All language subtitles for King.Solomons.Mines.2004.Part2.1080p.BluRay.x264.DD5.1-FGT

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian Download
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English Download
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew Download
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish Download
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Ślady prowadzą na zachód.

Jeśli się pośpieszymy, możemy ich dogonić.

To nie jest dobry pomysł.

Dlaczego nie?

Mamy za mało wody.

Nie wiemy ile czasu zajmie nam pogoń.

Umbopa mówi że woda jest tam.

Musimy ją uwolnić.

Ty masz mapę i klucz do kopalni.

Jeśli się pytasz, to my nie musimy ich tropić. To oni bedą nas szukać.

Ale ja się nie pytam, Henry!

Vent, Khiva, idziemy.

- Ciągle nie myślisz, Allan!

Bójka nic tu nie da.

Dziewczyna jest dla nas najważniejsza.

Ale nie uratujemy jej, jeśli umrzemy z pragnienia.

Jedyna woda, w tej części pustyni,

znajduje się w oazie, w oku królowej Sziby.

Jak wszystkie żywe stworzenia, tam musimy sie udać.

Tak samo jak ci, którzy trzymają panią Maitland.

On ma rację.

Ruszajmy!

Pani Maitland, proszę powiedzieć jeszcze raz.

Ja nic nie wiem. Marnujesz swój czas.

Mapa, którą wysłał pani ojciec, należy do cara.

Chcemy ją odzyskać.

Ja jej nie mam.

Nie masz szczęścia.

To samo dotyczy pani.

Zaczekaj.

Daj mi minutę.

Pani dała mapę Quatermainowi, prawda?

I co z tego?

Kiedyś byliśmy partnerami. On i ja.

Jemu nie można ufać...

Możesz mówić co tylko zechcesz.

Możesz mnie traktować jak chcesz.

Quatermain, nigdy nie da ci klucza.

Jest jakiś klucz?

Znajdziemy Quatermainama i damy mu wybór.

Mapa i klucz, za pani życie.

- A jeśli nie zechce? - Jak dobrze go znasz?

Quatermain jest honorowym człowiekiem.

I lubi ładne buzie.

Wymieni panią za bogactwa kopalni króla Salomona, prawda?

Zawracajmy.

Tłumaczenie Części drugiej: TIGERHAM aa2ap@yahoo.com

Czy ktoś ma jeszcze wodę?

Ta była ostatnia, kapitanie.

Jeśli..

Jeśli tu przyjdą, odzyskasz panią Maitland z powrotem.

Mam nadzieję, że masz rację, Henry.

Jak daleko jeszcze, do oka królowej Sziby?

Ja nie...

Mam nadzieję, że wiesz dokąd iść, bo ja się zgóbiłem.

Tym, nie znajdziesz tu drogi. To wielka pustynia.

Ale nie martw się, znajdziemy panią Maitland. Musisz zaufać przodkom.

Zaufać?

Wiesz co, mądry człowieku? Pokładasz olbrzymią wiarę w przodkach.

A ty, jak na mądrego człowieka, nie masz jej wystarczająco.

Nie zatrzymywać się.

Profesorze, ty sie modlisz?

Modlę się.

Mówisz po angielsku?

Mówię w każdym języku, jaki potrzebujesz usłyszeć.

Przyszłam cię ostrzec.

Módl się do swojego Boga. Módl się o swoją córkę.

O czym ty mówisz?

Tam są ludzie, którzy chcą tego samego co Twala. Mówią, że to należy do nich.

- Porwali twoją córkę. - Co?

Jeśli jej nie przyprowadzą, wezmą się za kopalnie.

Jeśli ją znajdą...

Dlaczego mówisz to mnie, a nie Twali?

Ponieważ, oznacza to wielkie zmainy dla naszego ludu, ale tylko, jesli ona przeżyje.

Przeznaczenie twojej córki, nie jest jeszcze zapisane.

Dużo w nim tajemnic.

Wiem.

Módl się, aby się nic nie stało,

albo jej więcej nie zobaczysz żywej.

Nigdy.

Jak daleko nas wyprzedzają?

Godzina... nie więcej.

Nie sądzę, że dacie radę.

Musimy go tu zostawć.

Dajmy mu trochę wody.

Po co? Nieżywi nie piją.

Dlaczego za nim idziesz?

Słyszałeś kiedyś o marszu śmierci?

Dwa lata temu, rosyjski car, rozkazał 150 ludzizom przemaszerować przez całą Rosję.

Od St. Petersburga do Władywostoku. Dla zabawy.

W środku zimy. To było sambójstwo i oni o tym wiedzieli.

Mimo to, poszli. Przeżył tylko jeden człowiek.

To był on.

Nie marnuj naboi.

Pani Maitland, nie ma pani wody.

Myślę, że powinna pani wracać. - Wolę raczej umrzeć!

W takim razie, pani ojciec też umrze.

Chodź.

Musimy przyśpieszyć.

Nie zatrzymujmy się.

Trzymać się blisko siebie, kapitanie.

Popatrz na kapitana.

Nie wolno się zatrzymywać. - Uratujcie ją.

Musi pan iść. Proszę wstawać, kapitanie. - Już nie mogę.

Umrze pan, jeśli tutaj zostanie. - Pozwólcie mi umrzeć!

Kapitanie...

Człowiek morza, taki jak pan, nie umiera na pustyni.

To obraza dla wody.

Chłopcy, teraz musicie sami..

Prosze... wstajemy.

Musimy iść dalej.

Woda?

- Co? Ja czuję wode.

Czuję wode.

Gdzie idziesz?

Niech idzie.

Tak! Ja też, teraz czuję!

Ty stary angielski głupcze, znalazłeś wodę!

Woda!

Woda!

Byli tu. Piasek wciąż mokry.

Ślad prowadzi dalej. Odeszli.

- Nie podoba mi się to. - Co możemy zrobić?

Mamy dziewczynę.

Panowie, rzcić broń.

Otaczamy cię.

Powiedziałem rzucić broń i puszczać dziewczynę. - Zaczekaj.

Posłuchaj mnie bardzo uważnie, panie Quatermain.

Zanim doliczę do 10, ty i cała wasza reszta, ma tu zejść bardzo powoli.

Broń trzymać nad głową.

Jeśli nie posłuchacie, zastrzelę panią Maitland.

Zrozumieliście?

Zaczynam odliczać: 1, 2...

Żadnych sztuczek, Quatermain. On to zrobi.

3...

4....

5..

Oddaj nam tylko mapę i klucz, a my puścimy dziewczynę.

7..

8... - W porządku.

Schodzę na dół.

Wszyscy schodzimy. - Nie rób tego!

Wierzę, że carski oficer dotrzymuje słowa.

Jesteśmy żołnierzami panie Quatermain, nie mordercami.

Teraz rzućcie broń.

Powiedziałem, rzucić broń!

Dam ci co tylko zechcesz, ale broni nie rzucę.

W takim razie zabiję ją.

Wygląda, że jest pan w ciężkim położeniu.

Jeden wystrzał i już nigdy nie zobaczysz klucza ani kopalni

bo będzie pan trupem.

A ty stracisz przyjaciółkę.

Zastrzelisz mnie? Ten obok, rozwali cię na kawałki, zanim zdążysz przeładować.

Chcę mapę i klucz.

Jak pan sobie życzy.

Podnieś.

Jestem pewien, że zrozumiesz, panie Quatermain. Musimy się oddalić na bezpieczną odległość. Ruszamy.

Proszę nie robić niczego głupiego, pani Maitland.

Elizabeth!

Uciekaj!

Nic pani nie jest?

Szefie!

Vent został ranny!

To tylko noga, szefe.

Twoja córka żyje i nadal kieruje się tutaj.

Nie cieszysz się?

Yea, jestem szczęśliwy, że żyje. Ale..

Nie cieszę się, że idzie mnie ratować.

Nie powinienem narażać jej na takie niebezpieczeństwa.

Dobrze, że się martwisz.

Twala, nie jest przewidywalnym człowiekiem.

To bardzo niebezpieczne, że twoja córka idzie tutaj.

Co ze mnie za ojciec, że tak narażam swoje dziecko?

Lepszym pytaniem jest:

Jakim jesteś ojcem,

że twoja córka, ryzykuje swoim życiem dla ciebie?

Dziękuję ci.

Nie powinieneś wymieniać mnie za klucz.

Gdybym tego nie zrobił, już byś nie żyła.

On ma zupełną rację, Elizabeth. Ci ludzie, to barbarzyńcy.

Nic ich nie przestraszy, w ich dtodze do kopalni.

Chciałbym dorwać tego McNabba, i odebrać mu mapę.

Już go nie ma.

Czego tam się spodziewasz?

Oto one.

Piersi krolowej Sziby, jak sądze.

Nigdy nie spotkałem kobiety z czymś takim.

Teraz, pozostaje nam tylko znaleźć McNabba.

Umbopa.

Powiedziałeś, że znasz te góry?

Więc teraz poprowadź.

Nie martw się tak bardzo, McNabb. Quatermain, nie wie, gdzie jesteśmy.

To jest... uśmiech Sziby.

Tutaj jest przejście.

Uśmiech Sziby. - Nie martwię się o jej uśmiech,

ale o jej zęby.

Teraz jesteśmy przed nimi.

Chodźcie do tatusia.

W tych skałach, urządzimy im przywitanie.

Uważać pod nogami.

Khiva, na górę w lewo. Kapitan Good, proszę tutaj.

V, ty zostajesz ze mną.

Pani Maitland, jeśli coś nie pójdzie dobrze i ja stąd się oddalę, pani się stąd nie rusza.

Nie wolno ci się oddalić, rozumiesz?

Dobrze.

Co znowu?

Kryć się. Już!

McNabb, zostaw torbę i odejdź.

Dobrze. Spokojnie.

McNabb?

Rzuć torbę McNabb, i odejdź.

Osłaniaj mnie, Quatermain.

Szefie!

Dostanę torbę.

Khiva nie! Co ty chcesz zrobić?

Khiva, kryj się!

Osłoń mnie, Henry.

Ruszamy!

Mam cię!

Elizabeth!

Strzelaj, McNabb.

Teraz!

Pokaż mi to.

Będzie dobrze.

Będzie dobrze, Khiva,

Jest dobrze...

Nie umieraj.. Nie umieraj..proszę..

Bogowie ziemi, słońca i gwiazd,

weźcie ciało naszego brata i uczyńcie z niego wielkie drzewo.

Niech będzie świadectwem, tego, kim był Khiva na tej ziemi.

- Mogę się przyłączyć? - Tak.

Nie mogłam spać.

Ciągle myślę o Khivie.

Ja też.

Kiedy byłam małą dziewczynką, zmarła mi matka.

Byłam zdezorientowana i przerażona.

Zaraz po pogrzebie, przyszedł pocieszyć mnie ojciec.

Powiedział mi, że duch mamy zawsze będzie z nami.

Chciał mi to pokazać, więc wyniósł mnie na zewnątrz

i położył koło siebie na ziemi. Patrzyliśmy się w gwiazdy.

Wtedy wskazał na jedną z nich i powiedział:

Za każdym razem, gdy Bóg zabiera jedno życie,

otwiera okno do nieba,

żeby zawsze świeciło światło.

To piękne.

Pomogło mi to.

Co jest, Quatermain? - Umbopa odszedł.

Nie ma żadnych śladów, nic. Po prostu zniknął.

Co o tym myślisz??

Nie wiem..

Może poszedł do domu?

Rozpalę ogień. Zrobię nam kawy.

Wstawać, wstawać.

Daj mi nóż.

Jesteśmy wspólnikami. Ty i ja.

Ja to zrobię.

Nigdy nie chodziło o pieniądze, McNabb.

Chcę dostać kamień przodków.

Nie chcesz uwierzyć, że kamień posiada diabelską moc?

Jestem tu, dla cara.

On wierzy, tak jak afrykańskie plemiona, w potęgę tego kamienia.

A to mi wystarcza.

Zagryź to.

Teraz się nie ruszaj.

Jest.. jest..

Co jest, Quatermain?

Nie ruszać się.

Ty nie sądzisz, że to są kanibale?

Czego chcą? - Nie wiem.

Może to plemię trzyma mojego ojca?

Obawiam się, że sytuacja staje się gorsza.

Dla ciebie, stanie się jeszcze gorsza, McNabb.

Uwolnię go od cierpienia.

To my decydujemy, kogo zabić.

Zrobię to za ciebie.

Słuchajcie Kuakuani!

Kuakuani... Dobrze mnie wysłuchajcie!

Jestem Ignosi...

.. wasz prawowity król.

Co on mówi?

Umbopa mówi, że jest ich królem.

Umbopa jest królem?

M'nenge.. Nie pamiętasz mnie?

Kiedy byłem małym chłopcem...

Moja matka i ja, opuściliśmy dom.

Dlaczego mam ci uwierzyć?

Matka z małym dzieckiem przekroczyła wielką pustynię?

Tak.

A teraz wróciłem ubiec się o mój tron.

Twala zabił mojego ojca

i ukradł moje prawa.

Na to trzeba dwodu.

Jest coś, czym możesz dowieść,

że jesteś tym, kim mówisz że jesteś.

To jest to, o co prosisz.

Ingosi,

dlaczego chronisz tych ludzi?

To są moi strażnicy i słudzy.

A tych dwoje...

moimi niewolnikami.

Co on powiedział?

Powiedział, że oni są jego ochroną, a my jego niewolnikami.

Nie jestem niczyim niewolnikiem. - Co to? To jakiś żart?

Na kolana.

Kuakuani zabiją każdego obcego na swojej ziemi.

Jeśli chcecie żyć, musicie robić to co mówię.

Pokłoń się.

Nasz król, Ignosi. Powrócił.

Czuję, że tego szukaliśmy.

oskonale. Sami nas tam zaprowadzą.

Jak sądzisz, dokąd nas prowadzą?

Na spotkanie z człowiekiem, który zabił Umbopie ojca.

Twala? - Tak jest. Na to wygląda.

Przepraszam, że nie powiedziałem wcześniej o swoim pochodzeniu.

Dlaczego nie powiedziałeś?

Nie byłem pewien, czy przybędziecie do tego miejsca, razem ze mą.

Zaraz, chwileczkę...

Ty to zaplanowałeś?

Bogowie przepowiedzieli, że ty pomożesz mi, odzyskać królestwo.

W zamian, za wskazanie ci drogi do tego miejsca.

To ma coś wspólnego z moim ojcem?

M'Lenge powiedział mi, że Twala więzi twojego ojca.

Ciągle zyje. Uwolnię go, gdy zostanę królem.

A co, jeśli nie zostaniesz?

Quatermain, możesz dać mi klucz?

Co robisz?

To jedyna rzecz, jaką mam, mogącą pomóc mojemu ojcu.

Dzięki temu kluczowi, odzyskam swoje prawa i pokonam Twalę.

Twala jest okrótnym królem, pani Maitland.

Zabija ludzi i kradnie ich ziemie.

Jesli klucz dasz jemu... on posiądzie kamień przodków.

A to mu da siłę, do rozmowy z Bogami.

Jeśli tak się stanie, nie da się już nic zrobić.

Myślę, że możesz mu zaufać, Elizabeth.

Spotykamy się w obliczu potężnego słońca,

by uczcić władzę Kuakuani.

Stawiam przed wami...

białego człowieka,

pełnego kłamstwa i fałszu.

Ten człowiek,

kłamał przed waszym królem.

To nie jest dobry czas, na poświęcenie.

Nie przyniósł mi tego, co obiecał.

Przodkowie powiedzieli...

że klucz niedługo tu przybędzie.

Bądź cierpliwy, mój królu.

Czas cierpliwości się skończył.

Zabić go!

Kto śmiał...

Kto śmiał zakłócić uroczystość!?

Elizabeth!!

Kto śmiał przerywać uroczystość?

Jestem Ignosi, prawowity król.

Jesteś oszustem.

Zabić ich!

To nie potrzebna przemoc!

Moim ojcem był Cohadi, wasz król.

Zabił go ojciec Twali.

Moja matka uciekła ze mną przez wielką pustynię.

Teraz, wróciłem do domu.

Mówisz, ze jesteś królem.

Kto to może potwierdzić?

Znałem jego ojca i rozpoznaję go.

To Ignosi, nasz król!

Starszy człowieku...

Mam tysiące wojowników,

którzy powiedzą, ze ja jestem królem.

Szamanko!

Ty znasz wolę naszych przodków.

I wiesz czego rządają.

Mów!

Umbopa, klucz. Daj Twali klucz.

Córka białego człowieka przyniosla ten klucz.

Oddaję go szamance Gagool.

Niech Bogowie osądzą, kto jest królem

i czy uwolnić, białego człowieka.

Rządam, oddania należnego mi tronu.

Chcę Nomolosu, walki na śmierć i życie.

Możesz wybrać jednego człowieka do walki za ciebie, ja wybiorę niewolnika, walczącego dla mnie.

Pan, tego który przeżyje, będzie królem.

Bogowie zadecydują, kto zostanie waszym prawowitym królem.

Nomolos, nomolos..

Gdzie jest Elizabeth?

Pomaga w przygotowaniu jedzenia na uroczystość.

Czego od nas chcą? - Twój los wisi na włosku.

Wiesz, w takim położeniu, wcale mnie nie obchodzi, co sobie gadają,

Niech mi dadzą krzesło, zaraz za twoim.

Daj mi swoją broń.

Ty też, żolnierzu.

Wszyscy na nogi.

Ten biały, Quatermain... - to on? - Tak.

Daj mi to. - Co, mój królu?

Daj mi klucz do kopalni.

- Jeśli twój wojownik zwycięży w Nomolos. -Chcę mieć klucz.

Mój królu, byłoby mądrzej, nie testować mojej magii.

- Zobaczmy, jak tego używają. - Popełniasz wielki błąd.

W porządku... Zgadza się.

Z mojego punktu widzenia, powinniście wisieć ze stryczkiem na szyi.

Ale Umbopa jest litościwym człowiekiem. Dobrej nocy, panowie.

Mam nadzieję, że robactwo dotrzyma wam towarzystwa.

A jeśli zgłodniejecie, nasyćcie się własną głupotą.

Zamknij się.

Dobrze.

Tak mi wsyd.

Ojcze, nie masz sę czego wstydzić. - Nigdy nie powinienem napisać tego listu.

Ale, bałem się, Elizabeth.

Wiem, rozumiem.

Myślałem, że kupię tym trochę czasu, potrzebnego na ucieczkę.

- Nie powinienem wysłać tego listu. - Gdybyś go nie wysłał, nie byłabym teraz z tobą.

Naraziłem ciebie i tych dzielnych udzi na takie niebezpieczeństwo.

Witam pana, miło mi pana widzieć.

Nigdy nie przestanę ci dziękować, Allan.

Wszystko jest w porządku?

Twala, wybrł już swojego wojownika.

A kto będzie walczył dla Umbopy?

Nadszedł już czas...

Na Nomolos!.

Bitwa Śmierci.

Przetrwa z nich tylko jeden...

A jego Pan, zostanie królem.

Podejdź.

To nie jest twoja walka.

Daję ci ostatnią szansę. Weź wszystkich białych i opuśćcie wioskę.

Nikomu nie stanie się krzywda.

A Umbopa, co z nim?

Z nim, rozprawię się po swojemu.

W takim razie walczę, tak jak obiecałem.

Jesteś głupcem.

Weź swoją broń i walcz z moim wojownikiem, tak jak obiecałeś,

albo sam cię zabiję.

Nomolos!

Nomolos!

Odetnij mnie.

Odetnij mnie.

Zabij białego diabła!

Dalej, Quatermain. Zrób to!

Henry!

Nie! nie..

Za późno.

Wykorzystaj teraz wszystko, z tego co ci zostało.

Polegaj na swoich marzeniach. Będą ci potrzebne.

Powiedz Umbopie, że jest szlachetnym królem.

I znajdź sobie dobrą dziewczynę.

Nie.. proszę, nie umieraj..

Quatermain... Nie! Ty już skończyłeś!

Zaufaj mi.

Znalazłem.

Idź... Co? Nie patrz się na nią.

Nie boję się wiedźmy.

Nie boję się twojej magii.

Jestem carskim oficerem.

Wytrzymam twoje spojrzenie.. tak długo jak zechcę.

Nie zauroczysz...

Weź oddech.

Jeszcze raz.

Teraz przestań oddychać.

Spójrz na mnie.

Popatrz się na mnie.

Twoj przyjaciel, szuka kamienia przodków.

Ty nie. Dlaczego?

Nie szukam władzy nad luźmi z Afryki.

Szukasz bogactwa ... Ktore na koniec, daje władzę.

Jesteś mądra. - Starasz się być dla mnie miły.

Ten biały człowiek, walczący dla Ignosi. Nie ufaj mu.

Zazdrościsz mu.

Trzymaj się jego i podążaj za nim.

Idź.

Twoja podróż, nie kończy się tutaj.

Znajdę to, czego szukam? - Tak.

Ale nigdy tego nie posiądziesz.

Toast...

Za pana Henry'ego.

Za Henry'ego.

Najdzikszy, najodważniejszy,najbardziej szlachetny z głupców, jacy kiedykolwiek żyli.

Za mojego przyjaciela.

Jestem tu, aby ci służyć mój królu, jeśli mnie potrzebujesz.

Muszę ci coś powiedzieć o Gagool.

Kiedy Twala mnie więził,

ta kobieta, jako jedyna, okazała mi wspólczucie.

Usiądź, razem z nami.

Quatermain.

Wiem, że dużo dla mnie zrobiłeś, przyjacielu.

Ale muszę cię prosić, o jeszcze jedną przysługę.

Tak długo, jak ludzie będą szukali kamienia przodków,

moi ludzie, nie zaznają spokoju. Trzeba go zniszczyć.

- Chcesz, żebym zniszczył kamień. - Taka jest wola...

Twoich Przodków. - Usłyszysz głos, on cię zaprowadzi.

Słuchaj i zaufaj.

Znajdziesz to, czego szukasz.

Oto jest.

Ja nie mogę iść dalej.

Rozumiem.

Zwracaj uwagę na wszystko.

Nie do wiary.. Po tylu latach.

Król Solomon i królowa Sziba.

Trzymaj.

Stań za mną.

Nie ruszaj się.

Teraz udamy się, na małą przechadzkę.

Bardzo ładnie.

Po jednym kroku.

Tędy.

Naprzód.

McNabb!

Co teraz zrobimy? Powystrzelamy się?

Masz klucz, kopalnie są twoje.

Ale ty chcesz coś innego, prawda?

Chcesz mnie.

O to chodzi, nieprawda?

Masz teraz swą szansę.

Co teraz, McNabb?

Zastrzelisz mnie, z mojego własnego pistoletu?

No dalej!

A niech mnie...

Tutaj zawarto życzenia przodków,

i wolę króla Solomona

aby zjednoczyć plemiona, w jedno wielkie królestwo.

Tu są życzenia miłości dla królowej Sziby.

Robimy to?

Zaczekaj..

Nie rób nic gwałtownego. - Dobrze. Będę za tobą.

Tam może być pułapka.

No cóż, Oto i jest.

Kamień Przodków.

Nie, Nie, nie!

Bardzo powoli.

Co?

Jest tylko jeden sposób, aby się przekonać.

Nie! Nie!

Powinienem był wiedzieć.

Gadułą, to ty nie jesteś, prawda?

Marie i ja, rozmawialiśmy o nadziejach, marzeniach i o farmie.

Mogliśmy rozmawiać całą noc o wszystkim i niczym.

Po raz pierwszy, wymieniłeś jej imię.

Nie wiem, może kiedyś to zrobiłem.

Przepraszam. Jeśli nie chcesz rozmawiać o niczym i..

wolisz w tym tkwić, to też dobrze.

Dobrze jest z kimś porozmawiać.

Właściwie, ja myślę że...

Jesli, wiesz.. Jesteśmy tu, więc..

Chciałbym cię zapytać.. czy ty...

chcesz być ze mną. Bo...

Niczego nie chcę stracić...

I nie poczuć więcej tego, co czuję gdy jestem z tobą.

Więc sobie tak.. rozmyślam...

Jeślibym poprosił, żebyś za mnie wyszła,

co mogąbyś odpowiedzieć?

Mogłabym odpowiedzieć: Tak.

Naprawdę?

Naprawdę.

Wyjdziesz... za mnie?

Tak.

Wyjdę.

O Boże! Zaraz cię pocałuję.

Pocałuj mnie.

O ileż to lepsze, niż rozmowa.

Chciałbym to zrobić, oficjalnie.

Chciałbym mieć pierścionek, albo..

Królowa Sziba ma pierścionek.

Pierścionek... - Warto spróbować.

Uciekaj!

Szybciej, tam do góry!

Pozbądź się kamienia. Wyrzuć go!

Teraz idź.

Uważaj na głowę.

Nie zatrzymuj się.

Nie musisz się martwić. Powiem ci, zebyś tam więcej nie siadał.

Chodź.. tutaj.

A co, jeśli będę cię tyrzymał za słowo do końca twych dni?

Byłoby ładnie.

Podaję herbatę, panie Q. Dziękuję, pani B.

V., jaki był dzień?

Cześć tato. - Cześć! Jak tam lekcje lassa?

Chcesz zobaczyć? - Myślisz, że V. zechce zostać dzień dłużej?

W porządku, panie Quatermain. I tak mnie nie złapie, choćby nie wiem jak próbował.

Tłumaczenie częci drugiej: TIGERHAM aa2ap@yahoo.com

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.