All language subtitles for S01E01 Tompkinsons School Days

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal) Download
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

"NIE MA MITU BEZ KITU"

Dobry wieczór.

G. K. Chesterton kiedyś powiedział:

"Szaleństwa..."

"Szaleństwa mojej młodości..."

"...ludzkiej młodości..."

"...ludzkiej młodości..."

"...są w pięknej retrospektywie..."

"...są, w retrospektywie, piękne..."/

Tak więc nasza historia...

Nie! "Są, w retrospektywie, piękne..."/

Nasza historia, w retrospektywie...

Nie! "Są, w retrospektywie, piękne..."/

"Są, w retrospektywie, piękne..."

"...w porównaniu do..."/

"...w porównaniu...

...w telewizyjnej adaptacji Eddiego Waringa."

"...w porównaniu do..."/

"...w porównaniu..."

"Szaleństwa ludzkiej młodości są, w retrospektywie, piękne,/

w porównaniu do..."/

"...do..."

"...w porównaniu do szaleństw starości."/

"...w porównaniu do szaleństw starości."

Nasza sherry...

Nie, nie! G. K. Chesterton kiedyś powiedział:/

"Szaleństwa młodości są, w retrospektywie, piękne,/

w porównaniu z szaleństwami starości."/

Tak więc nasza dzisiejsza historia opowiada o młodzieńcu,/

który staje twarzą w twarz zarówno z szaleństwami młodości, jak i starości./

To jest to.

- Dobrze było? - Doskonale.

To było dobre.

"SZKOLNE LATA TOMKINSONA"

Według opowiadania "Szkolne lata Atkinsona"

opartego na historii Robinsona "Moje szkolne lata", opowiedzianej Blenkinsopowi,

na podstawie pomysłu Jenkinsona, Gorringa, Pottera, Venablesa, Simpsona, Tookey'a i Timmsa

Ze szwedzkiego przełożyli, do zielonej teczki włożyli i do BBC wysłali:

MICHAEL PALIN i TERRY JONES

Byłem w Graybridge już dwa tygodnie./

To ponure, złowrogie miejsce/

wywoływało w mojej duszy boleść, a w sercu strach,/

jakiego jeszcze życiu nie zaznałem./

A wszystko po to, by zdruzgotać duszę,/

i złamać resztki dumy, jaka mi pozostała./

Dzięki, Foster.

Następny, proszę.

Chłostanie dyrektora było jedną z koszmarnych/

i najbardziej przygnębiających obowiązkowych czynności./

No, od razu lepiej!

Były też zapasy z grizzlym,/

które musieli zaliczyć wszyscy nowi studenci./

Potem dzień świętego Wacka, w którym, wedle starej tradycji,/

wszyscy ci, którzy byli w szkole krócej niż dwa lata,/

mogli być przybici do muru przez uczniów starszych klas./

Każdy dzień zaczynał się tak samo./

O 3:30 budzili nas szczując psami/

i po dwóch futbolowych meczach zbieraliśmy się w auli na porannej modlitwie./

O Panie, przyjmij nasze serdeczne i pokorne podziękowania

za dar dyscypliny, którym nas obdarzyłeś,

wiedząc, że tylko pod presją innych, możemy lepiej poznać samych siebie

i poprzez prawdziwe cierpienie znaleźć szczere zadowolenie.

A zwłaszcza dziś prosimy Cię, Panie,

abyś pamiętał o właścicielu, trenerze, i dżokeju Doncaster Boy'a

dziś o 4:15 w Chepstow.

A niech ogień Twój i gniew spadnie...

na Biggsa, Normantona, Pottera juniora i Tookey'a.

Amen, amen.

Zostałem poinformowany, że pewni chłopcy

pomogli w ucieczce nauczycielom.

W podręczniku historii do szóstej klasy znaleziono kilka elementów do szybowca.

To się nie może nigdy powtórzyć.

Jakże marzyłem o tym, abym mógł kicać tak jak studenci drugiego roku/

i nie musiał o 10:30 prosić o przerwę na złapanie oddechu./

Najbardziej się baliśmy wpaść na Graysona, szkolnego tyrana./

Był dwukrotnym zwycięzcą Pucharu Szkolnych Tyranów,/

a w zeszłym roku pokonał Krwawego Akroyda z Chesterhouse/

w konkurencji kopania "młodych" w Hurlingham Club./

Ja... Przepraszam, panie Grayson.

Mów mi: "szkolny tyranie",

ty nędzny, mały robaku.

Pięć tygodni po rozpoczęciu roku szkolnego/

niespodziewanie uśmiechnął się do mnie los./

Zostałem przypadkowo postrzelony w brzuch/

przez pana Lapointena podczas tłumaczenia z francuskiego./

I tak znalazłem się w szkolnym sanatorium./

Teraz czekałem, aż odwiedzą mnie moi rodzice,/

a ja opowiem im, jaki horror tu przeżyłem./

Byłem pewien, że mnie zrozumieją./

Cześć, mamo.

Dzień dobry, Tomkinson.

- Jak tam rana? - Nienajgorzej.

Zobacz, co ci przyniosłam.

Co to jest?

Prawidła do butów, kochanie.

Świetnie. Gdzie tata?

Znów na biegunie południowym, kochanie.

Ach, ten szczęściarz. Gdybym tak i ja...

- Tomkinson. - Tak, mamo?

On z tego bieguna już nie wróci.

- Jak to? - Tak, on ma tam kobietę.

Inną kobietę, mamo? Oprócz ciebie?

Obawiam się, że tak. Ciągle tam wraca.

To już jego 146-ta ekspedycja.

To mi nie przyszło do głowy, myślałem...

Że mierzy roczny ruch polarnych szelfów.

- Tak wszyscy myśleliśmy. - Może powinienem wrócić do domu.

Nie. Musisz tu zostać, Tomkinson.

Jeden miły pan przyrzekł mi, że będzie płacił czesne przez następne 4 lata,

a dyrektor zgodził się, żebyś mógł tu zostać na wakacje i to darmo.

Ależ mamo...

Myślę, że to jedyne wyjście, Tomkinson.

Oczywiście nadal będę ci przysyłać ciasta.

- Mamo, proszę... - Muszę już iść, skarbie.

Mam nadzieję, że rany się zagoją.

To nieważne, mamo. Chcę wrócić do domu.

- Idziesz, Elspeth? - Tak, panie Rogers.

Do widzenia, Tomkinson.

Do widzenia, mamo.

Byłem wstrząśnięty./

Nie mogłem uwierzyć, że mój ojciec mógł uciec z inną kobietą./

Był przecież homoseksualistą./

Od tej chwili postanowiłem dołożyć wszelkich starań/

i przy najbliższej okazji uciec z Graybridge./

Graybridge, do boju!

Bierz go! Bierz go!

Wspaniale!

Dobrze, Tomkinson!

To jest to, Tomkinson! Biegnij, Tomkinson!/

Biegnij, biegnij!/

To jest to, chłopcze, tak trzymać!

Graj, Tomkin...

Tomkinson?

Tomkinson!

Tomkinson!

Tomkinson!!!

Byłem już 17 mil od Graybridge,/

gdy dopadł mnie szkolny lampart./

Po dwóch tygodniach próbowałem uciec przebrany za kobietę./

Dzień dobry, kapelanie.

Ale dopadł mnie pan Moodie, nauczyciel hiszpańskiego./

Nie, nie chcę!

Tomkinson!

MODELARNIA

Od tej pory mogę brać udział tylko w zajęciach w budynku./

No, pięknie. Bardzo ładnie.

Co tu robicie, chłopcy? Pokażcie.

To jest bardzo ładne.

A to co takiego?

Co to ma być, Tomkinson?

To jest model lodołamacza, proszę pana.

Nie za duży ten model?

To model naturalnej wielkości, proszę pana.

Skoro jest naturalnej wielkości, to nie jest to model.

To jest lodołamacz.

Tak, proszę pana. Niezły, co? Ma trzy silniki, ogromny...

Nie w tym rzecz. To nie jest model.

Jak masz zamiar przedstawić go na szkolnej akademii?

To był głupi pomysł, by budować taki lodołamacz, Tomkinson.

Tak, proszę pana.

Nic nie powiem dyrektorowi szkoły,

a ty zmniejszysz go do wielkości czterech stóp.

Ale proszę pana, jest w tym 1500 ton stali.

Chcesz iść ze mną do dyrektora?

- Nie, proszę pana. - Tak więc, do roboty!

Tak jest. Przepraszam.

Wyglądało na to, że nie ma sposobu na wydostanie się z tego więzienia./

Z dnia na dzień wzrastało zniechęcenie,/

aż pewnego dnia na szkolnej tablicy informacyjnej/

między różnymi ogłoszeniami wpadło mi w oko coś takiego./

STRZELANIE: CI STUDENCI ZOSTALI ZASTRZELENI

"12-tego czerwca w auli szkoły/

badacz polarny, wiceadmirał Vincent Smythe-Obleson,

wygłosi wykład."/

Od razu pomyślałem: "Może to moja szansa?"/

Jesteśmy szczęśliwi, że udało się nam zaprosić w tym roku szkolnym

na wykład jednego z naszych najsławniejszych absolwentów,

badacza polarnego,

wiceadmirała Vincenta Smythe-Oblesona.

Oklaski! Oklaski!

Dzień dobry, chłopcy!

- Cieszę się, że jestem tu z wami... - Głośniej!

Który to powiedział?

- Chciałbym powiedzieć... - Zamknij się!

Który to?

Jak chcecie.

Trzy ostatnie rzędy będą dziś wieczorem mnie chłostać!

Proszę kontynuować.

Właśnie wróciłem z wyprawy, na której badałem

jeden z niezmiernie interesujących lodowców.

Badałem go trzy miesiące, po osiem godzin dziennie.

Wstawałem o 9:00 i badałem do 18:00

z jedną godzinną przerwą na obiad.

I mogę śmiało powiedzieć, że w tym czasie

zbadałem w imieniu Jego Wysokości

obszar wielkości hrabstwa Yorkshire.

- Ten obszar... - Dość!

Jeśli stać was tylko na taki spontaniczny wyraz uznania,

będę zmuszony wykład natychmiast zakończyć

i wyrzucić wybranych chłopców!

- Ten obszar... - Cicho!

Czy to jasne?

Dobrze. Można kontynuować.

Ten obszar lodowca nazwałem Graybridgeland.

Na tą chwilę właśnie czekałem./

Wiecie chłopcy, nie ma nic gorszego,

niż patrzeć na wykorzystane ludzkie ciało.

Bzdury!

Który to powiedział?

Pan Ryan, proszę pana.

Ach tak. Przepraszam. Myślałem, że to któryś z chłopców.

Proszę kontynuować.

...a przyszłość naszych dzieci, oraz dzieci naszych dzieci.../

Wstańmy i zaśpiewajmy hymn szkoły.

Szkoło moja, szkoło moja.../

Prelekcja się zakończyła, a ja poczułem, jak podnoszą kufer./

Udało się.

Nareszcie opuszczę Graybridge./

Z wrażenia wstrzymałem oddech./

Rozejrzałem się po nowym otoczeniu./

To było dobre, Ellis. Naprawdę dobre.

- Dziękuję, panie dyrektorze. - Masz tu swoją działkę.

Tylko co miał znaczyć ten hymn szkoły?

Pomyślałem, że to świetny pomysł na zakończenie wykładu.

Na przyszłość trzymaj się scenariusza, Ellis.

O, nie.

Po tej przygodzie z kufrem nadeszły ciężkie dni./

Zaszyli mi uszy i dostałem trzy tygodnie kary/

w worku na szkolnym kompostowniku./

Za to po raz pierwszy znalazłem się w centrum uwagi całej szkoły/

oraz znów stanąłem przed obliczem Graysona, szkolnego tyrana./

Wejść!

Ponieważ Grayson obiecał nie bić żadnego z nauczycieli,/

dyrektor zezwolił mu na pewne przywileje./

Mogły mu towarzyszyć w pokoju filipińskie panienki,/

wolno mu było palić opium i chodzić do sauny zamiast na modlitwy./

Właśnie wrócił z semestralnej wyprawy do Ameryki Południowej/

i wyglądał na bardzo wypoczętego./

Ach, Tomkinson.

Ty wstrętny, mały robaku.

Jesteś naprawdę najobrzydliwszym robalem,

jakiego miałem nieszczęście spotkać.

Odetchnąłem z ulgą./

Chyba mnie polubił./

Kilka wrednych mend z młodszych klas

opowiedziało mi o twoich ucieczkach.

- To prawda... - Nie przerywaj mi, prymitywie!

Przepraszam.

Nie wiesz, że wszystkie drogi ucieczki są pod kontrolą moją i kapelana?

Nie.

A jak myślisz, dlaczego kapelan ciągle kładzie rury i kopie kanały?

- Myślałem, że tak lubi. - Zamknij się! Teraz ja mówię!

Jasne, że go to nie bawi.

Robi to, bo mu tak kazałem,

i dlatego, że tylko ja mogę mu pomóc dostać się do arcybiskupstwa.

- Pan Hoskins zostanie arcybiskupem? - Jak tylko skończy kopać.

Niestety on myśli, że będzie w Yorku albo w Canterbury.

To jest smutne.

- A gdzie nim zostanie? - W Soligorsku. Na Ukrainie.

Tam jest strasznie zimno. I mają beznadziejne żarcie.

Problem w tym, że kapelan wykopał już sieć tuneli długości 12-tu mil.

Nie chcielibyśmy, aby taki pryszczaty neptek...

Szkolny tyran.

Właśnie o tobie rozmawialiśmy.

Co? Nie, nie... Niestety, jeszcze nie.

Co? Nie, nie, nie... Jeszcze nie dotarła.

Pyta o czapkę. Czapkę arcybiskupa.

Przykro mi, nie możesz zacząć już w ten weekend.

Dlaczego? Bo najpierw ten stary musi umrzeć.

Nie, ja w tym nie pomogę.

Po co ten pośpiech?

Co? Tylko nie to!

Ty idioto!

Tomkinson. Tak...

A więc bardzo chcesz stąd uciec, prawda?

No pewnie.

Podnieście go.

Choć obrzydzenie mnie bierze, gdy patrzę na twoją ohydną twarz,

jestem gotów pozwolić, abyś był pierwszym,

który wypróbuje nowe tunele kapelana.

Dziękuję. Dziękuję, tyranie.

Lubisz dziewczyny?

Co? Suki...

Tak, szkolny tyranie?

Może ty byś pokazała Tomkinsonowi tunele i dotrzymała mu towarzystwa.

O rety!

Papierosa?

I tak cztery godziny później,/

po wypaleniu dwustu papierosów, kompletnie pijany,/

wraz z półnagą Filipinką/

wylądowałem pod biurkiem w gabinecie dyrektora./

Kapelan, już 74-letni,/

nie mogąc się doczekać, kiedy wreszcie zostanie arcybiskupem,/

skończył kopać tunel o 100 jardów za wcześnie./

Zostałem uznany winnym palenia, picia, kłamstwa, kradzieży,/

połamania biurka dyrektora i ucieczki bez pozwolenia,/

oraz skazany na najstraszniejszą karę, jaką szkoła stosowała:/

zawody w kicaniu na 30 mil przeciwko szkole w Saint Anthony./

Treningi kicania były prawdziwym, nocnym koszmarem./

Ale po trzech tygodniach udręki nasza drużyna nie miała sobie równych./

Dnia zawodów nigdy nie zapomnę./

Całą szkołę opanowała gorączka, głównie dyzenterii i beri-beri,/

parę przypadków malarii i szkorbutu wśród starszych chłopców./

Nasi przeciwnicy z buddyjskiej szkoły publicznej w Yorkshire,/

byli w kicaniu już legendarni./

Staliśmy na linii startowej,/

a pan Graffit, który miał w tym dniu dyżur,/

udzielił każdemu z nas tradycyjnego "stępaka"./

Chłopczyku, przyjmij stępaka - Łup!

Wysoki chłopczyku, przyjmij stępaka - Łup!

Chłopczyku, przyjmij stępaka - Łup!

Wielki chłopcze, przyjmij wielkiego stępaka - Łup!

Dziękujemy.

Graybridge, powodzenia!

Chłopcy z Saint Anthony i chłopcy z Graybridge!

Kicajcie, kicajcie dziś, jak tylko możecie!

Do startu!

Gotowi!

Kicaj, kicaj, Graybridge!

Walczyliśmy ze wszystkich sił, ale byliśmy wyczerpani treningami,/

a z chłopcami z Saint Anthony nie mogliśmy się równać./

Wielu z nich kicało na międzynarodowym poziomie./

Gdy zaczął się teren górzysty, skutki były katastrofalne/

dla naszych młodych ciał udręczonych trzecim stadium grzybicy stóp./

Po 12 i pół mili zobaczyłem,/

jak Venner z 5-tej A upadł i zmarł z wyczerpania./

A po 17-stu milach padli również:/

Apsley, Credworth, P. E. Spitwell, Emerson i Zappa starszy./

Zdałem sobie sprawę, że i mój koniec jest bliski./

Na 21-szej mili ciemno zrobiło mi się przed oczami./

Już dalej nie mogłem. To był koniec./

Jak leci, płaczliwa, mała mendo?

Dzień dobry, szkolny tyranie.

Posłuchaj, gadzino, bardzo mi przykro, że znalazłeś się w tej sytuacji.

Chodzi o kicanie... Będzie dobrze...

Niekoniecznie, ty żałosny pętaku.

Nie ukończysz tego biegu.

Jeszcze nikomu z Graybridge to się nie udało./

Ale mam coś, co by ci mogło pomóc.

No, trzeba tylko wciągnąć nosem...

Co to?

No, to jest... coś jak sole trzeźwiące.

I ja... mam tylko...?

Tak... Wciągnij.

Ja pierniczę!

To jest to.

To cię postawi na nogi.

Powodzenia,

ty beznadziejna, mała mendo.

Nie wiem, co mi Grayson dał,/

ale góry tego dnia wyglądały pięknie./

Ogromne szaro-zielone potwory siłujące się z czarnymi demonami na urwiskach./

Rozumiałem mowę owiec i słyszałem, jak trawy recytują wiersze./

Ojciec zawsze mi mówił, że coś takiego musiał brać Nansen,/

kiedy badał Grenlandię./

Teraz go zrozumiałem./

Poczułem, że mogę dokicać na koniec świata./

Moja matka... Jest w domu? Muszę się z nią zobaczyć.

Obawiam się, że jest zajęta, proszę pana.

- Nieważne. Chcę się z nią widzieć. - No, ona... gra w tenisa.

Dzięki.

Może ja mogłabym...

Nie, dziękuję.

Mamo!

Tomkinson!

Boże mój, panie Bradman! Co za serwis!

Tęsknię za domem.

Nie możesz rzucić szkoły, Tomkinson.

Jesteś to winny mnie i swojemu ojcu.

- Nie wrócę do tego więzienia! - Nie bądź głupi, skarbie.

Nie wiesz, jak tam jest. Torturują nas, biją i poniżają.

No, brzmi nieźle, skarbie.

Mamo, ja tam nigdy nie wrócę!

Posłuchaj...

Gdy twój ojciec wyjechał na tą fatalną polarną ekspedycję,

przyrzekłam sobie, że zrobię wszystko, abyś został w szkole.

Pojadę do niego, porozmawiam. On to zrozumie.

Nie wygłupiaj się.

Jest na drugim końcu kuli ziemskiej,

otoczony 5 milionami mil kwadratowych niezbadanego lodowca.

Jak chcesz go znaleźć?

Masz jego adres.

- Tak, ale nie mogę ci go dać. - Mamo, ja...

Obiecałam mu,

że w żadnym wypadku nie zdradzę jego miejsca pobytu prasie.

- Ale ja nie... - Nie. Musisz wrócić do Graybridge.

Tego chciałby ojciec.

Ja mam teraz dużo pracy w ogródku.

- Ale... - Masz tu trochę rabarbaru na drogę.

Do widzenia, Thomson.

Tomkinson.

Oczywiście, Tomkinson.

Do widzenia, mamo.

- Kto to? - Kto?

- Ten pan. - Jaki pan?

Dobry Boże! Wynoś się!

Tak, precz z łapami od mojej matki!

Tomkinson!

Tata!

Wejść.

Przepraszam za spóźnienie. Zeszło mi przy modlitwie.

Słyszałeś nowiny? Tomkinson wygrał zawody.

Tak... Tak... Świetnie.

Tak. To naprawdę...

...świetnie.

Wyjeżdżasz gdzieś, tyranie?

Tak. Dostałem pracę w Eton.

- W Eton? - Tak, w Eton.

Chyba wiesz, gdzie to jest, ty głupi, mały dyrektorku.

O tak, oczywiście, tyranie.

Ich szkolny tyran dostał posadę w rządzie.

Zwolniło się jego miejsce.

Tysiąc funtów rocznie,

jedzenie przysyłane z Londynu, domek wypoczynkowy we Francji

i ubezpieczenie na wszystkie urazy chłopców.

Posłuchaj, tyranie, nie możesz tak odejść.

Rodzice posyłali tu swe dzieci myśląc, że będą gnębione przez ciebie.

To już twój problem, ty obleśna kreaturo.

Ależ, Grayson. Bez pośpiechu, przemyśl to jeszcze.

Graybridge jest znany z wyjątkowego terroru.

Przyjmij kogoś na moje miejsce.

Nie rób mi tego.

Wiesz przecież, że nie ma w całej szkole nikogo z twoją siłą,

wrodzoną, prawie nadludzką...

A Tomkinson?

Chciałem go mianować wicedyrektorem.

Daj spokój. On zasługuje na coś więcej.

W końcu to jedyny człowiek, który dokicał do mety.

Żegnaj, Suki.

Tak, wygrał zawody... ale tyran...

tyranizowanie...

to jednak coś innego...

Myślisz, że da radę?

Kiedy wracałem zalesioną, wiejską drogą do Graybridge,/

cisnęły mi się do głowy tysiące wspomnień,/

jakie okropności niszczyły moje życie i wielu moich przyjaciół./

I co mnie czeka przez trzy następne lata./

Jak ten system zmienić?/

Nie miałem już żadnej nadziei./

TOMKINSON NASZ NOWY TYRAN

Jedzie!

No, chłopcy, stójcie prosto.

Mamy go.

GRAYBRIDGE WITA TOMKINSONA

Z początku nie wiedziałem, co się dzieje./

Ale później zacząłem wszystko rozumieć./

Może to była szansa, by zmienić Graybridge./

Tomkinsonowi po trzykroć "hura"! Hip, hip...

Hura!

Hip, hip...

- Hura! - Hip, hip...

I nie wiadomo dlaczego przypadło to mnie./

Świetny pokaz, Tomkinson.

Było też jasne, że trzeba do tego dojść małymi kroczkami./

Mów mi "szkolny tyranie", ty podły gadzie!

Dobry jest, co nie?

Wiedziałem, że dasz radę, Thomson.

"Tomkinson", ty kapuściany łbie!

Ach wybacz, szkolny tyranie.

Zaśpiewajmy nasz hymn szkoły!

Szkoło moja, szkoło moja.../

"SZKOLNE LATA TOMKINSONA"

WYSTĄPILI:

Tłumaczenie: Materiusz

Korekta i synchronizacja: Julius Caligo

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.