Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
ODCINEK 1
Podczas pracy nie wolno wam używać
ani nawet mieć przy sobie telefonów.
Od razu odłóżcie je do szafki.
Skąd tu tyle kurzu?
Za bardzo polegacie na lodówce.
Nawet mrożone składniki mogą się zepsuć.
Wyrzućcie wszystko z przekroczoną datą ważności.
Tak, proszę pani.
Wytrzyj to jeszcze raz i wszystko poustawiaj.
Posprzątajcie wszystkie miejsca, które wynotuję.
Też jestem kobietą, więc doskonale rozumiem,
że chcecie wyglądać na wyższe i chudsze.
Ale na śliskiej podłodze wysokie obcasy są niebezpieczne.
To dla waszego bezpieczeństwa,
więc nie ma co się obrażać.
MÓJ CHŁOPAK
Spotkamy się dzisiaj? Muszę ci coś powiedzieć.
Gyeong-seon, czytasz mi w myślach czy co?
Właśnie miałam do ciebie dzwonić.
A co? Tęskniłaś za mną?
Gyu-min chce się dzisiaj spotkać.
Jakim tonem to powiedział? Masz złe przeczucia?
Mam.
Pokaż, że jesteś pewna siebie.
Wiesz, co mam na myśli, prawda?
No jasne.
- Możecie mi to wysłać do domu? - Oczywiście.
Macie na stanie parę pończoch?
Tak, zapakuję je. Jak chce pani zapłacić?
- A ile wyszło? - Razem 327 000 wonów.
Więc...
Zapłacę w trzech ratach. Nie naliczacie odsetek, prawda?
I jeszcze ta knajpa.
Mają otwarty bufet z sashimi, ale słyszałam, że ryby są bardzo świeże.
Dostają ostrygi prosto z połowów, więc w sezonie smakują wyśmienicie.
Spójrz. Wygląda pysznie, nie?
Uwielbiasz ostrygi.
Takie jedzenie jest warte swojej ceny.
W te walentynki będziemy mieli pierwszą rocznicę.
Jedźmy do Namhae.
Mają tam świetny kurort z basenem.
Prowadzi go krewny jednego z moich klientów.
Rezerwację trzeba robić miesiąc wcześniej, ale dla mnie zrobią wyjątek.
Spójrz.
Czyż nie wygląda wspaniale? Tak luksusowo.
Dlaczego już mnie nie kochasz?
- Nie o to chodzi. - To po co się rozstawać?
To dlatego chciałeś się ze mną zobaczyć. Mam rację?
Lee Gyu-min.
Masz kogoś innego?
Więc co się dzieje?
Musi być jakiś powód.
Jaki?
Nie jestem dość ładna? Mam beznadziejne poczucie stylu?
Mamy aż tak różne charaktery?
Mój ojciec nie jest bogaty?
O co może chodzić? O to, że jestem po trzydziestce?
Cokolwiek to jest, musi być jakiś powód.
Bo jeśli nie...
to sama już nie wiem.
Chodzi o to, że to zrobilismy?
- Jin-a. - Więc o co chodzi?
Podaj jakiś powód, żebym mogła się z tym pogodzić.
Nasz związek nie jest już...
ekscytujący.
Pewnie nie wiesz, o co mi chodzi.
Racja, nie wiem.
Innymi słowy...
Wiesz.
To jak dziwidło.
Dziwidło?
Czyli...
chcesz powiedzieć,
że z mojej strony nie możesz się już niczego spodziewać?
Mówiłem, że chodzi o nas oboje. Nie przesadzaj.
Nie chodzi o ciebie. Mówię o naszym związku.
Bawisz się w jakieś gadki,
udając, że nie jesteś jak inni faceci. Mam rację?
Dajmy spokój. Nie wytłumaczę ci tego.
Przestań, odwiozę cię.
Jak chcesz.
Trzymaj się.
Jin-a.
Muszę zapłacić parkingowemu, a nie mam przy sobie gotówki.
Czy mogłabyś...
Zaczekaj, przyniosę resztę.
Odpuść sobie.
Skoro mnie już nie będzie, musisz nauczyć się nosić gotówkę.
Zadzwoń, gdy tylko to zobaczysz.
Bo inaczej...
Idiota.
Mówiłam, żebyś nie dała się omamić.
I po co kupowałaś nową sukienkę?
Masz za dużo pieniędzy?
Nie pouczaj mnie.
Sprawdziłam, czym jest to całe dziwidło.
Musiałaś to sprawdzać?
Tu jest. Nikt tego nie lubi.
Nie ma smaku i masz wrażenie, że coś jest z nim nie tak.
Dlaczego to wszystko moja wina?
Sam wcale nie był jakiś wyjątkowy.
Jeszcze kilka lat temu świetnie sobie radziłam.
Wiesz co?
Moja pierwsza miłość, Jun-u, zadzwonił i powiedział, że za mną tęskni.
Znowu zaczynasz.
Nie pamiętasz go?
- Kogo? - Opowiadałam ci o tym studencie...
Znowu ta stara historyjka.
Czekał na mnie przed domem, żeby zdobyć mój numer.
Miałam wtedy 31 lat.
Brawo.
I niby czym różnisz się od tych,
którzy kurczowo trzymają się przeszłości?
Zerwał z tobą, a ty po prostu to zaakceptowałaś.
Tylko na tyle cię stać?
Powinnaś strzelić mu w twarz za to dziwidło.
Rety.
Kiedyś tak dobrze sobie radziłam.
Czy jestem...
aż tak beznadziejna?
Powiedz. Straszny ze mnie pasztet?
Bycie strasznym pasztetem może być wyjątkową cechą.
Ty jesteś raczej... nijaka.
Taka z ciebie przyjaciółka?
To i tak nie ma znaczenia. Dlaczego?
Bo dla większości mężczyzn idealnym typem kobiety
jest to.
Nowa, młodsza dziewczyna.
Nie pierwszy raz ktoś cię rzucił.
Mówię ci.
Podnieś swoje wymagania
albo coś z tym zrób.
Chcę tteokbokki.
Więc zjedzmy tteokbokki.
- I chcę iść na karaoke. - Wchodzę w to.
Pośpiewam sobie.
- Jeszcze jedna piosenka. - Już dość pośpiewałaś.
Zaczekaj, chodź tutaj.
Porozmawiajmy na zewnątrz. Uważaj.
Daj mi zaśpiewać ostatnią piosenkę.
- Boli. - Daj spokój.
Hej.
- Śpiewanie nie sprawi, że on wróci. - Tylko jedna.
A nawet gdyby wrócił, nie powinnaś go przyjmować z powrotem.
Chwila. Ja...
Ja śpiewam dla siebie.
Bo jestem załamana.
W te dni
Gdy ciągle ci smutno
Zaśpiewaj tę piosenkę
W twoim sercu wciąż płonie ogień
Walcz do końca i nie przejmuj się innymi
Weź wszystkie swoje żale
I wyrzuć je w niebo
Przyjaciółko
Zacznijmy od początku
Takie życie bez ikry
Do ciebie nie pasuje
Podnieś głowę do góry, przyjaciółko
Oto nowy początek
Rzuć wszystkie żale w niebo
Przepraszam.
Przepraszam.
Boże.
Czemu tu nie zamieszkasz, skoro i tak ciągle przychodzisz?
W akademiku nie przeszkadza mi żadna alkoholiczka.
Tam mi lepiej.
Przystopuj z piciem. Ile masz lat?
Życie ci nie miłe?
- Co? - Daj mu spokój.
To twój młodszy brat.
Mówiłeś, że jest zbyt gorzka, więc dodałam lukrecję.
Teraz będzie słodsza.
Nie trzymaj jej za długo i pij jak wodę.
Zadzwoń, jeśli potrzebujesz więcej.
Z naczyniami tak samo. Zawsze mogę przyjechać do Daejeon.
Twój ojciec chyba się myje.
Seung-ho wychodzi! Spóźnisz się, idź już.
Tylko jedź ostrożnie. Napisz, gdy będziesz na miejscu.
- Gdybyś czegoś potrzebował... - Dobrze, rozumiem.
- Seung-ho, jedź ostrożnie. - Jasne.
Jedz wszystkie posiłki. Upewnij się, że...
Zadzwoń, gdybyś czegoś potrzebował.
Trzeba było przynieść słup telefoniczny.
Więcej tego nie zrobię.
Co za palant z tego Gyu-mina. Jak mógł pozwolić ci tyle pić?
Dobrze go traktowaliśmy, a teraz nas nie szanuje.
Niech przyjdzie w ten weekend.
Zrobię mu kazanie.
Czemu nic nie mówisz?
Dobrze.
Co drugi dzień gotuję zupę na kaca. Mam tego dość.
- Bierz łyżkę i siadaj. - Spóźnię się.
Zrobiłam ją dla ciebie! Niby kto to teraz zje?
Masz szczęście.
Proszę.
Jesteś spóźniona?
Może zdążę.
Muszę tylko pobiec na stację.
Mam cię odwieźć do pracy?
Cóż...
Musimy jakoś wykorzystać moją emeryturę.
Masz rację, ale nie trzeba. Zawieziesz mnie następnym razem.
Do zobaczenia.
- Uważaj na siebie. - Dobrze.
WITAMY Z POWROTEM W PIEKLE
O ty gówniarzu!
Jun-hui.
Witaj z powrotem.
- Ty mały smarkaczu! - Czekaj!
Na tym zakończymy.
- Pokaż to, o czym mówiliśmy wcześniej. - Dobrze.
Nosiła kolczyki i używała telefonu w pracy?
W którym lokalu pracuje?
Wygląda na to, że niedaleko jeździ metro.
To pewnie lokal w Sillim-dong.
To ten w Gasan-dong.
To musi być Sillim-dong.
Kto nim zarządza?
Ja.
Przepraszam, naprawię to.
Już za późno.
Nie podoba ci się ta praca? Zawsze możesz odejść.
Panie Jo.
Odpowiadałam za ten lokal, zanim przejęła go pani Kang.
Jego właściciel...
Nie wiem, czy powinnam o tym mówić,
ale trudno nad nim zapanować.
Miałam z nim mnóstwo kłopotów.
Wiem, że pani Kang wielokrotnie go ostrzegała...
Był już taki, kiedy ty go nadzorowałaś?
Więc dlaczego wcześniej nie było z nim takich problemów?
- Se-yeong, ja tylko chciałam... - Jasne, chciałaś dobrze.
Ale nie mogę ci podziękować.
Pojadę do lokalu w Gasan-dong.
Nie mówię tak, bo uważam się za lepszą.
Znam właściciela od dawna. Wiem, jak to rozegrać.
Poza tym w takim nastroju chyba nie nadajesz się do pracy.
Sądziłam, że dzisiaj będziesz sobie gorzej radzić.
Słucham?
O co jej chodzi?
Straszne.
Kiepsko pan szkoli swoje pracownice.
Fryzury, kolczyki, pierścionki, telefony i obcasy.
Musi je pan uprzedzić o tym, czego nie powinny robić.
Dzisiejsze dzieciaki nie słuchają.
Jestem jak zdarta płyta. Ciągle się powtarzam.
Tylko proszę się nie wyżywać na zapracowanych podwładnych
i ich nie zwalniać, jasne?
Tym razem nie wpiszę panu ostrzeżenia.
Dziękuję. W końcu długo już się znamy.
Sam pan miesza kawę?
Co? Dlaczego pani o to pyta?
Sprzedaż z ostatnich czterech miesięcy i dostawy kawy się nie zgadzają.
Potrzebowałby pan 10 półkilowych paczek, co daje 5 kg dziennie
i 150 kg na miesiąc.
W zeszłym miesiącu zamówiliście 135 kg, wcześniej 140 kg.
A w tym miesiącu tylko 130 kg.
O co tu chodzi?
Skąd mam wiedzieć? Wszystko jest zarejestrowane na kasie.
Wydrukować raport?
Czytam kopię, którą dostałam z biura.
To ode mnie zależy, czy będzie się panu dobrze pracowało.
Nie wiem, o co chodzi. Maszyna musiała się pomylić.
„Cztery gorące americano, truskawkowa latte i waniliowa latte”.
- Nie nabił pan tej wpłaty na kasę. - Chodzi o to...
Byliśmy tacy zajęci i...
Pani Yoon!
Ma pan ostatnią szansę, inaczej się pożegnamy.
Po czymś takim umowa franczyzy może zostać zerwana.
O czym pani mówi? Nie zrobiłem nic złego.
Niczego pani nie znajdzie.
Co z panią?
Mój Boże.
PALARNIA KAWY JIN-PROPS
Niech będzie. Dodawałem też inne ziarna.
Nasza sprzedaż spadała, a wasza kawa jest za droga.
Niby co miałem zrobić?
Tylko głupiec kierowałby firmą, która przynosi straty.
Przyślemy list odnośnie tego naruszenia.
- Potrącę... - A rób sobie, co chcesz!
Chrzanić to! Jeszcze to wszystko spalę!
Przypomnij wszystkim franczyzobiorcom o szkoleniu w przyszłym tygodniu.
Możesz wydrukować instrukcje dla uczestników
i zostawić je dzisiaj na moim biurku?
Dziękuję, Ye-eun.
Świetnie. Upewnij się, że czcionka jest odpowiednio duża.
Będzie ją łatwiej przeczytać.
Dobrze, cześć.
Tak, panie Choi?
Właśnie sprawdziłam ten lokal w Gasan.
Mam spotkanie
z właścicielem lokalu w Pangyo o 15.
Do Bulgwang-dong?
Teraz?
To nie tak daleko. Już tam jadę.
Rety.
Jakiś ty słodki!
To naprawdę ty.
Myślałam, że mi się przewidziało.
Kiedy wróciłeś?
Kiedy spałaś.
Ty i te twoje gadki.
Wracaj tu.
Hej!
Co ty wyprawiasz?
Chodź tu.
Chwila!
Było blisko.
Gdybym chciała, już bym cię dopadła, ale będę miła.
Jasne.
Lubisz mnie drażnić, co?
Znalazłeś kogoś fajnego?
Niestety, wciąż jesteś moim numerem jeden.
Gdybyś nie był bratem Gyeong-seon,
już bym cię zabiła.
Dobre.
Myślałam, że będziesz chciał iść na soju i wieprzowinę z grilla.
Koledzy już mi zrobili przyjęcie powitalne.
Już cię nie wyślą do filii za granicę?
Nie mów tak.
Jeździmy na zmianę, więc jeszcze pojadę.
Byłeś w Stanach przez trzy lata, jeszcze ci mało?
Szczerze mówiąc, chciałbym tam mieszkać, gdybym mógł.
Korea jest dla mnie za mała.
Aleś się zrobił światowy.
Lepiej nie mów tego swojej siostrze.
Tylko udaje taką oschłą.
Tak naprawdę bardzo się o ciebie troszczy.
Od miesięcy była zajęta
szukaniem mieszkania dla ciebie.
Okaż jej trochę serca.
Ja też się o nią troszczę.
Nie wie, że wróciłem.
Oszalałeś?
Zrobiłaby tylko scenę i rzuciłaby się dla mnie gotować.
Jest już dość zajęta.
Spójrz na siebie.
Ledwie wczoraj byłeś małym chłopcem.
Kiedy ty tak wyrosłeś?
A kiedy ty się tak zestarzałaś?
Czy mam...
zabić cię tu i teraz?
Dawno tego nie słyszałeś, co?
Spotykasz się z kimś?
Zawsze się z kimś spotykam.
Podobno jesteś jak dziwidło.
Co...
Co jest?
Nie przejdę już ani kroku w tych obcasach.
Boże.
Dzięki.
O rety.
Ja to zrobię.
Jeśli chciałaś, żebym cię poniósł, wskakuj.
Nie żartuj sobie ze mnie.
Nie możesz pracować w adidasach?
Mogę, jeśli chcę.
- Ale twój szef tego nie lubi? - Oficjalnie tego nie przyzna.
Ale czasami muszę chodzić w obcasach.
Czyli wolisz być posłuszna.
Powiedzmy, że jestem profesjonalna.
Profesjonalistka przełamałaby tabu.
Będziesz mnie pouczał?
- Mam zacząć? - Co?
Dokąd idziesz?
Dokąd mnie ciągniesz?
Gdzie my...
Hej.
Uważaj.
Co to za miejsce? Nie znałam go.
Centrum administracyjne jest za rogiem.
A ty mieszkasz po drugiej stronie.
Nie wiedziałam, że jest tu taki skrót.
- Skąd znasz tę trasę? - Tę trasę?
Odkryłem ją, gdy szukałem zakątka do całowania.
O rety.
Nauczyłem Seung-ho palić, gdy był w drugiej klasie liceum.
Palił w liceum? A był takim kujonem.
Pewnie przeżył tu swój pierwszy pocałunek. Z tą dziewczyną,
z którą chodził przed studiami.
O matko.
Muszę powiedzieć mamie.
Jesteś za stara, żeby tak naiwnie się zachowywać.
Naprawdę zarobisz zaraz lanie.
Zatrzymaj się.
Wyrobiłeś się od naszego ostatniego spotkania.
Kiedy mnie nie było, przenieśli nasze biuro.
Nie poznaję już okolicy.
Pokażesz mi jakieś dobre restauracje w czasie lunchu?
O takie nietrudno, ale nie wiem, czy znajdę czas.
Dużo pracuję poza biurem.
To wymówka, żebyś nie musiała mi stawiać obiadu?
Skąd wiedziałeś?
Nie poddawaj się. Jeśli oboje znajdziemy czas,
kupię ci wszystko, co chcesz.
Pa.
Przyszły z galerii. Kupiłaś coś?
- Nic. - Pokaż.
To nie dla mnie, ktoś mnie poprosił.
Czuję od ciebie alkohol. Znowu piłaś?
Gyu-minowi naprawdę przyda się kazanie.
Byłam z kimś innym.
Rozumiem. Co Gyu-min chciałby zjeść? Zrobię zakupy.
Zapomniałam.
Jeszcze go nie zapytałaś?
Byłam zajęta. Zapytam potem, dobrze?
Tylko nie bądź przy nim taka marudna.
Nie robicie się młodsi.
Jeśli macie się pobrać, musisz się nauczyć kompromisów.
Pobrać?
Nawet nigdy o tym nie rozmawialiśmy.
W takim razie powinniście zacząć!
Tak dobra partia jak Gyu-min prędko się nie trafi.
Jego matka, ojciec, nawet starszy brat,
wszyscy skończyli Uniwersytet Seulski.
- Poza tym mają świetne pochodzenie. - Rozumiem.
Dlaczego unikasz tematu?
Wiesz, jak to jest, gdy spotykam się z koleżankami?
Strasznie mi zazdroszczą. Wciąż o tym mówią.
Powtarzają, że mam ogromne szczęście.
Nie dość, że wyjdziesz za prawnika, to w jego najbliższej rodzinie
jest jeszcze lekarz, sędzia i komisarz policji.
Wszyscy mają godną pozazdroszczenia pracę.
Mówią mi, że nie muszę już o nic prosić.
Wciąż o tym gadają.
Twój tata nie przyzna tego głośno,
- ale on... - Mamo.
Jestem bardzo zmęczona. Chcę wziąć prysznic i iść spać.
Zawsze tak mówisz.
W każdym razie uważaj.
Zamknięte.
Ty smarkaczu, zatłukę cię!
Hej!
- Chodź tu. - Uspokój się.
Wracaj.
Chodź tu.
Chodźmy coś zjeść.
Przepraszam, mam spotkanie.
Koleżanka na mnie czeka. Smacznego.
Pani Yoon, pójdziemy?
W końcu już nie ma pani chłopaka.
Szybciej, chodźmy.
Pani Yoon.
Nie podoba mi się to, ale zrobię dobrą minę do złej gry. Chodź.
Jin-a, zaproś mnie na lunch.
Może coś na ostro?
- Co powiesz na jjamppong? - Nie, coś innego.
Nie mam apetytu.
Dzień dobry.
Pani Yoon, może chińszczyzna?
Wszystko mi pasuje.
Dong-u, co weźmiesz? Ja jajangmyeon.
Ja to samo.
Widzę, że gustujesz w starszych.
Daj spokój.
Poproszę więcej kimchi.
Lubię, jak zamawiamy inne dania.
Można próbować różnych rzeczy jednocześnie.
Pani Yoon.
Nie jest już pani taka młoda.
Czas na dłuższy związek i małżeństwo.
Musi się pani ustatkować.
Da mi pani trochę?
Oczywiście.
Mówię tak, bo się o panią martwię.
Teraz niektórzy wolą bycie singlem od małżeństwa.
Za moich czasów też nie było łatwo.
- Już nie śpisz? - Tak.
Nie mogę się odzwyczaić.
Sam się budzę, jakbym miał iść do pracy.
Pożycz mi samochód. Pojadę prosto do kawiarni.
Wiesz, gdzie są kluczyki.
Druga półka obok drzwi.
Wiem.
Wciąż jest ciemno. Jedź ostrożnie.
Dobrze.
Powinieneś wrócić do łóżka.
Nie, dzięki.
- Do zobaczenia. - Uważaj na siebie.
Dobrze.
Przetrzyj plakat, zanim go powiesisz.
- Tak jest. - Robi się.
Sprzęt odpakujemy dzień przed otwarciem.
- Nie zdejmujcie folii. - Dobrze.
Te pudła...
No proszę, ten Lee Gyu-min grał na dwa fronty.
GAYOUNG_91
GAYOUNG_91: Z MOIM UKOCHANYM. ŚWIETNIE SIĘ BAWILIŚMY W KURORCIE.
Co to ma znaczyć?
A jak myślisz? Gyu-min pokazał prawdziwą twarz.
Musiałam się dowiedzieć, dlaczego z tobą zerwał,
więc przeszukałam Instagrama i w końcu znalazłam jego dziewczynę.
Czy to nie ten sam kurort, do którego chciałaś z nim jechać?
Ale z niego dupek. Zawsze taki był?
GAYOUNG_91: MÓJ KOCHANY CHŁOPAK.
WCIĄŻ NIE PRZESTAJE MNIE ZADZIWIAĆ. TAK BARDZO GO KOCHAM.
RANDKA W WINIARNI. DODANO MINUTĘ TEMU.
WINIARNIA QUEENS PARTY
Da mi pan kluczyki do numeru 3745? Potrzebuję czegoś z samochodu.
- Numer 3745? - Tak.
Co się dzieje?
Chyba jestem pijana.
Chyba jestem pijana.
- Jesteś zmęczona? - Nie mogę...
- Nie mogę chodzić. - Biedactwo.
Chodźmy do domu. Pomasuję ci nogi.
Chodźmy.
Patrz pod nogi.
Nie mogę chodzić.
Pójdę po samochód. Zaczekaj tu.
- Numer 3745. - W porządku.
- Chodzi o 3745? - Tak.
Ile płacę?
Jedźmy do domu.
Co to ma być?
- Co? - Zdradzasz mnie?
O co chodzi?
Co to jest?
Skąd mam wiedzieć, pieprzony dupku?
Ga-young, jak możesz tak do mnie mówić?
Szacunek nie zależy od wieku.
Normalnie nawet bym się nie umówiła z takim frajerem jak ty.
Poszłam z tobą na kilka randek, bo nie chciałeś się odczepić.
Rozumiesz?
Co za okropny dzień.
- Zaczekaj. - Nawet mnie nie dotykaj!
- Więc taka naprawdę jesteś? - O rany.
Może taka naprawdę jestem, ale przynajmniej nikogo nie zdradziłam.
Boże, powinieneś się wstydzić.
Latasz za mną tylko dlatego, że jestem młoda.
Nie odzywaj się do mnie tym tonem!
Mam mówić dalej?
Mogę nawet przeklinać.
Fakt, jesteś młoda, ale powinnaś być mądrzejsza.
Nie waż się mnie pouczać!
To jakieś kpiny.
Co?
Nie zbliżaj się do mnie więcej.
Bo inaczej całe biuro się dowie.
Nie wierzę.
Pij wolniej.
Znowu będą z tobą kłopoty.
Daj mi robić, co chcę.
Smarkulo, nie jestem twoim mężem.
Chciałabym, żebyś była.
Wiem, że to nie wystarczy,
ale przynajmniej się zemściłaś. Dlaczego wciąż się smucisz?
Chyba miałaś rację.
Chyba rzeczywiście mam za niskie wymagania wobec mężczyzn.
Po drodze tutaj coś mi przyszło do głowy.
Ci wszyscy faceci, z którymi się umawiałam...
To brzmi, jakby było ich nie wiadomo ilu.
W każdym razie...
Te wszystkie chwile, kiedy myślałam, że jestem zakochana,
chyba nie miały nic wspólnego z prawdziwą miłością.
Czym jest prawdziwa miłość?
Nie wiem. Nigdy nie byłam naprawdę zakochana.
Masz rację.
Hej.
To smutne, kiedy znasz własną przyszłość.
Powinnaś zostać wróżką.
Jaka to przyszłość?
Po prostu będę żyła jak zawsze.
Potem poznam jakiegoś przeciętnego gościa,
pobierzemy się, urodzą się dzieci
i spędzę z nim resztę życia.
Taką przyszłość masz na myśli.
Ale jestem pewna, że nawet z takim życiem...
możesz być szczęśliwa.
- Jestem pewna. - Tak.
Coście takie smutne?
- Czemu tyle wypiła? - Hej.
Chciałaś wrócić razem do domu, a pijesz.
Tylko to daje nam szczęście.
Bo nic innego nie robicie.
- Nie randkujecie... - Nie.
Przy okazji...
dzisiaj wyglądasz na bardziej pijaną niż zwykle.
Jest wrażliwa.
Czemu? Znowu ktoś nazwał ją dziwidłem?
Idę do toalety.
- Myślisz, że to zabawne? - Co ty...
- Gówniarz. - Zaczekaj.
Nawet nie mam siły ci przywalić.
Ręka mnie boli.
To smutne, Jin-a.
Co jest smutne?
- Dziękuję. - Jasne.
Dobrze, zrozumiałam.
- Dziękuję, Gyeong-seon. - O rety.
O niczym nie myśl i kładź się do łóżka, jak tylko wrócisz.
- Dobrze. - Dobranoc.
- Tak, mamo. - Dobrze.
Grzeczna dziewczynka. A teraz do auta.
- Pojedziesz do domu. - Dobrze.
Proszę bardzo.
- Jadę sama? - Tak, uwaga na głowę.
- Dobrze. - Ostrożnie.
- Pa. - Wsiadaj.
- Pa. - Weź torebkę.
- Dobrze, bezpiecznej drogi. - Pa.
Pa. Włóż rękę do środka.
O matko.
Naprawdę powinnyście się pobrać.
Miałbyś przystojnego szwagra.
- Odwieź ją. - Zaczekaj.
- Pa. - A kto mi zapłaci?
Marzy ci się lanie?
Ale wy jesteście brutalne.
Sporo wypiła.
Sporo wypiła, więc nie jedź za szybko.
- Dobrze. - Pa.
- Pa. - Do zobaczenia.
- Pa, zapnij pas. - Dobrze.
- Jedźcie bezpiecznie. - Dobrze, mamo.
Nie, ja tego nie lubię.
Ruszajcie.
Dlaczego się zatrzymaliśmy?
Ruszajmy.
- Czy ty mi właśnie zrobiłeś zdjęcie? - Nie.
Daj mi swój telefon.
Po co ci on?
Daj, zanim ci przywalę.
Ale z ciebie despotka.
Przestań żartować i daj mi telefon. Zrobiłeś zdjęcie.
Miałbym cię fotografować, jak się ślinisz?
Nie kłam. Ja się nie ślinię.
Jak opublikujesz to zdjęcie,
pójdziesz siedzieć za bezprawne wykorzystanie wizerunku.
To zdjęcie i tak nikogo nie zainteresuje.
Wydaje ci się, że jesteś taka ładna.
Lepiej okaż trochę szacunku. Jestem starsza.
Wykorzystuję swój wiek, prawda?
Dobrze, że to widzisz.
Tylko przy tobie mogę się tak zachowywać.
Dziękuję za dzisiaj.
Kiedyś postawię ci obiad. Do zobaczenia.
Pa.
O czym ty mówisz?
Zapytaj marketing, czy wysłali produkt
i kiedy ma dotrzeć na miejsce, a potem do mnie zadzwoń.
Pani Yoon, co się dzieje?
Ustawiła się kolejka z okazji otwarcia.
A my nie mamy produktu! Jak to możliwe?
Pan Jo powiedział mi, że...
Musiało zajść jakieś nieporozumienie.
Dopilnuję, żeby wszystko się udało.
Postaram się też, żeby pan Jo o tym usłyszał.
Bardzo mi przykro.
Czemu to tyle trwa?
Co się stało?
Nie zatwierdzili go?
Jak to?
Panie Oh,
upominki, które miały być rozdawane
w czasie otwarcia, nie zostały dostarczone.
Już mówiłem, że złożyłem zamówienie.
- Przepraszam. - O rety.
Nie będę się powtarzać.
Możesz iść.
Słucham?
Wracaj do pracy. Ja to załatwię.
Pani Yoon jest teraz w lokalu...
Tutaj Jeong Yeong-in.
Dzwonię, żeby zapytać o pilną dostawę.
Skoro to było takie pilne,
trzeba było dać mi to osobno.
Mam tyle papierów do podpisania.
Niby jak mam...
wiedzieć, co...
Dokument miał z przodu żółtą notatkę.
I co z tego. Nigdy go nie widziałem.
Rozumiem, musiałam się pomylić.
Przepraszam. Pójdę już.
DO PILNEJ AKCEPTACJI
Bardzo przepraszam.
Dostarczę upominki wszystkim zebranym osobom.
Dostaną państwo również kupon na jedną kawę.
Będzie go można wykorzystać we wszystkich naszych kawiarniach.
Jeszcze raz przepraszam.
Przykro mi.
Pani Jeong z marketingu podpisała zamówienie.
Przykro mi.
Powinno ci być przykro.
Zapomniałeś sprawdzić?
Miałem sprawdzić drugi raz.
- Mówiłam ci, że... - Pan Jo chce panią widzieć.
Pilnuj, żeby nie uciekł.
Stłukę go na kwaśne jabłko.
Mówiłem innym pracownikom, że Jin-a powinna być dla nich wzorem.
Obiecałem też, że zajmę się tym lokalem,
bo prowadzi go moja rodzina.
Wyjdę na kłamcę.
Bardzo przepraszam.
Więc nie otrzymałeś zamówienia do podpisu?
Tak mi powiedziano, więc zakładam, że...
Musisz posprzątać ten bałagan.
Roześlę upominki do klientów
i dodam do nich kupony na kawę.
To wszystko?
I za wszystko zapłacę, ponieważ to mój błąd.
Stać cię na więcej.
Możesz już iść.
Powinienem kogoś zwolnić. Ostatnio nie traktują pracy poważnie.
Chcesz jednego?
Dzięki, że pani pyta. Już mi lepiej.
Potrzebujesz sto sztuk?
Złożyłam zamówienie i powiedziałam, że to pilne.
Pani Jeong, kiedy...
Dziękuję.
Uśmiech lepiej ci pasuje.
TERMIN SPŁATY ZADŁUŻENIA: 25 STYCZNIA. DO SPŁATY: 211 690 WONÓW.
W idealnym momencie.
Cześć, Ye-eun.
Gdzie pani jest? Nie jemy lunchu?
Mam pewien plan.
Naprawdę? Bo jeśli nie, może pani...
Dlaczego mi nie wierzysz?
Zjedz z Dong-u, o mnie się nie martw.
Pewnie gdzieś płacze w kącie.
Dobrze. Proszę jadać regularnie, pani Yoon.
Dobrze.
Chcesz coś razem zjeść?
Hej.
Może partyjka bilarda o lunch?
Już mam plany.
Nie kłam, nie masz żadnych przyjaciół.
Ale za to mam mnóstwo dziewczyn.
Co jest? Mówiłeś serio?
Ładnie tu.
Gdybym to ja wybrała miejsce, rozczarowałbyś się.
Gdzie zwykle jadasz lunch?
Nie chcę psuć tej chwili, myśląc o tym.
Napijesz się wina?
Co? Jestem w pracy.
Profesjonaliści muszą łamać tabu.
Poważnie?
- Jakie podajecie wina stołowe? - Wina stołowe?
- Poda nam pani menu? - Oczywiście.
Czy mogę zapłacić...
Pani towarzysz już zapłacił.
Dlaczego zapłaciłeś rachunek?
Gyeong-seon mnie za to zbeszta.
Więc od teraz ty możesz płacić za mój lunch.
Niech będzie. Dzięki tobie
zjadłam pyszny lunch. Nawet przełamałam tabu.
Teraz, kiedy wiesz, jak to jest, będziesz miała kłopoty.
- Za dużo zjadłam. - Dwunaste piętro.
Siedemnaste piętro.
Panie Nam, był pan na lunchu?
Tak.
Osiemnaste piętro.
To całe zamówienie...
Musisz planować do przodu.
Jesteś dobra. Co się stało?
Przepraszam.
To się nie powtórzy.
Co z raportami sprzedaży ze wszystkich lokali z zeszłego miesiąca?
- Nie są gotowe? - Przecież ja już...
Znajdę je.
Dwunaste piętro. Skasowane.
Rozchmurz się.
Yoon Jin-a, nie trać głowy!
Nie pozwolę na to.
Mówisz, że znasz swoją przyszłość,
ale nie możesz znowu skończyć z kimś takim jak Gyu-min.
Weź swój los we własne ręce.
Możesz odmienić swoje życie!
Nie rób niczego głupiego.
Nie chcę już patrzeć, jak cierpisz.
Rozumiem. Nie martw się.
- Zadzwonię później, dobrze? - Pójdę już.
Na razie.
Do jutra.
Wychodzę.
- Cześć. - Cześć.
Czemu ignorujesz moje wiadomości i telefony?
Co masz mi do powiedzenia?
Może pójdziemy w cichsze miejsce.
Nie. Mów, co masz do powiedzenia.
To nie może się tak skończyć. Porozmawiajmy.
- Możemy tutaj. - Proszę...
- Co robisz? - Udaję twojego chłopaka.
Zachowuj się normalnie. Uśmiech.
Zaraz. Kto to jest?
On...
A ty to kto?
Jestem jej chłopakiem.
- Odpieprz się. - Coś ty powiedział?
Odpieprz się.
Prześladujesz ją? Mam to zgłosić?
Jin-a, kim jest ten gość?
Policja?
- Chcę zgłosić stalkera. - Co ty wyprawiasz?
- Masz kłopoty? - Odezwę się.
Oszalałeś?
- Co zgłosić? - Zadzwonię później.
Siostra mnie zabije.
Wszystko jej wytłumaczę.
Przesadziłem?
Nie.
Więc dlaczego nic nie mówisz?
Jakbyś była zła.
Jest mi wstyd.
To żałosne,
kiedy ratuje cię brat przyjaciółki.
Z jakim pajacem ja się umawiałam?
Ale wstyd.
Nie jestem zaskoczony.
Masz okropny gust, jeśli chodzi o mężczyzn.
To prawda.
Miałaś szczęście.
Mogłaś żyć z tym frajerem do końca życia.
Co za fart.
W twoich ustach brzmi to lepiej.
Jun-hui.
Co?
Mówiłeś, że znasz kogoś z tej sieci kawiarni
w naszym budynku.
Tak.
Umówisz mnie z nią?
Co...
Co tak patrzysz?
Zapytać nie można?
Upaliłeś się?
Jestem przystojnym gościem, który chce poznać ładną dziewczynę.
Lecisz na nią?
Ale chrzanisz.
Skoro nie o to chodzi, to jaki masz problem?
Serio, Kang Se-yeong to najfajniejsza laska w tym budynku.
I nie wolno mi się do niej odezwać?
Tak?
Kto?
- Koniec spotkania. - Dobrze.
Posprzątam. Podzwoń po franczyzobiorcach.
Tak jest.
Pomogę.
Nie musisz przepraszać.
Plotki i tak by się pojawiły.
Wiem, o co ci chodzi,
ale nie rozumiem, czemu miałabym przepraszać.
Więc czemu tak dziwnie się zachowujesz?
Przecież nigdy mi nie pomagasz.
Chciałam cię o coś zapytać.
Wczoraj jakiś mężczyzna
uratował cię przed twoim byłym.
Kto to był?
Najwyraźniej mój zbawca.
Podoba ci się?
Co?
Czyli mogę do niego uderzyć?
- Jasne. - Nie ma dziewczyny?
Nie jestem pewna.
Ma bardzo wysokie wymagania.
Kręci się wokół niego mnóstwo ładnych dziewczyn...
Czyli jest wolny.
Warto spróbować.
Pójdę już.
Miałaś mi pomóc.
Poniosę ci to.
- No to zdrowie! - Zdrowie!
Przyniosłam mięso.
Pani Yoon, proszę siadać.
Niech się pani napije.
Przynieść wam coś jeszcze?
Siedź na miejscu.
Ale nawet pani Yoon to robi.
Szklanki w dłoń!
Za naszą przyszłość, miłość i karierę!
Niech szybują jak pociski!
- Pociski! - Pociski!
Może wypijemy tak?
Pewnie.
Sęk w tym, że nie mamy żadnych pocisków.
Jin-a jest odważna.
Ja bym z nimi nie usiadła.
Jest ich ulubienicą.
Dlatego nazywają ją Panią Tamburyn.
Wiem, że ją lubisz, ale nie bądź taka jak ona.
Dobrze.
Pani Geum, może kolejeczkę?
Muszę iść do toalety.
Zaczekaj na mnie. Przepraszam.
Ye-eun, napij się. No proszę.
Rozluźnij się.
Możesz iść ze mną.
Będę się już zbierać.
- Cześć. - Do zobaczenia w pracy.
- Dobranoc. - Dobranoc.
Muszę gdzieś iść.
Pożegnajcie ich ode mnie.
Cóż...
My też powinnyśmy iść.
Rozgniewa się, jeśli wszystkie pójdziemy.
Będzie narzekać, że siedzę cała nadąsana.
- Ja idę. Cześć. - Ale...
Gdzie wszyscy...
- Yoon Jin-a. - Boże!
Chodź, pójdziemy pośpiewać.
Przepraszam, muszę pracować.
Nie masz już chłopaka, nie wymiguj się.
Możesz zostać do późna.
Nie wymigiwałam się nawet wtedy, gdy miałam chłopaka.
Ale dzisiaj muszę popracować.
- Muszę iść. - Pani Yoon...
Tak po prostu sobie poszła?
Myślę, że inni weszli do środka.
Co ty tu jeszcze robisz?
Właśnie wychodziłem. A ty?
Jeszcze ci mało?
Muszę popracować.
Idziesz do domu czy do Gyeong-seon?
O nią nie muszę się martwić. Idę do klubu.
Do klubu?
To musi być fajne.
Będziesz podrywał dziewczyny?
Znam już dość dziewczyn, więc nie.
Momencik.
Cześć, Se-mi.
Jestem w biurze.
Dobrze, zaraz będę. Już wychodzę.
- W porządku. - To cześć.
Cześć, Ji-hye.
Gdzie jesteś?
Dobrze.
Do zobaczenia.
Musi pani kogoś poznać, żeby przestać o nim myśleć.
Umówić się z kimś nowym.
Jak ważne jest to, co facet mi mówi albo jak mnie traktuje?
Ani trochę.
Jin-a zawsze miała wszystko pod kontrolą. Co się z nią ostatnio dzieje?
Pan Kong nie wie, kiedy przestać, bo pani go nie karci.
A masz kogoś na oku?
Masz. Ile ma lat?
Ma 23 czy 24?
Ma 35.
Jak ona może cię pociągać?
Czy dla facetów liczy się tylko wygląd?
Jesteś ładniejsza.
Napisy: Magdalena Adamus
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.