Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish (Soran卯)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
O Bo偶e, Isabelle!
Nie mog臋 wprost wyrazi膰, jaki jestem teraz szcz臋艣liwy.
呕ycie wydaje mi si臋 doskona艂e, kochanie!
A ja musz臋 przyzna膰, Manuelu 偶e jestem troch臋 zdenerwowana.
Zdenerwowana?
Czym tu si臋 denerwowa膰?
To prawda, 偶e na Morzu Karaibskim roi si臋 od morderczych pirat贸w?
O tak!
Ale nie pozwoli艂bym ani jednemu si臋 do ciebie zbli偶y膰!
Jeste艣 na to o wiele za seksowna.
Bo偶e, nie mog臋 si臋 doczeka膰, a偶 wreszcie zobacz臋 twoje cia艂o!
Daj spok贸j, Manuelu, jeste艣my teraz ma艂偶e艅stwem.
Zobaczysz je ju偶 nied艂ugo.
Ale jest jeszcze co艣.
A je偶eli moje cia艂o nie spodoba ci si臋?
Wtedy chyba sprzedam ci臋 tym niewy偶ytym piratom jako seks niewolnic臋.
Na pewno jeste艣 warta sztabk臋 z艂ota lub dwie.
Manuel, ty dupku!
No co? B膮d藕 powa偶ny!
Ju偶 na zawsze b臋dziesz moj膮 偶on膮.
Nic tego nie zmieni.
Kocham ci臋 za wszystko, czym jeste艣.
Za to jaka jeste艣 i jak kidykolwiek b臋dziesz.
Dzi臋kuj臋, m贸j kochany.
M贸j Bo偶e!
Niebia艅ska doskona艂o艣膰.
Dwie艣cie sze艣膰dziesi膮t lat czeka艂em na ten moment chwa艂y.
I ta chwila ju偶 prawie nadesz艂a.
Jeste艣my blisko.
Nic nie wskazuje na to, 偶e nas zauwa偶yli.
Dobra robota. Trzymaj kurs.
Tak jest, kapitanie.
Co si臋 sta艂o?
Nic, 艣pij dalej, kochanie.
Dok膮d idziesz, skarbie?
Wyjd臋 na zewn膮trz zaczerpn膮膰 troch臋 艣wie偶ego powietrza.
Zaraz wr贸c臋.
Widzia艂e艣 kiedy艣 tak cudown膮 noc, Manuelu?
M贸wi臋 ci, 偶egluj臋 tyle lat, a nigdy nie widzia艂em tak spokojnego morza.
B贸g obdarzy艂 nas dzi艣 cisz膮 i spokojem, czy偶 nie?
Z ca艂膮 pewno艣ci膮.
Jak pan my艣li, kiedy dop艂yniemy do Karaib贸w?
My艣l臋, 偶e dotrzemy tam p贸藕nym rankiem.
To bardzo szybko.
Pod warunkiem, 偶e utrzyma si臋 ta 艂agodna bryza.
A je艣li wiatr przybierze na sile,
B臋dziemy przed wschodem s艂o艅ca.
B膮d藕 spokojny.
Zadbam aby艣 dop艂yn膮艂 tam ca艂y i zdrowy.
Nie mam cienia w膮tpliwo艣ci.
Zawsze dostarcza艂 pan moje towary szybko i starannie, kapitanie.
Dzi臋kuj臋, przyjacielu.
Id藕 ju偶 sobie! Powiniene艣 teraz odpoczywa膰 ze swoj膮 pi臋kn膮, 艣wie偶o po艣lubion膮 偶on膮.
Chyba jej zimno bez ciebie.
Ma pan racj臋, kapitanie.
Dobranoc.
I jak morskie powietrze, kochanie?
Jedyne powietrze, jakiego pragn臋, to tw贸j s艂odki oddech.
Tak bardzo ci臋 kocham.
A ja ciebie.
Kiedy dostan臋 posad臋 w handlu, obdaruj臋 ci臋, czym tylko zechcesz.
Chc臋 tylko ciebie.
Wiem.
Ale ch臋tnie dodam co艣 jeszcze na os艂od臋.
Ale z ciebie b艂azen!
C贸偶, mo偶e powinienem b艂aznowa膰 jeszcze wi臋cej i cz臋艣ciej?
Zwi膮za膰 za艂og臋 na dziobie.
Przyprowadzi膰 pasa偶er贸w z dolnego pok艂adu.
I jeszcze jedno, Sereno.
Jakkolwiek bym nie uwielbia艂 twoich metod,
tym razem nie wa偶 si臋 nawet my艣le膰 o zabiciu kogokolwiek.
Co wy robicie, to boli!
Pu艣膰 j膮, to zrobimy, co tylko zechcesz!
Ta przemoc jest niepotrzebna!
Niech mi pan wybaczy.
ahoj, 偶eglarze!
Jestem kapitan Victor Stagnetti.
Najmocniej przepraszam za wszelkie niedogono艣ci, jakie moja za艂oga mog艂a wam sprawi膰,
ale poniewa偶 jeste艣my piratami,
musimy tak w艂a艣nie si臋 zachowywa膰.
Nasze napady zazwyczaj ko艅cz膮 si臋 艣ci臋ciem takich jak wy,
i rzuceniem ich g艂贸w rekinom na po偶arcie.
Jednak偶e mo偶emy obej艣膰 si臋 bez tego rodzaju pirackich rozrywek,
o ile dostan臋 to, czego 偶膮dam.
A czego 偶膮dasz, kapitanie?
W艂a艣nie do tego zmierza艂em!
Nie cierpi臋, jak mi kto艣 przerywa, a wy?
Tak wi臋c,
od bardzo dawna szukam pewnego cz艂owieka i moje poszukiwania ko艅cz膮 si臋 tu i teraz.
Niech m臋偶czyzna zwany Manuel Valenzuela wyst膮pi i ujawni si臋.
Jaki pi臋kny per艂owy naszyjnik!
Wystarczy!
To ja jestem Manuel Valenzuela!
Ja jestem Manuel Valenzuela!
Ja jestem Manuel!
Prosz臋, pozw贸l mi j膮 uratowa膰!
艢wietnie! My艣la艂em, 偶e b臋d臋 musia艂 zrzuci膰 ca艂膮 za艂og臋 z pok艂adu, zanim ci臋 znajd臋!
Kapitanie, prosz臋!
B艂agam pana, niech mi pan pozwoli j膮 uratowa膰!
Nie! Jeste艣 zbyt cenny jak na 偶arcie dla rekin贸w.
Ten los pisany jest twej pi臋knej damie,
a ty zostaniesz przy mnie, dla bezpiecze艅stwa.
Prosz臋, to moja 偶ona!
Niech pan nie pozwoli jej umrze膰!
B艂agam, niech pan oka偶e troch臋 wsp贸艂czucia!
Dzi臋kuj臋 panom serdecznie za wasz czas.
Mo偶ecie rusza膰 w drog臋, 偶eglarze!
呕ycz臋 przyjemnej podr贸偶y.
Panowie, wracamy na Diabelsk膮 R贸偶臋!
Moja niegrzeczna dziewczynka te偶.
Sternik, odp艂ywamy!
Naprawd臋 pozwoli im pan tak odp艂yn膮膰, kapitanie?
Oczywi艣cie, 偶e nie.
Zatopi膰 ich!
Dziennik pok艂adowy, 25 sierpnia 1763.
Min臋艂y cztery d艂ugie tygodnie,
od kiedy ostatni raz widzieli艣my jakichkolwiek korsarzy
Za艂oga zaczyna si臋 niecierpliwi膰 i traci膰 motywacj臋.
Pr贸bowa艂em podnie艣膰 ich morale nauk膮 fechtunku,
ale m臋cz膮 si臋 po zaledwie kilku minutach treningu.
Jakim艣 cudem moja pierwsza oficer Jules
potrafi jednak utrzyma膰 ich w dobrym nastroju.
Nie mam zielonego poj臋cia, jak ona to robi,
Marynarze s膮 w wi臋kszo艣ci niezbyt elokwentni, wi臋c my艣l臋, 偶e Jules daje im lekcje,
i pomaga rozwin膮膰 zdolno艣ci oralne, a by膰 mo偶e czytaj膮 nawet razem Bibli臋.
Radosne okrzyki "O, Bo偶e!", kt贸re ka偶dej nocy dochodz膮 z jej kajuty,
z pewno艣ci膮 stanowi膮 element gorliwej modlitwy.
Wiemy przynajmniej, 偶e dobry B贸g b臋dzie nam towarzyszy艂 podczas tej podr贸偶y,
ale pojawia si臋 inny, du偶o powa偶niejszy problem.
Zapasy 偶ywno艣ci na statku s膮 niebezpiecznie niskie,
i obawiam si臋, 偶e wkr贸tce b臋dziemy musieli wr贸ci膰 do portu.
Bardzo chcia艂bym pokona膰 wszystkich pirat贸w, na jakich mo偶emy trafi膰,
ale przyznam te偶, 偶e troch臋 si臋 martwi臋.
Ot贸偶 Wu Chow, m贸j kanonier, nie jest w stanie nic zrobi膰 z dzia艂ami by strzela艂y mocniej.
Za ka偶dym razem, gdy strzelamy z dzia艂 艣mierdzi zgnilizn膮.
Wu uwa偶a, 偶e proch powinien zawiera膰 wi臋cej azotanu potasu a mniej siarki.
To nie moja wina, potrzebuj臋 potasu!
Z艂a wiadomo艣膰 jest taka, 偶e nie mamy ani grama azotanu potasu.
Niemniej jednak, b臋dziemy walczy膰 z piratami
szabl膮, b膮d藕 go艂膮 r臋k膮
do ostatniej kropli krwi, je艣li b臋dzie trzeba.
Je艣li o mnie chodzi, czuj臋
偶e wkr贸tce napotkamy statek piracki b膮d藕 wrogi okr臋t
i w贸wczas moja za艂oga rzuci si臋 do akcji.
Jeste艣my odwa偶ni.
Jeste艣my m臋偶czyznami i kobietami zrodzonymi z zimnego morza.
Piraci b臋d膮 si臋 nas ba膰.
B臋d膮 si臋 ba膰 mnie.
Kapitana Edwarda Reynoldsa,
kapitana Morskiego Ogiera.
Edward!
Prosz臋 wybaczy膰, ale kapitan
wyda艂 rozkaz, aby nie przeszkadza膰 mu pod 偶adnym pozorem,
chyba 偶e w przypadku ataku a nawet wtedy.
W porz膮dku, Oxford.
Porozmawiam z pani膮 komandor.
Ale, panie Reynolds,
Trzeba doko艅czy膰 zapis w dzienniku.
Ju偶 dobrze, Oxford. Odmaszerowa膰!
Dziennikiem zajmiemy si臋 p贸藕niej.
A teraz zamelduj si臋 na bocianim gnie藕dzie. Natychmiast.
Tak jest, kapitanie.
Oxford ma racj臋, nie powinna艣 mi przeszkadza膰.
Jako kapitan Morskiego Ogiera jestem odpowiedzialny
za bezwzgl臋dne przestrzeganie wszystkich postanowie艅 protoko艂贸w statku.
Jako kapitan tego okr臋tu musz臋 mie膰 pewno艣膰,
偶e wszystkie moje rozkazy s膮 wype艂niane rzetelnie i dok艂adnie.
Jako kapitan tej jednostki musz臋 czuwa膰
nad respektowaniem wszystkich zasad panuj膮cych na statku.
Edward, sko艅cz z t膮 maskarad膮! Co ci jest?
Jestem g艂upcem, Jules!
Jestem beznadziejnym dow贸dc膮!
Nie potrafi臋 nawet z艂apa膰 tu艅czyka, a co dopiero pirat贸w!
Za艂oga mnie nienawidzi!
O czym ty m贸wisz?!
Przecie偶 marzyli艣my o tym jeszcze jak byli艣my dzie膰mi!
Jestem beznadziejnym dow贸dc膮.
Nie widzieli艣my 偶adnego statku, nie m贸wi膮c ju偶 o statku pirackim,
od czterech tygodni! Cztery tygodnie!
M贸j ojciec mia艂 racj臋.
Powinienem by艂 zosta膰 na plantacji tytoniu i pomaga膰 mu j膮 prowadzi膰.
Nie. Straci艂e艣 tylko wiar臋 w siebie.
Tak, to prawda, 偶e zanim kupi艂e艣 ten okr臋t,
nawet nie postawi艂e艣 stopy na 艂odzi.
Tak, to prawda, 偶e nie walczy艂e艣 jeszcze z piratem ani kimkolwiek innym.
Tak, to prawda, 偶e nie znasz si臋 na morzu.
Ale masz marzenie.
A to, m贸j przyjacielu,
jest silniejsze ni偶 jakakolwiek wiedza czy do艣wiadczenie.
To twoje przeznaczenie.
A co je艣li nie taki ma by膰 m贸j los,
co je艣li to nie jest moje przeznaczenie?
Mo偶esz si臋 tak zastanawia膰 przez ca艂e 偶ycie,
i umrze膰 spokojnie w ciep艂ym 艂贸偶ku,
ale mo偶esz te偶 uczyni膰 swoje 偶ycie warto艣ciowym,
i powstrzyma膰 pirat贸w przed wyrz膮dzaniem krzywdy niewinnym ludziom.
Takiej krzywdy, jakiej do艣wiadczyli nasi bliscy.
Kapitanie! 呕agiel na horyzoncie! 呕agiel na horyzoncie!
C贸偶, zobaczmy, co te偶 los ma nam do zaoferowania.
Gdzie widzia艂e艣 ten galeon, Oxford?
Od strony dziobu, kapitanie.
Od strony dziobu.
Nic nie widz臋!
Patrzcie, co艣 p艂ywa w wodzie!
Ci膮gle nic nie widz臋.
Sprawd藕 swoje blindklapy, Oxford!
Kto艣 dryfuje na kawa艂ku drewna!
Cz艂owiek za burt膮.
Sternik, obr贸膰 okr臋t!
Tak jest, kapitanie! Ju偶 si臋 robi!
Pom贸偶cie mi wnie艣膰 j膮 do 艣rodka!
Ju偶 dobrze, ju偶 dobrze, jeste艣 tu bezpieczna.
Co si臋 sta艂o? Wszystko z ni膮 w porz膮dku?
Tak, jest tylko troch臋 zdezorientowana.
Prosz臋, moja droga. We藕 to i wypij, pomo偶e ci si臋 uspokoi膰.
Nazywam si臋 kapitan Edward Reynolds,
jeste艣 bezpieczna na pok艂adzie mojego statku, Morskiego Ogiera.
Jeste艣cie piratami?
Piratami? Nie, ja, to znaczy my.
Jeste艣my pogromcami pirat贸w.
Dzi臋ki Bogu, by艂am pewna, 偶e czeka mnie 艣mier膰.
Jeste艣 tu bezpieczna.
Manuel te偶 tak m贸wi艂.
Kim jest Manuel?
To m贸j m膮偶.
Czy wasz statek zaatakowali piraci?
Tak.
W艂a艣nie pobrali艣my si臋 w Hiszpanii i byli艣my w drodze do Nowej Sewilli.
Chcieli艣my za艂o偶y膰 rodzin臋.
Tak mi przykro.
Zbudzili nas piraci.
Ich kapitan kaza艂 mojemu m臋偶owi wyst膮pi膰 i si臋 ujawni膰,
ale Manuel tego nie zrobi艂.
Wtedy kapitan pirat贸w wyrzuci艂 mnie za burt臋.
Pami臋tasz, jak si臋 nazywa艂?
Chyba powiedzia艂, 偶e nazywa si臋 Victor.
Stagnetti.
Kim on jest?
Jedynie uosobieniem wszelkiego z艂a i niegodziwo艣ci, nic poza tym.
Musimy go odnale藕膰!
Mo偶e ju偶 teraz by膰 na drugim ko艅cu oceanu.
Wszystko jedno, musimy go odnale藕膰!
Ale najpierw b臋dziemy potrzebowa膰 wi臋cej zapas贸w i informacji.
Musimy uda膰 si臋 na Wysp臋 Miecza i Pochwy.
Gdzie?
To ma艂a wyspa przy brzegu, gdzie ukrywaj膮 si臋 z艂odzieje, mordercy i piraci z Karaib贸w.
Musz臋 ci o czym艣 powiedzie膰.
Kapitanie, czy mo偶emy porozmawia膰 na osobno艣ci?
Isabello, wy艣pij si臋 i b膮d藕 spokojna.
Pami臋taj, 偶e jeste艣 ca艂kowicie bezpieczna na pok艂adzie mojej jednostki.
My艣licie, 偶e Manuel 偶yje?
Tego nie wiemy.
Ale je艣li tak jest, odnajdziemy go.
Dzi臋kuj臋.
Co ci si臋 sta艂o?
Chc臋 tylko, aby艣my pomy艣leli o niebezpiecze艅stwie, z jakim przyjdzie nam si臋 zmierzy膰.
Nie mogliby艣my zacz膮膰 od jakiego艣 pirata, kt贸ry jest troch臋 mniej.
wprawiony?
Je偶eli pokonamy Victora Stagnettiego, b臋dziemy sia膰 postrach w艣r贸d wszystkich pirat贸w.
Pomy艣l o tym, Edward! Pomy艣l, co na to powie 艣wiat!
Tak? Co takiego?
Nag艂贸wki gazet b臋d膮 krzycza艂y:
"Kapitan Edward Reynolds kolejny raz ratuje 艣wiat przed morderczymi piratami!"
Czy to aby mo偶liwe? O tak, mo偶liwe!
Naprawd臋?
W ksi膮偶kach b臋d膮 pisa膰 o tym, jaki jeste艣 przystojny.
Rzeczywi艣cie, dobrze wygl膮dam w tym stroju, no nie?
B臋d膮 pisa膰 o twojej odwadze.
Rzeczywi艣cie, potrafi臋 spojrze膰 艣mierci prosto w twarz i skopa膰 jej jaja.
I wreszcie, b臋d膮 pisa膰 o mi艂o艣ci do wszelkiego stworzenia, kt贸ra ci臋 wype艂nia!
S艂uszna uwaga.
Mam w sobie tyle mi艂o艣ci, 偶e czasem przez to cierpi臋.
No i Edwardzie, kobiety.
Co takiego?
Ach, kobiety.
O tak, kobiety.
B臋d膮 pada膰 ci w ramiona w poszukiwaniu bezpiecze艅stwa i pocieszenia.
To prawda,mam silne ramiona, czy偶 nie?
Z艂o nie ma szans z tymi dwoma piekielnymi dzia艂ami!
Wi臋c co powiesz? Jeste艣 ze mn膮, przyjacielu?
Tak.
Teraz i na zawsze!
Kapitan Edward Reynolds, pogromca pirat贸w!
Wierna za艂ogo Morskiego Ogiera!
Wkr贸tce poprowadz臋 was w niezwykle niebezpieczn膮 podr贸偶.
W samo oko cyklonu. W podr贸偶, z kt贸rej wielu z was a by膰 mo偶e nikt z was nigdy nie powr贸ci.
Dopadniemy i zabijemy jednego z najbardziej nies艂awnych i bezwzgl臋dnych pirat贸w.
Kapitana Victora Stagnettiego i jego piracki statek, Diabelsk膮 R贸偶臋.
Ostrzega艂em ju偶 was przed trudami tego typu wypraw,
ale to zagro偶enie jest niepor贸wnywalne z czymkolwiek innym.
Wu, Oxford, nie b臋d臋 mia艂 wam za z艂e, je偶eli si臋 do mnie nie przy艂膮czycie.
Jeste艣cie moimi przyjaci贸艂mi, przyjaci贸艂mi na zawsze.
Jednak偶e ci, kt贸rzy chc膮 wyruszy膰 ze mn膮, niech zrobi膮 pot臋偶ny krok naprz贸d.
Pami臋tajcie, 偶e m贸j m膮偶 sowicie was wynagrodzi,
gdy ta wyprawa dobiegnie ko艅ca.
Dobra robota.
Komandorze, kurs na Wysp臋 Miecza i Pochwy!
Tak jest, kapitanie!
Za艂oga, na stanowiska!
Robi si臋, kapitanie!
Dobrze powiedziane, kapitanie.
Dzi臋kuj臋, komandorze.
To co robimy?
P贸ki co, p艂yniemy.
A jak przyjdzie czas to zrobimy to co b臋dzie trzeba
Za艂oga, ca艂a naprz贸d! Na Wysp臋 Miecza i Pochwy!
Czuj臋, 偶e wzywa mnie niesamowita si艂a.
Jeste艣my blisko, Sereno.
Id藕 do miasta, dowiedz si臋, gdzie mieszka Indianin i zamelduj mi.
Jak sobie 偶yczysz.
Oto ona.
Kryj贸wka k艂amc贸w, z艂odziei i morderc贸w.
Wyspa Miecza i Pochwy.
Sternik, podp艂y艅 do brzegu, widz臋 miejsce, gdzie mogliby艣my zakotwiczy膰.
Tak jest, kapitanie!
Komandorze!
Zebra膰 za艂og臋, za chwil臋 rzucimy kotwic臋 i zejdziemy na l膮d.
Tak jest, kapitanie.
Za艂oga, przygotowa膰 si臋 do rzucenia kotwicy i opuszczenia statku!
Nie jeste艣my gotowi na t臋 wypraw臋, Jules.
Wiem, czy to nie ekscytuj膮ce?
Kapitanie, czy ju偶 jeste艣my?
Ju偶 prawie Wu, zaraz zarzucimy kotwic臋.
艢wietnie, b臋d臋 w ko艅cu m贸g艂 kupi膰 azotan potasu do prochu.
Dobrze.
Teraz s艂uchajcie:
Jules przeszuka zachodni膮 i po艂udniow膮 cz臋艣膰 wyspy.
Ja spenetruj臋 p贸艂nocny i wschodni kraniec.
A gdzie ja mam i艣膰, kapitanie?
Wu, ty przeszukasz pozosta艂y obszar.
Damy ci zna膰, je艣li co艣 znajdziemy.
Tak jest, kapitanie.
Mog臋 jako艣 pom贸c?
Tak, id藕 z Wu.
Pami臋tajcie, musimy by膰 czujni!
Udajemy si臋 prosto do jaskini lwa.
Poszukuj臋 Indianina z plemienia Ink贸w, kt贸ry mieszka na tej wyspie.
Czy kto艣 mo偶e mi powiedzie膰, gdzie on jest?
Prosz臋, prosz臋!.
Czy to nie os艂awiona Serena,
niegodziwa Serena,
zbrodnicza Serena?
Je艣li nie wiesz, gdzie jest Indianin, proponuj臋,
偶eby艣 wpe艂zn膮艂 z powrotem do tej butelki, z kt贸rej wyszed艂e艣.
Nie chcia艂abym ci臋 skrzywdzi膰.
Wiem gdzie szuka膰 Indianina.
Wi臋c m贸w.
Tak bliski 艣mierci
i ci膮gle nie odpowiadasz?
Powiem ci.
Ale to b臋dzie kosztowa膰.
Indianin mieszka w misji na zachodnim kra艅cu wyspy.
Chyba jest mnichem.
Je艣li to co powiedzia艂e艣, oka偶e si臋 k艂amstwem,
b臋dziesz umiera艂 d艂ugo i w m臋czarniach.
Niczego innego bym si臋 po tobie nie spodziewa艂, Sereno.
Nie boj臋 si臋 艣mierci.
W艂a艣ciwie to zapraszam j膮 co wiecz贸r by si臋 ze mn膮 napi艂a,
ale jako艣 nigdy si臋 nie zjawia.
Mam nadziej臋, 偶e 艣mier膰 wkr贸tce ci臋 odnajdzie.
I ja mam tak膮 nadziej臋.
Grosik dla biedaka.
Prosz臋.
B贸g zap艂a膰!
Niech mnie kule bij膮!
Patrzcie na jego ciuszki!
To specjalnie dla was kochani!
Hej, podejd藕 no tu!
Ona jest jak galeon, m贸j przyjacielu.
Kto da mi za ni膮 dwa dublony?
Grosik dla biedaka.
Czekaj no!
Czy nie da艂em ci przed chwil膮?
Grosik dla biedaka.
No dobrze.
Masz.
B贸g zap艂a膰!
Gdzie bym nie wyl膮dowa艂, wsz臋dzie takie zdzierstwo.
C贸偶 za pi臋kne cia艂o! Chyba masz powodzenie?
Dzi臋kuj臋 paniom.
Zje偶d偶aj st膮d klecho!
Patrzcie na niego, jaki przystojniak!
I jaki silny!
Ostro偶nie, te dzia艂a mog膮 wystrzeli膰.
Jaki艣 ty uroczy!
Na imi臋 mam Edward.
A wy?
Jestem Madelyn.
Bardzo mi mi艂o.
A to Christina.
Christina!
Jest najnowsza w R贸偶owych Kulach Armatnich.
Mi艂o mi ci臋 pozna膰!
Mnie r贸wnie偶!
A co to s膮 te r贸偶owe kule armatnie?
Mo偶e p贸jdziesz z nami, i sam zobaczysz?
Przykro mi, ale obawiam si臋, 偶e nie mog臋.
Szukam kogo艣.
Mo偶emy ci pom贸c szuka膰!
Znamy ka偶dego kto przewija si臋 przez t臋 wysp臋.
Szukam pewnego pirata.
Znamy ca艂e mn贸stwo pirat贸w, prawda, Madelyn?
Oczywi艣cie!
Ale niebezpiecznie jest rozmawia膰 o piratach na ulicy.
Wejd藕my do 艣rodka.
Wiecie, naprawd臋 nie powinienem.
S艂usznie, wejd藕my do 艣rodka to ci opowiemy.
wszystko, co tylko wiemy o piratach.
Witaj, Marco!
Jules?
Wiedzia艂em, 偶e pewnego dnia znowu przekroczysz te progi
i wr贸cisz do mojego 偶ycia.
Marco, nie jestem tu po to, 偶eby ci臋 skrzywdzi膰.
Wi臋c pewnie przysz艂a艣 tu pozbiera膰 szcz膮tki mojego serca,
i ul偶y膰 mi w cierpieniu.
Nie wiem, dlaczego tu jestem, m贸j statek tu zakotwiczy艂.
Ci膮gle jeste艣 komandorem.
Okr臋tu Jego Kr贸lewskiej Mo艣ci "Plugawa Dziwka"?
Marco, dlaczego to robisz?
Wybacz, ale czy zaprasza艂em ci臋, 偶eby艣 si臋 przysiad艂a i napi艂a?
Nie ale zobaczy艂am ci臋 i my艣la艂am, 偶e
呕e co?
呕e bezwarunkowo ponownie powitam w swoim 偶yciu chaos i ruin臋?
Nic z tego nie wyjdzie.
Z ca艂ego mojego 偶ycia nic nie wychodzi.
Przesta艅 si臋 nad sob膮 u偶ala膰! Przesta膰?
A czy moje oczy przesta艂y p艂aka膰 kiedy odesz艂a艣?
Czy moje cia艂o przesta艂o t臋skni膰 za twoim dotykiem?
Czy m贸j b贸l kiedykolwiek usta艂?
Nie!
Nie, Jules, nigdy nie usta艂, wi臋c czemu mam teraz przesta膰?
Czego chcesz?
Co mam powiedzie膰?
呕e jestem szmat膮, kurw膮, ulicznic膮,
偶e pieprz臋 si臋 z ka偶dym napotkanym facetem i uwielbiam to?
To nie jest prawda, ona tylko przedstawia swoje argumenty, idioci!
Sp贸jrzmy na to z perspektywy czasu:
sp臋dzili艣my kilka nocy na niez艂ym seksie.
Niez艂ym?
By艂em wspania艂y!
Tak, by艂e艣 wspania艂y, by艂e艣 zdumiewaj膮cy.
Dlaczego mnie zostawi艂a艣?
Pope艂ni艂am b艂膮d.
I gorzko tego 偶a艂uj臋.
Tak, zostawi艂am ci臋 dla innego m臋偶czyzny,
ale nie mia艂am zamiaru ci臋 zrani膰.
Zrani膰 mnie?
Nie, nie.
Ty mnie zabi艂a艣, rozumiesz?
B艂膮kam si臋 po tym 艣wiecie bez 偶ycia i mi艂o艣ci przez ciebie.
Dobrze, Marco. Zostawiam ci臋 w spokoju.
Wiesz, nawet gdyby艣 zostawi艂a mnie w spokoju,
nie zazna艂bym go.
Cierpi臋, gdy tu jeste艣 i b臋d臋 cierpia艂, gdy odejdziesz.
Pozw贸l mi chocia偶 cierpie膰 patrz膮c na tw膮 pi臋kn膮 twarz.
Usi膮d藕, napijmy si臋.
Mo偶emy 偶y膰 tylko t膮 chwil膮?
Tak.
Czas si臋 tu zaczyna i ko艅czy.
Wypij臋 za to.
Napij si臋, kochana, cieszmy si臋 chwil膮.
Przesz艂o艣膰 to marny py艂,
a przysz艂o艣膰 to zaledwie mg艂a na wietrze.
Napij si臋.
Dzisiejszy wiecz贸r b臋dzie pi臋knym wspomnieniem.
Ojcze, przebacz mi albowiem zgrzeszy艂em.
Jakie s膮 twoje grzechy, synu?
Co tu robi ten zwi膮zany i zakneblowany m臋偶czyzna?
To nie twoje zmartwienie.
Ka偶dy cz艂owiek cierpi膮cy w domu Bo偶ym jest moim zmartwieniem.
Szukam Indianina z plemienia Ink贸w, kt贸ry mieszka i pracuje w murach tego ko艣cio艂a.
Nie mog臋 pom贸c.
Pozw贸l, 偶e dam ci ostrze偶enie, zanim zaczniesz m贸wi膰.
Je艣li spr贸bujesz mnie ok艂ama膰 albo oszuka膰,
roz艂upi臋 ci t膮 szabl膮 czaszk臋.
Kim jeste艣?
Czego tu do diab艂a chcesz?
Nie wymawiaj imienia diab艂a nadaremnie.
Dlaczego krzywdzisz bli藕nich?
Bo mog臋.
Oddaj si臋 Bogu,
a dusza twoja b臋dzie zbawiona.
Wy, faceci w sutannach, wszyscy jeste艣cie tacy sami.
Tylko wam w g艂owach dusze i zbawienie.
Zapytam jeszcze raz.
Potem zadam twojemu cia艂u tyle b贸lu,
偶e twoja dusza poczuje to w niebie.
Nie boj臋 si臋 ciebie ani 艣mierci.
Dobrze.
Serena!
We藕 ojca i przywi膮偶 go do o艂tarza.
Czas, 偶eby wyzna艂 swoje w艂asne grzechy.
ojcu Victorowi Stagnettiemu.
To ty jeste艣 kapitan Victor Stagnetti?
Niech B贸g ma nas w swojej opiece!
Martw si臋 o swoje w艂asne ocalenie!
Dzisiaj co艣 ma艂y ruch, dziwne.
Christina, mo偶e przyniesiesz Edwardowi troch臋 rumu?
Nie, naprawd臋 nie powinienem.
Daj spok贸j!
艁yczek grogu ci nie zaszkodzi.
Poza tym wydajesz si臋 spi臋ty.
Rzeczywi艣cie, ostatnio sporo si臋 denerwuj臋.
Prosz臋, m贸j drogi.
Dzi臋kuj臋.
Zdrowie pa艅.
Wy艣mienity.
Przynios臋 jeszcze troch臋.
Ch臋tnie.
Chod藕.
Niech to cudowne cia艂o troch臋 odpocznie.
Drogie panie!
Poszukuj臋 pewnego pirata.
Pirata nazwiskiem.
Ten materia艂 jest taki mi臋kki, co to jest?
To jedwab.
Z Indii.
Jaki g艂adki.
Nie taki g艂adki jak te jedwabne wargi.
Dotknij.
Rzeczywi艣cie, bardzo g艂adkie.
O, dzi臋kuj臋.
Czeka tu na ciebie jeszcze wiele rozkoszy.
Ca艂uj膮 si臋 z j臋zyczkiem!
Mniejsza z nimi.
On jest nasz, suko!
Panie, panie, panie.
Panie, bardzo prosz臋!
Nie b臋dzie tu 偶adnej bijatyki! Dop贸ki jest tu kapitan Edward Reynolds,
nie dojdzie do rozsiku krwi.
Rozgniewu.
Rozlewu krwi.
O czym to ja m贸wi艂em?
W艂a艣nie m贸wi艂e艣, 偶e chcia艂by艣 zobaczy膰 mnie i Christin臋 w swojej sypialni.
Tak m贸wi艂em?
Nie pami臋tam tego. Chod藕my mo偶e porozmawia膰 o tym
w jakim艣 wygodniejszym miejscu.
A ty nawet nie wa偶 si臋 za nami i艣膰!
Pirat, kt贸rego poszukuj臋, nazywa si臋.
Mo偶e porozmawiamy o tym piracie p贸藕niej?
W艂a艣nie!
Porozmawiajmy lepiej o marzeniach, snach i fantazjach.
Co macie na my艣li?
Ka偶dy cz艂owiek o czym艣 艣ni.
Zesz艂ej nocy 艣ni艂o mi si臋,
偶e m贸j kutas by艂 pot臋偶nym, tr贸jmasztowym hiszpa艅skim galeonem.
Nie o takie sny nam chodzi. Powiedz, kim zawsze chcia艂e艣 zosta膰!
Najwi臋kszym pogromc膮 pirat贸w, jakiego widzia艂 艣wiat!
Twoje 偶yczenie jest dla nas rozkazem!
A teraz, kapitanie Edwardzie,
zamknij oczy,
i wyobra藕 sobie, 偶e to 艂贸偶ko jest twoim okr臋tem wojennym.
Dryfujesz po morzu pe艂nym zdradzieckich pu艂apek.
Jest noc, a ty 艣pisz.
Oczy pogromcy pirat贸w s膮 zawsze otwarte!
Zawsze przytomny, zawsze czujny!
W mgnieniu oka gotowy do bitwy!
Szczeg贸艂y. Opowiedz nam o szczeg贸艂ach!
Po艣r贸d ciemno艣ci, w o艣lepiaj膮cej 艣nie偶ycy.
w g臋stej mgle.
pogromca pirat贸w niestrudzenie poluje na swoj膮 ofiar臋.
Nic go nie powstrzyma, i nic nie powstrzyma mnie.
Piraci!
Do ataku!
A teraz, kapitanie Edwardzie,
pora skosztowa膰 troch臋 s艂odkiego, pirackiego wina.
Macie tu wino?
Ach, wina, ju偶 rozumiem.
Jego miecz jest taki pot臋偶ny!
Skosztuj tego miecza, poka偶 mu, 偶e nie boimy si臋 jego broni.
Tak jest, kapitanie!
Wielki pogromco pirat贸w, chc臋 skosztowa膰 twojego pot臋偶nego miecza!
Skosztuj go!
Jestem najwspanialszym pogromc膮 pirat贸w na 艣wiecie!
Jeste艣 najwspanialszym pogromc膮 pirat贸w na 艣wiecie!
Jestem najwspanialszym pogromc膮 pirat贸w na 艣wiecie!.
Jeba膰 Matk臋 Per艂臋!
O, Bo偶e!
To by艂o niesamowite.
Dzi臋kuj臋.
C贸偶 za niezapomniana noc.
Wspania艂y seks. Picie.
Spotkanie z najstraszniejszym piratem na 艣wiecie.
A kt贸偶 to taki?
Pierwsza oficer kapitana Victora Stagnettiego, Serena.
Spotka艂e艣 kapitana Victora Stagnettiego?
Nie, spotka艂em jego pierwsz膮 oficer.
Wymienili艣my uprzejmo艣ci, i prawie mnie zabi艂a.
Co ona tu robi?
Nie wiem, szuka艂a jakiego艣 Indianina,
kt贸ry mieszka w misji na zachodnim kra艅cu miasteczka.
M贸wi艂a, dok膮d idzie?
Nie.
Czemu pytasz?
Po prostu, interesuj膮 mnie piraci.
Jules. Kocham ci臋.
S艂ucham?
Kocham ci臋.
Ok
No i?
A co by艣 chcia艂, 偶ebym powiedzia艂a?
Nic. Na pewno co艣 masz na my艣li, Marco? Wiesz, chyba nie umar艂aby艣 wyznaj膮c, 偶e te偶 mnie kochasz!
A co z marnym py艂em dnia wczorajszego i mg艂膮 jutrzejszego?
Jutro ju偶 nadesz艂o i raczej mnie nie kocha.
Marco.
Wiesz co, Jules, po prostu wyjd藕, id藕.
Id藕 si臋 puszcza膰 gdzie indziej!
Wystarczy!
Zaczekaj, co robisz?
Jasne jest, 偶e pr贸buj臋 dobrze si臋 z tob膮 bawi膰 tej nocy,
i r贸wnie jasne jest, 偶e nic z tego nie b臋dzie.
Jules, nie, prosz臋, nie odchod藕!
Nie odzywaj si臋!
W porz膮dku, pos艂uchaj,
mo偶e zareagowa艂em zbyt ostro,
mo偶e by艂em troch臋 zbyt gwa艂towny, to znaczy.
Moja matka zawsze uwa偶a艂a, 偶e by艂bym dobrym aktorem.
Wi臋c mo偶e ona
tu z tob膮 posiedzi, 偶eby艣 nie czu艂 si臋 samotny?!
Nie, Jules, dok膮d idziesz?
Nie mog臋 ci臋 zn贸w straci膰!
Gdzie idziesz?! Nie!
Jules!
Nie mog臋 zn贸w przez to przechodzi膰!
Dlaczego mnie kurwa zostawiasz,
ty pod艂a dziwko, ja ci臋 kocham!
Zdychaj.
Drogie panie, by艂o wy艣mienicie.
Ca艂a przyjemno艣膰 po naszej stronie.
Oto kawa dla ciebie, kochanie!
Dzi臋kuj臋, moja droga.
Odejd藕 st膮d!
On umiera!
Musz臋 wyzna膰,偶e jestem nieco zdenerwowana w twojej obecno艣ci.
Christina i Madelyn powiedzia艂y mi, 偶e jeste艣 艂owc膮 pirat贸w.
Zawsze chcia艂am spotka膰 prawdziwego 艂owc臋 pirat贸w.
Jestem tylko cz艂owiekiem.
Wielkim cz艂owiekiem,
ale tylko cz艂owiekiem.
Jeste艣 taki silny!
呕aden pirat nie opar艂by si臋 twojej zwierz臋cej mocy!
Wiesz, to nie dzi臋ki swojej.
pot臋偶nej budowie pokona艂em tak wielu,
wielu pirat贸w.
Morze nie ma przede mn膮 tajemnic,
i to ta wiedza nieomylnie wskazuje mi drog臋.
Jeste艣 nie tylko pi臋kny,
ale twe s艂owa to czysta poezja!
Ci臋偶ko jest by膰 tak bystrym,
tak inteligentnym.
Czasem ludzie wr臋cz nie rozumiej膮, co m贸wi臋.
Kapitan Victor Stagnetti
nie mia艂by najmniejszych szans przy twojej wyj膮tkowej b艂yskotliwo艣ci!
A wi臋c s艂ysza艂a艣 o kapitanie Victorze Stagnettim?
Tak!
Oczywi艣cie!
Ka偶dy s艂ysza艂!
Tak w艂a艣ciwie,
to on tu teraz jest. Victor?
Tutaj? Gdzie?
Kilku jego ludzi w艂a艣nie posz艂o do Piekielnej Mikstury.
Co? Gdzie to jest?
To dwa domy w d贸艂 drogi, po lewej stronie.
Co chcesz zrobi膰?
To, do czego zosta艂em stworzony.
B臋d臋 艣ciga艂 i zabija艂 pirat贸w.
Jeste艣 taki szlachetny!
Poca艂uj mnie!
Musz臋 i艣膰.
P贸jd臋 z tob膮!
Razem pokonamy Victora!
Nie.
To jest co艣, co musz臋 zrobi膰
absolutnie sam.
Nie, prosz臋!
Nie mog臋 ju偶 znie艣膰 zapachu tego miejsca!
Nie mog臋 nawet zmy膰
tego obrzydliwego pirackiego smrodu
ze swojego cia艂a!
Prosz臋!
Zabierz mnie ze sob膮!
Czas na mnie.
Ale gdy wr贸c臋,
zrobi臋 wszystko, by ci okropni,
brudni piraci nigdy wi臋cej ci臋 nie tkn臋li!
Edward, kocham ci臋!
Musz臋 i艣膰.
Nie!
Ja tak bardzo ci臋 potrzebuj臋!
Chwila! Christina, pom贸偶 mi!
Daj spok贸j, dziewczyno! Pu艣膰 go.
Masz tu robot臋 do wykonania.
Nie, nie chc臋 tu ju偶 wi臋cej pracowa膰!
Odnalaz艂am swoj膮 prawdziw膮 mi艂o艣膰!
Puszczajcie mnie, dziwki!
Ju偶 wkr贸tce b臋d臋 z tob膮, najdro偶szy!
Twoja odporno艣膰 na b贸l jest godna podziwu.
Dlaczego nie powiesz mi, gdzie mieszka Indianin?
Nie zrobi臋 mu krzywdy.
Z艂o偶y艂em przysi臋g臋.
To tylko kwestia czasu, i tak go znajd臋.
Dlaczego mi to robisz?
Bo to jest takie z艂e,
na tyle r贸偶nych sposob贸w, dlatego sprawia tak膮 przyjemno艣膰
Sereno, otrzyj jego usta z krwi.
Chc臋 wyra藕nie s艂ysze膰, jak cierpi.
Moje dziecko,
ty masz w sobie dobro.
B贸g ci pomo偶e.
Ju偶 za p贸藕no.
Niech B贸g to rozstrzygnie.
Dobrze, 偶e o tym wspomnia艂e艣.
Zostawcie go!
W sam膮 por臋!
Nie chcia艂em, 偶eby艣 przegapi艂 to.
Nie!.
Dlaczego?
Dlaczego to zrobi艂e艣?
Tak mi przykro, stary przyjacielu.
Tu艂a艂e艣 si臋 po ca艂ym 艣wiecie staraj膮c si臋 przede mn膮 uciec.
Zobacz, jak膮 tragedi臋 sprowadzi艂e艣 na tego cz艂owieka.
Odnalaz艂em potomka, teraz twoja kolej
by pokaza膰 mi to, co chc臋 zobaczy膰.
Chod藕 ze mn膮.
Serena, ukryj cia艂o ksi臋dza.
Trzymaj wart臋.
Jak by艂em ma艂ym ch艂opcem, chcia艂em zosta膰 czarnoksi臋偶nikiem.
Czarnoksi臋偶nikiem? Dlaczego czarnoksi臋偶nikiem?
Takie to dziwne?
A dlaczego nie?
My艣la艂em w艂a艣nie o niej.
No, no, kapitan na pewno b臋dzie zadowolony.
Matka uczy艂a mnie czarnej magii.
Pewnego dnia zdob臋d臋 wiedz臋, by zosta膰 czarnoksi臋偶nikiem,
i mo偶e uda mi si臋 skontaktowa膰 ze zmar艂ym ojcem.
A ty?
Kim chcia艂aby艣 zosta膰? Isabella?
Isabella, gdzie jeste艣?
Gdzie jest sztylet Atahualpy?
Je艣li ci si臋 nie uda,
utoniesz we krwi niewinnych.
Zdajesz sobie spraw臋,
偶e je艣li on nie jest prawdziwym potomkiem,
to zginie,
a my utoniemy we krwi niewinnych?
Do dzie艂a.
Oto i ona.
Wyspa Calaveras.
呕yje jeszcze?
Tak.
Dobrze.
Rozwi膮za膰 go i pozbiera膰 kamienie.
Zosta艅 tam gdzie jeste艣!
Bracie!
Wiem, 偶e nie jeste艣 ksi臋dzem, ale musz臋 si臋 komu艣 wyspowiada膰.
Chod藕 ze mn膮, moje dziecko.
Wyznaj swoje grzechy.
Zabi艂am wielu ludzi.
Odm贸w siedem razy "Zdrowa艣 Mario" i dziesi臋膰 razy "Ojcze nasz".
To nie wszystko.
M贸w dalej.
Uprawia艂am seks przedma艂偶e艅ski z m臋偶czyznami i kobietami.
Bra艂am udzia艂 w wielu wyuzdanych orgiach.
Serio?
S艂ucham?
Kontynuuj.
Jestem wsp贸艂winna zab贸jstwa ksi臋dza.
Nie chc臋 ju偶 tak 偶y膰.
Chcia艂abym przerwa膰 to pasmo 艣mierci.
S艂yszysz mnie, bracie?
Bracie?
Serena, co ty wyprawiasz?
Wydawa艂o mi si臋, 偶e co艣 us艂ysza艂am.
Zrobili艣my tu ju偶 wszystko, co by艂o do zrobienia.
Czy偶 kazanie ojca nie by艂o pi臋kne?
Trzeba by tu przyjecha膰 ponownie, nie s膮dzisz?
Sereno, mo偶e.
do komunii przyst膮pisz innym razem.
No dobra.
Wyno艣my si臋 z tej wyspy.
Nie dam ci ju偶 ani grosza!
Edward! Jules!
Jules! Musz臋 ci co艣 powiedzie膰! Ja tobie te偶!
Ja pierwszy!
Ja pierwszy!
No wi臋c, poszed艂em do R贸偶owych Kul Armatnich,
no i najpierw wchodz臋 g艂贸wnymi drzwiami,
a potem.
Edward!
Edward!
Edward! S艂ucham?
W ka偶dym razie, odrobina intelektu
i kr贸tki rekonesans pozwoli艂y mi odkry膰,
偶e w艂a艣nie teraz, gdy tu stoimy, na tej wyspie
jest Victor Stagnetti!
Co robisz w tym habicie?
A nie m贸wi艂em?
To kurwa do szpiku ko艣ci.
Szpara jeszcze dziwce nie wysch艂a,
a ju偶 poluje na nast臋pnego!
Kim jeste艣cie?
Zamknij si臋, szczurze l膮dowy!
Marco, dlaczego to robisz?
To twoja kolejna ofiara?
Nie, znamy si臋 od dzieci艅stwa, to m贸j kapitan!
Co to ma znaczy膰?
Ju偶 ja ci powiem, co to ma znaczy膰!
"Kapitan" to jego przezwisko w 艂贸偶ku, oto, co to znaczy!
No nie, wied藕mo?
Dzi臋kuj臋 bardzo.
Lepiej by by艂o, gdyby艣 w og贸le nie istnia艂a.
Jak si臋 tak zachowujesz, to lepiej, 偶eby艣 ty nie istnia艂!
Zamknij twarz!
Nie martw si臋 kolego, ona nie skrzywdzi ju偶 偶adnego m臋偶czyzny.
A to co ma znaczy膰?
To ma znaczy膰,
偶e nie pozwol臋 ci wi臋cej skrzywdzi膰 jakiegokolwiek m臋偶czyzny.
To jest jedno wielkie nieporozumienie!
Cisza!
Zgin膮 obydwoje!
Co takiego?
Niespodzianka!
Nie martw si臋, kochana, nie zrobi臋 ci krzywdy.
Je艣li nie b臋dziesz si臋 rusza膰, poka偶臋 im tylko to, czego pragn膮.
Najlepiej po prostu odpr臋偶 si臋 i poddaj rozkoszy.
Patrzcie, koledzy, co z艂apa艂am!
Co mam z ni膮 zrobi膰?
Rozbierz j膮!
Chcecie zobaczy膰, co si臋 kryje pod t膮 sukienk膮?
Puszczaj, co ty mi robisz?
Ognista ta Hiszpanka, co?
艢wietnie, walcz dalej, oni to uwielbiaj膮!
Uwolnij mnie!
O tak, uwolni臋 ci臋!
Przede wszystkim z tych ubra艅, kt贸re zas艂aniaj膮 twoje pi臋kno.
Czy to chcieli艣cie zobaczy膰?
Zabij臋 ci臋, jak b臋d臋 wolna! O to mi w艂a艣nie chodzi!
Jeszcze nazwij mnie plugaw膮 dziwk膮.
O nie, nie dam ci tej przyjemno艣ci!
A wi臋c masz zamiar sprawia膰 problemy?
Poka偶臋 ci, jakie mamy sposoby na takie, jak ty!
Je艣li ktokolwiek z was mnie dotknie, odetn臋 mu r臋ce!
Odetn臋 mu ka偶d膮 cz臋艣膰 cia艂a, kt贸r膮 mni dotknie!
Przesta艅, suko bo odgryz臋 ci sutki!
To akurat moja specjalno艣膰.
To ci si臋 spodoba!
Nie, jestem m臋偶atk膮!
Tym lepiej!
Przesta艅!
ty pieprzona dziwko!
Jak przyjemnie.
Nie!
Nie przestawaj.
W ten spos贸b, ch艂opcy?
Dalej, dziwko!
Mam skosztowa膰 tej cipki?
Tak?
O to wam chodzi, ch艂opcy?
Li偶 j膮 zbere藕nico!
Wyli偶 j膮 porz膮dnie!
W艂a艣nie tak!
Tak, dok艂adnie w tym miejscu.
Klepnij j膮!
Zr贸b dobrze mojej pieprzonej cipie!
Tak, niech hiszpa艅ska dziwka dojdzie!
Daj mi spr贸bowa膰 jebanego 艣luzu.
Trzy gromkie wiwaty na cze艣膰 dziwek!
Bo偶e, chro艅 dziwki!
Niech 偶yje Hiszpanka!
Teraz Hiszpanka jest pirack膮 dziwk膮!
Zawsze wiedzia艂em, 偶e jeste艣 cyga艅sk膮 dziwk膮.
Trzy wiwaty!
Bo偶e, chro艅 dziwki!
Nie wiem, czy powinni艣my to robi膰.
O czym ty m贸wisz? Patrz, co ona z tob膮 zrobi艂a!
Tak, ale mo偶e potrafi艂aby rozpocz膮膰 nowy rozdzia艂 w 偶yciu, to znaczy.
Mo偶e. mo偶e gdyby艣my sp臋dzili ze sob膮 troch臋 wi臋cej czasu, mo偶e.
Mo偶e uda艂oby nam si臋 wr贸ci膰 do tego, co kiedy艣 nas 艂膮czy艂o.
A mo偶e moje jaja zmieni艂yby si臋 w cycki. Nie b膮d藕 g艂upcem!
Ona nie jest zdolna do mi艂o艣ci.
Nie wiem, co mam zrobi膰.
Marco, popatrz na mnie!
Jeste艣 rekinem 偶ar艂aczem, przyjacielu!
Masz sztylety zamiast z臋b贸w,
i p艂ywasz w morzach i oceanach tego 艣wiata,
a dooko艂a ciebie nic tylko
delfiny, tu艅czyki.
I ich s艂odkie cia艂ka.
Jedyne, co musisz zrobi膰, to gry藕膰!
Te pot臋偶ne k艂y s膮 jak sztylety.
Jeste艣 hiszpa艅skim z艂otem, przyjacielu!
Hiszpa艅skim z艂otem!
Dublonami!
A ty mi m贸wisz, 偶e nie wiesz, co zrobi膰 z tymi wielkimi k艂ami?
Masz racj臋.
Jestem z艂otem. Jestem.
hiszpa艅skim z艂otem!
Jeste艣 rekinem!
Jestem rekinem!
Pu艣膰my t臋 stodo艂臋 z dymem,
i zabawmy si臋 z delfinkami, kolego!
Tak!
Tak!
艢wietnie si臋 spisa艂a艣, Jules! To nie moja wina!
My艣la艂em, 偶e jeste艣 dziewic膮.
Edward, czujesz co艣?
Co? Co艣 si臋 pali!
O tak, pewnie twoja cipka przegrza艂a si臋 w akcji.
Zamknij si臋 i pomy艣l, jak si臋 st膮d wydosta膰!
A co je艣li si臋 nie wydostaniemy, Jules?
Nie m贸w tak, Edward.
Czego si臋 dowiedzia艂a艣?
呕e Victor tu jest, wiem te偶, dok膮d si臋 wybiera.
Dok膮d?
Mo偶emy chyba porozmawia膰 o tym p贸藕niej prawda?
Masz ca艂kowit膮 racj臋, Jules.
Co艣 zdecydowanie si臋 pali.
I nie s膮dz臋, 偶e to twoje krocze.
O, nie.
Jest gorzej, ni偶 my艣la艂em.
Przepraszam, nie widzia艂 pan pi臋knej kobiety niesionej przez dw贸ch facet贸w?
W tej gospodzie zawsze s膮 pi臋kne kobiety.
艁atwiej by by艂o zauwa偶y膰, 偶e takiej nie by艂o.
Dw贸ch pirat贸w w艂a艣nie znios艂o jak膮艣 m艂od膮 dziewczyn臋 do piwnicy.
Dzi臋kuj臋 panu.
Na twoim miejscu nie szed艂bym tam!
Edwardzie, m贸j mi艂y! Angelina, w sam膮 por臋!
Rozwi膮偶 nas.
Nie.
Nie?
Tak
To znaczy nie.
Jak to nie? Mamy tu umrze膰?
Mo偶e.
Prosz臋, rozwi膮偶 nas, ta stodo艂a si臋 zaraz zawali!
Edward musi mi udowodni膰 swoj膮 mi艂o艣膰.
Jak?
Kochaj si臋 ze mn膮.
Tu i teraz.
Tu i teraz?
Nie wola艂aby艣 p贸j艣膰 w jakie艣 bezpieczne miejsce?
Nie.
To musi by膰 teraz.
Mo偶emy tu wszyscy zgin膮膰.
Wola艂abym umrze膰, ni偶 nie poczu膰 w sobie twojej mi艂o艣ci.
Edward, zer偶nij j膮 i to natychmiast!
Dobrze!
Ju偶 dobrze, dobrze, zrobi臋 to.
Lepiej 偶eby艣 mnie zaspokoi艂.
Dobra.
Mo偶emy ju偶 j膮 rozwi膮za膰 i i艣膰?
Dzi臋kujemy, szanowne panie.
By艂y艣cie wspania艂e.
Wybacz, 偶e ci臋 tak porwali艣my,
ale nasza druga tancerka nie przysz艂a.
Jak mo偶emy ci zap艂aci膰 za twoje us艂ugi?
Przyda艂oby mi si臋 troch臋 azotanu potasu.
Azotanu potasu? Na co to kobiecie?
Mam w domu problem ze szczurami.
W takim razie dobrze trafi艂a艣.
To nasz magazyn z prochem.
We藕 ile chcesz.
Dzi臋kuj臋 z ca艂ego serca.
Jeszcze nigdy nie mia艂am tak dobrej partnerki.
Robi艂a艣 to ju偶 z kobiet膮?
W艂a艣ciwie to nie.
Pocz臋stuj si臋 grogiem, przyjacielu!
Ale ja chc臋 wie艣膰 偶ycie pogromcy pirat贸w!
To nie jest 偶ycie dla takiego delikatnego kwiatuszka jak ty.
Ale.
呕adnych ale!
Przyrzekam, 偶e pewnego dnia wr贸c臋 do R贸偶owych Kul.
Przyrzekasz? Ca艂ym sercem?
Tak.
Absolutnie ca艂ym.
Pa pa!
Pa, m贸j s艂odki pogromco pirat贸w!
To wariatka.
Tak, wiem. Chod藕my ju偶.
Sereno!
Rozczarowujesz mnie.
Co masz na my艣li?
Czy偶by twoje okrucie艅stwo
ust臋powa艂o miejsca wsp贸艂czuciu?
Nie, Victorze.
To dobrze.
W przeciwnym razie nie mia艂bym z ciebie 偶adnego po偶ytku.
Sternik, kotwica w g贸r臋!
Do jutra rana mamy by膰 gotowi do drogi, kierunek po艂udniowy zach贸d!
Tak jest, kapitanie!
Oto, gdzie zmierzaj膮.
Wyspa Calaveras.
Jeszcze nikt nie wr贸ci艂 z niej 偶ywy.
Kto艣 jednak musia艂, inaczej by艣my si臋 o niej nie dowiedzieli.
S艂usznie, Edwardzie.
Dzi臋kuj臋, Wu.
Oto ta niegrzeczna dziewczynka, kt贸r膮 pami臋tam!
Nigdy wi臋cej nie wa偶 si臋 we mnie w膮tpi膰!
Wyczuwa艂em wsp贸艂czucie a nie ufam wsp贸艂czuj膮cym piratom.
W膮tpi艂e艣 we mnie mimo krwi, kt贸r膮 dla ciebie przela艂am?
Czujno艣膰 jak dot膮d utrzymywa艂a mnie przy 偶yciu, czy偶 nie?
Chyba nie jeste艣 wystarczaj膮co czujny.
Wida膰 nie.
Ja w tobie te偶 wyczuwam pewn膮 s艂abo艣膰, Victorze.
A c贸偶 by to mia艂o by膰, moja droga?
Tak bardzo zaw艂adn臋艂y tob膮 twoje osobiste poszukiwania,
偶e zapomnia艂e艣 o najbardziej podstawowym ludzkim instynkcie.
O po偶膮daniu.
A bez niego
jeste艣 niczym.
Nie jeste艣 nawet m臋偶czyzn膮.
A co ty wiesz o po偶膮daniu?
Po偶膮dam dw贸ch rzeczy:
ludzkiej krwi na ostrzu mojej szabli,
i tego.
Co zamierzasz zrobi膰, Sereno?
To nie ja b臋d臋 co艣 robi膰.
To ty b臋dziesz.
Teraz j膮 wyli偶!
A je艣li nie?
W贸wczas poder偶n臋 ci gard艂o
i uczcz臋 sw贸j awans na kapitana Diabelskiej R贸偶y,
pij膮c twoj膮 krew.
Wyli偶 j膮 wi臋c!
Moja dziewczynka!
Nigdy wi臋cej nie w膮tp w moje kurewstwo!
Tak bardzo go kocham.
A teraz po prostu znikn膮艂.
Isabello, je偶eli 偶yje, obiecuj臋 ci, 偶e go znajdziemy.
Nawet je艣li go znajdziemy, nie b臋dzie mnie ju偶 kocha艂.
O co ci chodzi?
Z艂ama艂am przysi臋g臋 wierno艣ci.
Jeste艣 m臋偶atk膮 od siedmiu dni, z kim ju偶 zd膮偶y艂a艣 si臋 przespa膰?
Kiedy ja i Wu Chow poszli艣my na wysp臋.
Nie m贸w mi, 偶e zrobi艂a艣 to z Wu Chowem?
Nie, nie, nie.
Zosta艂am pojmana przez pirat贸w.
Jaka艣 piracka banda przygotowywa艂a wiecz贸r kawalerski dla swojego kapitana,
ale mieli tylko jedn膮 dziewczyn臋 do planowanego przedstawienia,
wi臋c z艂apali mnie i
ja by艂am t膮 drug膮.
Zmusili ci臋, 偶eby艣 si臋 z ni膮 przespa艂a?
Nie rozumiem.
Nie, niezupe艂nie.
Z pocz膮tku opiera艂am si臋,
ale potem po prostu.
Spodoba艂o ci si臋.
I to bardzo.
Nie zrobi艂a艣 nic takiego z艂ego.
Poza tym wi臋kszo艣膰 m臋偶czyzn lubi dziewczyny sypiaj膮ce z innymi dziewczynami.
Naprawd臋?
Jak najbardziej, sami je do tego zach臋caj膮.
Manuel pewnie te偶 taki jest.
Tak bardzo kocham Manuela.
I zupe艂nie nie wyobra偶am sobie siebie z innym m臋偶czyzn膮.
Ale z ni膮 to by艂o co艣 zupe艂nie innego.
Kobieta wie, jak dotyka膰 drug膮 kobiet臋.
Sama te偶 lubi臋 to robi膰.
Tak?
Tak.
Mog艂abym spr贸bowa膰, jak to jest by膰 z tob膮?
Sama nie wiem.
Szcz臋艣liwy ze mnie pirat,
偶e mam na swoich us艂ugach tak膮 zab贸jcz膮 pi臋kno艣膰.
To b艂ogos艂awie艅stwo demon贸w morza,
偶e nie polujesz na biednego, ma艂ego mnie.
Jestem twoj膮 pierwsz膮 oficer,
a ty moim kapitanem.
Dop贸ki 艣mier膰 nas nie roz艂膮czy.
Sko艅cz ju偶, Jules.
Wszystko ze mn膮 w porz膮dku.
To rozkaz, pani komandor.
Jeste艣 zwolniona ze s艂u偶by, id藕 si臋 po艂o偶y膰.
Dzisiaj i tak go nie zabijesz.
Poza tym musisz by膰 silna, gdy nadejdzie czas.
Nigdy bym nie pomy艣la艂a,
偶e w cz艂owieku mo偶e tkwi膰 taka pod艂o艣膰.
Ju偶 nied艂ugo b臋dzie po wszystkim.
Zaufaj mi.
Prosz臋.
Id藕 si臋 po艂o偶y膰.
Co tu si臋 sta艂o?
Co to za wraki?
To szcz膮tki statk贸w tych,
kt贸rym nie powiod艂o si臋 zadanie,
jakiego ja si臋 podejmuj臋.
Sp贸jrz!
Widzisz j膮 w oddali?
Wyspa Calaveras.
Sereno, przyprowad藕 Manuela.
Gdzie jeste艣my?
Czy te wszystkie statki umar艂y?
Jeste艣my blisko wyspy Calaveras. Powinna by膰 dok艂adnie na wprost.
Czuj臋 艣mier膰.
A偶 艣cierp艂a mi sk贸ra.
Te偶 to czuj臋!
Przytul mnie, Wu.
Spadaj, sam si臋 przytul.
Przesta艅cie obydwaj!
Pomy艣lcie lepiej, co b臋dzie, jak wasze cia艂o przeszyje szabla Victora.
Mo偶e by膰 wsz臋dzie.
To ona, Diabelska R贸偶a!
Wszyscy zachowa膰 spok贸j!
Wygl膮da na to, 偶e zakotwiczyli przy zachodnim brzegu wyspy.
Daj popatrze膰.
Nie s膮dz臋, 偶e nas zauwa偶yli.
Niemniej jednak musimy za艂o偶y膰, 偶e tak.
Sternik, zabierz nas na wschodni kraniec wyspy, po cichu!
Isabella, Oxford, przygotujcie si臋.
Idziemy na wysp臋 Calaveras.
Mo偶e by膰 niebezpiecznie i mo偶e to by膰 pu艂apka.
Oxford!
Tak, kapitanie?
Oxford, zosta艅 przy 艂odzi.
Tak jest, kapitanie.
S艂uchajcie.
Musimy by膰 absolutnie cicho.
Nie robimy 偶adnych ha艂as贸w,
nie pozwalamy Victorowi, ani jego ludziom zauwa偶y膰, 偶e tu jeste艣my, zrozumiano?
Tak jest, kapitanie. W porz膮dku, ruszamy!
Trzymajcie si臋 blisko mnie.
Jak ju偶 b臋dziemy w 艣rodku, niczego nie dotykajcie.
Id藕cie ca艂y czas za mn膮.
Sta膰!
Czekajcie.
To mi wygl膮da na pu艂apk臋.
Odsu艅cie si臋.
Fa艂szywy alarm.
Chod藕my.
Patrzcie,
u g贸ry wida膰 jakie艣 艣wiat艂o.
To tutaj.
Na pewno?
Nie powinni艣my jeszcze troch臋 si臋 rozejrze膰?
Nie. Dok艂adnie to miejsce widzia艂am.
Dobrze.
Id藕cie za mn膮.
I trzymajcie si臋 blisko. Kto wie, jakie niebezpiecze艅stwa
mog膮 na nas czyha膰 w tej mrocznej otch艂ani.
Tu jeste艣, m贸j pradawny przyjacielu!
Jakie pi臋kne!
B臋dzie jeszcze pi臋kniejsze, gdy znajdzie si臋 w moich r臋kach.
Strasznie tu.
Czuj臋 si臋 jak w krainie ciemno艣ci.
Zgadzam si臋.
To wcale nie jest du偶a jaskinia.
Nie wiem, po prostu s膮dz臋, 偶e powinni艣my zabra膰 wi臋cej ludzi.
Co?
Wi臋cej ludzi?
Nie potrzebujemy wi臋cej ludzi.
Moje cia艂o jest jak ca艂y batalion siej膮cy zniszczenie!
Ktokolwiek by si臋 odwa偶y艂.
Co to by艂o?
Spokojnie, potkn臋艂am si臋 o kamie艅, nic wi臋cej.
W porz膮dku, sprawdza艂em tylko wasz refleks.
Id藕my dalej.
Tw贸j przodek uratowa艂 ksi臋cia Atahualp臋
przed konkwistadorami,
a twojej rodzinie przypad艂 zaszczyt
bycia str贸偶em ber艂a Ink贸w.
Tylko prawowity potomek pierwszego str贸偶a
mo偶e odzyska膰 ber艂o.
Ty nim jeste艣.
No wi臋c, jeste艣my na miejscu.
Daj mi teraz ber艂o,
偶ebym m贸g艂 pokaza膰 艣wiatu, kto jest kr贸lem!
Isabello, ty 偶yjesz!
Nie, nie r贸b mu krzywdy!
Mog臋 si臋 pobawi膰 jak ty.
Uwolnij go albo zabij臋 twoj膮 dziwk臋.
艢mia艂o!
Ch臋tnie si臋 pozb臋d臋 jej przegni艂ej pochwy!
Co takiego?
Nikt mnie nie powstrzyma
przed zdobyciem w艂adzy, jak膮 daje ber艂o!
Poddaj si臋, Victor!
Si艂y dobra zawsze pokonaj膮 z艂o!
Nie dane mi b臋dzie dokoko艅czy膰 mojego triumfalnego przem贸wienia.
No c贸偶.
Zabi膰 ich!
Zabi膰 ich wszystkich!
My艣la艂am, 偶e jeste艣my partnerami!
Przykro mi, moja droga.
呕ycz臋 mi艂ej 艣mierci.
Szkielety
To najlepsze, co masz, piracki magiku?
Szkielety?
Nie mog膮 by膰 tacy gro藕ni. To tylko szkielety.
Martwe szkielety nie zdradzaj膮 tajemnic.
Ko艣ci powsta艂e z prochu
w proch si臋 obr贸c膮!
Jak si臋 zabija szkielety?
W porz膮dku, moi drodzy.
Jestem ca艂y i zdrowy.
Troch臋 si臋 tu zapl膮ta艂em.
Wybaczcie, 偶e nie uwolni艂em si臋 na czas,
by pom贸c wam pokona膰 waszych przeciwnik贸w.
My艣l臋, 偶e oni wracaj膮.
Jak oceniasz nasze szanse, Edward?
Nie podoba mi si臋 to.
Spadamy!
Biegiem!
Oxford!
Oxford!
Panie kapitanie.?
Oxford!
Obr贸膰 艂贸d藕!
Sk膮d ten po艣piech?
Obr贸膰 艂贸d藕!
Obr贸膰 kurwa t臋 jeban膮 艂贸d藕!
O ja pierdol臋!.
Kotwica w g贸r臋, panowie!
Czas to uczci膰.
Dobra robota, kapitanie!
Jak ci si臋 podoba wizja bycia zast臋pc膮 dow贸dcy 艣wiata?
To by艂by zaszczyt, kapitanie.
A wi臋c pochwal si臋 wszystkim.
Piraci!
Wprawmy ten kawa艂 drewna w ruch!
艁apcie za liny!
Isabello!
Zabierz Manuela do mojej kajuty pod pok艂adem.
Musimy dopa艣膰 Victora, zanim postawi 偶agle.
Odp艂ynie z zachodniego brzegu wyspy i b臋dzie si臋 kierowa艂 na po艂udnie.
Przetniemy im drog臋.
Kotwica w g贸r臋,
kierunek na po艂udniow膮 cz臋艣膰 wyspy.
Wszyscy do roboty, naprz贸d!
Oto oni.
Wszyscy na stanowiska bojowe!
Wszyscy do dzia艂!
Podejdziemy ich od bakburty.
Tak jest, kapitanie.
Chc膮 nas podej艣膰 od bakburty!
Sk膮d wiesz?
Nie wiem.
Na tym polega ca艂e pieprzone 偶eglowanie.
Spokojnie, ju偶 prawie ich mamy.
Za艂oga, przygotowa膰 si臋! S膮 tu偶, tu偶.
Trzyma膰 si臋 mocno!
Niech mnie kule bij膮, ten dure艅 prze偶y艂.
Zniszczymy ich na pa艅ski rozkaz, kapitanie.
Taki pi臋kny okr臋t.
No dawaj, piracki dupku.
Strzela膰 bez rozkazu!
Bezanmaszt i ster uszkodzone!
Szlag niech was trafi, przekl臋ci piraci!
Dopiero co czy艣ci艂em ster!
艢mier膰 tym pirackim 艂obuzom!
Wu, ognia!
My艣la艂em, 偶e to naprawi艂e艣, Wu!
To nie moja wina!
ta kupa g贸wna powinna by艂a wystrzeli膰!
Prosz臋, powiedz mi, 偶e to cz臋艣膰 twojego planu,
偶eby da膰 im do zrozumienia, 偶e nasza bro艅 nie dzia艂a?
Niezupe艂nie, ale jeszcze mnie docenisz, jak m贸j nast臋pny plan zadzia艂a!
Co takiego?
Zawr贸膰 i pozw贸l mi wyko艅czy膰 ten okr臋t!
Znowu podp艂ywaj膮.
Dobra. Mam nowy plan dzia艂ania.
Wu, zr贸b co艣 z tymi dzia艂ami albo wszyscy zginiemy!
Kurwa, nie poganiaj mnie, bia艂asie!
Czekaj, ju偶 prawie.
To ryba bez ogona.
Wyceluj prosto w ich kad艂ub i strzelaj!
Wu!
Teraz tylko ty mo偶esz nas ocali膰!
Zr贸b co艣 z tymi dzia艂ami!
Za du偶a presja, Edward.
Nie mog臋 pracowa膰 w takim stresie!
No, ustaw si臋 艂adnie.
Gotowe!
Co? Gotowe?
Gotowe?
Wu, odpal dzia艂a!
Ognia, ile si艂!
Maj膮 nas!.
Z samego serca czelu艣ci Davy'ego Jonesa godz臋 w ciebie!
Zabili艣my ich!
Dobra robota.
Chyba si臋 zesra艂em w gacie.
Ju偶 po wszystkim.
Diabelska R贸偶a zatopiona.
Teraz naprawd臋 jeste艣my pogromcami pirat贸w.
Moje plany ostatecznie nie okaza艂y si臋 takie z艂e, prawda?
Jak dobrze zn贸w patrze膰 ci w oczy.
T臋skni艂em za rozp艂ywaniem si臋 w twoim pi臋knie.
Ja te偶 za tob膮 t臋skni艂am. Ale musz臋 ci si臋 do czego艣 przyzna膰.
Tak?
Nie pozosta艂am ci wierna.
Co masz na my艣li?
Przespa艂am si臋 z kobiet膮.
W sumie to z dwiema.
Naprawd臋?
Tak. Ale za pierwszym razem wcale nie chcia艂am, 偶eby to si臋 sta艂o.
Za to za drugim sama zacz臋艂am.
Podoba艂o ci si臋?
Tak.
Zrobi艂aby艣 to jeszcze raz?
Tak.
Znienawidzi艂e艣 mnie?
Przeciwnie!
Kocham ci臋.
My艣lisz, 偶e m贸g艂bym kiedy艣 zobaczy膰 ci臋 z kobiet膮?
Mo偶e m贸g艂by艣 si臋 nawet do nas przy艂膮czy膰.
Wiedzia艂em, 偶e po艣lubi艂em w艂a艣ciw膮 kobiet臋.
Cieszycie si臋, 偶e si臋 widzicie, co?
Tak.
Dobrze by膰 znowu razem.
Nie umiem wyrazi膰, jak bardzo jestem wdzi臋czny za opiek臋 nad moj膮 偶on膮.
Naprawd臋, nie ma za co.
Poza tym to ona opiekowa艂a si臋 nami.
Edward.
Nie wiem nawet, jak mam zacz膮膰 ci dzi臋kowa膰.
Jeste艣 wspania艂ym kapitanem.
W艂a艣nie mi podzi臋kowa艂a艣.
Wszystko w porz膮dku?
My艣la艂am, 偶e on mnie kocha.
On nie m贸g艂 kocha膰.
Z艂o nie jest zdolne do czego艣 tak pi臋knego.
Ok艂amywa艂am sam膮 siebie.
Chcia艂am gdzie艣 nale偶e膰.
Zabija艂am dla niego.
By艂am bezwzgl臋dn膮.
morderczyni膮.
Tamto 偶ycie si臋 sko艅czy艂o.
Mo偶esz teraz by膰, kimkolwiek zechcesz.
Teraz jeste艣 wolna.
I co mam robi膰?
Zaprowadza膰 pok贸j.
Wie艣膰 偶ycie wype艂nione honorem i cnot膮.
Z nami.
Jestem piratk膮.
Nie.
Pomog艂a艣 nam.
Jeste艣 teraz,
i ju偶 na zawsze b臋dziesz
艁owc膮 pirat贸w.
Co zamierzacie teraz robi膰?
Na tych wodach roi si臋 od pirat贸w.
Co艣 o tym s艂ysza艂am.
Jednego pokonali艣my.
a tysi膮ce jeszcze zosta艂y.
Wypijcie za mnie, 艂achy!
Teraz Serena was 艣ciga!
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.