Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Teraz nie są godziny odwiedzin.
Proszę wyjść, zanim przyjdzie lekarz.
Lepiej się czujesz?
Czasem trudno mi oddychać.
Nie płacz.
Szybko wyzdrowiejesz.
Bracie,
czy mogę chwilę potrzymać Dumindę?
Nie powinnaś się męczyć.
Daj mi go.
Bracie,
mama patrzy na nas,
gdziekolwiek teraz jest, prawda?
Jest śliczna jak ty.
Nie martw się.
Wszystko będzie dobrze.
KRZYK PAWIA
Powinniśmy oddać Nishę i Dumindę do sierocińca.
Nie możemy tego zrobić.
Nie na zawsze.
Tylko na trochę.
Nawet na trochę nie.
Jeśli to zrobimy, nasza zmarła matka przeklnie nas,
gdziekolwiek teraz jest.
Sam nie zdobędę pieniędzy na operację.
Potrzebuję twojej pomocy.
Pomogę ci.
Ale jeden z nas musi pilnować Nishy i Dumindy.
Przyjechaliśmy do Kolombo, żebyś oddał nas do sierocińca?
Tego właśnie chcesz?!
Przepisałem nowy lek.
Ale w szpitalu go zabrakło.
Nie jest tani.
Przynieś go do wieczora.
Proszę pani, czy jest ten lek?
Jest.
Ile dawek pan potrzebuje?
Ile kosztuje jedna?
10 000 rupii.
Wróćmy tam jutro.
Dobrze.
Tylko nie mów naszemu bratu, że zarabiamy.
Dlaczego nie?
Bo by nam nie pozwolił.
Dlaczego?
Martwi się o ciebie i Dumindę.
A kocha nas?
BANK
Moja torebka!
HAVELOCK CITY
Przyjedź na Sri Lankę.
Łatwo tu założyć firmę.
Jest dużo rządowego wsparcia.
Jasne.
Pa.
5000 rupii.
- Co dla pani? - Poproszę ten lek.
- 2500. - Jeszcze to.
Dobrze. Idziemy.
Możesz pracować dla mnie, jeśli chcesz.
To co innego niż praca na budowie.
Dobrze płacę.
A czym się pani zajmuje?
Biznesem.
Jeśli będziesz zainteresowany, zadzwoń pod ten numer.
Jak ma na imię twój brat?
Duminda.
Słodka, prawda?
Jeszcze jak.
Proszę...
niech jej pani powie, żeby dobrze opiekowała się moim dzieckiem.
Co ona mówi?
Prosi, żeby dobrze opiekowała się pani dzieckiem.
Oczywiście. Zapewnimy jej najlepszą opiekę.
Bez obaw.
Dziecku będzie znacznie lepiej w Szwecji niż tutaj.
Rozumiesz?
Jeśli pewnego dnia
córka zechce mnie poznać,
proszę dać jej ten adres.
Czy jeszcze kiedyś
zobaczę swoją córkę?
Skąd pochodzisz, Amila?
Z Trikunamalaji.
To daleko.
Co dolega twojej siostrze?
Ma dziurę w sercu.
Dlaczego chcą ją operować w Indiach?
Nie można tego zrobić w Sri Lance?
Doktor Mano powiedział,
że Inoka jest w stanie krytycznym,
więc operację muszą przeprowadzić doświadczeni chirurdzy.
Kim jest doktor Mano?
Jej lekarzem.
Umiesz prowadzić auto?
Tak.
Masz prawo jazdy?
Tak.
A potrafisz dotrzymywać tajemnic?
To od madame Malani.
Ufam jej, więc nie liczę.
Ci panowie pojadą z wami.
Wsiądźcie do ciężarówki przed budynkiem.
Panie doktorze, interesują nas kobiety w ciąży,
które mają urodzić dziewczynki.
Klienci ze Szwecji i Holandii zwykle je wolą.
Dwie z tych kobiet spodziewają się dziewczynek.
Co do trzeciej - jeszcze nie wiadomo.
Torby tutaj.
Rajitha, wszędzie pełno policji.
Bądź ostrożny.
- Na zdrowie. - Na zdrowie.
Dostałem zamówienie na jeszcze sześć.
- Sześć? - Tak.
Pilne.
Znasz mnie.
Załatwię ci choćby tuzin.
Jesteś lepsza niż supermarket.
Nie panikuj.
Wysiadać.
- Dobry wieczór. - Dowód osobisty.
Prawo jazdy.
- Co przewozicie? - Ciastka.
Ciastka.
Można jechać.
Dziękujemy.
Ostrożnie.
- Dobry wieczór. - Dobry wieczór.
Ty zostań.
Latha,
zaprowadź je do środka.
Proszę za mną.
Tędy.
Słuchajcie uważnie.
Dopóki wasze dziecko nie zostanie sprzedane,
pod żadnym pozorem nie wolno wam wrócić do domu.
Na Dziecięcej Farmie nie wolno też używać telefonów komórkowych.
Jeśli macie jakiś problem, rozmawiajcie z Lathą.
Proszę teraz oddać telefony.
Zbierzcie je.
Latha, rozdaj stroje.
Komisariat policji.
Zostali zatrzymani za zakłócanie porządku publicznego.
- Nikomu nie przeszkadzaliśmy. - Zamknij się!
Proszę pana...
Co oni zrobili?
Żebrali w miejscu publicznym.
- Nie żebraliśmy. - Kazałem ci się zamknąć!
Zabrać ich.
Bracie, zajrzyj do kartonu w domu.
Cała trójka zostanie przekazana opiece społecznej.
Proszę,
niech nam pan wybaczy ten jeden raz.
To się nie powtórzy.
Są niepełnoletni.
Nic nie mogę zrobić.
Żebranie i nakłanianie do żebrania to czyny karalne.
Za zakłócanie porządku publicznego mógłbyś nawet trafić do więzienia.
Kiedy umarł twój ojciec?
Sześć lat temu.
Jak to się stało?
Pewnego wieczoru
kiedy wracał z pracy
zaatakowało go stado słoni.
A matka?
Pewnej nocy
tata był bardzo pijany i pobił mamę.
Uderzył ją w brzuch
bardzo, bardzo mocno.
Tak ją bolało, że płakała całą noc.
A potem umarła.
Gdzie jest teraz twój tata?
Policjanci go aresztowali.
Matka
wiele razy prosiła mojego ojczyma,
żeby spłacił hipotekę i odzyskał naszą ziemię.
Ale on...
zaciągnął w tajemnicy nowy kredyt hipoteczny.
Ojciec...
ciężko pracował, żeby kupić tę ziemię.
Matka ciągle nalegała, żeby ojczym spłacił długi.
Strasznie się na nią wściekł.
Nie mogę już nic zrobić.
Dzieci zostały przekazane opiece społecznej.
Pochodzą z bardzo biednej wioski.
Ten chłopiec sam zajmuje się rodziną.
Gdybym wiedział, że ich pani zna, może mógłbym jakoś pomóc.
Wiem.
Zawsze stara się pan pomóc.
Mój szef przysłał je z Chin.
Dziękuję.
- Spotkajmy się któregoś dnia. - Chętnie.
Zalecam szczególną ostrożność w najbliższym czasie.
Amila, zaczekaj tu.
O co chodzi?
Muszę wrócić do domu.
My też chcemy, żebyś wróciła.
Proszę pani...
moja mama jest w szpitalu.
Nikt nie odchodzi stąd przed czasem.
Zgodziłaś się na warunki i podpisałaś umowę.
Ale...
ona jest w stanie krytycznym.
Nie nabiorę się na twoje kłamstwa, jasne?!
DOM OPIEKI DLA DZIEWCZYNEK
Dowód osobisty, proszę.
Mogę sprawdzić torbę?
Przepraszam.
Dziękuję.
Tamtędy.
Dużo grymasi?
Nie.
Świetnie się sprawuje.
Wrócę za jakiś czas.
Bracie,
chcę wrócić do domu.
To chyba dobre miejsce, prawda?
Ale nie jesteśmy razem.
Kiedy Inoka poczuje się lepiej,
wszyscy wrócimy do domu.
Czy ona niedługo wyzdrowieje?
Oczywiście że tak.
Inoka?
Inoka!
- Chandra, jesteś gotowa? - Tak.
Szykuję adrenalinę.
Wentylacja.
Osiem, dziewięć, dziesięć...
- trzynaście, czternaście, piętnaście... - Wentylacja.
Inoka? Inoka?
Inoka ma wadę serca o nazwie tetralogia Fallota.
Zwykle występuje ona u niemowląt.
U dzieci w wieku Inoki jest bardzo rzadka.
Aby uratować jej życie,
trzeba jak najszybciej przeprowadzić operację.
I co?
Bardzo mi się podobają.
Są śliczne.
Podobają się nam bliźnięta.
Na pewno?
Chcecie wziąć oboje?
Szkoda byłoby je rozdzielać.
Oczywiście. Ma pani rację.
Są państwo wspaniali.
- Chodźmy do biura. - Dobrze.
Himali?
Pospieszmy się.
Muszą je zabrać.
Ręce precz od moich dzieci!
Co tu się dzieje?
Proszę nie sprzedawać...
moich dzieci.
Wydaliśmy na was ponad 600 000 rupii.
Jeśli spłacisz tę sumę,
możesz je zabrać.
Pośpiesz się, Amila!
Proszę wsiadać.
- Dziękujemy. - Do widzenia.
Zadzwonię w sprawie nowych klientów, dobrze?
Jasne.
Dzięki za wszystko.
Odnaleźliśmy Nadee.
Nie martw się.
Dziękuję.
Rajitha!
Nie bij jej!
Myślisz, że możesz mi rozkazywać?!
Zróbmy zdjęcie.
Wyglądasz pięknie.
Patrz przed siebie.
Więcej uśmiechu. I patrz tu.
Spójrz tutaj.
Chwileczkę.
Tutaj. Dobrze.
I uśmiech.
Raz, dwa, trzy!
Na kiedy te paszporty?
Bez pośpiechu.
Proszę zadzwonić, jak będą gotowe.
Do widzenia, panie Nissanka.
Obiecuję wkrótce zabrać cię do domu.
Bracie, nie martw się o nas.
Skup się na zbieraniu pieniędzy na operację Inoki.
Żałuję tylko, że nie mogę pomóc.
Wychodźcie.
Proszę do środka.
Przepraszam.
Imię?
Moje?
Czy jej?
Jej.
Kumari.
Czyli... "księżniczka".
A ty jesteś Nadee, prawda?
Tak.
To znaczy... "rzeka".
Chcesz ją potrzymać?
Co jest?
Nic.
Raz... dwa...
trzy... cztery.
Zmiana.
Z drugiej strony, Latha.
Co się dzieje, Baddra?
- Boli mnie. - Jedź szybciej.
Próbowaliśmy uratować matkę i dziecko.
Ale miała bardzo wysokie ciśnienie.
Przykro mi.
- Jest taka śliczna. - To prawda.
Możemy już zapłacić.
- Dziękuję. - Proszę.
Amila, przyprowadź Nadee z córką.
Nadee.
Chodź ze mną.
Reszta do pokoi.
Nie martw się o córkę.
Francja to wspaniały kraj.
Mogę?
Szanowna pani?
Proszę, bądźcie dla niej dobrzy.
Bez obaw. Będziemy się o nią troszczyć.
Wychowamy jak własną córkę.
Chandra.
Przejdzie jej.
To dla nich trudne,
ale szybko dochodzą do siebie.
Rozumiemy.
Proszę pani.
To wszystko,
co mogę dać córeczce.
Proszę ją tym nakarmić.
Od początku chciałam aborcji.
Ale matka powiedziała, że odebranie życia dziecku
to wielki grzech.
Zawsze była przeciwna aborcji.
Wbrew jej życzeniu postanowiłam,
że jednak to zrobię.
Dlatego poszłam do doktora Prasada.
Ale on stwierdził, że jest już za późno,
żeby przerwać ciążę.
To on posłał mnie do madame Malani.
Dlaczego chciałaś pozbyć się dziecka?
Co?
Czy ono nie ma ojca?
Nasz ojciec umarł, kiedy siostra i ja byłyśmy małe.
Żeby nas utrzymać, mama wyszła ponownie za mąż.
Wyjechała do pracy na Bliski Wschód
i zostawiła nas z ojczymem.
Miał się nami opiekować.
To on mnie zgwałcił.
Przeklinałam dziecko, które w sobie nosiłam.
Ale kiedy w szpitalu...
pierwszy raz zobaczyłam jej buzię...
wszystko się zmieniło.
Zrozumiałam wtedy...
jak bardzo ją kocham.
Nieważne, kto jest ojcem.
To moja córka.
Madame...
chciałbym już dostać nasze paszporty.
Dlaczego?
Skąd ten pośpiech?
Odchodzę z pracy.
Nie mogę już tego robić.
Jak zapłacisz za operację siostry?
To brudny biznes!
Nie pozwalaj sobie!
Nie chcę być przestępcą
sprzedającym nieszczęsne dzieci tych biednych matek!
Coś ty powiedział?
Nie dostaniesz tych paszportów.
Sam je sobie zdobądź.
Masz piękną koszulkę.
Bracie?
Możesz przyprowadzić tu
Susanthę, Nishę i Dumindę?
Chcę ich zobaczyć.
Doktor powiedział, żeby nikogo nie przyprowadzać,
bo mogliby cię zarazić.
Ale zapytam go.
Jeśli się zgodzi,
następnym razem przyjdę z nimi.
Myślałem, że jeśli matka wyjdzie ponownie za mąż,
mój brat i siostra stracą jej miłość i opiekę.
Mężczyzna, z którym się spotykała, nie miał nawet prawdziwej pracy.
Był alkoholikiem.
Jednak pomimo moich protestów
matka wyszła za niego.
Byłem na nią taki wściekły,
że trzy razy próbowałem dźgnąć ją nożem.
Na szczęście nigdy mi się nie udało.
W końcu postanowiłem uciec do Kolombo.
Do jej śmierci
nie wróciłem już do domu.
Kiedy umarł tata,
matka miała 37 lat.
Matka to też kobieta.
Ma swoje uczucia i potrzeby.
Szuka szczęścia i bezpieczeństwa.
Teraz to rozumiem.
Kiedy umarła twoja matka?
Około pół roku temu.
Gdybym nie opuścił naszej wioski,
ona nadal by żyła.
Nie mogę stracić też siostry.
Niemka przyjdzie jutro.
Tak, będę.
Dobrze.
Pa, Malani.
Dlaczego wybrała pani takie zajęcie?
Nie wybrałam go.
Zostałam w to wciągnięta.
15 lat temu pracowałam w hotelu w Kolombo.
Poznałam w nim swojego obecnego szefa, Chińczyka.
Byłam świeżo po separacji z mężem.
Miałam poważne problemy finansowe.
Szef pomógł mi się z nimi uporać.
Wszedł w spółkę z partnerami z Europy
i potrzebował zaufanej osoby do zarządzania tym biznesem.
Nie uważa pani, że robicie coś złego?
Oddanie dziecka jest dla matki bolesne.
Ale większość kobiet nie wie o tym, dopóki go nie zobaczą.
Wiele z tych, które do nas trafiają,
chce dokonać aborcji.
Ja ratuję te dzieci
i daję im szansę
na szczęśliwe życie w dobrym kraju.
Nie uważam tego za przestępstwo.
Ma pani dzieci?
Trzy lata temu...
straciłam swoje jedyne dziecko...
w wypadku drogowym.
Masz na sobie jego koszulkę.
Jest w stanie krytycznym.
Pogarsza się szybciej, niż się spodziewaliśmy.
Ile mamy jeszcze czasu, żeby zebrać pieniądze na operację?
Nie mogę dać konkretnej odpowiedzi.
Im szybciej, tym lepiej - nawet jeszcze dziś.
Ona pilnie potrzebuje leków.
Wstąp do mojego gabinetu, zanim wyjdziesz.
Siostro, proszę zabrać jej dokumentację.
Tak, panie doktorze.
Daj to madame Malani.
Dobrze.
Chodź ze mną.
Przepraszam.
Nie szkodzi.
Nie wpadajcie w pułapki podstępnych mężczyzn.
Od teraz bądźcie bardziej roztropne.
- Zabierz je. - Tak jest.
Wsiądźcie do ciężarówki przed budynkiem.
Otwieraj.
Weź ten karton.
Otwórz.
Tamten.
- Ten? - Pod spodem.
Otwórz.
Teraz paczkę.
Wyładować wszystko.
Co to za drzwi?
Otwieraj.
Dokąd je wieziecie?
Proszę wychodzić!
Wszyscy do środka.
Cholera!
- Halo? - Odłóż ten telefon!
Przepraszam.
Gdzie ona jest?
Nie wiem.
Mów prawdę!
Nie wiem, proszę pana.
Mów prawdę.
Gdzie się ukrywa Malani?
Nie wiem, proszę pana.
Idziemy, Nalin.
Jak najszybciej wyjedź z kraju.
Choćby do Singapuru.
Nie dzwoń więcej.
Ty jesteś Carlo?
Zostań tu.
Proszę bardzo.
Dziękuję, panie Nissanka.
- Powodzenia, Malani. - Dzięki.
BLOK OPERACYJNY
Dobrze, dziękuję.
U was w porządku? Tętno, ciśnienie?
- Tak. - Dobrze.
Podasz jeszcze raz?
Dziękuję.
- Możesz trochę odessać? - Dobrze.
Delikatnie.
Nożyczki.
Nie chcę, żeby moje rodzeństwo mieszkało w sierocińcu.
Nie podoba im się tam.
Powiedziano mi, że ich wypuszczą,
jeśli zaopiekuje się nimi ktoś dorosły.
Kiedy umieramy,
o następnym życiu decydują nasze ostatnie myśli.
Niektórzy nie odradzają się w ludzkim ciele.
Jeśli wasi zmarli rodzice i krewni błąkają się po świecie jako nieludzie,
niechaj wasze dobre uczynki uwolnią ich.
Wykonajmy rytuał lania wody, aby przekazać karmę waszym bliskim.
"Drogi Amilo,
mam nadzieję, że dobrze się miewasz.
Udało mi się uwolnić waszą ziemię od hipoteki.
Bardzo mnie to cieszy.
Inoka i Susantha wrócili do szkoły.
Nisha zaczęła chodzić do przedszkola.
Duminda uznał mnie chyba za swoją mamę.
Planuję odwiedzić cię w przyszłym miesiącu.
Niech Budda cię błogosławi.
Twoja kochająca Nadee".
Tekst: Jakub Jasieński
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.