All language subtitles for The.Way.Of.The.Dragon.1972.MULTi.2160p.BluRay.Remux.HEVC.DTS-HD.MA.6.1-fHD

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic Download
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian Download
cs Czech
da Danish
en English Download
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French Download
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew Download
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian Download
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Bruce Lee

w filmie:

DROGA SMOKA

W pozostałych rolach:

Zdjęcia:

Muzyka:

Scenariusz i reżyseria: Bruce Lee

Uwaga. Wylądował samolot linii TWA z Hong Kongu.

Wyjście numer trzy. Dziękuję.

Witaj. Dobrze cię widzieć.

Odlot samolotu japońskich linii lotniczych do Nowego Jorku.

Pasażerów proszę do wyjścia numer cztery. Dziękuję.

Mamusiu.

Proszę wejść.

Co mam podać?

Jajka.

Jajka.

Proszę.

- Tang Lung? - Panna Chen Ching Hua?

Tak.

Czemu nie czekałeś w sali przylotów?

Przyleciałem wcześniej. Byłem głodny, więc poszedłem coś zjeść.

A co z moim wujem?

Jest chory. Przyjechałem zamiast niego.

Mało o tobie pisał. Jak zdołasz mi pomóc?

Co ty w ogóle potrafisz?

Po co te ceregiele? Nie martw się, na pewno ci pomogę.

Ale jak?

Wiesz w ogóle o co tu chodzi?

Powiesz mi później.

A teraz mów, gdzie tu jest toaleta?

BMW?

Mazda.

Wiem, to Rolls.

Miesiąc temu zmarł mój ojciec i zostawił mi restaurację.

Wuj Wang pomaga mi ją prowadzić.

Na początku szło bardzo dobrze.

Ale tutejsza mafia...

Nabrała ochoty na ten lokal i chcą żeby im go sprzedać.

Więc, w czym problem?

Ty nie chcesz sprzedać, to oni nie mogą kupić.

Teoretycznie masz rację. Ale do nich ta logika nie przemawia.

Są gotowi na wszystko, żeby kupić ten lokal.

Nasyłają zbirów, którzy cały czas obserwują restaurację.

Jak przychodzą goście, to ich przepędzają.

Jesteśmy bezradni. Nie wiemy co mamy robić.

Zwracałaś się do policji?

Pryskają na jej widok.

Nie sposób domagać się ochrony policyjnej przez całą dobę.

Interesy idą coraz gorzej.

Trzeba płacić pracownikom. Do tego podatki.

Jest tyle wydatków. Nie mam już grosza.

A oni twardo naciskają. No i co mam im powiedzieć?

Dlatego napisałam do mojego wuja w Hong Kongu.

Sądziłam, że on przyśle adwokata. A on...

Nie bądź złośliwa. Powiedziałem, że pomogę ci wybrnąć z kłopotów.

Nie martw się i zostaw to mi. Już ja im pokażę.

Popatrz, to ich kwatera. Tu się melinują.

Proszę, siadaj.

Dzięki.

Wynajęłam dla ciebie to mieszkanie.

Pracownicy mieszkają nad restauracją bo tak jest wygodniej.

Tu jest dodatkowy pokój.

Na wypadek, gdyby któryś z nich zachorował.

Cisza, spokój. Możesz tu mieszkać.

Dziękuję.

Jesteś przyjacielem wuja, więc czuj się jak u siebie w domu.

Powiedz gdybyś czegoś potrzebował.

- Czy mogę skorzystać z toalety? - Tam.

Niedługo Nowy Rok. W Hong Kongu wszyscy świętują.

Tu też się obchodzi Nowy Rok?

Już tyle lat nie byłam w kraju.

Chyba wszystko się pozmieniało.

Nie wiem, czy by mi się podobało.

Powiedz, jak tam teraz z restauracjami?

Nie wiem. Mieszkam daleko za miastem.

Ja tylko codziennie trenuję walki wschodu.

- O tak. - Uważaj!

Restauracje?

Mniej więcej tak samo.

Siadaj.

Tu masz klucz.

Numer telefonu restauracji jest na odwrocie.

Gdybyś się zgubił, pokaż wizytówkę taksówkarzowi.

On zawiezie cię na miejsce.

Taksówki?

Taksówki są za drogie. Czy tu nie ma mikrobusów?

- Potrzebujesz pieniędzy? - Nie martw się.

Mam dużo.

W takim razie chodźmy zaraz złożyć je do banku.

Wolę je mieć przy sobie.

Sam potrafię się o nie zatroszczyć.

Jak chcesz. Ile masz?

Niewiele.

Naprawdę niewiele.

Powtarzam ci. Bezpieczniejsze będą w banku. Chodź.

A panna Ching. Dzień dobry.

To jest pan Tang. Chce zdeponować pieniądze.

Proszę przyjacielu.

Wszystkie pieniądze. No wyjmuj.

Proszę tędy.

Ile wymieniasz?

No powiedz. Ile chcesz wymienić.

Wystarczy dwadzieścia dolarów.

Jakoś nie mam zaufania do tych niepewnych walut.

Na razie dwadzieścia dolarów.

To był dyrektor banku, a nie złodziej.

Powinieneś być bardziej uprzejmy. Traktujesz wszystkich jak przestępców.

To był mój dobry znajomy.

Obcokrajowcy są tu bardzo życzliwi.

A jak się ktoś do ciebie uśmiecha, to uśmiechnij się i ty.

Jeśli ktoś obejmie cię ramieniem, to na znak przyjaźni.

Więc postępuj tak samo. Zapamiętaj to.

l przestań być taki sztywny. Dobrze?

Siadaj.

Rozgość się.

Cześć.

Ty musisz być Tang Lung.

Witaj w naszej drużynie.

Nazywam się Gun.

Pracuję w restauracji panny Ching.

Bardzo mi miło.

Właśnie panna Ching prosiła, żebym przyprowadził pana do restauracji.

Idziemy teraz?

Dobrze. Idziemy.

Chodźmy.

Proszę.

Jest pan Lung.

- A to jest wujek Wang. - Miło mi.

- Cieszę się, że cię widzę. - Ja też.

Proszę siadaj.

- Gun przynieś herbatę. - Już się robi.

Przyjechałeś z daleka?

Tak.

Rozejrzałeś się już trochę? l jak ci się tu podoba?

Od chwili, gdy wysiadłem z samolotu...

to jedno pasmo udręk.

Przyzwyczaisz się.

Wieki temu tam byłem...

Jak jest w Hong Kongu?

Ja pochodzę z za miasta.

Jestem ze wsi.

Proszę.

No proszę pij.

Tyle stolików... A gdzie goście?

To przez tych bandytów. Nikt się tu nie odważy przyjść na obiad.

Pracownicy są na podwórku. Właśnie trenują.

- Chcesz zobaczyć. - O chętnie.

Nie mają co robić.

Mają dużo czasu, więc trenują.

No dalej.

Jeszcze przed śmiercią pana Ching zaczęli się uczyć karate,

żeby rozprawić się z tymi zbirami.

A ty?

To trudna sztuka i to mnie nie interesuje.

Pewnie, że trudna i obca,

ale jeśli jest skuteczna w walce...

należy to wykorzystać.

l wszystko jedno, skąd ta sztuka się wywodzi.

Ja tam uznaję tylko boks chiński.

- Słyszałeś o nim? - Oczywiście.

Naprawdę?

Przerwa.

Podejdźcie chłopcy.

To jest Tang Lung. Przedstawcie się.

Tony.

Jimmy.

Thomas. Robert.

A ja nie mam angielskiego imienia. Jestem Wing Ching.

Podejdźcie tu.

On mi nie wygląda na tęgiego.

Potrafisz trochę boksować?

Tang Lung przyjechał z Hong Kongu, żeby nam pomóc.

Jest specem w chińskim boksie.

Spokojnie. Coś niecoś potrafię.

Ale słyszałem, że chiński boks nie ma takiej siły.

Tak się tylko wydaje początkującym.

Jak jest naprawdę?

Ten cios wykorzystuje siły całego ciała.

O widzisz?

No to może pokażesz, jak się wykorzystuje to ciało?

Nie mogę. Nie chcę cię kontuzjować.

Chyba sobie żartujesz?

No śmiało.

Mają ochraniacze. Nie dasz im rady chińskim boksem, za słabe ciosy.

Dobra przygotujcie się.

No chodź.

Hej chwileczkę.

Mamy gości na sali. Przebierzcie się i wracajcie do pracy. Ale szybko.

Proszę. Szybciej.

Przepraszam Gun. Gdzie jest toaleta?

- Tam. Co nie widzisz napisów? - A tak. Przepraszam.

Wynoście się do diabła! Ale już!

Chodźmy lepiej.

- Wynoś się! - Co?

Tędy.

- No i jaka jest decyzja? - Wujku!

Szybko.

Przestańcie!

Dobra...

Jeżeli nie będzie odpowiedzi do wieczora,

doszczętnie wam zdemolujemy lokal.

Nie! Nie!

Panie Ho. Daj nam odetchnąć.

Proszę powiedzieć szefowi, żeby się wstrzymał.

Potrzeba nam jeszcze paru dni.

Coś podobnego. Parę dni?

Ty durniu.

Pokaż mu...

Nie! Stójcie! Zniszczycie mi lokal. Nie bijcie się tu.

Pamiętajcie. Wrócimy po odpowiedź.

Idziemy!

Najmocniej przepraszam.

- Trzeba uważać. - Tak, oczywiście.

To bezsensu. Ty ich nie znasz.

Dlaczego wujek przysłał właśnie ciebie.

Nie przejmuj się. Ona jest młoda i narwana.

Uda się. Zobaczysz...

Dobrze, że nie byli uzbrojeni.

Nie odważyliby się.

Potrafią tylko czaić się w ciemnościach jak szczury.

Gdyby nie wy, załatwiłbym ich jednym ciosem karate.

Odważne słowa. Ale czy karate może równać się z pistoletem?

To jednak lepsze od chińskiego boksu.

On pozwala się popychać jak szmaciana lala,

a ja zmusiłem go do przeprosin.

Proszę. Siadajcie.

Proszę tutaj.

Proszę menu.

Czym mogę służyć?

Chcesz mi służyć?

Dobrze.

Chciałbym żeberka po chińsku.

Żeberka po chińsku?

Chyba wiesz, co to jest?

Nie. Nie wiem.

Ja ci to wytłumaczę. Pozwolisz?

Hej! Co wy robicie?

- Co wy tu robicie? - Nie udawaj, że nie wiesz.

Musicie oddać tę restaurację.

Szybko! Zawołaj stryja, niech ich stąd wyrzuci.

Ostrożnie. Ej, proszę.

Ostrożnie. Oni mi rozwalą cały lokal.

Nie rozwścieczaj ich więcej.

- Ty, wyjdziesz z nami na dwór? - Pewnie.

Świetnie chodźmy.

Jimmy! Jimmy?

Chiński boks.

Sukinsyny.

W końcu go dopadnę.

Pokazałbym mu chiński boks, gdybym tylko mógł.

Dałbym radę jego wszystkim barbarzyńskim sztuczkom.

Zaczekaj.

Pokażemy im chiński boks!

Tak. Chiński boks!

Tak.

Cios smoka.

Smok machnął ogonem.

Świetnie. Dobra robota.

Byłeś wspaniały.

Nie cieszcie się tak bardzo.

Gdy oberwali, będą się rwali do zemsty.

No i co?

Dopóki Tang Lung jest z nami, nie dadzą rady.

Nie ma strachu. Będą bali się podskoczyć.

Zapamiętajcie takie przysłowie:

Tu jest ich dom. My nie jesteśmy u siebie.

Jesteśmy tu obcy. Musimy być jeszcze bardziej ostrożni.

Oni tu wrócą i musimy być gotowi.

Nie martw się. Smok już wkroczył.

Jeszcze się przekonacie. Oni wrócą żeby się zemścić.

Omówimy to później. Zrobiło się późno.

Jesteś na pewno zmęczony. Chodźmy do domu.

Chcesz coś zjeść?

Nie. Chcę wstać wcześniej, żeby potrenować.

Czy można gdzieś tu kupić pistolet?

Oczywiście. Bez problemu.

Hej. Co to?

- Strzałki. - Strzałki?

Jesteś głodny.

Jeżeli uważasz, że możesz dorównać Tang Lung, to jedz.

Radzę ci jednak iść potrenować.

To dla Tang Lung?

To trzeba było od razu tak powiedzieć.

Tang Lung!

Ciągle tylko Tang Lung.

Siadaj.

Ten mały poczęstunek przygotowałem specjalnie dla naszego mistrza.

Proszę jedz.

Jesteś wprost wspaniały w kung fu.

Kto jest twoim trenerem w Hong Kongu?

Spójrzcie.

Mały smok rusza do ataku.

A wielki smok daje mu wycisk.

Mówiłeś, że chiński boks jest słaby.

Tang Lung byłeś wczoraj zbyt szybki.

Nie zdążyliśmy się dobrze przyjrzeć jak to robisz.

Pokażesz nam jeszcze raz?

- Tak prosimy. - Racja.

Właśnie pokaż.

Zobaczymy, czy wielki mistrz zdoła powtórzyć swój wyczyn.

Tang Lung nie daj się prosić.

Tak prosimy...

Wszyscy twierdzą że jesteś szybki i bardzo silny.

Ale ja tego wczoraj nie widziałem.

Mówiłeś, że musimy się nauczyć odpowiedniej pracy bioder i nóg.

Pokaż nam więc, jak to się robi.

Bądźcie cicho i uczcie się.

Podnieście go.

Nic ci nie jest?

Ale wykop.

Niesamowite. Cudowne.

Tang Lung proszę o przysługę. Naucz mnie tego.

Przecież powiedziałeś, że trening karate nie ma sensu. Że to obca sztuka.

Miałem na myśli karate japońskie.

A nie chińskie. Rozumiesz...

Chińskie karate.

No to potrenujemy karate.

Mamy gości w lokalu. Chodźcie szybko.

A niech ich. Ale trzeba się przebrać.

Mój nauczyciel.

Muszę iść. Spotkamy się później i pogadamy.

Mogę w czymś pomóc?

Uważaj. Ja wiem, że wrócą.

Szef chce się z wami widzieć.

- Chyba powinniśmy z nim pójść. - Zamknij się.

Jazda.

Do jutra.

Naprawdę jesteś do niczego.

Nie miałeś broni?

Zawsze dostaję, to co chcę.

- A teraz chcę tę restaurację. - Tak szefie.

Tak szefie. Tak szefie...

Czy nie dość czasu zmarnowałeś?

Starałem się jak najlepiej.

Więc czemu ci się nie udaje?

Dowiedziałem się swoimi kanałami, że dostali pomoc.

Człowieka o nazwisku Tang Lung.

Jednego człowieka? Tylko jednego?

Ale ten człowiek, zna chińskie kung fu.

Kung fu?

- Dzień dobry. - Dzień dobry.

Siadaj.

Jedz.

W Rzymie trudno jest znaleźć tak dobre jedzenie. Smakuje?

- W Hong Kongu bywa lepsze. - Wiem.

Ale to przygotowałam sama.

- A ty? - Ja już jadłam. Dokładkę?

Jak skończysz, oprowadzę cię po Rzymie.

Zaczekaj.

Ruszać się!

No i...

Ruszać się.

Gdzie ten facet z Hong Kongu?

Mówcie!

No, który?

Lepiej mi powiedzcie gdzie jest.

Nie wiemy.

Gdzie on jest?

Wystarczy. Powiem wam, właśnie jedzie tu.

Ale gdzie jest teraz?

Spójrz. To są zabytki starożytnego Rzymu.

To jest...

Coś nie tak?

Nasze slumsy wyglądają dokładnie tak samo.

Chodźmy.

Ten ogród założył w dawnych czasach król, dla swojej małżonki.

Kosztowało go to mnóstwo czasu i pieniędzy.

Musiał ją naprawdę kochać.

Jesteś żonaty?

l jak ci się podoba?

Cóż za marnotrawstwo wody.

W Hong Kongu, gdybym umiał to zbudować,

zarobiłbym na tym ciężkie pieniądze.

Musimy wracać.

Zamknij drzwi.

Spokojnie skarbie.

Dajcie go tu na dół!

Chińskie kung fu.

Niech pan zrozumie mojego szefa.

On umie docenić talent takiej osoby jak pan.

Co za piękne mięśnie. Nie chcielibyśmy cię zabijać.

Proszę, oto bilet lotniczy, proszę wracać do Hong Kongu.

W ten sposób uniknie pan przykrości.

No dobra. Wyrzućcie go stąd. Tylko nie afiszujcie się z bronią na ulicy.

No koleś, idziemy.

Zobaczcie czy droga wolna.

Opuść ręce.

Opuść ręce!

Szefie. Ten drań nam zwiał.

Więc złapcie go. Tylko nie używajcie broni.

Brać go!

Jest mój.

Brać go!

Załatw go.

Bierz go!

No dalej.

Panno Chen, dlaczego nie chce pani sprzedać lokalu.

Proszę się poddać. Dajemy dobre warunki.

Nie straci pani na tym. Proszę podpisać.

Witam.

Powiedz mu...

Jeśli jeszcze raz tu przyjdzie...

Nie wyjdzie stąd żywy.

Powiedz mu!

On powiedział, żeby dać im spokój.

Wyrzućcie ich.

Podnieście wszystkich i za drzwi z nimi.

Hej! Ostrożnie, to goście.

Witamy.

Proszę.

Proszę, proszę. Jesteśmy do usług.

Mówiłem cierpliwości, ale wy nie słuchaliście.

l spójrzcie na siebie. Sami się o to prosiliście.

- l co teraz? - W porządku, sami sobie poradzimy.

Zwariowaliście. Teraz nie czas na żarty.

Wiem, ale...

Wiem co czujesz, ale...

Zrozum. Oni teraz chcą Tang Lung.

Te łotry zrobią wszystko, aby go unieszkodliwić.

- Chyba nie masz na myśli... - Wycisz go trochę.

Jutro Nowy Rok. Wszystko im wytłumaczę.

- A jeśli odmówi? - Wiem, że jest uparty.

Musisz go przekonać, że tak będzie lepiej.

Jeśli go stracimy, nie będziemy mieli szans na utrzymanie tego lokalu.

Zobaczymy, poczekamy, upewnimy się.

Jeśli nie będzie innego sposobu, to pójdziemy na współpracę.

Jedno jest pewne. Restauracji nigdy nie sprzedamy.

- Decyduj za mnie. - Nie martw się.

Już późno, idź porozmawiać z Lung.

Jutro Nowy Rok. Otwierasz lokal?

Świetnie, więc możemy pojechać na wieś poćwiczyć kung fu.

Powiedz Gunowi, żeby wziął jutro ze sobą ochraniacze.

Sztuczne ognie?

Teraz w Hong Kongu są zakazane, widać są tu jacyś Chińczycy.

Wybacz, że to mówię, ale musisz wyjechać z Rzymu.

- Jak to wyjechać? - Musisz. Nie chcemy tego.

Zwłaszcza ja. Ale przecież nie możesz tu zostać.

Rozumiesz?

Nie.

Więc czemu...

- Przestraszyłaś się wybuchu? - Chodź szybko, jedziemy na lotnisko.

- Dlaczego? - Bo oni znów tu wrócą.

Moje miejsce jest tu.

Wiem. Ale musisz wyjechać.

- Zabiją cię! - Zabiją? Kto?

Straszny hałas. Zamknę...

Nie ruszaj się.

Panno Cheng.

Halo? Czym mogę służyć?

Trzy.

Pięć.

Słucham? Proszę wyraźnie wymawiać cyfry.

Halo?

Panno Cheng, proszę nie marnować naszego czasu.

Mam tu umowę kupna-sprzedaży. Wystarczy podpisać.

Nie!

Czemu jest pani taka uparta?

Szef był dla pani dotąd miły,

a przecież mogę panią całkowicie oszpecić.

Co ty na to, szefie?

Naprawdę, proszę podpisać.

Uszczęśliwisz wszystkich.

Nie podpiszę. To moje ostatnie słowo!

Robi pani wielki błąd.

Prędzej czy później i tak zdobędziemy ten lokal.

A pani nam tylko opóźnia sprawy.

Nic z tego. Zaraz tu będzie Tang Lung.

Tang Lung? Nie sądzę.

Coś pani powiem. On właśnie poszedł na spotkanie z aniołkami.

Uważaj.

Ich szef jest tam.

- Zwariowałeś? - Ostrzegam cię.

Tang Lung, szkoda fatygi.

Odczepcie się.

Wymyśliłem świetny sposób na pozbycie się Tang Lung.

W myśl zasady...

Wśród moich znajomych,

jest jeden mistrz japoński i jeden mistrz europejski.

Obaj są dobrzy.

Problem polega na tym, że uprawiają odmienne style

i mogą źle ze sobą współpracować.

Współpracę da się opłacić i kupić.

To nie jest sprawa pieniędzy.

Proponuję, żebyśmy zadzwonili do Ameryki po Colta.

Czy ten Colt jest dobry?

Czy on jest dobry?

Najlepszy w całych Stanach.

Módl się, żeby tym razem się udało.

On na pewno poradzi sobie z Tang Lung.

Ręczę za to własną głową.

Centrala. Proszę mnie połączyć z Ameryką.

Tak! Ameryka!

Nie spodziewałem się takiego noworocznego podarunku w lokalu.

Takie szczęście ofiarowuje się każdego Nowego Roku.

W takim razie, to jest mój najlepszy Nowy Rok w życiu.

Najlepsze jest to, że nadal mamy naszą restaurację.

Mamy też Tang Lung, który pomógł nam ją obronić.

W końcu daliśmy tym zbirom porządną nauczkę.

Dziś jest taki dzień, że powinniśmy zapomnieć o mafii.

Kogo my tu mamy?

Szczęśliwego Nowego Roku.

- To jest dla ciebie. - Dziękuję wujku.

Telegram do ciebie Tang Lung.

To od wuja. Chce, żebyś wracał.

Nie martwcie się. Wrócę wkrótce.

Zostanę do ostatecznego rozwiązania sprawy. Potem wyjadę.

Szczęśliwego Nowego Roku.

Co za cudowna dekoracja.

Co za przemiłe spotkanie.

Czego tu chcesz?

Skoro jest Nowy Rok, przyszedłem wam powiedzieć.

To wszystko była nasza wina. Przepraszam.

Ale już teraz, możemy zostać przyjaciółmi.

Nasz szef chciałby się spotkać na małą rozmowę z Tang Lung.

Sądzicie, że pan Tang Lung zechce uczynić mu ten zaszczyt?

Na pewno. Spotka się z nim z przyjemnością.

Już widzę, że interesy pójdą lepiej.

Możemy współpracować, zamiast ze sobą walczyć.

Świetnie.

Więc spotkajmy się jutro w restauracji An Press.

Do widzenia.

Hej! Przestańcie się bić.

Przestańcie.

Słuchajcie mnie uważnie.

Jesteśmy przyjaciółmi.

Naszym wrogiem jest Tang Lung.

Poczekajmy na szefa.

Niech zadecyduje, który z was, ma zabić tego Chińczyka.

Dobrze?

Przestańcie!

Przestańcie!

Mistrzu.

To jest mój uczeń.

Niech on osobiście załatwi tego Tang Lung.

Właśnie.

Kto prześcignie Japończyków w karate?

Zaczekaj!

A więc ustaliliśmy? Wszystko gotowe?

Tak szefie.

Najpierw spotkam się z nimi w restauracji An Press.

Jesteście. Proszę siadajcie.

Przepraszam, ale szef nie mógł przybyć osobiście.

Co się stało?

Jakieś pilne sprawy.

Bardzo przeprasza.

Przysłał samochód, możemy do niego pojechać.

Możemy, ale dokąd.

Nieważne. Pojedziemy.

- Jazda! - Szybki jesteś.

To mi się podoba. Więc jedźmy.

- No i gdzie on jest? - Tam.

Uciekł.

Nie szkodzi, dostaniemy go.

To pułapka. Oszukali nas.

Jesteś zmęczony. Poradzimy sobie z nim.

Ja pierwszy.

Ty jesteś Tang Lung?

To ja.

Ty się nazywasz Tang Lung?

Ty jesteś Tang Lung?

Zostawcie go.

Mieliśmy tym razem szczęście.

Nie daliśmy się tak całkiem złapać w pułapkę.

No, chodź jeśli się odważysz.

Idź. Nie daj mu uciec.

Tony i Jimmy poradzą sobie z tym japońcem.

- Tony, co ci jest? - Nic.

Już po wszystkim.

Wujku Wang. To ty? Dlaczego?

Nie wińcie mnie.

Wszystkiemu jest winny Tang Lung.

Tak.

To on spowodował to wszystko, on tak namieszał.

Ten głupiec!

Jak to? Co to znaczy?

Co to znaczy?

Musisz wiedzieć, że nie mam ani grosza.

Całe życie ciężko pracowałem i nic z tego nie mam.

Moja stara żona czeka na mnie z dziećmi w Hong Kongu.

Jeśli teraz pójdziemy na ugodę...

To dobrze mi zapłacą za te wszystkie kłopoty.

Wrócę do Hong Kongu jako bogaty człowiek.

Zrozum.

Muszę to zrobić!

Tang Lung. Chodź tu. Zabiję cię.

Tang Lung, znalazłeś się w potrzasku.

Wkrótce będziesz martwy.

Ty sukinsynu!

Mój Boże, to koniec.

Stój!

Zostaliśmy zdradzeni. Tony, Jimmy. No popatrz.

Szefie!

Ręce do góry!

Oprzeć się o samochód!

Idziemy!

Teraz kiedy sprawa załatwiona...

Muszę wyjechać.

Odprowadzę cię.

Nie ma potrzeby.

Wujek Wang miał samochód.

Trzymaj się.

W tym świecie pistoletów i noży,

gdziekolwiek Tang Lung się uda,

zawsze będzie kroczył swoją drogą.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.