Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
H I S P A N I A, L A L E Y E N D A.
Odcinek 6 „Ofiary”
Pretorze.
Panie.
Wszystko w porządku? - Tak, tak...
Co się stało, Marku?
To są pierwsze które wybiliśmy, panie.
Wkrótce będziemy mieć ich dość, aby zacząć z nich korzystać.
Wykonali dobrą robotę. Zbierz żołnierzy i poprowadź do
Rady Kaury. Nadszedł czas, aby Hiszpanie
przekonali się, czym jest prawdziwa cywilizacja.
Tak, panie.
Co tak stoisz? Pomóż mi napełnić wannę.
Słyszałaś mnie? - Tak.
Więc na co czekasz? - Na nic. Nie zrobię tego.
Nie mogę już tego znieść. Nie chcę już być niewolnicą.
Znowu to samo.
Im szybciej zaakceptujesz takie życie, tym szybciej przestaniesz cierpieć.
Nie mogę przestać myśleć o Paulo.
Jesteś szalona. - Dlaczego?
Ponieważ... - Witajcie!
Nie możesz tu wchodzić, to jest namiot żony pretora.
Właśnie jej szukam. Sabina, dawno się nie widzieliśmy.
Gabino.
Gabino! - Domino.
Proszę, wstań.
Co ty tu robisz? - Szukam ciebie.
Przed śmiercią twój ojciec ofiarował mi wolność
i poprosił mnie, żebym ci coś przekazał, jeśli się coś z nim stanie.
Należał do mojej matki. Mój ojciec nigdy się z nim nie rozstawał.
Dziękuję Gabino. To jest część mojego dziedzictwa.
Nie, domino. To jest całe twoje dziedzictwo.
Co powiedziałeś? - W szatach przy zwłokach twojego ojca
znaleziono nowy, podpisany przez niego testament, w którym
całą swoją własność pozostawił twojemu mężowi, pretorowi.
Nie... nie...
A jeśli Galba się ze mną rozwiedzie?
Wszystko stracisz, domino.
Nie martw się... - Odejdź! Nie potrzebuję twojej litości!
Co ty sobie wyobrażasz, łajdaku?
Nie chodzi o to, czy nam się to podoba, czy nie,
nie mamy innego wyboru, musimy przyjąć rzymskie pieniądze.
To jest akt podporządkowania. - Jesteśmy już ich poddanymi.
Mamy 5000 legionistów u naszych drzwi,
co jeszcze musi się stać, abyście to zrozumieli?
Co jeszcze... Co wy tu robicie?
Nie jesteście członkami tej Rady. - Mają prawo do bycia wysłuchanym, jeśli zechcą.
Udowodnili już swoją lojalność wobec Kaury.
Dziękuję Ojcze. Wiemy o ofercie, którą przedstawił wam generał Marek
i uważamy, że powinniście ją odrzucić.
Dlaczego mielibyśmy być zainteresowani waszą opinią?
Prawdziwych podbojów nie przeprowadza się przy pomocy wojny,
ale pieniędzmi. Jeśli zaczniecie używać rzymskich
pieniędzy, cała Hiszpania stanie się rzymska,
to tylko kwestia czasu. - Galba nie może kontrolować
każdej osoby, która coś kupuje lub sprzedaje.
Możemy kontynuować handel, tak jak dotychczas.
A co stanie się z tymi, którzy handlują z Rzymianami?
Właśnie tego chce Galba, Teodorze, aby z nimi handlować.
Musimy tego odmówić.
Obóz rzymski nie może przetrwać bez handlu z sąsiadami.
Musimy ich zdusić ekonomicznie, aby nie dostali niczego, co nie pochodzi z Rzymu.
Oni tego potrzebują, ale nie mogą nas do tego zmusić.
Czeka na mnie ciepłe jedzenie i dobra
kobieta, cóż więcej mógłby chcieć mężczyzna?
Kim oni są? - Pracują dla mnie, nie martw się.
Popatrz na to.
On jest Rzymski. Jeśli cię z nim zobaczą, będziemy musieli się z tego tłumaczyć.
Widzę, że ty też nie przestrzegasz zakazów.
To jest co innego. To jest falkata ceremonialna.
Podarował mi ją mój ojciec. Co robisz?
Nie denerwuj się, kupisz sobie kolejną. Kupiłem to u kowala w Estraki.
To nowy stop, mocniejszy i lżejszy.
Sprzedają je w prowincji Hispania Citerior
a pretor dużo by za to dał.
Jak to pretor? Będziesz sprzedawał broń Rzymianom?
Ładna, inteligentna... - Elena, idź do swojego pokoju.
Ale, Ojcze... - Elena.
Jesteśmy gotowi dostarczyć jutro dużą partię.
Musisz tylko przekonać pretora, aby je od nas
odkupił, a my natychmiast je dostarczymy.
Ciebie posłucha.
Rada zdecydowała, że nie będziemy handlować z Rzymem.
Jeśli nas złapią, zetną nam głowy.
Kiedy staniesz się bogaczem, będziesz mógł kupić tą całą Radę, jeśli zechcesz.
Co powiesz?
To bardzo niesprawiedliwe.
Domina była jedną z najbardziej szanowanych kobiet w Rzymie.
Miała wszystko, a teraz nie ma nic. Znam ją,
nie będzie w stanie sobie z tym poradzić.
Mówisz o niej, jakby była twoją przyjaciółką.
Dorastaliśmy razem. Jej ojciec był najlepszym panem, jakiego mógłbym mieć.
Nikt, kto jest czyimś panem, nie może być dobry.
Jeśli będziesz to powtarzać, skończysz na krzyżu.
Dziękuję za jedzenie.
Może po południu wybiorę się do wioski Kaura.
Myślałem o osiedleniu się tam. Pójdziesz ze mną?
Nie pozwalają mi opuszczać obozu.
Może kiedyś ty też znów będziesz wolna. Jeśli będziesz dobrze służyć.
Nie sądzę, że doczekam tego dnia.
Sabina, musimy uciekać. - Nie.
Możesz opuszczać obóz bez żadnych problemów.
Jeśli pójdę z tobą, nie będą niczego podejrzewać.
Kiedy tylko stąd wyjdziemy, znajdziemy Paula, a on nam pomoże.
Chcesz zostać tutaj przez całe życie?
Żeby znosić ciosy i upokorzenia,
mężczyzn biorących ciebie do łoża?
Nie wiem, czy mogę opuścić dominę. - Więc zrób to dla mnie!
Kiedy poszłam zobaczyć się z Viriatem, mogłam nie wracać.
Ale wróciłam po ciebie.
Szybko, przynieście wannę i wodę do namiotu pretora.
Co się stalo?
Zdaje się, że ma silną gorączkę.
Dałem mu coś żeby wypoczął.
Jeśli spuściłbym mu trochę krwi, to mogłoby pomóc, ale nie jestem pewien.
Jak długo jeszcze powinniśmy czekać?
Niestety, raczej niedługo. Jeśli gorączka się pogorszy,
on umrze.
Walczymy z armią i sami powinniśmy być jak wojsko.
Las będzie naszą fortecą, będziemy obserwować
wszystkie drogi prowadzące do obozu.
Strażnicy będą pełnić dyżury we dwóch. - Zajmę się tym.
Nie, ty zajmiesz się szkoleniami i zarządzaniem zasobami.
Strażnikami zajmie się Aaron.
Paulo zajmie się końmi. Ektor zaopatrzeniem i wodą.
Sandro, zajmiesz się uzbrojeniem. Zrób listę i zobacz, co można naprawić.
To jest nasz najsłabszy punkt.
Zrobię jeszcze kilka falkat, ale zajmie to trochę czasu.
Im szybciej tym lepiej.
To będzie długa walka, ale wygramy.
Viriato.
Elena!
Co ty tu robisz?
Muszę z tobą porozmawiać. - Wszystko u ciebie w porządku?
Tak. - Usiądź.
Mój ojciec i mój... Aleho chcą sprzedać broń Rzymianom.
Jaką broń? - Nie wiem, jakąś wyjątkową.
Towar przybędzie z Estrake.
Jutro o świcie.
Dziękuję Eleno.
Mówię ci to, tylko dlatego że nie chcę, aby broń trafiła do Rzymian.
Ale nie chcę, żebyś zaatakował mojego ojca lub Aleha.
Generał...
Chcemy zobaczyć się z pretorem. - Pretor jest niedysponowany.
Możecie mi powiedzieć, czego chcecie. - Panie, jeśli pozwolisz.
To jest prezent. - Zwykły miecz?
Nie wydaje mi się, żeby to było właściwe słowo. Wypróbuj go.
Bardzo lekki. Przekażę go pretorowi w twoim imieniu.
Dziękuję, ale... nie po to przyszliśmy.
A więc? - Generale, możemy dostarczyć
tysiąc takich mieczy.
A nawet lżejsze włócznie i tarcze.
Przydałyby się waszym wojskom, kiedy będą w marszu.
A to dopiero początek. Z czasem uzbroilibyśmy
cały twój legion. Potrzebujemy tylko małej zaliczki.
W porządku. Myślę, że mogę otworzyć dla was skarbiec legionu.
Ale w zamian chcę połowę waszych zarobków.
Ale... - To proste.
Albo dacie mi połowę, albo sami zostaniecie z niczym.
Zgoda. Wydaje się nam to bardzo uczciwe, generale.
Wpuście mnie!
Co się tam dzieje? - Pretor, panie.
Jego gorączka się nasiliła i zaczął sinieć.
Czy wymiotuje krwią? - Tak.
Wiesz co z nim jest nie tak? - Miałem te same objawy kilka lat temu,
kiedy byłem w Gadirze.
Śmierć trzymała mnie w szponach przez wiele dni.
Jak się od niej uwolniłeś? - Nie wiem, ale wiem, kto mnie uzdrowił.
Kto?
Moja córka, panie.
Przywieź ją.
Nie!
Możemy kontynuować podróż? - Wracacie z rzymskiego obozu.
Dlaczego? - To nie twoja sprawa.
Myślę, że masz tam pieniądze.
Rzymskie pieniądze. - Widzę, że jesteś dobrze poinformowany.
Gnidy... Chcecie sprzedać broń Rzymowi.
Jakimi wy jesteście ludźmi? - Tymi, którzy zarabiają na życie.
Jesteśmy ludźmi biznesu, naszą pracą jest kupowanie i sprzedawanie.
Ta broń posłuży do zabijania Hiszpanów.
To już nie zależy od nas.
Jeśli zaoferujecie nam lepszą cenę, sprzedamy ją wam.
A co powiesz mieszkańcom Kaury? Rada zakazała handlu z Rzymem.
To tylko pieniądze, a nie kwestia polityczna.
Jeśli nie będziemy handlować z Rzymem, zrobi to ktoś inny.
A pierwszy się wzbogaci. - Ale to nie będziesz ty, draniu!
Co zamierzasz zrobić, Viriato? Zamierzasz nas obrabować czy też nas zabić?
Hiszpanie przeciw Hiszpanom, co będzie dalej?
Pozostawisz moją narzeczoną bez ojca i bez męża?
Co poprzednio się wydarzyło w Kaurze, kiedy
pomyśleli, że zaatakowałeś swoich pobratymców?
Nie jesteś moim pobratymcą. - Dario, uspokój się.
Macie jeszcze szansę zwrócić pieniądze i uratować swoje głowy.
Jeśli tego nie zrobicie, O waszym losie zdecyduje rada Kaury.
Na tym się nie skończy.
Stać!
Dokąd to? - Idziemy...
Domina wysłała ją do wioski, by znalazła maść dla pretora.
Ona ma pozwolenie? - Dlatego ja tu jestem,
żeby przekazać jej rozkazy. Jeśli chcesz iść ją sam zapytać,
to ona, będzie bardzo zadowolona że przeszkadzasz jej w kąpieli.
Sabina, musisz iść ze mną. - Nie mogę. Tak będzie lepiej.
Weź tę biżuterię, sprzedasz ją. - Nie, domina...
Wiem bardzo dobrze, jakiej biżuterii nie nosi. Weź to.
Nic mi nie będzie, nie martw się o mnie.
Idź znajdź swojego buntownika. - Sabina, musisz iść ze mną.
Nie, nie mogę, Nerea. Nie mogę.
Oszukałam cię. Zaakceptowałam to, że mnie pobiją, tylko po to żebyś wróciła.
Ty i ja nie jesteśmy takie same, Nerea. Nigdy nie będziemy.
Nie wyobrażam sobie nawet, jak mogłabym tam przetrwać.
Muszę iść, zanim zauważą, że mnie nie ma.
Viriato, nie możemy pozwolić, dostarczyć im tej broni.
Wszystko w ich rękach.
Nie mogę obciążyć swojego sumienia, martwymi Hiszpanami.
Posłuchaj mnie... - Dario, wystarczy. To rozkaz.
Sandro, weźmy wartę.
Od śmierci Barbary Viriato stał się zbyt miękki.
Czasami wydaje się, że boi się czegoś... albo wszystkiego.
Wiele się wydarzyło. Rozumiem, że to nie jest łatwe.
Tak, ale ten Aleho... Powinniśmy byli dać im lekcję.
Nie ważne że to Hiszpanie, nie powinniśmy byli puścić tego płazem.
Gdyby to zależało ode mnie, poleciałyby ich głowy.
Są inne sposoby, aby dać mu nauczkę, tak
aby nie spadł mu ani jeden włos z głowy.
Co masz na myśli? - Znałem takich jak on,
najważniejsze dla nich było ich bogactwo.
Jeśli ukradniemy im te pieniądze... - Ektor, nie jesteśmy złodziejami.
To byłoby dla wyższego celu. Chcą zbroić naszych wrogów.
Jeśli zrobimy to prawidłowo, nikt nie będzie musiał ucierpieć.
A dla Viriata nie pozostanie nic, jak tylko to zaakceptować.
Cholera, skąd wiedzieli, że tam będziemy?
Nie wiem. Z nikim o tym nie rozmawiałem.
To musiał być jeden z twoich sług. - Ufam im.
Ja też nikomu nic nie powiedziałem. Na szczęście nic się nie stało.
Nic się nie Stalo? Mogli nas zabić!
Nie zrobili tego, prawda?
Za bardzo polegasz na skrupułach tych barbarzyńców.
Ojcze, Aleho... - Gdzie byłaś?
W domu Maela. Jego dziecko zachorowało.
Zabierz swoje rzeczy.
Orestes odeskortuje cię do rzymskiego obozu.
Jak to do rzymskiego obozu?
Jest jeszcze jeden chory, którego będziesz musiała wyleczyć.
Pretor Galba.
I dla dobra nas wszystkich, uratujesz mu życie.
Będziemy musieli się ich pozbyć.
Nie wydaje mi się, że zostawią pieniądze bez opieki.
Nikt nie może umrzeć, rozumiesz? - Jak tam wejdziemy bez rozlewu krwi?
Spokojnie. Właśnie się tym zająłem.
Ogień!
Wody! - Wody!
Mam nadzieję, że nikt nie umrze.
Nie kracz.
Wody! - Wody!
Za mną.
Znalazłem, znalazłem.
Wy świnie!
Cholera, w moim własnym domu?
Uciekaj!
Nie!
Nie, idziemy!
Musisz go trzymać tak, jakby był przedłużeniem
twojej ręki, ale nie za sztywno.
W ten sposób? - Świetnie.
I pamiętaj: najmniej chronionym miejscem u Rzymian jest szyja.
Jeśli ich tam trafisz, zabijesz ich.
Czy będę w stanie pomścić moją matkę? - Będziesz miał swoją szansę.
Co robisz? - Przyuczam go.
Nie rób tego.
Nie chcę, żebyś myślał o walce, dobrze?
Jesteś tylko chłopcem, a wojna jest niczym innym jak tylko złem.
Rozumiesz? - Ale ty też walczyłeś.
Ja nie miałem wyboru.
Zrobiłem to, abyś ty już nie musiał tego robić, kiedy dorośniesz.
A co jeśli chcę być wojownikiem? - Powiedziałem nie!
Nie chcesz już być stolarzem? - Już nie.
Co ty tu robisz?
Domina wysłała mnie do wioski.
Myślałem, że nie pozwalają ci opuszczać obozu.
To było pilne, nie było innego wyboru. - Przez całe życie byłem niewolnikiem,
więcej niż wystarczająco, aby wiedzieć, kiedy ktoś próbuje uciec.
Zobaczymy, co o tym sądzi domina.
Cieszę się, że cię znowu widzę.
Nie wierzę, że to dla ciebie okazja aby się radować.
Możesz już iść.
Chodź za mną.
Jak długo jest w tym stanie? - Od dzisiaj rano.
Kim jesteś?
Jestem Elena, córka Teodora z Kaury.
Przybyłam cię wyleczyć.
Ukochana Viriata, prawda?
Mój ojciec miał rację, to afrykańska gorączka.
Sądząc po objawach, choruje od kilku dni.
A ty skąd to wiesz? - Wiele lat mieszkałam w Gadirze.
Przybywali tam egipscy żeglarze, którzy przynosili ze sobą chorobę.
Czy to jest zaraźliwe?
Tylko przez kontakt z krwią.
Możesz to wyleczyć? - Nie wiem.
Choroba się nasila, a jeśli jego oczy zrobią się żółte, wtedy umrze.
Wciąż jest nadzieja, ale potrzebuję kilku rzeczy.
Mów. - Olej, gaza i piołun.
To roślina, którą trudno znaleźć w tej okolicy,
ale to jedyne lekarstwo, jakie jest. - Znam tą roślinę.
Zdobądź ją. W razie potrzeby, weź ze sobą ludzi.
Powiem ci coś na wypadek, gdybyś nie rozumiała:
jeśli on umrze, ty też to zrobisz.
Wiem, że zrobisz wszystko, co możliwe, aby wyleczyć mojego męża.
Nie przejmuj się generałem, on tylko lubi dramatyzować...
Jeśli coś się stanie Galbie, obiecuję, że się za ciebie wstawię.
Czy prosisz mnie, abym pozwoliła umrzeć twojemu mężowi?
Nie waż się tak do mnie mówić, Hiszpanko.
Proszę ciebie tylko o przysługę, a w zamian oferuję inną.
I wy twierdzicie że to Hiszpanie są dzicy?
Puść mnie, albo rozerwę cię na kawałki. - I będziesz się tłumaczyć,
z tego że zabiłaś jedyną osobę, która mogła uratować pretora?
Teraz zamierzam go wyleczyć. Będę potrzebowała czystych ręczników.
Proszę nie rób tego.
Nic nikomu nie mów.
Wchodź. - Gabino, ty też byłeś niewolnikiem.
Musisz mnie zrozumieć. - Nadal nie rozumiesz?
Ja na zawsze będę winien tej rodzinie wierność.
Oni dali mi wszystko. - Gabino.
Co robisz? - Znalazłem ją poza obozem,
próbowała uciec. - Nie. To ja wysłałem ją do wioski.
Jest dla mnie godna zaufania. - Więc jej pomogłaś?
Oczywiście nie mogłaby tego zrobić bez twojej pomocy.
Co próbujesz powiedzieć? - Poinformuję o tym dominę,
i wiesz, co się stanie. Kiedy niewolnik próbuje uciec,
umiera na krzyżu.
Jeśli ją wydasz, nic za to nie dostaniesz.
Z pewnością istnieje inny sposób aby to załagodzić.
Nie istnieje.
Nie?
Może jest coś, czego od dawna pragnąłeś?
Wynoś się stąd.
Nie jesteś głodny?
Weź to.
Mój ojciec nie chce, żebym walczył. - Zostaw to sobie, nigdy nie wiadomo
kiedy możesz tego potrzebować. W końcu można go używać
żeby kroić nim mięso.
Wybacz mi Viriato. - Co się stało?
Ektor.
Próbowaliśmy ukraść pieniądze. - Co?
Sprawy wymknęły się spod kontroli i...
zabili Ektora.
Chodźcie ze mną.
Kazałem wam niczego nie robić! - Wiem, ale my byliśmy innego zdania.
Nie żałuję tego.
Żałuję tylko, że wszystko poszło źle. - Nie żałujesz tego?
Ektor nie żyje! - A jeśli dostarczą im tę broń,
jego śmierć pójdzie na próżno. - Wydałem ci rozkaz.
Możesz mnie bić tak długo, jak zechcesz, ale w tym czasie Rzymianie
tylko bardziej się dozbroją. - Nie obchodzi mnie to.
Viriato, nie rób tego. Mój brat wiedział, w co się pakuje.
To niczyja wina.
Viriato, oni muszą dostarczać tę broń z Ostrakcji.
Możemy ich zaatakować, kiedy będą przemieszczać się pomiędzy klifami.
Nie. Oni będą wiedzieć, że chcemy to zrobić. Będą szukać innej ścieżki.
Powinni już dawno tu być.
Daj im czas, to ciężka trasa.
Co się stalo?
Ukradli broń?
Viriato?
Nie! To niczego nie rozwiąże! - A co możemy zrobić?
Nie wiem.
Gdy tylko generał to odkryje, będziemy martwi.
Nie, nie możemy dopuścić aby Marek się tego od kogoś dowiedział.
Wybaczcie, czy możecie dać mi coś do jedzenia?
Zaraz posmakujesz mojej falkaty, jeśli się nie zamkniesz.
Jestem rad że Galba ich nigdy nie dostanie.
Teraz ta broń będzie służyć do zabijania Rzymian, a nie Hiszpanów.
Tak, ale kosztowało to nas życie Ektora.
Jak leci?
Twój brat był dobrym człowiekiem. - Tak.
A to jest księżyc, a nie słońce.
Mój brat był moim bratem, to była jego jedyna zaleta.
To było wystarczające.
Będziemy za nim tęsknić. Nie tak, dzieciaku?
Hej, Tirso, wczoraj znalazłem jeden staw, w którym było mnóstwo żab.
Było ich naprawdę dużo. - Dużo?
Tyle ile liści na drzewie.
Idziemy?
Wody...
Czy ktoś tu jest? Chcę wody.
Gdzie się wszyscy podziali?
Fabio, czy to ty?
Fabio, Fabio, jesteś tutaj!
Fabio nie chce, żebyś go niepokoił.
Dlaczego?
Dlatego że nie żyjesz i to mu się nie podoba.
Jestem martwy? - A na co liczyłeś?
Myślałeś, że będziesz żyć wiecznie? - Nie, ale...
Chciałem umrzeć w walce. - Dlaczego?
Dlaczego uważasz, że bardziej honorowo jest umrzeć z wyprutymi jelitami?
A ty z czego się śmiejesz, wiedźmo?
Był taki czas kiedy się kochaliśmy, prawda?
Tak.
Ale to było tak dawno temu.
Nie mogę cię już dłużej kochać. - Nie? Dlaczego?
Dlatego że jestem szczęśliwa, że umarłeś.
Teraz to my będziemy rządzić Hiszpanią.
A ciebie, nikt nie będzie pamiętał. Rzucimy twoje ciało świniom na pożarcie.
Nie, nie! Dość! Gdzie jest Fabio?
Fabio...
Ty, ty...
Przyprowadź do mnie sekretarza.
I generała... Generała Marka.
Szybko.
Wybacz mi.
To moja wina, że cię posłuchałam.
Nie chcę więcej słyszeć, żebyś znowu mówiła o ucieczce.
Będziesz niewolnicą przez całe swoje życie
i będziesz robić to, co ci każą.
Sabina. - Zostaw mnie.
Pretor?
Ruszaj natychmiast i nie spocznij, dopóki nie dotrzesz do Rzymu,
i tego nie oddasz. - Tak, jest.
Marek, upewnij się, że dadzą mu najlepszego konia.
Panie, czy to coś ważnego? - Bądźmy szczerzy.
Marku, ja umieram...
i wiem, że wielu to ucieszy,
zwłaszcza moją żonę. - Panie, nie wierzę...
Ten wysłannik zaniesie do Rzymu moją nową wolę.
Kiedy moje serce przestanie bić, dowie się
że nie zostawiłem jej absolutnie nic.
Zapewniam cię, że jeśli umrę, ona też zechce umrzeć.
Marek. - Pani.
Byłam po prostu ciekawa. Galba nie pozwalał mi tu wchodzić.
Coś się stało?
Myślę, że jest coś, co musisz wiedzieć, pani.
Teraz się wstydzisz? - Wynoś się stąd.
Chcesz, aby domina dowiedziała się, że zorganizowałaś ucieczkę?
Już zapłaciłam ci, abyś o tym zapomniał.
Nie wydaje mi się, żeby to była uczciwa umowa.
Postanowiłem więc podnieść cenę.
Nie utrudniaj mi tego.
Natychmiast przestań! - Co się stało?
Chcesz dołączyć? Nie krępuj się.
Domina chce się z tobą natychmiast zobaczyć.
Chcesz, żebym powiedziała jej, dlaczego odmówiłeś przyjścia?
Sabina, to musi się skończyć. - Jak, Nerea?
Ma nas w garści, dzięki temu co wie.
Porozmawiamy z Dominą i powiemy że on to wszystko wymyślił.
Przez te wszystkie lata Gabino zawsze wiernie służył dominie.
Zawsze będzie mu ufać bardziej niż nam.
Więc co zrobimy?
Będziemy to znosić.
Jeśli nas wyda, skończymy na krzyżu.
Pozwalać się dotykać tej świni, to niewielka cena, w porównaniu z tamtym.
Przez te wszystkie lata cierpiałam. Znosiłam przez cały ten czas
jego zaborczość, jego rozkazy, jego głupią ironię...
A teraz próbuje mi wszystko odebrać i dać swojemu parszywemu synowi Fabio.
Jeśli Galba umrze, a jego wola dotrze do Rzymu,
Stracę całe bogactwo mojego ojca,
moją biżuterię, moich niewolników i dom, w którym dorastałam.
Imię mojej rodziny, zostanie na zawsze zapomniane.
Wreszcie! Gdzie ty byłeś?
Domino... - Zamknij się i słuchaj!
Jeden z emisariuszy właśnie wyruszył drogą Rzymu.
I wiezie ze sobą pismo, który jest dla mnie bardzo ważne.
Chcę, żebyś go dogonił, zabił go i przyniósł mi ten list.
Nikt nie powinien, się niczego o tym
dowiedzieć, czy to jasne? - Tak, domino.
Nie zatrzymuj się nawet żeby jeść i spać.
Zabierz kilka koni na wymianę. - Nie zawiodę cię, domino.
Dziękuję.
Nigdy nie zapomnę tego, co dla mnie robisz.
Czego chcesz?
Nie mów mi, że jest martwy. - Nie, nie jest.
Ale jego skóra robi się żółta, podobnie jak oczy.
I dlatego cię wezwaliśmy? Żebyś pozwoliła mu umrzeć?
Mówiłam, że potrzebuję piołunu. Bez tego mogę jedynie przedłużać jego udrękę.
Dwie centurie szukają go w lesie i nie mogą go znaleźć.
Zwykle rośnie w obszarach wysokich i wilgotnych.
Znam jedno miejsce, w którym rósł, może uda mi się go znaleźć.
Niech idzie.
Zorganizuję patrol, aby ją odprowadził.
I zapomnij o tym, co ci wcześniej powiedziałam.
Jeśli Galba umrze, przysięgam, że skażę cię na takie tortury,
że będziesz przeklinała swoją matkę za to, że cię urodziła.
Generale...
Dostarczyliście broń? Dziś miała przybyć broń, prawda?
Tak, panie. - No i?
Nie mamy jej.
Viriato i jego banda zaatakowali moich ludzi
gdy jechali z ładunkiem w kierunku Kaury.
I straciliście też pieniądze, które wam dałem? - Tak, panie.
Wypłaciłeś im pieniądze z kasy Legionu?
Mówicie mi, że straciliście pieniądze
że nie dostarczyliście ładunku i że rebelianci
są lepiej uzbrojeni niż kiedykolwiek?
Chcę tutaj tę broń i chcę ją do jutra
albo będę musiał pocieszyć się waszymi głowami. Czy to jasne?
Panie, to nie nasza wina. - Słucham?
Odkąd rebelianci ukrywają się w górach,
drogi stały się niebezpieczne. - Czekali na nas.
Ktoś musiał im coś powiedzieć. - Ktoś?
Może powinieneś wpierw sprawdzić w swoim domu.
Czy twoja narzeczona przez przypadek nie wiedziała niczego o transporcie broni?
Będąc kochanką Viriata, nietrudno to sobie wyobrazić
skąd wyciekły informacje.
To nie prawda. - Marek, byłeś świadkiem
jednej z jej romantycznych schadzek na wzgórzu Niedźwiedzia.
To kłamstwo! - Nazywasz kłamcą żonę pretora?
Obrażasz imię mojej rodziny.
Hiszpańskie kobiety są bardzo cnotliwe.
Być może trudno jest to zrozumieć Rzymiance.
Jak śmiesz, nędzny pastuchu?
Spróbujcie złagodzić jego gorączkę. Utrzymujcie go w cieple,
ale nie zawijajcie go zbyt mocno w koce. - Dokąd idziesz?
Poszukać dla ciebie lekarstwa. Niedługo wracam.
Skontaktuj się z moimi zaufanymi legionistami.
Niech pilnują mojego namiotu.
Niech nie wpuszczają tutaj nikogo, bez mojego pozwolenia.
Zrozumiałeś? - Tak, panie.
Z drogi!
Ojcze! Co robisz? Puść go!
Odsuń się! - Ojcze! Puść go!
Puść go! Nie, proszę, nie!
Nie, proszę nie!
Proszę, proszę...
Proszę... Nie!
Teraz twój ojciec też jest zarażony. Jeśli nie znajdziesz rośliny,
on też umrze.
Zrozumiałaś?
Gnida! - Ojcze, ojcze...
Nie, nie, proszę. Nie zabierajcie go.
Zrobię wszystko co mi każecie, ale muszę zobaczyć się z córką.
Zabierzcie mnie do niej.
Musicie mi pomóc.
Viriato!
Viriato!
Viriato.
Zostawcie mnie!
Chcesz umrzeć?
Co on tu robi? - Przyszedłem z tobą porozmawiać.
Zatem mów. - Pomówmy bardziej swobodnie.
Czego chcesz? - Moją broń.
Jaśnie pan chce odzyskać swoją broń. A kiedy mamy ci ją dostarczyć?
Przed zmrokiem. - Dlaczego sądzisz że ci ją oddamy?
Ponieważ mam jednego z twoich przyjaciół,
który próbował okraść dom mojej narzeczonej.
Ektor. - To pułapka. Na własne oczy widziałem, jak zginął.
Jest w kiepskim stanie, ale żyje... na razie.
Ty draniu!
A wy jesteście bandytami.
Myślisz, że się nie zabezpieczyłem?
Jeśli nie wrócę żywy, to on też umrze.
W porządku.
O zmierzchu, na skrzyżowaniu dróg do Kaury.
Ty, ja i po dwóch mężczyzn. - Zgoda.
Tutaj!
Mam ją! - Mamy już trzy.
Świetnie, synu. Jeszcze dwie i zjemy obiad.
Nie chcesz nam pomóc? - Nie.
Tymi rękami zrobiłbym z nich tylko miazgę.
Legioniści, chodźmy!
Paulo, tam! - Cicho.
Ktoś jest w lesie.
Rzymianie.
Idą z jakąś hiszpańską kobietą. - Chodźmy.
Gdzie są te cholerne ziela, u wrót Olimpu?
Jesteśmy już blisko. - Mówiłaś to samo, kiedy byliśmy w dolinie.
Piołun znajduje się trochę wyżej. - Wy dwoje, dołączcie do niej!
My zostaniemy tutaj na czatach.
Co ty narobiłeś? - Nie musisz się już o to martwić.
Chodźmy, zanim pozostali się zorientują. - Muszę wrócić do obozu
i uratować życie pretorowi. Co?
On umiera. Jeśli nie wrócę, zabiją mojego ojca.
Nie martw się synu. Zrobiłeś to, co trzeba było zrobić.
To nie twoja wina.
Uśmiechnęło się do ciebie szczęście, buntowniku.
Pozwolę sobie w to wątpić. - Przeżyłeś prawie śmiertelną ranę
i wygląda na to, że znów dołączysz do swoich towarzyszy.
Jak?
Wy dwaj pójdziecie ze mną na wymianę.
Tylko dwie osoby? - Takie są zasady wymiany.
Chociaż nie oznacza to, że powinniśmy wierzyć słowu pastucha.
Chyba powinniśmy zwrócić się o pomoc.
Viriato. - Dario, to moje ostatnie słowo.
Ustaliliśmy zasady wymiany i nie będę ich naruszał.
Nie chcę zagrozić życiu Ektora. - Ja też nie.
Mówię tylko, żebyśmy go zabrali, a potem zaatakowali.
Prosisz mnie, żebym złamał dane słowo.
Myślisz że oni będą wobec nas uczciwi?
Możemy uwolnić Ektora i odzyskać broń.
Nie, dałem słowo. - Viriato, jesteś naszym przywódcą
i będziemy cię słuchać, nawet jeśli staniemy twarzą
w twarz ze śmiercią. Ale teraz nas posłuchaj.
Słucham. - Trzymasz się zasad, które już nic nie znaczą.
Twoja walka powinna być toczona ponad wszystko, łącznie z honorem.
Jesteśmy w stanie wojny.
Albo to zaakceptujesz, albo nie będzie to ostatnia porażka, której doświadczymy.
Viriato. - Sandro.
Co się dzieje? - Ektor żyje.
Aleho trzymaja go w zamknięciu. - Słyszałeś to, synu?
Wujek Ektor żyje. - Wymienimy go na broń.
Sama wiem którędy iść!
Elena, co tu robisz? - Nie wiem, jego spytaj.
Paulo, co ty wyprawiasz? - Zaciągnął mnie tu siłą.
Jest bardziej uparta niż muł, nie miałem wyboru. - Puść ją.
Jeśli pozwolimy jej odejść, wróci do obozu i uratuje życie pretorowi.
Ten człowiek zabił twoją córkę i naszych ludzi.
O czym ty mówisz? - Galba jest chory,
ma afrykańską gorączkę. Jeśli nie wrócę, aby go wyleczyć,
zarówno on, jak i mój ojciec umrą. - Nie możemy pozwolić jej wrócić.
Wszystkie czyny są dozwolone, aby tylko zabić Galbę, prawda?
Nie idź, pozwól mu zdechnąć jak pies, którym on jest.
Nie prosili mnie o to.
Zainfekowali mojego ojca. Jeśli nie wrócę, on umrze.
Graj w ich grę. Obserwuj pacjenta,
udawaj posłuszeństwo, a następnie pozwól mu umrzeć.
Wyświadczysz w ten sposób wielką przysługę naszym ludziom.
Prosisz mnie, żebym zabiła człowieka? - Proszę cię tylko, żebyś go nie ratowała,
żebyś nic nie robiła.
Dobrze?
Gdzie jest domina? - W namiocie pretora.
Przyniosłem jej coś ważnego. - Jeśli chcesz, mogę jej to zanieść.
Czuję stąd twój zapach. - Gabino, jeśli musisz iść
zobaczyć się z dominą... - Mam czas. -... Przestań...
Ty nie musisz nic robić. - Nie, nie!
Nie chcę!
Nie, nie!
Puść ją!
Zdechniecie na krzyżu!
Sabina.
Idź do namiotu pretora i zajmij czymś dominę, żeby tu nie przyszła.
Dalej!
Uspokój się, Klaudio! - Jak mogę się uspokoić?
Co jeśli Gabino sobie nie poradzi i ten list dotrze do Rzymu...
Powinieneś był wysłać cały swój legion.
Nie mogłem wysłać swoich ludzi, sama o tym dobrze wiesz.
Domino.
Wzywałaś mnie? - Widziałaś Gabino?
Nie, domino, nie widziałam go.
Poinformuję Sabinę. - Ja mogę to zrobić, domino.
Niech niewolnica wykona swoją pracę.
To oczekiwanie jest nie do zniesienia. Jeśli ten człowiek się nie pojawi
z tym papirusem, chyba zwariuję. Na co czekasz? Idź go poszukać!
Sabina. - Jak ty mnie wystraszyłaś.
Co ty robisz? - Wszyscy go tu zobaczą.
Domina zapytała mnie, czy widziałaś Gabino.
Powiedz jej, że nie. - Ale ona go oczekuje,
miał zdobyć dla niej, bardzo ważny dokument.
Co powinniśmy zrobić? - Klaudia nie spocznie, dopóki go nie znajdzie.
Sabina!
Gdzie jest Gabino? - Nie widziałam go, domino,
Nerea pytała o to samo. Nie widziałam go.
Wszystko w porządku? - Słucham?
Źle wyglądasz. Nie byłaś z Galbą?
Czuję się wspaniale, domino, dziękuję.
Pakujcie skrzynie, wracamy do Rzymu.
Co my teraz zrobimy?
To co musimy.
Zastanawiam się, co będzie bardziej
bolesne, wypalić ci oczy, czy je wydłubać.
Musi być jakieś wytłumaczenie, moja córka jest dobrą kobietą.
Zostawiła cię, uciekła do rebeliantów, aby być z tym Viriatem.
To niemożliwe.
Po raz drugi nazywasz mnie kłamcą.
Nie będzie trzeciego razu.
Nie, proszę.
Nie!
Nie, przestańcie! Przynoszę zioła! Proszę.
Przyszłam sama na piechotę, przynosząc zioła, które uratują pretora.
Cały ten czas, który marnujemy, działa na szkodę pretora, proszę.
Zabierzcie go do klatki.
A ty, rusz się.
Chcę was tu widzieć ponownie przed zmrokiem.
Pamiętajcie, że musicie przyjść uzbrojeni. - Co tu się dzieje?
Co robi tutaj ten związany człowiek?
Twoi przyjaciele rebelianci obrabowali mnie
z bardzo cennych towarów i chcę je wymienić na tego śmierdziela.
Jeśli pójdę z Hiszpanami, Viriato nie odważy się mnie zaatakować.
Kaura zabroniła handlu z Rzymem.
Nie interesują mnie twoje polityczne decyzje.
Chcę porozmawiać z Teodorem. - Nie ma Teodora.
Teraz ja tutaj za wszystko odpowiadam i proszę cię żebyś sobie poszedł.
Jestem teraz zajęty.
Rada dowie się, o tym co wyprawiasz.
Jeden z tych mieczy może nas kiedyś zabić.
Nie martw się, wszystko będzie dobrze.
Jest tak silny jak jego ojciec.
Chcę go tylko chronić, ale nie wiem jak to zrobić.
Sandro, to czasy walki i bólu,
nie zawsze będziesz w stanie uchronić go przed niebezpieczeństwem.
Musisz go tylko przygotować, żeby mógł sam się bronić.
Nie wydaje mi się, że będą je tam liczyć.
Jeśli chcesz być wojownikiem, musisz trenować
jak dorosły mężczyzna. Będę cię uczył.
I wujek Ektor, jak tylko go uwolnimy.
Ale musisz we wszystkim mnie słuchać, rozumiesz?
Viriato, wolałbym, żeby ochraniał cię ktoś inny.
Nie wiem, czy będę się w stanie kontrolować,
kiedy zobaczę przed sobą Aleha.
Może i nie powinieneś. Ale myślę, że masz rację.
Czas zacząć myśleć jak wojownicy.
Zbierz wszystkich ludzi, przygotujemy dla Aleha niespodziankę.
Broń za waszego przyjaciela.
Zaczekajcie, nie możecie zabrać tej broni.
Nie myliłem się co do ciebie. Niczego nie szanujesz.
Hiszpanie!
Są to ludzie z Kaury, niektórych na pewno znasz.
Nie wierzę, że jesteś gotowy zabijać ludzi ze swojej wioski.
Co zrobimy? - Posłuchaj mnie, Dofio,
jeśli pomożecie temu zdrajcy, pomożecie Rzymowi,
działacie przeciw swoim pobratymcom. Chcecie z nami walczyć?
Ten człowiek dobrze płaci, a my potrzebujemy pieniędzy.
Rzymskich pieniędzy? Wasi przodkowie muszą przewracać się w grobie.
Mamy rodziny, które musimy wykarmić.
Ta broń zostanie z nami. Opuście swoje włócznie, a my darujemy wam życie.
Musimy zaatakować, Viriato.
Jeśli chcecie mnie zabić, możecie to zrobić.
Ale nie chcę, żeby ktoś krzywdził tych ludzi,
niczemu nie zawinili. - Zgadzam się.
Oddajcie broń, a wszyscy wrócicie żywi.
Nie! Powołuję się na prawo Kaury: kiedy dwie frakcje wdają się w spór
najbardziej honorowym rozwiązaniem jest pojedynek.
Niech któryś z twojej grupy stoczy ze mną pojedynek, a zwycięzca zabierze broń.
Będzie mniej rozlanej krwi. - Ja będę walczył.
Dario. Jesteś pewien?
Nie musimy tego akceptować. - Jestem pewien.
W porządku. - Paulo.
Dałeś słowo, Viriato.
Zaczekaj, zaczekaj!
Już nie mogę. - Nerea, zostało jeszcze trochę, proszę.
Zaczekaj.
Wygląda na to, że potrzebujecie pomocy.
Nie ma potrzeby, poradzimy sobie same. Dziękuję
Ty! Pomóż mi.
Co wy macie tu takiego ciężkiego? - Rzeczy Dominy.
Niech was to nie interesuje.
Dalej.
Domino. - Tak?
Przyszedł Gabino. - Gdzie on jest?
Wyjechał pospiesznie do Rzymu. - Wyjechał bez mojej zgody?
Powiedział, że się spieszy.
Chciał się upewnić, czy ludzie Galby nie spiskują przeciw tobie.
Nie wiem o co chodziło.
Zostawił mi to.
Chodźmy.
Gabino zabił emisariusza. Wciąż jestem spadkobierczynią Galby.
To dobrze.
Raduję się z twojego szczęścia, Klaudio.
Teraz jest idealny czas na jego śmierć.
Gdyby ktoś cię usłyszał, mogliby oskarżyć cię o zdradę.
Twój mąż wciąż żyje. - Ale on umiera.
Ta hiszpańska suka może go wyleczyć ziołami.
Musimy natychmiast temu zapobiec.
Dlaczego Klaudio? - Muszę ci wszystko wyjaśniać?
Zastanawiałeś się, co by się stało, gdyby Galba przeżył i dowiedział się
co zrobiłeś z pieniędzmi legionu?
Jeśli Galba umrze, nie będziesz musiał za nikogo płacić.
Jesteś generałem legionu.
Masz lojalność swoich żołnierzy.
Sam mógłbyś zostać pretorem, jeśli nosiłbyś nazwisko patrycjuszy.
Co więcej, moglibyśmy przestać utrzymywać w tajemnicy, to że ze sobą sypiamy.
Pretor Marek Korneliusz.
Przyprowadźcie Hiszpankę.
Dałaś mu lekarstwo? - Przygotowuję ekstrakt. Już prawie gotowy.
Czy to zadziała?
Nie mogę tego zagwarantować. Jego stan jest bardzo ciężki,
za każdym razem, gdy ma skurcze... - Może już za późno?
Może.
Twój powrót udowodnił, że jesteś lojalna.
Jeśli Pretor Galba umrze, będę wiedział, że to nie twoja wina.
Może lepiej oszczędzić mu tego całego cierpienia, nie uważasz?
Twój ojciec i ty możesz opuścić obóz, bez żadnych problemów.
Masz moje słowo honoru.
Mam nadzieję, że dobrze zrozumiałaś, co ci powiedziałem.
Tak, zrozumiałam. - Tak byłoby dla ciebie lepiej.
Gdzie ja jestem? - W obozie w Hiszpanii.
Przyprowadź mi Fabio.
Chciałbym się pożegnać, proszę.
Sprowadź mojego syna.
Powiedz mi prawdę
czy ja umrę?
Jesteś odważny, Hiszpanie.
Niewielu sprzeciwia się buntownikom i zwycięża.
Dziękuję, generale.
Twoja połowa zgodnie z ustaleniami.
Godziwy zarobek dla nas wszystkich.
Mam nadzieję, że nie ostatni.
To dobry moment aby wznieść toast, prawda, generale?
Pretor...
Cieszę się, że wyzdrowiałeś.
Jak się czujesz panie?
Nadal jest słaby, ale wyzdrowieje.
Dzięki bogom, za to że wysłuchali moich modlitw.
To było dla mnie takie trudne. - Oczywiście...
Dziękuję.
Jestem twoją dłużniczką.
Chciałabym zobaczyć mojego ojca, jeśli to możliwe.
Marek.
Odprowadźcie Hiszpankę i uwolnijcie jej ojca.
Dobrze się z nimi obchodźcie, są dobrymi sojusznikami Rzymu.
Pamiętaj, że musisz kontynuować przyjmowanie leku.
Gratulacje, młody człowieku, będziesz miał wspaniałą żonę.
Słyszałem, że jesteś też dobrym kupcem.
Mam nadzieję, że nie będzie to ostatni interes, który razem zrobimy.
Też mam taką nadzieję, pretorze.
Muszę również podziękować mojemu generałowi za tą wielką sumę pieniędzy
którą dla mnie zarobił. Wygląda na to że obóz
nie upadł podczas mojej nieobecności.
Dziękuję panie. Wypełniałem tylko swoje obowiązki.
Ojcze!
Ojcze, wszystko w porządku?
Ojcze!
Wypij to, wszystko będzie dobrze.
A pretor?
Uratowany? - On wyzdrowieje.
Marek!
Panie...
Gratuluję ci dobrze wykonanej pracy, dla dobra obozu.
Bez problemów, bez dezercji...
Dziękuję panie.
Wykazałeś się dużymi umiejętnościami w pracy administracyjnej,
ale nie przyjechaliśmy do tego kraju, aby zabrudzić ręce tuszem, ale krwią.
Nadal nie udało się schwytać rebeliantów, czy się mylę?
Nie, panie.
Na szczęście znów będę na czele tego obozu i wszystko się zmieni.
Chcę, żebyś kogoś poznał.
Kto to jest? - Leukon.
Człowiek, który zrobi to, czego ty nie byłeś w stanie:
zabije Viriata.
„W następnym odcinku...”
Tłumaczenie: JENOVA64
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.