All language subtitles for It.Happened.One.Night.1934.1080p.BluRay.x264.YIFY-pl

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
en English Download
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish Download
pt-BR Portuguese (Brazil) Download
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Strajk głodowy? Jak długo to trwało?

Nic jej nie było wczoraj lub dzisiaj.

- Regularnie wysyłasz jej posiłki? - Tak jest.

- Dlaczego nie wepchniesz jej tego do gardła? - To nie jest takie proste, panie Andrews.

Sam z nią porozmawiam. Przynieś jej trochę jedzenia.

Tak jest.

Nie zamierzam jeść, dopóki wypuściłeś mnie z tej łodzi!

Chodź, teraz, Ellie. Wiesz, że postawię na swoim.

Nie tym razem, nie zrobisz tego. Jestem już jego żoną.

Nigdy nie będziesz żyć pod ten sam dach. Zajmę się tym.

Nie przeszło ci to przez głowę? Król Westley i ja jesteśmy małżeństwem?

Zdecydowanie, zgodnie z prawem faktycznie żonaty.

To koniec. Nie ma rzeczy, którą ty mogę zrobić. Mam ponad 21 lat. On też.

Czy byłoby interesujące wiedzieć kiedy byłeś na pokładzie...

Robiłem porządki unieważnić małżeństwo?

"Anulowany!" Będę miała co o tym powiedzieć, podobnie jak King.

Oczekuję, że to zrobi.

Wittlery. Wejdź, wejdź.

Mówiłem, żebyś nie przynosił jedzenia.

Poczekaj minutę. To nie jest dla ciebie. Połóż to tutaj.

Inteligentny, prawda? Takie subtelne.

Strategia, kochanie.

Przypuszczam, że to była strategia wysyłania goryli aby odciągnąć mnie od tej sprawiedliwości pokoju.

Twoje pojęcie strategii to ołowiana rura.

Wygrałem wiele kłótni z rurą ołowianą.

Pomijając fakt, że go nie lubisz, nie masz nic do Kinga.

- Jest fałszywy. - Jest jednym z najlepszych lotników w kraju.

Poślubiłaś tylko jego bo mówiłem, żebyś tego nie robił.

Mówiłeś mi, czego nie robić odkąd pamiętam.

Ponieważ zawsze to robiłeś był upartym idiotą.

Pochodzę z długiej kolejki upartych idiotów!

Nie krzycz tak. Możesz zaostrzyć apetyt.

Będę krzyczeć, jeśli chcę! Będę krzyczeć, jeśli chcę!

- Dobra, krzycz. - Jeśli mnie nie puścisz...

Złamię każdy kawałek meble w tym pokoju!

Tu i teraz. Miłej zabawy kawałek soczystego steku.

Nie musisz tego jeść. Po prostu powąchaj.

To wiersz.

Oh!

Ellie! Ellie!

Ellie!

Ellen!

- Opuść łodzie! - Opuść łodzie!

Złap ją! Złap ją!

Chodźcie, mężczyźni. Pospiesz się!

- Uciekła. - Oczywiście. Jest dla ciebie za mądra.

Wyślij sygnał bezprzewodowy do Agencja detektywistyczna Lovington.

„Córka znowu uciekła. Obserwuj wszystkie drogi...

lotniska i kolej stacje w Miami.”

Wszyscy na pokład!

Palm Beach, Savannah, Jacksonville...

Nowy Jork, Filadelfia...

Marnujemy czas. Wyobrażasz sobie Ellie Andrews jadącą autobusem?

Powiedziałem staruszkowi, że to łóżko piętrowe.

Poproszę bilet do Nowego Jorku.

- Oto twój bilet. - Dziękuję bardzo.

- Tutaj. - Och, dziękuję, dziękuję.

Co się dzieje? Chciałbym używać tego telefonu.

Idź stąd. To jest historia w przygotowaniu.

- Co? - Jest tam mężczyzna, który pogryzł psa.

Ataboy, Petey, staruszku!

Nie mogę tego dłużej znieść.

- W świńskie oko, tak! - To mu mówi!

Słuchaj, małpia twarz, kiedy mnie zwolniłeś...

wystrzeliłeś swojego najlepszego newshona jaki kiedykolwiek miałem brudny skandaliczny arkusz.

Nie znałbyś gazety historia, gdyby kopnęła cię w spodnie.

Tak, mam całą twoją kopię.

Dlaczego mi nie powiedziałeś, że jesteś napiszesz to po grecku?

To był wolny wiersz, ty palooko z gazowni.

Co było w tym darmowego? Kosztowało to papierowe ciasto...

i nie będzie nas to już więcej kosztować.

Panie Gordon, on się odwrócił opłata za to połączenie.

Co? Dlaczego ty...

Powiedz, posłuchaj, ty. Kiedy ty wracaj do Nowego Jorku...

trzymaj się z daleka od tego biura.

Jesteś zwolniony. Nie pracujesz tutaj więcej i nigdy tego nie zrobisz.

Co on powiedział?

Och, więc zmieniasz melodię?

Spóźniłeś się z przeprosinami.

Nie wróciłbym do pracy dla ciebie gdybyś błagał na kolanach!

Mam nadzieję, że będzie to dla Ciebie nauczka!

To mu mówi, prawda?

Czy powiedzieliśmy temu dziecku?

- Nie odda mi już więcej swojej wargi. - Powiedz mu!

Chyba teraz wie co myślę o jego pracy.

- Założę się, że on też. - Czy mój rydwan jest gotowy?

Twój rydwan czeka „bez”, o potężny królu.

Prowadź, panie.

- Zróbcie miejsce królowi. - Zróbcie miejsce królowi.

Niech żyje król.

Zróbcie miejsce królowi.

Filadelfia. Nowy Jork. Wszyscy na pokład!

- Atakuj. - Uważaj na bagaż króla.

Twój rydwan pożegnalny.

Odwalić się!

Rozgość się z przyjemną poduszką.

Poduszka, proszę pana? Dwa bity.

Tysiąc mil to długa podróż.

Rozgość się z przyjemną poduszką.

Hej, kierowco!

Jeśli przeniesiesz te gazety, Usiądę.

Hej, poczekaj chwilę!

- Jak myślisz, co robisz? - Co?

Papiery... co to jest pomysł, żeby je wyrzucić?

Och, papiery? To długa historia, przyjacielu.

Nigdy nie lubiłem siedząc na gazetach.

Zrobiłem to raz i nagłówki spadł na moje białe spodnie.

To rzeczywiście się wydarzyło. Tego dnia nikt nie kupił gazety.

Po prostu śledzili mnie po mieście i czytać wiadomości z siedzenia moich spodni.

Och, świeży facet? Co ty potrzebna jest dobra skarpetka na nosie.

Słuchaj, partnerze...

może nie podoba ci się mój nos, ale mnie tak.

Zawsze noszę go na świeżym powietrzu...

gdzie, jeśli ktoś chce żeby to ugryźć, mogą.

O tak?

To świetna odpowiedź. Dlaczego o tym nie pomyślałem?

Nasza rozmowa mogła skończyły się dawno temu.

O tak?

Jeśli tak dalej pójdzie, nigdzie nie dojdziemy.

O tak?

Masz mnie. Tak!

Przepraszam, pani...

ale to, na czym siedzisz, jest moje.

- Przepraszam? - Teraz słuchaj.

Podjąłem zaciętą walkę za to siedzenie...

więc jeśli to tylko to samo dla ciebie, scram.

Kierowco, czy te miejsca są zarezerwowane?

Nie. Kto pierwszy, ten lepszy.

- Dziękuję. - Hej, kierowco.

Te siedzenia mieszczą dwa, prawda?

Może tak, a może nie.

Dziękuję.

Przesuń się.

To jest „może tak”.

Gdybyś mnie naprawdę ładnie poprosił, mógłbym połóż tam dla siebie tę torbę.

Następnym razem, gdy wpadniesz, przyprowadź swoich ludzi.

Gorąca kawa, ludzie. Tak jest.

Wejdź do środka i ciesz się się. Hot dogi, ludzie.

Nie możesz cieszyć się jazdą, chyba że wkładasz coś do żołądka.

Stacja wypoczynkowa. Piętnaście minut.

- Będziemy tu tylko 15 minut. - Gorąca kawa.

Tuż obok, szefie. Tak jest! Kawa gorąca do czerwoności. Hot-dogi.

Nie możesz cieszyć się jazdą, chyba że wkładasz coś do żołądka.

Uciekł.

Nagle znalazłem się w pędzla, a nie śladu skunksa.

Nie wiem, czym się zachwycasz, młody stary, a poza tym nie jestem zainteresowany.

Cóż, ze wszystkich...

Może będziesz zainteresowany wiedzieć, że Twojej torby nie ma.

- O mój Boże, już go nie ma! - Wiedziałem, że w końcu załapiesz.

Oh! Co zamierzam teraz zrobić!

Nie mów mi, że był tam twój bilet.

Nie, mam to, ale nie moje pieniądze. Mam tylko cztery dolary.

Możesz podłączyć do domu, aby uzyskać więcej kiedy dotrzesz do Jacksonville.

Nie, nie mogę... Tak, chyba to zrobię.

- Powiem kierowcy o twojej torbie. - NIE! Dziękuję. Wolałbym, żebyś tego nie robił.

Nie bądź głupcem. Firma powinna dać radę.

- Jak masz na imię? - Nie chcę, żeby to zostało zgłoszone.

To niedorzeczne. Firma zajmie się...

Czy rozumiesz angielski?

Czy mógłbyś zachować z moich spraw?

Chcę zostać sam.

Dlaczego, ty niewdzięczny bachor.

Tablica!

Wszyscy na pokład!

Tablica!

- Chcę się napić? - Nie, dziękuję.

Jacksonville. Trzydzieści minut na śniadanie, ludzie.

- Tylko 30 minut na śniadanie. - Przeczytaj wszystko na ten temat!

Tylko 30 minut. To wszystko. Już nie.

Trzydzieści minut na śniadanie, ludzie. To wszystko.

Przeczytaj wszystko na ten temat!

Tylko 30 minut na śniadanie. To wszystko.

Oh.

Och, ja... bardzo mi przykro.

Głupie, prawda?

Dlaczego, wszyscy poszli!

Oh. Dziękuję bardzo.

Jesteśmy w Jacksonville, prawda?

Tak.

To było głupie z mojej strony.

C-no cóż, dlaczego mnie nie odepchnąłeś?

Nienawidziłem cię budzić.

Wyglądasz na całkiem śpiącego.

Co powiesz na śniadanie?

O nie nie. Nie, dziękuję.

Nie, jadę do hotelu Windsor.

Windsor? Nigdy nie zdążysz. Wyruszamy za pół godziny.

O nie. Będą na mnie czekać.

Kierowco, zamierzam spóźnić się kilka minut.

- Pamiętaj, żeby na mnie poczekać. - O tak?

Tak.

- Gdzie jest autobus do Nowego Jorku? - Wyruszył jakieś 20 minut temu.

Ale to śmieszne.

Byłem w tym autobusie. Powiedziałem im, żeby poczekali.

Przykro mi, panienko, ale już go nie ma.

Dzień dobry.

Zapamiętaj mnie? Jestem tym gościem spałeś ostatniej nocy.

Wydaje mi się, że już to zrobiłem podziękowałem ci za to.

- O której godzinie odjeżdża następny autobus? - 8:00 dziś wieczorem.

Ósma godzina... To 12 godzin!

Przepraszam, panienko.

O co chodzi? Czy starzy złośliwcy nie zaczekaliby na ciebie?

Czym jesteś podekscytowany? Tobie też tego brakowało.

Tak, też mi tego brakowało.

Nie mów mi, że to zrobiłeś to na moje konto.

Mam nadzieję, że nie masz o tym pojęcia co się stało zeszłej nocy...

Posłuchaj, młody człowieku, nie musisz martw się o mnie.

- Potrafię o siebie zadbać. - Robisz to dość niechlujnie.

Oto twój bilet.

- Mój bilet? - Znalazłem to na siedzeniu.

Dziękuję.

Musiało wypaść mi z torebki.

Nigdy nie uciekniesz z tym, panno Andrews.

O czym mówisz?

Twój ojciec zatrzyma cię wcześniej dojedziesz do połowy drogi do Nowego Jorku.

Musiałeś mnie zdezorientować z kimś innym.

Przestań żartować. To wszystko nad pierwszą stroną.

Zawsze chciałem wiedzieć jaka dziewczyna wyszłaby za mąż...

lotnik z pierwszej strony gazety jak król Westley.

Posłuchaj mojej rady: bierz następny autobus do Miami.

Ten facet to oszust.

Nie prosiłem cię o radę.

Zgadza się. Nie zrobiłeś tego.

Nie powiadomisz mój ojciec, a ty?

Po co?

Prawdopodobnie mógłbyś dostać wyciągnąć od niego trochę pieniędzy.

Nigdy o tym nie myślałem.

Jeśli obiecasz, że tego nie zrobisz, Zapłacę ci tyle, ile on zechce.

Oddając mnie, nic nie zyskasz pod warunkiem, że uznam, że jest to tego warte.

Muszę jechać do Nowego Jorku bez zatrzymywania się.

To dla mnie strasznie ważne. Zapłaciłbym ty teraz, jedyna rzecz, którą miałem...

kiedy zeskoczyłem, miałem zegarek na rękę, i musiałam to zastawić, żeby dostać ubrania.

Dam ci mój adres. Bądź ze mną w kontakcie

- jak tylko dotrzesz do Nowego Jorku. - Nieważne.

Dobrze cię oznaczyłem od skoku...

po prostu rozpieszczony bachor bogatego ojca.

Jedyny sposób, w jaki możesz to osiągnąć wszystko jest po to, żeby to kupić.

Jesteś w tarapatach i jedyne, o czym możesz myśleć to twoje pieniądze. To nigdy nie zawodzi, prawda?

Słyszałeś kiedyś o słowie „pokora”?

Nie, nie zrobiłbyś tego. Chyba nigdy przyszło ci do głowy, żeby po prostu powiedzieć...

„Proszę pana, mam kłopoty. Pomożesz mi?"

Nie. To by cię przygnębiło ze swojego wysokiego konia.

Pozwól, że coś ci wyjaśnię: Nie musisz się o mnie martwić.

Nie jestem zainteresowany twoim pieniądze lub twój problem.

Ty, królu Westley, twój ojciec... wszyscy jesteście dla mnie bardzo fajowi.

Wysyłasz tu telegramy?

U mnie wszystko w porządku, dzięki. I jak się masz?

„Za Joe Gordona, którym się opiekuję Poczta nowojorska, Nowy Jork.

„Czy ja się śmieję.

Największa miarka rok właśnie spadł mi na kolana.

Wiem, gdzie jest Ellen Andrews”.

NIE! Czy naprawdę?

No dalej, dalej. Wyślij telegram.

„Jak chciałbyś mieć cała historia, ty wielka wanna…”

"z..."

- "Mucha." - "Babcia papki.

Cóż, spróbuj to zdobyć. To co mówiłem o...

nigdy więcej nie napiszę kolejka dla ciebie nadal trwa.

Czy płoniesz? Petera Warne’a.”

To będzie 2,60 dolara.

- Wyślij to po odbiór. - "Zbierać"?

Zbierać.

Autobus odjeżdżający do Savannah, Charleston w Kolumbii...

Greensborough, Richmond, Waszyngton, Baltimore...

Filadelfia, Nowy Jork.

Savannah, Charleston, Kolumbia...

Greensborough, Richmond...

Waszyngton, Baltimore...

Wszyscy na pokład!

Cześć siostro. Całkiem sam?

Nazywam się Shapeley. Równie dobrze mógłbym się poznać.

To będzie długa podróż. Staje się męczące, zwłaszcza dla kogoś takiego jak ty.

Wyglądasz, jakbyś miał klasę. Tak, proszę pana, przez duże K.

A ja jestem facetem, który zna klasę kiedy to zobaczy, uwierz mi.

Zapytaj chłopców. Powiedzą Ci: „Shapeley wie, jak je wybrać”.

Tak jest. Shapeley to imię, i takie właśnie je lubię.

Nie popełniłeś żadnego błędu siedząc obok mnie.

Takie kubki nie są nie ma o czym pisać.

Musisz być strasznie ostrożny z kim to zrobiłeś.

Nie możesz też być zbyt szczegółowy.

O co chodzi, siostro? Niewiele mówisz.

Wydaje mi się, że radzisz sobie znakomicie bez żadnej pomocy.

To całkiem niezłe.

„Wydaje mi się, że radzisz sobie doskonale bez żadnej pomocy.”

Cóż, zamknij moją wielką, paskudną gębę!

Wygląda na to, że mnie przerastasz.

Nic nie podoba mi się bardziej niż spotkać wysokiej klasy mamę...

to może cię zemścić.

Im zimniej, tym goręcej dostają. Zawsze to mówię.

Tak jest. Kiedy przeziębienie mamie robi się gorąco...

kurcze, jak ona skwierczy!

Jesteś dokładnie w moim typie.

Uwierz mi, siostro, mógłbym pójść za tobą w wielkim stylu.

„Zabawa na boku Shapeley” – nazywają mnie…

z akcentem na "zabawę", uwierz mi.

Uwierz mi, zanudziłeś mnie do szaleństwa.

Wygląda na to, że masz teraz przewagę nad mną.

- Hej ty. - Co?

- Jest tam miejsce dla ciebie. - Jaki jest pomysł?

Chciałbym usiąść obok mojego żonę, jeśli nie masz nic przeciwko.

- Twoja żona? - Tak.

Dalej, dalej.

O tak, jasne. Przepraszam.

Ja tylko... Przepraszam, panienko.

Właśnie próbowałem zrobić rzeczy przyjemne, widzisz?

Przepraszam. Ja... ja nie coś znaczy, doktorze.

- N-bez obrazy, doktorze. - NIE.

NIE.

Jeśli obiecasz, że nie zrobisz mi pstrykania idź już, chciałbym ci podziękować.

Zapomnij o tym. Nie zrobiłem tego dla ciebie.

Jego głos działa mi na nerwy.

Co robiłeś cały dzień?

Wbiegałem i wychodziłem przez drzwi próbując chronić się przed deszczem.

Twoje ubrania są całe mokre.

Tutaj.

- Jesteś bezradny jak dziecko. - Dziękuję.

Proszę państwa: cygara, papierosy...

guma do żucia, słodycze, czasopisma.

Tutaj, chłopcze.

- Tak proszę pani? - Poproszę pudełko czekoladek.

Nieważne. Ona tego nie chce.

- Ale pani... - Oczywiście, że tak!

Pokonaj to!

Masz nerwy! Tutaj, chłopcze.

Dolar i 60 centów.

Wczoraj wieczorem miałeś cztery dolary.

Jak zamierzasz dostać się do Nowego York w tempie, które wybierasz?

To nie twoja sprawa.

Od teraz masz ograniczony budżet.

- Tylko minutę. Nie możesz... - Zamknąć się.

- O co chodzi, funkcjonariuszu? - Mycie mostu.

Wygląda na to, że nie możemy dostać aż do rana.

Jeśli ktoś z Was, pasażerowie chcę mieć miejsce do spania...

znajdziesz obóz samochodowy tam kawałek.

- Gdzie? - Właśnie tam. Widzisz te światła?

- O tak. - Obóz samochodowy Dyke'a.

W porządku, dzięki. Hej, bracie.

Mówisz do mnie?

Tak. Pospiesz się. Zatrzymujemy się tu na noc.

- Dziękuję. - Hej, chodź! Wszystko gotowe!

Dobry wieczór.

Mam nadzieję, że Ty i Twój mąż odpoczywaj wygodnie.

Dalej, dalej.

Zamierzasz tam zostać całą noc?

Cholernie sprytni ci Ormianie.

Tak. Tak, to prezent.

Po prostu doznałem nieprzyjemnego wrażenia usłyszenia, o czym wspomniałeś...

jak mój mąż.

O tak. Zapomniałem Ci powiedzieć: Zarejestrowałem się jako „Pan i Pani”.

Och, zrobiłeś to?

Co mam zrobić? Skakać z radości?

W połowie się spodziewałem żebyś mi podziękował.

Twoje ego jest absolutnie kolosalne.

Tak tak. Nie jest zły. Jak twój?

Wiesz, w porównaniu do ciebie...

mój przyjaciel Shapeley jest amatorem.

Po prostu cokolwiek ci dało pomysł, żebym to popierał?

Teraz poczekaj chwilę.

Wyjaśnijmy to teraz.

Jeśli pielęgnujesz jakiś głupi pomysł że jestem tobą zainteresowany, zapomnij o tym.

Jesteś dla mnie tylko nagłówkiem.

Nagłówek?

Nie jesteś dziennikarzem, prawda?

Zaznacz jedną dla swojej strony.

Teraz słuchaj. Chcesz dostać do króla Westleya, prawda?

W porządku. Jestem tu, żeby Ci pomóc.

Chcę twojej historii.

Ekskluzywny. Konto na co dzień.

Wszystko o twoim szaleństwie lot do szczęścia.

Potrzebuję tej historii. Między wami i ja, muszę to mieć.

Czy to nie jest zbyt urocze?

Za tym kryje się mózg twoja twarz, prawda?

Ładnie wszystko masz sam się domyśliłeś...

łącznie z tym.

Ten? To sprawa prostej matematyki.

Te kabiny kosztują dwa dolary za noc...

i bardzo mi przykro informuję cię, kochana żono...

że rodzinna torebka nie wytrzyma dla odrębnych zakładów.

Dziękuję.

Dziękuję bardzo. Byłeś bardzo miły.

Ze mną wszystko w porządku. Wyjdź w czasie burzy.

Ale pójdę za tobą, rozumiesz?

Tak. A jeśli staniesz się twardy...

Będę musiał cię po prostu przewrócić do twojego staruszka... właśnie teraz.

Rozumieć? To jest moje w skrócie cała fabuła.

Prosta historia dla prostych ludzi.

Jeśli się zachowasz, zobaczę to dotrzesz do króla Westleya.

Jeśli nie, po prostu będę musiał powiedz o tym papie.

Teraz, który z nich łóżka wolisz?

Ten? W porządku.

To, jak sądzę, sprawia, że ​​wszystko jest w porządku.

Och, to?

Lubię prywatność, kiedy przejdę na emeryturę.

Jestem pod tym względem bardzo delikatny. Denerwują mnie ciekawskie oczy.

Spójrzcie na mury Jerycha.

Może nie tak grube jak te Jozue zadął w trąbę...

ale o wiele bezpieczniejsze.

Widzisz, nie mam trąbki.

Tylko po to, żeby pokazać ci moje serce we właściwym miejscu...

Dam ci z siebie wszystko para piżam.

Czy masz coś przeciwko przyłączeniu się do Izraelitów?

Nie chcesz dołączyć Izraelici? W porządku.

Być może jesteś zainteresowany w tym, jak mężczyzna się rozbiera.

Jest w tym zabawna rzecz. Całkiem niezłe studium psychologii.

Nie ma dwóch mężczyzn, którzy robią to samo.

Znałem człowieka, który nosił kapelusz dopóki nie był całkowicie rozebrany.

Zrobił zdjęcie!

Po latach jego tajemnica wyszła na jaw.

Nosił perukę. Tak.

Mam na to własną metodę.

Jeśli zauważysz, płaszcz był pierwszy...

potem krawat, potem koszula.

Według Hoyle’a…

potem spodnie powinny być następne.

Oto, gdzie jestem inny: Następnie idę po buty.

Najpierw prawo...

potem lewy.

Po tym...

to każdy dla siebie.

Nadal ze mną, bracie?

Nie bądź frajerem.

Dobry sen dobrze ci zrobi.

Poza tym masz nie ma się o co martwić.

Mury Jerycha będą chronić ty od wielkiego złego wilka.

Kto się boi wielkiego złego wilka

Duży zły wilk Duży zły wilk

Boi się wielkiego, złego wilka

Tra, la, la, la, la

Czy mógłbyś, proszę gasić światło?

Nie, wcale.

Chciałbym, żebyś wziął te rzeczy z murów Jerycha.

Oh, przepraszam.

Przy okazji jak masz na imię?

Co to jest?

Kim jesteś?

Kto ja?

Jestem biczem co płacze w nocy.

Jestem delikatnym porannym wiatrem które pieści twoją uroczą twarz.

Masz imię, prawda?

Tak, mam nazwisko: Peter Warne.

„Petera Warne’a”.

Nie podoba mi się to.

Nie pozwól, żeby ci to przeszkadzało. Oddasz mi to rano.

Miło mi pana poznać, panie Warne.

Cała przyjemność po mojej stronie, pani Warne.

Kolejna wiadomość, proszę pana.

- Co to jest? - To z Charleston, panie Andrews.

„Sprawdzanie każdego pociągu jadącego na północ. Poza tym wyznaczył 20 operatorów do obserwacji autostrad.

Nie ma jeszcze śladu twojej córki. Nadal będę robić wszystko, co możliwe.

Podpisano, Agencja Detektywistyczna Lovington.

Tak samo jak wszystkie inne.

Tak jest?

Wyjaśniłem, że jestem w tzw spieszyć się, żeby dostać się do Nowego Jorku.

- Po co się czołgamy? - Mam je szeroko otwarte, sir.

- Stanąć na! - Tak jest.

Mam nadzieję, że nic jej nie jest, proszę pana.

"W porządku"? Oczywiście, że wszystko z nią w porządku. Co może się jej przydarzyć?

- Nic, proszę pana. - Więc zamknij się!

Cześć?

Hej, panie.

Oh cześć.

O co chodzi? Jeszcze nie wstałeś?

- Która godzina? - 8:00.

Tutaj.

Co... Och, to jest Szczoteczka do zębów. Dzięki.

Moja sukienka...

miałeś to wciśnięte!

Pospiesz się. Śniadanie będzie gotowe.

Ty słodka istoto. Gdzie to wcisnąłeś?

Policzę dziesięć. Jeśli nie skończyłeś do tego łóżka, przyjdę i cię wyciągnę.

- Jeden dwa trzy cztery pięć sześć... - Naprawdę myślę, że tak.

- siedem osiem dziewięć... - Wychodzę, wychodzę.

Wychodzę. Wychodzę.

Znajdziesz prysznice i inne rzeczy tuż za drugim domkiem.

Poza?

Z pewnością. Wszystkiego najlepszego domy mają je na zewnątrz.

Naprawdę, nie mogę tak wyjść.

- Jak co? - Lubię to. Nie mam szlafroka.

Oh. Tutaj.

- Użyj mojego. - Oh dziękuję.

Pospiesz się. Żwawo.

To nie moja wina. Masz rękaw.

- Tutaj. Oto moje marionetki. - Dzięki.

Gdzie powiedziałeś prysznice i inne rzeczy?

Tutaj. Oto ręcznik.

Dziękuję.

Jesteś trochę mały, prawda?

- Gdzie jest prysznic? - Twoje włosy są takie urocze.

- Nigdy nie powinieneś tego czesać. - Znajdę to sam.

Czy są tam prysznice?

Cóż, nie ma ich tutaj.

Dziękuję.

Ciało nie może mieć trochę prywatność tutaj?

Jeśli chcesz wziąć prysznic tutaj, staniesz w kolejce.

Cześć siostro. Pamiętasz mnie? Shapeleya?

Przepraszam za ostatnią noc. Nie wiedziałem, że jesteś żonaty.

Powinieneś mi od razu powiedzieć.

Najwyższy czas, żebyś wrócił.

Spotkałem kilku bardzo interesujących kobiety pod prysznicami.

Rozmawialiśmy o tym i tamtym. Wiesz, jak czas leci.

Chodź, usiądź.

Moje moje moje. Jajecznica.

"Jajko." Jedno jajko.

Jeden pączek. Czarna kawa. To twoja racja do lunchu.

- Jakieś skargi? - Nie, żadnych skarg.

Wziąłbym śmietankę, ale tak się stało oznaczało zakup całego kufla.

Nie musisz mnie przepraszać.

Nigdy nie dowiesz się, jak bardzo Doceniam to wszystko.

Co cię tak obrzydza wesoły dzisiaj rano?

To musi być wiosna.

Pomyślałem „uwierz mi” opowiedziałem ci kilka zabawnych historii.

O nie. Przeprosił za wczorajszą noc.

Powiedział, że nie wie, że jesteśmy małżeństwem.

Po prostu pokażę ci, jak to zrobić facet może się mylić.

Pączek?

Dzięki.

Myślisz, że cała ta sprawa jest głupia, prawda? Mam na myśli ucieczkę.

Nie? Nie. Tworzy zbyt dobrą historię.

Tak, robisz to. Myślisz, że jestem głupcem i rozpieszczonym bachorem.

Może i jestem, chociaż nie rozumiem, jak mogę być.

Zepsuci ludzie są przyzwyczajeni do stawiania na swoim. Nigdy nie mam.

Zawsze mi mówiono, co mam robić...

i jak to zrobić i kiedy i z kim.

Uwierzyłbyś w to? To jest pierwszy raz, kiedy byłam sama z mężczyzną.

- Tak. - To cud, że nie wpadłem w panikę.

Wszystko w porządku.

Dzięki.

Pielęgniarki, guwernantki...

opiekunów, nawet ochroniarzy. Och, to była świetna zabawa.

Jedna pociecha: Nigdy nie możesz czuć się samotny.

Ma swoje momenty. To stało się rodzajem gry...

próbując przechytrzyć detektywów Ojca.

Zrobiłem to raz. Właściwie poszłam zakupy bez ochroniarza.

Było puchno. poczułem absolutnie niemoralne.

Nie trwało to długo. Oni złąpali mnie w sklepie.

Byłam tak wściekła, że ​​uciekłam tyłem...

i wskoczyłem do pierwszego samochodu, jaki zobaczyłem.

- Zgadnij, kto w tym był. - Święty Mikołaj. Gandhiego.

Był w nim król Westley.

Tak go poznałeś?

Jeździliśmy całe popołudnie. Ojciec był szalony.

O 6:00 miał wszystkie rzeki wlokły się.

Powiedz, gdzie nauczyłeś się maczać? Kończąc szkołę?

Nie zaczynaj opowiadać nie powinienem maczać.

Oczywiście, że nie powinieneś. Nie wiesz jak. Dunking to sztuka.

Nie pozwól, żeby nasiąkało tak długo. Kąpiel... i skarpetka! Do twoich ust.

Pozwól mu wisieć zbyt długo, stanie się miękki i spaść. Wszystko kwestia czasu.

- Napiszę o tym książkę. - Dziękuję, profesorze.

Chcę ci tylko pokazać: 20 milionów, i nie wiesz jak maczać.

Zamieniłbym miejsce z córka hydraulika każdego dnia.

Skąd mam wiedzieć kim jesteś? Nigdy wcześniej cię nie widziałem.

Nie możesz się obejść przeszkadzam moim najemcom.

Nie ma tu dziewczyny o tym imieniu.

Poza tym skąd mam wiedzieć jesteście detektywami?

Pokaż mu swoje dane uwierzytelniające, Mac.

- Detektywi! - Oh!

To ojciec w pracy. Piotrze, co mam zrobić?

Może wyskoczę przez okno. Nie zobaczą mnie.

Usiądź. Ogarnij się.

Rozpuść włosy na swoje oczy i rozpiętą bluzkę.

Tak, dostałem list od Ciocia Bella w zeszłym tygodniu.

Jeśli nie zatrzymamy się w Wilkes-Barre, ona nigdy nam nie wybaczy.

O czym mówisz?

Dziecko urodzi się w przyszłym miesiącu. Chcą, żebyśmy przyjechali.

O tak. Widziała twoją siostrę innego dnia. Powiedział, że wygląda świetnie.

- Wejdź. - Mam nadzieję, że ciocia Bella urodzi chłopca.

Babcia mówi, że to dziewczynka. Od lat nie opuściła żadnego telefonu.

Człowieku, chcę się z tobą spotkać, kochanie.

Ja? Chcesz mnie zobaczyć?

- Jak masz na imię? - Zwracasz się do mnie?

- Tak. Jak masz na imię? - Hej, poczekaj chwilkę.

To moja żona, z którą rozmawiasz.

Co masz na myśli mówiąc „przychodząc tutaj”? Co chcesz?

Szukamy kogoś.

Spójrz w dal, ale nie przychodź tutaj.

Mam pomysł weź sobie skarpetkę.

- Spokojnie, synu. - Ci ludzie to detektywi.

Nie obchodzi mnie, czy to policja. Nie mogą wpadnij tutaj i zadawaj pytania do mojej żony.

Nie ekscytuj się tak. Mężczyzna zadał proste pytanie.

Czy tak jest? Ile razy Mówiłem ci, żebyś przestał się wtrącać?

Nie musisz tracić panowania nad sobą.

– Nie musisz tracić panowania nad sobą. To samo powiedziałeś innym razem.

Za każdym razem, gdy próbuję cię chronić! Któregoś wieczoru na balu,

- kiedy ten Szwed przeszedł... - Nie rzucił się na mnie!

Widziałem go. Ciągle łapał jesteś na całym parkiecie.

- Nie zrobił tego. Byłeś pijany. - Orzechy! Jesteś zupełnie jak twój stary!

Kiedyś córka hydraulika, zawsze córka hydraulika.

To nie jest ani uncja mózgi w Twojej rodzinie!

- Zaszedłeś wystarczająco daleko! - Zamknąć się!

Widzisz, co zrobiłeś?

Przykro mi, panie Warne, ale tak muszę wszystkich sprawdzić.

Poszukujemy Ellen Andrews, córka tego kubka z Wall Street.

Szkoda, że ​​nie patrzysz dla córki hydraulika.

Przestań ryczeć! Przestań ryczeć!

Mówiłem, że są to tzw całkowicie miłe małżeństwo.

Nie byłeś zły, wskakiwać tak.

- Masz mózg, prawda? - Sam nie jesteś taki zły.

Moglibyśmy rozpocząć dwuosobowa spółka akcyjna.

Jeśli sytuacja będzie trudna, zagramy małomiasteczkowych audytoriów.

Zadzwonimy do tego Wielkie oszustwo.

A co z Kopciuszkiem lub Prawdziwa gorąca historia miłosna?

- Nie, zbyt papkowate. - Lubię papkowate rzeczy.

Przestań ryczeć! Jesteś jak...

- Pięć minut. - Co?

Twój autobus odjeżdża za pięć minut.

Oh! Święty dym! Jeszcze nawet nie jesteśmy spakowani.

Zaczynam wam wierzyć, chłopaki nie mogłeś znaleźć drogi do domu.

- Tak? - Telegram dla ciebie.

- Przynieś to. - Kolejny telegram od Petera Warne'a.

Warne’a? Wyrzuć go do kosza na śmieci.

Poczekaj minutę. Co to mówi?

„Mam jakąś historię. Przestań.

Robi się coraz goręcej. Zatrzymywać się. Mam nadzieję, że jesteś taki sam.”

- Zbierać? - Tak.

Jeśli zaakceptujesz inny, jesteś zwolniony.

- Tak jest. - To daje mi dobry pomysł dla was wszystkich!

Chcę akcji, Lovington!

- Nie możemy dokonać niemożliwego. - To, o co proszę, nie jest niemożliwe.

Moja córka jest pomiędzy i Miami. Chcę, żeby ją znaleziono.

- Po drodze zatrudniłem dodatkowych ludzi. - To nie wystarczy.

Wyślij Clarka i Browna. Jesteś pewien, że nie jest z królem Westleyem?

Nie. Tropiono go 24 godziny dzień odkąd to się zaczęło.

Nie może nawet dostać telefonu zadzwoń, o czym nie wiemy.

Martwię się, Lovington. Mogło jej się coś stać.

Brown, umów się na audycję radiową.

Połączenie od wybrzeża do wybrzeża. Oferta A nagrodę w wysokości 10 000 dolarów za informację

- prowadzące do miejsca jej pobytu. - Tak jest.

Clark, wyślij historię do wszystkich gazet.

Niektóre gazety poza miastem mogą nie mieć jej zdjęcia.

Tutaj. Przekaż im to.

- Chcę, żeby historia się natychmiast zakończyła. - Tak jest.

Teraz trochę akcji!

W porządku. Powiedzcie, chłopaki...

znasz ten o człowiek, który latał na trapezie?

- Jasne. - O tak.

- „Latający trapez”. - Atakuj.

Kiedyś byłem szczęśliwy

Ale teraz jestem opuszczony

Jak stary płaszcz jest postrzępiony i podarty

Pozostawiony w tym szerokim świecie płakać i smucić się

Zdradzony przez nastoletnią pokojówkę

Och, ta pokojówka, którą kochałem była przystojna

I próbowałem wszystkiego, co wiedziałem, jak zadowolić

Ale nigdy nie mogłem jej zadowolić jedna czwarta tak dobrze

Jako człowiek na latającym trapezie

Leci w powietrzu z największą łatwością

Odważny młody człowiek na latającym trapezie

Jego działania są pełne wdzięku Wszystkie dziewczyny, które lubi, proszę

A moją miłość ukradł

Hej, znam drugi wers.

Tak.

Teraz grałby z chybieniem jak kot z myszą

Jego oczy by się rozebrały każdą dziewczynę w domu

Być może jest lepszy opisana jako wesz

A ludzie nadal przychodzili tak samo

Teraz uśmiecha się z pasek na osobach poniżej

I pewnej nocy uśmiechnął się do mojej miłości

Przesłała mu całusa i krzyknęła „Brawo!”

Kiedy wisiał obok swojego schnozz z góry

Och, on unosi się w powietrzu

Z największą łatwością

Odważny młody człowiek na latającym trapezie

Jego działania są pełne wdzięku Dziewczyny, które lubi, podobają mu się

Ukradł moją miłość

Powiedz, masz coś przeciwko, jeśli Biorę trzeci?

Płakałam i jęczałam Udawałem tygodniami

Podczas gdy ona spędzała czas z dziwakami cyrkowymi

Łzy były jak grad które spłynęło po moich policzkach

Niestety, biada i Alaska

Poszedłem do tego gościa, złoczyńca i ja powiedzieliśmy

Dopilnuję, żebyś dostał swoje desery

Kciuk do nosa zniósł szyderstwo

- Jeszcze raz zaśmiał się i powiedział... - Och!

Leci w powietrzu z największą łatwością

Odważny młody człowiek na latającym trapezie

Jego działania są pełne wdzięku Wszystkie dziewczyny, które lubi, zadowalają go

I moją miłość ukradł

- Wszyscy zachowajcie swoje miejsca. - Podziękuj temu człowiekowi w moim imieniu, Peter.

To pierwszy komfort pozycji, w której byłem przez całą noc.

Och, ona leci w powietrzu z największą łatwością

Mama! Mama!

Mama! Co jest z tobą nie tak?

Niech ktoś nam pomoże! Coś się jej stało!

Przynieś trochę wody, ktoś. Wpuść mnie tam, synu.

Masz trochę soli warzących?

Mama!

Pospiesz się. Dajmy twojej matce szansę się z tego otrząsnąć.

Nie martw się. Ona będzie wszystkim już za kilka minut.

Od wczoraj nic nie jedliśmy.

Oh? Co się stało z twoimi pieniędzmi?

Mama wydała wszystko na bilety.

Nie wiedzieliśmy, że tak było będzie tyle.

Chyba nie powinniśmy byli przychodzić.

Ale mama powiedziała, że ​​jest praca czekam na nią w Nowym Jorku...

a gdybyśmy nie poszli, może to stracić.

Kiedy będzie z nią wszystko w porządku jadła coś.

Tutaj, kochanie. Kolejne miasto, które my przyjdź, kup trochę jedzenia. Pospiesz się.

Nie powinnam tego brać. Mama się wścieka.

Nie mów jej. Nie chcesz żeby znowu zachorowała, a ty?

- Nie, ale możesz tego potrzebować. - Pospiesz się.

- Mam miliony. - Ojej dzięki.

Pospiesz się. Chodźmy wrócić do swojej matki.

- Lepszy telefon do pomocy. - Możesz jeśli chcesz.

Najbliższe miasto to 10 mil stąd.

- Tak? - Powiedz, kolego...

chcesz rzucić okiem na moją gazetę?

Podróżując w ten sposób, tracisz rachubę tego, co dzieje się na świecie.

Weźmy na przykład tę historię.

Gdybym miał spotkać się z tą damą, wiesz co bym zrobił?

Nie, co?

- Poszedłbym z tobą 50-50. - Dlaczego?

Bo nie wierzę w nękaniu tego, rozumiesz?

Ptak, który zawsze tak myśli kończy się za ósemką.

Zawsze to mówię.

- Co masz na myśli? - Pięć G albo załatwię sprawę.

Odejdźmy od tego gangu, porozmawiaj o tym prywatnie.

Wiedziałem, że nie twoją żonę przez cały czas.

Wiesz, szczęście, to moje bieganie w Tobie. Właśnie taki mężczyzna jest mi potrzebny.

- Nie pomyliłeś się. - Przyda mi się taki mądry facet jak ty.

Kiedy rozmawiasz z Shapeley, mówisz do...

Pakujesz gat?

- Co? - Gatunek, gagat.

Pręt. Masz przy sobie jakieś fajerwerki?

Dlaczego nie.

W porządku. Mam maszynę broń w mojej walizce.

Pozwolę ci mieć jednego. Na północy możemy mieć kłopoty...

muszę to załatwić z policją. Ale jeśli przejdziesz,

te pięć G jest w torbie... może więcej. Porozmawiam z Zabójcą,

- zobacz, że się tobą opiekuje. - „Zabójca”?

Tak, duży chłopiec. Szef stroju.

Nie porywasz jej, prawda?

Co jeszcze, głupcze? Nie myślisz zależy nam na tej nagrodzie za grosze?

- Dziesięć tysięcy dolarów? - Pasza dla kurczaków.

Hej, słuchaj. Trzymamy to dama za milion klapsów.

Nie wiedziałem, że to było cokolwiek lubię to. Widzisz, mam...

O co chodzi? Robisz się żółty?

Jestem żonaty, kilkoro dzieci. Nie stać mnie na...

Spuść fajkę, głupku, zanim ja...

Co próbujesz zrobić, powiedzieć o tym całemu światu?

Słuchaj, interesuje cię to, i zostajesz, rozumiesz?

Wiesz za dużo.

N-nic nie powiem, szczerze.

Skąd to wiem? Mam pomysł, żeby cię podłączyć.

Dlaczego miałbym dać ci szansę?

Zaufaj mi, panie, Będę trzymać gębę na kłódkę.

Tak?

Jak masz na imię?

Oskara Shapeleya.

- Gdzie mieszkasz? - Orange, New Jersey.

Masz kilkoro dzieci?

T-Tak, proszę pana. Tylko dzieci. Mała złotowłosa dziewczynka...

- Kochasz je, prawda? - Tak.

Dlaczego, nie zrobiłbyś... Nie myślisz...

- Trzymaj pułapkę na kłódkę, dobrze? - Jasne jasne!

- Jeśli nie... - Będę będę.

Słyszałeś kiedyś o Bugs Dooley?

B-B-Bugs Dooley? NIE.

Miły facet, taki jak ty, ale zrobił pewnego dnia pomyłka. Stałem się zbyt rozmowny.

- Wiesz, co stało się z jego dzieckiem? - NIE.

Nie mogę ci powiedzieć, ale kiedy Bugs to usłyszał w związku z tym rozwalił sobie mózg.

Och, to straszne. Straszny.

Jednak to mu się przydarzyło. Mówił za dużo.

Nigdy nie rozmawiam. Nigdy nie mówię ani słowa. W-Słowo honoru.

Oj, niczego bym nie chciał przydarzyć się moim dzieciom.

Dobra. Po prostu o tym pamiętaj.

Teraz pokonaj.

Jasne, proszę pana. Dzięki.

Zawsze wiedziałem, że jesteście...

Chodź, skakaj. I zostań z dala od tego autobusu.

Jasne. Cokolwiek powiesz, panie.

- Nie zastrzelisz mnie, prawda? - Jeśli tego nie pokonasz...

Idę.

- Pospiesz się! - Dlaczego musimy wysiąść z autobusu?

Pospiesz się. Nie zadawaj tak wielu pytań.

Dlaczego?

Biedny stary Shapeley. Nie powinieneś tak go przestraszyły.

Przy takim tempie, w jakim zmierza, prawdopodobnie tak przekroczył w tym czasie dwie granice stanu.

Powiedz, dlaczego to zrobiliśmy wysiąść z autobusu?

Kiedy Shapeley przestaje biec, zacznie myśleć, prawda?

Wiesz, robiłem to sam trochę myślę.

Kolejne miasto do którego dotrzemy, lepiej telegrafuj do swojego ojca.

O co chodzi? Czy słabniesz?

Nie. Nie, po prostu myślę o tobie.

Dieta głodowa może nie zgadzam się z tobą.

Dałeś to dziecko, wszystkie twoje pieniądze?

Nic mu nie dałem. Byłaś dziewczyną o wielkim sercu.

Wszystkie pieniądze jakie miałem czy to była dziesiątka...

więc myślałem o tobie lepiej zadzwoń do ojca.

Nie proszę pana.

Zacząłem do Nowego Jorku, i mam zamiar tam dotrzeć...

- jeśli będę musiał przez całą drogę głodować. - Dobra.

Co to za dziwna moc...

ten mężczyzna, który Westley ma nad wami, kobiety?

Tutaj. Weź te.

Trzymaj się ich. Wejdź na ten dziennik.

Wstań na kłodę.

Chciałbym, żebyś przestał się bawić.

Oh, tak mi przykro. Przepraszam.

To pierwszy taki przypadek od lat Jeździłem na barana.

- To nie jest podryw. - Oczywiście, że jest.

Jesteś szalony.

Pamiętam dokładnie mojego ojca zabierz mnie na przejażdżkę na barana.

- I tak cię niósł? - Tak.

Twój ojciec nie znał fasoli o jeździe na baranach.

Mój wujek, brat mamy, ma czworo dzieci...

i widziałem, jak jeździli na baranach.

Założę się, że nie ma nic dobrego jeźdźca na baranach w Twojej rodzinie.

Nie znałem jeszcze bogatego człowieka który mógłby jeździć na baranach.

Jesteś uprzedzony.

Pokaż mi dobrego barana, i pokażę ci prawdziwego człowieka.

Weźmy Abrahama Lincolna: urodzony baran.

Gdzie z tym wyjedziesz twoja rodzina w wypchanych koszulach?

Mój ojciec był świetnym barankiem.

Poczekaj chwilę.

- Oh! - Dziękuję.

Jak długo to się utrzymuje? Moje stopy mnie dobijają.

To wygląda na najlepsze miejsce.

Nie będziemy spać tutaj, prawda?

Mam zamiar dać dobra imitacja.

Piotr?

Co?

Jestem strasznie głodny.

- Och, to tylko twoja wyobraźnia. - Nie, nie jest.

Jestem głodny i... i przestraszony.

Nie możesz być głodny i bałam się obu na raz.

- Dobrze, jestem. - Jeśli się boisz,

- to przeraża cię głód. - Nie, jeśli jesteś bardziej głodny niż przestraszony.

W porządku, wygrywasz.

Zapomnijmy o tym.

Nie mogę tego zapomnieć. Jestem wciąż głodny.

Święty dym!

Dlaczego w ogóle się z tobą zadałem?

Gdybym miał choć trochę rozumu, zrobiłbym to o tej porze w Nowym Jorku.

A co z twoją historią?

Przyjmę zamężną kobietę wrócić do męża.

Okazałem się frajerem nagród.

W porządku, chodź. Twoje łóżko jest gotowe.

Sprawię, że moje ubrania będą całe pogniecione.

- Więc je zdejmij. - Co?

W porządku, nie. Rób, co ci się podoba...

ale zamknij się na ten temat.

Wiesz, stajesz się ostatnio strasznie nieprzyjemnie.

Po prostu odłamujesz mi głowę za każdym razem, gdy otwieram usta.

Jeśli bycie ze mną jest takie wstrętne do ciebie, możesz odejść.

Możesz odejść, kiedy tylko uznasz to za stosowne.

Nikt cię tu nie trzyma.

Mogę się dogadać.

Piotr?

Piotr!

O, Piotrze! Piotr!

Piotr! Piotr!

Piotr! O, Piotrze!

- O co chodzi? - Bardzo się bałem!

Co w ciebie wstąpiło? Poszedłem spróbować i znajdę ci coś do jedzenia.

- Wiem, ale... - Tutaj.

- Masz, odetnij sobie głowę. - Nie chcę tego teraz.

- Myślałem, że mówiłeś, że jesteś głodny. - Byłem, ale...

Ale co?

Bardzo się bałam, to przestraszyło powieszonego...

Święty skaczący sum! Doprowadziłbyś faceta do szaleństwa!

Wcześniej może się ochłodzić Poranek. Lepiej tego użyj.

O czym myślisz?

Dziwnym zbiegiem okoliczności, Myślałem o tobie.

Naprawdę?

Tak.

Zastanawiałem się tylko, co sprawia Damy takie jak ty mają zawroty głowy.

Co powiedziałeś, że jesteśmy miał robić?

Autostop.

Oh.

Cóż, dałeś mi bardzo dobry przykład pieszych wędrówek.

Gdzie pojawia się zaczepienie?

Jeszcze trochę wcześnie. Żadnych samochodów.

Jeśli dla ciebie jest to samo...

Mam zamiar tu siedzieć i poczekaj, aż przyjdą.

Ooch. Masz wykałaczkę?

- O co chodzi? - Mam siano w zębach.

Nie, nie mam wykałaczki. Tutaj. Mam jednak scyzoryk.

- Nie ruszaj się. - Bądź ostrożny.

- Gdzie to jest? - W samym środku.

Środek? W porządku. Nie ruszaj się.

Nadal prawdziwy. W porządku. Tam.

- Zdobyć? - Dzięki.

Powinieneś był to połknąć. Nie będziesz jadł śniadania.

Och, nie musisz tego wcierać.

- Co jesz? - Marchew.

- Surowy? - Chcieć jedno?

NIE!

Dlaczego mnie nie dostałeś coś, co mógłbym zjeść?

Och, zgadza się. Zapomniałem. Pomysł oferując surową marchewkę Andrewsowi.

Chyba nie myślisz, że się kręcę żebranie dla ciebie, prawda?

Lepiej mieć jeden z nich. Najlepsze dla ciebie, marchewko.

Nienawidzę okropnych rzeczy.

Wolałbym, żebyś nie mówił tyle. Pozwoliliśmy odjechać samochodowi.

Załóżmy więc, że nikt się dla nas nie zatrzyma?

Przestaną, OK. To jest kwestia wiedzy, jak ich przywitać.

Aha, i ty jesteś ekspertem, jak sądzę.

"Ekspert"? zamierzam napisać o tym książkę.

Nazwij to „Pozdrowieniem autostopowicza”.

Twojemu nie ma końca osiągnięcia, prawda?

- Myślisz, że to proste? - O nie.

To jest proste. To wszystko w tym starym kciuku, widzisz?

Niektórzy robią to w ten sposób...

lub tak.

- Wszystko źle. Nigdy nigdzie nie docieraj. - Ach, biedactwa.

Ale ten stary kciuk nigdy nie zawodzi.

Wszystko jest kwestią jak to jednak robisz.

Na przykład bierzesz numer jeden.

To krótkie, gwałtowne ruch, coś w tym stylu.

Pokazuje niezależność. Nie obchodzi cię to czy przestaną. Masz pieniądze.

Sprytny.

Numer dwa to szerszy ruch. Uśmiech pasuje do tego, takiego jak ten.

Oznacza to, że masz zupełnie nowy opowieść o córce rolnika.

Sam na to wpadłeś?

To nic. Numer trzy to pips.

To ten żałosny, kiedy jesteś spłukany i głodny, i wszystko wygląda czarno.

To długi, zamaszysty ruch. Muszę jednak nadążać.

To jest wspaniałe.

Ale to nie jest dobre, jeśli ty nie mam pociągłej twarzy.

Nadchodzi samochód.

OK, uważaj na mnie. Użyję numeru jeden.

Nie spuszczaj oka z tego kciuka i zobacz co się stanie.

Nadal mam oko na kciuk.

Coś musiało pójść nie tak. Spróbuję numer dwa.

Cóż, kiedy już dojdziesz sto, obudź mnie.

Chyba nie napiszę w końcu ta książka.

Pomyśl jednak o całej zabawie, jaką miałeś.

Nie masz nic przeciwko, jeśli spróbuję?

Ty?

Nie rozśmieszaj mnie.

Och, jesteś taki mądry, aleck. Nikt nic nie wie oprócz ciebie.

Zatrzymam samochód i ja nie użyję kciuka.

- Co zrobisz? - To mój własny system.

Nie zamierzasz dać trochę kredytu?

Po co?

Cóż, udowodniłem raz na zawsze...

że kończyna jest potężniejsza niż kciuk.

Dlaczego nie zdjąłeś wszystkich ubrań? Mogłeś zatrzymać 40 samochodów.

Och, zapamiętam to kiedy potrzebujemy 40 samochodów.

Więc jesteś dopiero żonaty? To całkiem niezłe.

Ale gdybym był młody...

tak bym spędził mój miesiąc miodowy: autostop.

- Tak. - Tak jest.

Autostopem autostradą miłości

Na miesiącu miodowym

Autostopem w dół, w dół

W dół autostrady

W dół

- W dół... - Hej hej.

Nie boisz się, że to zrobisz wypalić migdałek?

Migdałek? Ja? NIE.

Ja, spalę migdałek!

Moje migdałki nie palą jak zakręty życia ja...

W porządku, w porządku. Odpuść sobie.

Zakręt

Co powiesz na przekąskę?

- Byłoby cudownie. - Nie, dziękuję. Nie jesteśmy głodni.

Rozumiem. Młodzi ludzie zakochani nigdy nie są głodni.

- NIE. - Zakochani młodzi ludzie

Bardzo rzadko są głodni

Zakochani młodzi ludzie zdarzają się bardzo rzadko

Głodny

Co miałeś zamiar zrobić, skusić tego gościa na posiłek?

Jasne, byłem. Nie oszukujmy się: jestem głodny.

Zjedz marchewkę.

NIE.

- Idę i pytam go. - Zrobisz, a skręcę ci kark.

Chodź, wyjdźmy stąd. Rozciągnijmy nogi.

Pospiesz się.

Przepraszam, ja...

Och, nie ma sprawy.

Hej! Hej!

Hej, podejdź tu!

Hej, masz moją walizkę! Hej!

Hej ty!

Hej! Hej!

Co Ci się stało? Bardzo się martwiłem.

- Wchodzić. - Spójrz na swoją twarz! Masz cięcie!

- Co się stało? - Po prostu złodziej drogowy.

Podrywa ludzi i ucieka ze swoimi rzeczami. Co za rakieta!

- Jak zdobyłeś samochód? - Podbiłem mu oko.

Trzeba było go przywiązać do drzewa.

Nie może być w tym zbyt dużo gazu.

Muszę zacząć coś promować.

Lepiej wyjmij rzeczy z kieszeni tego płaszcza.

To powinno wystarczyć na 10 galonów.

Nie zmieniłem zdania, Westley. Chcę, żebyś to zrozumiał.

Nie lubię cię. Nigdy tego nie robiłem i nigdy tego nie zrobię.

To wystarczająco jasne, prawda?

Udowodniłeś to poprzez groźby unieważnienia.

Nie martwiło mnie to ani przez chwilę.

Ellie i ja pobraliśmy się, ponieważ kochamy się.

I ona to udowadnia.

Jeśli o mnie chodzi, nie ma mowy o unieważnieniu.

Widzę. Trzymaj się dobrej rzeczy...

i zamierzasz się tego trzymać?

W porządku. Wygrałeś.

Chyba po prostu to zrobię żeby się do ciebie przyzwyczaić.

Przyznaję, że jestem lizany...

ale to tylko dlatego, że się martwię.

Jeśli wkrótce jej nie znajdę, Oszaleję.

Może byłbym w stanie pomóc gdyby nie ty.

- Byłem tak uważnie obserwowany... - Tak, wiem. Cóż, teraz możesz pomóc.

Mam pełną salę tamtejszych reporterów.

Teraz chcę, żebyś złożył oświadczenie.

Powiedz, że omówiliśmy wszystko i porozumieć się...

i że jeśli ona wróci, ja nie ingerować w wasze małżeństwo.

- Czy to w porządku? - Tak, wszystko w porządku.

- Dobra. - Mam nadzieję, że ty i twoja żona

- spędź z nami przyjemny tydzień. - Tak, ja też. Dziękuję.

- Dobranoc. - Dobranoc.

- W porządku, bracie. - Trochę szczęścia?

Tak. W końcu się zgodził żebyśmy mieli chatę.

- A co z pieniędzmi? - Odbiłem go od tego pomysłu.

Myśli, że zostaniemy na tydzień. będę miał żeby coś wymyślić przed porankiem.

- To super. - Tak? Cieszę się, że tak myślisz.

Jeśli mnie pytasz, myślę, że to głupie.

Mówiłem ci, że to nie ma sensu zostanę tu na noc.

Moglibyśmy zrobić Nowe York w trzy godziny.

Myślałem, że jesteś w środku tak spieszyć się z powrotem.

Cóż, ja...

Cóż, kto słyszał o zdobywaniu o 3:00 nad ranem?

Wszyscy będą spać.

Dobra.

Domek numer sześć.

Proszę bardzo, znowu zaufam ludziom.

Ile razy ci mówiłem...

Ale wyglądał na miłego, prawy młody człowiek, mamo.

Cóż, jesteśmy na ostatnim okrążeniu.

Jutro rano będziesz w ramionach swojego męża.

Tak.

Będziesz miał świetną historię, prawda?

Tak.

Puchnąć.

Dziękuję.

Cóż, z pewnością przechytrzył twojego ojca.

Chyba powinieneś być szczęśliwy.

Czy spotkamy się w Nowym Jorku?

Nie.

Dlaczego nie?

Nie uważam, że kierowanie jest polityką wokół zamężnych kobiet.

Nie ma w tym nic złego przyjdziesz do nas.

Nie zainteresowany.

Czy nigdy więcej Cię nie zobaczę?

Po co chcesz mnie widzieć? Spełniłem swój cel.

Przywiozłem cię z powrotem do króla Westleya. Tego właśnie chciałeś.

Czy byłeś kiedyś zakochany, Peter?

Ja?

Tak.

Czy nigdy nie pomyślałeś w ogóle o tym?

Wydaje mi się, że mógłbyś jakaś dziewczyna cudownie szczęśliwa.

Jasne, myślałem o tym.

Kto tego nie zrobił?

Gdybym kiedykolwiek mógł się spotkać właściwy typ dziewczyny...

No cóż, gdzie są znajdziesz ją?

Ktoś, kto jest prawdziwy. Ktoś, kto żyje.

Już tak nie przychodzą.

Czy kiedykolwiek o tym myślałem?

Kurczę, byłem nawet frajerem wystarczy, żeby snuć plany.

Wiesz, że...

Widziałem kiedyś wyspę na Pacyfiku.

Nigdy nie udało mi się o tym zapomnieć.

Właśnie tam chciałbym ją zabrać.

Ale musiałaby być rodzaj dziewczyny, która...

który wskoczyłby ze mną do surfingu i kocham to tak samo jak ja.

Wiesz, że...

noce, kiedy ty i księżyc...

i cała woda staje się jednością...

i czujesz, że jesteś częścią coś wielkiego i cudownego.

To jedyne miejsce do życia.

Gwiazdy są tak blisko nad Twoją głową...

czujesz, że możesz sięgnąć podnieś i zamieszaj.

Pewnie, że byłem myśleć o tym.

Kurcze, gdybym kiedykolwiek mógł znaleźć dziewczynę który był głodny tych...

Zabierz mnie ze sobą, Piotrze. Zabierz mnie na swoją wyspę.

Chcę to wszystko zrobić rzeczy, o których mówiłeś.

Lepiej wracaj do łóżka.

Kocham cię. Nie ma niczego ważniejszego.

Możemy uciec. Wszystko załatwi się samo.

Proszę, Piotrze.

Nie mogę cię teraz wypuścić z mojego życia.

Nie mógłbym żyć bez ciebie.

Lepiej wracaj do łóżka.

Przepraszam.

Hej, bracie.

Czy miałeś to na myśli? Naprawdę byś poszedł?

Wszystko o co proszę to wystarczy benzynę, żeby dostać się do Nowego Jorku.

Ta torba jest warta 25 dolarów.

Mam torbę. Moja żona dała ja na Boże Narodzenie.

Kiedy wrócę do rano, odkupię go.

Daj ci 10 dolarów zysku. Co mówisz?

- Nie mam kapelusza. - Co?

Nie mam kapelusza.

Masz teraz jednego! No dalej, napełnij się.

Peter, gdzie byłeś przez cały ten czas?

- Wszyscy o ciebie pytali. - OK, Tony. Patrzeć.

Daj mi jednego drinka. Nie pozwól, żeby ktoś mi przeszkadzał.

Jasne, szefie.

- Witaj, Agnieszko. - Nie wchodź. Zastrzeli cię, gdy tylko zobaczy.

Od kilku dni nie strzelano do niego.

Wynoś się stąd! Wysiadać!

- Wysiadać! - Słuchaj, Joe.

- Nie "Joe" do mnie. - Joe, słuchaj.

Wiesz, że zawsze cię lubiłem.

Za każdym razem, gdy natknąłem się na dobrą historię, Przybiegłem z tym do ciebie.

Mam teraz jednego. Te przewody były na poziom. Największy hit roku!

- Daję ci to. - O dzieciaku Andrewsów?

Mam to zapisane. Chcę tylko tysiąc dolców.

Tysiąc dolarów? Wysiadać...

Nie rób sobie bólu. To jest coś, co musisz dla mnie zrobić.

- Potrzebuję tego szybko. Jestem w korku. - Po co ci ten tysiąc dolców?

- Aby zburzyć mury Jerycha. - Co?

Nieważne. Andrews idzie o unieważnienie jej małżeństwa.

- Ożenić się z kimś innym. - Jesteś pijany.

Czy taka historia byłaby warte tysiąc dolarów?

- Gdyby to było na poziomie. - Rozumiem, Joe.

- Kim jest facet, którego poślubi? - Jestem, Joe.

- Ty? - Tak.

Teraz wiem, że jesteś pijany. idę dom. Nie denerwuj mnie już.

Na litość boską, przestań być redaktor na chwilę.

Znaliśmy się A długi czas. To jest na poziomie.

Spotkałem ją w autobusie z Miami. Jestem z nią w każdej minucie.

Jestem w niej zakochany. Masz żeby mi teraz dał te pieniądze.

Czeka na mnie w samochodzie obóz pod Filadelfią.

Muszę zaraz wracać. Ona nie wie, że mnie nie ma.

Bez tego facet nie może się oświadczyć dziewczynie centa na świecie, prawda?

Co za historia.

W drodze do męża, Ellen Andrews...

To wszystko, to wszystko.

Pozwól mi to zobaczyć na chwilę.

Zeke'a? Zeke!

Zeke!

Mówiłem ci, że nie możesz mu ufać.

- On odszedł. - Kto?

Ten facet, który miał zostać na tydzień. On też pominął i wziął samochód.

Nie wiedzielibyśmy aż do rana gdybym nie wziął tej magnezji. Wstawać.

Nie leż tam. Zróbmy coś z tym.

Nie ma nic, my mogę zrobić, jeśli go nie ma.

- Zobaczyć, że? Odeszli. - Na to wygląda, prawda?

Co to jest?

Mamo, oto kobieta.

- Oh! - O co chodzi?

- Gdzie jest Twój mąż? - "Mąż"?

Tak, jeśli jest twoim mężem.

- Czy go tu nie ma? - Nie, nie jest. Samochód też zniknął.

Oh.

Masz jakieś pieniądze?

- NIE. - W takim razie będziesz musiał dać sobie spokój.

Tak, będziesz musiał się wyluzować.

Proszę, czy mogę skorzystać z twojego telefonu? Muszę zadzwonić do Nowego Jorku.

Nie będziesz się trzymać mnie za brak telefonu.

Idź do biura szeryfa, ćwierć milę w dół drogi. Naprawią cię.

I słuchaj, następnym razem ty lepiej tu nie wracać.

Prowadzę szanowane miejsce.

- Dzięki. Uratowałeś mi życie. - Na razie, dzieciaku.

- Powodzenia. - Dzięki. Do widzenia, Agnieszko.

Och, jesteś piękna! Wszystkie kobiety są piękne.

Jeśli chodzi o moje ciasto, nadal jest najlepszy dziennikarz w branży.

- Sprowadź Hanka, szybko. Kurczę, co za włóczka! - Cześć?

Przytrzymaj poranne wydanie. Rozbij pierwszą stronę.

Kompletny nowy układ. Wyślij kilku ludzi do przepisania.

Hank, nic nie rób. mam historia, która sprawi, że Twoje włosy się zakręcą.

Poczekaj minutę. Nie denerwuj mnie. Jestem zajęty.

Agnes, przyślij tu Maca! Odkop wszystko zdjęcia tego dzieciaka Andrewsa.

I Hank, wyciągnij Healy'ego z łóżka.

Chcę kreskówkę, i chcę to szybko.

Jest w nim król Westley, czekam w kościele...

ze łzami spływającymi po twarzy.

Panna młoda nie pojawiła się. Stary Andrews się śmieje.

Wszystko przesadzone. Wskocz w to.

Tak, co to jest? co?

Ellen Andrews? Jesteś szalony.

Nie, nie jestem. Zadzwoniła do ojca z obozu samochodowego, żeby po nią przyjechać.

Ma eskortę policji, i Westley idzie dalej.

Tak, jechała autobusem.

Moment, w którym dowiedziała się o swoim ojcu i Westley pogodzili się, zadzwoniła.

Dobra, weź samochód i zostań z nimi.

Sprowadź ponownie Hanka. Agnieszka!

Sprowadź mi lekarza. zamierzam mieć załamanie nerwowe.

Hank, zapomnij o tym, co ci mówiłem. Śni mi się koszmar. Agnieszka!

Wezwać policję. Powiedz im, żeby znaleźli Petera Warne'a.

Wyślij alarm ogólny. Chcę, żeby uszczypnięto tego brudnego oszusta!

- Chcesz nas? - Wszystko z pierwszej strony!

Właśnie zadzwoniła Ellen Andrews jej ojciec. Ona idzie do domu.

Gdy tylko się dowiedziała, starzec się wycofał jego sprzeciwy, poddała się.

Rozłóż to po całym! Graj duży! Oto Twój trop:

– „Miłość triumfująca”. No dalej, wskakuj do tego! - Dobra.

Chodź kochanie. Pospiesz się.

Musimy się tam dostać zanim się obudzi.

Nie możesz jechać szybciej?

Zakochani młodzi ludzie

Nigdy nie jesteś głodny

Chodź kochanie! Mamy eskortę policji.

Chodź kochanie. Nie mogą zrobić z nas frajera.

- Cofnąć się. - Odzyskaj ich.

Cofać się. Dajcie im miejsce, chłopcy.

- Dość długa podróż, prawda? - A co powiesz na oświadczenie?

Poczekaj, aż wróci do domu. Później chłopcy. Później.

Och, on unosi się w powietrzu z największą łatwością

Odważny młody człowiek na latającym trapezie

Cześć!

Hej, usuń to z drogi!

Trzymaj bryczesy! Usuniemy to z drogi.

Cześć!

Hej, ty cholerny głupcze!

Hej!

Hej, Pete, Ellen Andrews jedzie ponownie wyjść za tego Westleya.

- Gordon jest gdzieś na tyłach. - Tak?

Kiedy przyjdzie, daj mu to. Powiedz mu, że tylko żartowałem.

- Nie da się tu nic załatwić. - Peter Warne właśnie przyszedł.

- Co? - Zostawił te pieniądze.

- Kazałem ci powiedzieć, że żartuje. - Gdzie on jest?

- Tam. - Hej, Pete!

Witaj, Joe.

Przepraszam. To był tylko mały żart. Pomyślałem, że trochę się z tobą zabawię.

Jasne. Miałeś idę na chwilę.

- Nie napisałbym złej historii. - Nie. Świetnie.

Ale tak to właśnie wygląda. Myślisz, że masz świetną włóczkę...

i wtedy coś się pojawia i psuje wykończenie...

i oto jesteś.

Tak. Gdzie ja jestem?

Kiedy otrzeźwiejesz, przyjdź i porozmawiaj ze mną.

Dzięki.

- Ellie? - O, cześć, tato.

Zapukałem kilka razy.

Przepraszam. muszę mieć marzyłem.

Cóż, wszystko gotowe.

Również wywołując niezłą furorę.

Świetny wyczyn kaskaderski, który King zamierza wykonać.

- "Popis kaskaderski"? - Tak, ląduję na trawniku w wiatrakowcach.

Oh. O tak.

Tak, słyszałem.

Tak, osobiście Ja też uważam, że to głupie.

Wyglądasz uroczo, dziecko.

Czy jesteś zadowolony z sukni?

Ellie?

Och, suknia.

Tak, to miłe, prawda?

O co chodzi, dziecko?

- Co jest nie tak? - Nic.

Nie zmieniłeś swojego Myślisz o Kingu, prawda?

O nie nie.

Bo jeśli tak, to jeszcze nie jest za późno. Wiesz, co do niego czuję.

Bardzo mnie przestraszyłeś kiedy nie mogłem cię znaleźć.

No wiesz, stara pompa nie jest tym, czym było kiedyś.

Przepraszam, ojcze. Za nic bym cię nie skrzywdził.

Wiesz to.

O co chodzi, dziecko?

Czy nie jesteś szczęśliwy?

Tak myślałem.

Wiedziałem, że istnieje coś ci chodzi po głowie.

Tam, tam, tam, teraz.

O co chodzi?

Nie zakochałeś się z kimś innym, prawda?

Czy ty?

Nie widziałem, jak płaczesz odkąd byłeś dzieckiem.

To musi być poważne.

Gdzie go spotkałeś?

Na drodze.

Nie mów mi, że upadłeś zakochana w kierowcy autobusu.

O nie.

Kim on jest?

Nie wiem o nim zbyt wiele...

poza tym, że go kocham.

Cóż, jeśli to jest tak poważne, jak to wszystko, poruszymy niebo i ziemię...

Nie, to nie ma sensu. Gardzi mną.

- Och, chodź, teraz! - Tak.

Gardzi wszystkim, co mnie dotyczy.

Mówi, że jestem zepsuty i samolubny...

i rozpieszczany i całkowicie nieszczere.

Och, śmieszne!

On tak nie uważa większość z was też.

Cóż, ja...

Obwinia Cię o wszystko to jest ze mną nie tak.

Mówi, że głupio mnie wychowałeś.

To dobry człowiek zakochać się w!

Och, jest cudowny.

Cóż, czym jesteśmy zamierzasz z tym zrobić?

Gdzie on jest?

- Nie wiem. - Chciałbym z nim porozmawiać.

To nie przyniosłoby nic dobrego.

Praktycznie rzuciłam się na niego.

W tych okolicznościach, nie myślisz, że lepiej będzie, gdybyśmy to odwołali?

Nie? Nie. Nie, przejdę przez to.

Ale to głupie, biorąc pod uwagę co do niego czujesz.

Nie, to nie ma znaczenia. Ja nie chcę wywołać jeszcze więcej kłopotów.

Robiłem to przez całe życie.

Uczyniłem twoje życie nieszczęśliwym, i moje też.

Jestem zmęczony, ojcze.

Jestem zmęczony bieganiem w kółko.

On ma rację. Właśnie taki byłem robię odkąd pamiętam.

Muszę się uspokoić.

Nie ma znaczenia jak lub gdzie lub z kim.

Zmieniłaś się, Ellie.

Nie mogę teraz odejść od Kinga.

To uczyniłoby nas wszystkich wyglądać tak śmiesznie.

Zresztą, co to za różnica?

Nigdy więcej nie zobaczę Petera.

Czy to jego imię?

Tak. Petera Warne’a.

„Petera Warne’a”.

- Dlaczego? Znasz go? - Dlaczego, nie, nie.

Ojcze, nie słyszałeś od niego, prawda?

- Nie bądź głupi... - Oh proszę!

Co to jest?

Cóż, myślę, że to był jego jedyny zainteresowanie mną, prawda?

Nagroda.

- Przykro mi, że to przeczytałeś. - Spotkasz się z nim?

Tak przypuszczam.

Z pewnością! Zapłać mu!

Ma do tego prawo. Wykonał świetną robotę.

Zapewnił mi doskonałą rozrywkę. Jest wart każdego grosza, który dostaje.

Dziękuję, Maryjo. Właśnie tego potrzebowałem.

Pan Westley jest w drodze na górę.

Cienki. Niech wejdzie.

pójdę.

Oh.

Jeśli nie sam pan młody! Przybyłeś w samą porę, królu.

Jak się masz, Ellie?

- Czy jesteś szczęśliwy? - "Szczęśliwy"?

Dlaczego nie miałbym być szczęśliwy?

Oto jesteśmy. Napijmy się. Cóż, teraz to zależy od ciebie.

Chcę, żeby nasze życie było pełne emocji. Nigdy nie odpuścimy, prawda?

Nigdy nie jest nudno.

Wpadniemy na karuzelę i nigdy nie wysiadaj.

- Obiecaj, że nigdy nie pozwolisz mi wysiąść. - Cokolwiek powiesz, kochanie.

To obietnica.

Cześć. Tak?

Kto? Oh.

Dlaczego nie mogę się z tobą spotkać w twoim biurze?

Dziś wieczorem wyjeżdżam do Waszyngtonu. Może mnie nie być kilka tygodni.

Pomyślałem, że może byś chciał żeby tę sprawę załatwić.

Tak. Ale nie podoba mi się ten pomysł wtrącania się na twoje jamboree.

Między Tobą a mną, te rzeczy sprawiają mi ogromny ból.

Nie musisz nikogo widzieć. Możesz przyjść bezpośrednio do mojego gabinetu.

Nie nie nie. Dlaczego chcę...

Hej, poczekaj chwilę.

Może przyjdę. Tak.

Chciałbym tego doładować Cyrk z trzema pierścieniami, który ciągniesz.

Chcę zobaczyć, jak wygląda miłość jak wtedy, gdy triumfuje.

Od tygodnia nie było mi do śmiechu.

- Panie Warne? - Tak.

- Usiądź. - Dzięki.

Zdziwiłem się, gdy dostałem twoją notatkę. Córka mi nie powiedziała...

cokolwiek o tobie, o tym, że jej pomagasz.

To typowe dla twojej córki. Bierze te rzeczy za pewnik.

Dlaczego myślała, że ​​dźwigam ją aż z Miami?

Uważa, że ​​masz prawo do wszystkiego, co możesz dostać.

Ona robi? Czy to nie miłe z jej strony?

- Chyba nie. - No cóż, nie wiem.

Muszę zobaczyć na czym opierasz swoje twierdzenie.

Zakładam, że czujesz się usprawiedliwiony.

Gdybym tego nie zrobił, nie byłoby mnie tutaj. Mam to wszystko wyszczególnione.

„Nakłady gotówkowe: 8,60 dolara.

Lakier nawierzchniowy: 15 dolarów. Walizka: 7,50 dolarów.

Kapelusz: 4,00 USD. Trzy koszulki: 4,50 dolara.

Razem: 39,60 USD.

Wszystkie powyższe elementy musiały sprzedać, żeby kupić benzynę.”

Sprzedałem też spodenki i skarpetki. Wrzucam je.

- Tak, wiem. - O co chodzi? Czy to nie jest wystarczająco tanie?

Taka podróż będzie cię kosztować ok tysiąc dolarów, może więcej.

Pozwól mi sobie wyjaśnić. Chcesz 39,60...

oprócz 10 000 dolarów?

Jakie 10 000?

- Nagroda. - Kto mówił coś o nagrodzie?

Obawiam się, że jestem trochę zdezorientowany.

- Zakładałem, że... - Słuchaj, chcę tylko 39,60.

Jeśli dasz mi czek, Wyjdę z tego jointa.

Przyprawia mnie to o dreszcze.

- Jesteś specyficznym facetem. - Zajmiemy się tym innym razem.

Przeciętny człowiek by to zrobił idź po nagrodę...

Czy ktoś kiedykolwiek zrobił frajer z ciebie?

To jest kwestia zasady, czegoś prawdopodobnie byś nie zrozumiał.

Kiedy ktoś zabiera mnie na przejażdżkę buggy, Nie lubię płacić za przywileje.

- Czy zabrano cię na przejażdżkę buggy? - Tak, ze wszystkimi dodatkami.

- A co z czekiem? Czy rozumiem? - Z pewnością.

Dzięki.

- Tutaj jesteś. - Dziękuję.

Nie masz nic przeciwko, jeśli cię zapytam? pytanie, szczerze?

Czy kochasz moją córkę?

Każdy facet zakochany w twojej córce powinien zbadać mu głowę.

- To unik. - Wybrała idealnego towarzysza do biegania:

Król Westley, pigułka stulecia.

Ona potrzebuje faceta, który raz ją wkurzy dzień, czy to do niej przyjdzie, czy nie.

Gdybyś miał połowę mózgu powinieneś,

- sam byś to zrobił. - Czy ją kochasz?

Normalny człowiek nie mógłby żyj z nią bez szaleństw!

- Ona jest dla mnie niczym. - Zadałem proste pytanie: Czy ją kochasz?

Tak! Ale nie miej mi tego za złe. Sam jestem trochę zwariowany.

No cóż, czas na karuzelę.

Doskonały. Teraz wyglądasz naturalnie.

- Mam nadzieję, że dostałeś pieniądze. - Pewnie, że tak.

- Gratulacje. - Dzięki. Nawzajem.

Zostań w pobliżu i obserwuj zabawę. Będziesz się tym ogromnie cieszyć.

Zrobiłbym to, ale mam słaby żołądek.

Właśnie odbyłem z nim długą rozmowę.

- Nie jestem zainteresowany. - Chwileczkę, Ellie.

Nie chcę słyszeć jeszcze słówko o nim.

Chodźcie, ludzie. Król Westley przybył. Pospiesz się!

Nadchodzą, chłopcy. Odwróć je.

Jesteś frajerem przejść przez to.

Ten Warne jest w porządku. Nie chciał nagrody.

Jedyne o co prosił to 39,60 dolarów, co na ciebie wydał.

Powiedział, że to kwestia zasad. Zabrałeś go na przejażdżkę.

On cię kocha, Ellie. Tak mi powiedział.

Nie chcesz wychodzić za mąż do kubka jak Westley.

Mogę go przekupić za garniec złota.

I możesz uszczęśliwić starszego człowieka i nie zrobisz sobie tak źle.

Jeśli zmienisz zdanie, twój samochód czeka przy tylnej bramie.

Kochani, jesteśmy zebrali się tutaj...

w oczach Boga i w twarz tej firmy...

połączyć tego człowieka i kobieta w świętym związku małżeńskim.

Jeśli jakikolwiek mężczyzna może pokazać powód, dlaczego tak jest nie mogą być zgodnie z prawem łączone...

niech teraz przemówi, bo inaczej odtąd na zawsze zachowaj spokój.

Królu, czy chcesz to mieć? kobieta do twojej zamężnej żony...

- tak długo jak oboje będziecie żyć? - Będę.

Ellen, czy chcesz mieć tego mężczyznę? swemu zamężnemu mężowi...

dopóki oboje będziecie żyć?

- Ellen! - Ellen! Ellen!

Ellie!

Gdzie ona poszła?

- Co się stało? - Nie mam zielonego pojęcia.

Nie chcę rozmawiać z...

Nie chcę z nikim rozmawiać. Nie chcę nikogo widzieć.

Ale to król Westley przy telefonie.

Witam, mój niedoszły zięć.

Wysłałem ci czek za sto tysięcy.

To najmądrzejsza rzecz kiedykolwiek to zrobiłeś, Westley...

nie kwestionować tego stwierdzenia nieważności.

To zadowalające, prawda? Tak powinno być.

Nie narzekam. O nie. Nie narzekać.

To było tanie jak barszcz.

Nie wypadaj z żadnego okna!

Jest kolejny telegram od Petera. Są w Glen Falls w stanie Michigan.

„Co się trzyma unieważnienie, głupku?

Upadają mury Jerycha.”

Wyślij mu natychmiast telegram. Powiedz po prostu: „Niech się przewrócą”.

- Zabawna para, prawda? - Tak.

Jeśli mnie pytasz, to nie uwierzyć, że są małżeństwem.

Są małżeństwem, zgadza się. Właśnie widziałem licencję.

Kazali mi je zdobyć lina i koc.

W taką noc! Jak myślisz, po co to jest?

- Obwiniony, jeśli wiem. Przyniosłem im trąbkę. - Trąbka?

Jedna z nich to zabawki. Wysłali mnie do sklepu.

Co na świecie zrobić chcą trąbkę?

Nie wiem.

Zarabianie pieniędzy na kryptowalutach to wybór. Dokonaj tego wyboru, FilthyRichFutures.com

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.