Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soran卯)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Napisy pobrane z https://kickasssubtitles.com
Naprz贸d.
W lewo.
Prosz臋 i艣膰 na ty艂 ci臋偶ar贸wki.
Masz.
.:: GrupaHatak.pl ::.
Better Call Saul 2x08 /FIFI
T艂umaczyli: j贸zek & michnik
Mia艂em ci臋 zabra膰 do szlachetniejszego przybytku.
Sprawa wymaga stosownej oprawy, wi臋c ten raz si臋 nie liczy.
Idealnie.
Poza tym musimy liczy膰 si臋 z ka偶dym groszem.
Jak zaczniemy zarabia膰 regularnie, b臋dziemy je藕dzi膰 do Geronimo co wiecz贸r.
- Do tego czasu... - Tak zr贸bmy.
Oto plan.
Napisz rezygnacj臋.
- Najlepiej dzi艣. - Dzi艣?
Najpierw doko艅cz hot doga, ale...
Z艂贸偶 j膮 w biurze Howarda jeszcze dzi艣.
Jest u niego, czyli to oficjalne. A jutro rano,
kiedy b臋dzie si臋 poci艂 na korcie,
dzwonisz do Mesa Verde i innych, i 艣ci膮gasz do nas.
- Zrobisz to przed nim. - Nie.
Musisz zadzia艂a膰 teraz. Zrobisz to "po grzecznemu",
poczekasz, by powiedzie膰 mu to prosto w twarz,
zapu艣ci swoje parszywe macki wok贸艂 Mesa Verde,
nim wydusisz z siebie "Odchodz臋".
Jimmy, doceniam twoj膮 rad臋, ale plan by艂 taki,
偶e ka偶de z nas trzyma si臋 w艂asnych metod.
Musz臋 znale藕膰 spos贸b, by zrobi膰 to po swojemu.
Kim, byle szybko, co? Jestem zawalony prac膮.
Jasne, dzi臋ki za spotkanie. To nie potrwa d艂u偶ej.
Super, w czym rzecz?
Howard, mo偶emy om贸wi膰 to w gabinecie?
Prosz臋?
- Jeszcze raz dzi臋ki. - Dobra, nie owijaj w bawe艂n臋.
Dobrze wiem, po co tutaj jeste艣.
Przechodzisz do Schweikart & Cokely.
- S艂ucham? - Obi艂o mi si臋 o uszy.
Nie przechodz臋 do innej kancelarii. Otwieram w艂asn膮.
Pomy艣la艂am, 偶e spr贸buj臋 swoich si艂.
Zrozumia艂am, 偶e na tym mi zale偶a艂o.
Decydujesz si臋 odej艣膰 w chwil臋 po wyrzuceniu Jimmy'ego z Davis & Main?
To nie mo偶e by膰 przypadek.
Bo nie jest. Podzielimy si臋 wydatkami.
Jedno biuro, ale dwie kancelarie.
Dosy膰 m膮drze.
Howardzie...
Chc臋, 偶eby艣 wiedzia艂, 偶e dobrze mi tu by艂o.
Jestem wdzi臋czna za wszystko, co zrobi艂e艣 dla mnie ty i firma,
a szczeg贸lnie za sfinansowanie mojej nauki,
i jestem gotowa zwr贸ci膰 koszta. Niech ksi臋gowo艣膰 poda sum臋.
Nie ma potrzeby. To prezent od firmy.
Nie wiem, co mam powiedzie膰.
- Dzi臋kuj臋. - Zas艂u偶y艂a艣.
- Troch臋 ci nawet zazdroszcz臋. - Serio? Czego?
艢wie偶ego startu.
Dawno temu, zaraz po studiach,
- sam chcia艂em za艂o偶y膰 kancelari臋. - Serio?
By艂em got贸w podbi膰 艣wiat.
Ojciec mnie od tego odwi贸d艂.
Chcia艂, 偶ebym tu pracowa艂, dorzuci艂 kolejne "H" do logo.
Chyba sko艅czy艂o si臋 tak, jak powinno.
Kim, chc臋 tylko, by艣 wiedzia艂a, 偶e zawsze naciska艂em,
bo wiedzia艂em, 偶e mog臋 oczekiwa膰 od ciebie wi臋cej.
Powodzenia.
Dzi臋kuj臋.
/艁膮cz mnie z Kevinem Wachtellem /z Mesa Verde.
/- I odwo艂aj wszystko, co zaplanowa艂em na rano. - Ju偶.
Przepraszam. Przepraszam.
/Cze艣膰, Paige. Tu Kim. /Hej.
Sprawdzam, czy lunch w poniedzia艂ek nadal aktualny.
Kevin te偶? Super.
Zanim si臋 spotkamy, musz臋 ci sprzeda膰 newsa.
Nie jestem bezpieczn膮 opcj膮.
Najbezpieczniejsz膮 jest HHM.
Ale wierz臋, 偶e jestem... w艂a艣ciwym wyborem.
Bo?
Ten garnitur kupi艂e艣 w sklepie?
Tylko nie m贸w, 偶e tak wygl膮da.
Inaczej po co bym pyta艂a?
No to po co ci r臋cznie szyte garnitury?
Bo pasuj膮 tylko na ciebie.
Bo ka偶dy szew powsta艂 z my艣l膮 o tobie.
Albo ty wchodzisz w marynark臋...
albo ona dopasowuje si臋 do ciebie.
A gdybym chcia艂 ca艂y magazyn garnitur贸w?
To sporo szycia. Jeden krawiec nie da rady.
Dobrze znam potrzeby twego banku.
Gdy Mesa Verde zostanie moim klientem, po艣wi臋c臋 jej ca艂膮 uwag臋.
Gdybym nie by艂a w stanie, nie zawraca艂abym sobie g艂owy.
Nie traci艂abym waszego czasu,
ani swojego.
/Kim, tu jeste艣my.
W sam膮 por臋. W艂a艣nie zwiedza艂em.
- Steve jest agentem. - Mi艂o pozna膰.
Wszystko gra?
- I co ty na to? - To chyba gabinet dentysty.
Dwa gabinety dla dw贸ch dentyst贸w.
Ten sam rozmiar, ale z lustrzanym rozk艂adem.
Drugi jest zaraz obok. Maj膮 jeden korytarz.
Wsp贸lna recepcja, egalitarnie jak cholera.
No i wydajnie.
A tak偶e...
D藕wi臋koszczelne 艣ciany, nie s艂ycha膰 krzyku b贸lu.
Do tego lokacja. Kurteczka.
Idealne miejsce.
Kim?
Tak, super. D藕wi臋koszczelne.
- Steve, mo偶emy chwil臋...? - A, jasne.
Wyjd臋 i podzwoni臋. Nie spieszcie si臋.
Kiepski lunch? Mesa Verde odm贸wi艂o?
Odbieram sprzeczne sygna艂y. Czy to dobre...
Jimmy, mam ich.
- Masz Mesa Verde? - Tak!
Nie mam tego na pi艣mie, ale lunch poszed艂 zajebi艣cie.
Przyznam, 偶e przez moment by艂am troch臋 niepewna,
ale Paige naprawd臋 mnie wspar艂a.
A jak te drzwi si臋 uchyl膮...
Piona. Fantastycznie.
Mia艂am odpowied藕 na ka偶de pytanie, ka偶d膮 w膮tpliwo艣膰,
a przy tym nie objecha艂am HHM.
Za to pokaza艂am im entuzjazm,
a do tego osobiste oddanie, a to musi co艣 znaczy膰.
- No kurde! - Dok艂adnie, no bo po co poszli do HHM?
Dla mnie. Wi臋c wyszli艣my z restauracji,
a kiedy Kevin nie patrzy艂, Paige pokaza艂a mi kciuka.
I to nie jednego. Dwa!
- Dwa? - No. Bum, bum. O tak.
- Wiedzia艂em, 偶e dasz rad臋. - To by艂o...
Bo偶e, idealnie.
Co?
Uwielbiam ci臋 tak膮.
Zatrzymamy te krzes艂a?
Czyli gabinet si臋 podoba?
- Zr贸bmy to. - No jasne!
Do dzie艂a.
Ernesto, drzwi s膮 otwarte...
Jak zawsze.
- Ernesto? - To ja, Chuck.
- Cze艣膰, Howard. Ernesto jest z tob膮? - Nie, jestem sam.
Spodziewa艂em si臋 dokument贸w godzin臋 temu.
- Wiesz, 偶e trzeba je z艂o偶y膰. - Wiem, Chuck.
Bardzo mo偶liwe...
偶e stracimy Mesa Verde.
Stracimy? Dopiero ich pozyskali艣my.
- Dlaczego chc膮 odej艣膰? - Odchodz膮 do Kim Wexler.
- Odesz艂a z firmy. - Kim odesz艂a?
Howard.
Dok膮d odesz艂a?
To sprawka Richa Schweikarta? A mo偶e Reeves & Green?
呕adna z kancelarii. Zak艂ada w艂asn膮.
Co? To ca艂kowicie...
Jak to zak艂ada w艂asn膮?
- Dlaczego? - Pow贸d to jedno.
艁膮czy si艂y z Jimmym.
Kim i m贸j brat za艂o偶膮 kancelari臋?
To Svengali. Istny Svengali.
Wr贸膰my do Mesa Verde.
Spr贸buj臋 po raz ostatni.
- Chuck? Mesa Verde. - S艂ucham.
Uda艂o mi si臋 um贸wi膰 z Kevinem Wachtellem. Przyjdzie w popo艂udniu.
To jednak nie moja bajka.
Je艣li masz jakie艣 argumenty, podrzu膰 mi je teraz,
bo za godzin臋 musz臋 wraca膰.
Chuck? Naprawd臋 musisz mi pom贸c.
Chuck?
- Wszystko gra? - Jad臋 na to spotkanie.
- Chuck, to kiepski pomys艂. - Dam rad臋.
- Si艂a woli. Jest ze mn膮 coraz lepiej. - Wiem to, ale...
- komunikat, kt贸ry chcemy wys艂a膰. - Dok艂adnie wiem.
呕e jeste艣my profesjonalistami, a nie wariatami!
Id臋 na spotkanie i nie wy艂膮czamy pr膮du.
Wszyscy maj膮 mie膰 telefony. Wszystko zostaje, z braku innego s艂owa, normalnie.
Dam rad臋.
S膮.
Witajcie, przepraszam za sp贸藕nienie.
- Spokojnie, dopiero usiedli艣my. - Kevin Wachtell, Paige Novick,
- Charles McGill. - Chuck.
- Mi艂o mi. Kevin. Paige. - Mi艂o pozna膰.
Dzi臋kuj臋 za przybycie i spokojnie,
nie b臋d臋 wychwala艂 HHM.
Zak艂adam, 偶e wycierpieli艣cie wiele
podczas natarcia Howarda.
Przecie偶 to by艂 entuzjazm. Pocz臋stowa艂em ich ciastkami.
- By艂y dobre, o ile pami臋tam. - Chc臋 was uspokoi膰.
Kim Wexler jest dobrym wyborem dla Mesa Verde.
Oczywistym nawet. M艂oda i b艂yskotliwa.
B膮d藕my szczerzy, przysz艂o艣ciowa. My, pierniki, jeste艣my przesz艂o艣ci膮.
Smutna my艣l.
Smutna, ale prawdziwa.
Prawo bankowe powinno by膰 ekscytuj膮ce.
Nowe pokolenie musi da膰 mu kopa w zad.
Wyrwa膰 je z letargu. Powiem wam, jaki ze mnie nudziarz.
Czytam FEC i raporty finansowe dla rozrywki.
- Fakt, potwierdzam. - Staram si臋 by膰 na bie偶膮co.
Zasady stale si臋 zmieniaj膮.
Po aferze z Enron i WorldCom, rz膮d jest czujny.
Dzi艣 kary za najmniejszy b艂膮d mog膮 by膰 drastyczne.
Potrzeba wam do tego bystrego oka.
Kiedy specjalizujesz si臋 w tym od dziesi臋cioleci,
masz tendencj臋 do...
- Rutyny. - Tak jest.
Zapominasz o takich rzeczach jak na przyk艂ad
reinwestycja na cele spo艂eczne. Ka偶dy bank pokroju Mesa Verde,
chc膮c otworzy膰 nowy oddzia艂, musi pokaza膰 zdrowe portfolio CRA.
Ale to jasne.
Na pewno macie to zabezpieczone.
Ustawa Riegla-Neala o bankowo艣ci i filiach...
Kolejna nudna rzecz, co?
Jak tego nie dopilnujecie, lata sp臋dzicie w s膮dzie.
Je艣li mia艂oby to was spotka膰 bez nas,
jak ju偶 odejdziecie, a pewnie nie,
Howard ma wtyki u federalnych, kt贸re pomog膮 si臋 z tym upora膰.
- Jedna albo dwa. - I interpretacje SEC paragrafu 302 Sarbox.
W艂a艣ciwe poruszanie si臋 po tym terenie
mo偶e pom贸c oszcz臋dzi膰 setki tysi臋cy dolar贸w.
Oni to wiedz膮, Howardzie. Wybaczcie.
Gdy osi膮gamy z艂oty wiek, zaczynamy si臋 rozwodzi膰
nad szczeg贸艂ami.
Zmierzam do tego, 偶e wasz bank jest we w艂a艣ciwych r臋kach.
Doskonale was rozumiem.
Musz臋 jednak powiedzie膰, 偶e ca艂kowicie ufam pani Wexler.
Powinien pan. Pracowa艂a u nas.
Uczy艂a si臋 od nas. Lepszej od Kim Wexler pan nie znajdzie.
Ale bez wzgl臋du na to, jak kto艣 jest utalentowany,
potrzeby Mesa Verde s膮 zbyt du偶e, by powierza膰 je jednej osobie.
Ja w pojedynk臋 nie zaj膮艂bym si臋 wasz膮 ekspansj膮.
Dlatego powinni艣cie jeszcze raz powa偶nie rozwa偶y膰
zatrudnienie profesjonalist贸w.
- Mi艂o by艂o. - O ka偶dej porze.
- Jeste艣my dla was dzie艅 i noc. - Mi艂o by艂o pozna膰, Paige.
- Wzajemnie. - Do zgadania.
Chuck, to...
To by艂o niesamowite. By艂e艣 fantastyczny.
- Zabierz mnie do domu. - Ernie! Trzymaj si臋.
Dzi臋kujemy za ugoszczenie majora.
呕artuje pan? To zaszczyt. Dla bohatera wojennego mo偶na nagi膮膰 zasady.
Jeste艣my wdzi臋czni. Wnuki majora Talbotta zostan膮 tu tylko dzie艅,
wi臋c fajnie, 偶e sp臋dz膮 z nim troch臋 czasu.
B臋dziecie zadowoleni. Podjarani?
- Bardzo. - Pa艅scy synowie?
Nie, jestem adwokatem rodziny. Pomagam, kiedy mog臋.
Zawsze ch臋tnie pomog臋.
Oto i on. Panowie, poznajcie FIFI,
ostatni lataj膮cy egzemplarz B-29.
Stacjonuje w Teksasie, ale wpad艂 z wizyt膮,
偶eby podbudowa膰 morale. Za艂oga je lunch.
Szkoda, bo pokaza艂bym wam 艣rodek.
Pi臋kna, nie, Kr贸wka? Podobn膮 lata艂e艣.
- Kr贸wka? - Major Theodore "Kr贸wka" Talbott.
Mama przysy艂a艂a mu je w czasie wojny,
i dzieli艂 si臋 z kolegami. To ta historia.
- Tak. - Przywo艂a艂a wspomnienia.
- M贸wi, 偶e zbyt wiele. - Powiem, majorze Talbott...
to przywilej. Dzi臋kuj臋 za s艂u偶b臋.
M贸wi, 偶e nie ma sprawy.
Zazdroszcz臋 wam tych opowie艣ci.
- Pami臋tacie jakie艣? - Same o bombardowaniu.
- Z wojny. - Lata艂 nad Himalajami czy z Indii?
Wszystko gra? Mo偶e wody.
Tak jest! Psia ma膰, zapomnia艂em wody.
- Skocz臋 po wod臋 - Mo偶e pan?
Kr贸wko, kapitan skoczy po wod臋. Super.
- Bez po艣piechu, nic mu nie b臋dzie. - B臋d臋 migiem.
W g贸r臋. A ty mia艂e艣 nic nie m贸wi膰.
Sta艅 z przodu. Gdzie chcesz.
Sk膮d go wytrzasn膮艂e艣? Nie by艂o prawdziwych bohater贸w?
Bo tacy rosn膮 na drzewach. Go艣膰 wisi mi przys艂ug臋.
- Broni艂em go, gdy by艂 bez kasy. - Ale przed czym?
A co, chcesz by膰 kiedy艣 prawnikiem? Ustaw...
Masturbacja w miejscu publicznym. Pierdolenie.
Troch臋 ciszej.
Nie masz prawa g艂osu. Dobra, szybko.
Ruchy. 艁apy na biodra.
Masz wygl膮da膰 w艂adczo i dumnie.
- Widzisz bombowiec? To cel. - Widz臋, do cholery.
Nie mo偶na go uj膮膰 na tle flagi? Po co tu przyje偶d偶a膰?
Warto艣膰 dodana. Szo艂me艅stwo. Kr臋cisz?
- Kr臋c臋. - No to jedziesz.
I akcja.
Jeste艣 cz臋艣ci膮 wspania艂ego pokolenia.
Walczy艂e艣 z nazistami.
- Z Japo艅czykami. - Co?
Z Japo艅czykami.
Ta maszyna walczy艂a nad Pacyfikiem, gdzie mieszkaj膮 Japo艅czycy.
A mo偶e zamkniesz jap臋 i nauczysz si臋 s艂ucha膰 wskaz贸wek?
- Japo艅czycy. - Niech b臋dzie.
Walczy艂e艣 ze wszystkimi pa艅stwami Osi.
Kompania braci walczy艂a rami臋 w rami臋 i ocalili艣cie 艣wiat.
Jeste艣 heroiczny. Nie tak.
Troch臋 szerzej. Bomba.
Patriotyzm masz we krwi! Sp贸jrz w g贸r臋!
Wyobra藕 sobie or艂a! Kurna.
- Co? - Kr臋膰 dalej.
- Szeroko, ciasno, jakie艣 dobre k膮ty. - Od pocz膮tku.
Od nowa. Kr贸wka, patrz tutaj.
- Co tam, Ernie? /- Jestem u twojego brata. 殴le z nim.
- Jak 藕le? - 殴le. Trz臋sie si臋.
Nie widzia艂em go takiego. Zabrania mi wezwa膰 lekarza.
Niech zgadn臋. Bywa艂 w biurze.
/Ostatnio coraz cz臋艣ciej. /Mia艂 dzi艣 wa偶ne spotkanie.
Oto, co zrobisz. Owi艅 go foli膮.
/- Ju偶 jest owini臋ty. - Owi艅 go drug膮.
Zaparz herbaty albo podgrzej bulion.
/- Na ma艂ym ogniu. Nie zagotuj go. - I tyle? 呕adnego lekarza?
Dok艂adnie. Musi to przecierpie膰. Nic mu nie b臋dzie.
Musz臋 lecie膰.
Rabarbar. Idioci, to sygna艂.
Na w贸zek z nim. Gdzie rurka? Wk艂adaj do nosa.
No ju偶.
Nie ma problemu.
Mo偶emy sobie zrobi膰 zdj臋cie? To by wiele dla nas znaczy艂o.
Jasne, uwielbia zdj臋cia. Dajcie aparat.
- Woda dla pana. - Dzi臋kuj臋 bardzo.
Dzi臋kuj臋. Podjed藕my bli偶ej.
- Zawr贸cimy. - Wszyscy ustawieni?
U艣miech.
Gotowa? Podpisujemy.
Co?
Straci艂am Mesa Verde.
- Co? - Mia艂am go.
- Tak mi si臋 wydawa艂o. - I co si臋 sta艂o?
Zostaj膮 z HHM.
Paige powiedzia艂a, 偶e byli tam dzi艣 popo艂udniu z uprzejmo艣ci.
A przynajmniej tak s膮dzi艂a. I przekabacili Kevina.
- Howard? - Nie.
Chuck.
Musz臋 zapyta膰.
Wci膮偶 si臋 na to piszesz?
Na biuro?
Na to wszystko.
Mo偶e musimy...
zwolni膰 i powa偶nie...
- to przemy艣le膰. - Chwila. Nic si臋 nie zmieni艂o.
Nic si臋 nie zmieni艂o? Podpisujemy kosztown膮 umow臋 najmu,
a chwil臋 wcze艣niej oknem ulecia艂 wielgachny czek.
Dlatego jeste艣my zespo艂em.
Kiedy co艣 takiego si臋 dzieje, ty pomagasz mi, a ja tobie.
B臋d膮 inne Mesa Verde.
Wci膮偶 tego chcesz?
Zrobi艂em, jak m贸wi艂e艣,
- ale wcale mu si臋 nie polepsza. - Spisa艂e艣 si臋.
- Dzi臋ki. - Jed藕 do domu i si臋 prze艣pij.
- Ja si臋 nim zajm臋. - Powiedzia艂, 偶ebym zosta艂.
Nie trzeba. Ja tu jestem.
A kiedy zobaczysz Howarda,
powiedz, 偶e chcesz du偶膮 podwy偶k臋.
Chuck? Jak si臋 czujesz?
Co s艂ycha膰? Potrzebuj臋 n贸偶 do papieru, drewnian膮 linijk臋,
ryz臋 papieru Hammermill Premium i klej biurowy.
- I wska偶 mi najlepsz膮 kopiark臋. - Najlepsz膮?
No ju偶. Raz dwa.
Powsta艂. Dzie艅 dobry.
Ju偶 dzie艅?
Gdzie Ernesto? Mia艂 ze mn膮 zosta膰.
Nie z艂o艣膰 si臋. Sp臋dzi艂 prawie ca艂y dzie艅,
patrz膮c, jak gnijesz na kanapie.
Wygoni艂em go do domu.
Jeste艣 g艂odny? Masz ochot臋 na co艣 innego ni偶 krakersy?
Nie trzeba.
Co艣 sobie przygotuj臋, kiedy 偶o艂膮dek mi si臋 uspokoi.
Szkodzisz sobie, sp臋dzaj膮c tyle czasu poza domem.
Musia艂e艣 to zrobi膰, co?
Nie mog艂e艣 zostawi膰 Kim Mesa Verde. Musia艂e艣 jej to zabra膰.
Niczego nie zabra艂em. Zatrzymali艣my klienta.
Nigdy nie s艂yszeli艣cie o Mesa Verde,
dop贸ki Kim nie poda艂a ich wam na aksamitnej poduszce.
Musz臋 si臋 wyk膮pa膰. I mam mas臋 pracy.
Je艣li liczysz na k艂贸tni臋, nie mam teraz si艂y.
Dzi臋ki, 偶e zosta艂e艣.
Wiem, 偶e si臋 nie zgadzamy, ale gdyby sytuacja by艂a odwrotna,
te偶 zrobi艂bym to dla ciebie.
艢wietnie ci idzie. Robi艂a艣 to ju偶 kiedy艣?
Nie,
- ale uczyli艣my si臋 w szkole o u艂amkach. - Tak? Jakich u艂amkach?
1/2 cala, 1/4 cala, 1/8 cala, 1/16 cala.
Jeste艣 m膮drzejsza ni偶 ja w twoim wieku.
Mo偶e mam lepszych nauczycieli.
- Mo偶liwe. - Mog臋 teraz wierci膰?
Obieca艂e艣.
Rzeczywi艣cie.
Wskakuj.
Musisz je za艂o偶y膰, je艣li masz operowa膰 takim sprz臋tem.
Dlaczego ty ich nie zak艂adasz?
Bo dziadek jest doros艂y, a doro艣li bywaj膮 g艂upi.
Zak艂adaj.
Przytrzymam to, bo jest ci臋偶ka.
Naci艣niesz spust, kiedy ci powiem.
Chwy膰 dobrze. Trzymasz?
- Gotowa. - Przytrzymaj i naci艣nij.
- Dobra robota. - Mog臋 jeszcze raz?
- Uszykuj wszystko. /- Halo?
Jeste艣my z ty艂u.
Co to?
Robimy specjalnego w臋偶a.
Nie da si臋 ukry膰.
Zrobi艂am znaki co 3/4 cala, dziadek pod艂o偶y艂 pod sp贸d drewno,
偶eby nie zniszczy膰 sto艂u. Teraz wiercimy na wszystkich X.
Musz臋 nawadnia膰 r贸偶aneczniki z ty艂u.
Dziadek b臋dzie musia艂 sam sko艅czy膰, bo na nas ju偶 pora.
- Ale nie sko艅czyli艣my. - Sam doko艅cz臋.
Ale by艂a艣 pomocna, m艂oda damo.
Przytul mnie.
Kocham ci臋.
- Ja ciebie te偶. - Dzi臋ki. Pi膮tek aktualny?
Jasne. Do tego czasu wymy艣l臋 kolejny projekt.
Ksero obs艂ugiwa艂: j贸zek Kr贸wk臋 po lotnisku wozi艂: michnik
.:: Napisy24.pl - Wprost od t艂umaczy ::.
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.