Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Czech
Danish
Dutch
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Około 65 milionów lat temu w Ziemię uderzyła wielka asteroida.
Do atmosfery przeniknęło tyle odłamków skał i pyłu,
że niebo pociemniało i na długie lata zmienił się klimat.
Wyginęły dinozaury oraz inne gatunki zwierząt.
Skorzystały te najlepiej przystosowane
- ssaki pozostające w cieniu dinozaurów
od czasów mezozoiku.
20 DNI PRZED UDERZENIEM ASTEROIDY
MUZEUM HISTORII NATURALNEJ W BERLINIE
To spośród nich wywodzi się homo sapiens. Ta era trwa do dzisiaj.
Zwie się ją kenozoikiem, „nowym życiem”.
- Co widzisz? - Nic.
- Dlaczego? - Bo świecisz mi w oczy.
Tak jak słońce. Tymczasem asteroida Horus...
Susanne, będziesz Horusem.
Horusa otacza metrowa warstwa pyłu węglowego
ciemniejszego niż najczarniejsza czerń.
Dlatego tak późno go odkryliśmy.
I co teraz?
Bomby atomowe!
Właśnie!
Żeby przydzwonić mamie,
która nas ominie i poleci w nieznane.
Niestety zamykamy.
Jasne. Idziemy.
A jeśli się nie uda?
Co?
- Z tymi pociskami. - Uda się.
Nie ma się czym przejmować.
WYSTĘPUJĄ
MUZYKA
ZDJĘCIA
SCENARIUSZ
REŻYSERIA
8 DNI
A co ty tu robisz?
Nie rozpaczaj. To nie pierwsze małżeństwo, które legło w gruzach.
Dobrze, że przyjechałaś.
Miła niespodzianka.
Co?
Jesteś jakiś odmieniony.
To złośliwa satysfakcja - ten gówniany świat wreszcie trafi szlag.
Nie. Jesteś szczęśliwy.
- I wygnieciony. - I dobrze.
Jeśli...
będzie szansa na przetrwanie, pójdziesz z nami?
Nie.
Zostaję, póki nie opadnie kurtyna.
JESTEŚ DOSKONAŁYM STRATEGIEM
Strehlke, wrócił pan?
Szefie, przywiozłem te trzy dziewczyny, o które pan prosił.
Desi, Moni i Miri.
Blondynka, brunetka i ruda.
Desi jest pielęgniarką. Jakby co, to...
A ten? Też jest pielęgniarką?!
To mój kuzyn, René.
Mówiłem, żeby tu nie wracał.
Słabo sobie radzę z babkami...
- Co powiedziałem?! - Myślałem... - Nie myśl!
Mówiłem: „Przywleczesz tu kogoś, wylatujesz!”
A ci? Ten pies?
Ich wpuszczę. Bo to ja decyduję!
Jest tylko jedno miejsce.
- Dla mnie? - Mam to gdzieś. Bijcie się.
Tak! Bój na pięści.
Zwycięzca się łapie, przegrany się buja.
- Klaus. - No, już!
Zostaw go!
Wystarczy! Dość.
Co za determinacja!
Jaki z tego wniosek? Twój kuzyn ma cię w dupie.
Spierdalaj, szczurze, póki jeszcze możesz!
Bydło.
Ale trzeba się przyzwyczaić.
Deniz, ostatni rozładunek.
A to z jakiej okazji?
Co z tatą?
Nie wiem.
Nie kłam!
Pewnie nie wróci.
Pokłóciliście się?
- Powiedziałaś mu... - Powiedziałam!
On cię kocha. Dogadacie się!
Nie zdążymy!
Chcieliśmy być dobrymi rodzicami, którym możesz ufać, ale...
Wybacz nam.
Musimy przeżyć.
Ty i Jonas, musicie.
I tylko to się liczy.
Zaufaj mi.
Pa, dziadku.
Jaka piękna!
Dziękuję. Ty też.
Nie znalazłem niczego lepszego.
Kiedy wczoraj zniknęłaś,
zrozumiałem, że bez ciebie nic nie ma sensu.
Że miotam się na próżno. Bez ciebie.
Jesteś najlepszą rzeczą, jaka mi się przytrafiła.
Chcesz być moją żoną?
Marion Meissner? Z domu Cosin?
Tak. Chcę.
Do końca świata.
Do końca świata.
Po co tu przyjechałyśmy?
Pan Frankenberg nam pomoże. Ma schron.
- Co? - Nora ma schron?
Tak.
Zaczekajcie tu.
Bez dyskusji!
Su, co tu robisz?
Nie twoja sprawa?
Wiedziałaś o bunkrze?
- Jak widać, ty też. - Posłuchaj! Ten kutas ci nie pomoże!
A ty? Uratujesz moje dzieci?!
Jak ty się ubrałaś?! Trochę godności!
Skończyła mi się!
Zostaw mnie!
Zwariowałeś?!
Błagam, nie rób tego!
Spadaj.
Susanne! Mogę po imieniu?
Jasne.
Przepraszam za niego.
Odbiło ci?! Zabieraj te filtry!
Bo co?!
Bo co? Pierdolę ciebie i twój bunkier.
- Chodź. - Nie!
Puść ją!
Deniz, błagam! Idź już.
Idź już.
Ci Turcy!
A gdzie twój mąż, Uli?
Najpierw pokażę ci pokój.
Dwa metry żelbetu. Filtr powietrza, oczyszczalnia wody.
Wciąż o tym gadam.
Nie szkodzi.
Żona była przeciwna budowie bunkra,
dlatego wyrychtowałem go dopiero po jej śmierci.
- Współczuję. - Życie bywa okrutne.
Ale czasami los się uśmiecha.
Tak jak do ciebie. Jesteś bezpieczna.
To mojej żony. Musiałem je tu przynieść.
Ty też uważasz, że rzeczy nieboszczyków nabierają
osobliwego blasku?
To chyba twój rozmiar.
Chodź do Klausa.
Jesteś głodny?
Pewnie. Nie jedliśmy śniadania.
Jonas.
- Nie chce nam się jeść. - Daj spokój!
Wiesz, jak się poczułam?
Kazał mi przysiąc, że nikomu nie powiem,
potem wyjechaliście, a w końcu załapaliście się do schronu.
Patrz, on się śmieje!
Będzie dobrze. Bo niby o czym rozmawiają?
- Myślisz? - Jasne!
- Zmieścimy się wszyscy? - Pewnie.
Ale będziemy sobie działać na nerwy!
Co z dziećmi?
Może je zawołamy?
Na pewno się dogadają. Leonie i Nora są nierozłączne.
Wiesz, wolałabym się tu zamknąć już teraz.
Żeby nic złego się nie zdarzyło,
żeby nikt nie oszalał ani nie wpadł na jakiś dziwny pomysł.
Teraz mamy inne czasy.
Ja za to wszystko odpowiadam.
- Bez dzieci. - Co?
- Odtąd będziesz matką Nory i moją żoną. - Nie...
Nie, błagam!
Sprawdzę, co tam robią. Poczekajcie tu.
Co tak długo? Chcę pokazać schron Leonie.
Gdzie pani Steiner?
W bunkrze, tak jak chciałaś!
- Pójdę po Leo. - Nie łapie się!
Trzy miejsca, trzy osoby! Bez Leonie!
- To moja przyjaciółka! - Nieważne! Niech idzie do ojca!
Dupek!
Gdzie nasza mama?
- Nie chce was znać! - Nie wierzę.
Jazda! Nie chce was oglądać, gówniarze!
Wypierdalać!
Łajka. Chodź.
No, chodź.
Niestety nieczynne. Z powodu końca świata.
Mogę w czymś pomóc?
Chciałem tu tylko przyjść.
Tutaj poznałem moją żonę.
W moim muzeum.
Poprosiła, żebym się przesunął.
Od razu się zakochałem.
Później nie raz jej zawadzałem.
Jak to w małżeństwie.
Zawsze powtarzała, że wypchane martwe zwierzęta ją przygnębiają,
a dla mnie są...
Uosobieniem spokoju?
Właśnie.
Zapraszam. Coś panu pokażę.
Śmiało.
Sporo pięter w dół.
120 metrów. Dinozaury nie miały takiej możliwości.
Że nie wspomnę o systemie filtracji powietrza.
A zasilanie?
Z prądnicy. Tankowanej co dwa lata.
Mamy jeszcze miejsce.
Dla dwójki dzieci i mojej żony też?
W porządku. Ale dla nikogo więcej.
Ma pan moje słowo.
Zapraszam.
Tato?
Łajka.
Robin! Pomóżcie mi!
Nie teraz. Doświadczamy wspólnoty.
Błagam!
Robin, później.
Robin, proszę cię!
Chodźcie.
- Szybko! - Za mną.
Szkoda, że nie poznaliśmy się wcześniej.
Kochał to miejsce.
Spodobałby mu się taki pochówek godny starego wojownika.
Pomodlimy się?
Żadnych kościelnych obrządków.
Był Wikingiem.
Co się dzieje?
Odeszły mi wody.
Za tych, co przeżyją!
- Zapraszałeś ich? - Kto to?
Ale banda!
A z ciebie co za pajac?
Jestem nikim.
I tak wyglądasz!
To teren prywatny. Spierdalać, i to już!
Pójdziemy, kiedy ją uwolnisz.
- Kogo? - Moją mamę!
Leonie.
Sama do mnie przyszła. Nie musiałem się prosić.
Wypuść ją.
Zabieraj tę menażerię i jazda stąd!
Najpierw ją uwolnisz.
Bo co?
Nie lękajcie się.
Padł na kolana - modli się!
Teraz poprawka!
Padł i się modli!
Masz jeszcze czas. Masz czas.
Sus!
Jonas? Jesteś tu?
Jonas...
Wystarczy? Chcesz jeszcze?
Nie boję się.
Jego miłość jest silniejsza niż...
Jeszcze ci mało?
Jego miłość...
Jest silniejsza...
Wracajmy do domu.
Spierdalać!
Brać tę kurwę i won!
Gdzie jest moja żona?
Twoja żona... Już prawie zapomniałem.
Susanne nie jest twoja ani niczyja.
Jest jak ptak, leci, gdzie ją poniesie.
Gdzie jest?
Tu i tam, jak to ptak.
Nie chcę awantury!
Walczy, żeby ratować wasze dzieci.
Daje dupy, żeby je ocalić.
Dlaczego? Bo „nie chcesz awantury”.
Bo tu, w głębi serca, jesteś leszczem z miękką fają!
Wróci. Tata zawsze wraca.
Zawsze myślałam, że panuję nad swoim życiem,
bez względu na wszystko.
Nad moją rodziną, pracą, romansem.
Byłam pewna, że nigdy nie zbłądzę. Idiotka!
Póki nie zatrzasnęły się drzwi w tym bunkrze,
byłam pewna, że to wszystko odkręcę.
Naprawdę wierzyłam, że nas uratuję.
Tak bardzo chciałam was chronić.
Chcesz z nim pójść?
Zawsze będziemy rodziną.
Tak bardzo cię kocham!
Ja ciebie też. I Jonasa.
Jesteś taka dzielna.
Opiekuj się nią.
Koniec?
Pytam, czy to koniec!
Wstawaj!
Łajza!
Wersja polska na zlecenie HBO Start International Polska
Tekst: Bohdan Maliborski
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.