All language subtitles for La.Flamme.S01E03.pl

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soran卯)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es-419 Spanish (Latin American) Download
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Poprzednio...

Lubi艂em jej niepe艂nosprawno艣膰,

ale nie znosz臋 tej potrzeby wygrywania.

Wiem, 偶e oszukiwa艂a艣.

Udaje, 偶e nie widzi.

OGNISTA MI艁O艢膯

Nale偶y dba膰 o zdrowie.

Uwa偶am swoje cia艂o za 艣wi膮tyni臋.

M贸wi si臋, 偶e wewn臋trzne pi臋kno

jest najwa偶niejsze, ale zewn臋trzne

jest jeszcze wa偶niejsze.

Kto chcia艂by lata膰 brzydkim samolotem? To samo dotyczy kobiet.

Dlatego wezwa艂em na pomoc mojego trenera Tony麓ego.

膯wiczenie to szcz臋艣cie.

Teraz przysiady! Doskonale.

Teraz pompki.

Trzy, cztery.

G贸ra, d贸艂... Chwileczk臋.

膯wicz dalej.

Nie odbiera艂a艣 telefonu, wi臋c odwioz艂em je w poniedzia艂ek.

Pewnie by艂a艣 z tym gnojem.

Dobra, 艣pi臋 u siebie.

Nie roz艂膮czaj si臋! Jeszcze nie sko艅czy艂em!

- Wszystko w porz膮dku? - Tak.

Nie b臋d臋 mia艂 lito艣ci. Tak jak moja by艂a.

Uwielbiam Tony麓ego, bo umie mnie motywowa膰.

B臋dziesz si臋 rozwija膰, jak moje dzieci, kt贸rych nie widuj臋.

W艂a艣nie si臋 rozwodz臋, ale jako艣 si臋 trzymam.

To wcale nie znaczy, 偶e jestem z艂ym ojcem.

- Czujesz te dzieci? - Nie.

Chcia艂bym przekaza膰 dzieciom, 偶e Christian nie jest ich ojcem.

Ja nim jestem.

Doskonale. Mo偶esz odpocz膮膰.

Wspania艂y trening.

- Ty p艂aczesz? - Nie. 膯wicz臋 brzuch.

Zr贸bmy brzuszki razem. Unie艣 nogi.

Co ja tu widz臋? Marina 膰wiczy.

W salonie. W dresach.

W czerwonej kamizelce ze zwi膮zanymi w艂osami.

Na macie przy kanapie.

- Spragniona? - Nie.

- Napij si臋. - Dopiero zacz臋艂am.

Trzeba pi膰 w czasie treningu.

Wysz艂o niezr臋cznie.

Ch臋tnie poznam ci臋 bli偶ej.

- Teraz? - Tak. Mam osobiste pytanie.

- M贸w. - Czego si臋 boisz najbardziej?

- Disneyworldu. - Parku rozrywki?

- Tak. - Oryginalnie.

Bo jestem oryginalna.

Mnie te偶 cz臋sto m贸wi膮...

Zadaj mi to samo pytanie.

- Czego? - Nie. Ca艂ym zdaniem.

- Czego si臋 boisz najbardziej? - 艢mierci.

To nie jest oryginalne.

Jeszcze raz.

- Czego si臋 boisz najbardziej? - 艢mierci... ze staro艣ci.

Nadal kiepsko.

Tu jeste艣!

Szuka艂am ci臋.

- By艂em tu. - Nie pr贸bujesz uciec?

Nie.

Bo musia艂abym ci臋 zabi膰.

To by艂oby zab贸jstwo.

Mo偶liwe, 偶e najbardziej boj臋 si臋 Alexandry.

Jeden k臋s dla Claude...

a jeden dla...

Dzie艅 dobry, moje panie.

Lepiej zachowajcie troch臋 energii, bo Marc nie mo偶e zdecydowa膰,

z kim si臋 wybierze na randk臋.

Dlatego w dokonaniu wyboru pomo偶e mu...

sport.

- Nie wybior臋 sam? - Nie.

- Szkoda. - Takie s膮 zasady.

G贸wniane zasady.

- Chcesz opu艣ci膰 program? - Ale偶 sk膮d.

Moje panie, we藕miecie udzia艂

w pierwszych wodnych zawodach w historii programu.

Czym bowiem by艂by ogie艅 bez wody? Albo woda bez ognia?

Powietrzem.

Nie czeka艂em na odpowied藕.

Zwyci臋偶czyni sp臋dzi ca艂e popo艂udnie... z Markiem.

呕ycz臋 powodzenia, zw艂aszcza Claude.

Do zobaczenia, dziewczyny!

W kostiumach k膮pielowych!

Na szcz臋艣cie Marc nie b臋dzie wybiera艂, wi臋c mam szans臋.

Uwielbiam to. 呕ycie lub 艣mier膰.

Moje 偶ycie, a ich 艣mier膰.

Moje panie!

Marc!

- Co? - Tu jestem.

Widz臋.

No tak...

Pierwsza dyscyplina ma korzenie w艂oskie.

Il proiettere di prigionero.

Ch艂opskie c贸rki musia艂y rywalizowa膰 o wzgl臋dy kr贸la.

- Marc jest kr贸lem! - To prawda!

Przegrane...

Przegrane by艂y 艣cinane lub rzucane psom na po偶arcie.

S膮 dwie dru偶yny i jedna pi艂ka.

Trafienie oznacza 艣ci臋cie, znaczy wyeliminowanie z gry.

- To gra w dwa ognie? - Nie.

A w艂a艣ciwie tak.

Dobierzcie si臋 w dru偶yny i do zobaczenia na basenie.

Musz臋 powiedzie膰 Marcowi, 偶e w tym stanie nie mog臋 膰wiczy膰.

Wk艂adajcie czepki. Na miejsce?

Marc. Musz臋 ci co艣 wyzna膰.

Tak?

Nie mog臋 wzi膮膰 udzia艂u w zawodach...

O nie.

Nie musisz m贸wi膰. Wiem, o co chodzi.

- Serio? - Od pocz膮tku wiedzia艂em.

Trzymasz si臋 za plecy. Chodzisz jak pingwin.

Jesz du偶o s艂odyczy. Masz md艂o艣ci. To oczywiste.

Bol膮 ci臋 plecy.

- Nie... - We藕 to.

Tylko nie bierz, je艣li prowadzisz lub jeste艣 w ci膮偶y.

Ale to ci nie grozi, bo nie uprawiali艣my seksu.

Na razie.

Sarah przesadza.

Ja te偶 nie lubi臋 basenu.

Ma艂py 藕le si臋 czuj膮 w wodzie.

Wiktorio, jeste艣my w jednej dru偶ynie!

Nie wiem, czemu uwa偶a mnie za przyjaci贸艂k臋.

- Chatalere, czy jeste艣 ochrzczona? - Nie.

Jezus postawi艂 mnie na jej drodze.

Poznaj Jezusa.

Jednego ju偶 znam. Brazylijczyk z ogromnym...

I jeszcze raz.

Na pewno przekonam j膮 do w艂o偶enia majtek.

Gotowe?

- Marc! - Tak? Widz臋.

- Co? - Ich jest za du偶o. To nieuczciwe.

Wyeliminowana.

Brawo, Alexandro! Teraz si臋 zamknie.

Wynocha z basenu.

Przygotujcie si臋! Start!

Kt贸ra艣 ma zasi臋g?

Terefere, gramy!

Przyjmijmy, 偶e odpad艂am.

Nie lubi臋 rywalizacji, ale jestem z wami.

Jeszcze raz.

Nie lubi臋 walczy膰.

Marc w ka偶dej chwili mo偶e mnie bzykn膮膰.

Odhacz臋 go i koniec programu.

Nie trafi艂a艣. Dru偶yna czerwona, walczymy!

Claude!

Teraz ty! Czy ty?

Ja?

Nie powiedzia艂am "Claude".

Ewangelia uczy, by chroni膰 najs艂abszych.

A w wodzie najs艂absza by艂a Claude.

Jeste艣 w naszej dru偶ynie. Co ty robisz?

Ale idiotka.

Nie mo偶esz jej atakowa膰.

Wiktorio, odpadasz.

Straci艂am kilka punkt贸w u Marca, ale zyska艂am u niego.

Oczywi艣cie dru偶yna Anne przegrywa.

Claude na prawo, Valerie do mnie!

Manon.

Co ty robisz?

Pior臋 przy okazji.

Wyeliminowana. Wyjd藕 z basenu.

- Mog臋 doko艅czy膰? - Nie. Od tego mamy pralki.

殴le dzia艂aj膮.

- Odpadasz. - Ju偶 dobrze!

Reszta ju偶 zrobi艂a pranie?

Jeszcze nigdy tyle dziewczyn o mnie nie walczy艂o.

Dot膮d walczy艂em z dziewczyn膮,

ale a偶 tyle dziewczyn o mnie?

Jestem wzruszony.

Jestem wzruszony! Wzruszony!

Wzruszony!

Wzrusza mnie twoje wzruszenie.

A mnie twoje.

To ja si臋 wzruszy艂am.

Ja!

Wzruszaj膮ce!

Kontynuujcie.

Pomocy! Pomocy!

Chwy膰 mnie za r臋k臋.

Czy jestem zdolna do wszystkiego? Tak.

Czy oszukuj臋? Mo偶e.

Czy pola艂am benzyn膮 gazeciarza?

Zarzuty wycofano, ale to by艂am ja.

Podajcie pi艂k臋! Podajcie!

Ju偶 dobrze.

- Podw贸jne trafienie! - To nieuczciwe!

Niebieskie wygrywaj膮, czerwone przegrywaj膮.

Co mia艂am zrobi膰?

Oczywi艣cie zasmuci艂a mnie przegrana,

ale nie mog艂am zostawi膰 damy w opa艂ach. Nie mog艂am.

Wygra艂y艣my!

Co takiego?

To ja wygra艂am! Nie ty!

Wycofuj臋 si臋 z zawod贸w.

Zdarza si臋.

Alexandro, Claude, przechodzicie do fina艂u.

Czerwone przegra艂y przez Anne.

Manon, doko艅cz pranie.

Valerie, zapomnia艂em, 偶e by艂a艣 w wodzie.

Nast臋pna konkurencja!

Moje panie, pora na fina艂!

Alexandro, Claude.

Claude?

Tak?

Gratuluj臋, jeste艣cie w finale.

Ta konkurencja te偶 wywodzi si臋 z W艂och.

Zwie si臋 Trattenuto il respiro, wstrzymywanie oddechu.

Co si臋 wtedy dzieje?

- Bezdech? - 殴le.

- Ma racj臋. - Brawo.

Zwyci臋偶czyni p贸jdzie na randk臋 z Markiem.

Na m贸j znak... Gotowe? Start!

Minuta!

Dwie!

Trzy!

- Wygra艂am. - Nie.

Claude wci膮偶 ma g艂ow臋 pod wod膮.

- Ju偶 wygra艂am! - Przykro mi, ale nie.

4 minuty!

Co ona robi?

Czy mo偶e odp艂yn膮膰?

Zasady nie zabraniaj膮.

Ona si臋 topi!

Anne, przesta艅! Ona pobije rekord!

Musz臋 zatrzyma膰 stoper.

Wyci膮gnijcie j膮.

Je艣li umrze, to ja wygram?

Uwaga na g艂ow臋.

Tylko udaje.

- Gdzie ratownik? - Musicie jej pom贸c.

- To tw贸j obowi膮zek! - Mam inhalator. Mo偶e by膰?

Resuscytujmy j膮.

Umieraj, umieraj!

- Nie 偶yje. - To nie ma sensu.

Ju偶 nie 偶yje.

Zdecydowanie nie 偶yje.

Fuj, ca艂uje trupa!

A jednak 偶yje!

Wszystko jest pod kontrol膮.

Dzi臋kujemy.

Widzia艂am wielkie bia艂o 艣wiat艂o.

A na ko艅cu tunelu sta艂 prezydent Mitterand i m贸j 艣wi臋tej pami臋ci m膮偶.

Ob艣ciskiwali si臋, ale ja powiedzia艂am:

"Nie w moim domu!" I wr贸ci艂am.

Wszystko w porz膮dku?

Co za durny pomys艂!

Wygra艂a艣. Idziesz na randk臋 z Markiem.

Nie! Ty umar艂a艣!

Po co j膮 ratowa艂y艣cie?

Pozabijam was! Zaraz strac臋 przytomno艣膰.

Uratuj mnie!

A je艣li zakocha si臋 w Claude?

Ona ma wi臋cej do艣wiadczenia od nas wszystkich.

Ty te偶 mo偶esz nabra膰 do艣wiadczenia.

Lubi臋 sp臋dza膰 czas z dziewczynami.

Rozczesujemy sobie w艂osy.

To ciekawa przygoda.

Mo偶e nawet wsp贸lny prysznic? Kto wie...

Wypadek Claude obudzi艂 stare demony.

Kiedy by艂em ma艂y, o ma艂o nie uton膮艂em w basenie.

Krzycza艂em: "Tato, pomocy!".

A on na to: "Jestem zaj臋ty".

Ton臋!

Jem!

Naprawd臋?

Daj mi spok贸j!

Faktycznie jad艂 kanapk臋, a po jedzeniu nie mo偶na p艂ywa膰.

Musz臋 porozmawia膰 z doktorem 呕ydem.

Zapraszam. Dzie艅 dobry.

Usi膮d藕.

Chcesz o tym porozmawia膰?

Jest pan zaj臋ty?

Sk膮d偶e. Dzi艣 mam dw贸ch klient贸w.

- Mam wr贸ci膰 p贸藕niej? - Nie. Urozmaicimy sobie terapi臋.

Co s艂ycha膰?

No wi臋c prze偶y艂em dzisiaj traum臋.

- Co? - Traum臋.

- To znaczy... - Rozumiem.

To do mnie?

Nie, do pacjenta.

Prosz臋 sobie radzi膰. O co chodzi?

S艂ysza艂 mnie pan?

Je艣li mam by膰 szczery, nie ty...

To nie do ciebie.

Marc, skup si臋.

Do kogo pan m贸wi?

Do ciebie. G艂贸wnie do ciebie.

Boj臋 si臋, 偶e prze偶ywam traum臋.

- To nie jest 艣mieszne. - Przepraszam.

Ju偶 ci臋 s艂ucham.

- Ile penis贸w? Dobra. - Mo偶na mie膰 kilka?

Patrzy ci w oczy, kiedy w ciebie wchodzi?

Co?

Wci膮偶 gada.

Doskonale.

Prosz臋.

Granatowa marynarka, szara koszula.

- Ja? - Nie, on.

- Serio? - Przepraszam.

Wci膮偶 przerywa.

- Jeste艣 w potrzasku? - Nie.

Emocjonalnie? W tunelu?

- To skomplikowane. - W tunelu?

Wcze艣niej lepiej s艂ysza艂em. Przepraszam, Marc.

Wi臋c ko艅czymy.

- Marc? - Tak?

Sko艅czmy. Pr贸bowa艂e艣 uciec?

Nie.

- Jak si臋 czujesz? - Dobrze.

Wi臋c post臋p.

Freud m贸wi艂: ma艂e drogi prowadz膮 do wielkich zwyci臋stw.

- Freud. - Chyba Fred.

- Nie, Freud. - Fred.

- Tak wymawia si臋 "Freud"? - Tak.

Wi臋c obaj si臋 czego艣 nauczyli艣my.

- Nie. - To nie do ciebie.

Doktor 呕yd niewiele mi pom贸g艂.

Najlepiej porozmawiam z Claude.

Ciesz臋 si臋, 偶e sp臋dz臋 popo艂udnie z Claude, nasz膮 star膮 kocic膮.

Na pewno jest bardzo do艣wiadczona, bo to bardzo stara kobieta.

Bardzo!

Claude!

Marc!

Przygotowa艂em niespodziank臋.

Spotkamy si臋 z jej synem Pasclaem.

Mo偶e kiedy艣 zostan臋 jego ojczymem,

ale b臋dzie m贸g艂 nazywa膰 mnie "tat膮".

Claude, mam dla ciebie niespodziank臋.

To Pascal, tw贸j syn. Sp臋dzimy wsp贸lny dzie艅.

Czego tu chcesz?

Chcia艂em zobaczy膰 moj膮 mam臋, jak w normalnej rodzinie.

Kiedy Pascal wspomnia艂 o normalnej rodzinie,

bardzo chcia艂em sta膰 si臋 jej cz臋艣ci膮.

Przyszed艂em ci臋 zobaczy膰.

Wracaj do swojej nory!

To b臋dzie wspania艂e popo艂udnie.

Mo偶e si臋 pohu艣tamy?

- Co? - Pohu艣tamy si臋?

Dobrze.

Tylko ostro偶nie.

Marc jest bardzo mi艂y.

Patrz, mamo, si臋gn膮艂em nieba!

Dobrze, 偶e nie mojej portmonetki.

Pchn膮艂 mnie troch臋 za mocno i 藕le si臋 poczu艂em.

Ju偶 wystarczy.

Lubi臋 nosi膰 go na barana.

Ale olbrzym!

Nie lubi臋, jak nosi mnie na barana.

Teraz widzisz ca艂y 艣wiat.

Koniki by艂y nudne, bo wol臋 prawdziwe.

Ch艂opczyk jest g艂odny.

Podoba艂o mi si臋 puszczanie baniek. Jest w tym bardzo dobry.

Nie oddalaj si臋!

By艂o super.

Chyba nie jest na mnie z艂y.

Pasuj膮 do siebie, ale seksu z tego nie b臋dzie.

Claude! Masz wspania艂ego syna!

M贸wi艂am ci, 偶eby艣 nie przychodzi艂!

Wiem, 偶e nie zast膮pi臋 mu ojca, ale moim zdaniem by艂em 艣wietny.

Nie b臋d臋 nazywa艂 go tat膮.

Poca艂uj tat臋.

Uciekaj ju偶!

- Pa, mamusiu. - Wyno艣 si臋!

I zabierz swoje rzeczy ze strychu!

Nie zabior臋 starych zabawek.

Zapakuj臋 je do tego z艂omu. Wynocha!

Do zobaczenia!

B臋d臋 si臋 pieprzy膰, z kim tylko zechc臋!

Moje panie, nadszed艂 czas podj臋cia decyzji.

Marc ma do rozdania 9 bilet贸w.

Za chwil臋 jedna z was opu艣ci will臋.

Dzi艣 pierwszy bilet wr臋cz臋...

Wiktorii.

Czy nadal chcesz ze mn膮 lata膰?

Tak, je艣li Jezus te偶 tego pragnie.

- A pragnie? - Z ca艂ego serca.

Dzi臋kuj臋.

Ja r贸wnie偶.

Wci膮偶 o nim m贸wi. To kto艣 znany?

- Ty go nie znasz? - Nie.

Nast臋pny bilet na Linie Lotnicze Marc...

dostanie Sarah.

Nie wierz臋.

To dla ciebie.

Saro, czy polecisz ze mn膮?

Nie mog臋 na razie lata膰, ale zgoda.

- Oryginalna jak zawsze. - Do zobaczenia.

Co za ekscentryczka.

Za kilka tygodni to mo偶e si臋 zmieni膰.

Nast臋pny bilet dostanie...

Soraya.

Sorayo, wygl膮da艂a艣 pi臋knie w kostiumie k膮pielowym,

a teraz wygl膮dasz jeszcze pi臋kniej.

- Czy przyjmujesz bilet? - Oczywi艣cie.

Jak mi艂o.

Wystarczy tego!

Kiedy tylko zechcesz, wystarczy zapuka膰.

Na pewno otworz臋.

Nast臋pny bilet na lot Liniami Lotniczymi Marc...

daj臋 Terefere.

Ch臋tnie, a co z pukaniem?

- Nie rozumiem. - Wci膮偶 czekam.

Dobrze. Czy przyjmiesz bilet na lot do W艂och?

Makaron!

Jestem z Tuluzy.

- Chcesz troch臋? - Ju偶 jad艂em.

Nast臋pny bilet trafia...

do Mariny.

Co? A tak. Zgoda.

Marino?

Sorayo.

- Marino? - Tak?

Przyjmujesz bilet do mojego serca?

Sorayo, przyjmujesz bilet do mojego serca?

Ona ju偶 jeden ma.

Jasne, 偶e przyjmuj臋.

Wspaniale. Dzi臋kuj臋.

- Chyba si臋 przyja藕ni膮. - Zdecydowanie.

Nast臋pny bilet daj臋 Manon.

Dzi臋kuj臋!

Jeszcze nie widzia艂em, by basen sprawia艂 komu艣 tak膮 rado艣膰.

- To by艂 m贸j pierwszy raz. - Da艂o si臋 wyczu膰 z daleka.

Dzi臋kuj臋.

Zosta艂y jeszcze 3 bilety i 4 uczestniczki.

Marc, Valerie pu艣ci艂a b膮ka. Wyrzu膰 j膮!

Nieprawda!

Valerie, czy pu艣ci艂a艣 b膮ka?

Nie pu艣ci艂am.

Co za smr贸d!

Niech kandydatka, kt贸ra pu艣ci艂a b膮ka, wyst膮pi.

- To Valerie! - Nieprawda.

- Sp贸jrz mi w oczy. - Ona k艂amie!

Valerie, czy pu艣ci艂a艣 b膮ka?

Nie zrobi艂am tego.

Wybieram Alexandr臋.

Z drogi, smrodzie.

Alexandro, jeste艣 wspania艂膮 rywalk膮 i wspania艂ym kapusiem,

a to cechy, kt贸re bardzo ceni臋.

Czy przyjmujesz bilet na lot ze mn膮?

Kocham ci臋.

Za wcze艣nie.

Zosta艂y dwa bilety i trzy damy.

Ten bilet...

daj臋...

Nie pu艣ci艂am b膮ka w czasie rozdania bilet贸w.

Najwy偶ej nie艣wiadomie, ale nie chcia艂am.

Daj臋...

Valerie.

Postanowi艂em ci zaufa膰 i uzna膰, 偶e nie pu艣ci艂a艣 b膮ka.

Dzi臋kuj臋.

Do zob膮czyska. To znaczy...

Rozumiem.

Zosta艂y jeszcze dwie uczestniczki. Claude i Anne.

Jedna z was opu艣ci will臋.

Ostatni bilet...

oddaj臋...

Anne.

- Przyjmujesz? - Tak.

Super. Na razie.

Claude, czy rozumiesz, co to znaczy?

Tw贸j wieczysty ogie艅 zgas艂. Musisz opu艣ci膰 will臋.

Sama mog艂am pierdn膮膰.

Tak jak inne.

Claude, przykro mi.

Doskonale si臋 bawi艂em, ale nie s膮dz臋,

偶ebym by艂 got贸w na adopcj臋 dziecka starszego ode mnie.

Mam nadziej臋, 偶e b臋dziesz nas pami臋ta膰.

Nie!

- 呕egnaj, Claude! - Zasraniec!

Wsp贸艂czuj臋, to zawsze jest trudna decyzja.

- Marc? - Tak?

- Wyeliminowa艂e艣 Claude. - Niestety.

Dlaczego akurat j膮?

- To przeczucie. - By艂a za stara?

Niezupe艂nie.

Jestem ponad to, ale ostatecznie chodzi艂o r贸wnie偶 o wiek.

- Czyli za stara. - Tak.

Claude jest bardzo stara i umrze znacznie wcze艣niej ni偶 ja.

A to nie jest...

dobry pomys艂.

Chyba 偶e by艂aby bogata.

- Jest bajecznie bogata. - O nie.

- Powiedzie膰 ci co艣? - Tak.

Claude jest 艣miertelnie chora.

Co za niesprawiedliwo艣膰 mnie spotyka.

- Mo偶emy j膮 przywr贸ci膰? - Niestety. Wybra艂e艣 Anne.

A Claude odesz艂a do swoich milion贸w.

- Milion贸w? - Dziesi膮tek.

Co? Nie wierz臋! Czemu nic nie m贸wi艂a?

- Alzheimer. - A to kto?

Nazwa choroby.

Tak straszna, 偶e nie powiedzia艂a prawdy?

Mog艂a od razu zacz膮膰: "Dzie艅 dobry, Marc.

Jestem bardzo bogata".

Nie ma co rozpacza膰. W willi s膮 inne dziewczyny.

Wiem. Mo偶e kt贸ra艣 te偶 jest bogata.

- Niestety. - Szlag!

Wszystkie s膮 zdrowe, ale do艣膰 biedne.

Szlag!

W nast臋pnym odcinki...

艢wi臋to Jeana Guile麓a!

Nie znam tego 艣wi臋ta.

Naprawd臋?

Uwielbiam koszyk贸wk臋.

- Jestem w ci膮偶y! - Co to znaczy?

Gdzie jest lekarz?

To rasistowskie.

Tekst Janusz Winiarski

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.