All language subtitles for tallarin

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soran卯)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Napisy pobrane z https://kickasssubtitles.com

Kiedy ostatni raz jad艂e艣?

Co?

Jedzenie. Jad艂e艣 co艣 ostatnio?

Nie trzeba.

Skoczmy do Novi's, rozprostujmy nogi. Przewietrzymy si臋, zjemy po kanapce.

Chcesz kanapk臋? Teraz?

Tylko zaproponowa艂em.

Pami臋tasz, jak przypadkiem zaprosi艂em Kathy i Cheryl na przyj臋cie mamy?

Na parkiecie by艂 sza艂.

- Weso艂o by艂o. - Pami臋tam, 偶e ca艂a rodzina po tobie sprz膮ta艂a.

A mama opu艣ci艂a w艂asne przyj臋cie, by odwie藕膰 jedn膮 z nich.

Powa偶nie, musimy co艣 zje艣膰.

Mamie nic nie b臋dzie przez kilka minut.

Min臋艂y trzy dni, mog膮 min膮膰 kolejne trzy.

Chod藕.

Chcesz je艣膰? Id藕.

Przynios臋 ci co艣.

Piecze艅, bez pomidor贸w. Z sosem w艂oskim?

Zaraz wracam.

Mamo?

Mamo?

Jimmy.

Nie, tu Chuck.

Jimmy.

Nie, mamo.

- To koniec? - Przykro mi.

Podpisa艂a zakaz resuscytacji.

Pa艅ski brat jest w budynku? Mo偶emy skorzysta膰 z interkomu.

Nie.

Charles, mamy kogo艣 powiadomi膰?

Chuck, gdzie mama? Co si臋 sta艂o?

Nie 偶yje.

Co? Kiedy?

Jak?

Obudzi艂a si臋? M贸wi艂a co艣?

Nie.

.::GrupaHatak.pl::. facebook.com/GrupaHatak

Better Call Saul 2x10 /Klick

T艂umaczenie: michnik & j贸zek

Dzwo艅 na pogotowie!

Ernie, chod藕 tutaj!

Co ty robisz?

Wr贸膰cie jutro. Dostaniecie zni偶k臋.

Potrzebna karetka.

- Mam r臋czniki. - Dobrze.

Co艣 pod g艂ow臋.

Podaj mi jak膮 poduszk臋.

Momencik.

Chuck, no ju偶.

Jeste艣 z nami?

Punkt ksero.

Gold 615.

Wszystko w porz膮dku?

Nie zrobi艂 si臋 siny.

Zabierzemy ci臋 do szpitala.

- Wszystko b臋dzie dobrze. - Pracuj臋 tu.

Trzymaj si臋, Charles. Zaraz b臋dziemy.

Uwaga.

Na trzy.

Raz, dwa, trzy.

Przenosimy.

Charles McGill, powy偶ej 50. roku 偶ycia.

Straci艂 przytomno艣膰 w punkcie ksero. Pracownik by艂 艣wiadkiem.

Nie by艂 przytomny przez oko艂o minut臋.

Funkcje 偶yciowe w normie. Rana na g艂owie wymaga szycia.

Jak si臋 czujesz, Charles?

- Mo偶esz m贸wi膰? - Kolejne napady?

Nie stwierdzono. Inkontynencji r贸wnie偶.

- Jacy艣 cz艂onkowie rodziny? - Brat w poczekalni.

Ile podali艣cie mu p艂yn贸w?

- To pierwszy litr. - 艢wiat艂a...

Co?

- Wy艂膮czcie 艣wiat艂a. - Nie mo偶emy tego zrobi膰.

Upad艂e艣 i zrani艂e艣 si臋 w g艂ow臋. Musimy przeprowadzi膰 badania.

- Nie. - 艢wiat艂a nam pomog膮.

Mo偶esz 艣cisn膮膰 moj膮 r臋k臋?

Mocno.

艢wiat艂a...

- Co to? - Sprawdzamy poziom tlenu.

- Jeste艣 na co艣 uczulony? - Nie.

Bierzesz jakie艣 leki?

Nie.

Poruszam twoimi r臋kami i nogami. Powiedz, czy czujesz jaki艣 b贸l.

- To bola艂o. - Mamy EKG?

Co?

Zrobili艣cie EKG?

5-kana艂owe. Nie zrobili艣my 12-kana艂owego

12-kana艂owe EKG.

呕adnego EKG.

Musimy zrobi膰 EKG, Charles.

Nie rozumiecie. Mam tak膮 przypad艂o艣膰.

Nadwra偶liwo艣膰 na elektryczno艣膰.

Przyci艣nij stop臋 do mojej r臋ki.

Bardzo dobrze.

Nie dotykaj tego.

Mam przypad艂o艣膰.

Nie wyra偶a艂em zgody.

- Nie macie prawa. - Nie dotykaj tego.

- Musimy monitorowa膰 twoje serce. - Wyci膮gnijcie to!

Spokojnie.

Wy艂膮czcie 艣wiat艂a. Prosz臋.

Spokojnie.

Wsp贸艂pracuj z nami.

To b臋dzie proste. Pobierzemy tylko odrobin臋 krwi,

zaszyjemy ran臋 i zrobimy tomografi臋.

- 呕adnej tomografii! - Spokojnie.

Prosz臋 go unieruchomi膰.

Prosz臋!

Spokojnie.

Musimy ci臋 zbada膰.

Zajmiemy si臋 tob膮.

- Co z nim? - Chcia艂abym wiedzie膰,

ale musimy zaczeka膰 na wyniki.

- Wiesz, co chc臋 powiedzie膰. - Nie mo偶emy polecie膰 po staremu?

Obejrzyj 藕renice, u偶yj stetoskopu. On nie chce tu by膰.

Jego zachcianki i potrzeby to dwie osobne kwestie.

Nie wiemy, czy straci艂 przytomno艣膰 przez problemy z sercem,

czy by艂 to 艂agodny udar.

Nie wiemy, jak z jego kr臋gos艂upem, czy nie ma opuchlizny w m贸zgu,

na pewno ma wstrz膮艣nienie m贸zgu.

Chuck po raz kolejny nie wyra偶a zgody na badania.

Wi膮偶膮 si臋 z bombardowaniem elektryczno艣ci膮. To jego s艂owa.

Nic si臋 nie zmieni艂o od jego poprzedniej wizyty.

- Nie wiem, jak to wyja艣ni膰... - Nie umieszcz臋 go w szpitalu.

A co z tymczasowym nadzorem?

Okoliczno艣ci si臋 zgadzaj膮. Potrzebuje pilnego leczenia,

- a nie mo偶emy czeka膰 na decyzj臋 s膮du. - Zdecydowanie.

A Chuck nie rozumie konsekwencji. To znaczy rozumie je...

Oczywi艣cie. S臋dzia r贸wnie偶 tak na to spojrzy.

Potem zabior臋 go do domu i b臋dzie po wszystkim.

Po uzyskaniu wynik贸w i odpowiednim leczeniu.

Znam s臋dziego, do kt贸rego mo偶emy zadzwoni膰.

Ja mu o tym powiem.

Cze艣膰, kolego. Co s艂ycha膰?

Oto pan Idealne Wyczucie Czasu.

- Co to mia艂o znaczy膰? - Jest tam Ernesto?

Tak. Przynie艣膰 ci co艣?

- Podejd藕 tu. - Spokojnie.

Zostaw tu swoje rzeczy.

Ju偶 jest.

- Jak si臋 pan czuje? - Jak d艂ugo by艂em nieprzytomny?

- Nie jestem pewien. - 30 sekund? Minut臋?

- Dwie minuty? - Oko艂o minuty, ci臋偶ko stwierdzi膰.

Jak d艂ugo le偶a艂em na pod艂odze, zanim przyjecha艂a karetka?

Oko艂o 10 minut, ale nie patrzy艂em na zegarek.

I jakim艣 cudem ty tam by艂e艣.

- Mo偶emy... - Jest tylko jedno wyja艣nienie,

jak si臋 tam znalaz艂e艣 tak szybko. W og贸le stamt膮d nie wyszed艂e艣.

Chyba ci si臋 co艣 miesza. We藕 g艂臋boki wdech...

- Przekupi艂e艣 tego dzieciaka. - Co?

Po wizycie Ernesta, a przed moim przybyciem.

- Zap艂aci艂e艣 gnojkowi, 偶eby zaprzeczy艂. - Panie McGill...

A potem zosta艂e艣, by obserwowa膰.

Dlaczego? Chcia艂e艣 zobaczy膰, jak cierpi臋?

- Panie McGill... - Chcia艂e艣 si臋 ze mnie po艣mia膰?

Ja do niego zadzwoni艂em.

- Co? - Zadzwoni艂em do Jimmy'ego,

zanim pana odebra艂em. Pojawi艂 si臋 tam, bo da艂em mu zna膰.

Martwi艂em si臋 o pana i zadzwoni艂em.

Przepraszam.

Wyno艣cie si臋. Obaj.

Musz臋 co艣 zrobi膰 i przepraszam za to.

Bardzo przepraszam. Musz臋 to zrobi膰 dla ciebie.

- Chcesz mnie zamkn膮膰? - Nie, to tymczasowy...

Tymczasowy nadz贸r. Jedno i to samo.

W ko艅cu ci si臋 uda艂o.

Marnie wygl膮dasz. Jed藕 do domu i si臋 prze艣pij.

Mog臋 zosta膰. Co tylko potrzebujecie.

Damy sobie rad臋.

Dlaczego powiedzia艂e艣, 偶e po mnie zadzwoni艂e艣?

Nie wiem.

Nie chcia艂em nic m贸wi膰, ale tw贸j brat ostatnio tak o tobie m贸wi艂...

Naprawd臋 chcia艂 ci臋 dopa艣膰.

Nie wiem. Jeste艣 moim przyjacielem.

Dzi臋ki.

Zadzwoni臋 jutro.

T臋skni臋 za sortowni膮.

Znasz Przysi臋g臋 Hipokratesa? Powinna艣.

To najstarszy wi膮偶膮cy dokument w historii. Primum non nocere.

Po pierwsze nie szkodzi膰. Nie tak si臋 leczy moj膮 przypad艂o艣膰.

To jakbym mia艂 uczulenie na penicylin臋,

a ty upierasz si臋, by ni膮 leczy膰 moj膮 infekcj臋.

Fajna analogia, ale nie ma tu zastosowania.

Zanim si臋 obejrzysz, zabierzemy ci臋 z oddzia艂u radiologii.

Mo偶e b臋dziemy mogli 艣ci膮gn膮膰 ten ko艂nierz.

/W porz膮dku. /Rozpoczniemy skanowanie.

/St贸艂, na kt贸rym le偶ysz, /zacznie si臋 porusza膰.

/Us艂yszysz d藕wi臋ki, /kt贸re mog膮 wyda膰 ci si臋 g艂o艣ne,

/ale nie masz si臋 czym martwi膰.

/Dobrze ci idzie.

- Wci膮偶 nic nie wiadomo? - Jezu. Ile to jeszcze potrwa?

- M贸wi艂a, 偶e badanie trwa 10 minut. - Mo偶e musieli zaczyna膰 od nowa?

20 razy?

Powinien by膰 w domu.

S艂usznie post臋pujesz.

Zajmiesz si臋 prac膮?

B贸g jeden wie, ile to potrwa.

Czu艂bym si臋 lepiej, gdyby艣 robi艂a co艣...

Nieszpitalnego.

Jasne. Ju偶 si臋 robi.

- P贸jd臋 poprosi膰 o jakie艣 nowe informacje. - Dobry pomys艂.

/Jeste艣cie najlepszym pokoleniem. /Nie rozpocz臋li艣cie II wojny 艣wiatowej.

/Ale na pewno j膮 zako艅czyli艣cie. /A jakby tego by艂o ma艂o,

/wys艂ali艣cie rakiet臋 na Ksi臋偶yc.

/Teraz kto艣 musi zaj膮膰 si臋 wami. /Kto艣, komu mo偶ecie zaufa膰.

/Cz艂owiekowi, kt贸ry m贸wi, co robi, /i robi, co m贸wi.

/Je艣li potrzebujesz kogo艣, /na kim mo偶na polega膰...

/- Daj mi Jimmy'ego! /- Daj mi Jimmy'ego.

/Daj mi Jimmy'ego.

/Brakuje ludzi z tak膮 werw膮.

/Jimmy McGill. /Prawnik godny zaufania.

- 艢wietnie. Nakr臋ci艂e艣 niez艂膮 reklam臋. - Dzi臋ki.

W ko艅cu. Co z nim?

Dobra wiadomo艣膰 jest taka, 偶e fizycznie nic mu nie dolega.

Z g艂ow膮 i kr臋gos艂upem wszystko w porz膮dku.

Zdj臋li艣my mu ko艂nierz. Rana na g艂owie si臋 zagoi.

Podali艣my mu zastrzyk przeciwt臋偶cowy. Dawno nie by艂 szczepiony,

- co ci臋 pewnie nie dziwi. - A serce?

Silne. EKG w normie. A co do utraty przytomno艣ci,

to moim zdaniem by艂o to omdlenie spowodowane stresem.

Atak paniki.

Nie wygl膮da to na udar ani zawa艂.

Pojawi艂y si臋 jednak...

komplikacje.

Chuck, kolego. To ja.

Wszystko wygl膮da dobrze, wi臋c wyno艣my si臋 st膮d.

Co mu jest? 艢rodek uspokajaj膮cy powinien ju偶 pu艣ci膰.

Obserwowali艣my go przez kilka godzin.

Podali艣my mu te偶 czynnik odwracaj膮cy. Powinien ju偶 si臋 wybudzi膰.

- To co艣 innego. - Co?

- S膮dzimy, 偶e to odmiana katatonii. - My?

Zawsze to "my". Chyba m贸wisz o sobie.

Jeste艣 tu jedyn膮 lekark膮.

- Ty usma偶y艂a艣 mu m贸zg t膮 maszyn膮. - Jimmy.

Przepraszam, ale to jakie艣 pierdolenie.

Co teraz?

Kiedy pierwszy raz leczy艂am Charlesa, by艂 w podobnym stanie, zgadzacie si臋?

Musz臋 wierzy膰, 偶e to kwestia czasu i si臋 z tego wybudzi.

Kwestia czasu.

W porz膮dku. Zaczekam. Tutaj.

Zesz艂o w lewo. 1,5 minuty.

Ile razy z niego strzelano?

Przy kalibrze 7,62 mog艂o to by膰 nawet 3500 razy, a i tak by艣 nie zauwa偶y艂.

Chodzi o odpowiednie skupienie, a lepszej ni偶 ta nie znajdziesz.

Musi tam lekko wia膰.

- Lufa b臋dzie zimna? - Zapewne.

- Zatem przy艂贸偶 si臋 do tego strza艂u. - B臋d臋 musia艂.

W prawo o 1,5 minuty.

Dawaj.

Trafione. W sam 艣rodek.

Sugeruj臋, by艣 nie zmienia艂 amunicji. Trzymaj si臋 pocisk贸w 168 gran贸w grzybkuj膮cych.

Je艣li strzelasz w otwartej przestrzeni.

Je艣li strzelasz przy mocnym wietrze, zmie艅 na 180.

- Ale musia艂by艣 przekalkulowa膰 strza艂. - 168 da rad臋.

- Ile pude艂ek? - Jedno wystarczy.

Na koszt firmy.

Jeszcze jedno.

Bez urazy.

Bez obaw.

- Daj mi wody. - Chuck, brachu, wr贸ci艂e艣.

- Daj wody. - Tak, wody.

Jeszcze?

Ostatnie, co pami臋tam, to maszyna, do kt贸rej mnie wsadzili.

D艂ugo by艂em nieprzytomny?

20 godzin.

Kolejny punkt planu to zabra膰 ci臋 st膮d w choler臋.

Dok膮d?

Wariatkowo w Las Cruces? Miejsce, w kt贸rym zamkniesz mnie na dobre?

Do domu, Chuck.

Serce masz jak dzwon, rana g艂owy to te偶 nic powa偶nego,

wi臋c ju偶 wszystko wiem.

A co nadzorem?

Tymczasowy, nie?

- Chcesz do 艂贸偶ka? - Nie, tutaj jest ch艂odniej.

Co ci przynie艣膰?

Zaparz臋 herbat臋, ale dobr膮,

- nie ten br膮zowy szpitalny szajs. - Nie trzeba.

- To jednak zaparz臋. - Jimmy, nie.

Po prostu...

Obowi膮zek spe艂niony, mo偶esz odej艣膰.

Zabrzmia艂o troch臋 grubia艅sko.

Przemaglowali mnie na ca艂ego, chcia艂bym wreszcie poby膰 sam.

A jak co艣 b臋dzie nie tak, to jak si臋 dowiem?

Nic mi nie b臋dzie, serio.

Widzisz? Ju偶 mi lepiej.

Nawet nie mam klucza, wi臋c...

Mog臋 przynajmniej 艣ci膮gn膮膰 tutaj Erniego?

Kto艣 musi si臋 tob膮 zaj膮膰. Musisz co艣 je艣膰.

No dobra.

Wracaj do zdrowia, Chuck.

/NIE PR脫BUJ

Zajm臋 si臋 tym niezw艂ocznie.

Na pocz膮tku tygodnia powinno by膰 gotowe.

呕ycz臋 mi艂ego dnia, panie Collins.

No jasne, prosz臋 za艂o偶y膰 okulary.

Jest bardzo jasno. Trzeba dba膰 o oczka.

Nie ma jak...

Co za przystojniak. Bingo.

Do zobaczenia.

Wybaczcie pa艅stwo, 偶e musieli艣cie tyle czeka膰,

ale uwaga, jak膮 po艣wi臋cam ka偶demu mojemu klientowi,

czasem troch臋 op贸藕nia terminy.

Ale obiecuj臋, 偶e z ka偶dym si臋 dzi艣 spotkam.

Pan DeShazo by艂 nast臋pny, jak mniemam?

- Komu kawy? - Mo偶emy porozmawia膰?

Wybaczcie pa艅stwo na chwil臋.

Musimy zatrudni膰 recepcjonistk臋. Na wczoraj.

Dzwoni艂 Howard. Podobno dobija si臋 do ciebie od rana.

To niech przestanie zawraca膰 ci g艂ow臋 i nagra si臋 na skrzynk臋.

Chodzi o Chucka.

To pono膰 wa偶ne. Tylko tyle powiedzia艂.

Niestety, ale moja wsp贸lniczka m贸wi,

偶e jestem niezb臋dny w kr贸tkiej, acz istotnej sprawie.

Musz臋 wykona膰 szybki telefon.

To kto chcia艂 kaw臋?

Dobrze, ta pani j膮 pa艅stwu zaparzy

i pocz臋stuje p膮czkami, o ile jakie艣 zosta艂y.

Ja chc臋 bez 艣mietanki.

Julie, to ja. Oddzwaniam do Howarda.

- Co si臋 dzieje? - Jimmy, mam jedno pytanie.

- To ty za tym stoisz? - Ale za czym?

Jimmy, jestem teraz zaj臋ty. Wr贸膰 p贸藕niej.

- Otw贸rz drzwi. - Wiem, po co tu jeste艣. Pogadamy p贸藕niej.

Teraz jestem zaj臋ty. 呕egnam.

Zadowolony?

To nie fair, 偶e nie mam kluczy.

Chuck?

No to co si臋 dzieje?

Masz tu ma艂y...

Masz tu ma艂y projekcik, co?

Chcesz mi o czym艣 powiedzie膰?

Wprowadzisz mnie w temat?

Ten dom to tynk i listwy.

Kompletnie niewidzialne dla fal radiowych. Zero ochrony.

Jakbym sta艂 na pastwisku.

Co ja sobie my艣la艂em? Powinienem by艂 to zrobi膰 ju偶 dawno temu.

Zrobi膰 to, z...

- 艢ciany s膮 dosy膰 trwa艂e. - Potrzebna mi klatka Faradaya.

- Tego mi trzeba. - Powinni艣my pogada膰.

- Prosz臋. - Nie traktuj mnie jak g艂upka.

Nie jeste艣 艣wirem.

Nigdy tego nie powiedzia艂em.

Zapewne jeste艣 wyko艅czony. To zrozumia艂e.

- Pi臋膰 minut i dzia艂aj dalej. - Nic mi nie jest.

No we藕, Chuck.

Kr贸tka przerwa.

- Ostro偶nie. - Wiem.

Howard powiedzia艂, 偶e odszed艂e艣 z HHM.

Nie odszed艂em, a przeszed艂em na emerytur臋.

Przedstawi艂 mi to inaczej.

Poza tym troch臋 znienacka, nie s膮dzisz?

- Martwi si臋 o ciebie. - Raczej powinien czu膰 ulg臋.

Niby dlaczego? Jeste艣 jego Numerem Jeden.

Bez ciebie ta firma szybko p贸jdzie na dno.

A wi臋c emerytura...

Nie tylko od HHM, ale i od prawa?

Niedobrze, Chuck.

Prawo ci臋 potrzebuje.

- Przesta艅 wreszcie. - A ty prawa.

Co ci臋 do tego pchn臋艂o, Chuck?

Bo kim jeste艣, jak nie prawnikiem, co?

Odchodzisz przed pozbawieniem mnie uprawnie艅 adwokackich?

Zanim wyjad臋 z miasta? B臋d臋 jedynym McGillem.

Na pewno tego chcesz?

To przez utrat臋 Mesa Verde?

No i co? Kogo to obchodzi?

Je艣li my艣lisz nadal, 偶e to ja ci臋 wydyma艂em,

czego nie zrobi艂em, ale je艣li, to wkurz si臋, zadzia艂aj.

Nie chowaj si臋 w tym Faradayowym czym艣.

呕adnej emerytury!

W wieku 99 lat mo偶esz pa艣膰 trupem

podczas mowy ko艅cowej przed S臋dzioBotem 3000,

kt贸ry te偶 b臋dzie na pr膮d. To twoja przysz艂o艣膰.

- No to... - Ja ju偶 d艂u偶ej nie mog臋 pracowa膰.

- Ale pewnie, 偶e mo偶esz. - Pope艂ni艂em b艂膮d.

- Jaki b艂膮d? - G艂upia liter贸wka w adresie.

1216 zamiast 1261.

Nawali艂em. Zawiod艂em klienta.

Kompletna pora偶ka.

A potem jeszcze obwinia艂em za to ciebie.

To ta cholerna elektryczno艣膰.

Os艂abia mnie, os艂abia m贸j umys艂.

M贸j m贸zg by艂 kiedy艣...

Kiedy艣 艣wietnie dzia艂a艂. No i przesta艂.

Ludzie cierpi膮 przeze mnie.

Czas to zako艅czy膰.

A jak powiem, 偶e nie pope艂ni艂e艣 偶adnego b艂臋du?

Jimmy, przesta艅 mnie pociesza膰.

To ja ci臋 za艂atwi艂em.

To moja sprawka.

Nixon p臋k艂by z dumy.

Zamieni艂em 1261 na 1216.

To ja.

Wszystko odby艂o si臋 dok艂adnie tak, jak m贸wi艂e艣.

Co do joty.

Spreparowa艂em dokumenty, przekupi艂em dzieciaka w punkcie ksero.

Niesamowite, jak odkry艂e艣 ka偶dy szczeg贸艂.

Teraz mo偶esz ju偶 odpocz膮膰.

Wyciskasz ze swego m贸zgu 1000%.

M贸wisz prawd臋 czy chcesz mi tylko poprawi膰 humor?

Chc臋 ci poprawi膰 humor. Inaczej bym tego nie m贸wi艂.

Ale to wszystko prawda.

Posun膮艂e艣 si臋 do takich rzeczy, by mnie upokorzy膰?

Zrobi艂em to dla Kim!

Zapieprza艂a jak osio艂, by pozyska膰 Mesa Verde,

a ty i Howard s膮czyli艣cie sobie 艂yskacza.

Hamlin, Hamlin, McGill. Pr臋dzej Scrooge i Marley!

Kim zas艂u偶y艂a na Mesa Verde. Nie ty, nie HHM.

Zas艂u偶y艂a na to i tego jej potrzeba.

Zrobi艂em to, by jej pom贸c, ale nie s膮dzi艂em, 偶e tym samym zrani臋 ciebie.

Spodziewa艂em si臋 pr臋dzej reakcji: "Cholera, da艂em cia艂a".

I zostawi艂by艣 to za sob膮 jak normalny cz艂owiek, ale nie.

Pobo偶ne 偶yczenie.

Czyli co, mog臋 powiedzie膰 Howardowi,

偶e nie odchodzisz, nie przechodzisz na emerytur臋?

I mog臋 pozrywa膰 to g贸wno ze 艣cian?

- Dzwoni臋 do Howarda. - Jimmy.

Ale wiesz, 偶e przyzna艂e艣 si臋 w艂a艣nie do pope艂nienia przest臋pstwa?

Jasne, ale teraz ci lepiej, nie?

Poza tym to tylko twoje s艂owo przeciwko mojemu.

.:: GrupaHatak.pl::. facebook.com/GrupaHatak

Piel臋gniarki podrywa艂: j贸zek Kartk臋 podrzuci艂: michnik

.:: Napisy24.pl - Wprost od t艂umaczy ::.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.