Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soran卯)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
VILIMOVICE, Republika Czeska, rok 2014
Wstawaj, synku!
SK艁AD AMUNICJI WST臉P WZBRONIONY
Szybko, dzieci! Nie przepychajcie si臋!
Wszyscy za mn膮!
Do wszystkich mieszka艅c贸w. Zarz膮dzono natychmiastow膮 ewakuacj臋.
Ton铆k!
Tonda!
Ton铆k!
-Mamusiu! -Tonik!
MOLOCH
PRAGA, REPUBLIKA CZESKA, chwila obecna
-Kim jeste艣? -Nic ci nie zrobi臋.
Co si臋 sta艂o z Acton?
Zatrzymaj si臋.
-Wszystko ci wyja艣ni臋. -St贸j.
Chc臋 ci tylko pom贸c.
Ten facet widzia艂 ci臋 na dworcu. Tak jak ja. Pewnie wie,
gdzie mieszkasz. Albo wkr贸tce si臋 dowie.
Kim s膮 ci ludzie?
Nie wiem. Nic z tego nie rozumiem.
Acton pomaga艂a mi zidentyfikowa膰 i 艣ledzi膰 ruchy podejrzanych os贸b
z otoczenia prezydenta. Trop prowadzi艂 do Ukrainy.
Przyjecha艂a tu, by co艣 ci da膰.
Nie chcia艂a niczego wysy艂a膰 elektronicznie. Mia艂a dysk
z ich nazwiskami, numerami paszport贸w. Musieli si臋 dowiedzie膰.
Jak?
-Nie wiem. Byli艣my ostro偶ni. -Ona nie 偶yje.
Dlatego nie chc臋, by tobie si臋 co艣 sta艂o.
-Jeste艣 glin膮? -Dziennikarzem.
Kt贸ry oferuje ci pomoc.
Ca艂e zdarzenie by艂o relacjonowane przez media,
cho膰by dlatego, 偶e zgin臋艂y w nim dwie osoby - pracownicy firmy,
do kt贸rej nale偶a艂 sk艂ad amunicji. P贸藕niejsze 艣ledztwo wykaza艂o,
偶e nie by艂 to wypadek, tylko akcja sabota偶owa rosyjskich s艂u偶b.
Obecnie najwa偶niejsze jest zdrowie prezydenta.
Ale jakie znaczenie ma nagranie, ujawnione podczas debaty,
dla dalszego 艣ledztwa w sprawie Vilimovic?
Najpierw trzeba b臋dzie potwierdzi膰 jego autentyczno艣膰.
Sprawdzi膰, czy nie zosta艂o sfabrykowane.
-Pani premier... -Dzie艅 dobry.
Kto艣 mi powie, co si臋 dzieje?
Prezydentowi nic ju偶 nie grozi.
Wiem. Tylko mnie wydaje si臋 to dziwne?
Co艣 pani sugeruje? Wed艂ug pani to by艂o przedstawienie?
Przecie偶 Toman by艂by do tego zdolny.
Jest przebieg艂y. Wie, jak zdobywa膰 g艂osy.
Stan szefowej jego kampanii ds. komunikacji jest powa偶ny.
Nie jest g艂upcem, by u偶y膰 prawdziwej trucizny i wszystkich narazi膰.
Nie g艂upcem, tylko psychopat膮.
-Wiemy, jaka to by艂a trucizna? -Czekamy na wyniki toksykologii.
Analizowane s膮 pr贸bki z sali i z r臋kawiczek,
kt贸re sprawca wyrzuci艂 do kosza przed budynkiem.
To by艂 zapewne nowiczok lub podobny 艣rodek paralityczno-drgawkowy.
A atak zosta艂 sprowokowany przez pods艂uch Sudka.
Polscy koledzy ostrzegali, 偶e na ich terenie dzia艂a rosyjski agent,
Miko艂aj Woze艅cow, oficer GRU.
W roku 2014 bra艂 udzia艂
w akcji przeciw sk艂adowi amunicji w Vilimovicach
-razem z Iwanem Borodinem. -Wr贸ci艂 do Czech?
Co艣 si臋 dzieje. Rosyjska ambasada przed, w trakcie i po ataku nakaza艂a
ca艂kowit膮 cisz臋 radiow膮.
To do艣膰 jasny sygna艂. Wiemy te偶, 偶e pewien cz艂owiek
z Pragi jest kontaktem rosyjskich agent贸w.
Za艂atwia im bro艅.
Uwa偶amy, 偶e zosta艂 aktywowany w zwi膮zku z Woze艅cowem.
Wed艂ug pana Sudek pom贸g艂 Rosjanom dosta膰 si臋 do sk艂adu amunicji?
Tak. Razem z Novotnym.
Prezydent musia艂 o tym wiedzie膰. Sudek to jego prawa r臋ka.
-Wszystko z nim omawia. -Brak na to dowod贸w.
Nie wiemy te偶, jak wyciek艂o nagranie z pods艂uchu.
Kto o nim wiedzia艂 poza panem?
Pan prezydent.
-Czyli Toman o tym wiedzia艂. -Ocenili艣my to jako zagro偶enie
dla bezpiecze艅stwa pa艅stwa. Mia艂 bliskie kontakty z Sudkiem.
Prezydent nie ujawni艂by nagrania, kt贸re go obci膮偶a.
-Mo偶e zawini艂 kto艣 z jego otoczenia? -Upubliczni艂 je syn Brauna?
Brauna?
Mam nadziej臋, 偶e nie "tego" Brauna.
Niestety tego. Syn Lukasa Brauna.
Spytam ponownie...
Co si臋 tu dzieje, do cholery?!
-Serio jeste艣 dziennikarzem? -Mog膮 obserwowa膰 moje mieszkanie.
Tu b臋dziemy bezpieczni.
Wchod藕.
Napijesz si臋 wody?
-Czyj to dom? -Mojego taty.
Wiem, 偶e masz mn贸stwo pyta艅.
Wszystko wyja艣ni臋, ale na razie mi zaufaj.
Musz臋 wr贸ci膰 do domu. Na dysku mam wszystko, co dosta艂am od Acton.
Fotki podejrzanych ludzi z Ukrainy.
Nie umie艣ci艂a艣 tego w chmurze?
Dobrze,
ale z odkrywaniem prawdy zaczekajmy do wieczora.
Rozgo艣膰 si臋. Skocz臋 na g贸r臋.
Szlag!
Kim pani jest?
Co tu robisz? Mia艂e艣 by膰 w Berlinie.
W艂膮czy艂e艣 alarm, idioto.
Co si臋 dzieje?
Musimy przywarowa膰 na kilka dni. To b臋dzie problem?
Toman jest stukni臋ty, ale nie b臋dzie na ciebie polowa艂.
-Mo偶emy tu zosta膰? -Jasne, 偶e tak. Jeste艣 moim synem.
Powiesz, co si臋 dzieje?
Nie wiem dok艂adnie, ale ma to zwi膮zek z pods艂uchem.
-Kto przys艂a艂 ci nagranie? -Mia艂o nie by膰 pyta艅.
Wiem, 偶e chodzi ci o archiwum.
Nie tylko.
-Zmarnowa艂e艣 du偶o czasu, szukaj膮c go. -Za p贸藕no na ojcowskie rady.
-Dlaczego nie odpu艣cisz? -Ty mi powiedz.
Bo boisz si臋 mnie spyta膰.
Nigdy nie udzieli艂e艣 mi wiarygodnej odpowiedzi.
Plan B: kawa z przyjacielem. W tym samym miejscu.
Bezpiecznej podr贸偶y.
Dzi臋ki.
Jak to wygl膮da?
Nadal czeka.
Rozgl膮da si臋 po kawiarni. Chyba co艣 podejrzewa.
Denerwuje si臋, sprawdza kom贸rk臋.
-Zdejmujemy go? -Chodzi o jego kontakt.
-Je艣li si臋 ujawnimy, ucieknie. -Nikt
nie przychodzi. Siedzi sam p贸艂torej godziny.
P艂aci. Zaraz wyjdzie.
Teraz albo nam zwieje.
Zdejmujemy go.
Mamy zielone 艣wiat艂o. Jed藕!
Policja! Sta膰!
Zatrzymaj si臋!
Wracaj!
K艂ad藕 si臋.
S艂yszysz? K艂ad藕 si臋!
R臋ce na plecy.
Sku膰 go.
Szlag!
Mamo, nie wiem, jak si臋 czuje prezydent. A nawet gdybym wiedzia艂,
nie m贸g艂bym ci powiedzie膰. Ju偶 to przerabiali艣my.
Tak.
Musz臋 ko艅czy膰.
P贸藕niej zadzwoni臋. Pa.
Nie chc臋 zawraca膰 g艂owy,
ale poznaj臋 pana.
Jestem Jakub Soukup. Pracuj臋 z pana 偶on膮.
Chcia艂em tylko powiedzie膰,
偶e przykro mi z powodu tego, co si臋 sta艂o.
Dzi臋kuj臋.
Mo偶emy porozmawia膰?
Co si臋 dzieje?
By艂bym spokojniejszy,
gdyby przez weekend zosta艂 pan na obserwacji.
-Czuj臋 si臋 dobrze. -Ju偶 by chcia艂 si臋 wypisa膰.
Pr贸bowali pana zabi膰.
Prze偶y艂 pan i zostanie bohaterem.
Tylko je艣li si臋 dowiedz膮, 偶e 偶yj臋.
Zwo艂ali艣my konferencj臋 prasow膮. Odb臋dzie si臋 bez pana.
O艣wiadczenie dla medi贸w wydamy po konsultacji z policj膮.
-Co mo偶e potrwa膰. -Prosz臋 wybaczy膰.
Musimy wiedzie膰, jakie informacje mo偶emy ujawni膰.
O wilku mowa.
Jakub? Zgadza si臋?
-Tak, panie prezydencie. -Musi pan
na jaki艣 czas zast膮pi膰 Tani臋. P贸ki nie wydobrzeje.
Tania zmar艂a.
Przed chwil膮. By艂em na korytarzu z jej m臋偶em, a lekarz...
Zapewnij jej rodzin臋,
偶e pomo偶emy ze wszystkim.
Nie informujcie jeszcze medi贸w.
Nie bez ich wiedzy.
Id藕cie ju偶.
Jakub?
Jeszcze raz przeka偶esz prezydentowi tak wa偶n膮 informacj臋
bez konsultacji ze mn膮, a mo偶esz szuka膰 sobie nowej pracy. Jasne?
Ojciec wyszed艂. Przykro mi, 偶e musia艂a艣 tego s艂ucha膰.
W porz膮dku?
Tak.
Czemu w艂a艣ciwie trafi艂a艣 do Pragi?
By艂o tu spokojniej ni偶 w Polsce.
Jasne.
Jestem zm臋czona.
-Mog臋 wzi膮膰 prysznic? -W 艂azience na g贸rze.
Czyste r臋czniki znajdziesz w szafce pod umywalk膮.
Dzi臋ki.
Sta膰! Zatrzymaj si臋!
Na ziemi臋!
BIS, INFORMACYJNA S艁U呕BA BEZPIECZE艃STWA, PRAGA
-Powiedzia艂 co艣? -Nie.
Ch艂opcy pracuj膮 nad jego kom贸rk膮.
-Co o nim wiemy? -Nikita Leskow.
Jest tu nielegalnie, obywatel Kazachstanu.
W Czechach mieszka od dawna, nie ma tu rodziny.
-W walizce by艂y dwa glocki 17. -Z kim mia艂 si臋 spotka膰?
Pewnie z Woze艅cowem. Czekali艣my do ostatniej chwili, ale bez skutku.
Nie chcieli艣my, by zwia艂, wi臋c go zgarn臋li艣my.
Od teraz wszystko przechodzi przez mnie. Minimalna ekipa.
Tak jest.
Otoczenie prezydenta stanowi zagro偶enie bezpiecze艅stwa.
Nie ujawniamy informacji, jak d艂ugo si臋 da.
-Tato... -Ania.
Kiedy przylecia艂a艣? Mama wie?
Z miejsca wsiad艂am do samolotu. Jak si臋 czujesz?
Nikt nic nie m贸wi. Mama te偶 nic nie wie. Wszystko dobrze?
Powinna艣 zosta膰 w Anglii. Czemu nie zadzwoni艂a艣?
Jestem tu, wi臋c daj temu spok贸j.
Co ci podali? Trucizn臋?
Prawdopodobnie.
Co m贸wi膮 lekarze? Kiedy ci臋 wypuszcz膮?
Zwolnij troch臋.
-Przepraszam. -Spokojnie. Mia艂em szcz臋艣cie.
Mo偶e wi臋cej, ni偶 my艣la艂em.
Priorytetem by艂a ochrona prezydenta w terenie.
艢rodki bezpiecze艅stwa na debacie podj臋li艣my z Biurem Ochrony
-i z policj膮. -Te偶 brali艣cie w tym udzia艂.
-Naturalnie. -Co z kontrol膮 obecnych w 艣rodku?
Na zaplecze wpuszczano tylko personel z listy.
-Z g贸ry ustalonej. -Kto mia艂 do niej dost臋p? Pan?
Ja, kancelaria prezydenta i biuro ochrony.
Kto sprawdza艂 list臋 na miejscu?
Ja.
Wyniki toksykologii.
Dzi臋ki.
Przepraszam.
Numer jest aktywny, je艣li chcia艂 pan sprawdzi膰.
W poci膮gu z Ostrawy znaleziono cia艂o
m艂odej Ukrainki. To mo偶e mie膰 zwi膮zek ze spraw膮. Wys艂a艂em link.
Czemu pan tak s膮dzi?
Mia艂a si臋 ze mn膮 spotka膰. Pomaga艂a mi, a teraz nie 偶yje.
Mam 艣wiadka.
Dziewczyn臋, kt贸ra j膮 zna艂a. Jej te偶 mog膮 chcie膰 si臋 pozby膰.
Jacy "oni"? Musi pan powiedzie膰, je艣li co艣 pan wie.
Tak jak pani m贸wi mnie? To o wiele wi臋ksza sprawa, ni偶 pani s膮dzi.
Jest pan dobrym dziennikarzem.
Inaczej bym z panem nie rozmawia艂a.
Ale nie pozwol臋 si臋 poucza膰.
Pr贸bowali zabi膰 prezydenta. Szefowa kampanii ds. komunikacji
nie 偶yje. Sprawa jest wystarczaj膮co powa偶na.
Jest pan tam?
Tak.
Dobrze j膮 pan zna艂?
Przez p贸艂tora roku mieszkali艣my razem.
Przykro mi. Wyrazy wsp贸艂czucia.
Sprawd藕cie dziewczyn臋 z poci膮gu.
Mog艂a mie膰 przy sobie wa偶ne materia艂y, przez kt贸re ja zabili.
Dzi臋ki.
-Roman? -Tak?
Na dworcu g艂贸wnym, w poci膮gu z Ostrawy znaleziono martw膮 kobiet臋.
-Spytaj w wydziale zab贸jstw, co maj膮. -Robi si臋.
Dzi臋ki.
Kto to by艂?
Policjantka od przest臋pczo艣ci zorganizowanej.
-Powiedzia艂e艣 jej o Acton i o mnie? -Tak.
Sami nie damy rady.
Mo偶e zdoby膰 rzeczy Acton.
Je艣li nie zabrali jej ich w poci膮gu.
W komputerze mam zdj臋cia.
Do kilku przypisa艂am konkretne osoby.
Bez nich nie ruszymy dalej.
Dobrze.
W porz膮dku.
Odwr贸膰 si臋!
To ty!
Julia!
Julia!
Uciekaj!
Szybko!
Dawaj!
Szybciej!
Nie zatrzymuj si臋.
Masz!
W porz膮dku?
Acton
przys艂a艂a mi te zdj臋cia. Posprawdza艂am.
-To 601. Grupa Si艂 Specjalnych. -Nie rozumiem.
Co czeska jednostka wojskowa robi艂a w Ukrainie?
I to pod przykrywk膮. Acton m贸wi艂a o rosyjskich agentach.
Chyba 偶e...
Naprawd臋 je znale藕li.
Wiesz, co to znaczy?
S艂ysza艂a艣 kiedy艣 o tajnym archiwum bezpieki w Czechos艂owacji?
-To bajka z czas贸w zimnej wojny. -Nie.
Chodzi艂y s艂uchy, 偶e po 1990 Rosja nakaza艂a
wywiezienie go za granic臋. To by艂a operacja czechos艂owackich s艂u偶b.
Uratowali, co mogli, bo podobno archiwum zawiera艂o kompromaty
nie tylko na odchodz膮ce, ale i przysz艂e pokolenie polityk贸w.
-Ma to zwi膮zek z tym, co si臋 dzieje? -Prezydent jest z tego
przysz艂ego pokolenia. Archiwum mia艂o trzyma膰 go w szachu.
Ale czemu chcieli zabi膰 kogo艣, kto szed艂 im na r臋k臋?
I pewnie pom贸g艂 w Vilimovicach.
Dzia艂aliby przeciw sobie?
Mo偶e dowiedzia艂 si臋, gdzie jest archiwum. To musi by膰 powi膮zane:
prezydent, Acton... Na pewno co艣 odkry艂a.
Co艣, za co op艂aci艂o si臋 j膮 zabi膰.
Musia艂a mie膰 to przy sobie.
Dysk?
Nie by艂a g艂upia.
A gdyby mieli to, czego potrzebuj膮, nie chcieliby nas zabi膰.
Na pewno mia艂a kopi臋.
Musimy j膮 znale藕膰.
-Naprawd臋 my艣lisz, 偶e to rozs膮dne? -Czuj臋 si臋 dobrze.
Po co mia艂bym d艂u偶ej siedzie膰 w szpitalu?
Cze艣膰.
Poprosi艂em, by Ani te偶 przydzielono ochron臋.
-Ju偶 tu byli. -Tak?
-Nie ma si臋 czym martwi膰. -Jeste艣 dzielna. Chod藕my.
-S艂ucham? -Dostanie pan to, czego pan chce.
-Pan prezydent? -Ale poprosz臋
o co艣 w zamian.
Mam o tym napisa膰 z pana perspektywy.
Chodzi o informacje. O wszystkim, co si臋 dzieje wok贸艂 mnie.
I o ludziach w to zamieszanych.
Czemu?
Tajne s艂u偶by nic panu nie m贸wi膮?
Prosz臋 to przemy艣le膰.
Jeszcze zadzwoni臋.
Wiem, 偶e nie lubisz wideorozm贸w. Anonimowo艣膰 i te rzeczy...
Najgorsze z nas internetowe detektywki na 艣wiecie.
Pewnie tak.
-Inaczej by艣 mi tego nie wys艂a艂a. -Czytasz we mnie jak w ksi膮偶ce.
Ale nie chc臋, by艣 pracowa艂a za darmo.
Co powiesz na kaw臋 i ciastko?
Wybieram si臋 do Pragi.
Pomy艣la艂am, 偶e skoro i tak tam jad臋, to zobaczymy si臋 na 偶ywo,
zamiast na ekranie.
Wiesz, jak to jest. Je艣li ci powiem, b臋d臋 musia艂a ci臋 zabi膰.
-Kto to? -Egon.
B臋d臋 ostro偶na. Nie martw si臋, mamo.
Przepraszam.
Naprawd臋 uwa偶am.
Julia!
-Julia! -Nie dotykaj mnie!
-Nigdy wi臋cej mnie nie dotykaj! -Przepraszam.
Wybacz.
Dopadn臋 drani.
Za to, co jej zrobili.
Oboje ich dopadniemy.
Obiecuj臋.
W porz膮dku?
Otruto j膮 t膮 sam膮 substancj膮, kt贸r膮 podano prezydentowi.
Nic przy niej nie znaleziono.
Ani dysku, ani komputera, ani kom贸rki.
-Wszystko zabrali. -Powie mi pan, o co chodzi?
I jaki to ma zwi膮zek z atakiem na prezydenta?
Ca艂y czas my艣la艂em, 偶e Toman knuje z ruskimi.
Otacza艂 si臋 podejrzanymi osobami. Zak艂ada艂em, 偶e to rosyjscy szpiedzy,
kt贸rym przekazywa艂 informacje wra偶liwe. Ta martwa dziewczyna
-pomaga艂a mi ustali膰 ich to偶samo艣膰. -A tymczasem oni planowali zamach.
Acton musia艂a si臋 czego艣 dowiedzie膰. Mo偶e nie rozumia艂a wagi odkrycia,
ale dlatego j膮 zabili. To pewnie by艂y dowody.
Wiadomo ju偶, jak ten facet omin膮艂 ochron臋?
By艂 na li艣cie os贸b ze wst臋pem do kuchni.
Sprawdzamy, kto go na ni膮 wpisa艂.
-Witam wszystkich. -Dzie艅 dobry.
Nim zaczniemy... Pewnie wszyscy ju偶 wiedz膮...
Niestety Tania Rufusova zmar艂a wczoraj.
Wi臋kszo艣膰 obowi膮zk贸w przejmie po niej Jakub,
kt贸rego wi臋kszo艣膰 z was ju偶 zna.
Je艣li mog臋 zacz膮膰...
Z uwagi na sytuacj臋 i pana zdrowie, panie prezydencie,
powinni艣my porozmawia膰 o ko艅c贸wce kampanii i o tym, co jeszcze ma sens.
Nie zamierzam niczego zmienia膰.
Nadchodz膮cy tydzie艅 b臋dzie wyzwaniem.
-Z powodu pana zdrowia. -Jestem pod opiek膮 lekarzy
i nie potrzebuj臋 specjalnego traktowania.
Chc臋 doko艅czy膰 kampani臋
zgodnie z planem. 艁膮cznie z premier膮 teatraln膮.
呕ona od dawna si臋 na ni膮 cieszy.
Nie chc臋 jej zawie艣膰.
Jeszcze jedno...
Chc臋 przem贸wi膰 do ludzi. W telewizji, na 偶ywo.
W przeddzie艅 wybor贸w?
Nie b臋d臋 m贸wi膰 jako kandydat, tylko jako prezydent.
O ile wiem, nadal nim jestem.
Potrzebujemy dobrze napisanej mowy. Mamy ma艂o czasu.
Wiem, 偶e to ty. To ty ujawni艂e艣 nagranie.
Chcia艂e艣 udobrucha膰 synka albo nagrabi膰 Tomanowi.
Albo i to, i to.
-Jeste艣 pijany. -By艂e艣
najwi臋kszym dupkiem z nas. Nie mogli艣my si臋 z tob膮 r贸wna膰.
Mia艂e艣 fart, 偶e wszystko uchodzi艂o ci na sucho.
-Powiedzie膰 ci co艣? -Nie, ale i tak to zrobisz.
Czeka ci臋 upadek.
Jutro, za tydzie艅, za dziesi臋膰 lat zorientuj膮 si臋,
偶e te偶 jeste艣 takim samym bezkr臋gowym 艂achem jak my.
Panowie, to miejsce publiczne. Przecie偶 by艂a umowa.
Nie pokazujesz si臋 w otoczeniu prezydenta.
-Dobranoc, Karel. -On to wie. Tw贸j syn.
Wie, jaka z ciebie gnida.
I to ci臋 najbardziej wkurza! Pu艣膰.
P贸jd臋 sam.
Zdr贸w jak ryba. Co?
W porz膮dku.
Czemu przys艂a艂a艣 mi to nagranie?
To wo艂anie o pomoc, czy chcesz m臋偶a za co艣 ukara膰?
Krysiu?
W艂a艣nie m贸wili艣my, jak 艣wietnie wygl膮dasz.
Prawie mo偶na uwierzy膰,
偶e ca艂a akcja by艂a na pokaz.
Wybaczcie mi...
Mam pewno艣膰, 偶e to ty stoisz za wyciekiem nagrania.
Zejd藕 mi z oczu.
-Nim moi ch艂opcy ci pomog膮. -Grozi mi pan,
panie prezydencie?
Spadaj.
"Je艣li to sztylet,
co przed sob膮 widz臋,
ze zwr贸con膮 ku mej d艂oni r臋koje艣ci膮...
P贸jd藕, niech ci臋 ujm臋.
Nie mam ci臋,
a jednak ci膮gle ci臋 widz臋.
Fatalne widziad艂o! Nie jest偶e艣 ty dla zmys艂u dotykania,
tylko dla zmys艂u widzenia dost臋pnym?
Jest偶e艣 sztyletem tylko wyobra藕ni? Rozpalonego m贸zgu tworem?
Widz臋 ci臋 jednak
tak samo wyra藕nie jako ten, kt贸ry w艂a艣nie wydobywam.
Wskazujesz mi, jak przewodnik, drog臋, kt贸r膮 i艣膰 mia艂em.
Takiego te偶 mia艂em u偶y膰 narz臋dzia.
Albo m贸j wzrok b艂aznem jest w por贸wnaniu z reszt膮 zmys艂贸w,
albo jest wi臋cej wart ni偶 wszystkie razem.
Ci膮gle ci臋 widz臋,
a na twojej klindze i r臋koje艣ci znamiona krwi,
kt贸rych pierwej nie by艂o.
Nie ma ich w istocie! Moja to krwawa my艣l jawi
je oczom. Na ca艂ym teraz p贸艂obszarze 艣wiata.
Natura zdaje si臋 martw膮
i straszne marzenia szarpi膮 snu cich膮 zas艂on臋.
Teraz to w艂adza czarodziejska 艣wi臋ci ofiary Hekacie
i dziki mord podniesiony z legowiska wyciem czujnego swego czatownika,
wilka, kt贸rego odg艂os jest dla艅 ekscytarzem,
chy艂kiem jak z艂odziej lub duch mknie do celu.
Nie s艂ysz moich krok贸w,
aby kamienie nie wypowiedzia艂y,
gdzie id臋 i nie zdradzi艂y alarmem zgrozy, co ma nast膮pi膰.
Ja si臋 odgra偶am, a on jeszcze 偶yje!
呕ar czynu zi臋bi膮 s艂贸w ja艂owe chryje.
Dalej! Czas nagli,
ju偶 dzwonka wezwanie.
Nie s艂ysz go, Dunkanie. Bo melodia straszliwa do nieba ci臋
lub do piek艂a wzywa".
Ambasador nie mia艂 czasu?
To nie on powinien z panem rozmawia膰.
Bywa艂y czasy, gdy porozumiewali艣my si臋 po rosyjsku.
Bywa艂y te偶 takie, gdy nie pr贸bowali艣cie mnie zabi膰.
-My艣l臋, 偶e obaj... -Zamknij si臋!
Mo偶e nadal my艣lisz, 偶e jeste艣 g贸r膮?
To b艂膮d, przez kt贸ry mo偶e pan wszystko straci膰.
Martwi nas to, co ostatnio si臋 wok贸艂 pana dzieje.
Kto ujawni艂 nagranie z Sudkiem?
Sk膮d mam wiedzie膰?
Mo偶e od tajnych s艂u偶b?
Oni te偶 chyba nic nie wiedz膮.
A je艣li nawet wiedz膮,
to mog膮 mi teraz o tym nie powiedzie膰.
To, 偶e zn贸w wyp艂yn臋艂a sprawa Vilimovic,
nie jest nam na r臋k臋. Nie w obecnej sytuacji.
Wojen nie wygrywa si臋 tylko broni膮, ale te偶 opini膮 publiczn膮.
A my chcemy by膰 w oczach waszego narodu sojusznikiem, a nie wrogiem.
-Nie wiedzia艂em, 偶e Sudek... -On nie stanowi
problemu.
To nikt. Karaluch.
Damy sobie z nim rad臋.
Ale Vilimovice...
stanowi膮 problem i to nie nasz.
A mo偶e zapomnia艂e艣 o swoim udziale?
Zosta艂e艣 prezydentem, bo by艂e艣 dla nas przydatny.
Nadal jeste艣 po naszej stronie?
Ma pan dzieci.
C贸rk臋. Prawda?
Jakby si臋 pan czu艂,
gdyby nagle przesta艂a si臋 z panem kontaktowa膰?
Jednego dnia by tu by艂a, rozmawia艂a z panem,
艣mia艂a si臋 z pa艅skich dowcip贸w, a nast臋pnego... Puf...
Rozp艂yn臋艂aby si臋 w powietrzu.
Tak czuje si臋 kto艣, z czyjego 偶ycia nagle znika sojusznik.
W kt贸rego zainwestowa艂o si臋 mn贸stwo czasu i pieni臋dzy.
Kt贸rego si臋 wychowa艂o.
Kt贸rego wyprowadzi艂o si臋 na ludzi.
Wynocha!
-Niech pan od艂o偶y n贸偶. -Won!
Prosz臋 go od艂o偶y膰.
BIS?
Czemu 艣ledzi艂 mnie pan na dworcu?
Nie 艣ledzi艂em. Chcia艂em pani膮 ostrzec,
偶e Olga Bojkova zosta艂a zdekonspirowana.
Olga Bojkova?
Acton Bell.
-Naprawd臋 mia艂a na imi臋 Olga. -Jak zdekonspirowana? Wiedzieli,
偶e monitoruje rosyjskich agent贸w? 呕e ma dowody
na planowany zamach na prezydenta? Czego chce pan od niej?
Jest ostatni膮 osob膮, kt贸ra rozmawia艂a z Olg膮.
Dopadli j膮 w poci膮gu.
Kto艣 jecha艂 z ni膮 ju偶 z Ukrainy albo wsiad艂 po drodze.
-Pojedzie pani ze mn膮 do centrali. -Powiedzia艂am wszystko, co wiem.
Nie jest tu pani bezpieczna. Ja pani膮 znalaz艂em, im te偶 si臋 uda.
Nie wiem, o czym mieliby艣my rozmawia膰.
S艂u偶by odci臋艂y mnie od informacji.
Co z archiwum?
Czemu wydaje mi si臋, 偶e operacja w Ukrainie, kt贸r膮 oboje
zatwierdzili艣my, ma zwi膮zek z tym, co si臋 wok贸艂 pana dzieje?
To mo偶e by膰 dra偶liwa kwestia, dlatego uwa偶am,
偶e powinni艣my by膰 szczerzy wobec siebie.
Zapewnia艂 mnie pan, 偶e to jest warte ryzyka.
Nadal pan tak s膮dzi?
Po co pani przysz艂a?
Tak naprawd臋.
S艂ysza艂am, 偶e przygotowuje pan wyst膮pienie.
To nie pani sprawa, pani premier.
Mo偶e sta膰 si臋 moja,
je艣li nie skonsultuje pan go ze mn膮.
Zamierza pan przedstawi膰 jakie艣 konkretne zarzuty?
Teraz wiem, o co chodzi.
O wasz odwieczny problem uzale偶nienia
od rosyjskiej ropy i gazu. Zgadza si臋?
To nie by艂by m贸j problem,
gdyby poprzednie rz膮dy, w tym pa艅ski, w por臋 zadzia艂a艂y.
No i pan, bardziej ni偶 inni, promowa艂 rosyjskie interesy.
Z wielk膮 pomp膮 odtr膮bimy, 偶e ju偶 w tym roku staniemy si臋 niezale偶ni
od rosyjskiej ropy, ale prawd膮 jest, 偶e odci臋cie w tej chwili
od ich dostaw, mia艂oby katastrofalne skutki.
I oni o tym wiedz膮.
Czekaj膮 tylko na okazj臋, by przykr臋ci膰 nam 艣rub臋.
-Dzie艅 dobry. -Czekanie to cz臋艣膰 techniki
-przes艂ucha艅? -Nie.
Nie mog艂em przyj艣膰 wcze艣niej, ale pana wersja
brzmi bardziej profesjonalnie.
Prosz臋 pos艂ucha膰...
Wr贸膰my do kilku kwestii, kt贸re omawiali艣cie ju偶 z koleg膮.
Mog臋 chcie膰 o co艣 dopyta膰.
Zacznijmy od to偶samo艣ci
faceta, kt贸ry zaatakowa艂 was w mieszkaniu.
To by艂 jeden z tych dw贸ch?
Ten.
Kto to?
Agent GRU.
Macie szcz臋艣cie, 偶e 偶yjecie.
Ile lat ma to zdj臋cie?
To s膮 ci dwaj, o kt贸rych m贸wi Sudek na nagraniu?
Podejrzani o atak na sk艂ad
-amunicji w Vilimovicach? -Nie mog臋
-udziela膰 takich informacji. -Ju偶 pan to zrobi艂.
Sk膮d wiedzieli艣cie, 偶e chodzi o 601. Grup臋 Si艂 Specjalnych?
Rozpozna艂am jednego z 偶o艂nierzy.
Na zdj臋ciach z Ukrainy, kt贸re przys艂a艂a mi Ac...
Olga.
-Co robi艂a tam sze艣膰set jedynka? -By艂a na tajnej misji.
Pojechali po archiwum?
Po zamachu na prezydenta operacja zosta艂a zako艅czona.
-Znale藕li archiwum? -Wiecie,
-kto zabi艂 Olg臋? -艢ledztwo jest
w toku. Wsp贸艂pracujemy z kolegami z Ukrainy.
Przeszukali jej mieszkanie?
Nim si臋 tam zjawili, kto艣 ju偶 je przetrz膮sn膮艂.
-Ubieg艂 ich. -Niech to!
To nagranie z Sudkiem...
-Kto je panu da艂? -Ojciec.
A on sk膮d je mia艂?
Pr贸bowa艂em to z niego wydusi膰, ale bez skutku.
Przepraszam...
Znajdziemy wam bezpieczne lokum, gdzie zostaniecie,
a偶 sprawa przycichnie. Lepiej trzymajcie si臋 od niej z daleka.
Zgoda?
Dobrze wi臋c.
Do widzenia.
Tata...
Kiedy przyjecha艂e艣?
Chwali艂am Jakuba za przem贸wienie.
Nie chc臋 si臋 che艂pi膰, ale pami臋tasz, kto ci go poleci艂?
Przem贸wienie jest naprawd臋 dobre. 艢wietna robota.
Dzi臋kuj臋.
-Wszystko w porz膮dku? -Zawsze tak mam
-przed wyst膮pieniami na 偶ywo. -Jasne.
B臋dziesz przemawia膰 tylko do kilku milion贸w.
To powinna by膰 dla ciebie bu艂ka z mas艂em.
-Jak d艂ugo mo偶emy zosta膰? -Tyle, ile to b臋dzie konieczne.
Mieszkanie jest monitorowane. Nic wam tu nie grozi.
Dobrze.
Dzi臋ki.
-S艂ucham? -Przejrza艂em jeszcze raz list臋 os贸b,
kt贸re mia艂y wst臋p do budynku Wydzia艂u Prawa. I postanowi艂em
si臋 dowiedzie膰, kiedy nazwiska trafi艂y na t臋 list臋.
Wyobra藕 sobie, 偶e zosta艂a zaktualizowana dzie艅 przed debat膮,
na pro艣b臋 kancelarii prezydenta.
Kto konkretnie za偶膮da艂 tej zmiany?
-Widzia艂a艣 to? -Wsz臋dzie o tym tr膮bi膮.
Potrafisz trzyma膰 cz艂owieka w napi臋ciu.
Je艣li ci powiem, b臋d臋 musia艂a ci臋 zabi膰.
Nie znam dobrych dowcip贸w z "puk, puk".
Mo偶e bardziej w siebie uwierz.
Nie wy艣miewaj si臋 z mojego starego pokoju.
Jestem u mamy.
Co robisz?
Co jest?
Zawieziesz mnie do Ukrainy?
Po co? S艂ysza艂a艣, 偶e przetrz膮sn臋li jej mieszkanie.
Wtedy nie by艂a u siebie, tylko w swoim pokoju
u rodzic贸w. Je艣li co艣 znalaz艂a, schowa艂a to tam.
Jestem tego pewna.
Dobry wiecz贸r panu.
Pan prezydent chce wiedzie膰, jak pan zdecydowa艂.
Prosz臋 mu przekaza膰, 偶e ju偶 go nie potrzebuj臋.
Dobrze...
Trzy,
dwa, jeden...
Jeste艣my na 偶ywo.
Drodzy wsp贸艂obywatele i wsp贸艂obywatelki.
Rozumiem, 偶e ogl膮danie prezydenta w telewizji cz臋艣ciej ni偶 raz w roku
mo偶e by膰 niepokoj膮ce dla niekt贸rych.
Rozumiem te偶, 偶e przem贸wienie wyg艂oszone w punkcie kulminacyjnym
kampanii mo偶e by膰 uznane
za szukanie nieuczciwej przewagi.
Ale pragn臋 zapewni膰, 偶e 偶adna z tych rzeczy nie mia艂a wp艂ywu
na decyzj臋 o tym, by zwr贸ci膰 si臋 do was,
mych rodak贸w, t膮 w艂a艣nie drog膮.
Powodem tego wyst膮pienia jest ch臋膰 wyja艣nienia
wszystkich k艂amstw i p贸艂prawd,
kt贸re pojawia艂y si臋 w mediach w zwi膮zku ze mn膮
i atakiem na mnie.
Niezale偶nie od tego,
co o mnie my艣licie
i czy postanowili艣cie g艂osowa膰 na mnie czy na mojego rywala,
nie zwracam si臋 do was
jako prezydent Victor Toman,
tylko jako symbol.
Symbol prezydentury.
Symbol suwerenno艣ci
narodu, kt贸ry kl臋cza艂 i b艂aga艂 o mi艂osierdzie
w swojej kr贸tkiej historii tak wiele razy.
Nie m贸wi臋 do was jako Viktor Toman, obywatel,
tylko jako reprezentant suwerenno艣ci tego kraju.
Kt贸ry nie zgodzi si臋 na to, by kto艣 mu dyktowa艂, co wolno, a czego nie.
Kraju, kt贸ry
nie b臋dzie chodzi艂 na niczyim pasku, nie pozwoli powali膰 si臋 na kolana,
podkopa膰 swojej pewno艣ci siebie ani nie da si臋 zastraszy膰.
Bo jeste艣my silnym, suwerennym pa艅stwem.
Udowadniamy to ka偶dego dnia i nie musimy co roku
wygrywa膰 mistrzostw 艣wiata w hokeju, by to sobie u艣wiadomi膰.
Gdy dzieje nam si臋 krzywda,
musimy g艂o艣no zaprotestowa膰.
Uczymy tego nasze dzieci i powinni艣my robi膰 to wszyscy,
by drugiej stronie nic nie uchodzi艂o na sucho.
Bo oni w艂a艣nie na to licz膮.
Wiedz膮, 偶e s膮 silniejsi.
I my艣l膮, 偶e s膮 g贸r膮,
-ale si臋 myl膮. -Wiem, jak nazwisko
zamachowca znalaz艂o si臋 na li艣cie.
Umie艣ci艂 je tam w przeddzie艅 kto艣 z kancelarii prezydenta.
Co takiego?
To by艂 Jakub Soukup.
Dzi臋ki nagraniu z pods艂uchu
wiemy, 偶e za atakiem
na sk艂ad amunucji w Vilimovicach
sta艂o dw贸ch agent贸w rosyjskiego wywiadu wojskowego, GRU.
Wybuch nie tylko wyrz膮dzi艂 znaczne szkody materialne,
ale zgin臋艂o w nim te偶
dw贸ch niewinnych ludzi.
Naszych obywateli, ale przede wszystkim ojc贸w,
m臋偶贸w
i syn贸w.
Ich nag艂a 艣mier膰
zmieni艂a na gorsze 偶ycie wielu ludzi.
Sta艂o si臋 jasne,
偶e za pr贸b膮 zamachu na mnie
sta艂y te same osoby.
I tym razem
kosztowa艂o to 偶ycie niewinnego cz艂owieka.
Matki, 偶ony, mojej bliskiej wsp贸艂pracowniczki.
Federacja Rosyjska musi zosta膰 i zostanie poci膮gni臋ta
do odpowiedzialno艣ci za te zbrodnie.
Z艂o
nie zawsze mo偶na pokona膰.
Ale zawsze trzeba z nim walczy膰.
Nie mo偶emy go ignorowa膰.
Ani pozwoli膰, by zakorzeni艂o si臋 w naszym spo艂ecze艅stwie,
by si臋 rozros艂o i zabra艂o przestrze艅 偶yciow膮 nam
i naszym dzieciom.
Z tego miejsca przysi臋gam wam,
偶e, niezale偶nie od wyniku wybor贸w,
zawsze b臋d臋 broni膰 idea艂贸w, kt贸re przy艣wiecaj膮 naszemu pa艅stwu.
B臋d臋 sta艂 zar贸wno po jego stronie jak i po waszej.
601. Grupa Si艂 Specjalnych. Elitarna jednostka.
Jeste艣my w stanie wojny, ale walczymy rami臋 w rami臋.
To powinno stanowi膰 pocieszenie,
nawet w najmroczniejszych chwilach.
Dzi臋kuj臋 za uwag臋.
呕ycz臋 wszystkim dobrej, spokojnej nocy.
Razem
damy rad臋.
Tekst: Iwona Iwa艅ska
Fragment "Makbeta" W. Szekspira w przek艂adzie J贸zefa Paszkowskiego
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.