All language subtitles for El.Dia.de.Manana.S01E04.pl

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soran卯)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

MINISTERSTWO INFORMACJI I TURYSTYKI

NIECH B脫G PANA STRZE呕E PRZEZ WIELE LAT.

TEATR NALE呕Y ZAMKN膭膯.

Dok膮d panowie id膮? Czy co艣 si臋 sta艂o?

- Nie my艣l tak. - Wiem, 偶e jestem tylko robotnikiem.

Brak mi og艂ady i nie mog臋 mie膰 wy偶szych aspiracji.

Tak jest lepiej.

Nie cierpi臋 z powodu rozczarowania jak inni.

- Prosz臋... - Lepiej by膰 smutnym robotnikiem.

Przedstawienie zostaje odwo艂ane.

- Co pan robi? - Nie macie zezwolenia.

- Prosz臋 zejdzie ze sceny. - Mam nakaz s膮du.

Dostali艣my zezwolenia. Na tekst, na produkcj臋.

Zosta艂y odwo艂ane z uwagi na obra藕liwe sformu艂owania.

Wystawili艣cie to ju偶 dwa razy.

Opr贸偶ni膰 sal臋.

Wyja艣nimy to.

Teatr zostaje zamkni臋ty. Odwo艂ali艣my pa艅sk膮 licencj臋.

- Niemo偶liwe. - Macie 10 dni na wyprowadzk臋.

M贸wi Radio Wolna Hiszpania, stacja pirenejska.

Wezwanie do ca艂odobowego pokojowego strajku powszechnego

w najbli偶szy czwartek b艂yskawicznie rozesz艂o si臋 po kraju.

Du偶a liczba uczestnik贸w nape艂nia rado艣ci膮...

NADEJDZIE DZIE艃

Pi臋kna sjesta...

- Dobrze spa艂e艣? - Nie.

- Tylko troch臋. - Masz tu kaw臋 i herbatniki.

Bar莽a zap艂aci Cruyffowi 60 milion贸w. Mo偶e zaczniemy wygrywa膰.

Kibicujesz?

Odk膮d wyjecha艂em 7 lat temu, niczego nie wygrali.

Co to?

Powielacz. Do drukowania propagandy.

- Przewieziemy go? - Przewieziemy i uruchomimy.

My艣la艂em, 偶e chodzi o bro艅.

Franco bardziej boi si臋 tego ni偶 broni.

Je艣li nas zatrzymaj膮, sam wiesz...

- Co? - 20 lat w La Modelo.

Nie zna艂em Justo. Nie mia艂 referencji.

Przys艂ali go z partii. Mia艂 pom贸c przewie藕膰 powielacze.

Musia艂em mu zaufa膰.

Jak najlepiej sprawdzi膰 bojownika?

Na granicy.

Tam wida膰, kto jest solidny, a kto wciska kit.

- Twoja pierwsza podr贸偶? - Tak.

Denerwujesz si臋?

Wiesz, co m贸wi艂 m贸j ojciec?

Odwa偶ny jest nie ten, kto nie czuje l臋ku, ale ten, kogo l臋k nap臋dza.

Jedziemy.

Dobry wiecz贸r. Paszporty, prosz臋.

- Jad膮 panowie z Perpignan? - Z Tuluzy.

Z targ贸w rolnych.

Z Burgos?

- Co panowie przewo偶膮? - Dojarki.

- Doskonale. Zobaczmy. - Jasne.

Tutaj.

- Prosz臋 otworzy膰. - Wszystkie?

Pierwsz膮.

- Jak to dzia艂a? - To jest cz臋艣膰 ss膮ca.

Do tych kubeczk贸w sp艂ywa mleko krowy.

Je艣li znajdzie pan krow臋, poka偶emy.

Co za wynalazki. Dawniej by艂o 艂atwiej.

Dobrej nocy. Jazda.

A gdyby tak znalaz艂 krow臋...

W ostatnich miesi膮cach wielu kompan贸w poleg艂o.

Musieli艣my ustali膰, co si臋 dzieje.

Gdy w ci膮gu roku ginie dw贸ch szef贸w kom贸rki, to sprawka kapusia.

Pierwszym podejrzanym by艂 Justo Gil.

- Gdzie mieszkasz w Barcelonie? - W centrum.

- Gdzie? - W centrum.

- To moja wina? - Tego nie m贸wi臋.

A co m贸wisz?

Powinni艣my byli uwa偶a膰. Niekt贸re dialogi by艂y dra偶liwe.

Ola膰 dialogi.

Tego oczekuj膮. 呕e sami b臋dziemy si臋 cenzurowa膰.

呕e si臋 wystraszymy.

- Dok膮d idziesz? - Do domu.

Rozmawiamy.

Ty m贸wisz, pijesz i m贸wisz. To i moje przedstawienie.

Jako re偶yser mam prawo wprowadza膰 zmiany.

Tak, ale 偶yjemy w Hiszpanii.

- Mam si臋 cenzurowa膰? - Chc臋, aby艣my tworzyli teatr.

- Taki, jakiego oni chc膮? - Taki, jaki jest mo偶liwy.

Gdybym pisa艂 pod dyktando Madrytu, by艂bym urz臋dasem.

- Potrzebujemy teatru. - Co mam zrobi膰?

Prosi膰 o wybaczenie, obieca膰, 偶e to si臋 nie powt贸rzy?

Tak czy inaczej zap艂acisz mandat.

Id藕 do domu.

Wnerwiasz mnie. Id藕 sobie.

Pr贸buj臋 by膰 rozs膮dna.

Problem to nie rozs膮dek, tylko 偶ycie w tym kraju.

- Ciszej! - Ani mi si臋 艣ni.

Hiszpania to cha艂owy kraj.

Puszczaj.

Wybacz.

Nie chcia艂em.

Przepraszam.

- Nie jedziemy do Barcelony? - Nie, do Vallirany.

- Stajemy? - Antonio przyjedzie po maszyny.

- Kiedy? - Spokojnie.

Vallirana.

Zna艂em dziewczyn臋, kt贸ra marzy艂a, aby tu mieszka膰.

- Tak? I co? - Nic.

W podziemiu ludzie mitologizuj膮 wcze艣niejsze 偶ycie.

Nie jestem a偶 tak stary.

- Ile masz lat? - 29.

Wszystko przed tob膮. Wspominanie narzeczonych.

Jedna chcia艂a mieszka膰 w Valliranie. Druga mia艂a jasne oczy.

Trzecia - ciemne.

- Nie przyci膮gamy uwagi? - Id藕 do domu po wod臋.

W贸z si臋 przegrza艂.

Johan Cruyff zosta艂 zawodnikiem klubu pi艂karskiego z Barcelony.

A to dobre!

Wygramy lig臋 i puchar.

Opium ludu.

Karol Marks si臋 myli艂. To nie religia, tylko futbol.

Zg艂osze艅 dokonuje si臋 w recepcji.

Futbol.

Kim pan jest?

Hermenegildo Landa, z Burgos, na艂ogowy palacz,

wielbiciel dobrej kuchni.

S艂u偶y艂em w gwardii caudillo, gdy wy byli艣cie w pieluchach.

Uwielbiam opowiada膰 o walkach.

Lubi臋 te偶 s艂ucha膰 Mozarta i du偶o czytam.

Shelleya, Prousta, Mishim臋.

Kto powiedzia艂, 偶e najlepszym lekiem na faszyzm jest lektura?

Mo偶e kt贸ry艣 z pan贸w odgadnie, co tu robi臋.

- Ksi臋gowo艣膰? - Ekonomia?

B艂agam, to nie dla mnie. Dalej?

Je艣li chodzi o kocio艂, wczoraj wezwa艂em technika.

Ciep艂o. Te偶 naprawiam, ale nie kot艂y.

Dalej?

- Gubernator pana przys艂a艂? - C贸偶 za uboga wyobra藕nia.

Podpowiem.

Wczoraj szef tego komisariatu wypad艂 z obrazka.

Znikn膮艂 Revuelta?

- Co z nim? - Poj臋cia nie mam.

Mo偶ecie to nazwa膰 zwolnieniem, brakiem skuteczno艣ci, odmian膮 losu.

Teraz ja zajm臋 si臋 wywrotowcami w Katalonii. Wiecie, co?

Uwielbiam to. Uwielbiam wywrotowc贸w.

Powinni艣cie powiedzie膰: "Witamy, komisarzu Landa!".

Co za pos艂usze艅stwo. Wszyscy razem? Powt贸rzmy.

Witamy, komisarzu Landa.

Lepiej, przyznaj臋. Ale mo偶na to poprawi膰.

Dacie rad臋?

Bez zarzutu.

Wy艂膮czcie to pud艂o.

Je艣li Hiszpania padnie, a wam wystarczy czasu, czytajcie.

Henry'ego Millera.

Albo zr贸bcie sobie dobrze. Byle kulturalnie.

Pan, Pink Floyd.

Zma偶 ten u艣mieszek albo ja ci go zma偶臋.

Agent Mateo Moreno, do mnie.

Za pozwoleniem...

Tam pokaza艂em weso艂e oblicze.

Teraz poka偶臋 powa偶ne.

Nie znam was. Nie popisali艣cie si臋.

- O co chodzi? - Da艂em panu g艂os?

Na szcz臋艣cie za wszystko zap艂aci艂 Revuelta.

Nie jestem nim. Jasne?

Tak jest.

To tyle.

Wiem, 偶e masz informatora, kt贸rzy przyjedzie z Pary偶a,

z grub膮 ryb膮.

Oczekuj臋 zatrzyma艅.

Za pozwoleniem, komisarzu, pracujemy nad spraw膮...

Koniec z tym.

Zdj臋li Revuelt臋, bo ci膮gle pracowa艂 nad jak膮艣 spraw膮.

Pracowa艂 i pracowa艂.

Podczas gdy w Katalonii przybywa drani, kt贸rzy podk艂adaj膮 bomby,

rujnuj膮 sklepy i w艂贸cz膮 si臋 bez celu.

Koniec z "prac膮 nad sprawami". Chc臋 przekl臋tego 偶abojada.

Polec膮 g艂owy.

Pracujemy nad spraw膮...

Zaprowadz臋 nowe porz膮dki. Przeka偶 reszcie.

- Za pozwoleniem... - Jeszcze jedno.

Za艂atw mi gramofon z mocnym d藕wi臋kiem.

Chce pan kupi膰? Je艣li tak, znam w艂a艣ciciela.

- Za艂atwi臋 dobr膮 cen臋. - Nie trzeba, dzi臋ki.

To mia艂 by膰 bar.

Ze scen膮 dla muzyk贸w. W艂a艣cicielowi sko艅czy艂y si臋 艣rodki.

- To mia艂 by膰 bar? - Mo偶e si臋 pan tu urz膮dzi膰.

W艂a艣ciwie mieszkam tu z Kiko.

Prawda? "Tak".

Nie, dzi臋ki. Szukam wody. W贸z mi si臋 przegrza艂.

Co powiesz, Kiko? Damy panu wod臋?

"Tak, daj panu wod臋, Hilario".

Pozw贸l.

Strach ma wielkie oczy, co?

- Ba艂 przed wyjazdem do Francji. - Nieprawda.

Nast臋pnym razem daj mu tydzie艅. Przywyknie.

Skosztuje 艣limak贸w, roqueforta, dobrego wina.

Wezm臋 dwie maszyny. Ty we藕 te z furgonetki.

- Jak to? - Nie mo偶emy ich trzyma膰 razem.

Co mam zrobi膰? Zawie藕膰 je do domu?

Na rogu Arag贸n i Enrique Granados jest Plaza Letamendi.

Zaparkuj tam w贸z z 艂adunkiem i czekaj na znak od Eliseu.

Powodzenia.

Je艣li policja ci臋 zatrzyma, nie udawaj spokojnego.

Powiedz im, 偶e jedziesz do Saragossy i si臋 zgubi艂e艣.

- Co zamierzasz? - Z艂api臋 autobus.

- Podrzuc臋 ci臋. - Zobaczymy si臋 w Barcelonie.

Nie wkurzaj mnie.

Masz. Co z tob膮?

Sami paranoicy.

Zas艂u偶y艂em na wi臋cej ni偶 5 tysi臋cy.

- Gdyby nie ty... - M贸wi臋 serio.

Wr贸cili艣my drogami, kt贸rych nie znam. Chyba mnie podejrzewaj膮.

Jak ca艂y 艣wiat.

- Co poda膰? - Ma艂膮 czarn膮. Z mlekiem...

Czarn膮.

Mia艂e艣 oskar偶y膰 Antonio o donosy.

Teraz najwa偶niejsze jest zatrzymanie Eliseu.

- Zatrzymanie? - Tak.

Nie zaczekamy, a偶 zainstaluje powielacze?

To rozkaz.

- Nie wiem, gdzie on jest. - Jak to?

Mia艂em przyjecha膰 i czeka膰 na znak a nie go pilnowa膰.

- Gdzie go zostawi艂e艣? - W Valliranie.

Da艂 mi kluczyki i sobie poszed艂.

Spokojnie. Ma zadzwoni膰 za kilka dni.

- Landzie to si臋 nie spodoba. - Komu?

- Nowy komisarz. - Przedstaw mu plan.

Zwisa mu to. 艢wir.

Wszystko wywr贸ci艂 do g贸ry nogami. S艂ucha Mozarta.

Nie rozumie naszych metod. Chce Francuza i tyle.

- Znajd藕 go. - Czekam na telefon.

- Kiedy zadzwoni? - Nie wiem.

- Nie mo偶emy czeka膰. Namierz go. - Chc臋 5 tysi臋cy.

Zrobisz to gratis.

Albo zamkn臋 ci臋 w La Modelo i powiem komunistom, 偶e jeste艣 kapusiem.

Masz tydzie艅.

Prowadz臋 pensjonat na g贸rze. Pilar.

- Siostra Genaro. - Mi艂o mi.

Nie wiem, czy kto艣 panu wyja艣ni艂, jak dzia艂a pralnia.

Nie.

- Mog臋...? - Jasne.

Prosz臋 wk艂ada膰 brudy do koszyka.

Gdy b臋dzie pe艂ny, niech pan naci艣nie trzy razy.

C贸rka albo ja, zrobimy pranie, a gdy wyschnie, oddamy.

Cudownie.

Po艣ciel dla pana.

- W cenie wynajmu. - Wielkie dzi臋ki.

- Jakby co, jestem na g贸rze. - Dzi臋kuj臋.

KSI膭呕ECZKA RODZINNA

ODWO艁ANE

Nie przyszed艂em si臋 usprawiedliwia膰.

Daj mi spok贸j.

Martwi臋 si臋 o musical.

Prosi艂am, 偶eby艣 da艂 mi spok贸j.

Widzia艂em, 偶e zdj臋li przedstawienie z afisza.

Co si臋 sta艂o?

- Policja ci臋 pobi艂a? - Nie twoja sprawa.

- Czego chcesz? - Pom贸c.

Mnie?

- Przychodzi艂em na przedstawienia. - Wiem.

- Lubi臋 ci臋 ogl膮da膰. - Wi臋cej mnie nie obejrzysz.

Je艣li mog臋 co艣 dla ciebie zrobi膰... Cokolwiek.

Ty?

Je艣li nie mo偶esz zaczeka膰, a偶 Eliseu zadzwoni, mam inny pomys艂.

- Jaki? - Przez niejakiego Emilego Canalsa.

- Kto to? - Prowadzi teatr w dzielnicy Gracia.

Niedawno zdj臋li mu przedstawienie. Znam go, daje pieni膮dze na parti臋.

Teatr to doskona艂a kryj贸wka.

Du偶o wej艣膰, wyj艣膰. Korytarze, zakamarki, garderoby.

Eliseu si臋 tam chowa?

Gdy rozstawali艣my si臋 w Valliranie, wspomnia艂 o tej dzielnicy.

- Co robisz? - Powiem Landzie.

I co? Wy艣le 20 policjant贸w, kt贸rzy wy艂ami膮 drzwi i zaczn膮 bi膰.

- Wida膰 was na kilometr. - Jaki masz plan?

Z wasz膮 pomoc膮 zdob臋d臋 zaufanie Emilego.

- Jak? - Dam mu zezwolenie na przedstawienia.

Domy艣li si臋, 偶e pracujesz dla nas.

Wiem, jak to zrobi膰, aby nic nie podejrzewa艂.

Powiedzia艂. 呕e je艣li zorganizujemy zezwolenie, za艂atwi Emilego.

Dziwnie to zabrzmia艂o.

- Ukrywasz co艣? - Sk膮d.

Zaufaj mi.

Je艣li Eliseu jest w teatrze, po艂api臋 si臋.

- Jak si臋 masz? - Dobrze. A ty?

Bardzo dobrze.

- Co powiesz? - Na razie nie przerzucimy maszyny.

- Na pewno? - Tak.

Jad艂e艣?

Napijmy si臋 kawy.

Dwie kawy z lodem i plasterek cytryny.

Uwa偶asz, 偶e jeste艣 na francuskiej Riwierze?

To lepsze ni偶 Riwiera. Robi膮 pyszne fideuy.

- Masz dziewczyn臋? - Nie, szkoda czasu.

Chodzisz na dziwki?

Pytam powa偶nie.

Nie chodz臋 na dziwki.

Co艣 si臋 dzieje z t膮 kom贸rk膮.

W niespe艂na rok stracili艣cie dw贸ch szef贸w.

Macie kreta albo kto艣 zanadto si臋 rozlu藕ni艂.

My艣lisz, 偶e opowiadam dziwkom o partii?

Nie wiem.

Czasami jest trudno gdy nie mo偶na z kim艣 porozmawia膰, sobie ul偶y膰.

To m臋cz膮ce.

Wiesz, co si臋 wtedy dzieje?

Opadasz z si艂.

M贸j ojciec by艂 pu艂kownikiem republika艅skim. Zgin膮艂 nad Ebro.

Ostatni raz widzia艂em go na tej pla偶y.

Tutaj?

Ledwo sko艅czy艂em 4 lata. Ba艂em si臋 wody.

Kupi艂 sardynki i rzuca艂 je na piasek. Ja mia艂em je 艂apa膰.

Jak w bajce o Tomciu Paluchu.

艁apa艂em.

Jedn膮 po drugiej. Jak trofea.

Nagle spostrzeg艂em, 偶e stoj臋 po pas w wodzie.

A ojciec sta艂 na brzegu i klaska艂.

Szcz臋艣ciarz.

Teraz, gdy jestem zm臋czony,

gdy chc臋 si臋 podda膰 i wie艣膰 zwyczajne 偶ycie,

wspominam ojca, kt贸ry tutaj uwolni艂 mnie od strachu.

Sardynka po sardynce.

M贸j powiesi艂 si臋 na drzewie jeszcze przed trzydziestk膮.

Tw贸j ojciec?

Pracowa艂 jako parobek. Od rana do wieczora, za 4 pesety.

Ci膮gle narzeka艂. Nie zajmowa艂 si臋 mn膮 ani matk膮.

By艂 nikim.

Gdy mia艂 do艣膰, powiesi艂 si臋.

Walcz臋, aby nie sko艅czy膰 jak on.

Pierwszy raz o tym m贸wi臋.

Cz艂onkowie Zgromadzenia Katalo艅skiego

poprosili o wsparcie dla kampanii na rzecz autonomii.

Od tego s膮 powielacze.

Sprzymierzymy si臋 ze Zgromadzeniem? Tam s膮 ludzie z prawicy.

S膮 przeciwko Franco. Potrzebujemy wszystkich, nawet duchownych.

Podstaw w贸z na Calle Muntaner 67.

Trzecie, po prawej.

Zadzwoni臋 za trzy dni.

I znajd藕 sobie dziewczyn臋.

Dziwnie wr贸ci膰 do siebie po 7 latach.

By艂em podekscytowany.

Z wielu powod贸w.

Przez Teres臋.

B臋dzie ci臋偶ko. Nie chce pana widzie膰.

- Ju偶 j膮 prosi艂em o wybaczenie. - I co pan powie?

呕e nast臋pnym razem po pijaku uderzy pan poduszk臋?

- Nie b臋dzie nast臋pnego razu. - Z pewno艣ci膮.

Nie uderzy艂em jej. To by艂 wypadek.

Wypi艂em, by艂em zdenerwowany. Mieli艣my problemy.

Mog臋 da膰 panu rad臋? Niech jej pan da chwil臋 oddechu.

Kocham Carme do szale艅stwa.

Potrzebuje tylko, 偶eby kto艣 j膮 kocha艂.

Szale艅stwo jest zb臋dne.

Jasne?

Przepraszam.

Pom贸wi臋 z ni膮. Zadzwoni.

Lepiej, aby wszystko si臋 uspokoi艂o.

Dzi臋kuj臋.

Nie wi艅 go. W jego zawodzie to norma,

alkohol, przemoc, prochy, seks.

Sama chcia艂a艣 by膰 aktork膮.

Jak si臋 masz?

Co tu robisz?

Nic. Chcia艂em si臋 przywita膰.

Pi臋knie wygl膮dasz.

- Wzi臋艂am 艣lub. Mam syna. - Wiem.

M贸wi艂a艣 m臋偶owi o mnie?

Nie m贸wi臋 o tobie. Nikomu.

- Nie mo偶esz si臋 tak pojawia膰. - My艣lisz, 偶e tego chcia艂em?

- Wybra艂e艣. - Mog艂a艣 mi towarzyszy膰.

Po co? 呕eby艣 poczu艂 si臋 lepiej? M臋ski, bohaterski?

- Nie ple膰 bzdur. - To nie bzdury.

- Napisa艂em do ciebie. - Nic nie dosta艂am.

Niewa偶ne. Jest jak jest. Urz膮dzi艂am sobie 偶ycie.

Nie m贸w jak babcia.

Co powiesz? 呕e mamy czas?

- Jestem tutaj. - 3 tygodnie.

Ile potrzebujesz?

Miesi膮ca? Roku? 10 lat? Jestem tutaj.

- Musz臋 i艣膰. - We藕 m贸j adres.

- Nie przyjd臋. - Prosz臋, we藕.

Justo poleci艂 nam towarzysza Antonio jako przyn臋t臋.

Gdyby艣my zatrzymali Eliseu, podejrzewaliby Justo.

Musia艂em chroni膰 informatora.

Wybrali艣my towarzysza Antonio jako kapusia.

Towarzyszu Antonio, jak tam?

Wiemy o powielaczach.

Wiemy o Zgromadzeniu.

Wiemy, jak powiedzie膰: "wolno艣膰", "amnestia", "policja zabija".

Nie wiemy, gdzie si臋 chowa Eliseu, ale ty nam to powiesz. Nic wi臋cej.

Zje偶d偶aj.

- Porwa艂a艣 kartk臋 z adresem. - Zapami臋ta艂am.

Wejd藕.

Masz.

- Nie chc臋, 偶eby艣 zosta艂. - Dlaczego?

Nie wybaczy艂abym sobie, gdyby co艣 ci si臋 sta艂o.

- Franco d艂ugo nie poci膮gnie. - Tego nie wiesz.

Wiem.

Nie 偶yjesz tutaj. Nie wiesz, jak jest.

Nie wiem?

Frankizm to nie jest czterech genera艂贸w.

To ca艂a klasa. Nie odejd膮.

Zostan臋. Zobaczymy, kto d艂u偶ej wytrzyma.

Oszala艂e艣.

Spokojnie. W艂a艣cicielka pensjonatu.

Robi pranie i spuszcza na lince.

Serce mi wali.

Nawet nie wiesz, jak t臋skni艂em.

Dlatego tu jestem.

UWOLNI膯 WI臉殴NI脫W

- To has艂o kampanii? - Tak, a co?

"Uwolni膰 wi臋藕ni贸w"? I tyle?

Powoli. Sami nie wygramy wojny.

Chod藕my na fideu臋, aby to uczci膰.

Serio.

- Zostaniesz? - Jasne. Om贸wi艂em to z parti膮.

- Nie taki by艂 plan. - Zapomnij.

- Antonio zagin膮艂 tydzie艅 temu. - Zagin膮艂?

Pami臋tasz, co powiedzia艂em? Kto艣 si臋 rozlu藕ni艂 albo macie kreta.

Tu s膮 zdj臋cia.

Dostali艣my par臋 dni temu z wi臋zienia w Burgos.

Kojarzysz Mateo Moreno?

Z komisariatu przy Via Laietana.

Tak... Znam go.

Zatrzyma艂 mnie kiedy艣 w Babel.

Zajmuje si臋 donosami w ramach Brygady.

Zerknij.

Przyznaj臋, 偶e budzi艂e艣 w膮tpliwo艣ci.

Antonio... Dra艅.

Ma rachunek w Madrycie. Przelewaj膮 mu pieni膮dze.

W 艣rodku jest kwit.

92 tysi膮ce peset!

Pewnie kto艣 go ostrzeg艂. Ulotni艂 si臋.

- Jak zdobyli艣cie te informacje? - Mamy swoich szpieg贸w.

Maszyny Antonia uznajemy za stracone. Zostaje twoja.

Klucze do mieszkania w Hospitalet, przy Rosell贸n 17, pierwsze pi臋tro.

Nie wracaj do siebie, nawet po bielizn臋.

A ty?

Antonio nie wiedzia艂, gdzie mieszkam.

Nie lepiej, aby艣 wr贸ci艂 do Francji?

Nic tam po mnie.

Mam wszystko zorganizowa膰.

Zaproponuj臋 ciebie jako swojego zast臋pc臋.

Co艣 nas 艂膮czy.

Obaj robimy to ze wzgl臋d贸w osobistych.

Ja przez sardynki. Ty, 偶eby nie zawisn膮膰.

To silniejsze od ideologii.

Panuje opinia, 偶e policjanci tylko bili.

Ale byli te偶 dobrzy.

To nie by艂 Mossad ani KGB,

ale robili艣my swoje.

A przede wszystkim chronili艣my informator贸w.

Zezwolenie dla Emilego.

Ocalimy ci ty艂ek, gamoniu.

Komisarz Landa.

Widzia艂e艣 to klawe zdj臋cie?

Pogratulowa膰 laboratorium. Dobrze si臋 spisali.

Nale偶膮 si臋 gratulacje.

Gdy kto艣 ratuje komu艣 偶ycie, trzeba by膰 wdzi臋cznym.

Nie, Justo?

Dzwoni艂em dzi艣 do Madrytu, 偶eby powiedzie膰,

偶e do wychodnych dorwiemy 偶abojada.

B臋dzie mecz.

Wiecie, co im powiedzia艂em? "Bez obaw.

Barcelona ma Johana Cruyffa, my mamy Justo Gila".

Boli?

Oddychaj.

Nie zapowietrz si臋.

To tylko b贸l. Wczuj si臋.

Je艣li zawiedziesz, nie wsadz臋 ci臋, jak by to zrobi艂 Mateo,

ani nie wybij臋 ci z臋b贸w, jak chcia艂by zrobi膰 Campos.

Je艣li zawiedziesz, utn臋 ci jaja no偶yczkami i wepchn臋 ci je do g臋by.

Potem powiesz臋 ci臋 na najwi臋kszej belce, a na szyi zostawi臋 kartk臋:

"Tak gin膮 kapusie".

To b臋dzie imponuj膮ce.

Jak "Ukrzy偶owanie" Tintoretto. Znasz?

Okropne i pi臋kne zarazem.

Powiniene艣 chodzi膰 do muze贸w.

Spokojnie. Tw贸j stryj mnie nie widzia艂.

W艂adze zatwierdzi艂y przedstawienie.

- Co? - Tutaj. Z podpisem i piecz臋ci膮.

U Nebota pozna艂em wa偶nych ludzi. S膮 mi winni przys艂ugi.

Teraz ja mam by膰 winna?

Re偶yseruje Emili. Id藕 do niego.

Nie wiem, co ci臋 z nim 艂膮czy, ale nie pakuj si臋 w k艂opoty.

Nie twoja sprawa.

Nigdy mi nie wybaczysz? Odda艂em wszystko co do centyma.

Szkoda gada膰. Stryj zaraz wr贸ci.

We藕...

prosz臋.

Dzi臋kuj臋.

Teraz decyzje dotycz膮ce repertuaru i zespo艂u b臋dziemy podejmowa膰 razem.

- Skoro tego chcesz. - Tak.

- Emilio Canals... - Co znowu?

- Jest pan zatrzymany. - Dlaczego?

Mamy zezwolenie.

Przepraszam, zasz艂a pomy艂ka. W艂a艣nie zatwierdzili nasze prace.

Nakaz dotyczy wy艂膮cznie jego.

Pani mo偶e zosta膰.

Spokojnie. Nic si臋 nie dzieje.

Prosz臋 zosta膰.

Doskonale.

Cruyff ma pi艂k臋. Strzela.

艢wietna interwencja bramkarza Izkoy z Granady.

Na g贸r臋...

Sta膰. Dok膮d to?

Czego chcecie?

Sku膰 go.

Sprawd藕cie szuflady, 艂azienk臋, meble.

Skazali mnie na 15 lat. Odsiedzia艂em 3, dzi臋ki amnestii.

W艂a艣nie wyszed艂em.

Siedzia艂e艣 w La Modelo?

S膮dz臋, 偶e to Justo zdradzi艂.

Czy go nienawidz臋?

Czy mam 偶al? Prawd臋 m贸wi膮c, nie.

Wycierpia艂 wi臋cej ni偶 ja.

Trudno 偶y膰 ze zdrad膮.

Wsp贸艂czuj臋.

Zapomnij o notesie i Eliseu. Pod膮偶aj tropem pieni臋dzy.

Emili to skarbnik. Zap艂aci艂 za maszyny z Francji.

- Powielacze? - Kosztuj膮 maj膮tek.

- Musi mie膰 pieni膮dze. - Zaprzecza.

Jasne.

Powiedz szefowi, 偶eby docisn膮艂. I to porz膮dnie.

Landa to lubi, nie?

Co?

Nie zrozum mnie 藕le. Wyda艂e艣 maj膮tek na cztery 艣ciany.

To nie s膮 cztery 艣ciany.

Ile da艂e艣?

Widzia艂e艣 ten teren?

Podaj wiadro.

Cisza, spok贸j.

- To architekt? - Tak.

Wiesz, co nas r贸偶ni? Ty widzisz tylko tera藕niejszo艣膰.

Widz臋, co jest. Reszta to sny.

Tekst: Marta Jurkowlaniec

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.