All language subtitles for Belfer.S01E01

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soran卯)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Naprawd臋 to zrobili?

To zobacz sobie. Jasiek ma na profilu.

Nie mam go w znajomych.

No, stary. Yogi najebany le偶y na kanapie.

Rozebrali go do majtek.

Pomalowali go ca艂ego markerami.

Potem ogolili mu 艂eb, a na ko艅cu zrobili tak, 偶e si臋 zla艂.

Jak zrobi膰 tak, 偶eby kto艣 si臋 zla艂?

Normalnie. Wsadzasz mu r臋k臋 do miski z ciep艂膮 wod膮.

To jest jakie艣 pierdolenie.

To o ile zak艂ad, 偶e Yogi nie przyjdzie na rozpocz臋cie roku?

- St贸wa. - Prosz臋 ci臋.

- Dycha. - Prosz臋 ci臋, stary.

Kuba!

Kuba!

Poczekaj chwil臋. P贸jd臋 po niego. Sam nie wr贸ci.

Co jest?

Co wy robicie?

Nie id藕 tam. Idziemy.

Nie id藕 tam, prosz臋 ci臋.

Asia... Asia...

Maciek, zostaw.

- Maciek, zostaw. - Zostaw mnie!

Asia.

Zostaw! Zadzwonimy po policj臋.

No, dawaj, Papi艅ski.

Za p贸艂 godziny b臋dziemy mieli prokuratora.

D膮browa Maciej i bracia Wr贸blewscy: Krystian i Jakub, 17, 17, 21 lat,

zamieszkali w Dobrowicach. Oko艂o 8.50 znale藕li cia艂o denatki

i rozpoznali w niej Joann臋 Walewsk膮, kole偶ank臋 z klasy.

Teraz zabezpieczamy teren.

A tych ch艂opak贸w zamkn臋li艣my w radiowozie.

A ten, co mia艂 21, te偶 kolega z klasy?

- To jest ten nienormalny. - Od hipis贸w.

Dw贸jka jest od hipis贸w, a trzeci od le艣niczego.

Jacka syn.

Dobra, bierz ich na komend臋.

- A co z denatk膮? - Chyba nie ucieknie.

Nie wiem, co powiedzie膰 nawet.

17?

- Prawdopodobnie denatki. - Poka偶 mi to.

- Ile tego jest? - 3400, panie komendancie.

Jak kt贸ry艣 co艣 zajeba艂, to oddawa膰 w tym momencie.

I wpisa膰 "materia艂 dowodowy".

Pisz: "W torebce denatki znaleziono 4000 z艂".

Co si臋 tak patrzysz?

Jest trup! Zapierdala膰!

We藕 kt贸rego艣 z ch艂opak贸w i jed藕cie do rodzic贸w. Trzeba powiadomi膰.

No co? Ja mam jecha膰?

Leszek.

P贸藕niej ci wszystko dam, a teraz chcia艂bym ci臋 widzie膰 za ta艣m膮.

Kt贸ry z was j膮 znalaz艂?

Ja j膮 znalaz艂em, prosz臋 pana.

- I niczego nie dotykali艣cie? - Nie.

Maciek tylko dotkn膮艂 ubrania.

A ty sam nie potrafisz m贸wi膰, D膮browa?

To by艂a jego dziewczyna, prosz臋 pana.

Dziewczyna, tak?

- Przyjechali艣my po naszych ch艂opc贸w. - Pani jest matk膮?

Tak, matk膮. Chcemy ich zabra膰 do domu.

Ale ch艂opcy przed chwil膮 znale藕li cia艂o.

Tak. I widzi pan, w jakim s膮 stanie. Idziemy, ch艂opcy.

Maciek, chod藕.

Maciek.

Maciek!

Co si臋 sta艂o?

Asia Walewska nie 偶yje.

- Jak to nie 偶yje? - Podobno samob贸jstwo.

Nasi ch艂opcy i tw贸j Maciek j膮 znale藕li.

Co tam?

Polej mi kielicha, Gra偶yna.

- Co艣 na z膮b te偶? - No.

C贸rcia, podsma偶 porcj臋 ruskich. W lod贸wce s膮.

- Podobno ze s艂o艅cem nie pijesz. - Podobno.

Rodzice powiadomieni.

Polej mi jeszcze jednego. Ch艂opakom te偶.

- Ruskie to te? - Tak.

Id藕 posprz膮taj na stoliku.

To Elbl膮ga to my do tego miesza膰 nie b臋dziemy.

- To jest nasza sprawa. - Ale to wtedy by艣my musieli sami.

No co?

Tego m艂odego Wr贸blewskiego i D膮brow臋 przes艂ucha膰.

A dlaczego chcecie przes艂uchiwa膰 Ma膰ka D膮brow臋?

Ewelinko, ta Joanna Walewska...

to twoja kole偶anka ze szko艂y by艂a.

Daj.

Co si臋 sta艂o? Tu jest policja, ale nie chc膮 nic powiedzie膰.

Nie wiem. Znale藕li艣my j膮 z Ma膰kiem w lesie.

- A w jakim on jest stanie? - Maciek - w najgorszym.

Powiedz mi co艣, bo oszalej臋.

S艂ysza艂em, 偶e znale藕li przy niej jakie艣 tabletki.

My艣lisz, 偶e Maciek jej da艂?

Nie mog臋 teraz...

Przecie偶 gada艂y艣my par臋 dni temu.

Par臋 dni temu tak si臋 cieszy艂a. Zdecydowa艂a si臋 na studia nawet.

Dwa lata przed matur膮, czaisz?

Ja miesi膮c przed nie b臋d臋 jeszcze wiedzia艂a.

Masz.

Jestem kretynk膮, Olka. Mog艂am j膮 o co艣 zapyta膰.

Mog艂am co艣 zauwa偶y膰. Mog艂am nie my艣le膰 o w艂asnej dupie...

Przesta艅. To nie jest twoja wina. Wkr臋casz si臋!

Martwi臋 si臋 o Ma膰ka, 偶eby on teraz czego艣 nie odwali艂.

Maciek. Synu, kanapki ci zrobi艂em.

Musisz co艣 zje艣膰.

Ja wiem, 偶e to jest dla pa艅stwa trudny moment,

ale chcia艂bym, 偶eby艣cie przyjrzeli si臋 tym przedmiotom

i powiedzieli, czy rozpoznajecie te rzeczy.

Te pieni膮dze...

- To nie s膮 pa艅stwa pieni膮dze? - Nie.

A leki?

Pa艅stwo nie wiedzieli, 偶e c贸rka bierze leki psychotropowe?

Nie.

呕adnych lek贸w nie bra艂a. 呕adnych.

By艂a zdrowa.

Kiedy po raz ostatni pa艅stwo widzieli c贸rk臋?

Przedwczoraj rano. Nie wr贸ci艂a na noc.

- Nie wr贸ci艂a na noc? - Nie.

Mia艂a spa膰 u kole偶anki.

Ewa...

Co si臋 dzieje?

Dobrze, dobrze, czyli...

O, zapraszam. Niech pan wchodzi. W艂a艣nie sko艅czyli艣my.

Panowie si臋 poznaj膮. Kolega Daniel Por臋ba.

Nasz spec od sportu.

Pawe艂 Zawadzki, nasz nowy polonista.

Witam.

Niech pan to gdzie艣 rzuci i niech pan siada.

To, co mog臋 panu zaproponowa膰,

to niepe艂ne pensum godzinowe plus kontrakt na p贸艂 roku.

艢wietnie. To mi odpowiada.

Mieli艣my z tym troch臋 problem.

Zmiana grafiku w ostatniej chwili...

Rozumiem, jestem bardzo wdzi臋czny.

Rzadko kto艣 do nas przyje偶d偶a i to z Warszawy, z dobrego liceum.

A jeszcze rzadziej dowiaduj臋 si臋 o tym z dnia na dzie艅.

Ja nadal nie rozumiem, co pana do nas sprowadza.

Na艂o偶y艂o si臋 na to kilka spraw, r贸wnie偶 osobistych.

Nie b臋d臋 wnika艂.

- A ma pan gdzie si臋 zatrzyma膰? - Tak, mam.

W sumie to dobrze pan trafi艂.

Nasza plac贸wka od kilku lat 艣wietnie si臋 rozwija.

W rankingu wojew贸dzkim jeste艣my ju偶 na 5. miejscu.

Mam nadziej臋, 偶e znajdzie pan troch臋 czasu na dodatkowe zaj臋cia.

- Licz臋 na dodatkowe zaj臋cia. - No to witamy na pok艂adzie.

Jest jeszcze jedna sprawa, o kt贸rej powinienem panu powiedzie膰.

Wczoraj dotar艂a do nas tragiczna wiadomo艣膰

o 艣mierci jednej z naszych uczennic.

B臋dzie pan uczy艂 t臋 klas臋.

- Od dzisiaj zaczynasz? - Od jutra.

Dzi臋ki.

No tak. Od jutra. Piwko zapoznawcze?

Kto艣 ci musi wyt艂umaczy膰, o co tu chodzi.

Ch臋tnie, tylko nie teraz. Za godzink臋.

- Za godzink臋? - Gdzie?

- Kozaczek. Nad jeziorkiem. - Super.

Nara.

Wlaz艂.

- Co艣 ci powiedzieli rodzice? - Nic. Nie ma kom贸rki.

Wsz臋dzie szukali艣cie?

W promieniu 500 m. Psy 艣wie偶y trop by podj臋艂y.

To wracaj tam. I szukajcie w promieniu 1 kilometra.

Ps贸w nie za艂atwi臋, bo trzeba zg艂asza膰 tydzie艅 wcze艣niej.

Le膰.

No co?

Nie chc臋 przecie偶 od was nosoro偶ca, psa chc臋.

Za tydzie艅 to mo偶emy tutaj na grzyby przyj艣膰.

Deszcz spadnie i b臋dzie po wszystkim.

Do samob贸jstw ps贸w nie daj膮.

Co艣 zaje偶d偶a znowu.

Padlin膮 jedzie.

I tak psy by艂yby sko艂owane.

Rafa艂?

Nie ruszaj si臋!

- Co tu robisz? - Biegam.

Nie zacierasz czasem 艣lad贸w?

Rafa艂.

Sk膮d to masz?

Cztery jedynki, jak pan chce zadzwoni膰.

Dobrze. Pozdrawiam.

W porz膮dku.

Dyrektor potwierdzi艂 pa艅sk膮 to偶samo艣膰.

- Gada艂e艣 z nim o dzieciakach? - Tak.

B臋dziemy ich mie膰 na komendzie pojutrze. Musi do kuratorium zg艂osi膰.

Mog臋 i艣膰?

- Co pan robi艂 przy tym drzewie? - Buta wi膮za艂em.

- Najpierw musia艂 pan tam wej艣膰. - Tam idzie 艣cie偶ka.

Nie wie pan, 偶e ta艣my policyjnej nie wolno przekracza膰?

Po co pilnujecie, skoro ju偶 tam wysprz膮tali艣cie?

Sk膮d wam przysz艂o do g艂owy, 偶e sprz膮tali艣my?

Co, nie wysprz膮tali艣cie?

Prowadzimy 艣ledztwo. Nie b臋d臋 odpowiada艂 na takie pytania.

To nie przeszkadzam. Mog臋 odej艣膰?

Jak b臋dziecie rozmawia膰 z dzieciakami, zr贸bcie to w szkole.

Niby dlaczego?

B臋d膮 na swoim terenie. Mniej si臋 zestresuj膮, wi臋cej powiedz膮.

Profesorek...

Dawaj r臋kawiczki.

Czasami to idzie tu zwariowa膰.

Zero rozrywek. Kino by艂o jedno. Zamkn臋li 3 lata temu.

Ludzie obrabiaj膮 sobie dup臋, tak jakby kto艣 im za to wyp艂at臋 dawa艂.

Czasem jak wychodz臋 wieczorem, to mam wra偶enie, 偶e wszyscy powymierali.

- To dlaczego nie wyjecha艂e艣? - A co ja bym gdzie indziej robi艂?

Na zmywaku zasuwa艂?

- Szefowo, jeszcze stakanka. - Tobie ju偶 wystarczy, Leszku.

A to jest nasz redaktor,

Les艂aw Dobrza艅ski, "G艂os Dobrowic".

Pi膮tkowe wydanie zamkni臋te, Lesiu?

- Ciebie to ju偶 widzia艂em. - Kolega dzisiaj dopiero przyjecha艂.

A ja ciebie widzia艂em wcze艣niej ni偶 dzisiaj.

Lesiu to nawet pami臋ta, 偶e w stanie wojennym to zbo偶e ros艂o.

Id藕 do domu, wy艣pij si臋.

Mam fuchy, fuszki.

Trenuj臋 lokaln膮 dru偶yn臋 juniorek w kosza.

Widzisz, jak tu jest. Weso艂e, kurwa, miasteczko.

A teraz mi powiedz,

po jakiego chuja 偶e艣 tu przyjecha艂, go艣ciu z Warszawy?

Sam m贸wi艂e艣, weso艂e miasteczko.

Ty uczy艂e艣 t臋 IIa, nie?

Dziewuchy.

No i ta A艣ka... Taka masakra na pocz膮tek roku.

Jaka ona by艂a?

By艂a lepsza w kosza, gorsza w siatk贸wk臋.

Lepsza na obronie, gorsza w ataku.

Nie trzeba by艂o jej zmusza膰, 偶eby sobie pazury obcina艂a.

Nie robi艂a tych durnych zdj臋膰... jak inne.

Outsiderka.

Outsiderka...

Kurwa, warszawiak...

Zdr贸wko.

Dajcie j膮 na pocz膮tek kolejki.

- Cze艣膰, ciociu. - Witam przystojniaka w ko艅cu.

- Zm臋偶nia艂e艣. - A ty wy艂adnia艂a艣.

K艂ama膰 to dalej nie potrafisz. Wejd藕.

Rano to wszystko przenios臋 na pawlacz. Nie zd膮偶y艂am.

Ja to wszystko przenios臋 na pawlacz. Nie spieszy si臋 z tym.

No tak.

No i po co艣 ty w艂a艣ciwie przyje偶d偶a艂 z tej Warszawy?

Dziewczyn tam zabrak艂o, czy jak?

Co艣 przywioz艂em dla ciebie.

Ciekawa jestem, co kupi艂e艣 starej babie. Kapcie?

Prosz臋 bardzo. Otw贸rz.

- Za 艂adny. - Za艂贸偶.

No za艂贸偶, za艂贸偶.

Zrobi艂am kolacj臋 i musisz j膮 zje艣膰, nawet jak ci nie b臋dzie smakowa膰.

Ty, patrz,

down od Wr贸blewskiej.

Cze艣膰, mordko.

Napijesz si臋 browara?

Kurwa, nie napijesz si臋 ode mnie, ziomu艣?

Pijemy!

Jasiek, wyluzuj.

Co jest? Zepsute?

Ej, kolega chyba ma ju偶 dosy膰, co?

Co, kurwa?

M贸wi臋, 偶e kolega wypi艂 ju偶 wasze zdrowie i ma dosy膰.

- Masz, kurwa, jaki艣 problem? - Jasiek, nie 艣wiruj ju偶.

Nie mam problemu.

A skoro ju偶 ci mamusia tak 艂adnie wyprasowa艂a koszul臋,

to mo偶e dobrze by by艂o, 偶eby艣 si臋 nie sp贸藕ni艂 do szko艂y.

Chuj ci臋 obchodzi, gdzie si臋 sp贸藕niam.

Idziemy.

Dzi臋kuj臋.

Szanowni pa艅stwo, w tym smutnym dla nas wszystkich dniu

s膮 jednak sprawy, o kt贸rych musz臋 was poinformowa膰.

Jak zauwa偶yli艣cie, przez wakacje nasza aula zosta艂a odremontowana

dzi臋ki pomocy darczy艅c贸w a tak偶e rodzic贸w naszych uczni贸w,

pa艅stwa Molend贸w.

Dzi臋kujemy.

A od tego roku mamy nowego nauczyciela j臋zyka polskiego.

Przyjecha艂 do nas prosto z Warszawy, pan Pawe艂 Zawadzki.

D膮browa! Tarczy艅ski! Apeluj臋 o spok贸j!

Zabij臋 ci臋, ty kurwo! Zabij臋 ci臋!

Maciek!

Zawiesi膰 w prawach ucznia i koniec.

Od razu takie decyzje...

- A kto zacz膮艂? - Tarczy艅ski.

Pierwsze dla ciebie novum, 偶e ch艂opak ch艂opakowi da艂 w pysk.

- To wychowanie bezstresowe. - O dziewuch臋 posz艂o pewnie.

Pan Pawe艂 Zawadzki, nasz nowy polonista.

Od dzi艣 uczy klasy drugie.

Mi艂o ci臋 widzie膰 znowu.

Pan uczy艂 w spo艂ecznym czy w pa艅stwowym liceum?

Spo艂ecznym.

No to witamy w rzeczywisto艣ci.

Wcze艣niej jeszcze 4 lata w MOP-ie.

W czym?

M艂odzie偶owy O艣rodek Psychoterapii i Profilaktyki.

Poprawczak.

Miejsce dla m艂odzie偶y, kt贸ra ma problemy.

No i troch臋 te偶 je stwarza.

Panie dyrektorze, w IIIb godziny si臋 pokrywaj膮.

Kto艣 nie dopatrzy艂.

Tak to jest, jak si臋 w ostatniej chwili grafik zmienia.

Pani Katarzyna i Grzegorz Molendowie, dobre duchy naszej szko艂y.

Pan Pawe艂 Zawadzki b臋dzie w IIa nowym polonist膮.

To b臋dzie pan uczy艂 naszego Ja艣ka i Julk臋.

Mo偶e dzi臋ki panu przeczytaj膮 co艣 wi臋cej ni偶 wpisy w internecie.

Pani Katarzyna zajmuje si臋 dzie膰mi z biednych rodzin

w swojej fundacji "Lepsze jutro".

Taka fundacja to du偶o pracy. Sama pani to robi?

Nie, zatrudniam par臋 os贸b. Zreszt膮 s膮 wolontariusze.

- Radzimy sobie. - Kasiu, czekaj膮...

My ju偶 nie przeszkadzamy. Panie Pawle, prosz臋.

Wychowawczyni klasy IIa, pani Marta Mirska.

Dzie艅 dobry.

Gdyby pan mia艂 jakie艣 pytania, to pani Marta...

...ch臋tnie odpowie.

- Mo偶e poznaliby艣my si臋 z m艂odzie偶膮? - Oni s膮 w 35.

Ja p贸jd臋 jeszcze po plan lekcji.

To gdzie idziemy?

Tam. Prosz臋, prosz臋.

Ale hardkor z tym Ma膰kiem. O co posz艂o?

Mo偶e o to, 偶e Maciek jest zjebem.

Nie jest 偶adnym zjebem. Przecie偶 on j膮 znalaz艂.

Mo偶e posz艂o o to, 偶e 艁ukasz sprzeda艂 jej te leki.

Przesta艅cie pieprzy膰. Co was to obchodzi?

Dzie艅 dobry.

Wiedzia艂em, kurwa, 偶e go tutaj zobaczymy.

To po chuj mu cisn膮艂e艣, jak wiedzia艂e艣?

Bo, kurwa, chcia艂em.

Przyszed艂em si臋 tylko z wami przywita膰.

Bardzo mi przykro.

Zapoznali艣cie si臋 ju偶 z nowym polonist膮?

Tak, zapoznali艣my si臋. Ja nie przeszkadzam. Do zobaczenia.

Co na pocz膮tek, panie Ryszardzie?

Kurwa. Polej luf臋, Seba.

Gdzie tw贸j stary?

Ruski rok tu na ciebie czekam.

M贸w, co jest grane. Musz臋 lecie膰 na zak艂ad.

Najpierw obietnica, 偶e g臋ba na k艂贸dk臋.

Grzesiu, nie... Ile my si臋 znamy?

Dobra, dobra.

Taka okazja trafia si臋 raz na ca艂e 偶ycie.

Biznes meblowy ze Szwecji.

Chc膮 kupi膰 lasy w Dobrowicach jako teren pod budow臋 fabryki.

- Sraj膮 fors膮. - Ale co my mamy do tego?

Odkupimy pa艅stwowe dzia艂ki, a potem odsprzedamy Szwedom 10 razy dro偶ej.

Grzesiu, przecie偶 wiesz, 偶e ja lec臋 na kredytach.

Wszyscy maj膮 kredyty.

Zarobisz na tym wi臋cej ni偶 przez nast臋pne 10 lat. Wszystko posp艂acasz.

Tu nie o kredyty chodzi, tylko o miasto.

1,5 tysi膮ca miejsc pracy. Czaisz baz臋?

A b臋dziesz dzieli艂 po r贸wno?

Dobrowice to ja.

Wszyscy si臋 najedz膮. Gwarantuj臋 ci to.

No to, Grzesiu, kurwa jego ma膰...

Ja za obiad dzi臋kuj臋. Dwa p膮czki poprosz臋 i herbat臋.

Z serkiem i soczek.

- Mo偶e piwko wieczorkiem? - Nie. Ja dzisiaj papierologia.

Pod koniec miesi膮ca uzupe艂nisz.

Wpadnij po 18 do mnie na sal臋.

Mam te koszykarki. Zobaczysz te dupeczki, to zapomnisz o papierach.

Wiesz, gdzie mnie szuka膰.

Z cytryn膮.

- Co ty tu jeszcze robisz? - Czekam na Tarczy艅skiego.

Maciek, uspok贸j si臋. Nie wiesz, czy to on.

Nawet je艣li jej sprzeda艂, to nie jego wina.

Nie bro艅 go.

Je艣li kto艣 jej pom贸g艂, to sama go zabij臋. Kocha艂am j膮 tak samo jak ty.

Chod藕, odprowadzisz mnie.

Za dobr膮 pami臋膰!

Chcia艂bym si臋 kiedy艣 pomyli膰. Ale ciebie to akurat pami臋tam.

Lipiec '96.

Rok, w kt贸rym Gryf Dobrowice wygra艂 ze Stalowcem Borki.

Lasy wtedy p艂on臋艂y od strony Elbl膮ga.

A ty mia艂e艣 d艂ugie w艂osy i spodnie z dziurami na kolanach.

Miejscowym si臋 to nie podoba艂o.

Ka偶dy, kto tutaj przyjedzie, to zjawisko.

- Ludzie raczej wyje偶d偶aj膮? - Co maj膮 robi膰?

Szklanki w barze my膰?

Ta na przyk艂ad 3 dni temu straci艂a kole偶ank臋.

Dziewczyna odebra艂a sobie 偶ycie.

- A podobno by艂a najlepsza w klasie. - Mo偶e nie wiemy wszystkiego.

Czego nie wiemy?

Wczoraj biega艂em po lesie i dotar艂em do miejsca,

w kt贸rym znaleziono t臋 dziewczyn臋.

No i co z tego wynika?

Gdyby si臋 otru艂a, toby zwymiotowa艂a,

zw艂aszcza je偶eli straci艂a przytomno艣膰.

A tam by艂o czysto.

Co my tam wiemy...

Tyle, co w gazetach napisz膮.

Dzi臋ki za kolejk臋.

Dobrze.

Sadurska, dajesz! Kontratak!

G艂owa do g贸ry, Sadurska! B臋dzie lepiej.

Ruchy! Gazu!

Sadurska!

艢niadania nie jad艂y艣cie?

Ju偶! Sadurska!

Ostatnia akcja! Dajesz!

Koniec.

Dobrze, dobrze.

Wida膰, 偶e niekt贸re z was

przez wakacje nie tylko ty艂ki hodowa艂y na kanapach.

Sadurska, dobre asysty. Wiesz ju偶, po co masz te nogi.

Julka, popracuj nad pr臋dko艣ci膮, b臋dzie dobrze. Dobra, do szatni.

Szybciej. Co, zaj臋膰 nie macie?

Zajebi艣cie. Zdoby艂a艣 20 punkt贸w.

Roz艂ucka!

Koszulka!

Dzwoni艂a pani prokurator, 偶e si臋 sp贸藕ni.

Mo偶emy zaczyna膰 bez niej.

Doktorze?

Tutaj s膮 takie kr贸tsze.

Wpisywa膰 do raportu?

Najpierw zobaczymy, co dziewczyna ma w 艣rodku.

Zreszt膮 ja si臋 na fryzurach nie znam.

Chyba nie jestem w typie wuefist贸w. Dlatego si臋 tak wy偶ywa.

On to raczej robi, jak kt贸ra艣 jest w jego typie. Buc. I 艣winia.

On do ciebie startuje. Pami臋tasz, jakie teksty wali艂 do A艣ki?

Maciek by go zabi艂, jakby us艂ysza艂.

Ona by mu nie powiedzia艂a.

- A艣ka chcia艂a z nim zerwa膰. - Co ty dajesz?

Przed wakacjami mi o tym m贸wi艂a.

Teraz to ju偶 niewa偶ne.

Maciek musia艂 co艣 podejrzewa膰.

- Dzie艅 dobry. - Dzie艅 dobry.

Szypu艂a 艣ledziony posz艂a. Prosz臋 zobaczy膰.

呕eby 艣ledziona p臋k艂a u m艂odej silnej dziewczyny,

to pewnie kto艣 j膮 kopn膮艂 albo uderzy艂.

Wykrwawi艂a si臋 w kilka minut.

Pan sugeruje, 偶e...

Jak pan chce, to 艂azienka jest na ko艅cu korytarza po prawej stronie.

Co艣 pan jeszcze znalaz艂?

Obtarte nadgarstki...

do艣膰 szeroko. To nietypowe, musia艂a by膰 zwi膮zana.

Mo偶e pan jednak p贸jdzie na 艣wie偶e powietrze?

Co艣 mnie jeszcze niepokoi i musz臋 mie膰 wi臋cej czasu.

Kultura w艂a艣ciwie ca艂y czas opowiada los tych samych bohater贸w.

Cezary Baryka nie jest kim艣 zupe艂nie innym ni偶 Harry Potter.

Bohaterowie mit贸w greckich s膮 bardzo podobni do superbohater贸w komiks贸w.

Np. Kr贸l Lew to praktycznie przepisany Hamlet.

A potem jeszcze zrobili z tego Avatara.

Avatar to przerobione Pocahontas, t臋pa pa艂o!

Czyli zrozumiemy Kordiana, je艣li por贸wnamy go do Batmana?

Oczywi艣cie mo偶esz sobie por贸wna膰 Kordiana do Batmana...

Maciek D膮browa.

...o ile to ci przybli偶y ksi膮偶k臋.

Nie mo偶na sobie po prostu 艣ci膮gn膮膰 streszczenia z neta?

Bo jak daje si臋 popisa膰 panu profesorowi

i pokaza膰, jaki jest zajebisty...

Niekt贸re rzeczy chyba jednak warto wiedzie膰.

A po co mi taka wiedza?

呕eby艣 lepiej pozna艂 samego siebie.

呕eby艣 wiedzia艂, dlaczego nosisz spodnie, kt贸re lec膮 ci z ty艂ka.

Bo w膮skie s膮 dla peda艂贸w?

Gdybym ci powiedzia艂, ilu mam przyjaci贸艂 peda艂贸w, kt贸rzy nosz膮

takie same spodnie, toby艣 pewnie szybko przesta艂 je nosi膰.

Nie, poniewa偶 nawi膮zuj膮 do wi臋ziennych drelich贸w.

Czarni raperzy zacz臋li je nosi膰, w ten spos贸b solidaryzuj膮c si臋

z kolegami w pace, kt贸rzy nie mogli nosi膰 pask贸w.

Dobrze. Napiszemy teraz obiecan膮 kartk贸weczk臋,

kr贸tkie wypracowanie, bez ocen.

Napiszcie o kim艣, kogo znacie, o kim艣 bliskim, z waszego otoczenia,

ale tak, jakby by艂 bohaterem ksi膮偶ki.

Panowie, czekamy jeszcze na opini臋 patologa, ale par臋 rzeczy ju偶 wiemy.

Walewska zosta艂a prawdopodobnie zamordowana.

A teraz b臋dziemy mieli na g艂owie Elbl膮g, prokuratur臋,

no i najgorsze - pismak贸w i telewizj臋.

Wiadomo, m艂oda dziewczyna z dobrego domu...

Tak偶e na razie oficjalna wersja to samob贸jstwo.

- Jaki podzia艂 pracy? - Psy ju偶 mamy.

Baniocha, p贸jdziesz z psami w teren szuka膰 telefonu.

Jak musz臋?

Marysia... Co艣 艣miesznego powiedzia艂em?

Nie.

Marysia, sprawdzisz po艂膮czenia u operator贸w.

Potem fejsbuki, niefejsbuki...

Papi艅ski, wywiad 艣rodowiskowy. M贸wi ci to co艣?

Kto z kim, kiedy, dlaczego, co, jak?

I lecisz do dyrektora szko艂y, na jutro potrzebuj臋 tu mie膰 dzieciaki.

A nie lepiej je przes艂ucha膰 w szkole? Mniej si臋 zestresuj膮.

B臋dziemy mogli przes艂ucha膰 ich wi臋cej naraz.

Dyrektor nie ma nic przeciwko i mogli艣my to zrobi膰 ju偶 dzi艣.

No dobra, ale jutro.

Fajnie, Jowita, znasz t臋 osob臋?

Zna艂am.

Dlaczego m贸wisz w czasie przesz艂ym?

Bo ona umar艂a niedawno.

Mia艂a na imi臋 Hela, by艂a moj膮 babci膮.

Bardzo mnie kocha艂a, mo偶na tak powiedzie膰.

Pod koniec 偶ycia zachowywa艂a si臋 jak ma艂e dziecko.

Ca艂y czas prosi艂a, 偶eby gra膰 z ni膮 w 艂apki.

W 艂apki? Yogi, ty lubisz gra膰 w 艂apk臋, nie?

Cisza!

Doko艅czysz?

Dobrze. Dzi臋kuj臋, Jowita. Kto jeszcze?

Mo偶e Ola?

Ja nie zd膮偶y艂am napisa膰 tego, co chcia艂am.

Dzi臋kuj臋.

Ewelina?

Przepraszam, ale niekt贸rzy za bardzo si臋 podniecaj膮.

No i prosz臋. A taki by艂 zajebisty pomys艂 na lekcj臋.

Maciek D膮browa?

Gdy kto艣 znika z naszego 偶ycia tak nagle,

mamy wra偶enie, jakby w og贸le nigdy nie istnia艂.

To wra偶enie jest najbardziej przera偶aj膮ce.

Jeszcze gorsze od samej straty.

Mamy wra偶enie, 偶e ten kto艣 nam si臋 po prostu przy艣ni艂.

Bardzo kocha艂em t臋 osob臋.

Ale teraz, gdy jej nie ma, sam nie wiem, kim by艂a.

Gdy rozmawiali艣my ca艂ymi nocami o braku sensu,

o l臋kach, o przysz艂o艣ci,

czy by艂a wtedy prawdziw膮 sob膮?

Czy wtedy na Helu rok temu w wakacje,

gdy budowa艂a zamek z piasku,

kt贸rego wie偶膮 zosta艂a butelka po piwie cytrynowym?

A mo偶e by艂a sob膮 w艂a艣nie wtedy,

gdy ju偶 jej nie rozumia艂em?

Gdy wiedzia艂em, 偶e jest wok贸艂 niej jaki艣 inny 艣wiat,

do kt贸rego nie ma zamiaru mnie wpu艣ci膰.

Gdy m贸wi艂a rzeczy, kt贸re by艂y jak skacz膮cy mi po g艂owie dresiarz.

Gdy nie wiedzia艂em ju偶, czy tak bardzo j膮 kocham,

czy tak bardzo jej nienawidz臋,

czy jedno i drugie?

Dzi臋kuj臋, Maciek

Dzi臋ki.

Dzi臋kuj臋.

To tutaj.

16. Prosz臋.

Co to jest?

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.