All language subtitles for Le.Regne.Animal.AKA.The.Animal.Kingdom.2023.FRENCH.1080p.BluRay.DTS.5.1.x264-PTer

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian Download
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soran卯)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil) Download
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

We藕 to, Albert.

Dobry ch艂opak, Albert.

- To jest g贸wno, prawda? - Tak, to g贸wno.

Nie podawaj mu tego. Tylko s贸l i azotyn.

Ty te偶 nie powiniene艣 go je艣膰.

Jedzenie jest jak m贸wienie. Definiuje ci臋 jako osob臋.

Co wi臋cej, 艣wiat definiuje jego istnienie.

Je艣li jem chipsy, to nie istniej臋?

Jeste艣 pasywny i nie chcesz po艂ykasz to. Jak Albert.

Niepos艂usze艅stwo w dzisiejszych czasach prawdziwa odwaga

Dlaczego wi臋c mia艂bym by膰 ci pos艂uszny?

To co innego. Nie jestem systemem.

M膮dry ch艂opak.

- Prosz臋 bardzo. Za艂贸偶 to. - Nie, tato. Pachnie jak ka艂amarnica.

Przynajmniej po drodze. podj膮膰 wysi艂ek.

- Poza tym jeste艣my sp贸藕nieni. - M贸wi艂em, 偶e mam plany.

Z g艂upimi kumplami gra膰 w gry?

To musi nadej艣膰 powiedzia艂e艣, 偶e nie.

- Gdyby nie ja, by艂by艣 na czas. - 呕artujesz.

Mamy wa偶ne spotkanie w szpitalu. a potem...

Czekaj, Emile. Co tu si臋 do cholery dzieje?

Niech to szlag! Emile!

Wsiadaj do samochodu!

- St贸j! St贸j! - Niech to szlag!

Mamy randk臋. To wystarczy. nie wi臋cej. Nie chc臋 si臋 k艂贸ci膰...

- Uspok贸j si臋! - Nie dotykaj mnie!

Dranie!

Stop! Stop!

Wracaj!

Chod藕my, Emile.

Jazda!

- Dziwne czasy. - Naprawd臋 dziwne czasy.

- Przesta艅. Nie przeszkadzaj innym. - W porz膮dku.

Pan Marindaze.

Emile.

Witaj, Francois. Witaj, Francois. Emile. Dobrze ci臋 znowu widzie膰.

Lana ma si臋 lepiej.

Znacznie lepiej. Ostatni min臋艂y trzy tygodnie od napadu.

Nie chc臋 艣wi臋towa膰 zbyt wcze艣nie. ale leczenie wydaje si臋 dzia艂a膰.

Ustabilizowa膰 sytuacj臋 jeste艣my pewni, 偶e mo偶emy.

To pierwsza dobra wiadomo艣膰. Pozosta艂e...

South Reception Centre wyprzedza harmonogram zostanie otwarty wcze艣niej.

Twoja 偶ona pracowa艂a z naszymi innymi pacjentami przeprowadz膮 si臋 razem w maju.

W maju tego roku?

- Wprowadzasz si臋 do niego? - Tak, wprowadzam si臋. Oczywi艣cie, 偶e tak.

To ja znalaz艂em szko艂臋 dla 脡mile'a. Skontaktowa艂em si臋 z moim koleg膮.

Pracujemy nad tym i wszystko idzie dobrze.

Najpierw musimy porozmawia膰 powiedzia艂e艣, 偶e musisz.

Emile, po艂udnie jest wspania艂e. Przeprowadzka dobrze nam zrobi.

Zawsze powtarzam, 偶e cz艂owiek nie jest unieruchomiony.

Ten spos贸b 偶ycia jest nasz膮 艣mierci膮 b臋dzie Centrum jest opcj膮.

Dzi臋ki najlepszemu leczeniu mo偶e w ko艅cu wr贸ci膰 do domu.

- Tylko to si臋 liczy. - Czy zn贸w b臋dzie normalny?

Mutacje te mog膮 prowadzi膰 do nowego zjawiska To skomplikowane.

Przyznaj臋, 偶e wci膮偶 pr贸buj臋 wszystko rozgry藕膰. Ale jeste艣my coraz bli偶ej.

W ci膮gu dw贸ch lat choroba poczynili艣my du偶e post臋py w jej zrozumieniu.

Nie tra膰 wi臋c nadziei.

Wszyscy lekarze to znachorzy. M贸wisz...

a teraz je mam zgadzasz si臋 ze mn膮.

Nigdy nic takiego nie powiedzia艂em. Przynajmniej nie w takich s艂owach.

Lekarz ma racj臋.

To kwestia czasu. Dowiemy si臋 tego pr臋dzej czy p贸藕niej.

- W艣cieklizna, d偶uma, odra. - A co z Ebol膮? Cukrzyc膮?

- Grypa? Nie ma na to nic. - S艂ysza艂e艣, co powiedzia艂.

Leczenie dzia艂a. Robi膮 post臋py.

Jak najbardziej. Twoja mama jest stabilna.

Nie b臋d臋 w stanie go st膮d wyci膮gn膮膰 to nic w por贸wnaniu z tym, co by艂o wcze艣niej.

Zanim go tu przyprowadzi艂e艣. Zmusi膰 mnie. Nikogo nie przyprowadzi艂em.

Fran莽ois, po raz 117, zatrzymanie go nie wchodzi艂o w gr臋.

Dlaczego jeste艣 taki protekcjonalny? On naprawd臋 to analizuje.

Nie lekcewa偶臋 sytuacji. sta艂a si臋 niebezpieczna.

"Nie sprawia膰 k艂opot贸w, nie straci膰 szacunku ani zachowa膰 cierpliwo艣膰".

Ren茅 Char podsumowa艂.

Chcesz zobaczy膰 si臋 z mam膮?

Zmniejszy艂y si臋. Teraz jest znacznie lepiej.

Mo偶esz zobaczy膰 zewn臋trzn膮 stron臋.

Nadal chodzisz na spacery?

Potrzebujesz 艣wie偶ego powietrza.

Emile.

Zaraz wracam. Nigdzie si臋 nie wybieramy.

Na co czekasz? Porozmawiaj z nim.

Wci膮偶 nic nie rozumie.

U艣miech.

To twoja mama.

KR脫LESTWO ZWIERZ膭T

Oto i on.

PO艁UDNIOWE CENTRUM RECEPCYJNE

To jest 艣wietne! Szafki i ca艂a 艂azienka.

Absolutnie wspania艂y domek!

- Czujesz 艣wie偶e powietrze? - Czuj臋, 偶e potrzebujesz prysznica.

Nie b膮d藕 taki zrz臋dliwy. To tylko tymczasowe.

- To mi艂y tymczasowy dom. - Pu艣膰 mnie! Pu艣膰 mnie!

Albert, bang!

Teraz...

Przez reszt臋 roku mamy nowego ucznia.

Witamy go. Chc臋, 偶eby艣 powiedzia艂.

Chcesz co艣 powiedzie膰?

Tak, nazywam si臋 脡mile. Mi艂o mi ci臋 pozna膰.

Jestem tu dopiero od dw贸ch miesi臋cy. Nie mog臋 si臋 doczeka膰, by ci臋 pozna膰.

Czy nazywasz si臋 脡mile? Twoja rodzina Czy ona ci臋 nienawidzi?

To bardzo zabawne.

Za konstruktywny komentarz Dzi臋kuj臋 Victor.

- Wyrzucili ci臋 ze szko艂y? - Nina!

B臋dziesz musia艂 teraz wyj艣膰. Dziwne. Sprawia艂e艣 k艂opoty?

- Nie, m贸j tata przeprowadzi艂 si臋 ze wzgl臋du na prac臋. - Czym zajmuj膮 si臋 twoi rodzice?

- M贸j tata jest kucharzem. - A mama?

Moja mama zmar艂a.

Tutaj, Nina.

Emile, mo偶esz usi膮艣膰.

Dobra robota, Nina. To takie 偶enuj膮ce.

Widzia艂em Phaedr臋 w zesz艂ym tygodniu Czytali艣my to. Dotar艂e艣 do...

Nina, mam nadziej臋, 偶e to istotne dla sprawy.

脡mile. Nie obra偶aj si臋. Nowy i by艂em ciekawy.

Moje ADHD jasno pokazuje 偶e jeste艣 dobrym cz艂owiekiem.

Moje my艣li goni膮, a potem czuj臋 si臋 winny.

- Ju偶 dobrze. Ju偶 dobrze. - Sk膮d pochodzi blizna?

B艂yskawica

- Jaka jest twoja ulubiona muzyka? - Wystarczy. Mo偶emy przej艣膰 dalej?

Tak.

Phaedra. W zesz艂ym tygodniu twoje katharsis Om贸wili艣my ju偶 definicj臋.

Niech mi kto艣 powie, co to znaczy. 呕e on tu jest?

Jordan chce zagra膰 monolog ale jest zbyt nie艣mia艂y, by o to poprosi膰.

To by艂aby przyjemno艣膰. Przesta艅, Victor.

- Nie gotujesz? - Gotowanie, serwowanie...

W miejscu takim jak to masz kilka zada艅.

- Naima, to m贸j syn, 脡mile. - Witaj, 脡mile.

- Pachnie przepysznie. - Dzi臋kuj臋.

Ma艂y ju偶 tu jest!

Nazywam si臋 Jacques. Tw贸j ojciec jest w porz膮dku. Jest kucharzem.

- Je艣li pieni膮dze s膮 dobre. - Bardzo pragmatyczne podej艣cie.

- Podoba ci si臋 tutaj? - Tak, miasto i te wszystkie fajne rzeczy.

Ma w sobie urok, ten nowy z wyj膮tkiem betonowego centrum.

- Tak, dla potwor贸w. - Dok艂adnie tak jest. W ka偶dym razie...

Fran莽ois, idziemy Mo偶esz si臋 tym zaj膮膰?

Jasne. Zaraz wracam.

Czy nikt nie s艂u偶y?

Czy boisz si臋 potwor贸w?

Nie ma si臋 czego obawia膰.

Pogoda jest absolutnie cudowna!

Czy widzisz chmury?

Cholera!

Niech to szlag!

Pieprzona chata!

Obudzi艂em ci臋?

Id藕 spa膰. Jest p贸藕no.

Niech to szlag!

Raz, dwa, trzy.

Chod藕, w tym samym czasie.

Troch臋 wi臋cej.

Halo, halo, halo, halo. Tak, to ja.

Jak to jest? Chwileczk臋.

Nie rozumiem. sta艂o si臋? Kiedy to si臋 sta艂o?

Gdzie to jest?

Kontynuuj jazd臋.

Tato, co ty robisz?

- Cze艣膰! Hej! - Tato, co si臋 dzieje?

- St贸j! St贸j! - Tato! Tato! Tato! Tato! Tato! Tato! Pu艣膰 mnie!

Stop! Stop! Stop! Stop! Stop! Stop! Stop!

- Pu艣膰 mnie! Pu艣膰 mnie! - Nie powinno ci臋 tu by膰!

Pu艣膰 mnie! Gdzie jest moja 偶ona?

- Pu艣膰 mnie! - Uspok贸j si臋!

Co to do cholery znaczy?

Cywil i jego syn. Szuka swojej 偶ony.

- On jest dziwakiem. To znaczy, stworzeniem. - Ofiar膮.

Asystentka policji Julia Izquierdo. Jeste艣 w dobrych r臋kach.

- S艂ysza艂e艣 mnie? - Tato! Tato!

- Co si臋 do cholery sta艂o? - Samoch贸d zjecha艂 z drogi.

Burza powali艂a drzewo.

- Jak ma na imi臋 twoja 偶ona? - Marindaze, Lana.

Jeszcze go nie znale藕li艣my. jest strata. Dopiero zaczynamy.

- Izquierdo! - Ju偶 id臋.

Kolega przyjmie Twoje dane.

- Jakie informacje? - Czego potrzebujesz, aby go znale藕膰.

- Pracujemy nad tym. - Dzi臋kujemy, panie w艂adzo.

- Twoja koszulka. - Moja koszulka?

Ma zwi臋kszony zmys艂 w臋chu. B臋dzie w stanie wyczuwa膰 zapachy.

- I znajdzie nas. - Mama nie wr贸ci.

Rozumiem, ale si臋 mylisz.

- Daj mi swoj膮 koszul臋. - Nie, nie dam ci mojej koszulki.

W porz膮dku, wi臋c id藕 spa膰. Odejd藕. Mi艂ej nocy.

Niech to szlag!

Co robisz, tato?

Prawdopodobnie z powodu gad贸w. zostanie og艂oszony stan wyj膮tkowy.

Znowu godzina policyjna Zabij臋 si臋.

M贸wili, 偶e z艂apali jednego w mie艣cie. S艂ysza艂em, wsz臋dzie by艂a policja.

- Chcia艂bym taki zobaczy膰. - Chcia艂by艣?

Czy to zadzia艂a艂o?

Witam.

- Jeste艣 zm臋czony? - Tak, nie spa艂em zbyt dobrze.

Tak, twoje powieki Upad艂. Idziemy!

Nie widzisz? Powieki Jest na dole! Podnie艣 je!

Str贸j sportowy jest obowi膮zkowy, ale Marindaze ma na sobie koszulk臋. Znajd藕 b艂膮d.

Wi臋ksze kroki. Kolana wy偶ej.

- Nie mo偶esz rzuca膰 dyskiem. - Zrobi臋 co w mojej mocy.

Ka偶dy ma swoj膮 aktywno艣膰, Marindaze zapuszcza korzenie. Znajd藕 b艂膮d.

Wina le偶y po stronie Marindaze.

Marindaze, ze s艂ab膮 dru偶yn膮 przeci膮ganie liny.

Obud藕 si臋 i poka偶 troch臋 entuzjazmu. Z drogi Zejd藕 z drogi. Ludzie tam biegaj膮.

Ci膮gnij! Mocniej! Dalej, dziewczyny!

- Ruszaj si臋, Nina! - Mocniej!

S艂aby. Rozci膮gnij mi臋艣nie!

No dalej, nie poddawaj si臋!

Co si臋 teraz stanie?

- Jest sam. Rusza膰 si臋! - Dalej, dziewczyny, rusza膰 si臋!

Ch艂opaki, powiem waszemu kumplowi Pom贸偶 mi.

- Poci膮gnij! Co ty robisz? - Jak my艣lisz, co robisz?

To jest to! Wspaniale!

- Jeste艣 do bani. - G艂upi.

Dobra robota, Marindaze. Pi膮tek przyjd藕 dzi艣 na imprez臋.

W moim domu.

Mokhtari b臋dzie szcz臋艣liwy. Prawda, Mokhtari?

Musz臋 ko艅czy膰.

- Co si臋 z nim dzieje? - Wszystko w porz膮dku?

Co to do cholery jest?

Emile, tu tata. Dzi艣 wieczorem Pracuj臋, ale zrobi艂em lasagne.

Trzeba go tylko podgrza膰. Nie w mikrofal贸wce. Kocham ci臋. Kocham ci臋.

Wybierasz si臋 na wojn臋?

I steakhouse Otwierasz j膮?

Otrzyma艂e艣 moje wiadomo艣ci Czy偶by? Dzwoni艂em 15 razy.

- Nikt ci臋 nie poinformowa艂? - Nie, nie.

Przykro mi, ale ju偶 nie dzwonimy.

- Dlaczego nie zadzwonisz? - Pyta艂em o to samo.

Spodziewa艂em si臋 pracowa膰 dzie艅 i noc ale przys艂ali wojsko.

Jak wida膰, schronienie dla nich i musimy da膰 im jedzenie.

Jestem dobrym graczem zespo艂owym. Po latach pracy wkurza mnie to.

Jestem wystarczaj膮co silny, by wzi膮膰 udzia艂 w olimpiadzie. wysy艂aj膮 mnie po hot dogi.

To znaczy... "Honor i Ojczyzna!"

Wybierasz si臋 na wojn臋?

Zrobione Izquierdo i zaj臋li艣my nasze miejsce.

Grupa zadaniowa. Co si臋 sta艂o?

By艂 tam gad.

Powoli i spokojnie. Ewakuowa膰 si臋 w taki spos贸b.

Zabezpieczy膰 wej艣cie i opr贸偶ni膰 sklep.

Ch艂opaki, my...

- Co ty robisz? Co ty robisz? - Lana!

- Lana! Lana! Lana! - St贸j! St贸j! St贸j! S艂ysza艂e艣 to?

Stop! Stop! Stop! Stop! Stop! Stop! Stop!

Mam go!

Trwaj膮ca operacja policyjna o kt贸rej chcieliby艣my poinformowa膰.

Przejd藕 do kasy Prosz臋 bardzo. Dzi臋kuj臋.

Nie b贸j si臋.

Prosimy o ewakuacj臋. Zajmiemy si臋 tym.

Dow贸dca twoich wysi艂k贸w za pomoc.

Po co tak naprawd臋 to wszystko?

Na kemping.

Oczywi艣cie.

Nie chodzenie po lesie wiesz, 偶e musisz.

Tak.

Memure!

Julia.

Fran莽ois.

Bonnell jest w samochodzie.

Pobudka. Tu 艣mierdzi.

- Nie s艂ysza艂e艣 alarmu? - Chod藕, tato!

- Nie s艂ysza艂e艣 mnie? - Wynocha!

- Wyno艣 si臋 st膮d! - Cholera, 艣mierdzi!

- Pospiesz si臋. Chc臋 z tob膮 porozmawia膰. - Ju偶 id臋.

PI膭TEK DLA JORDAN脫W. COMING?

Nie zjad艂e艣 lasagne. Jeste艣 chory?

Nie, nie by艂em g艂odny. Co to jest?

Usi膮d藕.

Znowu w krzakach Wieszanie prania?

S膮 ludzie, kt贸rzy prze偶yli. Widzia艂em jednego.

- Zaczniemy szuka膰 w ten weekend. - Widzia艂e艣 ocala艂ego?

Wyznacz tr贸jk膮t i skieruj si臋 na zach贸d, b臋dziemy patrze膰 z dala od rzeki.

Zaufaj mi. Znajdziemy go.

Id臋 na imprez臋 w pi膮tek Id臋. Sp贸藕ni臋 si臋.

To nie s膮 negocjacje. To nie jest targowanie si臋. przyjdziesz. Impreza mo偶e poczeka膰.

Zajm臋 si臋 tym.

Dobrze, ale nie 艣pij do p贸藕na. Potrzebujesz siedmiu godzin snu.

To mi艂e, prawda? cz臋sto organizujemy imprezy.

Rodzina Jordana jest bogata. nigdy nie wracaj膮 do domu. Prosz臋 bardzo.

Ruchy okr臋偶ne s膮 trudne.

Wolny w zbroi nie mo偶esz si臋 ruszy膰.

- Dlaczego nie spr贸bujesz prawdziwego sportu? - To jest prawdziwy sport.

- To jest super! - Na Dzie艅 艢wi臋tego Jana.

- Powinienem si臋 pojedynkowa膰? - To naprawd臋 艣wietne.

Nale偶y zachowa膰 ostro偶no艣膰. Jest delikatny.

- O co chodzi w festiwalu 艣wi臋toja艅skim? - To tradycyjna impreza z kie艂baskami.

- Idziesz ze mn膮? - Jestem w pubie, przegapi艂em wyst臋p.

To nie pokaz, to pojedynek. Nie wolno uderza膰 knykciami.

Z powodu stworze艅 i tak zostanie anulowany.

- Wszystko w porz膮dku, Ma毛lle? - Dok膮d idziesz?

Nie jest pewne, czy zostanie anulowana.

- To nie tak. - Wi臋c co to jest?

Widzia艂em jednego wczoraj.

Po szkole, gmina niedaleko budynku.

By艂a to kobieta o okropnej twarzy.

Jak robak z twoich ust co艣 wychodzi艂o.

- Mama Jordana. - Spojrza艂a na mnie.

Przysi臋gam. Jego oczy pe艂ne nienawi艣ci.

Czekaj, ratusz? W pobli偶u nie ma 偶adnych zaj臋膰.

Nie wierzysz mi? Nie jeste艣 po mojej stronie.

Wierz臋 ci. Chc臋 zna膰 prawd臋.

- Wszystko w porz膮dku, Emile? - Czy wszystko w porz膮dku?

- Jest po prostu sztywny. - Nie czuje si臋 dobrze.

- Nic mi nie b臋dzie. - Prosz臋 bardzo. W艂贸偶 pod j臋zyk.

- Niewiarygodne! - Co za napalony skurwiel!

- To bardzo niezdrowe. - Stracili艣my 脡mile'a.

Wszystko w porz膮dku, Emile?

Co to do cholery by艂o?

- Wypu艣膰 go. - Kto chce zar偶n膮膰 gada?

Zamknij mord臋. Oni te偶 s膮 nasi. jako 偶ywe istoty.

Przesta艅 naucza膰. Nie chc臋 ci臋 Przebij臋 ci臋 na wylot.

GADY NIE S膭 MILE WIDZIANE!

Co to do cholery jest?

Co to do cholery jest?

- Tato, nie. - Daj spok贸j, jestem twoim tat膮.

Jestem gotowy do drogi. Czeka艂em na ciebie.

- Wr贸ci艂e艣 p贸藕no do domu? - Nie, nie wr贸ci艂em. Potrzebuj臋 tylko prysznica.

Pospiesz si臋. Dziesi臋膰 minut wchodzimy.

Znajd藕 go, Albert.

M贸wi艂em, 偶eby艣 to wy艂膮czy艂 M贸wi艂em ci. Policja tu jest.

Dalej, dalej, dalej, dalej.

Tato, mama zaczyna si臋 zmienia膰. Jak si臋 czu艂e艣, kiedy to si臋 zacz臋艂o?

Cytat Ren茅 Char Wiesz co?

"Chc臋, 偶eby艣 trzyma艂 si臋 z dala od k艂opot贸w. Nie traci膰 cierpliwo艣ci".

Nie jeste艣 zniesmaczony?

Nie, by艂o po prostu inaczej. Stawili艣my temu czo艂a razem.

- "Skonfrontowany"? - To figura retoryczna.

Wci膮偶 by艂 sob膮. Nic si臋 nie zmieni艂o.

- Poca艂owa艂e艣 j膮? - Tak, poca艂owa艂em j膮.

- Czy my艣la艂e艣, 偶e to mo偶e tak trwa膰? - Czy mo偶emy skupi膰 si臋 na tera藕niejszo艣ci?

Po tym jak mnie uderzy艂, widzia艂am go bo ci臋 zabrali?

Jestem z艂y, bo wyci膮艂em czasowniki jesz masowo produkowane salami.

Kupi艂e艣 go.

Lana!

Nale偶y bardzo uwa偶a膰 na policj臋.

Niech to szlag!

Oto on.

Sprawd藕 schowek na r臋kawiczki.

CD 2000 i co艣 tam jeszcze.

- 2003. - Pierwszy utw贸r to piosenka twojej mamy i moja.

Zabior臋 go na miejsk膮 imprez臋 Zaprosi艂em ci臋.

Powiedzia艂, 偶e to bzdura. to jego ulubiona piosenka.

- To jest dzikie. - Otw贸rz okno. Niech us艂yszy.

G艂o艣niej!

Mamo!

Niech to szlag!

Albert!

Emile!

Uciekaj!

Dalej, dalej, dalej, dalej.

Biegnij!

Tato, st贸j! Dok膮d idziesz? i upewnij si臋, 偶e prowadzisz!

Nie rozumiem. Cholerne gady!

- Dok膮d idziesz? - Do szpitala.

Zapomnij o tym. To tylko Zadrapanie. Zatrzymaj samoch贸d.

- Oszala艂e艣. - Tato! Tato!

- Co ty robisz? Co ty robisz? - Stop! Stop! Stop! Przesta艅! Przesta艅! Przesta艅! Przesta艅! Przesta艅!

- Idiota. Co m贸wimy na izbie przyj臋膰? - Nie obra偶aj mnie. Wracaj do 艣rodka.

- Dobra, nie idziemy tam. - Obiecujesz?

- Wejd藕 tam! - Kiedy si臋 uspokoisz.

Zadowolony? Wejd藕.

Wydawa艂o mi si臋, 偶e rozpoznaj臋 ten samoch贸d.

Czy z synem wszystko w porz膮dku? Emile, prawda?

- Ma艂y wypadek. - M贸j pies mnie ugryz艂.

Co tu si臋 sta艂o?

Stworzenia do szk贸艂ki je藕dzieckiej zaatakowany. Masakra.

Bardziej jak rze藕 koni.

Przynajmniej jest jaka艣 akcja.

Bardzo du偶o. Dzisiaj zarz膮dzamy ruchem.

Wracaj!

- Nie zapomnij zbada膰 rany. - Jedziemy do szpitala.

Nie, nie do szpitala. Odmawiam p贸j艣cia tam.

Zaparkuj dalej.

Znowu krwawi. To powa偶na rana.

- Jak to si臋 sta艂o? - Jak ju偶 m贸wi艂em, m贸j pies mnie ugryz艂.

On naprawd臋 ci臋 ma. Jeden i je艣li spr贸buje jeszcze raz, to go wyko艅czymy.

Nie pies, nie dziecko.

Pospiesz si臋, Laborde.

Chcesz troch臋 powietrza?

Mieszkasz w pobli偶u?

Pieszcz si臋, Laborde.

- Tw贸j grill jest popularny. - Przypuszczam, 偶e tak.

- Porucznik. - Izquierdo. Masz go艣cia?

Czy pomieszczenie jest d藕wi臋koszczelne?

Jego nastr贸j si臋 pogarsza.

- Prawdopodobnie potrzebuje zmiany. - Na przyk艂ad czego?

Przemieszczenie.

Potrzebujesz pomocy daj mi zna膰, je艣li co艣 si臋 stanie.

Jakiej pomocy? Wszystko jest w porz膮dku.

Kiedy czujesz si臋 zestresowany oddychaj przez brzuch.

Dobra. Chod藕my.

Do zobaczenia wkr贸tce.

Brudne mi臋so

呕yjesz. To dobrze.

Dzwoni艂em do ciebie. Martwili艣my si臋. Nie 偶eby ci臋 to obchodzi艂o, ale...

- Co to do cholery jest? - Puszczaj! Zapytaj zanim kogo艣 dotkniesz!

Mokhtari i jego towarzysz!

Teraz mnie zawodzisz nie zawied藕 go. Stawk膮 s膮 oceny.

- Ta katoda to wod贸r, prawda? - Tak, to prawda.

Pom贸偶 mi z tym. Nie mog臋 dosta膰 tej cholernej rzeczy Musz臋 to zrobi膰 sam.

Co mierzy napi臋cie? To?

Zamknij si臋!

- Dzia艂a lepiej, je艣li u偶ywasz peda艂贸w. - Przesta艅.

Zanim zdiagnozowano u mnie ADHD zachowywa艂em si臋 tak samo.

Kiedy mia艂 siedem lat, by艂 du偶y. Mia艂em za艂amanie.

W takim razie b臋d臋 kogo艣 potrzebowa艂 Chcia艂bym, 偶eby si臋 tym zaj膮艂.

Przepraszam za ucieczk臋 tamtego dnia. Przepraszam. I za polizanie twojej r臋ki.

Chcesz wr贸ci膰 ze mn膮 do domu?

- Znasz to? - Tak, to...

Zastanowi臋 si臋 nad tym. Da艂e艣 mi wiele przypomina mi piosenk臋.

Inaczej bez t艂umika.

Szko艂a muzyczna trzy lata najpierw chcia艂 j膮 odzyska膰.

- Jeste艣 naprawd臋 utalentowany. - Jeste艣 bardzo zabawny.

Kiedy艣 naprawd臋 to lubi艂em. Jest tyle rzeczy, kt贸re chc臋 zrobi膰.

Wyb贸r szko艂y w przysz艂ym roku jest. Stresuje mnie to.

Nie mog臋 si臋 zdecydowa膰. Chc臋 wszystkiego.

Prosz臋 bardzo.

- Mog臋 dosta膰 co艣 do picia? - Prosz臋 bardzo.

Co to do cholery jest?

Po imprezie by艂 na moim progu.

To s贸jka. To stamt膮d pochodzi pi贸ro.

Jestem wegetarianinem. Martwe ptaki nie s膮 dla mnie.

Nie prosi艂em o to. Nie popieram prze艣ladowa艅.

Co zamierzasz z nim zrobi膰?

Jedzenie dla stworze艅 i zbieraj膮 j膮. Mog臋 j膮 przekaza膰.

艁adnie pachniesz.

Naprawd臋? Nie bra艂em prysznica. Nie bra艂em prysznica.

Mo偶e w艂a艣nie dlatego.

- Czuj臋 to. - Podoba mi si臋.

Niech to szlag!

Czy bra艂e艣 udzia艂 w wypadku?

Moja mama tam by艂a.

Nazywam si臋 脡mile.

A ty?

- Naprawi膰. - Jak "naprawi膰"?

- Czy to twoje imi臋? - Nie pami臋tam.

Nie znam twojej mamy i nie obchodzi mnie to. i nie jest. Mo偶esz ju偶 i艣膰.

Tylko pot臋偶ni tutaj przetrwa.

Dzi臋kujemy za kolacj臋.

- Dlaczego z nim zostajesz? - To co innego.

Idzie za mn膮. Spadaj!

- Umrzesz. - A je艣li to zrobi臋?

Nie mog臋 lata膰? Nie mog臋 lata膰? Co robi膮 ptaki?

呕yj膮 czy umieraj膮?

Znam bezpieczniejsze miejsce.

To niedaleko.

To wspania艂e miejsce. To bagno. Mam si臋 wbi膰 na pal?

Tylko kilka ga艂膮zek. Mog臋 je podnie艣膰.

Widzia艂e艣 to? To bardzo proste.

To musi bole膰, prawda?

Twoje plecy.

Mia艂e艣 szcz臋艣cie. Nie zacz臋艂o si臋 od twarzy.

Czy to boli?

Patrz w przysz艂o艣膰. Przed nami du偶o pracy.

To ju偶 prawie koniec.

My艣l臋, 偶e to mo偶e zadzia艂a膰.

Niech to szlag!

Powiedzieli艣my, 偶e o 20:30. Teraz jest 21:00. Zadzwo艅 do mnie.

Kolejna rezerwacja anulowana. Ludzie boj膮 si臋. Strach jest chorob膮 naszych czas贸w.

Ale jest prawie 艣rodek lata. Nie uratuje to sezonu, ale...

- Mog臋 zostawi膰 was samych? - Z pewno艣ci膮.

Zobacz.

WSP脫LNE DY呕URY Jest to pomys艂 Izby Handlowej.

Zaprojektowa艂em go, a potem jest to.

W艂a艣ciwie to dzikie psy dla ciebie. Dobre, prawda?

Co to oznacza?

"Qu'aimi las bestias, mes de luenh."

"Lubi臋 zwierz臋ta, ale na odleg艂o艣膰".

W Gascon.

- Przepraszam. - Zaraz wracam.

- Naima, napijesz si臋 z nami? - Nie mam czasu.

Kto tam jest?

Lana?

Uspok贸j si臋.

Lana!

Stop!

To wystarczy.

Nie!

Uspok贸j si臋 i s艂uchaj.

Sp贸jrz na mnie.

B膮d藕my spokojni i rozs膮dni.

Przyjd藕 teraz.

Kontynuuj.

Przepraszam. Zaraz wracam.

Powinienem by艂 spr贸bowa膰 czego艣 innego.

Mo偶e piosenk臋.

Kiedy 艣piewa m贸j brat si臋 uspokaja.

Gdzie jest twoja siostra?

Jest daleko. Ukrywa si臋.

Wyczy艣cimy go?

Francois? Wszystko w porz膮dku, Francois?

- Widzia艂em go. To by艂 on. - Jeste艣 pewien, 偶e to by艂 on?

Tak, jestem pewien.

Przepraszam za sp贸藕nienie. M贸j rower. skradziony. Co si臋 sta艂o?

Nie tylko we Francji.

Mi臋dzynarodowa sie膰. Sprawd藕 liczby.

Liczba stworze艅 ro艣nie. Coraz wi臋cej i wi臋cej, nie ma ko艅ca.

Zamkni臋cie ich jest korzystne my nie. Musimy 偶y膰 razem.

Czy Jemen si臋 sko艅czy艂?

Zostaw las im. To jak wielki park.

Wsp贸艂istnienie. Musimy to zrobi膰.

Ale nie ma woli politycznej.

A co z drukowaniem koszulek? Czym jeszcze si臋 zajmujesz?

- Musimy rozpocz膮膰 szkolenie. - Jaki trening?

Technika prowadzenia wojny, aby艣 m贸g艂 walczy膰 b臋dziesz gotowy, gdy go spotkasz.

Tak, to prawda. Jestem 艂atwym 艂upem.

Mo偶e jakiego艣 z艂api臋. i zostaniemy przyjaci贸艂mi.

Wi臋c je艣li mam Godzill臋. pit bulle s膮 niczym.

Nie, Godzilla rozbija go na kawa艂ki.

Chc臋, 偶eby jeden z nich przyszed艂 tutaj 偶eby si臋 z tob膮 zobaczy艂.

- Ma毛lle, stresujesz mnie. - Przesta艂a艣 przekazywa膰 darowizny?

Policja poinformowa艂a o incydencie w restauracji a nast臋pnie zatrzyma艂a darowizny.

- O cholera! O cholera! Obrzydliwe! - I tak nie by艂em g艂odny.

- Nie, to tylko z膮b dziecka. - No tak.

Niski standard szko艂y kolejny znak.

Masz niski standard.

Co w艂a艣nie powiedzia艂e艣?

Zapomnij o tym.

Wszystko w porz膮dku?

Dalej, Fix!

- Tym razem posz艂o lepiej. - Do czego zmierzasz?

- Jestem tak blisko. - Tak, jestem.

Czy jeste艣 gotowy?

Te dranie mnie poprawiaj膮 wys艂ali go na operacj臋.

To by艂a masakra.

Czy s艂yszysz m贸j g艂os?

Jak to si臋 zmieni艂o? D艂awi i boli.

Dla mnie jest to kr臋gos艂up. Twoje ko艣ci Czuj臋, 偶e si臋 zmieni艂y.

Futro jest najgorsze.

Wilcze futro jest twarde i sw臋dzi.

Kie艂basa oznacza psa. chcesz. Albo pudel.

- Nie, wilk. - Tak czy inaczej, to 偶a艂osne.

- Potrafisz m贸wi膰. - B臋d臋 wspania艂y.

B臋d臋 wspania艂y!

呕aba!

To nie jest 偶aba. Mo偶e to 偶aba. Jaszczurka. Albo kameleon.

Podoba mi si臋 to. 呕aba.

Las jest ogromny.

Uspok贸j si臋, Fran莽ois. Tam s膮 tylko drzewa.

Julia!

Ta cisza nie jest normalna.

Pestycydy i monokultury.

- Pusty, bez 偶ycia... - Wy艂膮cz 艣wiat艂o.

W porz膮dku, chod藕my.

Wszystko w porz膮dku?

Lana...

Nie wiem, czy boj臋 si臋 go straci膰 Nie wiem, czy boj臋 si臋 go znale藕膰.

Wdech.

W PORZ膭DKU? Na nogach. Mo偶esz wsta膰?

- Wracamy? - Nie, nie wracamy.

Jeste艣 naprawd臋 silny. Szkolenie policyjne?

W zesz艂ym roku na kursie sztuk walki Kupi艂em to, to by艂a prosta technika.

Chwy膰 go za nadgarstek.

Cholera.

Mi艂o sp臋dzi艂e艣 wiecz贸r?

Wygl膮da jak tw贸j ale nie tak 艂adnie.

- Tw贸j? - Nie, nie mam.

O co chodzi? Dziwnie si臋 zachowujesz.

- Poka偶 mi swoje r臋ce. - To takie g艂upie.

Plan jest taki, 偶eby艣 pi艂, a my po prostu tu zostaniemy?

Znalaz艂em go w lesie.

- I? - Spr贸buj. Sprawd藕, czy to dzia艂a.

- To mi艂e. Dzi臋kuj臋, tato. - To nie tak. Wsiadaj.

Nie, nie, nie.

Wsiadaj na rower, Emile. Potem mo偶esz i艣膰 spa膰.

Pu艣膰 mnie!

Jestem tutaj.

Jak daleko zaszed艂?

- Nie wiem. - Nie, nie "nie wiem".

Powiedz mi, 偶eby艣my mogli si臋 gdzie艣 dosta膰.

O wiele 艂atwiej s艂ysz臋 g艂osy. Moje paznokcie, moje plecy, moje futro.

- To wszystko. - Czy kto艣 jeszcze wie?

- Nie, nie mam. - Dziewczyna?

- O... - Czy on wie?

- Nie, nie, nie, nie, nie, nie. - Co ty robisz w tych lasach?

Je艣li takie ryzyko je艣li to zrobisz, rozbij膮 nas.

Umie艣cili ci臋 w centrum Nie mog臋 ci pom贸c.

Nawyki B膮d藕 ostro偶ny. Id藕 do szko艂y.

Wakacje po dw贸ch tygodniach Zaczyna si臋, b膮d藕 ostro偶ny.

- Nie wzbudzaj podejrze艅, dobrze? - Dobrze, 偶adnych podejrze艅.

Co jest w tym koktajlu mlecznym?

To naturalny 艣rodek odstresowuj膮cy. To ci dobrze zrobi.

Lekarstwo mamy?

- Na pocz膮tku b臋dziesz zm臋czony. - A co potem?

Mnie te偶 przywi膮偶esz do 艂贸偶ka?

Co mo偶emy zrobi膰?

Zastanawiam si臋.

Zastanawiam si臋.

Pacjenci w szpitalach To niedorzeczne, 偶e tak to zostawili.

Oni tego nie rozumiej膮. W Norwegii Czyta艂em, jak to zrobili.

S膮 naprawd臋 inteligentne! Wszystko opiera si臋 na wsp贸艂istnieniu.

Pasterz i wilk razem. Ten po艣cig i nie chodzi o bycie 艣ciganym.

Lub tworzenie podzia艂贸w. Nie, nie jest. Musimy wsp贸艂pracowa膰.

Na przyk艂ad to. Nie r贸b tego.

Obiecuj臋.

- Na szcz臋艣cie twoje z臋by s膮 g艂臋bokie. - Masz na my艣li wilcze z臋by.

To dobrze. Widz臋 je codziennie. Odetnij to. Co do uszu...

Pu艣膰 uszy w艂os贸w zamknij je. To ci pasuje.

- Czy to dzia艂a? S艂yszysz mnie? - Ka偶de s艂owo, ale nie za g艂o艣no.

- Zdejmij spodnie. - Nie mog臋.

- Chcesz pomocy czy nie? - Chc臋.

Po prostu powiedz mi, jak sobie radzisz. Poka偶 mi, a ja to naprawi臋.

Tak to w艂a艣nie wygl膮da. Pi臋膰 minut odczeka膰, a nast臋pnie zeskroba膰.

A potem... jazda!

Im wi臋cej bierzesz, tym wi臋cej tym d艂u偶ej trwa wzrost.

Wi臋c teraz u偶ywasz aluminium Nie bojkotujesz?

To jest co艣 innego.

Niech to szlag!

- Nie jeste艣 gotowy? - Chwileczk臋.

- Masz 艂adny dom. - Tak, jest 艣wietny.

Hej Emile.

- Wszystko w porz膮dku? R臋ka si臋 goi? - Tak, jest du偶o lepiej.

Znacznie lepiej.

- Czy jeste艣 buddyst膮? - Tak, jestem.

Nie, za zapach. Nie, za zapach.

- Poczekam na zewn膮trz. - To nie potrwa d艂ugo.

Wygl膮dasz jak on.

- Nie zapomnij. - Tylko spokojnie.

Wezm臋 leki i p贸jd臋 spa膰. Tak jak powiedzia艂e艣.

OK.

Miej na niego oko.

- Halo? Halo? - Nie zadzwoni艂 ani razu.

- Siedzia艂em na telefonie i co z tego? - Nic. Chcia艂em tylko zadzwoni膰.

Co robisz?

Nic specjalnego. To porwanie z Reddita Czyta艂em co艣 o kobiecie.

Rok p贸藕niej, na parkingu znaleziono jego zdj臋cie.

Kobieta mia艂a okulary i odbi艂a si臋 w okularach, kt贸re zrobi艂y zdj臋cie.

Prawdopodobnie jest porywaczem.

Jeste艣 tam? Spos贸b w jaki oddychasz S艂ysz臋 to. To przera偶aj膮ce.

Nie mog臋 uwierzy膰, 偶e w nocy jest tak g艂o艣no. Nie wiedzia艂em, 偶e jeste艣.

Pos艂uchaj

Uwielbiam d藕wi臋k nocy.

Nina...

Nie s膮dz臋, 偶eby艣 mnie us艂ysza艂, je艣li b臋d臋 krzycze膰. my艣lisz?

Spr贸buj.

Nic nie s艂ysza艂em.

Pozw贸l mi spr贸bowa膰.

Naprawi膰?

W czym tkwi problem?

Co si臋 sta艂o?

Nie mo偶esz ju偶 rozmawia膰?

Nie martw si臋. Znajdziemy rozwi膮zanie.

Wkr贸tce b臋dziesz lata膰.

Jeste艣my razem. Jestem tutaj.

Co robisz?

Na ziemi臋!

Na ziemi臋, idioto! Zabijesz si臋!

Dzi臋kuj臋 Mam nadziej臋 偶e ci si臋 spodoba.

Brawo!

To 艣mierdzi!

W domu...

- USG. - Dzi臋kujemy.

Znikn臋艂y dwie 艣winie.

Uwa偶aj na gady.

- Je艣li to nie Rzym... - Zmie艅 kana艂, Jacques.

- Czy piwo serwuje si臋 samo? - Robi臋 sobie przerw臋.

Fran莽ois, tw贸j syn jest tutaj.

On si臋 zmienia. Co艣 Nie chcia艂em psu膰 nastroju.

Ale sp贸藕nienie o trzy godziny To na nic. Jego pensja zosta艂a obci臋ta.

Dzwoni艂em do ciebie 20 razy.

Przepraszam, By艂em z przyjaci贸艂mi.

- Gdzie by艂e艣? - Musz臋 si臋 przebra膰.

Przesta艅. Nic mi nie jest. Nic mi nie jest.

Sp贸jrz na swoje d艂onie.

Co o tym s膮dzisz?

Mieli艣my umow臋. Dlaczego nie Nie s艂uchasz?

Dlaczego nie s艂uchasz?

Co robisz?

Usi膮d藕.

Usi膮d藕.

Je艣li znajd膮 ci臋 samego zostaniesz. Wiesz, co mam na my艣li?

B臋dziesz zupe艂nie sam.

- Nawet nie pr贸buj. - Co zamierzasz zrobi膰?

Chroni臋 ci臋.

Nie, nie chronisz mnie!

Usi膮d藕.

Wszystko w porz膮dku?

Pozostali s膮 w pubie.

By艂em w drodze. Do艂膮cz do mnie, je艣li chcesz.

Nie przegapimy zbyt wiele.

W drodze do domu dosz艂o do b贸jki ko艅czy si臋 wypadkiem samochodowym.

Za 120 euro Przepraszam, 偶e przyszed艂em.

Kiedy艣 mia艂em 艣rodek lata palili koty.

Wk艂adamy je do work贸w i wrzucamy do ognia.

Koty krzycz膮, a ogie艅 p艂onie. Ludzie to pokochali.

Podobaj膮 mi si臋 twoje w艂osy.

Zdejmij go.

Wiedzia艂em.

- Czy kiedykolwiek go myjesz? - Nie ca艂y czas.

- Jeste艣 obrzydliwy. - Nie, to ty jeste艣 obrzydliwy.

- Ale z ciebie gadu艂a! - Nina!

- Poprosz臋 cztery piwa. - Prosz臋 bardzo.

- Wasze piwa, moi drodzy. - Dzi臋kuj臋, dzi臋kuj臋, dzi臋kuj臋, dzi臋kuj臋.

- Za nasz膮 m艂odzie偶! - Dzi臋ki, stary.

Te dupki. Ka偶dego roku przeszkadzaj膮 nam.

Musz臋 si臋 wysika膰.

Trzymaj si臋. M臋偶czy藕ni razem On sika. Albo co, 脡mile?

Nina jest taka fajna.

- Nie s膮dzisz, 脡mile? - Tak.

Widzia艂em ci臋 wcze艣niej. Widzia艂em to na polu.

Czy masz du偶o wolnego czasu?

Dobrze si臋 bawi艂e艣?

- Co robisz? Co robisz? - Nie jest ju偶 tak zabawnie?

- Przesta艅. - Nic nie s艂ysz臋.

Tylko gady niepokoj膮ce.

Kim si臋 staniesz?

Do myszy? Ma艂pie?

Ws艂uchaj si臋 w sw贸j oddech.

To obrzydliwe.

Jestem tutaj!

- Gad! - Vincent, czekaj!

Gdzie jest Emile?

Ustawi膰 si臋 w kolejce!

Dalej, dalej, dalej!

Tam jest! Porusza si臋!

Znalaz艂em go!

Widzia艂em go!

To ja.

Nie, Fix.

呕aba?

- Ojciec ch艂opca. - Wszystko w porz膮dku.

Z艂o偶y on zeznanie w pokoju po prawej stronie.

Na szcz臋艣cie znale藕li艣my go pierwsi. Gady s膮 niebezpieczne.

Dobra, kupimy czas. Oszala艂e艣 i trafi艂e艣 tam przez przypadek.

Nie wojskowy nie zablokowa艂e艣 operacji.

- Czy mamy umow臋? - Tak, mamy.

Dzi臋kuj臋.

Imi臋 i nazwisko, data i podpis.

Wydrukuj臋 nowy.

Dalej, dalej, dalej, dalej.

Mamo...

Widzia艂em go. Spotkali艣my si臋.

Kiedy pojechali艣my na narty Pami臋tasz ten czas?

Pogoda by艂a z艂a, wi臋c zdecydowali艣my 偶e b臋dziemy chodzi膰 z tymi rzeczami na nogach.

Rakiety 艣nie偶ne. Za艂o偶臋 je I wyci膮g krzese艂kowy.

Na wzg贸rzu pada艂 艣nieg. By艂o mglisto i wietrznie.

Mama i ja zamierzamy znale藕膰 Mont Blanc ale widoczno艣膰 by艂a zerowa.

Nagle powiedzia艂e艣...

"To wspania艂e".

Jest tam pi臋knie. G贸ry i 艣nieg.

Ale chodzi艂o ci o kolejk臋 linow膮.

Wszystkie te ma艂e elementy, nakr臋tki, 艣ruby i ko艂a.

- Nie to powiedzia艂em. - Nie powiedzia艂e艣?

Czy ja to powiedzia艂em?

Ale ze mnie g艂upiec.

- Co powiedzia艂e艣? - Nic, zupe艂nie nic.

Jeste艣 taka pi臋kna.

艢mierdz膮.

Mo偶na mnie znale藕膰 w centrum wybierasz si臋 w odwiedziny?

Nie pojedziesz tam.

Lis czy wilk jak szybki jest?

- Nie wiem. - 50 kilometr贸w na godzin臋. Mo偶e 60, w niekt贸rych przypadkach.

Bieg.

Uciekaj, Emile!

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.