All language subtitles for Klangor.S02E07

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
en English Download
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish Download
es-419 Spanish (Latin American) Download
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian Download
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Hejo!

Cześć.

- Śpi? - Śpi.

Jak tam w pracy?

Dobrze.

A co tak późno?

Wiesz co, Niemcy przyjechali,

ale dali bardzo dobre napiwki.

A jakieś buzi czy coś?

Makaron zrobiłem.

- Dzięki, jadłam w knajpie. - Ale dobry mi wyszedł.

Nie dam rady, Kuba.

Okej.

Kuba, przestań.

Kuba, proszę, zostaw. Zjem później.

Później będzie niedobre.

Teraz się będziesz obrażał?

Hej!

Hej.

Łazienka to jest jakaś katastrofa.

Nie będę po nim za każdym razem sprzątać.

Pogadam z nim.

Powiedziałeś, że to tylko kilka dni.

Mówiłeś tak w styczniu, a jest marzec.

I to jeszcze na krzywy ryj.

Powiem mu, żeby zaczął się dokładać i sprzątać po sobie.

Ile to jeszcze potrwa?

Michaś obudził mnie dzisiaj w nocy, wiesz?

Przerażony, bo poszedł do kibla, a tam wujek leży. Słyszysz?

Poszedł do kibla, a tam wujek nieprzytomny i ślina mu cieknie.

Przestraszyłam się, to jest przesada.

Pewnie zachlał pałę.

Nie zachlał. Ćpuna ściągnąłeś do domu.

Ale ty masz wszystko w dupie. Bierzesz sobie nocki w robocie

a ja tu jestem z tym sama.

Jesteś pewna, że był naćpany?

Karol.

Karol!

Karol! Ogarniaj się! Zawiozę cię do roboty, chodź!

Idę zajarać.

Stary, ja wiem, że nie jest ci łatwo.

Ale nam też nie jest łatwo.

Operacja Michasia...

Jesteśmy zajebani długami po uszy.

Trzeba było zostać na budowie, jak nas wyjebali z tej restauracji.

Co ci zrobię, że ja nie lubię budowy?

Czekaj chwilę.

Przepraszam panią bardzo! Nie ma pani czasem ognia?

Sorry!

Karol, czy ty naćpałeś się przy moim dziecku?

- Ewelina ci tak powiedziała? - Zadałem ci pytanie.

Jointa zajarałem, no... Ale chyba umoczony w jakimś syfie...

- Przepraszam, musisz się wynieść. - Tomek, dobra, dobra! I tak miałem.

Pogodziłem się z siorką. Zadzwoniła do mnie, dogadaliśmy się.

Zaprosiła mnie do siebie pod Kopenhagę.

Mam mały pokój. Szwagier dogadał mi robotę.

- Pełny pakiet, kurwa, no. - Tak? A kiedy jedziesz?

Dzisiaj w robocie mówię, że odchodzę.

W sobotę mam autokar.

Bez dobrej imprezy nie jadę.

Stary...

To nie jest Wejman?

Już go puścili?

Do jutra, Olek!

Poczekaj, aż odda Filipkowi połyki z towarem,

a potem weźcie go z Wojtkiem do dentysty.

Co ty, kurwa?

Pojebało cię? Ślady zostawiasz?

Dobra...

Dobra.

Poczekaj!

Daj telefon.

Odblokuj.

Po prostu nie dzisiaj, nie teraz, okej?

Nie wiem, może jutro? Nie wiem.

Hej.

Zostaw mnie.

Możesz nie tutaj?

Co to za baba?

Jakaś pojebana. Nie wiem. Mam dość.

Co jest, Wiki?

Wszystkiego. Kuby, tego miejsca, roboty.

Mam wszystkiego, kurwa, dość.

To go zostaw.

Poradzisz sobie.

A ty zostawisz żonę?

Starzyk spierdala na emigrację. Robimy pożegnanie na mieście.

Nie chcesz iść z nami?

No bo jak się poruchamy, to na pewno wszystko naprawi.

No jak się poruchamy, to na pewno.

Ja...

Ja cię chyba kocham.

Zdajesz sobie sprawę?

Zdemolowała chatę mamy. Wybiła okna. Mam to na kamerach.

Co?

Mówiłem ci. To nie jest żadna ofiara.

To jest jebnięta baba. Niebezpieczna.

Po co ona w ogóle przyjechała?

Wiki ma problemy.

Aha, i najpierw jej powiedziałaś? Dzięki.

Zdziwiony? Przez ostatnie lata w ogóle nie mogła na ciebie liczyć.

A na nią mogła liczyć?

Dobra. Porozmawiam z Heleną. Tylko powiedz, gdzie się zatrzymała.

Nie, Artur...

Powiedziałaś kiedyś, że powinniśmy trzymać kontakt ze względu na Wiki.

Miałaś rację. Pogodzę się z nią.

Dla Wiki.

Zapanujesz nad sobą?

Jesteś w stanie mi to obiecać?

Zdrówko! Solenizantka!

Uwaga! Wszystkie stoimy?

Dobra, a teraz lecimy na parkiet!

My zaraz dojdziemy do was, dobra?

Słuchaj, Wiki... Chciałam ci coś powiedzieć i...

Jakoś tak nie było okazji, a też nie chciałam troszkę zapeszać.

No?

Możemy jeszcze szoty?

Wyjeżdżam do Hiszpanii. Na stałe. Na opiekunkę.

Mają tam generalnie od chuja starych ludzi. Trochę jak Niemcy.

Ale jednak wiesz, jest ocean, plaża, faceci, wszystko. Słońce!

Tak że mega się cieszę. Za wszystko płacą.

Ja też się zastanawiam, czy nie wyjechać.

No! Ale to z Kubą? Czy, że sama?

Stara, nigdy nie byłam z ciebie taka dumna.

Nigdy nie byłam z ciebie taka dumna!

Nie masz pojęcia, naprawdę.

Twoje zdrowie!

Idziemy!

Masz krótką pamięć, kurwa, co?

No, otwórz, przecież wiem, że mnie słyszysz. Otwieraj!

Otwieraj!

Otwieraj!

Ochrona hotelu. Proszę pana, proszę stąd wyjść.

Co?

Niepokoi pan gości.

Albo pan wychodzi, albo dzwonię na policję.

Zajęte!

Muszę do kibla!

Teraz!

Chwila!

Odbierz, odbierz...

No odbierz...

Hej, tu Wiki! Albo raczej nie tu, tylko gdzieś indziej.

Pewnie ogarniam Nikosia...

Kurwa.

Nikoś!

Pojedziesz do babci, tak?

Pojedziesz do babci, o, tutaj.

Chodź. Tatuś pójdzie poszukać mamy.

Ubierzemy się. Chodź, skarbie.

Tomek, gdzie jesteś?

Oddzwoń, proszę cię. Jestem przed klubem.

O, kurwa.

O, kurwa...

Fuck, fuck, fuck!

Stary, żyjesz za darmo, karmimy cię.

Przepierdalasz wszystko na chlanie i na ćpanie.

I masz czelność kłamać mnie w ten sposób?

Ale co to jest moja wina?

Wczoraj dzwoniłem, było na tak. "Nie ma problemu, przyjeżdżaj."

Dzisiaj nagle jest problem. Poryczała mi się do telefonu.

Że szwagra wyjebała do hotelu, że musi sobie wszystko przemyśleć.

I że musimy zaparkować temat mojego przyjazdu.

A pokaż połączenia.

- Poważnie mówię. - Stary, przysięgam!

Pokaż, że nie kłamiesz. Daj telefon.

Widzisz?

Ty to jesteś dopiero ewenement. Co się z tobą stało, chłopie?

Myślisz, że mi nie jest głupio? Żebrać o pomoc.

Wstyd mi w chuj, stary.

I chcę się pozbierać. Tylko, kurwa, nie wiem jak.

- Masz chociaż na browara? - Mam.

Nadgodziny dzisiaj dostałem.

To kup. A ja poszukam nam miejsca.

To co?

Mogę zostać u was?

Dobra, dobra, potem!

Tomek, gdzie jesteś?

Oddzwoń, proszę cię. Jestem przed klubem.

Karol! Wiki jest tutaj. Chodź!

Wiki? Wiki!

Hej, Wiki... Wiki, słyszysz mnie?

Wyjebało ją z butów.

Wiki, Wiki, słyszysz mnie?

Wszystko w porządku?

Wiki, hej, hej! Chodź, chodź!

Chodź, Wiki, chodź. Odstawimy cię do domku, okej?

Jak wyglądam?

Daj łapkę.

Super wyglądasz. Chodź.

Odstawimy cię do domku.

Kubuś?

- Co ty tu robisz? - Idę po Wiki, zabieram ją do domu.

Naprawdę tak myślisz?

Wiem, że jest w środku. Chcę z nią tylko porozmawiać.

- Chcieć to se możesz. - Wiki!

Zamknij się, pajacu! Dzieci mi obudzisz!

Chodź, jedziemy do domu! Wiki!

- Wiki, chodź! - Wypierdalaj stąd! Już!

- Ona ma poważny problem. - Ma! Właśnie na niego patrzę!

Wiki! Widziałem, że tam jest!

Nie idź tam, Kubuś!

Wiki, chodź! Jedziemy do domu!

Dla twojej informacji: nagrywam to dla twoich kolegów z roboty.

- Będą mieli niezły ubaw, nie? - Ty gnoju, ty!

Wstawaj, kurwa!

A teraz wypierdalaj!

Wisisz mi za donicę.

O, dobrze, dobrze...

Siadaj.

Czekaj, czekaj, czekaj.

Przytrzymaj sobie.

Kuba mnie zajebie.

- Nie zajebie. - Zajebie.

Nie zajebie! Gdzie cię zawieźć?

Dawaj ją do nas. Będzie wesoło.

Do babci.

Do babci?

Co? Do babci?

Na Opalowej?

Babcia już tam nie mieszka.

A ojciec robi remont.

Już raz się tam chowałam przed Kubą.

Babki nie ma, a kamery dalej są.

O chuj ci chodzi?

A jak weszłaś do środka?

Mam klucze.

Masz te klucze przy sobie?

Ej, wstawaj! Obudź się na chwilkę!

O chuj ci chodzi, stary?

Ile razy zastanawialiśmy się,

po co Zawiszy te kamery pod domem jego starej, co?

Sam mówiłeś, że to przypał na chacie hajs trzymać.

Pewnie u starej trzyma.

- Chory jesteś? - Ile razy o tym gadaliśmy?

Obiecał, kurwa, że nas nie zostawi.

Obiecał, chuja zrobił.

Przestał odbierać, nagle nas nie zna.

A to dzięki nam zamietli sprawę handlu prochami pod dywan.

A on może sobie dalej hajs na frajerach robić?

Chcesz się tam włamać?

Jakie włamanie? Przecież jego córka nas uprzejmie zaprasza.

Przejmujesz się nią?

Planujesz z nią nową rodzinę, kurwa, zakładać?

No, właśnie. Ruchasz ją, a potem...

- Ej, uważaj sobie! - Sorry!

Stary, wbijamy tam.

I jak nic nie znajdziemy, trudno. Ale jak znajdziemy...

Wyjdziemy na prostą, rozumiesz?

I przy okazji wkurwimy tego chuja.

Tyle lat wpuszczał prochy na zakład.

Zaczął przed nami, działa dalej.

Wiem wszystko, bo Radziu mi mówił.

Wszystko mi wyśpiewał. Jak na moje...

To ma skitrane w chuj hajsu.

- Wyłączyłeś telefon? - Tak, wyłączyłem.

Wyłącz telefon Wiki. Ma dwa.

Czekaj, gdzie to było?

Dawaj tutaj w lewo!

Tu się skitramy.

A nawet nie wiemy, czy to są te klucze.

Przecież ona nic nie ogarnia.

Stary, jebać to!

Wbijamy, włączamy alarm i czekamy, aż przyjedzie!

Będziesz tego szukał?

Worek na łeb i niech sam nam powie, gdzie to schował.

Mój plecak...

Jak tam, Wiki?

Lepiej się czujesz?

Oddajcie mi mój plecak.

Tu, przecież go trzymasz.

Jezu, Jagoda, ładujesz te tabletki jak cukierki.

Co innego lepiej spać, a co innego całkowicie odcinać prąd. Hej!

Idziemy do łóżka.

No, dasz radę sama?

Jak chcesz.

Kurwa.

Tomek, muszę...

Muszę zadzwonić do Kuby.

Hela?

Raz w plery, do ziemi.

Wiążemy i, kurwa, ciśniemy, aż powie, gdzie to trzyma.

Hela!

No, wychodź!

Hela...

Gdzie jesteś?

Hela!

Hela!

Za dużo gadasz, Artur!

Co, kumpli nie pamiętasz?

Zapomniałeś!

Wiążemy go!

Linka!

- Zajebałeś go! - Co ty pierdolisz? Dostał w plecy.

Zajebałeś go! Kurwa, uderzył głową w piec.

- Worek na łeb i cucimy go. - Zajebałeś go. Słyszysz?

Kurwa, zajebałeś go!

Zajebałeś go, kurwa!

Karol, kurwa! Zajebałeś go.

Tomek?

Tato?

Tato?

Tomek, co się stało?

Tomek, tam jest... tam jest krew.

- To był wypadek, Wiki. - Tam jest krew, trzeba mu pomóc!

Tomek, proszę cię, błagam cię!

Artur po prostu...

Artur...

No, już nie możemy... Nie możemy nic zrobić, Wiki.

Zostaw mnie!

Czekaj!

Tato!

Czekaj! Stój!

Gdzie jesteś?

Wiki!

Jeździsz na bani?

W życiu.

Zrobię ci kawę, co?

- A jesteś sama? - Masz rozjebany łuk brwiowy.

Bo napierdalałem się z jednym chujem.

Wygrałeś chociaż?

A podnieca cię to?

No, niespecjalnie.

A mam sprawdzić?

Chodź.

Słuchaj, historia jest taka.

Zawisza zobaczył, że mu się czujka odpaliła.

Przyjechał zobaczyć, co się dzieje.

Przyłapał włamywacza, dostał w łeb. Proste.

A Wiki...

- Musimy ją ukryć. - Idę po auto.

Mocniej, Kuba!

Puść... Puść mnie!

Ale mi się w głowie zakręciło.

Wpadnij, Kuba, kiedyś na trzeźwo, co? Jak dawniej.

Stanie ci bez problemu.

Chyba przegiąłem.

No, "rejczel".

To co ja mam zrobić teraz?

Jeszcze się pewnie nafurała, matka, kurwa, roku.

- Gdzie ty idziesz? - Chodź, opatrzę cię.

Styknie.

Przejedzie się zagęszczarką jutro, jak zaczną roboty przy fundamencie.

Będzie git.

Pójdę po nią.

O, kurwa!

Hej, Wiki, Wikuś, słyszysz mnie?

Wikuś! Hej, słyszysz mnie?

- Tomek, ja to skończę. - Musimy ją zabrać do szpitala.

- Będzie po nas, człowieku! - Musimy ją zabrać do szpitala!

Jak się dowiedzą, że byliśmy klawiszami, zajebią nas!

I dla kogo? Dla niej? Dla tej głupiej pizdy?

Nic o tobie nie powiem, po prostu ją tam zostawię!

Nie rób tego, stary! Proszę cię! Posłuchaj!

Dla ciebie to, kurwa, robię, debilu jebany!

To i tak jest warzywo.

No, chodź.

Nawet nic nie poczujesz.

Czemu mnie do tego zmuszasz?

Uspokój się.

Odpuść!

Przepraszam.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.