Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soran卯)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Napisy pobrane z https://kickasssubtitles.com
Wygl膮da jak z 1967, ale chyba si臋 nada.
Chwileczk臋.
Doskonale. Doceniam ostro偶no艣膰.
- Musimy dosta膰 si臋 na strych. - Po co?
- 呕eby pod艂膮czy膰. - Nie trzeba. Szkoda zachodu.
To zajmie 20 minut.
Inaczej nie b臋dzie mo偶na go u偶ywa膰.
Nie szkodzi. Nie zamierzamy...
Gdy sko艅czycie, przyniesiecie z gara偶u wi臋cej lamp?
Dzi臋ki.
Mamy telefon.
Trawnik ogarni臋ty.
Gniazdka i ca艂a reszta na tip top.
Sprawdz臋 dla pewno艣ci.
- Ju偶 prawie gotowe. - Dobrze.
Co s膮dzisz? Z czy bez?
Bez.
Masz racj臋. Bez.
Na pewno to w艂a艣ciwe podej艣cie?
Z do艣wiadczenia wiem,
偶e im wi臋ksze k艂amstwo, tym ci臋偶ej to potem odkr臋ci膰.
Nie b臋d臋 martwi艂 si臋 na zapas.
Lampy ju偶 gotowe, panowie.
Pomo偶ecie mi z telefonem? Gracias.
Otwarte!
Rebecca.
- Chuck. - Wygl膮dasz uroczo.
- Mi艂o ci臋 widzie膰. - Wzajemnie.
O co chodzi z tymi 艣wiecami? Dlaczego siedzisz po ciemku?
- O tym samym pomy艣la艂am. - Ale mia艂em popo艂udnie.
Dwie godziny temu wyci膮gn膮艂em labraksa.
Przygotowa艂em go i od艂o偶y艂em, a偶 tu nagle... wysiad艂o zasilanie.
Z艂apa艂em za telefon.
W skr贸cie:
te niedorajdy z PNM pomyli艂y rachunki.
Nier贸b z San Cristobal 512 nie p艂aci艂 za pr膮d.
A ja...
- 215. - Dok艂adnie.
Powiedzieli, 偶e do jutra w艂膮cz膮.
Po偶yczy艂em od s膮siad贸w sprz臋t kempingowy.
St膮d te wiejskie o艣wietlenie.
Rany.
Co robimy? Idziemy do restauracji?
Mo偶emy skoczy膰 do Seasons. Ty stawiasz.
Mo偶emy.
Ale kolacja ju偶 prawie gotowa. Musia艂bym wyrzuci膰 dobr膮 ryb臋.
Wystarczy j膮 wrzuci膰 na patelni臋.
Mo偶e przecierpimy?
Pasuje ci to?
Dlaczego nie? B臋dzie weso艂o.
Wykwintna kuchnia na biwaku.
艢wietnie, postanowione. Zabior臋 to.
- Dzi臋kuj臋. - Daj mi to.
Bo偶e drogi.
Wi臋cej nie dam rady.
Za "Galloping Gourmet".
- Calvados jest doskona艂y. - Zawsze go lubi艂a艣.
Prosz臋.
- Zabior臋 to. - Nie.
- Nie musisz. - Mog臋 przynajmniej posprz膮ta膰.
- Dzi臋kuj臋. - Dzi臋ki, Jimmy.
Wysz艂o lepiej, ni偶 my艣la艂em.
- Przepraszam za 艣wiat艂a. - Jest mi艂o. Klimatycznie.
Wci膮偶 nie mog臋 uwierzy膰, 偶e Jimmy jest prawnikiem.
Ja te偶 nie.
Ma w艂asn膮 wizyt贸wk臋 i ca艂膮 reszt臋.
Odpowiedzialny obywatel. Kto by pomy艣la艂?
Tu nic si臋 nie zmieni艂o.
My艣la艂am, 偶e b臋dziesz chcia艂...
drobnej odmiany. Poprzestawiasz co艣.
Masz 艣wietny gust. Je艣li co艣 dzia艂a...
- Jak twoja trasa? - Dobrze.
Jesieni膮 Daleki Wsch贸d.
Chiny, Korea Po艂udniowa i Wietnam.
B臋dzie weso艂o.
A po wizycie w Santa Fe w tym tygodniu
- wracamy do Europy 艢rodkowej. - To dobrze?
Sporo hoteli.
W Budapeszcie widzia艂am tylko wn臋trze sali koncertowej i Marriotta.
Ale nie powinnam narzeka膰.
Nie narzekasz. Obserwujesz.
Zobaczy艂a艣 w ko艅cu Salzburg?
Jeszcze nie. Za miesi膮c, po Wiedniu.
Pami臋tasz, jak chcieli艣my pojecha膰 do Salzburga?
I ta walni臋ta staruszka na skuterze...
- Tak! - Przegoni艂a nas z dworca.
A potem...
poszli艣my na...
malinowy tort z Linzu w Innsbrucku?
Na popraw臋 humoru.
Powiedzia艂a艣, 偶e nie zjemy tego.
I zjedli艣my.
A co po Azji? Jaka艣 trasa w kraju?
Mo偶e w przysz艂ym roku.
A mo偶e sta艂y pobyt. By艂oby mi艂o.
Lubi臋 autokary, poci膮gi i samoloty, ale...
brakuje mi sta艂ego miejsca, do kt贸rego mog臋 wraca膰.
Bo偶e!
Przepraszam. Nienawidz臋 tego.
Czuj臋 si臋 jak na smyczy.
Przepraszam.
To m贸j dyrygent. Musz臋 odebra膰.
Cze艣膰, Andre.
Jestem na kolacji. Co si臋 dzieje?
Mog臋 zrobi膰 to na pr贸bie. 呕aden problem.
Nie, wiem, 偶e si臋 sp贸藕niaj膮.
Jasne.
Dopilnuj臋, by...
Mo偶esz chwil臋 zaczeka膰? Wezm臋 tylko d艂ugopis.
Tak. Nie...
Momencik.
Dam rad臋. Co tylko trzeba.
M贸w.
Nic mi nie jest.
Mam przes艂ucha膰 wiolonczelist贸w?
To nie on. To ca艂a sekcja.
Nie.
Nie szkodzi.
Co jest, Chuck?!
Andre?
Oddzwoni臋 do ciebie. Przepraszam.
Z czym masz problem?
Powiedz co艣.
Odbieranie telefonu w towarzystwie jest niezwykle niegrzeczne.
- Bardzo. - Przepraszam.
Nie wiedzia艂am, 偶e tak my艣lisz.
Nie chcia艂am ci臋 obrazi膰.
Mog艂em przesadzi膰.
- To by艂o obcesowe. - Nie.
Rozumiem.
Robi si臋 p贸藕no.
Dzi臋kuj臋 za urocz膮 kolacj臋, ale powinnam wraca膰 do hotelu.
Daj mi chwil臋 i mo偶emy...
Nie. Wezw臋 taks贸wk臋. Nie chc臋 si臋 bardziej narzuca膰.
- Prosz臋. - Nie trzeba.
Tak b臋dzie naj艂atwiej.
Musisz co艣 zrobi膰. Nie pozw贸l jej wyj艣膰.
- Powiedz jej, co si臋 dzieje. - Nie.
Zrozumie to.
Wolisz, by mia艂a ci臋 za w艣ciek艂膮 gnid臋,
ni偶 pozna艂a prawd臋?
Nie.
Je艣li nie ty, ja jej to powiem.
Nie!
Nic jej nie powiesz.
Nie powiesz jej.
W porz膮dku.
Cze艣膰, Andre. Przepraszam.
Upu艣ci艂am telefon.
.:: GrupaHatak.pl ::. przedstawia:
Better Call Saul [3x05] Chicanery
Napisy: michnik
Jezu. Co ty robisz?
Tam prawie nie ma tlenu.
- Dusisz j膮! - "J膮"?
Brak dyndaj膮cej ku艣ki nie znaczy, 偶e nie odr贸偶niam ch艂opca od dziewczynki.
Czaj臋.
Teraz widz臋 szmink臋.
To 偶ywe stworzenie. Nie element wystroju.
Potem zabierz j膮 do domu,
umie艣膰 w du偶ym akwarium.
Wstaw urz膮dzenie napowietrzaj膮ce, mo偶e dorzu膰 jakiego艣 glonojada.
I nie przesadzaj z karmieniem.
Ludzie tyj膮.
Ryby topi膮 si臋 w resztkach.
Wyluzuj, Jacques Cousteau. Zrozumia艂em.
Dobrze.
Zak艂adam, 偶e nasz znajomy nie skierowa艂 ci臋 do mnie
po porad臋 w kwestii ryb?
Szukam kogo艣 o magicznym dotyku.
I nie chodzi mi o gnojka, kt贸ry kradnie korbacze na stacjach.
Potrzebuj臋 kogo艣 do艣wiadczonego, z wy偶szej p贸艂ki i dyskretnego.
Prawdziwego zawodowca.
Musi si臋 wcisn膮膰 w w膮skie szpary?
Nie s膮dz臋.
Zatem mam kogo艣 odpowiedniego.
Dlatego uwa偶am, 偶e golf to sport kontaktowy.
艢wietna robota, panno Wexler. To by艂o orze藕wiaj膮ce.
Cieszymy si臋, 偶e mamy to z g艂owy.
- My cieszymy si臋 bardziej. - Raz jeszcze, 艣wietna robota.
Dzi臋kuj臋.
Panie, stawiam kolacj臋.
Wiedzia艂am, 偶e jeste艣 dobra, ale nie a偶 tak.
Mi艂o mi.
Bez ciebie nie daliby艣my rady.
Wiesz, 偶e to oznacza du偶o wi臋cej pracy?
艢wietnie.
Nie wida膰 tego po tobie.
Nie chc臋 psu膰 humor贸w,
ale musicie co艣 wiedzie膰, zanim p贸jdziemy dalej.
Chodzi o waszego by艂ego prawnika, Charlesa McGilla.
Co z nim?
Charles wystosowa艂 nieprzyjemne oskar偶enia
przeciwko swemu bratu, Jimmy'emu, z kt贸rym dziel臋 biuro.
Jakie oskar偶enia?
Charles uwa偶a, 偶e Jimmy przechwyci艂 wasze dokumenty,
gdy ten pracowa艂 nad nimi w domu.
Uwa偶a, 偶e Jimmy zamieni艂 miejscami numer w adresie.
Zamieni艂 miejscami? Jak mia艂by to zrobi膰?
Charles utrzymuje, 偶e Jimmy zabra艂 dokumenty,
a gdy ten by艂 niedysponowany, skserowa艂 je i przerobi艂.
To dopiero historia.
Najwa偶niejsze, 偶e mo偶e to narobi膰 ha艂asu.
Ju偶 wkr贸tce.
Chcia艂am was uprzedzi膰.
Lepiej, by艣cie us艂yszeli o tym ode mnie.
Je艣li macie jakie艣 zastrze偶enia lub nie chcecie ze mn膮 zosta膰,
mo偶emy om贸wi膰 r贸偶ne opcje.
Nie toleruj臋 tyko jednego.
Ludzi, kt贸rzy nie potrafi膮 przyzna膰 si臋 do b艂臋du.
Cokolwiek McGill planuje, lepiej 偶eby nie pozbawi艂 mnie
najlepszej zewn臋trznej prawniczki.
To...
Mi艂o mi to s艂ysze膰.
Dzi臋kujemy za ostrze偶enie, ale mo偶esz spa膰 spokojnie.
A teraz wa偶niejsze sprawy. Kolacja.
Pasuje ci o 19?
- Jasne. - 艢wietnie.
Om贸wimy strategi臋.
Najpierw Colorado czy Utah?
Do zobaczenia o 19.
Ta sprawa z McGillem nie b臋dzie problemem?
Nie.
Mesa Verde nie jest w to zamieszane w 偶aden spos贸b.
Dobrze.
Do zobaczenia wieczorem.
Super. Do zobaczenia.
To tutaj.
Poradzimy sobie bez 艣wiat艂a i mikrofon贸w.
Zbierzemy telefony
i przetrzymamy je podczas pa艅skich zezna艅.
Czy stanowisko protokolanta mo偶na przesun膮膰 od miejsca dla 艣wiadka?
Mo偶emy ustawi膰 je w g艂臋bi sali.
Przykro mi, ale znaki kieruj膮ce do wyj艣cia zostan膮.
Przepisy.
Doceniam starania. Dzi臋kuj臋.
Panie Alley, mo偶emy zosta膰 sami?
Chc臋 co艣 om贸wi膰.
呕aden problem. B臋d臋 na zewn膮trz.
Jak si臋 czujesz?
- Poradz臋 sobie. - Bo to ogromna pro艣ba.
Je艣li nie czujesz si臋 na si艂ach... Tak tylko to powiem.
- Mo偶e nie musisz zeznawa膰. - Musz臋.
Tylko ja mog臋 wyja艣ni膰 kontekst tej ta艣my.
- Inaczej obrona j膮 pogr膮偶y. - Sprawa i bez tego jest mocna.
Mamy o艣wiadczenie Jimmy'ego.
Do tego zeznania moje oraz prywatnego detektywa.
Mo偶e nie musimy tak ci臋 m臋czy膰.
Nie chodzi o mnie ani o moje zdrowie.
Chodzi o PR.
Stracili艣my klienta.
Dosz艂o do tego, bo gdy by艂e艣... niedysponowany,
tw贸j brat przej膮艂 dokumenty, kt贸re powinny znajdowa膰 si臋 w HHM.
Jimmy post膮pi艂 skandalicznie.
Ale moim obowi膮zkiem jest ochrona reputacji firmy.
To nie czas, by martwi膰 si臋 o postrzeganie nas.
Chodzi o to, co jest s艂uszne, a co nie.
Nie zaryzykuj臋, 偶e Jimmy dostanie rok lub dwa lata zawieszenia.
Zas艂uguje na pozbawienie uprawnie艅, a nie na klapsa.
Jest tylko jedna droga.
Sprawiedliwo艣ci musi sta膰 si臋 zado艣膰.
Przepraszam za zw艂ok臋.
Dzie艅 dobry. Jestem Robert Alley z Izby Adwokackiej.
W sprawie Jamesa M. McGilla
Izba zamierza dowie艣膰 nast臋puj膮cych narusze艅
kodeksu etyki:
16-102,
zaanga偶owanie w dzia艂ania przest臋pcze.
Pan McGill wiedzia艂, 偶e wywa偶anie drzwi u brata
jest takim dzia艂aniem.
16-804,
pope艂nianie czynu, kt贸ry odzwierciedla
uczciwo艣膰 i prawdom贸wno艣膰 jako prawnika.
Ka偶da rozs膮dna osoba zgodzi si臋,
偶e napa艣膰 na innego prawnika w jego domu
藕le rokuje dla pana McGilla jako prawnika.
16-304,
bezprawne fa艂szowanie, niszczenie
lub ukrywanie materia艂贸w o warto艣ci dowodowej.
Pan McGill w艂ama艂 si臋 do domu brata
i zniszczy艂 kaset臋 zawieraj膮c膮 rozmow臋
mi臋dzy nim a jego bratem, Charlesem McGillem.
Wyka偶emy, 偶e to nagranie by艂o dowodem
w trwaj膮cej sprawie.
Izba Adwokacka uwa偶a, 偶e po przedstawieniu fakt贸w
komisja zgodzi si臋, i偶 James McGill zas艂u偶y艂 na pozbawienie uprawnie艅.
Dzi臋kuj臋 bardzo.
Dzi臋kujemy, panie Alley.
Panno Wexler?
Dzi臋kuj臋, panie przewodnicz膮cy.
Dzie艅 dobry.
Jestem Kim Wexler, wsp贸艂obro艅ca Jamesa McGilla.
Czytali pa艅stwo o艣wiadczenie pana McGilla.
Zgadzamy si臋, 偶e w艂ama艂 si臋 do domu brata,
czego 偶a艂uje...
Bardzo.
Ale ta historia ma te偶 drug膮 stron臋.
Nie chodzi w niej o wyrachowanie czy z艂e zamiary,
a o dw贸ch braci,
kt贸rych napi臋te stosunki w ko艅cu si臋 rozpad艂y.
Gdy przedstawimy pe艂en obraz sytuacji,
zrozumiej膮 pa艅stwo, 偶e James McGill jest atutem prawniczej spo艂eczno艣ci.
I powinien nadal by膰 jej pe艂noprawnym cz艂onkiem.
Dzi臋kuj臋.
Dzi臋kujemy, panno Wexler.
Je艣li wszyscy s膮 gotowi do wys艂uchania zezna艅...
Panie Alley, prosz臋 wezwa膰 艣wiadka.
Wywa偶y艂 drzwi.
By艂 pobudzony. Krzycza艂.
Domaga艂 si臋, by Charles odda艂
- posiadany dow贸d. - Sprzeciw.
Nie ustalili艣my, 偶e ta艣ma jest dowodem.
Obrona przyj臋艂a, 偶e to w艂asno艣膰 osobista.
Powiem inaczej.
Jimmy domaga艂 si臋 kasety, kt贸r膮 Charles mia艂 w posiadaniu.
Zdoby艂 j膮
z pomoc膮 偶elaznego pogrzebacza, kt贸rym otworzy艂 biurko Charlesa.
Nast臋pnie zniszczy艂 kaset臋 i skonfrontowa艂 si臋 z bratem.
Co sta艂o si臋 po zniszczeniu kasety?
Pan Brightbill i ja...
Prywatny detektyw zatrudniony przez Charlesa?
Zgadza si臋.
Obawiali艣my si臋, 偶e Jimmy mo偶e uderzy膰 brata.
Wtedy wkroczyli艣my.
- Dzi臋kuj臋, panie Hamlin. - Oczywi艣cie.
- Nie mam wi臋cej pyta艅. - Panno Wexler?
Dzi臋kuj臋.
Zezna艂e艣, 偶e znasz mojego klienta od jakiego艣 czasu.
- Jak d艂ugo dok艂adnie? - Prawie 10 lat.
Jak go pozna艂e艣?
Jego brat poprosi艂 mnie, bym zatrudni艂 go w dziale pocztowym.
- I zrobi艂e艣 to. - Tak.
Co o nim wtedy s膮dzi艂e艣?
Pomy艣la艂em...
偶e ma sporo zapa艂u.
Ci臋偶ko pracowa艂.
Nada艂e艣 mu nawet przezwisko.
"Charlie Zam臋t".
"Charlie Zam臋t".
Co czu艂e艣, gdy dowiedzia艂e艣 si臋, 偶e zosta艂 prawnikiem?
By艂em zaskoczony.
Uko艅czy艂 szko艂臋 prawnicz膮
i podszed艂 do egzamin贸w bez informowania partner贸w.
Nawet Charlesa.
Zdoby艂 tytu艂, pracuj膮c w dziale pocztowym.
Rozwa偶ali艣cie zatrudnienie go jako wsp贸艂pracownika?
Owszem.
Przez moment.
Nie zatrudnili艣cie go. Dlaczego?
Mimo takiego zapa艂u.
Partnerzy chcieli w ten spos贸b unikn膮膰 pos膮dzenia o nepotyzm.
Zatrudnienie Jimmy'ego mog艂oby wp艂yn膮膰 na morale.
Nepotyzm.
Wasza firma nazywa si臋 Hamlin, Hamlin & McGill, prawda?
Kim jest drugi Hamlin?
To m贸j ojciec.
Kt贸ry z partner贸w najbardziej obawia艂 si臋 nepotyzmu?
Charles McGill.
- W艂asny brat zablokowa艂 Jimmy'ego. - Sprzeciw.
Co ma do rzeczy polityka zatrudnienia w Hamlin, Hamlin & McGill?
To istotne dla zrozumienia relacji mi臋dzy bra膰mi.
Dam pani nieco swobody, ale prosz臋 nie przesadza膰.
Charles McGill nie jest obiektem przes艂uchania.
Dzi臋kuj臋.
Czy Jimmy wiedzia艂, 偶e to jego brat
- zabroni艂 go zatrudnia膰? - Nie wiedzia艂.
Ostatecznie wyl膮dowa艂 w firmie Davis & Main.
Ch臋tnie o tym opowiem, je艣li chcesz.
Nie. Dzi臋kuj臋.
Gdy Charles zachorowa艂, to Jimmy si臋 nim zaj膮艂, prawda?
Tak s膮dz臋.
Jimmy stara艂 si臋 za艂o偶y膰 prywatn膮 praktyk臋,
a mimo to ka偶dego dnia przywozi艂 bratu jedzenie, zakupy,
a nawet ulubione gazety. Zgadza si臋?
Owszem.
Mo偶esz powiedzie膰 nam o nieobecno艣ci Charlesa?
Wiesz, 偶e nie mog臋.
By艂 na zwolnieniu. Ca艂a reszta jest poufna.
Ale przyczyn膮 by艂a choroba psychiczna?
Sprzeciw! Zdrowie Charlesa McGilla nie ma nic do rzeczy.
Obrona chce oczerni膰 kolejnego 艣wiadka.
To nie przes艂uchanie odno艣nie kompetencji.
Pan Hamlin nie jest psychiatr膮.
Ma pani pytania zwi膮zane z jego do艣wiadczeniem?
Nie.
Nie mam wi臋cej pyta艅.
艢wiadek jest wolny.
Chcieliby艣my do艂膮czy膰 dow贸d numer pi臋膰
do materia艂u dowodowego.
Prosimy o ods艂uchanie nagrania Charlesa McGilla.
Ponownie wnosz臋 sprzeciw.
Ewentualna warto艣膰 dowodowa nie przewy偶sza jego szkodliwo艣ci.
Z ca艂ym szacunkiem,
ale uwa偶amy, 偶e jest on kluczowy.
Nie chcemy pozostawia膰 w膮tpliwo艣ci co do zamiar贸w obu stron.
Decyzja zosta艂a podj臋ta, gdy odrzucili艣my pani wniosek.
Dodam, 偶e pomijaj膮c karygodne zachowanie pani klienta,
musimy ustali膰, czy jeden z prawnik贸w
usi艂owa艂 manipulowa膰 dowodami drugiego.
Chod藕 tu.
Co tu jeszcze robisz?
- Lot jest op贸藕niony. - O ile?
O 40 minut.
Szlag. Informuj mnie na bie偶膮co.
Dzi臋kuj臋 za cierpliwo艣膰.
Jeste艣my gotowi.
Przepraszam.
Obrona prosi o chwil臋 na narad臋.
W porz膮dku.
- Zaczekamy. - Dzi臋kuj臋.
- Co robimy? - Gramy na zw艂ok臋.
Tak.
M贸j brat ma wiele godnych podziwu cech.
Mo偶na powiedzie膰, 偶e go podziwiam.
Zbyt ozi臋ble.
Kocham swojego brata.
Ale brat Teda Kaczynskiego r贸wnie偶 go kocha艂.
I chcia艂 pom贸c.
Zbyt 艣wi臋toszkowate.
Kocham swojego brata.
Jest dobr膮 osob膮. Drzemie w nim dobro.
Ale prawo jest zbyt wa偶ne.
Ju偶 id臋!
Prawo jest zbyt wa偶ne.
Inaczej bym tego nie m贸wi艂.
Ale to wszystko prawda.
Posun膮艂e艣 si臋 do takich rzeczy, by mnie upokorzy膰?
Zrobi艂em to dla Kim!
Zapieprza艂a jak osio艂, by pozyska膰 Mesa Verde,
a ty i Howard s膮czyli艣cie sobie 艂yskacza.
Hamlin, Hamlin, McGill. Pr臋dzej Scrooge i Marley!
Kim zas艂u偶y艂a na Mesa Verde. Nie ty, nie HHM.
Zas艂u偶y艂a na to i tego jej potrzeba.
Zrobi艂em to, by jej pom贸c, ale nie s膮dzi艂em, 偶e tym samym zrani臋 ciebie.
Spodziewa艂em si臋 pr臋dzej reakcji: "Cholera, da艂em cia艂a".
I zostawi艂by艣 to za sob膮 jak normalny cz艂owiek, ale nie.
Pobo偶ne 偶yczenie!
Czyli co, mog臋 powiedzie膰 Howardowi,
偶e nie odchodzisz, nie przechodzisz na emerytur臋?
I mog臋 pozrywa膰 to g贸wno ze 艣cian?
- Dzwoni臋 do Howarda. - Jimmy.
Ale wiesz, 偶e przyzna艂e艣 si臋 w艂a艣nie do pope艂nienia przest臋pstwa?
Jasne, ale teraz ci lepiej, nie?
Poza tym to tylko twoje s艂owo przeciwko mojemu.
W porz膮dku,
musimy si臋 przygotowa膰 na kolejnego 艣wiadka,
- zgadza si臋? - Tak, panie przewodnicz膮cy.
Dobrze.
Je艣li kto艣 nie wie, musimy przygotowa膰 pomieszczenie.
Urz臋dnik zbierze telefony, zegarki, piloty i inne urz膮dzenia elektryczne.
Je艣li pa艅stwo wol膮, zabezpieczcie te przedmioty
poza t膮 sal膮. Dzi臋kuj臋 za wyrozumia艂o艣膰.
- Pa艅ski telefon? - Zosta艂 w samochodzie.
Przepraszam.
- To pa艅skie. - Dzi臋ki.
Prosz臋 podnie艣膰 praw膮 d艂o艅.
Czy przysi臋ga pan m贸wi膰 prawd臋, ca艂膮 prawd臋 i tylko prawd臋?
Przysi臋gam.
- Prosz臋 poda膰 nazwisko. - Charles L. McGill.
Jestem starszym partnerem w firmie Hamlin, Hamlin & McGill.
- Czy protokolantka mnie s艂yszy? - Tak. Bez zarzutu.
Panie McGill, b臋d臋 si臋 streszcza艂.
Nie musimy rozwodzi膰 si臋 nad w艂amaniem i napa艣ci膮.
Dzi臋kuj臋. Doceniam to.
Chcia艂bym pos艂ucha膰 o tej ta艣mie.
Co sk艂oni艂o pana do nagrania jej?
Podejrzewa艂em, 偶e m贸j brat manipulowa艂 dokumentami
- dotycz膮cymi mojej sprawy. - Dlaczego mia艂by to robi膰?
Nie brzmi to zbyt bratersko.
呕ywi艂 nadziej臋, i偶 sfabrykowane dokumenty
sprawi膮, i偶 klient b臋dzie zawiedziony moj膮 reprezentacj膮
i powr贸ci do poprzedniego prawnika, panny Wexler.
Chc臋 zaznaczy膰, 偶e dok艂adnie tak si臋 sta艂o.
Sprzeciw.
Nie m贸wi臋, 偶e panna Wexler wiedzia艂a, co robi Jimmy,
lub by艂a w to zamieszana. Stwierdzam jedynie, co zasz艂o.
Mia艂 pan jakie艣 dowody na potwierdzenie tej teorii?
Nie. M贸j brat,
co by o nim nie m贸wi膰, potrafi by膰 przebieg艂y.
艢wietnie zatar艂 za sob膮 艣lady.
Sprzeciw. 艢wiadek przyzna艂, 偶e nie by艂o dowod贸w,
i偶 takie co艣 mia艂o miejsce.
Chc臋 us艂ysze膰, co ma do powiedzenia.
Kontynuujmy.
Pani r贸wnie偶 zapewnimy swobod臋 podczas przes艂uchania.
Prosz臋 m贸wi膰 dalej.
Nie maj膮c fizycznych dowod贸w, uzna艂em, 偶e nagrane wyznanie
daje mi najwi臋ksze szanse.
Sama ta艣ma niewiele by znaczy艂a, ale zawsze to jaki艣 pocz膮tek.
Fundament pod solidniejsz膮 spraw臋.
Jimmy musia艂 uzna膰,
偶e ta艣ma jest wystarczaj膮cym dowodem.
Inaczej nie w艂amywa艂by si臋, by j膮 zniszczy膰.
Sprzeciw. Kolejne spekulacje.
Sk膮d wie, o czym my艣la艂 Jimmy?
Podtrzymuj臋. Chcemy us艂ysze膰, co zasz艂o.
Przepraszam.
Nagra艂em brata, by mie膰 jakie艣 podstawy.
Czy w tamtej chwili by艂 pan w pe艂ni w艂adz umys艂owych?
Z ca艂ym szacunkiem,
- ale brzmi pan jak wytr膮cony z r贸wnowagi. - Tak, doskonale to rozumiem.
Ale to by艂 spektakl. Przestawienie, odgrywanie roli.
Wyolbrzymi艂em objawy choroby, by wyci膮gn膮膰 prawd臋.
Mo偶emy porozmawia膰 o pa艅skiej chorobie?
Chc臋, by wszyscy byli w temacie.
Oczywi艣cie.
Okre艣la si臋 to jako EMF.
Nadwra偶liwo艣膰 na pole elektromagnetyczne.
Opisuj臋 to jako alergi臋 na elektromagnetyzm.
- Nie jest to znana przypad艂o艣膰? - Wiem, 偶e brzmi to dziwnie.
Ale 30 lat temu nikt nie s艂ysza艂 o uczuleniu na orzeszki.
Ale przyzna pan, 偶e nikt...
偶aden lekarz pana nie zdiagnozowa艂.
AIDS nie by艂o rozpoznawane do 1981 roku.
Przed 1983 nie wiedziano, 偶e wirus HIV jest przyczyn膮.
Takie rzeczy wymagaj膮 czasu.
Powiedzia艂by pan, 偶e choroba zaburza pa艅ski tok my艣lenia?
Nie. Wp艂ywa na mnie fizycznie.
Wywo艂uje wielki b贸l, ale zachowuj臋 trze藕wo艣膰 umys艂u.
Dzi臋kuj臋.
Mam jeszcze jedno pytanie.
Nienawidzi pan brata?
Wykluczone.
Kocham mojego brata.
Nie ma w nim cienia z艂o艣liwo艣ci.
Robi okropne rzeczy z pobudek, kt贸re brzmi膮 niemal szlachetnie.
Wiem jednak, 偶e prawo jest zbyt wa偶ne, by si臋 z nim zabawia膰.
To najwi臋ksze osi膮gni臋cie ludzko艣ci. Praworz膮dno艣膰.
Koncept, 偶e dzia艂ania ka偶dej osoby maj膮 swoje konsekwencje.
A to, jak m贸j brat traktuje prawo...
艂amie mi serce.
Dlatego tak post膮pi艂em. Nie chcia艂em go rani膰.
Chcia艂em chroni膰 co艣, co jest dla mnie 艣wi臋te.
Dzi臋kuj臋.
Nie mam wi臋cej pyta艅.
Musimy przyhamowa膰.
Przepraszam. Potrzebujemy chwili na narad臋.
Byle szybko.
Oczywi艣cie.
B臋dzie tu.
Panie przewodnicz膮cy.
Mog臋 przez chwil臋 odetchn膮膰?
Oczywi艣cie, panie McGill.
Zarz膮dzam 15 minut przerwy.
Niech ka偶dy b臋dzie gotowy na czas.
Mi艂o ci臋 widzie膰.
Cho膰 przyznaj臋, 偶e jestem zaskoczony.
Jimmy ci臋 wezwa艂?
Nie ma ci臋 na li艣cie 艣wiadk贸w. Nie musisz zeznawa膰.
Nie, nie dlatego tu jestem.
W takim razie po co?
Dlaczego mi nie powiedzia艂e艣?
Nie wyobra偶am sobie, przez co przechodzi艂e艣.
Ile to ju偶 trwa?
Jeste艣 tu, by mi pom贸c.
Bo to dla mnie zbyt stresuj膮ce.
- To powiedzia艂 ci Jimmy? - Martwi si臋 o ciebie.
Mimo tego wszystkiego, co zasz艂o mi臋dzy wami,
- nadal mu zale偶y. - Co dok艂adnie powiedzia艂?
呕e jeste艣 chory. Alergia na elektryczno艣膰?
Przys艂a艂 mi zdj臋cia domu. M贸j Bo偶e.
- Dlaczego nie powiedzia艂e艣? - Nie chcia艂em ci臋 niepokoi膰.
Niepotrzebnie martwi膰.
Ale teraz tu jeste艣. I teraz ju偶 wiesz.
Przylecia艂am, bo uzna艂am, 偶e tak nale偶y.
Pomy艣la艂am, 偶e tego chcesz.
Ale chyba ci przeszkadzam.
B臋d臋 w mie艣cie przez kilka dni. Ch臋tnie sp臋dzi艂abym z tob膮 czas.
Ale teraz powinnam st膮d i艣膰.
Nie. Prosz臋. Chc臋, by艣 zosta艂a.
Naprawd臋? Nie wygl膮dasz na zadowolonego.
Jestem zadowolony. Zaskoczy艂a艣 mnie, ot co.
Prosz臋, zosta艅.
- Na pewno? - Tak.
Zosta艂a艣 oszukana, Rebecco.
Chc臋, by艣 dostrzeg艂a prawd臋.
Jest inna, ni偶 si臋 spodziewa艂am.
- Tak? A czego si臋 spodziewa艂a艣? - Nie wiem.
Nie jej.
Wiesz, 偶e znienawidzi ci臋 po wszystkim.
W porz膮dku, panie McGill. Przypominam, 偶e obowi膮zuje pana przysi臋ga.
Rozumiem.
Tym razem chcia艂abym przekaza膰 przes艂uchanie
Jamesowi McGillowi.
By艂o o to sporo zamieszania,
ale nie porozmawiali艣my dot膮d o tej twojej ta艣mie.
Okazja na to przepad艂a,
gdy wpad艂e艣 do mojego domu i j膮 zniszczy艂e艣.
W porz膮dku.
To by艂 m贸j b艂膮d.
Ale chcia艂bym poci膮gn膮膰 temat, dlaczego i jak j膮 nagra艂e艣.
Teraz powiesz, 偶e ta艣ma jest fa艂szywa?
- 呕e to nie tw贸j g艂os? - Nie. Na ta艣mie jest m贸j g艂os.
Ale mam kilka pyta艅. Przyk艂adowo magnetofon.
Dotykanie go musia艂o ci臋 piekielnie bole膰.
- Przyznaj臋, odczuwa艂em dyskomfort. - Gdzie go ukry艂e艣?
D藕wi臋k jest do艣膰 dobry, wi臋c na pewno nie mi臋dzy poduszkami.
Przykry艂em go foli膮. Poza zasi臋giem wzroku.
Nie by艂o szans, bym go zobaczy艂.
Nie w tym stanie.
- Zgadza si臋? - Zapewne.
Chcia艂by艣 opisa膰 ca艂膮 scen臋 komisji?
Powiedz im, jak wygl膮da艂 tw贸j dom w momencie sporz膮dzenia nagrania.
Sprzeciw. Jaki zwi膮zek?
Okoliczno艣ci powstania nagrania maj膮 ogromny zwi膮zek.
Sk膮d mamy wiedzie膰, co ta ta艣ma oznacza,
je艣li nie wiemy, co si臋 wtedy dzia艂o?
Oddalam. 艢wiadek mo偶e odpowiedzie膰 na pytanie.
Zakry艂em wi臋kszo艣膰 艣cian foli膮 Foil-Scrim-Kraft.
Dodatkowo rozwiesi艂em foli臋 izotermiczn膮 Compact Mylar.
Chroni przed promieniowaniem elektromagnetycznym.
B艂yszcz膮ca folia na 艣cianach i suficie.
Jak we wn臋trzu kuli dyskotekowej.
Do czego zmierzasz?
Jestem pod wra偶eniem,
ile pracy w艂o偶y艂e艣 w t臋 zasadzk臋.
- Poszed艂e艣 na ca艂o艣膰. - To nie by艂a zasadzka.
Sprowokowa艂em przyznanie si臋 do winy. To zupe艂nie co innego.
Sk膮d wiedzia艂e艣, 偶e to zadzia艂a?
To znaczy?
Sk膮d wiedzia艂e艣, 偶e ta prowokacja zadzia艂a?
Sk膮d pomys艂, 偶e zaczn臋 gada膰 na widok 艣wiec膮cej folii?
Czy偶 nie przypuszcza艂e艣, 偶e dok艂adnie takie co艣
zmartwi mnie na tyle,
偶e powiem cokolwiek, by ci臋 uspokoi膰?
- Sprzeciw. - Wycofuj臋 pytanie.
Wr贸膰my do domu.
Ca艂a powierzchnia pokryta foli膮.
Nie ma w tym niczego szalonego?
Jak ju偶 m贸wi艂em, odgrywa艂em swoj膮 rol臋.
Zwykle jest to ca艂kiem normalny dom.
Tw贸j dom jest normalny?
Prosz臋 spojrze膰 na dow贸d numer dziewi臋膰.
- To tw贸j dom, prawda? - Tak.
Ods艂oni臋te przewody.
Kuchenka turystyczna.
Lampa naftowa na stosie gazet.
To ma by膰 normalne?
To przystosowanie si臋.
Profilaktyczne 艣rodki zaradcze na fizyczn膮 dolegliwo艣膰.
Czy lekarz, kt贸rzy przyzna艂 mi opiek臋 nad tob膮,
- s膮dzi艂, 偶e to fizyczna przypad艂o艣膰? - Sprzeciw.
Nie mo偶na tego do艂膮czy膰 do dowod贸w.
Poza tym stwierdzili艣my,
偶e stan psychiczny pana McGilla nie ma tu nic do rzeczy.
Sami otworzyli mi furtk臋,
gdy 艣wiadek zacz膮艂 m贸wi膰 o rzekomym odgrywaniu roli.
Ja tylko pod膮偶am ich tropem.
Omawiali艣my alergi臋, nie chorob臋 psychiczn膮.
Jeden pies.
Wszystko sprowadza si臋 do tego.
By zrozumie膰, co sobie my艣la艂em,
musicie spojrze膰 na Chucka moimi oczami.
Musicie wiedzie膰, czy wierzy艂em, 偶e ta ta艣ma jest dowodem.
Bo moim zdaniem by艂a dowodem jednego.
M贸j brat mnie nienawidzi.
Twierdzi, 偶e ok艂ama艂 mnie, by wyci膮gn膮膰 ze mnie prawd臋.
A ja m贸wi臋 wam,
偶e ok艂ama艂em brata, by poczu艂 si臋 lepiej.
To, kt贸remu z nas uwierzycie,
zale偶y od waszego zrozumienia umys艂u Charlesa McGilla.
Obiecali艣my obronie swobod臋. Prosz臋 kontynuowa膰.
- Dzi臋kuj臋. - Ale prosz臋 uwa偶a膰.
Chuck, cofnijmy si臋 jeszcze bardziej.
Do czasu, kiedy pojawi艂y si臋 objawy.
To by艂o zaraz po rozwodzie, prawda?
Tak.
S膮dzisz, 偶e stres 艣ci膮gn膮艂 na ciebie t臋 chorob臋?
W膮tpi臋. To by艂o rozstanie w zgodzie.
Wci膮偶 jestem z 偶on膮 w dobrych stosunkach.
Twoja by艂a 偶ona jest tu dzi艣 z nami, prawda?
- Kiedy si臋 ostatnio widzieli艣cie? - Sprzeciw. To nie s膮d rodzinny.
Nie jeste艣my tu w sprawie rozwodu 艣wiadka.
- Nie widz臋, jaki to ma cel. - Ja widz臋.
Powiem wam, dlaczego m贸j brat 艣ci膮gn膮艂 tu moj膮 by艂膮 偶on臋.
Przelecia艂a 6400 kilometr贸w z troski o mnie.
Jimmy nawi膮zuje do naszego ostatniego spotkania,
kiedy ukry艂em przed ni膮 chorob臋.
Cierpia艂em na to od jakiego艣 czasu,
ale zada艂em sobie sporo trudu, by si臋 nie dowiedzia艂a.
Przepraszam, 偶e ci臋 oszuka艂em.
Nie chcia艂em, by艣 my艣la艂a o mnie 藕le.
Jimmy mnie zdemaskowa艂. Wiesz dlaczego?
By mnie zdenerwowa膰.
Wie, 偶e wci膮偶 偶ywi臋 do by艂ej 偶ony uczucia.
Liczy, 偶e to mnie z艂amie.
P臋kn臋, niczym morderca w odcinku "Perry'ego Masona".
Przykro mi, 偶e ci臋 rozczarowa艂em.
Czy taka odpowied藕 ci臋 satysfakcjonuje?
Masz co艣 jeszcze?
Owszem.
Wcze艣niej m贸wi艂e艣 o innych chorobach.
Fizycznych przypad艂o艣ciach.
Czy gdyby艣 mia艂...
raka p艂uc, powiedzia艂by艣 Rebecce?
Gdyby tak by艂o, niewykluczone.
- Czym to si臋 r贸偶ni? - Panie McGill, prosz臋 przej艣膰 dalej.
Nie musisz odpowiada膰. Przejd臋 do rzeczy.
Chc臋, by艣 by艂 bardzo dok艂adny.
Jak objawia si臋 ta choroba? Wspomina艂e艣 przedtem o b贸lu.
Owszem.
Czuj臋 k艂ucie w klatce piersiowej, mam problemy z oddychaniem.
Pojawia si臋 pal膮cy b贸l. Rozprzestrzenia si臋 wsz臋dzie.
Brzmi okropnie. Czy teraz ci臋 boli?
Zawsze odczuwam pewien dyskomfort.
Elektryczno艣膰 nas otacza w nowoczesnym 艣wiecie.
Ale doceniam dzisiejsze udogodnienia ze strony komisji.
Daj臋 sobie rad臋.
Przy wy艂膮czonym 艣wietle nic nie czujesz?
- Je艣li nie przep艂ywa pr膮d. - Przykro mi z powodu znak贸w.
Nie mogli ich wy艂膮czy膰.
Nie pobieraj膮 du偶o energii i s膮 daleko.
Intensywno艣膰 maleje wraz z odleg艂o艣ci膮
zgodnie z prawem odwrotnych kwadrat贸w.
Nie jestem fizykiem.
- Mo偶esz wy艂o偶y膰 jak krowie na rowie? - Im dalej 藕r贸d艂o si臋 znajduje,
tym silniejsze musi by膰, by mie膰 jakikolwiek wp艂yw.
Za艂apa艂em.
Zatem gdybym mia艂 ma艂膮 bateri臋 z zegarka
i przy艂o偶y艂bym ci do sk贸ry, wiedzia艂by艣 o tym?
Poczu艂bym to.
Czujesz pr膮d dochodz膮cy do ciebie z kt贸regokolwiek kierunku?
Ze 艣ciany za tob膮,
stamt膮d
lub od pod艂ogi?
Mo偶esz powiedzie膰, gdzie znajduje si臋 najbli偶sze 藕r贸d艂o?
Jimmy, czy masz co艣 w kieszeni?
Owszem. Mam.
Telefon.
Z tej odleg艂o艣ci powiniene艣 go wyczu膰, prawda?
Mia艂 pan zostawi膰 urz膮dzenia elektryczne na zewn膮trz.
W porz膮dku.
Mog臋?
Tak jak my艣la艂em. Nie ma w nim baterii.
Usun膮艂e艣 bateri臋.
呕a艂osna sztuczka.
Przy艂apa艂e艣 mnie, Chuck. Wyci膮gn膮艂em bateri臋.
- Sprzeciw. - Podtrzymany.
Wykorzysta艂 pan ca艂膮 swobod臋. Prosz臋 to ko艅czy膰.
Bo偶e, Jimmy.
Nadal nie wierzysz, 偶e to prawda?
Czuj臋 to.
To fizyczna reakcja. Nie 偶adne dziwactwo.
Co mam zrobi膰, by ci to udowodni膰?
Nie wiem.
Mo偶esz si臋gn膮膰 do kieszeni na piersi
i powiedzie膰, co w niej jest?
Co znowu?
Mo偶esz powiedzie膰, co to by艂o?
- Bateria. - Panie przewodnicz膮cy.
Rozpoznajesz cz艂owieka z ty艂u?
To Huell Babineaux. Jest na li艣cie 艣wiadk贸w.
Wpad艂e艣 na niego w korytarzu.
Zezna, 偶e pod艂o偶y艂 ci na艂adowan膮 bateri臋
- ponad p贸艂torej godziny temu. - Godzin臋 i 43 minuty.
Godzin臋 i 43 minuty temu. Dzi臋kuj臋, panie Babineaux.
I nic nie poczu艂e艣.
Nie.
- To jaka艣 sztuczka. - Do艣膰 tego.
Wnosz臋, 偶e choroba psychiczna pana McGilla nie gra roli.
Gdyby cierpia艂 na schizofreni臋, nie zmienia艂oby to faktu,
- 偶e pozwany... - Nie jestem wariatem!
Nie jestem wariatem.
Wiem, 偶e podmieni艂 numery. Wiedzia艂em, 偶e tam by艂o 1216.
Rok po Karcie Swob贸d.
Nie pope艂ni艂bym takiego b艂臋du! Nigdy!
Nie mog艂em tego udowodni膰. Zatar艂 za sob膮 艣lady.
Ten kretyn z punktu ksero sk艂ama艂 dla niego.
Panie McGill, prosz臋...
My艣licie, 偶e to jest z艂e? To matactwo?
Robi艂 gorsze rzeczy. Ten billboard!
Twierdzicie, 偶e cz艂owiek mo偶e tak spa艣膰?
Nie. Zorganizowa艂 to!
Wypr贸偶ni艂 si臋 przez szyberdach!
A ja go uratowa艂em, cho膰 nie musia艂em.
Zatrudni艂em go. Co ja sobie my艣la艂em?!
On nigdy si臋 nie zmieni.
Odk膮d sko艅czy艂 dziewi臋膰 lat, krad艂 fors臋 z kasy.
"Nie nasz Jimmy.
To nie m贸g艂 by膰 Jimmy!".
Okrada艂e艣 ich!
I on ma by膰 prawnikiem?! To jaki艣 chory 偶art!
Powinienem go powstrzyma膰, gdy mia艂em szans臋!
Musicie go powstrzyma膰!
Przepraszam.
Zgubi艂em w膮tek.
Ponios艂o mnie.
Masz co艣 jeszcze?
Nie.
Nie mam wi臋cej pyta艅.
Bateri臋 podrzuci艂: michnik
.:: Napisy24.pl - Wprost od t艂umaczy ::.
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.