Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soran卯)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Kurwa.
( Zawisza wy艂膮cza alarm )
Hela?
Hela!
No, wychod藕!
Co?
Wychod藕, 艣mia艂o!
Hela...
Gdzie jeste艣?
Hela!
Nie b贸j si臋! Wychod藕!
Hela!
Hela, gdzie jeste艣?
Wiem o Olku.
Chod藕.
Daj mi to.
Wiesz, 偶e...
w ca艂ym moim 偶yciu by艂am szcz臋艣liwa tylko cztery dni?
W艂a艣ciwie nie dni.
Cztery momenty.
Pierwszy, jak Artur przywi贸z艂 mnie do domu na Opalow膮.
Z jednym plecakiem.
Ba艂am si臋 waszej mamy jak cholera.
Zjad艂am kolacj臋, po艂o偶y艂am si臋 do 艂贸偶ka,
a Artur mnie przytuli艂 i powiedzia艂: "Teraz ju偶 wszystko b臋dzie dobrze".
Drugi, jak urodzi艂am Wiki.
Po艂o偶yli mi j膮 na piersi. M贸j promyczek.
I znowu da艂am sobie wm贸wi膰, 偶e wszystko b臋dzie...
Inaczej. 呕e wszystko b臋dzie okej.
Trzeci, jak jemy frytki z Wiki, z Olkiem.
Wiki smaruje twarz Olkowi keczupem.
Czekamy na transport do Niemiec.
I wtedy przyje偶d偶a Artur...
I najpierw zaczyna bi膰 Olka.
A czwarty? Powiedzia艂a艣 "cztery".
To jak mi Wiki da艂a sw贸j numer telefonu.
Jakie to jest s艂abe.
Ca艂e 偶ycie daj臋 si臋 nabra膰, 偶e wszystko b臋dzie dobrze,
偶e wszystko b臋dzie okej.
Wczoraj z艂apa艂am si臋 na tym, 偶e modl臋 si臋 o Wiki.
- Powodzenia. - Nie, ty musisz wierzy膰.
Musisz mie膰 nadziej臋. Najbardziej ze wszystkich.
- S艂ucha艂a艣 mnie w og贸le? - Odzyska艂a艣 j膮, rozumiesz?
Hela, ona si臋 znajdzie, zobaczysz.
Jeszcze b臋dziecie mia艂y szans臋.
Ja my艣l臋, 偶e nie.
Ja my艣l臋, 偶e Wiki ju偶 nie ma.
To, dlaczego jeszcze nie wyjecha艂a艣?
Kuba...
Kuba, obud藕 si臋, prosz臋!
Wiki...
Przepraszam.
Przepraszam, Kuba.
Ja nie chcia艂am, ja naprawd臋 nie chcia艂am...
Jeste艣 tu, wszystko jest dobrze.
- Przepraszam. - Wszystko jest dobrze.
Nie przepraszaj, jest dobrze, jeste艣 tu...
Ja nie chcia艂am...
Cicho ju偶.
Ju偶. Kocham ci臋.
- Ja nie chcia艂am, Kuba... - Wiem, 偶e nie chcia艂a艣.
Ja nie chcia艂am!
Godzina 00:39, telefon Kuby loguje si臋 w domu,
a jego auto jest na skrzy偶owaniu 500 metr贸w od domu Zawiszy.
Mniej wi臋cej w tym samym czasie czujki ochrony obwodowej
wykry艂y ruch w domu na Opalowej.
Zawisza dostaje powiadomienie.
A trzy minuty p贸藕niej Kuba leci za nim prosto na Mi臋dzyzdroje.
Czyli co? Wiktoria nie chcia艂a wr贸ci膰 do domu, bo ba艂a si臋 Kuby.
Wysiad艂a z auta K艂obuckiego i posz艂a na Opalow膮...
- I uruchomi艂a alarm. - I przyjecha艂 Zawisza.
A zaraz za nim Kuba.
Czyli co?
- Mamy go? - Mamy go.
Dzie艅 dobry, panie prokuratorze, komisarz Schulze.
W kontek艣cie naszej wczorajszej rozmowy
wysy艂am wniosek o aresztowanie Jakuba Bojko.
Po pierwsze, mamy go na monitoringu, zezna艂 nieprawd臋,
艣ledzi艂 majora Zawisz臋, po drugie dziewczyna, kt贸ra wypad艂a z balko...
Zweryfikowa艂 pan to osobi艣cie?
Dlaczego dowiadujemy si臋 dopiero teraz?
Jasne, oczywi艣cie. Jasne.
R贸wnie偶 panu 偶ycz臋 mi艂ego dnia.
Co jest?
Adwokatka za艂atwi艂a mu alibi.
Kaza艂 go pu艣ci膰?
Przytrzymaj Kub臋 jeszcze godzin臋.
Nie czarujmy si臋.
Nie ma tutaj nikogo, komu by si臋 tylko niby powin臋艂a noga.
Prawda?
W艂a艣nie, 偶e nieprawda, bo mnie si臋 powin臋艂a.
To i tak jest post臋p, bo godzin臋 temu m贸wi艂e艣, 偶e by艂e艣 niewinny.
Bo by艂em! Ale mi si臋 noga powin臋艂a i mnie z艂apali.
No to musisz, Zbysiu, po prostu zacz膮膰 patrze膰 pod nogi!
呕arty na bok. Panowie!
Tylko ci z nas, kt贸rzy maj膮 jak膮艣 struktur臋,
prac臋, rodzin臋, rutyn臋,
kt贸rzy znajduj膮 sobie jaki艣 cel
i bior膮 za siebie odpowiedzialno艣膰,
tylko oni maj膮 jak膮艣 szans臋, 偶eby wyj艣膰 na prost膮.
Jasne?
Ooo... Pi臋kna pani! Dzie艅 dobry!
Dzie艅 dobry. Przepraszam bardzo, Klara?
Jed藕 dalej, Rafa艂. Zaraz wracam.
Dobra, panowie! Wracamy, halo!
呕yjesz? Chcesz kawy?
No.
Co b臋dzie robi膰 po powrocie do domu? 艢mia艂o, r臋ce do g贸ry.
Dobra, dzi臋kuj臋.
A ilu z was ma plan inny ni偶 zalanie z kumplami pa艂y?
( wybuch 艣miechu )
Jak czego艣 tutaj nie schowam, to zaraz zniknie.
- Ci faceci s膮 gorsi od mr贸wek. - Chyba nie tylko oni.
Jak nast臋pnym razem b臋dziesz czyta艂a cudze listy,
to chowaj je z powrotem na miejsce.
Ale ty m贸wisz o tym od Wiki? Przecie偶 sama mi go da艂a艣.
- Troszk臋 si臋 wczoraj zrobi艂a艣. - Sorry.
Luz.
- Mleko? - Nie.
Cukier?
Nie.
A co tam si臋 dzieje?
Tam? Warsztaty readaptacyjne.
Rafa艂 Wejman je prowadzi, by艂y psycholog wi臋zienny.
Te偶 siedzia艂. Trzy lata.
Za co?
Kilka lat temu znikn臋艂a jego c贸rka. I zabi艂 go艣cia, kt贸ry j膮 porwa艂.
Sorry.
Ale dziewczyna prze偶y艂a.
Uratowa艂 j膮 w ostatnim momencie.
Nie wiem, mo偶e chcia艂aby艣 pogada膰 z nim, jak teraz...
...sobie radzi膰?
Nie, dzi臋ki.
Ale w sumie chcia艂abym si臋 z kim艣 spotka膰
i mo偶esz mi w tym pom贸c.
Czego pani ode mnie oczekuje?
Pani Zosiu, chc臋, 偶eby powiedzia艂a pani prawd臋.
Powiedzia艂am. By艂 ze mn膮 w nocy.
Wie pani, o co on jest podejrzany? O zab贸jstwo 偶ony i te艣cia.
Nie zrobi艂 tego.
Bo... bo pani go zna?
Bo pani wie, 偶e taki nie jest?
Nie powiedzieli pani?
Wszystko jest nagrane.
Kuba tutaj by艂. Wpu艣ci艂am go do 艣rodka.
Z nud贸w rozjeba艂am sobie 偶ycie.
Pu艣膰 go.
Chcia艂em bardzo podzi臋kowa膰, 偶e to si臋 wszystko uda艂o.
Prosz臋. I do widzenia.
( Helena dzwoni, otwiera si臋 brama wi臋zienia )
Zapraszam serdecznie! Czego si臋 pani napije?
Dzi臋kuj臋 bardzo.
Prosz臋 siada膰.
Przepraszam za warunki, ale zala艂o mi biuro.
To jest moje tymczasowe zes艂anie.
Dzi臋kuj臋, 偶e pan znalaz艂 dla mnie czas.
W czym mog臋 pom贸c? Klara w艂a艣ciwie nic mi nie powiedzia艂a.
Chodzi mi o Aleksandra Trzci艅skiego.
Chcia艂abym zaj膮膰 si臋 jego pogrzebem.
Jest pani z rodziny?
On nie mia艂 rodziny.
W takich wypadkach ci臋偶ar poch贸wku spada na zak艂ad karny.
A zrobi to zak艂adowi jak膮艣 r贸偶nic臋?
Musia艂bym sprawdzi膰, czy to jest w og贸le mo偶liwe.
W sensie prawnym.
Nie zale偶y mi na zasi艂ku pogrzebowym, jakby co.
Pani wybaczy ciekawo艣膰, ale...
Co pani膮 obchodzi jaki艣 osadzony?
Bo go kiedy艣 kocha艂am.
I gdyby nie ja, on nigdy by tutaj nie trafi艂.
Bardzo mi zale偶y,
偶eby go godnie po偶egna膰.
Siema.
Przynios艂em ci jakie艣 偶are艂ko i motogazetk臋 do czytania,
偶eby艣 ca艂y czas tych pornos贸w nie ogl膮da艂.
Gada艂em te偶 z lekarzem prowadz膮cym.
I m贸wi, 偶e...
jest dobrze, 偶e ostro偶ny optymizm.
To co? Ci tu po艂o偶臋, b臋dzie okej?
Masz ty troch臋 wstydu w sobie, co?
Stary...
Ja wiem, 偶e grza艂em,
ale to nie jest moja wina, 偶e ci si臋 poduszka nie otworzy艂a.
Jestem po rozmowie z Zosi膮.
Przepraszam.
Mi si臋...
Po prostu co艣 czasami...
...tak we 艂bie odkleja i ja nie panuj臋 wtedy nad sob膮.
Jednak dobrze si臋 z Wiki dobrali艣cie.
O co ci chodzi?
No co, ty nie wiesz?
Wiki dawa艂a dupy.
Stary, to nie jest 艣mieszne, wiesz?
Kole艣, kt贸ry j膮 rucha艂, sk艂ada艂 zeznania u nas na komendzie.
Wszyscy o tym gadaj膮.
( samoch贸d hamuje z piskiem )
Ma艂o ci, Kuba? Jeszcze kogo艣 chcesz rozjeba膰?
Krupa!
Krupa, zaczekaj!
To prawda, 偶e kto艣 si臋 zg艂osi艂 w sprawie Wiktorii?
Masz post臋powanie dyscyplinarne, jeste艣 zawieszony.
- Nie mog臋 si臋 martwi膰 o swoj膮 偶on臋? - A martwisz si臋, Kuba?
- Chc臋 wiedzie膰, kto si臋 zg艂osi艂. - Dlaczego mia艂bym ci to powiedzie膰?
- Bo m贸g艂 jej zrobi膰 krzywd臋! - Ty te偶 mog艂e艣.
Stycze艅 zesz艂ego roku.
Ch艂opak gwa艂ci dziewczyn臋, dziewczyna sk艂ada zeznanie.
Ch艂opak jest chrze艣niakiem twojego kumpla. M贸wi膰 dalej?
I co? P贸jdziesz do komendanta?
To jest twoje s艂owo, Bojko, przeciwko mojemu.
SMS-em napisa艂e艣 mi, co mam m贸wi膰.
Krupa, ja nie chc臋 tego u偶y膰.
Ja chc臋 tylko wiedzie膰, kto z艂o偶y艂 zeznanie w sprawie mojej 偶ony.
Prosz臋 ci臋.
Prosz臋. Papiery.
Dzi臋ki.
- Na razie! - Trzymaj si臋, Danusia!
Dzie艅 dobry, komisarz Schulze.
Musz臋 z pani膮 pilnie porozmawia膰. Gdzie mog臋 pani膮 znale藕膰?
Dzi臋kuj臋 bardzo.
Szcz臋艣膰 Bo偶e!
Do widzenia!
Dzi臋kuj臋, 偶e znalaz艂a pani chwil臋.
Przepraszam, 偶ebym nie zapomnia艂a...
Olek powiedzia艂, 偶e Zawisza mia艂 skrytk臋,
w kt贸rej trzyma艂 jakie艣 informacje czy haki na ludzi.
I uwa偶a艂, 偶e kto艣 mo偶e szuka艂 tego tamtej nocy na Opalowej.
- Powiedzia艂 co艣 wi臋cej? - Nie.
Rozumiem, 偶e to pani zajmuje si臋 jego poch贸wkiem.
Jutro Zak艂ad Medycyny S膮dowej przeka偶e cia艂o.
Dzi臋kuj臋.
Przepraszam.
Przepraszam pani膮 za to, co si臋 wtedy sta艂o 15 lat temu.
Pani nie zmusi艂a mnie do z艂o偶enia fa艂szywych zezna艅.
Pani szef to zrobi艂 na pro艣b臋 Zawiszy.
Ale to ja przyjmowa艂am te zeznania. Mog艂am si臋 postawi膰.
Olek nie poszed艂by siedzie膰.
Dowiedzieli艣cie si臋, kim by艂 ten facet Wiki, z kt贸rym si臋 spotyka艂a?
Zg艂osi艂 si臋 na komisariat, z艂o偶y艂 wyja艣nienia.
Kto to?
Wiem tyle, 偶e tamtej nocy wysadzi艂 j膮 z auta, bo si臋 awanturowa艂a.
Prawdopodobnie by艂a pod wp艂ywem.
Chc臋 z nim porozmawia膰.
Przykro mi, ale nic nie mog臋 zrobi膰.
Wtedy 15 lat temu te偶 nic nie mog艂a艣 zrobi膰.
Masz, kurwa, m贸zg? Czy ca艂y ci wy偶ar艂o?
Co ja m贸wi艂em? Nie ma to nie ma.
- A kiedy b臋dzie? - B臋dzie to b臋dzie.
Id藕 st膮d.
- Jak tam, Filipek? - 呕yj臋.
Podobno chc膮 ze mnie zrobi膰 nowego Olka.
Niby tymczasowo. Ja nie wiem, jak on 艂yka艂 tyle tego g贸wna.
Co powiedzie膰? Szkoda ch艂opa.
- Przecie偶 sam go chcia艂e艣 odjeba膰. - No ale si臋 z tego nie cieszy艂em.
To by艂a dobra morda. Lubi艂em Olka.
Chce ci臋 widzie膰 teraz.
- Dw贸jka wykr臋cona? - Tak.
- A w celi zag艂uszone? - Daniel, ogarniamy spraw臋.
( stra偶nik puka do celi )
Mam tu porucznika Bojko.
Wej艣膰.
Ju偶 nawet nie udajemy, kto tu rz膮dzi, co?
Jest jak jest.
Zostaw nas samych.
Unikasz mnie, Daniel.
Jak ci tak bardzo zale偶a艂o na robocie Zawiszy,
to trzeba by艂o przyj艣膰 do mnie, a ty co? Utrudniasz mi 偶ycie.
艁azisz do Surmy za moimi plecami.
My艣la艂e艣, 偶e si臋 nie dowiem?
To teraz powiedz mi grzecznie, na co si臋 z Surm膮 dogadali艣cie.
Mia艂em ci臋 odci膮膰 od kontrabandy.
Tylko tyle?
Tyle.
Kurwa! Na funkcjonariusza 艂ap臋 podnosisz?
I co zrobisz?
Postawisz si臋?
No, postaw si臋.
Jeszcze b臋d膮 z ciebie ludzie, Daniel.
Tylko trzeba ci臋 trzyma膰 za mord臋 jak Surm臋.
Wychodz臋!
Jestem!
Sekcja zw艂ok Trzci艅skiego: 7 cios贸w no偶em, zabi艂 go co艣 w samo serce.
Na razie nie da si臋 ustali膰, czy 艂yka艂 prochy,
dowiemy si臋 po badaniu wycink贸w z 偶o艂膮dka i jelit.
- Wo艂owina? - Moja!
Ja mam te偶 co艣 w temacie.
Konsultowa艂em kart臋 Trzci艅skiego ze szpitala wi臋ziennego.
Bieg艂y zwr贸ci艂 uwag臋 na jeden incydent.
Trzci艅ski mia艂 w karcie jelit贸wk臋, ale leczyli go tak,
jakby si臋 leczy艂o ostre zatrucie 偶o艂膮dka,
jakby mu p臋k艂 kondom z towarem.
Smacznego.
Odpali艂em nagrania z kamer Zawiszy. Tydzie艅 si臋 cofn膮艂em, nic ciekawego.
Ja co艣 mam.
Na Opalowej kto艣 rozwali艂 艣ciany, jakby czego艣 szuka艂.
I info od Heli Zdun: Zawisza trzyma艂 jakie艣 haki.
Powiedzia艂a na kogo?
A ty, Ada艣, by艂e艣 w tej przetw贸rni?
Olek podobno by艂 blisko z jedn膮 pracownic膮, kt贸ra, cytuj臋:
"przynosi艂a mu 偶arcie do roboty". Ale na m贸j widok si臋 zawin臋艂a.
Pod adresem jej nie zasta艂em. Do roboty te偶 dzisiaj nie dotar艂a.
To pu艣ci艂em jej poczt膮 wezwanie, co si臋 b臋d臋 za ni膮 gania艂?
A jak si臋 nazywa?
Surma, Katarzyna.
- Co? Czego艣 nie wiem? - Nie s艂ysza艂e艣 nazwiska Surma?
- Nie. - Nowy. Z prowincji.
To lecisz po wod臋.
- Gaz. - Nie gaz.
( ujadanie co najmniej kilkunastu ps贸w )
Dzie艅 dobry!
Dzie艅 dobry!
Dzie艅 dobry!
Czyta膰 nie umiecie?
Teren prywatny.
Komisarz Schulze, Komenda Miejska w 艢winouj艣ciu.
Szukamy pani Katarzyny Surmy.
Kolesko, podkomisarz.
Co, m艂ody wczoraj sp臋ka艂
i tat臋, i mam臋 przys艂a艂?
Zastali艣my pani膮 Katarzyn臋?
- Gdzie艣 si臋 szlaja. - Gdzie艣 konkretnie?
Nast臋pnym razem przyjedziemy ju偶 na przeszukanie i zatrzymanie.
Podstawa prawna? Pow贸d?
Znajd膮 si臋.
Zna艂 pan Artura Zawisz臋?
Aleksandra Trzci艅skiego?
Bratanica nic nie wspomina艂a? Podobno lubili si臋.
Rozumiem, 偶e to teraz pan troszczy si臋 o ni膮,
odk膮d brat zgin膮艂 w wypadku samochodowym,
a sprawca zmar艂 w niewyja艣nionych okoliczno艣ciach?
Nie chce pan oszcz臋dzi膰 Kasi stresu zwi膮zanego z zatrzymaniem?
Nie lepiej od razu na komend臋 przywie藕膰 i normalnie porozmawia膰?
Wiecie, gdzie jest brama.
Cze艣膰, to ja. Mo偶na?
Cze艣膰.
Mia艂em zadzwoni膰, ale pomy艣la艂em, 偶e lepiej, jak wpadn臋.
Schulze dzwoni艂a. Wiem, 偶e Kub臋 wypu艣cili.
I tak chcia艂em ci臋 przeprosi膰.
Tw贸j brat. Broni艂e艣 go, nie?
Wiesz, 偶e mo偶esz na mnie liczy膰, niezale偶nie od wszystkiego.
Jutro mamy po偶egnanie przed kremacj膮. M贸wili wam?
Mo偶e pom贸g艂by艣 mi z ch艂opcami?
Jako艣 tak dobrze ich ogarniasz.
Jasne.
- Wpadniesz? Napijesz si臋 czego艣? - Nie, dzi臋ki. Musz臋 lecie膰.
Dzi臋ki.
Ju偶 jest.
Kt贸ry to jest?
Siedzi przy barze.
Przepraszam bardzo, dobry wiecz贸r.
Czy mogliby艣my porozmawia膰 na osobno艣ci?
Jestem Helena Zdun, jestem mam膮 Wiki.
Wiem o was.
Przepraszam, pani mnie chyba z kim艣 pomyli艂a.
Dobra, Franiu, widzimy si臋 jutro na hali, nie?
No, dzi臋ki! Cze艣膰!
- Wiem, 偶e byli艣cie blisko. - Nie wiem, o co pani chodzi.
Ja chc臋 tylko porozmawia膰.
No i co ty, cz艂owieku, uciekasz?
Chc臋 tylko porozmawia膰. Poczekaj chwil臋!
M贸wi臋 do ciebie!
Wiesz, co si臋 sta艂o z Wiktori膮?
S艂yszysz, co do ciebie m贸wi臋?
Hej, cz艂owieku, m贸wi臋 do ciebie! St贸j!
Ej, posra艂o ci臋? Kurde!
Za艂atw mi jego adres.
A niby jak?
Mam do niego podej艣膰 i si臋 zapyta膰: "Ej, stary, gdzie mieszkasz?"
Nie, ale kumpluje si臋 z twoim szefem, tak?
Bardzo ci臋 prosz臋.
No, chod藕.
Chod藕.
Wszystko b臋dzie dobrze. Nie martw si臋.
- Dzie艅 dobry! - Dzie艅 dobry.
Ja pieprz臋, znowu Majewska.
- Dzie艅 dobry! - Dzie艅 dobry.
Nazywam si臋 Danuta Schulze i jestem komisarzem policji.
A to jest pani Magda, jest psychologiem policyjnym
i b臋dzie si臋 przys艂uchiwa膰 dzisiaj naszej rozmowie.
Zapraszam.
Usi膮d藕.
Pani Kasiu, zajmuj臋 si臋 spraw膮 pani znajomego,
pana Aleksandra Trzci艅skiego.
Przepraszam, rozmowa jest nagrywana?
Tak, oczywi艣cie.
Tobie nie jest za ciep艂o?
Nie.
- Mo偶emy zaczyna膰? - Tak, prosz臋.
Pani Kasiu, zna艂a pani pana Aleksandra Trzci艅skiego?
- Tak. - Lubi艂a pani go?
Ba-ba-bardzo lubi艂am.
A mo偶e pani opowiedzie膰, jak si臋 poznali艣cie?
Moja klientka pozna艂a pana Trzci艅skiego w miejscu pracy,
w przetw贸rni ryb, gdzie zajmowa艂a si臋 pakowaniem produkt贸w.
I tu jest jej umowa o prac臋. Prosz臋 bardzo.
Spotykali艣cie si臋 te偶 poza prac膮?
Nie, spotkania by艂y wy艂膮cznie w miejscu pracy.
Mam pro艣b臋.
Czy mog艂aby pani Kasia sama odpowiada膰 na pytania?
Tu jest moje upowa偶nienie do reprezentowania pani Katarzyny.
Pan mi co艣 wyt艂umaczy.
Ma pan kilka swoich biznes贸w. M贸g艂 pan Kasi臋 zatrudni膰 u siebie.
Po co wysy艂a膰 j膮 do roboty w przetw贸rni?
Czyli to nie ma nic wsp贸lnego z faktem,
偶e przetw贸rnia ma umow臋 z zak艂adem karnym?
Nie wstyd panu si臋 tak za bratanic膮 chowa膰?
Ju偶 po wszystkim.
Pani komisarz powiedzia艂a, 偶e bardzo pomog艂am.
Ja wiem, b臋dzie wszystko dobrze.
- Do widzenia. - Do widzenia!
No, dobra, panowie, gotowi jeste艣cie?
Tak.
No to musisz mie膰 troch臋 wy偶ej. O, tak jak teraz.
Dobra, patrzycie, co robi臋 i powtarzacie po mnie, dobrze?
Najpierw przechodzimy przez ulic臋.
Okr膮偶amy rondo.
Przechodzimy przez tunel.
I na koniec pod mostem.
Dajecie rad臋?
O!
Tak. Poka偶cie.
Dobrze, dobrze, dobrze...
- Kurcz臋! - Co jest?
Telefon. Musia艂em go gdzie艣 od艂o偶y膰, jak pomaga艂em ch艂opakom z krawatami.
- Ale b臋dziesz nas odwozi艂. - Ja musz臋 by膰 pod telefonem.
Jeste艣my za wcze艣nie. Chod藕cie szybko obr贸cimy.
Dobra, jed藕.
1387 kratka - kod do alarmu.
Zaraz wracam.
Schowaj to, kochanie.
Zaczynamy na dole.
Macie 40 minut.
Na co czekasz? Zapierdalaj.
Rafa艂?
O, cze艣膰!
Jaki ma艂y 艣wiat!
Przyjecha艂e艣 do mnie do roboty i nawet nie zadzwoni艂e艣?
Nie, Hanka zrobi艂a ze mnie kuriera.
Musz臋 za ni膮 podrzuci膰 jakie艣 papiery.
Ju偶 ko艅czy Szczytno?
Nie. Na razie musia艂a wybra膰 miejsce na praktyki.
I wybra艂a u was.
Chyba dlatego, 偶eby mnie troch臋 popilnowa膰.
A jak Gabi?
Jak si臋 trzyma?
Ostatni raz, jak j膮 widzia艂am, to chyba sz艂a na studia.
Nie wysz艂o. 殴le znosi艂a du偶e miasto.
T艂um, presj臋.
Zacz臋艂y si臋 ataki paniki. Madzia robi艂a, co mog艂a,
ale w ko艅cu dla dobra Gabi wyjecha艂y do Niemiec.
Przykro mi.
- U ciebie dobrze? - Okej.
Skoro ju偶 ci臋 mam, podpowiedzia艂by艣 mi o Zawiszy
w kontek艣cie handlu dopalaczami w zak艂adzie karnym.
Ale pytasz, czy by艂 zamieszany? Czy co?
To, 偶e by艂 zamieszany, to na pewno wiem.
Artur mia艂 trzech wiernych ludzi.
Krzy艣ka Ryszk臋, Starzyka i K艂obuckiego.
Moim zdaniem wszyscy trzej handlowali,
a Artur im to umo偶liwia艂.
Starzyk i K艂obucki. Co艣 wi臋cej o nich?
Jak... jak si臋 mo偶na sp贸藕nia膰
na po偶egnanie w艂asnego ojca?
Zadzwo艅 do Artura.
Zwariuj臋 z t膮 bab膮.
Mamu艣... Artur jest tu i przyszli艣my go po偶egna膰. Pami臋tasz?
Zadzwo艅 do niego w tej chwili. Trzeba ojcu buty zmieni膰.
On tych nie lubi艂.
Spokojnie, mamu艣. Spokojnie.
Za chwilk臋 rozpoczynamy ceremoni臋
wprowadzenia trumny do komory spopielania.
- Kupi艂am ci kabel do 艂adowarki. - 艁adowarki?
- Do 艂adowarki? - We藕 id藕 do pracy, bo si臋 sp贸藕nisz.
Dzi臋ki!
- Kocham ci臋. - Ja ciebie te偶.
No to widzimy si臋! Na razie, cze艣膰!
( trzask paralizatora )
Powiedzia艂 ci, czego chce?
Ja go pyta艂 nie b臋d臋.
Ok艂ama艂e艣 mnie wczoraj.
Nie.
Podobno rai艂e艣 dyrekcji wypuszczenie Olka na przepustk臋?
Po co?
No...
Kombinuj.
Kombinuj.
Mo偶e co艣 wymy艣lisz.
Chcia艂em ci臋 wkurwi膰.
K艂amiesz mnie.
Nie k艂ami臋.
Mia艂 znale藕膰 teczki Zawiszy, ale go zajebali艣cie.
No...
Widzisz?
Nie lepiej by艂o m贸wi膰 prawd臋 od razu.
To teraz kl臋knij.
- Na kolana. - Nie.
Na kolana!
No, ju偶.
Nie m贸w, 偶e tego nie lubisz.
Nie! Nie!
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.