Afrikaans
Albanian
Amharic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Czech
Danish
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Polish
Punjabi
Quechua
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Sundanese
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Sorry, sir. Yeah.
There you go.
Ukraine, Czech Republic, Poland?
Poland.
Gentlemen, I'm extremely sorry for the inconvenience on behalf of
this young lad and myself.
Co to jest?
Więc troszkę zmodyfikowałeś formułę. I koszt jest czysty.
Piękna magia.
Czy to to, co robisz?
O, Boże.
Miałem jednak klienta.
Maestro. Tak.
Maestro.
To jest to.
Jeśli kiedykolwiek to przychodzi.
To pan jest polski?
A co myślałeś?
Że o tym bym tyle gadał?
Halo. Siemka, morko. Cześć. Jak było?
Zajebiście. Haruba straszna, nie ma o czym gadać.
To to pięknie.
Słuchaj, wszystkiego najlepszego.
Nie miałem adresu, więc podałem do Pałacu Prezydenckiego.
Ale obszaj logotyp.
Zaprojektowałem całą identyfikację.
Wiesz, co to znaczy?
Możemy zaczynać.
Ruszamy.
Udało się.
Jak ty się zachowujesz? Tak, obiad jest.
Powiedzmy.
My nie sądziliśmy, że...
Poradzisz sobie w tym, Londynie.
Na co przeznaczysz pierwsze samodzielnie zarobione pieniądze?
Chcemy z Maćkiem otworzyć agencję reklamową.
A studia?
W tym roku mam mieć mniej zajęć, więc sobie poradzę.
Musimy porozmawiać poważnie, bo kiedyś piekarnia przejdzie w twoje
ręce.
To jakie masz plany na wieczór?
Idziemy do znajomego na paropetówkę.
Maciek.
Siema. Hej, Orinu.
Zajebista jest ta chata.
Dopiero muszę jeszcze umówlować. Ale, ale. Tandro, Tandro.
Mówiłem ci o tym zajebistym grafiku, Maciek.
Siema, stary.
Siema.
Słuchaj, gramy troseta w fabryce. Wbijasz? Mówiłem ci, mówiłem ci.
A w ogóle chciałem, żeby... Chciałem większe mieszkanie, ale ojciec był
pośladny. Jest plazma, jest zajebiste nagłośnienie, kurwa. Będę zapraszał
dziewczynę na film.
Anita! Anita!
Chodź Poznań! Poznań, o Jezu, Maćko!
Dawid.
Daj sobie spokój.
Jak rozkręcimy agencję, to ona sama do ciebie przyjdzie.
Serio.
Mówię ci, jest taki typ Gewer.
Prowadzi kluby, pożycza hajs na kredyt.
Przerażający jest.
Ale mordo.
Jaką on ma kobietę? Ja mógłbym z nią rodzinę założyć.
Wiem, wiem.
Mój ojciec...
Mój ojciec...
Witam
wszystkich.
Jak wiecie, obiecuję, że nikt nie straci pracy.
Poszukuję właściciela pana Batko.
To ja.
Dobrze pan wygląda, jak na swoje lata.
Marian Zalewski, komornik sądowy.
Przyjechałem zająć mienie.
Jak to?
350 tysięcy? Do tego jeszcze kara i odsetki.
To musi być jakaś pomyłka, no.
Ale ja tu mam Henryk, a pan nie jest Henryk.
Znaczy pan w ogóle nie jest stroną w sprawie.
Pan Henryk musi przyjść.
Pani, ja pani już tłumaczyłem, że mój tata nie żyje, a ja z
siostrą odziedziczyłem po nim spadek. Zresztą wszystko ma pani tam w
no.
Mój tata nigdy nie zalegał ani złotówki, nigdzie.
A co tatuś robił z pieczywem, które się nie sprzedało?
No... Oddał do domu dziecka. I tu jest pies pogrzebany.
No ale to co, to miał to wyrzucać wszystko?
Każda darowizna podlega opodatkowaniu.
Pana ojciec nie odprowadzał podatku, przez co doszło do uszczuplenia
na rzecz skarbu państwa.
To jest oszustwo skarbowe.
Dziesięć lat za dług, który dostałeś w spadku?
Pojebałeś.
To jest prawie pół banki do oddania w pół roku.
Siema. Siema, Byczku.
Siema. Papa, jestem.
Macie może coś do palenia?
Ale jest przypał z psami.
Po ostatnich akcjach nie ma gdzie kupić.
Lufę pewnie da się nawić.
Nie, dzięki.
Jenna. Ma ci się dobrze.
Mordko. Nie ma opcji. Musisz powiedzieć matce.
Stary.
Ona tego nie wytrzyma.
Ona nie wytrzyma, jak jej syn pójdzie do pierdla.
Chcesz pogadać?
Nie.
Co to za chleb?
Komornik nam zajął piekarnię.
Generalnie to... No to jesteśmy spłukani.
Wszystko będzie dobrze.
Będę chyba ci musiała pomóc w tej karmie.
Zuzia, chodź do stołu. Nie, jestem głodna.
Dawidynku, obiecaj mi, że nie
zaprzepaścisz tego, na co twój ojciec pracował całe życie.
A to?
Wynajmowane.
Obawiam się, że to nie pokryje nawet połowy zobowiązania.
Ktoś 20 lat nie spóźnił się z czynszem, a pan już po miesiącu zalegał.
Chciałbym rozwiązać umowę najmu.
Znudziło się.
Nasza umowa obowiązuje do końca przyszłego roku.
Więc zgodnie z prawem do tego czasu najwyżej mi się zapłata. Ale Panie
wszystko zależy tak naprawdę od Pana. Ja mam teraz masę kłopotów z urzędem.
Panie Batko, Pan ma swoje kłopoty, ja mam swoje.
To pan w sprawie tej kary odpyczywa, tak?
Tak. Powiem panu, że zdziwiłem się, że wybrał pan akurat naszą gazetę, ale
bardzo dobrze pan zrobił. Uważam, że absolutnie należy takie rzeczy
Nie wybrałem gazety, tylko pana.
O.
Nie?
Pan ja się zdrowiem zajmuję w redakcji, ale zaraz przyjdzie koleżanka od
reportażu.
Chciałbym, żeby pan coś dla mnie wyprodukował. Nie mam pojęcia, o czym
Zajmę panu pięć minut dosłownie. Naprawdę.
Bardzo panu dziękuję za rozmowę.
Ja naprawdę nie chcę zarobić panu kłopotu. Proszę odejść.
Po prostu chcę porozmawiać. Przepraszam, spieszę się. Żona na mnie czeka. Pięć
minut, pięć minut. O co trzeba, ile pięć minut? Ludzie!
Ciekawe, czy twój naczelny się ucieszy, jak się dowie, czym się zajmowałeś.
Co?
Złodziej! Co?
Złodziej! A twoja żona nadal myśli, że w Londynie tak dużo się zarabia na
zmywaku? Co?
Przepraszam, panowie.
Nieporozumienie. Właśnie opowiadałem koledze, jak to szwagra napadli.
Także...
Słuchaj, potrzebuję legalny odpowiednik marihuany.
Nieszkodliwy, ale dający ludziom przyjemnego kopa.
Ja się tym nie zajmuję.
Ja ten etap zostawiłem za sobą. Rozumiesz? Nawet nie masz pojęcia, ile
kosztowało.
Dobra, weźcie kawę i zarobotę.
Dzień dobry.
Płacę z góry i robię maks 2 kilo. Dobra.
I to jeszcze nie wszystko.
Ty załatwiasz półprodukty i sprzęt. Dostaniesz listę.
Załatwiasz odzież ochronną i bezpieczne miejsce.
Robimy to jeden, jedyny pieprzony raz i więcej się nie widzimy.
I teraz najważniejsze.
Moja żona absolutnie nie może się o tym dowiedzieć.
Rozumiem się?
Ty! Co?
Ja nie wiem, jaki ty masz plan.
Ale pamiętaj, Londyn to nie Polska.
Będzie dobrze, będzie dobrze.
Siema. No.
Słuchaj, mówiłeś... No ten typ od hajsu.
No ten, co miał te latki, co mówiłeś, że chce z nią rodzinę założyć.
A, no, geber.
Nie, no to...
Na początek mogę pożyczyć dziesięć, a za dwa miesiące oddajesz piętnaście.
A możemy z kolegą to oprzeć? Dobrze.
Okej.
Gdzie robimy?
Tutaj.
Żartujesz?
To miała być bezpieczna hala, a nie kiosk ruchu.
Ja, ja sobie robisz?
Nie myślałeś, żeby zająć się czymś normalnym? Na jakieś studia pójdź?
Studiuję.
W zeszłym roku nawet byłem najlepszy na roku.
I co?
Potendium nie stykło?
No przecież ci mówiłem.
Serio?
Ja myślałem, że to ściema, żeby się ze mną spotkać. No nie.
To ile ci zostało?
Trzysta tysięcy?
Siema, siema.
Co tam?
Mam dla was dobrą wiadomość.
To jest Green Spirit.
To działa jak zioło.
I to nie jest jakaś wkrętka? To może na legalu?
Można na legalu i mało tego, nie musisz szeptać teraz, kolego.
No to słuchajcie, wydaje mi się, że trafiliśmy do nieba, bo mamy legalne
joranie. Jak?
Dzień odpoczynku, produkt gratis. Dobra, dobra, już tam.
Ej, sorry, ej, ej, a jakie hasło?
No, promocja, jakie hasło?
Jebać urząd skarbowy.
To tutaj?
No jak?
Jebać urząd skarbowy.
Dzięki.
Potrzebuję więcej.
A ty byś to w kiblu spuścił? To są nieważne, to była jednorodowa akcja,
To jest twój jeden dzień pracy.
Człowieku, ja mam dom, rodzinę, mam normalną pracę, więc nie.
Pięć kilo.
Nie, to znaczy nie.
Co?
Green Spirit jest raczej lajtowy, wiesz, taki, żebyś chillować w domu, no a
Dolina Uśmiechu, wiadomo.
To dwa razy Dolina i jeden Green.
Czyli razem 65.
A, sorry.
Jebać urząd skarbowy. No to 52.
Bardzo, bardzo jebać urząd skarbowy.
Już moment.
Już? Już, już.
Co ty miałeś z angielskiego?
A co?
To, że trzeba to zmienić. Już wracam. Ale jak farba się skończyła?
Co jest?
Za mało, za wolno.
Mam pomysł.
Dobrej zabawy.
Daj mi dosłownie chwilę.
Człowieku, co tam się dzieje?
Chcesz popić mnie?
No jasne, idź zobacz to.
Ty, a gdzie jest reszta towaru?
Dzień dobry.
Nargotyku to przestępstwo, za które grozi kara pozbawienia wolności do
Proszę się odwiedzić. A wy macie jakieś przenośne laboratorium, czy też chcecie
pogapić na intułek?
Poza tym żaden składnik tego produktu nie figuruje na liście substancji
kontrolowanych. To nie jest narkotyk. Utrudnia pan prowadzenie czynności
służbowych. Tak? A wiesz, czym grozi mylenie czynności służbowych z
molestowaniem? Spokojnie, spokojnie.
My chcielibyśmy tylko ustalić, skąd panie to mają.
No to przypuśćmy, że ode mnie.
Świetnie.
Jesteście wolni.
Nie handlowałem narkotykami.
A to co to jest?
To nie są narkotyki.
Nie?
A to?
Co, wydaje ci się, że wywiniesz się od pierla, awariatko, we?
Czy ty w ogóle zdajesz sobie sprawę z tego, jakie to było nieodpowiedzialne?
Wszystko było legalne.
Jakbym nie odebrał telefonu, to byś zobaczył legalne.
Na polskim komisariacie.
Zresztą.
Legalne, nielegalne.
Stać.
Reszta trzy siedemdziesiąt trzy.
Dobra. Nie ma dobra, jest urząd skarbowy.
Ile rozmięć?
Nie można było od razu zapłacić, a nie tak nas czarować?
Byłam w piekarni, widziałam wszystko.
Poczekaj, ja ci wszystko wytłumaczę. Co wszystko?
Wszystko zaprzepaściłeś. Wszystko zamieniłeś w melinę.
Ja?
A wiesz w ogóle, co my odziedziczyliśmy po ojcu?
Wiesz?
Nie! Mamo, poczekaj. Nie, no nie! Nie! Nic nie rozumiesz. Zostaw go.
Daj spokój.
Dawid, czekaj!
Czekaj!
Ja wszystko wytłumaczę, okej?
Gdzie będziesz teraz mieszkać?
Dzwonię, chcesz?
Może zostawimy w środku jakiś pancerz? Zbijamy?
kurwa dalej się nie dało
jestem
zdecydowany ja będę przez całe życie uciekał
Po pierwsze, od tego momentu jesteś przykładnym, wzorowym obywatelem. Nie
przechodzisz na czerwonym, nie spóźniesz się ze składką ZUS, nie sikasz parku.
Po drugie, mnie w tym nie ma.
Specja trzecia, nie idę.
Moje warunki. Wynajem długoterminowy, czynsz płacę regularnie, a pana nie
interesuje, co się dzieje w środku i żadnych wizyt kontrolnych.
Jak już narobisz trochę szumu, musisz się liczyć z tym, że mogą cię chcieć
dojechać Urząd Skarbowy, ZUS i Sanepid.
Znam przepisy w tym, co i jak można, żeby przedsiębiorca dobrze na tym
Wiem to, gdzie czasem trzeba włożyć, do jakiej teczki, jak to potem dobrze
zaksięgować. Mam sama dobra referencja.
Nie księguję jako kosztów, prezerwatyw, alkoholu, zabawek, przekszopu.
Ale... Żadnego ale!
Dziś dokupisz sobie pan za własny.
Dostaniesz ode mnie kontakty do ludzi, których lepiej mieć po swojej stronie.
Uważaj, gubniarzu, bo ci nogi tu bym odrywał!
Spokojnie, Marysiu.
Marysiu, czekaj.
Ciotę młodszą.
Jak się dzieciak urodzi, to się wszystko zmienia.
Marysiu, proszę, nie wchodź na to. Nie wchodź, Marysiu.
Dwa razy już bym się z tego skierdeliła.
Na tyle masz mniej chłopaków z wydziału.
Dla.
A co z geberem?
Chciałem panu bardzo podziękować i to jest 15, tak jak się umówiliśmy.
Mam propozycję.
Dalej prowadź ten twój biznes.
Pod moimi skrzydłami.
Chyba
nie
chcesz mnie dymać za moje własne pieniądze.
Ostatnim razem tak dobrze się bawiłem, jak syn dostał kolejkę pod choinkę.
Jak tam?
Jak przeprowadzka? Młody poszedł do nowego przedszkola, a żona cieszy się,
dostałem dobrą pracę w korporacji.
No, będziemy musieli znaleźć kogoś, kto nam to przetestuje.
Zależy nam na tym, żebyśmy dokładnie wiedzieli, co sprzedajemy.
Dlatego potrzebujemy śmiałków, którzy jak Gagarin polecą w
kosmos i przetestują, co nam maestro przygotował.
Dzisiaj z okazji otwarcia mamy super promkę na nasz najnowszy okaz
kolekcjonerski Mambe.
Lepszy efekt będziesz miała jak wrzucić do klasera dwa, ale na początek
proponuję jeden.
Kolekcjonowanie prowadzi do pobudzenia fizycznego, psychicznego, stanów
euforycznych, poczucia błogości, no i czasem halucynacji. A to jak w klaserze?
Klaser może jebnąć?
Kiedyś dosięgniesz.
Odłóż to.
Ty dzieci nie jesz, widzę na stare lata.
No głuchy kurwa jesteś, powiedziałem ci odłóż to.
Nie, nie, wszystko jest na serio, no pojebało cię. Mój syn takie wybiera,
myślałem, że możesz mu dać te, których nie ma. Tak? To zapierdalaj do domu i
powiedz mu, że to są dopalacze.
O ile jeszcze nie jest za późno.
Miasto zalewa fala środków, które działają jak narkotyki, ale w których...
substancje aktywne znajdujące się na liście zakazanych zostały zastąpione
pochodnymi.
Przecież to nie jest nasza sprawa.
Dobry sysał? Przecież to jest sprawa narkotykowego.
Ale oni twierdzą, że jak coś nie jest na ich liście, to też nie jest ich sprawa.
To ma zatem mamy wypisywać za zaśmiecanie trawników, tak? Niech
sprawdzi.
Zmarginalna sprawa.
Ciężko pierdolić, a wyślijmy inne roboty.
Pogląd skąd, sienniku? A sprzyjmy się. Dobrze.
Panie prokuratorze, byliśmy umówieni w sprawie problemu do Polaczy.
To proszę.
Słuchaj, eee... Cindy.
Słuchaj, Cindy, bo wydaje się być naprawdę fajną dziewczyną i nie chcesz,
odebrała personalnie, ale wiesz, jeżeli ja chociaż jeden raz zrobię wyjątek, to
popatrz, w jakim ja świetle w ogóle stawiam firmę. No ja nie mogę tego
Rozumiesz mnie?
Rozumiem.
Nie, nie, nie, nie, nie.
Nie. Nie podam wam dzisiaj?
Nie, nie o to chodzi, po prostu...
Ej, nie wiem, co ty robisz?
Cindy,
nie, nieładnie to.
Dobra, no to większość powie, że ja wiem.
Od teraz.
Bakeshop.
To jest sieć konceptorów. Słuchajcie, na waszych oczach tworzy się aktualnie
historia. I tu wy jesteście jej częścią, rozumiecie? Zapach, zapach.
Jesteście jej pierwszą częścią. Cały ten kraj będzie nasz, rozumiecie? Cały
będzie nasz.
Zawładniemy tym.
Zawładniemy tym, kur... Widocie mi!
Dawid Bask, jego siedź w e -shopu podmierza.
Kochani, co znaczy żyć godnie?
Na poziomie.
Czy godnym jest harować po kilkanaście godzin dziennie, żeby dalej ledwo wiązać
koniec z końcem?
Nie.
Czy godnym jest znosić te poniżenia szefa wiecznie z dupy? Nie.
Żona zostawiła dla innego, którego w przeciwieństwie do was stać na te
zagraniczne wczasy. Co?
A wyobraźcie sobie teraz, że to was na nie stać.
Że to was stać na nowy samochód, to was stać na tę randkę w modnej restauracji,
to was stać na ten telewizor większy i lepszy niż ma sąsiad.
Chcielibyście tak?
Słuchajcie, nic prostszego.
Powiedz mi ty, ile byś musiał pracować na to?
A ty, ile byś musiał, żeby tyle zarobić co miesiąc, rok, dwa lata?
Słuchajcie, ja zarabiam więcej w jeden dzień!
I wy też możecie.
Wy też możecie. Wystarczy, że dołączycie do mojej sieci i otworzycie swój własny
bankstop!
Ryba mać.
To jest według ciebie marginalny problem, tak? To
od początku miesiąca otworzyć sklepy w pięciu miastach. W Warszawie, kra...
Rakowie, Trójmieście, Łodzi i Wrocławiu. Kurwa, marginalny problem.
Po co ci to?
Jak tak dalej pójdzie, do końca roku otworzą sklepy w każdym wojewódzkim
mieście. Nie widzisz tego?
Ale na to nie ma, kurwa, paragrafu.
Znowu dodepniemy komuś na odcisk.
Ile ci zostało demerytury?
Odpuść.
Paru ludzi mi daj.
Nie mogę cię rozgryźć.
Ubłażeję na imprezie, gapisz się na mnie pół wieczoru, ale nie podchodzisz.
Następnym razem, jak wszyscy umierają ze strachu, rozstawiasz policjantów po
kątach.
A teraz zapraszasz mnie tutaj.
Ale ty nie pasujesz do miejsca?
Pasuje, ale chyba, żeby tutaj dostać solik, to trzeba zarezerwować parę
wcześniej. Tak to właśnie wyglądało.
Ale myśmy jeszcze nie zamawiali niczego.
W podziękowaniu za wyjątkowe chwile.
Moja specjalność, szanowna pani, panie Łąka.
Życzę miłego wieczoru.
Dzięki.
No dobrze, panie Łonka.
Czas odkryć karty.
Kojarzysz Bakeshopy?
To ja.
Poważnie?
Produkujesz to gówno?
Dlaczego gówno?
No, daje ludziom trochę radości. Zresztą widziałaś, jak się jarali mną?
No, ja jestem totalnie zajarana.
Ej, o co ci chodzi?
Dobrej zabawy, panie Łąka.
Żegnam.
Chyba ci się drzwi pomyliły.
Coś nie pykło?
Podzielisz się?
To co?
Pokażesz mi swoje królestwo?
Panie łąka?
Nie wiem, o czym mówisz. Nie?
Nie.
Szkoda.
Myślałam, że ten wieczór jeszcze może skończyć się inaczej.
To co?
Przyjedziemy się?
A masz złoty bilet?
A teraz jakbyś był tak miły i...
Zbierdala.
Jak tam, jak tam, co?
Mordzia.
Pan chyba mnie z kimś pomylił.
No nie, nie, raczej nie. A chłopaki wiedzą, jakie z ciebie ziółko jest?
Co? Jeszcze jedno słowo.
I co?
I to biorę ci się do dupy.
Ja do twojej już się dobrałem.
Halo? To się nie pali.
Naprawdę teraz się martwisz o swoją tapicerkę?
Ale to może pojedziemy... Miesz.
Proszę. Co tutaj?
Słyszysz mnie? Halo?
Ej!
Wypadł stąd.
Już, już, już. Wypadł, wypadł, wypadł.
Co braliście?
Mordko. Czego myśmy nie brali. Chyba skup się. Chyba skup się.
Pojebało cię.
Fak.
Co teraz?
Ja doznam do szpitala.
Czekaj. Kurwa, czekaj.
Spokojnie, spokojnie, spokojnie.
Spokojnie, spokojnie.
Co?
Mordo. I jak ona ci zejdzie w tym samochodzie, to odpowiedz jak za
Co o tym szpitalu powiesz, co?
Jeszcze coś? Odstaw.
Może nic jej nie będzie.
Spokojnie. Już, już, już. Już jedziemy do szpitala. Spokojnie.
Tam się tobą zajmą.
Zajmą się tobą. Oddychaj, proszę cię, kurwa.
Oddychaj. Oddychaj.
Otwórz buzię. Otwórz buzię. Oddychaj.
Oddychaj.
Wszystko będzie dobrze.
Co ty chcesz? Mordo, Bryland dzwonił. Po północy będziemy mieli nalot.
Co? No, zaktualizowali listę, stary.
Które produkty?
Jak to, które produkty? Które produkty są na tej listy zaktualizowanej?
Krim, koko i ten... Apollo, Eresa jest w porządku. Można tego się późnić? Nie.
Co? Jak? Nie.
Nie ma szans.
Co robić, no?
Dobra. Zamykaj sklep i uratujcie się.
Stary, jak? Tego jest chuj. Jak? No jak? Kurwa!
Zamknij sklep, jadę do szpitala i zaraz was wracam.
Dzień dobry.
To jest nakaz.
Jakbyś nie wiedział.
Tylko, że... Żaden z posiadanych przez nas produktów nie zabiera nic, co
znajduje się na... w tej substancji zakazanej. A? A skąd wiesz, co na niej
Prawdopodobnie składniki z naszych poprzednich prac. Wiesz, jak się... Co
zrobiłem? Co za pojebany kraj!
Przepychanie kibla też jest już nielegalne?
Tak? A co przepychałeś? Jeśli powiem, to przymknie mnie pan za obrazy policji.
Myślisz, że taki śmieszny jesteś?
Czysto.
Czyli nic.
Już można?
Słuchajcie, panowie,
no to chłopak się męczył przez pół dnia, a następnym razem, czy jak chcecie
wpaść, to wpadajcie bez nakazu, to przynajmniej wam jakieś herbaty zrobię.
Co? Dobra, rekwirujemy pozostały towar.
Choćby jakim prawem? Bo mogę.
Będę kontrolował tak długo, aż znowu zaktualizują listę.
A więc możesz się z nimi pożegnać.
Stój!
Dokumenty.
Właśnie po nie przyszłam. Wypadłem nie w samochodzie tego pana.
Na ziemię.
Opłacisz zabranie płaszcza i czekającą taksę?
Czekam na zewnątrz.
Dawid, ty!
Gorąca tuła.
Mordo, szukaliśmy cię całą noc.
Wszystko jest okej.
Zamykam to.
Mamy mały problem.
Na liście, którą dostaliście, brakuje jednego związku.
Chłopcy sprawdzili. W tym, co poszło do depozytu, jest w mambie ostatniej fazie
wielkim bąku i halince.
Dostawiłem...
umierającą dziewczynę na przystanku.
Chociaż kurwa wiozłem ją z szpitala, bo ten królewicz zadzwonił do mnie, że jest
na lotnicy. O czym my rozmawiamy, co? O czym my rozmawiamy w ogóle? Nie ma za
co.
Spokojnie.
Nie chcę.
Ktoś was widział razem?
Nie.
A czy żyła, kiedy się rozstawaliście? Nie wiem.
Nie wiem.
Okej, okej.
Na pewno ktoś się nią zaopiekował. Proszę cię.
Posłuchaj, chciałeś dobrze... Nie wkurwiaj mnie już, proszę cię! Nie
mnie! Jest!
Dawid.
Franciszka zadzwoniła gdzie trzeba. W szpitale, prosektoria, policja, straż
miejska.
No to ja pani pomogę.
Rozumiem, że jesteś denerwowany.
Proszę cię, to nie jest zabawka.
Myślisz o tym samym co ja?
W noc, kiedy aktualizują listę, dziwnym zbiegiem okoliczności znajdujesz w swoim
biurze konającą dziewczynę.
Kiedy wiezie się do szpitala, dziwnym zbiegiem okoliczności masz nalot na
A na koniec okazuje się, że na liście, o której dostaliście cynk, brakuje
jednego związku, który dziwnym zbiegiem okoliczności wchodzi w skład produktów,
których kilka kilogramów, opatrzonych twoim nazwiskiem, leży teraz na
komisariacie.
Jak pytasz o moją fachową opinię, ktoś cię robi w chuja.
To co myślisz?
Zrobię z tego pokazową sprawę.
Najlepiej,
jakby
się okazało, że we wszystkim, co poszło do depozytu, wszystkie substancje są
legalne.
Oczywiście nie sugeruję żadnych rozwiązań.
No dobra.
Sprawdziłem wszystko trzy razy.
Zgadza się z protokołem co do Joty.
Także... Jak dobrze pokombinują, to dadzą radę upiec kruche ciasto.
To trochę przypał z tą córką prokuratora, nie?
No jak to?
Może Cindy?
Cindy jest córką prokuratora.
A skąd ty to wiesz?
No, Maćka.
Dopóki. Do zamorodu z tym.
Tylko ten wózek.
Ale jak to?
Mam plan.
Uwagi!
Moment!
A czy wy co kurwa? Do chrztu na wsiąchu jeździ?
Mają się zgadzać wszystko co do sztuki.
W co ty nie chcesz pierdolić, co?
Ja nie będę córki z zakratu badał.
Spierdalaj.
Z powrotem!
Za to możesz ją wysłać nawet na jebany Harvard.
Do środka z tym. Mordko, jesteś mistrzem.
Zastanawiałem się w ogóle nad tą całą akcją z nalotem.
No?
Chodzi mi o Paulę.
Pojawiła się dokładnie tego samego wieczoru. Nie zastanawiacie to?
Nie.
Dlaczego mi nie powiedziałeś, że Cindy jest córką prokuratora?
A co to ma do rzeczy?
Co ma do rzeczy, że laska, która prawie u nas zeszła, jest córką prokuratora?
Czegoś jeszcze nie wiem?
Dlaczego Bryland dzwoni do ciebie?
Nie mam pojęcia.
A wiesz, co mnie zastanawia najbardziej?
To, czy on nie wiedział o wszystkich składnikach, czy to ty nie wszystkie
przekazałeś?
Przeginasz. Ja przeginam.
Okej, rozumiem. Tematu Pauli nie wolno poruszać.
Boli cię, kurwa.
Boli cię, że wybrała mnie.
Jesteśmy przyjaciółmi od piaskownicy. Dlatego ci ufałem.
Czyli ty myślisz, że ja... Myślę, że już nie mogę ci ufać.
Gdybym tylko kiwnął palcem, ona byłaby moja.
Wypierdalaj znów.
To jest Masza Lajkowska, ja.
Jej twórczość... Znasz? Nie.
Jej twórczość to jest takie wspomnienie dzieciństwa, odbicie od traumy, wiesz,
oddech nadziei. Generalnie, w każdym razie, fenomenalne.
Ja nie wiedziałam, że ty się znasz na malarstwie.
Nikodem Żukowski. Ok.
Nikodem Żukowski. Z kolei jego twórczość opiera się na cielesności. To jest taki
prymitywizm, plam koloru. Zresztą autor lubi tego sobie mówić.
W każdym razie uważam, że jego twórczość za parę lat będzie warta fortuny.
Nikodem Żukowski. Żukowski.
Wygląda interesująco.
Powiem ci szczerze.
Będzie mnie to wystawa.
A ty pieprzysz, że wiesz cokolwiek o malarstwie.
Nikodem Żakowski.
Marika.
Będzie wielka. Jeśli tylko dociągnie do trzydziestki.
Gapłopska. Ale ją możemy pominąć. Kompletne beztalencie.
Ale... Prospekt, z którego się uczyłeś, zawierał błędy.
Jest tutaj tylko dlatego, bo jej mąż jest takim wielkim politykiem.
Ona?
Jestem brokerką sztuki.
Nie mówiłaś. No bo nie pytałeś.
Pytałem.
Młodna ta randka.
Ostatnio coś się działo, przerwano do mnie z broni, a teraz... O sztuce raczej
nie pogadamy.
A masz jeszcze jakieś ukryte talenty?
Przyznam panu szczerze, że bardzo chciałem poznać kolekcjonera, który
obraz mojej małżonki.
Panie senatorze, to dla mnie zaszczyt.
A swoją drogą wie pan, że wcale nie pojedzie pani?
Nie miałem pojęcia.
Japończycy ściągnęli od Chińczyków recepturę fermentacji zupy ryżowej.
A enzymów do przemiany cukrowi w cukier dostarczały nieletnie dziewice.
Wie pan, interesowałem się trochę tym tematem. W końcu kultura japońska jest
główną inspiracją dla twórczości mojej żony.
Arigato gozaimasu.
Dlatego, panie senatorze, pozwoliłem sobie zaprosić nas w to piękne miejsce.
Proszę.
Wspaniałe.
Tak jak rozmawialiśmy ostatnio, bardzo by mi zależało, żeby malar...
Pana małżonki dotarło jednak do szerszej publiczności. Komu ma na tym cały
cześć? Bardziej niż mnie.
Wie pan, ja... Ja nie lubię iść na maciznę.
Mógłbym po prostu sprzedawać produkt.
Przepraszam.
Tylko, że mi zależy na tym, żeby to była sztuka. Bo ja chcę, żeby to była
sztuka.
I wie pan...
Problem polega na tym, że moje laboratorium ma pewne ograniczenia.
Nie, to co państwowe, to nie... No jeba.
To są wyborne, niech pan spróbuje. Naprawdę, to jest większość. Naprawdę,
chcę się czuć winny.
To... A!
No i państwo już wiedzą, że...
Dany związek chemiczny zalicza się do grupy tych składników zakazanych, ale
zanim to się stanie, to mija czar.
Na tę tą papierologię, na te wszystkie pierdoły prawne.
Gdybyśmy o tym powiedzieli wcześniej, myślę, że moglibyśmy raz uniknąć tych
wszystkich kłopotów, zresztą jak ostatnio, a...
a dwa myślę, że moglibyśmy na tym skorzystać.
Dobry senatorze.
Tak, tak, tak.
Tak, właśnie dostałem cudowne. Dziękuję za dedykację również.
No obrazy będą wisiały na honorowym miejscu, w gabinecie, panie senatorze.
Jesteście tam?
Słuchajcie, w związku z tym, że zbliżają się święta, bardzo chcielibyśmy was
zaprosić do zajebistej zabawy, gdzie można wygrać te wyjebane kalendarze
adwentowe, których nie dostaniecie od rodziców!
Od tego momentu nikt nie opuszcza busa.
Naszym prawdziwym celem jest Dawid Batko.
Przechodzimy jeszcze do półfinałów, bo mamy nowych zawodników!
Ale w ogóle zajebite ekipa, co wam odcięli budżet na te kupy.
No tak, przecież jest aktualizacja listy. No ale to może zabawicie się z
co? Może trzeba zmotywować panów funkcjonariuszy, co?
Podchodź. Stop, stop, stop, stop. Cisza, cisza, cisza, bo dzwoni mój prawnik,
który właśnie odbiera towar, który nam zarekwirowaliście. Mogę? Mogę?
Jak to?
Depozytu policyjnego?
Nie. I co teraz?
Trzymaj się.
Panowie, zwijamy się.
Szanowni Państwo, właśnie w ten sposób w naszym kraju traktuje się
przedsiębiorców. Trzy miesiące temu zarekwirowano dużą część naszych
a analiza składów w laboratorium nie wykazała żadnego nielegalnego składnika.
Mało tego, potem się okazało, że duża część tych produktów zarekwirowanych po
prostu zginęła. W związku z zaginięciem dopalaczy z policjnego depozytu,
komendant główny policji wszczął postępowanie dyscyplinarne.
Czy ciebie kompletnie popierdoliło?
Urządzać taką szopkę, zapraszać dziennikarzy?
Umówiliśmy się, że podmienisz produkty, a nie, że... To jest...
Piękne.
Piękne.
To dla mnie?
Nie wiem.
Jaka piękna.
No prawda?
Nie wiem.
Najpierw.
Tak? Tak.
Tak.
Tak.
Czekaj, poczekaj, poczekaj.
Poczekaj, pochwalę się.
Stary, będziesz świadkiem na najbardziej wyjebanym ślubie na świecie.
Muszę wrócić.
No to wracamy razem.
Teraz pracujemy tylko w tym zaufanym gronie. No i w tych
pięknych okolicznościach.
Przede wszystkim chciałem pogratulować Ewie, która rozpracowała siatkę
półproduktów. Tak jest.
Jak wygląda stan ich zapasów na chwilę obecną? Za dwa tygodnie ich nie ma.
Uważaj.
Tydzień. Maks.
A to nie możemy wydzwonić jakichś innych źródeł?
A co ja niby od dana robię?
Jesteśmy ugotowani.
Myślę, że wasz entuzjazm jest przedwczesny. A co niby zrobić?
Myślę, że tak łatwo nie odpuści. Ale to jest taki sprytny, czy po prostu dobrze?
Wiesz, przeciwieństwie do ciebie korzysta też z kilku innych organów.
Zyskaliśmy trochę na czasie, ale wiadomo, to go nie zatrzyma.
Musimy go wsadzić.
Nie powiesz mi, że to nie jest genialny pomysł.
Czy wiesz, no... Czegoś takiego to ja nigdy nie robiłem.
Po prostu.
Wiesz, niby chemia to chemia.
Wiesz, jak to będzie klepać?
Nie, kurwa, nie, nie, to nie chwyci. Słuchaj, nie ma takiej szansy. Ludzie
są idiotami przecież.
Są!
Są!
Już wiem, jak nazwiemy tę serię.
Chemia.
Chemia domowa.
Czyli proszek do prania, domestos, kotki do zmywarki, trutka na szczury,
rozumiesz?
Schodzi nam tego dwa razy tyle.
A wiesz w ogóle, jak nazywaliśmy tę serię?
Nie, to idiotów.
Patrz,
kupujesz to opakowanie kostek do zmywarki za 50 złotych, kilogram.
A potem sprzedajesz gram za tyle samo, tyle że tak w kolorowym opakowaniu. Ty
sobie żartujesz? Nie.
Dobra, ja wiem jak to wygląda, ale to jest wszystko przetestowane. Tam chodzi
to, że... Dawid, ty miałeś dawać ludziom rozgrywkę, a nie ich próć.
Ale nikt nikogo nie truje.
Kuba, czy ty się usłyszysz?
Ery, masz tyle hajdu, że mógłbyś robić cokolwiek.
Słyszysz? Cokolwiek, gdziekolwiek.
To jest mój czas.
Mój.
Dzięki temu mam ciebie, mam przyjaciół, mam ten jebany hajs.
Dwa lata temu nawet nie zwróciłabyś na mnie uwagi.
To jest mój czas.
Mój.
Okej.
Po prostu się przestraszyłam.
W dniu dzisiejszym zwolnił dyscyplinarnie komendanta Mariusza
Świętujemy cię.
Idę!
Co?
Dobra, siema, siema, siema. Bawcie się!
Chuj tam z nimi.
I co?
To wciel.
My nie powinniśmy teraz pracać w takim stanie samochodem. Nie, możemy, możemy,
możemy.
Misiu.
Góry, Misiu.
Misiu, Piciu.
Dla mojej bejby.
Piciu dla Misiu.
Nie ma taksówki.
Jak tu nie ma taksówki.
Misiu.
Jak nie zapiszesz do domku.
Cię ozłocę.
Dawid, kamuj!
Dawid!
Jezu, nareszcie.
Już, do domku, do domku, do domku, do domku. Proszę bardzo, do domku,
szybciutko. Dzień dobry.
Dzień dobry.
Panowie, już!
Masz się ogarnąć.
Odkąd ona się pojawiła, myśleisz tylko fiutem.
Wyjaśnijmy sobie coś.
Bardzo proszę, ale nie tutaj.
Nie, no tutaj. Dlaczego nie tutaj? Właśnie, że tutaj. Tutaj!
Pamiętasz, kto ci płaci?
Nie tutaj.
A pamiętasz, skąd masz ten piękny garnitur i to cudowne auto? Pamiętasz?
Ja.
Ja. Moja firma.
Ja.
I tego się trzymaj.
I co, teraz już obrażą mnie?
I co, myślisz, że ja ciebie będę teraz błagał na kolanach, żebyś ty wrócił?
Dobra, wypierdolę.
Takich prawniczków, jak ty to wiesz, jest na pewno.
O!
Głośniej! Głośniej! W pierwszym średniu cię płaką, żebyś wracał, no!
Musi być jakimś podrzędnym prawniczem, no.
To ty jesteś wizjonerem.
Tak? To mnie też to zrobiłeś z lewym?
Nie ma osoby, która za tobą nadąży.
Przez swoją księżniczkę pokłóciłeś się z Franciszkiem, prawda?
Tak.
I teraz będziesz mógł ją ukarać.
A ty co tu robisz?
Dobrze wiesz.
Upiekłyśmy dla ciebie magiczne babeczki.
Dla mnie?
Teraz będziesz mógł schrupać nas obie.
O fuck me.
Skarbowy to jest kontrola.
To jest oburzające.
A pan ojciec był takim porządnym człowiekiem. Proszę ze mną. Przepis
A to? To co to jest?
Pytania z marketingu to nie do mnie. Zapraszam.
Rata jest jakąś, jakimś, nie wiem, nieodzownym elementem życia, nie?
Powinna dawać nie tylko środki do tego życia, środki, nie wiem, do zaspokajania
potrzeb, realizacji planów, aspiracji, ale też jakieś, nie
wiem, poczucie wartości, nie?
Wzmacniać poczucie jakiejś, nie wiem, kurwa...
Poczucie jakiejś akceptacji i przydatności społecznej.
Rozumiesz? Punkt dwa.
Gummi szopy, gummi szopy. Tanie, a dobre. Kopie lepiej niż mefedron.
Masz gummi szopy?
A my się znamy?
Spieprzaj, stary dziadu.
Ile ty masz lat?
A chuj ci do tego, panie kolego?
Ładnie to tak mówić? A nie to tak mnie sprzątać po swoim psie? Cały chodnik
zastrany i przejście nie da.
Dobra, pokaż mi te gummi szopy.
Wałczo!
Zamknij się, ja jestem z policji. Ale ja nic nie zrobiłem. A handel tym
ścierwem? Skąd to masz? Kupiłem.
Gdzie? Obok szkoły. Jakiej szkoły?
Liceum. Kurwa, Maciej, będziesz kit wciskał. Ty chodzisz kurwa do liceum?
Chodzisz do liceum?
Obok liceum jest maszyna.
Zmierdolę.
Chciałbym rozmawiać z panią minister.
Trzeba się umówić.
Proszę pani, ale to jest naprawdę wyjątkowa sytuacja.
Obowiązują określone procedury.
Ma pani
ochotę?
A nie, dziękuję.
Przeprograma mnie.
Dobra. Za minutę wchodzimy.
Bakeshop obchodzi dziś drugie urodziny. 420 sklepów stacjonarnych, dystrybucja
internetowa poprzez restauracje, poprzez maszyny vendingowe.
Jesteś królem dopalaczy.
No, koronowanym przez media.
Skąd ten pomysł?
Chciałem, żeby ludzie po prostu nie bali się, że jak sobie zapalą skręta, to
złapie ich policja. Chciałem im dać legalną zabawę.
Powiedz mi, kim są ludzie, którzy zażywają dopalacze?
To są normalni ludzie.
Tacy jak ty i ja, którzy po prostu chcą się czasami oderwać.
Słyszę się ostatnio sporo o zatruciach wśród młodych ludzi.
Niedawno były wieści o śmierci trzynastolatka. Co powiesz na ten temat?
Jestem przeciwny jakiejkolwiek sprzedaży używek nieletnich. Ale wiesz, że są
ludzie, którzy kupują nieletnim dopalacze.
Dla mnie to idioci.
Dziękuję bardzo.
Do widzenia.
Pani minister, proszę poświęcić mi chwilę.
Kochani, dziękuję wam z całego serca, że przybyliście.
Słuchajcie, spotkaliśmy się tutaj z powodu, dla którego w ogóle otworzyłem
shop.
Żebyście zajebiście bawili...
Błagamy i błagamy.
... ... ...
... ... ...
To jest mieszanka pochłaniaca do wilkoki i trutki na szczury z nazwą
kanabinoidem. Kurwa, pomóżcie!
Ja wiem, kurwa, co jest w tym głównie. Sam to przygotowałem, więc pomóżcie!
Trzeba opuścić skalę. Już mało.
Co się
z tobą stało?
Trujesz ludzi.
Nie. Myślisz, że ja nie wiem, czym są dopalacze?
Myślisz, że ja nie wiem, co to są narkotyki?
To ty wytrawiasz z tym życiem laszy.
Kto cię porwalił? Kto? Jeszcze raz.
No wala.
Jeszcze raz. Wala.
Dlaczego to robisz?
Na tej chwili dla prawa wszystko jest legalne.
Odwołaj proszę mój urlop.
Zmiany w kodeksie zrobimy w trybie pilnym.
Ale to też potrwa.
Co możemy zrobić?
Bez zmiany przepisów?
Nic.
Śpicie? Od wczoraj go jeszcze trzymam. Testuję. W takim razie.
Powiedz mi, czy testowałeś wołkę?
Testowałeś wołkę?
Czarną wołkę!
Powiedz mi, czy testowałeś wołkę, bo mnie w porębie siostry zabiłeś. Kurwa
czyj to był pomysł ostatnio? Serio, co? Kto gadał kurwa cały czas szybciej,
więcej? Bo jutro potrzebujemy dwa razy tyle.
Kto?
Nie wiem, czegoś nie rozumiesz?
Skończyłem. Trochę za późno.
Trochę się pogubiłem, ale już z tym skończyłem.
Słyszysz? Wyjedziemy na wakacje.
Wszystko... Co zrobisz?
To koniec.
Nie, nie, nie. Nie ty.
Weź to, proszę cię. Nie ty. Proszę cię, weź to.
Weź to, proszę cię. Nie ty.
Dla mnie to idioci.
Dziękuję.
Zabudruje pan dzieci.
Obiecuję ci, że zgnijesz więzień.
Upominam oskarżonego.
Wysoki sądzie, przepraszam za spóźnienie.
Proszę o wybaczenie mojemu klientowi, którego z powodu mojej nieobecności z
pewnością nieco poniosło emocje.
Skandaliczny wyrok w głośnej sprawie króla do palaczy.
Jak to możliwe, że wyszedł on z sądu jedynie z grzybną w rezerwanie
klątwy? Przypomnijmy, Dawid Batko jest odpowiedzialny za zbudowanie imperium
dopalaczy na terenie całego kraju. W dzisiejszej audycji, moich gości...
Pozniesz?
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.