Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soran卯)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Napisy pobrane z https://kickasssubtitles.com
Gra.
Nara, Nacho.
Don Hector.
Siadaj.
Co u taty?
Wszystko gra.
- Interes w porz膮dku? - Tak s膮dz臋.
- Spoko. - Dobra.
M贸j ojciec przyprowadzi swoj膮 coroll臋.
Psy pogryz艂y tylne siedzenia.
Ze偶ar艂y ca艂e wype艂nienie.
Jeden z moich ludzi, nowy szczeniak,
zdyga艂 si臋 radiowozu i uciek艂.
Wywali艂 fanty do 艣cieku...
Daj mi doko艅czy膰.
Za ma艂o.
- Jak m贸wi艂em, typ... - Dlaczego nie do艂o偶y艂e艣 ze swoich?
Do艂o偶y艂em, ale nie starczy艂o.
Odda艂em ca艂膮 dzia艂k臋.
Przysi臋gam.
Dobra.
- Wyr贸wnasz za tydzie艅. - Dzi臋kuj臋, Nacho.
Kto robi dla kogo, co?
Odpu艣膰.
Przepraszam!
Prosz臋.
Synu.
Widzia艂e艣 gdzie艣 t臋 czarn膮 sk贸r臋?
Z ty艂u, tato.
Na g贸rnej p贸艂ce.
Obok czerwonego zamszu.
.:: GrupaHatak.pl ::. przedstawia:
Better Call Saul [3x06] Off Brand
Napisy: michnik
Chc臋 zacz膮膰 od podzi臋kowania za pa艅stwa cierpliwo艣膰
podczas tego d艂ugiego i emocjonalnego posiedzenia.
Jimmy McGill niestrudzenie pracowa艂,
by za艂o偶y膰 praktyk臋, kt贸ra pomo偶e zaniedbanemu
i ignorowanemu segmentowi naszego spo艂ecze艅stwa.
Osobom starszym.
Wys艂uchali pa艅stwo dzi艣 wielu klient贸w pana McGilla.
Ka偶dy z nich przyszed艂 tu, by wesprze膰 swojego prawnika.
Jimmy McGill wyci膮gn膮艂 r臋k臋 do ludzi,
kt贸rzy nie widzieli prawnika przez ca艂e 偶ycie.
Po艣wi臋ci艂 czas, by ich testamenty
dok艂adnie odzwierciedla艂y ich 偶yczenia
za przyst臋pn膮 dla nich cen臋.
Bo Jimmy McGill dba o ludzi.
Po艣wi臋ci艂 trzy lata w艂asnego 偶ycia,
by pomaga膰 bratu.
Wstawa艂 o 5.00, by kupi膰 ulubion膮 gazet臋 Charlesa
w jedynym kiosku w mie艣cie, kt贸ry j膮 sprowadza.
Rzuca艂 wszystko inne, by pom贸c bratu podczas hospitalizacji.
Pomaga艂 mu nawet w pracy,
r臋cznie wykonuj膮c wyk艂adany foli膮 garnitur,
by oszcz臋dzi膰 mu dyskomfortu podczas kontaktu z elektryczno艣ci膮.
A mimo to, przez ca艂y ten czas,
niech臋膰 Charlesa McGilla do w艂asnego brata
ros艂a do niebotycznych rozmiar贸w.
Zatem gdy Jimmy odkry艂, 偶e Charles wykorzystywa艂
jego mi艂o艣膰 i trosk臋 przeciwko niemu,
gdy odkry艂, 偶e zosta艂 zdradzony przez jedynego krewnego...
co艣 w nim p臋k艂o.
Pa艅stwo zachowaliby si臋 inaczej?
Ja nie.
Jimmy McGill rozumie, 偶e z艂ama艂 prawo,
wchodz膮c si艂膮 do domu brata,
czego mocno 偶a艂uje.
Jest got贸w ponie艣膰 konsekwencje.
Ale co do naruszenia kodeksu etyki 16-304A,
czyli zniszczenia dowodu...
to nie mia艂o miejsca.
Jimmy McGill nie mia艂 偶adnych zamiar贸w,
gdy wkracza艂 do domu brata.
Straci艂 panowanie.
- Po prostu. - Wpu艣膰 mnie!
Musz膮 pa艅stwo zada膰 sobie nast臋puj膮ce pytanie:
czy 艣rodowisko prawnicze zyskuje na obecno艣ci Jimmy'ego McGilla?
Moim zdaniem zdecydowanie tak.
Za 12 kr贸tkich miesi臋cy.
I niech kto艣 zadzwoni do papie偶a, bo wed艂ug twojej mowy zamykaj膮cej
powinienem zosta膰 艣wi臋tym. Razem z Matk膮 Teres膮.
艢wi臋ty Jimmy. 艁adnie brzmi.
My艣la艂e艣 ju偶, co zrobisz przez najbli偶szy rok?
- Ze swoimi klientami? - Powoli.
To rozmowa na jutro.
Dzi艣 艣wi臋tuj臋 z najlepszym obro艅c膮 na 艣wiecie.
Gdzie twoje notatki?
Roz艂贸偶my je i wytarzajmy si臋 w nich.
To dobry plan.
Rebecca?
Jimmy.
Wejd藕.
- Cze艣膰. Kim Wexler. - Rebecca Bois.
Nie pozna艂y艣my si臋 oficjalnie.
Mi艂o mi.
By艂am w艂a艣nie u Chucka i nie otwiera drzwi.
- Puka艂am niemal godzin臋. - To dla niego typowe.
Na pewno nic mu nie jest. Tylko dramatyzuje.
S膮dz臋, 偶e to co艣 wi臋cej.
Pojed藕 ze mn膮 i nam贸w go, by nas wpu艣ci艂.
On potrzebuje naszej pomocy.
Nie, dzi臋ki.
Ju偶 wywa偶y艂em w tym roku drzwi.
Jeste艣 mu to winien.
Nic mu nie jestem winien.
Ok艂ama艂e艣 mnie. Nie chodzi艂o o pomoc Chuckowi.
Przepraszam, je艣li czujesz si臋 oszukana,
ale wyrazi艂em si臋 jasno.
Powiedzia艂em, 偶e musz臋 si臋 broni膰, a po wszystkim Chuckowi przyda si臋 pomoc.
- I tak te偶 si臋 sta艂o. - Dosta艂e艣, co chcia艂e艣.
Teraz pora post膮pi膰 w艂a艣ciwie.
Nie.
To wci膮偶 tw贸j brat.
Ju偶 nie.
Chuck mia艂 co do ciebie racj臋.
On jest chory psychicznie. A jak膮 ty masz wym贸wk臋?
Ciesz si臋 szampanem.
Kt贸rego艣 wieczoru podczas kolacji
Kaylee zapyta艂a, czy jej tato gotowa艂.
Powiedzia艂am,
偶e Matty sma偶y艂 jej nale艣niki w kszta艂cie Myszki Miki.
Dwa ma艂e z艂膮czone z jednym du偶ym.
Nie pami臋ta艂a tego, ale ucieszy艂a si臋.
Poprosi艂a mnie o nie nast臋pnego ranka.
Matty'emu sz艂o to 艂atwiej.
Ci臋偶ko sprawi膰, by uszy si臋 nie skleja艂y.
Moje wygl膮da艂y okropnie, ale Kaylee nie przejmowa艂a si臋 tym.
Teraz co weekend chce "nale艣niki taty".
Ale s膮 takie chwile...
Zbli偶a si臋 Dzie艅 Kariery i poprosi艂a mnie,
bym opowiedzia艂a o pracy taty.
Chce wi臋cej wiedzie膰 o tym, co robi艂.
Zamurowa艂o mnie.
Jej nauczyciel uwa偶a, 偶e to jej pomo偶e.
Sprawi, 偶e jego nieobecno艣膰 wyda si臋 bardziej...
normalna.
Zrobisz to?
Nie wiem.
- Mo偶e. - Dobrze.
Dobra robota, Stacey.
Kto nast臋pny?
Dzi臋ki, 偶e wpad艂e艣. To wiele znaczy.
Skoro dzi臋ki temu czujesz si臋 lepiej,
nie ma sprawy.
Przyjdziesz ponownie?
Zobaczymy.
Bo rzecz w tym, 偶e zg艂osi艂am ci臋 do czego艣.
- Do czego? - Do pomocy przy placu zabaw.
Dzieci zas艂uguj膮 na co艣 lepszego.
Ale dlaczego ja?
Potrzebowali kogo艣, kto potrafi wyla膰 beton.
艢lizgawka i hu艣tawki potrzebuj膮 fundament贸w.
- Kotku, to nie moja dziedzina. - Jak to nie?
Postawi艂e艣 wiat臋, gdy Matty by艂 ma艂y.
Tak?
Opowiada艂 mi o tym wiele razy.
M贸wi艂, 偶e zrobi艂e艣 wycen臋
i uzna艂e艣, 偶e fachowcy chc膮 ci臋 naci膮gn膮膰,
dlatego postawi艂e艣 j膮 sam.
A Matty napisa艂 swoje inicja艂y na mokrym cemencie.
M贸wi艂 o tym tak, jakby艣 dokona艂 jakiego艣 cudu.
Przepraszam. Mog臋 ci臋 z tego wykr臋ci膰.
- Pomy艣la艂am... - Nie szkodzi.
Powiedz tylko kiedy i gdzie.
Dzi臋kuj臋.
Tu Howard!
Nie odejd臋!
Nie chc臋 budzi膰 s膮siad贸w, ale mam ca艂膮 noc!
To 35-letni Macallan.
Nie powiem ci, ile kosztowa艂,
ale bez obaw. Zap艂aci艂em z w艂asnej kieszeni.
Wydali opini臋.
Jimmy zosta艂 zawieszony na 12 miesi臋cy.
To wygrana.
Wiem, 偶e tak nie uwa偶asz, ale wys艂uchaj mnie.
Jimmy przez rok nie b臋dzie prawnikiem.
A je艣li da dupy, co jest wielce mo偶liwe,
ten rok mo偶e zmieni膰 si臋 w niesko艅czono艣膰.
Stoisz na rozdro偶u.
Mo偶esz ogl膮da膰 si臋 za siebie i skupia膰 na bracie
i jego planach, albo mo偶esz ruszy膰 naprz贸d.
I wys艂uchaj mnie.
Jimmy nie jest tego wart.
Gdzie by艣my byli, gdyby...
Clarence Darrow po艣wi臋ci艂 najlepsze lata 偶ycia
na pilnowanie swoich krewnych?
Pomy艣l o sprawach, kt贸rych by nie wzi膮艂,
o niesprawiedliwo艣ciach, kt贸re pozosta艂yby bez odpowiedzi.
Taka strata.
Proponuj臋...
by艣 zainwestowa艂 energi臋 w budowanie przysz艂o艣ci.
Wszystko inne...
to marnowanie twojego czasu i intelektu.
Co ty na to?
Za nowe pocz膮tki.
Za nowe pocz膮tki.
- Mo偶esz prowadzi膰? - Oczywi艣cie.
A jak ty si臋 czujesz?
Bardzo dobrze. Dzi臋kuj臋.
Podano lunch.
P艂y艅.
Zjedz, zanim rozmoknie.
- Francesca, ju偶 czas! - Od czego zaczynamy?
Od litery A.
Witam. Pani Adamson?
Tu Francesca z biura Jimmy'ego McGilla.
Ma pani chwil臋?
艢wietnie.
Pani Adamson.
Witam, kochana. Masz chwil臋?
Chcia艂em ci przekaza膰,
偶e robi臋 sobie kr贸tk膮 przerw臋 od prawa.
Tylko rok.
Jedna podr贸偶 Ziemi dooko艂a S艂o艅ca
i jestem z powrotem. Dok艂adnie.
Nast臋pny.
Prosz臋 czeka膰.
Tak? To zaszczyt.
Jak odszed艂?
Nast臋pny!
Wszystkie szczeg贸艂y b臋d膮 podane w li艣cie.
Prawne bzdury.
U艣ciskaj ode mnie bratanka.
Bratanic臋!
Nast臋pny!
Prosz臋 czeka膰.
To drobnostka.
Porozumienie.
Porozumienie, kt贸re zawar艂em z Izb膮 Adwokack膮.
Dostanie pani list ze wszystkimi szczeg贸艂ami.
Panie Levine, s艂yszy mnie pan?!
Halo? S艂yszy mnie pan?!
Prosz臋 przesta膰...
Prosz臋 przesta膰 m贸wi膰, a wtedy powiem.
Nast臋pny.
List wszystko rozja艣ni, ale szczeg贸艂y
to tylko nudny, prawniczy be艂kot.
Nie wiem, sk膮d dochodz膮 te d藕wi臋ki.
Musi pan sprawdzi膰.
Prosz臋 zosta膰 w domu!
Szczeg贸艂y b臋d膮 zawarte w li艣cie...
Zgadza si臋. Bez obaw.
Nast臋pny!
Nast臋pny!
Tak, pani Pressman, nadal mam dokument.
Tak, wzi膮艂em pod uwag臋 kota.
Nie chc臋 si臋 w to zag艂臋bia膰.
Boli mnie g艂owa. Jestem zm臋czony.
Prosz臋, prosz臋.
Sk膮d pan tyle wie?
Prosz臋 wyczekiwa膰 listu z mojego biura.
Pa.
- Nast臋pny! - Ostatni, pan Yalowitz.
Ostatni.
Panie Yalowitz. Tu Jimmy McGill.
Gdyby potrzebowa艂 pan prawnika, ja robi臋 sobie roczn膮 przerw臋.
Prosz臋 wyczekiwa膰 listu z mojego biura.
Tak, Jimmy z telewizji. Ogl膮da pan to codziennie?
Serio?
By艂 pan pilotem B-29? 32 misje?
Ja ci臋...
Powiem tylko, 偶e jest pan jednym z tych,
kt贸rzy uczynili to pokolenie takim wspania艂ym.
Salutuj臋 panu.
Do zobaczenia.
W telewizji, tak.
Pa.
Francesca, 艂膮cz mnie z KWBV!
Dajcie mi kierownika.
To kogo艣, kto mo偶e 艣ci膮gn膮膰 reklam臋!
Upora艂e艣 si臋 z telefonami?
Ano. Kupa 艣miechu.
- Ale nie to mnie boli. - A co?
Moja umowa z KWBV.
Prawie pozwoli艂em, by pu艣cili dzi艣 moj膮 reklam臋.
- Nie mo偶esz. - Wiem, ale co jest najgorsze?
Zosta艂o mi dziewi臋膰 reklam. Jestem w plecy 4000.
W takim razie...
znajd藕 lokalnych przedsi臋biorc贸w, kt贸rym sprzedasz sw贸j czas antenowy.
Co innego mo偶esz zrobi膰?
Ta sterta 艣mieci wyra藕nie m贸wi, 偶e nie mog臋 go odsprzeda膰.
Jeste艣 prawnikiem. Znajd藕 jak膮艣 luk臋.
Nie mam czasu na inne umowy.
Mam mas臋 roboty z Mesa Verde.
Przepraszam.
Co chcesz zrobi膰 z Francesc膮?
W jakim sensie?
Ile da膰 jej wypowiedzenia? Dwa tygodnie?
Nie mo偶emy trzyma膰 jej w niewiedzy. Niech zacznie szuka膰 nowej pracy.
Chcesz zwolni膰 Francesc臋?
Nie chc臋, ale...
Uk艂ada mi papiery i robi kaw臋. Sama mog臋 to robi膰.
Dopiero j膮 zatrudnili艣my. Lubi臋 j膮.
A jak ju偶 przy tym jeste艣my, musimy poruszy膰 kwesti臋 biura.
Nie, Kim!
To miejsce na dwie kancelarie, a teraz jest tylko jedna.
Nie potrzebuj臋 tyle miejsca. Mam jednego klienta.
To du偶y klient!
Sprawdzi艂am to i zerwanie umowy
kosztuje znacznie mniej ni偶 10-miesi臋czny czynsz.
Nie wycierpieli艣my tyle,
by rzuci膰 wszystko po jednym dniu zawieszenia.
- Po jednym dniu! - To nie wszystko.
To tylko biuro. Cztery 艣ciany i drzwi.
Po co wyrzuca膰 kas臋 w b艂oto?
Jak dla mnie nic si臋 nie zmieni艂o.
Pokryj臋 swoj膮 po艂ow臋, a ty swoj膮.
B臋dziesz p艂aci艂 za po艂ow臋 kancelarii,
cho膰 nie praktykujesz prawa?
My艣l臋 ambicjonalnie.
Ale z czego za to zap艂acisz?
Gdy nie dorzuc臋 swojej po艂owy, zaczniemy rozmawia膰 o zamkni臋ciu.
To uczciwe.
Zobaczysz.
Sp贸jrzcie na siebie. Powinni艣cie by膰 w telewizji.
Jeste艣cie do tego stworzeni!
Wiem.
My艣licie sobie, 偶e to zbyt pi臋kne.
"Telewizja jest za droga. Nie sta膰 nas na to".
A ja m贸wi臋, 偶e was sta膰.
To jest najpi臋kniejsze. Za rozs膮dn膮 cen臋
nakr臋cimy wasz膮 reklam臋,
a czas antenowy dorzucimy za super-nisk膮 cen臋. Za friko.
Daj mi Jimmy'ego!
Zgadza si臋. To ja. Widzia艂e艣 reklam臋!
Pomog艂a mi, a teraz pomo偶e wam.
Wszystko w cenie. Pakiet Premium,
kt贸ry b臋dzie dla was najkorzystniejszy.
Nakr臋cimy dziewi臋膰 reklam za 4900 dolar贸w.
A w to wlicza si臋 dziewi臋膰 emisji
o 15.20 na kanale KWBV.
To najlepsze pasmo
i dziesi膮tki tysi臋cy potencjalnych klient贸w.
- To brzmi korzystnie. - Owszem.
To du偶o pieni臋dzy.
To ca艂kowicie zrozumia艂e. Spore zobowi膮zanie.
Dlatego mamy te偶 pakiet "Nie na g艂臋bok膮 wod臋".
Jedna reklama, jedna stawka.
849,95 dolara.
I co najlepsze? Darmowa emisja.
A gdy to puszcz膮, rozlegn膮 si臋 telefony...
Daj臋 wam s艂owo.
Pomy艣limy o tym.
Doskonale.
Kiedy spodziewacie si臋 podj膮膰 decyzj臋?
Mo偶e za tydzie艅.
Przepraszam za zamieszanie,
ale zale偶a艂o mi na...
nieco kr贸tszym czasie na zastanowienie.
O ile kr贸tszym?
Mo偶emy was pu艣ci膰 dzi艣 o 15.20.
Dzi艣?
Nakr臋cicie reklam臋 w dwie i p贸艂 godziny?
Nie, jest jeszcze postprodukcja.
Monta偶, poprawianie kolor贸w, t艂a.
Ca艂a maskarada. Nie pytajcie.
Ale musimy zacz膮膰 kr臋ci膰 w ci膮gu 15 minut.
DYWANY I P艁YTKI
Wszyscy do samochodu.
Wszystko gra?
Nie. Mam emisj臋 za dwie godziny i 20 minut,
a nie mam klienta.
Kolejne cztery st贸wy spuszczone w sraczu.
Jak znajd臋 kogo艣, kto potrzebuje reklamy
i ma na ni膮 pieni膮dze?
Mo偶e...
- ty m贸g艂by艣 nakr臋ci膰 reklam臋? - Czy ty mnie s艂uchasz?
To w艂a艣nie usi艂uj臋...
Racja.
Szybko!
Rozstaw si臋 tutaj.
Obejmij te talerze za mn膮.
Cze艣膰, tu Jimmy McGill. Przez ograniczony czas...
Tu Jimmy McGill, opowiem o cudzie telewizji...
Nazwisko - Jimmy McGill.
- Reklama to... - Kamera gotowa!
Cze艣膰.
Jestem Jimmy McGill i mam doskona艂膮 okazj臋
dla ma艂ych przedsi臋biorc贸w. W dup臋.
- Nie dam rady. - Dasz.
Nie!
To zupe艂nie inna bran偶a.
Jestem Jimmy McGill, zaufany prawnik.
Nie mog臋 zmieni膰 si臋 w... speca od reklamy.
Moment. Powtarzaj za mn膮.
"Oferta specjalna. Dzi艣 kr臋cimy reklam臋,
a jutro j膮 puszczamy".
Oferta specjalna. Dzi艣 kr臋cimy reklam臋,
a jutro j膮 puszczamy.
Nie jeste艣 przewodnicz膮c膮 k贸艂ka teatralnego czy co艣?
Skarbnikiem.
Ty, dajesz!
Powiedz to.
Oferta specjalna.
Dzi艣 mo偶emy...
Ci臋cie. Innym razem.
Dzia艂amy czy nie?
I tak skasuj臋 ci臋 na st贸w臋.
Otwieraj magiczn膮 torb臋. Zabawimy si臋 w Karloffa.
Wszystkie wa偶膮 tyle samo?
- Dopuszczalna r贸偶nica to 膰wier膰 grama. - Masz wag臋?
Wybieraj.
Nie umiesz liczy膰? Dostajesz pi臋膰.
Don Hector dostaje sze艣膰.
Spodziewa si臋 sze艣ciu.
Tyle mu dostarcz臋.
Chce wzi膮膰 sze艣膰. Wisimy mu tylko pi臋膰.
Naciska.
- Daj mu to. - Na pewno?
Daj mu to.
ZAK艁AD PRZEMYS艁OWY NA SPRZEDA呕
No i?
Mo偶e si臋 uda膰.
W porz膮dku.
Mog臋 prosi膰 dr Lar臋 Cruz?
- Prosz臋 zaczeka膰. - Oczywi艣cie.
Dzi臋kuj臋 za cierpliwo艣膰. Czy to nag艂y wypadek?
Musz臋 z ni膮 porozmawia膰.
- Kto dzwoni? - Charles McGill.
Jestem jej by艂ym pacjentem.
Musz臋 si臋 z ni膮 jak najszybciej zobaczy膰.
Wezw臋 j膮. Prosz臋 zaczeka膰.
Dzi臋kuj臋.
No i?
Wzi膮艂em pi臋膰. A potem jeszcze jedn膮.
Co powiedzia艂?
- By艂 obesrany? - Nie by艂o go tam.
Tylko jego koksy.
- I co by艂o dalej? - Zadzwonili do niego.
Gdy czekali艣my, co powie,
jeden z jego ludzi przystawi艂 mi bro艅 do g艂owy.
Przystawili ci bro艅 do g艂owy?
To nic takiego.
Lionel.
Wyjd藕 na zewn膮trz. Sprawd藕, czego si臋 dowiedzia艂.
Tw贸j ojciec...
ma zak艂ad.
Sk膮d bierze tapicerk臋?
- Pewnie od dostawcy. - A gdzie jest ten dostawca?
- W Jalisco. - Jalisco.
Szukam...
nowej drogi przerzutowej towaru przez granic臋.
Legalnego interesu.
- Go艣膰 od kurczak贸w... - To tymczasowe.
Chc臋 czego艣 nowego. W艂asnego.
Don Hector, m贸j ojciec to prosty cz艂owiek.
- Nie siedzi w bran偶y. - Nauczysz go.
- Prosz臋... - Bez obaw!
Zajm臋 si臋 twoim papim. Zarobi pieni膮dze.
Du偶o wi臋cej ni偶 na tych maszynach do szycia.
Lionel gada艂 z naszym ziomkiem w Los Lunas.
Tuco dziabn膮艂 kogo艣 no偶em i z艂ama艂 szcz臋k臋 klawiszowi.
- Siedzi w izolatce. - Co?!
Mia艂 wytrzyma膰 p贸艂 roku! Teraz sp臋dzi tam wieczno艣膰!
Szefie.
Pogadaj z ojcem.
Obiecuj臋, gdy zobaczysz pierwsz膮, b臋dziesz chcia艂 ca艂y pakiet.
To potrwa jak膮艣 godzink臋.
艢ci膮gn臋 tam ca艂膮 ekip臋. B臋dziemy o 12.30.
Zrobi臋 z ciebie gwiazd臋.
Oczywi艣cie. Jutro po po艂udniu b臋dziesz w telewizji.
Wiem. Niesamowite.
I nie zak艂adaj pr膮偶k贸w. Nie chcemy efektu mory.
To termin filmowc贸w. Nie zak艂adaj pr膮偶k贸w.
Do zobaczenia.
- Piwa? - Jasne.
艢pisz dzi艣 we w艂asnym 艂贸偶ku. Chyba si臋 uk艂ada.
Potrzebowa艂am 艣wie偶ych ubra艅. O co chodzi艂o?
- Pozbywam si臋 czasu antenowego. - M贸wi艂e艣, 偶e nie mo偶esz odsprzeda膰.
W tym rzecz. Nie sprzedaj臋.
P艂ac膮 mi za nakr臋cenie reklamy, a emisj臋 dorzucam w gratisie.
Sprytnie.
Wi臋kszo艣膰 dnia sp臋dzi艂em, 艂a偶膮c od drzwi do drzwi.
I nic. Wtedy mnie ol艣ni艂o.
Sprzedaj臋 reklam臋. Mo偶e si臋 zareklamuj臋?
I poskutkowa艂o.
- Po reklamach ludzie dzwoni膮. - Jak膮 reklam臋 pu艣ci艂e艣?
- Chyba nie "Daj mi Jimmy'ego"? - Nie, nakr臋ci艂em now膮.
- Kiedy? - Dzi艣.
- Tutaj. - Nakr臋ci艂e艣 dzi艣 reklam臋 reklam.
Zaczynam my艣le膰, 偶e wyjd臋 na zero.
Poka偶 mi j膮.
Sam nie wiem. To nie jest moje najlepsze dzie艂o.
Takie na ostatni膮 chwil臋.
Ludzie dzwoni膮, wi臋c nie mo偶e by膰 z艂e.
Co艣 taki nie艣mia艂y?
Dawaj.
Ale pami臋taj...
Tak, wiem. Nie jest to arcydzie艂o.
Kog贸偶 to ja widz臋? Now膮 gwiazd臋 Albuquerque?
To ty, drobny przedsi臋biorco!
Nie radzisz sobie przy tej gospodarce?
My艣la艂e艣, nie sta膰 ci臋 na reklamy? Pomy艣l raz jeszcze!
Nie sta膰 ci臋, by nie mie膰 reklamy!
Jeste艣 potr贸jnym zagro偶eniem!
艢wietne us艂ugi, 艣wietny produkt, a przede wszystkim ta twarz!
Jeste艣 gwiazd膮!
A wszystko polane naturaln膮 charyzm膮!
Twoje miejsce jest w telewizji!
Uwa偶aj na paparazzich i 艂owc贸w autograf贸w!
A to nie koniec!
Mo偶emy to pu艣ci膰 ju偶 jutro.
Dobrze s艂ysza艂e艣. Jutro!
Przygotuj si臋 na s艂aw臋!
Zrobi臋 z ciebie gwiazd臋 za przyst臋pn膮 cen臋!
Zadzwo艅 do Saula Goodmana!
艢wiat musi dowiedzie膰 si臋 o tobie!
Dzwo艅 teraz!
Go艣膰 w stacji powiedzia艂, 偶e nie widzia艂 dot膮d tylu gwiazdek.
Nikt czego艣 takiego nie zrobi艂.
Saul Goodman.
Nastraja pozytywnie.
Ten go艣膰 ma sporo energii.
To tylko nazwisko.
Dywany reklamowa艂: michnik
.:: Napisy24.pl - Wprost od t艂umaczy ::.
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.