Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soran卯)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Napisy pobrane z https://kickasssubtitles.com
- Nazwisko? - James McGill.
Masz swoj膮 kart臋?
Podpisz tu.
- Mog臋 chocia偶 przeczyta膰? - To tylko zrzeczenie si臋.
Nie odpowiadamy, je艣li co艣 sobie zrobisz.
Dzie艅 dobry. Saul Goodman Productions.
Zgadza si臋.
Robimy wszystko. Piszemy, kr臋cimy
i wrzucamy na anten臋 w niskiej cenie.
Mog臋 zapyta膰, jaki interes pan prowadzi?
Naprawy komputerowe?
Doskona艂y biznes do zareklamowania. Komputery to nasza przysz艂o艣膰.
Tak, nasze stawki...
Przepraszam. To nasza ci臋偶ar贸wka.
Kr臋cimy dzi艣 w plenerze. Spora produkcja.
Zwyk艂a stawka to jedna reklama i jedna emisja
za 850 dolar贸w, ale ma pan fart.
Mamy dzi艣 promocj臋. Pakiet Elite.
Siedem reklam, siedem emisji
za cztery...
4600 dolar贸w.
Dok艂adnie. 4600.
Mo偶emy... Halo?
Halo?
Nie, bo ci膮gle mnie prze艂膮czacie.
Moja sytuacja... Halo?
Moja sytuacja jest nast臋puj膮ca.
Dwa miesi膮ce temu zap艂aci艂em za ca艂y rok,
jednak z powodu nieprzewidzianych okoliczno艣ci
nie b臋d臋 prawnikiem przez kolejne 12 miesi臋cy.
Tak, zawieszony.
Nie praktykuj臋, wi臋c nie potrzebuj臋 ubezpieczenia od zaniedba艅
i chcia艂bym porozmawia膰 z kim艣 odno艣nie zwrotu pieni臋dzy.
To mog臋 rozmawia膰 z kim艣, kto mo偶e podj膮膰 tak膮 decyzj臋?
Nie, nie prze艂膮czajcie mnie.
Halo?
Moment. Wpisa艂e艣 30 minut.
Siedzimy tu od czterech godzin.
Rozmawia艂e艣 przez telefon. Zna艂e艣 zasady.
Ale zebra艂em najwi臋cej 艣mieci.
Musz臋 prowadzi膰 interes, by zarobi膰 na 偶ycie.
- Nie. - Co to znaczy?
Traktuj prace spo艂eczne jak odsiadk臋 w wi臋zieniu.
Tam telefony s膮 zakazane.
Moment, kole偶ko. Za kogo ty si臋 masz?
My艣lisz, 偶e mo偶esz nas tak traktowa膰?
S艂u偶ymy tu wspania艂emu miastu Albuquerque, nie tobie.
Nie jeste艣 panem i w艂adc膮.
Nie b臋dziesz decydowa艂, kto jest godzien, a kto nie.
Dobrze m贸wi臋?
Ziomu艣, wsiadasz czy nie?
Bez jaj, 30 minut? To nie w porz膮dku.
Sta膰 ci臋 na wi臋cej.
Mo偶e by膰 zero.
.:: GrupaHatak.pl ::. przedstawia:
Better Call Saul [3x07] Expenses
Napisy: michnik
Dalej.
Dawaj, kotku.
Tak!
Wpadnij do Duke City Recliners i wywal si臋 nogami do g贸ry!
Wspomnij o reklamie, a dostaniesz 10% zni偶ki na pierwszy zakup.
Ci臋cie.
艢wietnie! Jak by艂o?
- Obraz jest. - D藕wi臋k te偶.
- Dzi臋kuj臋. To by艂o 艣wietne. - Moment.
- Powt贸rzmy to. - Co艣 nie tak?
By艂o 艣wietnie, ale...
Chc臋, by艣 nawi膮za艂 kontakt z publiczno艣ci膮.
Rozmawiaj jak z przyjacielem.
Sp贸jrz w obiektyw i zobacz przyjaciela.
Dasz rad臋? My艣l o kim艣 konkretnym.
- Widzisz go? - Tak.
Kt贸偶 to taki?
- M贸j przyjaciel Ron. - Bomba.
Sp贸jrz w obiektyw i zobacz Rona.
Dw贸ch kolesi gaw臋dzi o fotelach.
Nie my艣l o tym. Po prostu m贸w.
Ostatnie poprawki. D藕wi臋k.
Jest.
- Kamera? - Gotowa.
Rozmowa z przyjacielem Ronem. Dw贸ch kolesi gada ze sob膮.
Masz ekscytuj膮ce wie艣ci odno艣nie foteli
i chcesz si臋 nimi podzieli膰.
Akcja.
Wpadnij do Duke City Recliners i wywal si臋 nogami do g贸ry!
Wspomnij o reklamie, a dostaniesz 10% zni偶ki na pierwszy zakup.
Ci臋cie!
艢wietnie! To by艂o to!
- I jak si臋 czujesz?! - Chyba dobrze. Co pan s膮dzi?
Bardzo dobrze!
Bardzo, bardzo...
- Po prostu ekstra! - Bardzo fajnie.
Wymiatasz, przyjacielu.
Powinni艣my ku膰 偶elazo, p贸ki gor膮ce.
Pami臋tasz o naszej ofercie?
Wi臋cej reklam po ni偶szej cenie?
Mam tu ca艂膮 ekip臋. Mo偶emy machn膮膰 siedem
i twoja marka zapisze si臋 w pami臋ci.
- Co ty na to? - Panie Goodman...
Podoba mi si臋 ten pomys艂, ale nie dam rady.
- 呕ona nie zgodzi艂a si臋 nawet na t臋. - Wiesz co?
Jak to m贸wi膮: musisz wyda膰, by zarobi膰.
Co艣 ci powiem. Dajemy ci okazj臋,
by艣 zyska艂 setki... kurka, tysi膮ce nowych klient贸w,
kt贸rzy nigdy nie s艂yszeli o Duke City Recliners.
- Co ty na to? - Jasne.
Ale... jak m贸wi艂em...
Sta膰 mnie tylko na t臋 jedn膮.
Wiesz co? Lubi臋 ci臋 i chc臋 pom贸c.
Rozmawiali艣my o cenie promocyjnej 545 dolar贸w za reklam臋,
ale je艣li wykupisz pakiet Elite...
To siedem reklam.
Zejdziemy do...
500 od reklamy.
W sumie 3500 dolar贸w. Okazja 偶ycia.
Czy ja wiem?
Dacie mi to na kredyt?
Na kredyt?
Nie. Nie da rady.
- Przykro mi. - Mo偶e innym razem.
P贸jd臋 po pieni膮dze.
U艂atw sobie spraw臋 i podziel na cztery.
Ciebie podziel臋 na cztery.
- Nie uczyli ci臋 o kapitalizmie? - Tylko m贸wi臋. Mamy wydatki.
Nie macie wydatk贸w! Ja mam wydatki! Widzisz to?
To kasa, kt贸r膮 wyda艂em na emisj臋 tej reklamy.
445 dolar贸w. Ile mi zostaje?
- Sto. - 104,95.
Za pisanie, re偶yserowanie, produkcj臋, szukanie klient贸w,
- sprzeda偶... wszystko! - Czaj臋.
Wracaj do monta偶owni, doko艅cz t臋 reklam臋
i nie chc臋 s艂ysze膰 ani s艂owa wi臋cej o wydatkach.
Pr膮d.
Zap艂aci艂am w tym miesi膮cu. Co艣 jeszcze?
- Kupi艂em papier do drukarki. - Papier.
162.
W tym miesi膮cu wyda艂am wi臋cej o...
3172 dolary.
- To ile jestem ci winien? - Podzieli膰 na dwa.
1586.
Tysi膮c...
pi臋膰set...
Pan Kasiasty!
Ta akcja z reklamami przynosi zyski?
To telewizja. Jak mo偶e nie by膰 zysk贸w?
Chyba nie wyczy艣ci艂e艣 konta do zera, co?
Co? Nie wyczy艣ci艂em.
To chi艅szczyzna. Zam贸wi艂em nam.
- Pracujesz do p贸藕na, nie? - Tak. Dzi臋ki.
- Zaczekaj. Trzymaj. - Nie trzeba.
- Cze艣膰. - 24 dolary.
Masz. Zatrzymaj reszt臋.
Dolara?
Mo偶e by膰 zero.
Rany. Ki diabe艂?!
Jak tu wlaz艂e艣?
Wyluzuj. Chc臋 pogada膰.
Pogada膰?
W sensie przeprosi膰?
Bo tylko tyle chc臋 od ciebie us艂ysze膰.
Chc臋 zrobi膰 z tob膮 interes. Jak wcze艣niej.
Interes?
To jaki艣 kryptonim dla kradzie偶y moich kart?
Nie przyszed艂em po twoje karty.
Przyszed艂em po to.
Mo偶esz zdoby膰 tego wi臋cej?
Mam to ukra艣膰?
Zdob膮d藕 recept臋 i id藕 do apteki.
- Wyjdzie taniej. - Potrzebuj臋 pustych kapsu艂ek.
Zanim zostan膮 nape艂nione.
Z identycznymi oznaczeniami.
Miejsce, w kt贸rym pracuje, nie robi takich,
ale...
Ale co?
Pewnie m贸g艂bym zam贸wi膰 pr贸bki do bada艅.
- Zr贸b to. - Dlaczego? Po co?
Potrzebuj臋 ich.
A je艣li ich nie zdob臋d臋? Co wtedy?
B臋dziesz mi grozi膰? Po艂amiesz mi kulasy?
Zdob膮d藕 pigu艂y,
a zap艂ac臋 ci 20 000.
Zdob膮d藕 je.
Tato.
Jak idzie?
Powoli do przodu.
- Mam tu ochotnik贸w do pomocy. - Dzi臋ki, ale dam sobie rad臋.
Nie mo偶esz robi膰 wszystkiego samemu.
Tym bardziej, 偶e zap艂aci艂e艣 za wszystko.
Ko艣ci贸艂 zwr贸ci ci pieni膮dze.
- To by艂 datek. - Daj spok贸j.
Masz niedo艣wiadczonych, ale ch臋tnych pracownik贸w.
Pozw贸l nam co艣 zrobi膰.
Wska偶 palcem i powiedz, co mamy zrobi膰.
No dobrze...
Wysyp zawarto艣膰 tego worka do taczki.
Ty nape艂nij to wiadro wod膮.
A nast臋pnie powoli wylewaj, kiedy on b臋dzie miesza艂.
Jasne.
Jestem gotowa. Co mog臋 zrobi膰?
- Stanowiska obsadzone. - 呕artujesz sobie?
Nie ma wiele do roboty.
Dobrze robi臋?
Mo偶e lepiej u偶yj tego.
- S艂ucham? - To ma by膰 chodnik.
Sp贸jrz.
Dzi臋ki takiej teksturze nie b臋dzie 艣liski, kiedy zamoknie.
- W ten spos贸b? - Dok艂adnie.
Powoli i delikatnie.
- Jeste艣 dziadkiem Kaylee? - Tak.
Bardzo dumnym dziadkiem.
- Anita. - Mike.
- Mi艂o ci臋 pozna膰. - Wzajemnie.
I dzi臋ki za pomoc.
Dzi臋ki, 偶e nie pr贸bujesz robi膰 tego samodzielnie.
Carl?
Mo偶esz jeszcze chwil臋 sta膰 na warcie?
Jasne.
Jeste艣 tu.
To wed艂ug ciebie niewidoczno艣膰?
Nigdy nie m贸wi艂em, 偶e jestem w tym dobry.
Cho膰 raz si臋 zgadzamy.
Wiem, dlatego tu jestem. Chc臋 ci臋 zn贸w zatrudni膰.
呕e jak?
Zatrudni膰, by艣 by艂 moim wsparciem.
Na tych samych warunkach.
Nie chc臋 drugi raz pope艂ni膰 takiego b艂臋du.
Je艣li nie chcesz pope艂nia膰 b艂臋du,
nie pakuj si臋 w to, w co zamierzasz si臋 wpakowa膰.
Ale... ju偶 si臋 wpakowa艂em.
A ja nie.
To Nacho Varga.
- Co z nim? - W艂ama艂 si臋 do mojego domu.
By艂 w 艣rodku. Czeka艂 na mnie.
Jako艣 obszed艂 m贸j system alarmowy.
Nie mam poj臋cia jak!
Wystarczy艂o od艂膮czy膰 lini臋 telefoniczn膮.
I tyle?
- Czego chcia艂? - Pigu艂ek. No, nie do ko艅ca.
Pustych kapsu艂ek od Lydristelu.
- Lydristelu? - To co艣 jak nitrogliceryna.
Zaproponowa艂 mi kas臋. Mn贸stwo kasy.
Du偶o wi臋cej, ni偶 s膮 warte.
Ale...
Boj臋 si臋, 偶e je艣li tego nie zrobi臋 albo nawet jak zrobi臋...
Nie wiem...
- Powiedz, 偶e nie dasz rady. - Ju偶 je zam贸wi艂em.
Dostawa b臋dzie za dwa dni. On o tym wie.
Znajd藕 wym贸wk臋.
W porz膮dku. 3000.
- Dam ci 3000. - Nie jestem zainteresowany.
- I wypl膮cz si臋 z tego. - Ale...
Nie jestem zainteresowany!
呕eby by艂a jasno艣膰.
Gdy powiedzia艂a艣 nam o przes艂uchaniu przed komisj膮,
przyznaj臋, mia艂am obawy.
Musia艂am by膰 dok艂adna. Przeczyta艂am transkrypcj臋.
Ca艂膮.
To by艂o niesamowite.
Jak urz膮dzili艣cie Charlesa... Doskonale go wystawili艣cie.
Zniszczyli艣cie go. Bo偶e.
Nie mog艂am w to uwierzy膰.
"Nie jestem wariatem. Tam by艂o 1216,
rok po Karcie Swob贸d".
Karcie Swob贸d? Doskona艂e.
"My艣licie, 偶e to matactwo jest z艂e?".
Kto tak m贸wi?
Na stronie pi膮tej rozpisa艂am
wsp贸艂czynnik kredyt贸w do lokat wed艂ug hrabstw i jak widzisz,
je艣li Mesa Verde chce wywi膮za膰 si臋 z ust臋pu 109,
musicie zwi臋kszy膰 liczb臋 kredyt贸w.
Co艣 nie tak. W Arizonie wszystko gra艂o.
Tak, ale wymagania w Utah s膮 zupe艂nie inne.
96%? Naprawd臋 tak wysoko?
- W Arizonie by艂o tylko 79%. - Owszem, by艂o.
W Utah s膮 wy偶sze wsp贸艂czynniki.
B臋dziemy musieli to sprawdzi膰. Ta liczba wydaje si臋 b艂臋dna.
Wszystko si臋 zgadza. Mo偶esz sprawdzi膰 wytyczne.
Prosz臋.
Sprawdzisz je czy idziemy dalej?
Nie.
Skoro jest 96%, to musi tak by膰. Zwi臋kszymy liczb臋 kredyt贸w.
Oczywi艣cie.
Mo偶emy przejrze膰 kredyty hipoteczne o sta艂ej stopie?
Zdecydowanie musimy skupi膰 si臋 na tym...
Paige, to by艂o...
nieprofesjonalne.
Nie chcia艂am odezwa膰 si臋 takim tonem.
Bez obaw. To 偶aden problem.
Przepraszam. Nie mam nic na swoje usprawiedliwienie.
Wiem, jak ci臋偶ko pracowa艂a艣 nad tym.
Ju偶 o tym zapomnia艂am. Ty te偶 powinna艣.
Moim zdaniem....
tylko zniszczyli艣my chorego cz艂owieka.
Kredyty o sta艂ej stopie. Chyba s膮 na stronie trzeciej.
Tak.
Na g贸rze jest por贸wnanie. Je艣li chcesz...
Wsiada膰!
Raz, dwa!
呕wawo!
- Wsiada膰! - Usi艂uj臋.
To nie brzmi dobrze.
- Zalewasz go. - Nie zalewam!
- Za mocno dociskasz. - Nie wiesz, o czym m贸wisz!
Czy ruszymy, czy nie, i tak dostaniemy kas臋.
- Mo偶e chod藕my na autobus. - No dalej!
Zapali.
- Bankowo zala艂e艣. - Wyczerpa艂e艣 akumulator.
Nie m贸wcie o czym艣, o czym nie macie poj臋cia.
St膮d jedzie autobus.
Musz臋 si臋 zastanowi膰!
Jedziemy autobusem.
Ekipa filmowa! Zatrzyma膰 autobus!
Widzisz to?
Fender Stratocaster podpisany przez Ritchiego Blackmore'a.
- Wiesz, kto to? - Kto艣, o kim nikt nie s艂ysza艂?
Dobre.
Oby rodzice lubili utrzymywa膰 ci臋 do ko艅ca 偶ycia.
Ritchie Blackmore. Deep Purple.
"Another Brick in the Wall".
P艂acz臋 na my艣l o przysz艂o艣ci.
Panie McGill, mamy problem.
Ich.
Ch艂opaki, gotowi?
Wszystko gotowe do pierwszego uj臋cia. Opowiedzie膰 wam krok po kroku?
- Niech臋tnie to m贸wimy, ale... - Mamy w膮tpliwo艣ci.
Rozumiem, to przez nerwy. L臋k sceniczny.
Mamy plansze z tekstem, a po magicznym monta偶u
wypadniecie jak James Garner i Mariette Hartley.
Nie o to chodzi.
- To sporo pieni臋dzy... - I ma艂e szanse, 偶e si臋 zwr贸c膮.
I tu si臋 mylicie, przyjaciele. Chodzi o 艣wiadomo艣膰 marki.
Od teraz, gdy ludzie pomy艣l膮 o gitarze,
przed oczami stanie im ABQ In Tune.
Gdy pomy艣l膮 o fortepianie... ABQ In Tune.
Perkusja, ksylofony za mniejsze pieni膮dze ni偶 tak pi臋kno艣膰 Ritchiego Blackmore'a...
Ca艂e miasto b臋dzie my艣le膰 o ABQ In Tune.
- Ale o jakiej godzinie? - Powt贸rki "Napisa艂a: Morderstwo"?
Bez jaj.
Babcie uwielbiaj膮 kupowa膰 instrumenty
dla ma艂ego Johnny'ego, Sally i Skipa.
Mamy sezon przedstawie艅 szkolnych. Sk膮d te dzieciaki wezm膮 flety?
- Nie sprzedajemy flet贸w. - To syntezatory. S臋k w tym,
偶e musz膮 gdzie艣 wydawa膰 swoje emerytury.
Tak si臋 sk艂ada, 偶e tylko dzi艣
mog臋 zaoferowa膰 wam ten sam pakiet
za 50% ceny.
Pos艂uchaj...
Przykro nam, ale nie. Nie dzi艣.
Nie r贸bcie tego. Panowie.
Wiem, 偶e tego chcecie. 50% zni偶ki!
Rozumiemy, ale nie jeste艣my...
Przekonani.
Za darmo. Nakr臋c臋 reklam臋 za darmo.
- Za darmo? - Nakr臋cisz za darmo?
Nakr臋c臋 reklam臋 i puszcz臋 w telewizji.
Ale gdy zaobserwujecie znacznie wi臋kszy ruch...
a tak b臋dzie...
wtedy wykupicie pozosta艂e reklamy po normalnych stawkach.
Dobra? Jak mo偶ecie odm贸wi膰?
- Gdy tak stawia spraw臋... - Nie mo偶emy.
Dobrze. To wasza najlepsza decyzja.
Najlepsza!
Idzie pan na autobus?
Nie.
Wracajcie do monta偶owni.
Ja musz臋...
posiedzie膰.
Panie McGill?
- Nie, nie mog臋. - Nie szkodzi.
To twoje. Zarobi艂a艣.
Ale traci pan pieni膮dze.
Oka偶e si臋.
B臋dzie dobrze.
W ko艅cu wzi臋艂am si臋 w gar艣膰.
Wyci膮gn臋艂am z szafy pud艂a Alana.
Zaj臋艂o mi to osiem lat.
Wypra艂am jego ubrania, zanim przekaza艂am je na zbi贸rk臋.
P艂aka艂am.
P艂aka艂am, gdy je pra艂am. P艂aka艂am, gdy je sk艂ada艂am.
P艂aka艂am, gdy je zostawia艂am.
Ale gdy by艂o po wszystkim...
Poczu艂am si臋 dobrze, zostawiaj膮c je.
Cho膰 zachowa艂am jego mundur. Nie mog艂am go odda膰.
Nigdy bym sobie tego nie wybaczy艂a.
Jedn膮 rzecz mo偶na zatrzyma膰.
Inne ubrania mog膮 si臋 komu艣 przyda膰, ale...
jaki po偶ytek ze starego munduru?
Nie pami臋tam, bym w jej wieku mia艂a tyle zada艅 domowych.
Jej to nie przeszkadza, ale...
Wi臋kszo艣膰 to zaj臋cia dodatkowe.
Rozmawiali艣my z rad膮 i zgodzili si臋...
Ju偶. Twoja kolej.
Ostrzegam, kawa jest kiepska.
Uznali, 偶e skoro tyle prze偶yli艣my,
- poradzimy sobie ze wszystkim. - Mo偶liwe.
Musz臋 by膰 silniejsza, ni偶 mi si臋 zdaje.
Je艣li mog臋 zapyta膰... Nie chc臋 by膰 w艣cibski.
Niech zgadn臋.
Potrzebujesz mojej pomocy przy kolejnej budowie?
Nie.
Ale b臋dziesz pierwsz膮 osob膮, do kt贸rej zadzwoni臋.
Pytaj.
M贸wi艂a艣, 偶e zachowa艂a艣 mundur m臋偶a.
- Robi艂 w psiarni? - W psiarni?
Chodzi ci o policj臋. Nie.
Alan s艂u偶y艂 w marynarce.
By艂 ju偶 dawno po s艂u偶bie, gdy odszed艂.
Przepraszam.
Grupa wielokrotnie s艂ysza艂a moj膮 histori臋.
Od tego jeste艣my.
Alan uwielbia艂 wspinaczk臋.
Otworzyli艣my nawet sklep kempingowy.
Pomaga艂am mu przy zam贸wieniach.
A偶 kiedy艣...
to by艂o osiem lat temu...
Wybra艂 si臋 do lasu Gila National i nigdy nie wr贸ci艂.
Znale藕li samoch贸d, ale nie jego.
Nie wiem...
czy gdzie艣 spad艂, czy mia艂 zawa艂 serca,
czy natkn膮艂 si臋 na niew艂a艣ciw膮 osob臋...
Nie wiem.
I nawet po tylu latach
niewiedza, jak zgin膮艂 i gdzie jest...
Chcia艂abym, by to by艂o nieistotne. Ale tak nie jest.
Halo?
To ja.
Dobi艂e艣 targu?
Nie. Jeszcze nie.
A co?
Wchodz臋 w to.
- Wyjd藕my st膮d. - Co? Dok膮d?
Mam mas臋 roboty. Nie mog臋.
- Chod藕. Idziemy. - Nie mog臋.
- Nie. - Jimmy...
Nie powstrzymasz tego.
Jedna sprawa. Musisz prowadzi膰.
Sp贸jrz na tego go艣cia.
Alfred Hitchcock w wypo偶yczonym tupeciku.
Po co wypo偶ycza膰 tupecik?
Wiesz, ze sklepu. By nie musie膰 o niego dba膰.
W porz膮dku. 7 and 7.
Oraz Old Fashioned.
Nie 偶a艂uj nam.
- I mo偶esz zacz膮膰 obci膮偶a膰 t臋 kart臋? - Jasna sprawa.
- Dzi臋kuj臋. - 呕aden problem.
- Chyba nie czy艣cisz kart? - Jasne, 偶e nie.
Rozk艂adam punkty. Mam system.
Kretyn przyj膮艂 zak艂ad.
Trzy punkty. G艂upek.
Patrz na tego go艣cia.
Chce, by ka偶dy wiedzia艂, ile ma kasy.
Zabra艂em mu ka偶dego dolara.
Spotykamy si臋 tu z gwiazd膮, kt贸ra wspomaga moj膮 fundacj臋.
Kevin Costner.
Stan臋 w tamtym rogu. Wska偶esz na mnie...
- Spotykasz si臋 z Kevinem Costnerem. - Co? Nie wygl膮dasz jak Costner.
Jestem identyczny.
Ludzie m贸wi膮 mi, 偶e by艂em 艣wietny w "Bykach z Durham".
Nie by艂o takiej sytuacji.
- Zawsze! - Ani razu.
- Hej, ty! - S艂ucham?
- Co to jest? - Dirty Martini?
Nie, wymiociny za 14 dolar贸w.
Zma偶 ten idiotyczny wyraz twarzy
i przynie艣 mi nowe.
- Ten go艣膰. - Kto m贸wi艂 o ginie?
- Jak go dopadniemy? - Chc臋 w贸dk臋.
Mam to tak trzyma膰?
- Co s膮dzisz? - Le膰 do baru.
Sztuczka z monet膮, o kt贸rej mi m贸wi艂e艣.
Znam twojego szefa. Jestem inwestorem.
- Albo fa艂szywym banknotem. - Nie.
Go艣膰 to zawodowa gnida.
Musi i艣膰 na dno.
Oto, co zrobimy.
Sprzedamy mu bezwarto艣ciow膮 kart臋 kredytow膮 za 5000 dolar贸w.
Oto, co zrobisz. Nawi膮偶 kontakt wzrokowy.
Wystarczy, by pomy艣la艂, 偶e jeste艣 zainteresowana.
Ja udam pijaczka. We藕mie mnie za frajera.
Spr贸buje ci臋 poderwa膰. Nie ust膮pi.
Powiesz, 偶e nie zostawisz mnie. Jeszcze nie teraz.
Daj mu do zrozumienia, 偶e chcesz mnie wyrolowa膰.
Te偶 b臋dzie chcia艂.
Pomo偶e ci mnie spi膰.
We藕miesz m贸j portfel. Wyci膮gniesz kart臋.
Nad膮偶asz?
Chyba tego nie zrobimy?
Tylko tak gadamy?
Tylko gadamy.
Co?
Nic.
- Wcale nie nic. Co? - Zastanawiam si臋...
- czy nie by艂o innego sposobu? - Innego sposobu?
M贸wisz o Chucku?
Zap臋dzi艂 nas w kozi r贸g.
- Zrobili艣my, co by艂o konieczne. - Ale Rebecca...
To wszystko jego wina. Wszystko.
Zapomnij o nim. Nie warto o nim my艣le膰.
To koniec.
Co powiesz o tym?
Nak艂onimy go,
by zainwestowa艂 w ziemie Giselle St. Claire w RPA.
Zdecydowanie.
Mia艂by prawa do wydobycia.
Serio?
Zadzwoni艂 do mnie. Z oczywistych powod贸w.
Nie chc臋 go oskuba膰. Ma fanty, nie?
- Musz臋 wiedzie膰, co planujesz. - A co ci do tego?
Wiem, 偶e to dla Salamanki. Pigu艂y z nitro.
Tw贸j szef ma chore serce.
Skoro wszystko rozkmini艂e艣, to po co pytasz?
Jak dokonasz podmiany?
Hector trzyma pigu艂y w kurtce.
Gdy j膮 powiesi, zrobi臋 podmiank臋.
Padnie. Co potem?
Serce mu wysi膮dzie. Tyle.
Salamanc臋 obserwuje wiele os贸b.
Jak oddalisz od siebie podejrzenia?
Chcesz powiedzie膰, bym tego nie robi艂?
Nic ci nie m贸wi臋.
Chc臋 mie膰 pewno艣膰, 偶e wiesz, w co si臋 pakujesz.
W nic si臋 nie pakuj臋. Ju偶 w tym tkwi臋.
Nie mam wyboru.
Hector chce wykorzysta膰 interes mojego taty.
M贸j tato jest uczciwy. Nie zgodzi si臋
i p贸jdzie na policj臋, wi臋c sko艅czy martwy.
Nie pozwol臋 na to.
Je艣li ci臋 z艂api膮, b臋dzie gorzej.
S膮dzisz, 偶e nie wiem, z kim mam do czynienia?
Nie. Nie wiesz.
Co robisz?
Musisz martwi膰 si臋 nie tylko Salamanc膮.
Je艣li uda ci si臋 to zrobi膰,
nie dostaj膮c kulki, i podmienisz te pigu艂y,
podmie艅 je potem ponownie.
Z powrotem? Dlaczego?
Je艣li kto艣 skuma, 偶e lek nie zadzia艂a艂,
przyjrz膮 si臋 tym pigu艂om.
Zrobisz to...
a potem podmie艅 je ponownie.
- Pozwolisz nam dobi膰 targu? - A masz kas臋?
Dobrze.
Zanim to zrobimy, potrzebuj臋 jeszcze jednej rzeczy.
GRUPA UBEZPIECZENIOWA
Tak?
Pani Valco zaprasza.
Drugie drzwi.
Witam. Zapraszam.
Dzwoni艂em kilka razy w pewnej nagl膮cej sprawie.
- Ma pan numer polisy? - Nie.
Znajdzie pani po nazwisku? McGill?
Charles McGill z Hamlin, Hamlin, McGill?
Nie, to m贸j brat.
Jestem Jimmy. James McGill. Solowa praktyka.
Tu pan jest.
Ma pan op艂acony ca艂y rok.
Ja w tej sprawie.
Kr贸tko m贸wi膮c, w wyniku niefortunnych zdarze艅
- zawieszono mi licencj臋. - Tak, widz臋.
Liczy艂em na zwrot pieni臋dzy za okres, kiedy nie b臋d臋 prawnikiem.
To chyba sprawiedliwe?
Przykro mi, ale to tak nie dzia艂a.
Nie zwracamy za niewykorzystane ubezpieczenie.
Ale to...
- sporo pieni臋dzy w b艂oto. - Rozumiem, 偶e tak pan to postrzega,
ale je艣li kt贸ry艣 z klient贸w wniesie przeciwko panu pozew,
- nadal b臋dzie pan chroniony. - W tym rzecz.
Moi klienci mnie uwielbiaj膮.
Nigdy by mnie nie zaskar偶yli.
- Jestem rozkoszny. - Widz臋.
Ale to polityka firmy.
To mo偶e wstrzymamy to ubezpieczenie?
A gdy kto艣 postanowi mnie pozwa膰...
co si臋 nie stanie...
wtedy z powrotem je uruchomimy?
Rozumiem pa艅sk膮 sytuacj臋.
Ale uniemo偶liwiaj膮 nam to przepisy.
I z przykro艣ci膮 informuj臋,
偶e gdy w przysz艂ym roku przywr贸c膮 panu licencj臋,
z powodu zawieszenia sk艂adki p贸jd膮 w g贸r臋.
Znacznie.
Jak znacznie?
O oko艂o... 150%.
Bo偶e.
Panie McGill?
Przykro mi.
Chcia艂abym pom贸c, ale nie mog臋.
Przepraszam.
Jest mi ci臋偶ko.
Bardzo ci臋偶ko.
Mam ci臋偶ki okres.
Potrzebuj臋 przerwy. Cho膰 jednej.
Wiem, 偶e nic pani nie mo偶e zrobi膰, ale...
Haruj臋 na pracach spo艂ecznych,
trac臋 kas臋 na prawo i lewo,
samoch贸d mi nie zapala.
Panna jest mn膮 rozczarowana,
no i m贸j brat...
M贸j brat jest chory!
I jest sam.
Latami opiekowa艂em si臋 nim, a teraz mnie nienawidzi.
To moja jedyna rodzina i nienawidzi mnie.
- Do szpiku ko艣ci. - Pa艅ski brat Charles?
Udaj臋, 偶e mi nie zale偶y, ale to m贸j brat.
Jak mo偶e mi nie zale偶e膰? Jest chory psychicznie.
Zaszy艂 si臋 w domu bez pr膮du. Pracuje przy lampach naftowych.
Pope艂nia b艂臋dy z klientami. Miesza numerki w dokumentach.
Prze偶y艂 powa偶ne za艂amanie podczas przes艂uchania.
- Mia艂 za艂amanie w s膮dzie? - Wszystko jest w transkrypcie.
Bo偶e, tak si臋 martwi臋...
Je艣li nawali z kolejnym, wa偶nym klientem...
to go zniszczy!
Prosz臋 nie pisa膰...
Co pani pisze? Nie.
Nie chcia艂em tego powiedzie膰.
Nie chc臋, by mia艂 k艂opoty przeze mnie.
Przepraszam, ja ju偶 p贸jd臋.
Nic nie zrobicie, prawda?
Nie martwi艂abym si臋 tym.
Prosz臋 dba膰 o siebie.
Przepraszam.
Prosz臋 o tym zapomnie膰.
艢mieci pod mostem zbiera艂: michnik
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.