All language subtitles for Babysitters.2007.1080p.BluRay.H264.AAC-RARBG

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic Download
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified) Download
zh-TW Chinese (Traditional) Download
co Corsican
hr Croatian Download
da Danish
en English Download
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German Download
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian Download
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian Download
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil) Download
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish Download
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish Download
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

{y:i}Nazywam się Shirley Lyner.

{y:i}Jestem uczennicą {y:i}drugiej klasy liceum.

{y:i}Tak wyglądają moje usługi {y:i}opiekunki do dzieci.

{y:i}Odpowiedź brzmi "nie".

{y:i}Mama nie pije,

{y:i}ojciec mnie nie uderzył,

{y:i}a wujek Steve nie pokazał mi {y:i}swoich klejnotów.

{y:i}Nawet nie mam wujka Steve'a.

{y:i}Pieniądze są miłe.

{y:i}A seks oralny za pieniądze {y:i}nie jest bardziej upokarzający,

{y:i}niż robienie hamburgerów.

{y:i}Ale nie dlatego to robię.

{y:i}Wróćmy się w czasie.

:: OPIEKUNKI ::

S.A.T.

KILKA MIESIĘCY TEMU Jeśli chcecie pójść do koledżu,

musicie skupić się na egzaminie S.A.T.

Egzamin trwa 3 godziny i 45 minut.

Brenda.

Brenda.

- Ignoruję ciebie. - Twój przybrany brat wciąż tu patrzy.

Stary, ona chyba patrzy na ciebie.

Czy sądzicie, że Nadine robiła mu loda?

To nie jest kazirodztwo, skoro jest przybranym bratem.

Co?

Brenda wie, że jej siostra jest dziwką.

Nikomu nie dzieje się krzywda.

To jest wasza przyszłość.

Jeśli chcecie, by była światła,

musicie mocno się uczyć.

To, co teraz zrobicie, określi, czy dostaniecie się do koledżu.

- Kiedy będzie pan Beltran? - Widziałaś moją książkę od całkowania?

Może jest w piwnicy.

- Już zamykasz sprawę? - Nie.

Kuzyn tego faceta jest...

{y:i}Już jest.

Jak się masz?

Co ci jest?

- Shirley, gdzie ty mieszkasz? - W Southfield.

- To jest daleko. - Owszem.

Cholera jasna.

Wiesz, jaki byłby tytuł jej autobiografii?

"Pospiesz się i zaczekaj na mnie."

- Pójdziesz ze mną na górę? - Tak.

Shirley przyszła.

Super.

Jest zły, bo nie zostawię go samego.

Mamo.

Mikey, co zrobisz w razie nagłego wypadku?

Jak dostaniesz się do szpitala? Pojedziesz samochodem?

Już to robiłem.

Nie zgrywaj cwaniaka.

Bądź grzeczny.

Zobaczymy się jutro rano.

Na razie, chłopie.

Pojebańcy.

- Telefony do pogotowia są na lodówce. - Jasne.

A restauracja...

Wspaniale.

- Miłej zabawy. - Wzajemnie.

Ładnie.

Idziemy.

- Dobranoc. - Na razie.

Za bardzo się zamartwiamy.

Jeśli interesy będą tak dobrze szły,

w przyszłym roku otworzę dwie restauracje.

We wschodniej dzielnicy i nad południowym biegiem rzeki.

Żeby Arabowie tu nie przyjeżdżali.

Jerry, daj spokój.

A gdy stworzymy zarząd, dostaniesz stanowisko wiceprezesa.

Nie wiem.

Nie mogę po prostu odejść z pracy.

Jezu Chryste. Powtarza się jak zepsuta płyta.

- Mamy dwoje dzieci, Jerry. - Również mamy dziecko.

Dostaniesz dodatek na dzieci.

Macie jedno dziecko, a my dwoje, które pójdą do szkoły.

Więc pójdą do szkoły w Michigan i będą takie martwe jak Mike.

PORÓWNANIE POŻYCZEK STUDENCKICH

Shirley.

Nie wiem.

Pomysł z restauracją był fajny i powinniśmy go przemyśleć.

- Będziesz wiceprezesem u Jerry'ego? - Owszem.

Prędzej pójdę pracować w cyrku, niż Jerry stworzy zarząd.

Musiałaś to wykpić.

Teraz masz wspaniałą pracę.

Prawda?

Widzisz te stare lokomotywy?

- Chodź, obejrzymy je. - Dokąd idziesz?

Stoją tam jak popsute zabawki.

Chłopcy czekają.

Nieprawda. Chłopcy śpią.

Chodź.

Sądzisz, że Mikey poszedł spać o 9-tej? Wstawiłeś mu komputer do pokoju.

Wiesz, co on robi? Kupuje heroinę przez internet.

- To był żart. - Nie był śmieszny.

Wiem, że nie był.

- Żarty są częścią terapii. - Michael, nie chcę się kłócić.

Po prostu powiedz, że jesteś na mnie zła.

Jest późno.

Chodźmy.

Nazwij mnie dupkiem.

Lepiej się poczujesz.

To jest dziewiąty krok terapii. Śmiało.

Zapomnij o tym. Wsiadaj.

Jestem dupkiem. Teraz ja się lepiej poczułem.

Czyściłam plamy z podłogi.

Nie martw się tym.

Odbierzesz?

Przepraszam.

- Nic nie jadłaś? - Zjadłam kawałek pizzy.

Mogę się zatrzymać.

W porządku.

Nic mi nie jest.

Potrzebuję wypić kawę.

Nie chcę, by wróciła głodna do domu.

Włącz wiatrak, by pozbyć się zapachu.

Wrócę za około godzinę.

Dobra. Cześć.

- Nie jesteś zmęczony? - Nie.

Jestem nocnym markiem.

Myślałem, że z tego wyrosnę, ale...

- To jest nas dwoje. - Tak?

Powinienem ci dopłacić za czyszczenie kuchni.

Co jest?

Czasami robię głupie rzeczy.

- Nie wiem dlaczego. - To jest nas dwoje.

To jest głupie.

To wygląda następująco.

Tak jest dobrze.

Widzisz to?

Rozumiesz, do czego zmierzam?

Raczej nie.

Tak jest źle.

Źle, tak?

Jeśli jedna rzecz jest nie na miejscu,

to pozostałe rzeczy również nie pasują do całości.

To jest efekt domina lub reakcja łańcuchowa.

Dla wszystkiego i wszystkich jest odpowiednie miejsce.

Racja.

- Uważasz, że jestem dziwolągiem? - Owszem.

Wcale nie. Żartowałem.

Hamburger i frytki.

Jak poznałeś swoją żonę?

Co?

Co?

Dlaczego pytasz?

Poznałem ją na obrzeżach Ann Arbor.

Nad rzeką był most z torami kolejowymi.

W nocy było tam całkiem ciemno.

I tam... Dlaczego mówię ci to?

Młodzież tam przychodziła, by się naćpać.

Jerry zabrał mnie tam raz.

Facet, z którym wieczorem jadłeś kolację?

Pojechałem, by zobaczyć, jak tam jest.

Jasne.

W każdym bądź razie, byliśmy tam...

I podeszła do mnie imprezowiczka

i była to Gail.

I była całkiem naćpana.

W każdym bądź razie...

Kilka razy porządnie mi się przyjrzała

i powiedziała do Jerry'ego:

"Co jeszcze mi przywiozłeś?"

- Trzeba było tam być. - Chciałabym.

I co było potem?

Wróciła do przyjaciół, a ja powiedziałem do Jerry'ego:

"Ta dziewczyna to same kłopoty."

Zabawne, jak ludzie się zmieniają.

Masz chłopaka?

Co?

Daj spokój.

Jesteś bystra, dojrzała i na pewno wyjątkowa.

Chcesz zobaczyć coś fajnego?

Dobra.

Biegnij.

Przepraszam.

Wiesz, że nie możemy.

Wiesz, o czym mówię? Mam dzieci.

Zaczekaj.

Dzięki, że opiekowałaś się dziećmi.

Dobra.

{y:i}Wirus brodawczaka ludzkiego.

Opryszczka.

Syfilis.

Rzeżączka.

Rzeżączka z bliska.

Panie i panowie.

Liczby to wskazują.

Badania to wskazują.

Amerykanie chcą mieć samochód.

Piękny samochód, który możemy im sprzedać.

Samochód, który posiada moment obrotowy

i konie mechaniczne. Ile koni?

Zajebiście dużo, George.

Tak jest, Phil. Dziękuję.

Zajebiście dużo koni. Słuchasz mnie, Mike?

- To mój samochód. - Przyprowadzę go z powrotem.

- Nawet nie masz prawa jazdy. - Mówisz, że to spieprzę?

- Tak. - Dużo lepiej prowadzę od ciebie.

Wcale nie. Rozwaliłaś samochód Ally.

A w samochodzie mamy zabrakło ci paliwa.

Trzy razy oblałaś egzamin na prawo jazdy.

Bo instruktor mnie nie cierpiał.

Nie, dlatego że jesteś złym kierowcą.

- Mogą mnie aresztować. - Mama zabrała jej samochód.

Pierdol się, grubasie.

... wokół i wewnątrz pochwy.

Powiedział, że tylko się przyjaźni z nią,

więc dlaczego jedzie z nią sam, a nie w grupie?

Chryste, Brenda. Zaproś go na randkę.

Dziewczyna nie powinna zapraszać.

W porządku. Zostań sama w domu,

zajadaj się tabletkami na odchudzanie i lodami.

Mam dosyć słuchania tego codziennie.

Dlaczego mnie atakujesz?

Bądźcie przyjaciółkami, dobra?

Niezależnie od siły obrony czy ataku?

- Kładziesz ją na stół. - Po prostu ją kładę?

Granie kartami bejsbolowymi jest lepsze i łatwiejsze.

Co chcesz? Jeszcze jedno ciastko?

Lody.

Cokolwiek chcesz. Masz przecież dobre oceny.

Shirley.

Cześć.

Przychodzicie tutaj. To takie słodkie.

Czasami.

Miałam do ciebie zadzwonić.

Czy zaopiekujesz się dziećmi w czwartek wieczorem?

Wiem, że następnego dnia masz szkołę.

Może wyczyścisz łazienkę.

Żartuję.

Czy czwartek ci pasuje?

W porządku?

Wejdź na mnie.

Zejdź.

Nabrudziliśmy.

My?

Czujesz ten zapach?

Wiosenne powietrze.

To mój ulubiony zapach.

Przepraszam, ale muszę lecieć.

Wystarczająco?

Tak.

Dzięki.

KŁOPOTY

Zwróćcie szczególną uwagę na to,

by nie przebić dwunastnicy.

Jeśli nie wiecie, gdzie jest dwunastnica,

sprawdźcie w książce.

Przebita dwunastnica to nic przyjemnego.

{y:i}Pomimo że trzustka znajduje się {y:i}obok wątroby...

Co?

- Co cię gryzie? - Nic.

Coś cię gryzie.

Nie, po prostu późno poszłam spać.

Te bachory nie dają ci się uczyć?

Tak.

Zarobiłaś coś?

Ile?

200 dolarów.

Jezu, Shirley.

Robiłaś loda panu Beltran?

Nie mogę uwierzyć, że nie zadzwoniłaś.

Zadzwoniłam, gdy miałam pierwszy okres.

Gdy straciłam dziewictwo na obozie, przyszłam ci powiedzieć.

Zadzwoniłam, gdy wypadł mi pierwszy ząb.

To nie jest jakiś ząb. Tu się coś wydarzyło.

Posłuchaj. Nic się nie wydarzyło.

Facet ma rodzinę, dzieci i pracę.

- A ja mam koledż na głowie. - Potrzebujesz pieniądze na koledż.

Nawet nie mów o tym.

Wiem, czego powinnam żałować.

Głupio jest żałować czegoś, co się nie wydarzyło.

Przynajmniej tak twierdzisz.

Nie przestawaj.

Co?

Zanim ci nie zapłaciłem,

sądziłem, że to może być...

grą.

Nie wiem, co sobie myślałem.

Wydawałaś się smutna, gdy ci zapłaciłem.

Ładnie to ująłeś, kretynie.

Nie wiem.

Nic nie powiesz?

Zazwyczaj nic nie mówię.

Tak to wygląda.

Nie możesz nikomu o tym mówić, stary.

- Nikomu. - Świętoszek.

Mówię poważnie. Nawet nie mów Tinie.

Jezu, Tinie? Kurwa, o co chodzi, Mike?

Nie wiem, jest twoją żoną.

Uwierz mi. O wielu rzeczach sobie nie mówimy.

Bóg jeden wie, gdzie ona bywa.

Nawet nie chcę... Wolę błogą niewiedzę.

Kurwa, stary.

Dlatego nasze małżeństwo jest takie udane.

Powiedziałbym, że przechodzisz kryzys wieku średniego,

ale zawsze byłeś taki głupi.

Posuwasz opiekunkę, a ja mam kryzys?

Postaw się w mojej sytuacji, by mnie zrozumieć.

W porządku.

{y:i}Mój przyjaciel pyta, czy znasz kogoś,

{y:i}kto może zaopiekować się jego dziećmi.

Mówi, że jest gotów zapłacić.

Owszem.

Znam kogoś.

Zawieź ją do domu i...

Pożrę ciebie.

Uratuj mnie przed złym wilkiem.

Kochanie, zawiozę ją do domu.

Czego najbardziej lubisz się uczyć?

Czy pójdziemy do piekła?

Owszem.

Wiedziałam.

Muszę kończyć.

Doug przychodzi do nas codziennie.

Wiem, że się przyjaźni z moim przybranym bratem,

ale Scott nie jest taki fajny, prawda?

{y:i}Kręci się przy mnie, {y:i}gdy oglądam telewizję.

{y:i}Sądzę, że bardzo mnie lubi.

Zaraz wracam.

Czy to jest nowe?

On jest kompletnym zboczeńcem.

Był przebrany za kowboja i miał wąsik.

Czy był miły?

- Potrzebuję kawę. - Zaczekaj, Melisso.

Myślałam sobie...

Że skoro to zorganizowałam,

to może dasz mi część pieniędzy.

40 dolarów.

To mi się wydaje uczciwe.

Owszem, to jest uczciwe.

20 procent.

Dzięki, Shirley.

Mój Boże, czy to nie jest zajebiste?

Tak.

Baw się dobrze, sprzątając wymiociny, zanim wrócą rodzice.

- Co? - Jest całkiem zajebiście.

Shirley. Pogadamy z Dougiem.

Dobra.

Mogę załatwić trawkę.

Jesteście zainteresowane?

Będzie słodko.

- Ja nie... - Jasne.

Shirley, jeśli chcesz, mogę podrzucić cię do domu.

Przyjechałam z Melissą, ale...

Może tak.

Zaraz zwymiotuję.

Jak lecą interesy?

Dzwoniło do mnie dwóch przyjaciół Jerry'ego.

- Wspaniale. - Wspaniale?

To nie jest wspaniałe.

Jerry nie potrafi zamknąć gęby i trafimy do więzienia.

Nie jesteśmy pełnoletnie.

Będzie kilka godzin rozmów z psychologiem i puszczą nas.

Żony, rodzice, dzieci.

Sami zaopiekują się sobą.

Będą zawsze wierzyły, że były kochane przez mężów,

że ich córki są dziewicami,

a ich synowie nie robią bomb w piwnicy,

bo uwierzyć w coś innego, by je zabiło.

To dzięki nim wyjdziemy z tego bez szwanku.

- Obaj chcą czwartek. - W czwartek mam Jerry'ego.

Wiem.

Możesz zająć się jednym z nich?

Nadal mamy jednego faceta bez randki.

Znajdź inną opiekunkę.

Jezu, Melissa.

Wiesz, co mówią sutenerzy:

"Nie zrobiłem z niej dziwki."

"Już była dziwką."

Wspaniale. Gdzie to słyszałaś?

Zaczekaj, nalewam sobie piwa.

A więc kto jest tą dziwką?

Genialnie.

Nie.

- Nie, ona nigdy... - Nie musi.

Ale pozwól jej dokonać wyboru.

Raz w życiu, pozwól jej dokonać wyboru.

Chcesz, bym prowadziła?

Już idziesz?

Tak, czekam tylko na Melissę.

Zimno ci?

- Chcesz górę od dresu? - Nie.

- Na pewno? - Dzięki.

Przykro mi, że...

Nie ma sprawy.

Całowanie się jest lepsze, gdy jest zimno.

Dobranoc.

Dobranoc.

- Jesteś buntownikiem? - Uwierz mi, jestem buntownikiem.

{y:i}Kochanie?

Mama powiedziała, że masz wodę utlenioną.

- Jak udała się... - Było dobrze.

Było dużo ludzi?

- Przybrany brat Brendy? - Scott.

Dzwonił do ciebie ostatnio.

Chodzicie razem?

Dokąd mamy chodzić?

- Czy wy... - Nie.

Nie.

Bo on wydaje się być miłym facetem.

Wydaje się być fajny.

- Jest wysoki. - Tato...

Jestem trochę zmęczona.

Porozmawiamy jutro.

Dobranoc.

Czy dzieci były grzeczne?

Gdzie my jesteśmy?

Mój przyjaciel kiedyś tu mieszkał.

A więc...

Zostaniemy w samochodzie, czy pójdziemy na trawę?

Co?

Co?

Daj spokój. Żadnych gierek.

Proszę, przestań.

Ty...

Shirley powiedziała, że pracujesz dla niej.

Że pracuję jako kto?

Cholera jasna.

Wiedziałem, że to się źle skończy.

To się nie wydarzyło.

Jezu.

Brenda,

gdy wrócisz do domu, zrób sobie zdjęcie.

Bo teraz wyglądasz doskonale.

Codziennie patrz na to zdjęcie i nie zmieniaj się.

Dobra.

Nie musimy nic robić.

Możesz mówić.

A ja będę słuchał.

Zapomniałam o czymś.

Jak się masz?

Opiekuję się dziećmi.

U kogo?

Słuchaj, jestem raczej zajęta.

Shirley, od kiedy opiekujesz się dziećmi?

{y:i}Przepraszam.

Muszę kończyć.

Shirley.

Nic ci nie jest?

W porządku.

Potknąłem się.

Możemy to zrobić? Robi się późno.

Od kiedy to robicie?

Od miesiąca.

Ostatnio wydawałaś się inna.

Nie musisz tego robić, jeśli nie chcesz.

To nie usprawiedliwia tego, co zrobiłaś.

Tak.

Kto jeszcze?

Kto jeszcze potrzebuje opiekunkę?

Cześć, Shirley. Chcę zamówić cipkę.

{y:i}Możesz nie mówić tego {y:i}przez telefon?

{y:i}Melissa.

Chcę zamówić opiekunkę,

{y:i}która zajmie się moim maluchem.

Teraz lepiej.

{y:i}Upewnij się, że ma duże cycki.

APLIKACJA DO KOLEDŻU

MOŻECIE, SKURCZYBYKI, UDŁAWIĆ SIĘ WŁASNYMI KUTASAMI I ZDECHNĄĆ.

OPIEKUNKI

Operację dzielenia wykonuje się teraz inną metodą.

Teraz nie używa się nawiasów.

Już nie uczą dzielenia pod kreską.

Bailey jako jedyny w przedszkolu potrafi dzielić.

Pojechaliśmy z innymi rodzicami na spotkanie dla uzdolnionych dzieci.

Pokazali nam, jak rozwijać umysł dziecka.

Nie używają kalkulatorów?

Według nauczyciela, Bailey nie potrzebuje kalkulatora.

Oglądaliśmy telewizję i Bailey powiedział do mnie:

"Mamusiu, powinienem się uczyć."

Możecie to sobie wyobrazić?

Jest jeszcze dzieckiem.

Widziałem, co zrobiłeś ze sprawą Mustanga.

Co o tym sądzisz?

To nie jest twoja najlepsza praca.

- Jeśli masz sugestie... - Mike, to wygląda jak brudnopis.

Nie spodziewałem się tego po tobie.

Czy coś się dzieje?

Nic się nie dzieje.

Nie wiem. Myślałem, że to jest dobre.

Jeśli trzeba to dopracować, to zrobię to.

Słyszałeś to?

- Co takiego? - Mamy tę samą opiekunkę.

- Naprawdę? - Tak, Shirley.

Czasami jest to Shirley, a czasami jakaś inna.

- Mnóstwo dziewczyn dla niej pracuje. - Naprawdę?

Pokaż Michaelowi wizytówkę.

Mój Boże, spójrzcie na to.

Jest bardzo przedsiębiorcza.

Widziałem wizytówkę.

No i?

Ktoś was w końcu rozszyfruje.

Miałeś rację.

W jakiej sprawie?

Tylu facetów dzwoni, że wasze żony zaczną coś podejrzewać.

Więc skończ z tym.

- Nie potrzebujesz... - 200 dolarów?

Porównaj ryzyko do nagrody.

Dobranoc.

Wsiadaj do samochodu.

- Lubisz to? - Zostaw mnie.

Dlatego zrobiłaś te wizytówki?

Myślałem, że tu chodziło o nas.

- Nie chcesz, to nie płać. - Bo usłyszą nas.

Wyjąłeś, kurwa, pieniądze z portfela i dałeś mi je.

Więc nie zwalaj winy na mnie.

Nie wiesz, jak ta sprawa cię przerosła.

To ty ryzykujesz wszystkim, zadając się z nastolatkami.

Nie chcę ich.

- Cześć, tato. - Cześć.

Cena idzie do góry.

Od tej pory będzie 300 dolarów.

Jesteś tu z jakiegoś powodu, czy dokuczasz mi?

Podoba ci się ta kurtka?

- Gdzie ją kupiłaś? - W Summerset.

Chcesz ją pożyczyć?

Jest za duża dla mnie.

Mają też czarne.

Tata powiedział, że nie dostanę kasy, dopóki nie poprawię ocen.

Mogę pomóc ci zdobyć kasę.

- Cześć. - Brenda.

Jestem zajęta dziś wieczorem. Czy może zastąpić mnie Nadine?

Czy możecie obie przyjść?

Będzie w porządku. Idź.

Mój Boże.

Zajebiście. O siódmej.

Brenda.

{y:i}Muszę lecieć. {y:i}Cześć.

Co słychać?

Z kim spędziłaś lancz?

Z odlotowymi kumplami.

Masz moje 20 procent?

Nie poszłam tam.

Co?

- Jezu. - Jego to nie obchodziło.

- Kurwa. - W porządku.

Masz moje 20 procent?

- Pomożemy ci to obliczyć. - Zamknij się.

Dlaczego mam ci zapłacić? To ja z nim spałam.

Tak to działa, Nadine.

Organizuję spotkanie i dopinam szczegóły.

Dostaję procent z tego, co zarobiłaś.

60.

Mam cię dopisać do zespołu, czy to już koniec?

Zrobię to ponownie.

Dobra.

Nie spóźnij się na autobus.

{y:i}George, mówi Nadine. {y:i}Jestem pewna, że mnie pamiętasz.

{y:i}Tak.

{y:i}Kilka moich przyjaciółek {y:i}chce zostać opiekunkami do dzieci.

{y:i}Już ustaliłem coś z Shirley.

{y:i}George, te dziewczyny są inne, {y:i}niż dziewczyny Shirley.

{y:i}George, i zachowajmy to między nami.

Uważaj na głowę. Przepraszam.

Boże.

Powoli. Dobra?

W zeszłym tygodniu miałam tylko dwa telefony.

Mówię ci, to z powodu tej pieprzonej Nadine.

Brenda.

Chodź tu.

Co słychać?

Czy Nadine prowadzi interesy na boku?

Nie.

Nie wiem.

- Jesteś pewna? - Chyba nie prowadzi.

- Możesz się dowiedzieć? - Jak?

Rozejrzyj się w domu.

- Możesz to zrobić? - Tak, nie ma sprawy.

Dzięki.

Kłamie.

Jakieś dodatkowe pieniądze lub numery telefonów?

{y:i}Nie, nic z tych rzeczy.

- A jej szafka w szkole? {y:i}- Szafka?

{y:i}Nic tam nie było.

- Zaglądałaś do niej? - Ostatnio do niej zaglądałam.

{y:i}Dobra.

Dzięki, Brenda.

W porządku?

{y:i}Na pewno? {y:i}Bo...

- Co wy, do cholery, robicie? - Stój na czatach.

- Po co? - Marnujemy czas.

Shirley, daj spokój.

{y:i}Trzeba było zadzwonić do Jerry'ego.

- Mówiłam ci, byś... - To jest włamanie. Idziemy stąd.

Jesteśmy tu i nie zniszczyliśmy niczego.

Po prostu tak nie można.

Michael przechodzi kryzys moralny.

Myślałem, że znacie szyfr. Co ty robisz?

Uważaj.

Kurwa!

Kurwa.

Pieprzona Brenda. Pieprzona dziwka.

- Dosyć. Idziemy stąd. - Nie mogę tego tak zostawić.

Przesłuchają Nadine i wskaże na nas.

Nie naprawisz tego. A ona jest szalona.

Pierdol się, zboczeńcu.

- Potrzebujesz pomocy. - Wydoroślej.

- Ugryź mnie. - Zachowajmy spokój.

Shirley.

Raz, dwa, trzy.

Przepraszam. Zostałem po godzinach.

Dzwoniłam do wszystkich szpitali.

Do każdego posterunku policji.

Przepraszam. Byłem na konferencji.

Nie chciałem dzwonić i obudzić dzieci.

Daj spokój.

Michael, zadam ci to pytanie tylko raz.

Czy ty...

Nie.

Następnym razem, zadzwoń do mnie.

Dobra. Przepraszam.

Bardzo cię przepraszam.

{y:i}Uwaga uczniowie.

{y:i}O 11:15 odbędzie się obowiązkowe spotkanie {y:i}w audytorium.

{y:i}Obecność będzie sprawdzana.

{y:i}Nie podkradacie mi klientów.

{y:i}Nie wyjmujecie mi pieniędzy {y:i}z kieszeni.

Nie chodzicie w ciuchach za 1200 dolarów,

nawet jeśli nikt tego nie zauważy.

I każda z was daje mi działkę.

Z nikim się nie pieprzycie,

nawet z chłopakiem na bal maturalny,

jeśli nie wydam zgody.

Mam nadzieję, że po dzisiejszym dniu,

nikt nie będzie wątpił, iż mówię poważnie.

Spóźnicie się na zebranie.

Shirley Lyner. Przydałyby ci się wakacje.

Tak?

Miałam na myśli wakacje połączone z pracą.

Jerry ma gniazdko na północ od miasta.

- Co to jest? - Pozwolenia.

Nie zapomnij nakarmić rybki.

Ładnie.

Te głupie obozy organizowane przez firmę.

Postaraj się. To może być dobra zabawa.

W porządku.

Do zobaczenia w niedzielę.

- Nie dostanę buziaka? - Przepraszam, kochanie.

Kocham cię.

Dobra.

Chcesz coś zjeść? Która to godzina?

Pora na obiad.

Co ty robisz?

Jerry.

Zabiłeś te wszystkie zwierzęta?

Większość.

Cześć.

Denerwujesz się?

Wstawaj.

Weź jedną.

To jest fajne lekarstwo.

Co to jest?

Bo zalejesz sobie majtki piwem.

Próbowałeś z innymi dziewczynami?

Wiesz, która jest naprawdę wyjątkowa?

Brenda.

Zawsze daję jej duży napiwek.

Nie robi niczego, co jest dzikie.

Nie robi nic szczególnego.

Ale ona jest taka młoda i głupia.

Nie ma pojęcia o tym, co jej dajemy.

W poniedziałek pomyśli sobie:

"To było coś naprawdę wyjątkowego."

To jest coś wyjątkowego, stary.

Jesteśmy najlepszą rzeczą, jaka spotka te dziewczyny.

Jezu Chryste.

Nadine.

Pięknie wyglądasz.

Głupie stare pryki, które sądzą,

że ecstasy wzmaga ochotę na seks.

Twoja skóra jest piękna.

Twoje włosy są piękne.

Jakby lśniły. Są takie piękne.

Boże...

Ja pierniczę...

Nie... Michael...

Spróbuj to.

Masz wodę?

Chodź tu.

Spadaj.

Jestem tu.

{y:i}- Brenda, w porządku? - Tak.

{y:i}Mogę wejść?

Za chwilę.

Cześć.

- Przepraszam. - Co ci jest?

Chcę, by to przeszło.

Za dużo wzięłaś?

- Nie wiem. Niedużo wzięłam. - W porządku.

Przejdź tutaj.

Pogadamy i to ci pomoże. Byłem kiedyś dobry w tym.

- Tak? - Owszem.

Jesteś naprawdę spocona.

Nie patrz na mnie. Patrz na siebie.

Patrz sobie w oczy.

Skup się na swoich oczach.

Co ci jest?

Co ci jest?

Nie lubię patrzeć na siebie.

O czym ty gadasz?

Spójrz na tę twarz.

Mój Boże.

Spójrz na te oczy.

Takie piękne oczy.

Zielone z małą ilością błękitu.

Jerry, przestań.

Nie mogę się powstrzymać.

Źle się czuję. Za dużo wzięłam.

Zaraz cię wyleczę.

Nie. Zaraz zwymiotuję.

Nie wymiotuj.

No dalej, mały.

Śmiało, mały.

Stań prosto.

- Pomóż mi. - Nie, Jerry.

Stań prosto.

Zwymiotuję.

- No dalej, mały. - Nie...

Nie wymiotuj.

Daj spokój.

Daj spokój.

Daj spokój.

Mamo.

Mamo...

Dobra.

Dobra.

Kurwa.

Nie warto tego, kurwa, robić.

Pora iść spać.

Chodźcie.

Nie dotykaj mnie.

Chodźcie do łóżka.

Zamknij się.

Zamknij się i idź spać.

Muszę stąd uciec. Chodźcie.

Scott?

- Brenda, co się dzieje? - Nie pytaj.

- Brenda... - Jedź.

Jedź.

Brenda.

Kto trzasnął drzwiami?

Opiekowała się dziećmi. Zadzwoniła do mnie w stanie histerii.

- Zadzwonić do waszej mamy? - Nie.

- Przepraszam. - Co się stało?

- Już nie mogę. - W porządku.

Nie jestem sobą. Nie jestem...

- Brenda, uspokój się. - Już nie mogę tego robić.

Wychodzę z domu i robię to z obcymi ludźmi,

a potem muszę zmywać to z włosów, zanim rodzice zauważą.

Już nie mogę tego robić.

Posłuchaj mnie, Brendo.

Chcesz z tym skończyć, to skończyłaś.

Ale siedź cicho.

Co się dzieje?

Kłopoty rodzinne.

Co ty powiesz?

Muszę lecieć.

Przyjęli mnie.

Skończę szkołę o rok wcześniej w czerwcu.

- Zostawiasz mnie? - Nie pozwól, by Brenda odeszła.

Ona powie wszystkim.

Przestraszyłaś się, że Harvard lub Yale nie przyjmie dziwki?

Brenda was nie wyda, dopóki będzie w zespole.

Nie spieprz tego, Shirley.

Za ciężko pracowałyśmy.

Idź do domu.

Masz egzamin jutro.

Odejdź.

- Nie rób mu krzywdy. - Odejdź.

Spójrz na mnie.

Powiedz siostrze, by trzymała gębę na pieprzonej kłódce,

bo ją załatwimy.

Zostaw ją, kurwa, w spokoju.

Kurwa.

Mój Boże.

Co się stało?

- Biłem się. - Z kim?

Nic się nie stało.

- Scott, kto to zrobił? - Nic się nie stało.

Co wy znowu wyprawiacie?

Co ty zrobiłaś?

- O co chodzi? - Nie jestem pieprzoną idiotką.

Odbija ci.

- Miałaś zostawić Brendę w spokoju. - Nie zbliżyłam się do Brendy.

Zrobiłam to dla ciebie.

Zrobiłam to, byś mogła dalej to prowadzić.

Za kilka miesięcy mnie nie będzie.

Kto będzie cię wspierał?

- Panujesz nad sytuacją. - Chyba że ty nad nią panujesz.

To zawsze była twoja gra, Shirley.

A ja tylko w nią grałam.

Już jesteś w domu?

Dzwonił dyrektor szkoły Mikeyego.

Mikey powiedział nauczycielce...

"spierdalaj".

- To nie jest śmieszne. - Wiem.

Twój syn nie ma 12 lat i klnie jak szewc.

- Nie mogę uwierzyć. - Dlaczego jesteś w domu?

Zostałem odsunięty od sprawy Mustanga.

- Zwolnili cię z pracy? - Nie zwolnili mnie.

Przesunęli mnie do sprawy o mniejszej randze.

Zostałeś zdegradowany?

Nie zostałem zdegradowany.

George uważa, że bardziej pasuję do sprawy o mniejszej wadze.

- Mówiłeś mu o dzieciach? - Przestań.

- Że ciężko pracujesz? - Jestem dorosłym facetem.

Sam potrafię argumentować i zrobiłem to.

- Jest jak jest, więc daj spokój. - Tak się staramy.

Ile chcesz? Ile cię zadowoli?

Mamy wszystko.

Ile potrzebujesz, by czuć się bezpieczna?

- Boże. - Co?

Nie możemy teraz o tym rozmawiać.

Przykro mi.

- Nie możemy. - Jasne. Za każdym razem odchodzisz.

Za każdym razem tak jest.

Powiedz mi, że ze mną jest coś nie tak.

Jeśli coś źle zrobiłem, powiedz mi o tym.

Nie powinnam ci tego mówić, bo nie jestem twoim sumieniem.

Pójdź na górę i porozmawiaj ze swoim synem.

Idę na piątkowe spotkanie.

Idziesz na spotkanie? Mieliśmy plany.

Cóż, plany się zmieniają.

Cześć, mistrzu.

Dobra.

Jak nazywa się ta nauczycielka?

Pani Labeth.

Stary, nie możesz tak mówić do ludzi.

Mama już to mówiła.

Wiem, co czujesz.

Też się wkurzam.

Wkurzam się na szefa, bo nie słucha się mnie

i ma głupie zasady, których przestrzega, by rozkazywać ludziom.

Dlaczego?

Powinienem mu powiedzieć "spierdalaj".

Racja?

Powinienem powiedzieć "pierdol się".

To powinienem zrobić.

- Jesteś głodny? - Tak.

- Co powiesz na dużą pizzę? - Dobra.

- Znasz numer telefonu? - Tak, jest w dużej szufladzie.

Zamów dwie pizzy bez oliwek i spytaj się Adama, co chce.

Nie zapomnij o napiwku.

Dokąd idziesz?

Możesz zaopiekować się Adamem?

- Nie ma sprawy. - Dzięki, chłopie.

Pamiętaj - żadnych oliwek.

A to jest dla ciebie.

Co?

Spotkanie było umówione kilka tygodni temu.

{y:i}Przykro mi, Shirley.

{y:i}Jeśli nie zdam klasówki,

{y:i}ojciec nie zabierze mnie {y:i}do Cancun tego lata.

- Znajdź kogoś innego. {y:i}- Żartujesz sobie?

{y:i}Przykro mi, ale nie mogę {y:i}tego zrobić.

{y:i}Co to było?

Moje życie.

{y:i}Pogadamy później.

Jest tylko kwestią czasu, aż się doigra.

{y:i}Mieliśmy spotkać się później.

Gail odwołała naszą randkę.

Chciałem cię przeprosić za te prochy i za to...

Sam nie wiem.

Gail i ja, my...

Proszę, nie mów tego.

Jesteśmy okropnymi ludźmi.

Jesteśmy warci siebie nawzajem.

Ale zostawmy nostalgiczne wspomnienia na później.

Przez większość życia gadałem różne bzdury,

- ale to, co mówisz... - A jak sądzisz, że będzie?

- Nie wiem. - Uciekniemy razem?

Wypniemy dupę na wszystkich, którzy nas kochają,

którzy liczą na nas?

Jak sądzisz, że będzie?

Posłuchaj mnie.

Nikogo tak nie pragnąłem od 15 lat.

Ale nie mogę dłużej prowadzić sekretnego życia, rozumiesz?

Potrzebuję ciebie.

Potrzebuję, byś była częścią mojego życia.

Dlaczego to robisz?

Po prostu daj sobie spokój.

Chcesz, bym ci zapłacił? Tylko to się liczy?

Mam ci zapłacić, byś mnie słuchała,

byś była ze mną, byś mnie kochała?

Nie chcę, by łączyły nas pieniądze.

Rozumiesz? Nie potrzebujemy tego.

Powiedz, że znowu możesz być moja.

Że znowu cała będziesz moja.

Za późno.

{y:i}Kto tu jest?

Czy pan wie, że to jest prywatna własność?

Przepraszam, nie wiedziałem.

Co pan tu robi?

Lubię pociągi.

Rozglądam się.

Czy jest tu ktoś z panem?

- Nie. - Na pewno?

Tak. Jestem tu sam.

Po prostu lubię pociągi i rozglądam się.

- Pora by pan stąd wyszedł. - Tak, proszę pana. Dziękuję.

Oprzyj się.

Nie ruszaj się.

{y:i}Mówi Shirley.

{y:i}Czy jest Brenda?

Nie może podejść do telefonu.

Czy mogę rozmawiać z Nadine?

Jest zajęta.

Scott, daj ją do słuchawki.

{y:i}Opiekuje się dziećmi.

Staram się nie gniewać na ciebie.

Proszę, nie dzwoń tu więcej.

Kurwa, co ty...

Co ty, kurwa, robisz?

Nadine znowu to zrobiła.

Prowadzi interesy za moimi plecami. {y:i}W tej chwili pieprzy się z kimś.

Wiem, dokąd ona jeździ.

Gdzie ty jesteś?

Skręć tutaj.

Shirley, jesteś mi winna za te bzdury.

Jesteś mi sporo winna.

Zaczekaj.

Całkiem ci odbiło?

Zamknij, kurwa, ryj. Chodź tu.

Proszę was...

Proszę, nie róbcie tego.

Co mam zrobić, byś się mnie słuchała?

Tato?

Było tylko kwestią czasu, aż się doigrasz.

{y:i}Wszyscy prowadzimy sekretne życia.

{y:i}Nawet jeśli istnieją tylko {y:i}w naszym umyśle.

{y:i}Sądzę, że pytanie brzmi "dlaczego?".

{y:i}Czy nie ma łatwiejszego sposobu, {y:i}by się przebudzić?

{y:i}Nie proszę o przebaczenie {y:i}za rzeczy, które zrobiłam.

{y:i}Muszę żyć ze swoimi grzechami.

{y:i}Sądzę, że był to jeden {y:i}z tych momentów.

{y:i}Wyjątkowy szczegół

{y:i}w zwyczajnym życiu.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.