Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
[stukot k� poci�gu]
[spokojna muzyka]
[migawka aparatu]
[szum pisania d�ugopisem]
[z�owroga muzyka]
[szum samochod�w]
[spokojna muzyka]
[nie s�ycha� rozmowy]
[przelatuj�cy samolot]
[w tle - piosenka �O mnie si� nie martw�]
[gwar]
[koniec piosenki, oklaski]
Poprosz� jeszcze p� litra i to samo na popitk�.
Nie, Roman, ja ju� nie mog�.
Dobrze, dla mnie setk�, dla pani lemoniada.
[kelner]Si� robi szefie.
[w tle - wrzawa, piosenka �Gdzie jeste� ma�y ksi���]
Pi�kne�
Tak bez okazji?
A sk�d wiesz, �e bez okazji?
To mo�e si� wreszcie dowiem.
Czekam.
[w tle - piosenka �Jedziemy autostopem�]
Dobrze mi z tob� wiesz�
[okrzyki, westchni�cia]
�ledzik, lorneta, razem b�dzie�
Wesela i chrzciny si� robi?
Pogrzeby.
Melduj� si�, towarzyszu sekretarzu.
Prowadzimy rozpoznanie.
To �rodowisko trudno przenikn��.
Oczywi�cie, podwoimy starania�
Tak jest.
Tak jest. Zrozumia�em.
[trzask s�uchawki]
Miesi�c.
[w tle - melancholijna muzyka]
[trzask s�uchawki]
[w tle - lektor Kroniki Filmowej]
Dni napi�cia i niepokoju.
Gwa�towne zaostrzenie konfliktu na Bliskim Wschodzie.
W poniedzia�ek 5 czerwca Izrael podejmuje agresje.
My�liwce Izraelskie w walce z samolotami egipskimi broni�cymi lotnisk
i punkt�w strategicznych na P�wyspie Synajskim.
Inne kraje �wiata arabskiego udzieli�y Kairowi pe�nego poparcia
w walce z Izraelem.
Agresja Izraela�
Zobacz to.
na kraje arabskie spotka�a si� z aplauzem
w syjonistycznych �rodowiskach �yd�w
Nie mog� ju� s�ucha� tego b�azna. Idziemy.
Ka�dy obywatel Polski powinien mie� tylko jedn� ojczyzn�, Polsk� Ludow�.
I zn�w jak co roku w pocz�tkach maja, pod Warszawskim Pa�acem Kultury
t�umy oblegaj� stoiska z ksi��kami.
Stoj� cierpliwie w kolejkach, �eby zdoby� autografy ulubionych autor�w.
[kobieta]Dojecha�am. Co m�wisz?
To kiedy przyjedziesz?
Nie mog� d�u�ej m�wi�, kolejka czeka.
No p�niej ci opowiem.
Tak� T�skni� bardzo. Halo?
Halo! Halo!
[przeci�gle] Halo!
[ci�g�y sygna� w s�uchawce]
[dzwonek telefonu]
Kamila?
[niewyra�nie m�wi�cy rozm�wca]
Tak jest, ju� id�.
O, pan profesor!
Ach, to pani�
Pozw�l, �e ci przedstawi�. Pani�
Kamila Sakowicz.
Pani �arska, moja znajoma.
Pani Kamila pe�ni odpowiedzialn� funkcj� na naszym wydziale.
Jestem tylko maszynistk� w dziekanacie.
Rozumiem. Cz�sto si� pa�stwo widujecie.
Przepraszam, musz� ju� i��.
Mia�e� zadzwoni�.
Do zobaczenia.
Towarzyszu pu�kowniku, kapitan Ro�ek Roman.
Dajcie spok�j.
[pu�kownik]Ja nie wiedzia�em, �e z was taki tancerz.
[ponura muzyka]
A mo�na wiedzie�, kim jest partnerka?
To znajoma jest.
Bliska znajoma?
Nie, nie, nie bardzo.
A tego tu znacie?
No oczywi�cie. To jest�
Ja wiem, kto to jest!
Ja nie chc�, �eby mi si� to �syjonistyczne� g�wno
wyla�o bez kontroli,
bo wiecie, gdzie ono si� najpierw wyleje?
Na moj� g�ow�.
Siadajcie.
Zapalicie?
[szum przeje�d�aj�cego auta]
[�piew ptak�w]
[ponura muzyka]
[pisk hamulc�w]
Roman!
Przesta�.
Przesta�, s�yszysz?
Co ci jest?
Przepraszam.
[m�czyzna]Dorotko nasz stolik jest zaj�ty.
[dziecko]Dzie� dobry!
[Kamila]Cze��. Panie profesorze, m�j narzeczony, opowiada�am panu.
Mi�o mi, Warczewski.
Ro�ek.
Pan profesor wyk�ada na moim wydziale.
Wiele o panu s�ysza�em.
Usi�dziemy z pa�stwem.
Gdzie pani Roma? Jako� jej nie widz�.
Tato si� z ni� k��ci�.
A dla mnie te� ma pan r��?
Dorotko�
Niestety, ale�
Z kaczorem Donaldem!
[Adam]Co si� m�wi?
Dzi�kuj�.
Zaraz wracaj.
A narzeczony czym si� zajmuje, je�li mo�na?
Umkn�o mi nazwisko.
Roman pracuje w handlu zagranicznym na kierowniczym stanowisku.
Jaka bran�a?
Sk�rzana.
To znaczy handel sk�r�?
Zgadza si�.
- Je�dzi pan za granic�? - Cz�sto.
Nawet pan nie wie, jak si� ciesz�, �e wreszcie pana spotka�em.
Widzi pan, od czterech lat nie mog� wyjecha� za granic�,
poniewa� nie daj� mi paszportu,
a ci�gle s�ysz�, �e kto� je�dzi w moim imieniu.
No i wreszcie pozna�em tak� osob�.
Widz� j� w�asne oczy.
[�miech]
Ale jest �adna pogoda, wybierzemy si� nad rzek�, co, Roman?
[spokojna muzyka]
[pomrukuje]
[Adam] No to id� do wody.
S�uchaj, on chodzi do ko�cio�a?
[leniwie] Kto?
No ten tw�j profesor.
Nie wiem.
Jest niedziela, nie wiesz, czy by� na mszy w ko�ciele?
Ale ja sama nie chodz�, to sk�d mam wiedzie�.
No to si� dowiedz.
Roman, a co ty do niego masz?
Nic. Jaki� taki� fa�szywy.
To bardzo mi�y i dowcipny cz�owiek.
[Roman]Ob�udny, inteligencki dupek.
Roman�
Czy ty nie jeste� o niego zazdrosny?
Co?
Tak troszk�?
On ci� lubi, prawda?
Nie wiem, ale mi�y jest dla mnie.
No, to wystarczy.
Mo�esz do niego si� zbli�y�, nie budz�c podejrze�,
pogada�, poci�gn�� za j�zyk.
Niby mog�, ale� Roman, czego ty chcesz?
[Dorotka]Prosz� pana!
[Adam]Dorota, wracaj!
Prosz� pana! Ma pan gum� z myszk� Miki?
Dorota!
No przecie� widz�, �e pan nie �pi.
Aaa!
Tato!
Ile razy mam ci powtarza�, �e nie zaczepia si� obcych ludzi.
Obcych ludzi, kurwa� Mi�y facet.
Chod�my ju� st�d.
Prosz� ci�.
Pos�uchaj.
Ten tw�j �mi�y�, �dowcipny� Adam Warczewski
naprawd� nazywa si� Janusz Wajner,
jest �ydem,
sprytnie zakamuflowanym syjonist�,
wrogiem Polski Ludowej.
Mamy w naszym kraju, od cholery, takich inteligentnych, dowcipnych, mi�ych.
W ministerstwach, redakcjach, na uniwersytetach,
co tylko udaj�, �e chc� co� zrobi� dla naszego kraju.
A naprawd� w ka�dej chwili s� gotowi go zdradzi�.
Trzeba ich zdemaskowa� i usun��,
�eby nie mogli d�u�ej szkodzi�.
Wiesz ju� teraz, czego od ciebie potrzebuj�?
Pu�� mnie! Pu�� mnie!
Kamila!
Prosz�.
[w tle - niepokoj�ca muzyka]
Roman, powiedz mi, co si� dzieje?
W pracy strasznie mnie naciskaj�.
m�g�bym wyje�d�a� za granic�, wi�cej zarabia�, a tak�
Przecie� to dla nas. Prosz�.
To �wi�ty Augustyn zwyk� mawia�, i� Stw�rca obdarzy� cz�owieka woln� wol�,
aby da� mu mo�no�� nieustannego wyboru mi�dzy dobrem i z�em,
I takiego wyboru dokonuj� zazwyczaj bohaterowie moich powie�ci. Prosz� bardzo.
A mo�e pisanie o historii to forma ucieczki od rzeczywisto�ci?
Mo�e po prostu brak panu odwagi?
[szum oburzenia]
Siadaj, bo zas�aniasz.
Nie uwa�am siebie za cz�owieka o szczeg�lnej odwadze.
Na pewno s� tutaj osoby odwa�niejsze ode mnie.
By� mo�e Pan..
[oklaski i pomruk aprobaty]
Widzi Pan, moja przesz�o�� jest do�� dobrze znana,
szczeg�lnie tym, kt�rzy zawodowo zajmuj� si�
grzebaniem w cudzych biografiach.
Oczywi�cie mam na my�li historyk�w.
Dlatego nie jest tajemnic�, co robi�em podczas okupacji,
co po zako�czeniu wojny,
i co spowodowa�o, �e przez jaki� czas, dok�adnie 8 lat i 3 miesi�ce,
nie mog�em bra� udzia�u w budowie nowej rzeczywisto�ci.
Zreszt� nie z w�asnej woli. [�miechy]
A czy do tego potrzebna by�a odwaga, to niech ju� pan sam os�dzi.
[brawa]
A dlaczego nie pisze pan o mi�o�ci?
Wie pani, boj� si� �e w tej materii, to naprawd� brak mi odwagi.
Dzi�kuj� pa�stwu.
[oklaski]
Prosz� bardzo.
Dla kogo?
Dla mnie, panie profesorze.
Przepraszam. Tyle ludzi�
Co pani tutaj robi?
No, przysz�am tak z ciekawo�ci.
Interesuj� si�, a nie powinnam?
My�la�em po prostu, �e osoby takie jak pani
maj� ciekawsze rzeczy do roboty. Prosz�.
Dzi�kuj�.
Dorocie.
Bo pan nie wie, panie profesorze,
ale ja dwa lata studiowa�am polonistyk�.
Przerwa�a pani studia?
No, tak mi si� w �yciu u�o�y�o.
A potem uko�czy�am kurs maszynopisania.
St�d ten dziekanat.
W�a�nie. Bo widzi pan, ja nawet sama co� tam pr�buj� pisa�.
Naprawd�?
Tak, ale to takie skromne pr�by s� na razie.
Tak, ciekawe. Prosz� mi to kiedy� pokaza�.
Jestem jeszcze um�wiony.
Tak, rozumiem.
B�dzie jeszcze okazja, by porozmawia� o literaturze.
Prosz� pozdrowi� narzeczonego. Do widzenia!
[stukot maszyny do pisania]
[niepokoj�ca muzyka]
[trza�ni�cie drzwiami]
Co tak p�no?
Prosz�
To, o co prosi�e�.
Nie zajrzysz?
[spokojna muzyka]
[westchni�cie]
[ci�kie oddechy]
Co to jest? Co mi da�a�?
No przecie� mi kaza�e�, znaczy prosi�e� mnie�
No w�a�nie, prosi�em ci�, tak?
Zgodzi�a� si� i teraz co mi dajesz?
�Podczas wieczoru autorskiego Adam Warczewski m�wi�
o swoich inspiracjach literackich�. Jakie�, kurwa, pierdo�y.
Czy ja ci m�wi�em,
kaza�em ci chodzi� na jakie� krety�skie wieczorki literackie?
To ty nie wiesz, �e taki cwaniak jak Warczewski
b�dzie si� kamuflowa�?
B�dzie pierdoli� o literackich inspiracjach,
�eby wszystkich oszwabi�?
- Mia�am si� zbli�y� - Kurwa ma�! Zbli�y� si�, tak?
Rozumiesz po polsku? Zbli�y�, kurwa ma�!
Mnie nie interesuje, co on m�wi publicznie,
chc� wiedzie� co on naprawd� kombinuje.
Jaki jest, kiedy jest sam, kiedy jest z kumplami,
idzie pi� w�dk�, sra� do kibla�
Po to masz si� do niego zbli�y� naprawd�. Owin�� go wok� ma�ego palca!
Do domu masz mu wej��, do wyra, do po�cieli!
By� z nim dzie� i noc, wtedy mo�e co� powie!
[smutna muzyka]
Kamila takie jest zadanie, inaczej si� go nie wykona.
Wyjd�. Prosz� ci�.
Uspok�j si�, Kamilka. Pos�uchaj.
Wyjd�, nie dotykaj mnie, prosz� ci�, wyjd�!
Nie dotykaj mnie, draniu. Wyjd�!
Bierz, kurwa, swoje rzeczy i wyjd�! No, wyno� si�!
[szlocha]
[trzask drzwi]
[szum deszczu]
[uruchamiany silnik]
Wszystko wyt�umacz�. Tylko daj mi szans�.
S�ucham.
Nie tutaj.
Nigdzie z tob� nie p�jd�.
Prosz� ci�. Pojed�my do mnie.
Do ciebie?
Zaufaj mi.
My�lisz, �e jestem taka g�upia?
Zaufaj mi jeszcze raz, R�yczko.
[w oddali - grzmot]
[smutna muzyka]
[w oddali - grzmot]
[w tle - muzyka jazzowa]
Czy ty masz pistolet?
Mam.
To poka�.
A po co?
Nigdy nie widzia�am, chcia�abym zobaczy�.
Zabi�e� kogo�?
Co ty?
Kochasz mnie?
[szlocha]
To id�, pa.
Kamila!
Poczekaj jeszcze.
Usi�d� na chwil�.
Pisz.
Ja, Kamila Sakowicz�
No, pisz.
Ja, Kamila Sakowicz, niniejszym zobowi�zuj� si�
do wsp�pracy
ze S�u�b� Bezpiecze�stwa PRL,
jako tajny wsp�pracownik.
Dla zachowania konspiracji�
obieram kryptonim�
wymy�l sobie kryptonim.
Wymy�l.
Dobrze.
Podpisz.
Siadajcie.
Wracam z Komitetu Centralnego.
Ja tam us�ysza�em pytanie:
�Skoro tu wszyscy s� tacy bystrzy, lojalni, to gdzie s�, kurwa, wyniki?
To po co komu ta bystro��, lojalno��,
skoro nie mo�emy sobie poradzi� z garstk� syjonist�w?
Jak ka�dy m�drek, profesorek, literat,
za judaszowe srebrniki z Monachium
mo�e sobie robi� co chce i �mia� si� nam w nos�.
Takie pytanie us�ysza�em.
Ale ja tam jeszcze us�ysza�em
i to od bardzo powa�nych towarzyszy,
�e mo�e w tym Departamencie nie ma wynik�w,
kt�rych oczekuje od nas partia.
To mo�e w tym Departamencie s� tacy, kt�rym zale�y, �eby tych wynik�w nie by�o.
Malkiewicz.
Ile lat pracujecie w resorcie?
Osiemna�cie.
No i przez ten ca�y czas pa�stwo ludowe wam ufa�o.
Tak czy nie?
A wy jako� nie mieli�cie czasu poinformowa�,
�e wasza rodzona siostra mieszka w tym waszym tam kibucu!
Tak czy nie?
No, to ja wam chyba nie musz� m�wi�,
gdzie jest miejsce takich, kt�rzy zawiedli nasze zaufanie,
kt�rzy tylko udawali lojalno��,
bo ich lojalno�� by�a ca�kiem gdzie indziej!
Ro�ek!
Zameldujecie si� u mnie, w gabinecie.
[pu�kownik]Koniec odprawy.
[�miech]
Przepraszam na chwil�.
Witaj, Pawle.
Mo�na?
To pan! Ale mnie pan przestraszy�. Tak si� zaczyta�am.
Prosz�, oczywi�cie.
Po co pani czyta te nudziarstwa?
No wie pan? To bardzo ciekawa ksi��ka.
Poza tym ja mam straszne zaleg�o�ci, musz� sporo nadrobi�.
Wie pan�
kiedy pana pozna�am, postanowi�am si� dokszta�ci�,
szczeg�lnie w naszej wsp�czesnej literaturze.
Tyle tego.
Mog� pani pom�c.
Naprawd� m�g�by pan?
Przepraszam, musz� wyj��, tak si� zasiedzia�am.
Przepraszam.
[radio]�Gdy na Bliskim Wschodzie rozgrywa si� dramat,
my mamy wra�enie uczestnictwa w farsie.
Przypomina to znany dowcip:
�I wtedy wpad� szwajcarski �o�nierz i ukrad� radziecki zegarek.
A mo�e odwrotnie?�
Dowcipni�.
[radio]Tak samo nam si� wmawia, �e polski obywatel,
tyle �e �ydowskiego pochodzenia,
o czym sam mo�e nie mia� poj�cia,
to w istocie gro�ny �syjonista�,
�miertelny wr�g�
Ja bym chcia�, kurwa, wiedzie�, kto to pisze!
Ja tu mam ostatni� analiz� z wywiadu.
Obiekt rekrutuje si� z intelektualnych kr�g�w stolicy,
posiada kontakty w �rodowiskach akademickich.
Zapoznajcie si� z tym.
I zle�cie rozpracowanie tej tam waszej, jak jej tam, tej z uniwerku. Tej�?
R�yczka.
No w�a�nie, R�yczka.
[brz�k kieliszk�w]
Dam wam dobr� rad�, Ro�ek.
Ja wiem, �e krew nie woda,
a ta wasza �R�yczka� jest niez�a kobita,
ale chodz� plotki po resorcie, �e�cie dla niej g�ow� stracili,
a w naszym fachu g�owa powinna by� na swoim miejscu,
a kutas na swoim. Rozumiemy si�?
Jasne�
towarzyszu pu�kowniku.
[delikatna muzyka]
[w tle - piosenka �Trzynastego�]
Roman, zata�czymy? Chod�!
Siadaj na chwil�.
Co, nie zata�czysz ze swoj� Mat� Hari?
Siadaj, schla�a� si�!
Pu�� mnie.
[w tle - piosenka �Ma�y ksi���]
S�uchaj, by�o fajnie, a teraz grzecznie idziemy do domu, jasne?
Czy to jest rozkaz?
Sied� tu, nie ruszaj si�, id� zap�aci�.
Spokojnie.
Zaraz wracam.
Zaczekam.
Kawa Marago, kobiety nago, �wie�e p�czki, chuja w r�czki,
za�piewam piosenk� o mi�o�ci.
Spadaj pan.
Zabawimy si�, ma�a?
Spadaj.
Wyli�� ci muszelk�.
Spadaj. Pu�� mnie!
Facet, zostaw mnie!
[krzyki]
Roman� Roman� [krzyki w tle]
Chod�.
[facet] Przecie� to kurwa!
To kurwa jest!
Roman!
Zostaw zabijesz go, Roman!
[kelner]Panie Ro�ek!
Zostaw, zostaw. Ju�!
Przecie� wida�, �e to kurwa!
Roman. bo go zabijesz, Roman!
[dramatycznie]Panie Ro�ek!
Idziemy do domu, prosz� ci� Roman, chod�, prosz� ci�.
Roman�
Gra�, zabawa!
[delikatna muzyka]
[m�czyzna]- Dobry wiecz�r. - Dobry wiecz�r
Przepraszam. Autobus si� sp�ni�.
Nie szkodzi, je�li nar�d m�g� poczeka� 50 lat na t� rocznic�,
to ja mog�em poczeka� na pani� pi�� minut.
Prosz�, a to pani zguba.
Dzi�kuj�, tak si� pan fatygowa�.
To dla mnie przyjemno��.
Mam nadziej�, �e nie zagl�da� pan do notesu.
Przyznam si�, �e pokusa by�a silna.
Takie tam bazgro�y.
Wspomina� pan, �e m�g�by mi doradzi�, pokierowa� mn�.
Ale tylko pod jednym warunkiem.
Jakim?
Ja pani powiem, co czyta�, w�a�ciwie, czego nie czyta�,
a pani poka�e mi te swoje pr�bki literackie.
To jest jeszcze niedojrza�e, nie do czytania�
Pozwoli pani, �e ja ju� sam os�dz�.
Je�eli chce pan czyta� takie wprawki, to zgoda, umowa stoi.
Bardzo si� ciesz�.
Adam! No nie byli�my pewni, �e b�dziesz.
Dlaczego? Jeszcze nie umar�em
My�l� nawet, �e wr�cz przeciwnie.
Widz�, �e rozpoczynasz nowe �ycie.
[�miech]
Drodzy pa�stwo, s�ucha�em ostatnio radia i�
Co� podobnego.
Co nadawali?
Transmisj� z plenum partii czy jaki� kabarecik literacki?
Adam�
S�uchaj, podobno piszesz dla nich skecze.
Adam, nie �artuj, to nie to radio.
�Widziane z Warszawy�.
Nie wm�wicie mi, �e tego nie s�uchacie.
Ten facet, ja nie wiem, kto to pisze,
ale naprawd� tnie ostro i po brzytwie.
Je�eli to rzeczywi�cie jest kto� st�d, no, to gratuluj� odwagi.
Wiesz, �Widziane z Warszawy�, a nadawane z Monachium.
Ot, ca�a odwaga. Przepraszam.
M�wi�, �e jak Pan B�g chce kogo� ukara�, to mu najpierw rozum odbiera.
[chichot]
Po tiurmach siedzi m�odzie� nasza, nam ka�� i�� na bal.
Chc� mu scyzoryk m�j w brzuch wsadzi� lub zamalowa� w pysk.
C� st�d jednego �otra zg�adzi� lub obi�. Co za zysk!
Oni wyszukaj� przyczyny, by uniwersytety zgnie��,
krzykn��, �e ucznie jakobiny i wasz� m�odzie� zje��.
Lecz on zap�aci za m�czarnie, za tyle krwi i �ez.
Cesarz ma u nas liczn� psiarni�, c� �e ten zdechnie pies.
[owacje]N� �wierzbi w r�ku, pozw�l ubi�.
Ostrzegam ostatni raz.
Pozw�l przynajmniej co wyczubi�.
Ach, zgubi� wszystkich was!
Nie dziw, �e nas tu przeklinaj�, wszak to ju� mija wiek,
jak z Moskwy w Polsk� nasy�aj� samych �ajdak�w stek.
Ach, szelmy, �otry, ach, zbrodniarze.
Musz� ciebie wywie�� za pr�g.
Czy� go tu za nas nikt nie ska�e? Nikt nas nie pom�ci?
B�g!
[po rosyjsku] Skandal.
[owacje]
[Kamila]Po opuszczeniu sali przez delegacj� radzieck�
figurant wyrazi� si�, �e �chcieli rocznicy, no to j� maj��
i jeszcze, �e doprowadzili do tego,
�e napisane ponad sto lat temu s�owa klasyka
brzmi� jak aktualny komentarz i satyra polityczna.
Nie dziwne wi�c, �e widownia, a szczeg�lnie�
[Roman]Wolniej. B�agam ci�.
Nie dziwne wi�c, �e widownia,
a szczeg�lnie m�odzie�,
tak reaguje.
Tak reaguje.
Zastanawia� si� te�, jak teraz w�adza
wypije to piwo, kt�re sobie nawarzy�a.
[Roman]Czekaj, chwileczk�
a propos tej m�odzie�y,
da�o si� zauwa�y�, �e te zbiorowe reakcje by�y jako� sterowane, inspirowane?
Niby jak?
�e ta m�odzie� by�a jako� zorganizowana,
�e kto� im dawa� znaki, kiedy klaska� i jakie tam okrzyki wznosi�, has�a?
Nie zauwa�y�am.
No zaraz, chcesz powiedzie�, �e te owacje,
i w tych momentach, by�y same z siebie, spontanicznie.
No nie wiem� Mo�e nie by�y.
TW uwa�a,
�e te rzekomo �ywio�owe reakcje publiczno�ci
stanowi�y�
zorganizowan� akcj�
sterowan� przez�
poszczeg�lne jednostki,
takie jak figurant.
Podpisz.
Roman!
Podpisz.
P�aszcz?
Dzi�kuj�.
Prosz� bardzo, prosz�.
Tato!
Jeszcze nie �pisz, c�reczko? Dobry wiecz�r.
Pami�tasz pani�, prawda?
[Kamila]Cze��.
Przywitaj si� [trzask drzwi]
Prosz� jej wybaczy�, jest do�� nieokrzesana.
Rozumiem, musi by� jej ci�ko bez mamy.
Prosz�.
Przepraszam.
Ile ksi��ek!
Pan to wszystko przeczyta�?
Oczywi�cie, �e nie. A po co?
Ksi��ki istniej� niekoniecznie po to, �eby je od razu czyta�.
Po pierwsze to pi�kne przedmioty.
Po drugie s� jak przyjaciele:
warto mie� je przy sobie, bo nigdy nie wiadomo,
kiedy mog� si� przyda�.
�adnie pan m�wi.
A propos, mia�em pani wskaza� te lektury.
Nadal to pani� interesuje?
Oczywi�cie, przecie� po to tutaj przysz�am.
�wietnie. No wi�c�
my�l�, �e powinna pani zacz�� od Mi�osza.
Herlinga-Grudzi�skiego i Cata Mackiewicza.
Pani zna nazwiska tych pisarzy, prawda?
Tak, tak, tylko �e nie czyta�am nigdy.
No to zrozumia�e, zostali skazani na banicj�,
w�adza robi wszystko, �eby wymaza� nawet ich nazwiska
ze �wiadomo�ci waszego pokolenia.
To wszystko. Na pocz�tek.
Dzi�kuj�, dzi�kuj� bardzo.
Napije si� pani czego�? Lampk� wina, mam co� specjalnego.
A wie pan, �e ch�tnie, czemu nie?
Niech pani si�dzie.
[po francusku] Dorota, id� spa�.
[po francusku] Nie chc� spa�!
Przesta� si� popisywa�. Ju� do ��ka. Szybko!
Wie pani, mam tak� propozycj�, w ko�cu jestem starszy od pani.
M�wmy sobie �na ty�. B�d� si� czu� m�odziej.
No, wie pan.
Nie dlatego, �ebym nie chcia�a, ale�
No dobrze, b�d�b�dzie mi bardzo mi�o.
No jak, smakuje ci?
Dziwne jakie�.
- Dziwne? - Ale dobre.
Nie, nic mu nie jest, ju� si� zaniepokoi�em.
To Haut-Medoc 1959, przywioz�em je ze stypendium�
Mo�e szkoda by�o otwiera�.
No wiesz, a swoj� drog��
by�em taki biedny, wtedy w Pary�u,
a za tygodniow� diet� kupi�em wino.
Takie drogie, a kwa�ne jakie�.
Naprawd� ci nie smakuje?
Ja chyba wol� s�odkie.
Widzisz�
Wino to nie tylko nap�j, to owoc s�o�ca,
to kultura, cywilizacja, kt�ra zrodzi�a najwspanialsze dzie�a ludzkiego ducha�
[radio]Tu program drugi Polskiego Radia.
Min�a godzina dwudziesta pierwsza.
Za chwile nadamy�
Przepraszam.
[w tle - muzyka operowa]
[radio]Tu rozg�o�nia polska Radia Wolna Europa.
Nadajemy kolejny felieton z cyklu �Widziane z Warszawy�.
Dziady w Teatrze Narodowym, w ci�gu zaledwie kilku tygodni
sta�y si� czym� wi�cej ni� jeszcze jedn� interpretacj� narodowej klasyki.
Tu ju� nie chodzi o pomys�y re�ysera, czy gr� aktor�w,
w gruncie rzeczy nie chodzi nawet o sztuk� Mickiewicza.
Tu po prostu nie tyle idzie o to, co dzieje si� na scenie.
Ale o sceny, kt�re rozgrywaj� si� na widowni.
I to one, a nie wystawiana sztuka,
stanowi� najtwardszy orzech do zgryzienia
dla w�adzy poganianej przez sowieckich towarzyszy�.
[spokojna muzyka]
[dzwonek do drzwi]
[radio]Tu rozg�o�nia polska Radia Wolna Europa.
[Roman]Co ty masz na g�owie?
[Kamila]Nie tu, chod� do �rodka.
Przynios�em ci maszyn�. Jeste� pisark�, nie?
A to s� te twoje �pr�by literackie�, �eby� si� nie m�czy�a..
Co to jest?
Co ty czytasz?
No co, musz� si� troch� podszkoli�,
teraz musz� si� zna� na takich sprawach.
Do tego nie trzeba czyta� tego g�wna i pi� tego kwacha.
[oklaski]
[Adam]Ogromnie si� ciesz�, �e to panu przypad�a ta nagroda.
Gratuluj�.
[rozmowa po francusku]
Uda�o si� wreszcie dorwa� starszego pana?
S�ucham?
[�miech] Uwa�aj, moja droga.
Po pierwsze nasz Ada� nie jest sta�y w uczuciach,
a po drugie� Ty co� piszesz?
Sk�d pani wie?
A jak my�lisz?
Ja na razie pr�buj�, tak tylko. Dopiero pocz�tki.
A� Nie �ud� si�, �e on ci pomo�e.
Widzia�am ju� niejeden m�ody talent, kt�ry bra� pod swoj� opiek�.
Nic z tego nie wysz�o. Ja mog�abym bardzo pom�c.
Ale mog� te� bardzo zaszkodzi�, o ile b�dziesz wchodzi� mi w drog�.
O! Pani Roma.
Ojej, przepraszam.
Witam, witam.
Przepraszam bardzo.
[Adam]�Dziady� Mickiewicza w Narodowym.
[po francusku] To Kamila Sakowicz, pracuje na uniwersytecie.
Zwariowa� na stare lata.
[pyta po francusku]
Czy wszystkie polskie kobiety s� tak pi�kne jak pani?
[�miech]
[stukanie maszyny]
[dynamiczna muzyka]
[pr�buje czyta� po francusku]
�Komunistyczna prowokacja�, ��ydzi�.
U�ywa� te� wielokrotnie zwrotu: �Zach�d musi nam pom�c�
�Musi nam pom�c�. Sama to przet�umaczy�a�?
Ze s�ownika.
Ale co znaczy �nam pom�c�?
Chodzi o jak�� formaln� grup�, m�wi� co� jeszcze?
Roman, ja nie wiem, na Boga� W szkole uczyli mnie ruskiego!
�Po zako�czeniu wieczoru, tylko w mojej obecno�ci,
attach� kulturalny zaproponowa� figurantowi prac� na Sorbonie.
Figurant odrzuci� propozycj�, jako niemo�liw� do przyj�cia�.
Sk�d wiesz? Zrozumia�a�?
Sam mi to potem powiedzia�.
Dobrze.
Dowiedz si�, czemu nie chce wyje�d�a�.
Ale ja wiem.
Tak?
Powiedzia�: �Dlaczego ja mam wyje�d�a�, najpierw niech oni wyjad��.
A �oni� znaczy kto?
No nie wiem.
Pewnie tacy, jak ty.
[�miech]
Jasne.
[ha�as metalowych drzwi]
[trzask]
Roman�
Roman, co ty?
Dzi�kuj�.
Pokwituj.
Ludowa ojczyzna potrafi si� odwdzi�czy�.
[w tle - smutna muzyka]
Dobra jeste� w te klocki, wiesz?
Czemu� taka naburmuszona?
- Chcesz obwarzanka? - Nie.
- Nakarmisz �ab�dzia? - Nie.
Prosz� ci�
Si�d�my.
Dlaczego tutaj?
Odpoczniemy troch�.
Nie wiedzia�am, �e czytasz Trybun� Ludu.
No wiesz, to jest bezcenne �r�d�o informacji.
[w tle - spokojna muzyka]
- Tato, on jad� mi z r�ki! - Dzi�kuj�.
Kto� wam m�wi�, jacy jeste�cie podobni?
Nie, przecie� tata jest stary.
Mia�am na my�li charakter.
Opowiedz mi bajk�.
Ja nie znam bajek, nikt mi nigdy nie opowiada�.
Oszukujesz. Tak jak tata. Te� nie zna bajek.
No bo tw�j tata pisze bajki.
To nie s� �adne bajki.
A sk�d wiesz? Czyta�a�?
Nie pozwala mi.
Nie pozwala ci czyta� ksi��ek?
Ksi��ki pozwala, ale one s� takie nudne.
A jak raz chcia�am patrze�, co pisze na maszynie, to mi nie pozwoli�.
A jak przychodz� do niego panowie, to nie pozwala mi wchodzi� do pokoju.
Doro�li musz� czasami porozmawia� o swoich sprawach.
Tatu� m�wi, �e ci panowie knuj�.
Tak powiedzia�?
Tak, ale mia�am tego nikomu nie m�wi�.
Mnie mo�esz. Ja nikomu nie powiem.
Dobranoc.
[w tle - spokojna muzyka]
[stukot maszyny do pisania]
[brzd�k kieliszk�w]
Adam, ja ju� musz� chyba p�j��.
Rozumiem.
Tw�j narzeczony� [ha�as]
Urazi�em ci�?
Nie, po prostu nie chc� o tym m�wi�.
Oczywi�cie.
Tyle tylko, �e ty nigdy o sobie nie m�wisz.
Bo nie ma nic ciekawego.
W ka�dym cz�owieku jest co� ciekawego.
Ty masz na pewno du�o ciekawych znajomych.
Nie to mia�em na my�li. Ka�dy cz�owiek ma swoj� tajemnic�.
Jak� tajemnic�?
Musz� ju� i��. Zasiedzia�am si�. Przepraszam.
[okrzyki]
[ci�ki oddech]
[westchni�cia]
[trzask windy]
[trza�ni�cie drzwiami]
[dzwonek do drzwi]
Cze��!
Cze��.
Taty nie ma. Jest babcia. Wejdziesz?
Nie. Ja chcia�am tylko odda� tacie ksi��ki.
Kiedy przyjdziesz? Dawno ci� u nas nie by�o.
Nie wiem. A powiedz kiedy tata wr�ci, bo mam do niego wa�n� spraw�.
[babcia]Dorotko? Kto przyszed�?
Kamila.
- Kto? - Kamila!
Tata jest w Krakowie. Ma wyk�ady.
[szelest go��bi]
[w tle - spokojna muzyka]
[Adam]Na zako�czenie s�ynne zdanie, kt�re powiedzia� kiedy� Cyceron.
Historiam nescire hoc est semper puerum esse.
Nie zna� historii to zawsze by� dzieckiem.
A ja m�wi�, �e czasami nie ma w tym nic z�ego.
By� dzieckiem to tak�e nie godzi� si� na z�o
I zawsze patrze� w przysz�o�� z nadziej�.
Dzi�kuj�.
[oklaski]
[gwar rozm�w]
[westchni�cia]
[w tle - spokojna muzyka]
Co to jest? Jaka� blizna?
Pami�tka z dzieci�stwa.
Nic nie wiem o tobie.
Bo to taka ma�o ciekawa historia.
Nie ma do czego wraca�.
Wiesz, jak m�wi� w sieroci�cu na dziewice?
Nie.
�e to taka, co szybciej biega ni� j� goni�.
Chcia�a� kiedy� st�d uciec?
[w tle - krzyki dzieci]
- Cze��! - Cze��.
Masz imieniny?
Nie.
Kobiety dostaj� r�wnie� kwiaty bez jakiej� szczeg�lnej okazji.
O�wiadczy� ci si�?
Dorotko.
[uruchamiany silnik]
[w tle - okrzyki widowni]
[s�dzia]Stop!
[gong]
[okrzyki]
To co, jedziemy do ciebie czy do mnie?
My�l�, �e nie powinni�my wi�cej je�dzi� ani do ciebie, ani do mnie.
kto� m�g�by nas zauwa�y�.
Pyta�em, gdzie mam jecha�.
Ja od czwartku mieszkam u niego.
[hamulec]
U kogo?
U figuranta, u Warczewskiego.
Roman�
[w tle - niepokoj�ca muzyka]
[krzyk] Roman!
Kurwa.
[w tle - spokojna muzyka]
[skrzypienie drzwiczek]
[w tle - gra na pianinie]
[gwar rozm�w]
[w tle - d�wi�ki pianina]
Chwileczk�!
[ha�as maszyny do pisania]
[szum deszczu, muzyka jazzowa]
Ty uwa�asz, �e oni s� zdolni, �eby zdj�� �Dziady�
S�uchaj, oni s� zdolni do wszystkiego.
A co na to Moczar?
Z tego skorzysta.
[Adam]S�onimski przedstawi� mi tego Michnika.
Ma przed sob� przysz�o��.
[muzyka jazzowa]
[d�wi�k pisania na maszynie]
[wybijana godzina]
Nakry�em ci�.
Zastanawia�em si�, kiedy to robisz.
Co?
Catullus powiedzia�: �Nulla dies sine linea�.
Ani dnia bez nienapisanej linijki.
Ciekaw by�em, kiedy ty piszesz swoje.
- Poka�. - Nie.
- Poka�, prosz�. - Nie. Poka�� jak sko�cz�.
No dobrze, co to b�dzie?
Opowiadanie� Mo�e o nas.
Nareszcie zostan� bohaterem literackim.
Pisz ju� pisz. Chcesz herbaty?
[w tle - piosenka �Czumbalalajka�]
Sam tu jeste�? Mog�?
[kaszle]
Wypierdalaj st�d, wypierdalaj!
Id� do okna, zobaczy�, czy pierwsza gwiazdka nie �wieci,
a ja pomog� troch� w kuchni.
Wszystko ju� gotowe. Ale je�li pani tak mi�a�
A ja tymczasem napij� si� w�deczki.
Ty w�deczki ? Nie poznaj� ci�.
Przecie� b�dzie �ledzik, prawda, mamo?
No b�dzie, ale co z tego?
Rybka lubi p�ywa�.
Przed pasterk�!
[kol�da �Lulaj�e Jezuniu�]
M�j Bo�e, kiedy to by�o.
To jest nasz �lub.
M�j �wi�tej pami�ci m��, Karol, umar� jeszcze przed wojn�.
Ale co ja pani takie smutki opowiadam,
zaraz b�dzie co� weselszego.
No prosz�, niech pani spojrzy, jakim Ada� by� �adnym dzieckiem.
Mamo, prosz� ci�.
A to bardzo ciekawe.
Mamo�
To jest chrzest, to pierwsza Komunia �wi�ta.
A co to za mundur jest?
Austryjacki.
M�j �wi�tej pami�ci m��, Karol Wajner, by� urz�dnikiem CK Poczty.
Pi�knie si� prezentowa� w mundurze.
Gdzie jest �wi�ty Miko�aj?
Dorotko, pobiegnij do drzwi i zobacz, czy ju� przyszed�.
Szybko, szybko�
[�miech]
Cicho, cicho, szybko.
Nie ma go.
By� kiedy ci� tu nie by�o. Wszed� przez kominek.
Zobacz, ile prezent�w.
Prezenty!
No!
[w tle - delikatna muzyka]
[trza�ni�cie]
Ja przepraszam, ja musz� wyj��.
Ja obieca�am komu� pom�c. To jest starsza osoba. Ja�
Dzi�kuj� za wszystko i weso�ych �wi�t.
Nic mi nie m�wi�a�.
[babcia]Pani Kamila ma dobry uczynek do spe�nienia.
Sam s�ysza�e�. Nie musi ci si� spowiada�.
Dobrze, odprowadz� ci�.
Jeszcze raz weso�ych �wi�t. Przepraszam.
Kamila, zaczekaj. Co si� sta�o?
- Nic si� nie sta�o. - Jak to nic? Co ja zrobi�em?
Nic nie zrobi�e�. Adam zrozum. Prosz�, ja�
Ja po prostu nie jestem jeszcze gotowa.
- Jeszcze za wcze�nie? - Za wcze�nie?
On jest dla ciebie wa�ny.
Ty jeste� dla mnie wa�ny. Prosz� ci�, zrozum.
Ja po prostu potrzebuj� jeszcze troch� czasu.
Poczekam.
Co to jest?
�Z moich ustale� wynika, �e wbrew wcze�niejszej opinii
figurant nie jest syjonist�.
Nie mo�e nim by�, poniewa� w og�le nie jest �ydem.
Wajner to nazwisko austriackie,
a rodzina jest z dziada pradziada katolicka�.
- Taka jest prawda. - G�wno prawda!
Albo jest prawda, albo jest k�amstwo.
Z kim ty jeste�? Ze mn�, kurwa, z nami czy z nimi?
Jak my m�wimy, �e jest syjonist�, to jest syjonist�.
A jakby tak kto� o tobie m�wi�. Te� by�oby ci wszystko jedno?
Kurwa!
Przepraszam.
Wiesz, co ja mog� z takim raportem zrobi�?
dup� w kiblu podetrze�,
Przecie� tak dobrze nam sz�o. R�a�
Ja my�la�am, �e tobie naprawd� o co� chodzi.
Po prostu nie r�b g�upstw. I wszystko b�dzie dobrze. R�yczka�
Pu�� mnie!
R�yczko. R�a! Przecie� ci� przeprosi�em. [trza�ni�cie drzwiami]
[uderzenia w worek]
[dynamiczna, weso�a muzyka]
[m�czyzna]Uwaga, uwaga, drodzy pa�stwo!
Zaczynamy odliczanie.
Dziesi��. Dziewi��. Osiem. Siedem�
Sze��. Pi��. Cztery. Trzy. Dwa. Jeden!
[korki szampana, aplauz]
Drogie towarzyszki i towarzysze.
Pierwsza nasza reakcja na t� kalendarzow� zmian� czasu
wyra�a si� w pytaniu:
Jakim b�dzie ten nowy rok?
Co niesie dla ka�dego z nas, dla naszego kraju i narodu,
dla �wiata i ludzko�ci?
Sam nie wiem, czego mam ci �yczy�.
Masz ju� wszystko. Talent, urod�, zdrowie�
Powinienem �yczy� samemu sobie,
�ebym m�g� ogl�da� ci� przy sobie jak najd�u�ej.
Jeste� kochany.
[wiwaty]
Wiesz, co�?
Troszeczk� mi si� s�abo zrobi�o, mogliby�my wyj�� na �wie�e powietrze?
Oczywi�cie, chod�my.
Czekaj, czy to nie jest ten tw�j� Zobacz.
Niewa�ne. Chod�my.
Kogo widz�? Kop� lat!
Uszanowanie.
Do siego roku!
Wszystkiego najlepszego. Realizacji pana plan�w.
A jak sytuacja w sk�rach?
W czym?
W pana bran�y. Handel zagraniczny.
Dzi�kuj� �wietnie. Co u ciebie, Kamila?
Dzi�kuj�, wszystko dobrze.
No c�, ch�tnie by�my si� napili z wami za to spotkanie,
ale niestety koledzy czekaj�
Najlepszego.
Do siego roku!
Sympatyczny, ale gust mu si� pogorszy�.
Mogliby�my ju� p�j��? �le si� czuj�.
Co ci jest?
Boli mnie g�owa.
No to we� jaki� proszek.
Adam, chc� i�� do domu!
Uspok�j si�, to jest Sylwester.
Jak chcesz.
[Adam]Kamila!
Kamila, zaczekaj!
Kamila.
[�omot upadku, okrzyk]
Adam, Adam! Co ci si� sta�o?
Noga.
Poczekaj, mo�esz wsta�?
Adam, le�, poczekaj, nie ruszaj si�. Dasz rad�?
Idea� si�gn�� bruku.
Adam, nie ruszaj si�.
Co tu si� dzieje?
Chyba z�ama� nog�, potrzebna jest pomoc.
Dow�d prosz�.
Mo�e pan wezwa� pogotowie?
Dow�d, powiedzia�em!
[syrena karetki]
[cichy ha�as]
Adam?
Co ty tu robisz?
A dzie� dobry, to co?
Wyjd� st�d.
Roman, b�agam ci� wyjd� st�d.
[ha�as] Kurwa.
Czy przyni�s� mi pan gum� z Myszk� Miki?
Zapomnia�em.
Dorotko id� si� po�o�y�. Pan zaraz wychodzi.
Pos�uchaj. Jest sprawa.
Przeka� R�yczce, �e panowie literaci maj� wa�ne zebranie.
Maj� wpuszcza� tylko swoich,
ona te� tam powinna by� i zapisa� wszystko.
Niby jak?
B�d� potrzebowali sekretarki.
Na pewno maj� swoj�.
To ju� zostaw nam.
[Roman]Pozdr�w j� ode mnie.
- Wracaj pole�e� jeszcze troszk�, dobrze? - Mog� z tob�?
Mo�esz.
Dzie� dobry, panie Kazimierzu.
Pani to kto?
Ja?
Ja jestem �on� Adama Warczewskiego, przepraszam.
Wiecie, �e ja rzadko zabieram g�os publicznie,
przewa�nie siedz� w domu albo w kawiarni,
ale tym razem chcia�em co� powiedzie�.
A to dlatego, �e jaki� czas temu by�em w teatrze, nawet na premierze.
Powiecie, �e nic nadzwyczajnego,
ale ja bardzo dobrze zapami�ta�em t� premier�.
By�em tam z pewn� kobiet�.
S�owem by� to dla mnie bardzo wa�ny dzie�.
A teraz pozw�lcie, kole�anki i koledzy, �e zadam wam par� pyta�.
Komu z was cenzura skre�li�a jakie� zdanie,
wyrzuci�a fragment utworu?
�mia�o, jeste�my we w�asnym gronie.
Nikt nie pods�uchuje. Nikt nie nagrywa.
Koledzy literaci z awansu zostali za drzwiami.
[ciche �miechy]
�wietnie.
To teraz powiedzcie mi, prosz�, komu zdj�to ca�e opowiadania albo artyku�.
A ca�� ksi��k� albo sztuk� teatraln�?
No to mo�emy sobie pogratulowa�. Przyby� nam nowy kolega.
Wielki polski pisarz, tyle �e nie�yj�cy od ponad stu lat.
Adam Mickiewicz. [�miech]
I dobrze mu tak!
Nawet on si� doigra�, pisz�c te swoje �Dziady� 113 lat temu,
Ju� knu�, jakby tu obrazi� Zwi�zek Radziecki,
i to w sam� rocznic� Wielkiej Rewolucji Pa�dziernikowej.
Ale przeliczy� si�, w�adza ludowa przejrza�a jego knowania.
Nie ma miejsca na narodowej scenie dla tak wywrotowej literatury.
[�miech]
Tak, prosz� pa�stwa.
To co wydaje si� nam nies�ychane,
jawi si� nam jako prosta logika dziej�w, kt�r� on sam przewidzia� pisz�c:
�R�ce za lud walcz�ce, sam lud poobcina.
Imion mi�ych ludowi lud pozapomina.
Wszystko przejdzie.
Po huku, po szumie, po trudzie,
[dobitnie] wezm� dziedzictwo cisi, ciemni, mali ludzie�.
[oklaski]
Dziedzictwo kultury tego narodu wzi�li we w�adanie ludzie mali i ciemni.
Zaw�aszczyli j�, bo w swojej pysze uznali,
�e w ten spos�b uda si� im przej�� rz�d dusz w narodzie.
Ale ju� dzi� wida�, �e im si� to nie uda�o.
�e nie ma zgody na dyktatur� ciemniak�w.
[oklaski]
To m�ode pokolenie pokazuje nam teraz w jakiej Polsce chce �y�.
W Polsce bez k�amstwa, bez cenzury, w Polsce bez zniewolenia.
I my, polscy pisarze, musimy by� z nimi, musimy im powiedzie� �Tak�.
Nie potrafili�my zrealizowa� naszych marze� o wolno�ci.
Dlatego dzi� przekazujemy je wam.
[z sali]Brawo! [oklaski]
[stukot maszyny do pisania]
Pomin�a� wa�ne zdanie.
Jakie?
Powiedzia�em, �e by�em na premierze z pewn� kobiet�.
- To chyba nie nadaje si� do stenogramu. - Przeciwnie. Wszyscy maj� to przeczyta�.
Zaraz przyjd�.
Ju� pracujesz?
Musz� pilnie odda� ten tekst. Termin jest dzisiaj.
Dorotka ju� w szkole?
Nie martw si�, da�em jej �niadanie.
Chcia�bym ci� o co� poprosi�.
Wiem �e jeste� bardzo zm�czona, ale sam tego nie zanios�.
Nie ma sprawy, i tak wybieram si� dzisiaj do miasta.
Tak, z tym, �e to jest niebezpieczne.
Adam, jestem doros�a, poradz� sobie.
Pami�tasz t� �awk� w �azienkach, gdzie z Dorotk� karmi�y�cie �ab�dzie?
Trzeba to tam po�o�y� o dwunastej.
W �Trybunie Ludu�.
W �Trybunie Ludu�.
Dzi�kuj�, kochanie.
[ha�as] Uwa�aj.
[w tle - niepokoj�ca muzyka]
[nie s�ycha� wypowiedzi]
[w oddali]Mamusia!
Stenogram i m�j ostatni raport.
Jak to ostatni?
Ostatni. Sprawa za�atwiona.
Poczekaj�
[odg�osy szamotaniny]
Zostaw!
[ci�ko dyszy]
Wyno� si�, kurwo.
[trza�ni�cie drzwiami]
[Kamila]Od poprzedniego raportu nie zasz�y �adne nowe zdarzenia,
opr�cz zebrania Pen-Clubu, kt�rego stenogram za��czam.
P.S. Informuj� �e zdecydowa�am si� przyj�� o�wiadczyny figuranta.
Data naszego �lubu zosta�a wyznaczona na dzie� 15 marca bie��cego roku.
TW R�yczka.
[w tle - smutna muzyka]
[trzask szk�a]
Adam, nie wiem, jak ci to powiedzie�.
Znamy si� tyle lat.
No w�a�nie, oszcz�d� sobie wst�p�w.
To mo�e bole�. Chodzi o blisk� ci osob�.
Ta kobieta, z kt�r��
Kamila.
Chodz� o niej plotki,
nawet wi�cej ni� plotki,
[ha�as w tle]
ja bym to nazwa� wiarygodnymi informacjami,
�e?
�e jest wtyczk� z SB. Mo�e nawet agentk�.
�e donosi na ciebie, na nas wszystkich.
Szczeg�lnie na ciebie.
Nie chodzi o to, podobno chcesz z ni� o�eni�.
Oni ci j� specjalnie podstawili, Adam.
Przykro mi.
Nie sprowokujecie mnie.
Powiedz swoim towarzyszom, �eby wymy�lili co� lepszego.
To jest jakie� nieporozumienie.
Id� ju�, id� ju��
[Adam]Ile ci za to p�ac�?
Wymy�l lepsz� bajk�.
[w tle - delikatna muzyka]
[muzyka staje si� ponura]
[intensywna, ponura muzyka]
[w oddali - krzyki i gwizdy]
[krzyki i gwizdy]
Figurant o dziesi�tej wyszed� z �Czytelnika�,
a potem przyszed� tutaj, to co robimy towarzyszu kapitanie?
Skoczcie po fajki, Zawadzki. Bez filtra.
[skandowanie] Wolno�� s�owa! Wolno�� s�owa!
Nie ma chleba, bez wolno�ci!
[z oddali]Prosz� si� rozej��!
Milicja nie wejdzie na teren uniwersytetu!
Prosz� si� rozej�� si� do domu!
[wrzawa]
Prosz� si� rozej��!
Ju� wam dzi�kuj�, towarzysze!
[skandowanie]
[syk rac]
Panie profesorze! Panie profesorze!
Zaraz, panowie! Tak nie mo�na!
Panie, id� pan st�d.
To jest pogwa�cenie autonomii uniwersytetu!
Spierdalaj.
[niewyra�ne krzyki]
[ponura muzyka staje si� g�o�niejsza]
[w tle - krzyk kobiety]
[przez megafon] Obywatele, obywatele! Rozejd�cie si� do dom�w�
[niewyra�ne krzyki]
Amor�w si� zachcia�o na stare lata?
Pan oszala�!
Do �eniaczki si�, kurwa, pchamy?
Wiesz, kim jest panna m�oda? Wiesz, kogo pierdolisz?
Adeptka literatury, psia ma�, zakochana wielbicielka.
Dosy� tego.
To b�dzie, jak ja powiem!
Wiesz, kim jest twoja narzeczona?
To jest od pocz�tku jest nasz cz�owiek.
Tajny wsp�pracownik. Kryptonim �R�yczka�.
Bardzo romantyczne, nie?
W sam raz dla takiego starego capa jak ty.
Meldowa�a nam ka�de twoje s�owo, ka�dy tw�j ruch.
Wystarczy? To si� kurwa z ni� �e�.
Bzdury.
Masz. Masz! Prosz�.
�Ja, Kamila Sakowicz, niniejszym zobowi�zuj� si�
do wsp�pracy ze S�u�b� Bezpiecze�stwa PRL
jako tajny wsp�pracownik.
Obieram kryptonim �R�yczka�. Kamila Sakowicz.
Prosz� bardzo: �pisane ze s��w�, doniesienie informacyjne.
�brzmi� jak aktualny komentarz na �ycie polityczne�,
�jak w�adza wypije to piwo, kt�re sobie nawarzy�a�
zorganizowano akcje��
Masz, masz.
No kurwa. Poczytaj to sobie.
[dramatyczna muzyka]
[w oddali - syreny]
[trza�ni�cie]
[cichy szloch]
Zawioz�am Dorotk� do babci!
Nie masz poj�cia, co si� dzieje na mie�cie przez rozruchy.
Autobusy nie je�d��.
Musia�am wzi�� taks�wk�.
Adam, s�yszysz mnie?
Krawat ci kupi�am.
Sta�o si� co�?
[cicho] Adam�
[w tle - cicha, ponura muzyka]
[muzyka staje si� g�o�niejsza]
[w tle - odg�osy krok�w na schodach]
[dzwonek do drzwi]
[trza�ni�cie]
[skrzypienie drzwi]
[trza�ni�cie]
[m�czyzna]W uroczysty przebieg 50. rocznicy Rewolucji Pa�dziernikowej,
jaki mia� miejsce w naszym kraju,
�Dziady� w inscenizacji Dejmka wnios�y nieprzyjemny zgrzyt,
zosta�y wykorzystane dla podwa�ania przyja�ni Polsko-radzieckiej.
Zdj�cie �Dziad�w� pos�u�y�o r�nym
wstecznym i wrogim Polsce si�om
za pretekst do ich brudnych poczyna�.
Inspiratorom zwo�ania nadzwyczajnego zebrania pisarzy stolicy
nie chodzi�o bynajmniej o uzyskanie wyja�nie�
w sprawie zdj�cia �Dziad�w�.
Chodzi�o im o rozpalenie walki skierowanej
przeciw kierownictwu naszej partii,
przeciw rz�dowi, przeciw w�adzy ludowej.
Zar�wno w przygotowywaniu zebrania warszawskich pisarzy i jego przebiegu,
jak i w inspirowaniu m�odzie�y akademickiej do wyst�pie�
jedn� z czo�owych r�l odegra� Adam Warczewski.
Jego prawdziwe nazwisko brzmi inaczej. Nazywa si� on Janusz Wajner.
Jako jeden z prowodyr�w zaatakowa� Wajner wszystko,
co drogie sercu ka�dego prawdziwego Polaka.
Nadszed� czas by powiedzie� jasno.
Dla takich jak on warcho��w i renegat�w
nie ma miejsca w szeregach tw�rc�w narodowej kultury,
nie ma miejsca w socjalistycznej ojczy�nie.
[w tle - oklaski]
Zobacz!
Pi�kne�
[skandowanie]
Ten Hitler, prosz� pana, jaki by�, taki by�,
ale w tej sprawie to akurat mia� racj�.
Ja tam nie m�wi�, wie pan, �eby od razu do gazu, gdzie tam. Ale�
Jak si� nie podoba to droga wolna, na Madagaskar albo tego ich Syjamu.
- Niech pan si� zatrzyma. - Co?
Niech pan stanie. Chc� wysi���.
Prosz�.
Do Syjamu, kurwa.
Do Syjamu!
B�dzie teraz mia� pan czas wszystko przemy�le�.
A edukacj� m�odzie�y zajm� si� jednostki bardziej odpowiedzialne,
o nienagannej sylwetce moralnej
i wykazuj�ce wi�ksze zrozumienie tego,
czego wymaga od nich socjalistyczne szkolnictwo wy�sze.
Rozumiem, panie profesorze.
Towarzyszu Rektorze.
Do mnie si� m�wi: �Towarzyszu Rektorze�!
Powinien pan zrozumie�.
W obecnej sytuacji ksi��ka nie mo�e by� wydana.
Dosta�am telefon z drukarni. Druk ksi��ki zosta� wstrzymany.
Rozumiem.
To nie wszystko.
Obawiam si�, �e�
w takiej sytuacji b�dzie pan musia� zwr�ci� pobrane honorarium.
[dzwonek telefonu]
[natarczywy dzwonek telefonu]
Halo?
[g�os w s�uchawce]Wypierdalaj z Polski.
[w tle - przejmuj�ca muzyka]
[trza�ni�cie]
Kapitan Ro�ek Roman melduje si� na rozkaz.
Co to jest?
To jest wniosek o wydanie nakazu aresztowania Kamili Sakowicz.
Kiedy byli�cie jej oficerem prowadz�cym twierdzili�cie, �e jest bardzo dobra.
Kamila�
Obywatelka Sakowicz by�a bardzo dobrym TW do czasu, gdy�
Gdy co?
Zosta�a przewerbowana?
Macie dowody?
Sk�d macie pewno��?
Po prostu� wiem.
Po prostu?
A mo�e ona chcia�a po prostu po�lubi� figuranta,
a wy po prostu zazdro�ni jeste�cie?
Nie o to chodzi, towarzyszu pu�kowniku.
No to dlaczego j� zdekonspirowali�cie?
Ja musia�em�
Co musieli�cie?
S�yszeli�cie pytanie?
Ona przesz�a na wrogie nam pozycje.
Nam? Kogo macie na my�li, m�wi�c �nam�?!
Towarzyszu kapitanie Ro�ek?
A mo�e nale�a�oby powiedzie�
panie kapitanie Rozen, co?
[w tle - ponura muzyka]
S�uchajcie Rozen.
Nie do��, �e zniszczyli�cie jedn� z naszych najlepszych agentur
to jeszcze oszukali�cie prze�o�onych w sprawie swojego pochodzenia.
I kto tu przeszed� na wrogie pozycje, Rozen?
- Towarzysze� - Rozen!
Nie jeste�cie ju� cz�onkiem partii. Jest uchwa�a POP w tej sprawie.
Oddajcie bro�.
Bro�!
I legitymacj�.
Mo�ecie odej��.
[trzask]
[w tle - ponura muzyka]
[krzyki]
[spokojna muzyka]
[�kanie]
d Sto lat! Sto lat! Niech �yj�, �yj� nam d
Zapraszam do SPATiFu.
[Dorotka]Kamila daj. Kamila, no daj!
Dokument podr�y�
Tata m�wi�, �e dostaniemy paszporty.
[Kamila]Na jedno wychodzi. Z tym te� nas wpuszcz� za granic�.
Chod� musimy jeszcze zakupy zrobi�. Prosz� ci�, Dorota.
Posiadacz niniejszego dokumentu podr�y nie jest obywatelem Polski.
Kto to jest �obywatel polski�?
Taki, kt�ry mieszka w Polsce. Polak.
To ja ju� nie jestem Polk�?
Dorotka jeste�. Cicho b�d�.
Kamila, czy my jeste�my �ydami?
Co ci przysz�o do g�owy? No, wysiadamy.
Ale to nie nasz przystanek.
Przejdziemy si�, idziemy, chod�. Przepraszam, przepraszam!
[w tle - ponura muzyka]
Popatrz, jaka pi�kna!
Kamila, patrz!
[�piew dziewczynki]
Ty takiej nie masz, a ja mam, nie dam.
Daj mi j�, daj mi j�! Chod�!
Chod�! Chod�, powiedzia�am!
Kamila! Au!
Adam!
Adam!
Adam?
[w tle - niepokoj�ca muzyka]
[melancholijna muzyka]
[megafon]Uwaga. Poci�g po�pieszny z Warszawy Gda�skiej do Wiednia
odje�d�a z toru pierwszego, przy peronie drugim, powtarzam
Poci�g po�pieszny z Warszawy Gda�skiej do Wiednia�
[odg�osy rozm�w]
[p�acz]
[kobieta]Wszystko zabra�a�?
[w tle - smutna muzyka]
[gwizdek]
Wsiada Pan?
[stukot k� poci�gu]
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.