All language subtitles for amanecer

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soran卯)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Napisy pobrane z https://kickasssubtitles.com

.:: GrupaHatak.pl ::. facebook.com/GrupaHatak

Better Call Saul 2x09 /Nailed

T艂umaczenie: j贸zek & michnik

/Dobra, gotowe.

Dzi臋ki za cierpliwo艣膰.

Nie m贸wi艂e艣 przypadkiem, 偶e to przes艂uchanie to formalno艣膰?

Najci臋偶sza robota ju偶 za nami.

Spokojnie dam sobie rad臋.

- Kevin i Paige nie potrzebuj膮 nas obu. - To pewnie prawda,

ale chcemy wys艂a膰 konkretny przekaz, nie?

- Martwi臋 si臋 o ciebie. - Zwyci臋偶anie zapewnia mi komfort.

艢wietna robota.

Dzie艅 dobry, rozpoczynamy spotkanie komisji bankowej stanu Nowy Meksyk.

Jest z nami Mesa Verde reprezentowane przez Charlesa McGilla.

- Cieszymy si臋, 偶e wr贸ci艂e艣, Charles. - Dzi臋ki. 艢wietnie wr贸ci膰.

Jestem z koleg膮, Howardem Hamlinem. Przedstawiam Kevina Wachtella,

prezesa Mesa Verde Holdings,

oraz pani膮 Paige Novick, starszego doradc臋 Mesa Verde.

Witamy. Nasza kadra uzna艂a, 偶e wniosek pa艅stwa

spe艂nia podstawowe wymagania. Mam racj臋?

Za pozwoleniem, pan Wachtell chcia艂by doda膰 kilka s艂贸w

do z艂o偶onego wniosku.

Komisarzu, panie i panowie z komisji.

To zaszczyt wyst臋powa膰 dzi艣 przed wami.

Wierzymy, 偶e proponowana ekspansja jest w interesie Arizony i naszego stanu.

Od 46 lat ludzie tworz膮cy Mesa Verde Bank & Trust

szczycili si臋 poziomem obs艂ugi

i niepowtarzaln膮 dba艂o艣ci膮 o szczeg贸艂y.

Mesa Verde utrzymuje wska藕nik MOE na poziomie

- 11,2% i czujemy... - Chwila.

Panie Wachtell, momencik.

- Co si臋 dzieje? - Dowiedzmy si臋.

Panie komisarzu, mo偶emy co艣 u艣ci艣li膰?

Tak, poprosimy o adres proponowanego oddzia艂u w Scottsdale.

Oczywi艣cie. 1216 Rosella Drive, Scottsdale, Arizona, 85262.

1-2-1-6? Rozumiem, bo aplikacja, kt贸r膮 mam teraz przed sob膮,

podaje adres 1216.

- 1216. Dok艂adnie tak. - A w oryginale wniosku

widzimy 1261 Rosella Drive.

- To 1261. - 1261.

Je艣li sprawdz膮 to pa艅stwo dok艂adnie, znajd膮 1216.

Najwyra藕niej mamy tu dwa r贸偶ne adresy.

Panie komisarzu, mam tu kopi臋 naszego listu intencyjnego,

publikowan膮 w prasie w Arizonie i Nowym Meksyku.

Wyra藕nie wida膰 tu adres 1261 Rosella Drive.

- Panie komisarzu, je艣li mog臋... - 1-2-6-1 Rosella Drive.

Tak, mam tu tak偶e kopi臋 listu intencyjnego,

ale na aktualnym wniosku widnieje adres 1-2-1-6.

Czyli... kt贸ry to adres?

- Panie komisarzu, mog臋 poradzi膰 si臋 klienta? - Oczywi艣cie, prosz臋.

Na bank 1261.

Pomylili艣cie si臋, i z ca艂ym szacunkiem, ale teraz mieszacie.

Mieszamy? Prosz臋 spojrze膰.

Tutaj.

- Najwyra藕niej to b艂膮d. - To 1261.

- Wiem, gdzie stoi m贸j bank. - Pow艣ci膮gnijmy emocje.

- Na pewno to wyprostujemy. - Wyremontowa艂em budynek przy 1261 Rosella.

- Nie wiem, gdzie jest to 1216. - Ale nie rozumiem... 1261.

1261.

- Czy to jaki艣 problem? - Na pewno nie.

Panie komisarzu, najmocniej przepraszam.

Najwyra藕niej nast膮pi艂a...

- rozbie偶no艣膰 w naszych wnioskach. - Poprawny adres to ten,

- kt贸ry widnieje na li艣cie? - Najwyra藕niej tak.

Chcieliby艣my prosi膰 o kilka minut przerwy, by nanie艣膰 w艂a艣ciwy adres.

Mog臋 da膰 wam chwil臋 przerwy, ale...

Dzi艣 ju偶 si臋 nie spotkamy.

To na kiedy mogliby艣my si臋 um贸wi膰?

Personel podpowiada mi, 偶e zrobiono rozeznanie co do 1216 Rosella Drive.

- B臋dziemy musieli wr贸ci膰 pod nowy adres. - Je艣li mog臋...

Mo偶emy zawrze膰 przecie偶 tymczasow膮 umow臋 dzisiaj,

- aby pozwoli膰 na otwarcie filii. - Nie. Z ca艂ym szacunkiem,

ale waszym obowi膮zkiem jest mie膰 porz膮dek w papierach.

Mo偶e nast臋pnym razem sprawd藕cie wszystko dok艂adniej.

Najbli偶szy termin, w kt贸rym mo偶emy wr贸ci膰 do sprawy,

- to za sze艣膰 tygodni. - Nie mo偶emy czeka膰 tak d艂ugo.

Panie komisarzu, Mesa Verde w艂o偶y艂a wiele stara艅 i pieni臋dzy,

by ten oddzia艂 otworzono jak najszybciej.

Cho膰 to niezwyk艂e, tymczasowa zgoda

by艂aby mile widziana. Czas to pieni膮dz.

Wybacz, Charles. Widzimy si臋 za sze艣膰 tygodni.

Na dzi艣 koniec. Prosz臋 zanotowa膰, 偶e Mesa Verde wr贸ci za sze艣膰 tygodni,

by ponownie rozpatrzy膰 to podanie.

Niemo偶liwe! Niemo偶liwe!

1261. Nie!

- Chuck. - Nie rozumiem.

By艂o 1216. Sam sprawdza艂em.

- Dwa razy! - Zdarza si臋.

Li偶emy rany i idziemy dalej.

To nie 艣wiadczy tylko o tobie. Wszyscy to przeoczyli.

- Ja te偶. - Przysi臋gam, 偶e by艂o 1216.

Ka偶dy pope艂nia b艂臋dy.

To nie by艂 b艂膮d.

Stawiam wszystkim.

S艂uchajcie, ten pan stawia wszystkim kolejk臋.

- Ci膮gnij z kolan. - Co to w og贸le znaczy?

Nie wiem, tak gadaj膮 spoceni. 1, 2, 3.

- Masz to? - Prawie.

- Masz? - Dobra, jest.

- Wszystko gra? - Kilka lat fizjoterapii i b臋dzie git.

Dobra, pchaj.

Wolno, wolno. R贸g.

We藕 tam.

Cze艣膰, Paige. Co u ciebie?

Nie, wszystko gra.

Co?

No jasne.

Dobra, rozumiem.

By艂oby 艣wietnie. To do zobaczenia.

S艂uchaj, Paige, dzi臋kuj臋.

Dzi臋kuj臋.

Co jest?

Odzyska艂am Mesa Verde.

- Powa偶nie? - No.

- Nie do wiary. - Tak.

- A co z HHM? - Paige nie poda艂a szczeg贸艂贸w.

Powiedzia艂a, 偶e wniosek nie przeszed艂. Spotykamy si臋 po po艂udniu.

A nie m贸wi艂em?

Czasem dobro wygrywa.

Jakie艣 problemy regulacyjne.

- Kevin boi si臋, 偶e jeden prawnik to za ma艂o. - Dasz rad臋.

Wezm臋 dw贸ch asystent贸w i im zap艂ac臋.

Nie no, dziel na dwoje.

Potrzebny mi terminal Westlaw.

- Do kogo zadzwoni膰? - Tu trzeba fachowc贸w.

Ale to masa pracy. Bo to porz膮dna sprawa.

Kim, dasz rad臋. Wyluzuj.

Oddech.

- Wiesz co? Masz racj臋. - No raczej.

To Ernie.

Co jest?

Nie, Paige w艂a艣nie dzwoni艂a.

Chuck powiedzia艂, dlaczego...

Czyli kiedy?

Jasne, nie ma co zwleka膰.

Dzi臋ki.

Akta Mesa Verde...

Chuck chce mi je przekaza膰.

Szybko.

Przebior臋 si臋 i jad臋.

- Pom贸c ci? - Zale偶y.

Ponosisz pud艂a czy jedziesz si臋 che艂pi膰?

Troch臋 tego, troch臋 tamtego.

- Uziemienie. - 呕e co?

Dotknij tego.

Ale ki czort? Wcale nie....

Zamek si臋 zaci膮艂.

Pan McGill wszystkie wymieni艂.

/Ale po co?

Chuck, dlaczego zmieni艂e艣 wszystkie zamki?

Ernesto, dzi臋kuj臋 ci. Na pewno jeste艣 potrzebny w biurze.

- No to si臋 zbieram. - Dzi臋ki.

O co chodzi z tymi zamkami?

Kim, mia艂em nadziej臋, 偶e porozmawiamy sami.

Jednak...

czas oczy艣ci膰 atmosfer臋 raz na zawsze.

Ale w jakiej kwestii?

- Sabotuje mnie. - Ale o czym ty...

Daruj sobie.

Obaj dobrze wiemy, o czym m贸wi臋.

- A ja nie. - Wczoraj prze偶y艂em najwi臋ksze upokorzenie.

Jedna liter贸wka kosztowa艂a klienta czas i pieni膮dze,

i zrujnowa艂a moj膮 reputacj臋. A potem zrozumia艂em, 偶e to nie b艂膮d.

Ni chu chu.

Tydzie艅 temu le偶a艂em na tym 艂贸偶ku, ledwie 艣wiadom,

i zjawi艂 si臋 Jimmy.

Odes艂a艂 Ernesto.

Braciszek chcia艂 si臋 mn膮 zaopiekowa膰.

W nocy przejrza艂 moje pliki Mesa Verde.

- Nie musimy tego s艂ucha膰. - Ona musi.

Pos艂uchaj. Dla w艂asnego dobra.

W tym pudle jest 13 dokument贸w

zawieraj膮cych adres nowej plac贸wki Mesa Verde.

1261 Rosella Drive, Scottsdale, Arizona.

Jimmy wyci膮gn膮艂 wszystkie,

po czym zostawi艂 mnie tu spoconego i roztrz臋sionego,

a sam poszed艂 je przerobi膰.

Do tego potrzeba kopiarki.

Poszed艂e艣 do ca艂odobowego punktu ksero?

Wycinaj膮c i wklejaj膮c, stworzy艂 duplikaty,

identyczne jak orygina艂y, z t膮 r贸偶nic膮,

偶e 1261 Rosella Drive zamieni艂 na 1216 Rosella Drive.

- Sporo roboty. - Nikt nie zarzuca ci lenistwa.

Wszystko inne, ale nie to. Je艣li zastanawia ci臋,

czy Jimmy ju偶 tak kombinowa艂, musisz wiedzie膰, 偶e w liceum

produkowa艂 fa艂szywe dowody osobiste, 偶eby kumple mogli kupowa膰 browar.

- Cofasz si臋 a偶 do liceum? - Ty i Mozart, co?

Obaj zacz臋li艣cie m艂odo.

Wr贸ci艂 tu i w艂o偶y艂 do teczek nowe wersje.

Potem siedzia艂 przy mnie do rana.

Wiedzia艂 dobrze, 偶e z艂o偶臋 te dokumenty

przed komisj膮 stanow膮.

Wi臋c pisa艂em przez ca艂y czas "1216" zamiast "1261".

Pami臋tam, 偶e pomy艣la艂em: "1216 Rosella Drive.

Rok po 1215, kiedy podpisano Magna Carta".

Chuck, ale z ciebie fantasta.

Czyli m贸wisz, 偶e jak sprawdzimy, adresy b臋d膮 z艂e?

Przecie偶 to jasne, 偶e nie zostawisz 艣lad贸w przest臋pstwa.

Wczoraj rano czeka艂e艣 tylko na m贸j wyjazd,

otworzy艂e艣 drzwi swoim kluczem i podmieni艂e艣 dokumenty.

- Bez przykrywki nie ma przest臋pstwa. - No i po co to robi艂em?

Robi艂 to dla ciebie.

Na pewno nic o tym nie wiesz.

Zrobi艂 to sam jako pokr臋tnie romantyczny gest.

Chuck, legnij se z mokrym r臋cznikiem na cz贸艂ku, co?

Skoro ju偶 wiesz, nie masz wyboru.

Chodzi o klienta. Klienta, kt贸ry zosta艂 okradziony.

Jako urz臋dnik s膮dowy, jako prawnik Mesa Verde,

musisz i艣膰 do Kevina Wachtella

- i wszystko wyjawi膰. - To ca艂e przedstawienie s艂u偶y tylko

- odzyskaniu klienta. - Nic takiego.

- Je艣li po tym zechc膮... - Wkurzasz si臋, 偶e wybrali j膮.

Wkurza mnie to, 偶e m贸j brat wbi艂 mi n贸偶 w plecy.

- Wkurza, ze zrujnowa艂e艣 t臋 kobiet臋. - Zrujnowa艂em?

Mamy jaki艣 1840? O czym ty gadasz? Jaka ruina?

Jimmy.

Je艣li to prawda, Jimmy zostanie oskar偶ony o fa艂szerstwo, oszustwo,

fa艂szowanie dowod贸w, w艂amanie.

Nie daje mi to spokoju, ale takie s膮 fakty.

Masz na to dowody?

Dowody? Znam go ca艂e 偶ycie.

A ja my艣l臋, 偶e jest prostsze wyja艣nienie.

- Pomyli艂e艣 si臋. - Nie.

Pracujesz przy lampie. Pisz膮c dziesi膮tk膮 ca艂ymi godzinami,

przez omy艂k臋 wpisa艂e艣 1261 jako 1216

i to ca艂kiem normalne. Mo偶e si臋 zdarzy膰.

Nie pope艂ni艂em 偶adnego b艂臋du!

- A ja my艣l臋, 偶e tak. - Rozumiem, 偶e jeste艣 zadurzona w Jimmym,

jak wielu zreszt膮, ale przejrzyj wreszcie na oczy.

Pope艂ni艂e艣 b艂膮d i zamiast si臋 z tym pogodzi膰,

oskar偶asz brata o spisek przeciwko tobie.

- Wymy艣lasz dziwne teorie. - Jest do tego zdolny!

- Dobrze to wiesz. - Wiem, 偶e to nie idea艂.

I wiem, 偶e chadza na skr贸ty. Ale to przez ciebie.

Jeste艣 jego idolem. Akceptuje ci臋.

Zajmuje si臋 tob膮.

Jedyne, czego od zawsze pragnie, to twoja mi艂o艣膰 i akceptacja,

ale ty tylko go os膮dzasz.

Nigdy w niego nie wierzy艂e艣. Nigdy nie chcia艂e艣, by odni贸s艂 sukces.

I wiesz co?

呕al mi go.

Jak i ciebie.

Jezu, co...

Kim. Co?

Jed藕.

Wracamy do klas!

Znajd藕cie swoich partner贸w!

Idziemy.

Szybko.

- Rozstaw si臋. - Tu?

Tutaj.

Na tej wysoko艣ci. Niech b臋dzie heroicznie.

- Heroicznie? I co jeszcze? - Obejmij mnie.

Zajmij si臋 te偶 szyj膮. To uj臋cie pod niskim k膮tem.

- Poka偶. - To tylko podk艂ad.

Umieram na suchoty?

W tym wieku nie chcesz wygl膮da膰 czerwono.

- Wyjdzie, 偶e masz tr膮dzik. - A po co to...

Chc臋 sprawi膰, 偶e b臋dziesz mia艂 lini臋 szcz臋ki.

Przecie偶 mam.

Sta艅 tu za mnie.

Pochyl si臋.

W lewo. W drugie lewo.

Jeszcze. Jeszcze!

O to chodzi艂o.

- Musi by膰 prostszy spos贸b. - Nie za darmo.

Chcesz by膰 filmowcem, poka偶 jaja.

Lecimy.

Do dzie艂a.

Ostatnie spojrzenie.

Rabarbar na godzinie 9.

Przepraszam.

- Pani tu rz膮dzi? - Tak. To teren szko艂y.

W艂a艣nie z pani膮 chcia艂em rozmawia膰.

Pomog艂oby, gdyby uciszy艂a pani nieco dzieciaki w budynku.

Dajcie im jakie艣 zadania.

Dwie, trzy minuty. Chodzi o d藕wi臋k.

To teren szko艂y. Nie ma tu wst臋pu bez pozwolenia.

Oczywi艣cie.

- Nie rozmawia艂y panie z Annette? - Annette?

- Z kuratorium. - Znasz jak膮艣 Annette?

Nie s膮dz臋.

Przepraszam za nieporozumienie.

Kr臋cimy uj臋cie wprowadzaj膮ce. G贸ra pi臋膰 minut.

Nic nie nakr臋cicie, dop贸ki nie dowiem si臋, o co chodzi.

Kr臋cimy dokument.

To...

Powiedziano mi, 偶e jest tu jaka艣 wystawa czy tablica pami膮tkowa.

- Gdzie to mo偶e by膰? - Po co nam tablica pami膮tkowa?

No a kto tu chodzi艂 do szko艂y?

Kto?

Rupert Holmes.

To o nim ten dokument.

- Przepraszam. Kto? - Rupert Holmes.

Wiecie... Rupert Holmes, piosenkarz i autor tekst贸w.

Ten od "The Pina Colada Song".

Na pewno s艂ysza艂y艣cie...

Prosz臋 spojrze膰 na jej twarz.

- Rupert Holmes. - Chodzi艂 tu do szko艂y?

Tak. Rocznik '64. Wci膮偶 o tym opowiada.

Ale szko艂臋 zbudowano w '71.

Uczy艂 si臋 w dawnym budynku, kt贸ry kiedy艣 tu sta艂.

Pozwolili艣my sobie na nieco...

Artystycznej wolno艣ci.

A Rupert Holmes nie by艂 Anglikiem?

To doskona艂a ciekawostka,

bo lata m艂odzie艅cze sp臋dzi艂 w Albuquerque.

Zadzwo艅cie do Annette z kuratorium.

Zaczekamy tu na oficjalne potwierdzenie.

- Mo偶ecie zaczeka膰? - Oczywi艣cie.

- Nie chcemy 艂ama膰 zasad. - To nie potrwa d艂ugo.

I niczego nie obiecuj臋, ale spr贸buj臋 uciszy膰 dzieci.

To by bardzo pomog艂o.

Raz, dwa. Czarujemy.

Dalej.

呕adnych poprawek. Flaga.

Pami臋taj. Heroicznie.

Jeste艣 bohaterem.

- Wielkim bohaterem. - Powaga.

Jazda.

W贸zek.

Nie藕le.

Elegancko.

- Cze艣膰, Mike. - Cze艣膰, Fran.

Podajecie jeszcze 艣niadania?

Dla ciebie zawsze. To co zwykle?

Pewnie.

Dzi臋ki.

Co艣 ciekawego w gazetach?

Nie.

A czy kiedykolwiek by艂o co艣 ciekawego?

Niezbyt cz臋sto.

Musz臋 zapyta膰.

- Pada tu czasami 艣nieg? - Pewnie.

- Pierwsza zima w Albuquerque? - Tak, przyjecha艂em z Filadelfii.

To zale偶y od roku.

Je艣li zostaniesz dostatecznie d艂ugo, w ko艅cu sobie pood艣nie偶asz.

To mi pasuje.

Mieszkam w Cedar Crest. Mamy sporo 艣niegu.

Mo偶esz te偶 si臋 zaj膮膰 moim podjazdem.

Tylko powiedz.

Mog臋 prosi膰 rachunek?

/Musimy pogada膰.

Musz臋 co艣 wiedzie膰.

I to szybko.

Co takiego?

Zostali艣my napadni臋ci.

Ci臋偶ar贸wka zosta艂a obrobiona. Kto艣 zawin膮艂 膰wier膰 miliona.

Hector wariuje i szuka winnego.

Rzecz w tym...

S膮dz臋, 偶e to by艂e艣 ty.

Zostawili kierowc臋 zwi膮zanego. Ca艂y i zdrowy.

Ka偶dy jeden sprz膮tn膮艂by go bez zawahania.

Ale ten kierowca? Wci膮偶 dyszy.

Pomy艣la艂em sobie, kto skroi艂by kilkaset tysi臋cy z proch贸w i zostawi艂 艣wiadka?

Kto nie poci膮gn膮艂by za spust?

Ty.

Nie chc臋 ci臋 przyciska膰.

Chcesz okrada膰 kartel, to twoja sprawa.

Ale rzecz w tym,

偶e jad臋 po kierowc臋 na polecenie Hectora.

Sprawdzimy, co wie,

a je艣li ci臋 zna, mamy przewalone.

Niech to ci臋 nie martwi.

- Ale on w tym siedzia艂? - Kierowca nie bra艂 w tym udzia艂u.

- To kto? - Tylko ja.

Zrobi艂e艣 to bez pomocy kogo艣 wewn膮trz?

Niemo偶liwe. Sk膮d wiedzia艂e艣 o ci臋偶ar贸wce?

- Sk膮d wiedzia艂e艣 o oponach? - Mog臋 powiedzie膰 tyle,

偶e wcale nie jeste艣cie tacy cwani.

Czyli kierowca nic nie wie?

- Nic a nic. - S艂ysza艂 tw贸j g艂os?

- Nie. - Hector przygl膮da si臋 konkurencji,

ale je艣li dowie si臋, 偶e zrobi艂 to stary gringo...

Nie s艂ysza艂 mnie. Widzia艂 go艣cia w masce, tyle.

Jeste艣 pewien?

Oby艣 mia艂 racj臋.

Dlaczego nie pisali o tym w gazetach?

Co?

Napad na ci臋偶ar贸wk臋. Gliny zatai艂y to przed pras膮?

Gliny?

- Gliny g贸wno o tym wiedz膮. - Jak to?

To o to chodzi艂o?

Chcia艂e艣 nas艂a膰 na Hectora gliny? Dlaczego?

Jeste艣 dla niego nikim. Zapomnia艂 ju偶 o tobie.

Ja nie zapomnia艂em o nim.

Wpakowa艂e艣 mnie po jaja w g贸wno, bo masz kos臋 z Hectorem Salamank膮?

Nasy艂aj膮c na niego gliny, nasy艂asz je na mnie.

Napad dla kasy rozumiem, ale taki cyrk...

To szale艅stwo.

Uspok贸j si臋

i wyci膮gnij t臋 r臋k臋 z kieszeni.

Dla twojej informacji

to ju偶 koniec.

Sko艅czy艂em z twoim szefem.

Jak chcesz.

Dlaczego gazety nic nie pisa艂y?

Bo posprz膮tali艣my to.

Jak to?

Mieli艣my farta.

Kiedy odjecha艂e艣, zjawi艂 si臋 dobry Samarytanin.

M贸wi: "O Bo偶e, o Bo偶e!".

Uwolni艂 kierowc臋, ten zadzwoni艂 po nas.

Przyjechali艣my, zawin臋li艣my ci臋偶ar贸wk臋.

Nic si臋 nie wydarzy艂o.

A dobry Samarytanin?

Hector strzeli艂 mu w twarz.

Zakopali艣my go na pustyni.

Jak m贸wi艂em...

Posprz膮tali艣my.

/- Jak min膮艂 dzie艅? /- Spotka艂am si臋 z Paige i Kevinem,

rozmowy rekrutacyjne...

No i to. A tw贸j?

Sko艅czy艂em reklam臋.

Nie chc臋 si臋 chwali膰, ale to mo偶e by膰

najlepsze 60 sekund w historii telewizji.

Jutro rano, gdzie艣 mi臋dzy 11:18 a 11:35,

rzu膰 wszystko i w艂膮cz "Diagnoz臋 morderstwo".

Zapami臋tam.

Chcesz o tym pogada膰?

Ani teraz,

ani nigdy.

Powiem tylko,

偶e jeste艣 pisana Mesa Verde, a oni s膮 pisani tobie.

R贸wnowaga zosta艂a przywr贸cona.

Dobranoc.

Dobranoc.

Tw贸j brat jest m膮drym prawnikiem.

Najm膮drzejszym, jakiego znam. Bez urazy.

- Mo偶e by膰 trudnym przeciwnikiem. - Lepiej w to uwierz.

Takim przeciwnikiem,

kt贸ry znajdzie najmniejsz膮 wad臋 w twojej linii obrony.

Staj膮c z nim do walki, musisz si臋 upewni膰,

偶e dopilnowa艂e艣 ka偶dego szczeg贸艂u.

呕e nic nie znajdzie.

Co s艂ycha膰?

Zaraz podejd臋.

Pami臋tasz mnie?

Nie.

Mam przeczucie, 偶e pami臋tasz, Lance.

Zabawna noc.

Nie wiedzie膰 czemu

czuj臋, 偶e znam wszystkie odpowiedzi.

Czuj臋 si臋 jak...

Jak Carnac.

Pami臋tasz, jak Johnny Carson gra艂 Carnaca?

Podawa艂 odpowied藕 przed us艂yszeniem pytania.

Ed dawa艂 mu kopert臋,

a Johnny przyk艂ada艂 j膮 do czo艂a i udziela艂 odpowiedzi.

"Daj to bobrowi".

Potem otwiera艂 kopert臋, a tam pytanie:

"Co martwy szop napisa艂 w testamencie?".

Kojarzysz?

Jeste艣 za m艂ody?

Przejd藕my do sedna.

Go艣膰, kt贸ry tu przed chwil膮 by艂, nazywa si臋 Ernie.

Zapewne pokaza艂 ci moje zdj臋cie i zapyta艂, czy by艂em tu kt贸rej艣 nocy.

Teraz pojecha艂 po swojego szefa, mojego brata,

a ten zada ci to samo pytanie.

"Czy widzia艂e艣 tu tego cz艂owieka?".

Odpowied藕 brzmi "nie".

Czaisz?

- Zabi艂e艣 kogo艣? - Nie.

- Skroi艂e艣 bank? - Nie jestem a偶 tak zajebisty.

Czasami chodz臋 na dw贸jk臋 i nie sp艂ucz臋 wody,

ale to sprawa mi臋dzy bra膰mi.

Obaj jeste艣my prawnikami.

To d艂uga i nudna historia. Nie chcesz wiedzie膰.

B臋d臋 mia艂 problemy z glinami?

M贸j brat mo偶e ci臋 straszy膰, ale nie.

To sprawa rodzinna.

Zatem czaj臋.

- Powiedz mi o kamerach. - Nagrywaj膮 na magnetowid z ty艂u.

Lec膮 przez 12 godzin, a potem nagrywaj膮 nowy materia艂.

Czyli teraz tam jestem?

Ci臋偶ko b臋dzie to skasowa膰?

Sam nie wiem.

To mo偶e by膰 trudne...

I drogie.

St贸wa da rad臋?

Bardziej dwie st贸wy.

Daleko zajdziesz, przyjacielu.

Dobry wiecz贸r.

Lance, tak?

Jestem Charles McGill.

M贸j wsp贸艂pracownik rozmawia艂 z tob膮 wcze艣niej

i pokaza艂 ci to zdj臋cie.

18-tego nad ranem ten cz艂owiek by艂 tutaj.

Zgadza si臋?

- Kiedy? - 18-tego, wczesnym rankiem.

Nie.

Mojemu wsp贸艂pracownikowi powiedzia艂e艣, 偶e tu by艂 i kopiowa艂 co艣.

Tak, ale przykro mi.

Nie.

Zuch ch艂opak.

Noc膮, we wtorek 17-tego,

b膮d藕 te偶 wczesn膮 艣rod膮,

wczesne godziny w 艣rod臋 18-tego.

By艂e艣 tu? Mo偶emy to ustali膰?

Tak, pracuj臋 na nocne zmiany.

Trzymaj si臋, Lance.

By艂 tu ten cz艂owiek?

- Jak ju偶 m贸wi艂em, nie s膮dz臋. - Wcze艣niej powiedzia艂e艣, 偶e by艂.

Teraz m贸wisz, 偶e go nie by艂o. To jak w ko艅cu?

Kiedy on pokaza艂 mi zdj臋cie,

pomy艣la艂em, 偶e mo偶e i by艂, ale kiedy widz臋 je ponownie...

Przykro mi.

Co mam jeszcze powiedzie膰?

Myli艂em si臋.

Pos艂uchaj mnie uwa偶nie.

Pracuj臋 dla wymiaru sprawiedliwo艣ci. Badam przest臋pstwo.

- Jeste艣 glin膮? - Nie, nie jestem.

Panie McGill, wracajmy mo偶e do domu.

Nie m贸w do mnie jak do dziecka. Nic mi nie jest.

Nie jestem policjantem. Jestem prawnikiem.

Mam moralny i prawny obowi膮zek, by dotrze膰 do sedna tej sprawy.

- Jakiej sprawy? - Fa艂szerstwa, oszustwa, fa艂szowania dowod贸w...

W艂amania.

- Nic mu nie jest? - Nic mi nie jest!

- Mo偶e zrobimy chwil臋 przerwy... - Zamknij si臋!

- Zastan贸w si臋 nad swoim wyborem. - Powiedzia艂em, 偶e go nie by艂o.

- Co mam jeszcze powiedzie膰? - Prawd臋! Wiem, 偶e tu by艂!

Wiem, co zrobi艂!

Powiedz to, co powiedzia艂e艣 jemu. Nie zmieniaj swojej wersji.

Przepraszam, jak zmieni膰 na format 11x14?

To ja przepraszam! My tu rozmawiamy!

Prze艂膮czcie na czw贸rk臋. B臋dzie 艂atwiej, jak sam wam poka偶臋.

Stary.

Nie chc臋 偶adnych problem贸w.

Zabierz go st膮d albo wezw臋 gliny.

Nie odchod藕! Nie sko艅czyli艣my!

Ja ju偶 z tob膮 sko艅czy艂em!

Dzwo艅 na pogotowie.

Dzwo艅 na pogotowie.

.:: GrupaHatak.pl ::.

.:: Napisy24.pl - Wprost od t艂umaczy ::.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.