Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Dziś mam próbną, czemu mnie nie obudziłaś?
Przestań się na mnie wściekać!
- Gdzie moje dokumenty? - Nie jestem wszechwiedząca!
- Chodź, zawiozę cię! - No raczej!
Chyba nie mam wyboru. Pospiesz się!
- Wszystko wzięłaś? - Cholera!
Jade, biegiem!
Zamknij drzwi, córciu!
Xavier! Co się tak grzebie?
Skąd mam wiedzieć?
- Nie włożyłam stanika! - Nikogo nie obchodzi twój stanik!
- I? - Nie odpala.
Co teraz? Mamy próbną maturę!
- Ja mam, nie my! - Wiem!
Co teraz? Katastrofa!
Skoro to matura, pożyczę wam mój samochód.
- Cudownie! - Super.
Gdzie ten wóz?
Czego się nie robi z miłości do córki?
Trzymaj się!
Wszystko fioletowe! To nie mój kolor!
Dobra, powtarzamy.
Pamięć i historia to sposoby postrzegania historii...
Naucz się jeździć, zanim zaczniesz trąbić!
Tak, gostku, baba ci zajechała!
Serio, filmujesz? Myślałam, że się stresujesz.
Trzeba wyluzować. Obczajcie laske w swojej bryce!
Zero stresu.
- Niech to szlag. - Cholera.
Błagam, wymyśl coś, mamo.
Dzień dobry
- Proszę się zatrzymać. - Już stoję.
- Zna pani powód zatrzymania? - Nie.
- Prędkość. - Jak to?
Przekroczyła pani o 30.
Zwykle jeżdżę ostrożnie. Bardzo przepraszam, ale mam okres.
Wszystko mi przeciekło.
Muszę jak najszybciej się przebrać.
- Pokazać panu? To katastrofa... - W porządku, proszę jechać.
Bardzo dziękuję. Już jadę.
MAMY ZASZCZYT POINFORMOWAĆ, ŻE ZOSTAŁA PANI PRZYJĘTA
NA UNIWERSYTET McGILL W MONTREALU...
MOJA CÓRCIA
ZADZWOŃ, JAK SKOŃCZYSZ. NIEPOKOJĘ SIĘ.
Dasz mi kartę?
Nie słyszę przez ten kask.
Muszę odebrać menu.
A gdzie “dzień dobry"?
- Dzień dobry, kochana mamusiu. - Widzisz, nie bolało.
- Proszę. - Dzięki.
Wiesz, że Jade przyjęli?
- Gdzie? - W Kanadzie.
Super.
- Jakoś się nie przejąłeś. - Czym?
Nie będzie ci jej brakować?
Wyprowadziłem się rok temu i jakoś nie płaczecie.
Bo zostałeś w Paryżu.
Tęsknisz za mną?
Synku, pracujemy razem.
Wszystko gra, jesteśmy zdrowi, kochamy się.
Nie zamartwiaj się bez powodu.
Jak to, bez powodu?
MAMO, BŁAGAM, PRZEŚLIJ COŚ O JEANIE MOULIN.
Co mnie obchodzi Jean Moulin?
Dobra, Jean Moulin...
Szukam...
Jak przyspieszyć to dziadostwo?
- Bertier potwierdziła rezerwację? - Stolik na wpół do pierwszej?
- Nie widzę potwierdzenia. - Tak, dzwoniła wczoraj.
Mów, córciu. Jak poszło?
Tu dyrektorka liceum pani córki.
- Wie pani, dlaczego dzwonię. - Nie. Dlaczego?
Zachowała się pani bardzo nieodpowiedzialnie.
Pani córka może nie dostać dopuszczenia.
Zaraz będę. Już jadę.
Co się stało?
Przeze mnie nie dopuszczą Jade do matury.
- Jak to? - Pilnuj lokalu.
To panią bawi?
Mówi pani do mnie?
- Owszem. - Co znaczy ten ton?
- Pomagała pani córce ściągać? - Skądże.
Proszę się nie wypierać. Mamy dowody, Jade też się przyznała.
Zdaje sobie pani sprawę, że rodzice tacy jak pani
przyczyniają się do upadku Republiki?
- Doprawdy? - Powinna pani się wstydzić.
Czego?
Przesłała jej pani podpowiedź podczas egzaminu.
W pracy nigdy nie korzystam z telefonu.
Może to mój syn?
Kiedy dzwoniłam, odebrała pani.
I co z tego?
To, że pomogła pani córce ściągać.
Mówię, że nie!
Sprawa jest naprawdę poważna.
Zachowuje się pani jak gestapo!
- Jade ściągała, tak? - Tak.
Bardzo źle, Jade! Powinnaś się wstydzić!
- Przepraszam, - Dyrektorka ma rację!
Nie zdasz matury, nie pójdziesz na studia i po sprawie!
Będziesz mi pomagać w restauracji
Potrzebuję pracownicy, pójdziesz na zmywak!
- Ale, mamo... - Po co ci matura?
Żeby iść na studia, a potem na bezrobocie?
Za 10 lat i tak wyprą nas roboty!
Wypruwam sobie żyły, żebyś mogła studiować w Kanadzie, a ty?
Doskonale, wylejcie ją!
Nie zasługujesz na moją pomoc!
- Spokojnie... - Jak mam być spokojna?
Genialnie zrobiłaś jej wodę z mózgu.
Co za idiotka.
"Pozbawiając córkę wykształcenia, odbiera jej pani przyszłość".
- Co za baba! - Wymiatasz!
A w ogóle...
- Możesz pakować walizki. - Dokąd?
Do więzienia.
Do Kanady, matołku.
- Wiem, dostałam mejla. - I nie powiedziałaś?
Czekałam na odpowiedni moment. Wiem, że to dla ciebie niełatwe.
Skądże! Bardzo się cieszę.
- Naprawdę? - Naprawdę. Na sto procent.
Będzie super.
- Brakuje mi tylko wyróżnienia. - To też załatwimy.
Moje alimenty miały trafiać do Jade na sfinansowanie jej studiów.
Zapomniałem! Tobie to też się zdarza!
Nie kiedy chodzi o dzieci. A dwa lata to nie roztargnienie.
O co ci chodzi, Heloise? Może studiować we Francji.
- Zawarliśmy umowę! - Jestem spłukany!
Irina za miesiąc rodzi!
I dlatego twoja córka nie będzie mogła iść na studia?
Super!
Dzieci, musimy porozmawiać.
12 LAT WCZEŚNIEJ
Przede wszystkim bardzo was kochamy.
Ogromnie.
I to nie jest wasza wina.
- I że... - I że...
Mama postanowiła zostawić tatę.
Nie! Wspólnie podjęliśmy decyzję o rozstaniu.
Nieprawda. Ty tak zdecydowałeś.
Ja jestem gotów dać naszej rodzinie szansę.
- A kto ją zniszczył? - Ty. Wszystko rozwaliłaś.
To podłe. Nie tak mieliśmy to przedstawić dzieciom.
Mają prawo znać prawdę. A ta wygląda tak, że nie chcę odejść.
To nie moja decyzja.
Mam im wyjaśnić, co od miesięcy robisz w hotelach?
Śmiało.
Otóż... Tata...
Słuchamy.
Spokojnie, Jade.
Dziadku, jesteś dumny, że będę studiować w Kanadzie?
Nie mówiłaś, mamo.
Teraz mówię.
Ja chciałbym tylko wiedzieć, dlaczego nie Francja.
Nie protestowałeś, kiedy Theo chciał wyjechać.
To co innego.
Bo to chłopak?
Przyznaj, nie jestem takim zerem, jak ty.
Po prostu nie zależało mi na studiach.
Bałeś się fejla.
- Gadasz. - Fejla?
Naprawdę nie można powiedzieć po ludzku: porażki? Słowo daję.
Fejl...
Co to?
Przyda się po operacji.
- Kiedy to będzie? - Dwudziestego siódmego.
- To szczęśliwa liczba. Lubię ją. - Tak.
Bardzo szczęśliwa. Ja też ją lubię.
Co tu się wyprawia?
Nie jesteście w nocnym klubie!
Tak ciężko pracowałyśmy, że...
wyłączcie tę muzykę.
Dobra, zbieramy się.
Dokąd? Z kim!
I nie próbujcie mi ściemniać.
Umówiłyśmy się z chłopakami na razing.
- Na co? - Razing.
- Co to jest? - Festiwal techno.
To mi się nie podoba. Jakiś festiwal, jakieś rejsy...
- Moi rodzice się zgodzili. - I co z tego?
Je też jestem rodzicem.
Gdzie ta impreza?
- W starych Jatkach. - Nie ma mowy!
Mów poważnie. Nienawidzę, kiedy tak się wygłupiasz.
- Sala jest odnowiona. - Będą ochroniarze.
A na ścianach prawie nie ma krwi.
To nie jest zabawne.
Dobranoc.
Jeszcze telefon.
Zostajesz w domu, córcia.
Dobranoc. Miły snów, mamo.
"Miłych snów, mamo". Świece!
- Zgasisz? - A mam wyjście?
Co za nieodpowiedzialność!
Kocham cię!
Wzięłaś drobne?
Co to za rejs?
Louis!
- Dokąd mnie prowadzisz? - Tutaj.
Co tu robisz sama?
Przyszłam z koleżankami, ale je zgubiłam.
- Nie jesteś z moim bratem? - Tak, ale gdzieś mi zniknął.
Tym lepiej.
- Naćpałaś się? - Nie.
Odrobinę.
- Tylko nie mów Theo. - Nic mu nie powiem.
Urwałby mi łeb, gdyby się dowiedział.
- Słowo? - Tak.
- Tak się cieszę, że cię widzę. - Ja też.
Tak samo jak latem?
Twój brat by mnie zabił, gdyby się dowiedział.
Daj spokój, to nic takiego.
Jak mnie kochasz? Na ile punktów.
- Co za niepewność... - 12.
- Dwanaście na dziesięć? - Tak.
- To ogromnie. - A ty?
Miliard 668 tysięcy!
- To ogromnie. - A ty?
Tysiąc czternaście tysięcy tysięcy miliardów bardziej!
Niesamowite.
A ty? Jak mnie kochasz?
40 tysięcy.
W sumie nieźle.
- Ogromnie! - Mamo? Nie zostanie z nami niania?
Ustaliłyśmy, że ty dziś pilnujesz maluchów,
w końcu masz już sześćset lat.
Patrz, kiedy tu wciśniesz,
połączy cię od razu ze mną.
Spróbuj.
- Tak? - Dobry wieczór, tu żandarmeria.
Jakieś problemy? Mama będzie za 15 sekund.
Spokojnie, bez paniki.
A jeśli w nocy zjawi się gwałciciel dzieci?
To się nazywa pedofil, Lola.
Skąd wiesz?
W bajce “Ośla skórka” tata chce się ożenić z córką.
To właśnie pedofil.
Ty jej powiedziałaś?
Lubię precyzyjnie opisywać rzeczywistość.
Niedobrze mi.
To przestań się huśtać.
Nie, tak jest dobrze.
Jaja sobie robisz?
- Ja? - Szukam cię od godziny!
To ty mi zniknąłeś. Przetrząsnąłem całą budę.
Wyszedłem z kibla i cię nie było.
Opiekuję się Jade. Zgubiła koleżanki.
- Te idiotki? Są tam, nie widzisz? - Nie nazywaj ich tak!
- Theo, odwieziesz mnie do domu? - Jeszcze czego!
Jesteś wredny.
To ty chciałaś się bawić w dorosłą. Wracaj sama.
- Widzisz, w jakim jest stanie? - Nikt jej nie kazał pić.
- To twoja siostra! - A ty co się wtrącasz?
- Przecież jej tak nie zostawisz. - Zostawię!
- Co cię ugryzło? - Nieważne. Idę, mam dość.
- Zrywasz się? - Tak.
- Co mu odbiło? - Uroczy braciszek.
Dobra, odstawię cię.
Super!
Idziemy!
Za twój rozwód.
I nowe życie.
- Znowu wolna! - Zaczynasz nową drogę.
Trochę dziwne: opijać swój rozwód.
Porozmawiajmy szczerze, jak rozwódki.
Nie chcę rżnąć się z byle kim.
Potrzebuję zaangażowania. Nie tak jak ty...
- Do mnie pijesz? - Nie weźmiemy pierwszego lepszego.
Szukamy zaufania...
- Mów za siebie. - To zależy.
A ty chcesz tylko zapiąć.
Właśnie, ciupciać.
Mówcie po ludzku, nic nie rozumiem. Zapinać, ciupciać.
Podszkol się, nie chcesz mówić jak ciotka-klotka.
Broszka, piczka.
Co takiego?
Cipka.
Pozwól przemówić ciału.
Moje nie potrafi gadać samo do siebie!
- Jest wiele dróg, a każda dobra. - Ja chcę spróbować z laseczką.
Słyszałyście?
- Głucha cisza. - Może będzie lizać lepiej niż facet.
- Bez dwóch zdań. - I częściej.
Rozwód to okazja, by spróbować czegoś nowego, innego.
- Ale z kobietą? - Dlaczego nie?
Chcę sprawdzić.
A kobieta przynajmniej będzie umiała się mną zająć.
Nie potrzebuje instrukcji obsługi: gdzie, jak i co.
To przyjdzie naturalnie.
- Przepraszam. - Nie, śmiało.
Już wychodzę.
Słyszałem waszą rozmowę.
Podobno nadawałbym się na lesbijkę,
więc jeśli chcesz, możemy wyjść razem.
- Bo ja wiem? - Mam na imię Medhi.
Heloise.
Tak?
Spódnica ci się zadarła.
A niech to.
- Skoczymy do Lomo? - Dobra myśl.
Ja nie idę.
Zaraz wam wytłumaczę, tylko się nie oglądajcie.
Nie oglądaj się!
W toalecie poznałam niezłego gościa. Czeka na mnie na rogu.
Nie oglądaj się! Głucha jesteś?
- I tak nie widzi. - Pójdę z nim. Mam wszystko gdzieś.
Jeśli zadzwonię raz, wszystko gra.
Jeśli dwa razy, to znaczy, że jest sieka.
- Wtedy oddzwońcie. - Baw się dobrze.
Co to jest "sieka"?
Louise, naprawdę nie wiesz?
- Bałem się, że się rozmyślisz. - A jednak.
- Dobrze się czujesz? - Niedobrze mi.
Jesteśmy na miejscu.
Będziesz wymiotować?
- Odgarniesz mi włosy? - Możesz zobaczyć, co wypiłaś.
Okropność.
- Już lepiej? - Poradzę sobie.
Możesz już iść, poradzę sobie.
Na pewno?
Pójdę z tobą.
Zaprowadzę cię.
Pójdziesz spokojnie spać.
Jasne, że nie przestanę cię lubić.
Idiotka! Która godzina?
Idiotka ze mnie!
Zostawiłam dzieciaki z najstarszą.
Ile masz dzieci?
W sumie... Trójkę.
- Wcześnie zaczęłaś. - Dziękuję.
- Spotkamy się jeszcze? - To nie takie proste.
Mam trójkę dzieci.
I co z tego?
To, że kiedy są u mnie, nigdy ich nie zostawiam.
Nigdy!
- A co robisz, kiedy są u ojca? - Płaczę.
- Mogłabyś płakać w moich ramionach. - I potem płakałabym odchodząc.
Ubiorę się w windzie.
- Widzę, że lubisz płakać. - Nie.
Ale jestem pragmatyczką.
Taka śliczna buźka, takie paskudne słowa.
Nie masz dzieci, nie zrozumiesz...
Chętnie się dowiem.
Za dobrze znam życie.
Spotkamy się jeden raz, drugi, trzeci, a potem...
Muszę iść.
- Puść! - To aż tak poważne?
Nie, ale muszę lecieć.
Najchętniej zabiłabym teraz swoje dzieci,
ale zrobiłoby się za dużo szumu.
- Gdzie mój but? - Może ubierz się spokojnie...
Mam już wszystko. Jeszcze sweter!
Cześć.
Ja nie wierzę...
Niemożliwe.
Zgubiłam klucze? Czy to Bóg mnie karze?
To się nie mogło stać.
A jednak się stało.
Ja nie wierzę!
- Kto tam? - Mamusia! To ja, synku,
otworzysz?
W porządku, kotku?
Wszystko dobrze, misiaczku?
Jakiś ty gorący!
Gdzie byłaś?
Wstałam wcześnie, żeby kupić wam ptysie
- i, głuptas, nie wzięłam kluczy. - Ptysie!
- W porządku, słonko? - Dlaczego trzymasz buty w ręku?
Bo nie chciałam hałasować,
żeby was nie...
Nieważne.
Gdyby tata tu był, nic by się nie stało,
gdybyś zapomniała kluczów.
Kluczy, synuś, nie kluczów.
- Tata wróci? - Nie, rozwiedli się.
Idziemy do kuchni jeść ptysie.
- Wszyscy za mną na ptysiową ucztę! - Mamo?
To normalne, że malujesz się, żeby iść po ptysie?
Przecież co rano się maluję.
- Ja pierwszy! - Nie, my!
Papieros rano? Nie, córciu.
Kocham to.
Obrzydliwe.
Dobra, wystarczy. Przestań mnie filmować. Co ci odbiło?
- Przygotowuję się. - Do Czego?
- Do tragedii. - Jakiej tragedii?
- Po co ci to? - Gromadzę wspomnienia.
- Żeby? - Oglądać, jak wyjedziesz.
Żeby wyjechać, muszę zdać z wyróżnieniem.
A to na razie mi nie grozi.
- Zadowolona? - Nie.
Nie kłam. chciałabyś, żebym z tobą została.
Zgaś to świństwo.
To ty zgaś swoje.
- Deal! - Ostatnie sztachnięcie.
Koniec!
- Wprost fascynujące. - To mi pomoże nie tęsknić.
Spojrzę i od razu sobie przypomnę pieprznik, jaki robiłaś.
Naprawdę tak wyglądam?
Mamo, pracuję.
Niestety, naprawdę.
Koszmar!
Zajmij się czymś pożytecznym i podpisz.
Potrzebuję zgody, bo jestem niepełnoletnia.
- Na co? - Warsztaty swobodnego lotu.
Co to jest swobodny lot?
Skok z czterech tysięcy. Ze spadochronem.
- Żartujesz. - Sama uzbierałam.
To żaden argument.
Mamo, ja bardzo chcę.
A ja chciałam wyjść za George'a Clooneya i nic: z tego.
Dlaczego?
Widocznie nie byłam w jego typie. Trudno i tak bywa.
- Dlaczego nie pozwolisz mi skoczyć? - Pomyśl sama!
Może nie chcę, żebyś zginęła? Albo została kaleką?
Theo mógł kupić motocykl, a to jest gorsze!
- Bo ciebie bardziej kocham. - Mówisz to każdemu z nas.
Nie zgadzam się! Nie i koniec!
- Dlaczego? - Bo nie! Zero dyskusji!
- Skończmy tę rozmowę! - Za kilka miesięcy skończę 18 lat.
- Zrobię to i tak! - To się okaże!
- O co chodzi? - O swobodne skakanie.
- Wiesz, co to? - Tak.
I nie powiedziałaś?
Nie chciałam cię niepokoić.
- Dokąd idziemy, mała? - Wszystko jedno.
- Mamo, przestań! - Filmuję rodzinę, nie wolno?
Jasne, rodzina.
Raz czegoś Zabroniłam i już strzela focha.
- A mnie, dlaczego nie filmowałaś? - Bo jeszcze nie było iPhone'ów.
Ale mieliśmy kamerę.
- Po prostu mnie olewasz. - Nieprawda, nie mów tak.
Jej wyprowadzkę przeżywasz, a mojej nie mogłaś się doczekać.
Bo wtedy miałam w domu jeszcze dwójkę,
a teraz zostanę sama.
Theo i ja wciąż żyjemy. I wciąż jesteśmy twoimi dziećmi.
Mam dość.
Wrócę o trzeciej i powtórzymy, dobrze?
Dobrze.
Daj buziaka mamie; cieszy się, że cię widzi.
Ze mną nie powtarzałaś.
Może zamiast wyliczać, czego nie zrobiłam,
pomyślisz, co dla ciebie zrobiłam?
Poczynając od dziewięciu miesięcy noszenia cię w brzuchu!
- Wściekasz się, bo mam rację. - Co ty bredzisz?
Naprawdę chcesz, żebym teraz robiła rachunek sumienia,
co wam dawałam albo nie?
Jakby miłość można było policzyć, zważyć!
Miłość to nie apteka!
Jesteście nieznośne! Niewdzięczne!
Wiecznie tylko krytykujecie!
Całą winę zwalacie na mnie! Za wszystko!
Odbiło jej.
Człowiek nigdy nie usłyszy głupiego “dziękuję...
- Cześć! - Wynoście się!
Zawsze to samo: wspólny front przeciwko matce,
która dla was się stara i nie doczeka się jednego "dziękuję".
Zabraniają filmować, zabraniają wspomnień, wszystkiego.
Niczego mi nie wolno, mogę tylko potulnie się zgadzać:
“Tak, kochanie. Jasne, skacz, rozwal sobie łeb”.
- Trzeba mieć rezerwację. - I tak tu zostajemy.
Nie ma mowy. Słyszysz to?
Uszy mi krwawią od tej muzyki.
Wszyscy wiemy, że zaraz będziesz szalał na parkiecie.
Ja?
Zrób to dla mamy, ma urodziny.
I wiemy, jak to się skończy. Wstawi się, odleci...
MOGĘ PRZENOCOWAĆ?
- Mów normalnie, jak człowiek! - Przecież mówię.
TO JAK? MOGĘ?
A CO Z MOIM BRATEM?
WYJDĘ Z NIM, A POTEM WRÓCĘ
JEŚLI TO ZAŁATWISZ...
JASNE! A TY?
Do widzenia, dziadku.
Pa, skarbie.
Bardzo dziękuję, że przyszedłeś na moje urodziny.
Ja miałbym nie przyjść na twoje święto?
Jesteś kochany.
Przynieść ci kawałek tortu?
Nie, muszę być na czczo przed operacją.
Zawiozę cię do szpitala.
Wezmę taksówkę.
Nie ma mowy. Ja cię zawiozę.
Bawcie się dobrze, dziewczęta.
Pa, tato!
Martwię się. Nadrabiał miną, ale nie wygląda dobrze.
Kocham staruszka. I ciebie też.
Pamiętaj.
- Obiecuję, sfilmuję cały twój ślub. - Nie wyjdę za mąż.
- To poród. - Nie będę mieć dzieci.
W takim razie zrobię twoje seks-taśmy.
- To nie jest zabawne. - Jest! Uśmiechasz się.
Znam cię, nie gniewasz się na mamę.
Poznajcie, to Fabienne.
Wszystkiego najlepszego.
- Dziękuję. To już chyba blisko? - Ostatnia prosta.
Dziękuję.
Lola, podzielmy się, razem się nie zmieścimy.
- Jak się czujesz? - Dobrze.
Trochę się boję. Pierwsze dziecko...
Moje najmłodsze się wyprowadza. To też przerażające.
A my zawsze na dwóch biegunach.
Tak.
Co to, ambasada Jamajki?
Trzeba wam pokazać, jak to się robi?
Ile razy mam powtarzać, żadnych świeczek! Gasimy! Ale już!
To Theo!
Ja? Powtarzam od godziny, żeby je zgasić.
To moje urodziny, macie tańczyć!
Świeczki to dramat, ale tańczyć możecie!
Przyznajcie, mam dobrego didżeja!
Genialny, nie?
Wszyscy na parkiet!
Puścisz Larusso?
- Co? - “Zapomnisz mnie" Larusso.
Uwielbia go.
Nie ma mowy, przygotowałem swój set.
Zobaczysz, będzie zachwycona.
To nie ten styl.
Wszystkie go uwielbiamy.
Prosimy.
- Niech wam będzie. - Dasz mi swój numer?
Później.
“Zapomnisz mnie”.
Imprezy zawsze kończą się tak samo.
Papierowe talerzyki w workach na śmieci.
Życie na śmietniku.
To mi się udało.
Pewnie jesteś zmęczona.
Posprzątajmy jutro.
Dziś policzyłam:
trzech byłych.
Tłum.
Mało jak na mój wiek.
Zdradziłaś kiedyś tatę?
Nawet mi to nie przyszło na myśl.
I dlatego wasze małżeństwo się rozpadło.
Ty i twoje teorie...
Nigdy nie wiadomo. Chcesz?
Daj.
Z serem?
Mamo, co robisz?
Rapuję z sercem. Cicho!
Ktoś pukał.
Na pewno złodziej.
Złodzieje nie pukają.
- Kto to? - Louis.
- Kto? - Wiesz, Louis.
Faktycznie, Louis!
W porządku?
Coś zostawiłeś?
- Nie. - Przenocuje.
- Theo już tu nie mieszka. - Ze mną.
Jasne.
Oczywiście.
Nie ma sprawy.
Super. Dobranoc, dzieci.
Dobranoc, dorośli.
Głupio mi, z twoją matką za ścianą...
Tak? Chcesz iść?
Zdecyduj.
Zostaję!
Jeśli nie chcesz, nie musimy.
Chcę. Chcę, żebyś ty był moim pierwszym.
Tato?
Idę!
Dzień dobry.
Do widzenia.
Jedziemy?
Oczywiście.
“A moje pośladki? Podobają ci się?"
Tak, masz ładny tyłeczek.
Zła odpowiedź.
To są dobre i złe odpowiedzi?
Oczywiście.
Oglądałeś “Pogardę"?
Nie.
Godard... Mówi ci to coś?
Mniej więcej.
Co?
Jak można być takim ciemniakiem?
Ledwo jedna noc razem, a już mnie obrażasz?
Godard to klasyka!
Każdy Francuz powinien znać jego filmy.
A ja nie znam. Co to?
Nieważne.
Twój przytulak!
Żebyś wiedział! I kocham go!
Odczep się.
- Oglądał Godarda? - Oczywiście!
Oglądał ze mną wszystkie filmy.
Nie opuszcza mnie od 17-tu lat,
a ty chcesz go wyrzucić?
Niech zostanie. Lubię go.
Oddaj, to też jest podejrzane.
POGARDA
Czuję się urażony.
Szpital jest dołujący, ale donuty pyszne.
Wszystko w porządku?
Jasne, a co?
- O co ci chodzi? - O nic.
- Wszystko poszło dobrze. - Naprawdę?
Nie pytałam, żebyś nie czuła się osaczona.
W końcu to nie moja sprawa.
Nie chcę naruszać twojej prywatności, ale zabezpieczyłaś się?
Spałaś z Louisem i z przytulanką?
Jeśli kocha, musi mnie akceptować.
Ja cię tego nauczyłam?
Kurde, dobra jestem.
Tak, to podstawa.
- Muszę wracać do roboty. - Jasne.
- Mogę zostawić cię samą z dziadkiem? - Nie ma sprawy.
Torba...
Buziaki!
Może się pani nachylić? Nie słyszę.
Oczywiście. Ostatni posiłek o 20.00.
Dziękuję, teraz wszystko słyszę.
- A woda? - Tylko łyczek. A od 20.00 nic.
Ma pani na imię Julie, tak? A ja Jules.
Jules i Julie.
Pasujemy do siebie. Pracuje pani na nocnej zmianie?
- Tak. - To jeszcze się zobaczymy.
Dlaczego płaczesz, córcia?
Nie nazywaj mnie tak.
Dlaczego? To sympatyczne.
- U mamy, nie u ciebie. - A ja myślałem, że to romantyczne.
Romantyczne są kwiaty i wiersze,
a nie chłopak, który uważa się za mojego ojca.
Wybacz, Jade.
Powiedz, jesteś zadowolona z naszej nocy?
Bardzo, proszę pana.
Naprawdę? Nie żałujesz?
Niby czego?
- To w sumie ważna sprawa. - Żałuję, że w ogóle, czy że z tobą?
Jedno i drugie.
Szczerze? Niczego to nie zmieniło i szybko poszło.
Wielkie dzięki.
Nie to miałam na myśli. Tylko...
- Żałujesz. - Nie, przeciwnie!
Żałuję, że wcześniej tego nie zrobiłam.
Miło słyszeć.
Co robimy z Theo?
Zadzwoń do mnie!
Powiemy mu?
Jeszcze nie.
- Zadzwoń, nie mogę znaleźć komórki! - Spokojnie, mamo.
- Dzwonisz? - Za sekundę.
Nie mam tyle! Zgubiłam!
Mamo, przestań histeryzować!
Nic nie rozumiesz.
- Kupisz sobie drugi. - Nie.
Tak.
Nie odzyskam nagrań, które tam miałam.
Twoich, taty! A jeśli jutro umrze na stole operacyjnym?
Uspokój się, alzheimera też nie masz.
A twoje filmowanie zakrawa na obsesję.
To dlatego, że jesteś młoda.
Myślisz, że życie jest...
A wcale nie.
To coś, co właśnie...
Błagam, mów normalnie.
Przepadło. A miałam tam wszystko.
Nagrywałam wszystko od końca roku,
bo tylko to mi zostanie, kiedy już naprawdę odejdziesz.
Jeszcze nie wyjechałam. Wciąż tu jestem.
Co mi zostanie, kiedy wyjedziesz?
Tak to wszystko miałam: nasze żarty,
poranki, nawet kiedy palisz.
Wszystko.
Wspomnienia gromadzone przez... Ile to, trzy miesiące?
Teraz wszystko przepadło!
Kupimy nową i znów będziesz nagrywać.
To nie to samo. Muszę odzyskać tę komórkę.
Sprawdziłaś we wszystkich kieszeniach?
Zatrzasnęłam samochód, a potem film mi się urywa.
- Nic nie pamiętam. - Wszystko się ułoży...
Jestem zmęczona.
Co się stało? Zabiłyście kogoś?
Mama zgubiła telefon.
Zdejmiesz wreszcie ten zasrany kask?
Ten zasrany kask może ocalić mi życie.
Miło, że mówisz o śmierci kiedy mój ojciec ma operację.
Co cię ugryzło?
- Podejrzanie się zachowujecie. - Po co przyszedłeś?
- Zostawiłem trawkę. - Straszne! Świat się zawalił!
W sumie tak.
Namierzyłyście telefon?
Co?
Co to znaczy?
Można sprawdzić, gdzie jest telefon.
Jak to?
Jest apka, która pozwala to sprawdzić.
- Nie mam jej. - Masz, zainstalowałem ci.
- Ty? - Kiedy tu mieszkałem.
Po co?
Lepiej nie pytaj, nie chcesz wiedzieć.
- Szpiegowałeś mnie? - Skądże.
Ja tylko chciałem wiedzieć, kiedy wracasz.
Nieważne. Pokaż, gdzie jest mój telefon.
- Znajdź go. - Wystarczy włączyć aplikację i...
- Widzisz? To proste. - Gdzie jest?
Tutaj. To twoja komórka.
- Naprawdę? - Tak.
- I co robi? - Nie wiem. Porusza się.
- I to szybko. - Jedziemy tam!
Mój syn jest geniuszem! Jedziemy!
- A jeśli ta wasza apka kłamie? - Nie, mamo. Widzisz?
Co ten czubek wyprawia?
Głupi skurwiel! Naucz się jeździć!
To twój syn!
Niech nie myśli o mojej komórce, tylko o swoim życiu!
- Zawsze tak jeździ? - Nie.
Nie wiem, co mu odbiło, głupkowi.
Słyszę was!
Mamo, słyszysz mnie?
Nie mogę rozmawiać, Lola, śledzę swoją komórkę.
Wiem, widzę cię.
Jak to?
- Mam lokalizację twojego telefonu. - Od dawna mnie tak śledzicie?
Nie śledzimy, sprawdzaliśmy, czy kogoś masz.
- To nie szpiegowanie? - Nie.
Nie mogliśmy spytać wprost.
Baliśmy się, że przez nas nikogo nie szukasz.
To nie ma nic do rzeczy.
Zamiast szukać mi kochanków, znajdźcie komórkę.
Jedź prosto.
- Dlaczego ciągle prosto? - Skąd mam wiedzieć?
I co dalej?
I co?
To ja pytam, co!
Powinien tu być!
- Kropka przestała się ruszać. - Może gdzieś się schował.
- I co teraz? - Telefon musi być gdzieś tutaj!
Zniknął!
- Rozładował się? - Nie!
Jest w metrze! Jadę za nim!
Nie, wystarczy! Dość!
Chodźcie tu! Do mnie!
Mam gdzieś głupią komórkę. Chodźcie do mnie, maluchy!
Moje kociaczki.
Niech was przytulę.
Moje kociaczki.
Co to znaczy SK?
Super Kochane.
Mamusiu...
Jesteś duza cy malutka?
- Duza. - Duza dziewczynka nie płacze.
Dlaczego nie możemy spędzić wakacji z tobą i z tatą?
Bo mama ma ze swoimi skarbami cały lipiec, a tata cały sierpień.
- Tak też jest dobrze. - Ja jestem duża, zajmę się tobą.
A ja jestem silny.
Wszystko będzie dobrze.
Do widzenia, kochanie!
Pstrykniemy sobie fotkę?
Wiadomo! Obowiązkowo.
Na pamiątkę tego pięknego pościgu.
Błagam, przestań jeździć jak pirat.
Bardzo mi pomogliście.
Widzisz? Dla ciebie wychodzimy ze skóry!
Co się stało?
Wyglądasz, jakbyś się octu napił.
- Kontrola. - Cholera.
Powinnam się bać?
Dzień dobry, chłopcy. Dzień dobry panu.
W porządku, wszystko jak trzeba?
Nie, palniki powinny być wymienione.
Wiem, zaplanowaliśmy to na przyszły tydzień.
- Pokazać panu rachunki? - Poproszę.
A to co?
Majonez.
Sosy bez konserwantów należy wyrzucać po dwóch godzinach.
Wiem, ale zostawiłam go dla siebie.
Uwielbiam majonez.
To dla mnie, nie dla gości. Kiedy go zrobiliśmy, wczoraj?
I tak będzie grzywna.
Nie rozumiem. Majonez stał w lodówce.
- Nie zepsuł się. - Dwa tysiące euro.
Jasne. Majonez to dziś kwestia życia i śmierci.
Nie jakieś GMO, terroryzm, imigranci.
Majonez.
- Przejdziemy na salę? - Oczywiście.
Żwawo maszerujemy do sali.
W Kanadzie nie będziesz mogła palić nad rzeką, za zimno.
Koszmar, zimą miasto znika pod śniegiem. Istne piekło.
Skoro piekło, to gorące.
Uczcijmy minutą ciszy kolejnego suchara Jasmine!
- Skąd się tu wziąłeś? - Akurat przechodziłem.
Chcesz piwa?
Nie, dzięki.
Miłość kwitnie!
Kiedy powiesz bratu?
Nie wiem.
Niedługo. Nie będzie zachwycony.
Wścieknie się.
Myśleliście już, co z Kanadą?
Jaką Kanadą? Wyjeżdżasz?
Przyjęli mnie tam na uniwerek
i to jest super, ale...
Zaraz i nic mi nie powiedziałaś?
Nie wiadomo, czy pojadę. Muszę mieć maturę z wyróżnieniem.
Teraz dają je byle głupkowi.
Cholera, dlaczego to ukrywałaś?
Głupio wyszło.
- Ależ skąd! - Sorki, nie chciałam.
To nie było fair.
Nie mogę, dzieciaki.
Przechodziłaś i nawet byś nie zajrzała? Co słychać?
Franck mnie wystawił, nie wziął dzieciaków,
- zaraz muszę iść. - Czego się napijesz?
- Niczego. Muszę wracać do dzieci. - I tak śpią.
- Świat się nie zawali. - Niech będzie. Herbatka ziołowa.
Herbatka? Przestań się wygłupiać. A do tego może herbatniczki?
Bardzo śmieszne.
- To co w końcu? - Ziołowa.
Dobra, wódka ziołowa. Wódka ziołowa dla Heloise!
- Jak ma na imię? - Olivier.
Dziękuję, Olivier.
Mogę o coś pytać?
- Nie wkurzysz się? - Nie.
Jak masz na imię?
Heloise.
- Ładnie się dzieli. - W sensie?
Hello, Ise!
Albo: “He, Loise!" Widzisz?
Widzę.
To lepsze niż Ma-ga-lie.
Albo Clo-tilde.
- Te są do niczego. - Absolutnie.
- Patrz, a teraz... - Widzę tylko włosy.
- Nie widzę cię. - Widzisz moje włosy?
- Nie. - Dlaczego?
Bo jesteś łysy.
To jak?
- Co? - Idziemy?
Chcesz iść?
Jasne.
Do mnie, do ciebie. Jak wolisz.
Co się stało?
Nie to, że nie chcę. Nie mogę.
- Dlaczego? - Bo nie.
- To żadna odpowiedź. - Mam u siebie ludzi.
- Gdzie? - U siebie.
W głowie? W domu?
I w głowie, iw domu.
I w domu. W takim razie dzwonię po policję.
Nie trzeba.
- Znasz ich chociaż? - Tak.
Są w porządku?
To powiesz: “Spadajcie, mam kogoś" i po sprawie.
Ale to dzieci.
- Twoje? - Właśnie.
Super! A ja się bałem, że straciłaś chęć przez moją łysinę!
Tu nie chodzi o włosy.
Przepadam za dziećmi.
Nie, muszę już iść.
Przestań, nie mogę.
Dzieci śpią tam. Zdejmij buty, ja już zdjęłam.
Serio?
- Mam zdjąć buty? - Tak, inaczej usłyszą.
- Ile mają lat? - Pięć, siedem, jedenaście.
Trójka!
Przepraszam.
To nie moja wina.
Wiem.
Co za bajzel!
- Kanapa jest tam. - Trzeba wezwać sanepid.
Pozbieramy to...
Moja stopa!
- Nie śmiej się! Boli! - Ja się nie śmieję.
Co to jest?
- Nie śmiej się, to naprawdę boli. - Ja się nie śmieję.
Muszę zajrzeć do dzieci.
Zdzwonimy się.
Zajrzę do nich, na pewno się obudziły.
- Wystarczy zatrzasnąć drzwi? - Tak.
Przepraszam.
Nie mam twojego numeru!
Spławiła mnie.
- Wszystko dobrze? - Tak, śpij.
- Gdzie byłaś? - W pracy.
- Mama długo pracowała. - Trzeba wstawać do szkoły?
Nie, śpij.
Zresztą i tak nie będę już chodzić do szkoły.
Że co?
Porozmawiamy o tym jutro.
Śpij, córciu.
Udany wieczór?
Ujdzie.
- Nie zrobiłaś nic głupiego? - Przenigdy.
“Konflikty są...” Jakie?
Nic z tego nie rozumiem.
Nie mogę się doczekać, kiedy z tym skończymy.
I tak niczego nie zapamiętasz.
Puść, lodówkę i tak nie pofrunie.
Pusta.
I co z tego?
Trudno, zjem nutellę.
Mamo? Dlaczego tata zostawia skórkę?
Bo nie ma czasu odciąć.
- A mama? - Mama jest tylko po to.
Żeby odcinać skórkę?
Nie. Po to, żeby dzieci rosły bardzo duze.
Czyli jak?
To proste. Oczami wysyłają mnóstwo miłości.
Promienie miłości. O, tak.
- Jak “Odlotowe agentki"? - Właśnie.
Od tej miłości dzieci pęcznieją jak balony
i robią się duuuze, żeby nie pęknąć.
- Mamo? - Teraz nutella.
- Jak najwięcej. - Naturalnie.
Mamo!
Powtarzamy czy nie?
Jasne.
Dobrze, co się wydarzyło...
16 listopada 1917 roku?
Clemenceau, tak?
Zostaje premierem i formuje rząd, który ma zakończyć wojnę.
Dlatego zostaje nazwany "ojcem zwycięstwa". Zgadza się?
Kiedy się temu przyglądam, dochodzę do wniosku,
że wojny to konkursy facetów o to, który ma większą fujarę.
Jeśli tak napiszę, mogę się pożegnać z maturą.
Nigdy nie wiadomo.
Robisz to specjalnie, żebym oblała i została z tobą.
Nonsens. Zakochałaś się, może jednak zostaniesz w Paryżu?
Pierwszy rok tutaj, drugi tam.
Nie zamierzam z niczego rezygnować dla faceta.
Te gadki o wierności, wspólnocie dusz. Brednie.
- To znaczy, że nie jesteś zakochana. - Jestem!
Ale wierzę w inną miłość. Poliamorię.
W co?
W poliamorię.
Poliamoria?
- I co to niby oznacza? - Że można kochać dużo osób naraz.
Mów od razu, że chodzi o orgie.
Każdy z każdym, wszystko wolno.
Spójrz na liczbę rozwodów: małżeństwo nie jest lepsze.
Może jednak wrócimy do Clemenceau?
Nie twierdzę, że poliamoria jest idealna.
Mówię tylko, że miłość trzeba wymyślić na nowo,
tak samo jak Internet.
Wymyśliliście już tindera. To nie wystarczy?
Tinder jest do niczego, tam chodzi tylko o seks.
Super, zakładam tam konto.
Zgłupiałaś? Nie ma mowy!
Jesteś za ładna, żeby to robić!
Niby taka piękna, a nikogo nie mam.
Bo za bardzo nas kochasz I nie masz już miejsca...
Za rok problem sam się rozwiąże, bo się wyprowadzisz.
Wracamy do Clemenceau.
Mnie też nie jest łatwo zostawić ciebie,
rodzeństwo, przyjaciół, wszystko...
Ale wiem, że jeśli nie zrobię tego teraz, to nigdy.
- Zasklepię się jak bagietka... - A my odcinamy skórki.
Właśnie.
Odcinamy skórki.
Będę za tobą tęsknić.
Przerzucasz dane do chmury.
Nawet jeśli stracisz telefon, wszystko tam zostaje.
A jeśli umrę? Co się wtedy stanie z tymi danymi?
Typowa kobieta lat 80!
Pytam poważnie: tego już nigdy nie usuniesz?
- Nie. Wszystko zostaje. - To straszne.
Nie, cudowne.
Dzięki temu twoje dzieci, ich dzieci i ich dzieci będą wiedziały,
że byłaś wspaniałą mamą, kochającą. Że byłaś super.
Przekonałeś mnie. Dobrze zrobiłeś.
Co wam podałam?
Chateau Lagrange 2005. Fantastyczne.
Powiem Ericowi, żeby zamówił więcej.
Ledwo żyję.
Wyglądasz kwitnące.
A mam libido rozwielitki.
Serio. Ojciec ma w sobie tyle rurek, że wygląda jak Aquapark.
Córcia, jedyny sens życia zrywa się do Kanady,
a ja nie mam kasy na czesne, bo jej ojciec nie dotrzymał umowy.
- Po prostu tryskam szczęściem. - Wiem.
- Założymy ci konto na HAPPN. - Gdzie?
Tam poznałam Joshuę.
Dzieciaki mnie znajdą.
Spokojnie. Mają kategorie wiekowe!
Dlaczego są emotikony “kimono", a nie ma “odwal się"?
Musisz zaktualizować aplikację.
Słuchaj: “Wchodzę w ciebie jak żaglowiec ze sterczącym masztem.
Naszą pościel unosi wiatr pożądania, zdążamy do portu Miłość". To piękne!
- Ile chłoptaś ma lat? - 27.
- Żartujesz. - Nie.
- To dzieciak. - Nieprawda, to rówieśnik Erica.
- Eric! - Daj chłopakowi spokój!
Podejdź!
- Ile masz lat? - 28.
Odrzuciłbyś dziewczynę taką jak ja?
Nie, dlaczego? Uwielbiam starsze, dojrzałe...
- Uwielbiam kobiety. - Słyszałaś?
- Ale chciałbyś mieć kiedyś dzieci? - Tak.
Sama widzisz. Rzuci cię.
- Nie boisz się? - Nie. A wiesz, dlaczego?
- Bo wiem, że mnie rzuci. - Kto kogo rzuci?
- Nic nie rozumiem. - O co chodzi?
Lepiej wracaj do kuchni.
Nalejcie, mam chwilę oddechu.
Już nie.
Mamo, mogę cię prosić?
- Daj mi chwilę. - To pilne.
- Nie może poczekać pięć minut? - Nie. Proszę.
- O co chodzi? - To obrzydliwe. Wstrętna.
- Mów, martwię się. - Louis i Jade.
- Co? - Właśnie odkryłem, że są parą.
- Wiedziałaś! - Skądże.
Przecież widzę. Nie umiesz kłamać.
- Ciesz się szczęściem siostry. - Mieliście ze mnie ubaw.
Jade nie jest twoją własnością, sama decyduje o sobie.
Nie żyjemy w średniowieczu.
Rżnie się z moim kumplem i ja jeden o tym nie wiem!
Ciszej, jesteśmy w restauracji!
Zawsze to samo: mała Jade, wszyscy na nią chuchają...
Ty chuchasz!
Rżnie mojego kumpla, a ty jej bronisz?
- To jej życie. Odczep się. - Zabiję ich.
- Nie gadaj głupot. - Psychopaci.
Przecież ich nie zabije.
Niech sami się dogadają.
Jak sobie poradzisz beze mnie?
Zwłaszcza w te mroźne noce...
- Będziesz mnie odwiedzał? - Mam nadzieję.
Zobaczysz, będzie super.
Moja malutka dziewczynka pojedzie do Kanady jak dorosła dama.
Będzie mi tego brakować.
Tylko tego?
Nie. Ciebie też.
Przeszkadzam?
Nie macie mi nic do powiedzenia? Słucham!
Zamierzałam ci powiedzieć, Theo...
Ale milczałaś! Wszystko przede mną ukrywasz!
Chciałam, ale się przestraszyłam.
Ja też chciałem ci powiedzieć.
Moja siostra i najlepszy przyjaciel!
Wkurzyliście mnie. Cieszę się, ale mnie wkurzyliście.
Przepraszam.
- Nie idź, brachu! - Nie jestem już twoim brachem.
Szwagrem?
- Przepraszam. - Nie jest mi teraz do śmiechu.
A jednak się uśmiechasz.
- Bo widzę twoją minę. - Przepraszam, brachu.
Nie mogłeś od razu powiedzieć?
Przepraszam. Kocham cię.
To moja siostra.
Wiem. Nie skrzywdzę jej.
Raczej!
To moja siostrzyczka.
Pracujesz?
Tak.
- Mam na ciebie czekać? - Z czym?
- Z ósmym odcinkiem. - Nie, uczę się.
Nadmiar nauki też jest szkodliwy.
Miałaś mnie mobilizować, a nie odrywać od pracy.
Zdaj wreszcie tę maturę, to będziemy znowu oglądać filmy.
Nie, już mnie tu nie będzie.
Powiesz coś?
Chcę mieć kilka słów na pamiątkę.
Dobrze, porozmawiajmy, ale najpierw wyłącz kamerę.
Tak?
Co z nami będzie, jak wyjedziesz?
Nie wiem.
Ale trochę się boję.
Nie wiesz?
Trudno przewidzieć, co się wydarzy.
Nieprawda. Ja jestem spokojny o przyszłość.
A ja wiem tylko, że teraz cię kocham.
Zobaczymy, co będzie dalej.
Na pewno będę tęsknić.
Może na tym polega dorosłość?
Nie śpisz?
Nie mogę zasnąć.
Myślałby kto, że to ty zdajesz maturę.
Wskakuj.
Moja mamusia.
Moja córcia.
Jednak się udało.
- Co? - Wciąż żyję.
- Ja myślę! - Byłem już gotowy.
Ale nie ja.
Zacznij się przygotowywać, nie dobiję do setki!
Bo zapeszysz!
A to moje siostry.
To Jade, a to Lola.
Gabriel.
A jeśli chodzi o Kanadę, pomogę ci, córuś.
Jesteś kochany.
Nawet po najgorszym ciosie z czasem się podnosimy.
- Ty też nigdy nie Upadasz. - Bo dzieciaki mnie podtrzymują.
Musisz zacząć myśleć o sobie. Dajesz im wszystko. Mnie też.
Nie wiem, czy coś ci zostało,
ale zachowaj to dla siebie.
Staram się.
Wiesz, córuś?
Jestem z ciebie dumny.
Wstawaj, dziadku! Dość tego lenistwa!
Dawaj, dziadku!
Czy ja wyglądam na dziadka? Jules!
Może jednak włożysz sweter?
- Przestań! Robisz mi obciach! - Trudno!
Muszę to sfilmować!
I jak?
Zdała z wyróżnieniem!
Dokąd mnie wieziesz?
Nie mogę powiedzieć, to niespodzianka.
Nie bądź wredna.
Serio, mamo?
Naprawdę? Skoczymy razem?
Jesteś kochana!
- Cudowna! - Uważaj, prowadzę.
Myślałam, że nie chcesz. Że się boisz.
Jasne, że się boję.
Ale tak samo boję się twojego wyjazdu.
Dlatego, jeśli razem skoczymy, już nic mnie nie przerazi.
W porównaniu z tym Kanada do pestka.
Będzie super.
A teraz moja córcia poleci prosto do...
- Gwiazd! - Prosto w...
Chmury!
Gdzie się podziała moja córcia?
Jade?
Chyba nie schowała się za firanką, ale sprawdzę.
Jest! Znalazła się!
- Obiecałaś, że nie będziesz płakać. - Wiem.
- Jesteś duza cy malutka? - Malutka.
Tak?
Mam dla ciebie prezent.
Moja stara korona.
Żebyś znów była królową swojego życia...
- Idź, malutka. - Idę.
Tekst: Anna Maria Nowak
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.