Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Tłumaczenie: JENOVA64
H I S P A N I A, L A L E Y E N D A.
Odcinek 7 „Zdrada”
Stać!
Jesteście ludźmi Viriata?
Kim jesteś i dlaczego cię schwytali?
Nazywam się Leukon, pochodzę z Onuby, małej wioski na południu.
Rzymianie wymordowali moją rodzinę,
i spalili mój dom.
Słyszałem o Viriato i jego ludziach i przybyłem aby was odszukać,
ale Rzymianie znaleźli mnie pierwsi.
Dobrze...
Możemy zaoferować ci kiepskie jedzenie,
i kiepskie zakwaterowanie. Myślisz, że to cię zadowoli?
Powiedz mi, że przynosisz dobre wieści.
Nie jestem tego taki pewien, panie.
Poinformowano mnie, że właśnie znaleźli ludzi
eskortujących Leukona, w lesie z poderżniętymi gardłami.
Wszyscy byli martwi, panie.
Czy nie uważasz, że to idealny sposób aby zdobyć zaufanie buntowników?
Sześciu z nich było dobrymi legionistami. - I oddali życie za Rzym.
Dzięki temu Leukon powinien być wystarczająco blisko Viriata
żeby zabić go przy pierwszej nadarzającej się okazji.
Czy nie lepiej było wysłać na tę misję, jednego z naszych legionistów?
Leukon zanim dołączył do Legionu, był gladiatorem.
Nigdy nie przegrał ani jednej walki.
I nigdy nie zostawił przeciwnika przy życiu.
Bycie legionistą to nie tylko wiedza o tym, jak zabijać, panie.
Trzeba się także wykazać dyscypliną, siłą woli i inteligencją.
Wygląda na to, że nie wiesz, kto to taki jest Leukon.
Przed ostatnią walką jego właściciel oszalał.
Wystawił go bez tarczy i zbroi przeciw 30 ludziom.
Wyszedł nagi tylko z jednym mieczem.
Walka trwała cały dzień.
Został zraniony, został mocno pobity, prawie się wykrwawił,
ale udało mu się pozabijać tych wszystkich 30 ludzi, jednego po drugim. Powoli...
Radując się przedstawieniem.
Znajdź mi dziesięciu takich dla Legionu,
a ja nie będę się troszczył o ich dyscyplinę.
Ilu już tu nas jest?
Dajcie Leukonowi coś do jedzenia.
Zbyt wielu.
Będziemy musieli ich zakwaterować po wnękach,
ale nawet wtedy jaskinia będzie za mała.
Tak. Ale bardziej martwię się jak ich wykarmić.
Trzeba udać się do Kaury po żywność, a to bardzo niebezpieczne.
Elena! - Witaj.
Nie spodziewałem się, że cię tu zobaczę.
Nie znam się na broni, ale mogę pomagać na inne sposoby.
Chociaż nie tak, jak chcesz. - Każda pomoc jest mile widziana.
Masz coraz większe poparcie ludzi. - To bardzo ważne, że tu jesteś.
I to nie tylko z powodu rannych.
Muszę wracać do wioski.
Elena...
Bądź ostrożna, kiedy wrócisz do Kaury.
Upewnij się, że nikt cię nie śledzi.
Co masz na myśli?
Wiemy, że ktoś we wsi współpracuje z Rzymianami.
Jedna kanalia powiedziała im, że Barbara jest moją siostrą.
Schwytali ją i zabili, ponieważ była bliską mi osobą.
Nie chcę, żebyś doświadczyła tego samego losu.
Będę ostrożna. - Proszę cię o to.
Panie! - Co się stało?
Kwestor Gajusz Oktawiusz Korneliusz prosi o pozwolenie na wjazd do obozu.
Przybył z Rzymu.
Mój brat tu jest?
Wpuście go. Szybko!
Bracie!
Coś się stało? - Też chciałbym wiedzieć.
Co takiego knuje Senat, przysyłając mi sędziego?
Pretorze! - Witaj!
Co za miła niespodzianka!
Jak mniemam, nie poznałeś jeszcze mojej żony Klaudii.
Nie. Ale powiedziano mi, że jej uroda może się równać samej Wenus,
ale teraz widzę, że mnie oszukali.
Żadna bogini nie może się z tobą równać.
Proszę cię.
Twój syn poprosił mnie, żebym ci to dostarczył.
Fabio? Jak on się czuje. - Dobrze. Spędziliśmy razem trochę czasu.
Powiedział mi, że niewolnica, którą mu wysłałeś, była trochę uparta.
I bardzo niewdzięczna, jak każdy Hiszpan.
Powinna nam dziękować, że miała szczęście się stąd wyrwać.
Oktawiuszu, właśnie wybieramy się na obiad. Dołącz do nas.
Z przyjemnością, ale najpierw się rozpakuję, jeśli nie masz nic przeciwko.
Oczywiście.
Zaczekamy.
Mam cię!
Cholerni rzymscy zdrajcy!
Spójrz na Leukona.
Dobrze walczy, prawda?
Jeśli choćby jedna dziesiąta była tak dobra jak on,
Galba miałby wielkie kłopoty.
Większość z nich nigdy nie trzymała w ręku miecza.
Trenowanie i tworzenie armii zajmuje dużo czasu.
Czas jest tym, czego akurat nie mamy.
Tirso, mocniej!
Tato...
Pokaż mu, kto jest lepszy.
Dalej Sandro, pokaż mu!
Dalej, bracie! - No dalej, Sandro!
Dobrze, dobrze.
Dalej, Sandro!
Dasz radę!
Dalej!
Bardzo dobrze, Sandro!
Wybacz, nie chciałem...
Leukon!
Walka z prawdziwym wojownikiem, jest zawsze zaszczytem.
Wybacz że cię zraniłem.
Leukonie...
Widziałeś...
Szukałem Viriata... Pójdę już...
Nie ruszaj się!
Nigdy ci nie mówili, że nie warto być zbyt ciekawskim?
Ja... odejdę... - Nie.
Odwróć się.
Wiesz co to jest? - Nie mam pojęcia.
Tak, ty wiesz.
To tatuaż legionu, prawda? Przybyłeś zabić Viriata?
Wszystko utrudniłeś. Teraz muszę się ciebie pozbyć, żebyś mnie nie zdradził.
Istnieją inne opcje, możemy współpracować, aby zabić go razem.
Naprawdę. Jestem z rebeliantami, tylko dlatego, bo nie mam dokąd pójść.
Ale wydaje mi się, że ten Viriato jest szalony.
A mi się tak nie wydaje.
On chce zniszczyć Rzym, a nikt nie jest wstanie tego dokonać.
Wszyscy zginiemy, wszyscy.
Chyba że Viriato umrze, a my skończymy walczyć.
Już od dawna chciałem, żeby ktoś z nim skończył.
Czy możesz... to zabrać, proszę?
Viriato nie jest osobą, którą można zajść podczas snu, ale ja mogę pomóc...
w zamian za małą nagrodę. - Pieniądze nie stanowią problemu.
Ale będą problemy, jeśli nie wypełnisz swojej części umowy.
Proszę cię... Jesteśmy honorowymi ludźmi.
W każdym razie...
jeśli mnie oszukasz...
umrzesz jako pierwszy...
albo ostatni.
W zależności od tego, ile będę miał czasu.
Panie! - Wejdź.
Kazali mi przynieść ci wodę.
Postaw! - Muszę to zrobić sama...
Nalegam. Mogę to zrobić sam.
W każdym razie dziękuję.
Przepraszam za spóźnienie.
Prowadzenie obozu przynosi sprawia trudności.
Ty! Wyjdź!
Oktawiuszu!
Jak się masz? - Dobrze.
A jak w domu? - Dobrze, jak zawsze.
Wina?
A ty? Nadal kochasz wojskowe życie?
Czy w końcu mnie posłuchasz i rozpoczniesz karierę w Senacie?
Widzę, że wciąż próbujesz zmienić mnie w jedną ze swoich marionetek.
Wiesz doskonale, że polityka jest nie dla mnie, bracie.
Dla mnie liczy się miecz.
Miecz również może być bardzo dobrą bronią w polityce.
Spójrz na pretora.
Opuści Hiszpanię znacznie mocniejszy, jeśli się dobrze sprawi.
Tak! Powiedz mi...
jakie zadanie cię tu sprowadza?
Przybyłem tu oficjalne,
ale najpierw powinienem porozmawiać o tym z pretorem, a nie z tobą.
Przypuszczam, że to zrozumiesz. - Tak, oczywiście.
Niektórzy senatorowie wyznaczyli mnie abym złożył kondolencje.
Tak mi przykro. - Dziękuję, Oktawiuszu.
Śmierć twojego ojca pozostawiła w Senacie ogromną
pustkę, której wypełnienie będzie niemożliwe.
Podejrzewam, że Senat wyśle kogoś do zbadania sprawy.
Zapewne...
Senat zlecił mi zbadać
dlaczego w Hiszpanii nie przestrzega się jego rozkazów.
Wybacz mi, Oktawiuszu. Nie rozumiem o co ci chodzi.
Wiadomości, które docierają do Rzymu, nie są dobre.
Mówią o trwających konfliktach z Hiszpanami.
A nie to było celem. Celem było utrzymanie pokoju.
Mamy już wystarczająco konfliktów z Kartaginą i na wschodzie.
Sam wiesz, że wieści które docierają do Rzymu są zawsze zniekształcone.
Nie powiem, że nie było żadnych problemów,
ale żeby trwające konflikty...
Wolałbym powiedzieć, że to są małe sprzeczki.
Nie tak, Marku? - Tak, panie. Tylko sprzeczki.
W rzeczywistości problem polega na kilku małych kłótniach.
Większość populacji nas uwielbia.
Handlują z nami i szanują naszą władzę i autorytet.
Dobrze.
Cieszę się, że problemem była tylko komunikacja.
W każdym razie chciałbym również porozmawiać z ich przywódcami
żeby zdać Senatowi opinię z pierwszej ręki,
i upewnić się że wszystko działa jak należy.
Oczywiście.
Chociaż...
Sądzę, że nie przystoi rzymskiemu kwestorowi
spotykać się z takimi szumowinami.
To są zwykłe pastuchy, dziki, niecywilizowany lud.
Zapewniam cię, Pretorze, że miałem do czynienia
z jeszcze mniej cywilizowanymi ludźmi
na obchodach rzymskich świąt.
Chyba że masz jeszcze jakieś inne problemy, jeśli już o tym rozmawiamy?
Skądże. Jakie miałbym mieć problemy?
Z przyjemnością przedstawię cię moim hiszpańskim przyjaciołom.
Zasłużyłaś na nie.
Wracaj kiedy tylko zechcesz.
Aleho!
Co się stało?
Oszalałeś?
Jak śmiesz, w biały dzień tak przed wszystkimi?
Nie wiem o czym mówisz.
Ta kobieta. Każdy wie, czym ona się zajmuje.
Już rozumiem, mówisz o tej dziwce?
Nie rozumiem, dlaczego jesteś taki zły. - Jak to dlaczego?
Poślubisz moją córkę. Musisz zważać na swoją reputację.
Czy zdajesz sobie sprawę, co pomyśli sobie Rada?
Trochę za późno, aby o tym myśleć.
Wszyscy w wiosce wiedzą, że twoja córka sypia z Viriatem!
Co za różnica, czy będą plotkować o jednej ladacznicy czy o dwóch?
Wszystko, co robiłem, było dla twojego dobra.
Szanowałem cię i podziwiałem.
Obsypywałem cię sukniami i biżuterią.
I tak mi odpłacasz? - Aleho, to o czym mówisz, jest nieprawdą.
Na pewno?
A dlaczego mówiła mi o tym żona pretora?
Ona i Viriato są przyjaciółmi z dzieciństwa.
Marek zobaczył ich razem i źle to zrozumiał.
Nic się między nimi nie wydarzyło.
Zaufaj mi. - Nie wierzę ci.
I posłuchaj mnie uważnie, nie zamierzam się już z nią żenić.
Nie proszę.
Proszę.
Zrobimy wszystko, co zechcesz.
Przysięgam, że będzie teraz bardzo posłuszną
kobietą, albo osobiście połamię jej kości.
Ojcze, o czy ty mówisz? - Zamknij się!
Choć raz mnie posłucaj i się zamknij!
Chcę, żebyś ją zamknął.
I żeby nie ujrzała światła dziennego, dopóki jej na to nie pozwolę.
O to się nie martw.
Orestes zajmij się tym. - I jeszcze jedno.
Pobieramy się za dwa dni.
Ale... przygotowania, goście?
Zrób co możesz!
Albo weźmiemy ślub za dwa dni, albo wcale!
Mogę z tobą porozmawiać? - Tak.
Na osobności.
Mów.
Ten nowy, Leukon.
Jest w nim coś, co mi się nie podoba.
Dlaczego tak myślisz? - Nie wiem.
Nie mogę przestać o tym myśleć.
Kiedy z nim walczyłem, zobaczyłem w jego oczach coś, co mi się nie spodobało.
Nienawiść. - Sandro,
jego chęć wygranej, była po prostu równie silna jak u każdego wojownika.
To nie była chęć wygranej.
Nie wiem. Myślę, że trochę przesadzasz.
Rozumiem, jesteś zły że przegrałeś przed swoim synem.
To nie ma z tym nic wspólnego. Wiem co widziałem. Jestem pewien.
W porządku. Będę bardziej ostrożny, ale myślę, że tym razem się mylisz.
Ten człowiek coś ukrywa, i dowiem się, co to jest.
Legioniści są bardzo zadowoleni ze swojej nowej broni.
Wyświadczyłeś nam wielką przysługę. - Dziękuję, pretorze.
Powiedziano mi, że przywiozłeś również żywność?
Z czasem mógłbym zaopatrywać legion we wszystkie niezbędne towary.
Mogę dostarczyć solone mięso, zboże, wino...
Oczywiście w dobrej cenie. - Tak.
I to z niezłym zyskiem.
A twój przyszły teść, nie przybył z tobą?
Jest zajęty innymi sprawami.
Jutro jego córka i ja bierzemy ślub. - Jutro?
Jeszcze jeden powód, dla którego powinienem zaprosić cię na przyjęcie.
Chcę, żebyś zjadł obiad z nami i rzymskim kwestorem.
Panie, to będzie wielki zaszczyt. Oczywiście możesz na nas liczyć.
Mam nadzieję, że zrobisz dobre wrażenie.
Ważne żeby kwestor wiedział, że Rzymianie i Hiszpanie są przyjaciółmi.
Oczywiście, panie. Bardzo dziękuję, panie.
Czy uważasz, że to stosowne ich zapraszać? - Wiem co robię.
Twój brat jest bardzo skrytym człowiekiem,
ale nie omami mnie swoim fałszywym spojrzeniem.
Wiem, że wciąż nam nie wierzy
i musimy to zmienić, zanim wróci do Rzymu.
Ale czy zapraszanie tej Hiszpanki nie jest zbyt lekkomyślne?
Nie muszę chyba przypominać, że jest przyjaciółką Viriata.
W rękach tej kobiety było moje życie, a ona je uratowała.
Czy to nie wystarczający dowód lojalności?
Panie, pretor przysłał mnie, abym przygotowała twoje łoże.
Wejdź.
Nadal nie znam twojego imienia.
Nerea, panie. - Nerea.
Jesteś bardzo piękna, Nereo.
Nie bój się, nie zamierzam cię skrzywdzić.
Wiem, że jesteś własnością pretora. Nawet bym się nie odważył.
Skąd jesteś?
Z Evory, wioski która znajdowała się niedaleko stąd.
Znajdowała się?
Tak, nic z niej nie zostało.
Możesz mi w pełni zaufać.
Co się stało?
Przybyli legioniści i...
Miałam szczęście, że skończyłam jako niewolnica.
Chcesz powiedzieć, że wymordowali wszystkich innych ludzi?
Tak. - Przykro mi to słyszeć.
Dawno się to wydarzyło?
W dniu, w którym miałam się pobrać. Minęło kilka tygodni, nie wiem.
- Czy to było wtedy gdy Galba był pretorem? - Tak, panie.
On... On nie jest taki, na jakiego przed tobą pozuje.
Co masz na myśli? - To morderca.
Jedyne, co robi w Hiszpanii, to zabija i
terroryzuje każdego, kto stanie mu na drodze.
Przykro mi, że musiałaś tyle wycierpieć.
Nie powinno tak być.
Jestem ci bardzo wdzięczny za twoją szczerość.
Nie bój się, nie powiem nic pretorowi.
Możesz iść.
Więc ten, który zranił mnie w ramię, jest twoim bratem.
Tak, i on ci nie ufa. Lepiej go unikaj.
Będę miał tylko jedną okazję, by skończyć z Viriatem.
Muszę być pewien.
Liczę na ciebie.
To nie będzie łatwe. Zawsze ktoś jest w jego otoczeniu...
i zawsze jest uzbrojony.
Więc nie wiem, po co mi jesteś potrzebny.
Lepiej byłoby cię zabić.
Zaczekaj, chyba mam pomysł.
Wiem co możemy zrobić.
Chcesz, żebym wziął na siebie trening naszych ludzi?
Tak. Zobacz, co możesz z tym zrobić.
Paulo, musimy podwoić straże.
Viriato, mamy problem. Kończy nam się jedzenie.
Tak, należało się tego spodziewać. Ile zostało?
Maksymalnie na trzy dni. Jest nas zbyt wielu.
Moglibyśmy zejść do doliny i zaatakować rzymskie linie zaopatrzenia.
Od czasu, kiedy zatruliśmy wodę, zrobili
się bardziej czujni niż kiedykolwiek.
To jest zbyt niebezpieczne. - Myślę, że powinniśmy iść na polowanie.
Przydałoby się trochę mięsa. - Zgadzam się.
Ja pójdę. - Ja też. Nie chcę, żeby mój
obiad zależał od twoich umiejętności.
Dalej, chodźmy.
Idziemy, Sandro.
Czy mogę do ciebie dołączyć Umiem też sprawnie władać łukiem.
Poradzimy sobie sami.
Bracie, przydałby się nam dobry strzelec.
Będziemy potrzebować czegoś więcej niż kilka królików.
Im będzie nas więcej, tym szybciej skończymy. Chodźmy
Ojcze, dasz nam swoje błogosławieństwo?
Dobrze. - Co się stało?
A jak myślisz?
Ludzie w wiosce plotkują.
Jakbyś wiedziała, jak na mnie wczoraj patrzyli przed Radą.
Nie zwracaj na to uwagi, ojcze. - Nie?
Honor to jedyne, co nam pozostało.
Ponieważ nie mamy już ziemi ani bogactwa.
Musiałem wszystko sprzedać, by spłacić dług wobec Galby.
Starałem się całe życie i...
Wykluczyli mnie z Rady.
Ojcze...
Zamierzam się zmienić.
Pójdę po mięso i przygotuję ci ciepłą strawę.
Wiesz, że nie możesz wychodzić.
Wolisz mieć więźnia czy córkę?
To czego chcę, nie ma już znaczenia.
Przygotujcie się do wyjścia. Galba zaprosił nas na obiad do swojego namiotu.
Galba? - Słyszałaś mnie.
Poszedłeś zobaczyć się z pretorem beze mnie?
Ty miałeś inne zmartwienia.
Nie pójdę. Nie usiądę z nimi przy jednym stole.
To wielki zaszczyt że nas zaprosili.
Pójdziesz i zrobisz wszystko to co ci każę.
Będziesz jeść to, co ci każę, i będziesz się
odzywać, tylko wtedy kiedy ci pozwolę...
i zapomnisz o Viriato, który ściągnął nieszczęście na ciebie i twojego ojca.
A jakie życie możemy im zaoferować? Lasy, jaskinia...
To nie jest życie dla kobiet.
A jakie życie podobałoby się kobietom? Życie tchórza jak Aleho?
Gdybym był tobą, nie robiłbym tego.
Co chciałeś zrobić, gadzi synu? Rzuć łuk!
Zabiłem go... Zabiłem go! - Zamknij się.
Zabiłem go! - Uspokój się!
Uspokój się!
Nie widzę, żebyście dużo złapali.
Nie, bogowie są dziś po waszej stronie.
Na razie to wystarczy. Wracamy do jaskini.
Wchodźcie.
Witajcie przyjaciele. Przedstawiam wam Oktawiusza,
naszego dobrego przyjaciela z Rzymu, który przybył do nas w odwiedziny.
To Aleho, Teodor i Elena, jego narzeczona. - To dla nas wielki honor.
Muszę przyznać, że w Rzymie mówi się o
Hiszpanach jakby byli tylko brudnymi dzikusami.
Obiecuję zrobić wszystko, co w mojej mocy, aby naprawić ten błąd.
Kochanie, my, mężczyźni, będziemy musieli trochę pogadać.
Dlaczego nie pokażesz naszym gościom swoich wykwintnych perfum ze wschodu?
Chciałbym, aby nasi dobrzy przyjaciele opowiedzieli ci o naszych pomysłach
w celu poprawy wymiany handlowej w tej okolicy.
Proszę, proszę tędy.
To jest jaśmin, chcesz go wypróbować?
Nie wydaje mi się, że będziesz miała jeszcze inną okazję.
Nie dziękuję.
Więc bierzesz ślub?
Tak,
jutro.
A co myśli o tym twój kochanek Viriato?
Viriato nie jest moim kochankiem.
- Ach nie? - Nie, pani.
Ale przez to, co powiedziałaś, mój narzeczony teraz w to wierzy.
Kochana, prędzej czy później wszystko i tak
wychodzi na jaw, szczególnie tajemnice.
Prędzej czy później dowiedziałby się o tym od kogoś innego.
To ty mu wbiłaś ten pomysł do jego głowy, więc i ty mu go wybij.
A niby dlaczego miałabym zrobić coś takiego?
Nie znam pani i nie oceniam.
Twoje życie musi być tak trudne jak moje, a może nawet bardziej.
Ale jeśli nie zrobisz tego, o co cię proszę,
twój mąż dowie się, że ty i generał jesteście kochankami.
Jak śmiesz się do mnie tak zwracać, suko!
To łgarstwo!
Może tak, może nie. Ale jeśli powiem o tym pretorowi, on sam o tym zdecyduje.
A reakcja człowieka takiego jak on, jest zawsze nieprzewidywalna, prawda?
Viriato, już oprawiliśmy zwierzęta i rozdzieliliśmy mięso.
Nie wydaje mi się, żeby ktokolwiek narzekał na brak jedzenia. - Dobrze.
Ani śladu Paula. Nie mogłem go nigdzie znaleźć.
Na pewno skończył już polować. Coś mu się stało.
Poszukajmy go. Aaron, przypilnuj jaskini.
Reszta z idzie do lasu.
Upewniłeś się, że nie żyje?
Nie, nie mogłem się oddzielić od Dario.
Rozdzielaliśmy jedzenie.
Więc idź.
Myślę, że w końcu będę mógł zostać sam na sam, z waszym wielkim przywódcą.
Rzym jest najlepszą rzeczą, jaka kiedykolwiek spotkała nas, Hiszpanów.
I jestem pewien, że Hiszpania również
będzie bardzo ważna dla Republiki.
Mamy dobrą ziemię, zwierzęta
gospodarskie i liczne zasoby mineralne.
Wszyscy na tym zyskamy.
Tak, ale nadal nie rozumiem, dlaczego Hiszpanie się buntują,
jak ten Viriato.
Bandyci są wszędzie, prawda, Teodorze?
Te dzikusy próbowały zabrać nasze towary, które wieźliśmy do obozu.
Zaatakowali was? Ludzie z twojego ludu?
Tak, ale na szczęście pretor przyszedł nam z pomocą, więc ich przegnaliśmy.
I dalej będę wam pomagać. Przydzielę wam eskortę
na powrót do wioski. Na drogach czai się wiele niebezpieczeństw.
Prawda, Marku? - Oczywiście, panie.
Ale jak widzimy, większość Hiszpanów szanuje Rzym.
Córka Teodora uratowała mnie, kiedy byłem śmiertelnie chory.
Więc informacje, które miałem, były błędne.
Hiszpanie to ludzie skłonni do współpracy
współistnieli już z Fenicjanami i Kartagińczykami, a jak mówi ten facet,
wiedzą, że sojusz z Rzymem może być dla nich bardzo korzystny.
Zgadza się, ja i mój przyszły zięć mamy nadzieję
na korzystną wymianę handlową z Rzymem.
Wznieśmy toast za naszych przyszłych nowożeńców.
Ceremonia odbędzie się jutro, nieprawdaż?
Jeśli mi pozwolicie, chciałabym prosić Aleho o wybaczenie.
Prosić o wybaczenie?
Ty? Nie poznaję cię, kochana.
Pani, nie musicie... - Nalegam.
Powiedziałam ci coś o twojej narzeczonej i Viriato, co nie było prawdą.
To było jedno wielkie nieporozumienie.
Nie tak, Marku?
Tak! To było nieporozumienie, pani.
Dziękuję za przeprosiny, pani, ale nie było takiej potrzeby.
Czułam się zobowiązana.
Ta kobieta uratowała mojego męża przed śmiercią.
Jej lojalność jest więcej niż dowiedziona...
jak i jej ojca.
To on nas zaprowadził nas do siostry przywódcy rebeliantów.
Pani, przypisujesz mi zasługi, których...
Wszyscy znali Barbarę...
Czy próbowałeś już ostryg?
Są bardzo smaczne! Kazałem je przywieźć z Taracon,
chociaż te z Taomine też nie są złe.
Cholera!
Cholera!
Skąd wiedziałeś? - Ze względu na twój sposób walki.
Walczysz jak Rzymianie, którzy zabili moją córkę.
Znam też wiele innych sposobów walki.
Co zrobiłeś z Paulem?
Masz na myśli tego, którego zabiłem dziś rano?
Jeśli był twoim przyjacielem, nie martw się, wkrótce do niego dołączysz.
Przejrzałem cię. Od początku śmierdziałeś szczurem.
Ektor. - Witaj.
W końcu się pojawił. Co z nim?
Musi wypocząć. Jest bardzo wyczerpany.
Miał wypadek? - Wypadek?
Powstrzymał Leukona, gdy ten próbował zabić Viriata.
Leukon?
Cholerny zdrajca! Znajdę go!
Ektor? Co ty tu robisz?
Musisz pomóc Sandro, Leukon chce zabić Viriata.
Nie musisz się spieszyć. Już tu jesteśmy.
Ten drań próbował zabić Viriata.
Zabiłeś go? - Sandro już prawie z nim skończył,
ale udało mu się uciec.
Czy on wam coś powiedział? - A co on niby miał nam powiedzieć?
Dario, weź ludzi i idźcie w stronę obozu.
Spróbujemy go przechwycić.
Ektor, poinformuj wszystkich ludzi, że musimy
jak najszybciej opuścić jaskinię. Szybko!
To pan?
Powiedz mi, że to nieprawda.
Powiedz, że nie wydałeś Barbary Rzymianom.
Jak mógłbym to zrobić? To mógł być każdy.
Dlaczego więc tam nie zaprzeczyłeś? - Oszalałaś?
Nie mogę zaprzeczać żonie pretora przed wszystkimi jej gośćmi.
Kłamiesz! Jesteś tchórzem!
Pomagałeś Rzymianom, odkąd przybyli do tej osady!
A co w tym złego?
Twój ojciec wydał buntowniczkę.
Zrobił właściwą rzecz dla swojej rodziny i dla Kaury.
Więc to prawda.
Jak mogłeś? - Dosyć!
Nie jesteś już małą dziewczynką, wiesz już, jak się sprawy mają!
Musisz zdecydować, po której jesteś stronie.
Masz rację! Zgadzam się z tym absolutnie!
Elena, dokąd idziesz?
Elena, córko! - Cholerni tchórze!
Elena!
Przytrzymaj ją!
Jeśli powie Viriatowi, będziesz miał poważne kłopoty. Oni po ciebie przyjdą.
Nie wiedziałem, że jest was tak wielu, i że jesteście tak dobrze zorganizowani.
Viriato!
Nie udało się nam znaleźć Leukona. - Co on tu robi?
Wędrował przez las, szukając nas. - Dlaczego go tu przyprowadziłeś?
Ma coś ważnego do powiedzenia. - Dario...
Gdybym pomyślał, że to jest niebezpieczne, nie zrobiłbym tego. Viriato, to mój ojciec.
Jaskinia nie jest już sekretnym miejscem.
Gdy tylko Leukon dotrze do obozu, będziemy mieli tutaj cały legion.
Rzymski Senat przysłał tutaj kwestora,
Gajusza Oktawiusza Korneliusza, aby zbadał, co się tutaj dzieje.
Zostały tutaj spisane wszystkie zbrodnie Galby.
Jeśli mi z tym pomożesz, senat ukarze Galbę,
a on na zawsze opuści nasze ziemie.
Tak po prostu?
Jeżeli zapobiegną dalszym nadużyciom, a Galba zostanie ukarany,
Zobowiązałem się do zachowania pokoju.
To dobra oferta, Viriato.
Jedyne, co do tej pory zrobili Rzymianie, to to, że nas oszukali i zmasakrowali.
Dlaczego miałbyś im teraz ufać? - Racja.
Ale czuję, że Gajusz Oktawiusz jest inny.
I mało tego, Rzym chce pokoju.
Obiecał mi, że zabierze Galbę do Rzymu i tam go osądzą.
Co?
Nie!
Nie chcę, żeby on był sądzony w Rzymie.
Chcę go tutaj zabić własnymi rękami.
Pretorze, powiedziano mi, że chcesz mnie widzieć.
Usiądź, Oktawiuszu.
Powiedziano mi, że poszedłeś do osady.
Zgadza się.
Twoi ludzie dobrze wykonują swoją pracę.
Nie chciałem opuszczać Hiszpanii bez zobaczenia tych ludzi z bliska.
Rozumiem.
Nie powinieneś jednak iść sam. Chociaż Hiszpanie są naszymi przyjaciółmi,
drogi nadal są niebezpieczne.
Jestem bardzo wdzięczny za twoją troskę.
Ale pomyślałem, że jeśli będą mi towarzyszyć legioniści,
Hiszpanie nie będą mogli swobodnie rozmawiać.
Więc chciałeś tylko otwarcie porozmawiać z Hiszpanami?
Oczywiście. To moja praca. Uzyskiwanie informacji.
Ale nie martw się, zapewniam cię, że to, co przedstawię Senatowi, będzie
absolutnym odzwierciedleniem prawdziwej sytuacji.
Nie oczekuje od ciebie niczego innego.
Oboje chcemy chwały Rzymu,
chociaż czasami możemy się nie zgadzać, co do metod którymi chcemy to osiągnąć.
Co chcesz przez to powiedzieć?
Oczywiście nie chcę niczego insynuować.
Kiedy zamierzasz powrócić do Rzymu? - Jutro.
Nie chciałbym dalej cię kłopotać swoją obecnością.
To żaden kłopot, wręcz przeciwnie, jesteśmy
zaszczyceni że możemy cię tu gościć.
Przygotowałem nawet dla ciebie pewien prezent,
który wiem, że ci się na pewno spodoba.
Dziękuję bardzo, ale nie mogę go przyjąć,
Nie wiem, jak by to przyjęli w Senacie.
Nie, nie, to nie ma żadnej wartości ekonomicznej,
to tylko symbol naszej gościnności.
Mówią, że gustujesz w młodych dziewicach.
O tak.
A kto ci to powiedział?
Sam wiesz, jaki jest Rzym.
Zauważyłem, jak patrzyłeś na tą hiszpańską niewolnicę
i pomyślałem, że chciałbyś zerwać ten kwiatek.
Niewolnica, która usługiwała nam podczas obiadu, jest dziewicą?
Zarezerwowałem ją na specjalną okazję,
i nie przychodzi mi na myśl lepsza okazja niż ta.
Niech będzie.
Jestem ci naprawdę wdzięczny, pretorze. - Proszę.
Każę, żeby natychmiast ją przygotowali.
Jestem przekonany, że na pewno nie pożałujesz.
Skąd ten pośpiech? - Nie chciałbym, żeby Galba mnie tu znalazł.
Nie wiedziałam, że aż tak się go boisz.
Nie boję się o siebie, Klaudio, ale o ciebie.
Myślisz, że nie potrafię nim manipulować? - Nikt nie jest wstanie kontrolować Galby.
Twój mąż wie wszystko i nie daje tego po sobie poznać.
Nie możemy być pewni, co on o nas wie, a co nie.
Nie przesadzaj.
On bije i poniża cię za każdym razem, gdy mu się sprzeciwiasz,
jak myślisz, co ci zrobi, kiedy zda sobie sprawę, że sypiasz z jego generałem?
Panie.
Czego chcesz, Marku? - Mój brat wyjeżdża jutro, panie.
Tak, wiem.
Chciałbym być w jego eskorcie do Saguntu.
Miałbym możliwość spędzić z nim więcej czasu.
To byłoby w porządku.
Zobaczmy, może go przekonasz że konflikt ze mną
byłby wielką głupotą. - Nie rozumiem, panie.
Twój brat był w hiszpańskiej wiosce.
I rozmawiał tam ze starszym Rady. Nie przyzna się do tego
ale jestem pewien, że jak tylko wróci do Rzymu, spróbuje mnie zniszczyć.
Nie, panie, to niemożliwe... - Dlaczego?
Myślisz, że nie sprzeda cię tylko dlatego, że jesteś jego bratem?
Być może uda mi się uniknąć krzyża, ponieważ jestem pretorem,
ale ty jesteś niczym więcej niż żołnierzem.
Do ciebie nie będą mieli już takiego szacunku.
Oszalałeś? - Nie, nie oszalałem,
to jest mój obowiązek i po to przysłał mnie Senat.
Jeśli Galba nie wypełnia rozkazów, muszę go poinformować.
W przeciwnym razie, dalej będzie sobie pozwalał na samowolę.
Nie masz pojęcia o co tu chodzi.
Wy, politycy, siedzicie sobie w wygodnych fotelach odziani w togi
i uważacie, że macie prawo osądzać nas, którzy przelewają krew
aby uczynić Rzym stolicą świata!
A ty myślisz, że skoro spuściłeś trochę
krwi, znasz już wszystkie zagadnienia
które są potrzebne do zarządzania republiką?
Zgadza się, zapomniałem
jak trudno jest dowodzić tymi ludźmi każdego dnia.
Jesteś ignorantem.
Nie masz pojęcia, jak skomplikowane jest zarządzanie wszystkimi zasobami
takiego państwa jak Rzym.
Ludzie w kraju głodują,
podczas gdy całe złoto i bogactwa trafiają
do armii i takich ludzi jak ty i Galba,
który myślą tylko o swojej chwale.
Właśnie dlatego są potrzebni kwestorzy jak ja.
Jeśli zadenuncjujesz Galbę przed Senatem, ja upadnę razem z nim.
Myślałeś o tym? - Nie ma powodu, żeby tak było.
Na bogów, Oktawiuszu, jestem jego generałem!
Na pewno tak będzie.
Ty tylko wykonywałeś jego rozkazy.
Możliwe że cię zdegradują albo wyrzucą z armii,
ale twoje życie nie jest zagrożone.
A dlaczego miałbym tak żyć, Oktawiuszu? Dlaczego? Powiedz mi.
Moje życie to armia. Nie znam się na niczym innym.
Możesz się nauczyć. - Czego? Targować?
Czy prowadzić burdele?
W każdym razie zawsze będziesz mieć wsparcie swojej rodziny.
Osobiście upewnię się, że niczego ci nie zabraknie.
Nie, Oktawiuszu, nie. Nie potrzebuję twojej litości.
Nigdy jej nie potrzebowałem i teraz też nie potrzebuję.
Ani twojej, ani reszty rodziny.
Pozdrów ode mnie matkę.
Witaj.
Jesteś od Viriata, prawda? - Tak.
Właśnie wrócił, panie.
Wreszcie!
Wykonałeś zadanie?
Byłem bardzo blisko.
Ale uciekł.
O bogowie...
Otaczają mnie sami nieudacznicy!
Wszystko zawsze muszę robić sam.
Pozwól mi dokończyć, panie. - Dobrze, mów.
Byłem w jego kryjówce.
Chowają się w jaskini wysoko w górach. Mogę was tam zabrać.
Postaw armię w stan gotowości, zwołaj oficerów.
Chcę, żebyś zrównał to miejsce z ziemią, tak
aby nie ostała się ani jedna żywa osoba.
Jest coś jeszcze, panie. Leukon przywiózł ci prezent.
Żołnierze!
Co ona tu do cholery robi?
Była z Viriatem.
Jest buntowniczką.
To prawda?
Ufałem ci. Zaprosiłem cię do swojego stołu.
I tak mi się odwdzięczasz? Sypiając z moim wrogiem?
Z nikim nie spałam.
Może powinieneś spytać o to...
Milcz!
Nie śmiej się tak odzywać do pretora, ladacznico!
Czy to naprawdę było konieczne, Marku? Właśnie z nią rozmawiałem.
Musisz kontrolować te swoje ataki, mogłeś ją zabić.
Nie, panie. Wiem, że jest ci potrzebna żywa.
Już niedługo stanie się nam bardzo pomocna.
Och, co za niespodzianka! - Masz coś przeciwko?
Nie, proszę wejdź.
W rzeczywistości nie przyszłam po nic specjalnego,
ot tak, tylko po to żeby porozmawiać.
Porozmawiajmy więc.
Proszę. - Porozmawiajmy o Rzymie, o nowym forum...
Wybacz mi, to trochę głupie, ale nie byłam tam tak długo...
Nie przyszłaś rozmawiać o Rzymie.
O moim mężu.
Najprawdopodobniej, jak tylko wrócimy do Rzymu, rozwiedziemy się.
Przykro mi to słyszeć.
Słyszałem o tobie i twojej karierze w Senacie.
Ciekawe co o mnie mówią. - Same dobre rzeczy.
Że jesteś plebejuszem zdolnym do wspięcia się ponad swój stan,
wszyscy myślą, że będziesz senatorem lub kto wie, może nawet kimś więcej.
Ale człowiek, który chce zajść tak wysoko, potrzebuje nazwiska
znanego rzymskiego rodu, nazwiska
zapisanego w historii u samych początków Rzymu.
Nazwiska takiego jak twoje.
Dziękuję ci za twoje słowa.
Jesteś bardzo inteligentną i praktyczną kobietą.
Ale do tej pory jakoś nie narzekałem na nazwisko mojej rodziny.
A co się tyczy sytuacji, z twoim mężem, to naprawdę bardzo smutne,
Muszę przyznać, że rzadko widuje małżeństwa,
które mają ze sobą tak wiele wspólnego.
Mówiłeś mi, że pięknie wyglądam.
Jesteś już wystarczająco dorosła, żeby wiedzieć,
że ludzie nie zawsze mówią, co myślą.
Dobrze, dziękuję za wizytę, pani.
Mają najwyżej sto osób. Większość nie wie jak walczyć.
Reszta to starcy, kobiety i dzieci.
A co z Viriato? - To bardzo rozsądny człowiek.
Jego ludzie go szanują, choć jeden z nich gotów jest go zdradzić.
Kto? - Nazywa się Ektor.
Nieudacznik, ale może się nam przydać.
Chyba wiemy o kogo chodzi, choć nie sądzę, abyśmy go potrzebowali, prawda?
Więc...
gdzie jest jego nora?
Czy ty kiedykolwiek widziałeś mapę?
Wiem, że gdzieś w tych górach
Tylko muszę iść ścieżką, którą przyszedłem.
Więc musimy wejść głęboko w las? - Tak.
Czy będzie z tym problem.
Nie będziemy mogli utrzymać tam formacji, panie.
W lesie będziemy znacznie bardziej narażeni na ataki.
To ich teren, dobrze go znają. A my będziemy tam ślepi.
Nie wierzę, że 5000 żołnierzy nie poradzi sobie z setką Hiszpanów.
5000 to za dużo. Weź tylko tylu, ilu potrzebujesz.
W drogę!
Panie...
będziemy na ich terenie. Jeśli byśmy zabrali więcej ludzi...
Wiem, Marku.
Wiem, że będziemy na ich terenie.
Ale nie możemy ryzykować żeby Oktawiusz
zadawał więcej pytań niż to konieczne.
Ufam twoim umiejętnościom przywódczym.
Marku, nie zawiedź mnie ponownie.
Panie.
W lesie są Rzymianie! Nadchodzą! - Ilu ich jest?
Nie wiem, ale dużo. - Galba nie traci czasu.
Musimy już iść. - Nie możemy teraz uciec.
Nie z kobietami i starcami. Spowolniliby nas.
Więc chodźmy do lasu. - Wybiliby nas jednego po drugim, jak króliki.
Pozostała tylko jedna opcja, walka. - Oszalałeś?
W lesie mamy przewagę, ich siła leży w ich formacji.
Mają przewagę dziesięciu do jednego.
A mamy ludzi, którzy wciąż nie wiedzą, jak dzierżyć broń. - Tak, zgadza się.
Ale nie musimy stawiać czoła całej armii Galby,
musimy tylko wyeliminować człowieka, który ich tu przywiódł.
Ruszajmy!
Panie.
Dziś jest twój szczęśliwy dzień, niewolnico.
Wpadłaś w oko Gajuszowi Oktawiuszowi, kwestorowi.
I ofiarowałem mu ciebie jako prezent, żeby mógł zabrać twoją niewinność.
Chyba jesteś dziewicą, prawda?
Nie widzę żebyś się radowała.
Nie martw się, jak powiedziałem, dzisiaj jest twój szczęśliwy dzień.
Nie musisz iść z nim do łoża, jeśli nie chcesz.
Wszystko co musisz, to go zabić.
Jeśli to zrobisz, zostaniesz wolną kobietą.
Będziesz mogła pojechać gdziekolwiek zechcesz.
Masz moje słowo.
A jeśli nie, to ja cię zabiję...
Bardzo powoli.
Daleko jeszcze? - Nie.
Do ataku!
Wycofać się!
Viriato!
Puść ją, to nic ci się nie stanie. - Poddaj się, a ja jej nie zabiję.
Nie słuchaj go! - Nie Paulo, mógłbyś ją skrzywdzić.
Puść ją. To ja jestem tym, którego chcesz.
Dalej, wycofujemy się! - Viriato!
Viriato!
Nikt nie szedł za nami do obozu.
Wygląda na to, że możemy zostać tu jeszcze przez chwilę.
Sandro, miałeś rację, a ja cię nie słuchałem.
Najważniejsze jest, że ten drań już nigdy nie będzie nas niepokoił.
Ostrożnie. Wystarczy mi już na dziś?
Wiedziałem, że jesteś od niego silniejszy. - Tak, twój ojciec jest najsilniejszy.
Powinieneś także podziękować swojemu wujkowi.
Bracie? - Bracie.
Jutro musimy znów iść na polowanie, bo dzisiaj wszystko zjemy.
Trzymaj, za zwycięstwo! - Za zwycięstwo!
Cesaro, jeśli ataki ustaną, a Galba zostanie ukarany,
Daję ci moje słowo, że uszanujemy
umowę, którą zawarłeś z tym Rzymianinem.
Pokój jest ważniejszy niż zemsta.
Cała Kaura będzie ci wdzięczna. Tobie i wam wszystkim.
Ojcze...
A Elena?
Jest w jaskini. Jest lekko ranna. Odpoczywa.
To dobrze, ale nie sądzę, żeby w tym momencie chciała być sama.
Nie martw się, już mnie nie boli. - Przestań.
Pozwól przynajmniej choć raz komuś innemu wyleczyć twoje rany.
Rozumiem, dlaczego wyleczyłaś Galbę.
Ja nigdy bym tego nie uczynił,
ale chcę, żebyś wiedziała, że cię rozumiem.
Dziękuję, choć wiem że jeszcze tego pożałuje.
To nic. Z takim jak on mogło być znacznie gorzej.
Jak on cię złapał? Gdzie? - W lesie.
Spotkał mnie, kiedy uciekałam z domu.
Uciekałaś? - Mój ojciec...
Nie mogłam już tego dłużej znieść. - Co się stało z twoim ojcem?
Mój ojciec jest zdrajcą. Tchórzem.
Viriato,
to on jest winny że pojmali twoją siostrę. To on ją wydał.
Nerea to twoje imię, prawda? - Tak, panie.
Nereo, warto było na to czekać.
Nie! Nie!
Nigdzie się nie spieszymy, prawda?
Pretor powiedział mi, że nie masz jeszcze doświadczenia.
Rozumiem, że wszystko, czego doświadczyłaś
od Rzymu, to tylko same nieszczęścia.
Ale zapewniam cię, że Rzym to też dobre rzeczy.
W Rzymie uprawiamy pola,
budujemy drogi
i budujemy świątynie wielkie jak góry.
Nie chciałabyś pojechać do Rzymu? - Nie.
Nerea, jestem ci bardzo wdzięczny za twoją szczerość.
Zapewniam cię, że Galba nie będzie już czynił więcej zła.
Jak tylko się dowiedzą się o tym wszystkim w Senacie...
Galba stanie się przeszłością.
Przybędzie inny pretor...
a w Hiszpanii zapanuje pokój.
Na zawsze.
Co chciałaś zrobić?
Co chciałeś zrobić?
Chciałaś mnie zabić? - Zmusił mnie.
Kto? - Galba.
Cholerne zwierzę. Nie myślałem, że byłby w stanie posunąć się tak daleko.
Nie rozumiesz? On nie może mnie zabić,
ale gdybyś ty to zrobiła, nikt by go nie oskarżył.
Ukrzyżowaliby cię, a on chodziłby wolny.
On i tak mnie zabije.
Jak mogłeś być taki niekompetentny?
Gdybyśmy zabrali więcej ludzi, panie...
Zignoruję twoje wymówki.
W przeciwnym razie musiałbym cię zabić na miejscu.
Jakie znaczenie ma ilu ludzi prowadzisz
jeśli pozwalasz zabić jedyną osobę, która
może zabrać cię do kryjówki rebeliantów
i mało tego pozwalasz aby zabiła go garstka wieśniaków.
Kim jesteś, generałem legionu czy małą dziewczynką?
Viriato znowu znowu zrobił z was głupców?
Co się stało, Galba? Nie spodziewałeś się, że zobaczysz mnie żywego, prawda?
Co masz na myśli, Oktawiuszu?
Co się dzieje? - Pozwól mu to wyjaśnić.
Niech sam powie, dlaczego wysłał tą niewolnicę, żeby poderżnęła mi gardło.
Cholerna niewolnico, jakie kłamstwa mu naopowiadałaś? - Ona nic nie zrobiła.
Nie musiałeś wysyłać niewolnicy, żeby wykonała zadanie
które powinieneś był wykonać sam.
Jesteś skończony, Galba.
W imieniu Jowisza zapłacisz za wszystko, co zrobiłeś.
Legioniści!
Aresztujcie tego człowieka. - Marek.
Ten człowiek jest zdrajcą Republiki. - Bracie...
Bracie, powiedz im, żeby mnie wypuścili.
Powiedz im, żeby mnie puścili, nie pozwól mu się tak łatwo wywinąć.
Puść go. - Wydałem ci rozkaz.
To ja jestem twoim generałem! Puść go!
I zabierzcie niewolnicę.
Co zamierzasz zrobić?
Nie bądź głupi. Nie możesz...
Jestem pretorem. Pomyśl o tym, co ci się stanie
zdegradują cię,
Nie będziesz już nigdy walczył. Myślałeś o tym?
Będziesz nikim.
Puść go, bracie.
Puść go.
Niech odpowie przed Senatem i niech żałuje, że nie zginął tu i teraz.
Będę cię tam reprezentował, a Senat nagrodzi cię za twoją lojalność.
Schowaj miecz, Marku.
Wiesz, że cię kocham, bracie,
ale tym razem nie mogę zrobić tego, o co prosisz.
Wybacz mi.
Wybacz mi.
Dziękuję. Dziękuję, Marku.
Jesteś honorowym człowiekiem.
Nikt nie musi się o tym dowiedzieć.
Powiemy, że zrobili to Hiszpanie
kiedy wracał do Rzymu, a my zabijemy ludzi, którzy go eskortowali.
Nikt niczego nie udowodni.
Marek?
Co się stało?
Teodorze!
Zapłacisz mi za to, tchórzu!
Teodorze! To ja, Sandro! Kowal!
Mąż Barbary!
Wyłaź zdrajco, pokaż swoją twarz!
Wyłaź! Pokaż się! Teodorze!
Wyjdźcie, tchórze!
Pokaż się! Teodorze!
„W następnym odcinku...”
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.