All language subtitles for War.and.Peace.2016.s01e03.WEBDLRip.NewStudio.TV

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English Download
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil) Download
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish Download
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Przegramy bitwę i zginie wielu ludzi.

Boże, Bołkoński, co za bałagan!

Co czujesz do Soni?

Kocham ją, Tasza.

Nie byłem czułym mężem...

ale teraz już za późno.

Oto on!

Twoja żona jest piękniejsza, niż ją pamiętam, Bezuchow.

Za zdrowie pięknych kobiet, Petruszka,

i ich kochanków.

Wyzywam cię!

WOJNA I POKÓJ Tłumaczenie: joy77

Hrabio Bezuchow?

Jeśli mogę...

Nie musi się pan z nim pojedynkować.

Niech pan przeprosi, powie, że stracił panowanie nad sobą.

Nikt nie pomyśli o panu źle.

Nie, już tu jesteśmy. Niech pan pokaże tylko, gdzie mam iść.

- Kapitanie Dołochow? - Miejmy to z głowy.

Gdyby tylko przypomniał mi pan...

Celuję i... ?

O Boże.

Niech pan wyciągnie rękę prosto przed siebie, nieruchomo.

I naciśnie spust, nie ciągnie.

Niech pan stanie bokiem, wystawi ramię, nie pierś.

Niech pan nie daje mu łatwego celu.

Dziękuję, zapomniałem. Bardzo pan miły.

- Wciąż czas, by to odwołać. - Nie.

Wiem, że to głupie, ale nie mogę zrezygnować.

Zatem powodzenia.

Jako że adwersarze odmówili pogodzenia się, zaczynamy.

Po odliczeniu do trzech, mogą panowie iść ku sobie.

Ale nie dalej niż do szabli, które wyznaczają granice.

Po odliczeniu do trzech, mogą panowie wystrzelić w każdej chwili.

Raz.

Dwa.

Trzy.

- Fedia! - Wracajcie!

Dołochow!

Nie! Wracaj za barierę, do diabła!

Jeszcze nie koniec.

Obróć się! Zakryj się!

Chybiłem!

Głupi!

Śmierć, kłamstwa!

Jak źle jest?

Jeśli zobaczy mnie umierającego, to ją zabije.

Kto?

Moja matka. Mój anioł.

Ona i moja biedna siostra to jedyne dobre rzeczy

w moim życiu, Rostow.

Jedyne, na których mi zależy.

Muszę żyć dla nich. Rozumiesz?

Tak, rozumiem.

Jedź, człowieku!

Anatol, przestań. Nic nie dostaniesz.

Pierre.

To ja...

I co narobiłeś?

Co ja narobiłem?

Zrobiłeś z siebie widowisko, i ze mnie.

Ktoś powiedział ci, że Dołochow to mój kochanek i uwierzyłeś.

Teraz cała Moskwa o nas mówi.

Mam uwierzyć, że jesteś niewinna?

Oczywiście, że jestem!

Choć nikt by mnie nie winił, gdybym wzięła sobie kochanka.

Żadna to przyjemność być żoną pijaka niezdary.

Większość ludzi ma cię za półgłówka.

- Nie mów tak do mnie! - Niby dlaczego?

To ja jestem poszkodowana.

Jak mam się po tym pokazać w towarzystwie?

Ja nie wtrącałam się w twoje przyjemności.

Lepiej się rozstańmy.

Co powiedziałeś?

Że lepiej, byśmy się rozstali! Jutro wyjeżdżam do Petersburga.

Dobrze.

Jeśli tego chcesz.

Narazisz się tylko na większą śmieszność.

Wiesz, że i tak musisz dać mi majątek?

Zabiję cię!

Wynocha!

Po stokroć przepraszam, Ekscelencjo,

trzeba trochę poczekać na konie.

W salonie jest ciepło,

jeśli nie przeszkadza panu dzielenie go z innym dżentelmenem.

Nie, chyba nie mam wyboru.

Dobry wieczór.

Dobry wieczór.

Co?

Zdaje się, że mam przyjemność z hrabią Bezuchow?

Słyszałem o nieszczęściu, które pana spotkało,

i bardzo współczuję.

Chciałbym pomóc, jeśli mogę.

Lecz jeśli z jakiegoś powodu

uważa pan rozmowę ze mną za niemiłą, proszę powiedzieć.

Nie.

Miło mi pana poznać.

W takim razie oferuję braterski uścisk dłoni.

Jest pan masonem?

Tak, należę do wolnomularzy.

Obawiam się, że mój sposób myślenia bardzo różni się od waszego.

Nie wierzę w Boga.

Oczywiście.

Nie wierzy pan w Boga, bo Go nie zna.

I dlatego jest pan tak nieszczęśliwy.

Jestem. Chyba każdy to widzi,

ale co mam z tym począć?

Jak mam poznać Boga,

jeśli rozum mówi mi, że On nie istnieje?

Boga nie pojmuje się rozumem, synu,

lecz poprzez życie.

Nie rozumiem.

Cóż...

Jest pan młody, bogaty, kształcony.

Co zrobił pan z tymi dobrymi rzeczami,

które pan otrzymał?

Jak dotąd niewiele.

Musi się pan oczyścić, słuchać swego sumienia.

Niech pan na siebie spojrzy i zapyta siebie,

czy jest pan zadowolony z siebie, swojego życia?

Nie, nienawidzę swojego życia.

Nienawidzę siebie.

Dobrze.

Zrobił pan pierwszy krok.

Rana wciąż ci dokucza?

Tak, trochę.

- Wciąż utrzymujesz tempo, ojcze. - A dlaczegóżby nie?

Nie zmieniam się!

Praca, ćwiczenia, dobry sen - to wszystko, czego potrzebuje człowiek.

Co dalej? Wracasz do wojska?

Nie, mam dość snów o chwale.

A wojny Napoleona chyba nie mają z nami nic wspólnego.

- Chcę być tu przydatny. - Dobrze to słyszeć!

Znajdziesz tu wiele zajęć.

Zbuduj sobie dom w Boguczarowie.

Mężczyzna potrzebuje własnego kąta.

Co ty na to?

- To świetny pomysł. - Dobrze!

MOSKWA JESIEŃ 1806

Sporządziłem listę zalecanych oszczędności.

Nie chcę być dusigroszem.

Od czasu do czasu trzeba podjąć starych przyjaciół.

- Położenie jest dość poważne... - Już dobrze.

Od teraz będziemy bardzo oszczędni.

Dziękuję za skrupulatne wyliczenia.

- Będę grzeczny, obiecuję. - Ekscelencjo.

O co chodzi, synu, jakbym nie wiedział?

Wybacz, że o to proszę, ale brakuje mi pieniędzy.

Pomagałem Dołochowowi w jego wydatkach na leczenie.

- A tak. Jak on się ma? - O wiele lepiej.

Ale wraz z matką i siostrą żyją w takiej biedzie,

że ledwie im starczy na ogrzanie pokoi.

A ty im pomagasz.

Masz szczodre serce.

Nie mogę ci teraz wiele dać.

Bakszin surowo mnie napomniał.

Wystarczy ci 2 tys. rubli?

W zupełności, jesteś bardzo dobry, ojcze.

Musi starczyć do wiosny.

Daję ci słowo, że tak będzie.

I chciałbym zaprosić Dołochowa,

żeby został u nas jakiś czas. Mogę?

Mój drogi chłopcze, każdy twój przyjaciel jest tu mile widziany!

Dziękuję.

Za zdrowie i szczęście wszystkich,

i za szybkie ozdrowienie naszego przyjaciela!

Nie wiem, jak panu dziękować, hrabio Rostow,

i pani, hrabino, za waszą dobroć.

Nonsens, przyjemność po naszej stronie.

Jest pan jednym z bohaterów spod Austerlitz.

Nie mam powodów do dumy, po prostu lubię walczyć.

To jedyne co znam, przyznaję ze wstydem.

Nie dyskredytuj się, Fedia, nikt z nas i tak w to nie uwierzy.

Lepiej więc nic nie będę o sobie mówił.

Jak ci idzie nauka mazurka, Nataszo?

Myślałyśmy, że dobrze,

póki Denisow nie powiedział, że źle to robimy.

- Tak było. - Co o tym wiesz, Denisow?

Tańczyłem mazurka w Polsce,

kiedy ty wciąż nosiłeś haleczki!

Naprawdę?

W Polsce uczyli nas...

Od zawsze mieszkasz z rodziną, Soniu?

Tak, od dziecka.

Mikołaj ciepło się o tobie wyraża i teraz wiem dlaczego.

Chciałbym lepiej cię poznać, Soniu.

Dołochow cały czas na ciebie patrzy.

Nie czujesz się niezręcznie?

Tak, ale nie ma w tym nic złego.

Może patrzeć ile chce. To niczego nie zmieni.

Jesteś taka pewna siebie.

Mama mówi, że dziewczęta są jak jętki.

Żyją jeden dzień w słońcu i na tym koniec.

Więcej niż dzień.

Ale jak długo? Rok, dwa?

Żeby wybrać albo zostać wybraną.

A potem nasze życie jest ustalone, na zawsze.

To przerażające.

Musisz tylko dobrze wybrać.

Ale skąd będę wiedziała?

Będziesz.

Na pewno?

Przepraszam, ale go nie lubię.

Dlaczego? Wszyscy go lubią.

- Jest w nim coś okrutnego. - Jesteś niedorzeczna.

- Nieprawda! - To najmilszy, najczulszy...

Gdybyś widziała go w domu z matką i siostrą...

Tego nie wiem, ale wiem co czuję.

Jestem pewna, że Pierre miał słuszność, kiedy go wyzwał.

Pierre to idiota.

Nieprawda, powierzyłabym mu życie.

Gdy on...

Nie widzisz, że próbuje odebrać ci Sonię?

Jest tylko dla niej miły. Ciebie też lubi.

Nieprawda.

I nie jestem pewna, czy lubi ciebie, tak szczerze.

Na pewno dasz radę, Fedia?

Jeszcze raz.

Musisz mi pokazać, jak to zrobić!

Sekret zawodowy.

Masz śliczną kuzynkę, Rostow.

I siostrę, rzecz jasna.

Myślałem, że gardzisz kobietami,

- poza własną matką i siostrą. - Ostatnio zmieniłem zdanie.

Niewinność i czystość są rzadkie.

Znasz te dziewczęta całe życie,

więc nie doceniasz ich zalet.

Pewnie masz rację. Nigdy o tym nie myślałem.

Odczuwasz wszystko bardzo głęboko, prawda, Dołochow?

Niektóre rzeczy.

Niektóre.

Mazurek!

Wiedziałam, że gdzieś jest! Chodź, Denisow.

Chełpiłeś się, teraz pokaż, co potrafisz!

- Nie, nie. - Tak! Zmuś go, ojcze!

Nie masz wymówek. Lepiej się poddaj.

Najlepszy pomysł tego wieczoru.

Denisow, wspaniale tańczysz! Nie miałam pojęcia.

To dla ciebie, wszystko dla ciebie.

Dziękuję.

Zasłużyłeś!

- Dziękuję. - Usiądziemy?

Hrabino.

Nataszo.

Jeśli teraz nie przemówię, to już nigdy.

Uwielbiam cię.

Nigdy nie czułem czegoś takiego do żadnej kobiety czy dziewczyny.

Myślę o tobie cały dzień i śnię całą noc.

Ojej.

Wiem, że nie ma nadziei, ale muszę spytać.

Uczynisz mnie najszczęśliwszym mężczyzną na świecie

i zostaniesz moją żoną?

Żałuję, że to powiedziałeś.

Proszę wybaczyć.

- Nic nie mogłem na to poradzić. - Drogi Denisow.

Bardzo cię lubię, ale...

Nie mogę tego powiedzieć.

Proszę.

Zapomnij o tym.

Chwila szaleństwa.

Już po wszystkim.

Proszę wybaczyć...

Musi mieć pan opaskę na oczach.

Dlaczego?

Jeśli chce pan do nas dołączyć,

musi być pan gotów poddać się naszym rytuałom.

Jest pan gotów?

Tak.

Tak.

Zostawię teraz pana.

Kiedy usłyszy pan pukanie,

może pan zdjąć opaskę.

Po co tu przyszedłeś?

Po mądrość?

Po cnotę?

Po oświecenie?

Po odnowę.

Chcę odnowy.

Sic transit gloria mundi!

Zawsze pomagaj bliźniemu.

Podnoś upadłych.

Wybaczaj wrogom.

Nie mścij się, chyba że aby wyświadczyć dobro.

Idź teraz do świata.

Żyj nie dla siebie, lecz dla innych.

Musisz się cieszyć, że odwrócił się od towarzystwa.

Nie powiem nic przeciw memu mężowi, Anno Pawłowna,

ale ostatnie miesiące były dla mnie próbą.

Cieszę się, że wróciłam do Petersburga.

Słyszałam, że sam cesarz się tobą zainteresował.

Tak, był życzliwy. Więcej niż życzliwy.

Vraiment?

Widzę tu samych znajomych.

- Bilibin! - Urocza jak zawsze, hrabino.

Mam nadzieję. Powiedz, co to za młodzieniec?

Borys Drubecki.

Obiecujący młodzieniec.

Od Austerlitz jest związany z Prusami.

Nasi najstarsi sojusznicy.

Zdradzili nas tylko 4 razy w ciągu ostatnich 3 lat,

ale teraz zdają się rozwiązaniem wiecznej...

Nie mów mi o polityce, Bilibin, nie zniosę tego.

Przedstaw mi twego przyjaciela

i ulotnij się, dobrze?

Drubecki?

Tutaj.

Hrabino Bezuchow, przedstawiam Borysa Drubeckiego,

jednego z najbardziej obiecujących młodych dyplomatów.

Enchante.

Jest pan przy naczelnym dowództwie?

Jakie to ekscytujące być przy wszystkich decyzjach.

Opowiedz mi o tym.

Interesuje się pani polityką?

Uwielbiam ją.

To takie fascynujące!

Dołochow, nie uwierzysz, na kogo wpadłem!

Dołochow?

Co się stało?

- Powiedział ci? - Nie, o co chodzi?

Doszło do małej sceny.

Oświadczył się Soni, a ona go odrzuciła.

Powiedziała, że kocha innego.

Oczywiście ciebie, ale tego nie powiedziała.

- Oświadczył się jej? - Tak! Nie spodziewałeś się tego?

Czasami myślę, że nic nie widzisz.

Mama nie jest zadowolona.

Powiedziała Sonii, że Dołochow to dobra partia

dla dziewczyny bez perspektyw. Ale cieszę się, że mu odmówiła.

- A ty nie? - Tak, oczywiście.

Ale porozmawiam z nią o tym.

Zawołam ją.

Naprawdę ci się oświadczył?

Tak. Nie chciałam tego.

Mama miała rację, to dobra partia.

To dobry kompan i przyjaciel.

Nie chcę, byś myślała, że przegapiłaś szansę.

Już mu odmówiłam. Nic nie skłoni mnie do zmiany zdania.

Był dla mnie bardzo miły, ale nie mogłabym go pokochać,

Jeśli odmówiłaś mu przeze mnie,

- to obawiam się... - Nie mów tego!

Muszę powiedzieć ci całą prawdę.

Kocham cię, bardziej niż kogokolwiek.

To mi wystarczy.

Już wcześniej się zakochiwałem i znów się zakocham.

Nic na to nie poradzę, taki jestem.

Jeśli mama odmówi,

nie mogę nic ci obiecać.

- Nie proszę o to. - Ale powinnaś rozważyć

oświadczyny Dołochowa.

Wolę wcale nie wychodzić za mąż niż za niego.

Kocham cię i zawsze będę.

Ale o nic cię nie proszę. Niczego nie oczekuję.

Nie zasługuję na ciebie.

Jesteś aniołem.

Dzień dobry, przyszedłem zobaczyć, jak się macie.

Te chaty nie wyglądają za dobrze, Grigori.

Potrzebują przynajmniej nowych dachów.

Istotnie, Ekscelencjo. Pamiętaj o tym.

A to dobre miejsce na szkołę.

Szkołę?

Tak, każdy chłopiec powinien mieć szansę na naukę

czytania i pisania. Dziewczynki też.

Ale skąd weźmiemy nauczycieli?

Nauczyciele są wszędzie.

Wybuduj szkołę a nauczyciele się znajdą!

Teraz spichlerze.

Witaj.

Spichlerze.

To ty.

Przepraszam, pomyliłem dzień? Lub godzinę?

Nie sądzę.

Gdzie są wszyscy?

Nie starczy nas dwoje?

Oczywiście.

A myślałeś, że o co chodzi?

Cóż...

Jesteś głodny?

Nieszczególnie.

Chodź więc.

Dobra, panowie, kto wchodzi?

Rostow! Przyszedłeś!

Dziękuję za zaproszenie. Ostatnio rzadko cię widywałem.

Byłem zajęty.

Ale wciąż jesteśmy... Między nami wszystko dobrze?

A dlaczego nie? Usiądź z nami.

Czy może boisz się ze mną grać?

Nie mam pieniędzy.

To nic, ufam ci.

Graj lub nie, mnie wszystko jedno.

Ale mówię ci, jeśli ze mną zagrasz, przegrasz.

Tego nie wiesz.

Wiesz co o mnie mówią?

Dołochow sam przynosi sobie szczęście.

- Zagram. - Brawo! Zróbcie mu miejsce.

Obstawiajcie.

Pięć rubli na piątkę.

Trójka kier.

Dziesiątka wygrywa.

A piątka przegrywa.

Rostow, wszystko zapisuję.

Obstawiajcie.

10 na asa.

Jeszcze?

Dobra.

Siódemka...

Król...

...i as przegrywa.

Masz pecha, Rostow.

Może to nie twoja noc. Obstawiajcie.

20 na siódemkę.

Czasem tak bywa.

Może chcesz skończyć?

40 na króla.

Obstawiajcie.

- Tysiąc na asa. - Ktoś jeszcze?

Walet karo.

Trójka kier.

As karo.

Ile jestem ci winien?

Masz ładny głos. Powinniśmy częściej razem śpiewać!

Muszę iść pomówić z ojcem.

Nocny marek!

Wreszcie w domu! Dobrze się bawiłeś?

Nie specjalnie.

Ojcze, obawiam się, że potrzebuję więcej pieniędzy.

Już?

Przeczuwałem, że ci nie starczy,

ale nie sądziłem, że tak szybko!

Młodym jest się tylko raz. Ile potrzebujesz?

Raczej dużo.

Przegrałem w karty...

Właściwie bardzo dużo.

- Ile? - 43000.

Co?

Z kim?

43000?! Żartujesz?

Obiecałem zapłacić jutro.

Jutro.

To chyba w końcu każdego spotyka.

Tak.

Takie rzeczy się dzieją.

To trochę trudne.

Musimy zamknąć dom w Moskwie i wyjechać do Otradnoje.

Cóż...

Nic na to nie poradzimy.

Nie poradzimy.

Tato! Proszę, wybacz, przepraszam!

Wybacz, przepraszam... Nie chciałem...

Już, już.

No to jedziemy.

Nie poprawiliśmy swojej reputacji na przepustce, co?

Ja z pewnością.

Im przepustka dłuższa, tym żołnierz głupszy.

Przynajmniej wiemy, co mamy teraz robić - zabijać Francuzów.

To potrafimy.

Z rozkazu cesarza Aleksandra

i łaski Boga,

ogłaszamy, że traktat pokojowy

został zawarty z cesarzem Francji,

który odtąd będzie naszym walecznym sojusznikiem.

Cesarz Napoleon otrzymał Order św. Andrzeja,

na znak naszej przyjaźni i zgody.

Dziękuję.

Świetnie.

O co w tym chodzi?

O to co zwykle. Zmieniamy strony.

Wrogowie są teraz przyjaciółmi.

- Przyjaźnimy się z Francuzami? - Wiem, wiem.

Świat oszalał. Nie ma sensu próbować to zrozumieć.

WIOSNA 1809 r.

Książę Andrzej jest w domu? Jestem starym przyjacielem.

Tak, Ekscelencjo. Przekazać, że pan przyjechał?

Nie, chcę go zaskoczyć.

Pierre!

Co za niespodzianka!

Miło cię widzieć! Co cię tu sprowadza?

Objeżdżam majątki,

próbuję poprawić warunki moich chłopów

i dzierżawców, usprawnić gospodarstwa i tak dalej.

Nie mam pojęcia co robię.

Jak się masz? Dużo o tobie myślałem,

zastanawiałem się, co porabiasz!

Niewiele krótko mówiąc.

Chodź, zjedzmy coś i napijmy się.

To jest życie. Chleb, ser,

i wino, w umiarze.

Do diabła z socjetą!

Jesteś taki sam. Nic się nie zmieniłeś!

Tak uważasz?

Ja sądzę, że się bardzo zmieniłem i to na lepsze.

Słyszałem o twoim małżeństwie.

I jak się skończyło?

Słyszałeś o pojedynku?

I przez to musiałeś przejść.

Dziękuję Bogu, że nie zabiłem tego człowieka.

Dlaczego? Jeśli pies jest zły, lepiej, żeby był martwy.

Odebranie komuś życia zawsze jest złe.

Dlaczego? Może dla ciebie.

Dla mnie są tylko dwa zła:

choroba i skrucha.

Od śmierci Lizy dręczą mnie wyrzuty sumienia.

Źle ją traktowałem, a teraz jej nie ma.

Zniknęła w nicości.

Nie mogę naprawić błędów.

Wpatruję się w otchłań, Pierre.

Teraz moim jedynym celem jest żyć dla siebie.

Jak najmniej szkodzić

i mieć jak najmniej do czynienia z innym ludźmi.

Nie zgadzam się. To nie wystarczy.

Żyłem dla siebie i zniszczyłem sobie życie.

Teraz próbuję myśleć o innych, pomagać im,

i jestem szczęśliwszy.

Ale nie żyjesz dla siebie!

Co z twoją siostrą, ojcem, synkiem?

Są częścią mnie.

Przyznaję, nie można całkowicie unikać świata,

ale zrobię, co mogę.

Dbam o majątek, zajmuję się siostrą i synem,

służę w miejscowej milicji z ojcem.

- To mi wystarczy. - Nie wrócisz do armii?

Po Austerlitz? Nie, dziękuję.

Pogoń za wojskową chwałą budzi teraz we mnie wstręt.

Poza tym Kutuzow był naszym ostatnim dobrym żołnierzem,

a car go zdegradował.

A co z tobą?

Masz tyle do zaoferowania. Ożeń się znowu, dlaczego nie?

Mam unieszczęśliwić kolejną dziewczynę?

Dziwi mnie, że rekomendujesz małżeństwo, Pierre.

Żaden z nas się nie popisał w tej dziedzinie.

Muszę ci to powiedzieć. Prowadzimy te rozmowy

i mówisz, jakby twoje życie się skończyło,

ale wciąż jesteś młody.

Może cię spotkać wiele dobrych rzeczy.

Odkąd zostałem masonem i zacząłem prowadzić wartościowe życie,

czuję, że mogę wszystko!

Musimy żyć.

Musimy kochać.

I musimy wierzyć,

że tu chodzi o coś więcej niż nasze krótkie życie na skrawku ziemi.

Istnieje jakaś prawda.

Musisz w to wierzyć.

Gdyby tylko tak było.

Pierre, chcę, żebyś poznał mojego syna.

A mój ojciec i siostra chyba nie widzieli cię od lat.

Masz czas?

Dla ciebie ile zechcesz.

To śmieszna ryba.

Robi śmieszną minę!

Co myślisz o Andrzeju?

Bardzo mnie martwi.

Dziś jest wesół i żyw,

ale to dzięki tobie.

Jest nieszczęśliwy.

Ale nie próżnuje.

Wiem.

Wszystko robi dobrze.

Ale zdaje się jakby dusza z niego uleciała.

Ojciec wrócił.

Przywitasz się z dziadkiem?

Koniec wojny?

Traktat pokojowy z Francją długo się nie utrzyma. Wspomnicie moje słowa.

Nie zdążycie się wiele zestarzeć a znów będziemy walczyć z Napoleonem!

Nie! Musimy wierzyć, że człowiek może się rozwijać.

Rozwijać?

Ludzie się nie zmieniają!

Chyba że krew w ich żyłach zastąpisz wodą,

to może nie będzie wojny!

Opowiadasz dyrdymały starych kobiet,

ale dobrze wiedzieć, że są jeszcze jacyś idealiści na ziemi.

Chcę, żebyś pojechał do Otradnoje.

Tamtejszemu marszałkowi, hrabiemu Rostow,

nie udało się zwerbować połowy wymaganej liczby ludzi.

Armię trzeba utrzymać,

nawet w czasie tak zwanego pokoju.

Rostow potrzebuje zachęty.

Znasz go?

- Nie. - Ja znam.

Bardzo dobry człowiek. Niepraktyczny,

ale nie mnie to oceniać.

Bardzo go lubię. Cała rodzina jest wspaniała.

O proszę. Możesz połączyć interesy i przyjemność!

Przekaż ojcu, że zrobię, co mogę,

by mieć swój wkład w milicji. Byłem niedbały.

Przeprowadziłem się na wieś dla oszczędności,

ale mamy tu więcej rozrywek

niż w Moskwie. Polowania, przedstawienia, kolacje, muzycy,

niekończący się sznur gości...

Nie będę ciężarem...

Nie chodzi o pana.

Musi pan przenocować.

I zostać ile zechce!

Nie musi pan rozmawiać z takim starym nudziarzem jak ja.

Widziałem, że zerka pan na dziewczęta.

Natasza! Przerwij grę i podejdź.

Moja córka, Natalia.

Nataszo, to książę Andrzej Bołkoński,

jeden z bohaterów spod Austerlitz.

Miło mi pana poznać.

Chyba widziałem panią wcześniej.

Tak.

Popatrzył pan na mnie surowo!

Ależ nie.

Nie surowo, przynajmniej mam taką nadzieję.

Zabierz go i porozmawiaj. Ma mnie dość.

Książę Andrzej, o którym mówi Pierre Bezuchow?

To mój największy przyjaciel.

Bardzo pana kocha. Uważa pana za bohatera.

Widział go pan ostatnio?

Miał tyle kłopotów, a żaden z jego winy.

Widziałem go przed przyjazdem tutaj.

Myślę, że zapomniał o troskach.

Jest pełen wielkich planów i miłości do bliźnich.

To do niego podobne.

Chciałabym, żeby był szczęśliwy.

Jak pani.

Ma pani dar szczęścia.

Czyż wszyscy go nie mamy?

Gdzieś w nas?

Chodź, jeszcze raz!

Dobrze, ale potem gaszę świeczki.

Starczy. Idę spać.

Soniu, jak możesz spać?

Chyba w ogóle nie zasnę.

Spójrz na księżyc.

To nie księżyc nie pozwala ci zasnąć.

Co więc?

Bardzo go lubisz?

Bardziej niż Borysa?

O wiele bardziej.

Jest w nim taki smutek,

to mnie trochę przeraża.

Ale on wyjeżdża, a my jedziemy do Petersburga.

Chyba więcej go nie zobaczę.

Soniu, chciałabym teraz odlecieć.

Spróbować? Powietrze mnie uniesie?

Nie bądź niemądra!

- Chodź spać. - Skoro nalegasz.

ZIMA 1809 r.

Włożyłeś wiele wysiłku, aby zmienić swoje życie.

To godne pochwały.

Co o sobie sądzisz?

Mogę teraz patrzeć na siebie bez wstrętu.

Lecz wciąż nie jestem szczęśliwy.

Wcale.

Źle śpię, budzą mnie przerażające myśli.

Co ze mną nie tak?

Może zmieniasz swój świat,

a zapominasz zmienić siebie.

Próbujesz przebaczyć tym, którzy cię zranili?

"Droga Helene, myślę, że powinniśmy wznowić nasze życie małżeńskie,

jeśli się zgodzisz.

Wybacz, że zraniłem Twoje uczucia

i zaszkodziłem reputacji

moim zachowaniem."

Dziękuję, Pierre.

"Sądzę, że jestem teraz lepszą osobą, niż gdyśmy się ostatnio widzieli."

Nie wierzę, że wróciłaś do Bezuchowa.

Nie bądź taki wstrząśnięty. To ma sens.

Nie sypiamy razem, to tylko dla pozoru.

Nic więc nie musi się zmienić.

Wracaj do łóżka.

Nie, mam dużo zajęć.

Wiesz, że Rostowowie wrócili do miasta?

Tak, słyszałem.

Nie jesteś zaręczony z ich córką?

To była dziecinada.

Ona o tym wie?

Na twoim miejscu bym to wyjaśniła.

Nie stać cię na zaręczyny z dziewczyną bez grosza.

Chyba nie jesteś zazdrosna?

Ja? Zazdrosna?

O małą Rostównę?

Jesteś uroczy.

Sam wyjdziesz.

Czekaj!

Zobaczymy się na balu u cara?

Tak, ale nie wolno ci ze mną rozmawiać,

a tym bardziej dotykać.

Będę zajęta, a ty musisz znaleźć

łądną dziedziczkę i ją oczarować.

- Chyba potrafisz? - Nie chcę.

Chcę ciebie.

Uroczy chłopiec.

Tak się denerwuję!

Nie mogę spać, myśląc o balu cara.

Nie masz czym się denerwować.

To ważne, dla ciebie i Sonii,

wasze pierwsze wyjście w Petersburgu.

Wszyscy będą na was patrzeć.

Miej trzeźwy umysł,

i nie zakochuj się w pierwszym, który poprosi cię do tańca.

- Myślisz, że tam będzie? - Kto?

Wiesz, mamo!

Książę Andrzej Bołkoński.

Jeśli taka wola Boga, będzie,

i z nim zatańczysz.

Teraz zamknij oczy.

Spójrz na nie.

Charmantes!

Tylu tu Francuzów.

- Jakby nic się nie zmieniło. - To nie potrwa długo.

Napoleon nie oprze się pragnieniu podbicia Rosji.

- Już niedługo. - Bilibin, nie mów tak.

Taką ma naturę. Jest jak skorpion, musi kłuć,

nic nie poradzi.

Królowa Petersburga!

Jego Cesarska Mość, car.

- Stary przyjacielu! - Pierre!

Jak się masz?

Bardzo dobrze.

Tak, widzę, że coś się zmieniło.

Słyszę, że wywołujesz zamieszanie w kręgach dworskich

i reformujesz armię.

Stara iskra znów jasno płonie?

Można tak to ująć.

A co z tobą?

Nie chcesz o mnie słuchać.

Cieszę się, że cię widzę.

Mogę prosić?

- Mogę prosić do tańca? - Oczywiście.

Hrabino Rostowa.

Czy mogę zatańczyć z pani córką, Natalią?

Oczywiście! Będzie zachwycona.

To on!

Nie wiem, Pierre. Nigdy czegoś takiego nie doświadczyłem.

Czyli czego?

Zakochałem się, przyjacielu!

W Nataszy Rostowej, tak?

A w kim innym? Czuję, że dotąd nie żyłem naprawdę.

I że nie mogę bez niej żyć, Pierre!

Pokocha mnie? Pomyśli, że jestem za stary.

Jestem za stary! Co o tym myślisz?

Dlaczego nic nie mówisz?

Ta dziewczyna to skarb.

Jedyna w swoim rodzaju. To skarb.

Jeśli naprawdę ją kochasz, nie wahaj się,

nie myśl o tym. Idź za głosem serca i ożeń się z nią.

Ożeń się z nią choćby jutro, nie pożałujesz!

- Może mnie pokochać, Pierre? - Kocha cię.

- Ledwie mnie zna... - Kocha cię! Wiem to! Dobrze?

Widziałem to w jej twarzy, kiedy z tobą tańczyła.

Nigdy jej takiej nie widziałem,

a znam ją od dziecka.

Kocha cię, Andrzeju.

Jesteś największym szczęśliwcem na ziemi.

Dlaczego rozmawiasz ze mną?

Idź do niej!

Nie daj jej odejść.

Oświadcz się jej.

Tak zrobię.

Tłumaczenie: joy77

Synchro: Peterlin

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.