Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
H I S P A N I A, L A L E Y E N D A.
Odcinek 9 „Ostateczna bitwa”
Zdejmijcie martwych. Nakarmimy nimi świnie.
Viriato! Miło mi cię w końcu poznać po tak długim czasie.
Jak obnoszą się z tobą moi ludzie? Czy wszystko ci odpowiada?
Wiesz, muszę przyznać, że trochę mnie rozczarowałeś.
Kiedy ogłosiłem, że mamy twoją córkę, pomyślałem, że osobiście się poddasz,
a nie pozwolisz się złapać jak przestraszone zwierzę.
Moja córka nie żyje.
To mnie naprawdę boli.
Czy naprawdę uważasz, że byłbym w stanie
zgodzić się na takie perfidne łgarstwo?
Poznajesz go, prawda?
Bardzo ładny przedmiot, prawie tak samo jak jego mała właścicielka.
Z tymi dużymi ciemnymi oczami i czarnymi włosami.
Nie masz nic do powiedzenia?
Dobrze, zabierzcie go.
Dobrze go wyostrzyłaś?
Tak, domino.
Miałaś piękne życie.
Zanim się zabijesz, musisz położyć monety na moich oczach.
Zrozumiałaś? - Oczywiście, domino.
Jesteś tego pewna?
Galba zabił Marka i nie pozwolę mu się
bawić, odrywając ode mnie kawałek po kawałku.
Nie! Nie! - Idziemy!
Sabina, pomóż mi!
Nie, nie! Co robicie?
Co robicie? Jestem patrycjuszką! Zawiadomcie Galbę!
On nie pozwoli mnie tu zamknąć! - To jego rozkaz, pani.
Co zrobiliście z Dario? - Został wypuszczony.
Seltius. - Sesaro.
To jest mój syn Dario.
Chodźmy.
To jest nasza armia, armia Viriata.
Chodź, Seltiusie, mamy wiele do omówienia.
Teraz Kaura jest wolną osadą. - Tak!
O świcie przybędzie 2000 ludzi, uzbrojonych i gotowych do walki.
Zniszczymy legion i wyzwolimy nasze ziemie spod rzymskiego jarzma.
Tak!
Hiszpania! - A jak zamierzacie to zrobić?
Galba ma legion co najmniej 5000 ludzi.
Jak możecie myśleć, że możecie go pokonać mając tylko 2000?
Jak śmiesz się tu pojawiać? - Jesteśmy mieszkańcami Kaury.
Nadal jestem członkiem tej Rady. - Już nie jesteś, Teodorze.
Wy dwaj zdradziliście tę Radę i nasz lud, spiskując z Rzymem.
Czy to prawda?
Dzięki nim Rzymianie schwytali waszych przywódców.
Zatrzymać ich! - My niczego nie zrobiliśmy.
Pokażcie im, co robimy ze zdrajcami! - Nie!
Puśćcie go, to mój ojciec!
Ci ludzie przynależą do Kaury, i to jej rada zdecyduje, co z nimi zrobić.
Dario, co powiesz?
Mówię, że ci ludzie są winni zdrady.
Musimy skonfiskować ich majątek i na zawsze wygnać ich z Kaury.
A jeśli pewnego dnia wrócą, to stracą swoje głowy.
Słyszeliście. Wynoście się stąd i nigdy nie wracajcie.
I powiedzcie swojemu przyjacielowi pretorowi,
że Rzymianie nie są już tu mile widziani.
Myślisz, że oni pójdą i powiedzą to Galbie? - Miejmy nadzieję, że tak.
W przeciwnym razie Rzymianie nie wpadną w pułapkę.
Elena!
To bezcelowe, łańcuchy są wzmocnione.
Służą do przetrzymania specjalnych więźniów.
Pewnie nigdy nie myślałeś, że to ty będziesz je nosić.
Nie jest łatwo służyć takim ludziom jak Galba?
Jestem pewien, że podobało ci się wypełnianie każdego jego rozkazu.
Moim obowiązkiem było je wykonywać.
Jestem legionistą. - Nie. Już nie.
Ty też nie jesteś już buntownikiem.
Nie, ale ja jestem tutaj, ponieważ bronię swoich.
Czy ty możesz powiedzieć to samo?
Panie.
Panie, rozkazali mi... - Wiem.
Legioniści!
Dlaczego się zatrzymałeś?
Jeśli będę kontynuował to w takim tempie, mogę go zabić, panie.
Nie tobie decydować, czy powinien umrzeć, czy nie.
Ten człowiek jest zdrajcą, który próbował zabić rzymskiego pretora.
Nie jestem zdrajcą.
Nadal zaprzeczasz?
Moja żona przekonała cię, byś odebrał mi życie i zajął moje miejsce.
Wiem, że ambicja i kobiety to połączenie, któremu trudno się oprzeć.
Marek, wyznanie prawdy przed śmiercią byłoby czynem honorowym.
Zawsze mówiłeś, że honor jest dla ciebie najważniejszy.
Mamy dużo czasu.
Nie chcę, żeby umarł zbyt szybko, chcę usłyszeć, jak krzyczy.
Tak, panie.
Oficerze, rozkazano ci.
Legionisto, kto tam tak krzyczy? - Generał Marek, pani.
Muszę się stąd wydostać. Muszę załatwić swoje potrzeby.
Masz tam wiadro.
Co to jest? Miecz?
Jeśli tylko komuś powiesz, skręcę ci kark.
Powiedzieli mi, że chcesz mnie widzieć. Wybacz, jestem dzisiaj bardzo zajęty.
Chcę wiedzieć, co to wszystko znaczy.
Kochanie, masz wiele wad, ale nigdy nie byłaś nudną żoną.
Czy naprawdę chcesz, żebym wyjaśnił to, co oboje doskonale wiemy?
Nie baw się ze mną!
Jestem patrycjuszką, nie powinnam być tu zamknięta.
Jesteś patrycjuszką, która spiskowała przeciwko swojemu mężowi,
i która przekonała mojego najlepszego
człowieka, żeby mnie zabił i zajął moje miejsce.
To nie prawda.
Proszę... czy nikt tu nie może umrzeć z przynajmniej odrobiną godności?
To była ta niewolnica, prawda? Nerea.
To obrzydliwa suka! Właśnie dlatego wysłałam ją do Rzymu.
Z jej ust wychodzą tylko obrzydliwości, nie możesz jej ufać.
Czy to prawda? Wysłałaś Nereę do Rzymu?
W końcu kochanie, z przyjemnością sobie od ciebie odpocznę.
Spotkamy się kiedyś w podziemnym świecie.
Panie, mamy problem w Kaurze, lepiej chodź.
Cicho! - Uspokój się, Paulo.
Zabicie jej nie jest warte wysiłku.
Co zrobiłaś z jego narzeczoną?
Zgadza się, wysłałam ją do Rzymu.
Ale Galba i tak by ją wykończył, albo zrobiłby
jej coś o wiele gorszego, ona za dużo wie.
Tam będzie bardziej bezpieczna.
Gdzie? - W mojej willi.
Osobiście cię tam zabiorę i ci ją przekażę.
Ale jeśli chcecie uciec, żądam, abyście zabrali mnie ze sobą.
Mówisz, że rozbili nasze patrole i przejęli kontrolę nad Kaurą.
Tak panie, oni wszyscy oszaleli. I to jeszcze nie wszystko, panie.
Zebrali armię i przygotowują się do ataku na ciebie...
już jutro.
Armię? Jaką, złożoną z owiec?
Z ludzi pochodzących ze wszystkich otaczających terytoriów, panie.
Czy wiesz ilu ich jest? - 2000 osób, panie.
2000, tak powiedzieli. Dowodzi nimi osobiście Sesaro.
Sesaro? - Tak, panie.
Jak to możliwe, że człowiek, który wydał mi Viriata
zaraz potem zaczyna walczyć przeciwko mnie.
Nie wiem, panie.
Może chciał odzyskać syna, a później żałował.
W końcu będziemy się dobrze bawić.
Nie ma nic lepszego żeby wsławić swoje imię w Rzymie niż wygrana w bitwie.
Dobrze.
Dziękuję za informację.
Panie...
Zostałem wygnany z Kaury.
Odkryli, że się z tobą kontaktowałem
i ograbili mnie ze wszystkiego, co miałem.
Czy możesz mi coś dać?
Jeśli zostałeś wygnany z Kaury, już mi na nic się nie przydasz.
Dlaczego mam ci coś dawać?
Panie...
Dla ciebie zdradziłem swój lud.
Wynoś się stąd, albo staniesz się karmą dla psów.
Ty, przyprowadź mi Viriata!
Wstawaj!
Więc masz armię gotową stanąć ze mną do walki.
Jaka szkoda, że cię tam nie będzie, kiedy wytępię
te szczury, które nazywają siebie rebeliantami.
Ale musisz mi wyjaśnić jedną rzecz.
Dlaczego człowiek, który cię wydał, dowodzi teraz tą armią?
Nie wiesz?
Przypomnisz sobie trochę później, kiedy nie będziesz już mieć palców u nóg
lub uszu.
Gdzie jest moja córka?
Dlaczego chcesz to wiedzieć? Nic teraz nie możesz dla niej zrobić.
To moja sprawa.
Twoja córka jest w Rzymie.
W tym samym mieście, w którym pewnego dnia umrzesz,
kiedy zapomnisz, kim byłeś,
kiedy jedynymi wspomnieniami będą ciemność i cierpienie.
Chociaż...
może w tym przypadku pozwolę ci ją zobaczyć,
przed śmiercią. Nie jestem potworem.
Tak, przyprowadzę ją przed twoje oblicze.
I wezmę ją na twoich oczach, żebyś zobaczył jak jęczy.
Świnia! Wypruję ci flaki! Zabiję cię!
Tatusiu!
- Tato. - Córko.
Nie możesz umrzeć. Musisz mnie odnaleźć.
Nie mogę, nie mogę.
Będę na ciebie czekała.
Nie. - Będę na ciebie czekała.
Nie, Altea...
Altea! Altea!
Musisz odpocząć.
Jak ona się czuje? - Po prostu zemdlała.
Musi jeść i odpoczywać.
Czy możemy coś zrobić? - Zostawić nas w spokoju.
Co się ze mną dzieje?
Nic takiego, to co z każdą kobietą w twoim stanie.
Oczekujesz dziecka.
Cholerna jaskinia!
Nie było żadnego lepszego miejsca na kryjówkę?
Rzymianie zaatakowali tutaj rebeliantów. Tu była ich kryjówka.
Na pewno nikt tu nie wróci.
Widziałeś pretora?
Tak. - I?
Niczego nie dostałem. Wyrzucił mnie.
Mówi, że już mnie nie potrzebuje, i nic mi nie jest winien.
Dlaczego mnie to nie zaskakuje?
Dokąd idziesz? - Gdziekolwiek z dala od ciebie.
Aleho, proszę. Jeszcze nie wszystko stracone.
Pójdę znów porozmawiać z pretorem.
Z pewnością możemy mu coś zaoferować.
Czy naprawdę chcesz ze mną walczyć, starcze?
Tak więc bitwa odbędzie się na tym płaskowyżu.
W tym samym miejscu, w którym zdali nam swoją broń.
Tak, to dość ironiczne, ale tym razem dam im przykładową lekcję.
Nie będzie więźniów, uciekinierów ani rannych.
To będzie armia duchów, o której nikt nigdy więcej nie usłyszy.
Zrozumiałeś? - Tak, panie.
Obawiam się, że szykują nam jakąś niespodziankę.
Przygotuj dobrze swoich ludzi.
Odmawiaj im dziwek, wina i kości.
Nic nie może odwracać ich uwagi od samej bitwy.
Panie. - Jeśli masz jeszcze coś do powiedzenia, to mów.
Morale żołnierzy bardzo spadło.
Aresztowanie generała Marka... - Marka zdrajcy...
zdrajcy Marka, nie zostawiło najlepszego wrażenia.
Może jakiś drobny gest, byłby pomocny.
Mamy hiszpańskich jeńców.
Zmuszenie ich do walki między sobą, pomogłoby zwiększyć morale.
Rozumiem.
Wspaniały pomysł.
Komu jeszcze spadło morale, czy ktoś jeszcze potrzebuje jakiegoś gestu?
Zorganizujcie te walki.
Mamy broń. Możemy wychodzić z klatki jeden po drugim.
Wyjdziemy w nocy i udamy się w kierunku północnej bramy.
Jeśli będziemy cicho, może nam się udać.
I to jest wasz plan ucieczki?
Przejść przez środek obozu, z bronią w rękach?
A masz jakiś lepszy pomysł, patrycjuszko?
Nadal mam w legionie sojuszników.
Jeśli wyjdę pierwsza, mogę poprosić o pomoc,
w tym o otwarcie dla nas drzwi.
A skąd mamy wiedzieć, że nie uciekniesz bez nas?
Nie ufacie mi?
Dobrze, wyjdźmy wszyscy razem, ale nie przez Północną Bramę.
Ona jest najbliżej. - I jest najlepiej strzeżona.
Przed świtem
poprowadzą konie na wypas przez wschodnią bramę,
w ciemności możemy zmieszać się ze stadem, nie zobaczą nas.
Zobaczą nas i podniosą alarm.
Znam strażnika, to chciwy człowiek.
Zrobi wszystko, co trzeba za uczciwą zapłatę.
Jeśli nas oszukasz, wyrwę ci serce.
Zaufaj mi. Chcę się stąd wydostać tak samo jak ty.
Hiszpanie, pretor nakazał wam abyście
walczyli między sobą na śmierć i życie.
Ci, którzy odmówią walki, zostaną zamęczeni na śmierć. Jakieś pytania?
Tak, mam jedno. Jak twoja matka mogła zajść w ciąże ze świnią?
Jesteście dobrymi przyjaciółmi, prawda?
Zobaczymy, jak będziecie się śmiać, kiedy
będziecie musieli walczyć na śmierć i życie.
Dam wam trochę czasu, abyście mogli o tym pomyśleć.
Wybierzcie dwójkę i zaprowadźcie ich na arenę.
Pom... pomóż mi. - Wujku Ektorze, ty nie umarłeś.
Na szczęście ich oszukałem. Pomóż mi...
Stój!
Wpuść mnie. Chcę tylko sprawdzić, czy moja domina czegoś nie potrzebuje.
Nie wolno tam wchodzić.
Proszę...
Nikt nie musi wiedzieć.
A ja...
Będę musiała, ci to jakoś wynagrodzić.
Myślisz, że jestem głupi? Pretor już zdecyduje, co z tobą zrobić.
Zakładałem, że będziesz próbowała pomóc mojej żonie i nie pomyliłem się.
Moi ludzie zostali ostrzeżeni.
Jesteś dobrą niewolnicą.
Byłaś wierna wobec swojej dominy, ale to już koniec.
Moja żona wkrótce umrze.
I to, w bardzo nieprzyjemny sposób.
I ty też powinnaś skończyć razem z nią.
Ale nadal możesz mi dobrze usługiwać w łożu.
Odtąd, ty i wszyscy niewolnicy mojej żony jesteście moi.
A jeśli spróbujesz jej w jakiś sposób pomóc,
albo mnie skrzywdzić, zostaniesz surowo ukarana.
Nie zamieniaj swojego życia w piekło.
Zrozumiałaś?
Tak, mój panie.
A teraz idź i przygotuj mi jedzenie.
Ukryj się w tamtym rogu, tam cię nie zobaczą.
Dziękuję.
Tirso...
Muszę coś zjeść, możesz mi przynieść coś do jedzenia?
Tak, z kuchni. - Dobry chłopak.
Muszę tylko odzyskać siły, aby móc uciec w nocy.
Ale... - Tirso!
Gdzie ty byłeś? - Odpoczywałem.
Niewolnik nie odpoczywa, zwłaszcza jeśli jest niewolnikiem pretora.
Od teraz będziemy przyjmować polecenia tylko od pana, rozumiesz?
Opamiętaj się trochę, albo skończysz na krzyżu.
Chodź ze mną.
Nie było źle.
Nie chcę cię zabić. - Ani ja ciebie.
Policzymy do trzech i rzucimy się na legionistów,
umrzemy walcząc przeciw nim. Co o tym myślisz?
To będzie zaszczyt umrzeć u twojego boku.
Jeden...
Dwa... - Stać!
Zabierzcie dzieciaka i zostawcie tego dużego.
Mamy dla niego bardziej godnego przeciwnika.
Cieszysz się, że mnie takiego widzisz?
Widok cierpiącego człowieka, nie sprawia mi przyjemności.
Nie lubisz patrzeć, jak cierpi twój wróg?
Pokonany człowiek w łańcuchach nie jest moim wrogiem.
Gdzie jest moja córka?
Wiem tylko, że została wysłana do Rzymu.
I co z nią teraz będzie? - Będzie niewolnicą do końca swoich dni.
Wiesz już, co to znaczy.
Musiałeś bardzo obrazić bogów, żeby tego doświadczyć.
Człowiek, który walczy z honorem,
nie powinien cierpieć z powodu takego losu swojej córki.
Zabijałeś dzieci i nieuzbrojonych ludzi.
Nie ja decydowałem, co mam robić, po prostu wykonałem.
To jedyny sposób, jaki znam, aby przeżyć.
Mimo to jesteś tutaj. Dlaczego? Zdradziłeś swojego pretora?
Co za widok!
Dwaj wielcy rywale, postanowili się zaprzyjaźnić.
Homer napisałby o was, jeden wielki wspaniały epos.
Nadal zaprzeczasz, że mnie zdradziłeś, czy nie tak?
Będziesz miał okazję bronić swojego honoru.
Zabrać go.
Legioniści!
Postanowiłem dać temu zdrajcy szansę na odzyskanie honoru poprzez walkę.
Jeśli umrze, zostanie zapamiętany jako zdrajca,
ale jeśli wygra, będzie sądzony w Rzymie jako żołnierz.
Niech rozpocznie się walka!
Nie!
Na co czekasz?
Rzuć miecz!
On nie zasłużył na łaskę.
Walczył i przegrał. Zabij go!
Ty obłudniku, kazałem ci...
Zabrać Hiszpana i odprowadzić go z powrotem do jego klatki!
I uwolnić Generała!
Co chcesz zrobić? Natychmiast przestań!
Aresztować tego człowieka! - Nie!
Aresztować pretora.
To pomyje, ale smakują jak nektar bogów.
Naprawdę chcesz stąd uciec?
Muszę to zrobić, nie mogę tu zostać,
ale oczywiście możesz iść ze mną.
A tata? A Viriato? Uratujemy ich?
Jak mamy to zrobić? To niemożliwe.
Są pod strażą, Tirso, nie mogę.
Mój ojciec powiedział mi, żebym nigdy nie przestawał walczyć.
Zawsze jest nadzieja. - Twój ojciec jest trochę nieokrzesany
i czasem kiepsko myśli, Tirso.
Kto to jest? - Proszę nie krzycz.
To mój wujek. Ukrzyżowali go.
I nas też ukrzyżują, jeśli go tu znajdą.
Proszę, chłopiec uratował mnie przed krzyżem.
Odejdę, jak tylko mi się poprawi.
Znam cię.
To ty ostrzegłeś Galbę przed trucizną.
Nie, ja tylko nie dopuściłem do wytrucia całego obozu.
Nie chciałem tylko mieć tak wielu dusz na sumieniu. Nie tak, Tirso?
Jak się nazywasz? Jak masz na imię?
Sabina.
Sabina, mój bratanek Tirso powiedział, że ty też cierpisz
że uwięzili twoją panią i chcą ją zabić.
Przeklinam bogów, za to że nas tak torturują,
a nam nie pozostaje nic innego jak tylko spróbować przetrwać,
choćby jeszcze tylko ten jeden dzień!
Dlatego musimy sami sobie pomóc, bo bogowie tego nie zrobią.
Panie.
Panie, myślę, że wolisz to zrobić sam.
Rzym ci tego nie wybaczy.
Zapewniam cię, że dowiedzą się, co tu się stało.
Rzym ma wszędzie swoje uszy.
Rozwiązać go.
Panie. - I zostawcie nas samych.
To rozkaz.
Nie byłoby żadnego problemu z zabiciem cię.
Ten legion oddałby za mnie życie,
a i w Rzymie mogę powiedzieć, co zrobiłeś:
Ludobójstwo Hiszpanów,
zabójstwo ojca swojej żony,
i mojego brata, rzymskiego kwestora.
Kiedy będziesz martwy, nikt w Rzymie nie będzie cię bronił.
Mógłbym to wszystko zrobić,
ale tego nie zrobię.
A co więc zrobisz?
Kiedy o tym zapomniałeś? W którym momencie dokładnie?
Byłeś żołnierzem, generałem, takim jak ja.
Generał opiekuje się swoimi ludźmi,
ufa im,
nie poniża ich.
Nie jestem zdrajcą, twoja żona też nie.
Jeśli zaakceptujesz to, co ci mówię,
Jestem gotów oddać ci twoją pozycję pretora.
Nie wiem, co zrobili z pretorem. Zabrali go z mieczem pod gardłem.
A Marek?
Znowu został generałem.
Jak dla mnie, oni wszyscy są tacy sami. Wszyscy są zwierzętami.
To nie prawda. Nie wszyscy są tacy sami.
Jestem pewna, że Marek mnie stąd wydostanie.
Ale nie nas.
Może mogę wam pomóc.
Marek wie, że Galba naruszył rozkazy z Rzymu.
Przekonam go, że rozejm będzie najlepszy dla wszystkich.
Nie wierzę, że możesz go przekonać.
Nie mamy już wielu innych opcji, nie sądzisz?
Pani, musisz iść ze mną.
Dokąd? - Generał Marek chce się z tobą zobaczyć.
Pretor nadal będzie stał na czele tego legionu.
Będziecie przestrzegać jego rozkazów, tak jak dotychczas
i uszanujecie jego status jako rzymskiego pretora.
Jakieś pytania?
Musimy przygotować się do bitwy. Wykonać.
Marku!
Pani,
pretor chce z tobą porozmawiać.
Pretor?
Klaudio, wejdź proszę.
Chcę wyjaśnić całe to zamieszanie.
Pani.
Klaudio,
Proszę wybacz mi za wszelkie niedogodności, które przeze mnie wycierpiałaś.
Niedogodności?
Umieściłeś mnie w klatce.
Musiałam oddać mocz do wiadra, w otoczeniu wszystkich tych zwierząt.
Generał Marek...
przekonał mnie, że się myliłem.
I wyjątkowi ludzie mogą się mylić.
Rozkazałeś zabić mojego ojca!
Wiesz doskonale, dlaczego to zrobiłem
i zdajesz sobie również sprawę, że odtąd
będziesz musiała udowodnić mi swoją lojalność
której do tej pory, nie było mi dane zaznać w naszym małżeństwie.
A co zamierzasz zrobić, zabić mnie?
Czy zaryzykujesz że znów cały legion obróci się przeciw tobie?
Legion pluje na to, co z tobą
zrobię, im zależy tylko na generale.
Marek udowodnił swoją lojalność.
Ty wręcz przeciwnie, nie dałaś mi
najmniejszego dowodu swojej niewinności.
Jakaś niewolnica mówi ci, że chcę cię
zabić, a ty jej ufasz bardziej niż mnie.
Dlaczego miałabym udowodniać swoją niewinność?
Wysłałaś tą niewolnicę do Rzymu, żeby się nie wygadała na torturach.
Bardzo wygodne, prawda? - Odesłałam ją, bo jej nie ufałam.
I widać, że się nie pomyliłam.
Jak mogę się upewnić, że mogę ci ufać?
Sprowadź niewolnicę. Sprowadź ją i spraw, by mówiła.
W razie potrzeby poczekam w więzieniu.
Jeśli to ci udowodni, że mówię prawdę, zrobię to.
I jeszcze jedno.
Ci więźniowie...
Ci Hiszpanie, z którymi mnie zamknąłeś...
próbują uciec.
Obrzydliwa suka. Wiedziałem, że nie możemy ufać tej rzymskiej kobiecie.
Nie mogliśmy zrobić nic innego.
Paulo...
Sandro, Viriato został schwytany, Ektor nie żyje.
Twoja żona...
I zabrali Nereę do Rzymu. Nie ma nikogo, kto mógłby nas ocalić.
Zdechniemy tutaj jak zwierzęta.
Dziękuję że pomogłaś mojemu wujkowi. - Wpędzisz mnie w kłopoty.
Musisz być bardziej ostrożny, jeśli chcesz dorosnąć.
Dorosnę i pozabijam wszystkich Rzymian.
Nie wszyscy Rzymianie są źli. - Tak, są.
Nie, nie wszyscy. Domina, już cię uwolnili?
A co tu się dzieje? - Porządkowałam twoje rzeczy.
Przygotuję ci łoże i coś do jedzenia.
Przygotuj moją wannę.
Nie możesz sobie nawet wyobrazić odoru
tego chlewu, w którym musiałam przebywać.
Tak, domino.
Pani...
Zostawcie nas samych.
Mam nadzieję, że nie ucierpiałaś w żaden
sposób, którego nie można naprawić.
Dlaczego go nie zabiłeś? - Jesteś głupcem!
Zlitowałeś się nad nim! - Wykorzystałaś mnie, Klaudio.
Galba nic o nas nie wiedział.
Okłamałaś mnie, żebym go zabił. - Nic nie rozumiesz.
Zrobiłam to, abyśmy byli wolni, żebyśmy wyjechali do Rzymu.
Nie. - Jesteś mężczyzną, którego kocham, Marku.
Dlaczego zmusiłeś Galbę żeby mi wybaczył?
Dlaczego mnie nie wydałeś?
Pan znów przygarnął swojego psa.
Nadszedł czas? - Tak.
Zatem dzisiaj będzie ostatni dzień Galby.
Galby nie będzie na polu bitwy.
Doceniam odwagę waszego ludu, ale jest nas więcej,
jesteśmy lepiej uzbrojeni i wyszkoleni.
Dla moich legionistów będzie to jak spacer.
Człowiek, który walczy o swoje dzieci i ojczyznę
daje z siebie o wiele więcej niż ten, który walczy tylko o pieniądze.
Moi ludzie też mają dzieci.
Cała moja armia przebywa z dala ojczyzny, z dala od swoich rodzin.
Po tej bitwie będą mogli powrócić.
Wracajcie więc, nikt was nie powstrzymuje.
Inni przyjdą po nich.
Rzym nie opuści tej ziemi.
W końcu zaakceptujecie nas jako swojego obrońcę lub kata.
Gdybym był na twoim miejscu, walczyłbym tak samo jak ty.
Tak, ale nie jesteś na moim miejscu. - Nie.
Wolę zmierzyć się z tobą na polu bitwy i zabić cię twarzą w twarz.
Może przy innej okazji.
Chcę kohortę tutaj, tu i tutaj.
Nie pozostanie im inny wybór, poza atakiem piechoty, a nie kawalerii.
Pozostaw centurię, aby utrzymała
pozycję i zwracała uwagę na flanki.
Przygotuj...
Panie. Możesz być spokojny. Znamy swoją pracę.
Hiszpanie zatrzymają się na naszych tarczach i szybko się zmęczą.
Zdesperowani wojownicy zawsze będą łatwym celem.
Panie! - Tak.
Żołnierze są gotowi.
W takim razie nie każmy im czekać. - Panie.
Nie sądzę, żeby żołnierze czekali na ciebie.
A na kogo oni czekają, Marku?
Czekają, aż poprowadzę ich do bitwy.
Tylko ja.
Po tym wszystkim, myślę, że tak byłoby najlepiej, dla zwycięstwa
i dla twojego bezpieczeństwa, panie.
Legioniści, uczcijmy dziś boga Marsa!
Dziś uczcimy jego imię i wszystkich tych, którzy polegli na tej barbarzyńskiej ziemi.
Nie zostawiać rannych ani nie brać jeńców!
Miejcie w sercu Rzym, a w mieczu boga Marsa!
Za Rzym! - Za Rzym!
Niech prowadzą was bogowie. - I was. Sesaro.
Gotowi? - Tak. Rzymska armia wychodzi z obozu.
A jeśli podstęp się nie powiedzie?
Wtedy wszyscy umrzemy.
Będę w dolinie. Będę czekała na rannych wraz z innymi kobietami.
Musimy już iść, ojcze. - Dario...
Znów się zobaczymy, w tym lub innym życiu.
W imię bogów, wróćcie żywi.
I przyprowadźcie ze sobą Viriata.
Pij.
Czego chcesz? - Myślałam, że jesteś innym typem mężczyzny.
Myślałam, że zabijesz Galbę. - Przykro mi, że cię rozczarowałem.
Mogę ci pomóc.
Mogę sprawić że umrzesz, zanim zabiorą cię do Rzymu.
To byłaby wielka wygrana. - Nie potrzebuję tego rodzaju zwycięstwa.
Zaakceptuję swoje przeznaczenie, cokolwiek to jest.
Ja nie.
Żegnaj.
Nie rozumiem, dlaczego nie uczestniczysz w bitwie.
Kochanie, może i nie chciałaś mnie zabić
ale to nie znaczy, że sam tego zaraz nie
zrobię, jeśli będę musiał ciebie wysłuchiwać.
Nie patrz tak na mnie. Marek wszystko wyjaśnił.
Znowu będzie tak jak kiedyś.
Oznacza to, że możesz sobie pozwolić na swoje uszczypliwości,
na ile ja ci na to pozwolę. Zrozumiałaś?
Panie, grupa Hiszpanów atakuje obóz!
Obłudne kanalie. Nie mogliby walczyć jak ludzie przynajmniej raz.
Ilu ludzi nam zostało? - Dwie centurie, panie.
Odprowadź moją żonę do jej namiotu. - A ty? - Nie martw się o mnie.
Przyprowadź mi Viriata, chcę go mieć
przy sobie, gdyby tu przyszli. Szybko.
Tirso! Dalej, zabierajmy się stąd. - Nie! - Boisz się? Trzymaj się blisko mnie!
Musimy uratować wujka Viriata. - Nie możemy, musimy się stąd wydostać.
Zabiorą go do namiotu pretora i zabiją.
Jeśli mi nie pomożesz, pójdę sam.
Tutaj! Jestem tutaj! To ja, Viriato! Tutaj jestem!
Pretor chce cię widzieć.
Jeśli podejdziesz, przysięgam, że cię zabiję.
Nie dam ci takiej możliwości.
Myślałem, że nie żyjesz. - Ja też. - Pomóż mi z tym.
Ektor, ty żyjesz! - Tirso, synu!
Tato! - Musimy iść.
Zaczyna się bitwa i będziemy potrzebować wszystkich ludzi, których mamy.
Jaka bitwa? - Teraz nie mam czasu na wyjaśnienia.
Podążajcie za Seltiusem, on was tam zabierze.
Ty nie idziesz?
Mam jeszcze coś do zrobienia. Idziemy! Dalej!
Witaj w moim skromnym namiocie.
Bracia, nie będziecie dzisiaj sami. Wasze żony, wasze dzieci,
dzieci waszych dzieci, będą tu dziś z nami.
Gdzie jest moja córka?
Za każdy rzymski miecz,
który powstrzymasz, uratujesz setki istnień.
Jeśli cię zabiję, nie zobaczysz już swojej drogiej córki.
A jeśli to ty mnie zabijesz, nigdy nie dowiesz się,
gdzie ona jest, i nigdy więcej jej nie zobaczysz.
Każdy martwy Rzymianin przybliży nas bardziej do wolności.
Gdzie jest moja córka?
Nie słyszałeś, co ci powiedziałem?
Niech poleje się ich krew, aby mogli przetrwać ludzie naszej krwi.
Na śmierć!
Tak się dzieje, kiedy pastuch atakuje żołnierza.
Moje wojska rozniosą waszą armię, a ja przebiję mieczem twoje serce.
To będzie koniec historii wielkiego Viriata.
Teodor do ciebie przyszedł, prawda?
Powiedział ci, że mamy armię 2000 ludzi i uwierzyłeś mu?
Co masz na myśli? - Że jest nas więcej niż 2000.
Oszukaliśmy Teodora, ponieważ wiedzieliśmy,
że pobiegnie, żeby ci to powiedzieć.
Na twoją armię czeka wielka niespodzianka.
Pilnujcie tyłów! Cofnąć się!
Gdzie jest moja córka?
Nie zabijesz mnie? - Nie wiem.
Nie jestem takim ekspertem od tortur jak ty.
Nie wiem, ile bólu możesz znieść.
Przysięgnij, że pozostawisz mnie przy życiu
jeśli powiem ci, gdzie jest to dziecko. - Daję ci moje słowo.
Viriato!
Co robicie? Walczcie!
Podnieść broń!
Dario!
Ojcze!
Nie, ojcze...
Dario, teraz ty... jesteś przywódcą Kaury.
Nie, Ojcze!
Nie!
Wygraliśmy. - Tak, ale będą jeszcze inne bitwy.
Pokazaliśmy im.
Za Barbarę, za Alteię...
Za Hiszpanię! - Za Hiszpanię!
Marek!
Galba nie żyje. Viriato go zabił.
Zostaliśmy pokonani, Klaudio. - Nie...
Marek, posłuchaj mnie.
To Galba został pokonany, nie ty.
Marku, żyjemy i tylko to się liczy.
To jedyna rzecz, która się liczy. Spójrz na mnie
Jesteśmy razem, spójrz na mnie.
Marek!
Gratulacje.
No i co, świętujemy? - Koniecznie.
Viriato...
Dario, będziesz godnym następcą swojego ojca.
Dziękuję.
Prosiłam bogów, abyśmy znów mogli być razem.
Co się Stalo? - Dario, Viriato... Kartagina upadła.
Jesteś pewien? - Kilka tygodni temu.
Rzym posłał nowe wojska do Hiszpanii.
Nadchodzi zima.
Szlaki będą zamknięte, wojna będzie dopiero za kilka miesięcy.
A do tego czasu będziemy gotowi. Powiedz ludziom.
Jeszcze więcej Rzymian? A co, za mało ich?
Musisz zorganizować dużą armię... i ją poprowadzić.
Z tobą. - Zostawiam to tobie.
Nie mogę zabrać cię ze sobą, ale przysięgam, że wrócę, aby zbudować dom.
Ale dokąd idziesz? - Odnaleźć moją córkę.
Nie, nie! Nie!
Będziesz miała dużo czasu, aby sobie pokrzyczeć, suko.
Koniec sezonu 1
Tłumaczenie: JENOVA64
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.