All language subtitles for War.and.Peace.2016.s01e05.WEBDLRip.NewStudio.TV

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish Download
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Obwieszczamy, że zawarliśmy pokój z cesarzem Francji,

który odtąd będzie naszym walecznym sojusznikiem.

Znów wybuchnie wojna. Wspomnicie moje słowa.

Kocham Sonię i chcę, żebyśmy wzięli ślub.

Lepiej wiedz, że nigdy nie uznam tej intrygantki za córkę!

Mój ojciec da zgodę pod jednym warunkiem.

Ślub weźmiemy dopiero za rok.

Zaczekam.

- Jesteś prześliczna. - Nie może pan tak mówić!

Dlaczego?

Powiesz księciu Andrzejowi, kiedy przybędzie,

że zrywam nasze zaręczyny

i nie mogę zostać jego żoną.

On mnie kocha, Soniu!

Zrobię wszystko. Ucieknę z nim!

Pójdzie pan z nami.

Zdradzono nas!

Nie!

Pójdę do niego gdziekolwiek jest!

Jest żonaty. Ma żonę w Polsce!

WOJNA I POKÓJ Tłumaczenie: joy77

Andrzeju, tak mi przykro.

Tak, cóż...

Otrzymałem odmowę od hrabiny Rostowej,

i dotarły do mnie plotki

o intrydze z twoim szwagrem. To prawda?

Tak, ale to skończone. Anatol opuścił Moskwę.

To nic nie zmienia.

Kiedy zobaczysz hrabinę Rostową,

powiedz jej, że była i jest wolna,

i nie życzę jej źle.

To wszystko?

Jestem pewien, że to była chwila szaleństwa

i gorzko tego żałuje.

Kocha cię a ty ją.

Pamiętasz, jak do mnie przyszedłeś

i powiedziałeś jak szaleńczo jesteś w niej zakochany?

Wiem, że wierzysz, że upadłej kobiecie należy wybaczyć,

i podziwiam cię za to.

Ale ja jestem inny.

Nie umiem wybaczyć i nie zamierzam.

Tu są jej listy i portret.

Będę wdzięczny, jeśli jej to zwrócisz.

Andrzeju, pomyśl, jak musi cierpieć.

Zrobisz o co proszę?

Tak, oczywiście.

To je weź.

A jeśli mamy pozostać przyjaciółmi,

proszę, żebyś więcej o tym ze mną nie rozmawiał.

Do widzenia.

Jesteś chora.

Chciałabym nie żyć.

Nie...

Nie mów tak.

Co powiedział?

Tylko, że jesteś wolna, zawsze byłaś,

i nie życzy ci źle.

To do niego podobne.

Wiem, że to skończone.

Dręczy mnie zło, jakie mu wyrządziłam.

Ale czy...?

Spytasz go, czy mi wybaczy?

Oczywiście.

Ale, Nataszo...

Co się stało? Jak do tego doszło?

Kochałaś tamtego łajdaka?

Nie nazywaj go tak!

Nie wiem.

Nic już nie wiem.

Jestem bardzo nieszczęśliwa.

Wszystko zepsułam, prawda?

Nie mów o tym teraz.

Później, kiedy twoja dusza będzie czysta,

pamiętaj, że zawsze jestem twoim przyjacielem.

Gdybyś potrzebowała pomocy albo rady, lub po prostu wylać przed kimś duszę,

pamiętaj o mnie, droga Nataszo.

Nie mów tak do mnie.

Nie zasługuję na to.

Przecież jestem zrujnowana.

Nie, na Boga. Posłuchaj.

Gdybym nie był żonaty i byłbym lepszym człowiekiem...

wartym ciebie...

w tej chwili padłbym na kolana

i prosił o twą rękę i miłość.

Pierre...

Odwagi, mademoiselle.

Ilia, kiedy odzyskamy naszą Nataszę?

Lekarz mówi, że robi postępy, pod względem fizycznym.

Jakby dusza z niej uleciała.

Nie chce czytać, mówić ani śpiewać...

Pierre przynosi jej trochę pociechy.

Nie powinniśmy pozwolić jej zaręczyć się z tym człowiekiem bez serca!

Pozyskał jej uczucia a potem zostawił samą na rok.

Jakby chciał, żeby go zdradziła!

Gdzie nasza córeczka?

Boże, w swej łasce przebacz mi

i wskaż mi, jak prowadzić lepsze życie.

Vive I'Empereur!

Rosyjska granica Lato, 1812 r.

Za rzeką - Rosja.

Nadeszła pora.

Każ iść naprzód.

Nie będę tolerował naruszenia traktatu.

Słusznie!

Nie zawrę pokoju z tym człowiekiem,

o ile nie wycofa żołnierzy z rosyjskiej ziemi, co do jednego!

Drubecki.

Podejdź.

Wyznaczam cię, żebyś zawiózł wiadomość Napoleonowi.

Dziękuję za ten zaszczyt, Wasza Wysokość.

Dopilnuj, żeby zrozumiał.

Na rosyjskiej ziemi nie może pozostać ani jeden francuski żołnierz.

Jedź i niech Bóg będzie z tobą.

Proszę tu zaczekać.

Monsieur Drubecki.

- Panie, cesarz... - Jesteś bardzo młody.

Nie chcę wojny

i nigdy jej nie chciałem.

Twój władca sam to na siebie sprowadził.

Mógł mieć Mołdawię i Wołoszczyznę.

Niech poniesie konsekwencje.

Waszym generałom brak odwagi do walki.

- Wręcz przeciwnie... - Nie spieraj się ze mną.

Wiem wszystko.

Znam stan waszej nędznej armii.

Macie 200 tys. ludzi. Mam trzy razy więcej.

Jeśli wycofa pan żołnierzy

za Niemen, cesarz będzie negocjował.

C'est trop tard, mon petit.

Za późno.

Przejmę wasz kraj.

Ale to nic.

To nie twoja wina.

Przekaż władcy, że otrzyma mój list.

Uważa się to za wielki zaszczyt,

kiedy cesarz pociągnie kogoś za ucho.

No tak...

Dziękuję.

Znów jest wojna.

Napoleon przekroczył Niemen i zmierza w kierunku Smoleńska.

- Ilia! - Nie martw się, kochana,

wygnają go, zanim zbliży się do Moskwy.

Ale Mikołaj...

Jest zaprawionym w boju oficerem.

Umie o siebie zadbać.

Możemy jedynie się modlić i mieć nadzieję.

- Papo, pozwól mi się zaciągnąć! - Absolutnie nie!

Nie pozwolę na to. Masz 15 lat!

Wszyscy znajomi się zaciągają!

Jeśli nie znajdziesz mi przydziału, ucieknę i sam znajdę!

Lepiej będzie mu pozwolić...

znaleźć mu kwaterę, żeby czuł się żołnierzem, ale...

był z dala od niebezpieczeństwa.

Czy gdzieś w ogóle jest teraz bezpiecznie?

Tichon, dobrze cię widzieć.

- Jak się sprawy mają? - Dobrze, ekscelencjo.

Czekaliśmy na pana przyjazd!

Proszę wejść, książę!

Potrzebuję twojego zaproszenia?

- Nie, oczywiście... - Jesteś teraz panią tego domu?

Ależ skąd...

Gdzie mój ojciec i księżniczka Maria? I mój syn?

W środku, czekają na ciebie, książę.

Papa!

Jak się miewasz, Maszo?

Znów jedziesz na wojnę?

Biegnij.

Cóż innego mam robić?

Francuzi z każdym dniem są bliżej.

Chciałabym, żebyś z nami został.

Syn prawie cię nie zna.

Nic na to nie poradzimy.

Liczę, że mój syn to uważny uczeń, Monsieur Dessales?

Tak. Rzecz jasna wciąż jest mały,

ale już wyczuwam w nim dar do la mathematique.

W przeciwieństwie do ciotki Marii!

Ileż godzin zmarnowałem,

próbując wpoić algebrę i geometrię

do tej zmętniałej małej główki!

Wyższa edukacja nie jest dla kobiet!

Mamy inny rodzaj mądrości.

Jakiż to?

Jeśli książę nie wie, nie mnie to tłumaczyć!

Widzę, że znów odbywałaś te idiotyczne pielgrzymki.

To dobrzy ludzie, ojcze.

Potrafią dostrzec dla siebie korzyści!

Jak można być tak naiwną?

Wiem, wiem. Widzę, jak na mnie patrzysz.

Powinienem być dla niej milszy.

Ale doprowadza mnie do szału głupią religijnością.

Tym jak snuje się po domu z oczami pełnymi łez.

Jaki ma powód do rozpaczy?

Za to Bourienne daje z siebie wszystko.

Miłe z niej towarzystwo.

Jeśli mnie pytasz...

Nie powiedziałbym tego, ale skoro pytasz...

Myślę, że traktujesz Marię odrażająco,

gdy wszyscy widzą, jak cię kocha i szanuje.

I jeśli mnie pytasz,

myślę, że ta Francuzka tylko pogarsza wasze relacje.

Nigdy nie powinna była zostać towarzyszką mojej siostry.

Nie jest tego warta.

A więc tak! Musiałeś to powiedzieć?

Nie chciałem osądzać, ale zapytałeś.

Wiesz, ojcze, że mam rację.

Jak śmiesz?

Wyjdź!

Wyjdź!

Nie chcę cię więcej widzieć!

Dawno, dawno temu był sobie pewien szlachcic

i nazywał się Sinobrody.

Miał on piękną młodą żonę,

ale zmarła,

i niektórzy myśleli, że to jego wina,

ale nie śmieli tego powiedzieć.

Pewnego dnia Sinobrody pomyślał:

"Czas, abym znalazł sobie drugą piękną młodą żonę..."

Opowiedz mi, tato!

Tato!

Ja opowiem ci bajkę.

Chcę, żeby tata opowiedział!

Wyjdź i się z nim pożegnaj.

Nie wyjdę! Odejdź!

Andrzej wyjeżdża. Pomyśl, że możesz go więcej nie zobaczyć!

Czyja to wina? Przez ciebie się z nim pokłóciłem!

To twoja wina!

Andrzeju, chciałabym, żebyś nie jechał.

Dzięki Bogu, że mogę.

- Szkoda, że ty nie możesz. - Dlaczego tak mówisz?

Idziesz na tę straszną wojną,

a tata jest tak stary, że może...

Andrzeju, proszę cię o jedno.

Nie jedź z goryczą w sercu.

Tylko wybaczenie nas uszczęśliwia.

To kobieca cecha. Ja nie umiem wybaczać.

Kiedy zobaczę Anatola Kuragina, wyzwę go i zabiję.

Może wtedy zaznam spokoju.

Chciałbym, żebyś znów zagrała i zaśpiewała.

Czasami próbuję, ale to wydaje się niewłaściwe.

Jakbym już nie miała głosu.

Wróci.

Byłaś ciężko chora. Potrzebujesz czasu.

- To, co zrobiłam Andrzejowi... - Powinien ci wybaczyć.

Zostawił cię na rok bez powodu.

I skąd mogłaś wiedzieć, jakim człowiekiem jest Kuragin?

Nataszo, popełniłaś jeden błąd,

gdy przez całe życie niosłaś szczęście

wszystkim wokół. Jeden błąd!

Spójrz na mnie.

Popełniam jeden błąd po drugim.

Tak to widzisz?

A jak miałbym to widzieć?

Chciałem zmienić świat na lepsze, pomóc bliźnim,

i popatrz na mnie - gruby, zapijaczony arystokrata,

który wszystko partaczy.

Nataszo, nic nie osiągnąłem!

Byłeś dla mnie bardzo dobry.

Tylko dlatego, że...

Nieważne.

Nikt nie jest tak dobry jak ty.

Nikt nie rozumie mnie jak ty.

Gdyby cię przy mnie nie było,

nie wiem co by się ze mną stało...

Gdybyś wiedziała jak...

Nie, to złe!

Co się stało?

Nataszo, myślę...

Lepiej, żebym tak często cię nie odwiedzał.

Dlaczego?

Bo...

Powiedz.

Po pierwsze, kup papier - osiem kwaternionów.

Masz próbkę. Dokładnie taki sam. Kup u Mińskiego, nigdzie indziej.

I lakier, wosk... Wszystko masz na liście.

Pozdrów ode mnie gubernatora Smoleńska.

Ojcze, Francuzi już zbliżają się do Smoleńska!

Są już za progiem. Nie czytałeś listu Andrzeja?

Nonsens, nie wtrącaj się! Idź, Tichon!

Tichonie.

Idź do gubernatora, powiedz, że ojciec nie chce wyjechać,

i spytaj co może dla nas zrobić.

Jak długo będziemy tu jeszcze bezpieczni?

Dobrze, księżniczko. Zobaczę, jak sprawy stoją.

I wracaj szybko.

Bezpiecznej podróży!

Nie, nie, nie może...

Francuzi nie mogą być blisko Smoleńska.

Nie, nie...

Miasto jest otoczone!

Odejdź!

Rosja jest skończona!

Bierzcie, chłopcy!

Nic nie zostawiajcie Francuzom!

Sam podłożę ogień.

Tichon! Co tu robisz, na Boga?

Pan nie chce wyjechać.

Powiedz mu, że musi!

Powiedz mu, że za kilka dni Francuzi dotrą do Łysych Gór!

Rozumiesz? Musi natychmiast wyjechać! Ty też.

Dobrze, ekscelencjo.

Wszystko stracone?

W żadnym razie. Ale musicie wyjechać!

Jedź!

- Nie! - Tato, Andrzej powiedział...!

Myśli, że zostawię dom przeklętym Francuzom?

Nigdy!

Muszę bronić Łysych Gór!

Wezwać milicję! Podaj mi marynarkę.

Nie tą! Pełen mundur!

Milicji już tu nie ma! Wszyscy wyjeżdżają!

Nie ośmielą mi się sprzeciwić! Ty jedź, jeśli chcesz.

Stawię opór!

Tichon, przypnij mi szablę!

Zrób to!

Zrób!

Dziadek jedzie na wojnę, tak?

Szybko!

Tato!

Musimy zawieźć go do Boguczarewa!

Przez jakiś czas będziemy tam bezpieczni.

Jedźcie. Trochę zboczę.

Niedaleko jest jezioro, w którym można się wykąpać.

Dobrze, ekscelencjo.

Dzień dobry, panie.

Gdzie rodzina?

Wyjechała.

Dzięki Bogu.

Jest w porządku, nie za zimno.

Jeśli pan chce, mogę ich odwołać,

- może pan je mieć dla siebie. - Niech się kąpią.

Tyle zdrowych ludzi.

A wszyscy skończą jako mięso armatnie.

Mogę w czymś pomóc?

Nie, dziękuję. Jedziemy do majątku do Bugaczerowa.

- Już niedaleko. - Nie radziłbym.

Francuzi są tylko dwa dni za nami.

Proszę jechać do Moskwy. Tam będziecie bezpieczni.

Drogie serce...

Córko...

Serce mnie boli...

Wybacz mi.

Oczywiście, że wybaczam, ojcze.

Andriuszka...

Chcę go zobaczyć.

Nie może przyjść.

Jest z armią.

Rosja stracona...

Zniszczyli ją.

Co się stało, tatusiu?

Załóż białą sukienkę.

Lubię ją.

Tichon...

Życzyłam sobie jego śmierci...!

Modliłam się o nią, a cały ten czas on mnie kochał!

Kochał mnie...

Kiedy pochowamy ojca, musimy jechać do Moskwy.

Czy to najlepsze? Jeśli zostaniemy,

z pewnością francuscy oficerowie dobrze nas potraktują.

Nie będę patrzeć na wrogów w domu ojca.

- Pozwoli księżniczka. - Tak?

Chłopi robią kłopoty z końmi.

Widzisz? Też wiedzą, że będą dobrze potraktowani przez mych rodaków.

Francuzi się o nas zatroszczą.

- Tak będzie najlepiej... - Wolę umrzeć,

niż błagać wroga o protekcję.

To byłaby obraza pamięci mego ojca.

Tichonie, to musi być nieporozumienie.

Przyślij do mnie Drona. Natychmiast.

Czekają na zewnątrz.

Dronuszka, o co chodzi?

Po naszej tragedii?

Wola Boża, księżniczko.

Muszę wyjechać wieczorem lub najpóźniej jutro rano.

Przygotujecie konie i załadujecie wozy?

Nie ma koni, księżniczko.

Oczywiście, że są! O czym ty mówisz?

To kara Boża.

Większość koni zabrała armia,

a co do reszty,

nie ma czym ich karmić.

Kłamstwa!

Wbili sobie do głowy,

że lepiej im zaczekać na Francuzów.

Nie zrozumieliście.

Macie moje słowo, że będziecie mieć jedzenie i dach nad głową

w naszym majątku w Moskwie.

Jeśli zostaniecie, wróg was zniszczy.

Francuzi nas wyzwolą i dadzą nam ziemię!

Co kiedykolwiek dla nas zrobiliście?

Jak możesz tak mówić?!

Nie śmiałbyś, gdyby żył mój ojciec i brat tu był.

Nakazuję ci przygotować konie do wyjazdu!

Piękne okolice. Powinniśmy znaleźć tu dużo paszy.

Musimy ją zabepieczyć, zanim dobiorą się do niej Francuzi.

I kilka pięknych dziewczyn?

Moja jest ta z przodu.

Co możemy dla ciebie zrobić?

Moja pani chce znać pana nazwiska i nazwę regimentu,

i żeby pan przyszedł do domu i porozmawiał z nią.

Oczywiście. Porucznik Ilin z Pawłogradzkich Huzarów.

A to hrabia Rostow, dowódca szwadronu.

Z radością porozmawiamy z waszą panią.

Jak się nazywa?

Księżniczka Maria Nikołajewna Bołkońska.

Jej ojciec zmarł wczoraj,

a chłopi wykorzystują sytuację.

Przykro mi to słyszeć. Wskaż nam drogę.

Wstyd mi prosić o pańską pomoc.

Nie ma powodu, księżniczko. To oburzające

i szczęśliwy jestem mogąc pomóc.

To będzie dla mnie przyjemność i honor móc panią eskortować

i obiecuję, że nikt nie ośmieli się przysparzać znów kłopotów.

Dziękuję, hrabio Rostow.

Drogi książę, czy to prawda?

Smoleńsk w płomieniach,

i Napoleon zbliża się do Moskwy?

Nasza armia zatrzyma go dużo przed Moskwą,

a wie pani, z Moskwy daleko do Petersburga.

Jeśli dojdzie do najgorszego, co się z nami stanie?

Trafimy na gilotynę?

Nie, droga pani, Napoleon jest wspaniałomyślny.

Będziemy musieli odkurzyć francuski.

Bilibin! Żyjemy w ciekawych czasach.

Nie ma uroczej Helene?

Musiała przyjąć inne zaproszenie.

Dwóch kochanków, nieobecny mąż,

i jest w delikatnym stanie.

Oczywiście dziecko nie jest Bezuchowa.

Z pewnością znajdzie wyjście.

Ożeń się ze mną...

Będę tylko twoja.

To niemożliwe. Prawda?

- Nie jesteś żoną Bezuchowa? - Nie!

Tylko z nazwiska.

Widzisz, my...

On nigdy...

Wstyd mówić...

Mówisz...

że może być anulowane?

Dlaczego nie?

Jeśli napiszę do Pierre'a, zrobi wszystko o co poproszę.

Jest taki uczynny.

Chcesz się ze mną ożenić?

Cóż...

Tak, oczywiście!

To od razu napiszę do Pierre'a.

Wciąż marnujesz czas,

przewracając karty jak mały chłopiec?

Próbuję ustalić swój los, Catiche.

Ktoś mówił, że idziesz na wojnę.

Rozważam to.

Ty?

Nic nie wiesz o wojnie.

Może pora się dowiedzieć.

"Drodzy rodzice,

Mam nadzieję, że szykujecie się do wyjazdu z Moskwy.

W Otradnoje będziecie bezpieczniejsi.

Ucieszy was wiadomość, że jestem zdrów i bezpieczny.

Pawłogradzcy Huzarzy są w rezerwie,

więc kupowałem nowe konie do regimentu.

Jesteśmy w pięknej części kraju.

Nikt nie pomyślałby, że toczymy wojnę.

Niedawno miałem okazję służyć pomocą

księżniczce Marii Bołkońskiej.

Rodzinny majątek stał na drodze Francuzów,

a że byłem w okolicy,

z radością eskortowałem księżniczkę przez część jej podróży

do bezpieczniejszego miejsca.

Jak się domyślacie była bardzo wdzięczna."

Tu jest przekreślone. Nie mogę przeczytać.

"I prosiła, żebym przekazał wam najserdeczniejsze pozdrowienia."

Cóż!

Gdyby coś z tego wynikło,

rozwiązałoby wszystkie nasze problemy.

Wkrótce będę w Woroneżu, gdzie zaproszono mnie,

bym spędził wieczór z gubernatorem i jego żoną.

Wiem, że to wasi starzy przyjaciele,

więc nie mogę się doczekać poznania ich."

Oto oni, bohaterzy!

Witamy! Napijcie się.

Dziękuję.

Bogaty wybór.

Jak miło wreszcie cię poznać.

Dla mnie również.

Słyszeliśmy o ratunku księżniczki Marii.

Szczęście, że tam byłem.

Zrobiłeś wielkie wrażenie na księżniczce.

- Wiedziałeś, że jest w Woroneżu? - Naprawdę?

Tak.

Oczywiście odwiedzisz ją jutro rano,

żeby złożyć uszanowanie.

Miło będzie znów ją zobaczyć.

To idealna partia dla ciebie.

Mam to zaaranżować?

Gdyby to było takie proste.

Przyszedł!

Hrabio Rostow.

Księżniczko.

Ucieszyłam się, że jest pan w Woroneżu.

- Zdaje się, że to przeznaczenie. - Tak.

Mam nadzieję, że pana rodzina jest zdrowa.

Tak, tylko moja siostra chorowała,

ale już zdrowieje.

Mam nadzieję.

Bardzo ją polubiłam, kiedy się poznałyśmy,

i chciałabym częściej ją widywać.

Mam nadzieję, że tak będzie.

Dziwne, jak życie się czasem toczy.

To prawda.

Książę Andrzej!

Witamy z powrotem.

- Rad jestem, że znów będę pod pana dowództwem. - Dobry chłopak!

Cieszę się, że cię widzę.

Jak twój ojciec?

Ledwie wczoraj dowiedziałem się o jego śmierci.

Przykro mi to słyszeć.

Kochałem go i szanowałem.

Swego czasu był wielkim żołnierzem.

Cóż.

Będziesz u mego boku?

Dziękuję za zaszczyt, ale proszę o pozwolenie

na walkę na linii frontu razem z moim regimentem.

Będzie krwawo.

Ale nie muszę ci tego mówić.

Spodziewam się utraty 200 tys. ludzi.

Jeśli Bóg zechce, on straci więcej.

Myśli, że jest niezwyciężony.

Odkryje, że się myli.

Walczymy teraz na własnej ziemi.

Nie damy mu łatwo przejść do Moskwy, nie bez walki.

Zatem...

to stanie się tutaj.

Tu go zatrzymamy.

Pod Borodino.

Dobrze.

Powodzenia, chłopcze.

Mam nadzieję, że znów się spotkamy.

Przepraszam, jak nazywa się to miejsce?

Bordino... Nie, Borodino.

To wszystko nasi?

Tak, a tam są Francuzi.

Widać ich ogniska na wzgórzu.

A pan kim jest? Lekarzem?

Nie...

Chciałem zobaczyć co się dzieje.

Hrabia Bezuchow!

Dołochow.

Cieszę się, że cię zobaczyłem, stary przyjacielu.

Bóg jeden wie, czy któryś z nas przeżyje jutro.

Żałuję, że się pokłóciliśmy.

Skrzywdziłem cię, Petruszka,

i błagam o przebaczenie.

Kim jest ten głupiec?

- Uwaga! - Przepraszam.

Szukam księcia Bołkońskiego.

Tędy.

Pierre?

- Co tu robisz, do diabła? - Szukam cię!

I chciałem sprawdzić, czy mogę coś zrobić

dla Rosji i tak dalej...

Na miłość boską, Pierre.

Mamy stoczyć najkrwawszą bitwę,

a teraz muszę się tobą opiekować?

Zawróć i wracaj do domu,

- póki masz szansę... - Nie! Jestem teraz tutaj.

Obiecuję, że nie będę wchodził w drogę.

Dobrze.

Chodź.

Myślisz, że jutro wygramy?

Myślę, że ich zatrzymamy,

a to równie dobre jak zwycięstwo.

Wyczuwam to w naszych ludziach.

Tym razem są gotowi na śmierć, nie uciekną.

Nie będzie ładnie.

Powinieneś wrócić do Moskwy.

Nie teraz. Przebyłem tyle drogi.

Za nic bym tego nie przegapił.

- Nie boisz się? - Nie!

Nie, dlaczego? Jeśli śmierć nadejdzie, to nadejdzie.

Co mam do stracenia?

Czuję to samo, przyjacielu.

Rozmawiałem z Nataszą zaraz przed przybyciem tutaj.

Ona wciąż cię kocha i marzy o twoim przebaczeniu.

To już skończone.

Ustaliliśmy, że więcej tego nie poruszymy.

Wróciłem do Łysych Gór.

Szedłem przez sad.

Były tam dwie młode bose wieśniaczki,

zbierały śliwki i zjadały je.

Myślały, że robią coś złego.

Kiedy mnie zobaczyły, uciekły śmiejąc się.

Chciałem im powiedzieć, że mogą wziąć ile chcą.

Uciekając podniosły spódnice.

Widziałem ich małe białe stópki...

Kochałem jej duszę.

Czy to była iluzja?

Wiesz jednego razu

próbowała mi opowiedzieć o starcu, którego spotkała w lesie,

który był dla niej bardzo miły.

Próbowała znaleźć właściwe słowa, by opowiedzieć

jak szczególna była dla niej ta chwila.

Nie potrafiła, ale to nie miało znaczenia.

Widziałem to w jej oczach, Pierre.

Wiem.

- Kochałem jej duszę... - Wiem.

...a to zwierzę, Kuragin...

widział w niej tylko kawał słodkiego mięsa.

To już skończone.

- Nie musi być. - Dość. Czas spać.

Musimy być wyspani rano.

- Andrzeju... - Dość!

Żołnierze!

Nadeszła bitwa, na którą czekaliście!

Walczcie jak pod Austerlitz a zwyciężymy!

"Potomność zapamięta was

jako bohaterów, którzy walczyli i wygrali

wielką bitwę pod Borodino!"

Vive I'Empereur!

Co?

- Co się stało? Zaczęło się? - Tak.

Mój pan zostawił konia dla pana, i wszyscy inni już pojechali.

Generał Kutuzow wyjechał godzinę temu.

Dlaczego mnie nie obudziłeś?

Pan kazał pozwolić panu spać.

Przepraszam...

Kto to?

Ty!

Hrabia Bezuchow, do usług.

Pomogę we wszystkim co mogę!

Doprawdy?

Dobrze, wskaż mu drogę.

Bóg z tobą, chłopcze.

Proszę za mną.

Nie powinno tu pana być. Jest zbyt niebezpiecznie!

To nic. Nie będę przeszkadzał.

Daj znać, czy mogę coś zrobić.

Nie boi się pan?

Nie, a ty?

Kiedy w każdej sekundzie może mnie rozerwać?

Oczywiście, że się boję!

- Sieka nas na kawałki! - Można to jedynie przetrzymać.

Odwagi!

Pułkowniku, donoszę, że zostało tylko osiem ładunków.

Dalej strzelać?

Oczywiście.

Biegnij do wózka z amunicją, weź rezerwy!

Ja pójdę! Jestem silny.

- To nie miejsce dla pana. - Pomogę je nieść.

Tu są!

Amunicja została wysadzona!

Pomóż mi!

Panie, marszałek Murat gratuluje.

Potrzebne posiłki!

Posiłki? Jest nas dwóch do jednego!

Marszałek Murat mówi, że jeszcze jeden oddział dokona dzieła.

Rosjanie atakują naszą lewą flankę! Nie utrzymamy ich!

- Straż cesarska? - Nie.

Nie zaryzykuję jej straty.

Każ armii się wycofać i przegrupować.

Nie przerywajcie bombardowania.

Cel można osiągnąć różnymi sposobami.

Popatrz na psa!

Co za rzeczy można zobaczyć na wojnie.

Uwaga!

Padnij!

Na ziemię!

Padnij!

Dobrze, ekscelencjo.

Poważna rana, ale zrobimy co się da.

Pokaż mi...!

Proszę.

Anatol?

Anatol.

Kuragin.

Bołkoński.

Miej litość.

Zobacz, co mi zrobili!

Panowie, znieśliśmy wszystko

co wróg nam zgotował i odparliśmy ich.

Napoleon odniósł śmiertelną ranę, z której się nie podniesie.

Złamaliśmy ducha jego wojska.

A teraz?

Przejdziemy do ofensywy?

Nie.

Wycofamy się.

Pod Borodino straciliśmy połowę armii.

Nie straćmy drugiej połowy.

Mamy porzucić Moskwę?

Porzucić bez walki świętą stolicę Rosji?

Tłumaczenie: joy77

Synchro: Peterlin

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.