All language subtitles for Hispania.La.Leyenda.s01e05.HD720p.BDRip.Rus.Spa.BaibaKo.tv

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic Download
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified) Download
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English Download
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian Download
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil) Download
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian Download
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

H I S P A N I A, L A L E Y E N D A.

Odcinek 5 „Mordercy”

Wybacz mi, nie chciałem cię przestraszyć. - Co się stało?

Jak się miewa Barbara?

Przykro mi. - Wyjeżdżam z Kaury.

Dokąd?

Poszukam sobie jakiegoś spokojnego miejsca

tam gdzie łączą się niebo i woda, z dala od tego wszystkiego.

Z tobą, jeśli zechcesz.

Wychodzę za Aleha. - Ale ty go nie kochasz.

Nie ważne, że go nie kocham, to mój obowiązek jako córki.

Jesteś nie tylko córką ale jeszcze i człowiekiem.

I masz prawo walczyć o to, co kochasz.

A potem co?

Eleno, chodź ze mną. Będziemy żyć daleko stąd,

z dala od twojego ojca i Rzymu.

I zapomnisz o Sandro, Tirsie i innych?

Jesteś teraz załamany śmiercią swojej siostry,

ale czas minie i będziesz chciał zemścić się na Rzymie.

Znowu staniesz się rebeliantem a ja nie chcę żyć z myślą

że w każdej chwili możesz zginąć.

Jestem zakochana w człowieku, który nosi w sobie nienawiść,

i myśli tylko o zabijaniu i zemście.

To jedyny powód, dla którego żyjesz.

Uważaj na siebie.

Na kolana!

Pocałuj go w rękę!

Przybyli znikąd.

Zaczaili się w zaroślach i wyrżnęli ich wszystkich.

Nikogo nie pozostawili przy życiu.

Zostałem ranny i tylko dlatego, że udawałem, że jestem martwy,

mogę tu być teraz z wami. - To zapewne szajka rozbójników.

Ale dlaczego ich wszystkich pozabijali?

Ataki rozbójników nie pozostawiają tylu ofiar.

Oczywiste jest, że byli buntownikami i dlatego

nie chcieli zostawić żadnych świadków.

Cisza! Cisza!

Dziękuję, że powiedziałeś nam, co widziałeś.

Teodorze, nie możemy zbyt wcześnie wyciągać wniosków.

Rebelianci nigdy nie zaatakowali żadnego Hiszpana.

Oczywiście. Kto by mógł oczerniać własnego syna?

Wyrzekłem się syna przed tą Radą.

A przed bogami? - Przysięgam, że ci ludzie byli Hiszpanami.

Sądząc po ich ubiorze i sposobie walki.

I ich broni! Hiszpańska broń jest używana do zabijania naszego ludu,

jest na nich nasza krew. To dowód, że buntownicy są mordercami.

To tylko ostatni z ich ataków.

Viriato i jego ludzie pokazali, nam to, co już wiemy,

że są dzikusami gotowymi na wszystko, aby tylko się wzbogacić.

Mylisz się, Ojcze! Kiedy Rzymianie zostawili nas bez zapasów,

buntownicy przynieśli nam jedzenie.

Nigdy by nie zabili żadnego z naszych. - Natychmiast opuść obrady Rady! Wynoś się!

Wynoś się!

Co jeszcze musi się stać, abyście zrozumieli,

że Rzym jest naszym przyjacielem.

Kaura stała się lojalna wobec Rzymu, płacimy

podatki a oni nie niepokoją już nas w żaden sposób.

Nadszedł czas, aby poprosić naszych rzymskich

przyjaciół o ochronę, którą są nam winni.

Dlatego że ich wrogowie buntownicy, są teraz i naszymi wrogami.

Kiedy w Kaurze zobaczą te falkaty, pomyślą że za wszystkim stoją buntownicy.

Mam dość używania prymitywnej siły, aby uzyskać informacje.

Z siostrą Viriata nam nie wyszło. Trzeba myśleć, być od nich mądrzejszym.

Gdyby wszyscy Hiszpanie byli tacy jak ty, już byśmy zdobyli półwysep, prawda Marku?

Bez wątpienia, panie. - Możesz odejść.

Ty! Gdzie jest moja żona? Minęło już tak dużo czasu, odkąd ją widziałem

że już się za nią tęskniłem... Chociaż, nie aż tak bardzo.

Panie, czy coś się stało?

Dlaczego nie jesteś w moim namiocie, tak jak kazałem?

Jesteś nikim, i nie możesz mi rozkazywać. - Nie powiedziałbym, że jestem nikim.

Chodź, jestem głodny i chcę, żebyś mi usługiwała.

Gdyby mój ojciec dowiedziałby się, jak mnie traktujesz,

to by przyjechał... - I co?

Przyjechałby i co, kochanie? - I wyprułby ci twoje wnętrzności.

Chyba najpierw musiałby powstać z grobu.

Kochanie, ja też dostaję wieści z Rzymu.

Myślę, że twój ojciec powinien najpierw pomyśleć o tobie i dobru rodziny

zanim zajął się tymi podejrzanymi sprawami.

Wiesz bardzo dobrze, że mój ojciec był honorowym człowiekiem.

Został zadźgany na ulicy przez dwóch

rzezimieszków, ponieważ był im winien pieniądze.

Miał problemy z hazardem, dziwkami i winem.

Oczywiste jest, że zmarł jak plebejusz, jak przestępca.

Ty łajdaku!

Mam nadzieję, że ci rebelianci...

Dokończ zdanie, a każę cię tak urządzić że pozostaną z ciebie tylko kości.

Posłuchaj mnie uważnie.

Na nieszczęście dla ciebie jestem

wszystkim, co ci pozostało.

Od teraz będziesz odzywać się tylko wtedy, kiedy ci każę,

będziesz milczeć, kiedy ja ci każę...

i rozłożysz nogi, kiedy ja ci każę.

Ty! Pójdziesz ze mną. Zabierz ją do mojego namiotu.

Rzymianie.

Porozmawiam z Eleną.

Jeśli zobaczysz coś dziwnego, daj sygnał jak sroka.

Niech pani spojrzy na te jabłka. - Nie chcę jabłek.

Znasz Nereę, prawda? - Ale co...

Nie wydaj mnie, chcę tylko wiedzieć, jak czuje się moja narzeczona.

Zapomnij o tym. Kiedy złapią twojego przywódcę,

zabiorą nas do Rzymu i już jej nie zobaczysz.

Nie pozwolę na to.

A jak chcesz to zrobić?

Naprawdę uważasz, że możecie pokonać pretora?

Wcześniej czy później was dopadną.

Czekaj, chcę, żebyś wyświadczyła mi przysługę.

Daj jej to i powiedz, że o niej nie zapomniałem,

i nie spocznę, dopóki jej nie wypuszczą.

Oddam jej to. A teraz idź, jeśli nie chcesz zostać złapany.

Elena! Elena!

Dario? - Muszę się zobaczyć z Viriatem. Czy wiesz gdzie on jest? - Chodźmy.

Byłam z nim dziś rano. Chciał znaleźć u mnie pocieszenie,

ale nie... Nie mogłam mu dać tego, czego szuka.

Powiedział, że rezygnuje z walki. Nigdy go takiego nie widziałam.

Czy wiesz dokąd zmierza? - Powiedział coś, o miejscu

gdzie łączą się niebo i woda.

Dobrze, nie martw się o niego.

Gdzie on by nie był, wszystko będzie dobrze.

Dario, uważaj. Nie pozwól nikomu, nawet ludziom z Kaury, aby cię zobaczyli.

Co masz na myśli? - Znaleźli hiszpańskie falkaty w zwłokach

kupców, którzy zmierzali do Kaury.

Rada oskarżyła was o grabież i morderstwo.

To absurdalne, nigdy nie zaatakowalibyśmy naszych ludzi.

Wiem i broniłam was przed Radą, ale jest zbyt wiele rodzin bez ojców.

Porozmawiam z ojcem.

Nie rób tego. Twój ojciec nie jest już twoim sprzymierzeńcem.

Mój ojciec nie rozumie...

Dario, twój ojciec publicznie się ciebie wyrzekł.

Zrobił to aby utrzymać swoje miejsce w Radzie.

Wszyscy wiedzą, że jesteś buntownikiem.

Elena! Elena! - Uciekaj. Idź!

Czy ona już zrozumiała, gdzie jest jej miejsce!

Nie martw się. Zostaw to mnie.

Elena, chciałabyś powiedzieć coś ojcu?

Elena! - Wybacz mi, ojcze.

Widzisz, jak żałuje? Obiecała mi, że to się już nie powtórzy.

Że będzie zachowywać się jak kobieta

godna szacunku, którym się cieszy.

Obiecałem mu, że go nie zawiodę, ojcze.

Dobrze. Przygotuj moją najlepszą tunikę.

Idę porozmawiać z pretorem. - Dobrze, ojcze.

Twoja córka jest bardzo impulsywna, ale

zrobiłaby wszystko dla dobra swojej rodziny,

jak ty i ja, prawda? - Oczywiście.

Więc nie sądzę, żebyś miał coś przeciwko, jeśli

dołączę do ciebie podczas twojej wizyty u pretora.

Dlaczego tak długo? - Chodźmy.

A co z Viriato? - Viriato odszedł. Na zawsze.

I to wszystko? Nic z tym nie zrobimy?

Bracie, nie rób tego czego będziesz później żałował!

Już więcej ciebie nie pożałuję!

A mnie nie boli, że Barbara ...? - Nie wypowiadaj jej imienia!

Nie jesteś godzien! - Uspokój się! - Sandro, co ty robisz?

Sandro, uspokój się.

Uspokoję się jak tylko ta gnida zniknie z moich oczu.

Bracie, pozwól mi zostać, zrobię dla ciebie wszystko.

A możesz zwrócić mi żonę?

Możesz?

Nie, nie możesz?

Sandro, może powinniście spróbować porozmawiać jak brat z bratem.

To nie jest już mój brat. - Jesteś moją jedyną rodziną.

Uciekaj, uciekaj! - On oszalał!

Trzymaj go!

Zostaw nas.

Chcesz coś do picia?

Bardzo mi się podobasz. Pamiętasz tę sukienkę?

Ja tak. Od dzisiaj będziesz w niej do mnie przychodzić.

Skończymy to, w co moja żona nigdy nie powinna była się mieszać.

Proszę, nie utrudniaj mi tego, nie czuję się dzisiaj w nastroju.

Kaprysy bogów bywają niezrozumiałe.

Stworzyć coś tak pięknego, a potem oddać w ręce

dzikusa, który nawet nie jest w stanie docenić piękna.

Pozwól mi cię posiąść.

Nie słyszałaś. - Nie.

Co?

Wolałabym umrzeć, mój panie.

Jesteś tego pewna?

Nie słyszę.

Tak.

Nie lubię, kiedy ktoś okazuje mi brak szacunku.

Tak już lepiej.

Jeśli będziesz posłuszna, będziesz miała wszystko, czego zapragniesz.

Hiszpańska dziwka!

Legionisto! - Panie.

Zabierz stąd tę ladacznicę!

Powiedz żołnierzom, że to prezent od pretora.

Zobaczcie, co nam podarował pretor!

Trzymaj!

Nie, nie!

Nie!

Ładny podarek! - Co za szczęście!

Nie zbliżajcie się! Nawet nie śmiejcie mnie tknąć!

Na kolana!

Zatrzymać to!

Ta niewolnica jest moja. - Pani, pretor...

Nie obchodzi mnie to, co powiedział pretor Galba.

Jeśli ją tkniecie, resztę swojego życia spędzicie na galerach.

Tirso! Co ty tu robisz. Wracaj do jaskini!

Chcę iść z tobą. - Nie możesz.

Jesteś potrzebny swojemu ojcu. - Nie, on jest na mnie zły,

nie jestem już mu potrzebny. - Słuchaj, twój ojciec

jest gwałtowny i uparty jak osioł,

ale jesteś dla niego bardzo ważny.

Jest po prostu smutny z powodu tego, co się stało.

Z powodu mamy?

Tak.

Z powodu mamy. - Też jestem smutny.

Wiem, Tirso. Dlatego powinieneś tu zostać, ponieważ on cię potrzebuje.

Musisz więc przed zmrokiem wrócić do jaskini.

Co tu jeszcze robisz? Idź już!

Dokąd idziesz? - To nie twój problem.

Sandro!

Co się Stalo?

Zrób to jeszcze raz, a zabiję cię.

Przynajmniej coś zrobisz i w końcu przestaniesz się nad sobą użalać.

Sandro, zrobiłeś wszystko, co w twojej mocy.

To nie przywróci mi Barbary. - Ani użalanie się.

Nie sądzisz że twoja żona chciałaby, żebyś zaopiekował się synem.

Jeszcze raz wspomnisz o moim synu, a wypruję ci flaki.

Ach tak? No chodź, pokarz!

Niech cię szlag!

Viriato! Zabierz stąd tę łasicę, jeśli nie chcesz żebym ją ubił!

Krzycz ile chcesz, Viriata tu nie ma! Odszedł, opuścił nas.

W końcu się pokazałaś, kochanie? - Właśnie po to ci była potrzebna?

Żebyś mógł ją oddać swoim legionistom?

Dzięki nim Rzym stał się tym, czym jest teraz.

Zasługują na nagrodę.

Ta dziewczyna potrzebowała nauczki.

Niewdzięczna świnia...

Chcę ją widzieć dziś w moim namiocie i oczekuję, że będzie bardziej uległa

inaczej zamiast legionistom oddam ją świniom.

Kto ci powiedział, że możesz już iść?

Wyjdź teraz z tego namiotu...

a zrobię z ciebie podarek dla Hiszpanów.

Ja nie żartuję, Klaudio.

Nalej mi trochę wina.

Ty przynieś wino. - Tak.

To ciebie o to prosiłem, kochanie.

Co? - Nic, kochanie.

Marek! Wejdź!

Klaudio, czemu nie podasz czegoś mnie i generałowi?

Nie, panie, to nie jest konieczne. - Nalegam.

Podejdź!

Panie, przybył Teodor...

razem z innym Hiszpanem. - W porządku. Wpuść ich.

Powtórz to jeszcze raz. Dalej powtórz to.

Naprawdę uważasz, że mieliśmy coś wspólnego z tymi atakami?

Mówię tylko, że twoi ludzie wszystko stracili,

są zdemoralizowani. Mogli próbować czerpać korzyści.

Dario, o co chodzi? - Bardzo dobrze znam swoich ludzi.

Za każdego z nich włożyłbym rękę do ognia.

Ale nie mógłbym zrobić tego samego dla ciebie.

Jak buntownik mógłby zdobyć taką bransoletkę.

I gdzie jest Viriato?

Viriato odszedł. - Więc to koniec.

Nie! Wciąż walczymy z nim lub bez niego.

Ktoś go zastąpi. - Mam gotowych 30 osób w lesie

gotowych oddać za mnie życie, i mogę zebrać jeszcze setkę.

To ja powinienem być przywódcą.

Nie.

Jestem synem Sesara i zostanę wodzem Kaury.

Więc został tylko jeden sposób, aby podjąć decyzję.

Ty nigdy nie będziesz godzien zostać przywódcą.

Co robicie? Nie możemy walczyć między sobą!

Dario!

Poddaj się. - Pchnij miecz

a będzie to ostatnie co zrobisz w życiu.

Od teraz jestem waszym przywódcą!

Jeśli ktoś się nie zgadza, może ze mną walczyć lub odejść.

Czy to jasne? - Wygrałeś, to uczciwe.

Zamierzasz poddać się temu szarlatanowi?

A co powinniśmy wszyscy zrobić, walczyć każdy na swój rachunek?

Viriata już tu nie ma i ktoś musi przejąć dowództwo.

Wiem, że go szanowałeś. Obiecuję, że dam z siebie wszystko.

Tato! - Tirso, synu.

Gdzie byłeś? - Wujek Ector...

Co z nim? - Poszedł do Rzymian.

Teodorze, mój drogi przyjacielu. Jak się masz?

Dobrze, pretorze. Dziękuję że nas przyjąłeś.

Przybyliśmy w imieniu Rady Możnych Kaury.

Niedawno rebelianci napadli w lesie kupców.

Przybyliśmy prosić o twoją ochronę.

Teraz szukacie ochrony. A jeszcze nie tak dawno byliśmy krwiożerczymi zdobywcami.

Moi ludzie wycierpieli wiele zniewag ze strony ludu Kaura.

Nie tak, Marku?

Marek! - Tak jest.

Nigdy... - Teodorze, pozwól mi...

Pretorze, to pomogłoby przekonać mieszkańców Kaury

że poddaństwo Rzymowi jest najlepsze dla wszystkich.

A ty kim jesteś? - Aleho z Urs,

narzeczony córki Teodora. - Popatrz...

Narzeczony twojej córki. - Jestem Hiszpanem,

ale spędziłem lata prowadząc interesy z Rzymianami,

odkąd osiedlili się w moim rodzinnym mieście.

Powiedz mi, Aleho z Urs... Jak myślisz, co zyskam, ochraniając Kaura.

Ludzie rozumieją, że Viriato i jego ludzie to tylko przestępcy.

Jeśli Rzym obroni nas przed atakami, nasza osada będzie ci winna lojalność.

Dobrze sobie radzisz ze słowami, z pewnością

też dobrze sobie radzisz i w biznesie.

Ponieważ zawsze staram się pozyskiwać moich

współpracowników ofiarowując im obopólne korzyści.

Mam nadzieję, że wkrótce będę miał okazję tego dokazać.

Teodorze, jesteś pełen wad, ale przynajmniej wiesz, jak wybrać zięcia.

Szkoda, że masz tylko jedną córkę.

Jutro obchodzimy święto płodności.

Byłby to dla nas wielki zaszczyt gdybyście przybyli do nas jako goście honorowi,

i jako przyjaciele Kaury. To przypieczętuje nasz sojusz.

Dziękuję, ale muszę odmówić.

Mam wiele rzeczy do zrobienia i hiszpańskie święto nie jest jedną z nich.

Pomyśl o tym. Chociaż nie mamy tak pięknych niewolników jak ty,

ale zrobimy co w naszej mocy.

Nie jestem żadną niewolnicą, wieśniaku!

Proszę o wybaczenie...

Lubię tego twojego szwagra, Teodorze. Widzisz, nie chcę uczestniczyć

w waszym święcie, ale pomogę wam z rebeliantami.

Zrobimy wszystko, co możliwe, aby was przed nimi chronić.

Nie tak, Marku? - Natychmiast wyślę ludzi do lasu,

i rozkażę trzymać broń w gotowości.

Dziękuję domino. - Co ci powiedziałam?

Mówiłam ci, żebyś trzymała się od niego z daleka. Jesteś moja!

Kim jesteś? - Przynoszę ci wieści. Z Rzymu.

Możesz mówić przy niej.

Przysyłają mnie przyjaciele twojego zmarłego ojca.

Prosili mnie abym ci przekazał, żebyś była ostrożna z mężem.

To on rozkazał zamordować twojego ojca.

Niemożliwe. - To pewne, pani.

Pretor Galba zlecił zabójstwo twojego ojca.

Niemożliwe.

Musimy opuścić jaskinię. Jeśli powiedział im, gdzie jesteśmy

Rzymianie już tu zmierzają.

Jeśli uważasz, że twój brat mógłby

to zrobić, musimy uciekać.

Ale musimy podjąć decyzję, natychmiast.

Nie mogę zwrócić jej życia, ale mogę chociaż

dać ci możliwość się z nią pożegnać.

Domino...

Co? - Muszę z tobą porozmawiać.

O Nerei.

Nerea.

Co się stało, domina czegoś chce? - Nie, ale coś ci przyniosłam.

Nie mogę w to uwierzyć. Jak się miewa Paulo? - Dobrze.

Chociaż bardzo za tobą tęskni. Błagał mnie, żebym ci powiedziała

że zrobi wszystko, aby cię stąd wydostać.

Nerea.

Musisz to dobrze ukryć. Jeśli domino dowie się, że to masz

lub że ja ci to dałam, nie wyobrażam sobie nawet,

co ona będzie gotowa za to zrobić.

Dziękuję.

Domino, co ty tu robisz?

Widzę, że Sabina uczyniła cię już porządną i przyzwoitą niewolnicą, prawda?

Zadałam ci pytanie.

Staram się, domino. - Starasz się.

Wyobraź sobie, jak byłam zaskoczona, kiedy tu weszłam

i znalazłam wśród twoich rzeczy naszyjnik skradziony mi przez rebeliantów.

Tak mi dziękujesz za uratowanie ci życia?

Pierwszy raz widzę ten naszyjnik.

Kiedy przestaniesz mnie w końcu okłamywać?

Jak to dostało się w twoje ręce?

Skąd znasz tych ludzi?

Powiesz mi wszystko albo osobiście przekażę cię Legionistom.

Domino, nie... - Przyznaj się!

Mój narzeczony dał mi ten naszyjnik.

Dał mi go w dniu naszego ślubu, tego samego dnia, w którym mnie złapano.

I wręczył go Sabinie, gdy ta była w wiosce, prawda?

Czy naprawdę myślałaś, że możesz mnie oszukać?

W całym obozie mam oczy i uszy, nie zapominaj o tym.

No i, widzisz

nic złego cię nie spotkało.

Gdybyś mi to powiedziała wcześniej,

ta nieprzyjemna sytuacja nie miałaby miejsca.

Co masz na myśli?

To znaczy, jeśli powiedziałabyś mi to wcześniej,

to wcześniej spotkałabyś swojego narzeczonego.

Chcę się spotkać z Viriatem... Potajemnie.

Co? Domino, ja nie wiem gdzie on jest.

Ale twój narzeczony na pewno to wie.

Viriato się zgodzi, jeśli prośba pochodzić będzie od jakiejś Hiszpanki.

A jaka będzie lepsza niż narzeczona jego przyjaciela.

Co powiesz?

Dobrze.

Dobrze. Więc mamy umowę.

Chociaż nie wiem, czy dostatecznie jasno zrozumiałaś warunki. Legionisto!

Sabina, co oni ci zrobili? - To na co zasłużyła, nic więcej.

Sabina nic nie zrobiła. - Ach nie?

Nie dała ci naszyjnika? Mojego naszyjnika?

Pamiętaj o tym, kiedy spotkasz się ze swoim narzeczonym:

jeśli pójdziesz i nie wrócisz, to ona mi za wszystko zapłaci.

Czy to jasne?

Czy to jasne?

Wyprowadź ją i zbij. - Dobrze, domino. Dobrze.

Zrobię, jak mówisz, ale proszę, nie krzywdźcie jej więcej.

To mi się podoba, teraz wiesz co jest na szali. Przygotuj się.

Idź.

Miałaś rację, on bardzo cię lubi.

Dziękuję, domino.

Niczego nie róbcie, dopóki wam nie rozkażę.

Nerea?

Paulo, czekaj! - Nerea!

Paulo.

Uwaga, to może być pułapka.

Nie, ona przyjechała sama.

Żona pretora mnie wypuściła.

Nie mogę w to uwierzyć.

Paulo, pozwolili mi wyjść, żeby przekazać ci wiadomość.

Ona chce się spotkać z Viriatem, jutro rano w lesie przy wodospadzie.

Z Viriatem? Dlaczego?

Nienawidzi swojego męża i ma o nim

informacje, które pomogą wam go zabić.

Chce, żebyśmy zabili jej męża?

Viriato zakończył już swoją walkę. Powiedz jej, że my przyjdziemy.

Nie będzie rozmawiać z nikim innym. Wiadomość była jasna.

Jeśli powiem jej, że na spotkanie przyjedzie ktoś inny, ona mi nie zaufa.

Powiedz jej, że Viriato tam będzie. - Paulo, muszę już wracać.

Wybacz, muszę to zrobić.

Nerea, zaczekaj.

Jeśli nie wrócę, zabije Sabinę.

To jedyna osoba, która mi tam pomogła.

Czy przez nią rezygnujesz z wolności?

Ona ryzykowała życie, by przekazać mi twój naszyjnik.

Czy myślisz, że moje serce nie pęka, że cię zostawiam?

Ale co byś zrobił, gdyby któryś z twoich

przyjaciół był w niebezpieczeństwie?

Nie poświęciłbyś się dla nich?

Przysięgam, że nic mnie nie powstrzyma,

żebyśmy mogli być razem już na zawsze. Wolni.

Mnie też nie.

Co zrobimy?

Musimy odnaleźć Viriata.

Gdzie on może być? - Elena powiedziała, że odchodzi

tam gdzie łączą się niebo i woda.

Gdzie?

Viriato, potrzebujemy twojej pomocy. - Sandro, odejdź.

Żona pretora chce cię zobaczyć. Mówi, że wie, jak zabić Galbę.

Ale on chce rozmawiać tylko z tobą. - Powiedz jej, że to niemożliwe.

Musisz wrócić.

Bez ciebie nic nie możemy zrobić.

Walczą nawet o to, kto będzie dowodził. - To nie mój problem.

A co z przysięgami, które złożyłeś?

Nie pomścisz swojej siostry i córki?

Nie.

Barbara była moją żoną.

Myślisz, że nie rozpaczam po jej stracie?

My jeszcze nie umarliśmy, ani Tirso, ani Elena.

Wciąż żyją osoby, o które warto walczyć. - Nie!

Nic już nie zostało, rozumiesz? To koniec. Nie mogę już walczyć

nie mam siły już żyć. Życie to długa i bolesna podróż

dopóki nie nadejdzie koniec. To wszystko.

Przepraszam. To wszystko moja wina. - Zapomnij o tym, to nic takiego.

To tylko kolejne blizny.

Daj mi to.

Nie zapominaj, że czeka na ciebie pretor.

Musisz założyć czerwoną suknię.

Jak myślisz będę mogła wyjść z dominą, kiedy pójdzie się zobaczyć z Viriatem?

Znowu mogłabym zobaczyć Paula.

Sabina, może tym razem będziemy miały szansę uciec.

Nie powinnaś nawet myśleć że ci się uda stąd uciec.

Musisz o tym zapomnieć. - Nie mogę.

Znowu się z nim zobaczę.

Będziemy razem mieszkać, będziemy mieć dzieci.

Niewolnica patrycjuszy nie ma prawa posiadać dzieci.

Ty! Pretor oczekuje ciebie w swoim namiocie.

Pomóż mi. - Nic nie mogę zrobić.

Wreszcie.

Połóż się!

Kazałem ci się położyć.

Niczego się nie nauczyłaś z pierwszej lekcji?

Podwiń suknię.

Rozłóż nogi. - Panie.

Wynoś się!

To ważne, panie. Musisz rozsmarować tą maść,

jeśli zamierzasz być z tą niewolnicą.

Jaką maść? - Zbrukali ją Legioniści,

pojawiły się u niej wrzody. Ma je połowa legionu.

Ale jeśli to rozsmarujesz,

na pewno nic się nie stanie.

Naprawdę? - To bardzo zaraźliwe, panie.

W ten sposób będzie mniejsze ryzyko. - Idź w cholerę, naprawdę myślisz

że będę tak ryzykować dla tej jednej nędznej suki?

Wynoś się stąd?

Nie.

Ty zostajesz.

Tak, mój panie.

Jak tam mój mały cieśla? - Znalazłeś go?

Zgodził się?

Nic nie dało się zrobić.

Tato.

Viriato, jeśli się teraz poddasz, nasza śmierć pójdzie na marne.

Domino, czy Nerea wybierze się z nami na spotkanie z buntownikiem?

Nie sądzisz, że już i tak na dużo jej pozwoliliśmy?

Tak, domino.

Tylko popatrz! Przypuszczam, że to wszystko nie dla mnie, prawda?

To że traktujesz mnie jak niewolnicę nie oznacza, że będę się też tak ubierać.

Wątpię, żeby to było dla moich żołnierzy. Dokąd się wybierasz?

Jadę do wioski, jeśli się zgadzasz, oczywiście.

Przynajmniej zejdziesz mi z oczu.

Ale ktoś będzie musiał cię odprowadzić.

Nie mógłbym znieść myśli, żeby coś ci się stało.

Wiem, że robisz to dla mnie, kochanie, ale nie ma takiej potrzeby.

Sabina zna dobrze wioskę, ona pójdzie za mną.

Myślę, że niektóre rzeczy powinny być teraz dla ciebie jasne:

Ja rozkazuję, ty słuchasz.

Rozkażę Sekstusowi żeby ci towarzyszył.

Na co czekacie? Powinniście spotkać się z Rzymianką.

Powiedziała, że będzie rozmawiała tylko z Viriatem.

Viriato nie wróci? - Nie wróci.

Więc ja pójdę.

Ta kobieta nie będzie chciała z tobą rozmawiać.

Nerea jasno powiedziała, że to musi być Viriato.

Ale Viriato nie może.

Viriato! - Sandro, drogi przyjacielu.

Wybacz mi...

Miło cię widzieć. - Mnie ciebie też.

Nie mogłeś wrócić w lepszym momencie.

Chwila. Najpierw musimy coś wyjaśnić.

Myślisz, że nadal będziesz przywódcą, kiedy wrócił Viriato?

On ma rację, kuzynie. To Viriato znów będzie naszym przywódcą.

Jeśli chce odzyskać swoje miejsce, musi najpierw o to walczyć. Tak jak Dario.

Czy nie możemy rozwiązać tego w bardziej cywilizowany sposób?

Na co czekasz?

Jak masz na imię? - Aaron.

O co walczysz?

Walczę z Rzymianami. Chcę ich zniszczyć,

pomścić naszych poległych i zwrócić wolność żyjącym.

Więc walczymy o to samo.

Z dumą będę służył pod twoim przywództwem.

Dołącz do mnie, Sabino.

Możecie tu odpocząć, nie zajmie mi to zbyt długo.

Pani, pretor zażądał, żebyśmy nie odstępowali pani ani o krok.

Idę wykąpać się w rzece. Czy wiecie co się stało

z ostatnimi legionistami, którzy widzieli mnie nagą?

Powiedz im, Sabina.

Wyłupili im oczy i odesłali ich z powrotem do Rzymu.

Teraz żyją z żebrania. Nie martwcie się.

Będę krzyczeć, jeśli będę was potrzebowała.

Domino, a co jeśli ten człowiek nie przyjdzie?

Bądź o to spokojna.

Gdybym chciała twojej zguby, wydałabym cię, kiedy widziałam w obozie.

Kto by pomyślał, że spotkam cię w rzymskim

obozie, ubranego w rzymski mundur.

W każdym razie, dobrze na tobie leżał.

Nie mogłem się doczekać aby się rozebrać. - To też byłby niezły widok.

Dlaczego chciałaś mnie zobaczyć?

Chcę, żebyś zabił Pretora Galbę.

Dlaczego żona chce, żebyśmy zabili jej męża?

Ten mężczyzna nie jest już moim mężem. Jest osobą której

Hiszpania wymknęła się spod kontroli.

Jego śmierć będzie dobra dla Rzymu, i dla ciebie...

i dla mnie.

Trudno się do niego dobrać. - Zwykle nie,

ale zaprosili go na uroczystość w Kaurze.

Nikt się nie spodziewa, że się pojawi, ale przekonam go.

Będzie na waszym terytorium.

I będzie dobrze strzeżony. - Nie aż tak.

On uważa, że Hiszpanie nie są dla niego żadnym problemem.

Dobrze. Dziękuję za informację.

Podziękujesz mi, kiedy z nim skończysz.

Powiedziałam mojej eskorcie, że idę się wykąpać w rzece.

Będzie podejrzane, jeśli nie zmoknę.

W końcu nie zobaczysz niczego, czego nie widziałeś już wcześniej.

To może być jedyna szansa, kiedy Galba będzie tak blisko.

Ale będzie dobrze strzeżony. - Mamy jedną przewagę.

Urodziliśmy się w tej osadzie, dobrze ją znamy.

A wiesz, gdzie będzie siedział pretor?

Święto płodności odbywa się zawsze przed budynkiem rady.

Z pewnością otrzyma honorowe miejsce. Zaatakujemy z obu stron.

Nie! To nie zadziała. Potrzebny nam wysoki punkt

skąd możemy wypuścić strzały. - Przed budynkiem rady znajduje się drzewo.

Ma gęsty baldachim, ale jest daleko. - Polowałem z dużej odległości na króliki.

Z pewnością mogę ustrzelić pretora. - Dobrze.

Potrzebuję jeszcze kogoś, kto zna dobrze wioskę. Ale tylko jednego.

Was zbyt dobrze znają. - Ja pójdę.

Ale postaraj się pozostać niezauważony. A wy przypilnujecie jaskini.

Reszta niech będzie gotowa do walki, jeśli będzie taka konieczność, dobrze?

Kochanie... Przestraszyłeś mnie.

Jak minął spacer po wsi?

Szczerze mówiąc, dosyć nudno.

Dobrze, nie byłam w wiosce. - Wiem o tym.

Chciałam popływać i wiedziałam, żebyś mi nie pozwolił.

Tak, nie pozwoliłbym.

A ty zdecydowałaś, że lepiej mnie okłamywać niż słuchać.

Wybacz mi, proszę.

Miałeś rację.

Tylko ty mi pozostałeś.

Czas przestać opłakiwać mojego ojca i poświęcić się tobie.

Chcę tylko, abyś stał się potężnym człowiekiem, którym powinieneś być.

Żeby kłaniali się tobie w Rzymie z czcią, kiedy przechodzisz.

Żeby witali ciebie owacjami, i żeby się ciebie bali.

Kochanie, to ja decyduję, kiedy ciebie wziąć.

Oczywiście, mój miły. - I zapomnij o opuszczaniu

tego obozu beze mnie. - A mówiąc o tym,

czy nie uważasz, że powinniśmy wybrać się na to hiszpańskie święto?

Na ich święto? A co będziemy robić na tych targach bydła?

Ja też uważam za obrzydliwe, zbliżać się do tych ludzi,

ale chcę zobaczyć, jak przed tobą klęczą.

Jesteś rzymskim pretorem i teraz nadszedł dla nich

czas, aby zademonstrować swoje poddaństwo i szacunek.

I tak już wiem, że są mi wierni, zbyt bardzo się mnie boją.

A co z Viriatem? Jak myślisz, jaki

będzie miał wyraz twarzy, kiedy zobaczy

kiedy jego pobratymcy, będą się przed tobą płaszczyć w jego rodzinnej wiosce?

Jak myślisz, co się stanie, kiedy zobaczy, że już nie ma za kogo walczyć?

Nie lubię trzymać się na uboczu. - Musimy być posłuszni.

Nie chcę nikogo słuchać, nikogo oprócz ciebie.

Nie ma znaczenia, kto dowodzi, ważne że wszyscy walczymy o to samo.

A jeśli coś im się stanie?

Są na otwartym polu, a las jest daleko.

Jeśli ich odkryją, nie będzie im łatwo uciec.

Rzymianie nie spodziewają się naszego ataku, to daje nam przewagę.

Zabicie Galby nie jest takie proste.

Zwłaszcza teraz, gdy lud Kaury jest nastawiony przeciw nam.

Co masz na myśli? - Zaatakowano kupców,

na drogach zaczęły pojawiać się trupy...

A oni myślą, że to nasza robota. - Dlaczego mieliby tak myśleć?

W zwłokach znaleziono falkaty.

Mówią, że oni byli ubrani jak Hiszpanie.

Proszę was, grajcie dalej.

Panie, nie liczyliśmy na to że nas zaszczycisz.

Jesteśmy dumni, mogąc was gościć. - Postanowiliśmy przyjąć wasze zaproszenie,

mam nadzieję, że to nie sprawi wam kłopotu.

Jako przedstawiciel Rady Możnych Kaury

pozdrawiam was.

Dziękuję, drodzy przyjaciele.

Raduję się waszym szczęściem i zapewniam was

że przybyłem po to, by okazać szacunek Rzymu dla jego sojuszników.

Masz czysty strzał? - Tak.

Zaczekaj, nie mogę.

Co się dzieje?

Elena rozmawia z pretorem, mógłbym ją zranić.

Nieważne, strzelaj! - Nie, czekaj na czysty strzał.

Powiedziałem, strzelaj!

Strzelaj, na bogów!

Na bogów.. - Co się stało?

Straciłem możliwość strzału. - Nie będziemy już mieli takiej okazji.

Musimy już iść, wystarczająco już ryzykowaliśmy.

Nie! Musimy go dostać. - Oszalałeś? Dario!

Dario, zabiją nas! - Rozumiem, że się nie zgadzacie.

W końcu wystarczy do tego jeden człowiek.

Dario.

Bądźcie gotowi, jeśli będzie potrzebować naszej pomocy.

Nie podoba mi się to.

Nazywali buntowników wyzwolicielami...

Hiszpania to nie kraj...

Dzisiaj wasz lud jest zjednoczony...

Obiecuję być waszym wiernym sojusznikiem.

Dario?

To buntownik! Morderca!

Morderca! Morderca!

Sandro, uciekajmy.

Co się Stalo? Co z Dario?

Złapali go.

Proszę o wybaczenie, panie. Nie wiedzieliśmy, do czego się szykują.

Milcz!

Kto za tym stoi?

Ja, nikt inny.

Odpowiedz pretorowi, jeśli nie chcesz, żebym wypruł tutaj twoje jelita.

Pracowałem sam i postąpiłbym tak jeszcze raz.

Dobrze. Skończ z nim! - Nie!

Nie?

To jego syn, panie. - Tak, ale ja...

wyrzekłem się go, gdy postanowił sprzeciwić się woli naszej Rady.

Jaki jest więc powód, dla którego mam go nie zabijać?

Panie, nasz lud prosi o sprawiedliwość za zabójstwa kupców. - Ja też.

Próbowali mnie zabić. - Ten człowiek zapłaci za swoją zdradę,

prawa Kaury wymagają, żeby został sądzony przez tych

którzy go schwytali, a to był jeden z naszych.

Czy to nie takie prawo obowiązuje w Kaura, Teodorze?

Zapewniam cię...

Mogę cię zapewnić, że jeśli zostawisz go tutaj,

będzie sądzony.

I będzie osądzony.

Dobrze. To nie ma znaczenia, kto go osądzi, prawda?

Panie, powinniśmy go zabić na miejscu.

Czy pytałem cię o zdanie, Marku? - Nie, panie.

Wszyscy tutaj wiemy, że ten buntownik może

otrzymać za swoje czyny tylko jedną karę.

To wy zakończycie jego życie.

Tym samy dokażecie swoją lojalność wobec Rzymu.

Dzięki bogom, że to już nie twój syn, prawda?

Zwołać Radę.

Cholerny pech!

Nie można już nikomu ufać!

Panie!

Wynoś się stąd!

Jak się czujesz, ukochany?

Bywały lepsze dni.

A ty? Widziałem, że byłaś bardzo podekscytowana.

Bałam się o ciebie.

Ci buntownicy są prawdziwymi dzikusami,

mam nadzieję, że dostaną to, na co zasłużyli.

Tak! To był zły pomysł, aby wybrać się na to święto,

tak ryzykować przed tymi wszystkimi Hiszpanami.

To nie...

To był twój zły pomysł,

chcesz powiedzieć że celowo naraziłam twoje życie?

Nienawidzę tych buntowników tak samo jak ty.

Oczywiście.

Czy naprawdę tylko oni chcieliby widzieć mnie martwym.

Nieprawdaż ukochana?

Oczywiście.

A kto inny, jeszcze by mógł?

Jeśli bym cię straciła, nie wiem, co by się ze mną stało.

Tylko ty mi pozostałeś.

To jedyne prawdziwe słowa, które dziś wypowiedziałaś.

Dalsza dyskusja nie ma sensu. Ten człowiek naraził na niebezpieczeństwo,

nasz kruchy pokój z Rzymem, do tego rabował i mordował naszych ludzi.

To nie prawda.

Milcz! Będziesz mówił, kiedy ci pozwolę.

Ale on ma rację.

Nie ma dowodów na to, że mój syn był jednym z rozbójników.

Falkaty niczego nie dowodzą. - Byłem tam

i widziałem swoich towarzyszy zabijanych przez rebeliantów.

Widziałeś wśród nich mojego syna? - Widziałem falkaty

i słyszałem język Hiszpanów. Sam przyznałeś, że był twój syn

jest jednym z buntowników. Jeśli tak, to jest winny.

Przyjaciele, to dowodzi tylko, że nasz przywódca przestał zważać

na nasze problemy i zważa tylko na

interesy własne i swojego syna.

To nie prawda.

Jeszcze kilka dni temu zapewniał nas, że nie ma już syna,

a dzisiaj broni go, wbrew wszystkim dowodom.

Rada nie może skazać nikogo na śmierć

bez zgody przywódcy, i jasne jest, że Sesaro

nie może pozostać obiektywny, ani nadal przewodzić tej radzie.

Masz rację co do jednego:

Nie mogę potępić mojego syna

dlatego rezygnuję z przewodzenia naszej radzie.

Nie rób tego, ojcze.

Nie mogę postąpić inaczej.

Teodor powinien zostać naszym nowym przywódcą.

Teodor, Teodor.

Teodor.

Dziękuję wam, przyjaciele, za ten nieoczekiwany zaszczyt.

Przyjmę te obowiązki tak jak jest w zwyczaju.

Ale do tej pory, w tych okolicznościach, przejmuję pełną władzę nad Kaurą...

i składam pierwszą propozycję: żebyśmy przegłosowali

i skazali na śmierć tego oto człowieka.

Jak on się czuje? - Nie mam pojęcia.

Musimy uratować Dario, ryzykował dla nas życie,

nie możemy go zostawić.

W tych okolicznościach pewnie już nie żyje.

Albo zabrali go do rzymskiego obozu.

Więc chodźmy do obozu.

Albo lepiej od razu, udajmy się do podziemnego świata. Oszalałeś?

Więc co zrobimy? Mamy czekać aż go zabiją?

Co powiedział Viriato?

Viriato i Sandro odeszli.

Zawsze byli najmądrzejsi. Musieli uciec,

my powinniśmy zrobić to samo.

Elena!

Nie rozumiem, rada Kaury zdecydowała aby zabić Dario?

Nie mogli postąpić inaczej, tego domagał się Galba.

Przynajmniej to dobre, że łatwiej przeniknąć

do Kaury niż do rzymskiego obozu.

Co zamierzasz zrobić? Walczyć ze swoimi pobratymcami?

Wejść i wymordować całą Radę?

A jakie mamy inne wyjście? Siedzieć i nic nie robić?

Jest jeszcze inne rozwiązanie...

Egzekucja nastąpi o świcie, musimy natychmiast wyruszać.

Pani? - Marek!

Wejdź i wybacz mi mój stan.

Problem ze łzami polega na tym, że szkodzą urodzie.

Jeśli mi pozwolisz, pani, tak nie jest w twoim przypadku.

Dziękuję, Marku. Zawsze byłeś taki szarmancki.

Powiedz mi, znalazłeś już Viriata?

Nie wolno mi zdradzać wojskowych tajemnic, pani.

Nawet mi? - Nigdy nie wiadomo, kto może

podsłuchiwać naszą rozmowę albo wykorzystać

te informacje w niewłaściwy sposób.

Mój mąż pozwala temu buntownikowi grać mu na nosie, ośmieszać go.

Jestem przekonana, że gdybyś to ty był

pretorem, rozwiązałbyś już ten problem.

Twój mąż sprawuje się bardzo dobrze.

A co jeśli Galba postąpił wbrew interesom Rzymu?

A co jeśli jest zdrajcą? - Pani, twój mąż jest wierny Republice.

Tylko... - Mój mąż nakazał zabójstwo mojego ojca,

Senatora! Mój mąż kpi z Republiki i z Rzymu.

Gdy tylko zamykam oczy to...

Gdybyś był odważnym mężczyzną...

Rzymianinem z poczuciem patriotyzmu,

kimś, kto by mi pomógł z nim skończyć.

Błagam.

Błagam.

To byłaby zdrada, pani. Taki człowiek zasługiwałby na śmierć...

i byłby stracony. - Śmierć może być zaszczytem

dla człowieka honoru. - Zaszczytem ...?

Pani, ja jestem tylko żołnierzem, jedyną rzeczą, jaką potrafię

jest zabijanie. To moja praca i podoba mi się

ale przyjmuję tylko rozkazy.

A jeśli ja rozkazałabym ci to zrobić?

Rozkaz, który chcesz mi wydać, jest niewykonalny.

Jesteś rzymską patrycjuszką, i powinnaś

się zachowywać jak na to przystoi.

Odejdź, żołnierzu. - Domino. - Precz!

Czy przybyliśmy przedwcześnie,

czy też Hiszpanie nie lubią zabijać zdrajców?

Zapewniam cię, że to lubimy, panie.

Więc chyba podjąłeś właściwą decyzję.

Rada Kaury zdecydowała, że oskarżony w sprawie morderstw powinien umrzeć.

Dobry osąd.

Moje szczere gratulacje.

Miałeś odwagę sam głosować? W końcu to twój syn.

Mojego syna tu nie ma.

Ta osada zaufała Rzymowi.

Czy to w ten sposób odpłacacie za naszą lojalność?

O czym ty mówisz? - Są świadkowie, którzy widzieli

jak ten mężczyzna zabijał kobiety i dzieci...

Przebrani zabójcy. Czy to jest właśnie ta wielka chwała Rzymu,

Zabijać i zdradzać? - Ty mi mówisz o zdradzie?

Twój syn próbował wczoraj zabić Galbę i musi za to umrzeć.

Rada postanowiła wymienić życie mojego

syna, na życie tego człowieka.

W zamian za to, perfidna zdrada pretora Galby zostanie zapomniana.

Niech on sam zdecyduje, czy chce respektować prawa naszego ludu.

Gnidy, bękarty, synowie kurew!

Zabiję ich wszystkich jednego po drugim. Nędzne psy!

Panie, to może być kiepski pomysł.

Co?

Mam nadzieję, że nie sugerujesz, że to ja jestem winny temu wszystkiemu,

bo ty i twoi legioniści byliście niekompetentni i nieostrożni

i pozwoliliście zrobić z siebie idiotów.

Panie, radziłem żebyś zabił tego buntownika

kiedy miałeś okazję.

Powinienem cię zabić na miejscu, ty niewdzięczny łajdaku.

Nie zapominaj, że moje niepowodzenia są również twoje.

Ale zwycięstwo, jeśli pewnego dnia

zwyciężysz, będzie należeć tylko do mnie.

Jesteś tylko narzędziem, mogę z tobą zrobić, co zechcę.

Wynoś się!

Wyjdź.

Uciekaj, jeśli nie chcesz, żeby twoja

ścięta głowa, stała się przestrogą dla innych.

Panie, domina teraz nie... - Precz!

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.