Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soran卯)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Napisy pobrane z https://kickasssubtitles.com
- Pycha. - Nie za du偶o pora?
Sk膮d偶e. Tak dobre, jak kiedy艣 we Florencji.
- Nie 偶artuj sobie. - Sk膮d偶e znowu.
I jak przes艂uchanie? Babsztyl zachowywa艂 si臋 grzecznie?
Ma ca艂膮 sekcj臋 za nic. Chyba co艣 jej powiem.
Bez dw贸ch zda艅. Nie mo偶na dusi膰 tego w sobie.
- Gotowa na szyfonad臋? - Tak, prosz臋.
- Ale skoro po艂o偶y wyst臋p... - To nie takie oczywiste.
Schubert idzie nam ca艂kiem nie藕le.
- Chodzi o morale. - Morale wp艂ywa na jako艣膰.
B贸g jeden wie, jak Howard musi stawa膰 na g艂owie,
- by zadowoli膰 pracownik贸w. - To prawda.
- Zas艂u偶y艂a艣 na medal. - Bez przesady.
- Marynata sojowo-imbirowa? - Znalaz艂am fajny przepis na cytrynow膮,
- wi臋c postanowi艂am j膮 wypr贸bowa膰. - Tak czy inaczej, jeste艣 wspania艂a.
Z g贸ry za niego przepraszam.
To specyficzny facet.
- Nie mo偶e by膰 a偶 taki straszny. - Ustalmy jaki艣 znak.
- Ten od Carol Burnett. - Kiedy poci膮ga za opuszek?
Tak, ten. Zrobisz tak, a powiem, 偶e mam prac臋
- i go sp艂awimy. - Jak chcesz.
A wiesz, sk膮d si臋 wzi膮艂 ten gest? Ciekawa historia.
To sygna艂 dla jej babci, kt贸ra j膮 wychowa艂a...
Powa偶nie? Przyjecha艂 wcze艣niej.
Wygl膮dasz bosko.
- Kurtka na wacie, co za miejsc贸wa. - Jimmy, fajnie, 偶e jeste艣.
Dawaj tu.
呕eby przypomnie膰 dom.
Ca艂e miasto przetrzepa艂em, by je zdoby膰.
- Nie zd膮偶y艂em zapakowa膰. - Dzi臋ki.
- Dobrze jest. - Ano.
Szukam mieszkania. Zatrzyma艂em si臋 w Ramadzie.
Dzi臋ki w og贸le za pomoc. Znalaz艂em kilka fajnych.
W jednym z budynk贸w maj膮 nawet basen.
A skoro klan McGill贸w jest bielszy od dupy albinosa,
czas strzaska膰 si臋 na maho艅. Powa偶nie to rozwa偶am.
U偶ywaj kremu, jeste艣my 1500 metr贸w nad poziomem morza, usma偶ysz si臋.
艢wietna rada. Krem do opalania... Za艂atwione.
Skrzypaczka, tak?
Je艣li wierzy膰 Chuckowi, szalenie utalentowana.
Cholercia...
- Chuck jest bardzo uprzejmy. - Skromna jest.
Rebecca cieszy si臋 du偶ym szacunkiem w艣r贸d muzyk贸w.
颅 Yo-Yo Ma by艂 na naszym 艣lubie. - To...
rewelka.
A skoro o 艣lubie mowa,
- chcia艂em przeprosi膰. Przykro mi, 偶e... - Nie ma za co.
Opowiedz o pierwszym tygodniu pracy w Hamlin, Hamlin, McGill.
艢wietna sprawa. Pracuj臋 w sortowni,
ale od czego艣 trza zacz膮膰. Nauczy艂em si臋 obs艂ugi Xeroxa,
kt贸ry jest zaskakuj膮co skomplikowany. Wciskasz przycisk i wypluwa kartk臋?
Ju偶 nie. To w zasadzie komputer.
S膮 jak cholerny prom kosmiczny.
Umie drukowa膰 z obu stron, zszywa膰 arkusze...
Pozna艂em te偶 mi艂ych ch艂opak贸w i dziewczyny.
W sumie jedn膮 dziewczyn臋.
Znam imiona wszystkich i liza艂em z milion znaczk贸w.
M贸j j臋zyk zamieni艂 si臋 w mi臋so na hamburgera, serio.
艢cierp艂 jak diabli.
Potem okaza艂o si臋, 偶e mamy do tego specjalna 艂opatk臋.
- B艂膮d nowicjusza. - Bardzo produktywny tydzie艅.
Naprawd臋 fajny.
S艂uchajcie...
Chc臋 podzi臋kowa膰 za zaproszenie.
Lekko od dzi臋si臋ciu lat nie jad艂em nic lepszego.
Ryba jest idealna, a...
- Risotto. - Risotto.
- Dzi臋kuje, bardzo mi mi艂o. - Jeste艣 艣wietn膮 kuchark膮, wiesz?
Poza byciem superutalentowan膮...
Trafi艂 ci si臋 skarb. Farciarz jakich ma艂o.
I za to wypijmy.
Przepraszam.
No dobra.
Czym r贸偶ni si臋 odkurzacz od prawnika na motocyklu?
Odkurzacz wozi 艣mieci w 艣rodku.
- Prawnicze 偶arty. - Pracuj臋 w sortowni ledwie tydzie艅,
a s艂ysza艂em chyba setk臋. Oczywi艣cie opowiadane z czu艂o艣ci膮.
No jasne.
Co wyjdzie ze szkrzy偶owania prawnika z Ojcem Chrzestnym?
- Propozycja nie do zrozumienia. - Sprytne.
- Nie zna艂em tego. - I uwierzcie,
darz臋 wasz膮 profesj臋 ogromnym szacunkiem.
To fundament... Dlaczego prawnik贸w chowaj膮 sze艣膰 metr贸w pod ziemi膮?
Bo w g艂臋bi to bardzo dobrzy ludzie.
Jak nazwa膰 prawnika z IQ r贸wnym 60?
"Wysoki s膮dzie". Czym r贸偶ni si臋 kleszcz od prawnika?
Kleszcz odpada, kiedy umrzesz.
Uwielbiam go. Podoba艂 ci si臋? To tylko 偶arty.
Tak naprawd臋 powa偶nie traktuj臋 swoj膮 prac臋.
I jestem wdzi臋czny za...
Ilu prawnik贸w trzeba, by wymieni膰 偶ar贸wk臋? Polecia艂em klasykiem.
Trzech. Jeden wchodzi na drabin臋, drugi ni膮 trz臋sie,
a trzeci pozywa producenta drabiny.
- Normalnie kabaret. - Nigdzie mi si臋 nie spieszy!
- Jeszcze. - Dobrze.
Mo偶e deser?
Mamy ciasto jagodowe z kruszonk膮 i lodami waniliowymi.
Jagodowe z kruszonk膮... Pychota. Uwielbiam owocowe...
- Ja te偶 jaki艣 znam. - No to dawaj.
Co 艂膮czy prawnika i sperm臋?
- Ale... - 3 miliony...
Jeden na trzy miliony...
- ma szans臋 sta膰 si臋 cz艂owiekiem. - ma szans臋 sta膰 si臋 cz艂owiekiem.
Rewelacja.
- By艂o fajnie, co? - Jasne, jeszcze raz dzi臋ki.
Nie wiem, czym si臋 tak martwisz. Jimmy to fajny facet.
Tak. Nie, jest...
No.
Co robisz jutro?
Gernstetter sk艂ada zeznania o 10:00.
Po lunchu spotkanie z partnerami. Nie powinno d艂ugo trwa膰.
I co zrobisz z tym babsztylem? Chodzi i o twoj膮 reputacj臋.
W poniedzia艂ek zaczynamy Czajkowskiego. Zobacz臋, w jakim b臋dzie nastroju.
Sprytne.
Jak nazywa si臋 25 prawnik贸w zanurzonych po brody w cemencie?
- Za ma艂o cementu. - Co?
.::GrupaHatak.pl::. facebook.com/GrupaHatak
Better Call Saul 2x05 /Rebecca
T艂umaczy艂: j贸zek Korekta: michnik
/Dodzwoni艂e艣 si臋 do Kim Wexler. /Zostaw wiadomo艣膰,
/- a na pewno oddzwoni臋. - To znowu ja.
Znalaz艂em co艣, co pomo偶e ci si臋 stamt膮d wydosta膰.
Wyprostuj臋 to. Zadzwo艅, dobrze?
Nie chcia艂am ci臋 wystraszy膰.
- My艣la艂em, 偶e nikogo ju偶 nie ma. - Nie.
Zazwyczaj zostaj臋 do p贸藕na.
Tak w og贸le zauwa偶y艂am, 偶e wyrzuci艂e艣 w biurze puszk臋 po napoju.
Grzebiesz w moich 艣mieciach?
Podrzuca艂am papiery na biurko po obiedzie
i zauwa偶y艂am j膮 w koszu. Wyci膮gn臋艂am, wi臋c wszystko gra.
Te kosze s膮 tylko na papier.
W kuchni jest pojemnik na plastik, szk艂o i aluminium.
- Ekologi臋 traktujemy tu bardzo powa偶nie. - Wi臋c do wielkiego pojemnika
mam wrzuca膰 puste butelki po szkockiej?
Jasne, rozumiem. Ekologia g贸r膮!
- Znalaz艂a艣 tam co艣 jeszcze? - Jedna rzecz.
Mam tu tw贸j raport dla Cliffa...
Ten o wniosku obrony. Doda艂am kilka dopisk贸w.
S膮 dosy膰 oczywiste, ale lepiej przejrzyjmy je wsp贸lnie.
- Chryste, to Cliffa? - Nie, moje.
Je艣li mo偶na, zajmijmy si臋 nimi teraz. To tylko tak strasznie wygl膮da.
- Musimy trzyma膰 si臋 tutejszego stylu. - Bez urazy,
ale jeste艣 tutaj drugorocznym adwokatem, prawda?
- A ja czwartorocznym. - Zgadza si臋.
Dlaczego drugoroczniak robi wyk艂ad czwartoroczniakowi?
Jak wspomnia艂am, to kwestia tutejszego stylu.
- Cliff kaza艂 ci mnie nia艅czy膰? - Nie.
Jeden adwokat pomaga drugiemu i tyle.
Na przyk艂ad cyfry rzymskie zapisujemy wielk膮 liter膮.
Ustawiasz je akapitowo, co jest zgodne z zasadami,
ale Cliff woli, jak s膮 wy艣rodkowane. I jeszcze nim zapomn臋,
po kropce robimy dwie spacje.
Wiem, brzmi jak detal, ale strona wygl膮da przejrzy艣ciej.
Przesadzi艂e艣 te偶 z cytatami.
Dobrze, 偶e cytujesz osoby trzecie,
ale kiedy jest tego za du偶o, zak艂贸ca to ci膮g argumentacji,
i sprawia wra偶enie, 偶e sam nie umiesz jej podj膮膰.
Jestem pewna, 偶e potrafisz, ale...
Zbyt cz臋sto u偶ywasz s艂贸w "jasno" i "jak wiadomo".
Wiadomo, kwestia indywidualnego podej艣cia...
Jestem ci wdzi臋czny, Erin, ale w艂a艣nie mia艂em wychodzi膰.
Gdyby艣my mogli om贸wi膰 to jutro rano...
My艣la艂am, 偶e uporamy si臋 z tym dzisiaj. Nie ma co odk艂ada膰.
No dobra, to czas zawin膮膰 r臋kawy i do roboty.
- Super. - Skocz臋 po ulubione pi贸ro
- i zaraz do艂膮cz臋. - Ekstra.
- Pani Wexler? - M贸w mi Kim.
Kim, za 20 minut p贸艂noc.
Pytasz mnie, czy mo偶ecie ju偶 i艣膰?
Nie jestem waszym szefem. Nie zwracajcie na mnie uwagi.
A ty nie idziesz?
Zaraz, zosta艂 mi ostatni.
Jeszcze raz dzi臋kuj臋.
Gesualdo, mo偶esz odpu艣ci膰 sobie dzi艣 odkurzanie?
Po艣wi臋膰 mi pi臋膰 minut. Oto, jak obejdziemy t臋 kpin臋 z prawa.
Wexler kontra Hamlin, Hamlin, McGill. Mam pozwa膰 w艂asn膮 firm臋?
Wszystko jest dopi臋te na ostatni guzik.
To nie moja specjalizacja, wi臋c w pierwszej kolejno艣ci
potrzebujemy prawnika od prawa pracy. Poka偶emy im, 偶e to nie 偶arty.
No we藕. Tylko na siebie sp贸jrz.
Siedzisz o p贸艂nocy w tej chwalebnej celi
i tyrasz... A po co? To nie ma nic wsp贸lnego z wynikami.
Traktuj膮 ci臋 niesprawiedliwie. Chuck karze ci臋 za mnie.
To najzwyklejsze wymuszenie.
Nie, to Howard, kt贸ry musi dba膰 o wizerunek.
To samo zrobi艂 po fiasku z Kettlemanami, a Chucka wtedy nie by艂o.
- M贸wi臋 ci, Chuck za tym stoi. - Nie, ty za tym stoisz.
M贸wi艂am ci, 偶e tak si臋 to sko艅czy i teraz p艂ac臋 ze to cen臋.
Powinnam wiedzie膰 lepiej. Dlatego pokornie przez to przechodz臋.
I na pewno nie pozw臋 HHM.
Nawet jak wygram, kto mnie zatrudni?
- To samob贸j. - Dobra.
- Odejd臋 z Davis & Main. - I co tym wsk贸rasz?
Tylko tak wyci膮gn臋 ci臋 z tej piwnicy,
bo tu naprawd臋 idzie o Chucka.
Wierz mi lub nie, ale jak dam mu to, czego chce, odczepi si臋 od ciebie.
M贸j rycerz w l艣ni膮cej zbroi. To dopiero po艣wi臋cenie...
Porzucenie pracy, kt贸r膮 i tak starasz si臋 straci膰 od pierwszego dnia.
- Nieprawda. - Sama si臋 st膮d wygrzebi臋.
R贸b swoje, Jimmy.
Udowodnij, 偶e umiesz przepracowa膰 tydzie艅, kurna, jeden dzie艅,
nie 艂ami膮c przepis贸w rady adwokackiej stanu Nowy Meksyk,
czy nie wkurzaj膮c szefa. I nie obra偶aj mojej inteligencji gadk膮,
偶e zrobisz to dla mnie. Nie uratujesz mnie.
Sama si臋 uratuj臋.
A teraz ju偶 id藕.
Jest ju偶 Erin?
Cholerna Pixie Ninja!
Jestem ci winien przeprosiny.
Cierpi臋 na pewn膮 przypad艂o艣膰...
Refluks prze艂yku.
Skomplikowany termin, nie? Dotyka dolnego zwieracza prze艂yku.
Wzi膮艂em wczoraj do obiadu troch臋 cebuli i...
- Dzia艂amy czy nie? - No ba.
/Jerry, m贸wi Kim Wexler. /Co tam w grupie alumn贸w?
/Top 50? Naprz贸d, UNM!
Nie wiesz mo偶e, czy Santa Fe nie szuka przypadkiem zewn臋trznego konsultanta?
Powinni pomy艣le膰 o Hamlin, Hamlin, McGill.
/To pewnie jaka艣 plotka. Ustawmy si臋 na drinka.
No, ty te偶, cze艣膰.
/Czy dobrze pami臋tam, 偶e tw贸j brat pracuje w dziale prawnym Intela?
Jestem adwokatem w Hamlin, Hamlin, McGill. Nie wiesz mo偶e,
czy Intel jest zadowolony z ich prawnego reprezentanta?
Pochlebia mi to, ale aktualnie kogo艣 mam...
Wiesz co? Dzwo艅 pod g艂贸wny numer, na pewno mnie znajd膮.
Nie, wypili艣my kilka drink贸w par臋 dni temu.
Pono膰 masz przyjaci贸艂, kt贸rzy... /A, ju偶 maj膮.
Podobno sko艅czy艂e艣 na Harvardzie.
Tak, mieszka艂y艣my razem.
Jestem adwokatem w Hamlin, Hamlin, McGill.
Akurat pracujemy z inn膮 kancelari膮 nad du偶膮 spraw膮.
Schweikart? /Tak, znam, spora firma.
/Poznali艣my si臋 na /zesz艂orocznym ABA.
Tak, shoty Bourbona. To by艂am ja.
Gratuluj臋 kontraktu Honeywell. /Od groma roboty.
/Tobie te偶.
- I jak lunch? - Pycha.
- Co jad艂a艣? - Wrapa z indykiem.
/- Jak podoba si臋 mieszkanie? /- 艢wietne.
/Bezpieczne, ciche. /Mo偶na nawet mie膰 psa.
/Wi臋cej mi nie potrzeba.
Kaylee nie chce wychodzi膰 z basenu.
Wieczorem jest ca艂a pomarszczona.
/- Fajnie, 偶e si臋 jej podoba. - Id臋 robi膰 obiad.
/- Id藕cie do restauracji. - Nie, to za drogo.
/- Tym si臋 nie martw, id藕cie. - Dzi臋ki, Mike.
T臋skni za tob膮. /Dasz rad臋 przyjecha膰 p贸藕niej?
Jeszcze nie.
Nie chc臋, by mnie ogl膮da艂a w takim stanie.
/Jak bardzo jest 藕le?
Nast臋pny w贸zek na pewno kupi臋 z poduszkami.
Zapraszamy, kiedy ju偶 wydobrzejesz.
To tylko tak strasznie wygl膮da.
- Uca艂uj Kaylee. /- Jasne.
Dobra, to pa, s艂onko.
A co ci si臋 sta艂o?
A, czaj臋, pierwsza zasada fight clubu. Poznajcie si臋.
To moja niania, Erin.
Erin, to m贸j dziadzio, Mike.
Mi艂o mi pozna膰.
- Dzi臋ki, Tim. - Mi艂o ci臋 widzie膰, Jimmy.
Pos艂uchaj, znam t臋 babk臋 od lat. Nawet si臋 lubimy.
- Lubi by膰 czarowana, wi臋c zostaw to mnie. - Jasne.
Niespodzianka! Na pewno nie spodziewa艂a艣 si臋 mnie tu spotka膰.
Mam tu spraw臋 Michaelis Bray v. O'Connell, i licz臋 na poniedzia艂ek o 10:00, nim...
- Nie mam. - Czwartek w po艂udnie?
Czwartek o 14:00 i to moje ostatnie...
Ale艣 ty 艣liczna. Zostaniesz moj膮 now膮 mamusi膮?
Co ty wyrabiasz?
- No co? - To przekupstwo.
Nie, prezent. Tak to dzia艂a. Nie smarujesz, nie jedziesz.
- Daj mi to... - To tak nie dzia艂a.
Sk艂adasz papiery, ustalasz dat臋 i kropka.
Nie pojmujesz znaczenia s艂owa "oczarowa膰"?
Przepraszam za kole偶ank臋. Jest 艣wie偶a.
Jest cie艅 szansy, 偶e za艂apiemy si臋 na czwartek?
14:30 w czwartek.
- Czternastego. - To za miesi膮c.
Bierzemy.
To p贸jdzie do ubeckiego raportu?
Nie chc臋 ci臋 wp臋dza膰 w k艂opoty, wr臋cz przeciwnie.
Id臋 do klopa. M臋skiego.
I co tam, Bill?
- U mnie? M贸w lepiej, co u ciebie. - Jako艣 sobie radz臋.
Chodz膮 s艂uchy, 偶e zaczepi艂e艣 si臋 w Davis & Main.
- Fartowny skurczybyku. - Wiesz, taniec z diab艂em.
- Jak si臋 sprawy maj膮 u prokuratora...? - Davis & Main!
Musi by膰 nie藕le. Dali ci bryk臋?
- Na bank. - No dali.
- Jak膮? - To...
Nie, nie m贸w. Nie chc臋 wiedzie膰.
- Na bank niemiecka. - Tak.
- Dziurka na kubek... - Masz wypasione biuro?
- Na pewno tak. - Ob艂臋dne.
- Z ma艂ym kominkiem. - Kominkiem?
Zabi艂bym za to w艂asn膮 matk臋. Kurwa, zabi艂bym nawet za okno.
I asystentk臋 ci dali, co? Nie m贸w... Kawa艂 dupy?
- Niez艂a sztunia? - To gor膮cy towar o imieniu Omar.
- Omar... - Masz co艣 na...
To rzygi... Znowu. Najgorsze.
Mog膮 pochodzi膰 od dw贸ch r贸偶nych oskar偶onych.
艁achudry. To wszystko 艂ajzy.
Bo偶e, gdzie mieszkasz? Dali ci co艣?
- Mieszkanie korporacyjne, takie tam... - Nie m贸w nic.
Chryste, musz臋 lecie膰.
Musz臋 udupi膰 jakiego艣 obwiesia, co chcia艂 obrobi膰 bibliotek臋.
Fajnie by艂o spotka膰. Udanego dnia.
Fuksiarz jebany.
Witam, tu Kim Wexler.
Zostawi艂am wiadomo艣膰 i...
Dobrze, najmocniej przepraszam.
M贸wi Kim Wexler. Czy pani Carolyn Lipitz?
Nie, nie jego sekretarka. Jeden z adwokat贸w.
Tak, mam ten numer od Chrisa.
Jasne, powiadomi臋 ich. Dobra, jasne.
Rozumiem doskonale. M贸wi Kim Wexler z Hamlin, Hamlin, McGill.
Czy mog臋...
Mo偶e pani przekaza膰, 偶e czekam na telefon?
Prosz臋 da膰 zna膰, kiedy b臋dzie odpowiednia pora.
Jasne.
Dzi臋kuj臋.
Cze艣膰, Claudia. M贸wi Kim Wexler. Dam mu zna膰.
/M贸wi Kim Wexler. /Dodzwoni艂am si臋 do Jillian Kogan?
/Poznali艣my si臋 na zesz艂orocznej ABA.
Mam l臋k wysoko艣ci. Jestem tam w ka偶de lato.
Dobra, czekam na telefon.
Kim Wexler. Dzwoni艂am wczoraj?
Jasne, rozumiem.
Kim Wexler. Jak leci, Paige?
Serio?
To 艣wietnie. Tak my艣la艂am, 偶e si臋 dogada艂y艣my.
Serio?
Cholernie si臋 ciesz臋.
Znaczy firma i ja.
Ju偶 im m贸wi臋. Na pewno znajdzie si臋 czas jutro,
najp贸藕niej pojutrze.
Dzi臋ki, Paige.
Ja te偶, pa.
Tak!
- Oto i ona. - Paige, mi艂o widzie膰.
Wzajemnie. To Kevin Wachtell, dyrektor generalny.
- Mi艂o pozna膰. - Mnie r贸wnie偶.
Paige, Kevin, oto Howard Hamlin, starszy partner.
- Przyjemno艣膰. - Wzajemnie.
Cieszymy si臋, 偶e jeste艣cie. Kevin, to prawdziwa historia - w wieku 7 lat
moje pierwsze konto mia艂em w Mesa Verde.
To tak jak ja, kiedy m贸j tata prowadzi艂 bank.
Pami臋tam ok艂adk臋 ksi膮偶eczki bankowej. Z sylwetk膮...
- Kowboja. - Na koniu, obok kaktusa.
- Uwielbia艂em kowboja. - A ja zbiera艂em na konia.
Bo na co innego potrzebna forsa w wieku 7 lat?
Przygotowali艣my prezentacj臋 w pokoju konferencyjnym. Z przek膮skami
- i latte z mlekiem sojowym. - No patrzcie.
- Idziemy? - Do dzie艂a.
- Lepiej by膰 nie mog艂o. - Sama przyjemno艣膰, do zobaczenia.
Dzi臋ki za wszystko, do zobaczenia.
Mi艂o by艂o pozna膰, Paige.
- Gratulacje. - Dla ciebie.
Zaczn臋 obmy艣la膰 strategi臋 specjalnie pod Paige.
Mo偶e stworz臋 list臋 pracownik贸w do tego.
Zlec臋 to Francisowi.
I bez tego masz sporo pracy w sekcji dokument贸w.
Id臋.
- Nie w por臋? - Sk膮d偶e znowu, wchod藕.
Co艣 tam si臋 obija. Czy偶by by艂o co 艣wi臋towa膰?
No jasne.
- Co oblewamy? - Mam dla ciebie co艣 specjalnego.
- Mesa Verde? - Sta艂a obs艂uga.
Lepiej by膰 nie mo偶e.
Gratulacje. Podb贸j z pola golfowego?
Kim Wexler ich sprowadzi艂a.
Czwartoroczniak sprowadza nam klienta za 膰wier膰 ba艅ki?
Sama pewnie to ostro opija.
Czyli wychodzi z budy?
Zobaczymy.
Mi臋dzystanowa ekspansja. Sporo roboty.
Czekaj膮 nas dwie, mo偶e trzy komisje.
Miesi膮ce, mo偶e lata pracy dla HHM.
- Witaj, Rudolpho. - Witam, panie McGill.
Wybacz.
Nie wiedzia艂am, 偶e kto艣 tu jeszcze jest.
- Przynios艂am dokumenty z Sandpiper. - Wcze艣nie przysz艂a艣.
Raczej zosta艂am do p贸藕na.
Niezale偶nie od godziny, mi艂o ci臋 widzie膰.
Wypr贸bowuj臋 nowy spos贸b. Przychodz臋 rano i pracuj臋 do 9:00.
艁atwiej to robi膰, kiedy nikt jeszcze nie pracuje.
Te 艣wiat艂a i dzwoni膮ce telefony...
- Mo偶e kawy? - Nie, dzi臋kuj臋.
A zrobisz mi? Wybacz.
Sam nie mog臋. Przez elektryczno艣膰.
- Pewnie. - Bez cukru i z kropl膮 mleka sojowego.
Raczej mamy.
Kim, zr贸b dwie.
To prawda, co m贸wi膮...
Kto rano wstaje, temu Pan B贸g daje. O ile chcesz co艣 dosta膰.
- Mog臋 ci臋 o co艣 zapyta膰? - Jasne.
Czeka mnie tu jaka艣 przysz艂o艣膰?
Du偶o nas 艂膮czy.
M贸j brat zostawi艂 ci臋 z k艂opotami. Je艣li to ci臋 pocieszy,
nie ty pierwsza to przechodzisz.
Stale powtarza艂em ten sam b艂膮d.
A teraz Howard... I obwinia ciebie.
Przekl臋ty bajzel.
Czy Jimmy opowiada艂 ci o naszym ojcu?
Raczej nie.
M贸j ojciec... Nasz ojciec by艂...
wcieleniem dobra.
Nie wiem, czy widzia艂 z艂o w jakiejkolwiek formie.
Jakby urodzi艂 si臋 bez tego genu.
W Cicero prowadzi艂 ma艂y sklepik.
Papierosy za lad膮, cukierki za pieni膮dze...
Nic wielkiego, ale da艂o si臋 z tego utrzyma膰.
Ca艂a okolica go uwielbia艂a.
Zna艂 imiona wszystkich, wiedzia艂, co si臋 u nich dzieje.
Upi臋ksza艂 ten pod艂y winkiel.
Dosta艂em imi臋 po nim.
Wcze艣niej pracowa艂 dla innych i marzy艂 o tym, by zosta膰 w艂asnym szefem.
W艂o偶y艂 w to miejsce wszystkie oszcz臋dno艣ci.
By艂em na studiach, kiedy za lad膮 stan膮艂 Jimmy.
Jimmy dorasta艂 w sklepie i obserwowa艂 ojca przy pracy.
Tata nie by艂 jednak dobrym biznesmenem,
wi臋c wpad艂 w k艂opoty finansowe. Mia艂em wykszta艂cenie urz臋dnicze,
ale kiedy przyje偶d偶a艂em, pomaga艂em mu wyprowadzi膰 ksi臋gi na prost膮.
Sam nie jestem ksi臋gowym, ale zauwa偶y艂em brak 14 tysi臋cy.
Te pieni膮dze znika艂y przez lata.
Okaza艂o si臋, 偶e Jimmy powoli wszystkie je wyprowadzi艂.
Ojciec nie chcia艂 w to uwierzy膰. Nie, nie jego Jimmy.
Ostatecznie musia艂 sprzeda膰 sklep.
P贸艂 roku p贸藕niej zmar艂.
Na pogrzebie najg艂o艣niej becza艂 Jimmy.
M贸j brat nie jest z艂ym cz艂owiekiem.
Ma dobre serce.
Tyle 偶e...
nie umie si臋 kontrolowa膰.
A potem ka偶dy p艂aci za jego b艂臋dy.
Zosta艂o troch臋 kawy? Sam zerkn臋.
Pogadam z Howardem i postaram si臋 go udobrucha膰.
Marnujesz si臋 tam na dole.
艢wietna robota z Mesa Verde.
Mog臋 si臋 przysi膮艣膰?
Witam, co poda膰?
- Kaw臋... Czarn膮. - Ju偶 si臋 robi.
Nie藕le pana za艂atwi艂.
My si臋 znamy?
M艂odzieniec, kt贸ry tak pana urz膮dzi艂...
to m贸j bratanek. W gor膮cej wodzie k膮pany.
Wydaje si臋 gnojkowi, 偶e jest bokserem.
Powinien by艂 okaza膰 panu szacunek. Przepraszam w imieniu mojej rodziny.
Przeprosiny przyj臋te.
I wie pan co? Powinien i艣膰 siedzie膰, to mu dobrze zrobi.
Nauczy si臋 szacunku dla starszych.
Ale nie na osiem lat. Na znacznie mniej.
- Teraz pan rozumie? - Nie bardzo.
Zarzuty o posiadanie broni to osiem, dziesi臋膰 lat.
Napad, pistolet plus pa艅ski portfel.
Zgadza si臋.
Chcia艂bym, aby pan powiedzia艂 policji, 偶e to by艂 pa艅ski pistolet.
Doprawdy?
Obaj byli艣cie zdenerwowani, k艂贸c膮c si臋 o to, czy zarysowa艂 pan mu w贸z.
Dosz艂o do szarpaniny i chwyci艂 za pana bro艅.
- M贸j pistolet? - Chwyci艂 za niego,
st膮d odciski palc贸w.
I tak oskar偶膮 mnie o posiadanie broni?
Jest pan by艂ym glin膮. Odpuszcz膮 panu.
Jest pan jasnowidzem?
Wykr臋c臋 ucho Tuco, ka偶臋 pana przeprosi膰.
Dostanie wyrok za napad.
Szukam najlepszego wyj艣cia.
A za fatyg臋 zainkasuje pan 5000.
Prosz臋 to przemy艣le膰.
Adwokacin臋 obrzyga艂: j贸zek Latte z mlekiem sojowym parzy艂: michnik
.:: GrupaHatak.pl ::. facebook.com/GrupaHatak
.:: Napisy24.pl - Wprost od t艂umaczy ::.
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.