All language subtitles for in Room 301 S01E01

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soran卯)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Tommi!

Tommi.

POK脫J 301

DWA DNI WCZE艢NIEJ

Mamo.

Mamo.

Cholerny gnojek.

Zrobi艂em kaw臋.

- Co jest? - S膮 rodzice?

Nie, a co?

Wzi膮艂e艣 moj膮 艂贸dk臋.

- I co z tego? - To, 偶e to moja 艂贸dka.

Jeste艣 zwyk艂ym z艂odziejem.

- Nast臋pnym razem wezw臋 policj臋. - To nie m贸j problem.

Oczywi艣cie.

Tu jeste艣. Dzwoni艂em do ciebie.

Widzia艂em.

- Wi臋c dlaczego? - Chcia艂em tu przyj艣膰 sam.

Dobrze ci臋 widzie膰. Min臋艂o sporo czasu.

To dla mnie trudny dzie艅.

- By艂em na grobie twojej matki. - Naprawd臋?

Nie chcia艂em ci臋 urazi膰.

- Wola艂em by膰 sam. - Chcia艂em ci臋 zobaczy膰.

呕eby mie膰 pewno艣膰, 偶e zjawi臋 si臋 na lotnisku?

Te wakacje sporo kosztowa艂y.

Mnie te偶 brakuje Tommiego.

Widzimy si臋 wieczorem na lotnisku.

Mo偶ecie mi pom贸c.

- Zawsze ty to robisz. - Pora, 偶eby艣cie si臋 nauczy艂y.

- Dla Tommiego. - Dla Tommiego.

Tato?

P贸jdziemy do parku wodnego?

- Tato? - M贸wi艂e艣 co艣?

- Ju偶 nic. - No powiedz.

Patrz.

- Fajne, co? - Super.

- Chc臋 tam p贸j艣膰. - Cze艣膰!

- P贸jdziemy? - Jasne.

- Zawsze tak m贸wisz. - Kalle.

- Cze艣膰. - Cze艣膰.

- Jak ci idzie? - Ju偶 ko艅cz臋.

- A Kalle? - Jest prawie spakowany.

- Idziesz ze mn膮 pod prysznic? - Ju偶 si臋 k膮pa艂em.

- Spotka艂e艣 go tam? - Tak.

Nie ruszaj. I co?

Nie by艂 w najlepszym nastroju.

Wyjazd dobrze mu zrobi.

- Mia艂e艣 to zostawi膰. - Nie ruszaj, nie ruszaj.

W TYM ROKU NIE PRZYNIOS艁E艢 KWIAT脫W. M脫WILI艢CIE O MNIE?

- Co si臋 sta艂o? - Zostawi艂em okulary w samochodzie.

To ja.

Wspinaczka po tych schodach mog艂a by膰 艣miertelnym zagro偶eniem

dla archiwist贸w, nieprzywyk艂ych do 膰wicze艅 fizycznych.

Kto wie?

S膮 jakie艣 pytania?

Dobrze. Zapraszam do zakupu ksi膮偶ek.

To ja. Dosta艂em list. Dok艂adnie przed chwil膮.

Ty nie dosta艂e艣?

Nie chc臋 ci臋 martwi膰,

ale my艣l臋, 偶e to od Eliasa. Zadzwo艅 do mnie.

Cholera. Czego on chce? Min臋艂o 12 lat.

- A jak wys艂a艂 pod stary adres? - Ju偶 tam nie mieszkasz.

Ale Olivia i dziewczyny - tak.

Bez paniki. Nawet nie wiemy, czy to od niego.

- A od kogo? - Nie przejmuj si臋 tak.

Jedziemy na wakacje. Dobrze nam to zrobi.

- Nie jad臋. Nie mog臋. - Oczywi艣cie, 偶e jedziesz.

Najlepiej o tym wszystkim zapomnie膰.

Naprawd臋 my艣lisz, 偶e m贸g艂bym zapomnie膰?

Nie powinienem ci臋 s艂ucha膰.

Hej.

Nie!

- Oona b臋dzie si臋 cieli膰. - Teraz?

- Pewnie dzisiaj. - Pomog臋 ci.

Po ostatnim mo偶e mie膰 skr臋t macicy.

- Elias, do cholery! - Przepraszam.

Ile razy m贸wi艂em, 偶eby艣 nie zostawia艂 but贸w na samym 艣rodku?

Joel, prosz臋.

- Ale ja... - Id藕 do siebie!

- Jeszcze jemy. - Chc臋 pom贸c przy Oonie.

Id藕 do swojego pokoju!

Ci膮gle to samo.

Te偶 bym chcia艂a jecha膰.

Nie cierpi臋 upa艂贸w.

Pogoda ma by膰 niez艂a.

Co najmniej 35 stopni.

Tato, s艂uchasz?

Spakowa艂e艣 si臋 ju偶?

M贸wi艂em dziadkowi, 偶e nigdzie nie jad臋.

Wakacje dobrze ci zrobi膮.

Kiedy ostatnio wyje偶d偶a艂e艣?

- Dziadek do was dzwoni艂? - Nie.

Co powiedzia艂?

- Nie chce, 偶eby艣 rezygnowa艂. - Bo boisz si臋 lata膰.

- Ja si臋 boj臋 lata膰? - Pojed藕, prosz臋.

Niech ta blada twarz z艂apie troch臋 opalenizny.

- Risto! - Masz paszport Kallgo?

- Ja mam. - Gdzie Seppo?

- Seppo nie jedzie. - Dlaczego?

Nie poda艂 偶adnego powodu.

- Mo偶e to lepiej. - Przesta艅.

- I tak by kr臋ci艂 nosem. - Dlaczego tak m贸wisz?

Miewa te swoje humory.

Nie mam na my艣li nic z艂ego.

Masz. Id臋 do toalety.

- Ju偶 jest mi艂o. - Przesta艅.

Przepraszam bardzo...

Przepraszam.

Poci膮g stoi na stacji?

- Nie. - A dok膮d jedzie?

Tam.

Zrobi艂em 艣wie偶膮 kaw臋.

Przepraszam. P贸藕no si臋 po艂o偶y艂em.

- Obieca艂am, 偶e si臋 nie sp贸藕nimy. - Ju偶 idziemy.

Dziewczyny! Szykujcie si臋 do wyj艣cia.

- Posprz膮tam. - Mia艂e艣 prowadzi膰.

Potrzebujemy czego艣 ze sklepu?

Nie.

- We藕miesz Tommiego? - Tak.

Gdzie jest tw贸j poci膮g? Mam go tutaj.

- Zostawi艂e艣 klucz? - Powinien by膰.

- Dlaczego tam le偶y? - Bo tata zawsze o nim zapomina.

Drzwi s膮 otwarte.

To te偶 moja wina?

Tommi.

- Cze艣膰! Jak si臋 jecha艂o? - By艂y spore korki.

M贸wi艂em Seppo, 偶eby艣cie ruszyli przed godzinami szczytu.

Zgadzam si臋.

Cze艣膰.

- Dzie艅 dobry! - Cze艣膰.

- S艂ysza艂em dobre wie艣ci. - Od kogo?

Od Raatikainena, na posiedzeniu rady.

B臋dziemy projektowa膰 wie偶臋 w Lauttasaari.

- Gratuluj臋. - Nasz najwi臋kszy projekt.

Rozdzielono go mi臋dzy dwie firmy.

- Jest du偶y. - Kiedy艣 zrobisz co艣 swojego.

Dzielimy si臋 ryzykiem.

I zyskami. Czy moje ksi臋偶niczki ju偶 wesz艂y do 艣rodka?

Co budujesz? Tunel?

Gdzie jest torba z winem?

- No tak. - Olivia!

S艂yszysz mnie? Zostawili艣my wino w domu?

- Zostawi臋 was samych. - Dzi臋ki.

Ojciec ju偶 zd膮偶y艂 mi zepsu膰 nastr贸j.

S艂ysza艂a艣, co powiedzia艂?

S艂ysza艂a艣?

Prosz臋.

Dzie艅 dobry!

Od艂贸偶 to.

- Co si臋 pan wtr膮ca? - Wezw臋 policj臋.

- To wszystko? - Tak.

Hej!

St贸j!

Ty to zrobi艂e艣?

- Wiesz, ile kosztuje lakierowanie? - Nie m贸j problem.

- Gdzie mieszkasz? - Nie powiem.

- Wsiadaj do samochodu. - Bo co?

Bo wezw臋 policj臋.

Pi艂e艣 co艣?

A ty?

S艂ucham?

- Nie, jeszcze nie. - Nie musz臋 ci nic m贸wi膰.

- Zobaczymy, co na to twoi rodzice. - Nie b臋dzie na co patrze膰.

- Prosz臋, wasze klucze. - Dzi臋ki.

- Wspania艂e miejsce. - To prawda.

- Pi臋kne. - Mo偶e by膰.

- Tylko "mo偶e by膰"? - Zobaczymy.

- Mog臋 i艣膰 pop艂ywa膰? - Zaczekaj.

- Chod藕my. - Tato.

Tato! P贸jdziesz ze mn膮 do basenu?

- Potem. Musz臋 odpisa膰 na maila. - Jasne.

To my p贸jdziemy.

- Zamierzasz si臋 dobrze bawi膰? - Tak. Dopiero przyjechali艣my.

- Chod藕. - Id臋, id臋.

Podoba ci si臋?

- P贸jdziemy gdzie艣 na kolacj臋? - Albo co艣 ugotujemy.

Zobaczymy.

- Dobra. - Hej!

Dzi臋ki!

Wreszcie kto艣 w twoim wieku.

- Dlaczego nie jeste艣 w wodzie? - Nikogo tu nie ma.

- Ju偶 jestem. - Hura.

Mo偶emy urz膮dzi膰 sobie jaki艣 konkurs.

Kto d艂u偶ej wytrzyma pod wod膮 albo lepiej skoczy.

Nie chc臋. Gdzie s膮 wszyscy? Jeste艣my sami w tym hotelu?

Na pewno s膮 tu jakie艣 dzieciaki.

Wiesz, o czym my艣l臋?

Zastanawiam si臋, jaki d藕wi臋k wydasz,

kiedy ci臋 wrzuc臋 do wody.

Przycisz to.

Tytti, przycisz to!

- Gdzie idziesz? - Do biblioteki. Diana na mnie czeka.

- Znowu ona? - Uczymy si臋 razem.

- Motywujemy si臋. - Jasne.

- Na razie! - Cze艣膰.

- Hej! - Cze艣膰.

G艂upio mi, 偶e ok艂amuj臋 Tytti i nie m贸wi臋 jej o tobie.

Chcia艂bym ja pozna膰.

I ca艂膮 twoj膮 rodzin臋.

Te偶 bym tego chcia艂a.

Ale musisz wiedzie膰,

偶e Tytti jest tak膮...

Fajniejsz膮 wersj膮 mnie.

Zwykle ludzie mnie lubi膮, a j膮 uwielbiaj膮.

Naprawd臋 tym si臋 martwisz?

Wiesz, 偶e ja nie jestem taki jak inni.

- Serio? - Tak.

Ja te偶 chcia艂abym pozna膰 twoj膮 rodzin臋.

Jasne. Poznasz ich.

Przepraszam.

Nie wiedzia艂em, 偶e tu jeste艣.

Olivia zaprosi艂a par臋 os贸b na kolacj臋.

Mo偶e wejdziesz?

Chc臋 tylko pogada膰 z dziewczynami.

Nie ma ich w domu.

Rozumiem.

- Lepiej ju偶 p贸jd臋. - Olivia ch臋tnie ci臋 zobaczy.

Wczoraj by艂a rocznica 艣mierci Tommiego.

- Chod藕, przywitasz si臋. - Dobra.

Seppo.

By艂em w okolicy i postanowi艂em zajrze膰.

- Dzi臋kuj臋. - Kupi艂em po drodze.

艁adnie si臋 urz膮dzi艂a艣. Nie by艂em tu...

- Od wiek贸w. Mi艂o, 偶e wpad艂e艣. - Przepraszam. Spodziewasz si臋 go艣ci.

- W porz膮dku. - Napijesz si臋?

Przepraszam. Nie wiedzia艂em.

Nic si臋 nie sta艂o.

- Mo偶e wody albo herbaty? - Nie, dzi臋ki. Kto przyjdzie?

- Minna i Tapio. - Pozdr贸w ich.

Zosta艅 na kolacji. Sam b臋dziesz m贸g艂 ich pozdrowi膰.

- Nie. - Zosta艅. Wszystkim nam b臋dzie mi艂o.

Nie powiniene艣 by膰 sam w tych trudnych dniach.

W pe艂ni si臋 zgadzam.

Dzi臋ki, ale mam ju偶 inne plany.

Trzymajcie si臋. Trafi臋 do drzwi.

S艂uchaj, nie przychodzi艂y do mnie jakie艣 listy?

Nie, ju偶 od lat. Spodziewasz si臋 jakiej艣 korespondencji?

Nie.

Nie wiem, dlaczego zapyta艂em.

- My艣la艂am, 偶e jedziecie do Grecji. - Ja zosta艂em.

Rozumiem. Ca艂y tydzie艅 z twoim ojcem.

No w艂a艣nie.

Dla mnie to najgorsze dni w roku.

Dzi臋ki, 偶e wpad艂e艣.

Cze艣膰.

Spr贸buj mojej ryby. Jest pyszna.

Nie chc臋.

- Musisz to teraz robi膰? - Tak, bo dop艂ac臋 10%.

Naprawd臋 tu mieszkasz? Gdzie s膮 twoi rodzice?

Spokojnie, Oona.

Wszystko b臋dzie dobrze.

To pa艅ski syn?

Co jest?

- Zarysowa艂 mi samoch贸d. - Co?

Zrobi艂 wielk膮 rys臋 na drzwiach samochodu.

- Czym? - Otwieraczem albo kluczami.

Czyli pan tego nie widzia艂.

Nikogo innego tam nie by艂o.

- Zrobi艂e艣 to? - Nie.

Nie k艂am. Wkurzy艂 si臋, bo przy艂apa艂em go na kradzie偶y.

- Zrobi艂 to z zemsty. - Co ukrad艂e艣?

- Nic. - Bo go powstrzyma艂em.

Poza tym pi艂. Czu膰 to w jego oddechu.

呕egnam.

Wyrz膮dzi艂 szk贸d za kilkaset euro.

- Nawet pan nie wie, czy to on. - Jezu.

- Masz pan dzieci? - Mam.

To si臋 pan nimi zajmij.

Wynocha mi st膮d.

Pilnuj w艂asnego nosa.

Spokojnie, ma艂a.

Idziemy?

- Musz膮 by膰 jakie艣 inne dzieci. - Nie oddalaj si臋!

- Na co masz ochot臋? - Na kieliszek bia艂ego wina.

- To ten sam dzieciak? - Chyba tak.

Przywitam si臋.

- Hej, m艂ody. Siedzisz tu od rana? - Dopiero przyszed艂em.

- Wszystko gra? - Tak.

- Jestem Leo. - Kalle.

A to Niina.

- Przyjechali艣cie dzisiaj? - Tak. Na ca艂y tydzie艅.

- Nie ma tu wielu dzieciak贸w. - Zauwa偶y艂em.

Jak ci nie przeszkadza, 偶e jestem stary,

- to mo偶emy zagra膰 w pi艂k臋. - Ale jutro idziemy...

No tak. Idziemy si臋 powspina膰.

- Kalle! Wszystko dobrze? - Tak!

Nie oddalaj si臋.

- To tw贸j dziadek? - Tak. Jest przewra偶liwiony, bo...

Kiedy艣 co艣 si臋 sta艂o.

M贸j kuzyn umar艂.

- Serio? - Tak.

- Zosta艂 zamordowany. - Okej.

Ale to by艂o dawno. Nawet go nie zna艂em.

- Wspina艂e艣 si臋 kiedy艣? - Jak by艂em ma艂y.

- Chcesz i艣膰 jutro z nami? - Tylko zapytaj rodzic贸w.

Pewnie.

- Spotkamy si臋 tu jutro rano. - Dobra. 艢wietnie.

- 艢wietnie. Do zobaczenia. - Do jutra!

P贸jdziemy jutro na spacer?

Jorgo! Daj nam dwa piwa.

Przepraszam.

Tak?

O co chodzi? Jestem Leo.

Tekst: Hanna Osuch

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.