All language subtitles for Zakliata jaskyna.pl

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English Download
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

[spokojna muzyka ludowa]

NARRATOR: Dawno, dawno temu był sobie kraj piękniejszy od innych.

Lud kochał swojego króla za skromność i dobroć.

Wasza królewska mość...

Bogactwo królestwa było bezpiecznie ukryte w głębinach ziemi.

Ludzie znaleźli w pewnej grocie sól.

Było jej dostatecznie dużo dla nich samych i dla kupców z daleka.

[brzęk monet]

Królestwo kwitło i lud był szczęśliwy.

Magiczna grota skrywała jednak tajemnicę.

Tylko my dwaj znamy sekret naszej groty, Buchwaldzie.

Pamiętaj, że musisz go strzec.

NARRATOR: W głębi owej groty biło jej ukryte serce -

wspaniała rubinowa komnata.

Ludzie wiedzieli, że nikt nie może nawet dotknąć tych klejnotów.

Gdyby ktoś zabrał choć jeden rubin, spadłaby na niego straszliwa klątwa.

A z nim - na całe królestwo.

NAJPIĘKNIEJSZE BAŚNIE: MAGICZNA GROTA

Ada! Nie bądź taka poważna!

To pierwszy śnieg!

Jesteś jak dziecko!

Berek!

Pospiesz się, bo mnie nie złapiesz, a tacie wystygnie obiad!

Jesteś taka powolna!

Leno! Zaczekaj!

Nie zaczekam!

[spokojna muzyka]

Leno!

Szybciej!

Szybciej!

- Kiełbaski z serem i słoniną. - W cieście?

Tak jak lubisz!

Masz udane córki, Buchwaldzie.

Piękne jak księżniczki, sprytne i mądre!

Ada, gdzie jesteś?!

Najlepszy królewski górnik i szczęśliwy ojciec!

Szczęśliwi są ci, którzy oddają serce innym.

Leno, zaczekaj!

Chodź, Ada!

BUCHWALD: Nie zgubcie się!

Zawsze się wleczesz!

[śmiech]

Jak tu pięknie! Pięknie!

- Spójrz! - Nie idź tam!

Cała ty! Nie chcesz - pójdę sama!

Leno!

[przejmująca muzyka]

Kto wie, co to znaczy?

"Nie biegaj, Leno, bo się potkniesz. Nie wchodź na drzewo, bo spadniesz.

Nie płyń tam, bo utoniesz!".

Wszystkiego się boisz!

Nic nie zrobisz sama!

Rubinowa komnata z legend.

Jeszcze piękniejsza, niż mówił tata.

- Myślisz, że tu był? - Zna tę grotę jak nikt inny.

Jeśli to widział i nic nie zrobił, jeśli kopie sól, nie rubiny...

Leno!

Wierzysz, że ten, kto dotknie rubinów, będzie przeklęty?

Nikt nie zauważy, jeśli jeden zniknie.

- Chodźmy stąd. - Co by się stało?

Chodźmy!

Nic by się nie stało. To tylko głupie bajki.

[pogodna muzyka]

Wiedziałyście, że przyjdę?

Spójrzcie, co przyniosłam.

Król obędzie się bez bryłki soli.

[budząca niepokój muzyka]

Hej! Uciekajcie!

- Jak śmiałaś?! - Ja? Jak ty śmiałeś?!

- Wiesz, kim jestem?! - Tchórzem!

Polujesz na zwierzęta przy karmniku!

Jestem tchórzem?

[żwawa muzyka]

Nie uciekniesz!

[dyszy]

Wiem, że tu jesteś!

[chlupot wody]

[śmiech]

Spójrz, Wiktorze. Co to za książę?

Mój brat nie umie złapać zwykłej dziewczyny.

- Zamilcz! - Poproś.

Macocha wzywa was do siebie.

- Czego chce? - Nie będzie nam rozkazywać.

- Nie mogę o tym mówić. - Jelenie zatkają uszy.

Ojciec prosi, byście wrócili przed nocą.

Wie, jak zepsuć nam wieczór.

NARRATOR: Książęta stracili matkę w dzieciństwie.

Ich ojciec ożenił się drugi raz, lecz nowa królowa, choć piękna,

miała serce z kamienia.

♪ Idzie zima wraz, jest to cudów czas.

Ptaki po górach fruwają, a pasterskie trąbki grają

co jest nowego, niesłychanego. ♪

Pięknie śpiewa.

Dziękujemy lasowi za opał i jedzenie.

Ziołom za to, że nas leczą.

I grocie, która nas utrzymuje.

I tobie, Buchwaldzie, bo bezpiecznie wyprowadzasz

naszych mężów na słońce, do nas i naszych dzieci.

Zdrowie Buchwalda, najlepszego górnika!

Wesołych Świąt!

Na zdrowie!

Zima będzie długa.

Ale kto ma silne ręce i mądrą głowę...

...osiołka i owcę...

RAZEM: ...da sobie radę.

- Stale to powtarzasz, tato. - Bo to prawda.

A ta legenda, no wiesz, o grocie i rubinach, to też prawda?

Na co nam rubiny, gdy mamy siebie nawzajem?

Nie bylibyśmy szczęśliwsi niż teraz.

BUCHWALD: Dobranoc.

- Jak wygląda wilk? - Strasznie. Śpij już.

Im szybciej zaśniesz, tym szybciej będzie świąteczny ranek.

Może dostaniesz orzechy? Albo wstążki?

- Wstążki? - Nie oczekuj srebra ani złota.

Nie oczekuję ich.

Marzę o czymś innym.

Jeszcze piękniejszym.

[dźwięk trąb]

Otwórzcie bramę!

Panie, wasze wysokości.

Prowadźcie do króla!

Panie...

KRÓL: Nareszcie...

Ich najjaśniejsze wysokości, książę Cyryl i książę Zach!

Jesteście.

Synowie...

Mój czas się wypełnił.

Pamiętajcie, że jesteście braćmi. Macie siebie nawzajem.

Wspierajcie się.

Nie wchodźcie w spory.

[z trudem łapie oddech]

Pomagajcie sobie.

Razem będziecie silniejsi.

Co postanowiłeś?

- Ja będę królem? - Ty?

Jeszcze czego.

Myślicie tylko o sobie.

Pochłania was rywalizacja.

Bycie królem to... obowiązek.

Odpowiedzialność.

Niekończąca się służba ludowi.

Dlatego...

niech królestwem włada ten, niech włada nim...

ten, kto na to zasłużył.

[smutna muzyka]

Umarł król! Niech żyje król!

[szlochanie]

Ale...

który?

Kto wybierze lepiej, jeśli nie ja, ich druga matka?

Stracili ojca...

ale nadal mają mnie.

A gdybyśmy rządzili królestwem wspólnie?

Wspólnie? O nie. Podzielimy się. Ja wezmę północ. Lasy i grotę.

Nic z tego! Grota jest moja! Rzeka też!

[śmiech] Jeszcze czego!

Wiktorze?

Unikasz mnie?

Pani...

Teraz, gdy znów jestem wolna, myślisz, że znajdę jeszcze kogoś...

młodego, silnego...?

Nikt nie dorówna królowi.

Szukam, szukam...

I chyba tu jest.

Szukajcie, pani, dalej.

Sól.

Zwykła sól.

NARRATOR: Ta dziwna noc obudziła w wielu ludziach chciwość.

I pragnienie posiadania więcej, niż mieli, powiodło ich w mrok.

[niepokojąca muzyka]

[ziewa]

Co to jest?

Leno! To był prezent od taty!

Lena!

Wstawajcie!

[łomot]

Moja córka, Lena!

- Słyszysz, Leno? - Odezwij się! Leno!

Gdzie jesteś?!

Gdzie jesteś?

Tato!

Tato! Tatusiu!

Lena!

Myślę, że poszła do groty!

Dookoła!

Po co?

- Po co by tam poszła? - Nie spodobał jej się twój prezent!

Myślę, że chciała zabrać rubin z groty.

Ktoś ją widzi?!

Znalazłyśmy go.

Lena!

Miałam ci powiedzieć! Wybacz.

To zabronione! Nie wolno!

Chodźmy wyżej.

Co to znaczy?!

Gdzie są drzwi?

Gdzie jesteś, Leno?!

Spójrz, tato! To rubin z serca groty!

[dramatyczna muzyka]

Nie martw się, Buchwaldzie, król powie nam, co robić.

Pomoże nam szukać. Jego straże przeczeszą cały las.

Chodźcie!

Chodźcie!

Co to?

Chodź! Co się stało?

- Tam... Zobaczyłam coś. - Chodź.

Zostaliśmy w tyle.

- Otwórzcie nam! - Stójcie! Ani kroku dalej!

BUCHWALD: Otwórzcie! Wpuśćcie nas! Słyszycie?

Chcemy się widzieć z królem!

Brama.

STRAŻNIK: Brama!

WIKTOR: Straże, wpuśćcie ich!

Powoli!

Za późno. Król nie żyje.

WIKTOR: Z drogi!

To Buchwald. Zginęła mu córka.

Pani!

Moja Lena... weszła do groty i odtąd nikt jej nie widział.

KASZTELAN: Jak mogła zginąć? Jest igłą?

Szukajcie jej i dajcie nam spokój.

Nikt nie może już wejść do groty.

Co ty mówisz?

Tam, gdzie kiedyś były drzwi, jest lita skała.

A na ziemi leżało to.

Pokaż!

Lena to wzięła, bo nie wiedziała, że...

...dotknie ją klątwa. Znakiem klątwy... jest wilk.

To legenda, którą znają wszystkie dzieci.

Jaki wilk?

Widziałam go.

W królewskich lasach nie ma żadnych wilków.

Niemniej go widziałam.

Wilk?

KASZTELAN: Przepuśćcie jej wysokość!

Na bok! Z drogi!

Trafiłem go w serce! W samo serce!

- Kto jest najlepszy? - Ty, panie!

W lesie koło groty widziano wilka. Wilcze futro jest najcieplejsze.

Królem będzie ten, kto mi je przyniesie.

Zacznij przygotowywać koronację.

O tak!

Ale moją.

Martwemu nic po koronie.

Nie spuszczajcie się z oczu! Uważajcie na siebie!

Mówię wam to jako przyjaciel.

Król nie ma przyjaciół. Ma tylko sługi i wrogów!

Z Bogiem! Wrócę jako król!

Ja będę królem! Zobaczycie!

Każdy potrafi zabić wilka!

Ale nie każdy wraca z lasu żywy.

Zadbaj o to... a czeka cię nagroda.

Chodźmy!

[budująca napięcie muzyka]

Ustąp mi!

Pospiesz się!

Nie wygrasz!

Nie wygra żaden z was.

Pójdę tędy. Nie wchodź mi w drogę!

Nie bój się. Nie będzie mi cię brak.

[szum strumyka]

[chlupot]

[warczenie]

[warczenie]

Nie jesteś wilkiem.

Jesteś wilczycą.

[spokojna muzyka]

[śmiech]

Chodź. Chodź do mnie.

Odsuń się!

Odsuń się, bo ucieknie!

- Zastrzelisz ją! - Ocalę ci życie! Odsuń się!

I zostaniesz królem. Jasne.

Pamiętasz, co mówił nam ojciec?

Dobry władca musi wybierać mniejsze zło.

Co jest mniejszym złem? Że zostaniesz królem?

Czy że przegramy obaj?

[krzyk]

[jęki]

Coś ty zrobił?!

Jesteś strasznym głupcem!

Nie chciałem tego, ale dobrze ci tak!

Jesteśmy braćmi!

Dokąd idziesz?

[szczęk stali]

[szczęk stali]

[śmiech]

[odgłosy walki]

[łoskot]

[krzyk]

[dramatyczna muzyka]

[śmiech]

Król musi wybrać mniejsze zło? Walcz!

Masz już dość?

Narobiłeś w portki?

Pokłoń mi się jako królowi!

[krzyk]

- Wyciągnę cię! - Nie mogę!

Trzymaj się!

- Proszę, wyciągnij mnie! - Nie puszczaj!

Nie!

Cyryl!

[łoskot]

[przejmująca muzyka]

[dyszenie]

[niepokojąca muzyka]

[łoskot]

[dramatyczna muzyka]

Gdzie twój brat?

Widziałem was.

- Co widziałeś? - Wszystko!

Wytłumaczę się macosze.

Na twoim miejscu bym tego nie robił.

Nie jesteś na moim miejscu i nigdy nie będziesz.

Jesteś zwykłym rycerzem.

Na twoim miejscu nie wracałbym do zamku.

Za bratobójstwo czeka cię kaźń.

Skoro wszystko widziałeś, opowiesz, jak było.

Dlaczego miałbym to zrobić? Macocha posłała was obu na śmierć.

Po co tu jestem?

Stawaj!

Masz miecz, ale nie umiesz go użyć!

Chcę ci pomóc, chłopcze. Wierz mi.

Nie wracaj do zamku, bo cię stracą. Nikt cię nie pożałuje.

Poradzić ci coś? Proszę bardzo.

Zniknij. Przepadnij.

Odejdź na zawsze.

- Dokąd miałbym pójść? - Dokąd chcesz.

Zaczekaj!

Miecze. Twój i brata.

- Na co ci one? - Na dowód, że nie żyjecie.

[brzęk stali]

Konie! Konie!

WIKTOR: To konie książąt.

Zabierzcie je do stajni.

Ważne, że konie wróciły.

KASZTELAN: Nie chcę krakać, Wiktorze, ale...

Nie wygląda to dobrze.

Niech żyje nasza nowa królowa. Książęta zginęli w lesie.

Mogłeś mieć wszystko, Wiktorze. Wystarczyło sięgnąć.

Oplanie?

Przeszukajcie całe królestwo.

Zabierz poddanym wszelką sól, którą znajdziesz.

Dobra królowa nie skrzywdziłaby swojego narodu.

Wypędź ich z mojego zamku!

Oprócz niego.

Zaprowadzi mnie do rubinów.

Brać go!

Nie, nie, nie! Puśćcie go! Puśćcie go, proszę!

Został mi tylko on! Mój ojciec! Miejcie litość!

Zwiążcie go! Nie słyszeliście królowej?!

Wynoście się stąd, wieśniacy!

Proszę, Ado! Nic nie zdziałamy!

Nie możemy tak odejść!

Mam żonę i dzieci! Musimy ich posłuchać!

[rechot]

Teraz jestem królową.

Na kolana! Na kolana!

[ryk]

NARRATOR: Od tej pory w całym królestwie nie było soli.

Omijali je wszyscy kupcy. Zapanowała bieda i strach.

Kto mógł, opuścił swój dom i nie wracał.

Kto nie mógł, trzymał się nadziei, że pewnego dnia klątwa minie.

[śmiech]

Ani bryłki soli!

[pomruk niezadowolenia]

[brzęk]

To wszystko, kapitanie! Nic tu nie ma!

Nie mam już soli!

Zabraliście wszystką poprzednim razem!

Zamkniemy cię w ciemnicy, dziewko. Jak twojego ojca!

Gdzie są wszyscy?!

Kiedy zabraliście nam sól, wyjechali razem z rodzinami!

- Dlaczego tu zostałaś, ślicznoto? - Bo mamy najładniejszych chłopców!

[śmiechy]

- Jedźmy! Już tu skończyliśmy! - Rozkaz, kapitanie!

Jedziemy!

Kto ma silne ręce i mądrą głowę, osiołka i owcę, da sobie radę.

Będę łowić ryby, zbierać poziomki, jagody i maliny.

Poszukam dzikiego czosnku i szczawiu.

Mam mąkę, będę smażyć placki. Poradzę sobie, nie będę się bać.

I znajdę sól.

Znajdę sól i uwolnię tatę.

NARRATOR: Życie jest silniejsze niż śmierć,

a nadzieja triumfuje nad rozpaczą.

Ten, kto ma nadzieję, ma przed sobą przyszłość.

[spokojna muzyka]

Zaczekaj tu, nabiorę wody.

[szum strumyka]

Jeśli chcesz się napić, idź gdzie indziej!

To ty?!

To ty?!

We własnej osobie.

- Ukrywasz się. - Mądrala z ciebie.

- Dlaczego błąkasz się po lesie? - A ty?

Nie błąkam się. Szukam soli.

A gdybym pomógł ci ją znaleźć? Co mi dasz?

Grzebień i mydło?

Wolę jedzenie i dach nad głową. Od zimy sypiam pod gołym niebem.

Musiałbyś dać mi górę soli.

Przyjrzyj się.

Twój osioł ma więcej rozumu niż człowiek.

Ta woda jest słona. Słona!

Nazbieram tyle soli, że ludziom zakręci się głowach.

Będziemy uratowani!

Szukasz pomocnej dłoni? Mam dwie.

Zawrę układ z królową. Dam jej sól, a ona zwróci mi ojca.

Berta nie jest królową.

- Ma na głowie koronę. - Korona nie czyni jej władczynią.

Najwyraźniej wiesz wszystko.

Masz też pomysł, jak odsolić tę wodę?

Może.

Ale musisz się rozebrać.

[śmiech]

[śmiech]

Zrozumiałem to zimą. Gdy wpadłem do strumienia.

Kiedy potem sługa...

Kiedy się potem przebierałem, posypała się sól.

Weź te prześcieradła.

Nie będą potrzebne.

Wystarczy trochę wody.

[szum strumienia]

[pogodna muzyka]

[jęki]

Jedz! Musisz jeść, żeby się wzmocnić.

Długo spałeś, to dobrze.

Kiedy człowiek śpi, nie czuje bólu. Byłeś ranny.

Chcesz pić?

Powolutku.

Co się stało? Gdzie jestem?

- W grocie. - To widzę.

[jęk]

Uważaj! Twoje żebra i noga. Jesteś słaby.

Jeśli mi pomożesz, hojnie cię wynagrodzę.

Dostaniesz złoto, srebro, ile zechcesz.

Nie chcę złota ani srebra.

A co chcesz? Dam ci wszystko. Jestem księciem, królewskim synem!

Wystarczy mi to, że nie jestem tu sama.

- Mieszkasz tu sama? - Z Leną i tatą.

- Gdzie są? - Odeszli.

Ale wrócą. Uratuję ich oboje.

Lena żyje, wiem to. Czuję to!

Co się z nią stało?

Zniknęła.

W dniu, kiedy pojawiła się wilczyca.

- Może ta wilczyca... - Nie!

Co gotujesz? Kaszę?

Nie stój nade mną, zajmij się czymś. Wydój owcę, nakarm osiołka.

Potem naostrz siekierę i porąb drewno.

Ja? Nie chce mi się.

Tu śpię ja. Ty będziesz spał tam.

Z owcą i osłem?

[ryk osła]

To jakiś żart.

To wszystko?

Przetrząsnęliśmy całe królestwo.

Wieśniacy opuszczają domy,

kucharze narzekają, że nie mogą gotować bez soli.

A zbrojni tylko plądrują i plądrują.

[charkot]

Będziemy wszyscy klepać biedę!

A ja z wami. Jesteście do niczego!

Jeśli nie znajdziemy soli, będzie po nas.

Buchwaldzie, zmieniłeś zdanie?

To tylko grota.

Musi być do niej inne wejście, inna dziura w ziemi.

Więc jak? Dogadamy się?

Wiesz co, Oplanie?

Nawet gdyby istniało inne wejście do groty...

gdyby naprawdę istniało...

byłbyś ostatnim człowiekiem na świecie, któremu bym je wskazał.

[warkot]

Przestaniemy cię karmić! Od dziś — spleśniały chleb i woda!

Zobaczymy, kto wygra.

Umrzesz, Buchwaldzie, ale przedtem podpalę las,

żeby spłonęło wszystko, co w nim żyje,

drzewa i zwierzęta, łącznie z tym wilkiem!

Wtedy pojmiecie, że wasza głupia legenda to zwykły wymysł!

Boicie się jednego wilka?! No to patrzcie!

Gotowi! Cel!

Strzelajcie!

Dlaczego się nie pali?!

Dlaczego ten przeklęty las się nie pali?!

To jakieś czary.

WIKTOR: Ni ogień, ni woda nie odbiorą człowiekowi tego,

czego się nauczy.

Czego nauczyłeś się dzisiaj? Że nie pokonasz wilka żadną bronią?

Brama!

Na co się gapicie? Zaraz przestaniecie się śmiać!

Jeszcze nie skończyłem z tym bydlęciem!

Nie wygra ze mną!

[warczenie]

Nie wiem nawet, czy jest dzień, czy noc.

Noc.

- Skąd wiesz? - To dzień.

Au!

Uważaj!

Rana się zaogniła.

Ale nie martw się.

Znalazłam ptasi rdest, rumianek, a nawet kleśniec.

Kiedy pracujesz łopatą i kilofem, łatwo się zranić.

Jak się stąd wydostanę?

Nie ruszaj się, zaszkodzisz sobie.

Nie spytam drugi raz!

Możesz pytać i sto razy, nie będziesz mądrzejszy.

Nie wiesz, z kim rozmawiasz?!

Gdybym nie wiedziała, kim jesteś, nigdy bym...

Nigdy co?!

Nie ma śladów od strzał ani wnyków. Słyszysz?

Gorąca zupa dobrze ci zrobi.

Więc się pospiesz! Jestem głodny!

I nie przypal jej!

Może ty lubisz zwęglone kości, ale książę - nie.

Obchodzi cię tylko jeden człowiek na świecie - ty sam!

Nie jestem twoją służącą.

Nic nie dostaniesz, póki nie przeprosisz.

Mam przeprosić?! Ja?! Niedoczekanie!

Wracaj! Ugotuj zupę!

Posłuchaj mnie, Cyrylu.

Dobry człowiek, choćby był tylko sługą, jest wolny.

A zły człowiek... zły człowiek, choćby był królem,

jest sługą swojej nienawiści.

Rozumiesz, co mówię? Rozumiesz?

Otwórz oczy, bo nic nie zobaczysz.

Ojcze...

Uratuję cię, jak ty uratowałeś mnie.

Nie umrzesz. Nie wolno ci.

Ojcze...

Masz gorączkę.

Wybacz mi, wybacz...

[jęk]

Rana się zaogniła.

Leż.

Leż.

Powiesz mi to później.

To ty mnie ocaliłaś.

To ty.

Kiedy zostanę królem, wszystko będzie należało do mnie.

Cyrylu? Gdzie jesteś?

Dobry król wie, że królestwo nie należy do niego,

tylko on do królestwa.

Bycie królem to służba, nie przywilej.

KRÓL: Pamiętajcie, że jesteście braćmi.

Jak tu wszedłeś?

- Było otwarte. - Nie, zaryglowałam drzwi.

Masz mi za złe, że wszedłem przez okno,

choć zaczęło padać i przemókłbym w tej stodole do cna?

Tak.

Widzisz, jaka jesteś?

A ja własnym ciałem zasłoniłem te jajka przed owcą i osiołkiem.

Żebyśmy mogli je zjeść na śniadanie z serem i chlebem...

...i solą.

[pogodna muzyka]

[szum strumienia]

Napełnimy koryta wodą.

Woda wyparuje i zostanie sama sól. Jak w wiadrze. Zobaczysz.

Potrzebne jest tylko słońce...

...i ciepły wiatr.

Przestaniesz mnie pouczać? Kto to wytrzyma?

- Przybij to porządnie! - I przestań mi rozkazywać!

Daj.

Tak. Dobrze.

Mogłabyś powiedzieć: "Uniżone dzięki, panie".

- Co jeszcze byś chciał? - Całusa?

Wolałabym pocałować żabę.

Kiedyś ci to przypomnę.

[pogodna muzyka]

Hej, Buchwald! Słyszysz mnie? To ja, Wiktor.

Łap! Nie wierz Oplanowi, że książęta nie żyją.

Tobie też nie dam umrzeć.

[pogodna muzyka]

[szum wody]

Już nie mogę.

Chodźmy! Zaraz się ściemni.

[chlupot wody]

Wyjęłam z rany strzałę, a zioła złagodziły zapalenie.

Ale prawdziwym cudem jest ta woda.

Zobaczysz, teraz rana się zagoi.

Piecze.

Ale to dobrze. Myślisz, że mi pomoże?

Tak, bo jest słona.

Wszystko, co tu widzisz, to sól. Bez soli nie ma życia.

Jest bogactwem królestwa i naszym.

Kto cię tego wszystkiego nauczył?

Nie chodzi mi tylko o... leczenie... gotowanie... i tak dalej.

Umiesz się tu poruszać.

Znasz tę grotę.

Brat?

Ojciec?

- Narzeczony? - Ojciec!

- Co się z nim stało? - Z nim - nic. To moja wina.

Tata wydobywał tu sól.

Był najlepszy, znał każdy zakątek groty.

Król go lubił.

Mawiał...

"Buchwaldzie, ty jeden znasz serce groty".

A co z twoim ojcem?

Umarł.

Nie chciałem, żeby królem został mój brat.

Berta powiedziała: "Królem będzie ten...

kto zabije wilczycę".

Muszę wyzdrowieć.

To ja muszę być tym, który ją zabije.

Zaczekaj! Dokąd idziesz?!

Lena!

Uratowałam ci życie. Teraz radź sobie sam.

Wracaj! Proszę!

Wydostanę nas stąd, przysięgam!

Choćbym miał zabić tę wilczycę gołymi rękami!

To ona sprowadziła na nas zło! Ona jej wszystkiemu winna!

Nikt nie umie zabić tego przeklętego wilka!

Przyjdzie mi żebrać, chociaż mam pod stopami bogactwo!

Rubinową komnatę!

Na co czekasz, Oplanie?!

Wytrząś z Buchwalda duszę, zrób co chcesz...

Muszę mieć te rubiny!

[rechot]

STRAŻNIK: Panie...

Buchwaldzie, żyjesz jeszcze?

Co z moją córką?

Powiedz, Buchwaldzie... istnieje inne wejście do groty?

Królowa dostanie swoje rubiny...

[charkot]

ZDUSZONYM GŁOSEM: ...a poddani sól.

[ z trudem łapie powietrze]

Wynoś się!

[warkot]

Odtąd pijesz tylko deszczówkę!

KASZTELAN: Kupię sól! Kto ma sól? Zapłacę złotem!

Przemierzyłem góry i doliny! Przepłynąłem wiele mórz!

Widziałem cuda, jakich nie widział nikt!

KOMEDIANT: A największym z nich jest czarny proch!

Magiczny czarny proch!

Z drogi!

[huk]

[aplauz]

Hej, ty! Co to ma znaczyć?

Muzyka i teatr. Taniec i śpiew!

Sztuczki i iluzje na życzenie! Żółte i czerwone gwiazdy.

Kółka, wstążki i króliki! Papierowe i jedwabne róże!

O la la! I monety z fałszywego złota!

Co tu masz?

- Co to za czary? - Tylko czarny proch.

Widzę, że to proch! I że jest czarny!

Potrafi wywołać uśmiech na twarzy i gwiazdy na niebie. Tysiące gwiazd!

Wszystkich kolorów!

Zielone... różowe...

pomarańczowe i czerwone!

[śmiech]

To zwykłe brednie!

[huk]

Straż!

Do ciemnicy z nim!

To nie ja, przysięgam! To nie moja wina!

To broń! Straszliwa broń!

Stać!

Coś powiedział?

Kto ją posiada, podbije cały świat.

- Chodź ze mną! - Dlaczego?! Nie!

Zna sztuczkę, którą można rozbić skałę!

Sztuczkę?

Naprawdę! Pokaż, co potrafisz!

Potrafię zbudować broń, jakiej świat dotąd nie widział.

Kiedy czarny proch wejdzie w kontakt z ogniem,

zapali się i wybuchnie.

I rozerwie skałę?

Potrzebny jest brąz.

Robi się to podobnie, jak odlewa dzwon.

Jak dzwon.

Ale nie odlewamy dzwonu, tylko długą rurę.

A potem trzeba odlać żelazne kule.

A potem?

A potem?!

Potem módl się, żeby to zadziałało.

Posąg króla! Nic nam po nim!

Najpierw trzeba wsypać do środka proch.

- Syp! - Ile, kapitanie?

- Ile?! - Trochę.

- Trochę. - Trochę.

- Tyle? - Tyle?

- Jeszcze. - Jeszcze!

- Jeszcze. - Jeszcze!

- Jeszcze! - Wystarczy.

- Co teraz?! - Teraz... teraz kula.

- Kula! - Kula.

Odsuńcie się!

Co teraz?

Teraz?

Teraz ogień i zobaczymy!

[huk]

[hurgot]

[okrzyki radości]

Nie jest mi już potrzebny.

Aby sekret czarnego prochu nie wyszedł na jaw,

skróćcie go o głowę.

Brać go!

Dlaczego?! Nie! Za co?!

Wyruszymy o zmroku.

KOMEDIANT: Litości! Oszukaliście mnie!

Kto zabije wilczycę, będzie królem! Tak powiedziała!

Ty dostaniesz rubiny, ja koronę!

Wielkie nieba!

To serce groty.

Oddałbym wszystkie rubiny za światło dnia.

Tam musi być wyjście!

Leno!

Gdzie teraz?

Gdzie ona jest?

[warczenie]

[brzęk stali]

[niepokojąca muzyka]

[dramatyczna muzyka]

Chcę wyjść!

Słyszysz?!

[płacz]

STŁUMIONY GŁOS: Za co?!

STŁUMIONY GŁOS: Za co?! Wypuść mnie!

Nie!

[przeciągłe wycie wilka]

KOMEDIANT: Słyszałeś, Buchwaldzie?

Co to było?

Jaskinia płacze za swoim rubinem.

- To wycie wilka. - Płacze.

Ma w sercu ranę.

Każda rana musi się zabliźnić.

KOMEDIANT: Ale nie trzeba się smucić.

Ten, kto nie odniósł ran, nie nauczy się ich leczyć.

Czy to dobry pomysł? Zanieść do zamku całą sól?

Masz lepszy? Wymienię ją na ojca.

Nie krzyw się.

- Co się może stać? - Wszystko. Nie znasz Berty.

A ty tak?

A kiedy uwolnisz ojca?

Nauczymy ludzi warzyć sól.

Wszyscy będą szczęśliwi.

- I odnajdę siostrę. - To już prawie wszystko. Ale...

- Co tam masz? - Grot.

Strzeliłem do wilczycy, ale mój brat wszedł mi w drogę.

I spadł do Czarnego Jeziora. Myślałem, że zginął, ale...

Grotów jest mnóstwo. Skąd wiesz, że to twój?

Każdy mój grot ma wyryty znak.

- Ale jak się znalazł w soli? - Przypłynął z jaskini.

Woda jest słona, bo tam wytryska.

I gdy płynie, rozpuszcza się w niej sól.

Mój brat i wilczyca zniknęli w jeziorze.

Ale ona wciąż biega po lesie, a z jaskini przypłynął grot.

Jak to możliwe?

Gdzie jesteś, Cyrylu?

[niepokojąca muzyka]

Jesteś Ada, córka Buchwalda.

Chodź.

To prawda. Przyniosła sól!

Najprawdziwszą sól!

Nic za nią nie chcę, prócz mojego ojca.

Teraz już możecie go uwolnić?

Spójrzcie, ile soli! Nauczę was ją warzyć, to łatwe!

Gdyby nie ty i twoja głupia siostra, nie byłoby tych nieszczęść.

Naprawdę myślałaś, że wymienię Buchwalda na... worek soli?

- Dwa. Dwa worki soli i osioł. - Tylko nie osioł.

Za późno. Niepotrzebna nam twoja sól.

Ale osioł by się przydał.

Okażę jednak łaskawość...

i pozwolę ci go zobaczyć.

[śmiech]

Ostatni raz! [śmiech]

Otwierać!

Ada.

Tato! Wybacz mi! Nie mogłam nic zrobić!

Posłuchaj mnie. Ten rubin. Nadal go ma?

- Nie chce już soli... - Posłuchaj!

Chce tylko rubinów! Wszystko poszło na marne.

Tyle pracy!

Berta ma teraz jakąś broń. Nikt już jej nie przeszkodzi.

- Wszystko stracone! - Posłuchaj!

Wystarczy!

Tato!

Ada!

Kiedy rana w sercu groty się zagoi!

Słyszysz, Ado?!

Klątwa zniknie i wszystko będzie jak dawniej!

Jazda! Już cię nie ma!

[stłumiony krzyk]

Ciii!

- To ty?! - Spodziewałaś się kogoś innego?

- Nie ucieszyłby mnie bardziej... - Cicho.

- Tu też się ukrywasz? - Wszędzie.

- Chodźmy. - Miałeś rację!

- Gdzie twój ojciec? Jaki był plan? - O świcie go zetną.

[szloch]

Coś wymyślimy. Nie płacz.

Naprawdę musimy iść.

Nie rzucajmy się w oczy. Nie mogą nas zobaczyć.

Zach?! Ty żyjesz!

Buchwald nie umrze. Musiałby go skazać prawowity król.

Zabrałem je.

Nasze miecze!

Myślałeś, że nie żyjemy? Ja i Cyryl?

Myślałem różnie.

Ale tu jestem.

- I Cyryl też żyje. - Co?

Wiktorze, nigdy nie będę taki jak mój ojciec,

ale naprawię to, co zepsułem.

Skoro żyjesz, książę, Berta nie jest już królową.

Zwracam ci twój miecz i swoją przysięgę.

Jesteś księciem?

Prawdziwym księciem?!

Biegnij!

Zaczekaj!

To prawda.

Ale byś mi nie uwierzyła.

Uznałabyś, że jestem kłamcą i oszustem.

Jesteś kłamcą i oszustem!

Gdyby Oplan odkrył, że żyję, byłoby po mnie!

Nie gniewaj się.

Czy to teraz ważne?

To było tutaj?

Gdzie wilczyca żyła wcześniej? Nie mogła pojawić się znikąd.

- Musiało się coś stać! - Myślę...

...że to przez Lenę.

Przez moją siostrę.

- Ona... - Twoja siostra?

- To ona zabrała z groty ten rubin. - I zamieniła się w wilczycę?

Jezioro jest wejściem do groty! To jedyne wyjaśnienie!

Chodź!

Chodź!

A jeśli się mylimy?

Popływam sobie.

- Nie boisz się? - Okropnie.

Odliczam. Raz... dwa...

Wilczyca zjawiła się, gdy zniknęła Lena.

Zach...

już wiem, co chciał powiedzieć tata!

Jeśli rana w sercu groty się zagoi, wszystko będzie jak dawniej!

Wszystko będzie jak dawniej! Zach! Jeśli zwrócimy rubin!

[niepokojąca muzyka]

Wiesz, że poddani dzielą się na użytecznych i nieużytecznych?

Już cię nie potrzebuję, Buchwaldzie. Mam broń, która zniszczy skałę.

Jutro wszystkie rubiny będą moje i kupię za nie, co będę chciała.

Sól... broń... miłość.

Nawet miłość można kupić.

Jutro umrzecie obaj.

[dramatyczna muzyka]

Zagoić ranę w sercu groty...

[kaszle]

Cyryl!

Cyryl, jesteś tu?

Odezwij się!

Cyryl!

Cyryl!

Wszystko, co widzisz, to sól.

Zmieniłeś się.

Ty też.

RAZEM: Chciałem...

RAZEM: Wybacz.

Co tu robisz?

Skoczyłem do jeziora. Tak jak ty.

Po co?

- Żeby cię ratować. - Nie potrzebuję ratunku.

Jest coś, o czym nie wiesz.

Chodź ze mną.

Zajęło mi to chwilę, ale już rozumiem.

Jeśli ktoś zabierze z jaskini rubin...

zmieni się w wilka.

Albo... w wilczycę.

Jak ta dziewczyna!

Uratowała mnie, leczyła, karmiła,

łowiła zwierzęta, żebym miał co jeść.

Nie mogę jej opuścić.

Nie mogę jej opuścić, bo... ...nie mógłbym bez niej żyć.

Musimy ratować jej ojca!

Nikt prócz Leny nie może się stąd wydostać.

Spójrz. To jest rubin, ta dłoń, ten krąg.

To jest waga.

Rozważyć... podjąć decyzję.

Klucz.

Zamek.

Zamknięte. Wilczyca... Strzały.

To jest wyjście. Słońce. Wyjście na wolność.

Rubin, wyjście, klucz, decyzja.

RAZEM: Zwrócić rubin!

Jaskinia jest twoja, pani.

Nie chcesz mnie wpuścić?

Skończcie z nią!

Przygotować działo!

Nie! Leno... proszę, niech wejdzie do groty.

Niech wejdzie, pozwól jej! Wpuść ją!

[skomlenie]

Leno, proszę! Chce rubinów, niech je weźmie!

Niech wejdzie! Leno. Pozwól jej wejść. Proszę.

Jak?! Nie ma tu drzwi!

[śmiechy]

Twoja korona, pani! Ten rubin! Rubin z serca jaskini jest kluczem!

Nie potrzebuję nikogo.

Ty mnie zaprowadzisz.

Pokaż mi serce jaskini!

[budująca napięcie muzyka]

Rubiny!

[śmiech] Moje rubiny!

Wszystkie, wszystkie są moje!

[śmiech]

[warczenie]

Ada...

Lena!

Lena!

To wilczyca! Wilczyca!

Kto zabije wilczycę, będzie królem! Na co czekasz?! Strzelaj!

To czarownica!

Szybciej!

- Ale... - Strzelaj!

- Kapitanie... - Strzelaj!

[głuchy dźwięk]

To twoja sprawka?

Miałem jeden woreczek czarnego prochu.

O tyle.

Zużyli większość, strzelając do posągu króla.

To, co zostało... wystarczyło na...

[śmiech]

[śmiechy]

[ryk]

[odległy śmiech]

Z ODDALI: Moje! Moje!

Słyszysz?

O nie!

- Szukasz czegoś, Berto? - Pomóc ci?

Jak miło. Rodzinka w komplecie.

To koniec. Nie jesteś królową.

Nie potrzebuję tego głupiego tronu.

Mam rubiny, cenniejsze niż całe królestwo!

Nie potrzebuję nikogo!

Za nią!

Berto, stój! Zaczekaj!

Nie możesz ich zabrać! Rubiny są przeklęte!

Chodź!

Chwyć się mnie!

Zach! Tędy!

- Berto! - Zaczekaj!

Wilczyca! To Berta!

Kto zabije wilczycę, będzie królem!

Będę nim ja!

[dzikie okrzyki]

Będę królem! Będę królem!

NARRATOR: Od tamtej pory nikt nie widział ani Berty, ani Oplana.

Powiadają, że błąkają się po świecie, skazani na siebie nawzajem.

Jesteś pewien?

W zupełności.

Zróbmy to razem.

To ostatnie wiadro, z którym ci pomagam.

Chcesz mnie?

- A może wolisz żabę? - Możesz mnie pocałować.

[śmiech dzieci]

Wesołych świąt!

KOMEDIANT: Spójrzcie, kto tu jest!

Nasz książę! Chodźcie, dzieci!

DZIECKO: To książę!

Co z tobą? Wejdź.

Nie powiem, żebyś się spieszył.

Czasem warto poczekać.

[radosna muzyka]

NARRATOR: Dziewczęta rządziły królestwem wspólnie,

bo co dwie głowy, to nie jedna.

I żyły ze swymi książętami długo i szczęśliwie.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.