All language subtitles for Slovo.patsana.S01.E04.WEB-DL.720p.MrMittens

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic Download
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French Download
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian Download
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish Download
pt-BR Portuguese (Brazil) Download
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish Download
es-419 Spanish (Latin American) Download
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Komuś piśniecie - zabiję.

- Panowie!

Czemu główne wejście jest zamknięte?

Wizyty tylko po 13:00.

- Aaa... jasne.

Macie jeszcze fajki?

- To ostatnia.

- Jesteście lekarzami?

- Nie, na stażu. - Co?

- Na stażu, mówię.

- Na stażu. Jasne.

Słuchaj, zimno trochę.

Pożycz fartuch.

- Słuchaj, ale to mój.

Jak ja...

- Przecież oddam, co ty.

Ogrzeję się, oddam.

- Nam tylko po jednym dają.

Ja tak nie mogę.

- No ale lekarzami nie jesteście?

Nie.

A ja tak.

Zdejmuj.

- Nie będę! - Ściągaj to, mówię!

- Odjeb się!

- Ej, słyszysz?

Zaraz tu zawołam!

- Mamę swoją wołaj!

Ściągaj.

Co ty taki pazerny to ja nie wiem.

Witam, jak tam dzień mija?

- A witam, witam.

- Doktorze! - Później, proszę pani.

- Marat!

Tutaj, dawaj!

Gdzie byłeś?

- Ojciec mnie wywiózł.

Tam w ogóle Hadiszewskiego ktoś

w samej sali potrzaskał.

Wywieźli go na OIOM.

A ci się tu srają.

Chcą nam dzień dobry powiedzieć.

- Musimy uciekać.

- Ty to widziałeś?

- A nas jest ilu?

- Z tobą - troje.

Zima na psiarni, nóż przy nim znaleźli.

Adidas na operacji, godzinę temu go wzięli.

Konkretnie w nogę oberwał.

- Czyli będziemy zabierać.

- No, lecimy.

- Dzień dobry, Pani pozwoli, pomogę.

- Czemu? - Po prostu oferuję pomoc.

- A ty to kto w ogóle?

- Stażysta!

- Gdzie żeś z tym polazł? To do piwnicy trzeba!

- Spotkamy się w piwnicy.

- Dzień dobry.

Czy to Suworow?

- Proszę natychmiast wyjść!

- To Adidas, chłopaki!

- To jest sterylna strefa!

- Wybaczcie, to pilna ewakuacja!

- Ty za nogi, ja za ręce.

- Gdzie za nogi, co wy robicie?!

Dzwonię na milicję!

- Nie dokończyłyście jeszcze?

- Infekcja się zrobi i mu nogę odetną!

- No jak? To mój brat!

- Gdzie, w przód nogami?!

Ja dokończę!

- A to kto?

- Natasza. Leż.

- Natasza...

Dawaj, dawaj, dawaj!

Dzięki!

Ostrożnie, to nie drewno!

- Ja ich zatrzymam.

- Kogo chcesz zatrzymywać? Dajesz, pchaj!

- Chłopaki, do samochodu, dalej.

Słuchaj, dziadek, podwieź do domu, to pilne.

- My się już zmieniliśmy.

- Andrei? - Mama!

Ja tego-

Niedługo przyjadę! Mama, a Andrei zdjął szalik!

- A co wy tu robicie?

- Pomagamy weteranowi!

- Czekaj, jaki weteran? - Idź do domu, mamo!

Gazuj, dawaj!

Jak się to coś włącza?

- Zatrzymać się, natychmiast.

- Pały!

- Dawaj, leć szybciej! - Przecież lecę!

- Szybciej!

- To ja, to ja – Marat.

Cicho!

Spokój, cicho, cicho.

SŁOWO CHŁOPAKA KREW NA ASFALCIE 4 odcinek

- Gdzie ona?

Kudłata...

- Trzy kurtki, para spodni...

...buty gdzieś jeszcze widziałem,

ale na siłce ich nie ma.

- Trzeba jeszcze tabletki przynieść.

- Co jeszcze? Niby skąd? Tabletki...

- Wyjebane mam. Znajdziesz.

- Zima.

- Ocknąłeś się, Wowa?

W szpitalu akcja była.

Wypisaliśmy cię.

- O, Wowa. Hej, jak tam?

- A to co?

- Od 17stki z piwnicy wyciągnąłem.

- A ty gdzie byłeś?

- Z tobą.

- Nie, nie zrozumiałeś.

Przebieg jak mieliśmy.

Jakoś cię tam nie widziałem.

- Ojciec mnie wepchnął do samochodu.

W szkole wyszło, że czapkę ukradłem.

Chciał mnie odwieźć do ciotki w Czułny.

Ledwo uciekłem.

No serio, rękę bym oddał,

żeby tam z wami być.

- Na chuj nam tu taki, bez ręki?

Chłopaki.

Chujowo mi coś.

Mamy picie?

Uważaj.

Dalej, dalej.

Dawno takiej akcji nie było.

Co oni się do szpitala pchali?

Jakaś gnida pewnie Hadiszom wygadała,

że nasi ich chłopaka w tej sali pobili.

Do takiego stanu.

- To ja byłem.

Ravil Isakov, ten co zabił Jeralasza.

Ja go znalazłem, no i...

Nie było czasu was wołać.

- Ty co, nagle najbardziej inicjatywny?

- Nie no, a co, przecież dobrze zrobił.

- A ciebie kto pytał?

Odważny, przy bracie.

- Po co te krzyki, panowie?

Może was na Starszych awansować?

Skoro sami wybieracie, kogo skatować.

- Turbo.

- Co Turbo?

Ja czegoś nie rozumiem?

Ulica inaczej mnie wychowała.

Kto cię prosił żeby mu wpierdolić?

- No już.

- Co "już", Wowa? Co ja nie tak mówię?

Idź teraz sam się przed starszymi wyjaśniaj.

Oni ci komendy "Leć na Taktasz" nie dawali.

- Ja jestem twój Starszy.

Co się tak rozkręciłeś?

Jutro ogólne zebranie.

Będziemy rozmawiać.

Ja dzisiaj tu zostanę.

- Okej, Wowa, wracaj do zdrowia.

- Wowa, ja z tobą zostanę.

Na czatach postoję.

- Dobra robota, Palto. - Dzięki.

- Nara, Wowa.

- Zamknijcie drzwi, chłopaki, żeby nie wiało.

- No nieźle, stary.

Gdzie teraz idziesz?

- Mam przesłuchanie.

- Można z tobą?

- A dokąd to? Dopiero pomyłam!

- Przyszliśmy na przesłuchanie.

- To dalej, tylko przez was tu czekam.

- O, jesteś.

- Dobry.

- Siema.

- A co z głową?

- W koszykówkę grałem,

przywaliłem w obręcz.

- A to kto?

- To mój kumpel - Marat.

A Iry dzisiaj nie będzie?

- Iry dzisiaj nie będzie.

Jest w pracy.

Opowiadaj, co znasz?

W sensie, jak grać będziemy? Ze słuchu możesz?

- Zależy co.

- Potrzebny jest konkret.

Szukamy kogoś, komu możemy zaufać.

Dlatego że...

Dlatego że mamy już jakąś reputację.

Stawaj.

Dobra, panowie. Zagrajcie Białą Noc.

Nie znasz, co?

- Przecież mówiłeś, że mam grać ze słuchu.

- A trzy ruble w tym czasie uciekły.

Tu trzeba, żeby od razu w palcach było.

Nie mamy czasu, żeby kogoś uczyć.

Słuchaj, wybacz,

ale musisz się poduczyć.

Chodziłeś do muzycznej, prawda?

No to chodź dalej.

Po prostu poziom trochę nie nasz, rozumiesz?

- A KISS gracie?

- Możemy.

- A wiedziałeś, że w logo mają zaszyfrowany symbol SS?

Dwa pioruny.

Jesteś nazistą, co?

Nosisz US ARMY - ty co, Amerykos?

Gadasz tu o poziomie, o reputacji!

A jaki ty niby masz poziom?

Jak Yuri Antonov? Nie twój poziom, co?

Myślisz, że się ubierzecie jak pedały,

i że to jest wasz poziom, co?

Was na ulicy ledwo znają, "reputacja"!

Reputacja to będzie, jak się od tej Ameryki odwrócicie!

Zaczniecie normalne piosenki grać!

- "Normalne" to jakie?

- Laskovy Mai!

- Marat!

- Puszczaj, ja im wytłumaczę!

- Czemu włosy zapuściłeś?

Płacz, leć do Ameryki! Tam sobie tańcz!

- My muzykę gramy nie dla takich jak wy!

Irina prosiła przekazać, że do szkoły masz chodzić. To przekazałem!

Klawiszowca już mamy, wypierdalaj stąd!

- Jak ci wpierdolę, to cię matka nie--

- Debile.

- Mamo, hej.

- Dobry wieczór, Svietlana Michalovna.

Przepraszam za tak późną wizytę.

- Mamo, to Marat, pamiętasz?

Jego rodzice są w delegacji,

a klucze się zgubiły.

Może dzisiaj zostać u nas?

- A co z twoimi ciuchami?

- Pożyczyliśmy.

- No dobrze, niech Marat idzie do pokoju,

a my porozmawiamy.

- Dziękuję.

Julia, pokażesz zabawki? Chętnie się pobawię!

- Pokażę, ale bawić się nie dam.

- Idziemy.

- Wybacz, że nie przyszedłem od razu.

Po prostu pomagaliśmy komuś.

Chuligani za nim lecieli.

Póki to, póki co.

A ze mną dobrze, na szczęście.

- Milicja za wami jechała.

- No tak, jako eskorta. Żeby nas nie dognali.

To w ogóle długa historia!

Banda przyjechała, żeby człowieka pokaleczyć.

Tak o, za nic.

No i musiał go ktoś...

..stamtąd zabrać.

No a kto? Lekarze na operacjach...

No i ja z Turbo...

...z Valeriim, wywieźliśmy go.

A ten człowiek był za to wdzięczny.

- Zabrałam twoje rzeczy ze szpitala.

Zjedz kolację i do spania.

- Tak...

Nieźle...

Myślałem, że już tam zostaniemy.

Poważnie, 6 ludzi w jednej windzie!

- Myślałem, że 4?

Oni tam sami ochujeli.

My z tymi noszami i kroplówką. Cyrk.

Tyle różnych niespodzianek.

Co?

- Mama chyba telewizora nie wyłączyła.

Mamo?

Wyłączę, dobra?

Co jest, mamo?

- Ja...

...ci...

...nie wierzę.

To wszystko moja wina, moja. Nawet przeczyć nie będę.

Ojca nie uchroniłam... - Mamo, no co ty...

- Nie przerywaj. ...i ciebie nie uchroniłam.

- Dzień dobry, pozwolicie?

- Pozwalam. A wy to kto?

- To Vasiliev, a ja to jego mama. Dzwoniliśmy wczoraj.

- A, tak, zapraszam.

Ale bez mamy.

Tutaj jest "bez-mam".

Siadaj, Vasiliev.

A więc postanowiłeś

zostać kadetem?

Cóż, wody mi nie szkoda,

ale zazwyczaj prosi się o pozwolenie.

Czy ty wiesz, co to znaczy być kadetem?

Kadet to ktoś, kto jest zawsze,

w każdym momencie, gotów bronić ojczyzny.

Czy ty jesteś gotowy?

- Nie wiem. Jestem pacyfistą.

- Ja też jestem pacyfistą.

Bo pacyfista to ten, kto jest przeciw wojnie.

Bo tylko umiejętność obrony

swojej ojczyzny

chroni nas przed wtargnięciem.

Ale żeby to zrozumieć, trzeba jeszcze dorosnąć.

- A ja myślę, że żadnej wojny nie będzie.

Nawet z Afganistanu ich wyprowadzają.

Mój kolega właśnie stamtąd wrócił.

Mówi, że tylko konserwy kradniecie.

A sami nic nie robicie.

No, może nie pan konkretnie, ale przełożeni.

Chociaż pan też.

Ma pan twarz taką szeroką.

Raczej nie od kaszy.

- Wynoś się.

Wynoś się!

- Merci beacoup!

- Suwowoski... - Su-wo-ro-wski-mi

Wojskami... były rozbite...

- No nareszcie!

- No i co? - Wszystko dobrze, super,

Jutro tylko trzeba donieść dokumenty.

W sumie, w tygodniu też można. - Jutro wszystko przyniesiemy.

- Sława bogu, synu, jakie dobre miejsce.

- Sam je przyniosę, mamo.

Lecimy? - Lecimy! Na lody!

- Aigul!

Eu!

Hej, może odpuścisz sobie solfeddo, czy co to tam?

- Nie odpuszczę.

- A co ty taka?

- Zwyczajna.

- A serio, co się stało?

- Nic.

- Przecież widzę, że coś nie tak.

- Jak widzisz, to sam się domyśl.

- Co ja zrobiłem?

- Gdzie ty byłeś?

Dwa dni. Ani be, ani me. Nawet do mnie nie zadzwoniłeś.

Nagle przychodzisz?

A ja jeszcze lekcje mam przez ciebie opuszczać.

Związek to nie tak, że sobie przychodzisz, jak zachcesz.

Związek to szacunek.

Eu.

To było do mnie "eu"? Ja nie "eu".

Mamie swojej krzycz "eu".

Ja też mam uczucia.

Rozumiesz?

I co? Nic nie powiesz?

- Przyszedłem się wytłumaczyć.

U nas tam się tak działo...

Wiesz przecież, że Jeralasza zabili.

I już wiemy kto. A mnie ojciec wywiózł.

Brata ledwo odratowali.

Nadal kuleje.

Ukradliśmy go razem z karetką.

A ja nie z twoim bratem chodziłam.

Koniec. Możesz iść.

- Stój.

Skąd?

- Akordeon.

- Możesz iść.

- No gdzie tyle!

- No co ty, pokaż ludziom.

Dawaj, dawaj.

Spierdalaj stąd.

Przyjdziesz jak Starszych nie będzie.

- Tam się nasi zebrali. Wowa chce z tobą rozmawiać.

- A co się stało?

Znów mu się zachciało o coś mnie oskarżać?

- Cały wiek się tam zebrał. Czekają co powiesz.

Poważna sprawa.

- Jeśli poważna sprawa,

to trzeba iść i rozmawiać, nie?

I tak się wyperfumowałem.

Pójdę, do ludzi wyjdę.

- Ja też pójdę. - W domu siedź.

Wowa!

Idą.

- Wszystkim salam!

I co?

Kto chciał ze mną pogadać?

Nie ty, przypadkiem?

Co wy tacy pochmurni, chłopaki?

- Porozmawialiśmy z chłopakami.

Nie popieramy cię.

- A kto konkretnie?

Ty?

A może ty?

Czyli ty, pewnie!

A co tak stoisz za Adidasem?

Mogłeś powiedzieć mi to w oczy.

- Ja ci sam powiem.

- Koleś od Hadiszów powiedział,

że ci po prostu nalali,

kiedy poszedłeś gadać z nimi o Jeralaszu.

Nawet o nim nie wspomniałeś.

A nam wszystkim pieprzysz, że on się jakichś tam zasad nie trzymał.

Sam się ich boisz, do usraczki.

Sprzedałeś Jeralasza za szklankę wódki,

czy co ty tam chlejesz, au de cologne?

Jarasz helenę co drugi dzień.

Na nas chłopaki z innych rejonów patrzą,

myślą, że cała nasza ulica jest tak zjebana.

Nikt w mieście już cię nie bierze na serio, Kościej.

- Ta? - No pewnie.

Dla nas jesteś gorszy niż Dziadek Tola.

Straciłeś szacunek.

- Skończyłeś?

A teraz

ja ci dokładnie na wszystko odpowiem.

Ty mnie teraz przy wszystkich szczurem nazwałeś.

No w sumie na to wychodzi.

- No, w sumie tak.

- I mówisz, że ja...

...jakiegoś tam skorupę sprzedałem.

Ale powiedz mi proszę - czy ty to sam widziałeś?

Czy ci to ktoś powiedział? Proste pytanie.

- Ludzie nie gadają bez powodu.

- Gadać se mogą wszystko.

Czy ty rozumiesz, że właśnie

swojemu Starszemu

wciskasz jakąś policyjną chujnię?

Koniec z tobą, Wowa!

Tutaj takich rzeczy się nie wybacza.

Jestem tutaj!

Stoję murem za tą ulicą!

Chłopaki dla mnie wszystko, i ja wszystko dla chłopaków!

Kto mnie zna, ten wie!

Ja tu ludzi wychowywałem!

Ja ciebie na człowieka wychowałem.

Co ty, nie rozumiesz?

Że oni nie dali rady nas wszystkich złamać,

więc teraz będą nas wyławiać pojedynczo.

Chłopaki! Chłopcy.

Nie chcecie pooglądać wideo?

Dziadziu, nie widzisz, że ludzie tu rozmawiają?

- Mam tu niedaleko salon wideo... - Tak że tego!

- ...1 rubel od osoby.

Dziadu, spierdalaj stąd kurwa!

Jakby co, ulica Mała, blok 7. Czekam!

Wychowałem się tutaj!

Pochowałem tu swojego ojca!

Dokładnie tu,

od Wołgi,

zacznie się oczyszczenie złodziejskiego świata!

Z tego podwórka!

Dlatego że siła, Wowa,

jest w ludziach!

Wystarczy, chłopaki! Dosyć!

Dość, powiedziałem!

My jesteśmy ulicą.

Uniwersamowscy.

A wasze więzienne interesy nas nie dotyczą.

Jesteśmy ulicą.

My to ulica! My to ulica!

Na pewno coś musi być w środku!

Kościej zbierał od wszystkich grup wiekowych.

Wiertło!

Ooo, popatrzcie!

Tylko nie naciskaj, nie naciskaj!

Do kogo to mówisz, brachu?

Masz, weź chłopaków do kina.

Impreza, chłopaki.

Gospodarze!

Dobry wieczór.

Mówił pan, że można tu wideo obejrzeć.

Można.

Jeden rubel od osoby.

A odtwarzacz wideo to nasz, czy firmowy?

To firma.

Pracowałem w Angoli.

Płacili mi czekami, więc kupowałem w Pewexie.

Proszę, odliczone.

Chłopcy, ja oczywiście nic do was nie mam,

ale wszyscy się nie zmieścicie.

Ale spróbujemy.

Hej, pospiesz się.

Palto!

Co tam robisz?

Nie wstyd ci?

- Kolejka? - Ta.

- Kto tam jest? - Zima.

- Zima! Dawaj, wyłaź!

Chwila, poczekaj.

Włącz światło, Turbo, kurwa.

Daj mi dziesięć sekund, p-p-proszę!

Mam jeszcze takie kreskówki,

o kocie i ptaku, ciekawe.

Nie, nie.

Ona na serio zrobi to z koniem?

Nie, wystarczy, chłopaki.

Co, poważnie? Będziemy patrzeć jak ona z koniem..?

Przecież jesteśmy normalni.

Nie, to bzdura.

Nie da się wyjąć serca czterema palcami.

Trzema nie można.

Trzema.

Czterema można, jeśli szybko.

Wowa, powiedz.

Brachu, Bruce Lee może, uwierz mi.

Miałem takiego kolegę,

byliśmy razem w wojsku,

on był jego uczniem, czaisz?

- Pierdolisz! - Przysięgam. Kłamać kurwa nie będę.

Jego rodzice są dyplomatami w Hong-Kongu,

coś tam coś tam, tere fere.

No i on przyszedł do jego świątyni,

a ten go nie wpuszczał.

Ale ten tam stał całą dobę.

Przed świątynią, nie?

I ten zobaczył, że tamten stoi, więc wziął go siebie i zaczął go trenować.

Ej, a czaisz, typ w jeden dzień zarobił 30 rubli.

Cały fundusz grupy wydaliśmy.

Fajna rzecz taki salon wideo.

Ta...

Trzeba by jakiś na naszej ulicy też otworzyć.

Gdzie byłeś?

Co?

Spałeś?

Uraz czaszkowo-mózgowy?

Jaki jest dystans między łóżkami?

Z półtora metra?

Więc tam człowieka bili, długo bili.

Zabijali praktycznie.

A ty, o tutaj, spałeś.

Podpisz się.

Skończyłem.

Kto był na zmianie, kiedy to się stało? Pani, czy już się zmieniłyście?

Ja.

I Pani też nic nie słyszała?

Może ktoś przychodził, rodzina, znajomi?

Nie, nikogo nie było.

Tylko ci później wtargnęli i...

Kiedy tego ze szczęką pobili, nikogo obcego tu nie było.

Jasne, dzięki.

Niech pan zaczeka!

Jeden chłopiec szedł w odwiedziny, ale on ledwo stał na nogach.

Chłopiec?

Dobry.

- Co tam, chłopcy? - Mamy takie pytanie.

Jeśli kupić kasetę, czystą,

to może pan na niej coś nagrać?

Nie, trzeba mieć drugi odtwarzacz.

Czyli z jednym się nie uda.

Nie.

A jakie jeszcze są filmy?

Robocop i o ptaszku jakiś, pan mówił.

To kreskówka.

O kocie i kanarku.

Całkiem śmieszna.

Przyjdźcie jutro, to wam puszczę.

A ile w ogóle kosztuje magnetowid?

- Wziąłeś kable? - Ehe.

A pornole?

Nie.

Posrało cię?

Ino biegiem.

A jeśli by się zamienić?

Mamy Ładę z eksportu, na chodzie.

- Jaki model? - Niwa.

Musiałbym ją obejrzeć.

Katia, co to?

Nie wiem, jestem w kuchni!

Mój tata też służył w Angoli, jako tłumacz.

No, z angolskiego. I tam taka śmieszna sytuacja była...

- Hej! - Lecimy!

Co ty tam robisz?!

Spadamy!

Dawaj mi rękę!

Stać!

Biegiem!

Dawaj szybciej!

- Stój, ci mówię! - A, spierdalaj!

Zapamiętam cię, złodzieju!

Hej mamo!

Wróciłeś?

Dobry.

Twoi rodzice jeszcze nie przyjechali?

Na razie czekamy.

To dla Julii. Co ona sądzi o ciasteczkach?

Ciasteczka!

Uwielbia, dziękuję.

Umyjcie ręce i siadajcie, zrobiłam kolację.

A mogę wykonać telefon?

Tak.

Halo?

Halo!

Bóg wie, o co chodzi...

Ja odbiorę, Kirill.

Tak? Proszę mówić.

Cześć.

To ja.

No hej!

No hej...

Skąd dzwonisz?

Od kolegi.

Na razie jestem u niego.

Maracik.

Wracaj proszę, natychmiast. Ja z ojciem pogadam.

Nie, nie, nie, mamo.

Słuchaj, możesz spakować moje rzeczy?

Gacie, to, tamto.

Pożyczam, trochę głupio.

Tak, ja... mogę.

A najlepiej...

Wpadnij jutro, jak ojciec wyjdzie.

Nakarmię cię.

Dziękuję, mamo.

Proszę, wracaj szybko.

Kto to?

Luba.

Andrei, ciągle zapominamy rozebrać choinkę.

Przypomnisz jutro?

Raz, dwa, trzy, cztery, pięć, sześć!

Patrzeć na waszą grę to sama przyjemność.

Jeden! Też nieźle.

Tak, zaraz dogonisz chłopaków.

Ja otworzę!

Ostrożnie. I zapytaj kto to.

Jeden.

Wpadłem do wiru, co za nieprzyjemność.

Dobry.

Wybraliśmy się na wielką przygodę, dołącz do nas.

Julia już niezbyt chętnie gra.

Na co gracie, na pieniądze?

A czemu?

No patrz, jacy poważni ludzie.

No dobra, wystarczy.

Wynocha mi stąd.

Dalej, dalej.

A z tobą osobna rozmowa.

Usiądź, Marat.

Do Andreia przyszedł kolega.

Taki przyjaciel, że wroga już nie trzeba.

Wiesz co oni dzisiaj zrobili?

Nogami człowieka skopali, całą bandą,

pod oknami u ciebie, swojego.

A teraz siedzi, kostkami rzuca.

To jest brat ich autorytetu.

Adidas Młodszy.

A ty na co czekasz?

Aż zaczną ci meble z mieszkania wynosić?

W takim razie zaproś też całą resztę.

Urządziłaś tu melinę.

Wynocha stąd, powiedziałem.

To jest moje mieszkanie.

I ja poproszę cię przy dzieciach

tak się nie wyrażać.

Ta, przy dzieciach. No jak chcesz, jak chcesz.

Nie mam zamiaru dzielić stołu z bandytami.

W takim razie nie zatrzymuję.

To już poważna rozmowa.

Cóż, jasne.

Na parę słów dosłownie. W trybie indywidualnym.

Mamo!

Nie trzęś się, przecież go nie zjem.

Wszystko będzie dobrze, mamo.

Słuchaj, jaka jest sprawa.

Jeśli Rawil umrze...

Wiesz, kto to Rawil?

Ten, którego pobiłeś w szpitalu.

Jest na OIOMie teraz.

Czaszkę otwierali, ciśnienie zmniejszali.

Ale skrzep został.

Więc jeśli umrze...

A raczej, kiedy on umrze...

Dostaniesz prawdziwy wyrok.

Nie kuratora, nie pouczenie, a prawdziwy wyrok.

Matce nie powiedziałem,

wy jej i tak w głowie zamieszaliście, jeszcze jej tego brakowało.

Ale po dzisiejszym, mnie już obok nie będzie.

Tak że sam decyduj, co będziesz robił, kiedy ona sama z Julią zostanie.

Co decydować?

Ty sam powinieneś przyjść i powiedzieć:

Ja - Andrei Vasiliev - jestem debilem, nie doceniałem, zszedłem na niewłaściwą drogę.

A wtedy ja ci pokażę, gdzie skręcić.

Myśl.

Tworzymy teraz nowy wydział - UBOP.

Teraz my mamy siłę.

Wszystkich was wykończymy w dwa tygodnie.

Masz tu kanapki.

Przynajmniej coś zjesz.

Ciocia Swieta już mnie nakarmiła.

Jezu, jak głupio, nie jesteś przecież sierotą.

Wszystko dobrze. Ja tam też pomagam jak mogę.

Dobra, ja idę.

Dzięki, mamo.

A tak sobie myślałem...

Przyjdzie ta twoja Luba, nie przyjdzie?

A więc przyszła.

Wróć dzisiaj do domu.

Ja wrócę wieczorem, będziemy rozmawiać.

Daj, wezmę to.

Cześć.

Dzwonili wczoraj do ciebie.

Zaraz przyniosę ci charakterystykę i oświadczenie o wypisaniu.

Czekaj tutaj.

Powiedziałam, że masz tam czekać.

Nie chcę tam.

Co się tu dzieje?

Kira, wybacz, możemy na minutkę?

On ci powiedział?

Nie "ci" tylko "pani".

Wiesz...

Wie pani...

...kim jest ten Rawil?

On zabił Jeralasza.

Skakał po jego głowie.

To morderca.

Wiesz, bardzo próbowałam pomóc.

Bardzo.

Ale ten, kto bije bezbronnego chłopaka, dla mnie nie jest człowiekiem.

Wybacz.

Mam tu mięso po francusku, ale trafiłam.

A czemu tak? Można było i po radziecku.

Ten to wszystko zeżre z głodziary.

Wowa, w wojsku cię tego nauczyli?

Zeżreć? Z głodziary?

Nie jesteśmy na wsi.

Grand merci.

Sil vou plaît.

- Kirill, nałożyć ci? - Nie, dziękuję bardzo.

Wyjdź proszę, musimy porozmawiać.

Czemu nie jesz?

Nie piję. Sportowiec.

To nic, ze mną możesz.

A ty sobie Piccolo nalej.

Chociaż nie wiem, pewnie już jesteś dorosły.

Złodziej. Pijesz.

Co z czapką, opowiadaj.

- Ukradłem. - Czemu?

Oszuści od mamy Andreia czapkę odegrali.

I jeszcze 100 rubli.

A u nich w domu nawet nie ma co jeść.

Szczególnie żal jej było tej czapki.

Oni są całkiem biedni.

Ja nawet chciałem swoje rzeczy do komisu oddać.

Ale nie przyjęli, bo jestem za młody.

No więc wychodzę z komisu, a tam Flora Gabdulovna idzie.

Cała taka

piękna i elegancka.

No i świsnąłem czapkę.

Pogrzało?

Cóż, tak też myślałem.

Nie, ja ci wierzę, ty...

Chciałeś pomóc koledze, mamie.

Ale...

Tak nie można.

Zło rodzi zło. Nie można pomagać ludziom, okradając innych.

Nie jesteś Robin Hoodem.

Wszyscy tu są biedni.

I Flora Gabdulovna też tę czapkę za ostatnie pieniądze kupiła.

Ja bym tak nigdy nie postąpił.

To straszne, kiedy twój syn jest złodziejem.

No przestań, tato.

Nie jest złodziejem.

Prawda?

Hormony szaleją.

Tu zła nauczycielka,

tam kolega.

Nie martw się.

Ja go...

Ja go wezmę w swoje ręce.

To się więcej nie powtórzy, nie?

Na razie nie mogę wybaczyć.

Tu jest twój dom, tu...

Matka, brat.

Tutaj mieszkasz.

A miałem do ciotki jechać.

Nie jestem twoim wrogiem, rozumiesz?

Zrozum, my z matką nie będziemy żyć wiecznie.

Proszę tylko o jedno - o świadectwo.

Do tej szkoły już nie pójdziesz.

Zaniesiesz dokumenty do innej.

Francuska, tu niedaleko.

Dasz radę?

Postaram się.

Robin Hood, kurde.

Floro Gabdulovna, dzień dobry, jestem mamą Andreia Vasilieva.

Proszę wejść.

Floro Gabdulovna, co do tych nieobecności...

Rozumie pani, Andrei trafił do szpitala.

Tutaj jest zaświadczenie.

Przepraszam, nie pamiętam. Imię i nazwisko?

Swietłana Michałowna.

Swietłano Michałowna.

Skąd ma pani tę czapkę?

Dostałam w prezencie.

A kto ją pani dał?

Syn.

Po prostu to moja czapka.

Zerwano mi ją na ulicy.

Uczeń.

I ja wiem kto.

Mam tam wyszytą literkę "F" na podszewce.

Gdzie?

Gdzie, proszę pokazać.

O tu.

Przy szwie. Czerwoną niteczką.

Rozumiem.

Nie wiedziała pani.

Mamo...

Co jest, mamo?

Miałam kiedyś czapkę.

Wzięłam i ukradłam!

Mamo, co jest? Nie strasz mnie tak.

Poszłam, ukradłam.

Co robisz, mamo?!

Napisy: @drinkinyawnin telegram.me/yawninsub

www.buymeacoffee.com/drinkinyawnin

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.