All language subtitles for Slovo.patsana.S01.E07.WEB-DL.720p.MrMittens

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian Download
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish Download
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish Download
es-419 Spanish (Latin American) Download
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Wowa!

Cześć.

Dziewczyny już wyszły.

Ja też niedługo muszę.

Mamy pielmieni. Chcesz?

Przebieram się!

Przepraszamm, a nie ma tam Vladimira?

Jakiego Vladimira? Kim jesteś?

Jestem Andrei.

Chodzi o Marata.

Kolego, zły moment wybrałeś!

Tam ta... Aigul,

która z Maratem chodziła,

...z okna wyskoczyła.

Cześć.

Żyje?

A Aigul to kto?

Była Marata.

On wie?

Nie, nie wiedziałem, jak mu to powiedzieć.

Gdzieś tam pobiegł!

Ach, tu jesteś!

- Rudakowa! - Dzień dobry. Szanowna, spokojnie.

- A was tu dwoje! - Wszystko w porządku.

Rudakowa, no.

- Oczywiście, w zasadzie to tak też myślałam! - Ciszej, ciszej.

Proszę nie krzyczeć, zaraz ogarniemy sytuację, tak?

Ogarniać sprawę to będziesz na milicji!

A ty co? W kolejce stoisz?

Burdel tu otworzyłaś, tak?

Odpieprz się.

- Co?! - Natasza, no nie, nie trzeba.

- Ty dziwko małoletnia! - Wynocha mi stąd!

Wylecisz ze swojej uczelni

jak pies, wyrzucą cię stamtąd!

- Cisza, cisza. - Cholerna ladacznica!

- A ty kto? - I po co Pani krzyczy?

No po co, można przecież wszystko po ludzku obgadać.

Tym bardziej, że, właśnie, kto ja? Nawet się sobie nie przedstawiliśmy!

Jestem Suvorov Vladimir.

Kursant uczelni milicyjnej.

- A to kto? - To jest Andriuszka,

mój brat, przyjechał w odwiedziny. A Natalia - to moja narzeczona.

Żenię się z nią w przyszłym tygodniu, rozumie Pani?

I oczywiście zapraszamy Panią na weselę. Przyjdzie Pani?

- Przyjdę. - O, wspaniale!

Wie Pani, gdzie jest Dom Tatarskiej Kuchni?

Wiem.

Czekamy tam na Panią! Koleżanki Pani weźmie!

SŁOWO CHŁOPAKA KREW NA ASFALCIE odcinek 7

Tak?

Dzień dobry. Jestem Suvorov, starszy brat tego jegomościa.

Czy mogłaby Pani go odpuścić? Mamy pewne sprawy rodzinne.

Idź, Suvorov.

Czego?

Jak się masz?

W porządku.

No, chodźmy.

Gdzie?

Chodź ze mną.

Czemu tu przyjechaliśmy?

Po co?

Babcia Walia gdzieś tu leży.

Trzeba by tu częściej przyjeżdżać.

Mama chyba przyjeżdżała.

Saniok.

Dobry chłopak.

18 lat.

Dawaj, za niego.

Po łyku wypijemy.

Twój kolega?

Chłopak z Rozjazdu.

Czego się krzywisz?

Pij.

Taki sam chłopak jak ja, jak ty.

Marzył o powrocie.

Pij.

W Afganie się nie liczyło kto jest z jakiej ulicy.

Piosenkę Wysockiego tak śmiesznie śpiewał.

Tę o psychiatryku.

Kropka w kropkę, z intonacjami.

♪ Droga audycjo! ♪

♪ We sobotę, prawie płacząc, ♪ ♪ Cała Kanatczikowa Dacza do telewizora się rwała! ♪

♪ Zamiast coś zjeść i się umyć ♪ ♪ I zastrzykiem się rozchmurzyć ♪

♪ Cały szalony szpital ♪ ♪ Zebrał się przed ekranem! ♪

Dawaj.

Za Saszę po łyczku.

Niech mu ziemia lekką będzie.

Wszyscy jesteśmy śmiertelni, Maracik, wszyscy tu będziemy.

Może znajdziemy coś do jedzenia?

Wybacz mi.

Ale co?

Po prostu wybacz.

Chłopaki nie przepraszają.

To pij w takim razie.

Dzień dobry!

Co, przyszedłeś po więcej?

Co jest, mlekożłopy, co?

Wystarczy? Wystarczy!

Nie-nie-nie!

O tak.

Teraz przynajmniej wygląda normalnie.

Podniosłeś rękę na mojego brata.

Jeszcze raz go obrazisz - zabiję.

Zobaczę cię z Irą - odetnę ci jajca.

Idź tam, ja bliżej nie mogę. Chuj wie, może tam na mnie czekają.

Dojdziesz?

Marat, brat.

Marat! Poczekaj!

Ta twoja Aigul...

Ona skoczyła!

Aaa! Zimne!

Kogo zabiliście?

Kogo zabiliście?

Wczoraj mieliśmy w mieszkaniu przeszukanie, pamiętasz?!

Kogo zabiliście, bandyci?

Mamusiu...

Mamo...

Nie zabiłem, nikogo nie zabiliśmy.

My...

Byliśmy na cmentarzu.

I Vova...

Sania...

Sanię zabili, Wysockiego.

Tam jest milicja, dwóch w mundurach, jeden po cywilu. Siedzą u dozorczyni, dziewczyny mówią, że szukali ciebie.

Stój.

Teraz możemy iść.

Szaleniec.

Vova...

Co zrobiłeś?

Dlaczego cię szukają?

Obroniłem honor kobiety.

Kim ona jest?

Nie mojej, Marata.

Dziewczynkę porwali, 14-letnią.

Z salonu wideo.

Trzymali ją tam w kanciapie.

Gwałcili.

Ja tam pojechałem sam.

Zabrałem ją i odwiozłem do rodziców.

- A ona skoczyła z okna. - O mój Boże!

Co za ludzie...

Co za ludzie...

Dlaczego?

Wyjedźmy do Abchazji.

Byłem tam na ćwiczeniach.

- Z gangiem? - Co? Nie.

Na zawodach bokserskich.

Tam teraz jest prawie jak latem.

Nie ma ludzi.

Morze.

Przecież ja pracuję.

To tam będziesz pracować.

Domek zaczniemy razem budować.

Tam są takie ziemie...

Niezabudowane, zaraz na brzegu.

I sprzedają za "dziękuję".

No nie wiem...

- Masz dokąd iść? - No pewnie, ogarnę.

Mam ciocię, pamiętasz, mówiłam ci...

Obiecałam, że ją odwiedzę.

Cóż, jeśli obiecałaś.

Nie, chodzi mi... Może razem?

Posiedzisz na razie u niej w Wasiliewo, do niej nikt nie przyjdzie.

I mi tak też pomożesz.

Jakby co, to jesteś moim narzeczonym.

Cicho, ktoś usłyszy.

No już!

Chodźmy.

Ciociu Nino!

O, Natasza! No nareszcie!

A to siedzę tu sama. Mam przecież wnuka, nie mogę być całą noc.

- Dzień dobry. - Dobry, a-ha.

Porozmawiajcie z nią o czymś, tylko nie milczcie, bo sama zaczyna gadać.

Ciociu Nino?

Natasza! Widzisz, co się dzieje?

Położył się i leży.

- Kto to? - Przyjaciel.

Narzeczony.

Nazywam się Vova, dzień dobry.

Moje kondolencje.

Pójdę coś ugotować, ciociu Nino.

Posiedź z nią, proszę.

Wadimek...

Wadiczka...

Jak to tak...

Syneczku...

Mój synku...

No jak to tak?

Ciociu Nino.

- Spokojnie, spokojnie. - Połóżmy ją na kanapie.

Ciociu Nino, gdzie trzymasz lekarstwa?

Pójdę poszukać uspokajających.

Mój mały synek!

Za co?

Syneczek!

Chłopiec.

Taki dobry!

Taki mądry!

Zawsze pomoże.

Drzwi otwierał.

Jak miał pięć lat to go nauczyłam,

tak i...

Ani razu kobieta przy nim torby nie niosła.

Zawsze zabierał.

Nawet...

Nawet te swoje zawody, on je przegrywał.

Złości żadnej nie było.

Jego trener mi tak powiedział. "Nie ma", mówi, "złości".

A tych...

Tych...

Jak ich matki wychowują?

Skąd się to bierze?

Wziąć i...

...człowieka zabić?

No jak?

Jak to tak?

Po co?

Jak on schudł...

Po co tam poszedłeś?

No co cię tam zaniosło?

Wadiuszka!

Synku mój!

Umiłuj nas Boże, w swej nieskończonej miłości.

Modlimy się do ciebie, usłysz i zlituj się nad nami.

Królestwo niebieskie

wezwanemu słudze Bożemu - Wadimowi.

Wieczny odpoczynek racz mu dać Panie

I dobrą racz dać odpowiedź

w strasznym Sądzie Ostatecznym.

Niech was chroni Pan i Matka Boża.

Amen.

Drodzy przyjaciele. Zgaście świeczki.

Teraz zbiorę od was świeczki i złożę je do trumny...

Dobry, można?

Wejdź.

Gruby! Co się stało?

Dziewczyna z 8A...

...z okna skoczyła, chyba.

- Kto? - Akhmerova.

Puszczaj mnie! Puszczaj!

Kurwa, puszczaj!

Mamo?

Mamo.

Mamo?

Gdzie jesteś, mamo?

Mamo, gdzie byłaś?

Mamo?

Gdzie byłaś, mamo?

Poszłam po Julię, synku.

Po co?

Zabrać ją.

- Z przedszkola. - I gdzie ona jest, mamo?

Gdzie Julia?

Gdzie jest? Może wyszła?

Mamo, przypomnij sobie, gdzie Julia.

Julia!

Nie ma jej tu!

Schowała się, czy co?

Nie ma jej tu, mamo!

Juleczko!

- Mamo, myśl, gdzie Julia? - Stałyśmy w kolejce!

- Jakiej kolejce? Chodźmy, pokażesz. - W kolejce stałyśmy!

Załóż czapkę, jest zimno. Julia!

Pomóżcie tam!

Ostrożnie. Ostrożnie. Już.

Ciągnijcie, panowie!

Co tu robisz, skurwielu?

Odejdź!

Pogięło cię? Zabierzcie go!

Przestańcie!

Kogo przytargałaś, szmato?

To on zabił! Adidas zabił! Skurwiel!

Wystarczy, Cygan. Innym razem.

Chyba nie jest złamany.

Trzeba zrobić rentgen.

To nie jest prawda?

To co on powiedział, to nie prawda?

To Żółty porwał dziewczynkę.

Kłamiesz?

Czy ty kłamiesz?

Ty kłamiesz.

Ty kłamiesz!

Kłamiesz!

Kłamiesz?!

Ty kłamiesz!

Natasza!

Tam była kobieta w okularach!

Julia!

Juleczka!

To nie ona.

Nie widziała Pani może...

Co tam jest, co? Julia!

Nie ma jej w kolejce, jest gdzieś na placu zabaw, synku.

Mamo, idźmy do chłopaków, oni pomogą.

Wódki! Wódki!

Chłopaki!

Co jest?

Moja siostra zaginęła.

Wszędzie już szukaliśmy. W przedszkolu jej nie ma, na placu zabaw też nie.

- Dzień dobry. - Dzień dobry.

Po prostu nie pamiętam.

Tak jakby z głowy mi wyleciało, rozumiesz?

Cześć, kochani.

Czemu tu siedzicie? Czemu nie przychodzicie do nas na herbatę?

Choruje teraz...

Przyjdziemy.

Chłopaki, siostra Palto zaginęła!

- Ile siostra ma lat? - Pięć.

- Znaki? - Futro.

- I czapeczkę ma taką łaciatą. - Niech się Pani nie martwi, znajdziemy.

- Naprawdę? - No pewnie.

- Nie mogła uciec daleko. - Ty sam się nie martw, słyszysz?

Gdzie by uciekła bez łodzi podwodnej? Idziemy, chłopaki.

Mamo, my pójdziemy sprawdzić w Inspekcji. Może ją ktoś tam przyprowadził.

Ma na sobie beżowe futerko.

Beżowe futerko.

Rajstopki takie zwykłe.

Filcowe buty, wełniane rękawiczki.

- A jaka czapka? - Łaciata.

I łaciata czapka.

Dziękuję.

To my już pójdziemy. Też przeczesujemy teren.

Poczekaj, daj mamie wypić herbatę.

Bardzo smaczny czak-czak, takiego nie kupisz.

Mamo, musimy iść.

Ja nie idę, tam jest zimno.

Zmarzłam, rozumie Pani.

Proszę!

O, Swietłana Iwanowna?

Michałowna.

- Kira, co ty? - Nie mogę, kiedy z dziećmi tak...

Człowiek się niepoważnie zachowuje, spójrzcie tylko. Wypuścili taką, niespełna rozumu!

Swietłano Michałowna, jaki jest dzisiaj dzień?

U nas w domu skończył się kalendarz.

Bardzo dobrze. A jak się Pani czuje?

Zmęczona. Nabiegałam się.

Macie może tabletki? Głowa mnie boli.

Mamy tabletkę, tak.

Teraz zabierzemy Panią do szpitala,

tam Panią nakarmią, dadzą herbaty.

- Tabletkę dadzą. - Hej, jaki szpital?

Nie dotykajcie jej! Nie macie prawa!

- Wszystko mają, siedź cicho. - Nie chcę do szpitala!

Nie pojadę do szpitala, proszę!

Kira!

- Nie, nie, nie! - Nie wsiadaj, mamo!

Co za cyrk, niech go ktoś trzyma.

Czego się rzucasz?

Znajdą i przywiozą, na razie posiedzisz u nas, wypijesz herbatę!

Stać! Stać, mówię!

- Mamo! - Powiedziałam stać! Stać!

- Mamo! - Stać!

Маmo!

I co osiągnąłeś tą bieganiną?

Kitel mi rozerwałeś, dobrze że w szwach.

Wielkie dzięki, bardzo Pani pomogła.

Andrei, idź do domu, proszę.

Możliwe, że Julia sama wróci.

A ja będę tu pod telefonem.

Pojawi się informacja - zdzwonimy się. Dobrze?

- Dasz 15 kopiejek? - Nie mam, idź sobie.

Dasz 15 kopiejek?

Daj 15 kopiejek.

Julia! Już, już, już!

Koniec wycieczki, idziemy do domu.

- A czapka gdzie? - Sprzedałam.

Tak? Zuch dziewczyna! Za ile?

Za 15 kopiejek!

Masz na razie moją. I co?

- Ble. - Niewygodnie? Za to pięknie!

Trzymaj. Taką Pan zgubił?

Nie chcę, nie chcę do domu!

- No co ty? - Gorąco mi.

Ja... kurde...

Dziękuję.

Pilnuj małej.

To twój święty obowiązek, rozumiesz?

Jesteś starszym bratem.

Jeszcze raz się takie coś stanie - nie obraź się, wypytam.

Rozumiem.

Ej! Pa pa, 15 kopiejek!

Pa-pa, pa-pa, pa-pa!

- No, to narka. - Narka.

Wowa!

- Siema. - Siema.

Cześć, chłopaki.

Zebraliśmy trochę od wszystkich wieków. Nie wiedzieliśmy czy coś masz, czy nie.

No co, motocykl sobie wezmę.

Gdzie Zima?

Na psiarni, tam z nożem, pamiętasz?

Słuchaj.

Trzeba ogarnąć sprawę.

Wiesz o sytuacji z Maratem?

Wiem.

Odczepcie się od niego.

W sensie "odczepcie"?

On co, równiejszy od innych?

Cały Rozjazd już wie, że w naszym kółku cwelicha pląsała.

Już ją pochowali!

Tyle. Koniec tematu, chłopaki.

Coś nie tym się zajmujemy.

W sensie?

Nie tym, coś.

A co ty proponujesz, Wowa?

Jak mój ojciec, iść do fabryki i chlać co wieczór?

Co robić, Wowa?

No i teraz myślcie.

A ja kończę, chłopaki.

Żegnam.

Wyjeżdżam. Ulica jest teraz na was.

Zima będzie głównym.

A później przeprowadzicie wybory.

Demokracja jest.

Narka.

Jedz więcej kaszki. Uważajcie na siebie.

Ty też, Wowa.

O-sa ma...

- Wą-sy. - Wąsy.

Sum też ma...

...wąsy.

Nieźle.

Tak, czytaj dalej.

- Gdzie mała Julia? - W pokoju.

Dawaj, zbierzmy ubrania. Bieliznę, wierzchnie, buty.

- A po co to wszystko? - Wypełniamy przejęcie.

- Jakie przejęcie, kogo? - Wszystkich.

Ty też jesteś na razie niepełnoletni.

- Po kiego chu... - Chodź tutaj.

Zrozum, mama jest w trudnym stanie.

Nie da rady w najbliższym czasie opiekować się Julią.

Twój Ildar Janusowicz też nie, nie jest opiekunem.

I co mamy robić?

Na co my czekamy?

Aż z Julią, jak z Akhmerovą, stanie się jakaś tragedia?

Dawaj, pomóż jej się zebrać.

Może jakąś małą zabawkę spakuj.

- I swoje rzeczy też. - Moje?

Dobra.

Gdzie z butami? Kazali ci rzeczy zbierać, głupku.

- Dajcie mi ją. - A no, a no, łapy!

- Dajcie. - A no, nie dotykaj mnie!

- Nie dotykaj! - Puszczaj.

A ty co stoisz?

Nie chcesz pomóc?

Czego znowu goły biegasz?

Znowu ją zgubiliście?

Tam tego, gliny przyszły.

Zabrali wszystkich.

Mamę, siostrę.

Ledwo od nich uciekłem.

Na razie nie uda się wrócić.

Nie mam kluczy.

Oni pewnie i tak drzwi zaplombują.

Kurde! A dokąd je, mówili?

Mamę do szpitala.

Ona choruje.

A siostrę - nie wiem.

Do domu dziecka pewnie.

Jutro odwiedzimy.

Dobra, dajcie chłopakowi się ogrzać.

Lampa, zrzucaj swoją i leć na siłkę, tam jest moja kurtka.

- Jest cała w oleju. - Biegiem!

Czemu zawsze ja?

Kegla, ty masz w chuj włosów.

Ogrzeją cię, dawaj.

- Oddasz. - Dziękuję.

Pomieszkasz na siłowni, dopóki chata się nie ogarnie.

Tylko nie zasraj.

- Niech będzie dyżurnym sali. - Tak.

Jak poczujesz, że cię to nie ratuje,

wyłaź przez okno, otworzysz sobie.

Dziękuję, chłopaki.

- Dziękuję! - Dobra, wystarczy już.

Rzygasz podziękowaniami.

Trzymaj się chłopaków, a my twojego glinę wypierdolimy z rejonu.

Już.

Bez spiny.

Wszystko dobrze.

Chłopaki!

Gdzie Wowa?

Martwisz się?

Jest tam gdzie trzeba.

Teraz Zima jest naszym głównym.

Chwilowo.

Chłopaki.

Może wiecie? Dziewczyna nasza skoczyła.

Czytaj: zabili.

Te skurwiele zabiły, z Dombytu.

A więc mówisz "nasza dziewczyna", ta?

A nasze dziewczynki cudzym chłopakom nie dają.

Ona nie dawała.

Ciekawe.

A kto ją w takim razie cały dzień posuwał? Gołąb?

- Kolego, tak nie bywa. - Turbo, wystarczy.

Nie, co "wystarczy"?

Człowiek zaczął temat.

Trzeba wyjaśnić.

Więc ją tam posuwali.

A ty następnego dnia co?

- Piłeś z nią z jednej szklanki? - Jakiej szklanki?

Ja nie wiem.

W usta całowałeś?

Paliłeś szlugę na pół? No powiedz chłopakom.

Jej nie...

- Nic z nią tam nie robili. - No pewnie, że nie robili!

Tylko twój brat z niej trzech zdejmował!

A tak to nic nie robili. Przez okno wyszła, bo chciała iść na spacer!

Gdzie idziesz, kiedy z tobą Starszy rozmawia?

Patrz na mnie.

Ja ci teraz prosto wyjaśnię, jak w telewizji.

Jeśli człowiek ssał kutasa, to kim jest?

Cwelem.

Ciebie nie pytałem.

Idziemy dalej!

Jeśli baba jest cwelichą,

a człowiek - Lampa, na przykład -

zacznie z nią jedną szlugę palić,

z gwinta pić, to kim by on był?

Czego milczysz?

Kim Lampa by był?

- Teraz dajesz. - Szmaciarzem.

Szmaciarzem, tak.

A co robimy ze szmaciarzami?

Może dzielimy z nimi chleb?

Albo oddajemy ostatnie? Może przelewamy za nich krew?

Ja może coś nie tak mówię?

On swoją kurwę przytargał na dyskotekę, do chłopaków.

Ona przynajmniej miała dość charakteru żeby skoczyć z okna.

A on?

Nie, chłopaki, nie jestem na to gotowy.

- To nie jest grupa, tylko chuj wie co. - Turbo.

Kończ już. Adidas wróci, postawimy sprawę.

A co Adidas? On wróci, a ten przestanie być szmaciarzem, czy co?

Od kiedy to my takich nie odszywamy?

Dawaj, zrobimy tu Sodomę.

- Żeby nas tu w pizdu zatopiło. - Dobra, dawaj.

Dawaj, odszywaj.

Tylko po starej pamięci, bez krwi.

Dawaj, jeszcze trzymajmy się z nim za rączki co rano.

Bez krwi - to w ogóle odszycie?

- Ja sam bez krwi nie odejdę. - Wystarczy.

Nie, niech mi jebnie, przecież chciał. Dajesz.

No, człowiek sam prosi.

- Zostaw go! - Zabierzcie go!

- Nie rób! - Trzymajcie go!

Hej, stać!

Nawet wataha wilków!

Nawet wilki!

Nigdy nie przegonią chorego zwierzęcia!

Idą wszyscy razem, co by z tobą nie było - idziesz z nimi.

Dlatego cała wataha idzie tak szybko, jak najwolniejszy z wilków.

Tam w tej kwestii jest prawdziwy socjalizm.

Czego mnie tu przytaszczyłeś?

Zaprowadź mnie do wydziału, do swoich Panów, którym liżesz podeszwy.

Chciałem po prostu ci pokazać, jak działa nasze Centrum Twórczości Młodzieży.

W którym ja, przy okazji, jestem opiekunem od 1987 roku.

Czy wiesz, ile imprez zorganizowaliśmy w tym czasie?

86 sztuk!

I zrealizowaliśmy produkcję wartą pół miliona rubli!

A milicji nie planowałem wzywać.

Sam pójdziesz

i napiszesz zawiadomienie.

Jeśli będziesz miał taką duchową potrzebę.

Po prostu przywykłeś do bycia agresorem,

a dzisiaj jesteś ofiarą.

Za co to, tak w ogóle?

Nie mam pojęcia.

Sam nie wiesz?

Ale objawy są oczywiste.

Myślisz, że nie rozumiem, co się tam u was wyprawia?

Starsi biją młodszych.

Systematyczne nękanie.

Po prostu świat wywrócony na lewą stronę.

Już, już, uspokój się.

Odszyli mnie.

No coś ty?

A no, chodźmy.

Chodź, chodź!

Serdecznie witam w naszej legalnej fabryce.

Rozrachunek gospodarczy! Wszystko, co zarobiliśmy, to dostaliśmy.

I wszystko idzie na dobro młodzieży.

No, produkcję sam widzisz.

To jeszcze nie gotowe. Zaraz pokażę wygotowane, są znacznie lepsze.

- Dzień dobry! - Dzień dobry!

Natalio Leonidowna, jak noga?

Pomalutku, dziękuję.

Aleno Valentinowna, smacznego!

O! Nie robimy byle czego!

Modna rzecz!

Niedługo otworzymy też salon wideo w budynku biblioteki.

Kochani! Proszę kochać i szanować!

Jeszcze wczoraj - członek młodzieżowego gangu,

A już dzisiaj - normalny człowiek -

- Marat Suvorov. - Cześć, Marat.

Siadaj, Marat.

Ja z wami nie usiądę.

Serioża!

Serioża!

Wstyd, nie?

Rozumiem, rozumiem.

Poznajcie się. To jest Jura z Rozjazdu.

Były osiedlowy Śliski, teraz nazywamy go Serioża.

No i oczywiście Różyczka Bagautdinowa.

Nasza duma.

I powiem ci bez fałszywej skromności, że każdy z tych dzieciaków odnalazł tutaj siebie.

Poprawcie mnie, jeśli to nieprawda, kochani.

Czemu nieprawda? Dobrze mówisz.

Wybór należy do ciebie.

Połamać się z nami chlebem,

albo wracać na ulicę.

Siadaj, Maracik.

Rzygać mi się chce jak na was patrzę.

Mam wyjebane na waszą fabrykę i na ulicę.

Wszystkich was nienawidzę.

Marat, poczekaj!

Moment.

Stój, mogę prosić na sekundę?

Widzisz dziewczynę za trzecim stolikiem?

Co będzie Pani zamawiać?

Na razie nic, poczekam na Johna.

John kazał Pani przekazać, że ma Pani spierdalać.

...i ona przez to skoczyła z okna.

Jestem pewien, że to Dombytowscy.

Możesz nie chrupać?

Znasz imię?

Tylko ksywę.

Kolik.

Wowa tak powiedział?

- Ja tak powiedziałem. - Dawaj, normalnie wyjaśnij.

- Nie ma tu twoich wrogów, są tylko... - Weź poczekaj.

Tak.

Szkoda dziewczyny.

Ale już jej nie wskrzesisz.

A sprawiedliwość można przywrócić.

Ja ci...

Daję słowo.

Oficera.

Ja pomogę.

Znajdę i przywlekę.

Oczywiście, przyda się twoja pomoc.

Pomożesz?

Wszystko rozumiem, rozumiem.

Gdzie pistolet?

Nie wiem.

- Czego? - Dobry wieczór!

Zawoła Pani Nataszę, będzie Pani miła?

Nie ma jej!

Jest, przecież jej zmiana skończyła się godzinę temu!

Nadgodziny, znaczy. Nie ma, mówię.

To niech jej Pani przekaże, że Wowa przychodził, chciał porozmawiać od serca, dobrze?

Ja na razie się tu przespaceruję, a jak przyjdzie, to niech zejdzie, dobrze?

A może nie będzie chciała wychodzić!

Może nie ma o czym rozmawiać!

Ja po prostu nie chcę jej stracić!

Natasza! Natasza, a co z Abchazją, z morzem?

Domek! Natasza!

Nie boisz się ze mną gadać?

Jakaś bzdura to wszystko.

Wowa ogarnie, sto procent.

A Wowa jest w domu?

Nie.

Przyszedłeś do niego, czy do mnie?

Do ciebie.

Masz papierosy?

Nie.

I tak się zemszczę za Aigul.

Znajdę tego Kolika.

No, to odwiedziłeś.

Dobra.

Nara.

Ty tego...

Na zbiórkę jutro nie przychodź.

Dlaczego?

Nie przychodź.

Chłopaki, tutaj, tutaj!

Ej, a ty dokąd?

Tobie już nie wolno.

Turbo!

Cicho!

Chodź tutaj!

Całkiem cię pojebało, Czarny Abdulla?

Masz pięć sekund, spierdalaj stąd.

Czego tchórzysz? Dawaj jeden na jednego.

Z kim?

Z frajerem na solówkę?

Chłopaki, co stoicie?

Sprzątnijcie gówno z boiska.

Co się chowasz za chłopakami, zasrany cykorze?

Stop, chłopaki.

Dobrze.

- Turbo, spokój. - Cicho, cicho. Wszystko dobrze.

Jaki ty jesteś żałosny.

Dawaj, dawaj!

Spadamy!

Kurwa!

- Puszczaj go! - Ja go trzymam!

Już, cicho.

Już, już.

Kto jest liderem?

Nakablowałeś, tak? Jebana gnida.

Podnieś go.

To nie moje.

Adidas, co ty, skurwysynu jebany? Co żeś narobił?

Podrzuciłeś mi, czy co?

Panowie, to nie moje! No co wy!

Wzywaj świadków.

Rejestrujemy wszystkich.

Ej, to nie moje! To nie moje, serio! Co wy!

Marat! Marat, co ty?

Co żeś narobił?

Napisy: @drinkinyawnin telegram.me/yawninsub

buymeacoffee.com/drinkinyawnin

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.