All language subtitles for Devotion.2022.1080p.bluray.x264-pignus

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
nl Dutch
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soran卯)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

W 艣wietle zagro偶e艅 II wojny 艣wiatowej,

ameryka艅ska Marynarka Wojenna przyj臋艂a w swoje szeregi lotnik贸w

gotowych do udzia艂u w tak zwanej "Wielkiej Akcji".

W 1950 roku, po pi臋ciu latach pokoju,

narasta konflikt na granicy P贸艂nocnej i Po艂udniowej Korei.

To jest opowie艣膰 o wojnie zapomnianej przez 艣wiat.

OPARTE NA PRAWDZIWEJ HISTORII

TOWARZYSZE BRONI

BAZA LOTNICZA QUONSET POINT

NORTH KINGSTOWN RHODE ISLAND MARZEC 1950 ROKU

G贸wno znaczysz.

Do ciebie m贸wi臋.

Lepiej st膮d spieprzaj!

Wszystko w porz膮dku?

Jeste艣 ten nowy?

Porucznik Tom Hudner.

Jesse Brown.

Mi艂o pozna膰.

- Sk膮d ci臋 przenie艣li? - Pearl Harbor.

- Lata艂e艣 Bearcatami? - Skyraiderami. Loty rozpoznawcze.

Namierzanie torped.

- Powojenne sprz膮tanie. - Bra艂e艣 udzia艂 w Wielkiej Akcji?

Nie.

To si臋 tu wpasujesz.

- Ciesz si臋, 偶e przyda艂o ci si臋 艂贸偶ko. - To ty masz nietkni臋te prze艣cierad艂o.

Pewnie jeste艣 nowy. Marty Goode, z "e".

- Chyba "g". - Z "e" na ko艅cu.

- To jaki艣 kolejny kmiotek? - Marty, pilnuj si臋.

Bo Lavery.

A to Helmut, albo szkop, albo szwab...

Mi艂o mi. Nie s艂uchaj go, nazywam si臋 Carol Mohring.

Mi艂o pozna膰.

Kogo tu mamy?

- Mi艂o ci臋 widzie膰. - Wzajemnie.

To jest Tom Hudner. Byli艣my razem w Pensacoli.

- Wspania艂y pilot. - I 艣liczniutki.

Troch臋 za bardzo.

Trzeba wam mi艂o艣ci?

Witaj w VF-32.

Czy atom b臋dzie dla 艣wiata zag艂ad膮, czy dobrodziejstwem?

Stalin i Sowieci przeprowadzili pr贸b臋 atomow膮.

Ich bomba wygl膮da jak nasza.

Ten materia艂 ma ju偶 sze艣膰 miesi臋cy. Zaraz podepn膮 to do bombowca.

Bo, wy艂膮czysz?

To ju偶 wiecie.

Nie wpadli艣cie tu, by lata膰 za panienkami. Oni nie pr贸偶nuj膮.

Uwa偶am jednak, 偶e nikt na 艣wiecie nie podskoczy ameryka艅skim pilotom wojskowym.

Dobieramy pary!

Koenig z Mohringiem.

Lavery i Goode.

Chor膮偶y Brown!

Dzi艣 masz porucznika Hudnera.

Tak jest.

Mi艂ego!

Matt, bierzesz Callowaya.

Mapy i 艣wiat艂o. Lecimy!

Nie za ciep艂o na czapk臋?

Zawsze zabieram. Mo偶e si臋 przyda膰.

Spr贸buj臋 nie wys艂a膰 na do Kanady.

Pilnuj 艣mig艂a! Rozorzesz mi skrzyd艂o.

- Troszk臋 odbijemy. Nie zgub si臋! - Co takiego?

Co ty wyprawiasz?

Jeste艣 tam?

Do g贸ry na m贸j znak.

Uwaga! Ju偶!

Chcesz gdzie艣 podskoczy膰?

Nie藕le sobie poradzi艂e艣.

Warto zna膰 maszyn臋.

Nie dowiesz si臋 wszystkiego z ksi膮偶ki.

Czy z akademii.

Maszyna to jedno, wariactwo to drugie.

Czego mo偶esz dowiedzie膰 si臋 o skrzyd艂owym w powietrzu?

W razie k艂opot贸w, niejednego.

Kim naprawd臋 jest.

Zapraszam na piwo.

Opowiem ci, kim jestem, unikaj膮c 艣mierci w maszynie.

Brzmi nie藕le, ale nie pij臋.

Widzia艂e艣 latarni臋?

Owszem.

Pora co艣 wszama膰!

Smacznego!

Dzi臋ki, tato!

Gulfstream jest w porz膮dku.

Bywa t艂oczno. Sporo miejscowych. Ale w tygodniu wpadaj膮 studentki.

W czwartki polecam Sadao.

Dimber - w sobot臋 i niedziel臋, je艣li masz na wjazd.

Ale to dobra inwestycja.

Jednak ostrzegam, obecnie wsz臋dzie jest ci臋偶ko.

呕贸艂todzi贸b w mundurze nie robi ju偶 wra偶enia.

Niech m贸wi膮, co chc膮, ale szukaj膮 bohater贸w wojennych.

Tylko Cevoli si臋 na to 艂apie.

Ma Krzy偶 Marynarki Wojennej i 偶on臋. Czy to przypadek?

- Jeste艣 偶onaty? - Nie.

- Na razie polatam, potem si臋 zobaczy. - S艂usznie.

Jak w to wszed艂e艣?

Wst膮pi艂em do Akademii po Pearl Harbor. Chcia艂em pom贸c, jak wszyscy.

Jednak okaza艂o si臋, 偶e nie ma ju偶 bohater贸w.

Wojna sko艅czy艂a si臋 na miesi膮c przed dyplomem.

Urodzili艣my si臋 kilka lat za p贸藕no.

Albo za wcze艣nie. 艢wiat si臋 zmieni艂.

My艣la艂e艣, 偶e b臋dziesz lata艂 z kolorowym pilotem?

Nie przyszed艂em tu, 偶eby nie je艣膰.

S艂usznie!

Jak ma艂偶e?

Akurat zd膮偶y艂e艣 na kolacj臋.

Pi臋knie.

- Mog臋 najpierw poprosi膰 do ta艅ca? - Zawsze.

Przed chwil膮 widzia艂em s膮siadk臋.

A ja rano. Wygl膮da przyjemnie.

- Mo偶na tak wygl膮da膰? - Nie pami臋tasz?

Wygl膮da艂a艣 na...

wredn膮 kur臋.

Chod藕!

- Brudne zagranie. - W kupie si艂a.

- Przemalujesz skarb? - Jeden z nich.

Wiejemy!

Kryj si臋!

Pilot w nocy nie poleci.

Kto jej o tym powiedzia艂?

Gdzie oni s膮?

Poddajemy si臋.

Dzielnie walczy艂e艣, ale nie mia艂e艣 szans.

S艂ucham?

G艂o艣no tu. S膮siadka z艂o偶y艂a skarg臋.

Pewnie ta przyjemna.

Czo艂em, ch艂opcy!

Ostatnio jeden z naszych samolot贸w zwiadowczych oberwa艂 nad Ba艂tykiem.

Pentagon ma zdj臋cia, kt贸rych nie zobaczycie w prasie.

Znale藕li艣my mundury naszych pilot贸w i podwozie pe艂ne dziur po kulach.

To wi臋cej ni偶 cichy akt agresji. Mamy by膰 gotowi z odpowiedzi膮.

I o to z czym b臋dziemy czeka膰.

Oto F4U Corsair.

Lata艂em nim po wojnie.

Teraz jeszcze Marynarka doda艂a mu pazura.

Cz臋艣膰 z was dopiero si臋 z nim styka, ale bez obaw, podobnie jak ja,

wykaza艂 si臋 podczas Wielkiej Akcji. W tej maszynie b臋dzie ostro.

Po偶a艂ujecie, 偶e wst膮pili艣cie do wojska.

Ma do艣膰 niefortunn膮 ksyw臋.

"Owdawiacz".

- Dobrze, 偶e si臋 nie hajtn膮艂em. - Nazywaj膮 go te偶 "Pogromc膮 chor膮偶ych".

Trudno o pot臋偶niejszy silnik w my艣liwcu. Je艣li przesadzicie z gazem, zakr臋ci wami.

Moment obrotowy ma taki, 偶e odwr贸ci dom. Uwa偶ajcie.

Szef ka偶e nam si臋 wzi膮膰 w gar艣膰.

Podr臋czniki b臋d膮 w sali odpraw. Pytania?

B贸g z wami! Profesorze Koenig, zapraszam.

- Wygl膮da zab贸jczo. - Owdawiacz.

- 艢licznotka! - B臋dzie impreza!

- Nie wiesz, co ci臋 czeka. - To dla mnie 偶aden problem.

Podrzuci膰 ci臋?

Pono膰 masz tu gdzie艣 rodzin臋.

Po drugiej stronie zatoki, w Fall River.

Pewnie si臋 ciesz膮, 偶e wr贸ci艂e艣.

Bardziej by si臋 cieszyli, gdybym pracowa艂 z rodzin膮.

Mia艂em przej膮膰 sie膰 sklep贸w ojca.

Ale wezwa艂a mnie przygoda.

- A co ciebie tu przywia艂o? - Zawsze chcia艂em lata膰.

I to z najlepszymi.

Czyli w marynarce.

- Dzi臋ki za podw贸zk臋. - Prosz臋.

Dobry wiecz贸r.

- Tom Hudner. - Daisy.

Mo偶e co艣 do picia?

Porucznik Hudner z pewno艣ci膮 ma plany.

Musz臋 wraca膰.

Pi臋kny dom.

Mi艂o zobaczy膰 go z ziemi.

Dzi臋kuj臋.

- B膮d藕 mi艂y. - S艂ucham?

Dla niego.

Jeszcze go nie czuj臋.

Gdzie nasz w贸z?

A nasze dziecko?

艢pi.

W贸z porzuci艂em na poboczu.

Ju偶 pewnie nie ma k贸艂.

Przygotowanie do lotu.

Poruczniku!

Chyba mnie lubi.

S艂ynne ostatnie s艂owa.

Nie ugryzie.

Wiesz, o czym nie ma w instrukcji? O tym wielkim dziobie.

Jak wyl膮dowa膰 na lotniskowcu z czym艣 takim?

Przecie偶 to ci膮gle jest samolot.

Mocno pozmieniany.

- Podczas nauki rozbi艂em Bearcata. - Lepiej 偶eby Goode si臋 nie dowiedzia艂.

Za p贸藕no!

Wiele dokona艅 pilot贸w my艣liwc贸w wygl膮da nieprawdopodobnie.

Gdy jednak dowiadujemy si臋, jak uda艂o im si臋 zwyci臋偶y膰,

okazuje si臋, 偶e ci podniebni mistrzowie maj膮 swoje metody,

kt贸re d艂ugo sobie wypracowywali pod chmurami.

Kluczem do taktycznego sukcesu Marynarki jest praca zespo艂owa.

Praca zespo艂owa, koordynacja, wsp贸艂praca...

zwa艂, jak zwa艂. To najwi臋ksza si艂a pilot贸w my艣liwc贸w

podczas misji eskortowych bombowc贸w i samolot贸w torpedowych.

Piloci my艣liwc贸w wspieraj膮 si臋 wzajemnie podczas star膰,

w kt贸rych stawk膮 s膮 lotniskowce.

Wroga trzeba pokona膰 rozumem, wyczuciem,

zr臋cznym lataniem i celnym ostrza艂em.

Ka偶da sekunda mo偶e przes膮dzi膰 o 偶yciu czy 艣mierci.

Baczno艣膰!

Spocznij, panowie.

Jestem kapitan Thomas Sisson. Dowodz臋 USS Leyte.

Mamy informacje, 偶e Sowieci zasadzaj膮 si臋 na port na Morzu 艢r贸dziemnym.

Chc膮 wedrze膰 si臋 do Europy i wystraszy膰 nowych cz艂onk贸w NATO.

Waszyngton planuje im w tym przeszkodzi膰.

Zbieramy ekip臋 i nie dajemy zimnej wojnie si臋 rozgrza膰.

Cevoli m贸wi, 偶e dobrze trafi艂em.

Wyp艂ywamy po weekendzie. Zapraszam na pok艂ad.

Siadajcie.

M贸wi艂em, 偶e macie si臋 szybko podci膮gn膮膰. Teraz trzeba jeszcze szybciej.

Pr贸by z lotniskowcem s膮 pod koniec tygodnia.

Je艣li nie wyl膮dujecie, mo偶ecie poszuka膰 roboty w jakie艣 dziurze na sta艂ym l膮dzie.

Tak czy siak, sp艂a膰cie d艂ugi w barze.

Opuszczamy Rhode Island.

To nie znaczy, 偶e b臋d臋 walczy艂.

Umawiali艣my si臋, pami臋tasz?

Wiedzieli艣my, 偶e tak b臋dzie.

Wcale nie jest mi 艂atwiej.

Ale wytrzymam.

W z艂o艣ci,

ale wytrzymam.

Co ci臋 trapi?

Szczerze?

My艣l臋 o jutrzejszym l膮dowaniu.

Nie ma samolotu, kt贸rym by艣 nie wyl膮dowa艂.

Ale ten mnie wyko艅czy.

Mam ograniczone pole widzenia.

Zawodzi instynkt.

Tw贸j instynkt to jedna z niewielu rzeczy na 艣wiecie, kt贸rym ufam.

Je艣li nie ufasz maszynie, musisz postawi膰 na to, czego jeste艣 pewny.

Pewnie.

- Gotowy? - Nie nad膮偶asz?

Przegrani dzi艣 stawiaj膮.

- A wzi膮艂e艣 kas臋? - Nie, zap艂acimy twoj膮.

Jeste艣 do bani.

Nie posadzisz tej maszyny, czarnuchu.

Ch艂opcze.

Nie powiniene艣 lata膰, ma艂po.

USS LEYTE, W POBLI呕U P脫艁WYSPU QUONSET POINT,

KWIECIE艃 1950 ROKU

To Hudner.

Dobre podej艣cie. Obserwuj sygnalist臋.

艁adnie, przystojniaku.

Obstawiam, 偶e nie trafi.

Wchodz臋 w to.

Premia, je艣li si臋 zmoczy.

Nie 偶yczymy mu 艣mierci.

Ch艂opcy chc膮, 偶eby ziomek zaliczy艂 baz臋.

Jeste艣 za wysoko.

N臋dzne podej艣cie.

Podnie艣 ten dzi贸b.

Nie s艂ucha sygnalisty?

Ma艂o brakowa艂o. Chcesz odpu艣ci膰?

Obr贸c臋.

Stra偶acy w gotowo艣ci.

Za wysoko.

Nie lecisz w osi.

Dam rad臋.

Dobra robota.

Nie liczy si臋 styl. Wa偶ne, 偶e usiad艂e艣.

Panowie...

wszyscy zaliczyli.

O to chodzi!

Najwy偶sz膮 ocen臋 dostaje porucznik Hudner. Jedyny doskona艂y wynik.

Przejd藕my do chor膮偶ego Browna.

N-W-N-Z!

Niemal wszystkich nas zabi艂!

Mi艂ego wieczoru. Rano wyp艂ywamy.

Uporz膮dkujcie swoje sprawy.

Rozej艣膰 si臋!

Niez艂e l膮dowanie.

Lubi臋 walczy膰 z nud膮.

Naprawi艂e艣 ju偶 w贸z?

Idziesz z reszt膮 do baru?

Raczej nie.

Wst膮pisz?

Daisy?

Co ci m贸wi艂am?

S艂usznie.

Mamo...

Ja p贸jd臋.

- Mi艂o zn贸w spotka膰. - Ciebie te偶.

Kt贸ry najlepszy?

Niebieski?

Szary?

Szary.

Dobry dzie艅?

Co robi艂a艣?

Nie pami臋tasz?

Prosz臋.

- My艣la艂em, 偶e Jesse nie pije. - Bo nie pije.

- Niez艂y z niego pilot. - To samo s膮dzi o tobie.

Bo zaprosi艂 do domu tylko ciebie i Carola Mohringa.

Dobrze wiedzie膰 z kim si臋 lata i o co ten kto艣 walczy.

Popieram.

A o co ty walczysz?

Poza Bogiem, ojczyzn膮 i honorem?

Zamierzam si臋 dowiedzie膰.

Nie daj si臋 zwie艣膰 jego milczeniem.

Je艣li ci zaufa, rozbawi ci臋 do 艂ez.

Nie znam go jeszcze od tej strony. Jest na co czeka膰.

Sp臋dzicie ze sob膮 mas臋 czasu.

W niewielkich pomieszczeniach.

Mog臋 o co艣 prosi膰?

Pewnie.

Gdy wejdzie na okr臋t i do samolotu,

ju偶 mu nie pomog臋.

Chc臋, by m贸g艂 na ciebie liczy膰.

Dobrze?

Dobrze.

W porz膮dku?

A to kto?

To jest Pam.

Witaj!

Nie chce ci臋 zawstydza膰.

Za p贸藕no.

Pewnie trzyma dr膮偶ek lepiej od ciebie.

To nasza ostatnia noc tutaj, wi臋c zostawi臋 was samych.

- Dzi臋kuj臋 za piwo. - Prosz臋.

Odprowadz臋 ci臋.

Tylko uwa偶aj.

Co najwy偶ej spal臋 si臋 na s艂o艅cu.

Spal si臋 na w臋giel, byleby艣 wr贸ci艂.

Bo wtedy polecimy na Bahamy.

M贸wisz?

Je艣li si臋 uda, kupi臋 ci europejski kostium k膮pielowy.

Taki dwucz臋艣ciowy.

Skarbie...

Zawsze mo偶esz wyj艣膰 na pla偶臋 i pomacha膰.

B臋d臋 osiem tysi臋cy kilometr贸w st膮d gdzie艣 tam.

Odmacham.

Wiem, 偶e nale偶ysz

do chmur.

Ale jeste艣 te偶 nasz.

B臋d臋 pisa艂 co tydzie艅.

Wiem.

MORZE 艢R脫DZIEMNE U WYBRZE呕Y W艁OCH, MAJ 1950

Stan pe艂nej gotowo艣ci!

Mo偶e w nocy posz艂oby wam szybciej!

Musicie zrozumie膰, 偶e w ko艅cu nie b臋d膮 to 膰wiczenia.

I taki czas nie przejdzie!

Tak jest.

Spocznij.

Mam do艣膰 tych przygotowa艅.

- I siedzenia w tej puszcze sardynek. - I 艣mierdzenia ryb膮.

Tak pachn膮 m臋偶czy藕ni. Trzeba si臋 z tego cieszy膰.

- Dzi艣 przynajmniej by艂y emocje. - Chor膮偶y Brown!

Pozw贸l na s艂贸wko.

Emocje, powiadasz.

Tak jest!

- Musimy to robi膰 na pok艂adzie? - Najlepiej przy twojej maszynie.

Dobrze wygl膮dasz!

Co jest?

Czasopismo "Life".

Pentagon chce wys艂a膰 pozytywn膮 wiadomo艣膰 do domu,

偶eby os艂odzi膰 gorzk膮 艣wiadomo艣膰 ewentualnej wojny.

Najlepiej pokaza膰 czarnego. Jest to jakie艣 osi膮gni臋cie.

Zamknij si臋!

Dow贸dca m贸wi, 偶e trudno o lepszego pilota,

niezale偶nie o koloru sk贸ry.

Mi艂o z jego strony, ale nie jestem wyj膮tkowy.

Pewnie nie 艂atwo ci jest by膰...

Pilotem marynarki? Oczywi艣cie.

L膮dowanie na lotniskowcu to

najtrudniejsze zadanie dla kogo艣, kto lata.

- Chor膮偶y Brown, wiesz, o co chodzi. - Jessie.

S膮 tu r贸偶ni go艣cie, ale taki jak ty jest tylko jeden.

Tak jak kto艣 taki jak pan.

Z ca艂ym szacunkiem, ale nie powiem tego, co chcecie.

Dobra.

Ci臋偶ko pracowa艂em, by lata膰. Chcia艂em tego ponad wszystko.

- Mo偶emy mu zrobi膰 zdj臋cia w maszynie? - Musz膮 wraca膰 do pracy.

- To zajmie tylko chwil臋, podporuczniku. - Komandorze podporuczniku. Mi艂ego dnia.

Przed chwil膮 wys艂a艂e艣 list.

Jeden tygodniowo. Obieca艂em.

Nie powstrzymasz go.

Widzia艂em ten pokaz cyrkowy na pok艂adzie.

Czy on te偶 偶ongluje?

Czyli nie.

Mogli艣my da膰 mu nauczk臋.

W porz膮dku.

Nie powinien tak gada膰.

Wiem, 偶e macie do艣膰 rob贸tek, ale jest zadanie dla szcz臋艣ciarza!

Odpadam.

Techniczni wymienili 偶yro w jednej z maszyn. Trzeba na szybko to sprawdzi膰.

- By艂a mowa o szcz臋艣ciu. - Brzmi fantastycznie.

Mo偶e Helmut poleci?

Po膰wiczy l膮dowanie.

Zg艂aszam si臋.

Poruczniku, je艣li nie masz nic przeciwko, Lavery ma racj臋.

Pewnie, 偶e mam.

Po膰wicz臋.

Pewnie.

Frunie Mohring!

Niech b臋dzie.

Co do reszty,

komandor zarz膮dzi艂 przegl膮d numer贸w seryjnych wszystkich cz臋艣ci maszyn.

Gdy Mohring b臋dzie podziwia艂 was z powietrza,

wy sprawdzicie wszystko jak leci.

Dzi臋kuj臋, Matthew.

- To zajmie ca艂y dzie艅. - Je艣li si臋 spr臋偶ycie.

Mohring, przejd藕 do sprawdzenia 偶yro.

Do wie偶y! 呕yro zachowuje si臋 poprawnie.

Zrozumia艂em. Wracaj.

Podchodzisz zbyt nisko.

Koryguj臋.

Numer seryjny?

"P-5-5-1-8-4".

Co jest?

- Nie wceluje. - Wceluje.

Doda mocy.

Przy tym podej艣ciu?

Lepiej spr贸bowa膰 jeszcze raz.

Stra偶acy w gotowo艣ci!

Lecisz za nisko!

Stary, odpu艣膰!

Spokojnie, Mohring.

Mohring, wznie艣 si臋!

Za szybko doda艂 mocy.

Kto艣 powie, 偶e na to si臋 pisali艣cie.

Tak nie jest.

Stracili艣my przyjaciela. To nic 艂atwego.

Marynarka zrobi to, co zawsze.

Napisz臋 do rodziny.

Wy艣l臋 im jego rzeczy.

Ch艂opaki si臋 zbieraj膮.

Mo偶e wiesz lepiej, ale nie musisz tego podkre艣la膰.

O co ci chodzi?

Carol ledwo wpad艂 do wody, a ty ju偶 m贸wi艂e艣, co m贸g艂 zrobi膰 lepiej.

Wszyscy pope艂niamy b艂臋dy. To mog艂em by膰 ja.

Nie my艣l, 偶e sygnet co艣 zmienia.

- Co nam powiedzieli o tych maszynach? - Przypomnij.

Nie mo偶na gazowa膰.

B艂臋dy mog膮 nas zabi膰.

Prze偶yjesz, je艣li b臋dziesz si臋 s艂ucha艂.

Panowie...

idziecie?

Za Carola.

Nie ma wojny, a tracimy ludzi.

I to dobrych.

Trudno to prze艂kn膮膰, gdy nie ma winnych.

Pr贸ba p艂ywania w szkole lotniczej.

Kazali mi powt贸rzy膰 10 razy.

Nie wierzyli, 偶e czarnuch umie p艂ywa膰.

Wrzucili do wody l贸d

i obci膮偶yli kombinezon.

Przytopili mnie.

Gdybym si臋 utopi艂, mieliby to gdzie艣.

Ale za ka偶dym razem

sobie poradzi艂em.

Lata艂em Bearcatami.

Podczas l膮dowania...

pok艂ad mia艂em jak na d艂oni.

Posadzi艂bym t臋 maszyn臋 przed swoim domem.

Ale w Corsairze...

niczego nie widz臋.

Musisz polega膰 na sygnali艣cie.

Dlaczego mia艂oby mu zale偶e膰 na moim bezpiecze艅stwie?

Nie masz poj臋cia, jak cz臋sto s艂ysz臋, 偶ebym odpu艣ci艂.

Wr臋cz umar艂.

Dlatego nie zawsze mo偶na si臋 s艂ucha膰 nakaz贸w.

Gdybym s艂ucha艂, nie by艂oby mnie tu.

W艂a艣nie tego uczy艂em Mohringa.

Jeste艣cie zm臋czeni.

Wszyscy jeste艣my.

Kilka tygodni niewygody.

Szcz臋艣liwie, w Cannes wyjdziemy na l膮d.

Ka偶demu przyda si臋 艂yk 艣wie偶ego powietrza.

Na l膮dzie obowi膮zuj膮 zasady okr臋towe. Powr贸t do 23.

B臋dziecie cudzoziemcami w obcym mie艣cie, wi臋c, Marty, nie odwal jakiej艣 g艂upoty.

I nie, nie b臋d臋 wam towarzyszy膰, ale mi艂o, 偶e pytacie.

Spadajcie!

呕eby tylko Cevoli nie przy艂apa艂 ci臋 na handlu.

Co艣 ci powiem.

Jestem w Marynarce od 16 roku 偶ycia.

To niebezpieczna robota. Jutro mo偶e nie nadej艣膰.

Nie ma co planowa膰.

Je艣li wi臋c jest szansa na wolno艣膰, to trzeba korzysta膰.

Dwa dolce za paczk臋.

Zabawmy si臋.

Mohring by nalega艂.

Jak trzeba, to trzeba.

Pi臋knie.

CANNES, FRANCJA, LIPIEC 1950 ROKU

- To Bulwar Croissant贸w. - Sporo marynarzy.

Raczej nie znajd膮 tu burdelu.

Nie sta膰 was na te szacowne europejskie damy.

Ja przyszed艂em tutaj pi膰.

To szukamy baru.

Id藕cie, musz臋 kupi膰 co艣 dla Daisy.

Dobij臋.

Koronki s膮 w modzie.

艢mieszne.

Co jest?

艢lepy? To Liz Taylor, gwiazda filmowa!

- Podpisze mi pani poczt贸wk臋? - Nie rozdaj臋 autograf贸w,

ale dam ci buziaka.

Dzi臋kuj臋 pani.

- A tw贸j kolega? - Nie znam go.

Chor膮偶y Jesse Brown.

- Jestem pilotem Marynarki. - Pozwalaj膮 kolorowym lata膰?

- Na to wygl膮da. - Jak post臋powo.

Musz臋 biec, ale zbierz koleg贸w i przy艂膮cz si臋 do nas w kasynie.

Lubi臋 pilot贸w.

Pani Elizabeth?

Widzi pani...

Za艂贸偶 co艣 eleganckiego i powiedz, 偶e zaprosi艂a ci臋 Elizabeth.

Witamy!

- Masz co艣 dla Daisy? - Tak i nie tylko.

Zaproszenie do Casino de Carlo.

Dla wszystkich.

- Od Elizabeth Taylor. - Chrzanisz!

- M贸wisz o aktorce? - Jak? Gdzie?

Wpad艂em na ni膮 na pla偶y.

Bardzo mi艂a.

Nie wierz臋.

Stawiam na sprawdzenie blefu.

Wspaniale. Stawiaj albo padaj.

Panowie...

Przebierzmy si臋.

Jeszcze si臋 nie zdarzy艂o, 偶eby mnie gdzie艣 nie wpu艣cili.

W razie czego, zmienimy lokal.

- Ale tylko tu jest Liz Taylor. - Podobno.

Zaproszono nas.

Na pewno nie ciebie.

- Elizabeth Taylor... - Prosz臋 odej艣膰.

Jesse...

w porz膮dku. P贸jdziemy gdzie indziej.

Zapraszam.

Ty chytry lisie!

Widzia艂em!

- Czy to...? - Liz Taylor.

Przedstawi臋 was.

Panowie?

Prosz臋, prosz臋! Anio艂y przestworzy!

Przyszed艂e艣!

Owszem.

Panowie si臋 znaj膮?

- Wsp贸艂dzielimy przestrze艅. - Dop贸ki nie zacznie si臋 wojna.

My zejdziemy na l膮d, a oni znikn膮 st膮d.

Zawsze sypiesz wierszykami?

Usi膮d藕cie. Przyda mi si臋 zastrzyk szcz臋艣cia.

Zapraszam.

Chod藕my wznie艣膰 toast, 偶eby ci go艣cie zeszli z naszego okr臋tu.

Dobry pomys艂.

Stawiamy.

Ogrzej臋 ci miejsce.

Chod藕.

Tutaj.

Tutaj.

M贸j szcz臋艣ciarz.

Lecimy!

Zdr贸wko!

Za pi臋knych ludzi i pi臋kne 偶ycie!

Za nowych kumpli i przysz艂e by艂e 偶ony!

Tak si臋 gra!

Co jest!

Chyba czas na ciebie.

- Znasz francuski. - Pod艂apa艂em w szkole 艣redniej.

Whiskey...

i co kolega zechce.

Pozer.

- Dobra akcja. - Serio.

Niez艂a zabawa. Gwiazdy, picie, hazard.

Czerwoni planuj膮 atak, a my szalejemy we Francji.

Chcia艂bym, 偶eby to co艣 znaczy艂o.

Dzia艂aj dalej z Liz Taylor...

i mo偶e b臋dzie.

Dzi臋kuj臋.

- Jeszcze piwo imbirowe. - Widzia艂em fajny lokal. Tam si臋 napij臋.

Kolega...

Chod藕my.

Spadamy, panowie.

Obecno艣膰 Francuzek mnie cieszy.

- W tym kraju ich nie zabraknie. - I tak wszystko przegra艂em.

Przepraszam. Dzi臋kujemy za zaproszenie.

Mi艂o z pani strony.

Ju偶 idziecie?

Niestety.

Uwa偶ajcie na siebie.

M贸g艂by艣?

Dzi臋kuj臋.

Wychodzi poza dozwolony teren.

Nikomu nie powiem. Prosz臋.

Nie藕le!

Jak tu trafi艂e艣?

Poprosz臋 whiskey.

Drogie panie!

Napoje.

Walcz z tym, co masz.

Wygl膮d pom贸g艂 mi z Daisy, ale ty...

rozegrasz to inaczej.

Jeste艣 ameryka艅skim pilotem we Francji.

- To wszystko? - Gramy atutami.

- Nie masz skrzyde艂. - Chyba 偶artujesz.

Nie mog臋 wzi膮膰 twoich.

Tylko po偶yczysz.

Dow贸dca odm贸wi艂 przypi臋cia mi ich podczas rozdania dyplom贸w.

Nie jestem przywi膮zany.

Wygl膮dasz jak trzeba.

- Mo偶e jaka艣 magiczna sztuczka? - Jak to?

Znasz jak膮艣?

Tylko jedn膮.

- Jedn膮? - Tak.

Jak m贸wi臋, walcz z tym, co masz.

"To m贸j pierwszy raz we Francji".

Wybacz.

Powiedz: "Bonjour".

Chcia艂bym pokaza膰 paniom sztuczk臋.

Nazywa si臋 "zion膮cy ogniem pilot".

Znasz Franka Sinatr臋?

To m贸j kuzyn.

Nie m贸wi臋 jak on, ale jestem podobny.

Bordeaux? Nie pijam wina.

Wybaczcie, kolega nieobyty.

Wol臋 whiskey.

Wpu艣cili ci臋 tutaj?

Dobrze mi sz艂o z Liz, ale wszystko zepsuli艣cie.

Chyba ma m臋偶a.

Co艣 ci臋 bawi?

To ty przywlok艂e艣 cyrk.

- Co jest grane? - Nic.

Wszystko gra.

Potrzebujesz przydupasa do pomocy?

Spok贸j. Wszyscy pili艣my.

Tom, w porz膮dku.

Wiem.

Ale zaraz nie b臋dzie.

Panowie, trzeba wia膰!

Twoje skrzyd艂a!

Spadamy!

W tamtym kierunku!

Wiesz, jak zrobi艂em t臋 sztuczk臋?

Po艂kn膮艂em szluga.

Nie trzeba by艂o.

Dosta艂em buziaka.

Mog艂e艣 go nie bi膰.

Za mn膮 te偶 by艣 si臋 wstawi艂.

- Nie szukam wdzi臋czno艣ci. - Ale szuka艂e艣 dymu.

Broni艂em skrzyd艂owego.

Mog臋 walczy膰 za siebie.

Robi臋 to od dawna.

Jesse Brown. Samotny szwadron.

Sala odpraw. Jaka艣 gruba akcja.

Mam nadziej臋, 偶e dobrze si臋 bawili艣cie,

bo Korea P贸艂nocna przekroczy艂a granic臋.

Zaj臋li Seul.

Je艣li p贸jd膮 dalej, to wejd膮 do Japoni

i tyle b臋dzie z naszego blokowania komunizmu.

Tak m贸wi Waszyngton. Co to znaczy? 呕e dzia艂amy.

P艂yniemy do Korei.

Wi臋kszo艣膰 z was jeszcze nie walczy艂a.

Szkolenie to podstawa i zadba艂em o to, 偶eby艣cie wyci膮gn臋li z niego jak najwi臋cej.

Ale przede wszystkim, 偶e wszyscy maja wr贸ci膰.

Wszyscy maj膮 wr贸ci膰.

MORZE WSCHODNIE U WYBRZE呕Y KOREI P脫艁NOCNEJ, LISTOPAD 1950 ROKU

Panuj膮 obawy, 偶e w Korei P贸艂nocnej jest ju偶 sto tysi臋cy Chi艅czyk贸w

gotowych do walki.

MacArthur nakaza艂 bombardowanie dw贸ch most贸w na rzece Yalu przy granicy,

w nadzieji na spowolnienie chi艅skiej mobilizacji. Ale spud艂owali.

Ja poprowadz臋 32-k臋 i zlikwidujemy baterie przeciwlotnicze w Sinuiju.

Wy raki, wesprzecie Pantery, a偶 b臋d膮 w stanie wysadzi膰 te mosty.

Przypomn臋, 偶eby niczego nie rusza膰 po chi艅skiej stronie granicy,

chyba, 偶e chcecie odpowiada膰 za wywo艂anie wojny 艣wiatowej.

Spodziewajcie si臋 ostrza艂u. Skupcie si臋.

Dzia艂ajcie czujnie i m膮drze.

201 do 205. Zg艂o艣 si臋.

S艂ucham ci臋.

Mam problem z podwoziem, potwierdzisz?

Wysuni臋te w po艂owie.

201 do bazy. Mam awari臋, nie pokieruj臋 misj膮.

- Przekazuj臋 dowodzenie 205. - Zrozumia艂em, 205, prowad藕.

- Tom, trzymaj si臋 prawego brzegu rzeki. - Tak jest.

SINUIJU GRANICA P脫艁NOCNOKOREA艃SKO-CHI艃SKA

LISTOPAD 1950 ROKU

205 wchodzi.

205 do bazy.

Przyst臋pujemy do ostrza艂u.

To MiG!

Koenig, Goode i Lavery. Kontynuujcie.

Tak jest!

- Jesse, odbij w lewo. MiG jest nasz. - Potwierdzam!

Owocnych 艂ow贸w!

Bo do dzie艂a.

Trzy trafienia! Powtarzamy manewr!

- Widzisz go? - Nic z tego.

Nad nami!

Przyczepi艂 si臋 do mnie!

Doprowadz臋 go do ciebie kanionem!

Poka偶my mu latarni臋. Spotkamy si臋 po艣rodku.

Obrona przeciwlotnicza wyeliminowana!

Przyj膮艂em! Zbli偶amy si臋 do celu.

Widz臋 was!

Ostro w prawo i do g贸ry na has艂o!

Potwierdzam!

Gotowy...

teraz!

- Pi臋kny strza艂! - Pi臋kne latanie!

Dow贸dca Panter, dolatujemy do celu.

Celny zrzut! Tylny most trafiony! Zawracamy.

Za艂atwmy to, Pantery.

Mamy ostrza艂 ze strony chi艅skiej.

Nie mo偶emy ich ruszy膰. Zmywamy si臋.

Zrozumia艂em.

205, mam 艂adunek. Mog臋 trafi膰 w most.

Jest zbyt gor膮co, odpu艣膰.

Jesse, to rozkaz!

Bezpo艣rednie trafienie!

Most zniszczony!

Pi臋knie, Jesse!

Tak trzyma膰!

Baza, tu 205. Oba mosty zniszczone. Wracamy.

Zrozumia艂em. Dobra robota.

Przepad艂a mi niez艂a zabawa.

Mamy potwierdzenie, 偶e linia przerzutowa zosta艂a os艂abiona.

Pozostajemy w gotowo艣ci, ale od艣wie偶cie si臋 przed posi艂kiem.

- Chod藕my co艣 zje艣膰. - Pi臋knie, Tom.

Sprawozdanie.

艢wietnie posz艂o.

Jak si臋 masz?

Dobrze.

Usi膮d藕.

To uczucie to pok艂osie dobrze wykonanej roboty.

Wiesz, ile w historii ludzko艣ci by艂o wojen?

Pewnie, 偶e nie.

Wi臋kszo艣膰 popad艂a w zapomnienie.

Jak i 偶o艂nierze, kt贸rzy walczyli i medale, kt贸re zdobyli.

Bohaterowie i sprz臋t schodz膮 na margines historii, bo nie o wojn臋 chodzi.

Ona nie ma ko艅ca.

Najwi臋ksze zmaganie polega na tym, by inni mogli na nas liczy膰.

Tego nie osi膮ga si臋 jedn膮 akcj膮. Trzeba si臋 stara膰 ca艂e 偶ycie.

Nie szukaj spe艂nienia w konflikcie. Wiem, co m贸wi臋.

Id藕 je艣膰.

Le膰!

Co jest najwa偶niejsze?

- Wr贸ci膰 ze wszystkimi. - I wr贸ci艂e艣.

BAZA HAGARU, ZBIORNIK CHOSIN, KOREA P脫艁NOCNA, LISTOPAD 1950 ROKU

- Wiesz, co by mi si臋 przyda艂o? - Koc?

Ognisko? Troch臋 s艂o艅ca?

- Druga szansa u Liz Taylor. - Sko艅cz z tym ju偶!

- Nie mia艂e艣 z ni膮 szans. - Nie patrzy艂e艣 uwa偶nie.

Wola艂bym mie膰 rozgrzane stopy ni偶 szans臋 u Liz.

My艣lisz, 偶e dzi艣 uderz膮?

Raczej tak.

Powiedzia艂by艣 raz co艣 przyjemnego.

Co jest?

W raporcie by艂o, 偶e zignorowa艂em rozkaz prze艂o偶onego.

Napisa艂em tylko to, co mia艂o miejsce.

Ciesz臋 si臋, 偶e tak to widzisz.

Tak by艂o.

Co za r贸偶nica? Za艂atwili艣my spraw臋.

Niesubordynacja.

Wpisz膮 mi to do akt.

- Ale Cevoli... - To ju偶 dotar艂o do kapitana.

- Nie tego chcia艂em. - A czego chcia艂e艣, panie Akademia?

Wybacz.

Za艂atwi艂e艣 mnie.

Z czym艣 takim nie dostan臋 awansu.

S膮dzi艂e艣, 偶e zobaczymy MiGa?

- My艣la艂em, 偶e Goodie zwinie si臋 do domu. - To ty narobi艂e艣 w pory, gdy si臋 pojawi艂.

- Zmieni艂e艣 pieluch臋? - Sprawd藕 sobie.

Bior膮c pod uwag臋 jak strzelacie, to szcz臋艣cie, 偶e 偶yjemy. Trafi艂em?

Pom贸偶cie mi z czym艣.

Ukrad艂e艣 to!

To mundur bia艂ego!

Dlaczego to nosisz?

Ch艂opcze...

Zapisa艂em ka偶de skierowane do mnie nienawistne s艂owo.

Powtarzam to sobie.

Od najm艂odszych lat.

To pomaga.

Co to jest?

艢wiadectwa od ch艂opak贸w.

Pisz膮, 偶e misja by艂a z艂o偶ona i post膮pi艂e艣 s艂usznie.

To ci wyczy艣ci akta.

Pewnych rzeczy nigdy nie zrozumiesz.

Uwaga do mnie, to nie to samo, co uwaga do ciebie.

To nic nie zmieni.

Ryzykuj臋 tu szyj膮.

Bo wyskoczy艂e艣 z pisemkiem?

Nic ci臋 to nie kosztowa艂o.

Nic!

Mam do艣膰 tego, gdy ludzie pomagaj膮, patrz膮c na mnie z g贸ry.

Nie patrz臋 na ciebie z g贸ry.

Co mam zrobi膰?

B膮d藕 moim skrzyd艂owym.

To wszystko.

Odpu艣膰 p贸艂艣rodki i r贸b, co nale偶y! Prosz臋!

Chor膮偶y Brown?

Czekali艣my na ciebie w mesie.

Musia艂em pomy艣le膰.

Gadali艣my z kilkoma bra膰mi.

S艂yszeli艣my o twojej akcji i dostrzegamy ci臋.

PONAD WSZYSTKIMI

Zrzucili艣my si臋 w Cannes.

Jak si臋 nazywasz?

Archie Fambrough.

Jesse.

Powiedz braciom, 偶e to doceniam.

Mississippi Brown?

Charlie Ward, ze szko艂y lotniczej.

- Ward z Alabamy. - Zgadza si臋.

- Latasz trzepaczkami? - Dowiedzieli si臋, 偶e szukam ryzyka.

I nie zas艂ug臋 na sztywne skrzyd艂a u boku legendy z po艂udnia.

Wiedzia艂em, 偶e dasz rad臋. Dobrze ci臋 widzie膰.

Szkoda, 偶e nie w lepszych okoliczno艣ciach.

Mi艂o ci臋 widzie膰.

Uwa偶aj na siebie, Mississippi.

O偶eni艂em si臋 z ni膮!

Jeste艣my w domku.

Postawi膰 ci臋?

M贸j kochany aniele,

licz臋, 偶e list dotrze na czas,

bo chc臋 z艂o偶y膰 ci 偶yczenia urodzinowe jako pierwszy.

Nie艂atwo zaplanowa膰 imprez臋 z ko艅ca 艣wiata,

ale to mo偶e nawet by膰 przyjemne.

Chwy膰 Pam. Dla niej te偶 co艣 b臋dzie.

Jest ciemno i ciasno W tym miejscu nam znanym

U kurki male艅kiej Nie wrednej kury kochanej.

Jest ciemno i ciasno W tym miejscu nam znanym

Prezent od tatusia.

Dla Pam!

Mam nadziej臋, 偶e znalaz艂a艣 pude艂ko w garderobie Pam.

Na razie ko艅cz臋. Napisz臋, gdy b臋d臋 m贸g艂.

Tw贸j oddany m膮偶.

Kochaj膮cy i ca艂kowicie tw贸j.

Kocham ci臋 na zawsze. Jesse.

Rozmawia艂em z rannymi.

- To pierwsza dywizja piechoty morskiej. - P艂yn臋li z nami.

Przygwo藕dzili ich przy Hagaru.

Pono膰 rozp臋ta艂o si臋 tam piek艂o.

Jednemu z naszych odpowiada sze艣ciu Chi艅czyk贸w.

W nocy jest minus 35.

Oni tam ledwo 偶yj膮.

Przyda艂oby si臋 wsparcie powietrzne.

Zmniejszyliby艣my przewag臋 liczebn膮 Chi艅czyk贸w

i daliby艣my naszym szans臋 stani臋cia na nogach.

To niebezpieczna misja,

inna ni偶 pod Sinuiju.

Nie chodzi o most, tylko o tysi膮ce Chi艅czyk贸w kryj膮cych si臋 w lesie

i strzelaj膮cych z bliskiej odleg艂o艣ci.

Nie ukrawam, ryzyko jest wielkie.

Nasi potrzebuj膮 pomocy i tylko my mo偶emy im pom贸c.

Polecimy tam, damy wrogowi popali膰 i wyci膮gniemy naszych.

呕yjesz!

Znasz dobr膮 modlitw臋?

Pewnie: "Bo偶e, ze艣lij nam anio艂y."

Chod藕, nie oddamy im ca艂ej chwa艂y!

Widzieli艣cie? Mamy czarnego pilota!

Dalej!

Uciekaj膮, ale przyjrzyjmy si臋 z bliska. Wszyscy do mnie.

211, zdaje si臋, 偶e ucieka ci paliwo.

Nie paliwo, tylko olej.

D艂ugo si臋 nie utrzymam.

Wznie艣my si臋 i poszukajmy l膮dowiska.

Tylko spokojnie, Jesse.

Na dziesi膮tej.

Mo偶e si臋 uda膰.

Obserwuj!

Lider, lec臋 za nim.

B臋dziemy was obserwowa膰. Prze艂膮czam radio na tryb ratunkowy.

Lista?

Dawaj.

Rakiety.

Zbiorniki.

Kabina otwarta i zablokowana.

Koniec!

- Nie dolec臋. - Dolecisz.

Lotki w d贸艂.

60 metr贸w.

Wolniej nie mog臋.

Nie b臋d臋 obok.

Zrobi艂e艣, co mog艂e艣.

211, zg艂o艣 si臋!

Zg艂o艣 si臋, 211!

Tom, gdy Jesse wyjdzie, zniszcz maszyn臋. Nie mo偶e wpa艣膰 w r臋ce wroga.

Nie wychodzi.

Dalej, Jesse!

Dlaczego nie wychodzi?

Chi艅czycy te偶 widz膮 ten dym.

Powinien ju偶 wyj艣膰. Utkn膮艂.

Ogie艅 po偶era go 偶ywcem.

Jesse, wychod藕 stamt膮d!

Schodz臋 po niego.

Prosisz si臋 o 艣mier膰!

- Nie rozbij maszyny! - Co robisz?

Irokez 201, zaraz b臋d臋 mia艂 dw贸ch pilot贸w na ziemi.

Prosz臋 o natychmiastowe wsparcie.

Jeste艣cie we wrogiej przestrzeni powietrznej. Wsparcie za 30 minut.

Wracaj do bazy.

Tom, przylec膮 po was za 30 minut.

Uwa偶aj na siebie.

Tak jest.

Zmarnowa艂e艣 ca艂kiem dobrego Corsaira.

To chyba trafi do raportu.

Nie mo偶emy wys艂a膰 艣mig艂owca. Latanie po zmroku jest zbyt niebezpieczne.

- Kto jest na ziemi? - Dwie maszyny z 32-ki.

Porucznik Hudner i chor膮偶y Brown.

Powiedz im, 偶e lec臋.

Utkn膮艂em na amen.

Ugasz臋 to i zaraz ci臋 wyci膮gniemy.

Spr贸bujemy?

Poci艣niesz?

Jeden,

dwa,

trzy!

Ostro do g贸ry na m贸j znak.

S艂yszysz?

Lec膮 po nas.

Utkn膮艂 w 艣rodku.

We藕 siekier臋.

Wr贸g jest w pobli偶u. Musimy si臋 spr臋偶a膰.

Powiedz Daisy...

jak bardzo j膮 kocham.

Wyrwiemy ci臋 z tego.

Musimy lecie膰.

Wr贸c臋 po ciebie.

Rozgrzej si臋.

Tam znajdziesz kaw臋. P贸藕niej ci臋 odstawimy.

Nie zabierzemy Jesse'ego.

Roi si臋 tam od wroga. To zbyt niebezpieczne.

Kapitan kaza艂 zniszczy膰 obie maszyny.

Lekarz ci臋 uziemi艂.

To lot pogrzebowy.

Jedyna szansa na po偶egnanie.

Odpalamy za kwadrans.

Wiem, Tom...

Wczoraj stracili艣my wielkiego lotnika,

chor膮偶ego Jesse'ego Browna.

Odczu艂a to ca艂a za艂oga okr臋tu

i odczuje to ca艂y nasz nar贸d.

Kto艣 taki jak Jesse Brown by艂 nam potrzebny.

WASZYNGTON, DC KWIECIE艃 1951 ROKU

- Pani Brown, starszy mat Clara Carrol. - Mi艂o pozna膰.

Prosz臋 t臋dy.

Przepraszam.

To dla ciebie.

Na pewno jest ci ci臋偶ko.

Mam si臋 dobrze.

Ale dzi臋kuj臋.

Ba艂em si臋 tu przychodzi膰.

Bardziej ni偶 czegokolwiek.

Obieca艂em ci...

Doceniam, co zrobi艂e艣.

Zrozum to.

By艂em tam z nim.

Nawet si臋 nie denerwowa艂.

Dotrwa艂em z nim do ko艅ca.

Jego ostatnie s艂owa by艂y do ciebie.

Poprosi艂:

"Powiedz Daisy... jak bardzo j膮 kocham".

Wybacz, 偶e go nie uratowa艂em.

To nie by艂o twoim zadaniem.

Nikt nie mia艂 takiej roli.

Prosi艂am tylko, by m贸g艂 na ciebie liczy膰.

Nie zawiod艂e艣.

Ko艅cz臋 ju偶 i id臋 spa膰.

Zawsze si臋 tego boj臋, ale zwykle 艣ni臋 o tobie,

wi臋c wytrwam, a偶 zn贸w b臋dziemy razem.

Oby jak najszybciej.

Jutro zn贸w musz臋 lecie膰, ale je艣li o to chodzi,

to nie dotkn膮艂em ziemi od czasu, gdy poca艂owa艂a艣 mnie po raz pierwszy.

A gdy mnie kochasz, sprawiasz, 偶e jestem wniebowzi臋ty.

Napisz臋, gdy tylko b臋d臋 m贸g艂.

Kocham ci臋 na zawsze.

Tw贸j oddany m膮偶.

Kochaj膮cy i tylko tw贸j.

Na zawsze.

Jesse.

List z dnia poprzedzaj膮cego wypadek.

Jessie Brown zosta艂 po艣miertnie odznaczony Zaszczytnym Krzy偶em Lotniczym

"za heroizm lub niezwyk艂e osi膮gni臋cia w locie".

Tom przez dziesi臋ciolecia pr贸bowa艂 sprowadzi膰 cia艂o Jesse'ego do domu.

W 2013 roku w艂adze P贸艂nocnej Korei w ko艅cu zezwoli艂y mu na wjazd do kraju.

Po 艣mierci Toma i Daisy,

szereg r贸偶norodnych organizacji kontynuuje ich dzia艂ania.

Rodziny Brown贸w i Hudner贸w przyja藕ni膮 si臋 do dzi艣.

Wnuczka Jesse'ego i syn Toma

T艂umaczenie na zlecenie Monolith Films: Tomasz S. Potocki

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.