All language subtitles for Shameless.us.S10E02.720p.AMZN.WEB-DL.DDP5.1.H.264-NTb.Polish-WWW.MY-SUBS.CO

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic Download
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian Download
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified) Download
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
en English Download
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German Download
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian Download
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian Download
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

WWW.my-subs.co

�e co?

Nie, nic nie zajuma�am.

Gdyby�cie ogl�dali ostatni odcinek, toby�cie wiedzieli.

Policja!

Chryste!

- Co jest, kurwa?! - W�a�nie, kurwa?

- Mikey? - Frank!

Luksus mi si� nale�y.

Nie patrz tak na mnie.

Stworzy�am system. Wszystko zwr�c�.

Gallagher, przynosisz wstyd.

Nie chc� ju� ogl�da� twojej mordy w moim kampusie,

a ju� na pewno w mojej armii. Czy to jasne, synu?

Jak s�o�ce.

- Ch�opak czy dziewczynka? - Ch�opak.

- A Tami? - Nie wiemy. Jeszcze j� operuj�.

::PROJECT HAVEN:: ::PREZENTUJE::

SHAMELESS S10E02

�pij dobrze, ksi��� m�j, jutro b�dzie z ciebie kr�l

t�umaczenie: titi� korekta: peciaq

Zosta�y jeszcze w kantynie jakie� p�czki z dziurk�?

Spierdalaj!

O co ci biega?!

Mam do�� smrodu majonezu! Jakby si� r�n�� z sa�atk� ziemniaczan�!

Innego lubrykantu tu nie mamy.

Rzygam, gdy si� do mnie zbli�asz!

A twoje sranie punktualnie o 8.15 to niby fio�kami pachnie?

Ja swoje g�wno spuszczam, tw�j sa�atkowy fiut jest z nami stale.

�eby tak o 8.30 albo 7.00, ale nie,

Mickey sra zawsze o tej samej porze! Sza�u idzie dosta�!

Cicho tam!

A gdy ty oblizujesz palucha,

obracaj�c ka�dziutk� stron� tych swoich pedalskich ksi��ek?

�Jestem Ian, nie umiem obraca� stron jak normalny cz�owiek,

musz� pcha� do ryja ca�e �apsko".

Poj��by�, gdyby� umia� czyta�,

nie tylko podziwia� niezrozumia�e esy-floresy na papierze.

- To samo co rano! - Jak stare baby!

- Uciek�em do pud�a przed starymi! - Poca�ujcie mnie w dup�!

- Nie, bo �mierdzi majonezem. - S�yszysz?!

Ruchy, ustawi� si�!

Chc� dosta� kogo� innego pod cel�.

Co to, kolonie letnie? Zapierdalaj na �niadanie!

Uda�o si� nam!

Ju� prawie jeste�my.

Wstawa�, kto chce kawy!

Zacz��e� dyma� facet�w, gdy by�em w internacie?

- Czasami, gdy mnie najdzie. - Do Franka m�wi�.

Czy dw�ch m�czyzn nie mo�e spa� razem bez wyd�wi�ku erotycznego?

Nie.

S�ucham, Carl.

Tak, wci�� aktualne. Wy�l� ci adres.

Smrodliwe, brudne, wilgotne!

Pierzcie swoje �achy!

- Obaj wisicie mi za czynsz. - No we�!

Za noc 37 dolc�w, plus pi�tka za prysznic.

- A Carl? - Dlatego sprzedaj� mundur.

Za pr�d, gaz i wod� 48 miesi�cznie.

Dajcie zna�, czy si� sto�ujecie. Dost�pne r�ne posi�ki.

Nie musisz p�aci� czynszu, Frank. Jeste� g�ow� tej rodziny.

On, serio?

Kawa b�dzie przez 10 minut, potem j� wylej�!

Czerwony Pizdurek musi poj��, kto tu rz�dzi.

Ja?

Tak, ty.

Co si� tu dzieje?

Pr�buj� zrozumie�, kim jestem, gdzie przynale��.

Raczej King czy Dr. Dre?

Mo�e nie mierz tak wysoko.

Raczej Tiger Nellie czy jeden z braci Wayans�w.

Albo Lester Holt!

- Jeste� Carl? - A kto pyta?

To ja odpowiedzia�em na og�oszenie. Chc� kupi� sprz�t wojskowy.

- Wszystko czeka. - Bomba. Za 75?

W og�oszeniu by�o 100.

- Spr�bowa� zawsze mo�na. - Odej�� te�.

Nie, zaczekaj. Trzymaj, st�wa.

Co do centa, przysi�gam.

Na jesie� id� do szko�y kadet�w. W lecie musz� po�wiczy�.

Czemu chcesz zosta� oficerem? Dali ci w biurze pogra� w strzelanki?

Co� w tym stylu.

- Dasz mi ten worek? - Rekrutuj�cy ci nawija�,

�e jako bohaterski oficer poprowadzisz ludzi do boju?

Nie wiem. Chyba tak.

�e b�dziesz wybra�cem, co� zmienisz, odmienisz swoje �ycie i los?

Mo�e nawet zostaniesz genera�em?

Musz� wraca�, mama si� b�dzie martwi�.

Wiesz, �e to tylko pierdolenie?

Tacy jak my nie b�d� oficerami.

Ch�opaki z South Side, niezbyt m�drzy, troch� op�nieni�

Liczba musi si� im zgadza�, wi�c wkr�caj� nam, �e wojna jest super.

Wywalaj� nas, bo nie umiemy fizyki kwantowej albo nawet czyta�.

Umiem czyta�.

Zostawi� nas, gdy ju� posmakujemy krwi, i zaci�gamy si� jako zwyk�e trepy.

Oni dostaj� medale i spokojne plac�wki w Niemczech czy Japonii,

a gdzie l�duj� tacy jak my, biedne, skrzywdzone przez los dzieciaki?

Somalia, Al-Fallud�a, w�a�nie tam.

W ko�cu wracamy do domu, ale w worku na zw�oki.

Nie ja, nie Carl Gallagher. Dzi�kuj� bardzo.

- Nie b�d� �yw� tarcz�. - Oddaj mi kas�, skoro nie sprzedajesz.

Po Oxy tylko py� si� osta�.

Dasz mi jak�� szczoteczk� do z�b�w?

S� wsp�lne. Wybierz sobie.

Ki chuj?

Mo�e wdepniemy do ruskiej piekarni zajuma� muffinki na �niadanie?

Nie da rady, partnerze.

Musimy dzi� popracowa�.

- A to po co? - S�ysza�e� Debbie. Na czynsz.

Chyba nie b�dziesz robi� tego, co ona ci ka�e?

Ta ma�a ma sporo wariackiego DNA po matce.

Gdy wr�cimy pu�ci, jaja nam pourywa.

A twoich dzieciak�w nie da si� z czego� skroi�?

Nic nie maj�. Przeszuka�em ich plecaki, gdy spali.

Ja te�.

Czeka nas chyba dzie� ci�kiej, uczciwej pracy.

- Przychodz� ci do g�owy jakie� kanty? - Mo�e �na wydr�"?

- Albo na �upuszczonego arbuza". - Stary dobry �go��b"?

M�j faworyt to klasyczne �ukrai�skie a kuku".

- Wchodz�. - Supcio.

Ale i tak to zbrodnia,

�e Debbie nie okazuje ci nale�nego szacunku.

My�lisz, �e nie wiem?

- Tyle dla niej po�wi�ci�e�! - O tak.

- To niewdzi�czna� - Tak.

- �rozpuszczona, zepsuta� - Dobrze j� znasz.

Powinno si� jej odebra� w�adz�,

ciebie uczyni� kr�lem rodziny, kt�ry ustanawia zasady.

Ale jak?

Nie wiem. To tylko takie pobo�ne �yczenia.

Id� si� ubra�. Nie chc� si� sp�ni� do pracy.

Patrz, Franny.

Mia�am je na sobie z 15 razy, a wci�� s� w idealnym stanie.

Dzi� wracaj� do sklepu.

Grunt to plastikowe ochraniacze podeszew.

Masz genialn� mam�.

- M�g�bym dosta� 125 dolc�w? - Z pewno�ci�,

gdyby� poszed� do pracy, a nie ca�e lato wisia� na YouTube.

Z mojej cz�ci kasy od Fiony.

- Nie. - Poniewa�?

Poniewa� s� z�o�one w banku na czteroprocentowej lokacie.

To nie s� aby wsp�lne pieni�dze?

Po co ci one? Wp�dzi�e� dziewczyn� w k�opoty?

Nie! Mam dziesi�� lat.

- Poza tym aborcja jest za friko. - Serio?

Stan Illinois przyznaje kobietom wolno�� decydowania o ich cia�ach.

No to po co ci forsa?

- Na test DNA. - Monica ju� je robi�a.

Jeste� jej synem� i Franka, bardzo mi przykro.

Test DNA z africanancestry.com. Chc� wiedzie�, sk�d pochodz�.

Z Afryki. Lepiej ci?

Gotowa?

To �migamy.

- Cze��, Debs. - Cze��.

- �wie�o upieczony tatu�. - Cze��, Franny.

Po co ci ta r�kawiczka?

Zwin��em kilka ze szpitala, �eby go nie dotyka� �mierdz�c� �ap�.

Mo�esz te� rzuci� fajki.

M�j s�odziutki bratanek.

- Jak go nazwa�e�? - Freddie.

- Po Krugerze? - No to� Fred.

Fred Flintstone?

Wypisuj�c papiery w szpitalu, pada�em na pysk.

Pierwsze wpad�o mi do g�owy imi� mojego profesora, Clyde'a Freda Youensa.

Oby si� Tami spodoba�o. Nie zd��yli�my tego obgada�.

- Co z ni�? - Ma paskudne zaka�enie,

wci�� jest na lekach.

Ci�gle nie jest stabilna.

My�l�, �e z tego wyjdzie.

- Mam nadziej�, �e wyjdzie. - Przykro mi.

No to� na razie.

- Chod�, Franny. - Czekaj, nie pomo�esz mi?

Nie da rady. Mam sprawy.

Przywioz� dzi� kanap�. Wpu�cisz kuriera?

Musz� si� przekima�. Nie spa�em 27 godzin.

Przyzwyczajaj si�.

Dobra. Jako� sobie� poradzimy.

O kurwa!

Wrzu� napiwek, poznaj to uczucie.

�egnajcie, LeBrony.

Prosz�, bierz.

My�la�em, �e pomog� mi w grze w kosza, ale�

chyba m�j czas ju� min��.

Jestem tylko po�rednikiem, amigo.

- Macie tu sraczyk? - Tam jest.

Wezm� potem piwko i setk� J�germeistera.

Tak je tu zostawi�?

Mo�e to sugestia, �eby� zrobi� amazonwa�ek.

- Co? - Amazonwa�ek.

Odda�em mikrofal�,

tyle �e do pud�a zamiast niej wsadzi�em ceg��.

Gdy tylko kurier zeskanowa� zwrot, zwr�cili mi siano na konto.

Nie sprawdzili, co je w �rodku.

Genialne�

Mia�em powiedzie�: durne. Ale dlaczego?

- Bo to nieuczciwe. - W�a�nie.

- Nie w przypadku korporacji. - Dobrze gada.

Nie zrobi�bym tego w jakim� ma�ym, rodzinnym sklepiku.

Ale wielkie firmy wliczaj� to w straty.

Kradzie� to kradzie�.

To pewnie nie m�wi� wam o innym amazonwa�ku?

- Nie. - Tak! - Zam�wi�em co�,

m�wi�em, �e nie przysz�o, cho� przysz�o, i wys�ali mi kolejne.

- Czyli m�g�bym mie� dwie pary adik�w? - Ja mam dwa Fleshlighty.

- W sensie �e latarki? - Dobrze wiesz, o co mi chodzi.

Ten kurier kopn�� w kalendarz.

Jeszcze piwko dla mnie.

S�ucham?!

M�wi, �e chce piwo.

Chryste!

- Po co mu pasek na szyi, gdy sika�? - Wali� konia, Kev.

- I jednocze�nie si� poddusza�. - Ale po co?

Bo to fajne.

- To jaki� autoerotyczny trik? - Owszem.

- No we�, go�ciu! - Nigdy si� nie odwa�y�em.

Czemu to robi� w naszym kiblu, nie u siebie?!

- Gdy cz�owieka przyci�nie� - Kretyni z was.

- Nie u�y� cytryny. - Tego to nawet ja nie znam.

Trzymasz plasterek w g�bie

i gdy tracisz przytomno��, przygryzasz cytryn� i si� budzisz.

Mo�e sam kiedy� spr�buj�.

- Co teraz? - Wzywamy gliny.

- Albo najpierw obr�bmy jego w�z. - O tak!

- I tak nie �yje. - Par� godzin go nie zbawi.

S�uszna uwaga. Chod�my.

Wstrzymajcie si�!

Ma racj�, wstrzymajmy si�.

Ten b�azen w moim kiblu wali� gruch� i si� udusi�,

ale chcia� po piwku i setce

wsi��� najebany do TIR-a� dobrze rozumiem?

- Dok�adnie tak. - Nie inaczej.

Kutas m�g� zabi� dziecko.

Zas�uguje, �eby mu spl�drowa� auto. Z drogi, ja pierwsza!

Genialna dziewczyna.

Ci�nienie 180120. Za wysokie, Ernesto.

- Musisz ograniczy� s�l. - S�l to tu jedyna jadalna rzecz.

Po�owa ci ju� dokapa�a, Chester.

Zlituj si� i dodaj tam Kreta.

Przecie� wychodzisz z powod�w zdrowotnych!

A id� z takim wyj�ciem.

Jedyny, kto skorzysta na moim wyj�ciu, to podatnik Kowalski,

kt�ry nie b�dzie musia� buli� za m�j pobyt w szpitalu.

- Zobaczysz si� z rodzin�, przyjaci�mi� - Wszyscy nie �yj�.

My�lisz, �e za co siedz�?

Zawrzesz nowe znajomo�ci.

Sp�dzi�em tu 30 lat. Dw�ch dni bym nie prze�y� na wolno�ci.

Szczam krwi� i mam p�pa�ca.

Demencj� te� mam, jak s�dz�.

Powiedz mi co�.

Tyle lat z Markiem pod jedn� cel� � jak si� nie pozabijali�cie?

�atwizna. Starczy�

Czekaj, czekaj.

- Kto to jest Marco? - Twoja wi�zienna �ona.

Byli�cie razem 12 lat.

Latynos, ze 170 wzrostu. Tylko by si� liza�.

Chyba si� z kim� takim buja�em.

- Dobra, niewa�ne. - Chodzi ci o ciebie i Mickeya?

Pami�tasz Mickeya, a Marca nie?

- Kto to jest Marco? - Dobra, nie by�o pytania.

Wy dwaj musicie od siebie odpocz��, rozdzieli� si� na jaki� czas.

Taki ma�y urlopik.

- Niby jak to zrobi� w pudle? - Ju� ci m�wi�.

Musisz mi wsadzi� kos�. P�ytko, tak �eby mnie tu zostawili,

a ciebie na par� tygodni wsadzili na samotk�.

Zd��ymy, nim si� zestarzej�?

- Ruchy, Kev! - Staram si�! Typ ma milion kluczy.

- Piwo mi ju� skozia�o. - Przecie� was s�ysz�!

Go�ciu, zag�� ruchy.

Jest, bingo! Odsu�cie si�.

- O w dup� - Dawa�!

To jak Gwiazdka u bur�uj�w.

B�g jest wielki!

Od sz�stego roku �ycia si� o to modl�. Wreszcie dobra karma!

Zamknij si� i mnie podsad�.

O, widz� co�!

Taryfa zaraz przyjedzie.

Srebrny� �ha�andaj"? Tak si� wymawia?

- �Handaj". - Chyba raczej �handej".

Dasz si� waln�� czy tniesz?

- Rzu�my monet�. - Gdybym j� mia�, nie robi�bym tego.

- No to tn�. - Dobra. Ja si� dam waln��.

Do zobaczenia na rogu.

- Pan jest Mickey? - Mikey.

Kto to, kurwa, jest Mickey?

- Jak mija dzionek? - Mo�e by�.

- W��czy pani muzyk� klasyczn�? - Jasne.

O cholera!

Jak je�dzisz, kobieto?! Waln�a� cz�owieka!

- Bo�e! - Nic panu nie jest?

Chyba mi pani nog� z�ama�a.

A mnie z czo�a krew si� leje!

Nie ruszajcie si�, wezw� policj� i karetk�.

- Nie! Sam dojd� na pogotowie. - Te� jako� doku�tykam.

Ale pa�ska noga! Zawioz� was.

Bez urazy, ale boj� si� ju� wsiada� do tej zab�jczej maszyny.

- Ile si� dzi� p�aci na pogotowiu? - Par� st�wek.

Co ja, Rockefeller? Poczekam tu, a� mi si� noga zro�nie.

Chyba �e� chce to pani naprawi�.

- Jeste�cie naci�gaczami, durnie? - Co te� pani�? - Sk�d!

- Chwilunia! - Od�wie�cie repertuar, stare pryki.

Czekaj, kobieto! Uciekasz z miejsca zbrodni!

�Od�wie�cie"?

- Robimy powt�rk�? - Ale teraz ja si� tn�.

�Od�wie�cie"!

Masz zupe�nie bia�ego dzieciaka. Nie ma w nim kropli czarnej krwi.

Widzia�e� jego starych?

Gdy si� pieprzymy, to jakby si� dyma�y kawa�ki kredy.

Nie �atwiej przesta� pali�?

Mam zamiar. My�la�em, �e zd���, nim ma�y si� urodzi.

Poza tym nikotyna pomaga mi nie zasn�� i uspokaja.

Ojcostwo jest straszne.

- Wychowa�a� nas wszystkich. - Was nie ba�em si� zabi�.

A wol�, �eby Freddie prze�y�.

Czemu w rodzinie tylko ja jestem czarny?

Co� tam by�o z dziadkiem Moniki, ale zawsze wykr�ca�a si� od odpowiedzi.

Kijowo nie zna� swoich przodk�w.

- Po co ci to? Jeste� Gallagherem. - W tym domu tak,

ale poza nim jestem czarnym gnojkiem z South Side w Chicago.

W sklepie Urban Outfitters ochroniarz 20 minut za mn� �azi�.

Cho� w nazwie maj� �miasto".

Jest g�odny. Pierwsze karmienie w domu.

Ogrza� ci butelk�?

- Nie, Tami ka�e go karmi� piersi�. - Jak?

Wiem, �e to g�upio wygl�da,

ale Tami m�wi, �e m�ody musi si� nauczy� ssa� z piersi.

I �e si� wtedy wytwarza wi�.

Poka�emy Liamowi, jak si� to robi?

Poka�esz wujkowi Liamowi?

Ma�y wyst�p przed wujkiem. No ju�, cichutko.

Dawaj, ssiemy, ma�y.

Uda�o si�! Przyssa� si�!

Jeste� jak �ywa reklama kondom�w.

Czyli trzy Dania Kapitana Boba: z krokiecikami, z frytkami i z sa�atk�.

Za kwadrans przywieziemy.

Ej, a ty dok�d?!

- G�uchy czy jak? - Szukam Lori. Wysz�a do banku?

- A �eb ci odstrzeli�? - Mo�esz spr�bowa�. - Nie ku�.

Carl Gallagher!

Pachniesz nie gorzej, ni� gdy ci� pozna�am.

- To ty jeste� Carl? - A co, znasz mnie?

To Anne Gonzalez, wiceszefowa. Ostra laska, wszystkich ustawia.

To co, wracasz do pracy?

- Tak. - Super.

Dirk!

Wr�ci� Carl, a wi�c arrivederci, ch�opie.

O kurwa.

Przykro mi, W�zeczku, ale ci� uprzedza�am.

- Zwalniasz mnie? - Id� na rent�, na choler� ci praca?

- �eby mie� cel w �yciu? - Przereklamowane.

Przynios� tw�j uniform. Specjalnie go schowa�am.

- S�ucham? - Ja po zam�wienie Pedro.

Dwa razy krewetkowe taco, 7,70.

Kolega prosi� o podw�jny sos tatarski.

To b�dzie 26 za sosy, a 7,70 za tacos.

Trzymaj.

Dosta�e� moje listy?

- No. Co znaczy�y te zdj�cia kutasa? - Nie by� m�j, baranku.

Do roboty, s�odziaku. Sma�alnica ci� wzywa.

Mo�esz, kurwa, przesta�?!

Na boga, znowu?!

Pilnuj swego nosa, Enzo!

Musimy pogada�.

- O czym? - O tym, �e si� pozabijamy.

No to sko�cz mnie wkurwia�!

Pami�tasz na pocz�tku? Fajnie nam by�o razem.

Bo si� bez przerwy r�n�li�my.

�miechu te� troch� by�o.

Co si� z nami sta�o?

To przez to miejsce.

Dopad�o nas.

- Nie chc� tego. - Wielkiego wyboru nie masz.

A co my�lisz o�

- tymczasowym rozstaniu? - Niby jak chcesz to zrobi�?

- Wsadzi�bym kos� Chesterowi. - Po jak� choler�?

- Nied�ugo wychodzi. - No i chuj? - Gdy go zrani�, zatrzymaj� go�

- Co ty pierdolisz? - �a mnie wsadz� na samotk�.

Zaraz, ty mnie rzucasz?!

Potrzebna nam przerwa.

- Go� si�! - D�u�ej tak si� nie da.

Chcesz przerwy? M�wisz i masz! Ja mu wsadz� kos� i ja p�jd� na samotk�.

- O czym ty gadasz? - Ja ci� rzuc�, nie ty mnie. Gdzie kosa?

- Gdzie� j� da�? - Ja go d�gn�, nie ty.

To wolny kraj.

- Dupek z ciebie. - Trafi� sw�j na swego.

Chryste!

Znalaz�em!

Zamykanie cel!

Bez jaj!

Chcia�am zwr�ci� buty.

- Jakie� wady? - Nie, tylko mam ich pe�n� szaf�.

- Ma pani paragon? - Oczywi�cie.

Prosz�.

R�wne trzydzie�ci dni.

- Czyli robimy zwrot. - �wietnie.

Ale najpierw�

Co to?

Ultrafiolet. Musz� sprawdzi�, czy nie by�y noszone.

Starczy spojrze�, wida�, �e nikt ich nie nosi�.

Na oko nie. Ale go�ym okiem nie wida� p�yn�w ustrojowych.

Wie pani, co ludzie wymy�l�, �eby ukry� fakt, �e nosili buty?

Ka�dy pr�buje oszuka� system.

Z pani� w��cznie.

- S�ucham? - Prosz� spojrze�.

Mocz dziecka, krew i, c� za niespodzianka, wymiociny.

- To wszystko wida�? - Niestety, nie mog� ich przyj��.

Ale� prosz� pana, to co� jest popsute.

W �yciu ich nie w�o�y�am!

Oj, bo poszukam na Instagramie i znajd� mas� selfik�w w tych butach.

Ale ja pana prosz�!

Jestem ubog� samotn� matk�,

kt�ra raz w �yciu chcia�a zazna� odrobiny luksusu.

Przysi�gam, wi�cej tego nie zrobi�, ale te buty kosztuj� 800 dolc�w.

Nie sta� mnie na nie.

- Mo�e m�g�bym zrobi� wyj�tek� - Dzi�kuj�!

- �pod jednym warunkiem. - Zrobi� wszystko!

Po pracy mi obci�gniesz.

- Czemu wszystko sprowadza si� do seksu? - Bo seks jest czadowy.

- Nie. Chcesz mie� nade mn� w�adz�. - Kolejna czadowa sprawa.

Nie mog�abym ci na przyk�ad� umy� auta?

Inny poziom przyjemno�ci.

Czyli musisz mnie poni�y�?

Chyba� tak.

Prawdopodobnie w tym rzecz.

A je�li�

- ja tobie zrobi�abym lask�? - M�wi�a�, �e to poni�aj�ce.

Owszem, gdy ty tego ��dasz.

- A je�li ty, to co� zmienia? - Tak, bo to m�j wyb�r.

Moja decyzja. Ja mam w�adz�.

No to jasne. Ch�tnie dam sobie obci�gn��.

- Umowa stoi. - Ko�cz� za dwie godziny.

- Widzimy si� za dwie godziny. - Mi�ego dnia!

Masz g�os jak dziadzio Frank.

Tak, naprawd�.

Sprawd�my, co z nasz� pieluch�, bo co� jakby� waniajet.

No ju�, ju�.

Wszystko gra.

Gdzie� ty zmie�ci� tyle kupy?

Chwilunia�

i za�atwione.

Ale czarne! Co� o tym m�wili.

Tylko ci to porozciera�em.

S�uchaj, mam pomys�.

Nie b�j nic. Got�w?

I po sprawie.

Od razu lepiej.

Elegancko!

Damy ci �wie�� pieluszk� i obaj si� zdrzemniemy.

Musz� j� tylko znale��

Szpital da� nam tylko jedn� pieluch�.

I co teraz b�dzie, kolego?

I jeszcze jeden!

Otwieraj! Otwieraj!

- Zn�w dyfuzor olejk�w aromatycznych. - Ilu ludzi zamawia ten szajs!

Ja tam z przyjemno�ci� b�d� sw�j szajs u�ywa�.

Kolejny Vitamix!

- Bierzmy go. - Ju� jeden mamy.

- Fakt. Kto go chce? - Ja, ja!

- Kermit, ty d�ugo nic nie dosta�e�. - Dzi�ki. - Drobia�d�ek.

Dawaj nast�pne pud�o, V.

Ruchy tam! Szybciej!

- Nic ju� nie ma. - Co?!

Nie b�d�cie pazerni. Dostali�cie kup� rzeczy za friko.

A zwroty?

- Co takiego? - Kurierzy je�d�� i odbieraj� paczki.

Faktycznie. Tam czeka kupa rzeczy!

- Ale tym razem ich nie rozdamy. - Nie?

Zrobimy aukcj� i zarobimy na tych niewdzi�cznikach.

- Le� do trupa po skaner i ruszamy. - Mog� si��� za k�kiem?

Nie ma sprawy.

Id� zanie�� Lipowi ko�ysk�.

Bardzo ci zale�y na tym basenie?

- Cze��, jak leci? - Dobrze.

- Nie, chujowo. - Nie przejmuj si� koloratk�.

Dorabiam na ko�cieln� dru�yn� koszykarsk�.

Nie b�d� ci� ci�gn�� do nieba� na razie. Ani, co gorsza, tam na d�.

- Zadanie odwo�ane! - Co?

To ksi�dz!

Wielkie nieba!

Ca�y jeste�?

Z�ama�em nog�! O Jez�

- Ksi�dz! - To ci pr�bowa�em przekaza�.

Zaraz, co tu si� dzieje?

- Wszystko gra i buczy, ojcze. - Chwalmy pana!

Zosta�em uzdrowiony!

Chcieli�cie mnie okantowa�?

- Ma�e nieporozumienie. - To my ju� p�jdziemy.

- Pomog�, je�li jeste�cie w potrzebie. - Co prosz�?

Oczywi�cie przysi�gniecie przed bogiem, �e nie wydacie tego na narkotyki.

Zgrzeszyliby�my.

- Dzi�ki, ojcze. - Spadajmy, nim mu si� odwidzi.

W�da, koks czy wszystkiego po trochu, jak my�lisz?

Co jest, nie cieszysz si�?

Mamy dych�!

Dycha nas nie zbawi.

Debbie nas wyrzuci. Musimy znale�� jakie� spanie.

Szlag mnie trafia!

Czeka na mnie spu�cizna, na kt�rej Debbie trzyma �ap�!

- A ty co? - Wiesz, jaki masz problem?

Kobiety rz�dz� twoim �yciem.

C�rki, zmar�a �ona i pewnie te� matka.

Masz racj�.

Kaza�a mi sika� na siedz�co. Pono� jej opryskiwa�em czasopisma.

To rodzaj kobiet, kt�ry wyrywa jaja m�skiej duszy.

�eby� wiedzia�.

Przez takich m�czyzn jak ty

kobiety takie jak Debbie czuj� si� lepsze i silniejsze.

- To prawda. - Musisz przerwa� ten proces!

Wcisn�� guzik resetu.

Musisz odzyska� sw�j patriarchat!

Wracajmy do domu,

we�my szturmem t� twierdz� i odzyskajmy, co twoje!

Tak!

- To boli! - Ruchy!

�JESTEM Z CHICAGO. NIE P�KAM".

Ju� dobrze, ma�y. Wszystko dobrze.

Ju� nie p�acz.

No ju�.

Spokojnie. P�jd� do ubikacji, raz-dwa.

Zaraz wr�c� i razem utniemy sobie drzemk�.

Cichutko. Zaczekaj tu na mnie. Nigdzie nie id�.

Id� tylko do ubikacji!

Nie wiem, jak ludzie chodz� do kibla, gdy maj� dzieci.

Nie wiem, jak ludzie w og�le co� robi�, gdy maj� dzieci.

Nie wiem, czy dam rad�

�si� wyk�pa�, nim twoja mama nie wr�ci ze szpitala.

Kurwa.

Gdzie� ty poszed�?

Gdzie� poszed�? Jak to mo�liwe?!

Przecie� tu by�e�.

To jakie� jaja? Zgubi�em dziecko? Kurwa. Freddie!

Mo�e zwia� przez to, jak go nazwa�e�.

Za�o�y�e� mu podpask� ze skrzyde�kami?

Tak, nie mia�em pieluch.

- Nie mo�esz zostawia� dziecka samego. - Zasn��em.

- Nie mo�esz zasypia�. - Na dwie sekundy!

Co� mog�o na niego spa��. Kto� m�g� go nadepn��.

Nikogo tu nie ma.

Kiedy Tami wychodzi?

Nie wiem, wci�� jest na OIOM-ie.

Masz tu prezent dla dziecka.

Ko�yska, ale musisz j� z�o�y�.

V� jestem zm�czony.

Takie uroki rodzicielstwa.

A plastry nikotynowe przyklejaj po jednym.

- To co, do dzie�a? - No.

Cz�sto to robisz z klientkami?

Nie narzekam.

Naprawd�?

- Czemu tak dziwnie to m�wisz? - Sprzedawca but�w?

- Tak naprawd� jestem skrzypkiem. - Serio?

Z wykszta�ceniem klasycznym. Absolwentem Berkeley School of Music.

Super duper.

Na pewno niez�ym.

Co dzie� bior� skrzypce do pracy z zamiarem pogrania w przerwie na lunch.

Zamiast tego id� do Wetzel's Pretzel.

Zapewne wielu s�ynnych muzyk�w bywa w fast foodach.

Got�w?

Moment. My�lisz, �e chc� ca�y dzie� ogl�da� stopy?

Tak� masz prac�, nie?

Nienawidz� jej. I siebie te�.

Dlatego zmuszam kobiety do obci�gania.

- Lepiej potem o sobie my�lisz? - Przez par� minut.

P�ki nie wr�ci pogarda do siebie.

- Zaczniemy? - Zostaw.

Nie chc� ju�, �eby mi przypadkowe laski robi�y laski.

Nie?

Z�o�� wym�wienie.

- A moje buty? - Zatrzymaj je. - Powaga?

No.

Ja wracam do skrzypiec.

Co si� sta�o?

Czemu si� tak r�ni� od mojej rodziny?

Gdybym by� adoptowany � dobra.

Ale wygl�dam jak ofiara genowej ruletki.

Bo dawno temu jaki� w�a�ciciel zgwa�ci� niewolnic�.

Ale teraz wychowuj� mnie bia�asy, kt�re nawet mi o tym nie m�wi�.

- Nie wiesz o ptaszkach i pszcz�kach? - Wiem od sz�stego roku �ycia.

Nie m�wi� mi, jak czarny ma prze�y� w Ameryce.

Sporo tych zwrot�w.

Zajebista zabawa jest z tym skanerem.

S�ucham?

- Cze��, Lori. - Do zobaczenia jutro.

Chyba �e dzi� ci� zobacz�, jak wkradasz mi si� do mieszkania,

wiedz�c o kluczu pod wycieraczk�.

- To aby nie jest molestowanie? - Faceta nie da si� molestowa�.

Jak to z tob� jest?

W sensie?

- Wygl�dasz jak fasolarska gangsta. - S�ucham?!

I kupa ma�ych Meksyka�c�w przysz�a dzi� po �arcie.

Jeste� rasist�!

Nie, zastanawiam si�, co za lody kr�cisz.

Tylko popularyzuj� nasze krewetki w�r�d latynoskiej spo�eczno�ci.

Sos tatarski.

E-fajki? Rany, dziewczyno!

Jestem m�czyzn�!

S�yszcie m�j ryk!

Szlag!

Zabieraj� moj� kanap�!

Zostawcie j� tutaj! To moja kanapa!

�wietnie, w�a�nie tu powinna sta�.

Niepotrzebna nam nowa kanapa. Zabiera� mi j�!

Ch�opie, my tylko dowozimy.

Jaka wygodna! I nawet nie ma plam po kupie.

Siedzisz na mojej forsie!

By�a potrzebna, wi�c j� kupi�am. Mo�e podzi�kuj, zamiast nadawa�?

- Sze�� st�w? - Co?! - �adne rzeczy kosztuj�.

- To wsp�lne pieni�dze. - Powinni�my te� decydowa� o zakupach.

Ja bym na przyk�ad kupi� pieluchy, �eby nie u�ywa� twoich podpasek.

A zn�w ja mam do�� ucisku i kontroli ze strony kobiet w tej rodzinie.

Popieracie mnie, panowie?

Mo�e to przez brak snu, ale zgadzam si� z Frankiem.

Ja te�. Debbie i Fiona ca�e �ycie nas ustawia�y.

Widzisz? Jeste� z siebie dumna?

Nikt nie chce twoich rz�d�w. Nie wybrali�my ci�!

Damy przyk�ad nowo narodzonemu ch�opcu,

kt�ry ma szans� kiedy� poczu� si� jak facet.

Walcie si�. Kto ma tego s�ucha�?

Fiona zostawi�a fors� mnie. Nie podoba si� � �egnam.

Typowa przemocowa gadka!

Komu piwo i kurczaka?

Tw�j dzieciak �mierdzi jak popielniczka.

- Ja go d�gam! - Chyba �e b�d� pierwszy.

- Ja mam kos�. - Enzo poda� mi swoj� przez wywietrznik.

Cholera! Na rany Chrystusa!

W rami�? Cienko.

Chester, to ja, Ian.

- Wsadzi�em ci kos�, zostajesz. - O nie!

- Na boga! - Zabijesz go!

Co si� tu odjaniepawla?!

D�gn��em Chestera, daj mnie na samotk�.

- Bierze win� na siebie! Dzi�ki. Ale to ja. - W�a�nie �e ja!

Rany, tym razem nam�wi�e� dw�ch?

- Tym razem? - Robi to co par� miesi�cy.

Namawia kogo� na numer z kos�, �eby go jeszcze nie zwalniano.

Wy, kretyni, p�jdziecie ze mn�.

- Ale ja si� tu wykrwawiam! - Zluzuj majty. Wezw� sanitariusza.

Co ty kombinujesz, Deborah?

Mamusia si� w tobie zakocha.

M�wi� ci. Mo�e nie tak jak ja, ale por�wnywalnie.

B�dzie chcia�a schrupa� te twoje malutkie �apki,

I te malutkie uszka te�. Oj, przepraszam.

A potem wiesz, co zrobi?

Raz, dwa, trzy, cztery, pi��

O, kurza melodia.

Dobra, nic si� nie sta�o. Spokojnie, trzymam ci�.

Wszystko gra?

O ma�o go nie upu�ci�em.

Nawet gdyby, nie przejmuj si�. Ma�e dzieci s� z gumy.

Nic mu nie b�dzie. Nie zrobisz mu krzywdy.

Prze�pij si�, synu.

Marnie wygl�dasz.

Prosz�, prosz�, co my tu mamy?

- Mikey? - Nie jestem Mikeyem.

Rany! Szed�e� za mn�?

Jestem niebezpiecznym cz�owiekiem ze straszliwym no�em!

I�

W tym si� nie da oddycha�!

- Mo�e by mi kto� pom�g�?! - Czego, do cholery, chcesz?

To wszystko ukrad�a�?

Nie tw�j interes.

�Data zakupu".

�Odda� do dnia�".

A wi�c to kupujesz, nosisz i oddajesz, tak?

Wynocha z mojej garderoby.

Taki mam zamiar.

Gdy tylko odpowiesz mi na jedno pytanie.

Kto jest twoim tatusiem?

Czemu faceci s� tacy zboczeni?! Nie obci�gn� ci!

- Kto m�wi o obci�ganiu? - Spyta�e� �Kto jest twoim tatusiem?"!

Naprawd�, nie w sensie erotycznym! Frank to m�j przyjaciel.

- Jeste� dla mnie jak c�rka. - O nie, �adne takie.

Kto jest twoim tatusiem?

W sensie: musisz go szanowa�.

Takiego wa�a.

Skoro tak�

to nie mam wyboru.

Nie! Zostaw!

Oddam ci je,

gdy Frank b�dzie g�ow� rodziny, sprawuj�c� piecz� nad domowym bud�etem.

Wiesz, �e mog� ci zaraz najeba�?

- Wiesz, �e mog� zaraz je zje��? - Nie jedz!

Wiesz, co masz zrobi�.

Masz 24 godziny.

Napraw sytuacj�.

Kurwa ma�!

Jutro rzuc�, zgoda?

�pij dobrze, ksi��� m�j, bo jutro�

b�dzie z ciebie kr�l.

Pobudka! Wstawa�, Gallagherowie!

Freddie w�a�nie usn��. Spr�buj go obudzi�!

Wyrzucisz mi �niadanie, je�li si� sp�ni�, wiem.

- Co znowu, Debs? - Chowa� cycki, mo�e mie� n�.

Nie mam. Mam za to karty do bankomatu dla ka�dego z was.

- Co? - Na ka�dej jest st�wa. Odnawiana co tydzie�.

- Cudnie. - Jak dla mnie troch� ma�o.

Stwierdzi�am, �e moja ��dza w�adzy wynika z chujowej samooceny.

Wyrywasz musze skrzyde�ka, gdy jeste� martwy w �rodku, nie?

A wi�c jedna dla ciebie,

dla ciebie i dla ciebie.

Frank, je�li chcesz zosta� g�ow� rodziny, to prosz� bardzo.

Przesrana posada.

Paragony.

Serio na to chcia�e� wyda� swoj� kas�?

Rozkr�cam interes. Nie wy�yjesz z pensji sma�acza.

Lepsze to ni� tw�j zasrany zestaw do badania rodowodu.

- Chc� wiedzie�, kim jestem. - Gallagherem. Jak ja.

Ale czarnym.

Mo�esz gra� kart� czarnego do ko�ca �ycia. Jeste� ustawiony.

Tyle �e ja nie mog� i�� ulic� w kapturze, nie boj�c si� gliniarzy.

Tam odbierze pan zam�wienie.

Cze��, Anne, mam propozycj�.

Wiem, �e sprzedajesz e-papierosy ma�ym Meksykanom.

- Wcale nie� - Nie k�am. Widzia�em twoje pude�ko na sos.

- To eufemizm? - Nie. I chc� wej�� z tob� w sp�k�.

Po co mi to?

Bo masz tylko rynek latynoski,

a �eby si� rozwija�, musisz skaptowa� bia�e dzieciaki, kt�re ja znam,

- i czarne� - Kt�re ja znam.

Czyli co, partnerstwo? Dzielimy si� p� na p�.

Liam i ja sprowadzimy ci klient�w z placu zabaw.

A tu, prosz�, zaopatrzenie.

- Mentolowe? - Moi klienci b�d� zachwyceni.

- Ja go d�gn��em pierwszy. - Nie, ja. - Zatkaj ryj! - Nie, ty.

- Nie m�w mi, co mam robi�. - Zaraz nie b�d� nawet musia�.

To b�dzie �wi�to, gdy Gallagher przestanie mi tru� dup�!

Gdyby� cho� raz umy� po sobie sracz, przesta�bym ci j� tru�.

- I nie zostawia� burdelu� - Kogo to obchodzi w pudle?!

Mnie, brudasie!

Jak dwie stare baby. Zabij� was, je�li nie zamilkniecie.

Cze��, Frank.

Pom� nam, m�ody.

Frank, wiesz, kto z naszego rodu bzykn�� kogo� czarnego?

Kto� z ze strony dziadka twojej matki mia� kochank�.

- By�a czarna? - Nadal jest.

Ona �yje?

- Mieszka na naszej ulicy. - Co?!

Czemu nic nie m�wi�e�?

Frank, odejd� od domu. Znasz regu�y.

Dlatego, synek.

t�umaczenie: titi� korekta: peciaq

facebook.com/ProHaven

O kurwa, nie. Znowu?

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.