Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
H I S P A N I A, L A L E Y E N D A.
Odcinek 2 „Śmierć Viriata”
Więc wiesz, kim jest buntownik.
Tak, panie.
Wiem, kim on jest i gdzie się teraz ukrywa.
A dlaczego przyszedłeś mi to powiedzieć?
Ponieważ... za 300 dinarów nagrody.
Hiszpanie. Mogliby sprzedać własne matki.
Uczcijmy tę umowę dobrym winem.
Napełnij mu puchar i przynieś coś do jedzenia.
Co to jest? - Krew.
Twoja własna krew.
Nie!
Śniłeś. - A mówiłem coś we śnie?
Jęczałeś i krzyczałeś. - To był albo bardzo brzydki albo bardzo dobry sen.
Paulo, wstawaj.
Mogę wiedzieć, dlaczego nas teraz budzisz? - Słuchajcie...
Kiedy po raz ostatni byłem na zwiadzie,
Widziałem grupę rzymskich wozów które utknęły w błocie.
A ty ich zaatakowałeś? - Nie, pomogłem im się wydostać.
Oczywiście że ich zaatakowałem, ale oni nie zrozumieli tego
że byłem sam, więc uciekli. Więc zanim wrócili?
Spaliłem wozy i żywność, którą wieźli.
Czy nie mogłeś zaczekać do rana, żeby nam to powiedzieć?
Nie! Ponieważ musimy skończyć pracę dzisiaj.
Nigdy nie jest za wcześnie, żeby zabić Rzymianina,
ale nie na to, aby przerzucać końskie łajno.
Ten zapach nie zejdzie przez miesiące.
Gdybyśmy tylko wiedzieli, po co mu ten nawóz.
Jeśli nas poprosił, znaczy że potrzebny. - Co to jest?
Dlaczego zwierzęta tego samego gatunku, zabijają się nawzajem?
Z powodu samicy. - Z powodu terytorium.
Z tego powodu walczą i zadają sobie rany, ale się nie zabijają.
Niewiele jest rzeczy, za które zwierzę odda życie.
Dla pożywienia. - Widziałem wilki które zabijały
się nawzajem z głodu i pragnienia, a ta
woda zaopatruje studnie rzymskiego obozu.
Czy przyszły jakieś wieści o tożsamości buntowników?
Jeszcze nie, panie. - Jeśli to konieczne,
zwiększyć nagrodę.
I powiedz Markowi, że chcę mieć jedną głowę na biurku
dziś wieczorem. I byłoby lepiej, żeby była to głową tego buntownika.
Co to jest?
Zanieczyścili studnię, panie. Zostawili nas bez wody.
Znowu weszli do obozu? - Nie, panie.
Woda z naszej studni pochodzi z górskiego strumienia.
Musiał zostać zanieczyszczony padliną.
Walczą jak szczury, chowając się pod ziemią.
Wyślij jeden patrol po wodę z jeziora Kaure.
Wyślę kilka wozów, panie, ale... - Co, Marko? Co?
To nie jedyny problem. Ostatniej nocy zaatakowali wozy z żywnością. - No i?
Ludzie twierdzą, że było ich wielu i że ich zaskoczyli. - No i?
Straciliśmy nasze jedzenie, panie. - Czy wiesz, jaki to może być problem?
Najbardziej niebezpieczne dla dyscypliny
w armii są głód i pragnienie.
Zadbam o to, by utrzymać to pod kontrolą.
Wysłałem oddział do lasu, aby upolował coś na prowiant.
Niech wracają, nie przybyliśmy tu polować na króliki.
Idź do Kaura i skonfiskuj całe jedzenie, którego nam brakuje.
Jeśli ktoś będzie narzekał, obwiń buntowników. - Tak, panie.
I zwiększ nagrodę za ich głowy.
Prędzej czy później ktoś poda je nam na talerzu.
To był tylko początek. Udadzą się do jeziora po wodę. Idźcie za nimi.
Musimy wiedzieć, ilu ich jest, kiedy i którędy się przemieszczają.
Ty nie idziesz? - Nie, muszę coś wcześniej zrobić.
Będzie wielka ceremonia. Chcę, żeby przybyła cała miejska arystokracja.
I wszyscy mieszkańcy Kaury.
Niech każdy wie, która rodzina jest tu najbogatsza.
Dopiero co przygotowałam. - W każdym razie Helena w dniu ślubu powinna być
otoczona przez wszystkich swoich przyjaciół. Czyż nie tak?
Tak, chciałabym, chociaż nie znam tutaj zbyt wielu ludzi.
Kiedy mój ojciec wysłał mnie w świat, przestałam spotykać się z przyjaciółmi.
Co ty tu robisz! Myślę że wyraziłem się jasno,
że nie chcę abyś dla mnie dłużej pracował.
To ja powiedziałem, że już nie będę dla ciebie pracować,
i więcej nie zamierzam. - Jeśli przyszedł żebrać,
daj mu te monety. - Nie, nie przyszedłem żebrać
Ale jest coś, co cię zainteresuje. - Co?
Teraz mam małe stadko w moim posiadaniu. Będę z nim u stóp Hełmu Niedźwiedzia,
jeśli chcesz kupić skórę lub mleko.
Nie, dziękuję. Wiem już jak ciebie wygląda praca.
Nie będę z tobą robić interesów.
Będę tam cały dzień, jeśli zmienisz zdanie.
Nie licz na to.
Ten pastuch jest trochę nieokrzesany.
Ech, jeśli tylko kozy mogłyby się paść same.
Tylko się odwrócisz, a robotnicy od razu próbują cię oszukać.
Jesteś zadowolona? Nie wiem, co jest dla ciebie takie zabawne.
Wszystko, co zrobią twoi przyjaciele w tym obozie, wpływa także na ciebie.
Mogę wytrzymać trochę bez wody, choćby tylko
po to, aby zobaczyć, jak cierpią Rzymianie.
Trochę? My niewolnicy, będziemy pić jako ostatni.
Domino, jesteś piękna. - Wiem.
Rzeczywiście, te suknie nie są takie złe.
Byłam już zmęczona noszeniem tych niewolniczych łachów.
Moja kąpiel, jeszcze niegotowa? - Wybacz, domino. Brak wody.
A ta? - Jest zanieczyszczona.
Buntownicy to zrobili. - Cholerni niewdzięczni barbarzyńcy!
Uprzykrzają mi życie! Zabierz to z mojego namiotu!
Na Marsa nie mam już pieniędzy na kolejny zakład.
Ta trasa będzie najszybsza. Niech Marek to nadzoruje.
Możesz iść.
Co się stało, kochanie? - A co nie widzisz?
Ech, jak bym mógł, moje szczęście. - Czuję się jak córka pastucha,
bo w twoim obozie nie ma wody.
Będziesz musiała na nią poczekać, tak jak wszyscy inni.
Porównujesz mnie z tym plebsem na zewnątrz?
Twoimi legioniści to świnie, które nie muszą się myć,
a ja jestem patrycjuszką. - Nie muszą się myć,
ale muszą pić, więc dzisiaj będziesz trochę brudniejszą patrycjuszką.
Mam już dość tego wszystkiego! To skandal, że córka rzymskiego senatora
musi żyć w takich warunkach. Przygotuj mi eskortę, wracam do domu...
Pójdziesz, kiedy zidentyfikujesz mężczyznę, który cię zaatakował.
A teraz wracaj do swojego namiotu. - Na bogów!
Musi być jakiś Hiszpan, która może wskazać, kim jest ten człowiek!
Jeśli mój ojciec dowie się, że mnie więzisz...
Byłby bardzo dumny, że jego córka złożyła
tak wielkie poświęcenie dla Rzymu.
A jeśli jesteś spragniona, rób to co ja robię. Wciąż mamy wino.
Jest ich nie więcej niż dziesięciu. Chodźmy do nich. - Zaczekaj!
Viriato powiedział, żebyśmy ich tylko obserwowali.
A gdzie jest Viriato? Dlaczego nie jest z nami?
Myślę, że ma jakieś sekretne miejsce do rozmyślania.
Nie wydaje mi się.
Jeszcze przez pewien czas będą napełniać beczki.
- Zaczekam tutaj. Dołączę do was później.
Dobrze.
Powinniśmy zacząć od rytuałów oczyszczenia i złożyć w ofierze konia.
Zgadzam się z tym.
Piwo się skończyło. Przyniosę więcej.
Idź z nią.
Teraz przygotowuje się posiłek. Ktoś musi go przypilnować.
Więc zaczekaj i idź później.
Dobra żona nie może pozwolić, by jej przyszły mąż nie miał
piwa do obiadu. Nie rozumiem, dlaczego Orestes ma mnie śledzić.
Nie ufasz mi, ojcze?
Czy jest jakiś powód, dla którego nie ufasz swojej córce Teodorze?
Dobrze. Nie musisz już z nią iść.
Ten wóz powinien być pełny. Jeśli ktoś się sprzeciwi, użyj siły.
Wiedzcie, że konfiskujemy to jedzenie, dlatego że buntownicy ukradli nasze!
Rzym jest szczodry i oferuje nową nagrodę.
500 dinarów za głowę! - Ludzie trzymali to jedzenie na zimę.
Bez niej nie przetrwają.
My też nie, Hiszpanie.
Jeśli buntownicy zabierają nam nasze jedzenie, my zabieramy wasze.
To bardzo proste. Chcecie jeść?
Wydajcie nam tego szczura.
Zakończcie to. I zabierzcie wodę do obozu.
Cieszę się, że przyszłaś. - A ja, że ty żyjesz.
Nie mam zbyt wiele czasu, powiedziałam ojcu, że poszłam po piwo.
Oczywiście, musisz wrócić do swojego narzeczonego.
Co stało się z tym Rzymianinem?
Dlaczego zabiłeś rannego i bezbronnego człowieka?
Ten człowiek uciekł i próbował zdradzić naszą kryjówkę.
Wszystkich by nas zabito. Daria, Paula, Sandro, Ektora...
Wszyscy oni są ze mną. Jestem odpowiedzialny za nich wszystkich.
Zapewniam cię, że wcale nie było łatwo.
Co byś zrobiła, gdyby zagroził życiu twojego ojca?
Nie jestem mordercą. I nie mogę znieść że tak o mnie myślisz.
Nie myślę tak.
Muszę iść.
Będę tu codziennie, kiedy słońce będzie w zenicie
będę na ciebie czekał. - Jestem wierną kobietą.
Jesteś, ale ja i tak będę tutaj, cokolwiek by się nie stało.
Uważaj na siebie.
To za twoją głowę, wyznaczono nagrodę w wysokości 500 dinarów, a nie za moją.
500 dinarów? Oznacza to, że wykonuję dobrą robotę.
Tak? Zabrali też żywność z całej wioski.
I ty chcesz ukryć przed Rzymianami, za tym czymś?
Uspokój się. To dla mnie, nie dla ciebie.
Zabierzcie włócznie! Musimy iść.
Rzymianie ograbili naszych ludzi z pożywienia.
Stać!
Uwaga! Formować szyk!
To zasadzka!
Oni niszczą beczki z wodą! Chronić pozostałe beczki!
Rzućcie broń a pozwolimy wam odejść!
Gdy tylko zaczną gadać, będziemy mieli tu połowę rzymskiej armii.
Nie, oni zdezerterują. Jeśli wrócą, ryzykują egzekucją.
Ta czy inaczej Rzymianie wrócą po wodę.
To? Zobaczmy jak ją przetransportują. Zniszczcie beczki!
A co zrobimy z tym jedzeniem?
Pani. - Marek!
Czemu zawdzięczam tą przyjemność? - Zabrała pani wino do kąpieli.
Muszę jakoś zmyć smród obozu.
Ludzie denerwują się brakiem wody.
Jeśli się o tym dowiedzą, mogą się zbuntować.
Jest to możliwe, ale to problem mojego męża, nie mój.
Jeśli na to pozwolisz, pani, myślę że to problem nas wszystkich.
Wyjdź.
Marek...
Dziękuję.
Dobrze! Nie będę już kąpała się w winie, ale dlatego że ty przyniesiesz mi wodę.
Uzyskanie wody z wioski nie jest łatwe, nie
ma jej zbyt wiele a i ludzie są spragnieni.
Tylko tą wodą z dzisiejszego ranka, można by napoić 2 centurie.
Walczyłeś na wschodzie, Marku?
Nie, pani.
Słyszałam, że księżniczki ze wschodu kąpią się w mleku.
Mleko jest bardzo cennym pokarmem dla Hiszpanów.
Szczególnie teraz, kiedy zostawiliśmy ich bez jedzenia.
Martwisz się o tych Hiszpanów bardziej niż o mnie?
Hiszpanie to bydło, pani.
Ale mamy rozkazy, aby utrzymać z nimi pokój.
Rozkazy które ty sam wykonujesz w sposób, który ci jest wygodnie.
W każdym razie nie będzie łatwo zdobyć tyle mleka.
Nie jestem jak mój mąż, Marku.
Wierzę w ciebie.
Wiem, że jesteś zdolny do wszystkiego.
Prawda?
Dziękuję, Marku.
Panie, Hiszpanie zaatakowali konwój z wodą.
I co? - Zniszczyli wszystkie beczki.
Więc przywieźcie inne z Kaury.
Panie, Hiszpanie nie używają beczek.
Mamy trochę dzbanów, ale to nie wystarczy.
Nie możesz ich znaleźć gdzie indziej? - Dostaniemy trochę od Norbe,
ale przewóz potrwa cztery dni. - Cztery dni bez picia?
Na bogów!
Zorganizuj patrole i każ im aresztować każdego kogo spotkają na drodze.
Skończymy z tymi szczurami raz na zawsze. Natychmiast!
Dużo ryzykuję przyjeżdżając tutaj.
Jeszcze bardziej ryzykujesz rozczarowując mnie.
Obiecałeś mi, że pomożesz mi skończyć z tym buntownikiem.
Mało tego,
że tego nie zrobiłeś,
ale on teraz staje się coraz gorszy.
Uwalnia niewolników, kradnie żywność, niszczy studnie.
Robię co mogę.
Ale nie jest łatwo to wybadać, nie
wzbudzając podejrzeń... - Jesteś zdrajcą?
Wiem, że najlepsze dla mojego ludu są dobre stosunki z Rzymem.
Najlepsze dla twojego ludu i dla ciebie.
Masz jeden dzień, żeby dać mi cokolwiek: jego imię, miejsce zamieszkania, głowę...
Cokolwiek.
Jeśli tego nie zrobisz, twój lud poniesie konsekwencje.
A ty, jako pierwszy.
Widzicie już, co nam przyniosły działania buntowników.
Musimy porozmawiać z naszymi ludźmi,
przekonać ich, że najlepiej dla wszystkich będzie ich wydać Rzymianom.
Jeszcze tego brakowało, aby sąsiedzi zaczęli donosić
na nawzajem tylko na znak najmniejszych podejrzeń.
Buntownicy zagrażają nam, ukrywają się w górach jak tchórze.
Uderzyli w Rzym, a Rzym nas uderza.
Są jedynymi, którzy nie schowali głów w piasku przed wrogiem.
Buntownicy przekroczyli wszelkie granice.
To banda rozbójników. - Słucham tego, co mówisz
i to brzmi, jakby to Galba osobiście wypowiadał te słowa.
A ty zdajesz się być wdzięczny za wszystko, co robią ci złodzieje.
Cieszy cię, że nasz lud głoduje?
Czy może masz coś z nimi wspólnego? - Cisza!
Nie pozwolę, ci rzucać bezpodstawnych oskarżeń.
Rzymianie próbują nas podzielić.
Musimy pozostać zjednoczeni.
Mamy problem, który jest poważniejszy niż twoje argumenty.
Jeśli nie zdobędziemy żywności, nasi ludzie nie przetrwają zimy.
To jest problem, który nie istniał, dopóki oni się nie pojawili.
I którego nie będzie, jeśli ich wydamy.
Chodźcie! Musicie to zobaczyć!
To jedzenie, które nam ukradli.
Jak myślisz, kto je tu przywiózł, Teodorze?
Rzymianie czy buntownicy?
Nie! Musimy zwrócić je z powrotem Galbie, żeby pokazać, że jesteśmy po jego stronie.
Właśnie co o tym mówiliśmy. A może już zapomnieliście?
Ludzie są głodni.
Nie spocznij, dopóki nie dotrzesz do buntowników.
Miej oczy i uszy szeroko otwarte. Zrozumiałeś?
Pretor jest spragniony krwi i nie chcę
żeby ugasił tego pragnienia moją krwią.
Kto tu jest?
To ja. A kto inny mógłby być?
Może ktoś, kto nie może się doczekać, aż nadejdzie jego dzień.
Czego chcesz?
Jutro składamy ofiarę bogini Ataehini
aby prosić o błogosławieństwo twojego związku z Alehem.
Odbędzie się to po obiedzie, kiedy słońce będzie w zenicie.
Kiedy słońce jest w zenicie.
Jakiś problem? - Nie, nie.
Będę gotowa.
Dobrze.
Nie mogę zasnąć. - Każdemu się zdarza.
Zechce ci się, gdy tylko będziesz stał na warcie.
Słyszałeś o nagrodzie ogłoszonej za Viriata?
300 dinarów. - 500, podwyższyli ją.
500.
Wygląda na to, że naprawdę ich wkurzyliśmy.
A co jeśli ktoś skusiłby się na takie pieniądze?
Nie mogą nic powiedzieć. Ludzie ze wsi nie
wiedzą kim jesteśmy ani gdzie jesteśmy.
Ale musimy być ostrożni.
Viriato nie powinien chodzić sam. - Nie martw się, on umie o siebie zadbać.
Ale nigdy nie wiadomo.
Dlaczego zawsze chodzi sam? Chodzi się modlić czy...
Wydaje mi się, że bogowie dali Viriatio nic więcej niż cierpienie i śmierć.
A gdzie on chodzi? - Chodzi zobaczyć się z siostrą
z moim bratem, nie ma żadnych innych krewnych.
Krewnych, nie.
Ale mogą być inne zainteresowania.
Co chcesz przez to powiedzieć? - Elena, córka Teodora.
Myślę, że Viriato chciałby żeby związało ich coś więcej niż przyjaźń.
Cóż, nie sądzę, że powinniśmy go puszczać samemu.
Śpij spokojnie.
Jak wygląda sprawa z dyscypliną?
Ludzie są spragnieni i nerwowi, panie.
Mieliśmy jeszcze sześć przypadków dezercji.
- Wyślij jeden patrol, żeby ich zabił.
Niech to będzie przykładem. - Już to zrobiłem, panie. Ale to nie jest łatwe.
Odkąd pojawili się buntownicy, ich liczba wzrosła.
Ludzie się go boją. Drżą na myśl, że mogą go spotkać w lesie.
Och, na Jowisza, to tylko jeden człowiek! - Ludzie zaczynają wierzyć
że to zły duch zesłany jako kara za rzeź Hiszpanów.
Jak mogą się bać tego szczura?
Chodźmy.
Panie, nawet zaoferujesz więcej pieniędzy...
To nie są pieniądze, które chcę im zaoferować.
Wyciąg z cisu, bardzo silna trucizna.
Jedno ziarno tego zabija wołu, tak jak gdyby został uderzony piorunem.
A jak ich otrujemy, jeśli nawet nie możemy ich znaleźć?
Oni sami, będą tymi którzy się otrują.
Wyobraź sobie, że teraz buntownicy ukradną od nas jedzenie.
Będziemy musieli tylko poczekać, aż pojawią się jego zwłoki
i każdy się przekona, że jest tylko człowiekiem, a nie duchem.
Ze szczurami trzeba się obchodzić tak jak na to zasługują.
Zorganizuj to tak aby zatrute jedzenie wieźli przez las.
I nie posyłaj swoich najlepszych ludzi.
Jest ich tylko trzech. - Co powinniśmy zrobić?
Atakować?
Są twoi.
Zabierzcie ich odzienie i zostawcie ciała w lesie.
Niech zajmą się nimi bestie.
Panie... - Gdyby walczyli jak mężczyźni,
zasłużyliby na pogrzeb. Jasne?
Jak wam idzie z mlekiem? - To trudne, panie.
Wygląda na to, że Hiszpanie je ukrywają. Zebraliśmy tylko połowę dzbanka.
Połowę dzbanka? Czy wszystko muszę robić sam?
Zabierzcie wóz i za mną.
Gdyby nie kozy, nie wiem, jakbyśmy przetrwali.
To wszystko, co mam. - Niewiele.
Przynajmniej nie zamarzniecie. - Dziękuję bardzo.
Mamo, Rzymianie!
Uspokój się, wszystko w porządku.
Czy to całe mleko, które masz? - Tak, więcej nie mam.
Zabierać!
I kozy też. - Miej litość!
Ma małe dzieci, które karmi!
Zostały im już tylko kozy!
Nie! Pozostało im już tylko życie.
I nie chcą go stracić, prawda?
Świetnie. Zatrzymamy jeden,
a drugi damy mojej siostrze, jeśli nie masz nic przeciwko.
Viriato, jest więcej rodzin do wykarmienia niż moja.
Odkąd tu jesteś, nie mogą już żyć z kowalstwa.
Nie chcę, żeby Barbara i Tirso głodowali.
Zgadzam się. - Paulo? - Ja też.
Dziękuję.
Zostaniesz tu. - Dlaczego?
Ktoś musi zostać w jaskini, żeby wszystkiego pilnować.
W porządku.
Jest mleko? - Nie, nie ma mleka.
Tato! - Chodź tutaj!
Na rynku jeden człowiek sprzedaje sokoły!
Kupisz mi jednego? - A po co ci sokół?
Żeby polować na króliki.
Kupisz go, kiedy dorośniesz i będziesz miał swoją własną kuźnie.
Nigdy się nie poddasz, prawda? - Nie, bez twojej zgody, nie.
Powiedz mojemu bratu, żeby do mnie przyszedł.
Dzień dobry, pani. - A to, co to jest?
Wzięliśmy to od Rzymian. Będziemy mieli zapasy na zimę.
Nie, zaczekaj! Jest ktoś, kto potrzebuje tego bardziej niż my.
Nie wiem jak ci podziękować. - Dalej, zanieś to. - Pozwól, że ci pomogę.
Naprawdę, dziękuję. Mogę zrobić dla was gorącą kaszę.
Dzięki, ale nie możemy zostać.
Jeśli przyjdą Rzymianie, będziesz w niebezpieczeństwie.
Dario, chodźmy!
Chciałbym zostać.
Opiekuj się moim bratem.
Wiesz, że cię kocham.
Ja ciebie bardziej.
Tu jesteś, moja żono?
Co jest tak ważne, że zbliżasz się do mnie, kiedy śmierdzisz winem?
To nektar bogów.
Żebrak. - Dziwka!
Pamiętasz, kiedy się poznaliśmy?
Na uroczystości, którą zorganizował twój ojciec?
Wtedy też dużo wypiliśmy. - Galba, moi niewolnicy patrzą.
Lubisz to. - Galba. Nie!
Nie! Nie podoba mi się to, jesteś brudny i pijany.
Jestem twoim mężem, a twoim obowiązkiem jest mnie zadowolić.
Puść mnie! Powiem ojcu!
On cię zniszczy!
Zrób to, a wyślę cię do Rzymu, tak jak chcesz, ale zapakowaną w trumnie!
Panie! - Co znowu?
Złapaliśmy dwóch Hiszpanów, którzy próbowali ukraść jedzenie.
Zobaczmy tych dwóch Hiszpanów.
Może rozpoznasz tego buntownika.
Znajdź mi coś do ubrania!
Niech ten obóz i ten kraj będą przeklęci.
Może złapali tych buntowników i będziemy mogły wyjechać, domino.
Nie wydaje mi się, aby Galba miał tyle szczęścia.
Mogą minąć miesiące, zanim zostaną złapani.
Domino...
Jesteś jedyną osobą, która widziała tego buntownika...
więc...
jakiegokolwiek Hiszpana wskażesz...
Nikt nie będzie wiedział, czy to on, czy nie.
Jest wśród nich, czy też nie?
To on! To ten człowiek, który zaatakował mnie w lesie.
Co?
Nie!
Mylisz się, my tylko poprosiliśmy o jedzenie.
Więc to ty jesteś wielkim przywódcą buntowników.
To trochę rozczarowujące.
Teraz zobaczymy, czy naprawdę jesteś taki twardy.
Zabrać go.
Poproście Marka, niech on go przesłucha. - Nie, to nie ja! Nie!
Chcieliśmy tylko coś zjeść.
Nie!
Jak poszło? - Z czym?
Z Eleną. Nie poszedłeś dziś się z nią zobaczyć?
Tak!
Myślałem że przyjdzie, ale się nie pojawiła.
Może nie mogła znaleźć tego miejsca. - Wyjaśniłem jej to bardzo jasno:
„Każdego dnia, kiedy słońce będzie w
zenicie, będę u stóp Niedźwiedziego Hełmu”.
Jutro na pewno się pojawi. Wiesz jakie one są, wieczne utrapienie.
Jeśli ekscelencji nie smakuje, może ugotować sobie sam.
Przynajmniej zjemy coś ciepłego. - I mamy tego pod dostatkiem.
Wszystko dzięki uprzejmości Rzymu.
Ilu ich było? - Tylko trzech.
Nawet nie zdążyli krzyknąć. - Nie naśmiewaj się ze zmarłych.
Przepraszam.
Tylko trzech? Żeby zawsze było tak prosto.
Słońce świeciło im w oczy, nawet nas nie widzieli.
Słońce świeciło im w oczy? - Tak.
Ale to było rano? - Tak. Dlaczego?
Nie szli więc do obozu, ale z obozu.
Chyba zmierzali do Norbo.
Jeżeli zostawiliśmy ich bez jedzenia, dlaczego
mieliby oddawać resztę tego co im zostało?
Co robisz! - Nie jedzcie tego!
Na konie, szybko!
Szybko znajdźcie ich!
Viriato! Tutaj!
Sabina, Nerea! Pospieszcie się... Marek! - Pani.
Mój mąż cię szuka. - Niech zaczeka. Chciałem, żebyś to zobaczyła.
To nie było łatwe. Musiałem... - Tak, tak, nie interesują mnie szczegóły.
Dziękuję ci Marku. Jesteś prawdziwym przyjacielem. I nie pozwól Galbie czekać.
Pani...
Przygotujcie mi kąpiel. Pojadę do Rzymu czysta.
Do Rzymu? - Wreszcie!
Czy powiedział już, gdzie ukryli żywność, którą od nas ukradli?
Nie, panie. Nie przyznaje się nawet, że jest buntownikiem.
Wyczerpałem już wszystkie metody, panie.
A ten, który był z nim?
Nic, panie.
To prawda.
Proszę, wody.
Wody?
To ostatnia rzecz, którą pijesz w życiu!
Przez ciebie moi ludzie są spragnieni!
Nie jesteśmy buntownikami i nie wiemy, gdzie się znajdują.
Powiedziałbym wam. Przysięgam na moich przodków.
Co robiłeś w obozie?
Szukaliśmy jedzenia, zbieraliśmy nawet odpadki.
Byliśmy głodni.
A jeśli mówi prawdę?
Twoja żona go rozpoznała. - Zgadza się.
Twoja żona nie śmiałaby kłamać w takiej sytuacji, panie.
Skąd masz wiedzieć, do czego zdolna jest ta kobieta?
Panie, dlaczego mamy wierzyć, że ten człowiek mówi prawdę.
Zabij go i zmasakruj mu twarz, aby nikt nie mógł go rozpoznać.
W jakiej kolejności, to już zależy od ciebie.
Następnie zostaw go w wiosce i oświadcz im, że to on jest buntownikiem.
I zaobserwuj, kto zabierze ciało.
Co mam zrobić z tą drugą, panie? - Oddaj żołnierzom, niech się zabawią.
W ten sposób trochę ich zajmiemy, dopóki nie znajdziemy wody i jedzenia.
Stój. Jeszcze jeden krok i będziesz martwym człowiekiem.
Przyniosłem informacje o buntowniku.
Buntownik został złapany. - To niemożliwe.
W końcu okazał się człowiekiem, a nie duchem. Wynocha!
Hiszpanie!
Z radością ogłaszam wam, że pretor Galba pojmał
tę bestię, zwaną buntownikiem.
To czeka na każdego, kto ośmieli się podnieść rękę na Rzym.
Obserwuj ciało. Jeśli ktoś podejdzie i zechce je zabrać, idź za nim.
Miej oczy otwarte, nie chcę żadnych błędów.
To jest cis. Cis...
Ci degeneraci zatruli ich cisem.
Wystarczy! Będziemy szukać ich patroli i zabijać każdego napotkanego Rzymianina.
Viriato. Ty zawsze mnie prosisz, abym się zawsze zastanowił dwa razy.
To nie będzie ostatni raz, kiedy umierają niewinni.
Ta trucizna była przeznaczona dla nas.
Gdzie byłeś?
Szpiegowałem Rzymian. Myślą, że jesteś martwy.
Mają zwłoki, które zabrali do wioski i ogłosili, że to ty!
Musimy powiadomić Barbarę. - Czekaj, Sandro.
Ich cierpienie pomoże nam pokonać Rzymian.
Potrzebujemy tylko jednego dnia.
Jutro o tej godzinie skończymy z całym obozem.
Mamo, mamo!
Mogę iść się pobawić? - Nie.
Dlaczego? - W domu jest dużo do zrobienia. Potrzebuje cię tutaj.
Słyszałem, że ktoś zginął. - To jest dodatkowy powód.
Pozwól mi go zobaczyć. - Powiedziałam nie.
Podejdę tylko bliżej. - Tirso, powiedziałam, nie!
Czy z wujkiem Viriato, wszystko dobrze?
Tak.
I z tatą? - Też.
Ukryj się.
Przestraszyłaś mnie.
Przepraszam, nie mogą mnie zobaczyć. Jeśli mój ojciec się dowie, zabije mnie.
Czego chcesz?
Czy to...
Nie możemy tam zostawić tego człowieka.
Wiem...
Próbowałam podejść, ale cały czas obserwowali.
Barbaro, musimy coś zrobić, cokolwiek.
Oszalałaś? Co robisz?
Umieram z pragnienia. - Jeśli cię zobaczy, sama każe cię zabić.
Musimy jeszcze trochę pocierpieć, niedługo będziemy w Rzymie.
Pora o nim zapomnieć. Niedługo będziesz w Rzymie.
Wiem, że mój narzeczony po mnie wróci.
Wtedy go zabiją.
Przynajmniej tutaj mam nadzieję, a w Rzymie co mam?
Czy moja kąpiel jest gotowa? - Tak, domino.
Jak Królowa Wschodu.
To mleko śmierdzi! Ono nie jest świeże.
Niedawno dostarczone, domino.
Ma taki zapach, ponieważ jest kozie.
Wylejcie to. - Domino.
Tym mlekiem można by nakarmić wiele rodzin.
Co? Za kogo ty się uważasz, że tak do mnie mówisz?
Zabierz mleko i wylej je.
I niech to będzie ostatni raz, kiedy pijesz coś, co należy do mnie. Legionisto!
Upewnij się, że wyleją wszystko co do ostatniej kropli.
Paulo.
Musimy porozmawiać. - Co się dzieje?
Możemy skończyć z Rzymianami w ten sam sposób
w który oni chcieli skończyć z nami. Otruć ich.
Dobrze, a na co czekamy?
Jeśli to zrobimy, wielu ludzi umrze.
Nie pili przez dwa dni. Pierwsi, aby się napić
będą dowódcy i ich ludzie.
Nerea... Ale obiecałeś mi...
Wiem, że obiecałem, że ją uwolnimy,
ale rzeczy się zmieniły.
Widziałeś, co się stało z tą biedną rodziną i małymi dziećmi.
To może zakończyć wojnę raz na zawsze.
Pomyśl o życiach, które uratujemy i o wojnach, których unikniemy.
Prosisz mnie o zabicie mojej narzeczonej?
Nie, proszę cię o podjęcie ryzyka.
Gdyby to była twoja córka, co byś zrobił? - Moja córka nie żyje.
Gdyby jeszcze żyła, zrobiłbyś to?
Nie! Na pewno nie.
A jednak prosisz mnie o to.
Paulo...
Nie mogę cię zmusić ani zdecydować za ciebie.
Jeśli nie chcesz, żebyśmy to zrobili, zrozumiem.
Ale jutro potrzebuję twojej odpowiedzi.
Nadal mamy trochę czasu.
Nie, przestań! Paulo!
Co robisz?
Nie będzie ci tak łatwo uciec od poślubienia mnie.
Jeśli cię znajdą, zabiją cię!
Wszystko poszło dobrze? - Spotkałem Eukona. Wiózł towar do Norbo.
Eukon? Czy dalej taki śmierdzący, jak zawsze? - tak, i obrzydliwy.
Musiałem oddać wszystko, co nam zostało.
A on zawiózł to do Kaura? - Tak.
Cis.
Nadszedł czas, aby dogadać się z Galbą i uzyskać trwały i stabilny pokój.
Śmierć tego buntownika będzie lekcją dla tych
wszystkich złodziei i przestępców takich jak on.
Teodorze, zważaj na swoje słowa.
Ten buntownik był jedynym, który ofiarował ludziom jedzenie
kiedy straciliśmy nasze zapasy na zimę.
Ale zmusił też Rzymian do okradania nas.
Gdybyś był mądrzejszy od początku, oszczędziłoby to nam cierpienia.
Przyjaciele... nie ma sensu dyskutować o przeszłości.
Teodor ma rację co do jednego.
To najlepszy moment na osiągnięcie porozumienia pokojowego z Rzymem.
Zawsze chciałem jak najlepiej dla naszych ludzi.
Teraz musimy zrobić coś, aby pokazać Galbie nasze dobre intencje.
Buntownik nie żyje. Co jest lepsze niż to?
Tak, ale to oni go zabili.
To nic nie mówi o naszym zaangażowaniu.
Myślę, że powinniśmy zaoferować im jakiś prezent.
Prezent? Jaki prezent?
Kiedy wchodzą do wioski, biorą co chcą.
Jaki jest sens, dawać im coś, co mogą sobie wziąć sami?
Buntownik zniszczył ich beczki z wodą.
Jeśli nadrobimy tę stratę, stanie się
jasne, że nie popieraliśmy jego działań.
A ten kto to zrobi, zyska ich zaufanie.
I dlatego chcesz, żebyś to był ty?
Nie! Jestem za młody.
Musi być członkiem Rady, ktoś komu ufają.
Sugeruję, żebyś to był ty, Teodorze.
A co będzie, jeśli Dario nie przekona członków Rady?
Trzeba będzie je porozbijać.
Niezależnie od tego, co włożysz do środka, i tak zostanie zatrute.
Cis jest bardzo silną trucizną.
Jeden kropla tego, a ty nie żyjesz.
Kiedyś zobaczyłem konia zjadającego trzy liście.
Rżał tak, jakby miał w brzuchu gniazdo szerszeni.
Biedne zwierzę.
Gotowe.
Przynieś mi cis.
Paulo, trucizna.
Nie mogę.
Daj mi truciznę.
Jeśli to zrobimy, Nerea umrze.
Pomyśl o życiach, które uratujemy.
Pomyśl o kobiecie na farmie, i o jej dzieciach.
Przepraszam, ale odbierzesz mi to tylko siłą.
Nie zmuszaj mnie do tego.
Nie zmuszam, Paulo.
Wybacz, przyjacielu.
Proszę przyjmijcie ten dar od ludzi z Kaura
jako dowód naszej lojalności wobec Rzymu.
Gliniane dzbany?
Bez wątpienia ten prezent jest godny... ślubu pastuchów.
Nie sądziliście chyba, że otrzymacie
wdzięczność Rzymu, takim nędznym podarkiem.
Nie zwracaj uwagi na ich wartość
materialną, ale na to, co reprezentują.
Rebelianci zniszczyli wasze beczki, aby zostawić was bez wody.
A my oferujemy te dzbany, żeby pokazać, że nie mamy z nimi nic wspólnego,
i żeby zrekompensować wyrządzone wam krzywdy. - Wystarczy!
Nie mam ochoty wysłuchiwać waszych przemówień.
Zapakujcie je na wozy i udajcie się nad jezioro, aby napełnić je wodą.
Rzym będzie wam wdzięczny za ten podarek.
Chwycili haczyk. - Tak.
A Paulo? - Chciał zmienić zdanie.
Musiałem go ogłuszyć i skończyć pracę sam.
To, o co go poprosiliśmy, nie było proste. - Powiedział, że się zgadza.
Jeśli Nerea napije się tej wody, będziemy mieli jej śmierć na naszym sumieniu.
Tak, ale to jest cena, za ocalenie naszych ludzi.
Nie rozumiesz? Wszystko, co robi Paulo, jest z powodu Nerei,
ona jest dla niego wszystkim.
Jeśli umrze... - Jego nienawiść i żądza zemsty,
pozostaną wystarczającymi powodami, aby żył dalej.
Podążajcie za nimi, aby sprawdzić, czy wszystko idzie zgodnie z planem.
Będę na Niedźwiedzim Wzgórzu, zobaczymy się przed obozem.
Pójdę pierwszy, jeśli się zgadzacie. - Zgoda.
Stój!
Niosę bardzo ważną informację dla pretora, odnośnie buntowników.
Buntownik nie żyje.
Nie, zabiliście niewłaściwego człowieka, a on na pewno wykorzystasz wasz błąd.
Jak myślisz, co zrobi Galba? Jeśli nie pozwolisz mi wejść,
a okaże się, że miałem rację?
Więc wiesz, kim jest buntownik?
Tak, panie.
Wiem, kim on jest i gdzie teraz jest.
A to miejsce nie jest królestwem zaświatów?
Nie, panie. Mężczyzna, którego zabiłeś, nie był przywódcą.
Tak, a skąd to wiesz?
Nie należysz do jego grupy rebeliantów?
Nie, jestem tylko jego starym przyjacielem, nic więcej.
300 dinarów. Więc tyle jest warta przyjaźń dla Hiszpańskiej pijawki?
Teraz oferujesz 500, jeśli się nie mylę, panie.
Jeszcze się targuje.
Otrzymasz nagrodę, ale nie wcześniej, zanim nie udowodnisz, że mówisz prawdę.
Lepiej żeby tak było.
Kim jest ten buntownik?
On się nazywa...
- Na... Nazywa się Viriato. - Viriato?
Dziwne imię. Gdzie znajduje się jego kryjówka?
Tego nie wiem, panie.
Ale wiem, że znajduje się teraz na wzgórzu na północy,
które jest znane jako Hełm Niedzwiedzia.
Umówił się tam z kobietą i powinien być sam.
Zawiadomić Marka.
Zatrzymać się!
Co on robi - Do cholery! Mimo wszystko powinienem był go zabić.
Wiesz co robisz? Odejdź, pijaku!
Czy w tych dzbanach jest woda? - Tak, woda. W czym problem?
Po prostu, nie... - Jakiś problem?
Nie rób tego, nie rób tego!
Pójdziesz już sobie?
Te dzbany są...
prezentem od wioski Kaure.
Przekażcie to pretorowi.
Idziemy!
Idziemy.
Gdzie oni się tak spieszą?
Kierują się w stronę Hełmu Niedzwiedzia.
Będę tam codziennie, kiedy słońce będzie się znajdować w zenicie.
Jestem wierną kobietą!
I tak tam będę, cokolwiek się stanie.
Czego chcecie?
Gdzie jest buntownik?
Co?
On nie żyje...
Gdzie on jest?
On nie żyje! - Wiesz, że to nieprawda.
Rozbierzcie ją. Zobaczmy, jak wygląda suka tego buntownika.
To córka Teodora, panie. - Mogłaby być córka samego boga Marsa!
Nie!
Nie!
Viriato! - Uciekaj, Eleno!
Zabić go!
Biegnij na litość boską!
Brać go!
Nie!
Myślałam, że nie żyjesz!
Viriato, musimy iść.
Odprowadź ją do wioski.
Co? Nie, chcę zostać z tobą.
I ja chcę, żebyś została, Eleno, ale bezpieczniej jest wrócić do wioski.
Przy twoim ojcu nic ci się nie stanie.
A jeśli dołączysz do nas...
Jeśli coś by ci się stało, nigdy bym sobie nie wybaczył.
Powiedz Barbarze, że jesteśmy cali.
Uważaj na siebie! - Nie martw się.
Jeśli wszystko pójdzie dobrze, dzisiaj będzie po wszystkim.
Przywieźli wodę!
Odsuńcie się, zwierzęta! Musimy zanieść wodę pretorowi.
Odsuńcie się! Odsuńcie się!
Niech nikt nie pije wody, dopóki nie zaniosą wody pretorowi.
Panie. - Zabiłeś go? - Nie.
Mieliśmy go w garści, ale pojawili się jego ludzie.
Panie, on był z córką Teodora.
Cholerny sukinsyn! Zdrajca!
Więc zwabiłeś nas w pułapkę!
Nie... nie ja, panie. - Zabij tego szczura!
Nie wiedziałem, że byli z nim jego ludzie...
Woda! Woda jest zatruta!
Powstańcy zatruli dzbany, przyszedłem wam o tym powiedzieć.
Chcę wam tylko pomóc. Nie zabijajcie mnie, proszę!
Wypij to.
Wypij to!
Czy ty piłeś tę wodę?
Mów! - Tak!
Zatrzymaj dystrybucję wody i rozbij dzbany!
I przyprowadźcie mi Teodora.
Chcę żeby nam wyjaśnił dla kogo był ten prezent.
Panie, co mam z nim zrobić?
Uwolnij go.
Dziękuję panie. Dziękuję, dziękuję!
Uwolnić go? - Po tym jak go trochę poturbujesz.
Żeby miał alibi, jeśli ktoś go zobaczy wychodzącego z obozu.
Dziękuję panie. Dziękuję, dziękuję!
Zabrać go stąd! Wynocha!
Dziękuję panie. Dziękuję!
Panie, jak mogłeś uwolnić tego psa?
Pomyśl o tym, Marku.
Martwi nie przydadzą się nam do niczego, ale za to żywi...
Wyślij jeden patrol, aby poszedł za nim do legowiska buntowików.
Panie.
Połóżcie to tam.
Zobaczysz, Rzym ci się spodoba.
Czy wszystko już gotowe? - Tak, domino.
Ruszajmy! Chcę jak najszybciej zapomnieć o tym miejscu.
Mój mąż przyszedł, by życzyć mi szczęśliwej podróży.
Buntownik nazywa się Viriato! I wciąż żyje!
Chciałbym wiedzieć, jak ty go tak rozpoznałaś.
Mam już dosyć twoich wygłupów!
Chcesz wrócić do Rzymu, co?
Chcesz wrócić? Zapomnij o tym.
Rozpakujcie jej rzeczy.
Rozpakujcie jej rzeczy!
Rozpakujcie jej rzeczy i pilnujcie, żeby nie wychodziła z namiotu.
Myślisz, że możesz mnie tak traktować?
Potomkinię założyciela Rzymu?
Kiedy mój ojciec dowie się, że plebejski robak podniósł na mnie swoją rękę,
upewni się aby cię ukrzyżowano jak nędznego niewolnika.
Nie tylko złamał przysięgi i sprowokował masowe morderstwa,
podważając prestiż i słowo Rzymu,
ale pozwolił, by ośmieszyła go grupa rebeliantów
prowadzona przez jakiegoś Viriato.
A najgorsze jest to, że mnie nęka,
obraża i więzi zamkniętą w namiocie,
a sam próbuje zgwałcić każdego niewolnika, którego napotka.
Proszę, Ojcze, uwolnij mnie od tego potwora, mojego męża.
Zadanie, które ci powierzę dam, będzie o wiele
trudniejsze, ale nagroda będzie znacznie większa.
Musisz dyskretnie pozbawić życia senatora Flavio Tulio Mara,
ojca mojej żony Klaudii,
i musisz zrobić to jak najszybciej.
„W następnym odcinku ...”
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.