All language subtitles for Top.of.the.Lake.S02E04.Birthday.1080p.AMZN.WEB-DL.DDP5.1.H.264-NTb_pl

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil) Download
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish Download
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

TAJEMNICE LAKETOP [2x04] Urodziny

Tłumaczenie: Eelsky & yotemka

Korekta: moniuska

Znajdź nas: fb.com/RebelSubTeam

Tak?

- Czy może wolisz zjeść ze mną? - Nie, muszę się tym zająć.

Połóż na łóżku.

Co to jest?

Nieważne.

Muszka czy krawat?

Muszka.

- Dobra. - Powiesz jej, by sobie poszła?

Chcą uczcić nasz wielki dzień. No chodź.

Dziękuję.

Rany, wyglądacie bosko.

Spójrzcie tylko.

Michaela, cudny smoking.

- Dzięki. - Naprawdę.

Też mam ubrać smoking?

Nie. Wyglądasz przeuroczo. Ładnie ci w zielonym.

- Mogę porobić fotki? - Nie. Żadnych zdjęć.

- Tylko jedno. - Jedno ze mną.

- Nie, dzięki. Nie. - Proszę?

W porządku.

- Pomóc ci? - Poproszę.

Ja to zrobię, tato. Poradzimy sobie.

Przepraszam na chwilę.

- Chcesz wracać, kochanie? - Nie.

Chcę się z nimi pożegnać.

- No dobrze. - Mogę? Coś ty narobiła?

- Pyke, chcesz szampana? - Powiedz mu, że już jadę.

W tej chwili.

Cześć.

O co chodzi? Tylko nie on.

- Nie zawiodę cię. - Nie.

Zobaczymy się na miejscu.

Napijcie się. Będę za pół godziny.

Obiecuję.

Dzięki, tato.

- Czekamy na nią? Przyjdzie? - Nie mam zielonego pojęcia.

Dzięki, stary.

Muszę się napić.

Puss pytał już o ciebie trzy razy.

Ma strasznego doła. Musisz coś zrobić.

Nic nie je.

- Trzy dni, nic. - Nic?

- Tylko pigułki i fajki. - Mogę to włożyć do pływania?

To nie bikini. Może prześwitywać?

Nie szkodzi. Tylko weź krem z filtrem.

Potrzebuję kremu i ręcznika. Musi być plażowy?

- Wystarczy dowolny. - Dzięki.

KOCHAMY CIĘ, PUSS

Idź sobie.

Chciałeś, żebym przyjechała. Poprosiłeś Kiki, by zadzwoniła.

- Robisz to, co ci każą? - Nie.

Idź sobie. Ładnie proszę. Powinnaś trzymać się z daleka.

Kończę to.

Wziąłeś wszystkie?

Spoglądam w otchłań. Nie przestanę, dopóki otchłań nie spojrzy na mnie.

Proszę, zjedz coś. Poczujesz się lepiej.

Proszę.

- Jest ci za mnie wstyd? - Nie. Kocham cię.

- Kochasz ten wór łajna? - Tak.

A twoi rodzice? Pokochają mnie?

Czemu się tym przejmujesz? Nieważne, za tydzień kończę 18 lat.

To rani moje uczucia. Nie jestem z kamienia.

- Zaprosili cię na moje urodziny. - Naprawdę?

Mam uwierzyć w to kłamstwo? Naprawdę? Daj spokój.

„Nie zapomnij zaprosić narzeczonego. Uwielbiamy go”.

- Kazali spytać, czy przyjdziesz. - Dlaczego?

Bo powiedziałam, że nie wyprawię urodzin bez Alexandra.

Wyrażaj się dokładnie.

Pieprzyć to.

To nie było zaproszenie. Zmusiłaś ich.

- Osiemnastka. - Mogę już legalnie pić.

- I uprawiać seks. - To mogłam już wcześniej.

Ale zarabiać ciałem.

Możesz pracować z siostrami. Pierś w pierś, nogi szeroko rozłożone.

- Odwrócona kowbojka. - Powinieneś to dojeść.

No co? Jesteś zbyt dobra, by pracować razem z siostrami?

Niektóre nie miały nawet 13 lat.

- Wiem, beznadzieja. - Niekoniecznie.

Czasem tylko tak można nakarmić siebie i rodzinę.

Życie w azjatyckich wioskach bardzo się różni.

Wcale nie. Myślicie, że wasze ciała są święte. Oni też.

Wasza czułostkowość pozbawia was siły.

I czyni z was ofiary.

Jeśli nie chcesz pieniędzy, oddaj je siostrom.

To ofiara, którą oboje możemy ponieść.

Pomagam im.

Uczę je pływać.

Tym objawia się twoja miłość? Nauką pływania?

Czemu się tak wystroiłaś? Po co ta szminka?

Szkolna potańcówka.

Z chłopakami?

Nie, dla ojców i córek. Pyke czekał na nią od dwóch lat.

To wyjątkowa noc. Musieliśmy nauczyć się walca.

Przecież ja jestem twoim staruszkiem.

Stary Puss jest twoim staruszkiem.

Ja tak uważam.

Ten stary kocur jest twoim staruszkiem.

Zrób mi skręta.

Kochana, jak twoja szyja? W porządku?

- Tak, dzięki. - Przyszedł raport od kryminalnych.

- Super, dzięki. - Niezłe sińce.

- Widziałem film. - Dobra robota.

Czujesz się dobrze?

- Możesz pracować? - Tak.

O co chodzi? Dlaczego nie możecie współpracować?

Mogę pomówić z szefem sama?

- Pomówimy na osobności. - Nie.

To tak nie działa.

Nie dusimy w sobie problemów. Musimy to usłyszeć wszyscy.

- Jeśli ona... - Kto?

Jeśli Miranda ma problem, biegnie do ciebie. To niezręczne,

- bo macie romans. - Romans?

- To związek, słońce. - To romans.

- Pozamałżeński. - Już rozumiesz?

- Nazywaj to, jak chcesz. Kochamy się. - To dla nas wszystkich nie jest łatwe.

- Dla twojej żony też. - Zgadza się.

- Rozwiążcie to albo się przenieś. - Nie chcę zostawić moich spraw.

Służę dłużej niż ona i zasługuję na partnera równego stopniem.

- Ona mnie spowalnia. - Przykro mi.

To nie jest Olimpiada Policyjna.

Starszy funkcjonariusz powinien wspierać nowe talenty.

- Nie podoba mi się, że ona... - Mów do niej.

Nie podoba mi się, że palisz i pijesz.

Złości mnie, że nie zważasz na zdrowie dziecka.

Uszkodzenie mózgu płodu to nie powód do śmiechu.

Bardzo pragnę tego dziecka. Robię się nerwowa.

Wiem, że nie powinnam palić i pić.

- Dobrze. - To przestań.

Mogę ja coś dodać? Aż żal patrzeć na ciebie i córkę.

Nie wiem, czy wiesz, ale jesteś strasznie zimna.

Nie jestem jej matką. To naruszenie prywatności.

Jestem ciepłą osobą. Daję jej przestrzeń.

Przestańcie obie. Mam tego dość.

Wiedz, że cię lubię, lecz jestem w tym odosobniony.

Na litość boską.

24-latek zgłosił ważną informację o Chince.

„Chinka”. Użył tego określenia?

- Przywieź go. - Dowiemy się więcej na miejscu.

Nazywa się Brett Iles.

Mieszka na Blakehurst. To blisko wody. Ma też radio na krótkie fale.

- Skąd wiesz? - Zna kryptonim sprawy.

- Moja pani. - Dziękuję.

Tobie już starczy.

MARY: PRZYJDZIE PUSS. BARDZO CHCIAŁ.

Ojcowie i córki, zapraszamy na parkiet, by zatańczyć tradycyjnego walca.

- Mogę prosić? - Nie umiem tańczyć.

- Poczekamy, aż będzie więcej ludzi? - Nie, chodźmy.

Będzie dobrze.

Te chujki z wyższych sfer podcierają sobie nami tyłki.

- Myślisz? - Tobą też.

- Spójrz na moje palce. - Nic im nie jest.

- Nie boisz się. - Jestem dzielny.

Dostanę ten kieliszek? Dziękuję.

Znacie słowo „solidarność”? Polecam spróbować.

Super zabawa.

To zawody?

- Chyba wygrywamy. - Dajemy czadu.

Pieprzeni głupcy.

- Moja kolej. - Tańczę z córką.

- Co? - Tańczę z córką.

- Teraz moja kolej. - Tato, przestań.

W porządku.

Mój skarb.

To czyjś ojciec?

Moja zielona żabka.

- Kto jest twoim tatusiem? - Obrzydliwe.

Chodź do tatusia.

- Przestań. - Chodź do tatusia.

Złaź z niej! Tak nie przystoi.

- Tylko tańczymy. - Wstań.

Sam pójdę.

Kto chce ze mną zatańczyć? Ma ktoś ochotę powywijać?

Ktoś go zna? To czyjś ojciec?

- Nie macie ochrony? - Mamy.

Ktoś chce potańczyć?

Proszę puścić muzykę.

Potańczysz ze mną?

Można się przyłączyć?

- Każdy patrzy? - Nie. Nikt.

- Muszę iść. - Nie. Baby?

Przyszłam wcześniej.

Poczekam przy aucie.

Domena mojej mamy.

- Chyba znam tożsamość waszej Chinki. - Skąd znasz kryptonim sprawy?

Każdy może słuchać.

Skąd ją znasz?

Cinnamon pracowała w sklepie na Neil Street. Silk 41.

To dom publiczny. Nazywają je sklepami.

Ale między nami było inaczej.

Była moją GFE. Tak jakby dziewczyną.

- Mieliśmy prawdziwą relację. - To znaczy?

Planowaliśmy wycieczkę do Port Macquarie.

Mój ojciec ma mieszkanie wakacyjne kawałek od plaży.

Wiedziałeś, że była w ciąży?

Nie.

To pewnie moje dziecko.

Nie zabezpieczasz się czy to część GFE?

Nie, skądże.

Ale raz mój kondom został w niej. Przy odwróconej kowbojce.

Nieźle się porobiło.

Pobierzcie moje DNA.

- Nie ma potrzeby. - Czemu?

- Nie potrzebujecie nakazu? - Potrzebujemy?

- Ukrywasz coś? - Nie.

- To jej zdjęcia? - Tak.

- Posiadasz broń? - Nie.

- Nie masz broni? - Nie.

- A pod łóżkiem? - Proszę tam nie patrzeć.

- Masz nagrody strzeleckie. - Jestem podejrzany?

Genialnie. Tylko mnie na niej zależy.

Pogadajcie z gościem ze sklepu.

- Sklepu? - Tak. Silk 41.

- Nagramy to. - Świetnie.

To jakiś profesor. Mieszka na górze.

- Jak się nazywa? - Puss.

Manipuluje dziewczynami. Niestety one go szanują,

bo uczy je języka. Podobno bywa agresywny.

- Jak nazywa się naprawdę? - Nie wiem.

Ma silny akcent.

On też sypiał z Cinnamon?

Oby nie. To staruch.

Ale zadaje się z nastolatką. Mary. Ciągle tam jest.

- Mam to zrobić? - Nie, skarbie.

Pokażmy walizkę matce Bretta. Może ją rozpozna.

- Zanim on to zrobi. - Poczekajmy, aż wyjdzie.

Pycha.

Wyobrażasz sobie jej minę, kiedy zobaczy walizkę

i pojmie, że ten maniak seksualny zabił dziewczynę i ją w niej upchnął?

Uważasz, że to nie on.

- Co przeoczyłam? - Zabierzemy Bretta do kostnicy.

Sprawdzimy, czy potrafi wskazać znaki szczególne czy nieprawidłowości.

A jeśli potrafi?

Będziemy wiedzieć, że Chinka to jego Cinnamon.

Wyciśniemy z niego zeznanie, kiedy ją zobaczy?

- Co jest? - Nie daje mi to spokoju.

Pracowała w Silk 41.

- Może oferują tam nie tylko seks. - Surogatka będąca prostytutką?

- Nikt by za to nie zapłacił. - Nie wiedzieliby.

Myśleliby, że to studentki.

Ile by im zapłacono?

W USA, gdzie to legalne, surogatka dostałaby 100 tysięcy.

Tutaj jakieś... 50 tysięcy?

Biedna matka.

Nie ma pojęcia.

- Dang? - Chcesz robotę?

- Tak. - Nie masz kieszonkowego?

Nie powinno cię być na dole.

W przyszłym tygodniu kończę 18 lat, więc mogę tu być.

Jeśli chcesz tu pracować, zaczniesz od garów.

- Trzeba się wykazać, by dostać klientów. - Chodzi ci o seks?

Tak. Ruchanie.

Mahlee. Lepiej ci?

Chcę to robić. Nie jestem dziewicą.

Puss nie pozwoli ci ruchać klientów.

Pozwoli.

Baby, jedz.

Usiądź.

To był jego pomysł.

Puss to chory typ. Czemu go słuchasz?

Bo w niego wierzę.

Nie jest wyrachowany ani ograniczony.

Dlaczego ja mam być oszczędzona, ale Kamon już nie?

To dla mnie ważne, by kobiety się wspierały.

Napalony facet jest jak zwierzę.

W tamtym pokoju nie ma lekko.

Słucham?

Kiki.

Gdyby nie my, do czego by doszło?

- Zawsze mógłby sobie zwalić. - To nie jest łatwa praca.

Muszę szkolić nowe dziewczyny, jak trzymać penisa i go postawić.

Gwałcą dziewczyny.

Ot tak, i wychodzą.

Powiedz jej.

- Co? - Cokolwiek.

Mój pierwszy raz. Miałam 16 lat.

Facet był stary.

Podnoszę wzrok i widzę jego gębę...

paskudna.

Nie mogłam jej zapomnieć. Nie mogłam pracować.

A tydzień później miałam pięć stów dniówki.

Wysłałam rodzinie.

Jeśli się zdecydujesz...

to już na zawsze.

Nie ma odwrotu.

Jest ciężko, Mary.

Jak chcesz, możesz tu poczekać.

Nie śpiesz się. Przyszedłem wcześnie.

Podjedziemy po sok?

- Jasne. - Dzięki.

Dziękuję.

Pewnie padł jej telefon.

Może nie przyjść. Często tak ma.

Poczekamy jeszcze pół godziny?

- Chcesz winogrono? - Pewnie.

Tato!

Wybacz spóźnienie.

Jesteś mokry!

To jej chłopak?

- Nie dam rady. Idę. - Zostań.

Dziewczyny, to Robin. Moja biologiczna mama.

Głowa do tyłu.

Odchyl głowę. Rozłóż ręce. Podnieś tyłek.

- Pyke? - Tak?

- Masz żonę? - Tak jakby.

Sam nie wiem.

- Ręce rozstawione. - Nie wiesz?

To skomplikowane.

Jesteś singlem, ale serce dalej boli.

- Żona może wrócić. - Kiedy wróci,

to powiedz jej, że ożeniłeś się ze mną!

Pyke, kupimy psa?

- Labradoodle'a? - Tak!

Koniec lekcji. Spróbujesz?

Moja kolej.

Odchyl głowę do tyłu.

- Rozłóż ręce. - Właśnie tak.

A twoje koleżanki długo już tu są?

Nie za bardzo.

- Są studentkami? - Tak.

Rozszerz nogi i się odpręż.

- Przecież jestem. - Nie.

Myślałaś o daniach na kolację urodzinową?

Tak.

A więc ty jesteś matką.

Dobrze pływasz. Bardzo elegancko.

Jestem Alexander.

Wiem, kim jesteś. Mary mi opowiadała.

Oby dobre rzeczy.

Widzisz? Znowu to robimy.

Gapimy się na siebie.

Oceniasz mnie?

Co to za zarośnięty facet? Kochanek mojej córki?

Podziwiasz mnie?

Jak poszło spotkanie?

- Matki z córką. - Było dla mnie ważne.

Tak, przepraszam, ale...

Mary mówiła, że cię zgwałcono.

Musisz mieć wyniszczoną psychikę.

- Mam się dobrze. - Co?

Ale pieprzysz.

Ludzie tylko tak mówią.

Masz się dobrze?

Nie masz, kochana.

Gwałt dla psychiki jest katastrofalny w skutkach.

Nie otrząśniesz się z tego.

Ale z drugiej strony...

Ładnie się prezentująca młoda mamusia.

Męska część plażowiczów patrzy tylko na ciebie.

Nawet tatusiek.

- Unosisz się. - Nie puszczaj mnie!

- Dobrze. - Umrę!

Naucz Mary pływać.

- Przecież dobrze pływa. - Pływa szybko, ale brzydko.

Mało elegancko. Ładne ruchy kobiety,

takie jak twoje...

przyciągają wzrok mężczyzny.

Podgrzewają atmosferę.

Nie podoba mi się kierunek...

Złaź ze mnie!

Spierdalaj!

Alex, nie!

Wścibska suka!

- Co ty odpierdalasz?! - Zostawiłaś ją z obcymi ludźmi!

Spierdalaj!

Gdzie mój telefon, kurwa?! Wnoszę oskarżenie!

Dzwonię po policję. Gdzie telefon?!

Nie wnoś oskarżenia! Czasem mu się miesza.

Chłostano go w dzieciństwie. Poczuł się zagrożony.

Spakuj jej rzeczy. Jedziemy do szpitala.

Mary, spakuj jej rzeczy!

Mary, przestań.

Nie posyłaj go za kratki.

- Wołały na niego... - Puss.

Właśnie.

To jego ksywka?

Ona woła na niego Alexander, ale jego studentki Puss.

Co to?

Szklany pantofelek?

O Jezu.

- Trochę przesadziłeś. - Dzięki.

One nie są studentkami.

- Kamon mówiła, że studiuje angielski. - Widziałeś jego chatę?

- Nie. - A ja tak.

To burdel o nazwie "Silk 41".

Rozpoznałam Kamon i Joy. Musi mieszkać na górze.

- Żartujesz? - Nie.

Baby przesiaduje nad burdelem?

Myślisz, że uprawia seks z prostytutkami?

Nie wiem.

Regularnie je badają.

Zaginęła od nich dziewczyna.

Podobno poleciała do Canberry...

ale chyba leży w kostnicy.

Miał z tym coś wspólnego?

Jego imię wypłynęło w czasie przesłuchania.

- Puss? - Tak.

Robin Griffin?

Proszę ze mną.

Skończyliśmy.

Dzięki.

Koperta dla lekarza POZ. Dobrze jej pilnuj.

Przepraszam, że pytam, ale czy w domu czujesz się bezpiecznie?

Tak. Dziękuję.

Czy jesteś w związku z napastnikiem?

To ugryzienie, i nie, nie jestem. Jestem detektywem.

Miało to miejsce w pracy?

Nie, nie miało.

A więc ten mężczyzna nie jest twoim partnerem?

Nie.

Powiedz mu, bo myśli, że jesteś moim partnerem.

Nie, nie jestem.

Ani mężem,

- chłopakiem czy kochankiem. - To kto jest napastnikiem?

- Jakiś nieznajomy. - Usłyszałaś imię?

Szkoda, żeby pogryzł innych.

Dang!

- Pogadamy? - Nie!

Musimy pogadać.

Podobno chcesz, żeby Baby pracowała.

Nie.

A co?

Dang jej nie weźmie.

Młódka musi się przygotować do sprzedawania ciała.

A zwłaszcza taka.

Nie potrzebujesz tego.

Chodzi do dobrej szkoły. Rodzinę stać na jej utrzymanie.

Posprzątać tu?

- Podeślę kogoś. - Nie, dziękuję.

Śmierdzi. Kot szcza. To niehigieniczne.

- Powiedz mu. - Wie.

Nie będzie u mnie pracować.

Baby tego chce. Ja na to nie wpadłem.

Kłamiesz.

Robi, co chcesz.

Jest tobą urzeczona.

Zrobi dla ciebie wszystko.

Okrutnik.

Pomagam kobietom. Tobie też.

Ani razu nie podniosłem czynszu.

A pieniądze niedługo wpłyną. Dobrze o tym wiemy.

Nie moja wina, że walizka wypłynęła!

- Twój pomysł! - To pomysł tego machera!

Nikt cię nie obchodzi.

Mam koszmary.

Moje życie to koszmar!

Wynocha!

Wypad stąd! Dajcie mi spokój!

Chuj z tym!

Mogę odsłonić?

Wszystkiego najlepszego, moja prześliczna.

Tato!

Dobry?

Raczej nie wrócę na kolację.

Nie złość się.

Będzie niezręcznie.

Julia, ja i pewnie Isadore zjemy kolację w domu, kto wie?

Może coś się zmieni i jednak przyjdziesz.

Nie, tato.

Jak będziesz świętować z Alexandrem?

Poprzez ludzkie poświęcenie.

Dla ciebie.

Dziękuję.

Boli?

Nie tak bardzo.

- Brzydzisz się? - Nie!

- Mike i Felicity widzieli wyniki? - Mówiłam, że podrzucę.

Wróciła do domu.

Chcę trochę powęszyć.

Mamy dwie surogatki, ale na pewno jest więcej.

Pies panią ugryzł?

Tak i nie.

Pójdę po Mike'a.

Chodź. Są wyniki DNA.

Musimy sprzedać dom.

Jesteśmy niepocieszeni,

bo wykosztowaliśmy się na pokój dla dziecka.

Dom wypełniłaby muzyka.

Dwa łóżeczka. Spodziewacie się bliźniąt?

Kopia dla was.

- Rozumiecie zapis? - Brak zgodności DNA.

O to chodzi?

Tak.

Już wiecie.

Zgadza się. Mee Noi się odezwała.

Zrobiliśmy USG i w ogóle.

To ona?

To trzy różne dziewczyny.

- Macie trzy nielegalne surogatki. - Nieprawda.

Pomagają nam.

Chcemy mieć pewność. Felicity nie zniesie rozczarowania.

Zrezygnowała z kariery na rzecz rodziny.

- Z jakiej kariery... - Niepowodzenia bolały...

- A to w Singapurze? - To był konkurs.

Wzięłam beta-blokery na tremę, a i tak czułam się podle.

- Uzależniłam się od xanaxu. - Jak ogarniecie troje dzieci?

Mam siostrzenicę, która chce nam pomóc.

- A rodzeństwo o siebie dba. - Teraz będzie jej łatwiej.

Pokażcie mi kontrakty surogacyjne.

Sprawdzę podpisy tych dziewczyn.

Jak się nazywają?

Nie macie kogo ścigać?

Pijanych kierowców, morderców, kogoś, kto faktycznie robi krzywdę?

Nie znam imion reszty. Powinnam, ale nie zalecają tego.

Kto?

Kim oni są?

Lekarz? Felicity, jakiś agent?

Już dobrze, kochanie. Nie przejmuj się.

Idź sobie poćwiczyć.

Mike, kto wykonał zabiegi?

- Klinika? - Nie.

Co z twoim agentem?

Na zdjęciach jest ten sam wachlarz.

Zrobiono je w jednym miejscu. Kto to jest?

A jeśli znowu przestaną się odzywać?

- Jakby cię to obchodziło. - Dzieci mnie obchodzą.

Dzięki.

Na ślicznotkę, co?

Tak.

To ja.

Dang nie wpuści mnie do poczekalni.

Krzyczy, że mam odkurzać, ale ja jestem gotowa.

Tylko że mi nie pozwala.

Wyjdź więc na ulicę.

Gdzie?

Nie wiesz?

Chyba jednak wiesz.

Pokażę ci.

Co ma być?

Ile bierzesz za gałę?

- Od ciebie? - Nie, od klienta.

Bez gumki 50.

Dobra, dzięki.

Czego tu szukacie?

Niepotrzebna nam pomoc. Możesz już spierdalać.

- Jest 50. Taniej nie ma. - Dziękujemy.

Jebany gnojek.

- Boję się. - Widzę.

Chcę u Dang, a nie tutaj.

- Jestem przytłoczona. - Posłuchaj.

- Uderzę cię w twarz. - Nie.

Tak.

- Skończyć z tym! - Puss!

Zadam ci pytanie. Myślisz, że klienci nie zrobią ci czegoś gorszego?

- Nie wiem. - Nie! Najgorsze minęło.

Najgorsze minęło.

Mnie też jest ciężko.

Skarbie.

Co jest, kurwa?

Młoda, wszystko gra? Kto ma na ciebie oko?

Ktoś cię pilnuje?

- To Mary? - Tak.

Jaka urocza.

- Ile miała, pięć lat? - Chyba trzy.

Słonko nasze.

Wypierdalaj mi stąd!

Nie zapłacę za to!

Pomożesz mi?

Co się stało?

Nie mogę o tym rozmawiać.

Masz miętusy?

Wpadła w tarapaty?

Odłóż zdjęcie do schowka.

Co takiego zrobiła?

Sądzimy, że nie żyje.

Jak zginęła?

Morderstwo, jeśli to ona.

Ciało wrzucono do morza.

Mogę się poradzić?

Chodzi o twoją rówieśniczkę.

Policja uważa, że uczennica jest niewinna.

Ale zadaje się z groźnymi ludźmi.

Nie wiemy, czy możemy z nią porozmawiać

bez narażania jej.

Dlaczego?

Coś może jej się stać.

Jakiej porady udzieliłaby policja?

Kazaliby jej zważać na słowa w obecności groźnego kolegi.

Poradziliby jej odcięcie się od niego,

jak najszybciej.

A jeśli ona go kocha? Musiałaby mu wszystko mówić.

Nie wiem, jak odejść.

Nie mogę od niego odejść.

Znienawidzi mnie.

Trzymam cię

Pod powierzchnią skóry

Trzymam cię

W głębi serca mego

Tak głęboko

Żeś teraz częścią ciała mego

facebook.com/RebelSubTeam

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.