Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Interlingua
Irish
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romansh
Runyakitara
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Miałem kiedyś kochankę.
Ona była kobietą a ja chłopcem.
* Autoportret z kochanką *
Tato!
Ślepy jesteś?
Wczoraj zakopaliśmy gołębia, kota i dwa zaskrońce.
Chyba wystarczy, nie? Nie możemy jej tak zostawić.
Musimy iść. Gdybyś nie zaspała, nie przegapilibyśmy stacji.
Nie kochasz mnie.
Jesteś taka sama cholera jak twoja matka. Widzisz tam coś?
O, tam!
Przynajmniej wzrok masz po mnie.
MUZYKA REGGAE
PIOSENKA:
"Uciekają szybko, na horyzoncie błyszczą iluzje.
Ciężko złapać oddech umysłom spętanym, co śnią coraz gorzej.
A sługi demonów śpią na sumieniach.
Im lepiej zostawić.
Bo czas wreszcie poznać siebie..."
Gdzie jest mama?
Nie przyszliśmy tu szukać matki, tylko słuchać muzyki.
Nie chcę słuchać muzyki. Mówiłeś, że tu ją znajdziemy.
Nic takiego nie mówiłem. Kłamiesz.
Mówiłeś, że mama przyjedzie w lato i ją znajdziemy.
Zaraz Zleję ci dupę. Zamknij się, to jest kawałek, który uwielbiam.
KRZYCZY
Nie kocham cię i zaraz sobie pójdę.
Proszę bardzo, droga wolna.
Nie przyszedłem tu szukać jej matki.
Przyszedłem odnaleźć samego siebie, pokazać, że się nie zmieniłem.
Że mimo wszystko jestem wolny i niezależny.
Są dwa światy.
Jest świat młodości, szalony i szlachetny.
I jest świat fałszu, kłamstwa i śmierci.
To świat starych.
wiem o tym dobrze, bo wracam stamtąd.
Przecież dziś czwartek.
Czwartek.
To gdzie są gołąbki?
Wziął pieniądze i poszedł po kapustę.
Wrócił bez kapusty i bez kurtki.
Zabrali mu.
Tę skórzaną kurtkę?
Całą rentę po matce wydał na nią.
Nie wierzę. Nie jest pobity.
I chwała Bogu, tego by jeszcze brakowało.
Wiesz, ile teraz lekarstwa kosztują.
Nie bronił się. Bo nie jest mężczyzną.
Mężczyźnie by nic nie Zabrali. Dlaczego mnie nie Zabiorą kurtki?
Bo nie ma już mężczyzn, została hołota.
I to mój syn. Kupiłem mu hantle, sprężyny.
Zapisałem na boks, na karate.
I co mam? Kibel zajęty przez cały dzień.
Ja w jego wieku w ogóle nie chodziłem do kibla.
Za to robiłem 150 pompek. Za komuny młodzież była lepsza.
Do kościoła chodziła, ustępowała starszym.
A teraz co? To nie wina komuny.
To matka go tak rozpuściła.
Niańczyła go w łóżku przez całe życie.
Siedź. Dopóki ja żyję...
Siadaj!
Jesteśmy rodziną.
I będziemy jeść razem. Nawet te zasrane gołąbki.
Proszę pana!
Niech mi pan pomoże.
Ja? Tak.
Jest tam, pod autem.
Błagam.
To tylko gołąb. Ale on jeszcze żyje. Ratuj go.
Nie miałem wątpliwości, że była wariatką.
Ale zupełnie inną niż ojciec, ciotka i reszta starych, jakich znałem.
Czułem, że to nie skończy się niczym dobrym.
Ale nie mogłem jej teraz zostawić.
Do weterynarza!
Co pani robi?
Lepiej stańmy.
Zawsze mdleje w takich sytuacjach. Ucieczka przed rzeczywistością.
Chcę wysiąść.
Ja bardzo dobrze prowadzę, tylko... Już mi ciemno!
Niech pan ugryzie!
No, szybko!
Myślisz, że jestem stuknięta?
Nie, ależ skąd.
Miły jesteś.
Tylko strasznie mocno gryziesz.
Trzyma}
Sama pani chciała. Mam talent do omdleń.
Wystarczy zapach dentysty ijuż mi ciemno.
Ale jak wyjadę z miasta, to wszystko jest dobrze.
Tutaj jestem sobą.
O, motyl!
Chodź.
To tutaj.
Czujesz?
Woda. Rozgrzana słońcem woda.
To mój pies, Saba. Od niego się zaczęło.
Psy, żaby, koty, ptaki.
Ale najwięcej psów.
To wszystko pani przejechała? Ależ skąd.
Ja zbieram tych biedaków z szosy.
Nie mogę patrzyć, jak robiąz nich dywaniki.
Tutaj chociaż mają spokój. Czy widziałeś piękniejsze miejsce?
Jestem z miasta.
Nie cierpię miasta. Wiesz, że ja mam do pracy 15 czerwonych świateł?
Dlatego spóźniam się codziennie pół godziny. Nienawidzą mnie tam.
A ty co robisz? Nic.
Zazdroszczę ci. Diana jestem.
Kuba.
To za to, że mi pomogłeś.
U mężczyzn to normalne.
BZYCZENIE OSY
ŚPIEWAJĄ PIOSENKĘ
"Biegnę, wciąż biegnę przez ten świat.
Przelatuję przez życie jak szalony wiatr..."
Kuba, listonoszka cię szuka!
Co?
Listonoszka cię szuka.
Renta! Nareszcie!
Dzień dobry.
Dzień dobry. Podpisz tutaj.
Proszę.
Kurwa! Co oni chcą?
To ty śpiewasz?
"Glizdy" - moja kapela.
Zdolny jesteś.
Podoba się pani?
Pani? Dlaczego ty mówisz do mnie "pani"?
Czy ja jestem taka stara?
Chyba nie. Chyba?
To znaczy jaka jestem? No mów, jaka?
Pani jest piękna.
Pewnie chciałbyś mnie dotknąć.
Wcale nie.
Kłamiesz. Przysięgam.
Szkoda.
Nie bój się.
Znałam wielu wspaniałych artystów.
Wszyscy pragnęli mnie dotykać.
Dzień dobry.
Kto to?
Jakiś kłusownik. Zawsze pojawia się o tej samej porze.
Sprawdza, czy mi nic nie grozi.
Przepraszam.
Kubuś!
Kubuś, wiesz, że w sobotę są imieniny ojca?
Mam się rzucić pod ciężarówkę?
Zróbże mu jakiś prezent. Umyj ten łeb.
A ty kup sobie nowe lokówki, to może się ojciec z tobą ożeni.
Jak chcesz. Dzielnicowy pytał o ciebie.
Ja nic nie zrobiłem.
Właśnie. Miałeś się gdzieś zgłosić.
Inaczej będziesz śpiewał jak wrócisz za dwa lata.
Nawet nie było cię widać.
Ja też nic nie widziałam.
Wołałem cię.
Tam nic nie słychać.
Taka cisza.
Cudo.
Za daleko pływasz. Kiedyś możesz nie wrócić.
Myślałeś, jak chcesz umrzeć?
Ja?
Ja nie umrę.
Jeśli się czegoś boję, to to, że przywalą mnie ziemią.
Tego się boję naprawdę
Czy nie lepiej byłoby, żeby ciało znikało wraz z duszą?
Po prostu pewnego dnia znikasz ijuż cię nie ma.
Z ubraniem?
Pewno. To byłoby piękne. Tak, jakbyś uciekł po kryjomu na wakacje.
Spotykaliśmy się prawie codziennie i coraz bardziej mnie drażniła.
Uwielbiała odpusty i strażackie festyny
W rowach zbierała chwasty i suszyła je na zimę.
Była starą czarownicą.
Denerwowała mnie, że wszyscy faceci rozbierają ją wzrokiem.
Brawo! Dawaj nagrodę!
Zobacz - pierwsza nagroda!
SKOCZNA MUZYKA
zatańczymy?
Nie. Przepraszam, ale ja w ogóle nie tańczę.
Nie? A to czemu?
To moja gęś. Ja ją dałem na nagrodę.
Co się stało?
A to cham!
ŚMIECHY
Skurwiele!
Obraziłeś moją narzeczoną.
Co piszczysz?
Musisz ją przeprosić. Musi to na Rusi.
Spadaj, dzięciole.
Przeproś! Przepraszam.
Proszę.
Przepuścić tę kurwę.
Poczekaj w aucie.
Nie, proszę.
No, buraki, który jeszcze?
Ludzie, na pomoc!
Wstawaj, Kuba.
Rusz się.
Kubuś.
PIOSENKA BIESIADNA
Melduję się na imieninach.
Co to jest? Prezent.
No, prezent, Złóż życzenia.
Nie mówię o tej kaczce. Co z twoim okiem?
Czy mi się Zdaje, czy ktoś wali w nasze bębny?
To są bębny? To szmelc. Szpaderski - to były gary.
Florek, powiedz młodzieży, na czym graliśmy w "Piastersach".
Mieliśmy prawdziwego Szpaderskiego z miasta Łodzi.
Biłeś się? I wygrałem.
Akurat.
Nigdy mi nie uwierzysz, kurwa, choćbym zdechł.
Przywitaj się z gośćmi. I zjedz coś. Ciekawe, kto to będzie skubał.
Żeby jej włos Z głowy nie spadł. Będzie mieszkać Z nami.
Nie da sobie dmuchać w grochówkę. To po mnie.
_ GRAJA I ŚPIEWAJĄ ZOŁNIERSKĄ PIOSENKĘ
ODGŁOSY BURZY
Zepchnijmy go do rowu. Sam się wepchnij.
To grat. Lepszy od ciebie.
Wariatka. Żeby 60 km jechać po wodę do herbaty?
Nie było cię na świecie, jak ja po tę wodę jeździłam.
Powinieneś być dumny. Czy wiesz, jacy sławni Idzie pchali to auto?
Jacy?
Głowacki, Polański, Konczałowski, Urbaniak.
Nie Znam. Bo to nie murzyni.
I gdzie oni są? Uciekli.
Nikt nie może z tobą wytrzymać. Mąż też od ciebie odszedł.
Ty gnojku! Nie chcę cię widzieć.
Wiedźma!
Do muzeum!
SILNIK NIE ZASKAKUJE
CICHO PŁACZE
Co się stało?
Dobrze mi.
To jeszcze nic.
Nie przeszkadzaj.
Nikt nie widzi.
Modlę się.
TY wierzysz?
Bóg istnieje. Przecież stworzył ciebie.
Modlę się, żebyś mnie długo kochał.
Koledzy! Jako prezes grupy artystycznej "Paralaksa"
mam zaszczyt dokonania otwarcia
naszej corocznej poplenerowej wystawy "Wenus w obiektywie".
W fotografii, jak iw życiu - najważniejsza jest kobieta.
Wokół jej ciała, wokół jej duszy wszystko się obraca.
Naprawdę poznałeś?
To ty?
Pewnie. Widzisz - Złoty medal.
Kto to robił? Profesor Haneman.
Fotografował też premiera.
Mistrzu, to mój nowy narzeczony.
Też jest artystą?
Wspaniałym. Aż ciarki idą jak się słucha.
To dobrze. Dbaj o naszą Dianę, młody człowieku, my już do piachu.
Diano, spójrz, już nie mogę robić z ręki.
Popatrz.
Pozwolisz?
Tak.
Byłeś wspaniały. Sprawiłeś mu wielką przyjemność.
A! Pan jest narzeczonym mojej żony?
Proszę.
PIOSENKA: "Nie mam matury, nie mam pieniędzy.
Lata mijają ja żyję w nędzy.
Może iść do pracy? Chyba zwariowałeś!
Może zostać punkiem? Albo rastamanem?
Może zostać stróżem? Nie, to nielogiczne.
Musiałbym znów jadać serki dietetyczne.
Serki dietetyczne! Serki dietetyczne!
Serki dietetyczne! Serki dietetyczne!
Serki dietetyczne! Serki dietetyczne!
Serki dietetyczne! Serki dietetyczne!
Nie mam żony i nie mam meldunku Nie mogę zapłacić żadnych rachunków.
Może robić włamy? Włamy na stragany!
Zostać politykiem? Nie, ich olewamy!
Może zostać świrem? Nie, to nielogiczne!
Musiałbym odwiedzać kliniki psychiatryczne.
Kliniki psychiatryczne? Serki dietetyczne!
Kliniki psychiatryczne? Serki dietetyczne!
Serki dietetyczne! Serki dietetyczne!
Serki dietetyczne! Serki dietetyczne!
Serki dietetyczne! Serki dietetyczne!
Serki dietetyczne! Serki dietetyczne!"
GRA NA ROZSTROJONEJ GITARZE
Stary, już widzę ten tłum.
My na scenie...
Gitarę w niebo!
Zimno mi.
Jak cię, kurwa, ugryzie wjęzyk,
to pojedziesz na Bródno, a nie do Jarocina.
Kuba, szukają Cię!
Jakaś baba, ma samochód!
Czerwony!
Tutaj!
Nie przychodzisz od trzech tygodni.
Masz męża.
To jego mieszkanie.
Od pięciu lat nawet mnie nie dotknął, nie pogłaskał. Przysięgam.
Mogę się o ciebie oprzeć?
Chcę, żebyś była tylko moja.
Ja też.
No to chodźmy.
MÓWI BEŁKOTLIWIE: Słuchaj, komuchu, to moja dziewczyna.
Słyszy pani, jak on się odzywa do ojca?
Nie mów tak do ojca, to nieładnie.
BEŁKOCE NIEZROZUMIALE
Ma pani jakiś dowód tożsamości?
Prawo jazdy.
Mogę prosić?
Proszę.
Dziękuję-
Dziękuję. O co chodzi?
Chcemy się pobrać.
Komuchu.
Naprawdę chce się pani zadawać z tym głupkiem?
Ależ tak.
Kochamy się.
Mam was pobłogosławić? Czy chcecie forsę?
Chcę, żebyś zamienił mieszkanie na dwa mniejsze.
Będziesz płacił mniejszy czynsz i nie będziesz musiał na mnie patrzeć.
To jest mieszkanie mamy. Rozumiem...
Niech pani nas zostawi samych. Nie rozmawiałem Z synem 10 lat.
MÓWI COŚ BEŁKOTLIWIE
Porozmawiamy sobie, głupku.
Synu... Co? Co ty powiedziałeś?
Synu, ona nie ma biustonosza. No tak. To cała filozofia.
Ubranie oddziela nas od natury i zniewala nasze ego,
przez co stajemy się fałszywi i źli.
I jest wegetarianka. Jest kurwą, synu. To stara kurwa.
Oddaję ci żonę.
Jesteś kochany.
Robię to dla Kuby.
Też byłem kiedyś młody.
Musimy naprawdę się rozwieść. Już dawno to powinien zrobić.
Zdrowie młodej pary.
Zapomniałam najważniejsze.
Musisz dbać o nią.
Życie najpierw ją rozpieszczała, a potem o niej zapomniało.
Jest nadwrażliwa.
A najgorsze jest to, że naprawdę cię kocha.
Nie zazdroszczę ci, chłopie.
Kocham cię.
Jesteś piękna, jak wszystkie panny młode.
Gdybym nie był zakochany w twoim mężu, zakochałbym się w tobie.
Kuba!
Kuba, Kuba!
Wstawaj, ktoś do ciebie.
Jak się człowiek nie wyśpi, to na okropne sny.
Obywatel Mitura? Czego chcecie?
Nazywacie się Jakub Mitura? Nie.
To zaraz sprawdzimy. Idź do starego.
Nic się nie bój.
Jakub Mitura, syn Józefa.
Nie, to nie ja. To nie on.
Ubierajcie się. Proszę się wynosić! Won!
ODGŁOSY STRZAŁÓW
Ogień artylerii z prawej!
Ogień artylerii z lewej!
Ogień artylerii z prawej!
Ogień artylerii z lewej!
Jak się czołgasz? Powstań!
Co z wami?
Umieram.
Kurde, postrzelili was?
Umieram Z tęsknoty.
Widzicie tam drzewa?
Nie widzę.
No i dobrze widzicie, bo stąd nie widać.
Szeregowy Mitura - dozór, samotne drzewo - biegiem naprzód!
Szybciej!
Kurde, mamusia was rozpuściła!
Dawno nie żyje.
A ojciec co robi? Ja nie mam ojca.
To ty sierota? Tak jest!
Mylicie się, Mitura. Waszą matkąjest ojczyzna.
A waszym ojcem wasz przełożony.
Czyli w tym wypadku ja.
Czyli nie jesteście sierotą.
Już nie jestem?
Kręci mi się w głowie.
Kurde, tłumaczę:
Dopóki jesteście w wojsku, ojczyzna waz karmi, ubiera, opiera, leczy.
Jak matka.
Aja jestem od tego, żeby wam się nic Złego nie stało.
Jak ojciec.
Zapamiętajcie, Mitura. Tfu, wróć!
Gdzie?
Szeregowy Mitura, dlaczego ja się z wami tak męczę?
Dla mojego dobra.
A dlaczego my tak pędzimy?
To sztafeta pokoleń.
W ten sposób młodzież zdobywa doświadczenia
i uczy się od starego wojska wojennego rzemiosła.
Tak jest, synu. Myśmy mieli ciężej. W onucach się dymało.
Chociaż niektórzy mówią, że w onucach było lepiej.
Powinno się Zrobić takie doświadczenie.
Wziąć dwie kompanie, jednej wydać skarpety, a drugiej onuce.
I pogonić do drzewa. Ciekawe, która by miała więcej odparzeń.
A co to onuce?
O, Mitura, wy się jeszcze musicie dużo uczyć.
Beze mnie byście tu zginęli.
Synu, mamy tam co jeszcze?
Nawet biegać równo nie umiecie. Piwo mi się bełta.
Porozmawiajmy o kobietach.
Znacie jakąś?
Nie Znam.
Byłem kiedyś u sąsiada na chrzcinach.
I tam pić chodziliśmy grupkami w krzaki, żeby ksiądz nie widział.
No i tam poznałem jedną.
Fest kobieta była, tylko Zęby miała jak koń.
No i ona mi mówi:
"Staszek, nikt nas nie widzi, całujmy się".
Bo ja mam Staszek na imię, a ty?
Kuba.
To ty Żyd jesteś? Nie wiem. Może Zyd.
Mnie to nie przeszkadza.
Ale ta wasza wódka wcale nie lepsza od naszej, a dużo droższa.
O dychę, kurde.
Na czym skończyłem?
"Staszek, całujmy się".
Dlaczego?
A!
Nie, kurde...
Z babami musisz uważać. Najlepiej od razu w dziób...
Kurde, łatka puściła.
I co my teraz zrobimy, synu?
Wezmę ojca na barana.
Nie, zasuwajcie sami.
Pogotowie gazowe!
Dozór!
Samotne drzewo...
- biegiem marsz!
Granat z prawej!
Ogień artylerii!
Granat z lewej!
Ogień artylerii!
Granat z prawej!
Granat z lewej!
CIĘŻKO ODDYCHA
ORKIESTRA GRA MARSZA
Kubuś!
Kubuś!
Zobacz, wiozłam ją przez cały dzień.
To dla ciebie. Nie straciłam ani płateczka.
Jaki ty piękny jesteś!
To dla ciebie!
Już.
C to jest?
Co ty masz na sobie?
Pomyślałam o twoim ojcu.
Będziemy mieli dziecko.
Jestem w ciąży.
Przecież mówiłaś, że to wykluczone, że nie możesz.
Kocham cię.
O Boże!
Kocham cię.
Nie cieszysz się?
Nie.
Ale powinieneś być dumny. Teraz jesteś prawdziwym mężczyzną.
Aja... Ja już jestem całkiem normalna.
Boże, opiekuj się mną.
Na pewno? Jesteś pewna?
Posłuchaj.
To co teraz będzie?
Teraz będziemy się kochać.
Pragnę cię jak nigdy.
Ożeń się ze mną naprawdę.
Po co ci to?
Po co ci to? Słuchaj, ja nigdy nie miałam ojca.
Dlatego jestem taka dzika. Chcesz, żeby ona była taka sama?
Słuchaj, będziesz szczęśliwy.
Zobaczysz.
Będzie ci przynosić kapcie, będzie włączać i wyłączać telewizor.
No proszę, ożeń się z nami.
Zwariowałaś? Przecież ty masz męża.
Już nie. Złożyliśmy papiery o rozwód.
Za miesiąc będę wolna.
Przysięgam, nie będę zazdrosna.
A może...
Może ty mnie nie kochasz?
Nie kochasz mnie?
Nie wiem.
Masz kogoś?
Tak.
Nic mnie to nie obchodzi.
Musisz się ze mną ożenić, bo dziecko musi mieć ojca.
Rozumiesz, gnojku?
MUZYKA ROCKOWA
PIOSENKA:
"Nie rozpaczaj mój stary, jeszcze będą kochać cię towary.
Tylko zmień swój beznadziejny styl.
Nie rozczulaj się nad losem i nad każdym siwym włosem.
Nie gap w lustro się przez cały dzień.
Choć masz już pięćdziesiąt lat, w żyłach wapno z mózgu flak,
One ciebie chcą!"
Powstań! Baczność!
Spocznij. Mitura, chodź.
Mitura...
Kuba... Mam wam przekazać wiadomość.
Dwie.
Jedna jest taka, że urodziła ci się córeczka.
A ta druga, to, że jej matka umarła.
Chodź po przepustkę.
Oh, Diana, Diana...
Przepraszam pana.
Dziecko jest w szpitalu. To wcześniak.
Chcieliśmy mieć dziecko.
Diana czekała na nie całe lata.
Nie nadaję się na ojca.
To tylko forma.
Żeby było gdzie zapalić świeczki 1 listopada.
Diana nie chciała być pochowana w ziemi.
Zgodnie z jej życzeniem...
Spaliłem jej ciało.
Powiedziała, że ty będziesz wiedział najlepiej, co z tym zrobić.
Nie wiesz, co?
Musisz wrócić do wojska.
MELODIA "AMAZING GRACE", GRANA NA ORGANKACH
PIOSENKA: "Godzina piąta, minut trzydzieści
Kiedy pobudka zagrała.
Grupa rezerwy szła do cywila. Niejedna panna płakała.
Grupa rezerwy szła do cywila Niejedna panna płakała
Niejednej pannie żal się Zrobiło I serce z bólu zadrżała..."
Kupcie piwo.
Gdzie? Tam jest sklep.
Stawiam, mam kasę.
Mitura!
Niech żyje nam rezerwa!
Kto to?
Twoja córka.
Jak ma na imię?
Nijak. Czekaliśmy Z chrztem na twój powrót.
Skąd ona się tu wzięła? Ojciec przywiózł.
Ze szpitala? Nie, ze szpitala zabrał ją tamten.
A potem ojciec zabrał jąjemu. Myślisz, że tamten chciał ją oddać?
Dobrze, że ona zostawiła list, że to jest twoje dziecko.
Ale wiesz, co?
Ona wcale nie jest podobna do ciebie.
I chwała Bogu. U nas w rodzinie wszyscy brzydcy jam gówno.
Ty mów o sobie. Ja się podobam.
- No chodź, skarbie! - To mój narzeczony.
- Jedziemy do Kielc. - Chodź, mamy mało czasu!
PŁACZ DZIECKA
Chodź tu!
Tata!
Tata!
Tata, potrzymaj mnie!
Dziadek źle się czuje.
No, panie Mitura, dlaczego pan nie leży?
Nieładnie, nieładnie.
Nie podoba mi się tutaj. Zabierz mnie stąd.
Ale to najlepsza sala. Generał ci załatwił.
Słyszałem, co mówili.
W czasie obchodu lekarz powiedział do ordynatora:
"Tu - poniosłem klęskę".
Jak on mógł to powiedzieć?
Jak on mógł tak powiedzieć do mnie, co?
W kredensie... Otworzysz dolną szufladę.
Są tam moje legitymacje, pod nimi obrączki ślubne.
Po co mi to? Złoto. Złoto możesz zawsze sprzedać.
Obiorę ci.
Daj spokój.
Zaniesiesz małej.
Ojciec umarł. Ale mnie urządził.
Co ja mam teraz zrobić?
Zabrać te pomarańcze do domu, czy co?
Jak znalazł kawałek węgla, owijał go w gazetę,
chował do kieszeni i przynosił.
Dziwak, menda i choleryk.
Komuch, a nawet nie nauczył się kraść.
Dlaczego nie ożenił się drugi raz?
Ciotka czekała na to 15 lat.
Chyba kochał matkę i chciał jej być wierny.
Jak nazywała się ta ich kapela?
Zaraz... Coś, jak Bitelsi.
Ach, 'Piaste/si". O Jezu, "Piastelsi"!
ODGŁOSY BURZY
MUZYKA ROCKOWA
Przystanek Woodstock!
Pada deszcz i wszyscy razem jesteśmy!
Moja muzyka, już od 20 lat!
A teraz wszyscy razem, mocno!
Bądźcie niezwyciężeni!
Cześć. Podrzucić was do Trójmiasta?
Nie bolą cię nóżki? Nie.
Ale to kawał drogi, wiesz? Nic mnie nie boli.
Chwileczkę.
Ty żmijo. Żyjesz tylko po to, żeby mnie denerwować.
Jesteś mały, głupi, uparty potwór, który robi wszystko na złość.
Dlaczego chcesz wykończyć własnego ojca?
Po kim ty jesteś taka cholera?
Nie podoba mi się.
Tatusiu... Tak?
Kochasz mnie? Bardzo cię kocham.
Ja ciebie też. Dobrze wiem, o co ci chodzi.
Nie ma mowy. Naprawdę cię kocham.
Musisz sama przejść kawałek, jestem zmęczony.
Jak będziesz stary, to ja cię będę nosić na barana.
Co?
Jak będziesz stary, to ja cię będę nosić na barana.
Ja nigdy nie będę stary.
Nigdy, słyszysz?
Miałem kiedyś kochankę.
Ale nie wiedziałem, co to miłość.
Ona była kobietą a ja chłopcem.
Kobieta jest jak drzewo. Pragnie ukryć cię w swoim cieniu.
A ty chcesz biec brzegiem morza, przeskakiwać jeziora.
Są dwa światy.
Jest świat starych i świat młodości.
Ale nie ma granicy, która je rozdziela.
Jest tylko czas.
Który jest twoim wrogiem, nauczycielem i ojcem.
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.