Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Punjabi
Quechua
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Tłumaczenie: JENOVA64
H I S P A N I A, L A L E Y E N D A.
Odcinek 8 „Porażka”
Viriato, musimy porozmawiać. - Coś się stało?
Nie wiem Sandro spędził noc na zewnątrz. Wyszedł wczoraj i nie wrócił.
Wiesz gdzie on poszedł? - Strażnik widział go ostatni.
Galopował w kierunku Kaury.
Idę go poszukać. - Jedziesz do Kaury w środku dnia?
Na drodze do osady jest wiele rzymskich patroli.
Nie martw się, będę uważać.
Pójdę z tobą, zemną będziesz się mniej rzucał w oczy.
Elena, nie chcę... - Nie pytam cię.
W porządku.
Najpierw pójdziemy do domu Sandro. - Stań tam i na mnie poczekaj,
musisz unikać patroli. Zbadam, czy ktoś coś widział.
Bądź ostrożna.
Witam ponownie.
W końcu i tak wszystko wyśpiewasz, wiesz o tym, prawda?
Wcześniej czy później, wszyscy zaczynają mówić.
Gdzie jest Viriato? Gdzie jest wasze legowisko?
Przed... prędzej umrę.
Jak chcesz, mnie to i tak wszystko jedno.
Mam dużo czasu.
Zapewniam cię, że w końcu będziesz mówić.
Tak jak zrobiła to twoja żona.
Mam tylko nadzieję, że nie będziesz też tak dużo krzyczeć.
Przysięgam, że powrócę
z martwych, aby cię zabić!
Oczywiście.
Oczywiście.
Co się dzieje na zewnątrz? - To koń buntowników, proszę pana.
Nasz najlepszy jeździec próbował na nim jeździć, a on go kopnął i zabił.
Trzeba było zabić oboje, to zwykłe zwierzęta.
Wyprowadzić go.
Niech żołnierze przygotują się do wyjścia. - Ile osób, panie?
Wszyscy.
Podziękuj swojemu koniowi,
zabierze nas do twoich przyjaciół.
To ja.
Dowiedziałaś się czegoś? Dalej, Elena, nie możemy tu długo zostać.
Jeden sąsiad powiedział mi, że Sandro przyszedł
wczoraj i krzyczał coś przed moim domem.
Przyszedł zabić mojego ojca. Dowiedział się, że zdradził Barbarę.
A gdzie on teraz jest? - Został schwytany przez rzymski patrol,
i zabrany do obozu. - Co?
Przykro mi. - I tak musimy go uratować.
Chodź, musimy dać znać innym.
Dario! Paulo!
Dario! Paulo!
Nie ma ich wśród poległych, prawdopodobnie zostali schwytani.
Wrócił koń Sandro. - Sandro nigdy by ich tu nie przyprowadził,
ale konie nigdy nie zapominają drogi, musieli za nim podążać.
Viriato, musimy iść. Powinniśmy się ukryć.
Nie porzucę ich. - A co możesz zrobić?
Jesteś tylko jednym człowiekiem, nie możesz pokonać całej armii.
Więc poprosimy o pomoc.
Jeśli się zbliżysz, będą cię dręczyć, zanim powie im wszystko, co wie.
Dobrze się bawiąc, obserwując, jak cierpi.
Tirso. - Tato.
Krwawisz.
To nic, synu, to tylko zadrapanie.
Żyjesz, bracie. - Pozwoliłem się im złapać, jak królik.
Tato, raniłem jednego Rzymianina w nogę, prawie go zabiłem.
Był bardzo odważny, powinieneś być dumny.
Uderzyli nas jak jakieś przekleństwo.
Co z Viriato? - Był w wiosce, żeby cię szukać.
Znaczy jest wolny. Więc nie wszystko stracone.
Viriato. Wchodź szybko.
Co tu ty robisz? Osada jest pełna Rzymian.
Sesaro, zaatakowali naszą jaskinię. - A mój syn?
Nie znaleźliśmy jego ciała, myślimy, że on żyje.
Sesaro, musimy zwołać Radę i przeciągnąć na naszą stronę.
Jeśli inne plemiona cierpią represje ze strony Galby
zobaczą, że Kaura powstała, dołączą do nas.
Teodor nigdy się na to nie zgodzi.
Więc zwołamy radę bez Teodora.
Kaura jest małą osadą, Jeśli to zrobimy, trudno będzie to utrzymać w tajemnicy.
Zajmę się tym. - O czym ty mówisz?
Powiem mu, że uciekłeś, a sama wrócę do domu, do Aleho.
Nie.
Będę ich zajmować, dopóki zebranie się nie zakończy.
To może być bardzo niebezpieczne. - Będę jego córką, która
chce wrócić do domu, on chce żebym wróciła. - Elena.
Viriato, jeśli czegoś nie zrobimy, twoi ludzie umrą.
Każdy musi pomóc i to właśnie oferuję,
czy mi się to podoba czy nie. - W porządku.
Ilu mamy więźniów? - Nieco ponad pół setki, panie.
Więc ukrywali się w jaskini, idealnym schronieniu dla takich szczurów.
Gratulacje, Marku, odniosłeś wielkie zwycięstwo.
A gdzie jest Viriato? - Nie znaleźliśmy go, panie.
Co chcesz powiedzieć?
Viriata nie ma ani wśród martwych ani wśród więźniów.
Pozwoliłeś mu uciec?
Nie, panie, nie było go w jaskini, kiedy przyjechaliśmy.
Ale nie stanowi już problemu, stracił wszystkich swoich ludzi.
Wcześniej czy później go dorwiemy. - Wiesz, Marku...
nie podoba mi się to, co widzę. A widzę zmieszanego i głupiego generała,
który całkowicie stracił kontrolę.
Rozumiem, że źle zniosłeś śmierć
swojego brata, ale jesteś rzymskim generałem,
nie mogę pozwolić, aby twoje problemy były problemami mojego legionu.
Panie, jeśli pozwolicie... - Nie, nie pozwalam.
Potrzebny mi Viriato.
Przyprowadź mi go, albo poniesiesz konsekwencje.
Nie wiem, dlaczego sobie na to pozwalasz. - Jest pretorem, Klaudio.
On zawsze będzie ważniejszy ode mnie.
Wszystko byłoby łatwiejsze, gdyby Galba umarł.
Nie patrz tak na mnie.
Mój mąż jest mężczyzną, który nie zasługuje na swoją pozycję.
Jest bezmyślnym żołnierzem, który wysyła swoich
ludzi na bezsensowną śmierć z byle pobudek.
Pajac przebrany za pretora. Wszyscy się
z niego śmieją za jego plecami i ty o tym dobrze wiesz.
W przeciwieństwie do niego jesteś prawdziwym mężczyzną.
Wszyscy w obozie byliby po twojej stronie.
W końcu moglibyśmy być razem. Być tymi, kim chcemy.
Jeśli to zrobię, zdradzę wszystko, w co wierzę.
Nie wierzysz mi?
Myślisz, że to dla mnie łatwe?
Każdej nocy proszę bogów, aby nie przychodził do mojego łoża,
aby mnie nie posiadł, żeby mnie nie zabił.
Nie mogę już tego znieść. Zrób to dla mnie.
Zabij go!
Wybacz mi, nie mogę
Ale mogłeś zabić własnego brata.
On jest pretorem, Klaudio.
Zdradzi cię.
Prędzej czy później to zrobi, a mnie tu nie
będzie, żeby zbierać co z ciebie zostało.
Domyślam się, że żaden z was nie wie, gdzie znajduje się Viriato.
Ile razy bym was nie pytał, nikt z was się nie przyznaje.
Świetnie.
Nie spieszy mi się.
Będę was brał jednego po drugim, dopóki nie przemówicie.
Zedrę z was skórę.
A jeśli nie umrzecie z bólu,
Przybiję was do krzyża przy wejściu do obozu.
Wybierzcie jednego i przyprowadźcie do mnie.
Czy chciałabyś, żebym przygotowała dla ciebie kąpiel?
Nie, nie chcę kąpieli,
Chcę zabić mojego męża, możesz to zrobić?
Jeśli tego właśnie chcesz, domino.
Naprawdę byś to zrobiła? - Oczywiście. Jak chcesz, żebym to zrobiła?
Otruj go. - Jeśli się jej nie powiedzie, zabije was.
A jeśli nie, zostanę tu tak długo, jak on
będzie tego chciał. Kto jeszcze może to zrobić?
Viriato żyje. - Viriato został sam,
schwytali jego ludzi. - Ale on,
stał się bohaterem dla wszystkich Hiszpanów.
Jestem pewna, że mógłby ci jakoś pomóc.
A ty czego chcesz? Żebym poszła w góry, aby go odszukać?
Na pewno będzie ukryty w jakiejś dziurze. - Gdybym mogła porozmawiać
ze schwytanymi buntownikami...
Powiedzieliby mi, gdzie go znaleźć. Mogłybyśmy pomóc mu
przeniknąć do obozu i dobrać się do twojego męża.
Przykro mi, ale pani nie ma tu wstępu.
Czy to tu są buntownicy Viriata? - Tak.
Wpuście moją niewolnicę. Potrzebuję nowej peruki i chcę
żeby ona sprawdziła, jakie mają włosy. - Mamy rozkazy,
nikogo nie wpuszczać. - Ośmielasz się nazywać mnie „nikim”?
Powiedz mi, jak się nazywasz, legionisto.
Odpowiesz za to przed moim mężem.
Pani... - Powiedz mi, jak się nazywasz!
Dziękuję.
Nerea!
Paulo.
Muszę cię stąd wydostać.
Nie! Nie chcę narażać cię na niebezpieczeństwo.
W innym przypadku was zabiją.
Nie zabiją. Viriato po nas przyjedzie.
Czy wiesz gdzie on jest? Domina chce z nim porozmawiać.
Poszedł do wioski w poszukiwaniu Sandro, ale zostaliśmy schwytani, zanim wrócił.
A on nie dotarł na czas. - Zapomniałem już, jaka jesteś piękna.
Mogę wam coś przynieść? - Czy możesz pomóc mojemu synowi?
Możesz go stąd wyciągnąć? On jest tylko dzieckiem.
Co ty tu robisz?
Domina poprosiła mnie żebym sprawdziła, czy są
tu jakieś dzieci, które nadawałyby
się aby zostać niewolnikami.
Ten mógłby się nadać. - Nikt mnie o tym nie poinformował.
Możesz ją sam zapytać, panie.
Myślisz, że jestem głupi?
Nie dotykaj jej!
Długo jeszcze będę czekać, aż przyprowadzisz mi jednego z tej czwórki?
Co się dzieje?
Marek. - Pani.
Czy prosiłaś o sprowadzenie hiszpańskiego dziecka?
Co? - Wysłałaś swoją niewolnicę
do namiotu z więźniami, prawda?
Wśród jeńców jest jeden chłopiec, o jakiego prosiłaś, domino.
Tak! Potrzebuję chłopca jako niewolnika do czyszczenia moich świeczników.
Palce mojego niewolnika są za duże. Masz jeszcze jakieś inne problemy, Marku?
Nie, pani.
Masz coś jeszcze do powiedzenia? - Dziękuję za poświęcony czas.
Dziękuję. - Czy zdajesz sobie sprawę, że naraziłaś mnie na niebezpieczeństwo?
Kim jest ten chłopiec, o którym mówisz? - Syn jednego z buntowników.
On jest tylko dzieckiem, domino. Syn kobiety, która zabiła się twoim sztyletem.
Dobrze. Ale ty za niego odpowiadasz.
Jeśli zbłądzi, ty zostaniesz
za niego ukarana. Czy to jasne?
Tak.
Czego dowiedzieliśmy się o Viriato? - Przykro mi, nie było go z nimi
kiedy zostali schwytani. - Wspaniale.
Aleho, co robisz, dlaczego pakujesz swoje rzeczy?
Poważnie mnie o to pytasz, Teodorze? - Proszę.
Viriato jest skończony, a Elena...
Można ją oswoić. Poskromię ją, przysięgam!
Wiedziałeś o Viriato i niczego mi nie powiedziałeś.
Minęło dużo czasu.
Myślałem, że go zapomniała. - Cóż, jak widzisz, nie.
Odchodzę. Mogę kontynuować swoją działalność z dowolnego miejsca.
Wkrótce Rzym będzie wszędzie.
A ludzie zrozumieją, że nie ma sensu z tym walczyć.
Ojcze, Aleho. - Elena.
Jak śmiesz tu przychodzić? - Chciałam pomóc
tym, którzy walczyli przeciwko Rzymowi. Ale teraz wszystko stracone.
Viriato uciekł. - To dlaczego nie uciekłaś z nim?
Zostawił mnie.
Mówiłem ci, że słowo tego pastucha nie jest nic warte.
Powtarzałem ci tysiąc razy, a ty nie słuchałaś. - Wybacz mi ojcze.
Nie powinnam była odchodzić, byłam głupia.
Przez cały ten czas byłam uparta i źle się zachowywałam.
Wybacz mi, nie byłam dobrą córką.
Co więc mamy teraz zrobić? Udawać, że nic się nie stało?
Jak możemy ci teraz zaufać? - Możecie mi teraz nie wierzyć,
ale z czasem wam to udowodnię. - Więc chcesz wrócić do domu?
Błagam.
Wszyscy już tu jesteśmy. Teodor nie może się dowiedzieć, że się tu zebraliśmy.
Wiesz dobrze, Sesaro, że Rady nie można zwołać
bez obecności wszystkich jej członków. - Tak, ale Teodor zostaje wykluczony.
A kiedy usłyszysz, co ma do powiedzenia Viriato,
przekonasz się, że nie jest nawet godny przebywania pośród nas.
Teodor jest zdrajcą.
To wąż szepczący Galbie do ucha, o wszystkim, co dzieje się w tej wiosce.
Jakie masz dowody aby oskarżać jednego z dobrze urodzonych mieszkańców Kaury?
Teodor wydał moją siostrę.
Jest też winny temu, że wszyscy
moi ludzie znajdują się w niewoli.
Potrzebuję waszej pomocy, pomocy Kaury.
Potrzebuję ludzi, którzy będą walczyć u mojego boku, otwarcie i bezwarunkowo.
Ujawnijmy się, aby stać się wolni.
Czy rozumiesz, o co nas prosisz?
Chcesz jeszcze trochę?
Nie. - A ty ojcze?
Muszę iść porozmawiać z Miniatusem. Kupcem.
Więc zostawiam was samych.
Myślę, że macie wiele rzeczy do omówienia.
Chciałabym cię o coś zapytać.
Wiem, że wciąż trzymasz suknię, którą moja matka nosiła na ślubie.
Też chciałabym ją ubrać, jeśli uważasz, że mogę.
Oczywiście. Byłaby dumna.
Pójdę po nią. Zaczekaj, aż ją przymierzę.
Idź i powiedz Miniatusowi. Przekaż mu, że zobaczymy się jutro.
Mówiłem ci, że ją oswoję. - Czy to nie jest trochę dziwne?
Że twoja córka się taka uległa z dnia na dzień, Teodorze?
Viriato ją zostawił. To uświadomiło jej, jej błąd.
Ona jest tylko kobietą. Jej rozumowanie nie jest takie jak nasze.
Możliwe.
A może jest tutaj z innych powodów.
Mój syn jest uwięziony w rzymskim obozie.
Gdybym pozwolił ponieść się mojemu sercu,
poszedłbym tam, odrąbując im po drodze głowy,
aby go uwolnić. Ale muszę myśleć jak przywódca, a nie ojciec.
Więc chcę, żebyście to wy zdecydowali, i zagłosowali.
W Kaurze nie ma już zbyt wielu ludzi zdolnych do walki.
Porozmawiam również z innymi wioskami, i innymi przywódcami.
Przysięgam, że zdobędę więcej ludzi i broni
a nasz okrzyk wojenny, będzie tak donośmy,
że do tej pory podobnego nie słyszał żaden Rzymianin.
Jeśli to zrobisz, będziesz nas miał po swojej stronie w walce z Rzymem.
Tato. - O co chodzi?
Spójrz, to koń, którego dałem Altei.
Twoja kuzynka wpadła w pułapkę, na którą zastawił na nas pretor.
Tato, zaufaj mi. To jest koń, którego zrobiłem dla Altei.
Zabrała go ze sobą, kiedy wyszła z domu,
w dniu swojej śmierci.
Jeśli ten koń tu jest, być może córka Viriata wciąż żyje.
To niemożliwe. Byłem tam i widziałem, co zrobili Rzymianie.
Tylko kilku z nas, udało się uciec.
Więc w jaki sposób ten koń się tu znalazł?
Tirso, jesteś pewien, że to ten sam?
Spójrz, zrobiłem to swoim nożem.
Ty mały, wychodzisz. - Nie.
Posłuchaj synu.
Nigdy nie zapominaj kim jesteś. - Nie idę.
Nigdy się nie poddawaj. - Tato, nie.
Idziemy!
Idź! Idź!
Sandro, uspokój się, ona będzie się nim opiekować.
Weźcie tego i zaprowadźcie do namiotu, generał o niego pytał.
Zostawicie mnie w końcu? Po prostu pokażcie mi drogę, to wystarczy.
Jeszcze się policzymy.
Bogowie!
No proszę, kogo my tu mamy! Znowu się spotykamy, Hiszpanie!
Generale, miło cię znów widzieć.
Wydawało mi się, że słyszałem, jak grozisz moim ludziom.
Groziłem? Skądże znowu, panie, tylko rozmawiamy, prawda?
Ci ludzie, których tu widzisz, byli bardzo dzielni i wszystko, co osiągnęli, to
to że zakończyli swoje życie wyjąc z bólu.
Może ty wolisz być mądrzejszy niż odważny.
Tak, panie. Nie jestem odważny, jestem tchórzem.
Zrobię cokolwiek powiesz. - Dobrze, dobrze.
Powiedz mi, gdzie jest Viriato. - Powiedziałbym ci, przysięgam.
Kiedy dowiedziałem się, że jest na
Wzgórzu Niedźwiedzia, powiedziałem ci.
Ale teraz nie wiem. Może być ukryty w wiosce,
w lesie albo w górach. - Albo na morzu.
Cóż, na morzu... Nie wydaje mi się. - Nie?
Naśmiewasz się ze mnie?
Nie, panie. Dlaczego miałbym się z ciebie śmiać?
Nie, panie. - Gdzie jest Viriato?
Nie wiem. Przysięgam, że nie wiem.
Zawiążcie go.
Nie! Nie!
Zaczekaj, panie, jest coś, co może cię zainteresować,
coś, co pomoże ci go złapać. - Zaczekajcie!
Dalej, mów.
Powiem tylko wtedy, jeśli pretor obieca, że pozwoli mi później odejść.
Powieście go. - Chodzi o córkę Viriata.
Córka Viriata? - Tak, ma córkę, Alteę.
No i? - Dziewczyna została zabita podczas masakry,
Mam na myśli, że podczas bitwy kiedy walczyli przeciwko twojej armii.
Z tego powodu Viriato zbuntował się przeciwko Rzymowi.
Bardzo smutne i wzruszające.
Albo powiesz mi coś, co mnie interesuje, albo naprawdę stracę cierpliwość.
Dziewczyna...
Viriato uważa, że nie żyje, ale przeżyła.
Jak? - Prawdopodobnie została pojmana przez twoją armię.
Wzięli ją żywcem i zabrali do obozu.
Skąd to wiesz?
Dziewczyna miała drewnianego konia, którego nosiła przy sobie podczas bitwy.
Znaleźliśmy go w klatce, w której byliśmy uwięzieni.
Ile lat miała ta dziewczyna? - Nie wiem, sześć czy siedem lat.
Nie wydaje mi się, że tam było wiele dzieci.
To dziewczyna, którą wysłałeś jako
niewolnicę dla swojego syna Fabio, panie.
Mówisz mi, że przez cały czas miałem w
rękach córkę Viriata, nic o tym nie wiedząc?
To chcesz mi powiedzieć?
Jacy kapryśni są bogowie.
Kapryśni, o tak.
Cisza!
Wiesz co to znaczy, Marku?
Mamy go teraz na swojej łasce.
Zrobi wszystko dla swojej ukochanej córki.
Co chcesz, żebym zrobił? - Wyślij wiadomość do Kaury.
Niech Viriato dowie się, że jego córka żyje, a my trzymamy ją w niewoli.
Zobaczmy, ile czasu zajmie mu wyczołganie się z jego dziury.
A co z tym?
Nie rób tego, na bogów! Jestem przyjacielem Rzymu!
Powiem ci wszystko, co chcesz.
Połóż mnie. Połóż mnie, proszę.
Sukinsyny!
Jak mogę ci pomóc? - Czy muszę odpowiadać na to pytanie?
Nie wiem o co ci chodzi. - Myślałeś, że się nie dowiem?
Teodorze, nie zaprosiłem cię na Radę z bardzo dobrego powodu.
Z jakiego?
Celem zgromadzenia było osądzenie, czy jesteś godzien pozostać w Radzie.
Nie mogłeś mi tego zrobić!
Współpracowałeś z Rzymianami i przekazywałeś im informacje
co doprowadziło do śmierci wielu ludzi w Kaurze.
Jesteś odpowiedzialny za schwytanie rebeliantów przez Galbę.
Nie, to nieprawda.
To nie prawda. Ten kowal przybył do mojego domu, żeby mnie zabić.
A dlaczego chciał to zrobić?
Teodorze, nie jesteś sobą. Znamy się od dzieciństwa.
Zawsze byłeś wymagającym, ale honorowym człowiekiem.
A teraz jesteś... - Mówisz mi o honorze?
To ty zdradziłeś naszą przyjaźń.
Nie wiem o czym mówisz. - Wiesz bardzo dobrze.
Klnę się, nie wiem o czym mówisz.
O moim ojcu. Powiedziałeś mojemu ojcu, że poszedłem tamtej nocy do Caper.
Powiedziałeś mu to, teraz nie pamiętasz?
Chciałem tylko ją zobaczyć. Mój ojciec znalazł mnie dzięki tobie.
Zabrał mnie do domu i bił mnie całą noc, ponieważ chciał
zaręczyć mnie z córką swojego przyjaciela.
Szukał ciebie, martwił się, powiedziałem mu tylko, gdzie poszedłeś.
Powiedziałeś mu, bo mi zazdrościłeś.
I nigdy więcej jej nie zobaczyłem.
A po tym jak zbił mnie mój ojciec stałem się kaleką.
Teodorze, ożeniłeś się. Masz córkę, własny biznes...
Ale nigdy więcej już nie walczyłem! Wiesz, że zawsze marzyłem o tym
aby zostać najlepszym wojownikiem w Kaura, oraz przywódcą rady.
Sprawić, by mój ojciec był ze mnie dumny.
Przykro mi. Przykro mi, że tyle cierpiałeś.
Ale to nie usprawiedliwia tego, co zrobiłeś.
Nazywasz mnie zdrajcą.
Ale ty byłeś nim o wiele wcześniej.
Róbcie, co musicie, ale przysięgam wam, jeśli bogowie są sprawiedliwi,
pewnego dnia za wszystko zapłacisz.
Hiszpanie,
informuję was, że ludzie zbuntowanego Viriata
zostali zabici albo schwytani przez żołnierzy Republiki Rzymu.
Ci ludzie zostaną surowo ukarani za swoje występki.
To samo stanie się z każdym człowiekiem
który nie przestrzega praw Rzymu.
Jeśli ktoś z was ukrywa Viriata, niech
przekaże mu, że jego córka, Altea, żyje.
Przetrwała bitwę, w której stanęliście przeciw Rzymowi.
Została schwytana i teraz jest własnością pretora Galby.
Jeśli chce ją znowu zobaczyć, już wie, gdzie nas szukać.
Jeśli myślisz, że dołączę do ciebie po tym, co zaszło z moimi ludźmi,
wtedy jesteś bardziej szalony niż myślałem.
Ci ludzie zgłosili się dobrowolnie, aby dołączyć do mojej walki.
Nie zmuszałem ich. - A teraz wszyscy nie żyją
lub są w rękach Rzymian. - Zgadza się. I dlatego przyszedłem
prosić, abyście chwycili za broń wraz z innymi wioskami
które cierpią z powodu gniewu Galby. - Jesteś ignorantem, Viriato.
Uraziłeś bogów swoją arogancją. Otrzymasz za tylko ból i cierpienie
przez resztę życia. - Zaakceptowałem już moje cierpienie,
Liczy się to, czy ty
będziesz walczył, czy nadal będziesz się chować jak mysz.
Powiedziałem, że nie będę walczył pod twoim dowództwem.
Jestem Oriso, arcykapłan z Evory.
A ty jesteś zwykłym pastuchem, którego dni są już policzone.
Masz rację.
Byłoby niesprawiedliwie prosić cię o rezygnację ze stanowiska.
Twoja wioska jest jedną z największych i najsilniejszych w regionie.
Proponuję więc żebyście dołączyli do nas.
A ty, byś stał się naszym przywódcą.
A inne wioski na to przystaną? - Przekonam ich.
A ty, Viriato? Czy zaakceptujesz moje dowództwo?
Chcę tylko uratować moich ludzi i rozprawić się z Rzymianami.
A kto nas poprowadzi, nie ma znaczenia.
Nie wiem, po co sprawiłaś sobie tyle kłopotów dla tego głupka.
Zobacz, jak na nas patrzy. Czy wiesz, jak trudno będzie go czegoś nauczyć?
Miałam tylko jedną szansę abo go uratować i ją wykorzystałam. To tylko chłopiec.
Czy wiesz, co by się z nim stało, gdyby pozostał w tej klatce?
Sprzedaliby go, Nerea. Nie ukrzyżowaliby by chłopca.
Zostaną ukrzyżowani? - Tak robią z buntownikami.
Tymi, którzy nie odpowiadają na pytania generała Marka, oni kończą na krzyżu.
Na bogów, zabierz stąd tego dzieciaka.
Ten namiot cuchnie jak stodoła. - Tak, domino.
Czy był tu Marek? - Nie, domino.
Coś jest nie tak.
Domino.
Generał Marek jest żołnierzem. Nigdy nie zbuntuje się przeciwko swojemu pretorowi.
Tylko jeśli... - Jeśli co, Sabina?
Jeśli tylko jego własne życie znajdzie się w niebezpieczeństwie.
Wtedy nie będzie miał wyboru.
Musisz go przekonać, że pretor chce go zabić.
Wtedy cię posłucha, domino.
Możesz zdobyć dla mnie pieczęć pretora, którą oznacza swoje listy?
Oczywiście.
Elena!
Jak poszło? - Dobrze, tak myślę.
Kiedy zajdzie słońce, zbiorą się przywódcy wszystkich wiosek.
I wtedy musimy ich wszystkich przekonać.
Co się stało?
Viriato...
Generał Marek przybył do wioski z wiadomością od Galby.
Dalej, nie krępuj się, mów. - Powiedział coś o twojej córce.
Co?
Powiedział, że twoja córka żyje. - Jak to?
Nie zginęła w tamtej masakrze, ale została schwytana przez Rzymian
i jest teraz w rękach pretora. - To niemożliwe.
To może być pułapka. Zrobią wszystko, abyś się poddał.
A jeśli...? Jeśli moja córka żyje?
Elena!
Elena? Nie ma jej z tobą? - Nie.
Więc gdzie ona jest?
W domu Sesaro. Ta suka którą nazywasz córką, zdradziła nas.
Nie uwierzyłem jej i poszedłem za nią.
Viriato nie uciekł ani jej nie zostawił, jest z nim.
On spotka się z przywódcami wioski w budynku rady.
Owinęła nas wokół palca, jak dwóch głupców, zarówno ciebie, jak i mnie.
W ten sposób oswoiłeś swoją ukochaną córkę?
Jak tylko się pojawi, skatuję ją.
Nie zrobisz tego! Będziesz nadal postępować tak, jakby nic się nie wydarzyło.
Jak ty... - Teodorze,
twoja córka doprowadzi nas do Viriata.
I wszystkie problemy, twoje, moje i Rzymu skończą się raz na zawsze.
Wracaj do domu, do ojca. Nie chcę żeby coś podejrzewał.
A ty co zamierzasz zrobić? - Wrócę do jaskini.
Zbliża się bitwa, musimy odzyskać całą naszą broń.
Bądź ostrożny. Mogą ją obserwować.
Po wszystkim pójdę do kuźni.
Tam się zobaczymy. - Uważaj na siebie.
Ty też.
Ojcze.
Witaj córko.
Poszłam do Sesie po zioła.
I nie miała ich. - Nie.
Powiedziała mi, że mi przyniesie, jak tylko je dostanie.
Sesia jest bardzo dobrą kobietą. Dawno jej nie widziałem.
Czy już urodził się jej chłopiec? - Urodziła się jej grzeczna dziewczynka.
To dobrze, nie wszystkim się tak poszczęściło.
Pójdę zrobić obiad. - Dobrze.
Elena...
Cieszę się, że wróciłaś do domu.
Ja też nie mogłam się doczekać powrotu, Ojcze.
Panie.
Hiszpan o imieniu Aleho chce się z tobą zobaczyć.
Zięć Teodora? Ciekawe czego chce ten nieszczęśnik?
W porządku. Wpuść go.
Pani, nie powinnaś tu być.
Jeśli ktoś cię zobaczy, może pomyśleć...
Że między nami coś jest?
Powtórz mu to, co mi powiedziałaś, Sabina.
Byłam w namiocie pretora i słyszałam, jak rozmawia z oficerem.
Więc teraz podsłuchujesz rozmowy? - Niech skończy, Marku.
To był wypadek, panie. Ale słyszałam, jak pretor powiedział oficerowi
że ty i domina... - On wie o wszystkim.
Jesteś pewna? Co jeszcze powiedział? - Że cię zabije, panie.
Was oboje.
Nie.
Nie ma powodu, żeby tak myśleć. - Nie?
Mówimy o bardzo poważnych rzeczach, Klaudio.
Dlaczego miałbym wierzyć słowom jakiejś niewolnicy?
Myślisz, że jestem taka głupia?
Zanim jej uwierzyłam, sama się upewniłam.
Co to jest?
To było w jego biurze.
To list z jego pieczęcią, gotowy do wysłania do Rzymu.
W nim wyjaśnia Senatowi, że musiał
stracić swojego generała Marka Korneliusza,
oskarżonego o zabicie swojego rodzonego brata, kwestora.
Dlaczego więc już z nami nie skończył?
Wygląda na to, że go nie znasz.
Jeśli coś mu się naprawdę podoba, to właśnie
zabawa się z rannym zwierzęciem, zanim go wykończy.
Co więc zrobimy, jeśli wszyscy się dowiedzą?
Jeśli zrobimy to, co musimy, nikt się nie dowie.
Nie możemy już dłużej czekać, Marku.
Albo zginie Galba, albo my.
Panie.
Czego chcesz?
Pretor chce cię widzieć w swoim namiocie.
Panie. - Ach, Marek.
Gdzie ty byłeś? Już zacząłem myśleć, że nie chcesz mnie widzieć.
Byłem w namiocie. Jadłem
Jakieś wiadomości na temat Viriato? - Nie, panie.
Wszyscy mówią, że rozpoczął tę walkę, ponieważ zabiliśmy jego córkę.
Teraz okazuje się, że ona żyje, a on nic dla niej nie robi.
Albo jest o wiele mniej odważny, jak mówią,
albo nie przekazaliśmy mu prawidłowo naszego przesłania.
Mieszkańcy Kaury zostali o tym poinformowani, panie.
Wiadomość musiała do niego dotrzeć.
Póki co, mam dla ciebie inne zadanie.
Oczywiście, panie, jestem do twojej dyspozycji.
Coś się stało, Marku?
Nie, panie.
Jesteś pewien? Jesteś ostatnio jakiś dziwny.
Napijesz się wina?
Nie dziękuję.
Panie...
Co chciałeś mi powiedzieć?
Wygląda na to, że przywódcy okolicznych plemion knują przeciwko nam.
Chcą wywołać konflikt z Legionem.
Spotykają się dziś wieczorem w Radzie Kaury.
Na szczęście mamy dobrego przyjaciela wśród Hiszpanów,
który poinformował nas o czasie i miejscu spotkania wszystkich wodzów.
Rozumiem, panie.
Kiedy tylko spacyfikujemy te wszystkie osady,
upewnimy się, że ich nowi przywódcy będą przyjaciółmi Galby. Popatrz.
Oto wioski, którymi należy się zająć:
Oczywiście Eminium, Evora, Norba, Erisane i Kaura.
Czas, by zaczęli przyjmować rzymskie obyczaje
i okazali nam szacunek, na jaki zasługujemy.
Panie, ludzie są gotowi wyruszyć do Kaury.
Świetnie, Marku...
wyślij swoich najlepszych ludzi.
Tym razem nie mogę pozwolić na porażkę.
Rozważ to jako kwestię życia lub śmierci.
Tak zrobię, panie.
Chcę was wszystkich powitać w Kaurze.
Wiem, że dzisiejszy krok jest trudny, ryzykowny,
niebezpieczny, ale to krok, który zapamiętają nasze prawnuki
i przyszłe pokolenia.
Oczywistym jest, że przez dziesięciolecia nasze wioski ścierały się ze sobą
z powodu ziemi, władzy, przetrwania, ale dzisiaj wiemy, że jest coś
co jest o wiele ważniejsze niż to wszystko:
wolność!
Razem powiemy głośno, jak dumni jesteśmy z naszego kraju,
że możemy oddychać tym powietrzem, być tym, kim jesteśmy.
Razem, bracia, zemścimy się na wrogu.
A oni, ci Rzymianie, nie wiedzą, czym jest honor i cześć.
Nie znają znaczenia tych słów, bracia.
Oszukali nas pięknymi słowami.
Obiecali nam pokój, a przynieśli nam tylko wojnę, krew i cierpienie,
sprawili, że każdy Hiszpan opłakuje stratę ukochanej osoby.
Dlatego przed tą Radą, ja Orisso z Evory,
Obiecuję, że nie spocznę, dopóki nie
utopię rzymskich ciał w ich własnej krwi.
Dla naszego i waszego dobra, pokażemy Rzymianom, jak walczy nasz lud.
Nadszedł czas, aby walczyć o to co nasze.
Tylko zjednoczeni możemy wygrać.
Dlatego dzisiaj, bracia, zjednoczmy się, aby stawić temu czoła
jedynemu prawdziwemu wrogowi.
Widziałem, jak pod nieubłaganą ręką
pretora, całe wioski były unicestwiane.
Zniszczone pola, obrócone w popiół.
Matki opłakujące swoje dzieci, w zimne noce.
Dzieci pozostawione bez matki i ojca.
Poczynając o jutrzejszego dnia to wszystko się skończy.
Pojmać ich wszystkich!
Co robisz? - Jeśli uda mi się wyciągnąć ten gwóźdź,
wtedy będę mógł otworzyć kratę i wydostać się z klatki.
Trzymaj.
Oszalałeś? Stąd nie można uciec.
Nawet jeśli wyjdziemy z klatki, będziemy musieli przejść przez cały obóz
bez jednego miecza. - Już raz to zrobiłem.
Tym razem nie będziesz miał tyle szczęścia. - Zbrojownia nie jest daleko stąd,
80, maksymalnie 100 kroków. Możemy się tam dostać, niezauważeni.
A potem? Przy palisadach zawsze są strażnicy.
Uwolnimy innych więźniów i utorujemy drogę poprzez walkę,
jak zawsze to robiliśmy.
Nie tak?
Co powiesz. - Chodźmy.
Ty, wychodź.. - Nic ci nie powiem.
To pójdziesz prosto na krzyż. Wyciągnij go.
Paulo.
Co oni mu zrobią?
Nic Tirso, idź do namiotu i zostań tam.
Dokąd idziesz? - Tirso, idź do namiotu!
Muszę porozmawiać z pretorem.
Pretorze. - Tak?
Jedna z niewolnic twojej żony chce cię zobaczyć.
Czego ona chce? - Nie chciała mi powiedzieć.
W porządku, pozwól jej wejść.
Pretorze. - Ach, to ty.
Czego chcesz?
Zabrali jednego z ludzi Viriata, aby go ukrzyżować.
Tak, i?
Proszę nie róbcie tego, błagam.
Jak śmiesz tu przychodzić i mnie budzić?
Proszę, pretorze, błagam, tylko o niego.
Kim jest ten człowiek, który jest dla ciebie tak ważny?
To jest... mój brat.
Tak, twój brat.
I... co możesz mi dać w zamian za życie twojego brata?
Jeśli ty będziesz dla mnie miła,
ja...
Mogę zmiłować się nad twoim bratem.
I wszyscy będziemy zadowoleni.
Co chcesz żebym zrobiła?
Nie. Pytanie brzmi:
co ty możesz zrobić, ile dla ciebie
jest warte życie tego człowieka?
Wiem... wiem coś, co może uratować ci życie.
Co masz na myśli?
Generał Marek chce cię zabić.
O czym ty mówisz?
Słyszałam, jak rozmawiał z twoją żoną
oboje chcą cię zabić.
Domina wie, że kazałeś zabić jej ojca,
dlatego chce, żebyś też umarł.
Idź już.
Puścić go. Zostanie sprzedany w niewolę.
To są rozkazy pretora.
Uwolnijcie i mnie, proszę. Proszę, uwolnijcie mnie.
Mnie też możecie sprzedać jako niewolnika. Proszę, uwolnijcie mnie.
Uwolnijcie mnie! Proszę, uwolnijcie mnie.
Uwolnijcie mnie!
Sandro, Sandro!
Ty do środka. Ty, przywódca rady, wychodź!
Ojcze...
Powiedziałem: wychodź!
Co im powiedziałeś? - Nic im nie powiedziałem.
Widziałeś coś?
Ektora i innych ukrzyżowanych.
Gotowe.
Ty wyjdź. Ja nie mogę się przecisnąć.
Więc wy jesteście tymi buntownikami, którzy próbowali mnie zabić.
Tak mi odpłacacie za wszystko co dobrego zrobiłem dla waszego ludu?
Jaka kara jest odpowiednia dla tych, którzy próbują mnie zabić, Marku?
Śmierć, panie.
Śmierć, właśnie tak.
Rozwiązać go.
Daj mi swój miecz.
Zabij go.
Zabij go, albo ja ciebie zabiję.
Nie mogę zabić nieuzbrojonego człowieka.
Nie jesteśmy tacy jak ty. - Oczywiście, zapomniałem że
zanim tu przybyliśmy, nigdy nie
było tu wojen i żyliście jak w raju.
Naprawdę mnie już nudzisz tą swoją fałszywą dobrocią.
Wyprowadzić wszystkich oprócz niego!
Najwyraźniej zależy ci na życiu swoich ludzi.
Odpowiadam za nich, tak jak pretor za swoich.
Dobra, muszę przyznać, że swoich cenię mniej.
Czego ode mnie chcesz? - Wiem, że twój syn jest wśród więźniów.
Oferuję ci umowę.
Musisz mi przyprowadzić jutro tego buntownika
albo następny, który umrze, będzie twoim synem.
Decyzja należy do ciebie.
Zabierz go za bramę i wypuść.
Marek, wróć zaraz. Chcę z tobą porozmawiać.
Szybko, zaraz wrócą. - Staram się tak, jak tylko mogę.
Na szczęście cię tam nie było. - Tak. - Co się stało?
Generał Marek i jego żołnierze wtargnęli wczoraj do budynku rady.
Schwytali Sesaro i przywódców innych hiszpańskich wiosek.
Czy wiesz dlaczego? - Eleno, w tej wiosce
bardzo trudno jest utrzymać coś w tajemnicy.
Sesaro zbierał armię
która walczyłaby z Rzymem. Czyste samobójstwo.
Tak, oczywiście, że tak. - Co z tobą, Elena?
Nie, nic. Boję się tylko żeby i nas nie zabrali.
Nie martw się. Wiesz, że ta rodzina cieszy się sympatią pretora.
Nie martw się. - Dokładnie, córko.
Wszystko będzie dobrze.
Posiłek jest prawie gotowy, ale nie ma już wody.
Muszę iść nad rzekę po więcej, ale zaraz wracam.
W porządku.
Tylko nie zasiedź się tam za długo.
Viriato, Viriato.
Jestem tu. - Co się stało?
Uspokój się, nic poważnego, zaatakowali mnie w jaskini.
Nie zdążyłem na czas na spotkanie z przywódcami.
Schwytali Sesaro i resztę Rady.
Wiem o tym. Wszystkie nasze wysiłki poszły na marne.
Możesz porozmawiać z ludźmi. Ludzie chcą...
Elena, wszystko, co mogę zrobić, to poddać się
i spróbować uratować im życie. Zostałem sam.
Nie, nie jesteś sam.
Jak miło. Aż nie wiem, czy mi się chce
teraz bardziej płakać czy wymiotować.
Eleno, czy ty naprawdę myślałaś, że dam
się nabrać w twoją kiepską grę aktorską?
Możesz oszukać swojego ojca, ale nie mnie.
Viriato! - Odsuń się!
Puść go, Ojcze! - Uspokój się, my mu nic nie zrobimy.
Ale pretor Galba chciałby się z nim spotkać.
Poszukam rzymskiego patrolu, który zabierze go do obozu.
Elena, nie! - Zamknij się!
Aleho, proszę nie rób tego. - Czego nie robić?
Nie wydawaj go Rzymianom. Aleho! - Tak się postępuje z rozbójnikami.
Zabiją go.
Tak, ale najpierw będą go torturować, nie martw się.
Generał Marek nie przepuści okazji do dobrej zabawy.
Zbyt długo czekał na tę chwilę.
Aleho, czego chcesz? - Czego chcesz ty, Eleno?
Puść go.
I dlaczego miałbym to zrobić? - Jeśli go wydam, będę miał
gwarantowane umowy handlowe z Rzymianami, dzięki którym się wzbogacę.
Co ty mi zaoferujesz?
Jeśli pozwolisz mu odejść, pozostanę z tobą do końca życia.
To mi oferujesz?
Nie mam nic więcej.
Aleho!
Jedyny sposób, aby upewnić się, że nie wrócisz do Viriato
to że on będzie martwy. I przysięgam ci, kiedy za mnie wyjdziesz,
że będziesz żałować, że mnie oszukiwałaś.
Aleho, nie rób tego!
I co, jesteś teraz zadowolony?
Będę, kiedy zapłacisz za wszystko, co zrobiłeś.
Zrujnowałeś życie mojej córki i zniszczyłeś moją rodzinę.
Powinienem cię osobiście zabić. - Ty? Nie okłamuj się, Teodorze,
nawet nie masz odwagi aby to zrobić.
Ojcze, nie rób tego, nie jesteś mordercą.
Eleno, jak możesz nie dostrzegać, jakie zło wyrządził ten człowiek?
On ponakładał ci to wszystko do głowy. I do tej pory jesteś przez to oślepiona.
Ojcze, nie chcesz, żebym była szczęśliwa? - Jak możesz tak mówić?
Wszystko co moim życiu uczyniłem robiłem abyś ty była szczęśliwa.
Nie widzisz tego? - Nie.
Widzę tylko, że przekazujesz Rzymianom mężczyznę, którego kocham.
Eleno, nie wiesz co mówisz.
Gdy tylko ten łajdak znajdzie się w rękach Rzymian, wszystko znów będzie dobrze.
Przekonasz się sama. - Teodorze, ty zdradziecki psie.
Przykro mi, ojcze.
Panie.
Marek, już wróciłeś.
Zdaje się, że to już jego koniec.
Bez niczyjej pomocy Viriato nie będzie w stanie nic zrobić, tylko się poddać.
Wznieśmy toast.
Dobra robota, Marku.
Jeśli ktoś by mnie dziś zabił,
Umarłbym spokojny wiedząc, że ty mnie zastąpisz.
To było zwykłe szczęście, panie. - Nie bądź taki skromny.
Każdy jest kowalem własnego szczęścia.
Wcześniej czy później dostaniesz to, na co zasłużyłeś.
Ty na przykład
jesteś najlepszym oficerem, jakiego miałem.
Chociaż muszę przyznać, czasami byłem dla ciebie zbyt surowy.
Nigdy nie ufałem nikomu bardziej niż tobie.
Pan również powinien zaufać swojej żonie.
Panie, czy powiedziałem coś śmiesznego?
Proszę... nawet nie byłeś blisko.
Ale musiałbym być bardzo głupi, żeby zaufać mojej żonie.
Bardzo głupi.
Dalej, Marku...
pij.
Jak sobie życzysz, panie.
Każdy jest kowalem własnego losu, Marku.
Domino, co się stało?
Marek...
Galba go zabił.
Galba?
On wiedział.
Wszystko wiedział.
A teraz przyjdzie po mnie.
To już koniec.
Ty...
To byłaś ty. - Co?
To ty ostrzegłaś pretora.
Domino, dlaczego tak mówisz? - Tylko wy dwoje o tym wiedziałyście.
Sabina nie mogłaby mnie zdradzić. - To nie ja...
Świetnie.
Może i Galba przyjdzie mnie zabić, ale klnę się na wszystkich bogów,
że już nigdy nie zobaczysz swojego ukochanego.
Wyślę cię do Rzymu i przysięgam, że już nigdy nie wrócisz do Hiszpanii.
On jest tutaj. - Czy to buntownik?
Uspokój się, nic mi nie jest.
Sesaro.
Pretor mnie nie skrzywdził. - A Dario i inni?
Dario żyje. Ale wielu naszych zginęło.
Zaatakowano mnie w jaskini. Nie dotarłem na czas. Przepraszam.
Nie wszystko jest takie, jak się spodziewamy.
A inni przywódcy?
Tylko mnie wypuścili? - Tylko ciebie? Dlaczego?
Galba zaoferowała mi wolność dla Dario w zamian za twoją głowę.
Muszę cię dostarczyć przed świtem.
Albo Dario, mój syn, umrze.
Co teraz zrobimy?
Jedyne, co możemy zrobić.
Przybyłem zobaczyć się z pretorem.
„W następnym odcinku...”
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.