All language subtitles for metalasio

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish Download
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Napisy pobrane z https://kickasssubtitles.com

Wysoki Sądzie, Nathaniel Scott,

z przyjemnością będę ręczyć za Frances Yu.

Ta tutaj.

- Ta. - Nie zaśpiewam. Wybierz coś innego.

- Tak, zaśpiewasz. - Nie będę śpiewać „Bohemian Rapsody”.

Śpiewasz solo po Erniem.

Zaśpiewam coś sama.

- Nie. To mój wieczór. - Tak.

Jestem prawnikiem.

Jasne? Mam licencję od trzech godzin.

- Jeśli nie zaśpiewasz, to cię pozwę. - A ja pozwę ciebie.

- A ja podwójnie. - Tak się nie robi.

Ja to zrobię, kiedy uwolnię całą swoją moc. Chcesz ryzykować?

- Ernie idzie na całość. - Oj, tak.

Tak.

Chuck chce się zmyć.

Ta knajpa nie jest w jego stylu.

Nigdy się nie bawi.

Miałem nadzieję, że poobraca się w damskim towarzystwie.

Przyjdzie na to czas.

- Wchodzę. - Powodzenia.

Wybierz coś dobrego. Nie z tej dekady.

Chuck! Chłopie, chyba już nie wychodzisz?

Tak. Było naprawdę fajnie,

- ale mam rano spotkanie. - Dziesięć minut.

- Jeszcze dziesięć minut. Dasz radę. - Jimmy.

Nie możesz iść. Teraz ja.

Jeśli teraz wyjdziesz, jutro w pracy nasłuchasz się,

jaki byłem wspaniały. I nie wybaczysz sobie, że to przegapiłeś.

Dobrze, zostanę jeszcze trochę.

Nie pożałujesz.

Teraz moja kolej.

Dobra.

Nie chcę mówić

O naszych przeżyciach

Chociaż bolą mnie

Nie odstaną się

- Chodź tu. - Nie.

Swoje karty wyłożyłem

Tobie także pozwoliłem

Chuck McGill!

Oklaski!

Nic już nie wyjawię

Nie mam już asa w rękawie

Zwycięzca bierze wszystko

Twoja kolej.

Przegrany spada nisko

- Tak. Jazda! - Nie.

Zwycięstwo ma znacznie

Tak!

To jej przeznaczenie

Byłem w twych ramionach

Tak.

Myśląc, że to moje miejsce

Sądziłem, że dobrze czynię

Budując sobie dom

Budując dom rodzinie

Sądząc, że tam znajdę siłę

Ale głupcem byłem

Że na zasady liczyłem

Bogowie wciąż kośćmi rzucają

I skostniałe umysły mają

A na dole tam

Ktoś zostaje sam

Zwycięzca bierze wszystko

Uważaj na nogi, Jimmy.

- Do końca. Własnie tak. - McGill i McGill.

- Bracia McGill. - Tak.

Jestem prawnikiem.

I ty jesteś prawnikiem.

Dwóch prawników. No, proszę.

- No, proszę. - M&M.

Rozpuszcza się w ustach, a nie w dłoni.

Dobrze.

Powiedz Howardowi,

żeby dodał jeszcze jedno M do nazwy,

będzie bardziej symetrycznie.

- Ludzie kochają symetrię. - Trudno się nie zgodzić.

Tak.

Nie, nie. Siadaj.

- Dobrze. - Może być.

Dlatego Bóg dał nam dwoje oczu.

Żeby to lepiej wyglądało.

Dwie ręce i nogi.

Kciuki i sutki.

Wystarczyłby nam jeden sutek.

Mam rację?

W życiu nie miałeś większej racji niż teraz.

Dziękuję, Chuck.

Cztery czy sześć sutków byłoby interesujące, ale...

Przedłożę Wysokiemu Sądowi, że...

To przegięcie.

HHMM.

Tak jest lepiej.

HHM to tylko „Hm”.

- Wiesz? - Tak.

Zapisujesz to?

Postawiłem kosz na śmieci koło łóżka, na wszelki wypadek.

Myślisz o wszystkim. Jesteś bardzo mądry.

- Postawiłem ci tu wodę. - Dziękuję.

Co chcesz na śniadanie, jajka czy naleśniki?

Naleśniki!

- Takie jak ty robisz. - No to będą naleśniki.

Tak.

Dobrze. Odpocznij, Jimmy.

- Miałeś wielki dzień. - Tak.

Wielki dzień.

- Dobranoc, Chuck. - Dobranoc.

Zwycięzca bierze wszystko

Przegrany spada nisko

Zwycięstwo ma znaczenie

To jej przeznaczenie

Byłem w twych ramionach

Myśląc, że to moje miejsce

Sądziłem, że dobrze czynię

Budując sobie dom

Budując dom rodzinie

Sądząc, że tam znajdę siłę

Ale głupcem byłem

Że na zasady liczyłem

NETFLIX — SERIAL ORYGINALNY

Ma trzy i pół godziny przewagi,

ale ruszył na piechotę, więc mamy szansę.

Nie ma paszportu,

więc pewnie nie udał się na lotnisko.

Nie zna miasta.

Ale to bez znaczenia, jeśli znajdzie autobus albo taksówkę.

Najprawdopodobniej uciekł w kierunku autostrady.

Wy dwaj na północ i na południe, sprawdźcie, czy nie łapie stopa.

Wy na dworzec kolejowy i autobusowy, użyjcie przykrywki.

Ty zostaniesz z ekipą. Nie wypuszczaj ich.

Robi się.

Potrzebuję numeru do TravelWire. Proszę mnie połączyć.

Czy mogę prosić o pomoc?

Moja żona miała wysłać mi pieniądze z Frankfurtu w Niemczech do Stanów.

Ale nie powiedziała, do którego oddziału.

Margarethe Ziegler.

Oddział w Albuquerque na czwartej, mogłem się domyślić.

Dziękuję.

ŚP. CHARLES L. MCGILL

Arbuz korniszony.

Arbuz korniszony.

Arbuz korniszony.

Tysiąc i jeden, tysiąc dwa.

Tysiąc trzy.

Witam.

Miło, że przyszliście.

Jesteś bratem Chucka?

Zgadza się.

- Jimmy. - Ken Greenfield.

A to Emily Reed.

Witam.

Znaliśmy Chucka z Rady ds. Edukacji Rdzennych Mieszkańców.

Pamiętam.

- Dobrze się o was wypowiadał. - To wiele dla nas znaczy.

Żałuję, że straciliśmy kontakt.

Ale dzisiaj jesteście, więc...

Widzieliśmy zawiadomienie o dedykowaniu biblioteki.

I...

- dziś przypada rocznica... - Nie wierzę, że minął już rok.

To wciąż nie ma sensu.

Cóż...

Miło było poznać.

- Niech cię Bóg błogosławi. - Nawzajem. Miło z waszej strony.

Cześć. Chcesz wody?

Kawy. I daj jedno ciastko.

Zwolnij trochę. Zapowiada się długi dzień.

Ale już mamy klientów.

To dobry znak.

Bałem się, że nikt nie przyjdzie.

Jak wyglądałem?

A jak się czułeś?

Jakbym wyglądał na smutnego.

- Jak wygląda nagrobek? - Howard wybrał duży,

ale z klasą.

PRZEKAZY PIENIĘŻNE

Dam panu... pański paragon.

Przy odbiorze należy okazać ważny dowód tożsamości.

- Coś jeszcze? - Nie.

Miłego dnia.

- Mogę jakoś pomóc? - Byłoby wspaniale.

Szukam Wernera Zieglera. Był tu w przeciągu ostatnich kilku godzin?

Nawet jeśli tu był, polityka firmy zakazuje przekazywania

- takich informacji. - Nawet jeśli tylko wszedł?

- Nieważne, co robił. - Naprawdę nie mogę.

To mój szwagier, bardzo się o niego martwimy.

Ma początki demencji i jest cukrzykiem. Nie ma przy sobie leków.

- Moja żona wychodzi z siebie. - O nie.

Rozmawiał ze swoją siostrą, Margarethe, która jest w Niemczech.

Mówiła, że Werner dzwonił i bredził, chciał, żeby wysłała mu pieniądze i...

mówi, że wysłała.

Do tego oddziału.

Mam jego insulinę w samochodzie i...

Miałem nadzieję, że zdążę tu przed nim.

Tak, był tutaj.

Minęliście się. Wyszedł godzinę temu.

Cholera.

Wziął pieniądze i poszedł?

Tak.

Nie od razu. Dzwonił z automatu, odebrał pieniądze i poszedł.

I co, odszedł na piechotę?

Wsiadł do samochodu.

Dzwonił po taksówkę.

Widział pan, jakiej firmy? Zwykła czy z firmy przewozowej?

Nie widziałem. Przykro mi.

Czy mógłbym...

Zerknąć na nagranie z kamer, zobaczyć, kto go odebrał?

Nie.

Rozumiem. Polityka firmy.

No to...

gdzie jest najbliższy szpital?

Był tu dobre pół godziny, zanim przyszły jego pieniądze.

Pytał, czy przyszły, ale jeszcze nie było.

Mogę?

A to pech. Nie widać samochodu.

Tak.

Dziękuję za pomoc.

Pewnie. Powodzenia. Oby pan go znalazł.

PRZEKAZY PIENIĘŻNE, PRZELEWY, KANTOR

Mogę zobaczyć?

Jeśli to coś zmieni, ja mu wierzę.

Mówił, że nie będzie go cztery dni i że nie pójdzie na policję.

Chodzi mu tylko o zobaczenie się z żoną.

Przyleci Lufthansą.

Za dziewięć godzin ląduje w Denver.

Twoi ludzie tam będą.

Pojadą za nią z lotniska do miejsca, w którym się zaszył.

A potem?

Można to rozegrać inaczej.

Jeśli znajdę go, nim przyjedzie jego żona, zabiorę go, żeby dokończył pracę.

Jego ekipa sama nie da rady.

Jeśli Ziegler zniknie, zostanie panu najdroższa dziura w ziemi

po tej stronie Missisipi.

Znajdziesz go?

To moja wina, naprawię to.

Ściągnij wszystkich.

Niech dzwonią po korporacjach taksówkarskich

i wymyślą jakąś historyjkę.

Dowiedzcie się, kto odebrał Zieglera spod TravelWire na Czwartej.

I dzwońcie po hotelach.

Tu, w Kolorado, Arizonie.

Musi być pod nazwiskiem swoim albo żony.

Wyciągnij transkrypt z jego ostatniej rozmowy z żoną.

Przeczytaj.

O czym rozmawiali?

Później.

Po psie.

Mieli jechać na wakacje.

Baden-Baden.

Naturalne źródła.

BELLA TERRA GORĄCE ŹRÓDŁA

WYMOCZ KOŚCI W LEGENDARNYCH WODACH

GORĄCE ŹRÓDŁA DULCE VEGA

Znalazł pan szwagra? Nic mu nie jest?

Dzwonię w sprawie państwa gościa.

Werner Ziegler.

Tak.

Z-I-E-G-L-E-R.

Na pewno? Nie ma rezerwacji na to nazwisko?

To był ciężki rok.

Ale z dumą ogłaszam, że Hamlin Hamlin McGill ma się dobrze.

To jego dziedzictwo.

Dlatego to wydaje się właściwe.

CZYTELNIA CHARLESA L. MCGILLA

To by wiele dla niego znaczyło.

To dobre uczczenie pamięci człowieka,

który robił wiele rzeczy. Ale przede wszystkim był prawnikiem.

Chcemy podziękować panu w imieniu całej szkoły.

Mnie? Je tego nie ufundowałem.

Jestem tylko gościem.

- Naprawdę? - Ktoś mówił,- że pan za to zapłacił.

Tak.

Nie. Chętnie bym to sobie przypisał, ale nie mogę.

- W zaproszeniu był „anonimowy darczyńca”. - Założyłem, że to HHM.

- Pieczony ser brie? - Chętnie.

Tak się składa, że za czytelnię

zapłacił James McGill.

Naprawdę? Jego brat to zrobił?

Widziałam, jak wypisuje czek.

Cześć, Rich.

Niezłe przyjęcie. Jest tu połowa prawników z południowego zachodu.

Wszyscy przyszli dla Chucka.

Słyszałem, że Jimmy za to zapłacił?

Wolałby...

pozostać anonimowy.

- Jest tutaj? Chciałbym się przywitać. - Gdzieś tu jest.

Czy to nie on?

Na zewnątrz.

Nawet po roku takie wydarzenie może być ciężkie.

Sprawdzę, co u niego. Dziękuję za przybycie, Rich.

Prawie czas wracać.

23 tysiące dolarów.

Nie wierzę, że wypisałem na to czek na 23 000 dolarów.

Wiesz?

Nawet nie ma nikogo z Rady Adwokackiej.

Mamy jeszcze prawie tydzień.

Ktoś z rady o tym usłyszy. I uwierzą, bo...

usłyszą to od kolegi.

Wiem. Wieści szybko się rozchodzą.

A co powiesz na to?

Sędzia Papadoumian siedzi w biurze.

Pracuje do późna.

Wszyscy poszli już do domu.

Nagle coś czuje.

Coś się pali.

Idzie do drzwi, są ciepłe. Otwiera je.

Ściana ognia. Biuro kancelisty się pali.

Jest uwięziona. Nagle z ognia i dymu

wyłania się postać. To Jimmy McGill.

Ratuję sędzię. O tym ludzie będą gadać.

To za wiele.

I pewnie nie zacznę wyglądać na szczerego.

Dobra.

Chcesz wrócić i mieć coś z kasy, którą wydałeś?

Tak. Konam z głodu.

Te małe hamburgery wyglądały dobrze.

Wolno mi zapłacić za jedzenie, ale jestem za smutny, żeby jeść.

Z-I-E-G-L-E-R.

Jest?

Wie pan, czy jest teraz na terenie hotelu?

Nie, nie chcę z nim rozmawiać.

Nie chcę też zostawić wiadomości. Dziękuję. Miłego dnia.

Z drogi. Jazda.

Przepraszam. nie działa.

- Przepraszam. - Słucham?

Jestem przy północnej bramie, automat się zaciął.

- Która brama? - Północna.

Jeśli jesteście gotowi.

Oto Duncan Springer.

Maturzysta z liceum Mayfield w Las Cruces.

Siadaj, Duncanie.

Jest redaktorem szkolnej gazetki, a jego Model UN

reprezentuje Kazachstan.

Delegacja Duncana została wybrana, żeby odwiedzić prawdziwy ONZ

w Nowym Jorku. Duncanie.

- Co nam o tym powiesz? - Było...

To Marcie Ramirez. Chodzi do liceum Moriarty.

Proszę.

Jest kapitanem klubu dyskusyjnego.

- Jaką obierzesz strategię, Marcie? - Myślę...

To Franklyn Pickett.

Chodzi do liceum Manzano. Siadaj. Franklyn jest przewodniczącym szkoły.

I napisał sztukę. Franklynie...

- Co nam o niej powiesz? - To...

- Dlaczego zainteresowała cię Etiopia? - Cóż...

- Jak pracowało się z osobami starszymi? - Było...

- Raymondzie, jak ci się to udało? - Byłem...

Dobrze. Wszystko staje się jasne.

Mogę ich już puścić?

- Jedli lunch? - Tak.

Chyba, że są jeszcze jakieś pytania?

- Dostali te...? - Tak.

- Świetnie. Podziękuj im za przybycie. - Oczywiście.

I oto wynik.

Raymond Chin, sześć głosów. Duncan Springer, sześć głosów.

Marcie Ramirez, pięć.

Franklyn Pickett, Teodora Moon, Tristan Bulger po trzy głosy.

I Kristy Esposito, jeden głos.

Mamy trzy stypendia do rozdania

i trzech faworytów, więc, o ile nie ma sprzeciwu,

chyba możemy...

Jimmy?

Tak.

To ja zagłosowałem na Kristy Esposito.

Jeśli to coś zmieni, myślę, że powinniśmy jeszcze raz ją rozważyć.

Esposito, ta złodziejka sklepowa.

Złodziejka sklepowa.

Tak. Zgadza się.

Ma dobre oceny.

Nie tak dobre jak inni, ale dobre.

I ma dobre rekomendacje.

Miała kłopoty, ale była nowa w mieście, dokonała kilka złych wyborów.

Była w drugiej klasie.

Teraz ma za sobą dwa dobre lata i...

czytaliście to?

Jej wypracowanie jest...

To właśnie doświadczenie zainteresowało ją prawo.

Jest naprawdę dobre.

Naprawdę dobre.

Może ktoś, kto miał kłopoty

i nie ma czystych akt,

kto popełnił parę błędów i poniósł tego konsekwencje,

ma do zaoferowania coś, czego nie mają inni.

Sądzę, że warto to poważnie rozważyć.

Jimmy, to przekonujący argument.

Może zagłosujemy jeszcze raz?

Kristy. Pani Esposito. Chwila.

Jimmy McGill, spotkaliśmy się w środku.

Cześć.

Cześć.

Nie dostałaś stypendium.

Nigdy nie miałaś go dostać.

Machają ci takimi rzeczami przed nosem,

mówią, że masz szansę, ale...

Przykro mi, to kłamstwo.

Bo podjęli decyzję i wiedzieli, co zrobią, zanim w ogóle weszłaś.

Popełniłaś błąd

i nigdy ci tego nie zapomną.

Jeśli o nich chodzi,

twój błąd cię definiuje. Tylko tym jesteś.

Nie mówię tylko o tym stypendium.

Mówię o wszystkim.

Będą się uśmiechać, głaskać cię po głowie,

lecz nigdy cię nie wpuszczą.

Ale posłuchaj.

Posłuchaj.

To bez znaczenia.

Bo ich nie potrzebujesz.

Nic ci nie dadzą? I co?

Sama sobie weźmiesz.

Zrobisz wszystko, co będzie trzeba, słyszysz?

Nie będziesz grała na ich zasadach.

Będziesz szła swoją drogą, robiła to, czego nie mogą.

Będziesz sprytna, będziesz szła na skróty

i wygrasz.

Są na 35 piętrze. Ty będziesz na 50.

Będziesz patrzyła na nich z góry.

Im wyżej zajdziesz, tym bardziej będą cię nienawidzić. I dobrze.

Dobrze. Utrzesz im nosa.

Niech cierpią.

Bo niewiele dla nich znaczysz.

I co z tego?

I co z tego?

Walić ich.

Pamiętaj, zwycięzca bierze wszystko.

Muszę iść na autobus.

Rozumiesz, co mówię, prawda?

Tak.

Tak myślę.

Dobrze. Załatw ich.

Cholera!

Nie.

Nie.

Mogę jakoś pomóc?

Był tu mój przyjaciel.

Łysy. Tego wzrostu.

Znalazł szwagra? Nic mu nie jest?

Nie.

Jeszcze go nie znaleźliśmy.

Bardzo się martwimy.

Przykro mi to słyszeć.

Zastanawiałem się, czy mój przyjaciel czegoś nie przeoczył.

Pokazałem mu wszystko, co miałem.

Też chcę to zobaczyć.

Proszę do niego zadzwonić.

Dzwoniłem i wie pan,

powiedział, żebym wrócił i się rozejrzał. Będę bardzo wdzięczny.

Przykro mi, nie mogę. Proszę zadzwonić na policję.

Pewnie.

TravelWire, mówi Fred.

Czwarta ulica. Najbliższa to Lomas.

O 22.00.

Tak.

Miłego dnia. Dziękuję.

PIENIĄDZE OTRZYMAŁ: WERNER ZIEGLER

Czy jest tu pan Ziegler?

Pan Werner Ziegler?

Tak. Jestem Ziegler.

Telefon do pana.

Już idę. Dziękuję.

Kochanie! Wylądowałaś?

Czy to Werner?

Tak.

Kto mówi?

Dzwonię w imieniu Gustavo Fringa.

Rozumiem.

Bardzo się złości?

A jak myślisz?

Proszę mu powiedzieć, że prace będą kontynuowane.

Czy Michael pokazał mu list?

Wszytko wyjaśniłem.

- Nie, Michael mu go nie pokazał. - W liście są dokładne instrukcje.

Moi ludzie dadzą radę przez parę dni beze mnie.

- Prace nie ustaną. Spytaj Michaela. - Michael.

Michael jest bardzo zajęty, kazał z tobą pomówić.

Pamiętasz, jakie były instrukcje?

Oczywiście. Mają skończyć usuwać gruz

i zacząć południową ścianę.

Południową?

Tak, południową.

Mają beton, mogą zacząć wylewkę.

Wszystko wyjaśniłem.

Kai będzie wiedział...

Beton? Nie usłyszałem. Możesz powtórzyć?

Werner?

Werner?

Panie Ziegler?

Michael.

To ty?

- Przepraszam. - Ubieraj się.

Michaelu...

Nie chcę słyszeć ani słowa więcej.

Jazda.

Chyba coś tu mam.

Zobacz. Zaczynanie od skruchy mogło być problemem,

próbuję wprowadzić ją stopniowo.

Prawo, plany, skrucha,

brat, dziedzictwo. Co myślisz?

- Wszystko w porządku? - Tak.

Jak poszło?

Daliśmy stypendia trzem bystrym młodym ludziom.

Dobrze. W porządku, z tym możemy pracować.

To dużo, ale tym razem nie chcesz iść na żywioł.

Tak.

Jimmy, najtrudniejsze za nami. Czytelnia, stypendia, cmentarz.

Musieli już coś o tym usłyszeć.

Ustawiliśmy kostki domina, teraz tylko je przewrócisz.

Mogę mówić, co chcę.

Ale dla Rady wciąż jestem „tym gościem”.

Musisz coś powiedzieć.

A co jeśli...

A co jeśli...

Chuck powie za mnie?

Zostań.

- Tak? - Mam go.

Gdzie jesteście?

Przy starym torze wyścigowym za 55.

Jakieś 12 kilometrów na północ od San Ysidro.

Gdzie był?

W Gorących Źródłach Dulce Vega w Jemez.

Pewnie tam jedzie jego żona.

Jeszcze coś.

Tak?

Kiedy go znalazłem, rozmawiał przez telefon z kimś,

kto udawał jednego z pańskich ludzi.

Co mu powiedział?

Nic wartościowego.

Jesteś pewien?

Tak.

Wie pan, kto to mógł być?

Tak.

- Zawiozę go na miejsce. - Nie.

Niech tam zostanie.

Czekajcie.

Nie robiłbym tego.

Wiem o tym.

Uznajmy to za błąd.

Ta rozmowa jest bezcelowa.

Czekajcie na miejscu.

Zajmę się tym.

Na pewno?

Tak.

Cholera.

Wysiadaj.

Chcę wiedzieć, jaki miałeś plan.

Myślałeś, że co się stanie?

Że wrócę i mój przyjaciel Michael będzie bardzo zły.

Ale z czasem zrozumie i mi wybaczy.

To nie zależało ode mnie.

Michaelu, wiem, że narobiłem ci kłopotów.

Przykro mi z powodu szkód, które wyrządziłem.

Wszystko sam naprawię,

ale proszę, Margarethe za chwilę ląduje.

Niedługo będzie w motelu. Proszę.

Zabierz mnie tam.

Daj nam trochę pobyć ze sobą, co?

Niech zobaczy, że nic mi nie jest.

Proszę, Michaelu.

Czy wrócę teraz, czy rano,

co to za różnica?

Nie ma mowy.

Daj mi pomówić z panem Fringiem. Wszystko wyjaśnię.

- Zrozumie. - Nie porozmawiasz z panem Fringiem.

- Proszę, wiem, że jeśli... - Wernerze!

Nic, co powiesz lub zrobisz, nie sprawi, że ktokolwiek ci zaufa.

Wrócę do domu.

Nigdy nie pisnę o tym ani słowa.

Pieniądze?

Wszystko zwrócę.

Nikomu nic nie powiem, przysięgam.

Będzie jakby...

to się nigdy nie wydarzyło.

Proszę, Michaelu.

Wiem, że będę cicho. Wiem. Proszę.

Czy twoja żona ma przy sobie telefon?

Tak.

Musisz do niej zadzwonić.

- Wylądowała godzinę temu. - Nic nie wie.

I tego się trzymajmy.

Śledzą ją.

Śledzą ją?

Jeśli wróci na lotnisko, nic jej się nie stanie.

- Z pewnością nie mogą, oni by nie... - Weź się w garść.

Daj mi telefon, zadzwonię do niej.

- Dawaj. - Uspokój się!

Nie może nic podejrzewać. Nieważne, co jej powiesz,

byle wróciła tam, gdzie jej miejsce.

Kochanie.

Halo. Tak.

Ty...

Wypożyczasz samochód?

Tak.

Mam złe wieści.

Są problemy na budowie.

Wezwano mnie z powrotem.

Co? Nie.

Nie ma rannych. Nie. Wiem. Wiem. Nie.

Proszę, posłuchaj.

Nie...

Nie ma mnie w motelu ani w Nowym Meksyku.

Polecisz następnym samolotem do domu.

Margarethe, posłuchaj mnie.

Margarethe, posłuchaj mnie.

Zamknij się!

Musisz wracać do domu.

Nie! Nie ma mowy. To moja praca. Muszę to zrobić.

W ogóle nie chcę cię widzieć, Margarethe. Nie chcę cię widzieć.

Wracaj do domu. Natychmiast! Już!

Zrobi to?

Była bardzo zła, ale tak.

Wróci do domu.

Michaelu.

Jeśli się nie odezwę, będzie o mnie pytać.

Pójdzie na policję.

Coś się wymyśli. Wypadek.

Przyjadą prawnicy. Niemieccy prawnicy.

Odpowiedzą na jej pytania.

Obiecujesz?

Obiecuję.

A moi ludzie?

Pojadą do domu.

Nic im nie będzie. Ufamy im.

Naprawdę nie ma innego wyjścia?

W Nowym Meksyku widać tyle gwiazd.

Przejdę się....

żeby je lepiej widzieć.

To znaczy...

to niesamowite.

Całe wieki o tym rozmawialiśmy, a teraz...

oto jest.

Osiągnięcie architektoniczne.

Naprawdę.

Herkulesowe.

To...

To...

To się nada.

Rozmawialiśmy o czymś...

nieco innym, ale to ma potencjał, nawet niewykończone.

Największą przeszkodą w tym momencie jest wentylacja.

Z wentylatorami i odpowiednim sprzętem

z pewnością mógłbym zacząć przynajmniej prymitywną produkcję.

Nie, póki tu nie skończymy.

Oczywiście.

Chcemy, żeby to było porządnie zrobione.

Tylko...

rozważałem możliwości.

Pójdę na górę

i sprawdzę...

Cześć.

Gdzie go masz?

Dobrze.

Powinno się udać. Chuck napisał niezły list, co?

Napisał świetny list.

Nie chodzi tylko o słowa, wiesz? Ale i o to, jak je przeczytasz.

Co by się nie działo...

jestem z tobą.

Przeanalizowaliśmy wszystkie fakty, te same, które miała komisja.

Oceniliśmy ich ustalenia.

Pozostało nam tylko wysłuchanie pańskiego oświadczenia.

Proszę zaczynać, kiedy będzie pan gotów.

Dziękuję, Wysoki Sądzie. Nie przygotowałem oświadczenia.

Ale mam to.

To list...

od mojego brata, Charlesa McGilla.

Zostawił mi go w testamencie.

Dostałem go rok temu, gdy zmarł.

„Drogi Jimmy...

Przez lata wiele nie zostało między nami powiedziane.

Aby te niewypowiedziane myśli nie umarły razem ze mną,

postanowiłem je dla ciebie spisać.

Mam nadzieję, że przyjmiesz je tak, jak bym tego chciał.

Wyraźnie pamiętam dzień, kiedy przyjechałeś ze szpitala.

Nie wyobrażasz sobie radości mamy.

Nigdy nie wiedziałem jej szczęśliwszej.”

Przepraszam, nie mogę.

Zamierzałem...

Zamierzałem spróbować...

poruszyć was elokwentnymi słowami mojego brata.

Zagrać wam na uczuciach. Ale to nie w porządku.

Ten list to sprawa między nami.

I tak powinno zostać.

Mój brat, Chuck...

znaliście go.

Kochał mnie...

na swój sposób.

Kochał mnie jako brata.

Ale nie jako prawnika.

Z jego powodu zostałem prawnikiem.

Był najbystrzejszym człowiekiem, jakiego znałem.

I niezwykłym prawnikiem.

Doskonale wiedział, kim jest.

Dokładnie.

Całe życie chciałem, żeby był ze mnie dumny.

Niełatwo było sprawić, żeby był dumny.

Wiecie, to jak...

wspinanie się na Everest bez zapasów.

Jeśli jest się szczęśliwcem, który wszedł na szczyt,

jeśli sprawiło się, że był dumny,

to było coś.

I potrafił to okazać.

Ale jeśli nie miało się tyle szczęścia...

Był dość uprzejmy, ale nie znosił błaznów.

Łatwo oceniał innych.

Był trudny.

I umiał zajść komuś za skórę.

Bywał niezłym skurwysynem.

I zawsze miał rację.

Zawsze.

Zwykle miał.

Dla kogoś takiego jak ja,

kiepskiego w szkole, bez ambicji,

chodzącego na skróty. Dla mnie

sprostanie wymaganiom Charlesa McGilla...

Spójrzcie na mnie.

Nigdy nie będę tak moralny jak on.

Ani tak bystry.

Ani tak szanowany.

Nigdy nie będę tak dobry, jak Chuck.

Ale mogę próbować.

Mogę próbować.

Jeśli postanowicie,

że mogę być prawnikiem,

zrobię wszystko, co w mojej mocy, żeby być godnym nazwiska McGill.

Jeśli zdecydujecie inaczej...

to bez znaczenia.

Wciąż będę starał się być najlepszą wersją siebie.

Mam szczęście,

że mam ten list.

Nie miałem okazji napisać mu listu,

żeby powiedzieć wszystko, co powinienem.

Ale wierzę, że w jakiś sposób...

w jakiś sposób wie.

To...

To musi mi wystarczyć.

Przepraszam.

Dziękuję.

- Wiedziałam, że dasz radę. - To było super.

Muszą przywrócić ci licencję.

- Widziałaś tych frajerów? - Muszą.

Jeden z tych dupków naprawdę płakał.

Jezu, Kim.

Zacząłem czytać list i wiedziałem, że...

Widziałem po ich twarzach, że nie wystarczyłby.

I poszedłem na żywioł.

Miałem w sobie energię, jak improwizowany jazz,

i wtedy przywaliłem.

„Mam szczęście, że mam ten list”.

Widziałem Matrix, wiesz?

Byłem niepokonany, mogłem uchylać się przed kulami.

Miałaś rację. Chodziło o Chucka. Od początku.

Panie McGill, jeszcze pan jest.

- Mam dobre wieści. - Proszę mi wierzyć, wiem.

To dobrze. Może iść pan ze mną do biura,

- mam dokumenty do podpisania. - Zróbmy to.

Przyda mi się jeszcze jeden formularz.

Zarejestrowanie firmy pod inną nazwą, bo nie będę pracował jako McGill...

Nie ma problemu. Mamy wszystkie formularze.

- Świetnie. - Chwila. Jimmy, co?

Wszystko gra.

Napisy: Katarzyna Błachnio-Sitkiewicz

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.