All language subtitles for Preacher.S02E03.CONVERT.720p.WEB.h264-TBS

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish Download
es-419 Spanish (Latin American) Download
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Gdzie jesteś, Eugene? Przyjedź, potrzebuję cię.

Zaklucz drzwi.

- Co się stało, Tracy? - Zdradził mnie.

Jenny Lewin widziała, jak Karen Murphy robi mu loda.

To najwyżej 5/10. Jenny Lewin mnie nienawidzi.

Powie wszystkim, że Tucker zdradził mnie z piątką.

To poniżające.

A więc...

postanowiłam się zabić.

- To mojego taty, jest naładowany. - Odłóż to, zanim coś się stanie.

Zabiję się, Eugene, Napisałam już list pożegnalny.

"Jeśli kogoś to obchodzi, nie zabiłam się przez Tuckera.

Kowboja powierzam drogiej Suzy K, która przynosiła mu marchewki.

Resztę moich rzeczy proszę zostawić, by ludzie mogli mnie wspominać.

Moi bracia pod żadnym pozorem nie mogą wejść do mojego pokoju.

Tuckerowi zostawiam listę kolesi, z którymi miałam świetny seks,

by już zawsze był zazdrosny.

Greg, Houston, Cody H., Cody D.

- Cody D.? - Za anal nie pójdę do piekła.

O tobie jest na końcu.

Mój zaufany przyjaciel...

Eugene Root...

jest odpowiedzialny za wykonanie postanowień tego listu.

Na stronie 14 jest playlista, chcę być pochowana w tej sukience.

- Nie mogę ci z tym pomóc. - Musisz.

Tylko ty zrobisz wszystko tak, jak co powiem.

Wiem, że cierpisz, ale śmierć to gorsze wyjście niż życie.

Bóg nie chce, byś się poddała z powodu paplania Jenny Lewin.

Bóg na pewno ma dla ciebie jakąś niespodziankę tuż za rogiem.

By się przekonać, musisz zostać na tym świecie.

Jak powiedziała Mary Poppins w "Dźwiękach muzyki”,

"kiedy Bóg zamyka drzwi, jednocześnie otwiera okno".

Masz rację, dawniej kochałam Mary Poppins.

To już nie będzie potrzebne.

Dzięki, Eugene.

- A ty co? - Wybacz, myślałem...

Myślałeś, że po tym między mną i Tuckerem... Ty i ja?

Być może.

- Boże. - Nie!

Kurwa. Tracy, dzięki Bogu, proszę, nie umieraj.

Włożę to tutaj i będziesz całkiem jak nowa.

Jest lepiej niż wygląda.

Włożę te kawałki na miejsce, proszę, nie umieraj.

- Jesteś tam, Tracy? - Pani Loach.

- Zaraz wyjdziemy. - Dobrze.

- Czemu jest zakluczone? - Moment.

Otwórz, Tracy, znasz zasady. Co tam się dzieje, Eugene?

Tracy ucina sobie drzemkę, za moment wyjdziemy.

Tracy, wszystko w porządku? Czy on coś ci zrobił?

Jeśli nie otworzysz drzwi, Eugene, będziesz miał poważne kłopoty.

- Zadzwonię do twojego ojca. - Proszę tego nie robić.

Tracy?

Zostaw moją córkę w spokoju. Powiedz coś, ty potworze!

Zabieraj łapska od mojej córki! Dzwonię po twojego ojca.

Eugene!

Gdzie jesteś, Eugene? Potrzebuję cię, przyjedź.

Zaklucz drzwi.

Zdradził mnie, zabiję się.

Nie pomogę ci. Śmierć to gorsze wyjście niż życie.

Nie!

- Jest lepiej, niż wygląda. - Jesteś tam, Tracy?

Gdzie jesteś?

Zaklucz drzwi. To mojego taty, jest naładowany.

Śmierć to gorsze wyjście niż życie.

Nie umieraj.

Ty i ja?

Wszyscy do bloku 3767211.

Nie ruszaj się.

Preacher [S02E03] "Damsels"

OPUSZCZASZ TEXAS TWOJA STRATA, CIOTO

Nowy Orlean to zły pomysł.

- Macie lepszy? - Nie, tam jest super.

Panienki świecą cyckami. Może innym się to podoba, mi nie.

Będziemy słuchać tej piosenki przez cała drogę?

Próbuję to rozgryźć, Tammy mówił, że Bóg kocha "A walk to the peak”.

Wpada w ucho.

Jak koty gwałcące się na lotnisku pod wozem z lodziarni.

- Podobno nie lubisz Nowego Orleanu. - Miasto może być, nie lubię bagien.

- A to czemu? - Tak już mam, mogę prowadzić?

Moje auto? Nie, a czemu?

- Bo jedziesz jak dziecko. - Wcale nie.

- Jedziesz 90 na godzinę. - To dopuszczalna prędkość.

Nowy Orlean to zły pomysł.

- Już to słyszałem. - Bóg nie zna się na muzyce.

- Ja lubię jazz. - A ja tacos, jedziemy do Meksyku?

- Byłaś w Meksyku. - Nie pojechałam tam po tacos.

Musiałam kogoś zabić.

- Zjadłbym meksykańskie tacos. - Ale nie musisz jechać do Meksyku.

Tacos możesz znaleźć na miejscu, podobnie jak jazz w Meksyku.

- Meksijazz. - Właśnie.

- Powinniśmy pojechać do Meksyku. - Bo Bóg lubi meksijazz?

Być może.

Mam dobre przeczucie w kwestii Nowego Orleanu.

NOWY ORLEAN

Masz pojęcie, ile klubów jazzowych jest w Nowym Orleanie?

- Sprawdziłem, 187. - Od czego zaczynamy, padre?

Może tutaj?

Przepraszam.

- Szukamy Boga. - Cała wasza trójka?

- Tak. - Chodźcie.

- Ci tutaj szukają Boga. - Cała trójka?

- Tak. - Chodźcie.

- Ci tutaj szukają Boga. - Cała nasza trójka.

Patrzenie kosztuje 1800, 4000 jeśli chcecie dołączyć.

Jeśli chcecie na pieska, płacicie 12000.

Porąbane.

- To jak? - No dobra.

- Co ty odpierdalasz? - Płacę mu.

- Nie o to nam chodzi. - Na pewno?

Jestem pewny, szukamy Boga.

Prawdziwego Boga, nie tego.

Spadaj ojczulku, czas minął. Wszyscy spadajcie, świry.

Nie wiecie, co tracicie.

Nieźle dopasowany kostium, pewnie ciężko się z niego wydostać.

- Może nigdy go nie ściąga. - Panna może go szczotkować.

Myślisz, że są parą? Ciekawe, jak oni...

Zwierzaki lubią smakołyki, jeśli wiesz, co mam na myśli.

- Nie czuję się dobrze. - Ja też, ten widok wykręcał flaki.

- Nie, muszę się położyć. - Dopiero zaczynamy.

- Tak, ale źle się czuję. - Daj mi moment.

- O co chodzi? - Mówiłam, boli mnie brzuch.

To kłujący, ostry, duszący ból.

Kłujący, duszący ból?

- To wszystko? - No.

- W porządku. Czuj się lepiej. - Nie wkurzaj się na mnie.

- Czemu miałbym się wkurzać? - Nie wiem, bez powodu.

Może z powodu braku ślubu.

- Przecież małżeństwo jest głupie. - Wiem.

Bóg zaginął, muszę go znaleźć.

- Do końca świata, prawda? - Tak.

Zostaliśmy we dwóch, Cass.

- A ona dokąd? - Nie wiem.

- Do motelu. Spróbujmy tutaj. - Wybacz, padre, ale idę z nią.

- Co? - Nie może iść do motelu.

- Nocujemy u Denisa. - U kogo?

Jak Denis się dowie o motelu, to nigdy mi nie wybaczy.

Wyślę ci jego adres, na pewno go polubisz.

- Szukam Boga. - Słucham?

Szukam Boga!

- Pijesz albo spływaj, stary. - Niech będzie czysty ratwater.

Znasz dowcip o księdzu, który wszedł do baru? To on.

Ksiądz szuka Boga, dobre.

- Jesteś zaniepokojona. - Nie jestem.

Więc jesteś zdenerwowana. W porządku, to ma sens.

Sam się denerwuję, a to nie ja zabiłem człowieka zabawką.

- Miałeś o tym nie gadać. - Wiem, ale mam parę pytań.

Tylko jedno pytanie...

- Żadnych pytań. - Dobra.

O, kur...

A więc uciekamy. To stwierdzenie, nie pytanie.

No co?

Tulip?

Tak mi się właśnie zdawało, że widzę twój słodki tył.

- Dzień dobry pani Barbaret. - Gdzie byłaś, słonko?

Wyjechałam z miasta.

Przestań tak się uganiać i wpadnij kiedyś na kawałek ciasta.

- Zrobię cytrynowe, tak jak lubisz. - Dziękuję, brzmi świetnie.

Zbyt długo cię nie było.

Wydaje się bardzo miła.

- Kurwa. - A może i nie.

- Dobrze go znasz? - Denisa? Znamy się od lat.

To histeryk.

Denis, wyglądasz fantastycznie! Dobrze znów cię widzieć.

To Denis, a to Tulip.

- Mówisz po francusku? - Nie.

Nic nie kapujemy, ale chcemy zostać u ciebie na długo.

Dalej, chodź.

- Na pewno mu to pasuje? - Zostawił otwarte drzwi, nie?

Wiem, gdzie znajdziesz Boga. W piwnicy jest człowiek-pies.

- Widziałem, ale nie tego szukam. - Nie rozmawiaj z nią.

Wstyd mi za ciebie, Eddie.

Chciałem podziękować za to, że pozwoliłeś nam zostać.

To dla ciebie, wiem, że lubisz te z orzeszkami.

Nie rób sobie kłopotu, rozgościmy się w tamtym pokoju.

Przyjdzie jeszcze mój kumpel. Jest księdzem, sługą bożym.

Mamy do wykonania zadanie. Coś naprawdę bardzo ważnego.

"The Three Stooges" to klasyka, nie? Dobre w każdym języku.

Dobra, nie przeszkadzam.

Ręczniki są w szafie, łazienka tam. Gadałem z Denisem.

- Jest zachwycony. - Nie mogę tu zostać.

Boisz się kogoś. To stwierdzenie, nie pytanie.

Czemu akurat Nowy Orlean? Wiedziałam, że ktoś mnie pozna.

Pani Barbaret pewnie właśnie mówi Viktorowi.

- Co to za Viktor? - Nieważne.

Ważne, że go wkurwiłam a teraz siedzę w jego ogródku.

- Pieprzony Orlean. - Zawsze możemy zwiać.

- Jestem za uciekaniem od problemów. - Ale Jesse nie jest.

Dopóki szuka tu Boga, nigdzie nie wyjedzie.

- A gdybyś powiedziała mu prawdę? - Tylko pogorszyłby sytuację.

- Jestem pewna. - Niby czemu?

To twój były, kocha cię.

- Nie powiem mu. - To może ja ci pomogę.

- Nie możesz mi pomóc. - Serio?

Pomogłem ci ze zwłokami, pomogłem ci okłamać mojego kumpla.

- Wiem, ale... - Ogarnąłem nam spanie.

- Chyba bywam bardzo przydatny. - Nie mówię, że...

Traktujesz mnie jak irlandzkiego głupka.

Może byś mi powiedziała, co tu jest grane.

- Szukam Boga. - Co ty pierdolisz?

- Widziałaś Boga? - Goń się, świrze.

- Widziałeś Boga? - Jaja se robisz?

- Szukam Boga. - W barze? Dobre.

Chcę zapalić to co on.

- Widziałeś Boga? - Co powiesz na Mikołaja

i zająca wielkanocnego?

Ty mi powiedz, gdzie jest Bóg. W końcu jesteś księdzem.

Przepraszam, szukam Boga. Czy ktoś go widział?

Zamykamy, zbieraj się.

- Widziałeś Boga? - W Nowym Orleanie?

Nieważne.

Spróbuj pogadać z wokalistką w Le Chamonix.

Dziękuję.

- Nalej mi podwójnego. - Na mój koszt.

- Jestem Lewis. - Lara, dzięki za drinka.

Dziękuję.

Zwykle nie zagaduję kobiet, ale ty jesteś gorętsza niż ogień.

Dziękuję, Lewis. Widzę, że lubisz Amerykę.

- Jak każdy. - A co lubisz w niej najbardziej?

- Wolność, oczywiście. - Zupełnie jak ja.

Chyba mamy wiele wspólnego. Może wybierzemy się na obiad?

A może zamiast tego pójdziemy do mojej garderoby?

Dwójka amerykańskich patriotów, mogących zrobić to...

- na co będą mieli ochotę. - O tak.

- Mam tylko jedno pytanie. - Nie jestem żonaty.

Nie w tym rzecz.

Jakie miasto jest stolicą Florydy?

Myślę, że Tallahassee.

Byłeś tak blisko. Przykro mi.

Myślę, że Tallahassee faktycznie jest stolicą Florydy.

On nie był pewny.

Zgaduję, że jesteś facetem, który zna stolice.

Geografia to nie moja broszka.

Księża pewnie nie mogą interesować się geografią.

Mówisz o katolikach, ja mogę się interesować, czym chcę.

- Co cię interesuje? - Bóg.

Nie sądziłam, że będziesz rzucać takimi frazesami.

Barman mówił, że możesz coś wiedzieć.

- Który? - Czarny, wysoki.

Powiedział, że powinienem pogadać z tobą.

Wytrzyj się, spotkamy się na zewnątrz.

Jak śmiesz, zboku?

Pomocy!

Stój.

- Nic ci nie jest? - Kim ty jesteś?

Jesse Custer.

Nie jestem jednym z nich.

Chodź.

- Ładnie zasnęła? - Tak, proszę pani.

- Dokąd chcesz jechać? - W bezpieczne miejsce.

- Wybacz na moment. - Jasne.

Cześć kochanie, jak się masz? Mama wróciła, śpij.

Tamci mężczyźni...

- Jak ich zatrzymałeś? - Kazałem im to zrobić.

- Kazałeś im? - Koloratka dodaje autorytetu.

- Kim oni są, czego chcą? - To tajna, pseudoreligijna

organizacja faszystowska chcąca władzy nad światem.

- Tak, wiem, jak to brzmi. - Kto ci o tym powiedział?

Typ, który przychodził do klubu, pił, podrywał mnie, takie tam.

- To jego szukali. - Czego od niego chcieli?

Pewnej nocy przyszedł i powiedział, że Bóg zaginął.

Mówił, że ci ubrani na biało ścigają go i chcą, żeby milczał.

Co to za facet? Wiesz, gdzie go znajdę?

Nie żyje, jego zwłoki zostały znalezione na bagnie.

Aż do dzisiaj wmawiałam sobie, że to był przypadek, ale...

Zwłoki na bagnie to przecież nic wyjątkowego, prawda?

A jednak wciąż mam wrażenie, że śledzą mnie ci biali.

- Pewnie wiedzą, że z nim gadałaś. - Bałam się, że oszalałam.

- Gdybyś się nie pojawił... - Już dobrze.

Całe szczęście, że tam byłem.

Tak, szczęście.

- Serio, jak ich zatrzymałeś? - Kazałem im się zatrzymać.

To nie są ludzie, którym można kazać się zatrzymać.

- Jak zdołałeś to zrobić? - Mam dar.

Ludzie zrobią wszystko to, co każę im zrobić.

Możesz wydać dowolny rozkaz i trzeba go wykonać?

Pokaż.

- To nie jest dobry pomysł. - Na przykład...

załóżmy, że chcę cię pocałować.

Powstrzymasz mnie?

Nawet gdybym naprawdę, naprawdę tego chciała?

Przestań.

Moje maleństwo, mama zaraz do ciebie wróci.

- Jadę na lotnisko. - Na pewno dasz sobie radę?

Moja siostra się nami zajmie.

- Przedtem nie myślałam tyle o Bogu. - Mało kto myśli.

- Po co miałby opuszczać Niebo? - Nie wiem.

- Mam nadzieję, że go znajdziesz. - Zrobię to.

Wierzę, że potrafisz. Tym razem mi się udało.

- Pa. - Uważaj na siebie.

Co robisz?

- Pracuję. - Nadal szukasz?

Tak, szukam.

Chyba nie tylko my wiemy, że Bóg zaginął.

To jakaś tajna grupa. Próbuję rozgryźć, czego chcą.

Super.

- Co jest? - Jesteśmy u Denisa.

Cassidy mówi, że Denis jest super, a Denis chyba go nienawidzi.

Ale ma płatki i ciastka.

- Dlatego dzwonisz? - Chciałam, żebyś wiedział.

Co jest, Tulip?

- Zadzwoniłaś, żeby pooddychać? - Nie, chciałam tylko...

- pogadać. - Ale nic nie mówisz.

- Ty też nie. - Muszę kończyć.

Dobra, idź szukać Boga.

- Gdzie idziesz, Tulip? - Musze zapalić.

- Iść z tobą? - Poradzę sobie.

Halo?

Halo?

Ktoś ty?

Coś pięknego, chłopcy.

Jeszcze tylko jeden.

- Co zagrać? - Trudny wybór, bracie.

- "A walk to the peak”? - Dobra.

Po bandzie, ojczulku.

Raz, dwa...

Następnym razem dajcie mi psa.

- Informacje się potwierdziły? - Cokolwiek to jest, działa.

- Co zamierzasz zrobić? - Powiadom jednostkę Samson.

- Na pewno? - Zrób to.

PAN K. STARR

JEESE CUSTER

To najlepszy fragment.

Słuchałem go wiele razy. Chciałem zrozumieć, o czym jest.

Nie czujesz?

Otóż to, ojczulku, nareszcie się wczułeś.

Oto koniec świata.

- Rozmienisz stówę? - Mam tylko piątaka.

Dobra.

Wszyscy na zewnątrz!

Mamy ją, Viktor.

Wersja polska: facebook.com/BDiP.pl

Wersja polska: BDiP.pl (Dakota, Zośka)

Synchro: MaAd

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.