
Zaraz prawdziwy Nowy Rok i znów dostaniemy czerwone koperty.
Jaki prawdziwy Nowy Rok?
Chiński Nowy Rok!
Głupek.
Wiesz, kiedy my, Atayal,
mamy Nowy Rok?
Nie wiem.
Po jesiennych zbiorach prosa.
Jasne?
Boże Narodzenie jest dla chrześcijan.
Jest jeszcze pierwszy stycznia.
To u Japończyków.
Co z wami?
Niczego nie wiecie?
Babcia was nie nauczyła?
Uwaga! Paluszki rozstawione!
Nogi prosto!
Kolanka razem!
Uważaj, bo złamiesz mu nogę.
Właśnie.
Zobacz, jaki z niego osiłek!
Ma takie grube nóżki,
że nie mogę ich objąć dłonią.
Lżej, bo go obudzisz.
Agnes!
- Zerknij. - Masz prezent.
Gdzie?
- Z tyłu. - Ten?
Tak, w pudełku.
- Co to? - Od Andy'ego.
Od Andy'ego?
Czemu dał mi prezent?
Zostawił dla ciebie ostatnim razem.
Jak miło!
Taki złoty chłopak…
Dlaczego nie bierzesz ślubu?
Załóż i zobacz.
Ładna. Wesoła.
- Ślicznie! - W sam raz.
Do twarzy ci w niej.
Do twarzy?
Podkreśla twoją urodę.
Andy słyszał, że idziesz do woja.
Enoch się przygotowuje.
Zabije świnię, szybciej.
Dobrze.
Musieli tak krótko cię ściąć?
Szkoda.
Ale i tak pięknie wyglądasz.
Już, już…
Ostrożnie.
Uwaga na nosek!
Owinę go.
Odchyl główkę.
Uwaga na rączki.
Dalej śpi.
Śpioszek jeden.
Dobra, idę.
Zaraz będziemy.
Jesteś zmęczona, Agnes?
Zmordowana.
Zawsze możesz wrócić do domu.
I co zrobimy, jak odejdę?
Coś wymyślimy.
Nie martw się.
Wyślesz Enocha do wojska?
Odpada, nie nadaje się.
Dziękuję ci.
Nie ma za co.
Szybciej, stryju, czekamy.
Pomóż przytrzymać.
Rocznica śmierci taty.
Wszyscy powinni być.
- Co tak późno? - Cóż, utknęliśmy w korku.
Dajcie kalosze.
Nie trzeba.
Mam być w tych?
Bez różnicy.
Jest młody.
Mały Hayung.
Dziadku.
Podobny do mnie.
Jaki śliczny.
Nie do ciebie,
tylko do dziadka.
Jak miło, losy na loterię.
Jeździmy po świecie.
Pasang, pomóż nam wreszcie.
Kopę lat!
Postaraj się.
Jasne.
- Tu tnij. - Wiem.
- Zrobię to. - Chodź.
- Dźgaj! - Tak jest.
Nie ruszaj się.
Lecisz!
Ojej!
Udało mu się! Enoch zabił świnię.
Teraz wyciągnij.
Mam wspaniałego bratanka.
Zostałeś prawdziwym Atayal.
Od teraz ja będę zabijał świnie!
- Dziadek Hayung mnie nauczył. - Byłby z ciebie dumny.
Dziękujemy duchom przodków za śnieg i członkom plemienia Pyanan za ich pomoc.
Yaba, Yaya (tata, mama) To słowa, które często słyszę
Aba, Aya (babcia, dziadek)
U mnie wszystko dobrze, a u was?
Też tęsknię za naszym życiem w górach
Yaba, Yaya (tata, mama) To słowa, które często słyszę
Aba, Aya (babcia, dziadek)
U mnie wszystko dobrze, a u was?
Dziadek opowiada stare historie
Wokół ogniska padają płatki śniegu
Patrzę w górę na rozgwieżdżone niebo
Pamiętaj, skąd pochodzimy
Z tamtej, wysokiej góry
Jeśli zabłądzisz w ciemną noc, Oświetlę ci drogę ogniem
Pamiętaj, skąd pochodzimy
Wszyscy z jednego miejsca się wywodzimy
Do zobaczenia następnym razem
Spotkamy się tam, gdzie będzie unosił się dym
Czy za rok znów o tej porze spadnie śnieg?
I znów spotkamy się wieczorem Przy śpiewach i winie?
Polej jeszcze jednego! Będziemy pić do upadłego.
Tłumaczenie: Sylwia Kasiukiewicz
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.