Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soran卯)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Napisy pobrane z https://kickasssubtitles.com
.:: GrupaHatak.pl ::. Facebook.com/GrupaHatak
Better Call Saul [2x04] Gloves Off
T艂umaczenie: j贸zek i michnik
Oszcz臋dzali艣my z m臋偶em od wielu lat.
Chcieli艣my mie膰 oszcz臋dno艣ci, by na staro艣膰 nie by膰 ci臋偶arem dla rodziny.
Po 艣mierci Ronalda wyprowadzi艂am si臋 do domu spokojnej staro艣ci.
To mi艂e miejsce. Obiecali zapewni膰 mi wszystko,
ale nagle okaza艂o si臋, 偶e nie mam ju偶 pieni臋dzy.
Jak do tego dosz艂o? Gdzie one znikn臋艂y?
Je艣li jeste艣 mieszka艅cem plac贸wki Sandpiper Crossing lub innych...
To tw贸j g艂os?
To dla oszcz臋dno艣ci. Pe艂ne koszta...
- A we藕. - ...konsultacje w Davis & Main.
pod numerem 505-242-7700. Dzwo艅 pod numer 505-242-7700.
Produkcja kosztowa艂a 647 dolar贸w.
Jedna emisja to 700, wi臋c jak za darmo.
Wydaje ci si臋, 偶e tu chodzi o pieni膮dze?
Udzielam wam wyczerpuj膮cych informacji.
Ta reklama by艂a eksperymentem.
- I mimo wszystko sukcesem. - Gl臋dzisz o tym eksperymencie,
- jakby艣 by艂 jednym z braci Wright. - Kiedy chcia艂e艣 nam o nim powiedzie膰?
Dzisiaj. Dzi艣 rano. Przyznaj臋, 偶e wybieg艂em przed orkiestr臋,
i bardzo was za to przepraszam, ale najwa偶niejsze jest, chyba,
偶e po tej jednej emisji mieli艣my 200 telefon贸w.
Cliff, od naszej wczorajszej rozmowy kolejne 72.
S艂yszycie to? Tak brzmi zwyci臋stwo.
- Jimmy, sko艅cz t臋 pokaz贸wk臋. - I nie udawaj, 偶e nie widzisz problemu.
- Bo nie widz臋. - Odstawi艂e艣 samowolk臋.
Nie porozumia艂e艣 si臋 z nami.
- Nie ma na to wyt艂umaczenia. - Cliff.
Kontakty z klientami to moja dzia艂ka. Od pocz膮tku mi to powtarzasz.
Jimmy, gdyby艣 odpowiada艂 za p艂ace, da艂by艣 ka偶demu milionow膮 premi臋?
Przecie偶 rozmawiali艣my o reklamie.
Hipotetycznie, w 30 sekund, kiedy wychodzi艂em z pracy.
Dostrzeg艂em w tym entuzjazm, wi臋c przej膮艂em nieco inicjatywy.
Nieco?
Jeste艣my dru偶yn膮 w Davis & Main. Mamy tu podej艣cie zespo艂owe.
Przyszed艂e艣 tu jako solista, wiedzia艂em, 偶e troch臋 zajmie ci nauka,
ale ty po prostu nie umiesz dzia艂a膰 w zespole.
Potrafi臋.
Przecie偶 mam pom贸c wam i HHM wygra膰 z Sandpiper.
- O to przecie偶 chodzi. - Sandpiper to nie nasza najwa偶niejsza sprawa.
Nasi klienci nie chc膮 by膰 kojarzeni z tym czym艣.
Nasz wizerunek i reputacj臋 budowali艣my wiele lat.
To co艣 wa偶niejszego od jednej sprawy.
Takie dzia艂ania mog艂y nam zaszkodzi膰.
Du偶o straci艂e艣 w naszych oczach.
Po g艂osowaniu dwa g艂osy by艂y za zwolnieniem ci臋,
jednak wierz臋 w drug膮 szans臋. Na trzeci膮 nie licz.
Od teraz b臋dziesz czujniej obserwowany.
Odbierz, no.
Poczta g艂osowa Kim Wexler.
Zostaw wiadomo艣膰, a oddzwoni臋 najszybciej, jak to mo偶liwe.
Zadzwo艅 do mnie jak najpr臋dzej. To dosy膰 pal膮ca sprawa, wi臋c...
Mog艂em...
Zadzwo艅, nim porozmawiasz z Howardem, dobra? Pa.
Proste pytanie, Kim. Wiedzia艂a艣 o tej reklamie czy nie?
Tak, pokaza艂 mi j膮.
- Pokaza艂 ci j膮? - Tak, kilka dni temu.
- I nikomu nic nie powiedzia艂a艣? - Nie.
- Uzna艂a艣, 偶e nie musz臋 wiedzie膰. - Nie s膮dzi艂am...
Wtedy my艣la艂am, 偶e to nieistotne.
I tu si臋 grubo mylisz. Zaliczyli艣my wtop臋 przed naszymi partnerami,
co nie wp艂ynie dobrze na wizerunek HHM.
Ani tw贸j.
To wszystko. Mo偶esz odej艣膰.
I co zrobisz?
I co ty na to?
St膮d masz dobry widok, a i ze 艣rodka nikt ci臋 nie dojrzy.
Bywamy tu cz臋sto z Tuco. Zawsze siedzi twarz膮 do wej艣cia,
co wygl膮da po gangstersku, ale to dlatego, 偶e chce widzie膰 swoj膮 bryk臋.
Co wtorek si臋 tu rozliczamy. Diler wchodzi i p艂aci.
Tuco lubi spotkania twarz膮 w twarz.
Wierzy, 偶e w oczach wypisane jest wszystko.
Gapi si臋, jakby chcia艂 zajrze膰 w g艂膮b.
Potrafi tak siedzie膰 przez dziesi臋膰 minut.
I po co to robi?
Nazywa to wykrywaczem k艂amstw. Dlatego to zajmuje ca艂y dzie艅.
I tylko wy dwaj? 呕adnej ochrony?
Nie potrzebujemy ich, sami ogarniamy temat. A wi臋c to trwa ca艂y dzie艅.
Zbiera kas臋, liczy, wykrywacz k艂amstw.
Jeden go艣膰 na raz. Transakcja i nast臋pny.
Po wszystkim ka偶dy z nas wsiada w sw贸j samoch贸d.
Trach, ka偶dy jedzie w swoj膮 ma艅k臋. I wtedy wkraczasz ty.
Widzisz go i podje偶d偶asz.
Podbijasz obok niego. Bum. W g艂ow臋.
Zawijasz si臋, pro艣cizna.
Wjazd na autostrad臋 jest osiem przecznic st膮d.
Znikniesz, nim ktokolwiek si臋 zorientuje.
A co najlepsze... Wszyscy ci dilerzy
dobrze wiedz膮, gdzie si臋 rozliczamy, wi臋c wersja jest taka,
偶e kto艣 po艂asi艂 si臋 na stanowisko Tuco.
To mo偶e by膰 ka偶dy z nich.
A w te czwartki... Zwijacie si臋 w dzie艅 czy w nocy?
- Za dnia. - Czyli korki i bia艂y dzie艅.
Niby jak maj膮 mnie nie zobaczy膰?
Prawo Murphy'ego podpowiada mi, 偶e kto艣 zapami臋ta blachy.
Jed藕 na z艂om i znajd藕 se grata. B臋dziesz w 艣rodku.
Nikt ci臋 nie zobaczy, a nawet je艣li, to co?
Dlatego jeste艣 do tego idealny. Jeste艣 nikim, nie masz powi膮za艅.
Jeste艣 duchem.
Czyli podje偶d偶am obok... Zak艂adaj膮c, 偶e b臋dzie gdzie.
Nasi parkuj膮 obok.
- Ostatni odjedzie, droga wolna. - A jak kto艣 z ty艂u mnie zablokuje?
- A niby kto stanie za tob膮? - Jaki艣 mi艂o艣nik taco.
Co wtedy? Gdzie m贸j wyjazd?
Nie wiem. Wysiadasz i pryskasz z buta?
- Mam k艂opot z kolanami. - P艂ac臋 ci za plan.
Jak masz lepszy, ch臋tnie go wys艂ucham.
Zamieniam si臋 w s艂uch.
Na pewno tego chcesz?
Zabicie partnera...
Nie ma po tym odwrotu.
Widzisz to? Wiesz, sk膮d to mam?
W latach '96, '97 razem z Tuco
pracowali艣my z gangiem motocyklowym z Riverside County.
Handlowali beznadziejn膮 met膮. G贸wno jakich ma艂o.
Ale tanie, wi臋c sz艂o jak woda.
Tuco w niej zasmakowa艂.
Niestety, to g贸wno wydobywa z ludzi najgorsze cechy.
Naszym 艂膮cznikiem by艂 Dawg Paulson.
Kt贸rego艣 dnia Tuco si臋 z nim um贸wi艂.
Chcia艂 go podda膰 testowi. Dawg mu na to: "Ki czort?".
Tuco wpatrywa艂 si臋 w niego, po czym ca艂kiem zamilk艂.
"Masz mnie za idiot臋, Dawg?". Ubzdura艂 sobie, 偶e zaopatruje konkurencj臋
i chce wygry藕膰 Tuco. Dawg zaprzeczy艂.
"Nie ma szans. To nie ja".
Tuco nie podni贸s艂 nawet g艂osu, ale nagle wzi膮艂 obrzyna
i wypali艂 w 艂eb Dawga. Siedzia艂em za go艣ciem.
Nic bardziej chorego dot膮d nie widzia艂em. A to?
Kawa艂ek czaszki Dawga. Ma艂y jej kawa艂ek pod sk贸r膮.
Pr贸bowa艂em go wyd艂uba膰, ale siedzi zbyt g艂臋boko.
Z tym nie chodzi si臋 do lekarza.
Problem w tym, 偶e Tuco naprawd臋 lubi艂 Dawga.
Po wszystkim czu艂 si臋 nieswojo. Ale kiedy bierze, odbija mu.
A teraz 艂aduje jeszcze mocniejszy towar.
Kryszta艂ki to o wiele mocniejszy kop.
Wi臋c jak m贸wi艂e艣.
Je艣li Tuco dowie si臋 o mojej fusze na boku,
akcja z Dawgiem si臋 powt贸rzy. On albo ja.
Tutaj.
Cz艂owiek ze strzelb膮 snajpersk膮 ma czysty strza艂.
Jeden strza艂 i znikam, nim ktokolwiek si臋 zorientuje.
呕adnych 艣wiadk贸w. Czysto.
Dosy膰 daleko.
Podo艂asz?
Czyli zrobisz to?
- 50 kawa艂k贸w? - 50 kawa艂k贸w.
Przemy艣l臋 to.
- Nie ma tu ju偶 pa艅skiego brata. - Wiem.
Wys艂a艂 mnie po suszk臋. To zajmie chwil臋.
Ostro偶nie, pod艂oga jest 艣liska.
Dzi臋kuj臋, Gesualdo.
Przepraszam, 偶e brudz臋.
Nie.
- Szuka pan pani Wexler? - Sp贸藕ni艂em si臋?
- Nie, jeszcze tu jest. - Gdzie?
Kim.
Tak mi przykro.
- Powinienem by艂 ci to powiedzie膰. - Serio?
Naprawd臋 my艣la艂em, 偶e dam rad臋 to naprawi膰.
My艣la艂em, 偶e zrozumiej膮, gdy tylko zobacz膮 cyferki.
Wiedzia艂em, 偶e to wypali. I wypali艂o.
Howard nie mo偶e ci臋 zes艂a膰 na przegl膮danie dokumentacji,
bo ja nawali艂em. No i jestem z innej kancelarii.
- Gdzie w tym, kurna, sens?! - M贸wi艂am ci, jak to si臋 sko艅czy.
- Nie mo偶e ci臋 za to kara膰. - Ostrzega艂am, 偶e mo偶e.
- Pogadam z Howardem. - I znowu nazwiesz go 艣winiojebem?
Faktycznie mi pomo偶esz.
Nawali艂em i dobrze o tym wiem.
Ale to ju偶 jaki艣 absurd.
- Jeszcze dzi艣 z nim pogadam. - To tylko pogorszy spraw臋.
- Wyja艣ni臋 mu wszystko. - Nie.
Nie prosz臋 ci臋... Ka偶臋 ci.
Jak p贸jdziesz do Howarda, z nami koniec.
A p贸ki co nie?
Potrzebuj臋 tej pracy.
W dodatku jestem 40 godzin do ty艂u, wi臋c id藕 ju偶 sobie, prosz臋.
Wybacz.
No we藕.
Ani mi si臋 艣ni odej艣膰.
Sam si臋 o to prosi艂e艣.
Wchodz臋.
Chuck?
Chuck?
S艂yszysz mnie? Porozmawiamy?
- Zabra膰 ci臋 do szpitala? - 呕adnych szpitali.
Nic mi nie b臋dzie.
Daj mi wody.
Dodatkowa ochrona.
Albo wiesz co? Usi膮d藕.
Dasz rad臋? Dobra.
Teraz dobrze. Masz.
A to Armalite AR-50.
Najnowsza technologia, ma zasi臋g do 2400 metr贸w.
Ma lunet臋 Leupold 4, ale mog臋 zmieni膰 na Schmidt & Bender.
Jednostrza艂owa, zamek czterotaktowy.
Prosta, niezawodna i efektywna.
Strzela BMG kaliber .50.
艢wietna do cel贸w mi臋kkich za s艂ab膮 os艂on膮 - ma艂e drzewa, samochody.
Numery seryjne jak zawsze spi艂owane.
Jak potraktowa膰 je kwasem, i tak wyjd膮 na jaw.
Zrobi艂em jeszcze odcisk pod pras膮. Ukry艂em g臋sto艣膰 metalu.
Rentgenografia i inne supermetody raczej nie zdzia艂aj膮.
Nie ma rzeczy idealnych, jasne, ale tej ju偶 blisko.
Wygl膮da dosy膰 niepor臋cznie.
15 kilo bez dw贸jnogu.
- Jak dla mnie za du偶a. - Do wi臋kszo艣ci zada艅 na pewno.
Karabin wyborowy SR-25. Projekt Eugene Stoner, p贸艂 automat.
Wa偶y 5 kilo.
Nie ma zasi臋gu ani si艂y AR-50,
ale ma celownik kolimatorowy,
- wi臋c spokojnie trafi z 1000 metr贸w. - Pono膰 cz臋sto si臋 zacina.
Zdarza si臋 na polu walki, ale nie ma p贸艂automatu, kt贸ry si臋 nie zacina.
W takim razie zosta艂bym przy czterotaktowcach.
Trzeba naprawd臋 si臋 postara膰, by zaci膮膰 czterotaktowca.
I tak doszli艣my do M-40.
Testowana w bojach.
Ta sama, kt贸rej u偶ywaj膮 snajperzy marynarki od 1966.
Lekka, por臋czna, idealna do mi臋kkich cel贸w
z zasi臋giem od 800 do 1200 metr贸w.
Najwyra藕niej si臋 znacie.
Mo偶na tak powiedzie膰.
To model A1.
Niewiele r贸偶ni si臋 od orygina艂u.
Zmieniono 艂o偶e. Drewno zamieniono na w艂贸kno szklane.
Chyba od 1970.
I dobrze, bo drewno si臋 odkszta艂ca艂o.
Jak zmok艂o, a potem dosta艂o s艂o艅ca... Lipa.
Kto艣 powinien by艂 to sprawdzi膰, nim wys艂ali nas z nimi do d偶ungli.
No raczej.
Je艣li nie widzisz nic interesuj膮cego, mog臋 zaproponowa膰 inne.
Nie, rozmy艣li艂em si臋.
Dzi臋kuj臋, tym razem niczego nie potrzebuj臋.
- Za fatyg臋. - 呕adna fatyga.
呕yj臋 z powracaj膮cych do mnie klient贸w.
W razie potrzeby, wie pan, gdzie mnie znale藕膰.
- Jeszcze tutaj? - No.
- Spa艂e艣? - Troch臋.
Wystarczaj膮co. Jak samopoczucie?
Napi艂bym si臋 herbaty.
Dzi臋ki.
- Przestraszy艂e艣 mnie wczoraj. - Zdarza si臋.
Wystarczy to przeczeka膰 i mija.
Wycieczki do biura daj膮 ci si臋 we znaki, co?
Gdy zostaj臋 tam zbyt d艂ugo.
We藕 i nie zosta艅, kiedy czeka tyle wa偶nych spraw.
Na przyk艂ad odgrywanie si臋 na Kim Wexler.
Co ja takiego zrobi艂em Kim Wexler?
- Wr贸ci艂a do czarnej roboty. - Nie mam z tym nic wsp贸lnego.
By艂em tam, to prawda, ale zarz膮dzanie personelem...
Takie decyzje podejmuje Howard.
Dobre sobie. No to powiedz, czy podejmuj膮c te decyzje,
siedzi na twoich kolanach z twoj膮 r臋k膮 w dupie?
Odzywa si臋, kiedy pijesz wod臋?
Teraz to przesadzasz. Gdyby Howard by艂 moj膮 kukie艂k膮,
na pewno nie rekomendowa艂by ci臋 w Davis & Main.
Jestem pewien, 偶e to Kim Wexler go do tego nam贸wi艂a. St膮d gniew.
Nie musisz kara膰 Kim.
Jak w艣ciekasz si臋 na mnie, to i na mnie si臋 wy偶yj.
Wiem, 偶e lubisz my艣le膰, i偶 ten 艣wiat kr臋ci si臋 wok贸艂 ciebie,
ale nie tym razem. Kim odpowiada przed HHM.
Powinna mie膰 na uwadze dobro kancelarii.
- Nie m贸wi膮c, co knujesz, pope艂ni艂a b艂膮d. - No tak.
Ale nie mo偶ecie si臋 za to na ni膮 wkurza膰.
Przecie偶 nie wkurzam. To Howard. I niby dlaczego nie powinien?
Bo ona nic o tym nie wiedzia艂a.
Nie wiedzia艂a, 偶e puszcz臋 te reklam臋.
Nie wiedzia艂a, 偶e nie dosta艂em pozwolenia. Po prostu nie wiedzia艂a.
- Rozumiem. - Zatem nie wiedzia艂a,
偶e powinna powiedzie膰 o tym Howardowi.
Z tego co wiedzia艂a, Cliff Main wyrazi艂 zgod臋.
- Powiedzia艂e艣, 偶e wyrazi艂? - Zasugerowa艂em.
Dlatego to nie jej wina.
Nic nam o tym nie powiedzia艂a.
Po prostu nie chcia艂a mnie oczernia膰.
Sam przyznaj, 偶e to wskazuje na brak rozs膮dku.
Dobrze ci臋 zna, powinna wiedzie膰.
- Ale z ciebie kutafon. - Dlaczego?
Bo powiedzia艂em, 偶e jej jedynym b艂臋dem by艂a wiara w ciebie?
Na Boga, mo偶emy z艂apa膰 troch臋 dystansu?
To prosta ma艂a reklam贸wka. Polecia艂a tylko raz.
Przypominam, 偶e spe艂ni艂a swoje zadanie doskonale.
I w tym problem, Jimmy. Dla ciebie efekt usprawiedliwia dzia艂ania.
A potem zawsze si臋 dziwisz, kiedy odbija ci si臋 to czkawk膮.
I co ja takiego z艂ego zrobi艂em?
Z艂ama艂e艣 zasady. Wmiesza艂e艣 w to Kim.
O艣mieszy艂e艣 Howarda, kt贸ry, Bo偶e, miej go w opiece,
wstawi艂 si臋 za tob膮 w Cliff & Main.
Przez ciebie Cliff i partnerzy wyszli na patafian贸w!
Wymienia膰 dalej? Jestem w szoku, 偶e jeszcze ci臋 nie wylali.
Dystansu mu si臋 zachcia艂o.
No to masz dystans. Jeste艣 moim bratem i ci臋 kocham,
ale przypominasz alkoholika, kt贸ry zaprzecza, 偶e ma problem.
Teraz kto艣 da艂 ci kluczyki do autobusu szkolnego,
a ja nie pozwol臋, by spad艂 z klifu.
Wr贸膰my do sedna, dobra? Co mam zrobi膰, by Kim wr贸ci艂a na stanowisko?
Mam odej艣膰 z Davis & Main? Jasne.
- Nawet nie chcia艂em tam pracowa膰. - Jak grochem o 艣cian臋
呕ycie to nie teleturniej "Zawrzyjmy uk艂ad".
No jak nie? To ja, Monty Hall! Co za bramk膮 numer dwa?
Co mam zrobi膰, rzuci膰 karier臋 prawnika?
Jestem ma艂p膮 z maszyn贸wk膮. To ja, prawda?
Co ty na to? Pom贸偶 Kim, a rzuc臋 prawo.
- Umowa stoi? - Tego nie powiedzia艂em.
Ale tego chcesz, prawda?
Dlatego wbi艂e艣 szpil臋 w Kim. 呕eby mnie pogr膮偶y膰.
- Nie powiedzia艂em tak i nigdy nie powiem. - Dlaczego?
Gdybym utrudnia艂 karier臋 mojego pracownika,
偶eby wymusi膰 na tobie co艣, na co nie masz ochoty,
to by艂oby zwyk艂e wymuszenie.
Jak w mord臋 strzeli艂. A zatem?
Wymusisz to na mnie, Chuck?
Ujdzie ci to p艂azem. Nikomu nie powiem.
Sprawa jest prosta, otw贸rz tylko drog臋 Kim.
Przywr贸膰 j膮 do starego biura...
Wszystko wr贸ci do normy, a rzuc臋 prawo.
Jimmy McGill wyparuje...
Jakby nigdy go nie by艂o.
Ale chc臋 us艂ysze膰 to od ciebie. Jeste艣 cz艂owiekiem honorowym.
- Na mi艂o艣膰 bosk膮... - No dalej, Chuck.
No wymu艣 to. Powiedz "odejd藕", a to zrobi臋,
ale musz臋 us艂ysze膰 to od ciebie.
Ka偶esz mi pope艂ni膰 przest臋pstwo. To twoje metody, nie?
Chcesz uwierzy膰, 偶e w g艂臋bi duszy jestem hipokryt膮.
Przekonajmy si臋. No dalej.
Potarzajmy si臋 razem w brudzie. Spe艂ni膮 si臋 twoje marzenia.
Na co czekasz?
To nie ja jestem tym z艂ym. Nie chcesz by膰 prawnikiem,
to ju偶 sprawa mi臋dzy tob膮, a palestr膮 Nowego Meksyku.
Chcesz odej艣膰 z Davis & Main? Prosz臋 bardzo.
Nie potrzebujesz mojej pomocy, by zrujnowa膰 swoj膮 karier臋.
Sam robisz to doskonale.
A skoro o tym mowa, Santa Fe jest godzin臋 drogi st膮d.
Nawet jak wyjedziesz teraz, sp贸藕nisz si臋 20 minut.
Kolejna podpadziocha w Clifford & Main.
No i?
Nie zrobi臋 tego.
- Zachcia艂o si臋 negocjacji? - To nie b臋dzie dobry pomys艂 za 偶adn膮 kas臋.
- Dla ciebie. - Pos艂uchaj.
- Powiedzia艂em ci... - To z艂e posuni臋cie,
- bo nie rozwi膮偶e twojego prawdziwego problemu. - A co nim niby jest?
Nie Tuco. Raczej tw贸j sekret.
Martwy Tuco 艣ci膮gnie tu inne Salamanki. Kartel zacznie przygl膮da膰 si臋 interesom,
zacznie w臋szy膰, kto go odstrzeli艂. Dasz rad臋 zachowa膰 swoj膮 tajemnic臋?
Kto nie ryzykuje...
Z tob膮 czy bez, to niewa偶ne. Co艣 i tak si臋 wydarzy.
Sam to powiedzia艂e艣.
Nie chcesz, 偶eby by艂 martwy. Chcesz, 偶eby znikn膮艂.
Mam zakapowa膰?
Je艣li wsypi臋 Tuco, kartel od razu si臋 po艂apie.
A je艣li zadzwoni臋 na psy, te偶 mnie zawin膮.
Jestem "znanym wsp贸艂pracownikiem". I b臋d臋 zamkni臋ty z Tuco,
kt贸ry szuka tego, co go wsypa艂.
- Jak mi to pomo偶e? - Nie musisz gada膰 z glinami,
nie b臋dziesz siedzia艂, nikogo nie zabijesz,
a problem z Tuco zniknie.
Wszystko jest.
Daj mu policzy膰.
Gra.
Do nast臋pnego?
Id藕.
Do zobaczenia za tydzie艅.
Nara, Domingo.
Nie藕le mu idzie. Kombinuje.
A co ty s膮dzisz?
Solidny?
Chcia艂bym zg艂osi膰 b贸jk臋 w restauracji El Michoacano
przy Isleta Boulevard.
Jeden m臋偶czyzna grozi drugiemu broni膮. To jakie艣 gangsterskie porachunki.
Przepraszam, ja tylko przechodzi艂em. Nie chc臋 si臋 w to miesza膰.
Ki chuj? Widzia艂e艣 to?
- Co takiego? - Ten staruch waln膮艂 w m贸j samoch贸d.
Niech pomy艣l臋.
Daj mi numer cztery z kurczakiem. Na wynos.
- Tak jest. - Te!
Dziadku.
- Uderzy艂e艣 w m贸j samoch贸d. - Do mnie m贸wisz?
Patrz no na pana Magoo.
Tak, widzi pan ten samoch贸d, obok kt贸rego zaparkowa艂 pan swojego z艂oma?
Nale偶y do mnie. Uderzy艂 pan w niego.
- Nie wydaje mi si臋. - Nazywasz mnie k艂amc膮?
Nie.
Ja te偶 to widzia艂em. Dalej b臋dziesz si臋 wypiera艂?
Bo偶e, nie wiem, co powiedzie膰. Nie zdawa艂em sobie sprawy.
Przepraszam.
6,33 dolara.
- Reszty nie trzeba. - Dzi臋kuj臋.
Przepraszam.
- Nie odchod藕. - Dziadek, lepiej go pos艂uchaj.
Dajcie spok贸j. Rozwi膮偶my to po przyjacielsku.
Nie jeste艣my przyjaci贸艂mi. Patrz!
- Widzisz? Ty to zrobi艂e艣. - Przesta艅, wyklepie si臋.
Naprawisz to. Inaczej st膮d nie odjedziesz.
- Dobra, masz d艂ugopis? - 呕e co?
D艂ugopis. Wymienimy si臋 informacjami. Mam dobre ubezpieczenie, pokryje to.
Nie bawi臋 si臋 w ubezpieczenia. Got贸wka.
Pos艂uchaj, bior臋 za to odpowiedzialno艣膰, ale mam przy sobie ze 30 dolar贸w.
A teraz mnie ok艂amujesz. Widzia艂em tw贸j portfel.
Masz tam ca艂kiem sporo. Wyci膮gaj.
Sprawd藕my. Od艣wie偶ymy ci pami臋膰.
S艂ysza艂e艣 go. Wyci膮gaj portfel.
W艂a艣nie wyp艂aci艂em zasi艂ek. Musz臋 za to prze偶y膰 do ko艅ca miesi膮ca.
Nie oddam ci tego.
- Nie? - Chcia艂em za艂atwi膰 to w艂a艣ciwie,
ale skoro ci nie pasuje, nie mog臋 ci pom贸c.
No we藕cie.
Uproszcz臋 ci spraw臋. Dawaj portfel, a mo偶e wyjdziesz ca艂o.
G贸wno ode mnie dostaniesz.
- Dawaj portfel. - Spokojnie.
A widzisz, 偶ebym si臋 wkurza艂, dziwko? Portfel!
No ju偶.
Portfel.
Tu s膮 ze cztery st贸wy.
Co艣 ci si臋 posra艂o. Twoje 偶ycie jest warte cztery st贸wy?
- Pora zawija膰. - Id藕.
Masz szcz臋艣cie, dziadu.
Pu艣膰 mnie. Pu艣膰!
Puszczaj!
Puszczaj!
- R臋ce na widoku! - Do g贸ry!
- Tylko na tyle ci臋 sta膰? - Na ziemi臋!
Sp贸jrz na siebie.
B臋dziesz musia艂 zeznawa膰?
Gliniarze nakryli go w trakcie przest臋pstwa. M贸j portfel w jego kieszeni.
Do tego bro艅. Dostanie 5 do 10.
25 ko艂a. Zdecydowanie zas艂u偶y艂e艣.
Ale mog艂e艣 mie膰 dwa razy tyle bez tego ca艂ego zachodu.
Wy艣wiadczy艂by艣 艣wiatu przys艂ug臋, nie wygl膮da艂by艣 jak po zderzeniu ze s艂upem,
a kiedy Tuco wyjdzie, mo偶e ci臋 szuka膰.
- Do rzeczy. - Bardzo ci zale偶a艂o, 偶eby nie poci膮ga膰 za spust.
Dlaczego?
W El Michoacano sto艂owa艂 si臋: j贸zek Z Tuco klepa艂 si臋: michnik
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.