All language subtitles for Hispania.La.Leyenda.s01e04.HD720p.BDRip.Rus.Spa.BaibaKo.tv

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic Download
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified) Download
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English Download
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian Download
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil) Download
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian Download
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Tłumaczenie: JENOVA64

H I S P A N I A, L A L E Y E N D A.

Odcinek 4 „Ratunek dla Barbary”

Możesz go oglądać, ale nie dotykać. Czy twoi rodzice ci tego nie mówili?

A jeśli chcę go kupić? - A czym chcesz mi zapłacić?

Uciekaj, ten ptak jest bardzo drogi. - Czy to wystarczy?

Dzięki bracie.

- Podziękujesz mi, kiedy wyjaśnisz mi, gdzie byłeś.

Wysłałem ludzi, aby śledzili Hiszpana i doprowadzili nas do rebeliantów,

ale stracili go z tropu. - A jak to się mogło stać?

Już kazałem ukarać żołnierza, który go śledził.

I to wszystko? Myślisz że kilka uderzeń batem rozwiąże problem?

Wsadzę go do aresztu, panie. - Nie mówię o zwiadowcy, Marku.

Nie zawiedź mnie, Marku. Bo ja nie lubię błędów.

Dlatego jesteś ze mną. A przynajmniej dlatego byłeś ze mną do tej pory.

Jeszcze coś? - Dla przypomnienia

dzisiaj przychodzą pieniądze z Rzymu na pensje dla naszych legionistów.

Jesteś pewien, że wszystko jest dobrze zabezpieczone?

Nie chcę żadnych niespodzianek.

Tak, panie. Przybywają pod strażą z Rzymu.

Mimo to wysłałem mojego najlepszego oficera, aby im towarzyszył.

Kogo? - Leona Moreno,

mojego najlepszego centuriona. Walczył pod Zamą przeciwko Kartagińczykom.

Leon. Tak dobrze.

Dopóki są pod dowództwem Leona wątpię, aby ktokolwiek odważył się ich zaatakować.

Żołnierze, trzymać tempo!

Nie wiedziałem, że mnie śledzą.

Gdybyś się nie pojawił, nie wiem co by się zemną stało.

Co się stalo?

Gdzie byłeś? - Co jest z tobą nie tak? - Uspokójcie się.

Byłem w wiosce i natknąłem się na rzymski patrol.

Ukryłem się na kilka godzin w chacie, dopóki nie poszli.

A to? Swędziało cię, więc się podrapałeś?

- Puść mnie!

Kiedy myślałem, że jestem bezpieczny, wyszedłem, ale mnie złapali.

Musiałem ich przekonać, że jestem złodziejem.

Oni chcieli wiedzieć gdzie znajdują się buntownicy.

Za to że nie chciałem im powiedzieć gdzie jesteście, bili mnie przez kilka godzin.

Jeśli myśleli, że jesteś złodziejem, to dlaczego za tobą szli?

Nie wiem. Chyba nie jestem zbyt przekonującym kłamcą.

Ektor, to się nie może powtórzyć. Jeśli Rzymianie dotrą do jaskini,

wszyscy będziemy martwi. Ektor!

Wejdź do środka i przemyj swoje rany.

Dziękuję.

Czy to wszystko? Nie zganisz go?

Niestety to twój brat. I właśnie dlatego.

Myślisz że to za mało, że go wychłostali?

O co chodzi, Sandro? - Możecie mi pomóc?

Co to jest - Spójrz, to przywiąże się do drzewa.

Jeśli ktoś tędy przejdzie, zahaczy o pułapkę i drzwi się otworzą,

i uwolni gołębie. Przygotowałem kilka, aby nas zaalarmowały

Jeśli to kiedykolwiek zadziała, to ja jestem owcą.

Może powinniśmy rozważyć strzyżenie.

To mogły być zwierzęta. - Albo i nie. Dario, poinformuj Ektora.

Chodźmy.

Tyle zamieszania z gołębiami z powodu jednego wozu ze słomą.

Musi być coś jeszcze.

Inaczej Rzymianie nie wysyłaliby eskorty. Chodźmy.

Ani drgnij! Widzisz tego człowieka na drzewie, na przeciw ciebie?

Jeśli się poruszysz lub piśniesz, dostaniesz tak szybo strzałą między oczy

że nie będziesz miał nawet czasu zasygnalizować odwrotu do Rzymu.

Teraz rób to, co ci każę...

Zaskoczyli nas, kiedy zatrzymaliśmy się na odpoczynek.

Tak. I ani jeden żołnierz nic nie zauważył?

Tak, panie.

W ilu bitwach walczyłeś o Rzym, żołnierzu? - Walczę już od ponad 20 lat, panie.

Odkąd opuściłem dom. - Możesz odejść, żołnierzu.

Republika docenia twoje zasługi.

Wiesz co to znaczy, prawda? Pytam cię o coś, Marku!

Wiesz co to znaczy? Żołnierze mogą się zbuntować

jeśli dowiedzą się, że nie mamy czym im zapłacić.

Nie muszą o tym wiedzieć, panie. - Prosiłem cię, żebyś nie popełniał

więcej błędów, Marku, a ty znów mnie zawiodłeś.

Wybacz mi.

Myślałem, że sytuacja była... - Myślałeś?!

To co myślisz, w co wierzysz, co mówisz...

nie ma już żadnej wartości.

Eh, widzę już twarz pretora, kiedy się o tym dowie.

Viriato, nie cieszysz się?

Dzięki temu możemy kupić zapasy, broń...

Tak? A kto ich użyje? - Cóż, koniecznie my.

Nawet 200 falkat jest niczym, jeśli nie ma ich komu nosić.

Jeszcze jedno Sandro, wcześniej czy później, szczęście nas opuści.

Jest nas pięciu. I musimy zaakceptować fakt,

że nigdy nie rozprawimy się z 5000 żołnierzy.

Dobrze, ale pieniądze się przydadzą. - Naszym celem nie jest się bogacić,

ale pokonać Rzym.

Potrzebujemy wsparcia.

Ale w Kauri od lat prawie nie ma ludzi do walki.

Moja wioska została zaatakowana, ale wiele osób uciekło.

Ludzie, którzy nienawidzili Rzymu. Większość osad w okolicy spotkało to samo.

Myślisz, że możesz ich przekonać, by do nas dołączyli.

Oczywiście.

Więc zrób tak, Dario, dołącz do niego i mów w moim imieniu.

Dobrze. - Bądźcie ostrożni.

Drogi są pełne niebezpieczeństw.

Drogi Teodorze, wybacz, że musiałeś czekać.

Pretorze. Mam... - Psssst!

Na kolana!

Marek, co twoim zdaniem powinniśmy zrobić z tą szumowiną?

Jeśli mi pozwolisz, wyjaśnię... - Teodorze, Teodorze...

Myślałem, że zawarliśmy umowę.

Ty dbasz o swoją wioskę, a ja nie podejmuję represji.

Nie wiem, co takiego zrobili buntownicy. - Nazywaj go po imieniu...

Marek, jak mu było... - Viriato, panie.

Viriato. - Ale ten człowiek nie pracuje już dla mnie od tygodni.

Zwolniłem go i zabroniłem mu zbliżać się do mojej posiadłości.

Do posiadłości, tak.

Ale chyba nie zabroniłeś mu zbliżać się do twojej córki.

Moja córka jest zaręczona z dobrym mężczyzną.

A czy ten dobry człowiek wie, że ona puszcza się z buntownikiem?

- To nie prawda!

Jesteś pewien?

Daj mi jeden powód, żebym cię teraz nie zabił.

Wystarczy wspomnieć, że próbowałeś otruć mnie i moje wojska.

Nie wiem o czym mówisz. Przysięgam ci, pretorze.

Postaw się na moim miejscu.

Jeśli stwierdzę, że kłamiesz, powinienem cię zabić na miejscu.

Ale jeśli zdecyduję się ci wierzyć, powinienem rozważyć

czy naprawdę jesteś sojusznikiem, którego potrzebuję, czy powinienem szukać innego?

W takim razie powinienem cię zabić. Ty za dużo wiesz.

Teodorze, daj mi przynajmniej jeden powód, żeby tego nie zrobić.

Mogę... zabrać cię do siostry Viriata.

Jego siostry?

Jest żoną kowala. Dzięki niej będziesz mógł dobrać się do rebeliantów.

Dlaczego jesteś pewien, że nadal utrzymuje kontakt ze swoim bratem?

Znalazłem to.

To było u siostrzeńca Viriata.

To część biżuterii, którą ukradli mojej żonie.

Dałem jej to przed ślubem.

Teodorze, ostrzegam cię, że jeśli to kolejna pułapka...

Przysięgam, że tak nie jest.

Ta kobieta wciąż widuje się z buntownikami.

Jeśli nie, to jak ten pierścień mógł znaleźć się u chłopca?

Zabierz go z moich oczu.

Dziękuję, pretorze. - Nie dziękuj mi jeszcze.

A co z twoją córką... - Zostaw to mnie,

Jestem pewien, że jest jakieś wytłumaczenie.

Dobrze. Jestem gotów jej wybaczyć.

Dziękuję... - W zamian za powiedzmy 5000 dinarów.

Ale nie mam takiej sumy. - Wybieraj. Albo twoje bogactwo, albo twoja córka.

Tirso!

Nie hałasuj!

Gdzie byłeś? - W kuźni.

Ile razy muszę ci mówić, żebyś tam nie chodził sam?

Chodź, jedzenie jest już dawno gotowe.

Co mamy na obiad? - Kaszę z żołędzi.

Znowu? - Tak! Jeśli ci się nie podoba, to wiesz, co robić.

Idź do lasu na polowanie i przynieś trochę mięsa.

Gdyby tata tu był, na pewno byłoby więcej jedzenia.

Co powiedziałeś? Gdyby twój ojciec tu był, to byś teraz uciekał, żeby cie nie ukarał.

A dlaczego nie możemy iść z nim do lasu?

Ile razy ci mówiłam, żebyś o tym nie wspominał!

Nie krzycz na mnie, kobieto. - Jestem kobietą,

ale dopóki nie staniesz się mężczyzną,

będziesz musiał robić to, co ci każę! Rozumiesz?

Ojcze, gdzie byłeś? Miałam przygotować jedzenie

ale nie chciałam, żeby ostygło.

Poszedłem do rzymskiego obozu. - Do rzymskiego obozu? Po co?

Pretor wezwał mnie, by zapytać, dlaczego moja córka

była wczoraj widziana z przywódcą rebeliantów.

Nie wiem, co ci powiedzieli, ale to nie tak.

Powiedziałem ci, że prędzej cię zabiję, niż

pozwolę ci zhańbić pamięć naszych przodków.

Co zrobiłem, żeby zasłużyć od ciebie na te wszystkie upokorzenia? Powiedz mi.

Co zrobiłem, że tak mnie poniżasz?

Poświęciłem wszystko, aby niczego ci nie brakowało.

Posłałem cię w świat, aby dać ci życie, którego tutaj nigdy nie moglibyśmy mieć.

Twojej matce byłoby wstyd mieć taką córkę.

Wybacz mi, ojcze.

Ja nie... - Pretor chciał cię ukrzyżować

i musiałem się przed nim korzyć, aby cię ocalić!

Powinienem cię zabić.

Elena, tu jesteś.

Coś się stało?

Nic.

Rozmawiałem z Eleną.

W czym mogę ci pomóc, Aleho? - Szukałem twojej córki.

Oczywiście. Dalej, idź ze swoim narzeczonym.

Tirso, następnym razem...

Czego chcecie? - Pójdziesz z nami, Hiszpanko.

Dlaczego? Nic nie zrobiłam.

Jak śmiesz okłamywać obywatela Rzymu?

Rozpoznajesz to?

Nigdy tego nie widziałam. - Został skradziony żonie pretora.

Kilka dni temu twój syn dał go sokolnikowi.

O tym, też nic nie wiesz, prawda?

Może powinniśmy zapytać o to twojego syna?

Zabrać go do obozu i przesłuchać.

Gdzie on jest?

Znajdźcie chłopca! - Nie! To ja dałam mojemu synowi pierścionek.

On nic nie wie.

Poczekaj na zewnątrz.

Chyba od dawna nie widziałaś swojego męża, co?

Jeśli znowu się odwrócisz, zabiję cię na miejscu.

To nie prawda. Gdybyś chciał mnie zabić, już byś to zrobił.

Jesteś bardzo sprytna, Hiszpanko. Jak wszystkie dziwki.

Trochę mi się teraz spieszy, ale w obozie będę miał dla ciebie mnóstwo czasu.

Żołnierze! Zabrać ją!

Nie!

Moja sukienka!

Przepraszam. - Przepraszam, domino!

Nic się nie stało. Dobrą niewolnicą nie staje się z dnia na dzień, prawda?

Chodź.

Masz piękne włosy, wiesz o tym?

A twoje usta...

Jesteś prawie tak ładna jak ja, kiedy byłam w twoim wieku.

Sabina powiedziała ci już, że lubię kiedy pomiędzy

mną a moimi niewolnicami jest pełne zaufanie.

W końcu spędzimy razem wiele lat.

Jeśli masz jakiś problem, możesz mi zaufać. Dobrze?

Tak, domino.

Ty już jesz. Mówiłem ci, że będziemy jeść razem w moim namiocie.

Byłam głodna, nie wiedziałam, że to dla ciebie takie ważne.

Kiedy mówię ci, że będziesz jadła ze mną, to masz jeść ze mną.

Widzę, że masz dobry humor. Znowu masz problemy ze swoimi żołnierzami?

Problemy żołnierzy to nie sprawa kobiet.

Sabina, pomasuj trochę mojego męża, może się trochę zrelaksuje.

Dla ciebie wszystko jest proste! Dbasz tylko o swoje masaże,

kąpiele i inne przyjemności. Żyjesz jak świnia w świniarni.

Jak śmiesz tak do mnie mówić?!

Będę z tobą rozmawiał, tak jak będę miał ochotę!

Przypominam, że życie, które wiedziesz, zawdzięczasz mnie. - Co?

Wygląda na to, że już zapomniałeś, kim byłeś, zanim mnie spotkałeś?

Gdybyś mnie nie poślubił, nadal byłbyś zwykłym żołnierzem.

Ale już nie jestem, więc teraz jesteś mi winna posłuszeństwo.

W twoich snach. Możesz o tym zapomnieć.

Właśnie napisałam do ojca prośbę o rozwód.

Wkrótce nie będziesz miał do mnie żadnych praw.

A jeśli odważysz się mnie dotknąć, przysięgam,

w Rzymie będą chcieli twojej głowy...

i dostaną ją.

Nie będziesz wiecznie żyła pod kloszem swojego ojca.

Mężczyźni.

Gdy rozłożysz przed nimi nogi, oni od razu myślą, że jesteś ich własnością.

Gdyby tylko wiedzieli, że cały czas udajemy.

Tirso!

Tirso.

Nie wiem, dlaczego zawracasz sobie głowę ukrywaniem pieniędzy.

Nigdy nie wiadomo, kto może przyjść. - Sandro, bracie! Viriato!

Elena. - Barbara została zabrana przez Rzymian.

Co? - Dokąd?

Myślę, że do obozu. Ale nie jestem pewna. Widziałam, że ją związali.

A gdzie jest mój syn?

Nie wiem. Szukałam go wszędzie, ale go nie znalazłam.

Bracie! - Może to pułapka, Sandro!

Zostańcie tu! - Na miłość boską!

Dalej!

Tirso, synu!

Tirso! Tu tata!

Tirso! - Tata?

Tirso, synu!

Zabrali mamę. - Wiem, nie martw się.

To moja wina. - Nie mów tak.

Wszystko będzie dobrze, obiecuję ci.

Wszystko będzie dobrze. - Sandro, musimy iść.

Sandro.

Żyłem z tego co upolowałem.

Nigdy nie interesowałem się wojną ani bronią. - Kto by pomyślał?

Jedyne, co mnie interesowało, to uszczęśliwianie Nerei.

Patrz.

Widzisz ten wisiorek? Musiałem polować przez dwa miesiące

żebym mógł jej to kupić. To był prezent ślubny.

Na pewno znowu ją zobaczysz.

A ty, nie masz żadnej kobiety? - Przyjacielu, miałem ich wiele

ale nie zostałem z żadną. Bo zawsze tęskniłem za Kauri.

Słyszałeś to?

Uważaj!

Jesteś moim dłużnikiem.

Co zamierzacie z tym zrobić - Uratujemy ją.

Jak?

Nie wiem.

Nie możecie tam iść tylko we trójkę.

Dario i Paulo poszli zwerbować ludzi.

Powinni już tu być.

A jeśli im się nie uda?

To moja siostra, zrobię wszystko, co trzeba będzie.

Najpierw straciłem żonę, a potem córkę.

Została mi tylko ona.

Sandro, dokąd idziesz? - Odnaleźć moją żonę.

Pilnuj chłopca.

Wybacz, że kazałem ci czekać.

Co robisz na podłodze? Proszę wstań.

Jak masz na imię?

Tylko mi nie mów, że oniemiałaś.

Dlaczego tak na mnie patrzysz?

Pomimo tego, co myślisz, my Rzymianie nie jesteśmy potworami.

Też mamy uczucia.

Pozwolisz że opowiem ci historię?

Dziękuję.

Dziś rano z Rzymu przyszedł list od mojego dobrego przyjaciela.

Opowiedział mi o występie dwóch aktorów.

Jeden z nich grał Hiszpana, kogoś takiego jak twój brat,

tego Viriato. Co dziwne, inny aktor zagrał mnie.

To była komedia. Ludzie się śmiali.

Aktor który grał Hiszpana uderzył tego który grał mnie drewnianym mieczem,

kiedy on ze mnie kpił. Ja płakałem i błagałem go.

Rozumiesz o czym mówię?

Rozumiesz, że w Rzymie śmieją się ze mnie z powodu twojego brata?

Zrozum, że nie mogą na to pozwolić. Muszę rozprawić się z tymi buntownikami.

Teraz zabiorą cię do namiotu i tam będą cię torturować.

Nie zabiją cię. Jeśli zemdlejesz, ocucą cię i będą dalej przesłuchiwać.

A kiedy przestaną, to zależy od ciebie. Kiedy zaśpiewasz.

I niech będzie jasne, w końcu i tak zaśpiewasz.

Zabrać ją.

Wyjdźcie, ja się nią zajmę. Wszyscy na zewnątrz!

Jak się czujesz?

Wreszcie jesteśmy sami.

I cały ten czas będzie należał do nas dwojga.

Nie jesteś podekscytowana?

Więc jesteś siostrą Viriata.

Dziwnie, widzieliśmy się kilka razy i wciąż się nie przedstawiłem.

Jestem Marek Korneliusz V i jestem tu generałem.

Ode mnie zależy życie 5000 ludzi.

Chociaż ostatnio ta liczba nieco spadła.

Zapewne wiesz już, że z powodu tych rebeliantów

straciłem już kilkudziesięciu żołnierzy.

Wiesz, generał jest dla swoich żołnierzy jak ojciec.

Ale ta szumowina twój brat ciągle stawia mnie przed nimi w złym świetle.

A to nie dobrze.

Ale mimo wszystko jestem wdzięczny bogom,

dziś jest mój szczęśliwy dzień.

A wiesz dlaczego?

Bo zapłacisz mi za wszystko, co zrobił mi twój brat.

Poczujesz na sobie całą gorycz i całą nienawiść, którą do niego czuję,

i wątpię w to, czy twoje ciało może to znieść.

Sandro! Sandro, nie rób tego.

Zabijesz mnie, żebym nie ratował twojej siostry?

Jeśli będę musiał cię skrzywdzić, żeby cię nie zabili, zrobię to.

Poszedłbym, nawet gdybym stracił obie nogi.

Sandro.

Muszę iść, muszę iść.

Też chcę z tobą iść, ale jeśli teraz pójdziemy,

zabijemy kilku Rzymian i skończymy rozerwani na strzępy.

I my i ona.

Barbara nie będzie miała nikogo, kto mógłby ją uratować.

A twój syn nie będzie miał ani ojca, ani matki, ani wuja.

Sandro, musimy zaczekać na Dario i Paulo.

A jeśli nie wrócą?

Jeśli nie pojawią się do wieczora, pójdę z tobą.

Wejdziemy pod osłoną nocy, tak jest bezpieczniej.

Kiedy mnie uwolnią, poczują ostrze mojego miecza.

Paulo, postaraj się uspokoić, nie wiemy nawet kim oni są.

To mordercy i rabusie, szumowiny.

Pozwól mi mówić. Spróbuję osiągnąć porozumienie.

Oczywiście, aby przekonać ich, by do nas dołączyli.

Czy masz lepszy plan? - Walczmy z nimi.

Tak? Jak? Nogami? Czy głowami?

W każdym razie nie chcę pozwolić, żeby mnie zabili.

Przynajmniej w tym drugim przypadku się zgadzamy.

Nasz przywódca chce was zobaczyć.

Mam nadzieję, że ty wiesz jak się zachować.

Pójdziecie po nią? - Tak.

Co z Dario i Paulo? A wsparcie?

Barbara nie może już dłużej czekać.

Obiecaj mi, że się jeszcze zobaczymy.

Nie obiecuj mi, ale zrób to.

Gdzie byłaś? Cały dzień się martwiłem.

Nie on jeden.

Oczywiście że nie.

Możesz zostawić nas samych, Teodorze?

Chciałbym porozmawiać z moją narzeczoną.

Gdzie byłaś? - Rzymianie pojmali Barbarę,

żonę kowala. Szukałam ich syna.

I dlatego nie było cię cały dzień?

Znam tę rodzinę od dzieciństwa, musiałam pomóc.

To nie jest twoja rodzina. Twoja rodzina jest tutaj. Rozumiesz?

Nie podoba mi się to, że zadajesz się z takimi ludźmi.

Wkrótce zostaniesz moją żoną i powinnaś

wybierać sobie lepsze towarzystwo.

Zrozum, nie wyjdę za ciebie. - Co powiedziałaś?

Dobrze mnie słyszałeś. Znajdź inną, na której zrobi wrażenie twoje bogactwo.

Elena, proszę... - Nie dotykaj mnie!

Tylko się o ciebie troszczę. Żona kowala jest siostrą

przywódcy buntowników, wszyscy w wiosce to wiedzą.

A co mnie to obchodzi! Nie porzucę ich.

Wszyscy rebelianci są już praktycznie martwi. Oni i ci, którzy im pomagają.

Każdy, kto podniesie swój miecz przeciw Rzymowi, prędzej czy później umrze.

Takiej chcesz przyszłości?

Gdzie jest twój syn?

Estero, zostaw nas samych.

Nie! To co mam zamiar powiedzieć jest skierowane do was obojga.

Wiem, że twój syn jest jednym z buntowników

i jest z Viriatem. - Viriatem?

Nie wiedziałeś? Oczywiście pewnie oczekiwałeś,

że twój syn zostanie ich przywódcą.

No cóż, nie jest. Twój syn, szlachcic, wypełnia rozkazy pastucha.

Mój syn nie wypełnia niczyich rozkazów, ponieważ nie jest buntownikiem.

Oszukał nas wtedy ze dzbanami i dobrze o tym wiesz.

Jeśli Rzymianie się dowiedzą, ukrzyżują go na miejscu.

Jego i was. - Czego od nas chcesz, Teodorze?

Zrezygnujesz ze swojego miejsca w Radzie i przekażesz je mi.

Więc pochodzisz z Kaura.

Jak się tam mają rzeczy? - Sytuacja jest trudna.

Rzym całkowicie podbił naszą wioskę.

Nasi bracia z Kaury mieszkają z żołnierzami

i nic nie można powiedzieć ani zrobić bez zgody pretora.

Właśnie dlatego szukamy kogoś, kto wspomoże nas w walce z Rzymem.

A kim wy właściwie jesteście? Dwoma szaleńcami?

Mówimy w imieniu Viriata, naszego przywódcy.

Viriato, słyszałem, jak o nim rozmawiali. Słyszałem, że nie żyje.

Rzymianie chcieliby w to wierzyć.

Ale zapewniam was, zanim umrze, odprawi ich jeszcze wielu na tamten świat.

Rozwiązać ich. - Dziękuję

Wybaczcie za niedogodności, musimy być teraz ostrożni.

Nie ma problemu, rozumiemy.

Na naszą wioskę też napadły wojska Galby.

Większość ludzi była na polowaniu.

Wiele kobiet i dzieci zostało zabitych, a resztę zabrano.

Teraz macie okazję się zemścić. Viriato jest zdolnym przywódcą.

Pod jego przywództwem mamy szansę powstrzymać Rzymian.

My tylko, staramy się przetrwać. Nienawidzimy Rzymian

ale też się ich boimy. - Więc co zrobicie?

Będziecie ukrywać się w lesie? - Paulo.

Rzymianie chcą zabrać nasze kobiety, ziemię i domy.

Ale wszyscy razem możemy ich powstrzymać.

Obecnie jest nas tylko pięciu, a mimo to wyrządzamy im duże szkody.

Pięciu przeciwko legionowi. - Będzie więcej, jeśli do nas dołączysz.

Wasza walka nie ma sensu, nie rozumiesz?

Odpowiadam za tych ludzi i nie wyślę ich na pewną śmierć.

Co się dzieje?

Nic, domino, odpoczywaj. - Co to za krzyki?

Jakby zarzynali jakieś zwierzę.

To jedna z jeńców. - Musiała popełnić najgorszą zbrodnię

żeby zostać tak okrutnie ukaraną.

To siostra przywódcy rebeliantów Viriata.

Marek chce, żeby mówiła. Ale ona się opiera. Wcześniej umrze.

Nie bądź naiwna.

Lepiej niech zacznie szybko śpiewać, dla jej własnego dobra.

I mojego.

Im szybciej się zamknie, tym szybciej będę mogła wrócić do mojej sjesty.

Wytrzymali są ci Hiszpanie.

Jeszcze z nią nie skończyłem, panie.

Chcesz wiedzieć, co ci tym zrobię?

Jeśli nie chcesz mówić, to po co ci język.

Nie, nie! Nie, proszę, nie!

Co? Nie słyszę cię.

Będę mówić.

Jesteś siostrą Viriata, prawda?

Czy znasz resztę jego bandy?

Powiedz mi, czy znasz resztę jego bandy.

Marku, pokażesz jej, co możesz zrobić przy pomocy tego żelastwa.

Nie, nie!

Ja... znam tylko jednego.

Ilu ich jest?

Nie wiem. Nie! Pięciu...

A gdzie się ukrywają? Gdzie jest ich kryjówka?

Nie wiem. - Tak, wiesz.

Nie wiem.

Gdzieś w górach, ale nigdy tam nie byłam.

Chcieli mnie chronić.

Nie przejmuj się tym że ich wydałaś.

Wszystko, co mi powiedziałaś, jest dla mnie bezużyteczne.

Ale ty tak. Twoje krzyki odbiją się echem w całej dolinie.

Twój brat przyjdzie po ciebie prędzej czy później.

A kiedy przyjdzie, będziemy na niego czekać.

Zabijemy go. Jego i wszystkich jego ludzi.

Wkrótce spotkacie się w podziemnym świecie.

Dobrze się z tobą bawiłem, Hiszpanko.

Wierzysz, że po tym jest inne życie?

Kto wie. W każdym razie dowiemy się już wkrótce.

Zawsze byłeś mądrzejszy ode mnie.

Czy nie myślałeś o innym sposobie niż pójście

na zatracenie, jakbyśmy byli szaleńcami?

Co?

Z pomocą pretora Galba udało nam się wreszcie zidentyfikować

przywódcę rebeliantów, to osoba z naszej wioski.

Znany wielu z nas, Viriato. - Viriato?

Dlatego proszę tę Radę, aby ogłosiła Viriata

i wszystkich którzy z nim są, banitami.

I powinni być ścigani zarówno przez nas, jak i przez Rzymian.

To jedyny sposób na utrzymanie pokoju z Rzymem.

Zgadzamy się.

Myślę, że Sesaro ma nam coś ważnego do powiedzenia.

Wybaczcie, ale te słowa przychodzą mi z trudem,

ale to, co muszę wam powiedzieć, napełnia goryczą moje serce.

Mój syn, Dario, którego wszyscy znacie, również jest z tymi buntownikami.

To on zatruł garnki

i naraził nas wszystkich na niebezpieczeństwo.

Dlatego chcę publicznie się go wyrzec.

Przysięgam przed bogami, że nie mam już syna.

Nie przyjmę go w domu i nie będzie już nosił mojego nazwiska.

Nie dostanie mojego błogosławieństwa ani nie weźmie w swoje ręce mojego miecza.

I żądam, aby każdy zrobił to samo z

każdym, kto sprzeciwia się Rzymowi,

nawet jeśli będą waszymi mężami i żonami, braćmi, siostrami, córkami lub synami.

To jedyne, co może przynieść pokój naszej wiosce.

To jedyny sposób.

Nie.

On jest ojcem zdrajcy,

musi zostać zastąpiony.

Żądam jego rezygnacji!

Co się stało?

Aaron?

To mój kuzyn.

Widzę, że dobrze się tu urządziłeś.

Radzimy sobie, jak możemy. - Ilu was?

Około 60 kobiet i mężczyzn. Jesteśmy jedynymi, którzy mogli uciec.

A dzieci? - Zostały wzięte do niewoli przez ludzi Galby.

A co się stało z waszym przywódcą? - Umarł. Teraz Oriso nas prowadzi.

Oriso? - Znasz go?

Tak. To bardzo przesądny człowiek.

Nie wszyscy zgadzamy się co do sposobów, w jaki postępuje.

Składa ofiary z ludzi. Wielu boi się że zostaną wybrani

jeśli mu się sprzeciwią, starają się

go zadowolić. - Zabierz nas do niego.

Nie wiem, czy to dobry pomysł, Paulo,

wiesz jak jest. - Musimy spróbować.

Dobrze.

Chodźmy.

Bogowie przemówili głośno i wyraźnie.

Prognozy nie są dobre dla Viriata.

Śmierć waszego przywódcy jest bliska.

Tych, którzy z nim będą, czeka tylko ból, cierpienie i śmierć.

Więc zapytaj bogów jeszcze raz. - Co robisz, Paulo?

Jak śmiesz tak bluźnić?

Bogowie się nie mylą! Wątpisz w to?

Tak. - Pozwól mi mówić.

Czy wiesz dlaczego? Ponieważ bogowie nie

mówią, że możemy zmienić nasze przeznaczenie.

Rzym wymordował waszych braci, kobiety i dzieci.

A co zrobili bogowie? Nic.

Jeśli się zjednoczymy, możemy odzyskać to, co nasze.

Jesteśmy w stanie wojny i istnieje tylko jeden sposób, aby zwyciężyć:

walczyć razem.

- Jesteś zuchwały.

Ale twoje słowa są przekonujące, masz rację.

Mój lud cierpiał z powodu ataków Rzymian i pragnie zemsty.

Dobrze, będziemy walczyć! - Będziemy walczyć!

Mamy ponad 60 mężczyzn i kobiet, a was jest tylko pięciu.

I dowodzi wami pastuch. Dołączcie do mojego ludu,

pod moim dowództwem. - To nie...

To moja ostatnia propozycja. Albo będziecie pod moim dowództwem

albo możecie wrócić do miejsca, z którego przybyliście.

Myślisz, że to zadziała? - Nie wiem, ale to jedyna szansa.

Nie wydaje mi się żeby to był dobry pomysł.

Chodźmy. Bądź grzeczny, kiedy nas nie będzie.

Idziesz? Dlaczego?

Idziemy uratować twoją matkę.

Nie martw się, wkrótce znowu będziemy razem.

Zabrali moją mamę z mojej winy.

O czym ty mówisz synu?

Nie gadaj bzdur. - Tak.

Zabrali mamę z mojej winy. Kupiłem sokoła za pierścień

który znalazłem w kuźni. Dlatego ją zabrali.

Tirso, czy pierścień, który znalazłeś był rzymski?

Rzymianin powiedział, że ten pierścień został im skradziony.

Jesteś pewien? To bardzo ważne.

Nie martw się, nie zrobiłeś nic złego, rozumiesz?

Ktoś inny tu zawinił.

Zabiję cię, ty gnido!

Za co? - Za to co zrobiłeś mojej żonie?

Sandro, nie! On nie może oddychać. Sandro!

Jeśli zamierzasz zabić swojego brata, przynajmniej podaj mi powód.

To z jego winy, Rzymianie zabrali moją żonę.

Na bogów, jestem twoim bratem! - Nie mam już brata!

Jesteś zdrajcą, ukradłeś biżuterię.

To kłamstwo. - Tirso znalazł pierścień i kupił sokoła.

Dlatego zabrali Barbarę.

Czy to prawda? - Nie, nie prawda.

Biżuteria została skradziona przez legionistę, który uciekł.

Jak mógłbym ci to zrobić? - Robiłeś gorsze rzeczy.

Porozmawiamy o tym, kiedy wrócimy. Musimy odnaleźć Barbarę.

Sandro, chodźmy.

Viriato i ja będziemy szukać twojej matki.

Słuchaj, synu, to poważna sprawa.

Nie ufaj swojemu wujkowi Ektorowi. - Dlaczego?

Teraz to nie ma znaczenia. Zaufaj mi.

Odtąd ufasz tylko Viriato i mnie. Rozumiesz?

Zjedz coś.

Wiesz, że to tylko przerwa, on wróci.

Jeśli naprawdę coś wiesz, powinnaś to powiedzieć.

Już to zrobiłam.

Nikt by tego nie wytrzymał.

Kim jesteś?

Nerea.

Paulo.

Mój mąż mówi, że cały czas o tobie mówi.

Wrócą, aby nas uratować.

A wtedy ich zabiją.

Czy możesz dać mi sztylet?

Sztylet? Tak, tak mi się wydaje.

Ale co chcesz zrobić?

Proszę.

Proszę.

Czy to prawda, co powiedział mi Aleho?

Tak. Nie poślubię go. - Za kogo ty się uważasz?

Nie ty decydujesz, z kim się ożenisz!

I co zamierzasz zrobić, ojcze, zmusić mnie nożem przy gardle?

Przepraszam.

Nie mogę cię zmusić. Jaki byłby ze mnie ojciec, gdybym to zrobił?

Jesteśmy zrujnowani. - Co?

Ostatnie interesy nie poszły zgodnie z planem.

Po twoim spotkaniu z Viriatem musiałem oddać wszystko Galbie, aby cię uratować.

Oferta przedstawiona nam przez Aleho jest bardzo hojna.

Twój ślub z nim to jedyny sposób, abyśmy wszystkiego nie stracili.

Co ty tu robisz?

Robiłam porządki, domino. - Co trzymasz za plecami?

Co to jest?

Po co ci to?

Mów!

Nie ukarzę cię. Mówiłam ci, że możesz mi zaufać.

Zatrzymana kobieta mnie o to poprosiła.

Weź to.

Pomoże ci złagodzić ból.

Gdybym chciała twojej śmierci, po prostu wydałabym rozkaz.

Więc jesteś siostrą Viriata.

Uspokój się, nie chcę twojej śmierci.

Chcę tylko, żebyś mi o nim opowiedziała.

Czy to prawda, że był pasterzem?

To wy go zmieniliście, w to czym jest teraz.

Nie zazna spokoju, dopóki was stąd nie przepędzi.

Wielu wspaniałych ludzi już tak mówiło.

Czym od nich różni się twój brat?

Nie ma już nic do stracenia.

Umrę tutaj, ale bądź spokojna, mój brat pomści moją śmierć.

Powiedz mi...

zanim tu skończyłaś, byłaś szczęśliwa?

Miałam męża i syna, którzy mnie kochali, jedzenie na talerzu i dach nad głową.

Nie mogłam prosić bogów o więcej.

Mimo że w to nie uwierzysz, bardzo ci się poszczęściło.

Ech, jeśli bym miała to wszystko przynajmniej przez chwilę.

Właśnie tego chciałaś, prawda?

Bierz.

Panie, ludzie stają się niecierpliwi z powodu opóźnień w wynagrodzeniach.

Rozkazałem, aby każdy, kto o tym mówi, został wyeliminowany,

ale nie wiem, jak długo to może ich zatrzymać. - Dobrze, dobrze.

Panie, po obozie krążą plotki.

Nigdy wcześniej pieniądze nie było takich opóźnień z wynagrodzeniem.

Ludzie zaczynają wątpić.

Jeszcze nie skończyłem z buntownikami.

Przyjdą po Hiszpankę i chcę żeby wszyscy żołnierze

byli na to gotowi. Rozumiesz?

Postaram się zrobić co w mojej mocy, panie. - Nie! Ty to zrobisz!

Ty odpowiadasz za dyscyplinę w tym obozie

I ty sam poniesiesz konsekwencje za pogorszenie się dyscypliny.

Zrozumiałeś?!

Panie.

To pieniądze dla żołnierzy!

Wypłata! - Wypłata!

Pojawiły się przy wejściu do obozu.

Strażnicy mnie poinformowali.

I to wszystko? - Wszystko. Niczego nie brakuje.

To nie ma sensu. Dlaczego mieliby nam to zwrócić?

Może bali się represji, panie.

I jak się tu dostali?

Ty głupcze! Oni ponownie weszli do obozu!

Nic dziwnego, że staliśmy się pośmiewiskiem.

Wybacz, panie.

Nie mogą stąd ujść żywi.

Barbara!

Nie!

Dlaczego?

Dlaczego?

Dlaczego?

Dlaczego to zrobiłaś?

Sandro, Sandro...

Musimy iść.

Sandro chodźmy albo zginiemy. Chodźmy, Sandro.

Sandro!

Nie pozwolę aby się jej pozbyli, jakby była zwykłą niewolnicą.

Słuchaj, pomyśl o tym, co ona by chciała.

Chciałaby, żebyś się opiekował i mieszkał z Tirsem. Pomyśl o tym.

I żebyś ją pomścił! Sandro.

Idziemy.

Barbaro.

Zrobię to.

Sprawdź, czy ona żyje.

Wygląda na to, że odebrała sobie życie.

Otoczcie umocnienia i monitorujcie wyjścia,

zapalcie każdą pochodnię i sprawdźcie każdy namiot.

Chcę, żebyście mi ich przyprowadzili żywymi,

im się już tak nie poszczęści jak jej.

Chodźmy!

Wyruszyli za nami.

Sandro, musimy iść.

Sandro!

Pożegnałem się.

Panie. - Uciekli, prawda?

Tak, panie. - A Hiszpanka?

To bardzo dziwne, panie. Znaleźliśmy ją martwą w klatce.

Co? - Wygląda na to, że się zabiła.

Miała ten sztylet, panie.

Co się dzieje Ektor? Dlaczego Tirso tu jest?

Jego matka. - Co?

Barbara nie żyje.

Wybacz, nie wiedzieliśmy... - Nie obwiniaj się, to tylko moja wina.

Domino. - Nerea ma magiczne ręce.

Od teraz to ona będzie mnie masować.

Domino, przybył list z Rzymu.

Wreszcie!

Jak śmiałaś?

To twoje, jeśli się nie mylę.

Dlaczego to jest u ciebie? - Znalazłem go w dziwnym miejscu.

W martwym ciele siostry Viriata.

Nie sądzisz... - Nie rób z mnie głupca!

Jeśli jej go nie dałaś, to kto?

Twoja niewolnica?

To nie twoje niewolnice, i nie ty będziesz je karał.

Po raz drugi mnie zdradzasz.

Nie będzie trzeciego.

Dziękuję za wstawiennictwo.

- Nie bądź głupia, nie zrobiłam tego dla ciebie.

Mój mąż właśnie zrujnował polityczną swoją karierę. List!

Bracie... - To wszystko twoja wina.

Już ci mówiłem, że nic nie zrobiłem. - Przestań mnie okłamywać i odejdź.

Idź albo powiem Viriatowi, dlaczego kilka lat temu musiałeś uciekać z wioski.

Sandro, wiesz, że to nie moja wina, co?

Sandro, Sandro... Nigdy byś mu tego nie powiedział.

Nigdy? Jeśli natychmiast nie odejdziesz, powiem mu.

A potem Viriato zabije cię własnymi rękami.

Chwyćcie za broń i przygotujcie się. Gołębie wyleciały z klatki.

Ty pójdziesz z nimi...

Aaron, co tu robisz?

Kuzynie, przyszliśmy do ciebie dołączyć.

Ale wasz przywódca odmówił. - Bardziej zależy mu na utrzymaniu

jego przywilejów niż walce o swój lud.

Legioniści będą żałować, że ruszyli swoje tłuste dupy z Rzymu.

Witam. - Gdzie jest ten sławny Viriato?

„Droga Klaudio, twój ojciec, Flavio Tulio Maro nie żyje.

Przy wejściu do jego pałacu został zaatakowany przez dwoje złodziei,

i doznał śmiertelnych obrażeń.

Przykro mi, że przesyłam ci takie smutne wieści.

Mam nadzieję, że ty i twój mąż macie się dobrze i że szybko wrócicie do Rzymu ”.

„W następnym odcinku ...”

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.