All language subtitles for Malditos.2025.S01E05-SKYFiRE.EDITH

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soran卯)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal) Download
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Hej! Chod藕! Byku!

Chod藕!

Byku!

Byku!

Nie藕le jak na kogo艣, kto rzuci艂 korrid臋.

- Odszed艂e艣 z cyrku? - To lunapark.

Widzia艂em byki na walk臋 w weekend. Wszystkie s膮 takie nerwowe?

Idzie burza.

Nie mog臋 zawie艣膰.

- Na mistrzu ci膮偶y presja. Znasz to. - Tak.

PRZEKL臉CI

Mamo!

Sk膮d masz pistolet?

- Tony'emu lepiej? - Nie widzia艂am go kilka dni.

- Nie wiem, gdzie jest. - Pomog臋 ci. Tony!

Nie przychod藕 tu z broni膮. S膮 dzieci!

Je艣li Tony si臋 nie poka偶e w ci膮gu doby, wr贸cimy z rodzin膮.

- 艢mia艂o. - Rozumiesz?

Tak, przyjd藕 z ca艂膮 rodzin膮. Z dzie膰mi.

Dra艅!

My艣lisz, 偶e si臋 ciebie boj臋? Ani troch臋, ty 艣mieciu!

艢winie.

W艂贸cz臋dzy i brudne 艣winie!

Wypierdalaj st膮d, wie艣niaku!

I nie przyno艣 tu broni. Bo zginiesz!

Zabij臋 was!

Chamy jebane!

- Co jest, Fred? - Prosz膮 si臋 o wpierdol.

Czego chcieli?

- Mieli bro艅. - O co im chodzi艂o?

Skurwysyny.

S艂ysza艂e艣? Przyszli tutaj, synu.

Przez ciebie mogli艣my zgin膮膰.

Ciocia, dzieci, wszyscy! Szlag!

Wsz臋dzie szuka艂em, ale koki nie ma.

- Wyrolowali mnie. - Kurwa.

Cholera mnie bierze, kiedy gadasz o narkotykach!

Nie chc臋 tu strzelaniny.

Musisz wyjecha膰.

Dok膮d?

Dok膮d mam jecha膰?

Jeste艣 doros艂y, co艣 wymy艣lisz.

Chcesz, 偶eby kt贸ry艣 dzieciak dosta艂 kulk臋?

呕eby przez ciebie zgin臋艂o dziecko?

Jak mog艂e艣 si臋 w to wpakowa膰?

Dobrze, wynios臋 si臋.

Mo偶esz zrobi膰 przerw臋.

Kevin pojecha艂.

On nie jest z艂y.

- Wie, 偶e walczysz lepiej. - Mam gdzie艣 jego zdanie.

Gdyby艣 nie odszed艂, by艂by艣 na jego miejscu.

Ciesz臋 si臋, 偶e tu jeste艣.

Dobrze si臋 tu czuj膮.

S膮 艂agodne jak baranki.

Na arenie to co innego.

Zostaniesz na sezon?

- Je艣li mnie potrzebujesz. - Cool.

W porz膮dku.

Ju偶 wyje偶d偶acie?

Z Fredem demontujemy lunapark.

Nie tylko my si臋 zwijamy.

Nie udawaj, 偶e ci smutno.

Masz nas w dupie.

Nie spodziewa艂am si臋 tu ciebie.

Dok膮d pojedziesz?

Do Saintes.

Do pracy w barze kole偶anki.

Mog臋 te偶 wr贸偶y膰 z r臋ki.

A kamper taty?

Zabior臋 go ze sob膮.

W艂o偶y艂am 艣wi臋t膮 Sar臋 na miejsce. B臋dzie chroni膰 jego dusz臋.

P艂acimy za nasze czyny.

Nie.

Ty i Tony nie powinni艣cie za to p艂aci膰.

To si臋 tak nie sko艅czy.

- Znajdziemy dzia艂k臋. - Bez szans.

B臋dzie eksmisja. A na zakup dzia艂ki nas nie sta膰.

- Co z Tonym? Gdzie jest? - Nie wiem.

Ma na karku tych z Saint-Gilles. Zgubi艂 ich kok臋.

Nie odpuszcz膮. Ju偶 go pobili.

Chcesz, bracie?

Wyja艣nisz?

Baroncelli przycisn臋li Manu. I ca艂膮 jego band臋.

Manu mnie wyda艂.

Baroncelli kazali to rozwi膮za膰 mi臋dzy Romami.

Zabij膮 nas, je艣li nie odzyskamy koki.

Popatrz.

My艣la艂em, 偶e zdechn臋.

Zosta艂 mi jeden dzie艅.

Nie lituj si臋 nade mn膮.

Nie chc臋 lito艣ci! Nie chc臋!

- Nie chc臋 lito艣ci! - Przesta艅!

Ty wzi膮艂e艣 kok臋?

Serio?

Skatowali mnie, a ty nic?

Chcia艂em ci powiedzie膰. Zrobi艂em to, 偶eby pom贸c.

Tak mi pomagasz?

Trzeba odda膰 kok臋.

Nie rozumiesz.

- Zabij膮 nas. - Ja to za艂atwi臋.

Opu艣ci艂e艣 nas, a teraz zgrywasz Chrystusa?

- Chc臋 ci臋 ratowa膰! - Zamknij si臋!

- Nie widzisz? Wszystko niszczysz! - Zamknij si臋, m贸wi臋!

Taka jest prawda i dobrze to wiesz.

Daj telefon.

Pogadam z tymi skurwielami.

Dawaj!

Kurwa.

B臋dziesz spa艂 w pokoju obok. Pomocnik wyjecha艂.

Rzuci艂e艣 nas, 偶eby zosta膰 parobkiem?

Wszystko jedno. Moje 偶ycie jest przy bykach.

Tu nie ma co robi膰.

- Oddaj mi telefon. - Nie, dop贸ki si臋 nie dodzwoni臋.

Bratu b臋dzie wygodnie?

Dzi臋kuj臋. To tylko na par臋 nocy.

Jasne. Mam nadziej臋, 偶e rodzina szybko znajdzie dzia艂k臋.

- Nikt nas nie chce. - Nie dawajcie sob膮 pomiata膰.

Nie wiesz, ilu 藕le mi 偶yczy艂o, gdy odziedziczy艂am farm臋 po ojcu.

- Jak sobie poradzi艂a艣? - Prosz膮c o pomoc.

Tych, kt贸rym ufa艂am.

Kt贸rzy tak jak ja chcieli, 偶eby stado przetrwa艂o.

Sama nie da艂abym rady.

Wytrwa艂am i sp贸jrz:

stado wci膮偶 tu jest.

Nie jestem g艂odna, dzi臋kuj臋.

L茅ti, to ja, Jo.

Jo?

Co tu robisz?

Wszystko gra?

Mamy przesrane.

Niekt贸re rodziny wyje偶d偶aj膮. Reszta 偶yje w b艂ocie.

Nawet moja matka si臋 podda艂a.

B臋dzie dobrze. Uspok贸j si臋.

To nie jest 偶ycie.

Masz, napij si臋.

Popro艣 ojca, 偶eby nas przyj膮艂.

Nie zgodzi si臋.

Tony zn贸w nawywija艂. Nic z tego.

Ojciec wam nie ufa.

Ale ty znasz Torres贸w.

S膮 warci wi臋cej ni偶 m贸j brat, matka i ja.

- Niech nie p艂ac膮 za nasze b艂臋dy. - Nie chc臋 tego.

O co chodzi z Miguelem?

Wr贸ci艂?

Nie, w jego kamperze mieszka艂 jaki艣 gadzio.

Ojciec nie wr贸ci.

Masz moje s艂owo.

Wierz臋 ci.

Nasi starzy maj膮 swoje zatargi, ale my b膮d藕my ponad.

Tony'emu te偶 by pomog艂o, gdyby艣my mieli gdzie mieszka膰. Popro艣 ojca.

Porozmawiam z nim.

Dzi臋kuj臋.

- Co z twoim synem? - Nic si臋 nie poprawia.

Znowu trafi艂 do szpitala.

- Znowu? No nie. - To mnie wyka艅cza.

Zgrywasz dam臋?

Co si臋 tam dzieje?

My艣licie, 偶e nas te偶 wyrzuc膮?

Nie. Z nasz膮 dzia艂k膮 wszystko jest w porz膮dku.

Zapytaj ojca.

- Powie ci. - Nie m贸wi mi o takich sprawach.

Zawsze robi, o co prosisz.

My艣l臋, 偶e spotka nas to samo, co Torres贸w.

A wtedy nikt nam nie pomo偶e.

Zapytam go.

Wszystko wam przeka偶臋.

Zachowuje si臋 tak od powrotu z korridy.

Za du偶a presja.

Jest gwiazd膮.

Wszystko gra?

No prosz臋. Wy艂adowa艂e艣 si臋.

Zostaw, ja potem doko艅cz臋.

Powiedz mu, 偶e wr贸c臋 p贸藕niej.

Wy艂膮cz to.

Gdzie moja koka?

M贸j brat wpakowa艂 was w g贸wno.

Nawet gdybym odzyska艂 kok臋, zabi艂by艣 Tony'ego. Przyznaj.

- Obaj mamy problem. - Za kogo si臋 uwa偶asz?

A gdybym za艂atwi艂 Baroncellich?

Cyganek chce zniszczy膰 Luigiego?

Daj spok贸j Torresom, a w dwa dni uwolni臋 ci臋 od Baroncellich.

- Dlaczego mam ci wierzy膰? - Bo nie masz wyboru.

Daj臋 ci s艂owo.

Je艣li w dwa dni ten, jak m贸wisz, Cyganek, nie za艂atwi Luigiego,

to mo偶esz zabi膰 mojego brata.

Spadaj, zanim si臋 rozmy艣l臋.

- Spadaj! - Wypieprzaj!

Jazda!

- Bezczelny! - Ma tupet.

Raz, dwa...

trzy... cztery...

Dobrze!

Jaki chcesz styl?

- Poka偶. - Mo偶e ta...

albo ta.

Nie podoba ci si臋?

To chyba...

do mnie nie pasuje. Co powiesz, Anno?

- Jeste艣 ksi臋偶niczk膮. - Nie, to nie dla mnie.

Mo偶e ta ci bardziej przypasuje.

Ta.

- 艁adna. - Tak.

Bardzo.

- B臋dzie dobrze? - Tak.

Czemu nie?

Podoba ci si臋?

Tak?

- Jest pi臋kna. - Naprawd臋.

- Dzi臋ki, kuzynko. Nada si臋 idealnie. - Do czego?

Nie twoja sprawa.

Dobrze. Chcesz do niej buty?

Ograbi mi szaf臋!

Powiedzcie rodzinom, 偶e nie ma powodu do niepokoju.

- Nowa? - Nie podoba ci si臋?

Pi臋knie wygl膮dasz, c贸rko.

Jestem troch臋 staromodny, ale...

Mo偶emy porozmawia膰?

Tak.

Chod藕.

Dobrze, 偶e si臋 nie czepiaj膮 naszej dzia艂ki.

Torresom si臋 nie uda艂o.

Tato, chyba ich nie zostawisz?

To dobrzy ludzie. Znam ich.

- Zdrajcy i k艂amcy to dobrzy ludzie? - Nie wszyscy s膮 jak Miguel.

A je艣li on wr贸ci? Zamieszka u nas?

Nigdy. On nie wr贸ci.

Sandro widzia艂 gadzia.

Miguel nie 偶yje.

Masz moje s艂owo.

Trzeba czego艣 wi臋cej. Niech Torresowie dadz膮 dow贸d.

A je艣li tu zamieszkaj膮, to co? B臋dziesz chcia艂a po艣lubi膰 Tony'ego?

Nie.

- Mi臋dzy nami koniec. - Akurat.

Wiem, 偶e Jo z tob膮 rozmawia艂.

- Tony naciska, tak? - Przysi臋gam, 偶e nie.

Chc臋 tylko twojego dobra.

A ja chc臋 chroni膰 rodzin臋.

Odmawiasz 艣lubu z Amay膮?

Wyjd臋 za Sandra, je艣li chcesz.

Nie spadnij. Nie jest przymocowana.

Fred.

A, ma艂y. Co ci臋 sprowadza?

Wi臋c?

Mam pytanie.

Powiedz...

ten gadzio, kt贸ry pyta艂 o tat臋... ten Ruben.

Tak?

Co o nim wiesz?

Mieszka na przystani. Pracuje w stoczni.

Nie pasuje mi ten go艣膰.

Kombinuje, gdzie mo偶e. Trzymaj si臋 od niego z dala.

Niech tw贸j brat sam za艂atwia swoje sprawy.

- Fred! - Musz臋 i艣膰.

Trzeba to sko艅czy膰 przed wieczorem.

Nie, nie tak.

- Tak? - Gdzie ty jeste艣? Co mam robi膰?

Uspok贸j si臋. Gada艂em z Manu.

Odda艂e艣 mu paczk臋?

Nie martw si臋.

Do jutra wszystko za艂atwi臋.

Zosta艅 na farmie.

Podrzuc臋 dragi na 艂贸d藕 Rubena.

Dlaczego?

呕eby za to bekn膮艂.

To teren prywatny.

Po co艣 tu przylaz艂?

- Szukam kogo艣. - Kogo?

- Kolegi ojca. - A ojciec to kto?

Czekaj. Jeste艣 synem Miguela?

Jeste艣 do niego podobny.

Ruben.

Jo.

Napijmy si臋.

Chod藕.

Pozna艂em go w wojsku.

R贸wny go艣膰.

Pilnowa艂 swoich spraw.

Zawsze na legalu.

Pewnego dnia znikn膮艂. Ju偶 go nie widzia艂em.

To tak jak ja.

Na pewno kropn臋li go dranie z Saint-Gilles.

A, pieprz臋 to. Jutro nie id臋 do roboty.

B臋d臋 tu ca艂y dzie艅. Wymieni臋 olej.

To ju偶 trzeci.

Wirus atakuje w膮trob臋.

Szybko si臋 szerzy przez t臋 wilgo膰. Od tego szalej膮.

- Nic si臋 nie da zrobi膰? - Nic.

Na pewno padnie wi臋cej byk贸w, a nie sta膰 mnie na nowe.

Nie m贸wi艂am ci, bo by艂e艣 taki szcz臋艣liwy.

Nikomu ani s艂owa. Niech to si臋 nie rozniesie.

P贸jd臋 po ch艂opak贸w i przyprowadzimy byki.

Jo?

Jo, jeste艣?

Cze艣膰, L茅ti.

- Nie chc臋, 偶eby Tony ci臋 widzia艂. - Rozmawia艂am z ojcem.

Przyjmie was, je艣li dowiedziecie, 偶e Miguel nie wr贸ci.

Gdybym mia艂 dow贸d, ju偶 dawno za艂atwi艂bym spraw臋.

Wiem, ale on nie chce inaczej.

Zrobi艂am, co mog艂am.

Musisz co艣 znale藕膰.

- Gdzie by艂e艣? - Trzymaj.

Co z kok膮?

- Jutro. - P贸jd臋 z tob膮.

Najpierw musimy co艣 za艂atwi膰.

Co ty robisz?

To, co trzeba.

- Odbi艂o ci? - Nie ma wyboru.

Jak inaczej dowie艣膰, 偶e nie wr贸ci?

To nasz stary. Przekln膮 nas.

Ju偶 jeste艣my przekl臋ci.

Trzeba naprawi膰 b艂臋dy.

Robimy to dla klanu.

Poszed艂em na osiedle.

Ludzie Manu powiedzieli mi, jak by艂o.

Siedem lat temu ojciec zrobi艂 du偶y skok.

R膮bn膮艂 antyki.

Ale podkrad艂 im plan.

Skurwiele go zabili i zakopali za osiedlem.

A te wiadomo艣ci od niego?

Na pewno wzi臋li jego kom贸rk臋.

Odpisywali mamie, 偶eby艣my my艣leli, 偶e on 偶yje.

呕eby艣my byli spokojni.

呕eby si臋 nie wyda艂o.

A to dranie.

Cholerne dranie!

Eksmisja za 11 dni. Musimy si臋 trzyma膰 razem.

Poka偶my Amayom, 偶e musz膮 nas przyj膮膰.

Teraz wiemy, 偶e m贸j ojciec nie 偶yje.

Nie maj膮 powodu, 偶eby nam odm贸wi膰.

Przepraszam, mamo.

Wybacz, 偶e ci臋 nie uprzedzili艣my.

Jak mogli艣cie mi to zrobi膰?

Teraz Amayowie nas przyjm膮.

Masz racj臋, synu.

Tw贸j ojciec by艂by dumny.

Zostawcie mnie sam膮.

Nie wiedzia艂em, czy przyjdziesz.

Jest w przyczepie matki. Chod藕.

Musz臋 porozmawia膰 z Tonym.

Gdzie jest?

U siebie.

Tony?

Co ci si臋 sta艂o?

Ciesz臋 si臋, 偶e przysz艂a艣.

Widzia艂am jego trumn臋.

Musimy porozmawia膰.

Przepraszam, L茅ti. Da艂em cia艂a.

Za艂atwiamy to z Jo.

Tony, wiem...

wiem, ile dla mnie zrobi艂e艣.

Tego, co nas 艂膮czy, nie odbierze nikt.

Wiesz?

Ale dajesz mi nie to, czego potrzebuj臋.

Nie dlatego bierze si臋 艣lub.

Przykro mi.

Przysi臋gam, bardzo mi przykro.

Kurwa!

Tekst: Karolina Bober

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.