All language subtitles for Idiocracy (2006)Idiocracy (2006)Idiocracy (2006)Idiocracy (2006)

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified) Download
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soran卯)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pt-BR Portuguese (Brazil) Download
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese Download
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American) Download
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Gdy rozpocz膮艂 si臋 wiek XXI, ewolucja znalaz艂a si臋 w punkcie zwrotnym.

Dob贸r naturalny, proces, w kt贸rym najsilniejsi,

najm膮drzejsi i najszybsi rozmna偶ali si臋 w wi臋kszych ilo艣ciach ni偶 pozostali,

proces, kt贸ry kiedy艣 faworyzowa艂 najwspanialsze ludzkie cechy,

teraz zacz膮艂 faworyzowa膰 inne.

Joey Buttafuoco...

Wi臋kszo艣膰 opowie艣ci science fiction

przewidywa艂a bardziej cywilizowan膮 i inteligentniejsz膮 przysz艂o艣膰.

Ale z biegiem czasu wszystko sz艂o w odwrotnym kierunku,

durnowacia艂o.

Jak to si臋 sta艂o?

MIASTO PRZYSZ艁O艢CI

Ewolucja niekoniecznie nagradza inteligencj臋.

Bez drapie偶c贸w mog膮cych przerzedzi膰 stado

zacz臋艂a nagradza膰 tych, kt贸rzy najliczniej si臋 rozmna偶ali,

a inteligentni stali si臋 wymieraj膮cym gatunkiem.

STUDIUM PRZYPADKU: TREVOR I CAROL KONTRA CLEVON

Posiadanie dzieci jest bardzo wa偶n膮 decyzj膮.

Czekamy na odpowiedni czas.

Nie nale偶y si臋 spieszy膰, oczywi艣cie.

W 偶adnym wypadku.

- O kurde, znowu jestem w ci膮偶y. - Kurde, mam za du偶o bachor贸w.

My艣la艂em, 偶e bra艂a艣 pigu艂k臋 czy co艣.

- Nie bra艂am. - Kurde, pomyli艂o mi si臋 z Brittany.

Brittany? Nieprawda. Co?...

5 lat p贸藕niej

Nie mo偶emy mie膰 teraz dziecka.

- Nie przy takim rynku, nie. - Nie, to nie mia艂oby sensu.

Chod藕 tu, zdziro. Nic go nie obchodzisz.

Chyba jednak jest tu co艣, co mu si臋 podoba.

- Nic dla mnie nie znaczy艂a, kochanie. - Clevon!

- O cholera. To nie ja, to nie ja! - Ty sukinsynu!

5 lat p贸藕niej

W ko艅cu zdecydowali艣my si臋 na dzieci.

Nie wytykam nikogo palcami, ale nie idzie dobrze.

I to pomaga?

M贸wi臋 tylko, 偶e przed in vitro powiniene艣 chocia偶...

Zawsze ja, tak?

C贸偶, to nie moja ilo艣膰 plemnik贸w w spermie.

Tak! Tak!

- Wydmucham was wszystkie. - Moja krew.

5 lat p贸藕niej

Clevon ma szcz臋艣cie, 偶e 偶yje.

Pr贸bowa艂 przeskoczy膰 skuterem z jeziora do basenu,

i nadzia艂 si臋 kroczem na 偶elazn膮 bram臋.

Ale dzi臋ki post臋pom w badaniach

i 艣wietnej pracy doktor贸w Krinskiego i Altschulera,

Clevon powinien odzyska膰 zdolno艣膰 rozrodcz膮.

Zabiera膰 艂apy z mojego wacka.

5 lat p贸藕niej

Niestety Trevor zmar艂 na atak serca

przy masturbacji w celu uzyskania spermy do sztucznego zap艂odnienia.

Ale mam zamro偶one jajeczka,

wi臋c gdy tylko pojawi si臋 odpowiedni facet, to wiecie...

DRZEWO GENEALOGICZNE

I tak ci膮gn臋艂o si臋 pokoleniami,

mimo 偶e niewielu to zauwa偶a艂o.

Ale w roku 2005 w bazie wojskowej w pobli偶u Waszyngtonu

prosty bibliotekarz wojskowy

mia艂 nieoczekiwanie zmieni膰 ca艂y bieg ludzkiej historii.

Dalej, dupku. Dalej, we藕 go do paki.

Hej, Bauers.

- To Peterson, tw贸j zast臋pca. - M贸j co? Zostan臋 zast膮piony?

- Tak. Nie m贸wili ci? - Nie.

Jakie艣 nowe zadanie. Trzymaj膮 to w tajemnicy.

Nie chc臋 nowego zadania. Zawsze to powtarzam Metslerowi.

- W tym jestem dobry. - W czym? W siedzeniu na ty艂ku?

Nikt tu nigdy nie przychodzi.

Tak, w艂a艣nie, to idealne. Nikt mi nie przeszkadza, nic nie zawal臋.

Sp臋dz臋 tu kolejne osiem lat i dostan臋 swoj膮 emerytur臋.

Jest mi tu dobrze.

- Mo偶esz mnie z tego wykr臋ci膰? - Nie, nie tym razem.

- To odg贸rny nakaz. - Jezu, nie rozumiem.

Czemu ja? Zawsze gdy Metsler m贸wi: "Prowad藕, za mn膮 albo usu艅 si臋 z drogi",

usuwam si臋 z drogi.

Gdy to m贸wi, ty nie masz wyboru, 偶eby usun膮膰 si臋 z drogi.

To ma ci臋 speszy膰 i zmusi膰 do prowadzenia lub cho膰 do pod膮偶ania.

To mnie nie peszy.

S艂uchaj, Joe, nie masz wyboru. B臋dziesz musia艂 pod膮偶a膰.

Pod膮偶aj za mn膮 na g贸r臋, ju偶.

Ju偶? Czy nie powinienem go przeszkoli膰?

Domy艣li si臋, jak siedzie膰 na ty艂ku i ogl膮da膰 telewizj臋.

Idziemy.

Panowie, poznajcie Joe Bauersa.

Naszego pierwszego badanego w eksperymencie hibernacji.

Jak wiadomo, przez lata

wielu naszych najlepszych 偶o艂nierzy i przyw贸dc贸w

cz臋sto nie ma okazji, by cho膰by ujrze膰 walk臋.

Projekt ludzkiej hibernacji umo偶liwi nam zachowanie najlepszych,

zamro偶onych za m艂odu, by s艂u偶yli, gdy b臋d膮 potrzebni.

Joe nie jest jednym z naszych najlepszych ludzi.

Pana Bauersa wybrano g艂贸wnie z powodu jego niezwyk艂ej przeci臋tno艣ci.

Niesamowitej przeci臋tno艣ci...

ILORAZ INTELIGENCJI CI艢NIENIE KRWI

...pod ka偶dym wzgl臋dem. Zaiste niezwyk艂ej.

Najbardziej przeci臋tna osoba w naszym ca艂ym wojsku.

Dodatkowo, nie ma rodziny, nie jest 偶onaty, jest jedynakiem,

a jego rodzice nie 偶yj膮, co czyni go doskona艂ym kandydatem,

bo nie b臋dzie niewygodnych pyta艅, je艣li co艣 p贸jdzie 藕le.

Nie mieli艣my tyle szcz臋艣cia

przy poszukiwaniach 偶e艅skiej badanej w naszych szeregach.

Byli艣my zmuszeni szuka膰 w sektorze prywatnym.

To jest Rita. Jak Joe, nie ma ona bliskiej rodziny.

Rita zgodzi艂a si臋 na ten eksperyment

w zamian za wycofanie pewnych oskar偶e艅 i ma艂膮 op艂at臋.

Musieli艣my jednak zawrze膰 porozumienie z jej alfonsem,

panem, na kt贸rego m贸wi膮 Upgrayedd, co pisze si臋 w ten spos贸b:

Z dwoma D, jak m贸wi, "za podw贸jn膮 dawk臋 sutenerstwa".

Upgrayedd zgodzi艂 si臋 wypo偶yczy膰 Rit臋 na rok

i trzyma膰 j臋zyk za z臋bami w zamian za pewne ust臋pstwa

ze strony w艂adz dotycz膮ce jego sutenerstwa.

Jednak pocz膮tkowo trudno by艂o zdoby膰 jego zaufanie.

Collins, czy mo偶emy oszcz臋dzi膰 sobie te szczeg贸艂y?

Oczywi艣cie, tylko sko艅cz臋.

Wiecie, mi艂o艣膰 alfonsa znacznie r贸偶ni si臋 od mi艂o艣ci uczciwego...

Collins!

Dobrze. Przejdziemy dalej.

Ale to fascynuj膮cy 艣wiat.

Jezu, Collins.

Tak, to...

H.H.E. Kapsu艂y hibernacyjne TAJNE

W ka偶dym razie, eksperyment, w kt贸rym tych dwoje b臋dzie umieszczonych

w kapsu艂ach na dok艂adnie rok, rozpoczyna si臋 jutro.

Jak wiadomo, to 艣ci艣le tajne.

Je艣li odniesiemy sukces, ludzie b臋d膮 mogli by膰 przechowywani bez ko艅ca.

To nieco szalone, co?

Z kt贸rej jeste艣 jednostki?

- Ja nie jestem w wojsku. - A, sektor prywatny. Dobra.

Czym si臋 zajmujesz?

- Troch臋 tego, troch臋 tamtego. - Rany, to 艣wietnie.

Zazdroszcz臋 ludziom, kt贸rzy w taki spos贸b zarabiaj膮.

Wiesz, robienie troch臋 tego, troch臋 tamtego.

Mia艂em s膮siada, Glena, kt贸ry robi艂 rze藕by pi艂膮 艂a艅cuchow膮,

a potem sprzedawa艂 je na pchlim targu.

Tak.

Jeste艣 artystk膮 czy co艣 w tym stylu?

Tak.

- Malujesz czy?... - Tak, maluj臋.

Dobra, 艣wietnie.

Co g艂贸wnie malujesz?

Nie wiem. Po prostu ludzi, owoce i inne bzdety.

To musi by膰 艣wietne, zarabia膰 na czym艣, co kocha si臋 robi膰.

呕ycie nie jest takie 艂atwe.

- Dobra, kto idzie pierwszy? - Ja.

Kur... Tylko nie to.

Nie, lepiej tego nie r贸b z tymi przyczepionymi kropl贸wkami.

- O co chodzi? - Upgrayedd mi nie m贸wi艂,

偶e w艂o偶膮 mnie do jakiej艣 cholernej trumny z rurkami.

Nie, nie martw si臋 o to. To bezpieczne, zaufaj mi.

- Czekaj, kto to jest Upgrayedd? - To m贸j ch艂opak.

Sk膮d wiesz, 偶e to bezpieczne?

Oni wiedz膮, co robi膮. Nie martw si臋.

Testowali na psach i innych takich.

艢rodki zaczn膮 dzia艂a膰, zapadniemy w sen

i obudzimy si臋 za rok. Zn贸w b臋dziesz malowa膰. B臋dzie dobrze.

- W porz膮dku. - Upgrayedd, ciekawe nazwisko.

Jest Holendrem?

Bo znam jednego holenderskiego studenta z wymiany.

Nazywa艂 si臋 Untgrad.

Dobra, moi przyjaciele, jeste艣my prawie gotowi. Po艂贸偶cie si臋. Odpr臋偶cie.

Do zobaczenia za rok.

Projekt ludzkiej hibernacji

by艂 jednym z ambitniejszych eksperyment贸w wojska,

i jednym z najbardziej tajnych.

艢CI艢LE TAJNE

Ale nie by艂 zabezpieczony przed b艂臋dem cz艂owieka.

Nie rusza膰 si臋.

Oficer zapuszkowany za udzia艂 w gangu prostytucyjnym!

Upgrayedd dostaje "podw贸jn膮 dawk臋" wi臋zienia

Po aresztowaniu Collinsa

i ogromnym skandalu baza zosta艂a zamkni臋ta.

Nie up艂yn膮艂 nawet rok, a o ca艂ym projekcie po prostu zapomniano.

PRZYSZ艁Y TEREN OB呕ERALSA

Perspektywy Joe by艂y nieweso艂e, ale gorsze by艂y perspektywy ludzko艣ci.

Gdy Joe i Rita le偶eli w stanie u艣pienia, lata mija艂y,

a ludzko艣膰 w zastraszaj膮cym tempie stawa艂a si臋 coraz g艂upsza.

PRZECI臉TNA INTELIGENCJA

OB呕ERALS

T艁USZCZALS

Niekt贸rzy mieli nadziej臋, 偶e genetyka...

WDUPT艁USZCZALS

...skoryguje t臋 tendencj臋 w ewolucji.

Ale niestety najwi臋ksze umys艂y i 艣rodki

skoncentrowane by艂y na zapobieganiu wypadania w艂os贸w i przed艂u偶aniu erekcji.

W mi臋dzyczasie populacja gwa艂townie wzros艂a, a inteligencja nadal mala艂a,

a偶 ludzko艣膰 sta艂a si臋 niezdolna do rozwi膮zywania najprostszych problem贸w.

Jak 艣mieci, kt贸re bez 偶adnego planu by艂y sk艂adowane przez wieki,

co w roku 2505 doprowadzi艂o do Wielkiej Lawiny 艢mieci.

Nada艂a ona bieg sprawom, kt贸re mia艂y na zawsze zmieni膰 艣wiat.

- Czekaj. - Teraz na kanale Przemoc

nowy odcinek A艂a, moje jaja.

Zabawne.

ODMRA呕ANIE

Facet dosta艂 w jaja.

A艂a, moje jaja.

Mamo?

- Gdzie jest?... - Czekaj. Zamknij si臋.

- Gdzie jest oficer Collins? - Zamknij si臋!

W przysz艂ym tygodniu w A艂a, moje jaja, Hormel w Pary偶u.

Jeste艣my w bazie?

Ja ci zabazuj臋 pi臋艣膰 w ty艂ku. W g臋bie, w ty艂ku.

- Zamknij si臋. - Przepraszam, chodzi tylko...

- Gdzie ja jestem? - Zamknij si臋, m贸wi艂em ci ju偶!

Tak, nie chcia艂 si臋 zamkn膮膰. Wchodzi tu i si臋 nie zamyka.

Tak, m贸wi艂e艣: "Nie zamykam si臋".

WDUPALS

Nie艣wiadom kt贸ry to rok,

Joe w艂贸czy艂 si臋 po ulicach w poszukiwaniu pomocy.

J臋zyk angielski podupad艂,

by艂 mieszanin膮 prostackich odzywek, slangu i r贸偶nych chrz膮kni臋膰.

Joe potrafi艂 ich zrozumie膰,

ale kiedy on sam m贸wi艂 zwyk艂ym g艂osem,

dla nich brzmia艂 pompatycznie i peda艂owato.

SZPITAL 艢WI臉TEGO BOGA

Wzywany dr Louie...

Prosz臋 zg艂osi膰 si臋 do...

- Dr Louie, zg艂osi膰 si臋... - Twoja pod艂oga jest czysta.

Twoja pod艂oga... twoja pod艂oga jest czysta.

Twoja pod艂oga... twoja pod艂oga jest czysta. Twoja pod艂oga jest czysta.

Uczestniczy艂em w eksperymencie wojskowym. Nie czuj臋 si臋 dobrze.

To chyba te 艣rodki, kt贸re mi podawali.

Mam halucynacje. G艂owa mi p臋ka.

Bol膮 mnie stawy i...

Czy to szpital, czy?...

W艂a艣ciwie to nie wiem, gdzie jestem.

Prosz臋 i艣膰 do pomieszczenia diagnostycznego na prawo.

Zdrowego dnia.

- Dzi臋kuj臋. - Dzi臋kuj臋!

BRAWNDO UGASZACZ PRAGNIENIA

MA ELEKTROLITY

Przepraszam. My艣l臋, 偶e to gatorade czy co艣 takiego.

Szukam zwyk艂ej wody.

- Wody? - Tak.

Takiej jak w sedesie? Po co?

No wiesz, 偶eby si臋 napi膰.

Masz zapalenie w膮troby.

Och, czy kto艣 藕le si臋 czuje?

GUZ - E-BOLI - TYLKO GAZY

Twoja choroba jest dla nas bardzo wa偶na.

- Nast臋pny. - Witaj w Zdrowotnym Piekle.

- Zasilanym przez technologi臋 Jormi. - To wk艂adasz w usta.

To do ucha.

A to wk艂adasz do ty艂ka.

Dalej.

- Pospiesz si臋, dupku! - Dalej.

Cholera, czekaj chwil臋.

- To... Nie. - Hej, dalej.

Pospiesz si臋!

To. To wk艂adasz w usta.

Dalej!

Dzi臋kujemy za cierpliwo艣膰. Dr Lexus zaraz przyjdzie.

GOR膭CE NAGIE LASKI I WIADOMO艢CI ZE 艢WIATA

3 marca 2505 G脫WNO DO DUPY! strona 42

Dziwaczna liter贸wka.

Jak ci wisi, 茅se?

Tak. Dobrze. C贸偶, nie czuj臋 si臋 za dobrze.

Nie wiem, o co chodzi, ale mam zwidy.

To chyba te 艣rodki, kt贸re dawa艂o mi wojsko.

Gdybym m贸g艂 poczu膰 si臋 lepiej, 偶eby wr贸ci膰 do bazy...

Dobra. Zar膮bi艣cie.

Nie chc臋 brzmie膰 jak kawa艂 fiuta,

ale tw贸j wykres m贸wi, 偶e jeste艣 pomylony.

M贸wisz jak ciota i jeste艣 upo艣ledzony.

Ja bym tutaj, tak jakby...

No wiesz, tak jakby, wiesz, co m贸wi臋? Jakby...

Nie. M贸wi臋 powa偶nie.

Nie martw si臋, 艣wirze.

Teraz jest pe艂no kretyn贸w, kt贸rzy maj膮 zar膮biste 偶ycie.

Moja pierwsza 偶ona by艂a upo艣ledzona. Teraz jest pilotem.

Chc臋, aby艣 by艂 przez chwil臋 powa偶ny. Potrzebuj臋 pomocy.

Znowu zaczynasz m贸wi膰 jak ciota.

W porz膮dku, to b臋dzie taka ilo艣膰 dolar贸w.

I jeszcze, jak mo偶esz, to tego, po艂贸偶 sw贸j tatua偶 na tym.

To dziwne. Taka sama liter贸wka jak na tym czasopi艣mie.

- Jak to mo偶liwe?... - Gdzie tatua偶?

Tatua偶?

Czemu tego nie masz?

O Bo偶e.

- Gdzie tw贸j tatua偶? - M贸j Bo偶e.

Czemu nie masz tatua偶u?

M贸j Bo偶e.

Nie jeste艣 nieskanowalny, co?

- O Bo偶e! - Jeste艣 nieskanowalny.

- Nieskanowalny! - Nie. Nie, ty nie rozumiesz.

Pozw贸l mi pogada膰 z kim艣 z wojska. Zaraz, nich z nikt nie 偶yje.

Wszyscy, kt贸rych znam, ju偶 nie 偶yj膮. O Bo偶e!

Nie! Przesta艅!

- Uspok贸j si臋! - Uspok贸j si臋!

- Jak to si臋 sta艂o? - Jak to si臋 sta艂o?

...pod艂oga jest czysta. Twoja pod艂oga... twoja pod艂oga jest czysta.

Je艣li nie palisz tarrlyton贸w... Pieprzy膰 ci臋!

Joe obudzi艂 si臋 w 艣wiecie w kryzysie.

Gospodarka by艂a w stanie g艂臋bokiego zaniedbania.

Olbrzymia susza zniszczy艂a 偶ywno艣膰.

A najpopularniejszym filmem w kraju by艂a produkcja zatytu艂owana Dupa.

I tylko tyle dzia艂o si臋 w czasie p贸艂toragodzinnej projekcji.

Film ten zdoby艂 w tym roku osiem Oscar贸w, tak偶e za najlepszy scenariusz.

Zajadaj si臋 swoimi ekstra dupnymi frytkami.

Nie dosta艂am frytek. Tylko puste pude艂ko.

Chcesz jeszcze jedne ekstra dupne frytki?

- M贸wi艂am, 偶e nie dosta艂am. - Dzi臋kuj臋.

Pieni膮dze zosta艂y pobrane. Saldo na koncie wynosi zero.

- Wr贸膰, kiedy b臋dzie ci臋 sta膰... - Co?

- ...na zakup. - O nie!

- Przykro mi, 偶e masz k艂opot. - Dalej.

- Przykro mi, 偶e masz k艂opot. - Moje dzieci s膮 g艂odne.

To powinno ci臋 uspokoi膰.

Prosz臋 wr贸ci膰, kiedy b臋dzie ci臋 sta膰 na zakup.

Twoje dzieci s膮 g艂odne.

Carl's Jr. uwa偶a, 偶e dziecko nie powinno by膰 g艂odne.

Jeste艣 z艂膮 matk膮.

Twoje dzieci zostan膮 oddane pod opiek臋 Carl's Jr.

Carl's Jr. Pieprzy膰 ci臋, teraz jem.

Witamy w Carl's Jr.

Chcesz spr贸bowa膰 ekstra dupnego taco,

teraz z wi臋ksz膮 ilo艣ci膮 moleku艂?

Czy ta osoba jest z艂膮 matk膮?

- Ja? Nie. - Dobra.

Ta osoba jest nieskanowalna.

S艂uchajcie, wyja艣ni臋 to, dobra? Bra艂em udzia艂 w eksperymencie.

Czekajcie. To druga kapsu艂a z eksperymentu.

Tam jest dziewczyna z eksperymentu.

- Zatrzymacie si臋, 偶ebym m贸g艂... - Wystarczy tych bzdur.

Joe aresztowano za niezap艂acenie rachunku za szpital

oraz za brak tatua偶u UPC.

Wkr贸tce odkryje, 偶e w przysz艂o艣ci

sprawiedliwo艣膰 jest nie tylko 艣lepa,

ale na dodatek sta艂a si臋 upo艣ledzona.

Zamkn膮膰 si臋!

Dobra.

Wywo艂uj臋 was do porz膮dku, bo chc臋 w ko艅cu napocz膮膰 ten proces.

Zobaczymy, czy nie uda nam si臋 wymy艣li膰 jakiego艣 wyroku.

Skoro m贸wisz, 偶e nie masz pieni臋dzy,

mamy dla ciebie takiego jednego s膮downie wybranego prawnika.

A teraz oklaski dla Frito Pendejo.

Ty jeste艣 moim prawnikiem?

Tu pisze, 偶e okrad艂e艣 szpital?

- Czemu to zrobi艂e艣? - Jestem niewinny.

- Inny prawnik m贸wi艂 co艣 innego. - Co?... S艂uchaj.

Pozw贸l mi zeznawa膰. Wszystko wyja艣ni臋. P贸jdziemy do ciebie,

- poka偶emy im moj膮 kapsu艂臋. - Zamkn膮膰 si臋. Zamkn膮膰 si臋!

Teraz oskar偶yciel. Czemu uwa偶asz, 偶e to zrobi艂?

Dobra, po pierwsze, Wysoki S膮dzie, wystarczy na niego spojrze膰.

I m贸wi jak ciota.

Po drugie, mamy wszystkie, te, dowody

na to, 偶e ten facet nawet nie zap艂aci艂 rachunku za szpital.

I s艂ysza艂em, 偶e nie ma nawet tatua偶u.

Wiem. Ja te偶 my艣l臋: "Chyba se jaja robisz".

Ale sam zobacz, stary. S臋dzia ma by膰 taki...

Winny. Pok贸j.

- Sprzeciw! - Czemu si臋 sprzeciwiasz?

- Niech pozwoli mi zeznawa膰. - Dobra.

Wysoki S膮dzie?

Sprzeciwiam si臋,

bo ten facet w dodatku rozwali艂 mi mieszkanie. Tak.

- Co? - I wiesz, co jeszcze?

Sprzeciwiam si臋, bo nie b臋dzie mi mia艂 jak zap艂aci膰,

gdy najpierw zap艂aci za wszystko, co ukrad艂 ze szpitala.

Nie m贸w tak. Jeste艣 moim prawnikiem.

I sprzeciwiam si臋...

sprzeciwiam si臋, bo przeszkodzi艂 mi w ogl膮daniu A艂a, moje jaja.

To nie jest dobrze!

Nie mam nic do dodania!

Jestem pewien, 偶e mamy tu niewa偶ny proces.

Ja ci uniewa偶ni臋 ty艂ek kopniakiem, je艣li si臋 nie zamkniesz.

- Prosz臋 pos艂ucha膰... - "Prosz臋 pos艂ucha膰".

Nic nie ukrad艂em. Bra艂em udzia艂 w eksperymen...

Joe przedstawi艂 swoje stanowisko logicznie i 偶arliwie,

ale jego uwa偶any za zniewie艣cia艂y g艂os wywo艂a艂 tylko salwy g艂upiego 艣miechu.

Winny!

Bez odpowiedniej obrony Joe dosta艂 surowy wyrok.

Tymczasem Rita obudzi艂a si臋, by odkry膰,

偶e najstarszy zaw贸d 艣wiata jest o wiele 艂atwiejszy,

gdy na 艣wiecie 偶yj膮 sami durnie.

Witamy w telekomunikacji rz膮du USA AOL Time Warner Taco Bell.

Prosz臋 poda膰 nazwisko osoby, do kt贸rej chcesz zadzwoni膰.

Upgrayedd.

W spisie jest 9726 os贸b o nazwisku Upgrayedd.

Prosz臋 o depozyt w kwocie 2000 dolar贸w, by rozpocz膮膰.

- Co? - Tak, kochanie.

S艂uchaj, czy mo偶esz...

- mo偶esz chwil臋 poczeka膰? - Tak, kochanie.

Mog臋 czeka膰, ile chcesz.

Naprawd臋?

A mo偶e m贸g艂by艣 czeka膰 jeden dzie艅?

Kochanie, mog臋 czeka膰 dwa dni.

To dobrze. Bo ja kasuj臋 za godzin臋.

Tak? B臋dziesz zadowolona, 偶e czeka艂a艣, kochanie.

Bardzo dzi臋kuj臋, m艂ody cz艂owieku.

Co, do cholery? Ale przez rok si臋 wszystko zmieni艂o.

Co my tutaj robimy?

W porz膮dku, wystaramy si臋 o tw贸j tatua偶.

Witamy w programie przetwarzania to偶samo艣ci Ameryki.

Prosz臋 w艂o偶y膰 przedrami臋 do pojemnika na przedrami臋.

Dzi臋kuj臋.

Prosz臋 wypowiedzie膰 swoje nazwisko zgodnie z dowodem to偶samo艣ci,

- dokument numer G24L8. - Tak, c贸偶, nie jestem pewien, czy...

Wprowadzi艂e艣 dane Nie Pewien.

- Czy to w艂a艣ciwe dane, Nie Pewien? - Nie, niew艂a艣ciwe.

Dzi臋kuj臋. Nie jest w艂a艣ciwe.

- Czy Pewien jest w艂a艣ciwe? - Nie, nie jest.

- Jestem Joe... - Ju偶 potwierdzi艂e艣,

偶e na imi臋 ci Nie. Prosz臋 potwierdzi膰 nazwisko Pewien.

Moje nazwisko to nie Pewien...

- Dzi臋kuj臋, Nie Pewien. - Nie...

- Moje nazwisko to Joe Bau... - Potwierdzone.

Prosz臋 zaczeka膰 na zako艅czenie tatuowania to偶samo艣ci.

Chwila, czy mo偶emy od pocz膮tku? Mo偶na to odwo艂a膰?

Czy mo偶na to odwo艂a膰 i zacz膮膰 jeszcze raz?

Oni to wytat...

Mog臋 rozmawia膰 z prze艂o偶onym?

Prosz臋 si臋 nie rusza膰 do zdj臋cia.

Pewien, Nie

Cholera, no to wspaniale.

Dobrze, teraz zbadamy pana IQ i poddamy testom zdolno艣ci.

Po co?

Dobrze, to jest po to, 偶eby okre艣li膰, do czego si臋 pan nadaje

i jak膮 prac臋 wi臋zienn膮 mo偶e pan dosta膰, gdy pan b臋dzie w wi臋zieniu.

Je艣li masz wiadro o pojemno艣ci dw贸ch galon贸w

i drugie wiadro o pojemno艣ci pi臋ciu galon贸w,

to ile masz razem wiader?

- Dwa? - Dzi臋kuj臋.

Zdesperowany i przera偶ony, Joe wykorzysta艂 swoj膮 inteligencj臋,

by wymy艣li膰 najlepszy spos贸b ucieczki, na jaki m贸g艂 wpa艣膰.

Przepraszam.

W艂a艣ciwie to ja mam dzisiaj wyj艣膰 z wi臋zienia.

Tak.

Stoisz w z艂ej kolejce, g艂upku.

- Tam. - Przepraszam, straszny ze mnie g艂upek.

- Przepraszam. - Ej, przepu艣膰cie tego g艂upka.

- Tatua偶. - Tak. Mam.

Nie widz臋 ci臋 tutaj.

B臋dziesz musia艂 zosta膰 w wi臋zieniu.

Mo偶esz sprawdzi膰 jeszcze raz?

Bo ja by艂em... Wiesz, ja ju偶 by艂em w wi臋zieniu.

Ten facet siedzia艂 mi na twarzy.

Mo偶e sprawd藕 te teczki tam.

Ucieczka. Ucieczka. Ucieczka.

Ucieczka. Ucieczka. Ucieczka.

Sie膰 masturbacyjna. Ameryka wali przez 300 lat.

A teraz S艂odkie r偶ni臋cie.

Tak, daj mi troch臋. Ukr贸j mi kawa艂ek.

Tak, to...

Wynocha! Wal臋.

A niech to.

W porz膮dku.

Wyno艣 si臋 st膮d. Ej, wyno艣 si臋 st膮d.

Nie, zaczekaj, pos艂uchaj. Pozwoli艂e艣, bym ja, niewinny, wyl膮dowa艂 w pace.

No i? Zamknij si臋. Ty rozwali艂e艣 mi dom.

Za to, co mi zrobi艂e艣, mog臋 ci臋 pozbawi膰 uprawnie艅.

Pewnie poszed艂by艣 do paki za brak pieni臋dzy.

- Naprawd臋? - Tak, naprawd臋.

A teraz s艂uchaj. Sprawa jest taka. My艣la艂em nad tym. Min臋艂o 500 lat.

Kto艣 musia艂 wynale藕膰 spos贸b na cofni臋cie si臋 w czasie.

Chyba byli blisko ju偶 w moich czasach.

Wiesz, Einstein i tego typu ludzie?

Wiesz, naukowcy? Wiesz?

Wehiku艂 czasu, do podr贸偶y w czasie.

- Maj膮 tu jaki艣? - Co?...

Jezu. Wiedzia艂em, 偶e mia艂em za du偶e nadzieje.

Nie, nie, maj膮 wehiku艂 czasu.

- Maj膮? - Tak.

- Jeste艣 pewien? - Tak.

Zabierze mnie z powrotem do 2005?

Tak, ale jest bardzo drogi. I ca艂y czas si臋 psuje,

bo jaki艣 m膮drala zrobi艂 go dawno temu.

Nie dbam o to. Zaprowad藕 mnie tam.

- Prosz臋. - S艂uchaj, mog臋 ci臋 zasili膰,

ale czy ty nie by艂e艣 w pace za brak pieni臋dzy?

Dobra, a co powiesz na to? Zaprowadzisz mnie do wehiku艂u.

Kiedy wr贸c臋, otworz臋 konto na twoje nazwisko.

W ten spos贸b za 500 lat b臋dziesz mia艂 miliardy.

- Miliardy. - Czemu?...

Bo dzi臋ki odsetkom b臋dzie warte miliardy dolar贸w.

Lubi臋 pieni膮dze.

- Tak. - Ile miliard贸w?

Jakie艣 10.

No to wali膰 to. Wehiku艂 czasu kosztuje jakie艣 20.

Tak? Dobra, 30, Frito. 30 miliard贸w dolar贸w.

30 miliard贸w.

Wi臋c je艣li dasz mi 30 miliard贸w, a wehiku艂 czasu kosztuje 20...

Ile jest minus 30 i 20?

80, Frito. To 80 miliard贸w.

- To niezwykle du偶y minus, co? - Tak. Ale ja lubi臋 pieni膮dze.

Policja! Otwiera膰! Szukamy zbieg艂ego osobnika.

- Ten konkretny osobnik to Nie Pewien. - 80 miliard贸w.

- Jest gdzie indziej. - Ej, masz dla mnie jakie艣 ubranie?

Tak, tam jest koszulka na g贸rze i r贸偶ne inne w 艣rodku.

Maszyna do coli uchwyci艂a jego tatua偶. Chyba szed艂 w kierunku tego mieszkania.

- Dobra, wchodzimy. - Nie, nie mo偶ecie wej艣膰.

- Mo偶emy. - Dobra, idziemy po moje miliardy.

Dobra, jeszcze jedno. Najpierw odnajdziemy t臋 dziewczyn臋.

- A ona r偶nie? - Tak, pewnie, 偶e tak.

Tego nie by艂o w umowie.

Dorzuc臋 jeszcze par臋 miliard贸w, dobra?

- Lubi臋 pieni膮dze. - Po prawej jest jej kapsu艂a.

Nie powinna by膰 zbyt daleko, mam nadziej臋.

Dziewczyno. No to kiedy to zrobimy?

Bo liczysz mi od godziny, a to ju偶 jakie艣 trzy dni.

Tak. Wkr贸tce, kochany, wkr贸tce.

Ej, wiesz co? Mo偶e wr贸ci艂by艣 jutro?

- Tak, tak, kochanie, tak. - Tak?

Gdy ci臋 w ko艅cu wykorzystam, to ty b臋dziesz mi p艂aci膰.

Zgadza si臋. Cokolwiek pan m贸wi.

- Ej, tw贸j licznik nadal bije. - Tak, ma艂a.

Dzi臋kuj臋.

Rita. Rita, to ja, Joe. Z eksperymentu.

- Wsiadaj do samochodu. - No tak.

- Ej, co jest, do diab艂a? - Wsiadaj do samochodu.

- Wszystko wyja艣ni臋. - Dok膮d jedziemy?

- Wsiadaj do samochodu. Zaufaj mi. - Co si臋 sta艂o z tymi wojskowymi?

- Chwila, gliny ci臋 艣cigaj膮? - Tak.

I zmusi艂e艣 mnie, 偶ebym wsiad艂a? Jestem notowana.

Frito, skr臋膰 tu w prawo. W prawo. W t臋 burz臋 piaskow膮, Frito.

Musieli o nas zapomnie膰.

Min臋艂o 500 lat? Cholera, nie.

Upgrayedd mnie zabije. W艣cieka si臋, gdy daj臋 mu pieni膮dze o dzie艅 p贸藕niej.

Jeste艣 d艂u偶na ch艂opakowi?

No tak, jest te偶 moim menad偶erem.

Wiesz, pomaga mi sprzedawa膰 obrazy i takie tam.

S艂uchaj, Rita, musisz zrozumie膰,

偶e Upgrayedd ju偶 od dawna nie 偶yje.

M贸wi艂e艣, 偶e istnieje wehiku艂 czasu.

Tak, tak, teraz jest wehiku艂 czasu, kt贸ry mo偶e nas zabra膰 w przesz艂o艣膰,

ale wtedy nie by艂o 偶adnego wehiku艂u, wi臋c...

Upgrayedd ma gdzie艣 wehiku艂 czasu.

Teraz, p贸藕niej, tydzie艅 temu, znajdzie spos贸b na zabranie kasy.

Nie musisz si臋 o to martwi膰...

Ostatnio powiedzia艂e艣 mi to 500 lat temu,

kiedy uk艂ada艂am si臋 w jakiej艣 wojskowej trumnie.

Rita, nie wiem, jak to si臋 sta艂o.

Ale robi臋 co mog臋, 偶eby艣my wr贸cili. Obiecuj臋.

Ukrywasz zbiega o nazwisku Nie Pewien.

Prosz臋 si臋 zatrzyma膰 i czeka膰 na uwi臋zienie pasa偶era przez policj臋.

Cholera, nie. Musisz mnie wypu艣ci膰. I to ju偶.

Rita, bez tatua偶u p贸jdziesz do paki.

Nie chcia艂aby艣 i艣膰 do tego ich wi臋zienia.

Lepiej 偶eby艣 by艂a z nami, niewa偶ne co.

- Czekaj, czemu zwalniamy? - Wy艂膮czyli mi bateri臋.

Jaka to odleg艂o艣膰? Czy mo偶emy wzi膮膰 taryf臋 albo co?

O cholera.

O cholera.

Tak!

- Co z tob膮? To tw贸j samoch贸d. - Tak, patrz.

Pewnie, 偶e tak. Pali si臋.

Dalej, uciekajmy st膮d.

Ej, jak daleko jeszcze?

To, tak jakby, daleko.

Mam teraz ochot臋 na Starbucks, wiesz?

Raczej nie mamy czasu na brandzlowanie, Joe.

Nie zdaje si臋 zbyt bystry. Jeste艣 pewny, 偶e wie, dok膮d idzie?

Mam nadziej臋. Jest nasz膮 jedyn膮 szans膮.

- Jak ty go w og贸le pozna艂e艣? - To m贸j prawnik.

I wcale nie jest dobry.

Jest cholernym idiot膮.

Przy Costco jest transport. Podrzuci nas do wehiku艂u czasu.

Jezu Chryste.

S艂uchaj, jeszcze jedno.

My艣li, 偶e je艣li nas tam zabierze, dostanie miliardy dolar贸w.

Wi臋c je艣li wspomni co艣 o koncie, udawaj, 偶e wiesz, dobra?

A je艣li ten wehiku艂 nie dzia艂a?

Wtedy po艣wi臋c臋 reszt臋 偶ycia jego naprawie.

Witamy w Costco. Kocham ci臋.

Witamy w Costco. Kocham ci臋.

Witamy w Costco. Kocham ci臋. Witamy w Costco.

Transport jest przy elektronice, jak膮艣 godzin臋 drogi st膮d.

Idziemy i idziemy. Wiesz, dok膮d idziemy?

Tak, dobrze znam to miejsce. Studiowa艂em tu prawo.

- W Costco? - Tak, sam w to nie wierzy艂em.

Na szcz臋艣cie m贸j tata by艂 absolwentem...

EGZOTYCZNA KAWA DLA M臉呕CZYZN

...i wykorzysta艂 znajomo艣ci.

Ej, chod藕, Joe.

Chcieliby艣my pobrandzlowa膰, ale nie mamy czasu.

LATTE 200 - "GOR膭CE" LATTE 2000 LATTE "CA艁EGO CIA艁A" 50 000

H&R BLOCK - "DOROS艁Y" ZWROT PODATKU, M臉SKI RABAT

DOROS艁Y KURCZAK Wiaderko skrzyde艂ek z "pe艂n膮 ulg膮"

Transport jest tu co kilka minut. Powinien zaraz by膰.

Mam czas na skorzystanie z 艂azienki?

- Ubikacja. - Zaraz wracam.

Tak, zawracaj tym.

- Mog臋 w to waln膮膰, Joe? - Co?

- Lubi臋 uprawia膰 seks. - Tak?

- Tak. - Chyba ka偶dy lubi, Frito.

Nie tak jak ja. Wskakujesz na to z boku,

- a potem tylko tak, od ty艂u i... - To 艣wietnie.

- Potem... O tak. - Przesta艅. Przez ciebie nas z艂api膮.

Uwaga, uwaga. Costco wykry艂o zbiega w przej艣ciu 16 702.

Co z Rit膮? Nie mo偶emy jej tu zostawi膰.

Nie obchodzi mnie to.

- Chod藕. - Cholera.

- Chod藕. - Czekaj chwil臋. Co zrobimy?

Czekaj, dobra, wiem. Zrobimy tak.

Pojedziemy do wehiku艂u czasu, a gdy tam wr贸c臋,

powiem, by nie bra艂a w tym udzia艂u.

Wtedy nawet jej tutaj nie b臋dzie. Tak? Nie, czekaj chwil臋.

Ona ju偶 tu jest, wi臋c to znaczy, 偶e nie wr贸ci艂em na czas, tak?

- Prosz臋 odsun膮膰 si臋... - Zaraz. To znaczy, 偶e nic nie zrobi艂em.

Wr贸c臋 i ka偶臋 jej nie bra膰 udzia艂u w eksperymencie,

to nie b臋d臋 musia艂 nic robi膰, bo jej tu nie b臋dzie.

Nie b臋d臋 tu musia艂 wraca膰.

Ale to czemu ja tu jeszcze jestem?

Jak dzia艂a podr贸偶owanie w czasie?

- Prosz臋 odsun膮膰 si臋 od drzwi. - Stop. R臋ce do g贸ry!

- Nie ruszaj si臋! R臋ce do g贸ry! - Nie ruszaj si臋! St贸j!

Je艣li zabieracie mnie z powrotem do pud艂a,

to lepiej mnie zastrzelcie, bo nie ma szans, 偶ebym...

Cholera.

Co?

Co?

- Cholera. - Bo偶e! Przesta艅.

- Co to jest? - Dobrze, to jest Bia艂y Dom.

- Co my robimy w Bia艂ym Domu? - Co?

Okaza艂o si臋, 偶e jego wyniki testu na inteligencj臋

przyku艂y uwag臋 najwy偶szych szczebli rz膮dowych.

Dobra, chwila.

Jestem najm膮drzejszy na 艣wiecie? Kto tak m贸wi?

Test, kt贸ry mia艂e艣 w wi臋zieniu. Najwy偶szy wynik w historii.

Pod patronatem Carl's Jr.

Jeste艣 m膮drzejszy nawet od prezydenta Camacho.

Dlatego mianuje ci臋 sekretarzem wn臋trza.

Dobra, a kim wy jeste艣cie?

Ja jestem sekretarzem energii.

Wygra艂 konkurs. Jest cz艂onkiem gabinetu.

Ja jestem sekretarzem stanu. Pod patronatem Carl's Jr.

Czemu to powtarzasz?

Bo mi p艂ac膮, gdy to robi臋. To dobry spos贸b na zarabianie kasy.

Jeste艣 taki m膮dry i tego nie wiesz?

- On jest sekretarzem obrony. - Cze艣膰.

A ta laseczka jest ministrem sprawiedliwo艣ci.

Cze艣膰.

A to minister edukacji.

Jest troch臋 t臋py, ale to przyrodni brat prezydenta Camacho.

Ale i tak wykonuje dobr膮 robot臋.

Wiecie, my艣l臋, 偶e zasz艂a jaka艣 pomy艂ka,

bo ten test by艂 naprawd臋 bardzo 艂atwy.

Nie jestem najm膮drzejszy na 艣wiecie.

Dobra?

Dobra, nawet je艣li tak jest, nie mog臋 by膰 sekretarzem wn臋trza.

- Nawet nie wiem, co to jest. - Lepiej si臋 dowiedz.

Siadaj. To prezydent Camacho.

Musz臋 si臋 zaj膮膰 pewn膮 spraw膮, wi臋c musicie na mnie zaczeka膰.

Dwayne Elizondo Camacho,

pi臋ciokrotny mistrz najwi臋kszego lania,

gwiazda porno i prezydent Stan贸w Zjednoczonych,

zwo艂a艂 spotkanie na szczycie z najm膮drzejszym cz艂owiekiem 艣wiata.

- Jeste艣 m膮dry, co? - Nie, nie.

- My艣la艂em, 偶e b臋dziesz mia艂 wi臋kszy 艂eb. - To jest...

Cholera. Wygl膮da jak orzeszek.

Zaprzysi臋gnijmy ci臋.

IZBA REPREZENT脫W

Panie i panowie, prezydent Ameryki.

Prezydent Camacho.

Zamkn膮膰 si臋. Zamkn膮膰 si臋.

Usad藕cie swoje ty艂ki. Wyluzujcie si臋.

Cholera.

Cholera.

Wiem, 偶e jest do cholery 藕le przez ten cholerny g艂贸d.

I przez burze piaskowe.

Zaczyna nam brakowa膰 frytek i burrito.

- Tak. - Ale mam rozwi膮zanie.

- M贸wi艂e艣 to ju偶 ostatnio. - Ja mam rozwi膮zanie.

- Kutas z ciebie! - Karolina Po艂udniowa, co jest?

Tak my艣la艂em.

Rozumiem, 偶e teraz ka偶dy jest cholernie przej臋ty.

Ale pos艂uchajcie.

- Mam trzypunktowy plan naprawy. - Podziel si臋 nim, Camacho.

Numer jeden,

mamy tu tego faceta, Nie Pewnego.

Numer dwa, on ma wy偶sze IQ ni偶 ktokolwiek na 艣wiecie.

I numer trzy, on wszystko naprawi.

Daj臋 wam s艂owo, jako wasz prezydent.

Rozwi膮偶e problemy z tymi wszystkimi uprawami.

Sprawi, 偶e znowu zaczn膮 rosn膮膰.

- Uprawy? - I to nie wszystko.

W tydzie艅?

Prezydent Camacho sta艂 naprzeciw ludzi

i obiecywa艂 wszystkim, 偶e Joe rozwi膮偶e ich problemy.

呕e nie tylko zako艅czy susz臋 i uzdrowi gospodark臋,

ale i 偶e wyleczy pryszcze i chorob臋 lokomocyjn膮.

A gdyby tego nie zrobi艂, prezydent Camacho z艂o偶y艂 kolejn膮 obietnic臋.

Wkopa艂by mu jego m膮dre jaja w g艂膮b jego m膮drej g臋by.

A potem wsadzi艂by jego m膮dry ty艂ek z powrotem do wi臋zienia.

Musz臋 by膰 szczery, panie prezydencie.

Nie wiem, jak by膰 sekretarzem czegokolwiek.

Nigdy nie g艂osowa艂em.

Nawet nie wiem, co robi sekretarz wn臋trza.

Daj spok贸j. Nie b膮d藕 tch贸rzem.

To lepsze ni偶 paka, co nie?

Poza tym, je艣li umiesz dokopa膰, to prezydent ci daruje.

- Bez paki. - Tak?

Tak, do cholery.

A teraz podaj mi piwo. I sobie te偶 we藕.

Cholera!

Trzymaj si臋, vato.

- Zr贸b co艣 m膮drego. - Tak.

Dobra.

No to...

Znale藕li艣my tego prawnika.

Dobra, 艣wietnie. Dzi臋kuj臋.

Teraz id臋, wiecie, na narad臋 z moim adwokatem.

Rozumiecie? Zaraz wr贸c臋.

P贸jd臋 popracowa膰 nad plonami. Trzeba si臋 tym zaj膮膰.

Mo偶e co艣 z tego b臋dzie do mojego powrotu.

Brzmi do艣膰 m膮drze.

Zaczekaj tu, dobra? Zosta艅 tu.

Stary, to superowo. Za艂atwi艂e艣 mi pok贸j w Bia艂ym Domu.

Ka偶dy tu co艣 przeleci.

- Tak? - Tak.

Dobrze, 偶e jeste艣 zadowolony, ale potrzebuj臋 twojej pomocy.

Nie mam zielonego poj臋cia o uprawach,

podobnie jak o gosporadce.

Gospo... gospodarce.

Pomy艣lmy. Uprawy...

Powiedz mi tylko, gdzie jest wehiku艂 czasu.

To proste. Idziesz ko艂o muzeum i takich tam.

To jest tak obok muzeum,

tak jakby, tylko... Chocia偶 niezupe艂nie.

Troch臋 bardziej... Tak na ulicy.

Idziesz... Czekaj, jeszcze raz.

Wiesz, gdzie jest wehiku艂 czasu?

Narysuj mi map臋, dobra?

Nadal chcesz pieni膮dze?

Gdybym mia艂 pieni膮dze i pok贸j w Bia艂ym Domu, to m贸wi艂bym:

- "To moje, przez ca艂膮 noc". - S艂uchaj, przesta艅.

S艂uchaj, powiedzia艂em im, 偶e jeste艣 m膮dry.

- Wi臋c zachowuj si臋 m膮drze. - Tak jak ty?

"Musz臋 i艣膰 do wehiku艂u czasu. Chc臋 wr贸ci膰 do domu".

- Nie m贸wi臋 tak. - "Nie m贸wi臋 tak".

Kurde, my艣la艂em, 偶e was jest dw贸ch.

Widzisz?

Nie wygl膮daj膮 na du偶e.

Dobra, przyjrzyjmy si臋 tym uprawom.

Szczeg贸lnie tym, wiecie, wok贸艂 muzeum.

W porz膮dku?

No dalej.

Albo prowad藕, albo id藕 za mn膮, albo usu艅 si臋 z drogi, dobra?

- Teraz to wymy艣li艂e艣? - Tak.

Potrzebuj臋 pomocy przy poszukiwaniach Rity, i to natychmiast.

- Frito wam w tym pomo偶e. - Czemu?

Poniewa偶, wiecie, ona b臋dzie niezb臋dnym

integralnym atutem,

wiecie, 偶eby nasz zesp贸艂, wiecie, mo偶na by艂o wykorzysta膰.

Wykorzysta膰 j膮.

Wykorzysta膰.

Ej, przyprowadzisz j膮 tutaj, tak?

Tak, przelec臋 si臋 z ni膮.

- Wykorzysta膰 j膮. - Dobra.

Cholera. Mog臋 si臋 do ciebie zbli偶y膰?

Tak, to wygl膮da beznadziejnie.

Frito, mo偶e tu podejdziesz i spojrzysz na to?

Dalej, chod藕 tutaj. Chc臋 to rozgry藕膰.

Nie ma odpowiedniej wilgotno艣ci...

- Masz map臋? - Tak.

Dyskretnie.

- Jest tam. - Widz臋. Wsta艅 ze mn膮.

Panie sekretarzu Nie Pewien, znale藕li t臋 pa艅sk膮 dziwk臋.

Mo偶e wy tak m贸wicie do kobiet, ale daj spok贸j.

Nie. Okazuje si臋, 偶e naci膮gn臋艂a jakiego艣 go艣cia na kas臋, a dupy nie da艂a.

Nie martw si臋, wyjdzie na przepustk臋 puszczalsk膮,

skoro jest twoja.

艁apy przy sobie. Co sobie my艣licie, 偶e uciekn臋 przez pole?

Na co si臋 gapicie, do cholery?

- Joe? - To Nie Pewien, prosz臋 pani.

Sekretarz Nie Pewien.

Sekretarz? Sekretarz czego?

Czy macie co艣 przeciwko, 偶eby艣my przez chwil臋 pobyli razem? Sami.

Wiecie, w krzakach.

O rany.

Aha.

Mamy z wami i艣膰 i upewni膰 si臋, 偶e da dupy?

Nie, dzi臋ki, dam sobie rad臋. Tak.

My艣la艂am, 偶e jeste艣 w pace. Jak zosta艂e艣 sekretarzem wn臋trza?

Nie zatrzymuj si臋. Wyja艣ni臋 ci to.

Przygotuj si臋 do biegu.

- Co?... - Cholera.

Ekstra, Frito.

B臋dziemy biec i po drodze pyta膰 o kierunek.

Nie, dwa dni tego szuka艂am. To nie jest proste.

Nie chc臋 i艣膰 do pud艂a, a na pewno nie rozwi膮偶臋 tych problem贸w.

Ja powinnam znale藕膰 Upgrayedda, zanim on znajdzie mnie.

Pos艂uchaj mnie. Upgrayedd ci臋 nie znajdzie. To niemo偶liwe.

- Tak? - Tak.

Nawet gdyby Upgrayedd m贸g艂 w jaki艣 spos贸b podr贸偶owa膰 w czasie,

my mamy ludzi z tajnych s艂u偶b, kt贸rzy nas ochraniaj膮.

Nie martw si臋, jeste艣 bezpieczna. Wiesz co?

To nie moja sprawa, ale kiedy wr贸cimy,

to powinni艣cie pomy艣le膰 o pomocy psychologa.

A ty powinna艣 zatrudni膰 menad偶era sztuki,

kt贸ry nie jest twoim ch艂opakiem.

Nie daje dupy?

Nie, daje. Ju偶 to zrobili艣my.

Tak. Tak, by艂 艣wietny.

Dobra.

Zastanawia艂em si臋 z ch艂opakami,

czy mo偶emy to z ni膮 zrobi膰 razem.

Raczej nie w tej chwili. Musimy si臋 skoncentrowa膰 na uprawach.

Wracajmy do pracy. Mo偶e p贸藕niej.

Co to jest, do cholery?

Smakuje jak gatorade.

Czy to brawndo?

Podlewaj膮 uprawy napojem energetyzuj膮cym?

Brawndo, ugaszacz pragnienia, zast膮pi艂 wod臋 praktycznie wsz臋dzie.

MA TO, CZEGO RO艢LINOM TRZEBA! MA ELEKTROLITY

Woda, podstawowy sk艂adnik wszelkiego 偶ycia,

zosta艂a uznana za zagro偶enie dla mar偶y zysku Brawndo.

Rozwi膮zanie znaleziono podczas kryzysu w roku 2330,

gdy koncern Brawndo po prostu kupi艂 urz臋dy FDA i FCC,

dzi臋ki czemu mogli m贸wi膰, robi膰 i sprzedawa膰, co tylko chcieli.

Piramida 偶ywno艣ciowa FDA Przewodnik zdrowego 偶ywienia

Joe tego nie wiedzia艂.

Ale rozumia艂 problem, kt贸ry by艂by w stanie rozwi膮za膰.

Nie maj膮c innej mo偶liwo艣ci, Joe zdecydowa艂 si臋 na odwa偶ny krok.

Nie usun膮艂 si臋 z drogi.

Tym razem przewodzi艂.

Ostatni raz powtarzam,

jestem pewien, 偶e uprawa pada z powodu tego brawndo.

Brawndo ma to, czego ro艣linom trzeba. Ma elektrolity.

Czekaj chwil臋. Czyli m贸wisz, 偶e powinni艣my

podlewa膰 uprawy wod膮.

- Tak. - Wod膮, jak ta z ubikacji?

Nie musi by膰 z ubikacji, ale tak, o to chodzi.

- Brawndo ma to, czego ro艣linom trzeba. - Ma elektrolity.

Dobra, s艂uchajcie, ro艣liny nie rosn膮.

Jestem wi臋c pewien, 偶e brawndo nie dzia艂a.

Nie jestem botanikiem, ale wiem, 偶e ro艣liny podlewane wod膮 rosn膮.

Ja jeszcze nie widzia艂em ro艣lin, co rosn膮 w ubikacji.

To by艂o dobre. Nie jeste艣 czasem najm膮drzejszym cz艂owiekiem 艣wiata?

S艂uchajcie, chcecie rozwi膮za膰 ten problem,

a ja chc臋 u艂askawienia, wi臋c czemu nie spr贸bujemy?

Bez zawracania sobie g艂owy potrzebami ro艣lin.

Brawndo ma to, czego im trzeba.

- Cholera. - Tak, ma elektrolity.

Co to s膮 elektrolity? Czy wy chocia偶 wiecie?

To co艣, z czego robi膮 brawndo.

Tak, ale czemu robi膮 z tego brawndo?

Brawndo ma elektrolity.

Po wielu godzinach Joe da艂 sobie spok贸j z logicznym t艂umaczeniem.

Powiedzia艂 cz艂onkom gabinetu, 偶e umie rozmawia膰 z ro艣linami,

a te chc膮 wody.

Wszyscy mu uwierzyli.

Joe tego nie wiedzia艂, ale te ukochane elektrolity

by艂y solami, kt贸re gromadzi艂y si臋 w wierzchniej warstwie gleby,

zabijaj膮c ro艣liny i prowadz膮c do suszy.

Jako sekretarz wn臋trza,

Joe kaza艂 wszystkie uprawy podlewa膰 wod膮,

obiecuj膮c, 偶e z biegiem czasu ro艣liny urosn膮,

a susza si臋 sko艅czy.

By艂 na dobrej drodze do prezydenckiego u艂askawienia.

Albo na to wygl膮da艂o.

Mam nadziej臋, 偶e co艣 szybko uro艣nie.

呕eby艣my mogli wraca膰 do domu.

Naprawd臋 s膮dzisz, 偶e ci ludzie umarliby z g艂odu?

Nie wiem. Ale w jaki spos贸b do tego dosz艂o?

殴le si臋 dzieje, je艣li to mnie pytaj膮 o rady.

To dziwne uczucie by膰 m膮drzejszym od innych.

- Nie przywyk艂em do tego. - Ja te偶 nie.

My艣lisz, 偶e Einstein s膮dzi艂,

偶e inni ludzie byli p贸艂g艂贸wkami?

W艂a艣nie, nie pomy艣la艂em o tym.

Teraz ju偶 wiesz, czemu skonstruowa艂 bomb臋.

Tak.

Ej, Joe, s艂uchaj. Ci gliniarze...

- Przepraszam za to. - Nie, nie.

M贸wili, 偶e mnie u艂askawi艂e艣.

Wiesz, gdyby艣 tego nie zrobi艂, nadal by艂abym w pudle.

Chyba jestem ci co艣 winna.

Nie musisz spa膰 na pod艂odze, je艣li nie chcesz.

Nie, wszystko w porz膮dku.

Zreszt膮 nie s膮dz臋, 偶e Upgrayedd by艂by zadowolony.

Ty w 艂贸偶ku z obcym.

Tak.

Wiem, wiem.

O rany.

Cholera, to Upgrayedd.

Cholera, to nie Upgrayedd.

Gdyby by艂o wi臋cej czasu, plan Joe m贸g艂 zadzia艂a膰.

Ale gdy akcje Brawndo nagle spad艂y do zera,

a po艂owa ludno艣ci zosta艂a bez pracy,

og艂upia艂y i w艣ciek艂y t艂um wyszed艂 na ulice,

wywo艂uj膮c zamieszki, szabruj膮c i domagaj膮c si臋 g艂owy Joe.

Zwo艂ano nadzwyczajne zebranie gabinetu

z dyrektorem naczelnym koncernu Brawndo.

- Czemu nikt nie kupuje brawndo? - Cholera.

- Po艂owa kraju pracuje dla Brawndo. - Ju偶 nie!

Akcje spad艂y do zera, a komputer wszystkich zwolni艂.

- Wszyscy jeste艣my bezrobotni. - Czy to szkodzi gosporadce?

- Czemu to si臋 dzieje? - Chyba z powodu wody...

Czyli to wszystko twoja wina?

- Co? - Tak, to twoja wina.

To cholerstwo zacz臋艂o si臋 przez wod臋.

Pod patronatem Carl's Jr. Pod patronatem Carl's Jr.

Pod patronatem Carl's Jr. Pod patronatem Carl's Jr.

Wiadomo艣ci Fox.

WIADOMO艢CI kana艂u FOX

Pr贸bowa艂 bra膰 wod臋 z klozet贸w,

ale to sekretarz Nie Pewien sam znalaz艂 si臋 teraz w klozecie.

Gdy historia spuszcza spodnie

i zamierza opu艣ci膰 ty艂ek na g艂ow臋 Nie Pewnego,

tym razem narobi na niego Tatu艣 Sprawiedliwo艣膰.

Teraz przenosimy si臋 do kana艂u Przemoc, gdzie korespondentka Formica Davis

zrelacjonuje najwa偶niejsze wydarzenia z procesu w S膮dzie Kra艅cowym.

Dzi臋kuj臋, Velveeto.

C贸偶, zacz臋艂o si臋 nudnawo i powoli.

Nie Pewien pr贸bowa艂 wszystkich bajerowa膰 swoj膮 m膮dr膮 gadk膮.

RYS脫NKI ARTYSTY

"Musicie mi uwierzy膰".

Ta cz臋艣膰 procesu by艂a do kitu.

Ale potem s臋dzia g艂贸wny wybuchn膮艂.

Powiedzia艂: "Wszystko jedno, go艣ciu jest winny jak cholera.

Wszyscy to wiemy".

I skaza艂 go na jedn膮 noc resocjalizacji.

Resocjalizacja? Jedna noc?

NAGRANE WCZE艢NIEJ

Nie jest 藕le.

Nie jest 藕le, co?

Oto przypomnienie resocjalizacji z ubieg艂ego tygodnia.

PONIEDZIA艁KOWY WIECZ脫R RESOCJALIZACJI

Kt贸偶 m贸g艂by zapomnie膰 to wspania艂e zako艅czenie

w wykonaniu resocjalizuj膮cego Tylenola Jonesa?

Jutrzejsza noc zanosi si臋 na jeszcze lepszejsz膮.

M贸wi si臋, 偶e sam Mi臋艣niak Najwy偶szy mo偶e powr贸ci膰 z emerytury.

Rany, dzi臋kujemy, Formica.

My艣lisz, 偶e uda ci si臋 uciec?

- Jak poprzednim razem? - Nie. Zapobiegli temu.

- Jak? - Przykuli mnie do du偶ej ska艂y.

Tak. S艂uchaj, Rita, znajd藕 Frito.

Niech ci臋 zaprowadzi do wehiku艂u czasu.

- Nie czekaj. - Nie.

Mog艂e艣 mnie zostawi膰, ale tego nie zrobi艂e艣.

Chcesz mi si臋 odp艂aci膰? Po prostu wracaj, dobra?

Powiedz ludziom, 偶eby czytali ksi膮偶ki.

Powiedz ludziom, 偶eby si臋 uczyli.

Powiedz ludziom, 偶eby u偶ywali rozumu.

Mo偶e 艣wiat sta艂 si臋 takim przez takich ludzi jak ja.

Ja nigdy niczego nie osi膮gn膮艂em.

Ty przynajmniej by艂a艣 artystk膮.

- Wracaj wi臋c i... - Koniec widzenia.

Rita, cokolwiek b臋dzie, nie przestawaj malowa膰, dobra?

Powodzenia, Joe.

Dobra, pi臋ciu sprz膮tni臋tych, zosta艂 jeszcze jeden.

Gotowi na 艣miertelny pojedynek z wielk膮 ci臋偶ar贸wk膮?

Tak! Owacje dla Armii Gitarowej.

Dobra, zrobimy to.

Ale najpierw hymn naturalny od艣piewa

gwiazda A艂a, moje jaja, Hormel Chavez!

Dzi臋kuj臋. Dzi臋kuj臋.

- 艢piewaj! - Ej, chod藕 tu.

Chod藕 tu!

Prosto w jaja.

Tak samo jak to by艂o w telewizji.

T臋 egzekucj臋 ogl膮dacie dzi臋ki Brawndo, ugaszaczowi pragnienia.

Gdy kogo艣 zabijesz,

- twoje cia艂o potrzebuje elektrolit贸w. - Tak?

Wi臋c m贸j samoch贸d czeka na zewn膮trz,

jak tylko chcesz, 偶ebym ci臋 wzi膮艂 do tego wehiku艂u czasu.

Dzi臋ki, Frito.

- No. - Nie s艂ysz臋 ci臋.

Koszmarna sprawa z Joe, co?

Nie s艂ysz臋 ci臋.

No.

Mo偶esz to pog艂o艣ni膰?

Uwielbiam resocjalizacj臋.

Dobra, poznajmy naszych dzisiejszych resocjalizuj膮cych.

Maj膮 na koncie 62 zab贸jstwa.

Powitajmy Vinny'ego Mawumb臋 w Dildo偶erze!

I jego brata, Bobby'ego Mawumb臋, i Dupwalacza!

Ja te偶 dostan臋 ci臋偶ar贸wk臋, tak?

Tak. Oto ona.

Wsiadaj.

Wci膮偶 mam na nodze 艂a艅cuch.

- Drzwi si臋 nie zamkn膮. - Co z 艂a艅cuchem?

- Mo偶na przeci膮膰. - Je艣li zdejmiemy, to ucieknie.

Mam pomys艂. W艂贸偶my go do baga偶nika.

Tak, dobry pomys艂.

I kto teraz jest m膮dry?

Poka偶my naszego przest臋pc臋.

Pr贸bowa艂 zniszczy膰 kraj, polewaj膮c uprawy wod膮 z ubikacji.

Przez niego miliony ludzi straci艂y prac臋.

Przygotujmy si臋 na resocjalizacj臋 Nie Pewnego!

Nigdy bym si臋 nie domy艣li艂, 偶e umr臋 w ten spos贸b.

Gotowi na starcie samochod贸w?

Tak.

Nie mog臋 na to patrze膰.

To b臋dzie takie smutne. Mam nadziej臋, 偶e si臋 nie rozp艂acz臋.

Cholera jasna.

Frito, chod藕 tu. Sp贸jrz!

On mia艂 racj臋. Woda zadzia艂a艂a.

Frito, czy mo偶esz mnie tam wzi膮膰?

Tak.

Nie, ty cholerny g艂upku. Tam gdzie resocjalizuj膮.

- T臋dy, tak. - Tak.

Dalej, Frito, pospiesz si臋.

A teraz facet, kt贸rego wszyscy chc膮 zobaczy膰.

Jedyny niepokonany resocjalizuj膮cy w historii.

Wracaj膮cy z emerytury, 偶eby st艂uc ty艂ek Nie Pewnego,

je偶d偶膮cy najwi臋kszym, najpot臋偶niejszym pojazdem wi臋ziennym,

jaki kiedykolwiek zbudowano.

Wi臋kszym od Dildo偶era, wi臋kszym nawet od Dupwalacza,

wi臋kszym i wi臋kszejszym ni偶 cokolwiek innego w historii.

Nowym Dupodo偶erem.

Owacje dla Mi臋艣niaka Najwy偶szego!

Cholera. Chyba by艂 za du偶y, co?

Chyba eksperymentujemy

z pewnymi techmologicznymi r贸偶nicami. Cholera.

Frito, patrz.

Wsz臋dzie co艣 ro艣nie.

Cholera, to wielka sterta kamieni.

Troch臋 mi to przypomina, kiedy by艂em...

- Zaczynajcie to, do cholery. - Dobra.

Zaczniemy bez Mi臋艣niaka Najwy偶szego.

Zacznijmy resocjalizacj臋!

Cholera.

Dalej, dalej. Dalej.

Dalej, Frito, pospiesz si臋.

Niech to diabli.

Tak!

Jezu, ale by艂o blis...

Panie prezydencie, musz臋 z panem porozmawia膰!

Musi pan to przerwa膰. On mia艂 racj臋 co do wody.

Przeje偶d偶ali艣my ko艂o upraw. Ro艣liny rosn膮.

Nie widzia艂em 偶adnych upraw.

Teraz go otaczaj膮. Otaczaj膮 go.

Zrobi膮 z niego kruszonk臋.

To niezgodne z prawem posuni臋cie, wi臋c nikomu nie m贸wcie.

Wi臋c zwyci臋zc膮 jest...

- Chyba sobie jaja robicie. - Czy on wygra艂?

Patrz.

Cholera jasna. To Mi臋艣niak Najwy偶szy.

Mi臋艣niak Najwy偶szy! Tak! Tak!

Ej, Frito.

Pami臋tasz te uprawy przy drodze niedaleko Starbucks?

- Chcesz troch臋 zarobi膰? - Lubi臋 pieni膮dze.

Nast膮pi艂a awaria techniczna g艂贸wnego ekranu.

Musisz natychmiast wyj艣膰 na zewn膮trz.

Na korytarzu jest pe艂no dziwek.

Dalej, Frito. Pospiesz si臋.

Nie wierz臋, 偶e te偶 lubisz pieni膮dze.

- Powinni艣my gdzie艣 wyj艣膰. - Totalnie.

Jest za ci臋偶ar贸wk膮.

Nie, nie!

- Tak! Tak! - Jest tam!

Nie!

- Jest tam! - Za t膮 cholern膮 ci臋偶ar贸wk膮!

Za ci臋偶ar贸wk膮, g艂upku.

Patrz.

ZA P脫艁 CENY LATTE DLA PAN脫W

Cholera, dobra oferta.

Dodatkowa pianka.

A ja mam du偶o pieni臋dzy.

Zapomnia艂em, na co mia艂y by膰.

My艣lisz, 偶e na latte?

Tak, pewnie tak.

To lubisz i pieni膮dze i seks? Zadziwiasz mnie.

Co, do cholery?

- Tak! - Tam!

Zaczekaj, dobra? Niech wszyscy si臋 uspokoj膮, dobra?

Czy mog臋 tylko co艣 powiedzie膰?

Nawet nie wiem, dlaczego jestem winny.

Nigdy nie m贸wi艂em, 偶e jestem najm膮drzejszy.

To wy powiedzieli艣cie.

Nie wiedzia艂em, 偶e stracicie prac臋 i pieni膮dze,

i bardzo mi przykro, 偶e tak si臋 sta艂o.

Ale m贸wi臋 wam, 偶e je艣li podlejecie uprawy wod膮, to mo偶liwe...

Nie, to na pewno zadzia艂a, obiecuj臋.

Musicie mi uwierzy膰.

Chcia艂em wam tylko pom贸c, to wszystko.

Mo偶ecie pr贸bowa膰 mnie zastrzeli膰.

Mo偶ecie pr贸bowa膰 mnie przejecha膰.

Ale najpierw chc臋 wam zada膰 jedno pytanie.

Czy naprawd臋 chcecie 偶y膰 w 艣wiecie,

gdzie pr贸buje si臋 wysadzi膰 w powietrze cz艂owieka, kt贸ry chce wam pom贸c?

Zaczekaj. Zaczekaj chwil臋.

Stary, to by艂o 艣wietne.

Ej, czy gdy tam wchodzi艂em, mia艂em na sobie spodnie?

Cholera, czy ja wygl膮dam na chochlika, co kradnie spodnie?

Czekaj, to mi co艣 przypomina.

PONIEDZIA艁KOWY WIECZ脫R RESOCJALIZACJI

"Resocjali... Resocjalizacji"?

Czemu pr贸bujesz przeczyta膰 to s艂owo? Jeste艣 peda艂em?

Zaraz ci臋 pedaln臋 w twarz.

- Dalej, Frito. - Tak, nie s膮dz臋.

No tak.

Ty艂ek tego go艣cia w艂a艣nie zosta艂 u艂askawiony.

Tak!

Rany, Rita. Nie wiem, co powiedzie膰.

Ocali艂a艣 mi 偶ycie. Nikt nigdy tego dla mnie nie zrobi艂.

No c贸偶, wiesz. Ty troszczy艂e艣 si臋 o ca艂y 艣wiat,

wi臋c pomy艣la艂am, 偶e kto艣 powinien zatroszczy膰 si臋 o ciebie.

Dzi臋ki.

Nie wierz臋, 偶e to m贸wi臋,

ale mimo 偶e ci ludzie pr贸bowali mnie zabi膰,

- chyba b臋dzie mi ich brakowa艂o. - Tak.

Frito zawiezie nas do wehiku艂u czasu. Tylko...

mam nadziej臋, 偶e da rad臋.

To ty. Rany, uwielbiam tw贸j program.

Bardzo dzi臋kuj臋.

Joe, ja nie jad臋.

Co?

Mia艂am tam pewne z艂e nawyki, do kt贸rych nie chc臋 wraca膰.

Mo偶e powinnam zacz膮膰 od nowa.

Poza tym zaoferowali mi tu niez艂膮 prac臋 w Starbucks.

B臋d臋 dyrektorem naczelnym.

- W Starbucks? - Tak.

Tak? Ale nadal b臋dziesz malowa膰, prawda?

Tak, jasne.

Wi臋c to chyba nasze po偶egnanie.

Mam tu par臋 prezydenckich dekret贸w do og艂oszenia.

Nie Pewien, chod藕 no tutaj, gdziekolwiek jeste艣.

Niech ten orzeszek tu wejdzie.

Postanowi艂em uczyni膰 tego cz艂owieka...

Cz艂owieka, kt贸ry rozwi膮za艂 nasze problemy...

Postanowi艂em uczyni膰 go swoim nowym wiceprezydentem.

Panie prezydencie, c贸偶, dzi臋kuj臋. To fajowo z pana strony,

ale nie mog臋 tego przyj膮膰.

Co? Czemu?

- Wiesz, musz臋 wraca膰 do domu. - Ale nadal mamy tyle tych problem贸w.

B臋dziecie musieli sami je rozwi膮za膰.

- Jak? - Musicie pomy艣le膰.

B臋dziecie musieli do tego doj艣膰, tak jak w przypadku upraw.

Jak mamy doj艣膰 do ambulansz贸w 艣mieciowych

i gosporadki?

A co z reaktorem nukularnym na Florydzie?

Zepsu艂 si臋 i przecieka czy co艣 tam.

My艣la艂em, 偶e to by艂o w Georgii.

Georgia jest na Florydzie, g艂upku.

Ej, wiem. Wylejmy na niego wod臋 z ubikacji.

- Tak. - Tak, tak, to dobry pomys艂.

- Jak zrobili艣my z uprawami. - Daj spok贸j, vato.

Nie mo偶esz nas opu艣ci膰.

Co si臋 sta艂o z tym ca艂ym

cholerstwem w rodzaju "prowad藕, za mn膮, usu艅 si臋 z drogi", co?

Chyba nie mog臋 ju偶 usuwa膰 si臋 z drogi, co?

Wiecie co? Zapomnijmy o wehikule czasu.

Tak!

Ta kolejka i tak jest do dupy.

Kolejka?

WECHIK脫艁 CZASU

Witamy w wechik贸le czasu. Zabierzemy was do przesz艂o艣ci.

Najpierw do roku 1939, gdy Charlie Chaplin

i jego z艂y nazistowski re偶im ogarn膮艂 Europ臋

i pr贸bowa艂 zaw艂adn膮膰 艣wiatem.

Wiedzia艂e艣 wi臋c, 偶e to by艂a kolejka?

Tak. My艣la艂e艣, 偶e naprawd臋 mo偶na podr贸偶owa膰 w czasie?

- Tak, chyba tak. - Tak.

Jak na najm膮drzejszego cz艂owieka, jeste艣 czasem do艣膰 g艂upi.

- Czemu nam nie powiedzia艂e艣? - Bo lubi臋 pieni膮dze.

Przepraszam.

Je艣li to nie jest prawdziwy wehiku艂 czasu, nie b臋dzie pieni臋dzy.

Bo nie mog臋 si臋 cofn膮膰 w przesz艂o艣膰, 偶eby otworzy膰 konto.

Ale...

Bo...

Nie martw si臋. Wszystko w porz膮dku.

C贸偶, chyba tu utkn臋li艣my.

Ale wtedy pojawi艂a si臋 jeszcze wi臋ksza si艂a, ONZ.

A ONZ zdehitleryzowa艂a 艣wiat na zawsze.

Po kr贸tkiej kadencji jako wiceprezydent

Joe zosta艂 wybrany na prezydenta Ameryki.

Frito zosta艂 wiceprezydentem,

a Rita, by艂a prostytutka, zosta艂a pierwsz膮 dam膮.

Dzisiaj zast臋puj臋 wielkiego cz艂owieka. Cz艂owieka nazywaj膮cego si臋

Dwayne Elizondo Mountain Dew Herbert Camacho.

Za rz膮d贸w prezydenta Nie Pewnego rozpocz臋艂a si臋 nowa era.

Wiecie, kiedy艣 w tym kraju

m膮drzy ludzie byli uwa偶ani za fajowych.

No, mo偶e nie fajowych, ale m膮drzy ludzie co艣 osi膮gali,

budowali statki, piramidy, i nawet dotarli na Ksi臋偶yc.

Kiedy艣 w tym kraju by艂y takie czasy, bardzo dawno temu,

kiedy czytaniem nie zajmowa艂y si臋 tylko cioty. Ani pisaniem.

Ludzie pisali ksi膮偶ki i filmy. Filmy, kt贸re mia艂y fabu艂臋,

wi臋c wiadomo by艂o, czyja to dupa i dlaczego pierdzi.

Wierz臋, 偶e te czasy mog膮 powr贸ci膰.

Nie Pewien, Nie Pewien, Nie Pewien.

Nie Pewien, Nie Pewien, Nie Pewien.

Joe i Rita mieli tr贸jk臋 dzieci, tr贸jk臋 najm膮drzejszych dzieci 艣wiata.

Wiceprezydent Frito mia艂 osiem 偶on i w sumie 32 dzieci,

32 najg艂upszych dzieci, jakie kiedykolwiek 偶y艂y.

Dobra, mo偶e Joe nie ocali艂 ludzko艣ci,

ale zrobi艂 dobry pocz膮tek, a to ca艂kiem nie藕le

jak na przeci臋tnego faceta.

Znajd臋 t臋 zdzir臋.

Napisy: SDI Media Group

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.