Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soran卯)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Dzie艅 dobry!
Hej, Kasie艅ka!
Zaczekaj chwil臋... Poczekaj.
Fajnie wygl膮dasz.
Wypu艣cili ci臋 na wolno艣膰?
Na przepustk臋 na razie, ale nied艂ugo wychodz臋.
- Powa偶nie? - No.
A jak ju偶 mnie wypuszcz膮,
to zabior臋 ci臋 na drinka.
No co?
Tylko nie wiem, co na to tw贸j wujas. My艣lisz, 偶e si臋 zgodzi?
Kurcz臋...
Surma to mnie chyba ostatnio nie lubi.
Chyba nie.
Ale...
Ty mnie lubisz, prawda?
No co?
Powiedz mu, 偶e jestem w porz膮dku.
Nie b臋d臋 robi艂 偶adnych problem贸w. Obiecuj臋.
Co?
O...
Chyba, 偶e ci臋 wujas nie s艂ucha?
W艂a艣nie, 偶e s艂ucha! Ca艂y czas!
To powiedz mu...
P贸jdziemy na randk臋.
Na randk臋?
No. Pogadaj z nim. Prosz臋.
Ej, ale... No, nie wstyd藕 si臋! 艢liczna jeste艣. Naprawd臋.
Powiesz mu?
Wiemy, 偶e wysz艂a z klubu po SMS-ach od m臋偶a.
Wiemy, kiedy wysz艂a, wiemy, 偶e pu艣ci艂a pani sygna艂.
Teraz ustalamy, co robi艂a mi臋dzy klubem a wy艂膮czeniem telefonu.
A dzwoni艂a jeszcze do kogo艣? Do Zawiszy albo do m臋偶a?
Koordynuj臋 czynno艣ci z kolegami pracuj膮cymi przy sprawie Zawiszy.
Ale na ten moment nic nie wskazuje, 偶eby te sprawy by艂y powi膮zane.
A co z tym drugim m臋偶czyzn膮?
Przeczesali艣my telefon, jej aktywno艣膰 w sieci...
Nie mia艂a kontaktu z 偶adnymi innymi m臋偶czyznami.
Dzie艅 dobry.
Je偶eli kogo艣 mia艂a, dobrze wiedzia艂a, jak to ukry膰.
Pani Heleno, zapewniam, 偶e wszystko sprawdzamy.
Trzeba si臋 uzbroi膰 w cierpliwo艣膰 i mie膰 nadziej臋, 偶e c贸rka...
Na jakiej podstawie mam mie膰 nadziej臋?
Zaraz co艣 pani poka偶臋.
Moim zdaniem wiedzia艂, gdzie dok艂adnie si臋gaj膮 kamery.
A je艣li wiedzia艂 tyle, to m贸g艂 wiedzie膰 o czujnikach
i na przyk艂ad specjalnie odpali艂 ochron臋 obwodow膮.
Bo wiedzia艂, 偶e nie przyjedzie grupa interwencyjna, tylko Zawisza.
Dobra robota. Jed藕cie od pocz膮tku ca艂y dzie艅.
Sprawca musia艂 robi膰 wcze艣niej rozpoznanie.
Mam tu pi臋膰 zg艂osze艅 zagini臋cia pani c贸rki z lat 2017-2021.
Trzeba liczy膰 po prostu, 偶e c贸rka si臋 ogarnie i nied艂ugo wr贸ci.
Na razie!
A co, jak nie wr贸ci?
Co wtedy? Jaki macie plan?
No to bierzemy pod uwag臋 mo偶liwo艣膰, 偶e pani c贸rka
bardzo 藕le zareagowa艂a na wiadomo艣ci m臋偶a
i w tej sytuacji b臋dziemy musieli przeszuka膰 Kana艂 Piastowski
i inne okoliczne akweny pod k膮tem poszukiwania zw艂ok.
- Na Karsib贸r pan jedzie? - Wsiadaj!
- Dzie艅 dobry. - Dzie艅 dobry.
Ja jestem mam膮 Wiktorii Bojko spod pi膮tki.
Jest taka sytuacja, 偶e Wiki zagin臋艂a. Szuka jej policja.
Chodz臋 po kolei po s膮siadach i po prostu pytam,
czy nie widzieli艣cie pa艅stwo czego艣?
Wiadomo, jak to w bloku.
Czasem co艣 s艂yszymy, czego by艣my nie chcieli.
No, ostatnio jak z pracy wraca艂am, to widzia艂am,
jak Kuba wynosi na 艣mietnik nowy zestaw garnk贸w.
Nic im nie by艂o, by艂y po prostu brudne i tyle. C贸rka dalej widzia艂a.
No, a potem Wiki po nie wysz艂a i wida膰 by艂o, 偶e mega p艂aka艂a.
No i wyci膮ga艂a te gary ze 艣mietnika, i...
Pytam j膮, co si臋 sta艂o, a ona, 偶e Kuba kupi艂 jej nowe garnki,
ale ona ich nie posprz膮ta艂a po gotowaniu.
Tata zaraz po ciebie przyjdzie.
Ta kobieta jest zaburzona! Radz臋 jej nie s艂ucha膰.
Nawet do mnie nie podchod藕!
Co mi b臋dziesz s膮siad贸w nagabywa膰? My艣lisz, 偶e co ci powiedz膮?
A ty my艣lisz, 偶e oni ci臋 nie s艂ysz膮? 呕e nie widz膮, jaki jeste艣?
To, 偶e ciebie Zawisza napierdala艂, nie znaczy, 偶e ka偶dy taki jest.
W 偶yciu jej nie tkn膮艂em. W og贸le wiesz, jak tego u偶y膰?
- Ty jeste艣 jebni臋ta, kobieto! - Nawet sobie nie wyobra偶asz!
Co ty my艣lisz, 偶e krzywdy naprawisz? 15 lat ci臋 tu nie by艂o,
bo艣 opierdala艂a ga艂臋 jakim艣 Helmutom, a teraz co?
Jeste艣 g贸wnem, a nie matk膮.
I gdyby Wiki tu by艂a, to by ci to pierwsza powiedzia艂a.
呕al mi ci臋, tylko 偶e Wiki jest kochana.
Wiem, 偶e jej co艣 zrobi艂e艣.
Zaczep mi jeszcze raz s膮siad贸w, kurwa.
I co mi zrobisz? Po艂amiesz mi palce? Utopisz mnie w kanale?
Lecz si臋.
Dobry. Spotkanie mam dzi艣.
- Komisarz na d艂ugo do nas? - Zobaczymy.
Autografik jeszcze.
Dzi臋ki!
Dzie艅 dobry. Zapraszam.
Ja my艣la艂em, 偶e ju偶 z艂apali艣cie go艣cia.
Nie tego, co trzeba.
Czyli teraz szukacie winnego u nas?
Tutaj w lewo.
No... Gdzie艣 musimy.
A takie pytanie... Jak traktowa艂 osadzonych?
Surowo, ale sprawiedliwie.
A podw艂adnych?
Jak braci.
Kt贸rych艣 "braci" kocha艂 mniej?
Na tyle, 偶eby mieli do niego jaki艣 偶al?
Wie pani, jak tu jest.
Ka偶dy chce pani wej艣膰 na g艂ow臋. Chce pani膮 zmanipulowa膰.
No, wiem, wiem. Brzmi znajomo.
Pan major Zawisza nauczy艂 mnie wszystkiego.
Ka偶dy funkcjonariusz opowie pani t臋 sam膮 histori臋.
Czyli rozumiem 偶adnych konflikt贸w z podw艂adnymi?
A z osadzonymi? Jakie艣 skargi?
By艂 szanowany od frajer贸w, przez recydyw臋, po niebezpiecznych.
A jak zadrapiemy t臋 laurk臋, to co b臋dzie pod spodem?
Nie wiem... przejecha艂 na czerwonym 艣wietle?
Parkowanie w niedozwolonym miejscu?
Handel dopalaczami na terenie zak艂adu karnego?
Wsp贸艂udzia艂 w zorganizowanej grupie przest臋pczej?
Nie rozumiem, co ma pani na celu.
Obrazi膰 pami臋膰 zmar艂ego?
Obrazi膰 mnie?
Tak 艂atwo si臋 pan obra偶a?
Bardzo pani膮 przepraszam, ale ja mam jeszcze du偶o pracy.
Ju偶 ko艅czymy. Chcia艂am jeszcze a propos majora Zawiszy zapyta膰
o stosunki z zi臋ciem, pa艅skim bratem?
Przepraszam bardzo.
No, Jarek, ale kr贸tko.
- Cze艣膰, mamy dobre wiadomo艣ci. - Ja te偶 co艣 mam.
Mamy now膮 podejrzan膮.
To znaczy?
Podejrzan膮 osob臋 p艂ci 偶e艅skiej.
Okej.
Hej!
Co ty tu robisz?
Pami臋tasz, jak kiedy艣 zapyta艂em ci臋, co by艣 zrobi艂a,
jakby艣 wygra艂a kup臋 kasy w totka?
- Nie. - "Wynaj臋艂abym pok贸j w Amberze".
Dobrze ci臋 widzie膰, Hela.
Naprawd臋.
Ciebie te偶.
O i mamy co艣.
I tutaj te偶 jest.
No, dzie艅 dobry.
- Zacier jest? - Nie ma.
Odwr贸膰 si臋.
Kto wam to sprzeda艂?
Kto wam to sprzeda艂?
Mariusz! Sko艅czycie, zapraszam do mnie.
Tak jest!
Panie dyrektorze, wszystko w porz膮dku?
Wojtek, jeste艣?
Co jest, stary? Unikasz mnie?
Nie, po prostu chujowy dzie艅.
Wizyta u Jankowskiego?
Tam akurat by艂o milutko.
Co on kombinuje? Widzia艂em, 偶e zgarnia kolejno ch艂opak贸w.
Dopina decyzj臋 w sprawie kierownictwa.
Pyta艂 si臋 o ciebie, jak sobie dajesz rad臋.
Rozumiem, 偶e mo偶esz mie膰 偶al, ale ja stan膮艂bym za tob膮 murem.
No co ty my艣lisz, 偶e ja ci zazdroszcz臋? Czego?
Podpisywania papier贸w p贸艂 dnia?
No to o co chodzi?
Sprowadza艂em Szarka z wybiegu. Pr贸bowa艂 mi wej艣膰 na bani臋.
Wi臋c teraz odbywam tutaj zabieg z higieny umys艂owej.
Robi臋 co艣 w tej kwestii. Nie przejmuj si臋.
Chuj wyrecytowa艂 mi adres domowy moich starych.
A ja mam si臋 nie przejmowa膰?
- Za艂atwi臋 to. - Niby jak?
No co jest? Nie ufamy sobie?
Ufamy.
Ale jak co艣 si臋 wypierdoli, to lepiej 偶eby艣 nie wiedzia艂.
Ile dosta艂e艣 przepustki?
Cztery-osiem. Zaraz wychodz臋.
I co planujesz?
Znajdziemy Wiki.
A co ci psy m贸wi膮?
Policja twierdzi, 偶e...
Jest nieodpowiedzialn膮 g贸wniar膮 i wr贸ci sama
albo ju偶 gdzie艣 dryfuje i pewnie kto艣 j膮 znajdzie.
B艂agam ci臋...
Ale 偶e co? 呕e Zawisza to przypadek?
Podobno.
Co ci m贸wi intuicja?
Zadzwoni艂a do mnie, nie odebra艂am telefonu.
Nie zadzwoni艂a drugi raz.
Wi臋c albo jest bezpieczna z tym facetem, z kt贸rym ma romans,
albo...
Wiki ju偶 nie ma.
- Bo nikt jej nie pom贸g艂. - Przesta艅.
Halo?
Tak, oczywi艣cie, zaraz b臋d臋.
Policja. Znale藕li co艣.
M贸wili co?
Nie.
Twoja matka jest na maksa wkurwiona.
Pewnie ci m贸wi艂a, nie?
Ona, widzisz,
uwa偶a, 偶e to wszystko moja wina.
Nie rozumie naszej pracy.
Zo艣ka si臋 trzyma.
Jako艣 mam臋, wiesz, ogarnia i...
Wiesz, ona u ciebie to tu jest non stop.
Powiem ci, 偶e...
Zajebist膮 masz t膮 lask臋.
Nie zas艂ugujesz na ni膮.
Gada艂em te偶 z twoim lekarzem prowadz膮cym.
Wiesz, on...
On m贸wi, 偶e masz obrz臋k m贸zgu
i co艣 tam z kr臋gos艂upem.
Ja to nawet, ci powiem, guglowa艂em.
Og贸lnie...
Jest szansa.
B臋dziesz musia艂 tylko zapierdala膰 na rehabilitacji, ale...
Ze mn膮 nie ma zmi艂uj, ja ci nie odpuszcz臋.
Stary?
Ja zrobi艂em co艣 bardzo z艂ego.
Hela! Czekaj.
Damy rad臋.
Id藕.
- Dzie艅 dobry. - Co艣 si臋 sta艂o?
Nie, wszystko w porz膮dku. Zapraszam tutaj.
Wszystkiego si臋 pani dowie.
Dzie艅 dobry. Zapraszam.
Zapraszam, zapraszam.
Cze艣膰!
Cze艣膰! Gdzie ty si臋 rwiesz z tym strzaskanym kolanem?
Daj spok贸j, ile mo偶na na dupie siedzie膰!
Co, znasz j膮?
No, nie bardzo. Dobra, lec臋 do roboty.
Kurde...
Tak jak m贸wi艂am...
Przepraszam.
Bardzo przepraszam.
Masz tu wszystko zgrane.
Zawr贸ci艂am i pojecha艂am do Wiki do pracy.
艁adny, co?
Daniel! Pozw贸l na chwil臋.
Wpadnij do mnie jutro z rana, okej?
Pogadamy o twojej roli i w og贸le.
Sorry, musz臋 lecie膰.
Dobry wiecz贸r!
Siema!
Co ty... Pojeba艂o ci臋?
Na Opalowej nic nie ma.
Albo Zawisza trzyma te teczki gdzie indziej,
albo zabra艂 je ten, co go zajeba艂.
Schowaj si臋!
No i?
Zamiast szuka膰 mojej c贸rki, wy zajmujecie si臋 czym?
- Wandalizmem? - Kobieto. Facet nie 偶yje.
By艂a艣 na miejscu. Mia艂a艣 motyw.
A pan my艣li, 偶e na mnie warknie i si臋 wystrasz臋?
W domu pewnie dzia艂a, co?
Wniosek aresztowy napisz臋 i zobaczymy, jaka b臋dziesz odwa偶na.
Bardzo prosz臋, 偶eby ten pan nie bra艂 d艂u偶ej udzia艂u w rozmowie.
A niby na jakiej podstawie?
Je偶eli ten pan zostaje, to ja chc臋 zadzwoni膰 po prawnika.
Jarek?
Po co pani wybi艂a te szyby?
Przecie偶 Zawisza nawet tam nie mieszka艂.
Wie pani, jak wygl膮da艂a moja ostatnia noc na Opalowej?
Kilkana艣cie lat temu?
Biega艂am g贸ra-d贸艂, g贸ra-d贸艂 przez kilka godzin.
Te艣ciowa mi kaza艂a. By艂am w sz贸stym miesi膮cu ci膮偶y.
Dlatego wybi艂am te szyby.
Wybi艂a pani i co by艂o p贸藕niej?
P贸藕niej pojecha艂am do Wiki do pracy.
Pr贸bowa艂am j膮 przekona膰,
偶eby porozmawia艂a ze mn膮 jak z cz艂owiekiem i mi si臋 uda艂o.
Wr贸ci艂am do hotelu.
Wiki zadzwoni艂a do mnie w nocy, ale nie s艂ysza艂am, bo si臋 upi艂am.
W jakim hotelu si臋 pani zatrzyma艂a?
Amber.
W czwartek w nocy, oko艂o 23.00,
telefon Zawiszy logowa艂 si臋 w okolicy pani hotelu.
Obs艂uga hotelowa dosta艂a zg艂oszenie o agresywnym m臋偶czy藕nie,
kt贸ry dobija si臋 do jednego z pokoi.
To by艂 pani pok贸j. I to by艂 Zawisza.
Mamy to na monitoringu, wi臋c...
Kiedy ostatni raz widzia艂a pani Zawisz臋?
Kilkana艣cie lat temu w szpitalu,
po tym, jak doko艅czy艂 robot臋 po swojej matce,
czyli pobi艂 mnie, a偶 poroni艂am.
A wy zatrzymali艣cie niewinnego cz艂owieka.
I zniszczyli艣cie mu 偶ycie.
Przykro mi, 偶e to pani膮 spotka艂o.
"Spotka艂o".
Jasne. Samo si臋 zrobi艂o.
Czekasz dwie minuty.
Nie podchodzisz pod drzwi frontowe i od ogrodu, bo wsz臋dzie s膮 kamery.
Mijasz wej艣cie, idziesz, a偶 zobaczysz otwarte okno do 艂azienki.
- Ile os贸b w domu? - Trzy.
Kobieta i dw贸jka dzieci, ale ja to ogarn臋.
Z 艂azienki przechodzisz korytarzem w prawo do gara偶u.
Chowasz si臋 i czekasz, a偶 wszyscy p贸jd膮 spa膰.
Dobra, a jak b臋dzie wyje偶d偶a膰?
Jedzie non stop na winie i uspokajaczach.
Nie wysz艂a z domu od pi膮tku.
Jak p贸jd膮 spa膰, ruszasz.
Znajdujesz skrytk臋 Zawiszy, zostawiasz, jak by艂o i wychodzisz.
Nikomu nic nie robisz, jasne?
To chujowy pomys艂 jest bardzo, panie poruczniku.
Dziesi臋膰 ko艂a.
Dobra. I gwarancja, 偶e ludzie Szarka czy kto tam, b臋dzie bossem,
dadz膮 mi 艣wi臋ty spok贸j.
Jagoda, przywioz艂em zakupy. Otw贸rz, prosz臋, bram臋.
Halo?
Tak, to m贸j numer.
Tak, to moja c贸rka.
Tak, wiem, gdzie.
Dzi臋kuj臋, do widzenia!
Dajesz rad臋? Czy ci pom贸c?
Ogarniam si臋 jako艣.
Jagoda, nie musisz by膰 silna.
Wiem, nie musz臋.
Macie mnie, macie ch艂opak贸w ze s艂u偶by.
Zobaczysz, jeszcze b臋dziesz musia艂a grafik rozpisa膰,
tylu ludzi b臋dzie ci si臋 narzuca膰 z pomoc膮.
Rodzina trzyma si臋 razem.
- Co? - Nalej mi.
Kochany jeste艣, ale nie wiem, sk膮d ty bierzesz te g艂upoty.
Twoja rodzina trzyma si臋 razem?
Bo z bliska lepiej wida膰 cierpienie.
Jak ju偶 le偶ysz zupe艂nie rozwalona na glebie,
to nikt ci tak nie dowali jak twoje w艂asne dziecko.
Miko艂aj?
Napyskowa艂 ci?
Mo偶na tak powiedzie膰.
Dobra.
Miko艂aj!
Miko艂aj!
Zejd藕 na d贸艂!
Pogadamy!
Dobry wiecz贸r!
To pani dzwoni艂a w sprawie Wiki?
A, tak.
Wie pani, bo ja znalaz艂am kolczyk.
I mi si臋 wydaje, 偶e to tej dziewczyny zaginionej z plakatu.
Jak si臋 trzymasz?
Wiem, 偶e jeste艣 wkurzony, rozumiem to.
Ale pogadaj ze mn膮.
Ja te偶 straci艂em tat臋 nagle.
By艂em troch臋 starszy od ciebie.
Nasz s膮siad by艂 policjantem, przyszed艂 nas poinformowa膰.
My艣la艂em, 偶e to jaki艣... 偶art.
Jak to do mnie dotar艂o, to te偶 by艂em w艣ciek艂y.
Bi艂em si臋 w szkole, wy偶ywa艂em na bracie, na mamie.
W ko艅cu ten s膮siad policjant mnie posadzi艂 i powiedzia艂:
"Ch艂opie, tw贸j tata patrzy na ciebie z g贸ry i si臋 wstydzi".
"Ogarnij si臋. Zajmij si臋 mam膮 i bratem".
No i mia艂 racj臋.
A jak umar艂?
Wypadek samochodowy.
A m贸j tata?
Kto艣 go napad艂 i uderzy艂.
- Bola艂o go? - Nie, nic nie czu艂.
Musisz by膰 teraz dzielny dla mamy i brata.
Okej?
Jeste艣 najstarszym facetem w domu.
To wujek Kuba chyba zabi艂 tat臋.
Co?
Widzia艂em, jak rzuci艂 si臋 na tat臋.
Potem si臋 pobili i rozwalili donic臋 przed domem.
Miko艂aj, co ty powiedzia艂e艣?
Wujek Kuba pobi艂 si臋 z tat膮.
Krzycza艂 co艣 do Wiki, tata kaza艂 mu przesta膰.
Wiki tu by艂a?
Miko艂aj, id藕 na g贸r臋, prosz臋.
Dobry wiecz贸r! Podkomisarz Adam Wolny.
Pani Marta, kt贸ra znalaz艂a kolczyk Wiki.
Mieszkam niedaleko i wyprowadza艂am psa, i...
A to jest w艂a艣nie zdj臋cie z nocy, kt贸rej Wiki zagin臋艂a.
Gdzie dok艂adnie le偶a艂?
Tutaj. W pi贸rach jakby tak.
Jagoda, pomy艣l racjonalnie. Nawet je艣li Kuba tu by艂...
Ciszej.
Nawet je艣li Artur mu wpierdoli艂, to jeszcze nie robi z niego zab贸jcy.
S艂ysza艂e艣, co Miko艂aj powiedzia艂.
A je偶eli Wiki te偶 co艣 zrobi艂?
Miko艂aj nie wie, co widzia艂, to jeszcze dziecko.
Id藕 ju偶 st膮d.
Zanim podejmiesz jakie艣 decyzje, pozw贸l mi porozmawia膰 z Kub膮.
Jak mia艂 z tym cokolwiek wsp贸lnego, pierwszy zaci膮gn臋 go na komend臋.
- Co to jest? - Czekaj.
Kurwa!
Chod藕 tu, Niko艣.
Siedzisz? Czekaj na tatusia. Czekaj tu.
Czekaj, Niko艣, czekaj, tatu艣 zaraz wr贸ci.
Poka偶 si臋, z艂odzieju jebany!
Co, nie uda艂o si臋?
Gdzie jest Wiktoria?
Gdzie jest Wiki?
Co jej zrobi艂e艣?
Panowie, panowie, co si臋 tu dzieje? Dzwoni臋 na policj臋!
Kurwa!
Prosto i w lewo, jedziesz.
- Gdzie? - Prosto i w lewo, jedziesz!
Jeste艣 ca艂y?
Ja pierdol臋...
Co, podwie藕膰 ci臋 gdzie艣?
Nie no, spoko, przejd臋 si臋.
A masz gdzie spa膰?
Mam co艣 ogarni臋te.
Prosz臋 ci臋.
Jezu, Hela...
Co ci si臋 sta艂o w kark?
Zostaw...
Jak tylko mnie zamkn臋li,
Zawisza za艂atwi艂 mi oddzia艂 p贸艂otwarty i robot臋 w przetw贸rni.
Potem kaza艂 mi szmuglowa膰 towar na teren pierdla.
Po jego 艣mierci mnie te偶 pr贸bowali si臋 pozby膰.
Kto艣 m贸g艂 u偶y膰 Wiki przeciwko niemu.
Ale dlaczego mieliby to robi膰?
Na pewno mia艂 z kim艣 kos臋.
Pods艂ucha艂em raz gadk臋 klawiszy.
Podobno mia艂 skrytk臋, w kt贸rej trzyma艂 haki na podw艂adnych,
podopiecznych, osadzonych te偶.
Wiki mo偶e co艣 o tym wiedzie膰.
B臋dzie dobrze.
Tak?
Obiecuj臋.
Siemano!
- Dzie艅 dobry, panowie! - Dzie艅 dobry, panie dyrektorze!
Panowie, chod藕cie ze mn膮 na chwil臋. Mam spraw臋.
Daniel, mo偶emy teraz?
S艂uchaj, stary...
Dzi臋kuj臋 ci za twoj膮 robot臋 w ostatnich dniach.
Nie艂atwo wskoczy膰 na fotel Zawiszy, nawet jako pe艂ni膮cy obowi膮zki.
Praca pod presj膮 to jest to, co lubi臋.
No i to wida膰.
Podj膮艂em decyzj臋, kto obejmie obowi膮zki kierownika dzia艂u ochrony.
Chcia艂em ci to powiedzie膰 osobi艣cie, bo od pocz膮tku by艂e艣 moim wyborem.
To b臋dzie dla mnie zaszczyt.
Wiem, 偶e ci zale偶y, ale musz臋 postawi膰 na kapitana Wi臋c艂awa.
Jest starszy stopniem.
Na papierze jest mocniejszym kandydatem.
Z ca艂ym szacunkiem panie dyrektorze, ale mam inne zdanie.
Rozmawia艂em te偶 z funkcjonariuszami.
Wi臋kszo艣膰 wskaza艂a Wojtka jako lidera, za kt贸rym chc膮 p贸j艣膰.
To przes膮dzi艂o.
We藕 to na klat臋.
Idziesz gdzie艣?
Do艂aduj臋 tylko telefon. I fajki si臋 ko艅cz膮.
Zaraz wracam.
Olek! Co si臋 sta艂o?
Olek!
Olek! Prosz臋 ci臋, nie...
Prosz臋 ci臋, patrz na mnie!
Olek, wytrzymaj.
Ludzie, pomocy!
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.